Dodaj do ulubionych

Po co nam pół miliona urzędników

IP: *.play-internet.pl 08.02.11, 21:13
500 tys. * 4000 zł * 12 m-cy = 24 miliardy zł rocznie tylko na płace ...
Edytor zaawansowany
  • Gość: I nie tylko IP: *.tvk.torun.pl 09.02.11, 08:12
    jezeli zaliczymy do urzednikow wszystkich co pobieraja wynagrodzenie z budzetu Panstwa od razu ta kwote mozna pomnozyc min. x4.

    Ale nie chodzi o wynagrodzenie tylko o wydajność, efektywność i przede wszystkim kompetencje.
    Moze byc 500 tys urzednikow,ale takich ze sprawa bedzie zalatwiana sprawnie, szybko i zgodnie z przpeisami.
    A w Polsce??? W Polsce - Meksyku Europy jest odwrotnie. Wiecej urzednikow = wiecej dokumentów = wolniej załatwiona sprawa.
    Oto jeden przykład: Pani w urzędzie zobowiązała mnie do przedstawienia zaswiadczenia o opłacie za egzamin z urzędu, który organizował egzamin państwowy na podstawie ustawy i opłata była równiez okreslona w ustawie. Zatem mamy już: wniosek, rozpatrzenie wniosku, obieg urzędniczy do podpisu (a zakładam że takie zaświadczenie otrzymam), podpis kieropwnika/naczelnika i doręczenie.
    Przez jedną głupią co nie potrafi przeczytać ustawy.
  • Gość: ryt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.11, 08:43

    Dane pokazują, że liczba urzędników w Polsce jest przeciętna. Są kraje, gdzie jest ich mniej i takie, gdzie jest ich więcej. To jedyna informacja, którą można wyciągnąć z artykułu. Reszta to opinie kilku panów, którzy uważani są za ekspertów.
  • Gość: !@# IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 09:31
    zwłaszcza, że znakomita większość PRZESZKADZA pracować i wytwarzać PKB
  • Gość: Ewa IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.02.11, 08:53
    Pani w urzedzie nie jest temu winna przede wszystkim, a ustawy , ktore sa wprowadzane przez panow poslow,ktore wprowadzaja miedzy przerwami pobytu w reustauracji poselskiej.
    Przestanmy winic tych co musza stosowac rozne bzdurne przepisy wszedzie i zbierac pretensje klientow bo tak naprawde prawo mamy takie jakich wybieramy urzednikow w rzadzie.
    To do ich lenistwa, patrz sale sejmowe kieruj pretensje.
    Zaznaczam nie pracuje w urzedzie .
  • mecenas_misiura 09.02.11, 12:29
    Problem jest gdzie indziej - coraz większa część urzędników w urzędach zajmuje się sprawami wewnętrznymi tych urzędów a nie sprawami merytorycznymi i petentami.
    --
    Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure about the former.

    A.Einstein
  • Gość: Elche IP: *.opera-mini.net 09.02.11, 10:14
    jeśli obowiązek udowodnienia w tej formie stanu faktycznego nie wynika z ustawy. Jeśli urzędnik żąda, coś ponadto należy mu wykazać, że działa bezprawnie i wezwać jego przełożonego do natychmiastowego usunięcia go z pracy.
    Karą za złamanie przepisów i działanie na szkodę obywateli powino być wieszanie podpisanych podobizn urzędników-bumalantów.
  • karalajna80 09.02.11, 08:15
    o k...! Gdzie w samorządach tyle zarabiają miesięcznie? Może w Warszafce albo Łodzi? Ewentualnie w Poznaniu? Bo na Śląsku na pewno nie-wiem bo mieszkam i taka miesięczna pensja to może mi się jedynie śnić! Mam 12 lat pracy, studia magisterskie i na rękę... Ech, nie będę się "chwalić", bo nie mam czym. Ale jestem na etapie zmiany roboty, zobaczymy...
  • Gość: Alf IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 08:21
    Trzeba dodać jeszcze 13 pensje w tym wyliczeniu
  • Gość: glean IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 08:30
    Ta "średnia" płaca ma się tak do rzeczywistych płac przeciętnego urzędnika jak tzw.: "średnia krajowa" do rzeczywistych płac przeciętnego Polaka....

    Zastanawia mnie skąd ta nagonka (do tego kłamliwa) na urzędników, czyżby klasyczne odwracanie uwagi od istotniejszych tematów? Relatywnie w porównaniu do innych krajów w UE w Polsce i tak przypada mniej urzędników na mieszkańca. Ale no problem - zwolnić połowę :D. Wtedy na wydanie pozwolenia na budowę albo decyzji o warunkach zabudowy będzie się czekało 5 lat.
  • bunio34 09.02.11, 08:44
    > Ta "średnia" płaca ma się tak do rzeczywistych płac przeciętnego urzędnika jak
    > tzw.: "średnia krajowa" do rzeczywistych płac przeciętnego Polaka....

    nie zmienia to faktu że przeciętny urzędnik zarabia 20% więcej niż przeciętny Polak

    > czyżby klasyczne odwracanie uwagi od istotniejszych tematów?

    czy Twoim zdaniem 24 mld zł rocznie na pensje dla urzędników, czyli ok. 10% budżetu kraju to nie jest istotny temat?

    > wtedy na wydanie pozwolenia na budowę albo decyzji o warunkach zabudowy będzie się czekało 5 lat.

    a nie można zredukować zatrudnienia w biurokracji i jednocześnie uprościć prawo podatkowe czy budowlane?
  • sverir 09.02.11, 09:24
    > nie zmienia to faktu że przeciętny urzędnik zarabia 20% więcej niż przeciętny Polak

    To zaś nie zmienia faktu, że w porównaniu z pracownikiem prywatnej instytucji zatrudnionym na podobnym stanowisku (podobny zakres obowiązków i odpowiedzialność) zarabia znacznie mniej.

    > czy Twoim zdaniem 24 mld zł rocznie na pensje dla urzędników, czyli ok. 10% budżetu
    > kraju to nie jest istotny temat?

    Mniej niż 10% budżetu kraju, bo przecież liczby dotyczą urzędników tak państwowych, jak i samorządowych.

  • Gość: ktoś IP: 89.21.255.* 09.02.11, 10:29
    > To zaś nie zmienia faktu, że w porównaniu z pracownikiem prywatnej instytucji z
    > atrudnionym na podobnym stanowisku (podobny zakres obowiązków i odpowiedzialnoś
    > ć) zarabia znacznie mniej.
    No tak, gość Ci napisał, że 20% i są na to dowody w postaci danych GUS a Ty dalej swoje. Drugim dowodem na to, że praca w budżetówce jest lepsza od prywatnej jest choć by fakt jak ciężko jest dostać się do budżetówki. Ile osób jest chętnych na takie stanowiska. O pracę tak ciężko, że mamy przypadki załatwiania po znajomości.
    Oddzielną historią jest efektywność urzędników i całego aparatu administracyjnego. Polecam poczytać o prawie Parkinsona.
  • sverir 09.02.11, 12:05
    > No tak, gość Ci napisał, że 20% i są na to dowody w postaci danych GUS a Ty dalej swoje.

