Komentarze do artykułu

Unijne dopłaty zabetonowały polską wieś

Dopłat, dopłat i jeszcze raz dopłat - tego chcą polscy rolnicy. Ale dotychczasowy efekt unijnych pieniędzy był taki, że nasza wieś zastygła. Przełom przyniesie dopiero... demografia

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Unijne dopłaty zabetonowały polską wieś Dodaj do ulubionych

  • 23.01.10, 08:43
    przeżreć, płacić grosze na KRUS i bełt pod walącym sie płotem
    --
    Ludzie się zmieniają, metody pozostają.
    Zaawansowany formularz
    • 23.01.10, 08:45
      RED.ŚMIGIEL,Nadgorliwość jest ponoc gorsza niz faszyzm. Byc może
      jest tak jak Pani pisze.Czy to było sprawdzane? Czy były robione
      badania ankietowe? Na jakiej podstawie formułuje pani takie opinie?
      Rolnik wie najlepiej na co wydać pieniądze i nie jest to sprawa
      miastowych. Byc może to trudne dla zrozumienia przez środowisko
      Michnikowskie, ale my Polacy musimy sobie radzić i pomagać tak jak
      robia to niemcy, Francuzi czy Anglicy Wiem,że to baaardzo trudno
      zrozumieć,ale niech Pani pomyśli.
      To nie boli...
      • 23.01.10, 08:59
        Tak jest. Zarabiająca 1000 zł miesięcznie i nie mająca nawet mieszkania miejska
        biedota ma płacić podatki na fortuny Jagielińskiego, Mojzesowicza,
        Komorowskiego, Stokłosy czy Balazsa.

        --
        Stirlitz chciał po wojnie wstąpić do partii i napisał podanie "Proszę o
        przyjęcie mnie w szeregi KP". Aparatczyk objechał Stirlitza: "Moglibyście,
        Isajew, napisać chociaż pełny skrót: KPSS!" Stirlitz odpowiedział: "Nie ma
        potrzeby. SS mam odsłużone".
        • Gość: wykidajlo2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:58
          Nic nie stoi na przeszkodzie, by owa biedota wyprowadziła się z powrotem na wieś
          i tam zamiast biedować tarzała się w dobrobycie.
          • Gość: krolmrowek IP: *.chello.pl 23.01.10, 11:43
            Nic nie szkodzi by Ci bogaci rolnicy płacili ZUS tak jak wszyscy
            nieuprzywilejowani, a nie grosze na KRUS. A czy stoi coś na
            przeszkodzie by odebrać dotacje wszystkim rolnikom i dać je teraz np.
            piekarzom i kierowcom TIRów? A może najsprawiedliwiej byłoby gdyby
            wszyscy byli równi i jedni nie musieli harować na telewizory innych?
            • 23.01.10, 12:20
              wg jakiegoś dziwnego, lobbystycznego klucza..
              olbrzymie dopłat z podatków na np szkoleniowe firmy które szkolą jak wyrwać te
              dopłaty, jak wypełnić skomplikowany formularz,
              dotowane dziwne rzeczy, np uprawa orzecha włoskiego w naszym klimacie,
              słyszełem o chęci przyznania dotacji politykowi prowadzącemu western ranczo w
              Karpaczu - .. czy taka i podobna instytucja rozrywkowa nie powinna sie sama
              utrzymać? a nie kosztem podatków ludzi co nigdy tam nie zaglądną?
              Czy Podatki nie powinny być przeznaczane głównie na:
              - obronność
              - zdrowie
              - infrastrukturę drogową
              - naukę szkolnictwo, przed-szkolnictwo?
              - podstawową opiekę socjalną ??
              Dlaczego ktoś ma zwolnienie, przywileje dotacje a drugiego likwidują ściągając
              wszystko do ostatniej złotówki bez pobłażania?
              • 23.01.10, 13:19
                Co za idiota napisal ten artykuł?!!! To oburzające, jak można szerzyc
                taką propagandę!!!

                Sytuację opiszę na gospodarstwie moich rodzicow, średniej wielkości,
                nastawione na krowy mleczne (50 sztuk DJP). Unijne dopłaty
                bezpośrednie, które otrzymujemy, to rocznie około 25 tys. Zł. I
                pomyślicie sobie teraz Państwo, w świetle tego, co napisała Gazeta,
                że mam w domu 200 mikrofalówek i ściany obwieszone ekranami LCD.
                Poniżej wypiszę kilka ‘drobnych’ wydatków polskiego rolnika:

                - miesięczna rata kredytów prawie 15 tys. zł(a nie da się kupic
                zadnej maszyny, czy ziemi bez nich, nie mówiąc już o budowie
                obory<około mln zł>, traktor -100tys. Euro, kosiarki20tys. Zgrabiarka
                15tys. Schładzalnik do mleka, 40 tys. –to tylko wydatki z ostatnich
                dwoch lat),
                - pasze, miesięcznie około 6-7 tys. Zł
                - woda, prąd – miesięcznie średnio 3-5 tys. Zł
                - weterynarz+korekcja racic,badania okresowe – średnio miesięcznie
                min. 2 tys. W przypadku jakiejkolwiek choroby zakaźnej w stadzie –
                wielokrotnie więcej
                - nawozy, raz w roku – ponad 40 tys. Zł
                - nasiona kukurydzy raz w roku – prawie 20 tys. Zł
                - opłata z wynajecie specjalistycznego sprzętu(do sadzenia kukurydzy,
                do jej zbioru), 20-23 tys. Rocznie
                - oplata dla księgowej około tysiac zł miesięcznie
                - oplata za detergenty, opryski, konserwanty, folie kiszonkarskie –
                25-30 tys. Rocznie

                To tylko niektóre z wydatkow. Nasza miesieczna wyplata to około 40-50
                tysięcy. Tak wiec dopłaty bezpośrednie, które dostajemy na rok, to
                połowa miesięcznej pensji. Dla porównania, procent dopłat
                bezpośrednich w zarobkach rolnika polskiego, to 4%, a niemieckiego
                50%. I nikt nie sprawdza, czy rolnik kupi za to lodówkę, czy nową
                krowę – to jego zarobki.

                Tak niewyobrażalną ilość pieniędzy dostaje moja rodzina od UE, że ja
                nawet nie probuje brac z domu zadnych pieniędzy i na studiach
                utrzymuje się sam. A kazde wakacje spedzam pomagając w gospodarstwie.
                Podobnie zreszta większość weekendow. Po sesji normalnie studenci
                jada odpoczywac, a ja do pracy. Nasz rozpadający się i za ciasny dom
                nie może być rozbudowany, bo ważniejsze sa nowe maszyny, budynki
                gospodarcze, zwierzęta.
                Jak wyglada dzien rolnika?przykladowo mój ojciec wstaje codziennie o
                7, idzie wydoic i nakarmic krowy, sniadanie je o 11, wraca do obory,
                obiad, wraca do obory/garazu. Do domu przychodzi o 22-23, je kolacje
                i idzie spac. W niedziele święto, przesypia caly dzien.
                Naprawdę nikomu nie życze pracy rolnika. brak jakiegokolwiek urlopu,
                czy zastępstwa. Dla zwierzat nie ma zadnego swieta, ani wolnego dnia.

                Gdy słyszę, jak ktoś mówi o rolnikach bogacących się na dopłatach
                unijnych i przejadających je, to krew mnie zalewa.. Naprawdę, nie
                macie czego zazdrościc.
                • Gość: CV* IP: *.147.8.142.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.01.10, 14:51
                  Jesteś w znakomitej mniejszości rolników - wśród tych, którzy coś produkują na
                  rynek. Pozostałe 80% nic nie produkuje, a tylko przeżera dopłaty.
                  Przykład znajomego: 35 ha (ciągle dokupuje, zresztą za preferencyjne finansowane
                  przez państwo kredyty, zaczynał od 8 ha), z których część tylko raz w roku kosi,
                  a część stanowi pastwiska. Od czasu do czasu zasadzi trochę lasu, lub drzew
                  owocowych - w zależności do czego jest aktualnie najlepsza dopłata. Niedawno
                  płacili duże pieniądze do jabłoni, to nasadził. Po kilku latach to wszystko
                  zarosło lub zające zjadły, znowu jest tam łąka. Część przekształcił kiedyś na
                  kilka działek budowlanych, niedawno sprzedał zarabiając kilkaset tysięcy
                  złotych. Gmina chciała mu zresztą przysolić podatek, ale się wybronił w sądzie
                  (gdzie jako stary ormowiec ma liczne znajomości). Załatwił sobie tzw. certyfikat
                  ekologiczny, czyli dodatkowe dopłaty do niczego. Facet ma jeden stary traktor,
                  rzadko używany i dwóch miejscowych pijaczków do pomocy, nic nie produkuje, nie
                  ma praktycznie żadnych kosztów ani wydatków (oprócz podatku od nieruchomości), a
                  zgarnia rocznie jakieś 60.000 dopłat. Tak to się kręci. Tu w zachodniej Polsce
                  jest takich "rolników" na pęczki.
                  • 23.01.10, 15:41
                    LOL ale rolnik
                    Jak eurokolchoz pie...ie znowu wyjda z widlami ;-)
                    • Gość: ził IP: 195.116.41.* 23.01.10, 16:01
                      a jak górnicy co raz wychodzą upiminać się o "swoje" to wszyscy ich rozumieją. Co za hipokryzja.
                      • 23.01.10, 16:08
                        ale gornicy placa normalne podatki
                        • 23.01.10, 16:25
                          A ile "normalny podatnik" doplaca do kazdego miejsca pracy w kopalni?
                        • Gość: ził IP: 195.116.41.* 23.01.10, 16:29
                          aha..i to przemawia za tym aby budżet dopłacał do niewydolnych kopalni jak przyjdą lata dekoniunktura na węgiel. Genialnie.
                          • 23.01.10, 16:52
                            przeciez do rolnikow tez doplaca ale gornik zwraca przynajmniej
                            jakis podatek.
                            a co do dekoniunktury i doplat to taki jest koszt bezpieczenstwa
                            energtycznego bo kopalni nie wlacza sie/wylacza pstryknieciem
                            kontaktu jak swiatla w domu.
                            zreszta gdyby nie "doplacal" to za twoja smieszna prace w montowni
                            nie zarobilbys na energie potrzebna do zaparzenia herbaty. Potraktuj
                            to jako extra podatek.
                            • Gość: ził IP: 195.116.41.* 23.01.10, 17:11
                              tylko ty jeden nie wiesz że na węgiel prowadzany z za granicy nałożone jest wysokie cło. Gdyby nie to węgiel kosztowałby nie 650zł tona (podk) a 400 zł. Rolnik też płaci podatek.
                              • 23.01.10, 17:24
                                e tam taki podatek przy takich doplatach wychodzi ze rolnik nic nie
                                placi i zyje na koszt podatnika z miasta.
                                poza tym mylisz doplaty do kopaln z doplatami do gornika.
                                do gornika nie ma zadnych doplat
                                • Gość: ził IP: 195.116.41.* 23.01.10, 17:49
                                  dopłata do kopalni=dopłata do miejsca pracy. Składka emerytalna płacona jest proporcjonalnie( połowa kopalnia , połowa ubezpieczony,) rentowa :asymetrycznie (4,5%pracodawca, 1,5% ubezpieczony) chorobowa ( 2,45 ubezbieczony) i wypadkowa (0,4-8,12 pracodawca). Jak sam widzisz jednak są dopłaty do górnika.
                                  • 23.01.10, 18:04
                                    nie nie nie !!

                                    doplata do kopalni =
                                    koszt utrzymania kopalni + haracz dla krzywych ryjow z kompani
                                    weglowej

                                    koszt miejsca pracy gornika =
                                    (koszt utrzymania kopalni / (liczba gornikow + liczba krzywych ryjow
                                    z KW)) + koszt srodkow pracy + placa gornika

                                    skladka emerytalna = czesc placy gornika
                                    tak samo rentowa, chorobowa, wypadkowa

                                    zauwaz paradoksalnie im wiecej krzywych ryjow w KW tym koszt miejsca
                                    pracy gornika mniejszy ale wiekszy koszt utrzymania krzywego ryja z
                                    KW
                            • Gość: rafal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.10, 20:17
                              a rolnik też płaci główny podatek w postaci tanich swoich produktów, niedawawno
                              znalazłem fakture za tuczniki z 97 czy 98 roku i były po 4.50 odstawiałem w
                              zeszłym miesiącu po 4zł a teraz są po 3,50
                              poza tym dopłaty to nic innego jak rekompensata z tytułu tzw. utraconych
                              korzyści, tj nie stosowania np taniej mączki mięsno kostnej w żywieniu świń
                              tylko droższej sojowej, braku stosowania hormonów itd w celu większego
                              bezpieczeństwa żywności ponosimy wyższe koszty produkcji przez to, masa
                              papierkowej roboty do tego i to ma teoretycznie zrekompensować straty
                      • 23.01.10, 20:28
                        Górników i stoczniowców traktuje sie już tak samo.
                        Może i za PRL'u byli elitami ale teraz już nie


                        --
                        Demokracja - system opresji w ktorym uciskany sam sobie wybiera przesladowce ktory bedzie przez najblizsze 4 lata podnosil podatki uciskanemu.
                • Gość: zz IP: 213.134.187.* 23.01.10, 15:01
                  wstaje o 7 i idzie spac o 22-23? No to wlasnie opisales dzien pracy w WWA w
                  korporacji. wez nie pieprz glupot - zycie rolnika jest ciezkie, popatrz jak inni
                  tyraja, a jak i z roboty wypieprza to nie maja swoich maszyn ktore mozna
                  spieniezyc. Jesli tak ciezko - to przeciez mozna sie przebranzowic - nie kazdy
                  musi krowa hodowac i nazekac ze male doplaty.

