Gazeta.pl   Forum   Gospodarka   Gospodarka   Re: Twój wpis, to przykład, że urzędnik to czlow...

Komentarze do artykułu

Rośnie armia urzędników. Mamy ich już prawie pół miliona

W administracji publicznej, czyli w rządzie i samorządach, tylko od stycznia do września ubiegłego roku przybyło 26,3 tys. pracowników. Z wyliczeń GUS wynika, że urzędy zatrudniają już 462,9 tys. osób.

Re: Twój wpis, to przykład, że urzędnik to czlowi

Autor: soul_coffin 09.02.11, 23:54
> Czyli wg Ciebie skad Panstwo na to "bierze" ? Bo ja myslalem ze nie mozna wydac wiecej niz
> sie ma w budzecie ?

Dobrze myślałeś. A teraz zastanów się czy aby na pewno cały budżet bierze się z podatków. Mała podpowiedź: zastanów się nad źródłem deficytu.

> To jak rozumiem urzednicy mniej korzystaja z opieki medycznej policji czy sadow niz
> podatnicy ktorzy produkuja a nie tylko przezeraja ?

Źle rozumiesz, ale nie dziwi mnie to. Masz mentalność stoczniowca, więc dla Ciebie jeżeli państwo nie przelewa kasy wprost na konto podatnika, to podatnik z pomocy państwa nie korzysta. Proste przykłady, które miały Ci uświadomić, że przeciętny podatnik ssie państwowego cyca nie gorzej niż przeciętny urzędnik, a pogubiłeś się jak humanista na wykładzie z matematyki.

Podam Ci trudny przykład (napisałbym, że jest prosty, ale już dałeś dowód wyjątkowej inwencji twórczej).

Wrocław budował kanalizację, wartość inwestycji jakieś 650 milionów złotych, skorzysta z niej mniej więcej 40 tysięcy mieszkańców. Wśród nich także bezrobotni i nieletni, którzy dochodu nie osiągają i podatków nie płacą. Średnio na beneficjenta kanalizacji przypada 16250 złotych (podkreślam, że to kwota przypadająca także na tych, którzy podatków nie płacą z różnych przyczyn, 16250 złotych za friko). Statystyczny podatnik łoży na państwo i samorząd lokalny jakieś 20 tysięcy złotych rocznie. Ponieważ w inwestycji tej miasto nie partycypowało, pod uwagę trzeba wziąć wyłącznie podatek dochodowy. Dla uproszczenia wyliczanki, dochodowy wynosi 20% (nie więcej, na pewno mniej) przychodu, dla statystycznego podatnika-beneficjenta to będzie niecałe 8 tysięcy rocznie. Ponieważ miasto na prawach powiatu zatrzymuje ok. 40% tego dochodu, przeciętny podatnik na utrzymanie miasta wykłada rocznie 3200 złotych. Inwestycja trwała 5-6 lat, zatem podatnik wniósł do budżetu średnio jakieś 15 tysięcy złotych, na granicy kosztu, jakie miasto musiało ponieść dla jego wygody. Ale miasto to nie tylko ta kanalizacja, także inne inwestycje i bieżące utrzymanie. Wydatek na kanalizację stanowił jakieś 3% wydatków miasta w tym okresie, zatem i sam z kasy podatnika poszło średnio 3% jego podatków. 450 złotych w skali 5-letniej. Koszt na osobę, przypomnę, nieco ponad 16 tysięcy złotych. Żeby jeszcze zamącić Ci obraz, trzeba przyjąć, że wśród tych 40 tysięcy beneficjentów podatki płaci nie więcej niż 35 tysięcy osób i tylko te osoby zrzuciły się na kanalizację. Daje to poważną kwotę przeszło 150 milionów złotych. Do zamknięcia inwestycji brakuje jednak 400 baniek. Proste obliczenia wskazują, że beneficjent kanalizacji kosztował podatników 10 tysięcy złotych. Tylko za kanalizację.
Możemy oczywiście potraktować całą sytuację odwrotnie i założyć, że cała kasa z podatków poszła na budowę kanalizacji. Daje to kwotę nieco ponad 525 milionów złotych. Nadal pozostaje niedopłata, jakieś 125 milionów. Innymi słowy: nawet gdyby beneficjenci przeznaczyli cały podatek dochodowy na budowę kanalizacji, nie byliby w stanie jej zbudować własnym sumptem.

> Zapytam jeszcze raz. W jaki sposob podatnik ktory wytwarza realne PKB korzysta wiecej niz
> wy ktorzy tylko PKB przezeracie ? Do rzeczy.

Zabawne, ale robię to samo, co robią podatnicy "wytwarzający realne PKB", tyle że moim pracodawcą jest gmina, a nie firma prywatna. W jaki sposób ja przeżeram PKB, a on je wytwarza i to w dodatku realne? Mniejsza z tym, za trudne pytanie i znów będziesz musiał uderzyć w wulgarne tony.

Pomijając Twoją mentalność stoczniowca i lekkość z jaką pomijasz istotne części wypowiedzi (napisałem "większość" a nie "każdy", "wszyscy", "bez wyjątku"), niech będzie najprostszy przykład. Pracuje w firmie, która utrzymuje się z realizacji zamówień publicznych i jego wynagrodzenie pochodzi całkowicie z tego, co zapłaci mu instytucja publiczna. A wynagrodzenie ma 2-3 razy wyższe niż moje, choć zakres obowiązków zbliżony (a nawet mniejszy). To naprawdę proste, nie?
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-158
(101-158)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.