    Nie dalej, bo dopiero zacząłem, to tak na dobry początek. Ad rem, gość mi napisał, że przeciętny urzędnik zarabia więcej niż przeciętny Polak. Ja napisałem, że przeciętny urzędnik zarabia mniej niż przeciętny Polak na podobnym stanowisku u prywatnego pracodawcy. Te wypowiedzi się nie wykluczają, tylko uzupełniają. Uważne czytanie gwarantem sukcesu i zdrowia psychicznego.

    > Ile osób jest chętnych na takie stanowiska.

    Ta jest zmienna. W czasie kryzysu rośnie, w okresie prosperity znacznie spada. I tyle.
  • Gość: ZQW IP: 83.7.202.* 09.02.11, 10:52
    Droga Pani !
    urzędy to są prywatne folwarki nowej arystokracji. Są tam kierownicy , żyjący jak pączki w maśle + ich rodziny , także na dobrze płatnych posadach płatnych z naszych podatków oraz służba mająca ich obsługiwać . Widocznie należy Pani do służby , więc nic dziwnego , że nie ma Pani dostępu do konfitur.
  • bunio34 09.02.11, 13:56
    nie słyszałem jeszcze o przypadku żeby jakiś urzędnik w Polsce został pociągnięty do odpowiedzialności np. za niegospodarność czy zrujnowanie komuś firmy (vide sprawa Kluski). jeśli masz jakieś linki to poproszę, chętnie się zapoznam.

    z samorządem masz rację, ale to jest szczegół. chodziło mi tylko o to że 24 mld to kupa kasy, można za to wybudować mniej więcej 1000 km autostrad.
  • sverir 09.02.11, 14:16
    pl.wikipedia.org/wiki/Fundusz_Obs%C5%82ugi_Zad%C5%82u%C5%BCenia_Zagranicznego
    Na dobry początek. Tylko błagam, bez udowadniania mi, że to nie są funkcjonariusze publiczni. Przecież nie chcemy się ograniczać wyłącznie do pracowników instytucji z urzędem w nazwie?

    Faktycznie trudno (o ile w ogóle) można znaleźć urzędnika pociągniętego do odpowiedzialności za zrujnowanie komuś firmy. Ale prawdę mówiąc, trudno znaleźć kogokolwiek pociągniętego do odpowiedzialności za coś takiego. Dlaczego?
  • Gość: zxcv IP: *.gorzow.hypnet.pl 09.02.11, 19:33
    Odpowiedzialność? Jeszcze do niedawna urzędnik nie odpowiadał kompletnie za nic. Mógł doprowadzić do bankructwa firmę wartą miliony złotych i dalej beztrosko "pracować".
  • Gość: Pani Księgowa IP: 46.112.76.* 09.02.11, 10:40
    Nie 10%, bo 4000 to jest pensja brutto. Od tego trzeba odjąć 1/3 w formie podatków, co daje ok 1300zł
    i policzmy : 1300*500 000 *12 = 7 800 000 000
    okazuje się, że do budżetu wraca od urzędników 7,8mld rocznie
    dziękuję za uwagę
  • hilary34 09.02.11, 11:18
    cudowna logika!
    proponuję zatrudnić w ten sposób 100% populacji!!
    po prostu ekonomiczne perpetuum mobile!
    i zero bezrobocia..
    Nobel z ekonomii, Pani Księgowa...
  • rydzyk_fizyk 09.02.11, 11:32
    Przecież ma rację - przynajmniej jeśli chodzi o PIT.
    Państwo tylko przekłada z kieszeni do kieszeni w tym wypadku.

    Sytuacja gdyby urzędnicy nie płacili PIT od pensji byłaby jeszcze korzystniejsza bo nie mogliby korzystać z ulg podatkowych. Plus mniejsze obciążenie skarbówki pustym obiegiem typu zaliczki, deklaracje itp.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • bunio34 09.02.11, 13:48
    > Przecież ma rację - przynajmniej jeśli chodzi o PIT.

    nie do końca.
    zauważ że na budżet składają się dochody i wydatki.
    pensja urzędników czyli wspomniane 24 mld zapisywane są po stronie wydatków, a podatki płacone przez urzędników po stronie dochodów. przy wydatkach budżetu rzędu 250-300 mld da to jakieś 8-10%. pomijam to że, jak ktoś tutaj słusznie wspomniał, część z tych 24 mld idzie z kasy samorządów, a nie budżetu centralnego.