                  Notabene - kazdy kto jest na dz gosp, zapieprza rowno, zaden nie krzyczy ze chce
                  doplaty do tego co wykonuje - jak sie nie da dobrze sprzedac, to zmien branze.
                  • Gość: Montero IP: *.dsl.bell.ca 23.01.10, 15:27
                    A starozytni komunisci prawie wcale nie spali i tez jakos zyli :)
                • 23.01.10, 15:52
                  P.w.l.k. jestem pełen współczucia dla tragicznej sytuacji Twojej rodziny, ale
                  wytłumacz mi, z jakiej racji do Twojego interesu ma dopłacać człowiek, który
                  zarabia 1.000 zł. miesięcznie (są takich miliony), albo emeryt dostając 350 zł.
                  emerytury? A dopłacają. Dopłacamy wszyscy. Na Wasz KRUS i na Wasze dopłaty, bo
                  Unia nie finansuje tego z pieniędzy pochodzących z kosmosu, tylko ze składek
                  krajów członkowskich, na które pracują podatnicy. Jeżeli naprawdę jest Ci tak
                  źle, to współczuję, ale to nie jest moja wina, że Ci źle, więc nie widzę powodu
                  abym miał za to płacić. Ja mnie będzie źle, to Ty mi dopłacisz?
                  • Gość: ził IP: 195.116.41.* 23.01.10, 16:21
                    Żle ukierunkowujesz swoje żale. Rolnictwo w UE jest dodowane . Polski rolnik i tak ma najniższe dopłaty obszarowe,produkcyjne itp. Faktem jest to iż jest to rolnictwo rozdrobnione (do 10 he) przez co jest mniej konkurencyjne. Jakoś nikt w postach nie protestuje że prowadzący dziłalność gosp. mogą starać się o dopłaty z różnych priorytetów EFS, EFRR. Nikt nie protestuje iz są to działania które zakłucają działanie wolnego rynku. Dopłaty z tych tytułów są ogromne. Ale tutaj wszystko tłumaczy się powstającymi miejscami pracy ( cyt: Kazik lub Kult :cała jego ciężka praca, wszystko było h..ja warte gdyby leżał całe życie mniejszą przyniósł on by stratę) a do tłuszczy te argumenty przemawiaja bo są czytelne i zrozumiałe.
                  • 23.01.10, 16:22
                    ja nie powiedziałem, że moja rodzina jest w tragicznej sytuacji.
                    Denerwuje mnie po prostu nazywanie rolników darmozjadami. Ty płacisz
                    na mój krus i moje dopłaty? my płacimy podatek VAT od około 500
                    tysięcy rocznie. PRzypuszczam, że to trochę więcej niż to, co płacisz
                    Ty :) I płacę to na Twoją edukację, służbę zdrowia, infrastrukturę, z
                    której korzystasz. To wszystko jest finansowane z podatków - nie
                    bierze się z kosmosu(pararfazując Ciebie).

                    a tak na poważnie. Tak to juz jest w Europie, że rolnictwo jest
                    nieopłacalne i musi byc subsydiowane. Złościsz się na dopłaty dla
                    rolników, ale czy zdajesz sobie sprawę ile kosztowałyby produkty
                    rolne, gdyby europejskie rolnictwo nie było dofinansowywane, a ceny
                    podstawowych produktów nie były ustalane z góry?? Zapewniam Cię, że
                    nie chciałbyś takiej sytuacji.
                    Taka jest już polityka UE, że prawie 40% wydatków idzie na rolnictwo.
                    I powtarzam po raz kolejny. Polski rolnik w porównaniu do rolnika
                    niemieckiego, duńskiego, czy francuskiego dostaje nieporównywalnie
                    mniejsze dopłaty bezpośrednie (oprócz dopłat unijnych dodatkowo
                    pieniądze od państwa).
                    • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 16:50
                      Złościsz się na dopłaty dla
                      > rolników, ale czy zdajesz sobie sprawę ile kosztowałyby produkty
                      > rolne, gdyby europejskie rolnictwo nie było dofinansowywane, a
                      ceny
                      > podstawowych produktów nie były ustalane z góry?


                      To niech podatnik dopłaca do środków produkcji, kredytów, inwestycji
                      itp., A NIE ZA FAKT POSIADANIA ZIEMI!!!! Dlaczego zawsze, gdy padały
                      takie propozycje, rolnicy się ostro sprzeciwiali???? Ano dlatego, że
                      wtedy musieliby się zabrać do uczciwej pracy. A po co im to, jeśli
                      mogą błogo pasożytować na innych.

                      90% ubezpieczonych w KRUS to zwykli złodzieje, którzy zarabiają,
                      często nieźle, poza rolnictwem, ale okradają podatnika, bo pozwala
                      im na to bandycki rząd. Sam wiesz, że z gospodarstwa do 5 hektarów
                      wyżyć nie można, a takich jest w tym kraju większość.
                      • 23.01.10, 16:56
                        prawda jest taka, ze UE opłaca sie postepowac w ten sposob. gdyby
                        wszyscy rolnicy w Europie byli wysoko rozwinieci i wysoko produktywni,
                        to szybko mielibysmy nadprodukcje (co juz jest problemem, stad np.
                        wprowadzenie kwot mlecznych)
                        • Gość: gaga IP: 212.76.37.* 23.01.10, 19:21
                          A wiesz ile wtedy kosztowaly by produkty rolne??
                          • 23.01.10, 20:32
                            A wiesz jakie są cła na produkty spoza UE?
                            Zmniejszyć dotacje i zmniejszyć cła to i produkty byłyby tańsze :P



                            --
                            Demokracja - system opresji w ktorym uciskany sam sobie wybiera przesladowce ktory bedzie przez najblizsze 4 lata podnosil podatki uciskanemu.
                            • 23.01.10, 21:33
                              no proste. tylko, że unijne rolnictwo szybko by upadło. olbrzymie
                              plantacje z Ameryki Płd. chociażby mogłyby zaopatrzyc całą Europę w
                              tanią żywnosc.
                              Pomijając już fakt, że byłaby to zywnosc genetycznie modyfikowana i
                              naszpikowana chemia, ale Europa raczej nie może sobie pozwolic na
                              bankructwoje kilkunastu milionów obywateli, prawda?
                              Dlatego nakładamy wysokie cła na produkty z zewnatrz, a do
                              europejskich produktow dajemy subwencje eksportowe, aby byly
                              konkurencyjne na rynkach swiatowych.
                        • Gość: Alter_Egon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 19:30
                          Wy płacicie podatek VAT od ok. 500 tys. zł rocznie? To Ty pisałeś wcześniej, że
                          studiujesz? Wiesz czym jest podatek VAT i kto NAPRAWDĘ go płaci?

                          • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 19:49
                            Ten vat płaci rolnik w zakupionych towarach do produkcji,ale trzeba zostać rolnikiem vatowcem i wtedy można go odliczyć.
                            Akurat ten przykład niezbyt tu pasuje.
                    • 23.01.10, 20:38
                      > Złościsz się na dopłaty dla
                      > rolników, ale czy zdajesz sobie sprawę ile kosztowałyby produkty
                      > rolne, gdyby europejskie rolnictwo nie było dofinansowywane, a ceny
                      > podstawowych produktów nie były ustalane z góry?? Zapewniam Cię, że
                      > nie chciałbyś takiej sytuacji.

                      A czemu ostatnio rolnicy (chyba francuscy) rozlewali mleko na ulicach?
                      Bo była nadwyżka i było wg. nich za tanie.
                      To samo z innymi produktami, jest nieurodzaj jest bunt, jest nadwyżka jest bunt.



                      --
                      Demokracja - system opresji w ktorym uciskany sam sobie wybiera przesladowce ktory bedzie przez najblizsze 4 lata podnosil podatki uciskanemu.
                • 23.02.10, 17:58
                  p.w.l.k napisał:

                  > Co za idiota napisal ten artykuł?!!! To oburzające, jak można
                  szerzyc
                  > taką propagandę!!!
                  >
                  > Sytuację opiszę na gospodarstwie moich rodzicow, średniej
                  wielkości,
                  > nastawione na krowy mleczne (50 sztuk DJP). Unijne dopłaty
                  > bezpośrednie, które otrzymujemy, to rocznie około 25 tys. Zł. I
                  > pomyślicie sobie teraz Państwo, w świetle tego, co napisała
                  Gazeta,
                  > że mam w domu 200 mikrofalówek i ściany obwieszone ekranami LCD.
                  > Poniżej wypiszę kilka ‘drobnych’ wydatków polskiego rolnika:
                  >
                  > - miesięczna rata kredytów prawie 15 tys. zł(a nie da się kupic
                  > zadnej maszyny, czy ziemi bez nich, nie mówiąc już o budowie
                  > obory<około mln zł>, traktor -100tys. Euro, kosiarki20tys.
                  Zgrabiarka
                  > 15tys. Schładzalnik do mleka, 40 tys. –to tylko wydatki z
                  ostatnich
                  > dwoch lat),
                  > - pasze, miesięcznie około 6-7 tys. Zł
                  > - woda, prąd – miesięcznie średnio 3-5 tys. Zł
                  > - weterynarz+korekcja racic,badania okresowe – średnio miesięcznie
                  > min. 2 tys. W przypadku jakiejkolwiek choroby zakaźnej w stadzie –
                  > wielokrotnie więcej
                  > - nawozy, raz w roku – ponad 40 tys. Zł
                  > - nasiona kukurydzy raz w roku – prawie 20 tys. Zł
                  > - opłata z wynajecie specjalistycznego sprzętu(do sadzenia
                  kukurydzy,
                  > do jej zbioru), 20-23 tys. Rocznie
                  > - oplata dla księgowej około tysiac zł miesięcznie
                  > - oplata za detergenty, opryski, konserwanty, folie kiszonkarskie –

                  > 25-30 tys. Rocznie
                  >
                  > To tylko niektóre z wydatkow. Nasza miesieczna wyplata to około 40-
                  50
                  > tysięcy. Tak wiec dopłaty bezpośrednie, które dostajemy na rok, to
                  > połowa miesięcznej pensji. Dla porównania, procent dopłat
                  > bezpośrednich w zarobkach rolnika polskiego, to 4%, a niemieckiego
                  > 50%. I nikt nie sprawdza, czy rolnik kupi za to lodówkę, czy nową
                  > krowę – to jego zarobki.
                  >
                  > Tak niewyobrażalną ilość pieniędzy dostaje moja rodzina od UE, że
                  ja
                  > nawet nie probuje brac z domu zadnych pieniędzy i na studiach
                  > utrzymuje się sam. A kazde wakacje spedzam pomagając w
                  gospodarstwie.
                  > Podobnie zreszta większość weekendow. Po sesji normalnie studenci
                  > jada odpoczywac, a ja do pracy. Nasz rozpadający się i za ciasny
                  dom
                  > nie może być rozbudowany, bo ważniejsze sa nowe maszyny, budynki
                  > gospodarcze, zwierzęta.
                  > Jak wyglada dzien rolnika?przykladowo mój ojciec wstaje codziennie
                  o
                  > 7, idzie wydoic i nakarmic krowy, sniadanie je o 11, wraca do
                  obory,
                  > obiad, wraca do obory/garazu. Do domu przychodzi o 22-23, je
                  kolacje
                  > i idzie spac. W niedziele święto, przesypia caly dzien.
                  > Naprawdę nikomu nie życze pracy rolnika. brak jakiegokolwiek
                  urlopu,
                  > czy zastępstwa. Dla zwierzat nie ma zadnego swieta, ani wolnego
                  dnia.
                  >
                  > Gdy słyszę, jak ktoś mówi o rolnikach bogacących się na dopłatach
                  > unijnych i przejadających je, to krew mnie zalewa.. Naprawdę, nie
                  > macie czego zazdrościc.

                  Nie denerwuj się tak! Opisany przez Ciebie przykład Twoich rodziców
                  nie jest, po prostu, typowym-przeciętnym obrazem polskiego rolnika.
                  I nie twierdź, że jest inaczej.... sam chyba wiesz i widzisz.
                  BTW - nie uważasz, że Twoich rodziców byłoby stać na "uczciwą"
                  składkę ZUS ? Bo mnie musi być stać i nikt nie pyta jaki miałem
                  przychód/dochód w danym miesiącu...


                  --
                  Pinus albicaulis - gdzie kupić ?
              • Gość: Montero IP: *.dsl.bell.ca 23.01.10, 15:06
                Lenin i wszystkie komuchy z Unji to dyletanci ekonomczni
            • Gość: wykidajlo2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 12:32
              Najsprawiedliwiej byłoby, gdyby nikt nie był dotowany, trudno tylko przewidzieć,
              czy konsekwencje dla ogółu byłyby korzystne. Od 1945 do bodaj 1972 rolnicy byli
              wyzyskiwani przez miasto, musieli też praktycznie darmo oddawać dostawy
              obowiązkowe na rzecz miasta. Miastowy i wieśniak wprowadzający się do miasta
              zasiedlali za psie pieniądze mieszkania w blokach i mieszkali w nich prawie
              darmo, w tym czasie wieśniak ze wsi musiał dom stawiać sobie sam. Ubezpieczeń
              też rolnicy nie mieli żadnych. Dziś wnuki tamtych wyprowadzonych do miast
              rolników są najgłośniejszymi pyskaczami. Od czasu do czasu Bozia lubi płatać
              figle - w czasie wojny, gdy w miastach panował głód, co ładniejsze miejskie
              panienki i mężatki jeździły na wieś rowerkiem i dawały gospodarzom za 5kg worek
              kaszy. Kto wie, może niejeden z dzisiejszych pyskaczy nawet nie wie, że w
              prostej linii od takiego gospodarza pochodzi... Historia czasami lubi się powtarzać.
            • Gość: kamillo IP: *.chello.pl 23.01.10, 14:44
              Nic dziwnego, że rolnicy mają mało. Okradają ich pośrednicy. Bo jeśli na skupie
              za truskawki płacą 1zł/kg rolnikowi a ja w sklepie kupuję te same truskawki po
              3,5zł/kg to ogromną większość zabierają pośrednicy. Gdyby chociaż połowa
              zostawała u rolników o ile zwiększyłyby się ich zyski!
          • Gość: aaaaaaa IP: 195.82.180.* 23.01.10, 11:44
            Spora część tych pieniędzy zostaje przejedzona. Rolnicy kupili za
            nie telewizory, mikrofalówki, zrobili większe zakupy czy odłożyli
            pieniądze na kontach w bankach spółdzielczych.


            A czego się można spodziewać jak się ludziom daje za darmo pieniądze?


            - Teraz rolnicy inwestują w rzeczy najprostsze. Żeby wymusić
            postęp, należy zmienić dostępne dla nich instrumenty. Kierując
            fundusze np. do grup producenckich, zachęcimy rolników do łączenia
            sił - mówi Wanda Chmielewska-Gill z Fundacji Programów Pomocy dla
            Rolnictwa (FAPA).

