Komentarze do artykułu
Nie stać nas na marnotrawienie potencjału kobiet menedżerów
Przeciętnie kobieta na awans czeka o cztery lata dłużej. Przed jego otrzymaniem musi wykazać się większymi kompetencjami od mężczyzny. Połowę miejsc w zarządach firm kobiety zdobędą w 2083 roku, jeśli ich udział będzie się zwiększał w dotychczasowym tempie - mówi dr Teresa Kupczyk*
Przedsiębiorczość.
Autor:
zuzur
08.03.10, 09:15
"Panie dostrzegły i wykorzystały przedsiębiorczość jako
najskuteczniejszą formę przezwyciężenia zjawiska szklanego sufitu.
Założenie własnej firmy umożliwiło im osiąganie wysokich zarobków,
zajęcie najwyższych stanowisk, samodzielne podejmowanie decyzji,
uzyskanie większego uznania w środowisku i rodzinie. Polki są
najbardziej przedsiębiorczymi kobietami w UE. Niestety, w dużym
stopniu wynika to z tego, że mają problemy ze znalezieniem pracy."
Trochę nie najlepiej to świadczy o tych badaniach. Przypisywanie
kobietom przedsiębiorczości w tym kontekście raczej świadczy o
zupełnie odwrotnych wnioskach. Przedsiębiorczość, którą mężczyźni
wybrali, do czego zmusiły ich problemy ze znalezieniem pracy, czy
konieczność utrzymania rodziny na przyzwoitym poziomie, jest czymś
naturalnym, niezależnie od płci. Kobieta od mężczyzny różni się
spojrzeniem na fundament egzystencji. Dla kobiet ważne jest podjęcie
pracy. Do tego namawiają swoich partnerów, synów, same decydują się
na niższe pensje w zamian za stabilność etatu. Nie rozumieją, że
samo podjęcie pracy niewiele spraw rozwiązuje. Nie rozumieja, że
frustracje spowodowane notorycznym brakiem pieniędzy właśnie z tego
wynikają. Za to bardzo lubią zajmować się domem, rodziną, a praca
wcale do szczęścia im nie jest potrzebna. Nie wiem, na jakiej grupie
kobiet przeprowadzono te badania. Większość kobiet naokoło mnie
traktuje pracę jako zło konieczne. Mężczyzna, od zarania, musiał
utrzymywać rodzinę. Dla niego często nie był ważny etat, tylko
korzyści, jakie z niego wynikają. Rozumieją, że praca za 2000 zł to
tylko egzystencja. Dlatego szukają alternatywnych rozwiązań. Ja nie
wiem, dlaczego tak jest, ale to jest fakt. Oczywiście są wyjątki.
Generalnie człowiek lubi zorganizować coś kreatywnego, bez względu
na płeć. Problem tylko w tym, co dla tego człowieka jest ważniejsze:
czy nakarmić dziecko, czy jechać na spotkanie z kontrahentem?
Ostatnio karmi się kobiety książkami, filmami, w których gloryfikuje
się samodzielność kobiet jako superosiągnięcie. Ja zupełnie nie
rozumiem dlaczego? Co to jest za osiągnięcie zbudowanie domu, czy
prowadzenie dobrze prosperującego interesu? Tego jest pełno naokoło.
Mnóstwo ludzi, samodzielnie lub w partnerstwie mają podobne
osiągnięcia. Dlaczego mam podziwiać bohaterki Grocholi? Dla mnie
szkoda na to czasu. Uderzył mnie za to jeden fakt. Kobiety nie
wymyśliły tego same. Musiały dostać od partnera kopa w doopę, żeby
zacząć myśleć. Z tych badań też to wynika. Mężczyźni działają, bo
widzą taką potrzebę. Kobiety zaczęły działać nie dlatego, że to
wymyśliły, tylko zabrakło pleców, na których mogły jechać.