    dla porównania wybudowanie kilometra autostrady kosztuje 8 mln $. jak łatwo policzyć za pensje urzędników można by wybudować 1000 km autostrad rocznie.
  • szatek100 09.02.11, 14:41
    Koszt budowy 1 kilometra Autostrady (razem z gruntem i wszystkimi przygotowaniami) to ponad 20 milionów Euro - czyli jakieś 30 mln $
    --
    =======================================================
    Cześć Rysiek
  • Gość: mmm IP: *.ericsson.net 09.02.11, 11:34
    a jaki jest sens placenia podatkow przez urzednikow?
  • Gość: URZĘDNIK IP: *.159.56.194.static.crowley.pl 09.02.11, 08:31
    i WIERZYCIE W TE BREDNIE 3/4 Z NAS ZARABIA PONIŻEJ J2 TYŚ NA RĘKĘ A SĄ I TACY CO MAJĄ LEDWO 1 TYŚ
    PAJACE DURNE
  • Gość: @!# IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 09:32
    3
  • Gość: To ja IP: *.olsztyn.net.pl 09.02.11, 08:34
    Ja również jestem urzędnikiem z 30 letnim stażem i na taka ,,średnią " musiałbym pracować prawie 2 miesiące. Pisząc artykuł należałoby wyszczególnić ile zarabia średnio urzędnik, ale bez kadry kierowniczej. Ręczę, że średnia wyniesie wówczas max. 2500-2600zł
  • Gość: urzędnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.11, 08:38
    Za 2,5 K brutto to by mi się nie chciało wstawać z łóżka.
  • Gość: trexx IP: *.centertel.pl 09.02.11, 08:42
    Ludzie! Tu nie chodzi o skalę mikro i to czy pan Józef ma 1800 PLN a pani Maria 4000 PLN. TU chodzi o to, że ja jako facet prowadzący małą firmę dostałem znów podwyżkę ZUS, bo państwo nie wyrabia na zakrętach bo jest nieefektywne i nadmiernie zbiurokratyzowane. Bo gdyby Was urzędników było o 20 czy 30% to przy założeniu że wydajniej pracujecie zarabialibyście odpowiednio więcej, ale Wy tego nie zrozumiecie bo w urzędach jest inny mental i takie pojęcia ja wydajność, skuteczność, oszczędność, indywidualna odpowiedzialność w zasadzie istnieją. Sory Polska to kaj biurokratów i tak pozostanie, a ten śmieszy rząd, który wybraliśmy i który obiecywał walkę z etatyzmem już mojego głosu nie dostanie.
  • soul_coffin 09.02.11, 09:45
    Jak chciałbyś zmierzyć wydajność lub skuteczność pracowników administracji publicznej? Liczbą załatwionych spraw? To już przerabiają w prokuraturze czy policji, efekt jest taki, że wiele spraw załatwianych jest pod statystyki. Oszczędność? To pojęcie jest doskonale znane, jeżeli od przeszło 3 lat nie dostało się nie tylko podwyżki, ale nawet waloryzacji o stopę inflacji (z przyczyn oszczędnościowych). Indywidualna odpowiedzialność? Istnieje, jak najbardziej, ale to nie jest na tyle chwytliwy temat, żeby warto było się z nim zapoznać. No, ale nie pisze, żeby bronić urzędu i urzędników.
    Celem sprawdzenia swojej teorii nt przełożenia na wydajność, proponuję zwolnienie połowy własnych pracowników (o ile takowych zatrudniasz). Sprawdź jak to się przekłada na funkcjonowanie Twojej firmy i wydajność pozostałych pracowników.
    Problemu z funkcjonowaniem naszych instytucji nie można sprowadzić wyłącznie do nadmiernego zatrudnienia (co tak lubią robić teoretycy, zwłaszcza uczelniani). Domorosłym specjalistom (nie szkodzi, że z tytułem uczelni) wydaje się, że jak zwolni się połowę urzędników, to nagle pozostali dwukrotnie zwiększą swoją wydajność. Tak niestety nie będzie. To co mówi pan Barszcz, to jedno źródło problemu, ale jest drugie. Żartobliwie i obrazowo mówiąc, nad jedną sprawą pracuje dwóch urzędników, bo jeden umie czytać a drugi pisać. Za proponowane wynagrodzenie (plus ścieżka kariera, warunki pracy, itd.) z reguły ciężko znaleźć kogoś, kto czyta i pisze równocześnie.
  • Gość: _AS IP: *.ruch.com.pl 09.02.11, 09:57
    Księżyca. Każdy w Polsce wie, że w urzędach panuje nepotyzm, konkursy są fikcją, to przechowalnia znajomych królika, rodzin polityków, 1 pracuje, 5 kieruje, do tego korupcja. Jednak prawdziwym problemem tego kraju jest ciągłe zwiększanie obszarów kompetencji państwa i wzrost regulacji kosztem wolności. Nie po to was utrzymujemy.
  • Gość: Pani Księgowa IP: 46.112.76.* 09.02.11, 10:56
    O w kioskach wam internet Lurena założyła?
  • soul_coffin 09.02.11, 11:34
    Każdy w Polsce zna się w równym stopniu na medycynie i sporcie, dlaczego miałby więc nie znać się na administracji?:)
    Administracja publiczna ma fatalny wizerunek, przede wszystkim z naszej winy, tj. urzędników, nie obrażam się więc za standardowe frazesy: "panuje nepotyzm", "konkursy są fikcją", "to przechowalnia znajomych królika", "1 pracuje, 5 kieruje", "korupcja". Szkoda tylko, że większość autorów podobnych wypowiedzi nie ma najmniejszego pojęcia o funkcjonowaniu urzędów czy o ich strukturze i poza medialnymi przypadkami nie jest w stanie podać źródła swojej wiedzy (chyba że tą wiedzą podzielił się znajomy).

    > Nie po to was utrzymujemy.

    To muszę wyszczególnić. Bądźmy poważni: jak to "nas" utrzymujecie? Większość z "was" jest większymi beneficjentami obecnego systemu niż "my" z całym "naszym" bajecznym wynagrodzeniem. Dopłaty, zasiłki, refundacje, dotacje, subwencje, itd.
  • steamtrain 09.02.11, 12:22

    To muszę wyszczególnić. Bądźmy poważni: jak to "nas" utrzymujecie? Większość z "was" jest większymi beneficjentami obecnego systemu niż "my" z całym "naszym" bajecznym wynagrodzeniem. Dopłaty, zasiłki, refundacje, dotacje, subwencje, itd.

    Nie zrozumiales. Ale jestes urzednikiem wiec nic dziwnego.

    Piszac "nas" rozumial podatnikow. Od kiedy to zwykly podatnik korzysta na zasilkach, doplatach i dotacjach, subwencjach co ?
    Bo jedyne co mam to obowiazek placenia i jakos nie przypominam sobie dotacji czy zasilkow.

    Ci co dostaja dotacje i zasilki to takie same pasozyty jak wy. Albo na bezrobociu albo na KRUSie
  • soul_coffin 09.02.11, 13:06
    Zrozumiałem doskonale, najwyraźniej problem niezrozumienia pojawił się po drugiej stronie. Niestety nie wiem z jakim zawodem to wiązać i czy przypadkiem to nie jest przymiot osobisty, niezależny od wykonywanej funkcji. Z obawy przed nieporozumieniem, pozostańmy przy tym, że to wszystko moja wina. Tak będzie łatwiej.

    > Od kiedy to zwykly podatnik korzysta na zasilkach, doplatach i dotacjach, subwencjach co ?

    Czy jak napiszę "od zawsze", to wystarczy czy mam się doktoryzować z historii państwa?
    Nie wiem skąd u większości "zwykłych podatników" przekonanie, że płacą na tyle wysokie podatki, by pokryć w całości usługi świadczone na jego rzecz przez państwo i samorząd lokalny. Opieka medyczna, ochrona policji, działalność sądów, szkół, bibliotek publicznych, bieżące utrzymanie dróg, ulic, parków, placów, ogrodów zoologicznych, oczyszczalni ścieków, komunikacji zbiorowej. To wszystko kosztuje, z tego wszystkiego korzystają ludzie i wierz mi (albo raczej nie), przeciętny "zwykły podatnik" nie płaci naprawdę tyle, by bez pomocy państwa mieć dostęp do wszystkich tych świadczeń.

    A teraz czekam na odpowiedź, która w pierwszej kolejności ma mnie obrazić (mnie i wszystkich urzędników), w następnej podkreślić jak bardzo się mylę, a na koniec wykazać, że poza budżetówką tylko prawdziwe darmozjady ssą państwowego cyca, a cała reszta uczciwie i ciężko pracujących ludzi dostaje tylko tyle, ile sama wypracuje.

  • rydzyk_fizyk 09.02.11, 14:19
    "To wszystko kosztuje, z tego wszystkiego korzystają ludzie i wierz mi (albo raczej nie), przeciętny "zwykły podatnik" nie płaci naprawdę tyle, by bez pomocy państwa mieć dostęp do wszystkich tych świadczeń. "

    Nieprzeciętny też nie płaci - wystarczy mieć świadomość, że budżet każdy kolejny rok zamyka deficytem a koszt obsługi długu rośnie.

    Wszyscy żyjemy na kredyt.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • steamtrain 09.02.11, 20:19
    > Nie wiem skąd u większości "zwykłych podatników" przekonanie, że płacą na tyle
    > wysokie podatki, by pokryć w całości usługi świadczone na jego rzecz przez pańs
    > two i samorząd lokalny

    Czyli wg Ciebie skad Panstwo na to "bierze" ? Bo ja myslalem ze nie mozna wydac wiecej niz sie ma w budzecie ?

