Dodaj do ulubionych

Raport BNP Paribas: Młody Polak woli używane auto

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 09:49
Lubimy używane auta bo ceny nowych albo prawie nowych aut w Polsce są z kosmosu! Zobaczcie ile kosztuje auto na zachodzie Europy albo w Stanach. Parę miesięcy temu brat sciągnal przez firmę remadays.pl 5 miesieczne Subaru. Oczywiscie ktos powie, ze to nie to samo auto co w Europie. Ok ale cena niższa od tej w Polsce o 40%. Przy tym aucie to jest oszczednosc rzedu 50 tys. pln
Edytor zaawansowany
  • Gość: mj IP: *.static.espol.com.pl 21.01.11, 10:39
    Trzeba bylo faktycznie badania przeprowadzac :-)
    I jaki zaskakujacy wynik! :-)
    Wyborczo.biz, no nieco wiecej profesjonalizmu, naprawde nie macie czym wypelniac miejsca na portalu...?
  • Gość: hondziarz :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 13:58
    bo polska młodzież jest nie tyle skąpa czy biedna, lecz INTELIGENTNA!
  • Gość: Wluihocnipi Iwen IP: *.cdma.centertel.pl 21.01.11, 14:53
    Oczywiście można o "wypierdzianych siedzeniach", "przestarzałych" rozwiązaniach technicznych (o tym za chwilę), o tym, że są to auta zespawane z kilku szrotów...
    Ale z drugiej strony... Samochód, w którym cholerna wymiana żarówki wymaga wizyty w salonie (mówię o żarówce, a nie xenonie - przypadek auta made in France), samochód, który stwierdza (dosłownie - komunikat na wyświetlaczu), ze nie pojedzie, bo mu ślisko (przypadek drogiego SUVa marki japońskiej, który na parkingu znalazł się jednym kołem w niewielkiej pryzmie śniegu), samochód, który staje w miejscu, bo mu się zwiera czujnik czegoś tam przy wale korbowym i uznaje, że jest straszliwa awaria i auto trzeba lawetować (przypadek auta marki "szwedzkiej", kupionej przez Holendrów)... czekam na samochody, w których awaria migacza będzie oznaczała wymianę całego nadwozia, a w migaczu będzie taki drucik, którego nieprzepalenie obliczone będzie DOKŁADNIE na okres objęty gwarancją. Tak jest oczywiście ze wszystkim (np. nowe spodnie Levisa rozlatują się już po pół roku w miarę intensywnego noszenia, a do dziś mam takie kupione kilkanaście lat temu w USA i są całe), ale samochód to nie cholerna para spodni. Mnie stać. Teraz jeżdżę Jaguarem z salonu, w którym poszło już niejedno... Głównie po gwarancji, niestety. I mam coraz większą ochotę na starego "rzęcha" w stylu 280 SE czy czegoś w tym stylu, bo to jest SAMOCHÓD. To, co schodzi z taśm dziś to jakieś wydmuszki.
  • Gość: Leccinum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 19:29
    chwytają się, żeby się dowartościować, ludzie, których nie stać na nowy samochód.
  • Gość: kk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 22:56
    Dwie Toyoty Auris - to jedno Audi A3 .
    Co byście wybrali .
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 23:02
    Aurisa - ale ja mam fiuta normalnych rozmiarow;)
  • zbig1113 22.01.11, 09:07
    Jedną Toyotę Auris, kasa z drugiej przyda się na coś innego.
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 19:37
    no to robi sie tak, kupuje sie nowe i zaraz po gwarancji sprzedaje, i kupuje sobie znowu nowe a ktos sie cieszy ze gowno kupil ;)
  • Gość: yorik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 12:37
    Typowy żenujący polaczek. Ja robię podobnie, tyle, że dbam o swoje auto w trakcie jazdy, a potem cieszę się, że ktoś jeszcze nim pojeździ. Zresztą jak je sprzedaję to i tak już najczęściej czeka na nie kolejka chętnych. Żal mi takich ludzi ja przedmówca. Kompleksy są straszne, ale na szczęście uleczalne. Pozdrawiam.
  • Gość: tax-rabarbar IP: *.getin.pl 21.01.11, 14:19
    ... czemu duńczycy nie kupują nowek? a sprawdzliście może podatki obowiązujące w Danii przy kupnie/"imporcie" nowego auta?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 14:39
    Proponuję rozpisać następny 3 miesięczny projekt badawczy na temat przyczyn takiego stanu rzeczy.

    Chciałbym usłyszeć od fachowca, że Polacy nie różnią się od innych nacji i nie stać ich na nowe auta.
  • Gość: bo nie IP: *.jmdi.pl 22.01.11, 12:01
    Opowiem swoją historię która zobrazuje ten artykuł.
    Trzy lata temu firmie w której pracuje utworzoną firmę córkę i należało kupić samochody firmowe. Jak to często w firmach bywa w tydzień trzeba było kupić wszystkie samochody. Nasz właściciel stwierdził że muszą być niemieckie - VW. Udało nam się kupić ja otrzymałem VW wersja Pirelii, obniżony, czarny, pakiet sport itd. Myślę sobie bardzo fajny samochód - do tego udało się przekonać aby nie wykonywać o brendowania samochodów. I się zaczęło na początku fajnie się jeździło, może trochę słaby silnik ale dawał radę. Po ok 50 tysiącach gdzie miesięcznie robiło się ok 4 tysięcy, zaczęły się problemy jak nie skrzynia, to silnik, to potem sprzęgło itd. Przypadki typu że w czasie jazdy i np wyprzedzania i redukcji blokuje się skrzynia na luzie. Albo w czasie podróży służbowej wyjazd z hotelu i wystrzelenie całego oleju bo jakiś tam korek się odczepił - nie mam wiedzy technicznej gdyż nie będę opisywał szczegółów.
    Ktoś powie że była gwarancja. Był nawet dodatkowy pakiet serwisowy. A to słyszymy że holowanie powyżej jakieś odległości, a to nie podlega reklamacji, a to naprawa na blisko 10 tysięcy była 5 dni po skończeniu gwarancji. W sumie z przeglądami, koszty tych wszystkich napraw, czy wynajmu samochodu zastępczego to ponad 50 tysięcy. Spędzanie mnóstwa czasu na papierkach w stylu walki z serwisem, warszawskie serwisy to wielka porażka. itd. Minęły 3 lata i jakieś 140 tysięcy.
    Koszty tych napraw i przeglądów nie były wartę zakupu nowego samochodu. Czy to był przypadek, właśnie w tym rzecz że nie u innych było podobnie lub gorzej.
    Samochody zostały sprzedane. Kupiliśmy sprowadzone używane od 12 miesięcy do 36 miesięcy głównie Audi, znalazło się też kilka BMW jedynek. Mamy swój zaufany nieautoryzowany serwis w którym przegląd np BMW jest połowę tańszy niż VW w autoryzowanym. Firma wydała taką samo kwotę niż zakup nowych jak na razie koszty co miesięcznicę są tańsze a my mamy samochody o klasę wyżej. Trochę nie politycznie to wygląda, w czasie kryzysu firma kupuje dla swoich pracowników BMW, Audi.
  • Gość: M IP: *.cst.tpsa.pl 21.01.11, 11:01
    To prawda, że samochody w Stanach są dużo tańsze niż w Europie, w dodatku są tam dużo lepiej wyposażone. Ale tam samochód jest urządzeniem do przemieszczania się, a nie fetyszem.
    Dzięki zmowie producentów ceny aut w Europie są znacznie wyższe.
    Zobaczcie np. Fiata 500, który ma być sprzedawany w USA:
    tinyurl.com/fiat500usa
    - jakie przeszedł modyfikacje na tamten rynek. Za cenę którą ustalili (od 15500 USD) u nas schodziłby jak ciepłe bułeczki i nie trzebaby go nigdzie wysyłać (tak, wiem +ca10%podatku, ale i tak wychodzi b.tanio).

    Odnosząc się do artykułu: szkoda, że fabryki nie produkują fabrycznie używanych, kilkuletnich aut z małym przebiegiem, w stanie akurat takim, jakby uprzednio jeździł nimi Helmut z Helgą tylko w niedziele i tylko po autostradach.
    A prawda jest taka, że Polak chce przechytrzyć wszystkich, kupić samochód tani ale w doskonałym stanie. A inny Polak zaspokaja ten popyt, też starając się przechytrzyć kupującego i oferując składaka, prostowanego za pomogą 2 traktorów, spawanego, składanego, ale za to świeżo polakierowanego (i od razu z nieco postarzonym lakierem). O przestawianiu liczników nie wspomnę. To co gdzie indziej się złomuje, u nas uzyskuje drugie życie.
    Sprzedający swoje zarobił. Kupujący jest przekonany że trafił na wyjątkową okazją okazję.
    Tylko potem w razie wypadku takie coś rozpada się z powrotem na elementy składowe i okazuje się, że zaślepki poduszek jednak nie działają tak samo jak poduszki.
    No ale nie ma to jak PRESTIŻ z posiadania 10-letniego VW Golfa. Na zabawę można jechać...
  • Gość: tax-rabarbar IP: *.getin.pl 21.01.11, 14:26
    czy ustalenie takiej ceny to nie jest jazda po kosztach żeby zdobyć rynek. fakt, że od naszych, polskich cen odstaje to tak znacząco że daje do myślenia.
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 17:36
    Akurat ten przukład niespecjalnie odstaje. Fiata 500 z klimą można kupić za niecałe 40 tysięcy. Fakt, że wersję 1,2, a nie 1,4 jak w USA, ale jest to nieco taniej niż tam. Całkiem porównywalna wersja wychodzi już u nas nieco drożej, ale w tym są przecież podatki. Ale to po prostu zły przykład z tym gadżecikiem, co do zasady to fakt, różnice w cenach Europa-USA/Kanada są kosmiczne. I nie chodzi tylko o podatki, nawet ceny netto różnią się znacząco.
  • Gość: xx IP: *.171.102.238.static.crowley.pl 21.01.11, 16:01
    >>> szkoda, że fabryki nie produkują fabrycznie używanych, kilkuletnich aut z małym przebiegiem,
    >>> w stanie akurat takim, jakby uprzednio jeździł nimi Helmut z Helgą tylko w niedziele i tylko
    >>> po autostradach.
    Uśmiejesz się - właśnie że produkują. Poszukaj informacji o BMW Premium Selection. Samochody dostępne u dealera (także w Polsce), z przebiegiem do 20 tysięcy km, używane przez pracowników koncernu BMW. Stan idealny. Rocznie sprzedaje się takich samochodów 50 tysięcy sztuk. To jest po prostu produkcja samochodów używanych. Genialnie proste...
  • heine-ken 21.01.11, 16:14
    "A prawda jest taka, że Polak chce przechytrzyć wszystkich, kupić samochód ale w doskonałym stanie."