            Czyżbyśmy zmierzali znowu w kierunku PGR-ów?
            • Gość: wiejski prducent IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 11:59
              1. Produkcja w małych gospodarstwach jest nieopłacalna, stąd dotacje
              i w ten sposób utrzymywana niska cena produktów.
              2. PGR-y może nie, ale takie Tesco nie wysyła na wieś skautów
              skupujących u rolników po 300kg. ziemniaków żeby załadować
              ciężarówkę. Tylko grupy producenckie w danym dniu robią załadunek i
              wysyłają miastowym do sklepu.
              Jeszcze jakieś pytania.
        • 23.01.10, 10:03
          Rozsądni rolnicy zrobili świetny użytek z dopłat ale większość je po prostu
          przeżera. Przykład: sąsiedzi mojej rodziny ze wsi, kilkanaście ha i świnki. Co
          roku za dopłaty kupowali nowe dresy i telefony komórkowe ale o budowie płyty
          obornikowej nawet nie pomyśleli. I co najlepsze - mamy 2010 rok a oni nadal
          korzystają z wychodka i kąpią się raz na tydzień w balii.
          --
          Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
          Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
          • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 12:36
            Czyli wniosek z tego taki, że tych dopłat jest tylko co kot napłakał, teraz to
            większość telefonów wymienia się co 1-2 lata, ubrania (w tym dresy) kupuje na
            bieżąco... jeżeli rolnicy muszą na to wydawać dopłaty to straszna bida jest na
            tej wsi, też się nie dziwię, wolę mieć ciepły dresik niż płytę obornikową...

            inna sprawa to KRUS i ZUS, nie wiem dlaczego niektórzy sądzą, że jak dowali się
            rolnikom ZUS w pełnej opcji to będzie lepiej? będzie jedynie lepiej urzędnikom w
            ZUS bo im się domknie podliczenie w Excelu, nikomu z miasta czy na wsi się z
            tego ZUS dla rolników nie polepszy,

            tylko frajerzy dymani bez mydła sądzą, że jak rolnikom urzędasy zabiorą kasę to
            ona trafi do nich w jakiejś postaci, weźcie już przestańcie po to żałosne, niby
            dorośli ludzie a się nie nauczyli jeszcze...

            sam jestem miastowy, prowadzę własną firmę, płacę ZUS czy zarobię czy nie
            (zarabiam dużo - na marginesie), ale nie mam nic do rolników i ich KRUS, oni po
            prostu wywalają w błoto 100zł, a ja wywalam 900zł, czy za to mam ich
            nienawidzić? przeciwnie, jak nie będzie mnie stać to pomyślę o tym, aby zostać
            rolnikiem i płacić mniej...
            • Gość: Montero IP: *.dsl.bell.ca 23.01.10, 15:33
              ... nie mam nic do rolników i ich KRUS, oni po prostu wywalają w
              błoto 100zł, a ja wywalam 900zł, czy za to mam ich nienawidzić?


              Swietny tekst! Za takie teksty powinni dawac nagrody Michnika :)
            • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 18:26
              podpisuję się ... dalej nie czytam, szkoda zdrowia.
            • Gość: karpik IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.01.10, 09:46
              jak się patrzy tylko na czubek własnego nosa i lubi kombinować to tak to wygląda,
              ale za parę lat urzędnikowi się excelu "bardzo" nie domknie, państwo będzie
              musiało podnieść podatki a ty będziesz pierwszy to narzekania - "Czemu państwo
              mnie okrada???" a odpowiedź masz przed oczami

              p.s. a nieudolność pracowników ZUS to inna kwestia
        • Gość: Ambasada Prusakow IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.10, 19:52
          Ta sytuacja swiadczy o krachu ideii reformy gospodarstw rolnych a
          zlozylo sie na nia kilka przyczyn za ktore nie wolno winic tych
          drobnych rolnikow, ktorzy mieli byc zlikwidowani. Przede wszystkim
          aby prowadzenie gospodarstwa rolnego bylo ekonomicznie oplacalne
          musi miec ono okreslona wielkosc, skale produkcji i nie moze to byc
          jakies karlowate gospodarstwo nie dajace dochodow na godne zycie dla
          rodziny rolnika. Aby takie gospodarstwa powstawaly w sposob
          naturalny to strzy rolnicy musza dostac godne emerytury na dozycie a
          mlodzi musza miec szanse na prace w miescie. Nie maja takich szans
          gdyz olbrzymie bezrobocie nie gwarantuje nawet dla miastowych pracy
          to tymbardziej rolnik jej nie znajdzie poza praca w gospodarstwie.
          Musi wiec nadal siedziec na swym niewelkim gospodarstwie i
          wegetowac. Jednak bardzo istotnym problemem jest mentalnosc
          polskiego rolnika, ktory ma ambicje miec na wlasnosc caly potrzebny
          mu komplet maszyn, ktory kosztuje majatek i ktorego na Zachodzie tez
          malo kto ma na wlasnosc a ceny maszyn sa identyczne gdyz polskich i
          ruskich fabryk nie ma a licza sie w branzy tylko swiatowe firmy
          produkujace np. traktory wielkiej mocy ( zastepuje 12 traktorow z
          czasow komuny i PGR), kombajny itp. Otoz rzecz w tym aby rolnicy w
          skali wioski laczyli sie w grupy wspolnego uzytkowania maszyn w
          takie spoldzielnie zwane tez kolchozami gdzie np. 12 rolnikow
          wspolnie kupuje jeden olbrzymi traktor i on starcza na potrzeby
          wszystkich 12-stu rolnikow, jeden olbrzymich rozmiarow konbajn
          buraczyny ( zastepuje 100 parobkow przy rwaniu burakow) itp.
          maszyny aby koszty leasingu rozlozyly sie na wzsyztkich 12-stu,
          maszyna byla wykorzystana w 99,999876 % a p 3 latach wywalona na
          zlom lub zwrocona firmie leasingowej i wydzierzawiona nowa,
          wadajniejsza. Rolnik musi iec wlasne tylko garnki w chalupie,
          wlasna zone, wlasna chalupe, wlasne auto osobowe i 2lasnego psa oraz
          wlasny plot. Cala reszta musi byc wspolna i wspolnie uzytkowana aby
          bylo ekonomicznie i o to wlaczyl juz Wielki Lenin, Wielki Stalin
          i tak robia rolnicy w Niemczech, ojczyznie Marxa gdyz z ekonomia
          nikt jeszcze nie wygral a co najwyzej doigral sie komornikow. Przed
          laty pracowalem w pocie czola w fabryce produkujacej maszyny
          rolnicze. Okazalo sie , ze jedna z maszyn przez nasza fabryke
          produkowanych jest srednio w roku wykorzystywana do pracy zgodnej z
          jej funkcja przez rolnika, ktory ja ma na wlasnosc przez 19,- godzin
          a przez pozostaly czas , 365 dni w roku razy 24 godziny stoi i
          rdzewieje. Rolnicy za komuny kupowali je z powodow wiejskiej
          mentalnosci. kultury i ambicji aby zadac szpasu sasiadom, ze on ma a
          tym co nie maja maja jenzyki w portki pociec z zazdrosci.
          Wspolczesny traktor wysokiej mocy moze swobodnie pracowac przez 23
          godziny na dobe przez 365 dni w roku na trzy zmiany traktorzystow i
          zastepuje 12 traktorow z czasow komuny i dlatego musi kosztowac.
          Zadna Unia nie zamierza Wam finansowac takich luxusow aby kazdy
          rolnik mial wlasny traktor gdyz nawet Bogatych Niemcow na to nie
          stac ajka maja wölasne traktory to np ,arki Porsche w wieku lat 47
          i nadal chodzi a do wielkich robot wybajmuje sie ze spoldzielni
          czyli z kolchozu.
          • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 20:55
            Ale jest jeden problem.
            Powiedzmy ze kupią ten traktor ale się pokłocę o to na czym podwórku bedzie stał. Na polskiej wsi to wazne



            Otoz rzecz w tym aby rolnicy w
            > skali wioski laczyli sie w grupy wspolnego uzytkowania maszyn w
            > takie spoldzielnie zwane tez kolchozami gdzie np. 12 rolnikow
            > wspolnie kupuje jeden olbrzymi traktor i on starcza na potrzeby
            > wszystkich 12-stu rolnikow, jeden olbrzymich rozmiarow konbajn
            > buraczyny ( zastepuje 100 parobkow przy rwaniu burakow) itp
          • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.10, 08:38
            cyt;"Wspolczesny traktor wysokiej mocy moze swobodnie pracowac przez 23
            godziny na dobe przez 365 dni w roku na trzy zmiany traktorzystow i
            zastepuje 12 traktorow z czasow komuny"

            Tylko, że ziemi nie da sie uprawiać 365 dni w roku. Są ściśle określone
            przedziały czasowe i tego nie da się zrobić ciurkiem. A już praca na zmiany na
            takim ciagniku, to po prostu "humor, satyra" :D
      • Gość: Do Slavika IP: *.abhsia.telus.net 23.01.10, 09:06
        slavik222 napisał:

        ... ale my Polacy musimy sobie radzić i pomagać tak jak
        > robia to niemcy, Francuzi czy Anglicy Wiem,że to baaardzo trudno
        > zrozumieć,ale niech Pani pomyśli.
        > To nie boli...


        Tylko czemu tym naszym chopom musza pomagac Niemcy i Anglicy, a oni sami, gdyby mogli, pozarzynali by sobie nawzajem swoje krowy, po czystej zlosci.
        Teraz obok polskiego miastowego frajera utrzymujacego wies, doszli jeszcze frakerzy z Niemiec i Angli.
        A wies sielska i anielska, z alpaga pod plotem... i mikrofala za doplaty pod strzecha.
        • Gość: makli IP: *.multi-ip.pl 23.01.10, 09:59
          a kto komu broni przeprowadzić się na wieś i pracować na roli do woli
          a te trzysta złotych dopłat do hektara nie wystarczy nawet na dwa
          lemiesze do pługa tylko , że buraki z miasta myślą że mleko bierze
          się z fabryki a nie od krowy . A co do dopłat w krajach UN wynoszą
          one około 2500 złotych do hektara to jakiś dziwny rachunek
          ekonomiczny i konkurencyjny 2500= 300. Przy cenie zboża 400złoty w UN
          a 300 złotych W Polsce . A ekonomiści niech podają prawdziwe fakty, a
          nie swe interpretacje. A polityka krajów starej uni jest taka żeby z
          polski zrobić rezerwat.
          • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 10:12

            Gadasz jak potłuczony,. Polski rolnik dostaje 90 proc tego co niemieck
            • Gość: wieśmac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 11:43
              Możesz udowodnić swoją wypowiedź? Powołać się na jakiś dokument,
              choćby artykuł prasowy? Czy tylko tak piszesz?
              • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 14:07

                Gość portalu: wieśmac napisał(a):

                > Możesz udowodnić swoją wypowiedź? Powołać się na jakiś dokument,
                > choćby artykuł prasowy? Czy tylko tak piszesz?



                www.bankier.pl/wiadomosc/Sawicki-doplaty-bezposrednie-za-2009-r-beda-o-49-proc-wyzsze-niz-za-ub-r-2044577.html

                Sawicki zaznaczył, że wysokość dopłat zależy od kursu złotówki wobec euro, który
                jest określany na dzień 30 września. Wyznacza go co roku Europejski Bank
                Centralny. "W tym roku ten kurs jest dla nas korzystny" - skomentował Sawicki.
                Poinformował, że "uwzględniając kwoty płatności w euro i poziom wymiany,
                wysokość jednolitej płatności wyniesie 507 zł do hektara, czyli jest to o 49
                proc. więcej niż w ubiegłym roku".

                Wyjaśnił, ze zgodnie z zapisami w Traktacie Akcesyjnym, Polska ma prawo wypłacić
                świadczenia uzupełniające. W tym roku 60 proc. płatności bezpośrednich ma
                pochodzić z unijnego budżetu, a do 30 proc. może dołożyć budżet krajowy. Oznacza
                to, że polscy rolnicy za 2009 rok dostaną 90 proc. tego, co otrzymają rolnicy z
                państw "starej" Unii.
                • 23.01.10, 14:19
                  pomysl jeszcze raz
                  polscy rolnicy dostaja 90% tego, co panstwa 'starej' unii - ale w
                  polaczeniu z doplatami panstwa. A inne kraje znacznie wiecej na to
                  przeznaczaja.

                  Przyklad? Zarobek niemieckiego rolnika, to w 50% jego zysk i w 50%
                  doplaty bezposrednie, podczas gdy dla polskiego rolnika jest to 4%
                  • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 14:25
                    W krajach starej unii nie ma dopłat krajowych, więc nie maja źle. Problem jest
                    taki, ze nie potrafia dobrze sprzedac tego co produkują
                  • Gość: CV* IP: *.147.13.138.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.01.10, 15:33
                    Z palca wyssałeś te 4%. Zarobek większości polskiego chłopstwa stanowią w 100%
                    dopłaty unijne. Rolniczych dochodów chłopi nie mają - bo i skąd, skoro zupełnie
                    nic nie produkują na rynek? Ergo, żyją wyłącznie z łupienia podatnika.
                    Swoją drogą czy to nie przesada, ponad 12 miliardów dopłat do w większości
                    darmozjadów? Do tego ile jeszcze na KRUS (drugie tyle?), do tego dopłaty do
                    paliwa, do kredytów, do leczenia tych "rolników" i ich rodzin (składek
                    zdrowotnych nie płacą!!) Gdzie jest konstytucyjna równość obywateli?
                    • 23.01.10, 16:43
                      z palca? moi rodzice mają własne gospodarstwo - roczne dochody, to
                      ponad pół miliona zł, a roczne dopłaty bezpośrednie - niecałe 25
                      tysięcy zł. policz sobie.
                      • Gość: CV* IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 23.01.10, 17:54
                        Coś mi się nie chce wierzyć, że z małego raptem 20 hektarowego gospodarstwa
                        wyciągają 500 tys. przychodu. Druga możliwość, to że gospodarstwo większe, ale
                        nie potrafią wypełnić wniosku o dopłaty?
                        Za rok 2009 jest bowiem: 866 zł dopłaty bezpośredniej do każdego ha trawy lub
                        roślin motylkowatych (507+359 zł), 1009 zł do każdego ha upraw paszowych
                        (507+502 zł), do tego około 200 zł (niekiedy więcej) dopłaty do "trudnych
                        warunków gospodarowania", do tego ewentualna dopłata ekologiczna (nietrudno
                        zdobyć odpowiedni certyfikat, u mnie na wsi nawet analfabeci sobie to załatwili)
                        350 zł /ha, do tego dopłaty do zwierząt w ramach tzw. ochrony ras rodzimych
                        (można dostać do każdej krowy, konia itp.).
                        Średnio kumaty chłop wyciągnie grubo ponad 1000 zł z każdego hektara, nawet nic
                        nie produkując. Jak coś wyprodukuje i sprzeda to ma dodatkowy zysk.
                        • 23.01.10, 21:49
                          to gospodarstwo intensywne, więc wszystkie ekologiczne dodatki możesz
                          odjąc na starcie. (dla przykladu, 'ekologiczna' łąkę kosi się raz w
                          roku, my kosimy 4 razy). tradycyjne polskie rasy sa malo wydajne,
                          wiec tez odpada. zostaja podstawowe doplaty, ktore podales. około 30
                          ha własnych gruntow + okolo 50 dzierżawy (za którą teoretycznie
                          powinnien brac pieniadze dzierżawiący, no ale cóż..).