    >Opieka medyczna, ochrona policji, działalność sądów, sz
    > kół, bibliotek publicznych, bieżące utrzymanie dróg, ulic, parków, placów, ogro
    > dów zoologicznych, oczyszczalni ścieków, komunikacji zbiorowej. To wszystko kos
    > ztuje, z tego wszystkiego korzystają ludzie i wierz mi (albo raczej nie), przec
    > iętny "zwykły podatnik" nie płaci naprawdę tyle, by bez pomocy państwa mieć dos
    > tęp do wszystkich tych świadczeń.

    Cos Ci sie nozki placza urzedasku i zaczynasz szukac trzeciego sensu tam gdzie go nie ma.

    Pisales

    Bądźmy poważni: jak to "nas" utrzymujecie? Większość z "was" jest większymi beneficjentami obecnego systemu niż "my" z całym "naszym" bajecznym wynagrodzeniem. Dopłaty, zasiłki, refundacje, dotacje, subwencje, itd.

    To jak rozumiem urzednicy mniej korzystaja z opieki medycznej policji czy sadow niz podatnicy ktorzy produkuja a nie tylko przezeraja ?

    Brniesz w inny sens majac nadzieje zatrzec poprzedni. Ale kiepsko wychodzi.
    Zapytam jeszcze raz. W jaki sposob podatnik ktory wytwarza realne PKB korzysta wiecej niz wy ktorzy tylko PKB przezeracie ? Do rzeczy.
  • soul_coffin 09.02.11, 23:54
    > Czyli wg Ciebie skad Panstwo na to "bierze" ? Bo ja myslalem ze nie mozna wydac wiecej niz
    > sie ma w budzecie ?

    Dobrze myślałeś. A teraz zastanów się czy aby na pewno cały budżet bierze się z podatków. Mała podpowiedź: zastanów się nad źródłem deficytu.

    > To jak rozumiem urzednicy mniej korzystaja z opieki medycznej policji czy sadow niz
    > podatnicy ktorzy produkuja a nie tylko przezeraja ?

    Źle rozumiesz, ale nie dziwi mnie to. Masz mentalność stoczniowca, więc dla Ciebie jeżeli państwo nie przelewa kasy wprost na konto podatnika, to podatnik z pomocy państwa nie korzysta. Proste przykłady, które miały Ci uświadomić, że przeciętny podatnik ssie państwowego cyca nie gorzej niż przeciętny urzędnik, a pogubiłeś się jak humanista na wykładzie z matematyki.

    Podam Ci trudny przykład (napisałbym, że jest prosty, ale już dałeś dowód wyjątkowej inwencji twórczej).

    Wrocław budował kanalizację, wartość inwestycji jakieś 650 milionów złotych, skorzysta z niej mniej więcej 40 tysięcy mieszkańców. Wśród nich także bezrobotni i nieletni, którzy dochodu nie osiągają i podatków nie płacą. Średnio na beneficjenta kanalizacji przypada 16250 złotych (podkreślam, że to kwota przypadająca także na tych, którzy podatków nie płacą z różnych przyczyn, 16250 złotych za friko). Statystyczny podatnik łoży na państwo i samorząd lokalny jakieś 20 tysięcy złotych rocznie. Ponieważ w inwestycji tej miasto nie partycypowało, pod uwagę trzeba wziąć wyłącznie podatek dochodowy. Dla uproszczenia wyliczanki, dochodowy wynosi 20% (nie więcej, na pewno mniej) przychodu, dla statystycznego podatnika-beneficjenta to będzie niecałe 8 tysięcy rocznie. Ponieważ miasto na prawach powiatu zatrzymuje ok. 40% tego dochodu, przeciętny podatnik na utrzymanie miasta wykłada rocznie 3200 złotych. Inwestycja trwała 5-6 lat, zatem podatnik wniósł do budżetu średnio jakieś 15 tysięcy złotych, na granicy kosztu, jakie miasto musiało ponieść dla jego wygody. Ale miasto to nie tylko ta kanalizacja, także inne inwestycje i bieżące utrzymanie. Wydatek na kanalizację stanowił jakieś 3% wydatków miasta w tym okresie, zatem i sam z kasy podatnika poszło średnio 3% jego podatków. 450 złotych w skali 5-letniej. Koszt na osobę, przypomnę, nieco ponad 16 tysięcy złotych. Żeby jeszcze zamącić Ci obraz, trzeba przyjąć, że wśród tych 40 tysięcy beneficjentów podatki płaci nie więcej niż 35 tysięcy osób i tylko te osoby zrzuciły się na kanalizację. Daje to poważną kwotę przeszło 150 milionów złotych. Do zamknięcia inwestycji brakuje jednak 400 baniek. Proste obliczenia wskazują, że beneficjent kanalizacji kosztował podatników 10 tysięcy złotych. Tylko za kanalizację.
    Możemy oczywiście potraktować całą sytuację odwrotnie i założyć, że cała kasa z podatków poszła na budowę kanalizacji. Daje to kwotę nieco ponad 525 milionów złotych. Nadal pozostaje niedopłata, jakieś 125 milionów. Innymi słowy: nawet gdyby beneficjenci przeznaczyli cały podatek dochodowy na budowę kanalizacji, nie byliby w stanie jej zbudować własnym sumptem.

    > Zapytam jeszcze raz. W jaki sposob podatnik ktory wytwarza realne PKB korzysta wiecej niz
    > wy ktorzy tylko PKB przezeracie ? Do rzeczy.

    Zabawne, ale robię to samo, co robią podatnicy "wytwarzający realne PKB", tyle że moim pracodawcą jest gmina, a nie firma prywatna. W jaki sposób ja przeżeram PKB, a on je wytwarza i to w dodatku realne? Mniejsza z tym, za trudne pytanie i znów będziesz musiał uderzyć w wulgarne tony.

    Pomijając Twoją mentalność stoczniowca i lekkość z jaką pomijasz istotne części wypowiedzi (napisałem "większość" a nie "każdy", "wszyscy", "bez wyjątku"), niech będzie najprostszy przykład. Pracuje w firmie, która utrzymuje się z realizacji zamówień publicznych i jego wynagrodzenie pochodzi całkowicie z tego, co zapłaci mu instytucja publiczna. A wynagrodzenie ma 2-3 razy wyższe niż moje, choć zakres obowiązków zbliżony (a nawet mniejszy). To naprawdę proste, nie?
  • muphygen 09.02.11, 12:25
    Kurczę, to prawda, że większość stanowisk to wpływy rodzinne lub partyjne. Przecież stanowiska takie jak WUP, PUP, WFOŚ, MOSiR, itp, to przechowywalnia nieudaczników, którzy poszli w politykę i są "inspektorami ds. czegoś" a tak
    naprawdę mają ciepłą posadkę.

    Mówię to z autopsji

    W Polandii jest za dużo urzędników. Średnia unijna też jest wysoko. Powinniśmy mierzyć do Irlandii i Finlandii i pod względem liczby urzędników i jakości urzędów.