    Ja też jestem za używanymi, bo mam słabość do segmentu F, natomiast nie chcę nikogo przechytrzać. To się nazywa zarządzanie ryzykiem. Gdybym nie miał o samochodach zielonego pojęcia, gdyby sieć serwisowa w moim mniemaniu ograniczała się do ASO, gdybym miewał koszmary nt. samochód mi się zepsuł, zapewne sprawiłbym sobie nową Pandę.

    A że niestety cenię sobie samochody duże i z dużymi silnikami, wiem gdzie i jak o nie dbać, ew. serwisować za ułamek ceny ASO, rozpoznaję sporą część objawów, które sygnalizują przyszłą awarię, aby profilaktycznie o to zadbać, itd., nie narzekam. Jeżdżę starszymi samochodami, które bardzo sporadycznie mnie zawodzą. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek rozkraczył się w nocy na środku drogi. Wypadków, odpukać, dzięki Bogu, też unikam, tak więc nie chcę wchodzić w dyskusje: co jest bezpieczniejsze, nowa Panda czy stare A6.

    Jednym zdaniem: jeśli w dziedzinie motoryzacji jesteś niezaradnym laikiem, nie ryzykuj starego samochodu; jeśli jako tako się znasz, wiesz jak o samochód dbać i nie jest ci obojętne czym jeździsz - podejmij ryzyko. Opłaca się zazwyczaj.
  • savrin 21.01.11, 22:08
    ło, bardzo sensowny i racjonalny post.
  • Gość: poduszkowiec IP: 91.196.10.* 21.01.11, 23:02
    Świetny, wyważony komentarz. Nie mam czego dodawać :)
  • sierzant_nowak 21.01.11, 23:41
    > więc nie chcę wchodzić w dyskusje: co
    > jest bezpieczniejsze, nowa Panda czy stare A6.

    Gratuluję - jedno zdanie podsumowuje całość. Pozdrawiam,
    --
    3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
    link
  • Gość: x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 19:36
    Akurat A6 to nie jest segment F.
  • Gość: mo-mo IP: 173.233.215.* 21.01.11, 17:35
    "Zobaczcie np. Fiata 500, który ma być sprzedawany w USA:
    tinyurl.com/fiat500usa
    - jakie przeszedł modyfikacje na tamten rynek. Za cenę którą ustalili (od 15500 USD) u nas schodziłby jak ciepłe bułeczki i nie trzebaby go nigdzie wysyłać (tak, wiem +ca10%podatku, ale i tak wychodzi b.tanio)."

    Powyzsza cena to nic innego jak tzw. MSRP, czyli cena "rekomendowana" przez producenta (czyli cos w rodzaju 'poboznych zyczen'). Sadze, ze sprzedawcy ("dealerzy") faktycznie beda ten wozek sprzedawac o 10-15% ponizej MSRP (o ile znajda sie chetni, co w USA wcale nie
    jest takie pewne...)!

    P.S. A podatek od sprzedazy (sales tax) zalezy od stanu i zazawyczaj zawiera sie
    w granicach 5 do 10%...
  • Gość: mo-mo IP: 173.233.215.* 21.01.11, 17:37
    "prostowanego za pomogą 2 traktorów, spawanego, składanego, ale za to świeżo polakierowanego (i od razu z nieco postarzonym lakierem). O przestawianiu liczników nie wspomnę."

    Sa kraje, w ktorych wszelkiego rodzaju "przestawianie licznika" traktowane jest jako calkiem powazne przestepstwo!
  • wojtek.08 21.01.11, 20:17
    > Sa kraje, w ktorych wszelkiego rodzaju "przestawianie licznika" traktowane jest
    > jako calkiem powazne przestepstwo!

    Np. Polska. Poważnie!
  • Gość: na-plus IP: *.centertel.pl 21.01.11, 12:17
    A kto mądry (piszę o osobach fizycznych, a nie firmach) kupuje nowe auto, przy świadomości, że straci ono w pierwszym roku dobre kilkanaście % ???

    "na plus"
    na-plus.blogspot.com/
  • Gość: Piotrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 12:50
    Wiesz, ja na przykład kupuję samochód, żeby nim przez kilka lat pojeździć, a nie za rok sprzedać, więc to, ile ten samochód w pierwszym roku straci na wartości, mnie - delikatnie mówiąc - wali.
  • Gość: wolan IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 13:44
    Tytuł świetny - ludzie WOLĄ kupić starego złoma niż nowe, buhahahahaha.
    Oczywiście ja też WOLĘ stare auto bo na nowe za 80 tys mnie nie stać.
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 14:14
    Polacy lubią małe mieszkania w blokach, stare samochody i wakacje nad Bałtykiem zamiast na Lazurowym wybrzeżu :)
    My normalnie jacyś inni jesteśmy. Zamiast pławać się w luksusie i jeździć nowymi autami na przekór wszystkim kupujemy stare i używane :)
  • Gość: Adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:23
    Świetne! Zapomniałeś dodać, że Polacy lubią też zakupy w szmateksach i Biedronce.
  • jwojnar 21.01.11, 19:59
    Przypomina się kawał o radzieckim naukowcu, który po wyrwaniu ostatniej nóżki komarowi orzekł, że komar ogłuchł, bo przestał reagować na komendę "idzi w pieriod".
  • sprocket74 21.01.11, 15:16
    Tak się akurat dziwnie składa, że wakacje nad Bałtykiem wcale nie są specjalnie tańsze od tych w tzw "ciepłych krajach", za cenę mieszkania "w blokach" można spokojnie mieć niewielki domek, a 3-4 letnie BMW w dobrym stanie kosztuje tyle co nowa skoda, która rozwiązania technologiczne z tego bmw zastosuje w swoich wyrobach za lat 10.
    Jak ktoś potrafi chociaż trochę pomyśleć samodzielnie to nie kupuje "na pałę" mieszkań w blokach i nowych wyrobów samochodopodobnych stojących w salonach. Co do wakacji nad Bałtykiem to się nie kłócę bo lubię i Bałtyk i Morze Śródziemne i staram się jeździć i tu i tu. Howgh!
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 16:06
    "za cenę mieszkania "w blokach" można spokojnie mieć niewielki domek" - w moje dzielnicy niewielkie mieszkanie w bloku kosztuje 300-400 tyś. Za domek trzeba zapłacić minimum 1,2 mln a więc jak to dla ciebie jest podobna cena to gratuluje matematyki.
    "a 3-4 letnie BMW w dobrym stanie kosztuje tyle co nowa skoda: - to jest chyba argument przeciw tobie :) Nie jestem fanem marki BMW , ale ja jak i 99% ludzi na świecie wybrałoby bez wahania 3 letnie BMW.
    Nie wiem ile ty płacisz za wakacje nad Bałtykiem ale ja spokojnie z rodziną w dobrych warunkach za dwa tygodnie z wyżywieniem płacę 4 tyś. Znajdź mi wycieczkę za 4 tyś na dwa tydonie za 3 osoby w jakimkolwiek ciepłym kraju :)
    Poniżej 8 tyś za 3 soby w sezonie nie znajdziesz. Zatem co by nie mówić o zimnym i deszczowym Bałtyku to jest on minimum połowę tańszy od Turcji czy Egiptu.
  • Gość: on_i_ja IP: *.statoil.com 21.01.11, 16:26
    Doplacasz 1tys PLN i jedziesz do Turcji
    tinyurl.com/6yxgvn3
    Wspolczuje pomyslu na wakacje...
  • Gość: turystka IP: *.toya.net.pl 21.01.11, 16:37
    Akurat z wakacjami się mylisz. W ciągu ostatnich trzech lat byłam w Tunezji, w Chorwacji, na Krecie i na Wyspach Kanaryjskich. NIGDY wycieczka nie kosztowała więcej niż 1,5 tys. zł za tydzień/osoba (to były wersje all inclusive, ale przecież można brać HB albo własne wyżywienie i płacić jeszcze mniej). Mowa o sezonie wakacyjnym. Trzeba tylko wiedzieć, jak szukać. A jeśli pojedziesz samochodem do Chorwacji, Czarnogóry czy Bułgarii zapłacisz MNIEJ niż za Bałtyk. JA jechałam wprawdzie na krócej niż 2 tygodnie, ale w życiu nie zamieniłabym tych wakacji na gnieżdżenie się na polskiej plaży pośród spaślaków i buractwa ze Śląska i kąpielami w wodzie, od której można sobie odmrozić pęcherz w środku lipca.
    (Swoją drogą - w jakiej dzielnicy mieszkasz, że mieszkania kosztują 400 tys. zł??? Moje mieszkanie wyceniono na 150 tys. Też na osiedlu, w Łodzi)
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 17:08
    1500 tydzień/osoba. A wieć mnożymy sobie razy dwa tygodnie i razy 3 osoby.
    Wychodzi nam 6 tyś plus wydatki ekstra, plus wyjazd w szczycie wakacyjnym i już mamy 7-8 tyś.
    Mieszkam w Warszawie (wielka płyta ursynów). Koleżanka w bloku obok dwa pokoje 48 metrów sprzedała niedawno za 360 tyś.
  • Gość: . IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 19:05
    1500 tydzień/osoba.
    2 tygodnie to nie 3000 ale jakieś 2000
    Ja byłem w Tunezji w sezonie 1600/2tyg./os(AI ***)
  • Gość: ubu król IP: *.centertel.pl 22.01.11, 09:11
    Tyle, ceny wtrysku CR w BMW, remont jego zawieszenia, turbiny itp będzie kosztował niestety tyle co cała paroletnia skoda.... a Niemiec w 4 lata spokojnie nawinie 200tys km,
    jak sie chce też jeździć 50 tys km rocznie.. to chyba lepsze nowe auto.. z gwarancja..
    co innego jak sie jeździ do 20t.km. rocznie
  • pct3 21.01.11, 19:49
    dokładnie tak. Próbowałem oszacować koszt 10-14 dniowej wyprawy rodzinnej do Włoch i nie ma ludzkiej siły zejść poniżej 10 tysięcy - bez najmniejszej fanaberii! . Oczywiście, można taniej: można mieszkać w wieloosobowej sali w hostelu i jeść wyłącznie owoce, nic nie zwiedzać itd. ale moje pytanie - po co wtedy jechać?