                          a od wypełniania wniosków, to jest księgowa :]

                          • Gość: CV* IP: *.146.173.170.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.01.10, 11:56
                            Cóż, nie o takich gospodarstwach traktuje ten artykuł. Twój przykład pokazuje
                            gospodarstwo, które doskonale by sobie poradziło i bez Unii: korzyści z paru
                            złotych dopłat nie równoważą coraz to nowych wymogów (Cross Compliance,
                            narastająca biurokracja i papierologia, ciągle rosnące wymagania ochrony
                            środowiska czy osławione już normy prędkości wiatru w oborze itp.) oraz
                            spadających cen mleka i innych produktów rolnych. Unia spowodowała, że ogromne
                            pieniądze za nic biorą cwani posiadacze ziemi, a prawdziwi producenci żywności
                            maja marnie.
                • 23.01.10, 14:56
                  www.farmsubsidy.org/
                  Propagandowy slogan "90% dopłat unijnych dla polskich rolników" delikatnie
                  mówiac mija się z prawdą.

                  Co do przeliczników: w 2008 przeliczono rolnikom dopłaty we wrześniu z euro na
                  złotówki po 3,39, sprzedano te euro w grudniu po prawie 5zł/eur, a wypłacono
                  wiosną, gdy kurs wynosił 4,5 -4,7. Można się zżymać na JP Morgan czy
                  Goldman&Sachs, ale polskich rolników to POLSKI rząd spekulacyjnie orżnął na
                  kursie walut...
                • Gość: rafal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.10, 20:40
                  jest coś takiego jak tzw. plon referencyjny dla polski jest on niższy o połowę i
                  dopłatę się liczy jako stawka razy plon referencyjny
                  jeśli polski rolnik dostje 90 %
                  to np przy plonie 2 t ha w polsce
                  pzykładowo 90x2 to 180
                  niemiec
                  90x4 to 360

                  jest w tymm pewne zakłamanie od czasu pewnego ministra co to wrócił z negocjacji
                  i powiedział, że startujemy bodajrze od 45% a o plonie referencyjnym nie
                  dopowiedział i tak się ciągnie do dnia dzisiejszego
            • 23.01.10, 14:43
              Według www.farmsubsidy.org/
              Dopłaty w przeliczeniu na hektar:

              Niemcy 388 euro
              Francja 338 euro
              Austria 378 euro
              Dania 434 euro
              Holandia 505 euro

              POLSKA 157 euro
              • 23.01.10, 16:30
                To moze wyjania dlaczego zarcie tam jest tak idiotycznie drogie?
              • Gość: " IP: *.147.19.156.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.01.10, 16:52
                To są nieaktualne dane. Za 2009 rok jest drastyczny wzrost finansowania
                polskiego chłopstwa - patrz wykres z lewej strony artykułu. Poza tym: po jakim
                kursie euro/pln będą naliczone, a po jakim wypłacone dopłaty bezpośrednie za
                2009 rok? Zdaje się, że spory dodatkowy zysk z korzystnej dla chłopów zmiany
                kursu euro. Niestety, nie ma nic za darmo i ktoś musi zapłacić za to. W miastach
                kryzys i 30% wzrost bezrobocia, a na wsi 100% wzrost dopłat za nic.
                I jeszcze jedno: od tych 12 miliardów złotych nie zostanie zapłacona ani
                złotówka podatku. Chłopi nie płacą PIT! Bo i po co mieliby płacić.
                • 24.01.10, 02:58
                  Szanowny anonimowy Gościu! Jesteś pierwszym sklasyfikowanym przedstawicielem
                  nieznanego dotychczas nauce gatunku Gazeciak Pseudomoherek z rodziny:
                  dogmatykowate, rodzaj: impregnowane, rząd: tępogłowce. To gatunek endemiczny,
                  spotykany jedynie w Polsce; na niektórych stanowiskach (fora dyskusyjne Gazety)
                  występujący dość licznie. Niedługo zapewne przeprowadzone zostaną badania, które
                  wykażą kompletną niezdolność przedstawicieli tego gatunku do czytania ze
                  zrozumieniem. Jesteś naprawdę wyjątkowy. Jesteś tego wart.
                  • Gość: " IP: *.146.206.112.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.01.10, 13:40
                    Ach, brakło argumentów i pozostał bezsilny atak ad personam.
                    Przykro patrzeć.
                    • Gość: rafal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 23:45
                      a gdzie tam, zabrakło, ignorancja Gościa dla liczb wzrosła równie drastycznie
                      jak dopłaty hehe
                      powtórzę jeszcze raz

                      jest coś takiego jak tzw. plon referencyjny dla polski jest on niższy o połowę i
                      dopłatę się liczy jako stawka razy plon referencyjny
                      jeśli polski rolnik dostje 90 %
                      to np przy plonie 2 t ha w polsce
                      pzykładowo 90%x2 to 180 do ha
                      niemiec czy inny w "starej" unii
                      100%x4 to 400 do ha

                      jest to tylko przykład tłumaczący ten mechanizm i w ryzyko kursowe nie wchodzę

                      jest w tym pewne zakłamanie od czasu pewnego ministra co to wrócił z negocjacji
                      i powiedział, że startujemy bodajże od 45% a o plonie referencyjnym nie
                      dopowiedział,
                      realnie w pierwszym roku nie dostaliśmy nawet 1/4 tego co w starej unii a terraz
                      zbliżamy się do 50%, stąd te dysproporcje
          • 23.01.10, 12:09
            a kto komu broni przeprowadzić się ze wsi do miasta, skoro jest na
            wsi tak ciężko i nic się nie opłaca i pracować w fabryce do woli bez
            dopłat z UE i płacić z pensji normalne podatki i opłacać innym krus -
            pomyśl - chłop żywemu nie przepuści.
      • Gość: miastowy IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 09:23
        Skąd pochodzą te środki na dopłaty? Ano od "miastowych" bo rolnik
        przecie podatku nie płaci.Sprawą "miastowych" jest płacić i gęba w
        kubeł. Bo przecież rolnik zawsze wie lepiej. Mam rodzinę na wsi i
        obserwuję te "przemiany". Rzeczywiście w domu przybyło: jest
        najnowszy telewizor LCD którego ja dotąd nie mam, są dwa samochody,
        są nowe meble. Tylko w polu i obejściu jakoś nawet nie drgnęło...
        Ziemi jak było tak jest: całe 8 ha. System dopłat w Unii był w
        założeniu dla krajów, w których w rolnictwie pracuje około 3-5%
        ludności i mimo wszystko rolnictwo jest mało opłacalne. Inaczej
        mówiąc 95% Francuzów, Anglików czy Niemców zgodziło się dopłacać 5%
        swoich współobywateli aby mogli wyżyć ze swoich gospodarstw i je
        rozwijać. U nas stało się coś idiotycznego: dopłaty zastąpiły
        socjal, który dostaje 30% ludności. Zabetonowało to totalnie zmiany
        na wsi. Ziemia jest nie po to, by ją obrabiać i żeby przynosiła
        dochody ale żeby dawała zasiłek z Unii. W cenę ziemi wliczono
        wartość dopłat na najbliższe dziesięciolecia. Dlatego nawet 2
        hektarowy "rolnik" nie sprzeda ziemi. Obrót ziemią praktycznie
        zamarł. Duże gospodarstwa powstają prawie wyłącznie z zakupów lub
        dzierżawy ziemi popegeerowskiej. Pomyśl więc slaviku 222 bo myślenie
        nie boli jak ja długo mam cię utrzymywać...
        • Gość: .. IP: *.opera-mini.net 23.01.10, 10:11
          Lepiej napiszcie na co idą dotacje dla przedsiębiorców... Przykłady z mojej okolicy: innowacyjna gospodarka - 8,5 mln dla lokalnego nuworysza na spa z INNOWACYJNYMI LAMPAMI W SOLARIUM; ebiznes - 2x800 tys na stronę internetową, właściciel chwalił mi się że jeździ na narty taksówkami bo 40 tys z dotacji jest przeznaczone na transport, kolejny interes - doradca za załatwienie dotacji na maszyny po zawyżonych cenach wziął 50% od kilku mln
        • Gość: wieśmac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 11:41
          Z 8h dopłat jest ok. 2400PLN Jakie to fury kupili Twoi sąsiedzi ze
          wsi za tak gigantyczne dotacje? Nie wspomnę o LCD, komórach i
          dresach. Polska bezinteresowna zawiść jest już znana na całym
          świecie, nie musisz o nij przypominać. Zamiast nam wieśniakom
          zazdrościć, przyjedź, na kopanie ziemniaków, sadzenie kapusty albo
          jej zbiór. Zobaczymy jaki jesteś mocny w kręgosłupie, a nie w buzi.
          • Gość: miastowy IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 13:48
            Myślisz kołku, że w mieście jak pójdziesz do pracy to cię za
            biurkiem posadzą i będziesz kawę pił przez 8 godzin? Musiałbyś
            zapieprzać przez 10-12 godzin dziennie co dzień przez 300 dni w roku
            a nie dwa dni na wykopkach kartofli. W czasach PRL próbowano
            zatrudniać małorolnych chłopów w fabrykach. Nawet miesiąca nie
            wytrzymywali a robota była wtedy inna. Teraz to byś nawet tygodnia
            nie wytrzymał. Nikt nikomu nie zazdrości pracy. Masz taką jaką
            chcesz tylko że ja nie mam zamiaru całe życie do ciebie dopłacać !
            • Gość: ronin30 IP: 195.116.41.* 23.01.10, 14:23
              Milcz ignorancie. Internetowe fora pełne są takich "mędrców " jak ty. Bladego pojęcia nie masz jak funkcjinuje system dopłat ale jak czytam wiele do powiedzenia masz. Ale dopłaty do twojego codziennego żarcia są ok.
              • 23.01.10, 14:56
                Łoo Jesooo! Właśnie dowiedziałem się, że wieśniak do mojego żarcia
                dopłaca. Spłakałem się jak norek a potem uśmiałem serdecznie !!! Tym
                się różnimy, że do mnie nikt nigdy nawet grosza nie dopłacił a ty
                jesteś całe życie na cudzym garnuszku. Nie wstyd ci?
                • Gość: ronin30 IP: 195.116.41.* 23.01.10, 15:14
                  Wszystkie produkty rolne które są wyprodukowane w UE i są kupowane przez ciebie są dotowane, więc ktoś do ciebie dopłaca. Jeżeli tego nie chcesz kupuj produkty z Australii. Nic nie wspomniałem o tym że jestem rolnikiem. Jestem płatnikiem ZUS a nie KRUS. Nie mieszkam też na wsi.
              • Gość: Miastowy IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 15:15
                Dopłaty do mojego codziennego żarcia dopłacam po części JA z moich podatków więc
                ponarzekać możemy :-P
      • Gość: miastowa IP: 150.254.126.* 23.01.10, 10:18
        O ile pamiętam rolnicy (w większości)pozyskali swoje hektary w prezencie, w
        wyniku reformy rolnej po II Wojnie Światowej no to niech uszanują ten dar i
        zaczną w niego inwestować a nie tylko z niego czerpać. Każdy pieniądz zarobiony
        a nie otrzymany ma inną wartość emocjonalną dla właściciela.
        • Gość: lora IP: *.internet.piotrkow.pl 23.01.10, 11:15
          "miastowa"
          niezły nick, nie ma, jak to mniemanie o sobie. tylko troche w główce
          pusto, pisząc takie brednie, Szanowana Pani "Miastowa".
          • Gość: lora IP: 150.254.126.* 23.01.10, 13:23
            ?
        • Gość: wieśmac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 11:52
          Miastowa niepoinformowana dziewczyno. Jak coś chlapniesz na forum,
          to najpierw się zastanów czy aby masz racje. Mylisz się i to bardzo.
          Jestem właścicielem takiej ziemi "darowanej" mojemu dziadkowi i
          dokumentów o tym świadczących. Jest tam jasno napisane, że przez
          kilka lat (chyba 10) dziadek będzie obowiązkowo oddawał państwu za
          to "darowanie" 10 kwintali żyta rocznie za każdy hektar lub jego
          równowartość w gotówce. Teraz miastowi nazwaliby to "zakupy na
          prawdziwe raty 0%" Jeżeli miastowy rozum ogarnia co to 10 kwintali i
          wygooglujesz sobie ile ich z hektara można uzyskać, to będziesz mieć
          podstawową wiedzę na w/w temat.
          • Gość: miastowa IP: 150.254.126.* 23.01.10, 13:20
            no ale jednak dostał w prezencie, a ja kupuję i konsumuję tylko to na co
            zapracuję i zapłacę podatki od zapracowanych kwot a nie jakiś wyimaginowanych
            (wymyślonych) kwot rodem a PRL
            • Gość: wieśmac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 13:33
              W jakim prezencie? Kupił na raty nie rozumiesz? Tak jak napisałem
              wyżej, mało wiesz na ten temat.
            • Gość: t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 13:45
              jesdnak nie zrozumialas nic! rolnik dostal ziemie, a potem przez 10 lat w zbozu,
              miesie i mleku oddal panstwu za ta ziemie kilka razy

              jak dalej nie trybisz, to dam przyklad:
              daje ci lozko (warte 1000 zl), ty dajesz na tym lozku d.upy i przez 2 lata
              oddajesz mi czesc dochodu, nie mniej jednak niz 250 zl miesiecznie