    --
    Nie komentujmy wypowiedzi Kaczyńskiego! Ekstremiści i psychole najskuteczniej zostaną zwalczeni jak się ich zignoruje!
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 12:40
    Ludzie piszą na podstawie swoich doświadczeń z urzędnikami.
    Ja Tobie opowiem o swoich z urzędnikami z ZUSu. W większości ludzie niekompetentni, nie mający pojęcia o obsłudze klienta.
    Idziesz do urzędu z jedną sprawą - otrzymujesz 2 sprzeczne rozwiązania. Co więcej, nikt przyzna się do swojej niewiedzy, ale też nikt nie weźmie odpowiedzialności za swoją 'poradę'. Najczęściej: 'niech Pan napisze podanie i zobaczymy co odpiszą'.
    Otrzymałem pismo w pewnej sprawie: okazało się, że zostało wysłane niepotrzebnie, po prostu ktoś się pomylił - żadnego przepraszam nie usłyszałem.
    Czy urzędnik poniesie jakiekolwiek konsekwencje za marnowanie czasu i niekompetencję? Oczywiście, że nie. Za to dostanie podwyżkę, bo staż już ma
    .
  • soul_coffin 09.02.11, 15:24
    > Ludzie piszą na podstawie swoich doświadczeń z urzędnikami.

    Gdybym ja miał pisać na podstawie swoich doświadczeń z ludźmi, którzy urzędnikami nie są...:) Ale nie w tym rzecz. Ja nie zamierzam bronić urzędników jako takich, ani wyjaśniać patologii toczących administrację publiczną. Dobrze wiem, że ciężko pracujemy na taką, a nie inną opinię wśród obywateli. Zresztą, wiele rzeczy przeszkadza także i mnie, wśród nich odsyłanie interesanta bez udzielenia informacji (choć z ręką na sercu, u mnie w wydziale to się praktycznie nie zdarza, każdy może liczyć na pomoc).
    Także nie obrażam się głosami o pasożytach, nieukach, itd., nawet jeżeli nie mają pokrycia w rzeczywistości.
  • bleku666 09.02.11, 10:18
    Zgadzam się z Panem w 100%. Miło od czasu do czasu trafić na jakis głos rozsądku pośród jazgotu głupców.
  • Gość: Rzufik IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.11, 11:25
    nie mieszaj kolego prywatnej firmy do państwówki.
    w prywatnej firmie kasę każdy zatrudniony pracownik dostaje z kieszeni pracodawcy , w związku z czym nie ma nadmiaru ludzi a jest dokładnie tylu pracujących ilu jest potrzebnych a każdy z nich przekłada się w jakimś stopniu na wynik firmy i własną płacę. ( nieefektywnego sie po prostu zwalnia i już )
    państwówka zaś przy uproszczeniu procedur choćby wydawania zezwoleń budowlanych miała by znacznie więcej ludzi którzy nie musieli by już piecząteczek na zbędnych papierkach przystawiać...

    recepta jest prosta: uproszczenie do minimum prawa , zwolnienie maksymalnej liczby urzędników ( co może wpłynąć na zmniejszenie także kosztów zatrudnienia nowych pracowników w przedsiębiorstwach prywatnych ze względu na dużą podaż wolnych ludzi potrzebujących pracy ) i zostawienie sprawy własnemu biegowi , lepsi pracoawcy się rozwiną sami , słabsi albo znikną albo będą działać jak działali..
    smutno będzie tylko byłym urzędnikom bo będą musieli troszkę więcej na tę średnią krajową się wysilić...
  • soul_coffin 09.02.11, 14:10
    > w prywatnej firmie kasę każdy zatrudniony pracownik dostaje z kieszeni pracodawcy , w
    > związku z czym nie ma nadmiaru ludzi a jest dokładnie tylu pracujących ilu jest potrzebnych

    Jak byłem młodszy to też fetyszyzowałem prywatnego przedsiębiorcę i uważałem, że każda jego decyzja jest trafiona. Trafione i zyskowne inwestycje, poprawna polityka kadrowa.. Cóż, nabrałem trochę doświadczenia w prywatnych firmach i widzę, że główna różnica pomiędzy prywatnym a publicznym to ciężar ponoszenia kosztów nietrafionej polityki.

    > recepta jest prosta: uproszczenie do minimum prawa , zwolnienie maksymalnej liczby
    > urzędników

    Recepta jest prosta, trochę gorzej z jej wdrożeniem, a najgorzej z praktyką. O ile proponowane rozwiązania byłyby krokiem w dobrym kierunku (przynajmniej ja tak uważam), to nie uwzględniają one pewnej kwestii. Administracja publiczna to nie tylko przekładanie papierków i sprawy czysto proceduralne. To też sprawy inwestycyjne (drogi, mosty, budynki użyteczności publicznej), ale przede wszystkim bieżące zarządzanie miastem. W tym przypadku wiele problemów wcale nie bierze się ze skomplikowanego prawa czy nadmiaru zatrudnionych.
  • mrrrwrrr 09.02.11, 11:28
    Wydajność sprawdza się w bardzo prosty sposób. Zwalniasz 15% i sprawdzasz, czy firma nadal działa. Oczywiście informując wcześniej, że plan restrukturyzacji przewiduje kolejne zwolnienia w kolejnych latach. Ci co zostali, zaczynają się bardziej sprężać. Za rok zwalniasz kolejne 15%. I sprawdzasz czy nadal działa. Gwarantuję, że nagle się okaże że część procedur się daje uprościć, mniej ludzi wychodzi na fajkę co 30 minut itd. A jeśli chcesz zabłysnąć i mieć podkładki, bierzesz firemkę audytorską, przeprowadzasz akcje typu Lean Management itp. Robisz ludziom DILO i okazuje się, że masz do wywałki kolejne 15%. To działa. I to nieźle. Sprawdzone PRAKTYCZNIE w skali firmy zatrudniającej swego czasu kilkadziesiąt tysięcy osób.
  • hilary34 09.02.11, 11:46
    jeżeli pracownik idzie na 2 tygodniowy urlop i firma nie odczuwa jego braku, to znaczy że jest zbędny
  • fair_rules 09.02.11, 11:58
    Fakt jest faktem, że w wielu urzędach przeetatowienie jest doprawdy koszmarne - przykładem choćby ZUS. Jako osobie tuz po studiach zwyczajnie szybko odechciało mi się tam pracować właśnie z powodu mentalności pracy

    Ale faktem jest też że głowni krytykanci są w swych argumentach zwyczajnie śmieszni

    Z jednej strony mamy profesurę, ciagnaca w wielu wypadkach po kilka etatów na pseudouczelniach kształcąc pseudostudentów i robiac pozorowane badania dla uzyskania grantów.
    Może prof. Rybiński wypowie się co do sensowności tzw. odpisu uzyskania przychodu przy pracy twórczej, z którego korzystaja jego koledzy?