    Mieszkam w Warszawie (wielka płyta ursynów). Koleżanka w bloku obok dwa pokoje
    48 metrów sprzedała niedawno za 360 tyś.


    Dokładnie. To brzmi realnie. Wystarczy teraz wyobrazić sobie cenę przyzwoitej wielkości mieszkania (100-120 metrów) w starej części Warszawy lub Krakowa, by zdumieć się nad tym, że niektórzy w tym wątku cenę za mieszkanie 400 tys uważają za dużą. Dużo, to jest 4 miliony za mieszkanie, choć i takie ceny widziałem (nie tak dawno było do kupienia mieszkanie z widokiem na Rynek Główny w Krakowie).


    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • pct3 21.01.11, 19:44
    Gość portalu: turystka napisał(a):

    NIGDY wycieczka nie kosztowała więcej niż 1,5 tys. zł za tydzień/osoba (to były wersje all inclusive, ale przecież można brać HB albo własne wyżywienie i płacić jeszcze mniej).

    Owszem to rozsądnie podany przykład kosztów, tyle że trzeba pamiętać że w przypadku dzieci trzeba liczyć dokładnie tak samo - tzn. 4 - osobowa rodzina za tydzień wakacji wyda 6 tysięcy i to jest już sporo. A co do własnego wyżywienia - na pewno będzie wtedy DROŻEJ!

    (Swoją drogą - w jakiej dzielnicy mieszkasz, że mieszkania kosztują 400 tys. zł
    ??? Moje mieszkanie wyceniono na 150 tys. Też na osiedlu, w Łodzi)


    Nie wiem co w tym dziwnego. 150 tys to cena kawalerki, i to poza centrum. 400 tys to za mieszkanie z tych mniejszych, w dzielnicy takiej sobie. Przyzwoitego (nie dużego!) metrażu mieszkanie w dobrej dzielnicy to już raczej bliżej miliona. Piszę z Krakowa, tu i tak daleko do cen warszawskich.



    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • Gość: Soze74 IP: *.202.159.178.ip4.galileusz.pl 21.01.11, 20:28
    Nie wiem skąd u Ciebie to uczulenie na Ślązaków bo zapewniam że "% buractwa" nie zależy od regionu zamiszkania. Jeśli uważasz inaczej przytocz proszę jakieś wyniki/statystyki
  • Gość: Soze74 IP: *.202.159.178.ip4.galileusz.pl 21.01.11, 20:29
    Nie wiem skąd u Ciebie to uczulenie na Ślązaków bo zapewniam że "% buractwa" nie zależy od regionu zamieszkania. Jeśli uważasz inaczej przytocz proszę jakieś wyniki/statystyki
  • Gość: mirafas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 17:05
    Może jak kupujesz wycieczki płacą przy okazji prowizje dla biura podróży. Jeśli jedziesz własnym autem i sam sobie organizujesz noclegi/żarcie i zwiedzanie wyjdzie Ci ok. 5-6 tys. dla dwóch osób (plus koszty auta) na MIESIĄC nad Morzem Śródziemnym (i tylko dlatego że Europa jest droższa niż np. Azja).
  • Gość: mirafas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 17:06
    Może jak kupujesz wycieczki płacą przy okazji prowizje dla biura podróży. Jeśli jedziesz własnym autem i sam sobie organizujesz noclegi/żarcie i zwiedzanie wyjdzie Ci ok. 5-6 tys. dla dwóch osób (łącznie z kosztami auta) na MIESIĄC nad Morzem Śródziemnym (i tylko dlatego że Europa jest droższa niż np. Azja).
  • Gość: franko IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.11, 10:15
    Coś kłamiesz. Za mieszkanie ok. 40-50m2 zapłacisz 400tys.zł
    Dom pod klucz (120m2) możesz mieć za tą samą cenę . Projekty z archetonu. Ostatnio właśnie się zastanawiałem czy się pobudować pod miastem i wybrałem mieszkanie. Choćby ze względu dojazdów (nie lubię stać w korkach.)

  • Gość: kj IP: *.146.154.109.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.01.11, 11:31
    sprocket74 napisał:

    Pogadaj sobie.
    Luksusowe auto nie tylko jest drogie przy kupnie, ale również w utrzymaniu.
    Kosztów związanych z obsługą kilku litrowego potwora nie policzysz, bo spalanie i cała reszta kosztuje kilka razy tyle, co małego auta. Najlepiej wygląda mina i płacz cwaniaka gdy coś naprawdę zepsuje, a naprawa kosztuje połowę wartości nowej skody.
    Heniek z warsztatu naprawi, niekoniecznie dobrze i po drodze spie... kilka innych rzeczy, a następne naprawy wyniosą tyle, co wartość nowej skody.
    Inaczej było z ze starymi samochodami nie napaćkanymi w milion czujników i tysiąc obwodów elektronicznych, ale mowa nie dwudziestolatkach tylko o dość nowych modelach luksusowych marek.
    Koniec tematu.
    Za cenę mieszkania można kupić jakąś ruderę oddaloną o 100 km od miasta, po to żeby w korkach jeździć używanym BMW? I na codzienną trasę do pracy i z powrotem poświęcić tyle czasu ile ja jadę z Warszawy do Gdańska.
    Dzięki za takie rady.
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 14:17
    Masz rację że samochód kupuje się na lat, ale mimo wszystko różnica jest duża. Od dwóch lat planuje kupić nowy model Mondeo MK4. Za nowy trzeba zapłacić około 80 tyś. Tymaczem 3 letni z dobrym wyposażeniem z 2008 roku mozna już dostać za 40-45 tyś. Ja wole zatem kupić 3 letnie mondeo za 40 niż nowe z salonu za 80. Myślę ze większosć młodych Polaków myśli podobnie i dlatego statystyki sa takie a nie inne
  • Gość: hahah IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.01.11, 15:18
    Następny który myśli, że przechytrzył wszystkich :D:D
    Oczywiście 3-letnie auto za pół ceny jest prosto z niemiec nie bite i wogóle stało cały czas w garażu księdza :D:D.
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 16:09
    Nie z Niemiec tylko sprzedawane przez Autoryzowany Serwis Forda. Moge kupić 3 letnie mondeo prosto z salonu z gwarancją za 45 tyś
    I co ty na to kolego?
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:42
    "Nie z Niemiec tylko sprzedawane przez Autoryzowany Serwis Forda. Moge kupić 3 l
    > mondeo prosto z salonu z gwarancją za 45 tyś
    > I co ty na to kolego?"

    To bierz w ciemno. Mozesz nawet wystawic na mobile.de i niezle zarobic.
    Jaka wersja? Pytam z ciekawosci.
    Jeszcze jedno, znam te auta z salonu. Oni jezdza po europie i skupuja rozwalone auta, ktore potem naprawiaja u siebie w warsztacie. Sam mialem taka oferte w Renault w Wawie. Sprzedawca sie wygadal. ;)
    Oczywiscie nie twierdze, ze zle je naprawiaja, ale cudow nie ma.
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:44
    Dodam jeszcze, ze facet w salonie stanowczo twierdzil, ze auto ktore ma dla mnie, na pewno nie jest powypadkowe. Kiedy jednak zarzadalem wpisania tego w umowe, stanowczo odmowil. ;)
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 17:12
    dało mi to do myślenia, natmoamist i tak transakcja pewniejsze niż sprowadzane w niemiec
  • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 19:17
    Ja jeżdżę od niedawna lasingowanym autem osobowym za ok. 150 tys. złotych. Za 3 lata:
    - będzie ono do wykupu dla mnie jako pracownika,
    - będzie ono do wykupu za ok. 50% kwoty,
    - skorzystam z tego wykupu, bo autem jeżdżę tylko ja, dbam o nie, bo wiem, że będzie moje, i się mi opłaca mieć to auto za taką cenę,

    - tego auta za 3 lata za 50% nie będzie można kupić na allegro.pl, czy innych serwisach, bo to wewnętrzna sprzedaż w firmie,

    - ale na fakturze będzie 50% i w świat pójdzie informacja, że 3 letnie auto kosztowało 50%... pokażę fakturę zakupu 50% i na tyle będzie ono ubezpieczone, firma ubezpieczająca w swoich statystykach zapisze sobie, że 3 letnie auto kosztowało 50%, później napiszą jakieś zestawienie dla mediów a w nim informacja, że 3 letnie auto kosztowało 50%...

    mniej więcej w taki sposób sprzedawane są dobre auta 3 letnie za 50% ceny...
    a te z allegro.pl, nówki, mało śmigane, nie bite 3 letnie za 50% to można między bajki wsadzić...

    auto o którym mówię rocznie sprzedawane jest w Polsce w kilkuset sztukach, a jak wyszukuję na allegro.pl ten model, taki sam silnik, podstawowe parametry (pomijam wyposażenie dodatkowe, bajery) to na sprzedaż jest oferowanych raptem po kilka sztuk... no to co się podziało z 400 innymi autami kupionymi w tym samym czasie? na podstawie kilku - prawdopodobnie trefnych - sztuk z allegro.pl mamy sądzić, że 3 letnie auto kosztuje 50% swojej ceny?
  • michaelm3 22.01.11, 01:50
    Kolejny wybrany...
    Nie za bardzo rozumiem o co tyle szumu?!
    Zakladajac, ze jezdzisz autem klasy sredniej lub wyzszej - i do tego jedna z marek premium (no chyba nie jest to kolejny Passat TDI na blachach WE...) - jego wartosc po 3 latach w najlepszym wypadku bedzie oscylowala wlasnie w okolicach 50% +/-
    Generalnie im bardziej prestizowe i lepiej wyposazone auto (czyli odpowiednio drozsze) tym spadek wartosci wiekszy.