              no i jaki biznes na tym zrobisz?
              • Gość: inny IP: 150.254.126.* 23.01.10, 13:57
                oddał bo dostał, nie trzeba było baać tylko jechać z walizką do miasta
          • Gość: nierolnik IP: 150.254.126.* 23.01.10, 13:37
            to ile to było pieniędzy przez te (ile lat?) tyle co wartość malucha za Gierka?
        • 23.01.10, 14:58
          Nie wiem ilu jeszcze tych rolników zostało. Chyba niewielu i to tych
          małorolnych, kiedyś nie można było miec dużego gospodarstwa, bo to
          przecież kułactwo. Dziś aby mieć w miarę duże gospodarstwo trzeba k
          u p i ć!!! i spłacać przez wiele lat. Nikt nikomu nic w prezencie
          nie daje.
      • Gość: mako IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 11:51
        umieniem. Były badania ankietowe. Człowieku poczytaj, skończ jakąś szkołę, a
        potem najeżdżaj na Michnika, Żydów, Murzynów, liberałów - na kogo chcesz. Bo po
        prostu głupota grup odwołujących się do środowisk pseudo-narodowych aż boli.
      • Gość: Unia IP: 217.153.55.* 23.01.10, 12:28
        człowiek który nie ma pojecia o przepisach i warunkach korzystania z
        dotacji pisal ten artykuł a te wywiady w nim przytoczone to z
        jakimiś niedoukami-urzędasami. Prawda jest taka, że rolnik aby
        dostać dotacje musi spełnić szereg warunków, łącznie z
        przedstawieniem dokumentów na co zamierza przeznaczyć pieniądze (na
        jaką inwestycję). W przeciwnym razie dopłaty nie dostanie.
      • Gość: gosc_oburzony IP: *.dyn.optonline.net 23.01.10, 13:53
        Kto to widzial zeby chlop mial telewizor ?
        I po co takiemu mikrofalowka ?
        A moze jeszcze Internet , co ?
        Chlop ma pracowac i byc ciemny
        jak tabaka w rogu .
    • Gość: poco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 08:45
      Biedny zawsze najpierw skonsumuje a potem pomyśli jak dogodzić
      ekonomistom.Nieprawdaż ?
      • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 08:55
        Moze nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale czyz zakup tej przytoczonej
        przez eksperta z prawdziwego zdarzenia - mikrofali nie napedza rynku? Jakies
        korzysci i tak zostaja odniesione. A co maja zrobic? Jak slysze, ze rolnik za
        kilo jablek dostaje 15 gr a 25 gr kosztuje ich 'produkcja' to podziwiam naszych
        rolnikow. ja bym sie dawno zawinela stad.
        • 23.01.10, 09:18
          Ja też podziwiam, jak można być takim głupcem aby produkować coś na czym się
          "podobno" traci?
          • Gość: Cold IP: 217.153.97.* 23.01.10, 09:36
            ... bo paradoks polega na tym, że żywności generalnie nie opłaca się produkować.
            Zlikwiduj w UE chory system dopłat, wtedy zacznie się opłacać, ale Ty będziesz
            płakać, że nie stać Cie na śliwkę...
            • Gość: moni IP: 91.142.233.* 23.01.10, 10:19
              To fakt, pszenica przed wejściem do uni kosztowała 700-800zł a obecnie 300-350zł za tonę.Przy plonie 5 ton z 1 hektara rolnik traci 2tys zł minus 700zł dopłat. Widać gołym okiem że na każdym ha 1300zł jest stratny, ładna pomoc nie ma co.
            • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 14:43
              Gość portalu: Cold napisał(a):

              > ... bo paradoks polega na tym, że żywności generalnie nie opłaca się produkować

              No tak, żywność to nie jest produkt pierwszej potrzeby wiec jej produkcja jest
              na wskroś ryzykowna i mało opłacalna.
          • Gość: Ronin28 IP: 195.116.41.* 23.01.10, 09:46
            Bo widocznie jesteś głupce. Cechą Polaka jest znać się na wszystkim i ty ten archetyp bez dwóch zdań powielasz.
          • Gość: daro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 11:40
            bo nie tak łatwo jest zmienić produkcję!
          • Gość: wieśmac IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 12:04
            Stąd właśnie dopłaty! Gdybyśmy zaprzestali produkcji, cena jebłek
            równierz chińskich szybko poszybowałaby w górę.
    • Gość: pobudka! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.01.10, 08:56
      Rolnicy obracaja gotowką o ktorej przecietni mieszkancy miast moga
      tylko pomarzyc. KRUS, prowadzenie DG za połdarmo i wieczne
      niezadowolenie. Moze czas z tym skonczyc, albo rozszerzyc przywileje
      na inne grupy?
      • Gość: n IP: *.multi-ip.pl 23.01.10, 10:09
        rozdać ludziom z miast ziemię którą posiada skarb państw a nikt nie
        chce jej kupić plus dopłaty niech pokażą co potrafią
        • Gość: obserw IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 10:35
          A to ciekawe ! To dlaczego PSL przeforsował ustawę zabraniającą
          ludziom z miasta kupno ziemi? Co nota bene jest niezgodne z
          Konstytucją. Z moich prywatnych obserwacji wynika coś dokładnie
          odwrotnego-najlepsze gospodarstwa należą właśnie do ludzi z miasta,
          którzy zdążyli przed tą ustawą nabyć ziemię. Jedyny problem na jaki
          napotykają to brak rąk do pracy. Łatwiej jest ludzi z Ukrainy
          sprowadzić niż miejscowych do pracy nająć.
        • 23.01.10, 15:12
          "Rolnicy obracaja gotowką o ktorej przecietni mieszkancy miast moga
          tylko pomarzyc. KRUS, prowadzenie DG za połdarmo i wieczne
          niezadowolenie. Moze czas z tym skonczyc, albo rozszerzyc przywileje
          na inne grupy?"

          Dobrze to ująłeś - rolnicy OBRACAJĄ dużymi sumami(ale nie w gotówce
          raczej, nie widzą ich na oczy, mogą popatrzec tylko na wydruk z
          banku)

          300 ha - powiedzmy najlepszych polskich czarnoziemow. uprawa
          roslinna. sprawdz sobie ile kosztuje kombajn zbożowy, ile duży
          traktor, pług, agregat uprawowo-siewny, kultywator, belownica z
          owijarka, opryskiwacz, rozsiewacz nawozow, ile kosztuja silosy
          zbozowe, ile nawozy, wapno, opryski, naprawy calego tego sprzetu.

          a moze pomoc? duży(bo to duzy areal) kombajn, to wydatek rzedu
          miliona złotych. traktor o duzej mocy, o polowe mniej.

          pomyśl co to jest te marne 140 tysięcy rocznie(chociaz nie wiem skad
          taka sume wziales, bo w rzeczywistosci, jest to sporo mniejza 300 ha)
          przy takich wydatkach??
          No ale według Ciebie rolnik kupuje za to nową furę do kolekcji, albo
          buduje basen przy swojej willi.
      • 23.01.10, 10:44
        chciałbyś dopłaty za siedzenie w internecie?

        spoko, załóż partię, zbieraj podpisy... może ci się uda. powodzenia!
    • Gość: małorolny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 08:58
      Jasne, w mieście za to same mądrole i inteligencja śpiąca w kanałach
      ciepłowniczych, popijająca wiejskiego bełta pod sklepem i udająca,
      że drapie się pod pachą chowając go na widok przechodnia. To pełne
      noclegownie i dworce różnej maści meneli, żebraków na każdym rogu
      ulic. W czym - mieszczuchy - jesteście lepsi?
      • 23.01.10, 09:04
        wywal obornik z obory bo krowy nie mogą się podnieść
        --
        Ludzie się zmieniają, metody pozostają.
      • Gość: Mieszczuch IP: *.abhsia.telus.net 23.01.10, 09:14
        Gość portalu: małorolny napisał(a):

        W czym - mieszczuchy - jesteście lepsi?


        Placimy podatki i skladki na ZUS.
        Jak tam u was z podatkami i KRUS-em?
      • Gość: xylon IP: 94.75.121.* 23.01.10, 10:07
        A choćby w tym że mieszczuch tak nie płacze i płaci całą składkę na ZUS a nie
        1/3 nie nasycony rolniku.A w tym że 80% dotacji dostaje wieś i ciągle
        mało.Mieszczuch,duża część ludzi,dostaje 1300zł i nie może liczyć na pomoc z
        UE.A noclegownie pełne przez takie myślenie wieśniaków-za kasę,i tak
        darmowa,kupię se LCD,NIECH KUM PATRZY ŻEM JO PAN CAŁOM GEMBOM.Bo zainwestować w
        rozwój to dla Ciebie bariera nie do przeskoczenia.po co się uczyć jak se pornusa
        puszczę i tyż bedzie pieknie
        • Gość: mk IP: *.rz.izeto.pl 23.01.10, 12:06
          nienasycony pisze się razem.



          Wykształcony rolnik z Podkarpacia.
          10ha gruntów, płacący podatki i ZUS.
          Nieposiadający LCD, ale mikrofale tak, bo to żaden luksus. Wstydźcie się tego, że macie czelność komuś tę mikrofalę wypominać.
        • Gość: małorolny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 12:34
          Pan nr 1, gnój jest wyrzucany codziennie, więc nie martw się.
          Liczyłem, że padną jakieś argumenty, a nie bełkot spod budki z piwem.
          Pan nr 2, podatki i KRUS mam zapłacone, nie rozumiem pytania?
          Pan nr 3, jeżeli 80% dotacji dostaje wieś, to nie Wy ale my jesteśmy
          lepsi. Płacę całą swoją składkę (KRUS) nie 1/3. Ja nie płaczę, jest
          ok. Jeżeli 1300 co miesiąc to mało, to co ja mam powiedzieć o 4
          stówkach do hektara rocznie? Czy Pan nie ma LCD, to tak wielki
          luksus i zarezerwowany dla wyimaginowanych miejskich elit? Mój
          rozwój to nowa maszyna do ładowania obornika, fakt nie jestem mgr a
          tylko technikiem i jakoś mi to nie przeszkadza. A nienasycony
          napisałbym razem.
          Tak naprawdę, to czego nam tak bezinteresownie zazdrościcie?
          Bo chyba nie pracy w wakacje, kiedy Wy jesteście na plaży.
          Chyba nie śmierdzącego obornika.
          Chyba nie ciężkiej fizycznej pracy.
          Chyba nie niepewności cen skupu owoców naszej pracy.
          Chyba nie ryzyka suszy, albo gradobicia w lecie i strat.
          Chyba nie nieodśnieżonych dróg i zerwanych przewodów elektrycznych.
          WIEM CZEGO, tych marnych 400zł./h, niskiego KRUS-u i tego, że pod
          strzechy trafił LCD, bo jak to możliwe żeby wieśniaki miały to co Wy
          w mieście!
          Mali ludzie opamiętajcie się i przypomnijcie sobie skąd pochodzicie.
          Nie macie argumentów do dyskusji, to się zaczynają kąśliwości. Tacy
          jak Wy którzy zostają złapani na przekroczeniu prędkości, zawsze
          mówią, że tamten też tak jechał i go nie złapaliście. Tak samo
          komentujecie rolnicze dopłaty i składki KRUS. Żal mi Was.
    • Gość: jak za komuny!!! IP: *.toya.net.pl 23.01.10, 08:59
      zero ZUSu, zero podatku dochodowego od osob fizycznych, bardzo wielu na utrzymanui reszty (całe wsie biorą zasiłki chorobowe, renty strukturalne, dopłaty etc) i JESZCZE IM ŹLE!!! a może tak dopłaty, ale tylko do wyprodukowanej już żywności, a nie kawałka ugoru pod lasem, niech może niech płacą 850 pln co miesiąc składek ZUS (jak inni przdsiębiorcy) to może wreszcie wezmą się za robotę..... biedna wieś- ...komunistyczna- to sie zgodzę.
      • Gość: Miastowy ze wsi IP: 213.25.123.* 23.01.10, 09:07
        Mam do Ciebie pytanie - wiesz ile wynosi zasiłek chorobowy rolnika ??
        8 złotych za DZIEŃ !!!!!!!!!!!
        • Gość: reniferek IP: *.home.aster.pl 23.01.10, 09:25
          a ile chciałbyś dostać za tę śmieszną składkę w KRUS-ie ?
        • Gość: jak za komuny IP: *.toya.net.pl 23.01.10, 11:36
          a wiesz ile on płaci ubezpieczeń na miesiac (o ile w ogóle płaci)- wychodzi jakieś 80 pln/m-c, a ja - prowadząc działalnosc płacę 10 razy tyle, a zasiłek chorobowy (nigdy go na oczy nie widzialem, nie mam czasu chorować) jest niewiele wyższy, niż ten u rolnika. z tego i tak trzeba zawsze zapłacić składke zdrowotna (250 pln) co miesiąc. DLACZEGO TAKI ROLNIK MA BYĆ NA UTRZYMANIU RESZTY???? wytłumacz mi to!!!!
        • Gość: ... IP: 150.254.126.* 23.01.10, 13:55
          ja nie mogę chorować, muszę wtedy brać jeden z 26 dni urlopu; nie chcę zasiłku
    • Gość: PRECZ Z ŻYDOSTWEM! IP: 80.50.235.* 23.01.10, 09:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: reniferek IP: *.home.aster.pl 23.01.10, 09:50
        kiedyś jak kupiło się na bazarze ziemniaki od chłopa z przyjemnością się je
        jadło. sypkie, smaczne, zdrowe.
        dziś kup 2 kg ziemniaków to przy obieraniu wywala się 0,5 kg do śmieci bo w
        środku toczy je jakaś zaraza a po ugotowaniu drugie 0,5 kg. bo czernieją lub
        robi się błoto.
        • Gość: Mr Kolek IP: *.cdma.centertel.pl 23.01.10, 10:41
          ...bo kupione od tych najbardziej rozwojowych rolników, którzy nie marnują
          dopłat na wódę i mikrofalę tylko inwestują :)
          • Gość: daro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 11:46
            trafione w "10"
        • Gość: Mario IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 11:20
          Przerzuć się na ryż i kaszę. Na cholerę kupujesz pyry
        • Gość: Heniek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 12:49
          Bo chłop na bazar już nie przyjeżdża. Wydymali go miejscy
          biznesmeni, którzy kupują TiR-a marokańskich ziemniaków po
          25gr./kg., wstawiają na sprzedawcę odpowiednią osobę i ta sprzedaje
          po 1zł. ten syf wmawiając, że to beznawozowa wiejska prdukcja. Tak
          jest z wieloma produktami, weźmy takie jajka. Czy ktoś z Was widział
          wiejskie jajka, jeżeli tak to wie, że żółtka nie są nigdy
          pomarańczowe, a skorupka nie ma super regularnego kształtu, nie
          wspomnę o tzw. "pielince" czyli takiej błonce pod skorupką, której
          nie ma w fermowych jajkach. To, że nie ma na jajku pieczątki
          świadczy tylko o cwaniactwie sprzedających.
    • 23.01.10, 09:07
      Tylko baławan nie dostrzega zmian na polskiej wsi po wejściu do Unii.
      Wystarczy przyjrzeć się sprzętowi, którym rolnik wyjeżdża na pole. Jadąc drogą
      trudno dostrzec ugory, które jeszcze tak niedawno straszyły chwastami wyżej
      człowieka, zarastały nawet Żuławy, a napis sprzedam ziemię mijało się jeden po
      drugim. Kto przeżera unijne pieniądze? Dawni chłopo-robotnicy, ci którzy na
      rynek nie wypuszczają ni grama, ci którzy te pieniądze traktują jak pomoc
      socjalną. A przecież rozwiązanie jest proste jak budowa cepa - uzależnić
      wypłatę dopłat bezpośrednich od udokumentowania sprzedaży produkcji rolnej na
      rynek.
      • Gość: monika IP: *.tktelekom.pl 23.01.10, 09:15
        Szkoda, że nikt nie bierze pod uwagę, że rolnika który ma powiedzmy 2-3 h ziemi
        i dostaje do tego kilkaset złotych na rok NIE STAĆ na to, żeby gospodarstwo
        rozwijać w takim stopniu, w jakim by się wydawało niektórym.
        Ile pracy kosztuje utrzymanie gospodarstwa to wie tylko ten, kto na wsi mieszkał
        i z tym miał kontakt.

