Komentarze do artykułu
Nie stać nas na marnotrawienie potencjału kobiet menedżerów
Przeciętnie kobieta na awans czeka o cztery lata dłużej. Przed jego otrzymaniem musi wykazać się większymi kompetencjami od mężczyzny. Połowę miejsc w zarządach firm kobiety zdobędą w 2083 roku, jeśli ich udział będzie się zwiększał w dotychczasowym tempie - mówi dr Teresa Kupczyk*
Nie stać nas na marnotrawienie potencjału kobie...
Autor:
Gość: Mr. Trompka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.03.10, 09:24
Menedzerowie / menedzerki, to niewielki procent w ogóle pracujacych.
W mojej firmie (spólka S.A.), dyrektorki, kierowniczki, to w
wiekszosci kobiety. W moim dziale (kilkanascie osób w proporcji K/M
ok. 50%), kilka mlodszych ode mnie (ok. 15 lat) pan, ma wyzsze
wynagrodzenie, mimo niższych od moich kwalifikacji. Wiele lat temu
bylem oaza spokoju. Szefowe wprowadzaly nerwowa atmosfere, ze
stracilem te ceche. Jedna z nich zostala usunieta z firmy za brak
lolajnosci i walke "po trupach" o swa kariere. Mantra o
wyksztalceniu opiera sie o wskazniki "studentek" pedagogiki i
(przeróznych) "socjologii", których jest kilkakrotnie wiecej niz
pózniejszych absolwentek trudniejszych studiów. Panie pedagog sa
potrzebne jak zawsze, tylko dlaczego maja pretensje, ze one "po
studiach przeciez !" nie robia kariery tam, gdzie jest prawdziwa
produkcja i export nowoczesnych produktów. Za to mezatki przychodza
do pracy z golymi pepkami, w kiczowatych kozakach z paskudnym
szpilorem (za 999,00 PLN para) i z ku...mi czerwonymi paznokciami
(dlugosci 1/2 cala). Ochyda. Gdyby kobieta zechciala na mnie
pracowac i jeszcze zapewnic mi pare groszy na emeryture, siedzialbym
w domu, z dziecmi i przy garach. Na piwo od wielu lat nie chodze, bo
panie technolog oraz menedzerki dopiely swego i pozbawily ten napój
tradycyjnego smaku. Teraz to slodkawa bezplciowa lura. Facetów maja
drogie panie takich, jak chcialy. Kluskowatych wymoczków, a poza tym
chamskich gburów, którym nie odpowiada kolor kafelków we wlasnej
lazience, dobrany przez sama tesciowa. Mimo wszystko, kochajmy sie.