    Autor napisał(a):
    > - będzie ono do wykupu dla mnie jako pracownika,
    > - będzie ono do wykupu za ok. 50% kwoty,

    No wlasnie tyle bedzie wtedy warte i za taka kwote (uwzgledniajaca jakis tam rabat dla uzytkownika floty) mozliwe do wykupienia od leasingodawcy, ktory nie jest instytucja charytatywna...

    > zasie? na podstawie kilku - prawdopodobnie trefnych - sztuk z allegro.pl mamy s
    > ądzić, że 3 letnie auto kosztuje 50% swojej ceny?

    To, ze Ty sadzisz inaczej ma tutaj co najwyzej drugorzedne znaczenie, dla Ciebie to auto moze byc warte 87% nowego i nie jest to nic dziwnego bo 'praktyczna wartosc' 3 letniego, bezwypadkowego, wlasciwie uzytkowanego i zadbanego auta jest bardzo bliska wartosci egzemplarza nowego ale to niestety rynek ksztaltuje ceny a na nim 3-latek z segmentu premium kosztuje wlasnie mniej wiecej polowe tego ile nowy w salonie.

    Nie bedziemy tutaj dyskutowac o takich szczegolach jak przeznaczenie auta, sposob uzytkowania, wysokosc przebiegow itd. ktore dodatkowo wplywaja na cene danego modelu
    ksztaltujac ja powyzej lub ponizej sredniej rynkowej ale fakt, ze to auto leasingowane czyli w opinii przyszlych kupujacych 'niczyje', sluzbowe (czyli najczesciej przeznaczone do osiagania wiekszych przebiegow) nie wrozy mu zawrotnej kariery na rynku uzywanych a tym samym wysrubowanej ceny...
    Ale oczywiscie i tak wszystko zalezy od danego egzemplarza.
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:46
    Zobacz [url=http://allegro.pl/listing.php/search?category=49259&string=mondeo&price_from=&price_to=&postcode_enabled=0&state=0&city=&buy=0&listing=0&listing_sel=2&listing_interval=7&view=gtext&order=t&clear_cookie=0&a_text_i[1][0]=2009&a_text_i[1][1]=2009&a_text_i[4][0]=&a_text_i[4][1]=&a_text_i[5][0]=&a_text_i[5][1]=&a_text_i[14][0]=&a_text_i[14][1]=&a_enum[199]=all&a_enum[16]=1&a_enum[13]=all&a_enum[12]=all&a_enum[3]=all&a_enum[15]=all&a_enum[178]=all&change_attr=Poka%C5%BC]TO[/url]
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:49
    Zobacz TO

    Poprzedni link nie wszedl ;)
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 15:59
    Kupilem nowe Mondeo w 2009 roku za 65tys. Z pakietem X i lakierem met. gratis. Cena w salonie jest znacznie inna od tej w salonie. pzdr
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:02
    Dodam jeszcze, ze takie auto na rynku niemieckim wg. mobile.de warte jest teraz ok 58-66 tys. Nie zrobilem zlego interesu! ;)
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:04
    'Cena w salonie jest znacznie inna od tej w salonie."
    Troche przekombinowalem :)
    Chodzilo mi oczywiscie o roznice pomiedzy cennikiem a salonem.
  • Gość: Buncol IP: *.143.165.114.rev.kbt.pl 21.01.11, 16:11
    Masz rację myśle ze można się potargować. Ale i tak nie stać mnie na auto za 65 tyś. Za 40 już tak :)
  • Gość: kierowca IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 20:45
    Gacie też używane kupujesz?
  • slonina62 21.01.11, 13:51
    No to spróbuj kupić taki roczny samochód "o dobre kilkanaście % taniej" - ale nie jakiś walnięty, zatopiony itd. Ciekawe jaki frajer ci sprzeda.
    Inna sprawa
    "W żadnym innym kraju Europy młodzież nie jest tak entuzjastycznie nastawiona do samochodów używanych. " Kurcze, zaskakujące, i nie wiadomo dlaczego? Nie z powodu skąpstwa? Ot tak po prostu lubią samochody ze szrotu za 3 tys euro
  • sprocket74 21.01.11, 15:21
    rzecz nie jest w tym co kupują ludzie w okolicach 30-tki gdy mają do wydania na samochód 3 tys. euro bo wiadomo, że stać ich tylko na wypierdzianego szrota.

    Chodzi o to co kupują ludzie mając do wydania na samochód np. 60 tysięcy zł. Moim zdaniem pomyłką jest lecieć z tą kasą do salonu i kupić sobie KIA CEED. Lepiej się rozejrzeć za 2-3 letnią używką oczywiście omijając szerokim łukiem oferty zawodowych handlarzy złomem ściągniętym z zachodu.
    W każdej kategorii cenowej można spokojnie z "morza ofert" wyłuskać kilka sensownych z udokumentowaną historią. Ale jak ktoś za taką samą kasę woli "golca" z salonu który traci 20% wartości po wyjechaniu za bramę - cóż, żyjemy w wolnym kraju :)
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 15:55
    Kupie od ciebie chetnie roczne auto. Nie masz? Nikt nie ma.
    Uwielbiam to pie...nie o stracie wartosci. Tylko, ze jak juz szukasz tego mitycznego jednoroczniaka, to okazuje sie, ze takie cos nie wystepuje w przyrodzie.
    Pare razy juz szukalem auta uzywanego z miare malym przebiegiem, w dobrej cenie. NIE MA CZEGOS TAKIEGO NA RYNKU.
    Sa albo auta powypadkowe albo z usterka, ktorego wlasciciel w panice sie pozbywa. Auta pojawiaja sie w okolicach 5-6 roku aksploatacji po przebiegach 100tys +
    Tyle tylko, ze takiego auta ja nie chce.
  • szela81 21.01.11, 16:40
    w niemczech przy salonach mercedesa masz roczne po pierwszym przeglądzie (między 25 a 30k przebiegu) za przyzwoitą cenę, bez śladu zużycia, w klasie wyższej dopłacasz za nówkę żeby była skonfigurowana tak jak chcesz, używka jest tańsza właśnie z racji nie dołożenia opcji

    jak euro było ciut niżej niż teraz to roczne e klasy z rokiem jeszcze gwarancji euro a 2 latami w salonie w którym go kupujesz kosztowały POŁOWĘ ceny z konfiguratora na www
  • Gość: mo-mo IP: 173.233.215.* 21.01.11, 17:47
    "Pare razy juz szukalem auta uzywanego z miare malym przebiegiem, w dobrej cenie. NIE MA CZEGOS TAKIEGO NA RYNKU."

    To chyba tylko na POLSKIM rynku samochodowym!!!
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 23:00
    A co, ma jechac do Bangladeszu? Facet dobrze gada, w poskich realiach nikt nie sprzedaje dwu-trzylatkow jesli nie maja powaznych problemow, poza niewielkim promilem ludzi, ktorzy zwyczajnie maja mnostwo kasy lub firmy i im sie wymiana oplaca. Problem w tym, ze w kolejce do takiego auta staje momentalnie rodzina a potem krewni i znajomi krolika. Takie auto na allegro lub w komisie nie wystepuje. Szukanie tych przyslowiowych perelek to smiech na sali. Jesli ktos twierdzi, ze na takie auta spokojnie mozna trafic, to znaczy, ze i on i jego znajomi jezdza rowerami. Znam juz takich, ktorzy zarzekali sie, ze ich jest cool i niebite, sprawdzane itp, a potem sie okazywalo, ze patrz pan, jednak trafione, no jakim cudem no?:D Moj potencjalny tesciu wlasnie szuka, naogladal sie sporo i chwilowo sie poddal, a to facet ktory tez juz swoje widzial i nie jest zielonym szczawikiem.
  • samo_dobro 21.01.11, 13:48
    Gość portalu: Faryl napisał(a):
    > Lubimy używane auta bo ceny nowych albo prawie nowych aut w Polsce są z kosmosu
    > ! Zobaczcie ile kosztuje auto na zachodzie Europy albo w Stanach.