    A z drugiej tzw byznesmenów robiących na zasadzie samozatrudnienia, zatrudniających na umowe o dzielo i robiących na kosztach działąlnosci ile tylko wlezie

    Tak wiec troszkę pokory
  • soul_coffin 09.02.11, 14:11
    Ok. A co jeżeli zwolnisz 15% ludzi i okaże się, że firma nie działa?
  • rydzyk_fizyk 09.02.11, 11:36
    Pan Barszcz jako doradca podatkowy jest przede wszystkim zainteresowany by mieć po drugiej stronie jak najsłabszego przeciwnika procesowego. Liczebnie bądź jakościowo.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • hilary34 09.02.11, 11:40
    @soul_coffin przestudiuj prawo Parkinsona, znajdziesz diagnozę
    nie jest trafny twój argument o kładącym zwolnieniu połowy pracowników firmy - mówimy przecież o pracownikach administracji, która jest po to, żeby ułatwiać funkcjonowanie firmy, jest SŁUŻEBNA w stosunku do firmy (w szerokim pojęciu słowa firma) - a nie ma być firmą sama w sobie. Jeśli więc mówisz o zwolnieniu połowy pracowników, mów o połowie pracowników ADMINISTRACYJNYCH
  • soul_coffin 09.02.11, 14:12
    Zwolnienie połowy pracowników firmy to była propozycja, a nie argument. Jak mi wyjaśnił mrrrwrrr jest to propozycja błędna o tyle, że nie zwalnia się połowy pracowników, a 15%.
  • Gość: Soze IP: *.ip.netia.com.pl 09.02.11, 09:48
    Nic ująć+nic dodać. TRAFIONY ZATOPIONY
  • Gość: urzędas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 10:35
    w Urzędzie Kontroli Skarbowej pracownicy są rozliczani z wydajności. Najbardziej "punktowane" jest wystawianie mandatów skarbowych. Tak więc stawa się ich maksymalne dużo, żeby nie mieć obciętej premii. Nawet w sytuacjach, gdy "pacjent" zasługuje na sprawę w sądzie, a nie tylko na mandat. Po prostu nie opłaca się prowadzić spraw rzetelnie.
  • Gość: Kris IP: 193.193.85.* 09.02.11, 10:47
    Sam jestem urzędnikiem samorządowym i wydaję uzgodnienia techniczne. Zgadzam się że ok 30% urzędników to znajomi króliczka zatrudnieni dla samego etatu ale duża grupa urzędników to doskonali fachowcy którzy sypią wiedzą i doświadczeniem jak z rękawa. Widzicie tylko jedną stronę ale jakbym pokazał Wam co czasami projektanci przynoszą do zaopiniowania to mam wątpliwość jak nabyli uprawnienia. Więc proszę nie mówcie tylko że urzędnik jest be a tzw "przedsiębiorca" jest cacy bo czasami jest to kawał buraka któremu się wydaje że jak przyniesie jakieś bazgroły na świstku kartki (procedury i przepisy prawa określają jasno jak ma wyglądać dany projekt) to trzeba mu to natychmiast uzgodnić i jeszcze pocałować w dupę. Bo on przecież wielki "bysnesmen" jest. A co do tych zarobków to informuję że zarabiam połowę tego mając skończone 2 kierunki studiów i 5 letni staż w jednostce samorządowej w dużym mieście.
  • hilary34 09.02.11, 11:55
    a teraz wyobraź sobie, że jesteś tam kierownikiem
    co robisz z tymi króliczkami, masz motywację żeby mieć kompetentny, sprawny zespół?
    widzisz to?
  • Gość: gość IP: *.clubnet.pl 09.02.11, 12:30
    No, właśnie widać jak pracujecie w UM Krakowa...

    Wystarczy wpisać w google i od razu widać ile postów jest na różnych forach.
  • hilary34 09.02.11, 11:28
    zauważ, że pierwsze, co rząd chciał zrobić, to ograniczyć liczbę parlamentarzystów i na tym się od razu wyłożyli.. pamiętasz, która partia była "za"?
    ten system napędza się sam na każdym szczeblu administracji państwowej
    a ZUS jest sztandarowym przykładem
  • Gość: baobab IP: *.centertel.pl 09.02.11, 08:47
    A widzisz różnicę między netto a brutto? W artykule jest brutto!
  • ksmx 09.02.11, 08:50
    Sądy, urzędy, zusy srusy itp itd, wszystko stoi w pięknych "marmurowych" budynkach. To w zasadzie wizytówki naszej polskości, to nasze wystawnictwo i wydawactwo darmozjadów. Zero kontroli nad publicznymi pieniędzmi. W Szwecji większość urzędów typu "nfz" nie ma osobnych budynków, lokują się tak samo jak prywatne banki, tam gdzie się da, tam gdzie można coś wynająć, nierzadko są to zwykłe baraki. Żenada.
  • nathan_brazil 09.02.11, 08:51
    Artykuł w "michnikówie" jak zwykle do bani, tylko po to, żeby napędzić ilość postów na forum i ogólną klikalność. Ciekawe kto zarabia te 4 tysiące - bo na pewno nie inspektor-stażysta w Sądzie. Ten ma 1700 na rękę. A tytuł sugeruje, że powinien dostać 2300 podwyżki.
  • Gość: trezz IP: *.centertel.pl 09.02.11, 09:18
    A widzisz człowieku różnicę między BRUTTO a NETTO. Ludzie! W artykule jest BRUTTO 4000 PLN. Urzędnicy! Nauczcie się czytać!!
  • Gość: Miki IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.02.11, 10:02
    A Ty widzisz człowieku tutaj nagonkę z GW? 4000 brutto to nawet konsultant nie zarabia, a to jest stanowisko samodzielne, lekko tylko gorsze od naczelnika wydziału. Ciekawe komu zależy w Wybiórczej, żeby podnosić ciśnienie ludziom od samego rana. Autor artykułu zapomniał dodać, że na kierowniczych stanowiskach rzadko kiedy pracuje się tylko po 8 godzin dziennie. Znam osoby co mają jeszcze podnad 100 nadgodzin za grudzień 2010, a nowe narastają. Życzę każdemu, żeby osbie usiadł na obsłudze klientów przy przyjmowaniu wniosków hipotecznych, za 1700 zł NETTO.
  • Gość: gosc IP: 212.160.172.* 09.02.11, 11:22
    Co chcesz od GW
    Masz linki - poczytaj
    www.fundusze-europejskie.pl/artykul/0,0,a,432,ile-zarabiaja-urzednicy-od-dotacji.html
    praca.money.pl/wiadomosci/artykul/kto;zarabia;najlepiej;w;polsce,40,0,351272.html
    Drugi to dane za... 2007 rok a już jaki wynik administracji publicznej.
    Nawet jeżeli Ty zarabiasz 1,5-2 tyś netto to dlaczego średnia nie ma być na poziomie 4 tyś brutto?
  • Gość: najmądrzejszy IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 12:46
    Bo wg niego na pewno GUS kłamie i celowo zawyża średnią, aby klikalność na GW była większa.
  • hilary34 09.02.11, 11:57
    masz pecha, trafiłeś do feudalnej struktury, tam są inne reguły
  • Gość: mustang66 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.11, 08:57
    Każdy by chciał mieć czystą pracę i kasę bez względu na wynki do emeryturki. Po drugie trzeba dla tych ludzi stworzyć jakąś pracę, czyli trzeba wymyślać następne jakieś durne przepisy, zakazy, nakazy, pozwolenia, certyfikaty, koncesje itp. po to żeby mieli czym się zająć i co kontrolować. Jest to po prostu armia utrudniająca życie normalnym obywatelom, którzy chcą coś produktywnego i ambitnego w życiu robić.
  • Gość: v3 IP: *.centertel.pl 09.02.11, 08:57
    po to aby było mniejsze bezrobocie
  • dr_romano 09.02.11, 09:03
    Moja żona pracuje w UM - dużego miasta i mając mgr plus liczne podyplomówki kierunkowe dostaje na rękę 1700 PLN z jakimś dodatkiem ..... Chciałbym aby miała taką pensję, jak ta średnia podana u Was .....
  • unhappy 09.02.11, 10:37
    dr_romano napisał:

    > Moja żona pracuje w UM - dużego miasta i mając mgr plus liczne podyplomówki kie
    > runkowe dostaje na rękę 1700 PLN z jakimś dodatkiem ..... Chciałbym aby miała t
    > aką pensję, jak ta średnia podana u Was .....