        Natomiast nieporozumieniem - to fakt - jest dla mnie wypłacanie dopłat do ziemi,
        której się nie uprawia. Bo mnóstwo się narodziło zwykłych naciągaczy, którzy
        chcą pieniądze za nic. To powinno być kontrolowane.
        • 23.01.10, 10:16
          powinno się zlikwidować dopłaty od zgłoszonych ugorów, natomiast jeżeli ktoś
          odbiera pieniądze w normalnej wysokości jest szczegółowo kontrolowany przez
          ARiMR i musi utrzymywać ziemię w dobrej kulturze rolnej, natomiast nikt nie
          zwraca uwagi na tzw rolników z Marszałkowskiej, którzy po cichu poddzierżawiają
          ziemię rolnikom, nie interesują ich plony, tylko biorą dopłaty. To czysta
          spekulacja i kant.
          • 23.01.10, 17:01
            Dopłaty obszarowe należą sie FAKTYCZNEMU UŻYTKOWNIKOWI, a nie właścicielowi
            gruntów. Praktyka wielu "rolników z M-wskiej" polegajaca na "łaskawym"
            udostepnianiu rolnikom "za darmo" ziemi do uprawy (gdy sami kasują dopłaty) jest
            NIELEGALNA. Takim wykorzystywanym proponuję zgromadzić dokumentację i wystąpić
            także o dopłaty do użytkowanych gruntów - będzie niezła heca, dobry prawnik,
            trochę uporu i można wygrać w sądzie...
            • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 17:18
              > Dopłaty obszarowe należą sie FAKTYCZNEMU UŻYTKOWNIKOWI, a nie właścicielowi
              > gruntów. Praktyka wielu "rolników z M-wskiej" polegajaca na "łaskawym"
              > udostepnianiu rolnikom "za darmo" ziemi do uprawy (gdy sami kasują dopłaty) jes
              > t


              Tak było jeszcze dwa lata temu. Teraz dopłaty należą się temu który o nie wystąpi
        • Gość: MrKolek IP: *.cdma.centertel.pl 23.01.10, 10:45
          .. np. dzierżawienie wielu hektarów i obsadzanie ich orzechem włoskim by brać dotacje, jak pewien polityk z PO.
      • Gość: Krakuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:25
        Proponuję autorce najpierw wycieczkę na wieś! Kto kupuje te TV i mikfofalówki? na wsiach są to osoby, które mają kilka zaniedbanych hektarów, bo przeciętni rolnicy (10-20ha) oddają te pieniądze najczęściej do banku w ramach spłat kretytów, które musieli zaciągnąć po sprzedaniu na jesieni jabłek po 8gr/kg lub wiśni w klasie extra za 30gr/kg!
        Nowe maszyny co prawda są ale u najbogatszych, przeciętny (10-20ha) żeby kupić sobie np. ciągnik bierze 60tys. kredytu ponieważ używanego za połowę tej kwoty kupić nie może jeśli chce mieć refundację, bo wniosek nie przejdzie (a UE zwraca do 50%). Warto jeszcze dodać, że te wszystkie maszyny po przystąpieniu do UE podrożały dwa razy..także nie wiele to wszystko dało bo kółko się zakręciło..bo są dotacje, a cena dwa razy na wszystko wyższa..

        Dodam tylko, że sama mieszkam w mieście - zajmuję się socjologią wsi od strony naukowej i praktycznej. Nikomu ze wsi nie zazdroszczę...bo nie ma czego - praca 7 dni w tyg. bez względu na deszcz, mróz czy też piekące słońce!

        Droga Autorko tak szczerze Ci powiem, że PISZESZ BZDURY DO KWADRATU!

        • Gość: Mały rolnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:54
          Wardo też dodać, że ziemia przeznaczona pod uprawę rolną też podrożała kilku
          krotnie.
        • Gość: spox IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 10:09
          po co to piszesz? To nie ma znaczenia. Artykuły w GW są artykułmi
          propagandowymi, a nie informacyjnymi. Skoro w GW zaczynają "jechać"
          po rolnikach tzn., że rząd ma jakieś plany n.p. niekorzystnych dla
          rolników zmian w KRUSie.
        • 23.01.10, 10:48
          jeżeli ktos w mieście zakłada firme, to nie ma zmiłuj sie. Musi równie cieżko
          zapinkalać (tak, tak) i płacic. Wies? Dlaczego ma być jej tak dobrze? Bo co? Bo
          tradycja? Bo polska ziemia? To są wszystko tanie frazesy!
          Do momentu wstąpienia do unii był tam burdel do kwadratu i tylko pare
          gospodarstw sensownych. Obecnie za pieniądze wydzierane podatnikom europejskim,
          przynajmniej wszystkie ugory zostały zasiany i dziwne, ale nikt nie chce
          sprzedawać ziemi! Lenie stwierdziły, że po co sprzedawać, skoro dostaje sie dopłaty.
          Skonczmy wreszcie z tym płaczem nad rolnictwem i niechże coś sensownego stanie
          sie na wsi!

          PS.
          Wyjeżdżam co weekend na wieś, ponieważ mam tam dom. Obserwuję i mnie wieś bardzo
          rozśmiesza!

          • Gość: Jagna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 13:19
            życzę Ci abyś pękł ze śmiechu.
          • Gość: anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 08:12
            jak cię wieś rozśmiesza to po co ci ten dom na wsi.....
        • Gość: Mr Kolek IP: *.cdma.centertel.pl 23.01.10, 10:49
          ... dokładnie tak jest, dziękuję za ten komentarz
        • 23.01.10, 12:07
          wreszcie jakiś sensowny komentarz. Krakuska ma rację.
          przypominam, że dopłaty są wyrównaniem ze strony UE dla polskiego
          rolnictwa, które straciło swoją konkurencyjność po przystąpieniu
          Polski do wspólnej polityki rolnej.
          kilkuhektarowi czekają tylko emerytury/renty strukturalnej. wtedy
          ich ziemia powiększy gospodarstwa średniohektarowe, które już
          produkują na rynek. to musi jednak potrwać.
          dopłaty i wszystkie pieniadze pomocowe z Unii nie wystarczają na
          szybki rozwój takiego średniego gospodarstwa. trzeba jeszcze sporo
          włożyć od siebie - czasu, pracy, pieniędzy i wreszcie wiedzy. na wsi
          widzę chęć poświęcenia czasu i gotowość do ciężkiej pracy oraz
          pogłębiania swojej wiedzy, ale często brakuje tych kilkunastu
          tysięcy do zakupu sprzętu albo innej inwestycji. i niech się zdarzy
          gorszy rok (jak 2009) i taki rolnik jest kolejne kilkanście-
          kilkadziesiąt tysięcy do tyłu, inwestycja wstrzymana, odsetki od
          kredytów spłacać trzeba. i tak z roku na rok huśtawka.
          średniohektarowi rolnicy chcieliby płacić normalny podatek
          dochodowy, funkcjonować jak małe przedsiębiorstwo. problemem są ci
          wielcy, dla których zaplacenie ogromnego podatku dochodowego jest
          droższe od zaplacenia podatku rolnego od posiadanej ziemi. ci wielcy
          weszli w szeregi PSL. i wszystko jasne.

          --
          www.podrozemakaka.blox.pl
    • Gość: Pan to Graff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:08
      Jeżeli rolnikom jest tak źle że dostają pieniądze można powiedzieć za "frajer"
      niech ich wcale nie biorą.
      Przed wstąpieniem też narzekali....
    • Gość: zmartwiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:08
      Rolnicy są teraz bardziej rozpieszczani, niż górnicy za Gierka. Nie wolno ich
      krytykować jak Żydów aby nie zostać rasistą. PRAWDA JEST TAKA, ŻE PIENIĄDZE Z
      DOPŁAT NIE IDĄ W ZIEMIĘ I JEJ UPRAWĘ. Tacy słynni rolnicy jak europoseł
      Piskorski zdegenerowali ten system. W miejscowości gdzie mieszkają moi
      rodzice, w miejscu starego- powstał nowy cmentarz. W miejscu starszych
      pomników i innych grobów pojawiły się wypasione pomniki i grobowce.UNIA PŁACI
      ROLNIKOM ZA PODTRZYMYWANIE BIZNESU KAMIENIARSKIEGO PRZED UPADKIEM.
    • 23.01.10, 09:12
      Co Polska zrobiła dla własnych rolników po 1989? Plan Balcerka, żeby
      zadusić wszystko co polskie kapitałowo (rolnictwo, jakby nie
      patrzeć, to ostatni sektor polskiej gospodarki w polskich rękach)
      spowodował tyle szkód, że na lata rzeczywiście "zabetonował" iście
      galicyjksa nędzę na całej polskiej wsi, nie tylko w Golicji i
      Głodomerii.

      "Mykrofalófki" se rolniki pokupowaliśta! Ło co za zbrodnia! Toćta
      wiadome, że tylko miastowe jasniepaństwo ma prawo mieć mikrofalę,
      dla chłopstwa jest piec na drewno kradzione w pańskim lesie hrabiny
      Duczkowskiej-Małysz i ziemniaki pieczone w ognisku. Do tego woda ze
      strumienia.

      Pieniądze unijne NIE WASZE FARSZAFKO!!!! rzeczywiście szybko
      zmieniają polską wieś. Niczego nie "betonują", poza może drogami
      wiejskimi, podwórkami i coraz to nowymi fundamentami buydynków
      gospodarczych i mieszkalnych. Tak, jakaś część tych pieniędzy idzie
      na konsumpcję, ale sprowadzanie całych dopłat do tego, że chłopstwo
      kupuje sobie mikrofalówki, jest zwykłym jątrzeniem i obrażaniem
      ciężko pracujących ludzi.

      Lata 90-te, tak to był okres wielkiego zastoju. Dziś na wsi rosną
      szybko regionalni wioskowi milionerzy, rozwijają się wielkie bogate
      gospodarstwa a z drugiej strony setki tysięcy dzieci posyła się za
      pieniądze z dopłat na studia.

      Artykuł jest napisany obrzydliwie i powtórzę jeszcze raz - jątrząca,
      tak by napuścić na siebie ludzi ze wsi i miasta. Zdjęcie
      brazylijskich zbiorów trzciny cukrowej, dobrane fo tekstu o polskiej
      wsi, jest trafnym symbolem, obrazującym stan rzezcywisty polskiej
      wsi kontra stan wiedzy o niej takich geniuszy jak jaśnie pani
      wielmożna hrabianka Duczkowska czy autor tekstu w GW.

      Tak, jestem za reformą KRUS.
      --
      Jałta 1945 - Pittsburgh 2009
      • Gość: bujajsię IP: *.warszawa.mm.pl 23.01.10, 10:09
        Za dotacje unijne najwięcej betonów jest pod sklepami GS. Trzymają w ręku "Turonia" czy innego alpagusa i bełkotliwym głosem próbują zebrać od przechodniów na następnego.
        • 23.01.10, 10:12
          Gość portalu: bujajsię napisał(a):

          i bełkotliwym głosem próbują zebrać od przechodniów na następnego.


          "Przechodnie" na wsi. Buahahaha! No tak, ulice na wsi to bardzo
          ruchliwe są, pełne "przechodniów".


          --
          Jałta 1945 - Pittsburgh 2009
          • Gość: bujajsię IP: *.warszawa.mm.pl 23.01.10, 10:26
            Przepraszam, faktycznie jest problem z wyżebraniem od kogoś jakichkolwiek pieniędzy. Ci bardziej leniwi i mniej towarzyscy piją zacier w zaciszu swojego chlewika.
            • 23.01.10, 10:50
              Gość portalu: bujajsię napisał(a):

              > Przepraszam, faktycznie jest problem z wyżebraniem od kogoś jakichkolwiek pieni
              > ędzy. Ci bardziej leniwi i mniej towarzyscy piją zacier w zaciszu swojego chlew
              > ika.