    W USA są tańsze, ale w Europie kosztują podobnie jak u nas. Różnica to kwestia podatków, które w UE są bardzo wysokie.
  • Gość: w IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 13:53
    "W USA są tańsze, ale w Europie kosztują podobnie jak u nas. Różnica to kwestia podatków, które w UE są bardzo wysokie. "

    A w PL są niskie podatki i wyskie zarobki :))))))))))
  • Gość: xxxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 13:53
    Roznica to kwestia zarobkow... porownaj srednia krajowa u nas i na zachodzie, plus sile nabywcza pieniadza tam i tu, i mamy rozwiazanie tej zagadki. Lepek ktory zarabia w duzym miescie 5K brutto juz nie ma zle, a trza sie utrzymac, chate kupic lub wynajac, o rodzinie pomyslec. Sorry, ale nowe auto schodzi na dalszy plan. JJa bedac w tej komfortowej sytucaji,z e zarabiam sporo wiecej niz 5K brutto i tak jezdze dziesieciolenim padlem... sorry, sa inne wydatki niz auto nowka.
  • pandada 21.01.11, 19:50
    stronę toyoty. Różnica rzeczywiście dotyczy głównie podatków - na stronie holenderskiej ceny są brutto, na amerykańskiej netto - trzeba jeszcze doliczyć podatek oraz koszty dostarczenia i utylizacji samochodu. Ta różnica wynika z tego, że w USA wysokość podatków oraz konieczność zapłacenia za złomowanie jest uzależniona od prawa stanowego.
    Tylko opłata utylizacyjna różni zakup nowego od starego.
  • Gość: Rany Julek IP: *.abg.com.pl 21.01.11, 13:54
    Tak samo jak młodzi Polacy wolą używane meble z zachodu, używane opony, uwielbiają mieszkać w mieszkaniach po 45m2, nie lubią jeść w restauracjach i tak długo można wymieniać...
  • Gość: nono IP: *.net-serwis.pl 21.01.11, 13:54
    Młody Polak zarabia 1500 brutto i niestac go na nowe auto on musi tez zjesc ,polska to biedny i dziki kraj .
  • Gość: xxx IP: *.mofnet.gov.pl 21.01.11, 14:02
    1. W Stanach nie ma takich podatków dlatego auta są tansze. U nas - akcyzy, VAT-y.
    Auta z silnikami o pojemności ponad 2 litry to 18,6 proc. akcyzy. Założmy że auto kosztuje netto bez akcyzy i VAT 50.000. Akcyza przy takim 2,2 litra np. to 9.300. Od 59.300 - VAT 23 % i mamy 72.939 zł. Stany mają mniejsze podatki, socjalistyczna Unia nakazuje państwom akcyzę minimalną, VAT minimalny i państwo członkowskie nie przeskoczy pewnych kwestii.
    2. Z kolei wbrew zasadzie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" niektóre auta są tansze niz w Niemczech - np. megane, w Polsce od ok. 50 tys. się cena zaczyna, w Niemczech od 16 tys. euro jakos (65 tys.zł). Zgoda - niemiecka wersja podstawowa jest lepiej wypos., ale nieiwele, za te dodatki dopłąci się w Polsce 5 tys. i nsadal 55 to mniej niz 65.
    3. Nowe dużo traci na wartości, szkoda że się puknie gdiześ, ukradną, ubezp. drogie, elektroniki tyle i koszty napraw, cudeńka w stylu silniki Euro 5. Ale też niektórzy przesadzaja że 2-letni 50 proc. kosztuje. Za auto w bdb stanie niemieckie czy japonskie to 50 proc. się po 5 latach dopiero woła.



  • sprocket74 21.01.11, 15:24
    Żaden z moich znajomych w okolicach 30-tki nie zarabia 1500zł brutto. Może dlatego, że chciało im się najpierw uczyć a potem pracować.
  • Gość: S IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 16:16
    Może Tobie tatuś i mamusia pomogli ,nie każdy liczy na jałmużnę rodziców.

    Teraz pobełkotaj coś ,że trzeba było wybrać dobry kierunek studiów ,bo Ty i Twoi znajomi koło 30 tak zrobili i zarabiają po 8 tys na rękę.

    I dodaj jeszcze ,że trzeba było urodzić się w wielkim mieście.

    Uwielbiam dyskusję z takimi pacanami.
  • Gość: gosxc IP: *.centertel.pl 21.01.11, 18:18
    Aleś Ty chłopcze mądry....

    kolejny informatyk....
  • pct3 21.01.11, 19:50
    kogoś kto zarabia 1500 brutto nie stać na żadne auto.

    --
    pokaż lekarzu co masz w garażu zwróć za studia odebrać mu prawo wykonywania zawodu zapomniał o przysiędze Hipokratesa
  • mariusz2010 21.01.11, 13:56
    "Aż 86 proc. wybrało auto używane! W żadnym innym kraju Europy młodzież nie jest tak entuzjastycznie nastawiona do samochodów używanych."
    Jaki tam entuzjazm. Chciwcy po prostu żałują wydać parę tysięcy ze swoich
    półtora tysiąca miesięcznie.
    Sam jeżdżę entuzjastycznie ponad dwudziestoletnim Trabantem. Mam także kilkunastoletni rower...A co...Grunt to entuzjazm.
  • nople 21.01.11, 16:10

    To podejście rozsądne, oszczędne i ekologiczne
    ;)
    --
    NOPLE.pl - nowy serwis bez skrajności
    Eko - przepisy, wiadomości ekologiczne, eko - gadżety i prezenty, zdrowe życie, eko- dziecko, ekologiczny dom
    Szkodliwe parabeny w kosmetykach dla dzieci?
  • Gość: xxx IP: *.appliedops.net 21.01.11, 13:57
    Jak sie dali ubrac w kwadraty po 300.000 CHF to skad maja miec na nowe, kredyciarze najmocniej uderzaja w konsumpcje, co z tego ze wydajnie pracuja, jak napiwkow w barze nie daja, ba nawet do barow nie chodza - praca - dom - praca - dom - praca - galeria - dom.
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 13:59
    Witamy frustrtata na maminym garnuszku:)
  • Gość: xxx IP: *.appliedops.net 21.01.11, 14:17
    Nie, zona pracuje w banku stad wiem.
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 14:20
    Znam jedna taka osobe o ktorej piszesz, a i to nie osobiscie. A sporo moich znajomych ma kredyty, rowniez we frankach.
  • Gość: yyyy IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 20:50
    Lepszy maminy garnuszek niż łaska lichwiarza z banku :P
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 22:40
    Ponad 30 lat tak myslalem, ale potem zaczely mnie wkurzac przeprowadzki;)
  • Gość: statystyczny. IP: *.frh.faurecia.com 21.01.11, 14:28
    "nawet do barow nie chodza - praca - dom - praca - dom > - praca - galeria - dom"

    o, to właśnie moje życie... Ale jeszcze tak kilkadziesiąt lat i emeryturka... :)
  • Gość: K IP: 212.180.165.* 21.01.11, 14:00
    Hahahahhhaa,

    Polak w wieku wydaje średnio 4 tys. EUR, przy średniej na zachodzie 10 tys. -
    i WCALE NIE DLATEGO kupuje używane auta :)

    No trzymajcie mnie...
  • Gość: iszak IP: 194.11.254.* 21.01.11, 14:00
    Nie wynika z biedy ani ze skąpstwa? Właśnie z biedy przede wszystkim. Jeśli młody Polak ma wybrac czy kupić nowy samochód i mieszkać u rodziców czy kupić używany i mieszkanioe, to wiadomo że wybierze drugą opcję.
  • Gość: paragon IP: 217.98.14.* 21.01.11, 14:11
    "Wśród osób w wieku powyżej 50 lat na nowy samochód może pozwolić sobie 42 proc. konsumentów[...]kupujących auto"
    W pierwszej chwili pomyślałem, że mamy bardzo dużo dobrze zarabiających osób powyżej 50r.ż. jak i bogatych emerytów, rencistów, których stać na kupno nowego jak i używanego samochodu. Ale dopiero jak przeczytałem "kupujących auto" zrozumiałem, że to chodzi o tych co już kupują, a nie o całe społeczeństwo powyżej 50-tki..
    A szkoda.. Miło było sobie wyobrazić, że każdego Polaka - emeryta/rencistę, czy zasłużonego pracownika stać na nowe lub używane auto...
  • kotek.filemon 21.01.11, 15:06
    Gość portalu: paragon napisał(a):

    > A szkoda.. Miło było sobie wyobrazić, że każdego Polaka - emeryta/rencistę, czy
    > zasłużonego pracownika stać na nowe lub używane auto...

    Taki statystyczny emeryt z Bolandy to może nawet sobie nówkę kupić - Matchboxa...

    --
    MEOOOWOWUWUWOWVOWDUWMUWMEOW!
  • disintegrator81 21.01.11, 14:06
    Cóż za dogłębna analiza... I nikomu z mądrych panów analityków nie przyszło do głowy, żeby zestawić średnią kwotę wydawaną na zakup samochodu z modelami dostępnymi za tę kwotę?
    Chyba oczywiste jest, że skoro kwota ta ledwo wystarcza na podstawowe miejsce toczydełko, to spora grupa potencjalnych nabywców kupi coś większego/szybszego/bezpieczniejszego...

    Są oczywiście klienci tacy jak ja, którzy z pełną premedytacją kupują auta używane, ale ja robię to z pasji dla staroci. Lubię stare auta, lubię w nich pogrzebać, lubię też różne wynalazki, których dzisiejszy rynek nie oferuje. Jasne, że znalazłbym i współczesne ciekawe auta, ale raczej nie poniżej 200k PLN, a tyle na samochód nie chcę wydawać. Zresztą nie mam luźnych 200k, a akurat w przypadku zakupu samochodu kredytu nie wezmę.

    Trochę więcej wysiłku i pracy włożonej w zgłębienie tematu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Powtarzać puste frazesy i cieszyć się, że Polska tak wzorcowo recyklinguje produkty światowej motoryzacji to żadna sztuka.