    Wliczyłaś trzynastkę?
    Wliczyłaś końcoworoczne nagrody?

    Oczywiście, do tego co w artykule nie dobije, ale też artykuł pisze o średniej, a to pojęcie jest omawiane w podstawówce :D

    --
    Poznaj serwis, który otrzymał dotację z UE w wysokości 672 tysięcy złotych: swiatkotow.pl
  • Gość: nj IP: *.um.konet.pl 09.02.11, 09:05
    Ładnie wychodzi wam ta średnia, ja w samorządzie zarabiam 1500 na rękę, mój kierownik 7400, nie piszcie bzdur o dużych zarobach , dużo zarabiają kierownicy i kumple królika
  • Gość: Seba IP: 94.42.84.* 09.02.11, 09:48
    Zarabia Pan 1500 na rękę, kierownik 7400 (rozumiem, że na rękę) razem daje 8900 do tego podatek dochodowy i ZUS. Dzieląc na dwa u Was wychodzi grudbo powyżej średniej brutto w budżetówce... ;-)

    Zanim Pan coś napisze, niech Pan przeliczy, w artykule jest mowa o brutto!!!
    Pozdrawiam
    Seba
  • Gość: simonix IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.11, 09:06
    Witam, według mnie piszecie bez sensu. Administracja się rozrasta, ponieważ od 2004 r. jesteśmy w UE to wymusiło wprowadzenie nowych przepisów m.in. w transporcie wydawanie licencji i kontrola wykonywania przewozów drogowych przez ITD. Nowi urzędnicy powstali przez tworzenie nowych instytucji np. IPN i CBA, a także straże leśne, rybackie, rzecznik praw dziecka, równości kobiet czy ochrona parków narodowych lub chociażby urzędnicy organizujący Euro 2012. Jeżeli dobrze pamiętam to reforma administracji była w 2000 r. powstały powiaty jako średni szczebel administracji to też powoduje wzrost zatrudnienia w samorządach. Z każdym rokiem przybywa nowych przepisów i nowych instytucji, które musi ktoś wdrażać, a potem kontrolować. Kto o tym nie wie niech się nie wypowiada, a do obsługi nowych wyspecjalizowanych instytucji są potrzebni kadrowi, księgowi lub ludzie od zamówień publicznych po to aby te urzędy działały sprawnie. Sam jestem urzędnikiem, a przy okazji jeszcze kierowcą, informatykiem i rzecznikiem prasowym mojej firmy. Pozdrawiam i zachęcam wszystkich do przemyślenia tematu, a nie bezmyślnego klepania.
  • Gość: Mr. Clean IP: *.washdc.fios.verizon.net 09.02.11, 09:07
    Od 19 lat nie moge znalezc pracy ! Co trzeba zrobic, aby sie zahaczyc jako urzednik ?
  • Gość: simonix IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.11, 09:19
    Mr. Clean jeżeli posiadasz odpowiednie wykształcenie i umiejętności to pozostało Ci śledzenie biuletynu służby cywilnej tam są oferty pracy w urzędach.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    p.s.
    Znam wiele osób którzy trafili do mojego urzędu z ulicy tj. bez nepotyzmu, którzy zostali u mnie w urzędzie po stażach lub praktykach, albo byli na zastępstwie za kogoś. Najpierw pracowali za grosze, a w międzyczasie zwolnił się etat i tak zostali.
  • Gość: apokalipsa IP: *.252.22.226.internetia.net.pl 09.02.11, 09:07
    rząd oszukuje naród polski,to skandal,wciskaja nam dziurę budżetowa za z drugiej strony z nudów wyszukuja takie bzdety,że niedobrze sie robi jak np.1200 urzędasów na kurs samoobrony za nasze pieniądze, za cos takiego minister finansów powinien doistac kopa w dupe żeby znalazł s\ię na kamczatce.czekam na pospolite ruszenie bo w tym kraju naród jest oszukiwany,tu nie mozna zyc,Polska stała sie krajem politycznych oszustów i złodziei.tak dalej nie może byc,może cały naród pojedzie do warszawy bo tylko tam jest praca ,ministerstw jak zgniłych jaj a w nich stare zbuki znudzone siedzeniem.
  • Gość: gość portalu IP: *.gdcw.pl 09.02.11, 09:08
    Moja dziewczyna pracuje w US. Żeby dociągnąć do średniej, jej pensja musiałaby wzrosnąć 2,5 raza. Może więc winnych takiego stanu rzeczy szukać wśród naczelników i kierowników w urzędach państwowych, których pensje są n-razy większe, a zakres odpowiedzialności n-razy mniejszy?
  • miroo 09.02.11, 09:12

