Rostowski dla "FT": Polska ma ambitne cele obni...
Autor:
Gość: taki_tam
IP: *.dka.pl
10.03.10, 11:02
Powiem tak - obniżanie zadłużenia popieram z całego serca. Uważam, że docelowo
powinno wynosić 0 (tak, zero) złotych i konstytucyjny zakaz uchwalania
niezbilansowanego budżetu. NIKT nie ma prawa zadłużać przyszłych pokoleń. Ale
żeby do tego dojść potrzeba naprawdę dużego ograniczenia wydatków, biurokracji
itd. Bez tego ani rusz. Potem w miarę spadania zadłużenia, spadać będzie koszt
jego obsługi (to naprawdę GIGANTYCZNE pieniądze) co umożliwi obniżki podatków,
dzięki którym kraj będzie się szybciej rozwijać itd. W dalszej perspektywie
pozostaniemy bez długu publicznego, z malutkimi podateczkami :), wzrostem
wyższym niż za czasów deficytów i naprawdę piękną przyszłością, bez strachu i
niepewności (no, chyba, że sąsiedzi z zazdrości by postanowili zlikwidować ten
raj).
Tyle, że obecna ekipa nie ma woli prawdziwych reform, robi to samo, co
poprzednie, chociaż mówi co innego (ale papier wszystko przyjmie).
Poza tym, po co, w razie sukcesu marzeń(?) Rostowskiego wchodzić do
Eurostrefy? Kraj z małym zadłużeniem, deficytem pchać do strefy wielkich
długów, Grecji, Hiszpanii itd. ? Bez sensu, dla nas to same straty.