  • Gość: jopka IP: *.fdk.abpl.pl 21.01.11, 14:06
    Kupowanie nowego samochodu jest mało opłacalne. Jak się ma sporo kasy to można sobie pozwolić na nówkę, która w ciągu dwóch lat straci 1/3 swojej wartości, ale jak kosztuje to oszczędzanie przez wiele lat wpływające znacząco na własny budżet to zwykła głupota...
  • truten.zenobi 21.01.11, 23:36
    pierwsze zdziwienie to pewnie pierwsza naprawa w salonie...
    drugie to wielkość ubezpieczenia w 2/3 roku (zwłaszcza jeśli to pierwsze autko i nie ma się jeszcze wyrobionych ulg - co jeśli chodzi o ludzi młodych jest wielce prawdopodobne)
    trzecie to ze kumpel który kupił 3-5 letni samochód z Niemiec ma autko lepiej wyposażone, o lepszych parametrach a kupił za 1/2 - 1/3 - a w serwisie bywa tak samo często.
    ...

    --
    "mam dosyć tego kraju
    czerwono czarnej mafii"
  • Gość: s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:07
    młody Polak powinien stąd jak najszybciej brac nogi za pas. Nawet jesli chwilowo mu się wydaje, że może tu do czegokolwiek dojść.

    To kraj leśnych dziadów, rozmaitych mafii i klik

    Sami zobaczycie. :-)
  • Gość: bezsens IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.01.11, 14:24
    popieram!

    i przestańcie robić badania o tym, że ludzie potrzebują wody i powietrza do życia.
    To są oczywiste 'prawdy objawione' - za około 15 tys zł (czyli praktycznie osczędzanie przez rok żyjąc z rodzicami i pracując za minimalną pensję plus bonusy) można kupić
    1) połowę samochodu nowego, niezbyt dobrze wyposażonego, z kiepskim bezpieczeństwem, małą przestrzenią bagażową (młodym akurat na tym zależy, żeby był pojemny bagażnik bo targają graty zarówno pomiędzy stancjami/akademikami jak również samodzielnie chcą pojechać np. w góry i się po prostu we czwórkę nie zapakują do clio, czy Fiata 500 czy tam fiesty)
    2) całkiem sprawnego, 8-10-letniego japończyka/niemca, który co prawda nie jest pierwszej nowości i coś mu się będzie psuło, ale np ma sprawne poduszki powietrzne i dużo, niekiedy ma nawet klimatyzację i więcej miejsca. Rachunek jest prosty - młodym wystarczy dobry stary VW czy tam Audi niż 'super nowoczesne' fiaty, renówki czy peżoty (tym bardziej, że większość tych aut ma opinię samochodów z drogimi częściami zamiennymi).

    Tak więc - czemu kupujemy używane samochody? Bo tylko takie spełniają nasze potrzeby, a tanich dużych samochodów po prostu nie ma. Najmniejsze wozidełka w rodzaju seicento czy fiesty kosztują znacznie więcej a oferują znacznie mniej niż samochód używany.

    rozumiem rozgoryczenie gazeciarzy, że oto młoda polska robi zamach kraju na pkb i nie będziemy się bogacić, ale jest takie powiedzenie - "najpierw zatroszcz się o siebie, a potem myśl o bezpieczeństwie innych, bo jak zginiesz to nikomu nie pomożesz."

    Trzeba najpierw dać młodym warunki do bezpiecznego budowania przyszłości (tanie mieszkania, tanie samochody, tania benzyna) - to wtedy pogadamy o kupnie dobrego samochodu - jeśli ktoś nie chce/nie może wziąć kredytu to praktycznie każde 'powszechne' dobro jest dla młodego nieosiągalne - kończy się wegetacją w pracy (i dalszym dokształcaniem w celu emigracji lub zmiany pracy na lepiej płatną) oraz mieszkaniem z rodzicami - to jest smutne, lecz prawdziwe, a ten świat jest brutalny - jak chcesz mieć spokojne życie, to niestety musisz spłacać kredyty (ergo - aby żyć, musisz się zadłużyć i finansować banki). Takie postępowanie z jednej strony się utarło, ale z drugiej - jest bardzo chamskim sposobem zmuszania ludzi do życia 'wg reguł' kapitalistycznych (masz pieniądze to masz wszystko). Ktoś, kto nie chce wpasowywać się w schemat ma małe szanse zarówno na założenie rodziny (świadome oczywiście), jak również na zakup samochodu/domu z własnych środków.

    to jest chory kraj i trudno znaleźć w nim odrobinę normalności. Stąd też racjonalne myślenie w narodzie nie ginie (choć ostatnimi czasy z nim kiepsko).
  • hooligan1414 21.01.11, 14:32
    "jak chcesz mieć spokojne życie, to niestety musisz spłacać kredyty" - to coś niesamowitego, objawienie, łaska, która na mnie zstapiła..
    A tan na powaznie, chyba inaczej pojmujemy pojęcie "spokój"
  • Gość: xxx IP: *.appliedops.net 21.01.11, 15:16
    No wiesz przestajesz splacac kredyty i juz nie jest spokojnie - wezwania do zaplaty, windykatorzy, etc.
  • hooligan1414 21.01.11, 14:09
    musieli być entuzjastami - przecież w zasadzie nie jedli nic innego - to jedyny słuszny prosty wniosek (pod którym podpisze się każdy redaktor z Schechter Beobachter). Panie Samcik, i pomysleć, że kiedyś miałem Pana za nieco wystającego ponad to wasze bagienko...
  • Gość: jeżdżę10latkiem IP: *.frh.faurecia.com 21.01.11, 14:21
    Jasne, po prostu kochamy tez zapach starzyzny. A jak już auto tu i ówdzie ma wykwity rdzy, coś tam stuka, trzeszczy, nie zawsze zapali, to można by rzec że auto ma duszę. A nie takie nowe, bezduszne, bezawaryjne...

    Po prostu Polacy lubią żyć biedniej niż inne ludy w UE. Mamy wtedy poczucie przewagi moralnej.

    K... po prostu Polaków w większości nie stać na nowe auta, a także na płacenie 200-400% marż za serwis w ASO (często wątpliwej jakości), nie stać też na wiele, wiele innych rzeczy. Wystarczy porównać siłę nabywczą Niemca, Francuza, Holendra, Anglika, a nawet Włocha, Portugalczyka czy Greka i sprawa jasna.
  • hooligan1414 21.01.11, 14:28
    Bo trzeba odróżnić zapach starzyzny od zapachu klasyki. Gdybyś trochę pojeździł to takiej Anglii zauważyłbyś, jak wiele tam klasycznych aut porusza się ciągle po drogach. Z oczywistych względów dominują auta, które się nigdy nie starzeją, czyli klasyczne coupe i kabriolety, ale zdarzają się i nobliwe sedany. bo ci ludzie naprawdę kochają klasyczną motoryzację - zresztą jest ją za co kochać. Tylko w kraju, w którym nie opracowano praktycznie żadnego modelu zuta i w ciągu jednego pokolenia przesiadło się z furmanek na stare samochody po Niemcach mozna znaleźć tyle pogardy i niezrozumienia dla klasycznej motoryzacji - dla statystycznego polactwa Mercedes 300SL Gullwing będzie brzydki i bezwartościowy "bo przeciez jakiś taki jakiś podobny do Syreny od przodu". Ale ćóż, prostak zawsze gardzi tym, czego nie rozumie.
    PS - oczywiście głowna teza tego pożałowania godnego artykuliku jest debilna
  • Gość: sielest liści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:42
    Nie przesadzałbym z alkoholem,wcześnie jeszcze.
  • Gość: Rudolf IP: *.alfanet24.pl 21.01.11, 14:24
    ja już sam nie wiem, czy ci co wymyślają takie tytuły to bardziej durnie, czy prowokatorzy
  • Gość: qaz IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 14:29
    strasznie głęboka analiza w tym raporcie
    problem wynika z siły nabywczej pieniądza
    taki Niemiec zarabia np. 2,5 tys. EUR a samochód kosztuje 17 tys. EUR
    a Polak zarabia np. 2,5 tys. PLN a ten sam samochód kosztuje ok. 60-70 tys. PLN

    jeżeli będziemy zarabiać tak jak Niemcy to na pewno zaczniemy kupować nowe auta, ale na razie nic z tego - po prostu nie stać nas na taki luksus
  • Gość: WK IP: 156.17.73.* 21.01.11, 14:33
    Rynek samochodów w Polsce jest mocno zafałszowany niskimi cenami gazu LPG oraz powszechną korupcją podczas przeglądów technicznych. W takiej sytuacji chętnie kupowane są duże, mocno zajeżdżone auta (nierzadko nawet sprowadzane są samochody przeznaczone w kraju pochodzenia na złom), którym instaluje się LPG, naprawy opycha byle jakimi częściami w byle jakim serwisie. W warunkach normalnych kontroli technicznych ogromny procent tych aut byłby na zawsze wyeliminowany z ruchu. Nieznany procent wypadków (bo przecież i policja nie prowadzi wnikliwych śledztw tylko odwala chałturę) ma swe prawdziwe przyczyny w złej geometrii zawieszenia, ściąganiu podczas hamowania, skutki wypadków też bywają poważniejsze z powodu utraty sztywności przerdzewiałego nadwozia, stare silniki zasmradzają atmosferę spalonym olejem (co widać i czuć), itd.
  • wujeksknerus 21.01.11, 18:11
    Do niedawna wiekszosc drog miala (a wiele jeszcze ma) poziom afrykanski, wiec uzytkownicy dostosowali tabor do infrastruktury. Szroty to wunderwaffe na nasze drogi: jak uryjesz w dziure na szosie to naprawa jest rzedu kilku setek zamiast kilku tysiecy zlotych.
    Awaria spowodowana slabym paliwem: kilka tysiecy.
    Miska olejowa przy wjezdzie na parking: kilka tysiecy.
    itp,itd.