    --
    Nie róbmy bałaganu! Zawsze trzeba walczyć o precyzję i merytoryczne wypowiedzi!
  • Gość: debil IP: *.centertel.pl 09.02.11, 09:21
    Proszę Państwa! W artylule jest kwota BRUTTO!! Czy piszący tu (podobno tak kompetentni urzędznicy) nie rozróżniają NETTO od BRUTTO i mówią o pensji na rękę a w artykule jest BRUTTO. Czytać się nauczyć, a potem do urzędów:-)
  • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.11, 09:30
    no i co z tego, jak ktoś pisze że ma 1700 netto to ma ok 2500 brutto, gdzie do tych 4K? ja znam wielu, którzy mają 1700 brutto a zaciukani robotą...
  • Gość: sickanikanico IP: 78.133.208.* 09.02.11, 12:25
    kolego nie wysilaj się, bo większość którzy tu piszą nie wiedzą co to brutto.
  • Gość: Dzierzgoń IP: *.zone13.bethere.co.uk 09.02.11, 09:20
    Co lepsze przetargi też wygrywa tylko rodzina nowo zatrudnieni tylko rodzina no ewentualnie żony policjatów
  • swarozyc 09.02.11, 09:24
    W państwie nowoczesnym, w II Rzeczypospolitej realizowanie postawy nadkonsumpcji stało się przywilejem nowej kasty społecznej która zajęła miejsce dawnej szlachty i która pod demokratycznym płaszczykiem służki narodu panoszyła się w nim w sposób zgoła nie demokratyczny.
    Była to wielotysięczna, wielostopniowa, umundurowana lub nie - biurokracja.
    Jak widzieliśmy, biurokratyzacja życia II Rzplitej była zjawiskiem prawidłowym, wynikającym stąd że dla przeciwdziałania postępującemu rozpadowi tego życia państwo musiało wkraczać w nie coraz bardziej. To pociągało za sobą mnożenie się biur i urzędów.
    Rola administracji wzrosła niepomiernie po maju 1926, kiedy reformiści, w dążeniu do swych celów udoskonalili i rozbudowali państwowy aparat wykonawczy. Podniesienie przez reformistów autorytetu państwa wzmogło równocześnie pozycję społeczną tych którzy je bezpośrednio reprezentowali - urzędników, a zwłaszcza wojska - podpory reżymu.
    Mówiąc o roli wojska w Polsce przedwrześniowej, mamy na myśli jego kadrę zawodową, właściwym przeto będzie włączenie jej w dalszym toku rozważań pod ogólne pojęcie administracji państwowej.
    W Polsce urzędnik zawsze był uważany za tego który obrał lepszą cząstkę w życiu. Dla polakatolika z jego wolą minimum egzystencji stała posadka rządowa z perspektywą emerytury miała zawsze nieprzeparty urok ideału życiowego. W II Rzeczypospolitej, na tle powszechnej nędzy ekonomicznej ideał ten nie stracił nic ze swego uroku, toteż pęd do posad zaznaczył się z żywiołową siłą.
    Dążności do rozrostu właściwe są każdej biurokracji, w każdym kraju, w Polsce potęgował je jeszcze napór z zewnątrz ze strony tych elementów społecznych, które nie tylko posiadały "powołanie" do kariery urzędniczej, ale nadto były w stanie je realizować.
    Toteż już od pierwszych chwil odrodzonego państwa nadmiar urzędów i urzędników był stale aktualnym, a nigdy nie dającym się rozwiązać problemem dla każdego z kolejnych rządów. Już pierwszy sejm z 1919 r. widział się zmuszonym do zajęcia stanowiska wobec orgii urzędotwórczej jaka się rozpętała na gruzach administracji zaborczych.
    Miarą zagadnienia niechaj będzie to, że na przestrzeni 1920 - 1928 ilość różnych komisji powoływanych centralnie przez kolejne gabinety dla zwalczania przerostów administracji wynosiła bodajże l0, nie licząc mianowanego przez Prezydenta R.P. w r. 1924? Nadzwyczajnego Komisarza Oszczędnościowego, nie licząc ponad to Państwowej Rady Oszczędnościowej, wojewódzkich komisji oszczędnościowych, okręgowych komisji oszczędnościowych. i tym podobnych organów, których zadaniem było hamowanie rozrostu biurokracji.
    Pomimo drastycznych nieraz cięć oszczędnościowych - w r. 1924 zredukowano około 40, 000 urzędników, w 1931 - ponad l0 tysięcy - armia funkcjonariuszów publicznych płatnych z kieszeni podatnika stale rosła.
    Stan pracowników państwowych na dzień 1 marca 1921 wynosił 380 839.
    W r. 1933 urzędników państwowych wraz z emerytami było już ponad 618, 000, zaś na r.1936 liczbę osób, pobierających uposażenie bądź zaopatrzenie ze skarbu państwa i samorządów szacowano na około 800, 000.
    Utrzymanie tak ogromnego aparatu administracyjnego pochłaniało lwią część budżetów. Niejednokrotnie utyskiwano w sejmie i w prasie na konsumpcyjny charakter budżetu państwowego, w którym wydatki personalne dochodziły do 65 % ogółu wydatków zwyczajnych.
    W budżetach samorządów odsetek ten był jeszcze wyższy. W roku 1937 na posiedzeniu komisji budżetowej senatu referent budżetowy stwierdził, że podatki państwowe i samorządowe zabrały w. r. 1934/35 połowę dochodu społecznego.
    Nawet jeśli się przyjmie, że szacunek ten był zbyt wygórowany, to pamiętając o konsumpcyjnym charakterze budżetów publicznych w Polsce, trudno nie dostrzec analogii pomiędzy szlachtą i jej pozycją społeczną w 1-szej Rzeczypospolitej, a kastą urzędniczą i jej rolą w II-giej Rzeczypospolitej.
    --
    "Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą zawsze i wszędzie."
    Józef Grabiec-Dąbrowski
    Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917
    www.greektube.org/content/view/42863/2/
  • Gość: vicesoltys IP: 62.63.246.* 09.02.11, 09:26
    trzeba przyjac wiecej urzednikow,bedzie mniejsze bezrobocie i nastepny cud cudaka i pelo
  • Gość: piotrus.zibi IP: *.dynamic.chello.pl 09.02.11, 09:26
    oto jedna z odpowiedzi dlaczego mamy taka kosmiczna srednia krajowa. dlaczego nikt nie napisze, ze 68% spoleczenstwa pracuje za 1000-1400 zlotych na reke? bo to nie wypada?
  • soul_coffin 09.02.11, 09:46
    Raczej dlatego, że to nieprawda.
  • Gość: wrocekcek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.02.11, 09:32
    akcjaparkszczytnicki.pl/
    Tu macie link, nie omieszkajcie napisać im co sądzicie o ich akcji.
  • Gość: wrocekcek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.02.11, 10:21
    nie ulega wątpliwości, że pomyliłem karty
  • Gość: Wojtuś IP: *.net.stream.pl 09.02.11, 09:38
    Wasze pensje pochodzą ze ściąganych pod przymusem podatków. Jeśli wydaje się Wam, że jesteście tacy niezbędni i kochani przez innych obywateli, to może będą Was utrzymywać ci, którym się wydaje, żę bez Was to państwo się zawali?
    Zgodzicie się na to nieroby i pierdzistołki czy dalej będziecie tuczyć się na zrabowanym innym obywatelom pieniądzach?
  • Gość: polscep IP: *.tvsat364.lodz.pl 09.02.11, 09:45
    Swego czasu załatwiałem w urzędzie pewną decyzję. Wydanie papieru w tej decyzji w zależności od miasta trwa od kilku dni to kilku miesięcy. Zależy od szybkości pracy urzędu - czytaj widzi mi się urzędnika.

    Jako, że sprawę załatwiałem w tym wolnym urzędzie, a papier potrzebny mi był w trybie szybkim udałem się w godzinach przyjmowania do szefowej wydziału. Nakreśliłem jej swoją potrzebę szybszego uzyskania papieru, abym mógł jak najszybciej dać pracę komuś innemu. Ale to nie pomogło - po szefowej argumentacja spływała jak po kaczce. Aby jej uświadomić błąd, spytałem czy ma dzieci. Była w takim wieku, że pewno jeśli tak to były to młode osoby. Stwierdziłem, że ani ona ani ja nie znamy swoich nazwisk. I dalej ja: "Osoba, która była na rozmowie kwalifikacyjnej u mnie mogła być jej synem lub córką. I modlę się (choć tego nie robię), aby okazało się, że to Pani dziecko - przez Pani decyzję nie dostanie ona pracy. A mi wszystko jedno - cele osiągnę też i bez tego papieru."
    ---
    konta studenckie, najlepsze gry, ubezpieczenia motoryzacyjne

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.