Beznadzieja
Autor:
Gość: darek_w1
IP: *.54.17.115.static.telsat.wroc.pl
15.02.10, 01:41
Niestety, po raz kolejny okazuje się, że nawet wybitni wydawałoby się znawcy
ekonomii znają się na niej niewiele lepiej niż Lepper.
Po pierwsze VAT nie jest podatkiem od wartości dodanej. Wartość dodana to zysk
(w pewnym uproszczeniu), a podatek od zysku to podatek dochodowy. VAT jest
podatkiem obrotowym, jak ktoś nie wierzy to cytuję art.29 ustawy "Podstawą
opodatkowania jest obrót...". OBRÓT a nie WARTOŚĆ DODANA. Weźmy producenta np.
wózków inwalidzkich (PKWiU 35.43.11), jego wyroby objęte są stawką VAT 7%, a
materiały do produkcji jakie kupuje objęte są stawką podstawową czyli 22%.
Producent ten, o ile nie ma jakiejś wyjątkowo wysokiej marży zysku, będzie
miał więc stałą nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym, a więc nie tylko
nie będzie niczego płacił do urzędu skarbowego, ale wręcz przeciwnie, będzie
dostawał stamtąd zwroty. Czy to oznacza, że u niego nie występuje wartość
dodana w toku produkcji? A może nawet, skoro dostaje zwroty, to występuje
"wartość odjęta"? ;-)
Podatek VAT jest zwyczajnym podatkiem obrotowym, którego specyfika polega
jedynie na tym, że jedynie część podatku odprowadza się bezpośrednio do urzędu
skarbowego, a część pobierają dostawcy spełniający rolę płatników podatku.
Jeżeli jak w przypadku wspomnianego producenta wózków płatnicy pobrali więcej
niż się należy, to urząd oddaje nadpłatę. Ot i cała filozofia.
Po drugie rzeczywiście polski podatek VAT jest absurdalnie skomplikowany i
wymaga ogromnego nakładu pracy i kosztów obsługi rozliczeń, ale to nie jego
wina tylko matołów z Ministerstwa Finansów (na czele z twórcą tego podatku w
Polsce Witoldem Modzelewskim), którzy nie potrafią napisać dobrej i prostej
ustawy. Skomplikować można każdy podatek, także dochodowy, którego komplikacja
w wielbionych przez p.Bratkowskiego Stanach Zjednoczonych jest już od dawna
zmorą Amerykanów. To właśnie z tego powodu odżyła tam kilkanaście lat temu
idea podatku liniowego. A więc nie należy likwidować podatku VAT tylko go
uprościć.
Po trzecie już zupełnie osłabia mnie teoria spadku siły nabywczej i popytu na
skutek nałożenia tego podatku. Panie Bratkowski, siła nabywcza danej osoby to
jej dochód netto podzielony przez cenę towaru. Oczywiście, że siła nabywcza
spadnie jeśli zwiększymy cenę towaru czyli mianownik ułamka. Ale tak samo
spadnie jeśli pozostawimy cenę bez zmian czyli bez podatku, ale zmniejszymy
dochód netto tej osoby (licznik ułamka) nakładając podatek dochodowy. Ułamków
się pan w szkole nie uczył czy co? O zmniejszeniu siły nabywczej ludności
decyduje kwota ściągniętego od niej podatku, a nie w którym miejscu i w jaki
sposób został on ściągnięty.
Z jednym można się zgodzić, że nie ma sensu utrzymywać systemu podatkowego
składającego się zarówno w podatku dochodowego jak i VAT. VAT jest dla
przedsiębiorstw neutralny, obciąża końcowych odbiorców czyli jest to podatek
nakładany jest na wydatki ludności. A co ludność wydaje jak nie swój dochód? W
pewnym sensie VAT jest drugą częścią podatku dochodowego, bo najpierw zarobki
obciążana są podatkiem dochodowym, a to co pozostaje w chwili konsumpcji jest
obciążane podatkiem VAT. No to lepiej scalić te dwa podatki w jeden i uprościć
system podatkowy. Pytanie czy zlikwidować VAT i zostawić dochodowy czy
odwrotnie. Zdecydowanie lepiej byłoby zlikwidować dochodowy, a pozostawić VAT.
Dlaczego? A np dlatego, że podatników VAT jest wielokrotnie mniej co rzutuje
na koszt funkcjonowania systemu poboru podatku. Także dlatego, że jest
znacznie łatwiejszy do kontrolowania, o ile zrezygnujemy z bzdurnego
opodatkowania usług, zwłaszcza niematerialnych. Dlatego, że jest prorozwojowy
- wydatki inwestycyjne i oszczędności są z definicji zwolnione z podatku, a
opodatkowana jest wyłącznie konsumpcja. Dlatego, że łatwo jest wbudować w
niego ulgi socjalne stosując obniżone stawki podatku na takie towary jak
żywność czy usługi komunalne, które stanowią u osób o niskich dochodach dużo
większy odsetek budżetu niż u zamożnych, a więc automatycznie osoby mniej
zamożne dostają większą ulgę. A także dlatego, że spod podatku VAT nie
wymigają się żadne dochody, ani te ukrywane obecnie przed fiskusem, ani nawet
te czysto nielegalne np z działalności przestępczej. Przecież przestępca
zdobyte pieniądze wydaje na swoje potrzeby i płaci zawarty w cenach VAT, a
podatku dochodowego nie płaci.
Reasumując - ręce precz od VAT-u.