    Widziales by w Afrykanie jezdzili Clio lub Pandami? Analogicznie jest u nas.
  • bezzebnypirat 21.01.11, 14:34
    Dlaczego? Bo trzeba byc naprawde bardzo bogatym, zeby kupic auto nowe. Gwarancja? Tak, ale tylko jesli robisz bardzo drogie (=/=dobre) przeglady w serwisie autoryzowanym. Utrata wartosci... jak wyliczylem to na przykladzie auta rodziny, wlasnie za podobna sume, wyszla na poziomie 850zl miesiecznie przez 5 lat. Do tego mlodzi maja zazwyczaj mniej pieniedzy, wiec moga sobie pozwolic na cos klasy VW Polo, jak Ibiza, Fabia, Yaris itp. Jezdzilem i najnowsza Ibiza i Fabia i Yarisem i pewnie jakbym pomyslal, to kilkoma innymi przykladami aut tej klasy. Przepraszam, ale naprawde wole 10 letnie BMW na gaz czy 5 letnia Alfe Romeo 159. I jeszcze zostanie mi troche pieniedzy na koncie... Tanie i smierdzace plastiki, tragiczna ciasnota, akustyka, srednio wygodne fotele... a jak zaczne mowic o silnikach, to juz w ogole tragedia. Slabe benzynowce 1.4 itp sa glosne i w ogole 'nie jada', do tego przy jezdzie autostradowej pala jak smoki (jezeli nie trzyma sie 90km/h). Diesle? 1.4 tdi w VAGach to calkowita porazka (3 cylindry terkocza jak w czolgu), Yarisem dieslem nie jechalem. Naprawde wole uzywane auto, pomimo koniecznosci wymiany sprzegla czy koncowki drazka kierowniczego.
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 16:34
    Gwarancja? Tak, ale tylko jesli robisz bardzo drogie (=/=dobre) przeglady w serwisie autoryzowanym.

    Zrobilem jeden przeglad, podczas dwoch lat gwarancji. 450zl Po prostu ruina. ;)
    Ford Mondeo.

    "Utrata wartosci... jak wyliczylem to na przykladzie auta rodziny,
    > wlasnie za podobna sume, wyszla na poziomie 850zl miesiecznie przez 5 lat."


    Kurde, jak spuszczam wode i jem obiad to caly czas trace. Mozna osiwiec ze zgryzoty.
    Wiesz co, po to wlasnie zarabiam pieniadze. Mialem w swoim zyciu 10 aut z czego 3 ostatnie sa z salonu i nic nie dorowna przyjemnosci jazdy nowym autkiem.
  • jamesonwhiskey 21.01.11, 17:30
    > Wiesz co, po to wlasnie zarabiam pieniadze. Mialem w swoim zyciu 10 aut z czego
    > 3 ostatnie sa z salonu i nic nie dorowna przyjemnosci jazdy nowym autkiem.

    dyskusja toczy sie na poziomie nowa panda albo uzywka wyzszej klasy
    powiem tak, jazda nowa panda spowodowala jedynie moje wku...enie
    przyjemosci zadnej nie zauwazylem
    za to w mojej uzywce przyjemnosci co nie miara
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 21.01.11, 17:38
    Gdzie napisalem, ze kupilem Pande?;)
  • Gość: edek IP: 79.97.75.* 21.01.11, 22:20
    > Gdzie napisalem, ze kupilem Pande?;)

    nigdzie , ale chyba nie chciales przekazac swoim postem ,
    ze nowa fura z salonu jest lepsza od takiej samej kilkuletniej , bo na to kazdy chyba wpadl sam
  • bezzebnypirat 21.01.11, 19:05
    > Zrobilem jeden przeglad, podczas dwoch lat gwarancji. 450zl Po prostu ruina. ;)
    > Ford Mondeo.

    Czyli przez 2 lata przejechales 30 tysiecy kilometrow? Wybacz, ale wiecej jezdze jako student...

    Co wiecej jest to podstawowy przeglad techniczny, zawierajacy... wymiane oleju, filtra oleju, filtra powietrza i pewnie kabinowego. 200zl za robocizne przy takiej usludze to sporo pieniedzy;-) Do tego przeglad rozszerzony, czyli kolejny, wyniesie ile? 1000-1200zl?

    > Kurde, jak spuszczam wode i jem obiad to caly czas trace. Mozna osiwiec ze zgry
    > zoty.

    Widzisz, o tym pisze. Lubie jesc w restauracjach, choc to wyraznie drozsze niz gotowanie samemu. Ale w budzecie wyasygnowalem odpowiednie kwoty na tego typu wyjscia, podobnie jak inne sprawy. Nie mam jednak zamiaru tracic polowy raty hipotetycznego kredytu hipotecznego za przyjemnosc zapachu nowego plastiku w swojej lsniacej fabii czy innym slabym aucie.

    > Wiesz co, po to wlasnie zarabiam pieniadze. Mialem w swoim zyciu 10 aut z czego
    > 3 ostatnie sa z salonu i nic nie dorowna przyjemnosci jazdy nowym autkiem.

    Jak mnie bedzie stac na minimum nowe BMW serii 3 z odpowiednim silnikiem i wyposazeniem plus przelkniecie utraty wartosci itp to je kupie. Ale musze zarabiac na dzien dzisiejszy minimum 4k euro miesiecznie. Od nowego Mondeo wlasnie za okolice 80k zl zdecydowanie wole uzywane auto klasy sredniej premium, ktore ma pazura i daje prawdziwa przyjemnosc prowadzenia. A patrzac realnie na mozliwosci/potrzeby mlodych ludzi, to mowie: nowy yaris albo porzadne auto uzywane... bezapelacyjnie bezpieczniej, przyjemniej czy nawet oszczedniej bedzie w aucie uzywanym.
  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 23:10
    Pirat - zakladasz optymistycznie, ze to uzywane auto jest bezpieczne - ale trafic zadbane uzywane auto, ktore nie bylo bite, topione, zarzniete na taksie lub u innego PH, to naprawde sztuka.
  • bezzebnypirat 22.01.11, 14:10
    ZADNA sztuka, po prostu kupuje je nieco drozej, ale w Niemczech. Kupilem tak kilka aut dla siebie i znajomych za bardzo rozne kwoty, z bardzo roznych lat i nie bylo z nimi zadnych problemow. Po prostu trzeba pomijac smierdzace walkiem okazje, Turkow i powinno byc OK.
  • Gość: ddd IP: *.internetia.net.pl 22.01.11, 00:30
    Uwielbiam ludzi, ktorzy komentuja czyjes wpisy nie majac pojecia o temacie.

    "Czyli przez 2 lata przejechales 30 tysiecy kilometrow? Wybacz, ale wiecej jezdz
    > e jako student..."
    A dlaczego masz nie jezdzic wiecej? To jakis wstyd, ze nie trzaskam tygodniowo tys km?
    Moze jestes studentem ze wsi?
    Ja mieszkam w miescie, w ktorym pracuje, Kazdego roku jezdze do Chorwacji, Austrii, Francji. Bywam czesto w Niemczech, glownie Drezno i Berlin. No i wycieczka nad zimowy Baltyk (lubie te klimaty). Przez 2 lata przejechalem 37tys km.
    Mam jezdzic w kolko wokol domu, zeby nabijac kilometry?

    "o tego przeglad rozszerzony, czyli kolejny,
    > wyniesie ile? 1000-1200zl?"
    Taki przeglad jest po przebiegu 60tys i nie musze go robic. Nie wiem ile kosztuje. Samochod ma jezdzic a nie stac w warsztacie. Od 10 lat tzn. od czasu kiedy jezdze nowymi autami ,nigdy nie stracilem nawet minuty z powodu awarii.

    "Nie mam jednak zamiaru tracic polowy raty hip
    > otetycznego kredytu hipotecznego za przyjemnosc zapachu nowego plastiku w swoje
    > j lsniacej fabii czy innym slabym aucie."

    Ja nie mam kredytu kolego. Nigdy nie mialem i miec nie bede. Nie po to pracuje, zeby oddawac kase lichwiarzom. Potrafie zarobic na tyle duzo, zeby pokazac bankowcom fucka.
    Nie mieszkam u mamusi, jakby co. ;)

    "Od nowego Mondeo wlasnie za ok
    > olice 80k zl zdecydowanie wole uzywane auto klasy sredniej premium, ktore ma pa
    > zura i daje prawdziwa przyjemnosc prowadzenia."

    Prowadziles kiedys Mondeo? Widze, ze nie.


    Tez kiedys tak myslalem jak ty i uwierz- z tego sie wyrasta.
    Mialem te "uzywane z pazurem" i poza wku...eniem w kasach warsztatow, zadnych innych wrazen one mi nie dostarczaly.
    A Mondeo jest swietne. ;)
  • bezzebnypirat 22.01.11, 14:25
    > A dlaczego masz nie jezdzic wiecej? To jakis wstyd, ze nie trzaskam tygodniowo
    > tys km?
    > Moze jestes studentem ze wsi?
    > Ja mieszkam w miescie, w ktorym pracuje, Kazdego roku jezdze do Chorwacji, Aust
    > rii, Francji. Bywam czesto w Niemczech, glownie Drezno i Berlin. No i wycieczka
    > nad zimowy Baltyk (lubie te klimaty). Przez 2 lata przejechalem 37tys km.
    > Mam jezdzic w kolko wokol domu, zeby nabijac kilometry?

    Obawiam sie, ze nie jestem studentem ze wsi. Nawet nie studiuje w Polsce ;-) Sporo podrozuje po Europie i kilometry same sie nabijaja...

    > "o tego przeglad rozszerzony, czyli kolejny,
    > > wyniesie ile? 1000-1200zl?"
    > Taki przeglad jest po przebiegu 60tys i nie musze go robic. Nie wiem ile kosztu

    Bo auto bedziesz mial juz po gwarancji...

    > je. Samochod ma jezdzic a nie stac w warsztacie. Od 10 lat tzn. od czasu kiedy
    > jezdze nowymi autami ,nigdy nie stracilem nawet minuty z powodu awarii.