              a co, rodzina częstowała jak byłeś na święta?
      • Gość: jak za komuny IP: *.toya.net.pl 23.01.10, 11:49
        SZKODA TYLKO, ZE NIE ROBIA TEGO ZA WŁASNE PIENIĄDZE. JA TAM BYM CHETNIE PRZYTULIŁ CO ROKU PARĘ TYSI ZA FRIKO. BO PRZECIEŻ NIE ZA PRACĘ WAM PŁACĄ, A TYLKO ZA FAKT BYCIA (PSEUDO)ROLNIKIEM. PŁAĆ ZUS I PODATKI, A POPTEM WYCIĄGAJ REKĘ, BO TERAZ SIĘGASZ PO CUDZE
    • Gość: gbk IP: *.tvk.torun.pl 23.01.10, 09:13
      hmm to proszę zerknijcie państwo na statystyki - przeciętny dochód na wsi to
      69% średniego dochodu i 50% dochodu statystycznego mieszkańca miasta powyżej
      100.000 (GUS). Ceny nieprzetworzonych płodów rolnych stoją od 50 lat
      praktycznie się nie zmieniają a rolnictwo jest coraz bardziej energo i
      maszynochłonne. Dopłaty może nie są najszczęśliwszym mechanizmem (pamiętać
      trzeba jednak jak tzw. opłata obszarowa powstała/ UE przegrała rokowania przed
      WTO i dopłaty do produkcji zostały ograniczone), ale w przypadku rolnika z 7
      ha (a trzeba pamiętać, że to jest średnia wielkość gospodarstwa) pozostaje
      ważnym składnikiem domowego budżetu. A co do anten i dvd, hmmm można się z
      tego naśmiewać ale aktualnie jest to już pewien standard cywilizacyjny i
      pytania czy mamy prawo go pozbawiać (nawet jeżeli nie są to najmądrzej wydane
      pieniądze) o ile rozumiem alternatywą jest to, że rolnik w gumofilcach każde
      zarobione pieniądze (a w przypadku obszarówki na 7 ha to jest raptem koło 3500
      zł) powinien przeznaczyć na modernizację produkcji (może i racjonalne ale kto
      powiedział, że ludzie działają racjonalnie). Podsumowując tego przydługiego
      posta bez jakiejś formy polityki społecznej i wsparcia dla wsi (oczywiście
      można dyskutować co do formy) wyhodujemy sobie zmarginalizowany obszar ze
      ludzmi, których możliwości rozwoju są ograniczone nie ze względu na lenistwo,
      brak zaangażowania, ale poprzez fakt urodzenie. Tak przy okazji praktycznie
      (poza Japonią i Australią) nie ma państwa rozwiniętego, które nie wspierałoby
      swojego rolnictwa (Średnio około 38% dochodu rolnika w UE i 30% farmera w USA
      to pomoc publiczna)_ pozdrawiam
      • Gość: janko muzykant IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 10:26
        Jak powiedział pewien facet juz po obronie doktoratu: statystyka
        jest k..wą nauk ekonomicznych. Za pomocą statystyki można udowodnić
        wszystko i nic. Zwłaszcza jeśli chodzi o dochody rolników.
        Statystyka opiera się tu w głównej mierze na deklaracjach rolników,
        którzy oczywiście zawyżają wydatki a zaniżają dochody. Tylko fiskus
        jest na tyle skrupulatny, że każe płacić podatek od pomocy
        sąsiedzkiej. Dla rolnika kura z własnego podwórka i świniak z
        własnego chlewa żadnym dochodem nie jest. Dla ludzi zyjących z pracy
        w mieście jest to 25% wydatków na żywność. Gdyby popatrzeć i
        oszacować stan majątku rolników to okazałaby się, że do takich
        biednych wcale nie należą. Wartość nieruchomości, maszyn rolniczych,
        samochodów, wyposażenia mieszkań po podsumowaniu idzie conajmniej w
        setki tysięcy jeśli nie miliony złotych. Co zaś pozostaje emerytowi
        w mieście po 40 latach pracy? Ile wart jest jego majątek? Nie
        szermujmy więc tą statystyką jeśli podstawy porównań są conajmniej
        wątpliwe. Gdyby przeliczyć nakład pracy w roboczogodzinach potrzebny
        do "obrobienia" tych 7 ha to okazałoby się, że rolnictwo jest
        rewelacyjnie opłacalne. Cały czas karmi się społeczeństwo
        opowieściami o znojnej pracy rolnika. Tylko, że są to ckliwe obrazki
        sprzed wieku gdzie jednym konikiem i sochą obrabiał swoje dwa
        hektary a kosił jeszcze sierpem i młócił cepem. Dziś ta obróbka
        zajmuje ledwo parę dni w ciągu roku a dochód, aby zdaniem rolnika
        był "sprawiedliwy", powinien wystarczyć na utrzymanie kilkuosobowej
        rodziny przez cały rok i to na jako takim standarcie. W tej
        dziedzinie nagromadziło się tak wiele mitów, że czas zacząć robić
        poważne analizy i to przez niezależnych ekspertów a nie przez
        instytucje podległe Min. Rolnictwa, chyba najbardziej upolitycznione
        z ministerstw.
        • Gość: gbk IP: *.tvk.torun.pl 23.01.10, 13:23
          hmmm podliczyc czas pracy rolnika z produkcja zwierzęcą i 7 ha tylko na paszę,
          proszę mi wierzyć, że to sporo tego wyjdzie, tym bardziej, że przy tej wielkości
          gospodarstwa, raczej trudno o rozwinięty park maszynowy i zatrudnienie
          pracownika. Wartość maszyn.... mówimy może o Ursusie c330?? Ja jednak znowu się
          podeprę statystykami, które pokazują, że średnie zużycie sprzętu rolniczego
          sięga 90% = to znowu ten Ursus (FDPA). Poważne analizy sytuacji rolników (tak
          społecznej, jak i ekonomicznej) są robione, wystarczy zerknąć do prac IRWiR
          PAN, czy podobnych jednostek. Oczywiście nie jest moim celem przekonywanie, że
          stereotyp rolnika z 1 ha i koniem jest prawdziwy (chociaż jak obejrzymy wieś
          podkarpacką, czy małopolską to może nie jest to już tak oczywiste), nie twierdzę
          również, że Wspólna Polityka Rolna jest do końca racjonalna (jednym z
          największych beneficjentów płatności obszarowych jest rodzina królewska UK),
          jest jednak kompromisem, tak przy okazji, wbrew pozorom to nie dopłaty obszarowe
          są jej najistotniejszą częscią ale tzw. drugi filar - rozwój obszarów wiejskich
          (takie działania jak modernizacja gospodarstw, mikroprzedsiębiorstwa, odnowa
          wsi). Cały kłopot polega na tym, że nie specjalnie mamy alternatywę, przy tych
          cenach żywności, rolnictwo jest najzwyczajniej nie opłacalne (np, mleczarstwo -
          0,85 gr w Lipcu za litr - koszty prodkucji), alternatywą jest ewentualnie model
          brytyjski, likwidacja rolnictwa i import. Problem w tym, że wsparcie produkcji
          rolnej jest tylko jednym z celów WPR. Przykładowo proszę sobie wyobrazić, że
          przestajemy wspierać rolników, oni odchodzą od zawodu (aktualnie o ile pamiętam
          mamy około 2,2 mln gospodarstw rolnych) ile osób znajdzie zatrudnienie
          (pamiętajmy o stosunkowo niskich kwalifikacjach zawodowych rolników), co zrobimy
          z tymi, którzy nie znajdą? Jak wykorzystamy obszary wiejskie?? Co zrobimy z
          wymierającymi miejscowościami (model Europejski w latach 70, warto przyjrzeć się
          do czego doprowadził). Oczywiście w tym wypadku nie prostych (i tanich)
          rozwiązań, pewnie nie ma też rozwiązań sprawiedliwych, ale taki to już urok :)
          pozdrawiam
          • Gość: janko muzykant IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 14:11
            Po pierwsze jest źle bo jest źle. To nie jest wytłumaczenie a przede
            wszystkim żadne rozwiązanie. To że rolnik na 7 ha sieje po parę
            zagonków różnych upraw i do tego hoduje zwierzęta to jest i śmieszne
            i straszne zarazem. To tak, jakby warsztat samochodowy usiłował
            wytwarzać parę typów samochodów, do tego naprawiał rowery i pralki i
            chciał być w tym wszyskim konkurencyjny i opłacalny. Jest jednak
            zasadnicza różnica: dla tego warsztatu nie ma zmiłuj się. Albo
            usługi wykonuje dobrze, szybko i tanio albo plajtuje. Ponosi przy
            tym wszystkie obciążenia: ZUS, podatki itd. I nikt się nie lituje
            nad nim że splajtował. Skoro splajtował to musiał być kiepski.
            Koniec kropka. Zgadzam się, że głównym celem dopłat do rolnictwa
            powinna być zmiana struktury zatrudnienia na wsi. Powinna ale nie
            jest. Jest dokładnie odwrotnie. Teksty podobne do Twoich czytałem
            już 20 lat temu. I co? I nic! Zarówno politykom (boć to zawsze 30%
            wyborców którym na okrągło można coś obiecywać)jak i samym rolnikom
            zależy na tym by nic się nie zmieniło. Owszem budowa dróg i
            pozostałej infrastruktury to piękna rzecz i wiele akurat w tym
            względzie się zmieniło. Tyle, że to nie jest jedyny cel sam w sobie.
            Nie idą za tym poważniejsze zmiany w strukturze własności ziemi i
            strukturze zatrudnienia. Czyli problem pozostaje po wsze czasy
            nierozwiązywalny... Tyle, że w Zachodniej Europie coraz więcej
            wyborców ma serdecznie dość wyrzucania pieniędzy w błoto w
            nieskończoność i w najbliższych latach nastąpi poważne ograniczenie
            dopłat do rolnictwa. I co wtedy? Będziemy płakać, że cały czas
            dawali a teraz już nie chcą?
            • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 14:18
              konsekwencja tego jest, że w dzisiaj w takiej biedronce widziałem swieżą nać z
              pietruszki sprowadzona z ..........Włoch i to w powiecie typowo rolniczym
            • Gość: gbk IP: *.tvk.torun.pl 23.01.10, 15:46
              Ale to są dwie różne kwestie, które trzeba rozdzielić - wsparcie dla rolnictwa
              (czy szerzej dla wsi) oraz I filar WPR: dopłatę obszarową i interwencje rolne -
              To co mnie lekko zirytowało to wydźwięk artykułu (i lead) co do płatności
              obszarowych to pełna zgoda, że nie jest to idealne czy nawet sensowne narzędzie
              (zresztą UE akurat to zauważa wprowadzając np. zasadę cross-complience:
              powiązania obszarówki z profesjonalizacją gospodarstwa i standardami ochrony
              środowiska. Kłopot polega na tym, że trudno to zmienić - i nie jest to wina złej
              UE (jako instytucji) tylko właśnie społeczeństw i rządów (wbrew temu co
              twierdzisz.... no może poza UK): Każda zmiana (przynajmniej do Traktatu
              Lizbońskiego) w tak ważnym mechaniźmie jak I filar WPR musi zostać zatwierdzona
              przez każde z państw członkowskich ( i tu wbrew pozorom hamulcowym nie jest
              Polska, tylko np. Francja i kraje basenu Morza Środziemnego). W swoim poście
              poruszyłeś też bardzo ważną kwestię sprawiedliwości - bo np. dlaczego ciężko
              pracująca osoba w warsztacie samochodowym, dodatkowo zatrudniająca parę osób nie
              może oczekiwać takiego traktowania, jak przykładowo przedsiębiorca rolny (już
              nie rolnik), który ma >100 ha... no i tutaj generalnie się z tobą zgodzę
              (szczególnie co do KRUS), pewnie trochę to pokłosie historii, WPR powstało tak
              naprawdę na powojenny kryzys produkcji żywności kłopot polega na sile inercji
              tej polityki (generalnie, ostatnia duża zmiana związana była z reformą
              Mc'Shearego (pisownia była inna :).... w 1992 roku. Zgodzę się też, że
              niebezpiecznym jest przywiązywanie rolników do tej formy pomocy, szczególnie, że
              od 2013 będziemy mieli nowy budżet i ciężko powiedzieć co z tym się z rolnictwem
              będzie działo (co więcej raczej dotyczy to zachodnich rolników, przyzwyczajonych
              do pomocy). Kompletnie nie mogę się natomiast zgodzić z tym, że WPR nic nie
              zmienia, struktura zatrudnienia na przykład zmieniła się radykalnie (mamy
              aktualnie 15% rolników a w rejonie 2000 to było koło 27%, to jest właśnie duża
              zmiana). Powoli zmienia się też struktura gospodarstw (wzrost ilości gospodarstw
              powyżej 50ha, istotne spadki tych poniżej 20ha). I jeszcze jedna rzecz, przede
              wszystkim to nie jest tylko i wyłącznie (co czasami umyka) problem ekonomiczny,
              nie jest to sprawiedliwe, ale mechanik w mieście nawet jak splajtuje to
              generalnie ma większe szanse na to, że stanie na nogi, rolnik po odejściu z
              rolnictwa nie ma zbyt wielu alternatwy (i to nie tylko z powodów indywidualnych,
              ale też np. dużo trudniej założyć sensowną firmę) pytanie czy my jako obywatele
              i państwo możemy sobie pozwolić na sytuację, w której część mieszkańców (ich
              rodzin i dzieci) zostaje zmarginalizowana. No i jeszcze raz, pamiętajmy, że WPR
              i ta nieszczęsna obszarówka nie ma pełnić tylko funkcji wsparcia ekonomicznej
              części rolniczej działalności, raczej jest to forma wsparcia całego systemu wsi,
              zrekompensowania niskich cen produktów rolnych i strukturalnych (wiem paskudne
              słowo) zapóźnień obszarów wiejskich. Czy jest to sprawiedliwe.... pewnie nie,
              ale czy jest sprawiedliwym, że za litr mleka płacisz w sklepie 2 zl? Tak przy
              okazji dziękuje za włączenie mnie do grona klasyków (20 lat to już klasyka mam
              nadzieję :), rzeczywiście można zauważyć pewien rozdźwięk między tym co się
              czyta a tym co się robi - ale to wymaga sporej odwagi tak od rządzących, jak i
              samych rolników. Tak przy okazji to bardzo podoba mi się ta dyskusja, okazuje
              się, że na forach też można sensownie porozmawiać (poczytać?)_ pozdrawiam
              • Gość: janko muzykant IP: *.icpnet.pl 23.01.10, 18:50
                Sądząc po stylu a przede wszystkim wiedzy nt. dopłat do rolnictwa
                sądzę, że mam do czynienia z pracownikiem naukowym uczelni
                zajmującym się tą tematyką profesjonalnie. Nie jestem w tym
                względzie równym partnerem, gdyż wiedzę swą czerpię z gazet i
                sporadycznych kontaktów z dalszą rodziną na wsi. Zawsze denerwowała
                mnie bierność i ciągłe niezadowolenie ze wszystkiego u
                członków "wiejskiej gałęzi" mojej rodziny. Jak tylko sięgnę pamięcią
                nigdy nic im się nie opłacało za to uważali, że wszystko im się
                należy tylko albo komuniści albo liberały nie chcieli dać.
                Najczęsciej powtarzane słowa to "daj" jak u rumuńskich Cyganów. Jak
                huragan 30 lat temu przewrócił stodołę to do dzisiaj nie została
                odbudowana. Mało tego, nawet bałagan w obejściu ten sam po 30
                latach. Narzekają, że nie mają wszystkich maszyn np. kombajnu. Matko
                Boska! Na 8 ha kombajn uzytkowany maksimum 2 dni w roku! We Francji
                czy Niemczech gospodarstwa poniżej 50 ha swojego traktora nie mają
                bo za drogi na tak małe gospodarstwo. Od dawna zakładają tam
                spółdzielnie dla kupna i użytkowania maszyn rolniczych. U nas cała
                wieś umiera stojąc bo każdy chce mieć wszystkie maszyny a z
                sąsiadami w żaden sposób dogadać się nie można. Żadnej współnej
                inicjatywy, chęci współpracy tylko ciągłe narzekanie, że "nie dają".
                A mnie co kto dał? Prawie co dzień obserwuję emerytów grzebiących w
                śmietniku. Kto się o nich upomni? Kto im coś da? Jeszcze z podatków
                z bardzo skromnych emerytur wspierają takich obiboków jak ci moi
                krewni. Nie dziw się więc, że chwilami się unoszę bo jak długo można
                tego słuchać. Odnośnie polityków: to politycy PSL od 20 lat
                uprawiają swoistą dywersję blokując zmiany na wsi i obiecując złote
                góry za darmo. Ciemna masa biednych wyborców jest łakomym kąskiem
                dla politycznych manipulantów. Tak się nieszczęśliwie składa, że PSL
                jako "partia obrotowa" bywała już we wszystkich możliwych
                koalicjach. Mając wprawdzie znikomą liczbę głosów zawsze była
                języczkiem u wagi i mogła stawiać wygórowane żądania. Przez ten czas
                nie stworzyli ani jednego rozsądnego programu dla wsi. Jedynym
                rozwiązaniem (zresztą tak jak w przypaku służby zdrowia) jest
                dosypywanie kasy a to jest "niedźwiedzia przysługa" pomagająca
                doraźnie ale zabójcza w dłuższym okresie.
        • Gość: rrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 11:48
          niechby został na wsi a nie uciekał do miasta
    • Gość: Hilb IP: *.promax.media.pl 23.01.10, 09:14
      Zwalacie na dopłaty ale teraz spójrzcie na ceny produktów rolnych które w
      porównaniu do roku 1993 są podobne bądź niższe. A gdzie inflacja? Zastanówcie
      się jakie mieliście pensje w tamtym czasie i jaka była średnia krajowa pensja.
      Dziś rolnicy mają takie same warunki zarobkowe jak prawie 20 lat temu a
      inflacja wzrosła od tamtego czasu o ok 80%. Tylko, że zarabiają pośrednicy,
      handlowcy i producenci a rolnik pracuje za grosze. Nikt nie wspomina, także,
      że rolnik chorując musi pracować, bo czas obsiewu i zbiorów są określone
      krótkim czasem, nie wspominając o karmieniu trzody chlewnej która musi jeść i
      pić minimum 2 razy dziennie. Nie może sobie wyjechać na 2 tygodnie na wczasy
      itd. Dlatego zostawcie w spokoju rolników i ich mierne dopłaty. Bez tego
      mielibyście ich na ulicach tak jak za początków kariery Leppera.
    • Gość: berga-muty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:23
      Szymański skorzystał ze wszystkich programów, z jakich tylko mógł. Dostał
      dzięki temu ok. 460 tys. zł. Teraz przymierza się do kolejnych zakupów.
      Dlaczego więc jest niezadowolony? - Nie czuję, żebym dostał od Unii jakiś
      bonus - mówi. Bo przez ostatnie pięć lat podrożały maszyny i środki produkcji.
      Zresztą - przekonuje rolnik - nawet gdyby Polska w Unii nie była, to
      gospodarstwa i tak by się rozwijały.


      ale chałupę co ma 360mkw za ponad 1 milion to wystawił już za czasów tej Unii
      co to od niej żadnego bonusa nie dostał
      • 23.01.10, 09:38
        Dopłaty dla wsiaków w Europie istnieją głownie za sprawą Francji, Anglii. Święty
        czas by te darmowe, nie żadko pachnące oszustwem "bonusy" zlikwidować. Róbta,
        sprzedawajta, kupujta, żyjta wieśniaki
        --
        Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
    • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:26
      widzę tu kłamstwa i oszczerstwa a nikt nie liczy tego że ceny
      środków ochrony roślin podrożały o 200% więc z czego rolnicy muszą
      żyć,a cena półtusz to co może jest opłacalna taka produkcja.Robicie
      perfidną nagonkę bo chcecie więcej importować i na swoje wyjść
      kosztem rolników których chcecie zniszczyć.JA NIEDAM SIE OMAMIĆ CHOĆ
      MAM DOPIERO LAT 19 DUŻO WIDZĘ CO SIĘ DZIEJE NA WSI I W RZĄDZIE!
    • Gość: kop IP: *.tktelekom.pl 23.01.10, 09:27
      Tyle że co z tego, że są dopłaty, skoro ciężej coś sprzedać

      sami się zorganizujcie żeby pośrednik i hurtownie tyle na was nie zarabiały,wtedy produkty będą tańsze i będą chcieli od was kupować,może nawet przetwarzajcie swoje plony
      • Gość: gbk IP: *.tvk.torun.pl 23.01.10, 09:35
        [i]sami się zorganizujcie żeby pośrednik i hurtownie tyle na was nie
        zarabiały,wtedy produkty będą tańsze i będą chcieli od was kupować,może nawet
        przetwarzajcie swoje plony
        to jest świetny pomysł, niestety źle się u nas
        kojarzący (patrz grupy producenckie) niestety uwarunkowań historycznych tak
        łatwo nie przeskoczymy (zresztą nie dotyczy to tylko rolników można zerknąć na
        zdolność do kooperacji przedsiębiorców), na razie skrócenie łańcuch produkcji i
        dystrybucji części kojarzy się ze spółdzielnią. Inna rzecz, że jest to naprawdę
        ciekawe narzędzie - producent dostaję więcej (mniej pośredników) konsument
        otrzymuje produkt wyższej jakości i zna źródło pochodzenia)
    • Gość: h IP: 82.177.124.* 23.01.10, 09:28
      Bez dopłat UE szkolenie X kosztowało 200 zł i tyle musiał zapłacić
      klient.
      Po dopłatach z UE to samo szkolenie X kosztuje 2000 zł ale 90% dopłaca
      UE. Zatem klient musi zapłacić 200 zł. Nic się nie zmieniło, prócz
      tego, że małe firmy szkoleniowe (te które nie dostały dofinansowania z
      UE) padły, a przetrwały duże i bogate.
    • Gość: karrick IP: *.p.lodz.pl 23.01.10, 09:29
      Roczna prenumerata wyborczej, to powinni zamawiać rolnicy za dopłaty.
      Ale nie zrobią, to można po nich jechać po całości.
    • Gość: Polak IP: *.chello.pl 23.01.10, 09:31
      WSIOCTWO!
      Wsioki biorą nasze pieniądze i za to podnoszą nam ceny żywności!
      Precz z świńskim ,wsiockim gnojem.
      • Gość: kop IP: *.tktelekom.pl 23.01.10, 10:29
        Gość portalu: Polak napisał(a):

        > WSIOCTWO!
        > Wsioki biorą nasze pieniądze i za to podnoszą nam ceny żywności!
        > Precz z świńskim ,wsiockim gnojem.

        Buraku ceny produktów podnoszą hurtownicy i pośrednicy którzy zresztą są ze sobą w zmowie cenowej żeby siebie nie krzywdzić.
        Tylko mało inteligentni debile tego nie wiedzą albo jesteś pośrednikiem i wyzywasz rolników bo nie chcą wam spuścić cenę kg. jabłek z 8gr. do 4gr. przez co mniej się nachapiecie.
        Dla twojej informacji mieszkam w mieście.
        • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 10:39
          Buraku ceny produktów podnoszą hurtownicy i pośrednicy którzy zresztą są ze sob
          > ą w zmowie cenowej żeby siebie nie krzywdzić.

          to jaki problem aby zony rolników zajęły się sprzedażą płodów rolnych i wyparły
          pośredników.
          • Gość: kop IP: *.tktelekom.pl 23.01.10, 11:15
            Gość portalu: tomekjot napisał(a):

            > Buraku ceny produktów podnoszą hurtownicy i pośrednicy którzy zresztą są ze sob
            > > ą w zmowie cenowej żeby siebie nie krzywdzić.
            >
            > to jaki problem aby zony rolników zajęły się sprzedażą płodów rolnych i wyparły
            > pośredników.

            Masz rację,ale ten burak oskarża że to rolnicy podnoszą ceny żywności gdzie ceny płodów rolnych nie dość że się nie podnoszą a jeszcze spadają,więc jak to się ma do podwyżek cen żywności,kto je podnosi?
            Ten burak hurtownik lub pośrednik dobrze wie że to oni podnoszą ceny ale jeszcze im mało to krzyczą.
            Lub ten burak jest zwykłym imbecylem jak tego nie może zrozumieć,ale niektórzy już tak mają,że ich mózgi nie są w stanie zrozumieć najprostszych rzeczy dlatego tak ujadają żeby ukryć swoją głupotę.
            • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 14:27
              Rolnicy mogliby sami tworzyć spółdzielnie, takie jak na Zachodzie,
              żeby pominąć pośredników. Nie robią tego. Wiesz, dlaczego? Bo wtedy
              musieliby zarejestrować DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ i płacić ZUS, więc
              straciliby prawo do okradania podatnika, jakie daje im KRUS.
    • Gość: meteo IP: *.spray.net.pl 23.01.10, 09:35
      A ja doplat utrzymuje meteorologiczna stacje pomiarowa bo nie mam
      innego zrodla. Wiec pieniadze ida na badania naukowe raczej malo
      zwiazane z rolnictwem aczkolwiek jest tu pewnien obszar wspolny.
    • 23.01.10, 09:36
      polski chłop kmiotem! Zawsze będzie mu źle, będzie złorzeczył i wyciągał łapę
      bo mu mało!
      • 23.01.10, 09:46

        --
        Jałta 1945 - Pittsburgh 2009
        • 23.01.10, 12:33
          to był władzio studnicki? To typek, co chciał iść razem z hitleremi nawet
          próbował być polski quislingiem, ale na szczescie dla naszego honoru, hitler nie
          skorzystał z usłu prostytutki studnickiego........

          lortea DAJ SE SIANA! Nikogo nie interesuje, co zdrajca duma se o polskiej wsi!
    • Gość: Unia ....a rolnik IP: *.netcologne.de 23.01.10, 09:37
      ...daj kurze grzęde..
      A ona.
      ...wyżej sięde....
      • 23.01.10, 09:46
        To znowu mają być Kołchozy? cyt..Płynący na wieś strumień socjalny nie zmusza
        rolników do myślenia o łączeniu się w grupy producenckie...Hahaha
        --
        [img]http://i46.tinypic.com/iddcgz.jpg[/img]
        • Gość: tomekjot IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.01.10, 10:09
          nie kołchozy a społdzielnie i spółki rolników.

          kołchozy to były przedsiębiorstwa państwowe
    • 23.01.10, 09:41
      A ja bardzo poproszę o dopłaty - do wysokości średniej pensji unijnej w tych
      zawodach - do płac nauczycieli, wykładowców akademickich, lekarzy,
      pielęgniarek. To wszystko ludzie, którzy na swoje wykształcenie przeznaczyli
      nie tylko 4-5 lat studiów po maturze, ale również nierzadko następne lata na
      doktoraty czy kursy specjalistyczne. Wszystkich - jeśli nie ganiają za
      prywatnymi praktykami, korepetycjami i kilkoma etatami - łączy to samo: pensja
      na poziomie ułamka europejskiej.

      Dlaczego zatem państwo polskie inwestuje w niedochodowe i zaśniedziałe
      rolnictwo, a nie w edukację i naukę? Ile jeszcze lat na wspomnienie wysokości
      naszych pensji ludzie w "starej" Unii będą robić wielkie oczy? Nie mówiąc już
      o tym, że dla dobra przyszłości państwa inwestycja w edukację i naukę jest
      przedsięwzięciem, które przyniesie długofalowe zyski.

      A w rolnictwie? Finansować wyłącznie innowacyjność i to dobrze patrząc na ręce
      tym, którzy pieniądze dostaną.

      --
      Scribere necesse est
      • 23.01.10, 09:45
        drakaina napisała:


        > Dlaczego zatem państwo polskie inwestuje w niedochodowe i
        zaśniedziałe rolnictwo, a nie w edukację i naukę?

        Ta ograomna liczba ludzi z prowincji na studiach, to niby skąd się
        wzięła? Boom edukacyjny w Polsce, to między innymi, zasługa dopłat,
        które finansują pobyt wiejskiej i prowincjonalnje młodzieży w
        miastach. Uniwersytety na tym zarabiają o mają pieniadze na badania.
        --
        Jałta 1945 - Pittsburgh 2009
        • 23.01.10, 13:36
          Gnida, baran ??? uwazaj kolego bo nie jestes anonimowy, myslisz że
          jak bedziesz obrażał to będziesz górą? Wiesniacy powinni pracowac a
          nie czekać na dopłaty, i tego twoje szczekanie nie zmieni, kazedemu
          cwaniaczkowi łatwiej studiowac niz pracować - perły przed wieprze
          • Gość: CV* IP: *.146.173.191.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.01.10, 10:30
            Jedno, przy mojej dużej niechęci do cwaniaków ze wsi, jest faktem oczywistym:
            Polska doskonale da sobie radę bez zapyziałych, prowincjonalnych (w skali Europy
            i świata) uczelni i nauczycieli akademickich. Z których najlepsi okupują miejsce
            gdzieś w piątej setce światowych rankingów...
            Bez żywności natomiast, nie przetrwa nawet kilku tygodni.
            Pani, której się wydaje, że jej się coś należy za to tylko że ma doktorat, jest
            w tzw. mylnym błędzie.
      • Gość: pańszczyźniany IP: *.nowogard.vectranet.pl 23.01.10, 09:47
        tjaaa... i jeszcze politologów, socjologów i innych tego rodzaju

        Jak zwykle stek bzdetów w Gazecie Wiadomej
        czemu się dziwicie rolnikom?
        Że chcą mieć w domu to co "miastowi"? Jeszcze wielu na wioskach ma w
        domach piece kaflowe! Niech korzystają i żyją na poziomie.

        Z pozycji gryzipiórka któremu ciepło w dupę w redakcji można biadolić
        i krytykować do woli.
        Za jakiś czas GW napisze w jakim to skansenie zyje polski rolnik bo
        nie potrafi skorzystać z pieniędzy i unowocześnić swojego
        domu/mieszkania.
    • Gość: anol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:42
      niestety , to prawda. Polityka tutaj wziela gore.Mam doswiadczenie w
      tym temacie- nie wszyscy maja duze pieniadze azeby modernizowac
      swoje male gospodarstwa. Gospodarstwa rodzinne do - 50 ha w malym
      procencie maja szanse sie rozwijac.Zmiany jak juz powiedziano
      dokonaja sie same, nie ma chetnych na przejmowanie ziemi. Ale mam
      nadzieje , ze niektore partie mocno rolnicze tez sie zmienia, tam
      tez potrzebna jest wymiana tzw. betonu.
      • Gość: ax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 14:31
        To niech państwo dopłaca rolnikom do środków produkcji, inwestycji,
        kredytów itp. Jako podatnik nie miałbym nic przeciwko temu. Obecnie,
        poprzez organizację przestępczą o nazwie KRUS, muszę finansować
        milion pasożytów, nierobów i złodziei, którzy pracują poza
        rolnictwem, a trzymają hektar ziemi po to, żeby żyć na koszt innych.
        A "liberalny" rząd Tuska im w tym ochoczo pomaga.
    • Gość: food IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:43
      że wieś powinna żywić; nawet rolnicy;
      rolę żywiciela przejeły hipermarkety;
      jakie zdjęcie, taki artykuł
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.