Komentarze do artykułu
Nie można podliczyć, co zrobiono na A1. Wszędzie leży... śnieg.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma trudności z dokończeniem inwentaryzacji autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek. Wszystko przez śnieg i spory z firmą Alpine Bau, która nie pali się do współpracy. Jeżeli będzie tak dalej, przetarg na dokończenie tego odcinka A1 opóźni się o wiele miesięcy.
Kto za to odpowie???
Autor:
Gość: obserwator
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.02.10, 12:51
Dla mnie jedno jest zastanawiające: jak skonstruowana jest umowa, skoro GDDKiA wolała zerwać kontrakt, niż karać wykonawcę finansowo? Ja do tej pory spotykałem się z sytuacjami, gdzie inwestor wolał trzymać na placu budowy firmę pomimo opóźnień, bo kary za opóźnienia były tak wysokie, że koszty budowy spadały i to znacznie. Niejedna firma budowlana "przejechała" się na takich opóźnionych budowach i zamiast zarobić traciła ogromne pieniądze. W naszych warunkach nawet roczne opóźnienie jest niczym w porównaniu z machiną biurokratyczną, która musi zorganizować i rozstrzygnąć nowy przetarg. W końcu u nas same budowy są realizowane całkiem sprawnie, a najdłużej trwa właśnie całe postępowanie administracyjne. Jednego jestem pewien - zerwanie tego kontraktu nie przyspieszy końca budowy, a może nas, czyli podatników, sporo kosztować. Ja zrozumiałbym, gdyby to firma Alpine Bau przerażona rosnącymi kosztami kar za opóźnienia zrezygnowała, ale to co miało miejsce w tym przypadku jest dla mnie niewytłumaczalne. A co do zrywania kontraktów, to powinno się ono ograniczać do sytuacji, kiedy wykonawca wykonuje prace niezgodnie z dokumentacją i istnieje ryzyko, że to co zostanie zrobione trzeba będzie potem zdemontować i zrobić od nowa, co pociągnie za sobą dodatkowe koszty, które nie koniecznie będą do wyegzekwowania od wykonawcy, bo mogą znacznie przekroczyć wartość wykonanych przez niego robót. W każdym innym przypadku umowa powinna być tak zredagowana, żeby w razie opóźnień sam wykonawca rezygnował w obawie przed kosztami kar.