    Nie mialem nigdy w swoich uzywanych dupowozach awarii uniemozliwiajacej jazde. A najtanszy z nich kosztowal okolo 1000 euro;-) Po prostu uwaznie kupuje auta (i tylko w Niemczech), po odpowiednich badaniach forow, zeby wiedziec czego sie spodziewac. Ale nawet gdybym mial miec jakies opoznienia z powodu awarii, to i tak cenie swoj powiedzmy dzien opoznienia nizej niz 850zl (przy zalozeniu, ze auto psuje mi sie i raz w miesiacu jedzie do serwisu).

    > Ja nie mam kredytu kolego. Nigdy nie mialem i miec nie bede. Nie po to pracuje,
    > zeby oddawac kase lichwiarzom. Potrafie zarobic na tyle duzo, zeby pokazac ban
    > kowcom fucka.
    > Nie mieszkam u mamusi, jakby co. ;)

    To byl hipotetyczny przyklad, zeby oddac wymiar tej utraty wartosci dla przecietnego mlodego czlowieka (o kim wspomniano w artykule).

    > Prowadziles kiedys Mondeo? Widze, ze nie.

    Tu trafiles kula w plot, bo wspomniane auto na podstawie ktorego robilem swoje wyliczenia bedace w mojej rodzinei to wlasnie Mondeo TDCI. Jezdzilem MKIII i MKIV z automatem. To rzeczywiscie najlepiej prowadzace sie auto w klasie, ale nie oszukujmy sie, BMW czy Mercedes to to nie jest ;-) Ani z wygladu, ani z jakosci wykonania, ani z prowadzenia, ani z osiagow...

    > Tez kiedys tak myslalem jak ty i uwierz- z tego sie wyrasta.

    Nie wyrasta, tylko zarabia wiecej. I dokladnie o tym pisze, gdy bedzie mnie stac na kupno nowego, ktore spelnia moje kryteria i nie bede sobie z tego powodu musial odmawiac podrozowania czy mieszkania itp, to tak wlasnie zrobie. Do tego czasu wole jezdzic uzywkami. Oczywiscie ceteris paribus, ale za pare lat sadze, ze dla wiekszosci ludzi zmieni sie nieco kalkulacja. Bo w Polsce obecnie przeglad techniczny to zart, roboczogodzina warsztatu nie jest droga, pelno jest szrotow, a ludzie sami potrafia dlubac w autach. Gdy to sie upodobni do warunkow jak w Niemczech czy Anglii, kalkulacje dla aut uzywanych przestana byc tak korzystne.

    I ja to wszystko rozumiem, ale mowie jak jest tu i teraz. I powtarzam, musialbym byc bardzo bogaty, zeby jezdzic autem nowym. Bo nowa ibiza czy golf 1.2 jest dla mnie nie do zaakceptowania.
  • qq96 22.01.11, 01:34
    > Wiesz co, po to wlasnie zarabiam pieniadze. Mialem w swoim zyciu 10 aut z czego
    > 3 ostatnie sa z salonu i nic nie dorowna przyjemnosci jazdy nowym autkiem.

    Wiadomo że nowym jeździ się lepiej jak starym. Przyjemniej też gdy ma 200KM pod maską zamiast 100, napęd na wszystkie koła itd., to co piszesz to oczywistość. Ja też teraz kupuje nowe samochody. Ale.. badźmy realistami, jaki procent osób w Polsce może wziąść >100tys. PLN i iść do salonu po auto?
    Ty też zaraz po studiach miałeś tyle kasy że od razu kupowałeś nówki? Jeśli tak to szacun za przedsiębiorczość lub pozdrowienia dla bogatych rodziców ;)
    A ludzie mający po 30-40 tys. zmuszeni są kupować używane. Bo co nowego mogą kupić? Usiądź kiedyś za kierownica fabii czy tata nano, zobaczysz jak wypadnie porównanie z nawet mocno zjeżdzonym mondeo ;) Też dojdziesz do wniosku że używany jest lepszy od wyrobów samochodopodobnych.
  • Gość: Tomcio IP: 212.160.172.* 21.01.11, 14:38
    Wystarczy porównać siłę nabywczą wynagrodzenia i nie trzeba robić żadnych badań żeby wiedzieć dlaczego tak jest , ponadto producenci sami już nie wiedzą ile mają brać za nowy samochód!A i cały czas podwyższają ceny twierdząc , że to tylko inflacja a później robią pseudo promocje !
    Mój znajomy 2 lata temu był oglądać w salonie fiata bravo (marka dyskusyjna ale nie o markę tu chodzi), kosztował ok. 52 tys., stracił pracę i nie kupił ale cały czas się interesował, teraz z takim samym wyposażeniem kosztuje ok. 61 tys., czyli podwyżka prawie 20 %, a inflacja ok. 3-4 !I jak to wytłumaczyć...
  • Gość: gr_di IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 14:54
    Nowy samochód przy takich cenach, jakie obowiązują to najgłupsza inwestycja, jakiej można dokonać. Nic tak nie traci na wartości jak właśnie nowe auta. Dziś kupujesz auto za 200 tys. zł, a za rok warte jest już połowę mniej.... Po cholerę mi to?
  • bedi 21.01.11, 15:39
    Samochód to nie inwestycja tylko potrzeba. A w taki chleb to inwestycja jest jeszcze gorsza, po paru dniach jest czerstwy i trzeba go się pozbyć. :)
  • Gość: zjadacz chleba IP: *.startech.com 21.01.11, 18:09
    Albo go zjesz, i na drugi dzien go juz nie ma :-)
  • Gość: lolo IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 21:16
    Na nasze fantastyczne drogi , uzywany samochód
    z Niemiec to i tak jest za dobry
  • michaelm3 22.01.11, 03:20
    bedi napisał:

    > Samochód to nie inwestycja tylko potrzeba. A w taki chleb to inwestycja jest je
    > szcze gorsza, po paru dniach jest czerstwy i trzeba go się pozbyć. :)

    Pomijajac ironie, z tego nowego samochodu musisz korzystac co najmniej 5-7 lat, zeby jego zakup mial jakies ekonomiczne uzasadnienie. Mozesz go rowniez sprzedac po roku czy dwoch, doswiadczajac najwiekszego spadku wartosci rzedu 30-40%, wychodzac na frajera i jednoczesnie oferujac komus prawie nowe auto w duzo nizszej cenie.

    Co kto lubi, moj ojciec w '99 kupil nowy samochod klasy sredniej japonskiej marki. Przez 12 lat przejechal nim prawie 180 tys. km bez jednej, najmniejszej awarii. Obecnie jezdzi nim moj brat katujac go w najwiekszych warszawskich korkach rano i wieczorem.
    W tym okresie ja uzytkowalem juz 4 samochody przy czym pierwszy z nich kupilem w 2004.
    Zwykle po roku, gora dwoch dane auto zaczynalo sie juz nudzic i przychodzila pora na zmiane tak wiec nawet z tego powodu kupowanie nowego auta w moim przypadku jest nieoplacalne.

    A ojciec po kilkutygodniowej wycieczce po warszawskich salonach posluchal rady syna i jezdzi teraz samochodem 3-letnim a nie nowym ale za to wiekszym, swietnie wyposazonym, majacym do tego mikroskopijny przebieg i kosztujacym polowe tego co w salonie.

  • Gość: xxxx IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.11, 23:14
    Samochod nie jest inwestycja - chyba, ze na firme. Kupiony przez osobe prywatna jest... no wlasnie czym, luksusem? Dobrem pomagajacym w codziennym zyciu? Osoba prywatna, kupujaca auto dla siebie i rodziny, do codziennej eksploatacji, w ogole nie powinna mowic o inwestycji. Telewizor ktory kupiles to tez inwestycja? Lodowka i zmywarka tez? Moze jeszcze chcialbys, zeby drozaly zamiast taniec w miare, jak je zuzywasz? No prosze ja was.
  • Gość: leming IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 14:57
    Takie są reali życia w drugiej Irlandii
  • Gość: Adam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 15:13
    Co za pierdy jak by było mnie stać to bym kupował tylko nowe i to co dwa lata .Co tam raz w roku.
  • Gość: ja IP: *.171.188.70.static.crowley.pl 21.01.11, 15:16
    Biedactwo i tyle. Zapominacie, że gdyby nie ci którzy kupują nowe, nie mielibyście czym jeździć.
    Jak ja lubię to pieprzenie o 50% utracie wartości samochodu..... a pokażcie mi normalnego, o zdrowych zmysłach, który kupuje nówkę i zaraz się jej pozbywa?
    Nikt nie kupuje nowego samochodu, żeby go po dwóch latach odsprzedać. No chyba, że po dzwonie, a potem taki naiwniak kupuje i się cieszy że wyrwał dwulatka i jako to on sprytny bo ten "frajer przed nim" stracił połowę wartości auta.
    Kupując nowe, po prostu wsiadasz i tylko tankujesz. Niektórym szkoda czasu na jeżdzenie po serwisach panów józków czy franków i bujanie się z naprawami.
    No i przy nowym wiesz, że w razie stłuczki czy wypadku zadziałają wszystkie poduszki, napinacze pasów i co tam jeszcze. A w używce? Przyznaj człowieku sam przed sobą - masz 110% pewności że poducha w Twoim samochodzie wystrzeli, gdy zajdzie taka potrzeba?
  • Gość: mo-mo IP: 173.233.215.* 21.01.11, 18:08
    "Nikt nie kupuje nowego samochodu, żeby go po dwóch latach odsprzedać..."

    W wielu krajach TAK, moze nie w Polsce...

    p.S. W wielu krajach zachodnich ludzie nie kupuja nowych samochodow, tylko
    biora w tzw. "leasing" (zwykle na dwa, czasem na trzy lata).
    Te "po-leasingowe" samochody pojawiaja sie potem
    na rynku. Sporo jedno/dwu-letnich samochodow
    w USA i w Kanadzie to takze samochody pochodzace
    z firm wypozyczajacych samochody (tego typu firmy
    nie trzymaja na stanie starszych samochodow)...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka