Dodaj do ulubionych

Mieszkania przestały się sprzedawać. Ceny pójdą...

IP: *.washdc.fios.verizon.net 20.07.11, 01:45
To cisza przed burza. Kazdy marudzi , politycy chca budowac nowa Japonie czy Irlandie, a tymczasem srednia cena domu/mieskania w Polsce jest wieksza niz srednia w U.S.A. Wielu Amerykanow by chetnie wyjechalo za chlebem do Polski, ale po sprzedazy domow w U.S.A. nie kupili by domu w Polsce, bo sa one duzo drozsze ! W Polsce nie jest tak zle, kazdy ma drugi nielegalny, nieopodatkowany dochod, dlatego domy sprzedaja sie tak dobrze, i ceny beda rosnac !!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: www IP: 222.128.41.* 20.07.11, 06:09
    Najlepiej byloby gdyby ceny byly stabilne... tak w sumie jest od dwoch lat.

    Dodajmy wzrost wynagrodzen i widzimy, ze mieszkania staja sie coraz bardziej dostepne dla przecietnej osoby.

    I fajnie :)
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 07:58
    Większość rynku to wbrew pozorom rynek wtórny - przez red. Wielgo konsekwentnie zwany ostatnio rynkiem mieszkań "używanych".

    Poprzez ostatnie zmiany w programie Rodzina na Swoim rynek wtórny, przynajmniej w stolicy, zostanie praktycznie wykluczony z dopłat do kredytów. Spadki na wtórnym pociągną za sobą cały rynek - po co kupować dziurę w ziemi i jeszcze potem wydawać na wykończenie skoro taniej można kupić mieszkanie nadające się do zamieszkania.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: zastępcaKierownika IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 08:01
    ..
  • Gość: max IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.07.11, 08:20
    Tylko kaski nie mają. Polska to nie USA, żeby rozdawać nieruchomości gołodupcom.
  • lava71 20.07.11, 08:25
    chcieć to "se" można.
    Trzeba też przywrócić prawdziwe znaczenie słowu "kupować". Wynajmowanie od banku to zupełnie inne pojęcie.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: praktyk IP: *.limes.com.pl 20.07.11, 08:38
    Ja myślałem, że w bankach deponuje i pożycza się pieniądze.
  • Gość: zastępcaKierownika IP: *.aster.com.pl 20.07.11, 08:51
    tygodniowo wzrosną

    tyle juz slychac o tych mitycznych spadkach, ale przejdz sie jeden z drugim do biura i sprobuj wytargowac cos wiecej niz mixer :-)

    6.5K w Katowicach! kto da więcej?

    gdzie te spadki?
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 09:47
    O jakim ograniczeniu podaży mówisz skoro w artykule wskazano, że podaż gotowych mieszkań cały czas rośnie?
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: xyz IP: 87.204.209.* 20.07.11, 11:02
    Jakieś peryferia, wielka płyta, mrówkowce przy arteriach, sorry z "dogodnym dojazdem".
    Wszystko stoi, bo jak ktoś chce kupić, to nie ma co. Jak ktoś musi kupić, to, niestety, kupuje byle co.
  • Gość: wojtek IP: 46.227.246.* 20.07.11, 12:06
    to, że dostępne mieszkania są w kiepskim stanie i lokalizacjach, oznacza, że ceny spadną jeszcze bardziej...

    bo jak sam napisałeś, kto nie musi, ten nie kupuje...

    a ci co chcą sprzedać, często MUSZĄ sprzedać - bo bez tego nie zrealizują swoich życiowych zamiarów, albo np. nie spłącą długów.

    kto zajmuje 50% mieszkań w Polsce? - ludzie po 60 roku życia.
    jaka jest średnia długość życia? - taka, że podaż będzie rosła LAWINOWO.



  • aqwertz 20.07.11, 12:26
    Gdy patrzę na ten wykres, cenka mi opada.
  • Gość: es IP: *.ip.jarsat.pl 20.07.11, 12:28
    Wibor idzie ostro a waluty? Coz ludziki zobaczyli ze frank jednak moze byc powyzej 3zl i to grubo i ze kredyt walutowy to szansa ale i ryzyko a nie zysk bez ryzyka wiec pozyczaja mniej - w efekcie ceny pompowane tanim pieniadzem beda juz tylko spadac i to przez ladnych kilka lat.
  • Gość: wojtek IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:33
    a ludzie brali kredyty na potęgę.
    na cenę wpływ ma relacja popyt-podaż.
    oczywiście tani kredyt nakręca popyt...
    ale w 2006-2007 roku popyt i bez tego był duży (wyż demograficzny - 2x więcej młodych par, niż kiedykolwiek przedtem i potem)

    jak kredyty potanieją, to wcale nie oznacza, że mieszkania podrożeją.
    będą tanieć dalej - bo popyt jest dużo mniejszy niż podaż i ten dystans będzie się zwiększał.

    ci co mieli wziąć kredyt, już wzięli... rynek jest wyczyszczony z takich kupujących.
    w 2008 roku kredyt mógł dostać byle gołodupiec - i brali te kredyty.
    każdy kto chciał, brał - bo mógł. mało było takich, co nie mogło... może 10% jest takich, co chciało, ale NIKT im nie dał.
    pozostali teraz więc na rynku ci, co nie chcieli

    a z kredytem hipotecznym jest jak z cyjankiem - wziąć można raz.
    ci co mogli, już wzięli, a ci co nie chcieli - I TAK NIE WEZMĄ.

  • aramco1 20.07.11, 19:25
    mylisz się co do rekordu w ilości młodych par - więcej ich było w pokoleniu urodzonym krótko po wojnie, bo ci ludzie jeszcze a] byli święcie przekonani, że jak jest dziecko w drodze to koniecznie trzeba brać ślub, b] rzadko uprawiali bezpieczny seks, część z braku wiedzy, część z powodu wartości katolickich, a część na zasadzie "w razie czego się usunie" bo aborcje były legalne, no ale niektórzy, a częściej niektóre po stwierdzeniu wpadki uznawali, że jednak wolą ślub niż skrobankę
  • Gość: wojtek IP: 46.227.246.* 21.07.11, 12:30
    zajmuje mieszkania z czasów Gomułki i Gierka.
    3mln mieszkań w blokach + drugie tyle w kamienicach + milion w willach z lat 80....
    co będzie za 10-20 lat, jak ci ludzie zaczną wymierać?

    zwolni się maaaaasa mieszkań.

    ostatni wyż był w 1983 roku (około 700 000 urodzeń)... a 10 lat później było już tylko 350 000 urodzeń - to są ludzie, którzy będą teraz wchodzili w dorosłość - będzie ich 2x mniej niż kilka lat temu, gdy tłumy rzucały się na mieszkania... 350 000 młodych rocznie = powiedzmy 150 000 par chcących mieszkanie (wobec 300 000 rocznie jeszcze kilka lat temu) - dwukrotnie mniejsza baza dla popytu.

    5-10 lat temu prawie nie było mieszkań "w spadku", bo starców było mało (w ddatku pokolenie mniejsze o 15% z powodu II wojny światowej), za to była masa 50-latków zajmujących mieszkania - ale teraz będzie coraz więcej mieszkań "po umarłych" - biorąc pod uwagę, że po wojnie rodziło się nawet 800 000 osób rocznie - a w latach 90-tych rodziło się niewiele ponad 300 000 rocznie, będzie dysproporcja 500 000 osób/rocznie pomiędzy 2 grupami: (a) grupą odchodzących 60-70 latków (b) grupą 25-30 latków zakładających rodziny

    czyli np. bardzo częsta będzie sytuacja: 2 mieszkania po dziadkach z obu stron odziedziczone przez JEDNO młode małżeństwo - co z tymi nadprogramowymi mieszkaniami zrobią? sprzedadzą? wynajmą? 200tys mieszkań rocznie? komu?
  • Gość: xyz IP: 87.204.209.* 20.07.11, 13:37
    Gość portalu: wojtek napisał(a):

    > to, że dostępne mieszkania są w kiepskim stanie i lokalizacjach, oznacza, że ce
    > ny spadną jeszcze bardziej...
    >
    > bo jak sam napisałeś, kto nie musi, ten nie kupuje...
    >
    > a ci co chcą sprzedać, często MUSZĄ sprzedać - bo bez tego nie zrealizują swoic
    > h życiowych zamiarów, albo np. nie spłącą długów.
    >
    > kto zajmuje 50% mieszkań w Polsce? - ludzie po 60 roku życia.
    > jaka jest średnia długość życia? - taka, że podaż będzie rosła LAWINOWO.

    To jest trochę inaczej. To jakby powiedzieć, że samochody stanieją, bo na rynku pełno jest niesprzedanych polonezów. Oczywiście, że ceny spadną, nawet do 0.
  • Gość: wojtek IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:45
    tutaj wiele osób od sprzedaży "poloneza" ("polonezów" - gdy w rodzinie jest tylko 1 wnuk) uzależnia kupienie "mercedesa".

    poza tym, złe porównanie dałeś, bo używany samochód tanieje szybko - o jakieś 30% rocznie.... po 20 latach to już grat.
    wyobrażasz sobie tych, którzy kupili w 2009 roku "apartamęt" za 400 000zł, sprzedających obecnie za choćby 250 000 zł?

    a mieszkania na dobrze zorganizowanych osiedlach z czasów gierka (place zabaw, zieleń, cisza), będą mieć nabywców - tyle tylko, że będzie tych mieszkań tak dużo, że będzie to tania masówka - każdy będzie mógł mieszkać - i ludzie oleją drogie oferty.
  • Gość: licznik IP: *.ghnet.pl 20.07.11, 12:35
    Tak w kwesti podazy, przegladam ogloszenia w Krakowie, w boomie na "oto_dom" bylo miedzy 3 a 5k ogloszen. Teraz prawie 31k
  • Gość: WOJTEK IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:38
    a młodych par chcących mieć mieszkanie będzie około 150 000 (300 000 osób)....

    dysproporcja to pół miliona obywateli....
    zakładając, że każdy z tych emerytów GDZIEŚ mieszkał...
    i nawet, jeśli każdy miał wnuków, którzy zechcą mieszkać w tych mieszkaniach...
    to i tak zostaje przynajmniej 200-250 tys. mieszkań do zasiedlenia.
    do sprzedaży, albo do wynajmu.

  • hugow 20.07.11, 14:30
    skąd pomysł, że umrze 800ooo emerytów? Umieralność w PL to około 9,5 promila rocznie (prawie 1%) i nie tylko umierają emeryci ale to umieralność w całej populacji, czyli około 350ooo osób z czego tylko częć to emeryci, część to osoby potrzebujące mieszkań, część to dzieci i niemowlęta.
    --
    --
    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
    :):-)
  • sammler 20.07.11, 15:03
    Kolega może nieco przesadził, ale prognozy mówią o 400 tys. zgonów w roku 2011 i liczba ta ma systematycznie rosnąć. W 2035 r. przy ogólnej liczbie 36 mln Polaków zgonów prognozuje się ok. 450 tys. Już w 2014 r. zgonów będzie więcej niż urodzeń żywych.

    S.
  • Gość: ja IP: 46.227.246.* 20.07.11, 18:55
    wtedy będzie szczyt umieralności - i wg. niektórych szacunków, może to być 800 000 osób rocznie - i to przez kilka lat...
    wystarczy spojrzeć, ile np. ludzi urodziło się w 1950, albo w 1955 roku.
  • aramco1 20.07.11, 19:22
    w praktyce to już niedawno było więcej zgonów niż urodzeń - jeśli wziąć pod uwagę eksodus młodych ludzi od 2005: dużo polskich obywateli urodziło się w Anglii, Irlandii itd., jednocześnie emeryci i schorowani umierali w Polsce
  • Gość: hehe IP: 46.227.246.* 21.07.11, 12:35
    byłem ze znajomym pośrednikiem - chciał mi pokazać kilka mieszkań - weszliśmy do jednego bloku - a tam: na jednym piętrze średnio po 2-3 wolne mieszkania - i prawie każde ma tą samą historię: była tu babcia, ale umarła, albo jest słaba i wzięła ją pod opiekę rodzina
    w jednym bloku jakieś 20 mieszkań tego typu - tylko na jednym wisiała płachta "sprzedam/wynajmę" - pośrednik mówił, że na pozostałych lepiej nie wieszać, bo to odstraszy - a potencjalnym klientom pokazuje np. tylko jedno-dwa mieszkania - bo to są klienci szukający mieszkań na wynajem dla studentów i szybko się decydują, myśląc, że ustrzelili mega okazję... a następny klient jest prowadzony do jednego z tych, które pozostały - bo wszystkie są podobne.

  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 08:56
    że tzw. zakup na kredyt to wynajmowanie od banku, z tym że drożej niż od zwykłego właściciela lokalu, z dodatkowym ryzykiem że w jakimś momencie zabraknie pieniędzy na ten wynajem(rata kredytu) to przestaną pozwalać na dalsze wynajmowanie obecnemu najmującemu i obciążą go dodatkowo długiem do spłaty
  • Gość: sun.essence IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 09:23
    Mieszkania tanieją w takim tempie w jakim na taką deprecjację cen mogą pozwolić sobie banki. Duże gwałtowne spadki spowodowałyby, że banki byłyby zmuszone do pozyskania dodatkowych zabezpieczeń od kredytobiorców. W związku z tym nie będzie wielkiego tąpnięcia, natomiast wysoka inflacja przez kolejne lata powinna zrobić swoje. Jeszcze ze 3-4 lata 5% inflacji do tego 2%-3% roczne spadki i jesteśmy w domu. Rynek oczyszczony.
  • Gość: chf IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 11:20
    Przewidujesz inflację w Szwajcarii?
  • Gość: z IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 11:38
    Haha, a to dobre. A co powiesz, na to:
    Prognoza pogody: Rolnicy potrzebują kilka słonecznych miesięcy aby ich uprawy dobrze wyrosły w związku z tym całe wiosna i lato będą słoneczne.
    Takie myślenie to się nazywa zaklinanie rzeczywistości i jest typowe dla osób grających w totolotka i pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych.
  • Gość: gnago IP: *.opera-mini.net 21.07.11, 06:23
    Susza to klęska dla rolnika
  • Gość: bulgot IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 09:28
    Wynajmowanie? Po X latach wynajmowania masz wspomnienia, po X latach kredytu, masz mieszkanie.
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 09:41
    po x latach masz wynajmowania masz x*(różnica pomiędzy ratą - a kosztem najmu)
    po x latach "wynajmowania do banku" masz jeszcze dług do spłacenie w przybliżeniu w wysokości (wartość początkowa m. - (wartość początkowa m. /ilość rat) * x)

    gdy x dochodzi do "ilość rat wynajmującego od banku"/2 wynajmujący normalnie ma już wystarczająco dużo żeby kupić mieszkanie bez kredytu,
    oczywiście bardziej się opłaca kupić z kredytem gdy x jest większy od "ilość rat wynajmującego od banku"/4
  • Gość: www IP: 222.128.41.* 20.07.11, 10:02
    Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mozesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (podatek!! notariusz, itp)


    Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuje! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zamiaru godzine stac w korku!

    Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?
  • ff6 20.07.11, 10:07
    kazdy ma swoje indywidualne potrzeby i priorytety
  • wypasiona_foczka 20.07.11, 19:51
    ff6 napisała:

    > kazdy ma swoje indywidualne potrzeby i priorytety

    ...ale z niewiadomych przyczyn większośc tych "każdych" pędzi za stadem lemingów i kupuje klitki na królliki w "apartamentowcach", które będą spłacane 30-40 lat za cenę odmawiania sobie wszystkiego i drżenia o utratę często znienawidzonej pracy... Większośc tych "każdych" kupuje bo kupują inni, bo fryzjer (GW) powiedział, że mieszkania będą już tylko drożeć, bo kuzyn kupił, bo wzieli ślub a to z niewiadomych przyczyn oznacza, że natychmiast należy się zadłużyc po same uszy...
    Ludzie nie zastawiaja się czy ich stać (osobiście znam takich co fałszowali zaświadczenia o zarobkach byle kupić), co będzie za 10-20 lat, jaką przyszłość zapewnią dzieciom gdy w zębach co miesiąc muszą zanieśc do banku połowę dochodu rodziny...

    Zarabiam całkiem nieźle, większość banków dałaby mi kredyt na zakup przyzwoitego lokum, nie ma tygodnia by ktoś mnie nie pytał kiedy kupię mieszkanie... Wszechobecna presja by "mieć" choćby wirtualnie, choćby na niby, powoduje ludzkie tragedie, widzę to na własne oczy - znajomych którzy zarzynają sie by te kredyty spłacać.

    Ku rozbawieniu ogółu przytoczę kilka nagłówkow artykułów GW która zawsze powie lemingom jak jest/będzie (cykl z serii "będzie juz tylko drożej"):

    gazetadom.pl/prawo/1,65546,3508290.html
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,7146931,Mieszkania_podrozeja__ale_beda____tansze.html
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,7419861,_Rz___Mniejsze_mieszkania_beda_drozec_najszybciej.html
    --
    "Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
    Zastanów się, czasem przegrać znaczy wygrać..."
  • Gość: moe IP: 82.139.156.* 20.07.11, 10:09
    Zawsze będziesz zarabiać i zawsze będziesz młody :)
    Po trzydziestce ,to ty będziesz w Polsce stara pierdoła .
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:12
    > Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mo
    > zesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to
    > operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (po
    > datek!! notariusz, itp)

    A szczegolnie fajnie gdy sie wynajmujacemu "znudzi" najemca z dzieckiem, albo postanowi takie ustatkowanie odpowiedni policzyc. Baaaardzo fajnie szuka sie dla dziecka nowego zlobka/przedszkola/szkoly. A na wszystko masz na ogol niecaly miesiac. BTW trzeba byc bardzo odwaznym czlowiek zeby rodzinie z dzieckiem wynajac (legalnie) mieszkanie :-)
    Miod po prostu :-)
    Podatku nie placisz gdy pieniadze ze sprzedazy mieszkania ida na inne mieszkanie.

    > Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuj
    > e! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zam
    > iaru godzine stac w korku!
    > Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?

    A co ma jedno do drugiego ? Mieszkanie z kredytem mozesz sprzedac.
  • eustachy.s 20.07.11, 10:38
    Jak na razie, a wynajmuję mieszkania w Warszawie od ponad 3 lat zmieniałem mieszkania dlatego że chciałem.
    Za każdym razem mam mieszkanie o wyższym standardzie za tą samą cenę (znacznie taniej niż zakup porównywalnego mieszkania).
    Raz przeniosłem się na drugi koniec miasta, a ostatnio zmieniłem lokal w obrębie dzielnicy. W Warszawie jest ogromny rynek wynajmu i przenosiny poza tym że upierdliwe jest pakowanie nie są problemem, bo mieszkanie znajdzie się bez problemu.
    Ostatnio na szukanie mieszkania poświęciłem 5 godzin w internecie (odsianie ziarna od plew) oraz 6 godzin na oglądanie mieszkań.
    Obejrzałem w sumie 5 mieszkań (4 były fajne ale jedno za małe) zaś jedno pomimo zapewnień właściciela że to podwyższony standard było nie do zaakceptowania.
    --
    bankier.tv/video/Na-nieruchomosci-mozna-stracic-51629.html
  • Gość: amx IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:16
    tylko nie każdy ma ochotę fundować dziecku traumę zmiany szkoły co chwila - więc dla kogoś z dzieckiem ładowanie 7 lat (zerówka+podstawówka) w wynajem jest bez sensu

    poza tym nie każdy lubi mieszkać na walizkach - my co kilka lat robimy sobie mały remont w mieszkaniu, zmieniamy kolory ścian, meble itp - tego nie mógłbym robić w wynajętym, tam nigdy nie jestem w siebie
  • eustachy.s 20.07.11, 13:04
    Obecne mieszkanie wynająłem 15 minut pieszo od poprzedniego, przedszkola, szkoły, żłobki są umieszczone pomiędzy obydwoma mieszkaniami (bliżej starego) więc nie trzeba fundować dziecku traumy. W miastach gdzie jest duży rynek najmu nie jest problemem znalezienie mieszkania w obrębie dzielnicy.
    --
    www.bankier.pl/wiadomosc/-2307553.html
  • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:16
    @eustachy.s, Warszawa i dwa inne duże miasta to nie cała Polska, w mieście poniżej 500 tys. mieszkańców jest już problem z wynajmem mieszkania, tzn. są, ale w stanie opłakanym, bez niczego w środku, syf, kiła i mogiła... a takich w których można zamieszczać od razy jest po prostu kilka na całe miasto i w cenie odpowiednio wyższej niż reszta, nijak się mających do zarobków w tym mieście...

    w miastach typu Białystok, Olsztyn, Lublin, Rzeszów, i ich odpowiedników na zachodzie posiadanie zmywarki jest luksusem, i mało któremu właścicielowi przyjdzie do głowy aby w wynajmowanym mieszkaniu taką zainstalować, jeżeli w swoim własnym jej nie ma...
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:24
    To teraz mi powiedz, czy jesteś zameldowany w tym mieszkaniu na pobyt stały.

    Cud, jeśli wynajmujący zamelduje Cię na pobyt tymczasowy.

    Jeśli nie jesteś zameldowany na pobyt stały, gdzieś na "lewo", to możesz zapomnieć o kupnie mieszkania na kredyt, a często nawet o stałej pracy itd.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:39
    Niektórzy jeszcze pamiętając czasy z lat 80- tych myślą, że meldunek daje im jakąkolwiek przewagę nad osobom, której wynajmują mieszkanie, ale to mit i coraz większa liczba wynajmujących mieszkanie nie robi z tego problemu....
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:50
    > Niektórzy jeszcze pamiętając czasy z lat 80- tych myślą, że meldunek daje im j
    > akąkolwiek przewagę nad osobom, której wynajmują mieszkanie, ale to mit i coraz
    > większa liczba wynajmujących mieszkanie nie robi z tego problemu....

    Pogooglaj - ustawa o ochronie praw lokatorow.
    Jak wynajmujesz mieszkanie rodzinie z maloletnimi dziecmi jestes praktycznie udupiony...
  • czekam_na_spadki 20.07.11, 14:06
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > Pogooglaj - ustawa o ochronie praw lokatorow.
    > Jak wynajmujesz mieszkanie rodzinie z maloletnimi dziecmi jestes praktycznie ud
    > upiony...

    Znam ustawę, możesz to uzasadnić (chyba nie chodzi Ci o część o zasobach gminnych?).
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:13
    Chodzi mi o ochrone przed eksmisja rodzin z maloletnimi dziecmi.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:22
    Tu nawet nie chodzi o rodziny z małymi dziećmi.

    Może się mylę, ale w Polsce od jakiegoś czasu, nie ma eksmisji na bruk. Trzeba znaleźć lokal zastępczy, który spełnia jakieś tam wymagania, zdaje się 5m2 na osobę. Ale mogę się mylić.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:40
    > Tu nawet nie chodzi o rodziny z małymi dziećmi.
    > Może się mylę, ale w Polsce od jakiegoś czasu, nie ma eksmisji na bruk. Trzeba
    > znaleźć lokal zastępczy, który spełnia jakieś tam wymagania, zdaje się 5m2 na o
    > sobę. Ale mogę się mylić.

    To nie do konca tak.
    Sad nie moze orzec eksmisji gdy nie ma lokalu socjalnego (nie zastepczego). Lokal socjalny musi zapewnic gmina - a ta nie zapewnia przez dlugi okres czasu.
    Ochrona dotyczy min. osob z maloletnimi dziecmi.
    Stad wynajem na dluzszy okres czasu i legalnie rodzinie z malymi dziecmi to proszenie sie o klopoty.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:40
    Ale meldunek nie ma tu nic do rzeczy - przejrzyj wyroki sądów, wystarczy udowodnić, że się mieszka - ba właściciel mieszkania nie ma do niego wstępu bez twojego zezwolenia...
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:39
    Ale niezależnie, czy osoba zostanie zameldowana, czy nie, i tak jesteś udupiony...
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:43
    > Ale niezależnie, czy osoba zostanie zameldowana, czy nie, i tak jesteś udupiony

    Oczywiscie.
    Ale zeby sie zameldowac musisz miec legalna umowe najmu. Stad pewne uproszczenie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:46
    No ale jeśli ktoś wynajmuje na gębę, bez żadnej umowy to sam prosi sie o problemy większe niż z niechcianym lokatorem....
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:48
    > No ale jeśli ktoś wynajmuje na gębę, bez żadnej umowy to sam prosi sie o proble
    > my większe niż z niechcianym lokatorem....

    Jakie moga byc wieksze problemy od braku mozliwosci dysponowania swoim mieszkaniem i z koniecznoscia placenia rachunkow za media oraz czynsz ?
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:57
    No na jakiej podstawie bedziesz chciał dochodzić swoich praw? Jeśli umówiłeś sie na gębę, to fakt zamieszkiwania potwierdzony przez dozorcę, sąsiadów itd sądownie zostanie uznany, a ponieważ nie będziesz miał pisma potwierdzającego, to powiedzą, że umówiłeś się z nimi na czynsz np w wysokości 200zł... Dodatkowo całością zainteresuje sie urząd skarbowy, bo podatek nieodprowadzony...
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 15:03
    > No na jakiej podstawie bedziesz chciał dochodzić swoich praw? Jeśli umówiłeś si
    > e na gębę, to fakt zamieszkiwania potwierdzony przez dozorcę, sąsiadów itd sądo
    > wnie zostanie uznany, a ponieważ nie będziesz miał pisma potwierdzającego, to p
    > owiedzą, że umówiłeś się z nimi na czynsz np w wysokości 200zł... Dodatkowo cał
    > ością zainteresuje sie urząd skarbowy, bo podatek nieodprowadzony..

    Jaki sad ?
    Nie ma umowy a najemca nie placi. Wchodze podczas jego nieobecnosci do mieszkania, wymieniam zamki, pakuje walizki i wywoze je na wysypisko smieci.
    O co zalozysz mi sprawe ?
    Dodatkowo musisz miec na zalozenie tejze sprawy.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:19
    > Jaki sad ?
    > Nie ma umowy a najemca nie placi.

    Umowa może mieć formę ustną.

    > Dodatkowo musisz miec na zalozenie tejze sprawy.

    Dlatego napisałem - jeśli trafisz na cwaniaka, możesz mieć problem...
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:28
    warto przeczytać: www.prawo-cywilne.net/inne-umowy/czy-umowa-najmu-na-gebe-jest-wazna/10/1222
    oraz:
    forumprawne.org/prawo-nieruchomosci-lokalowe-budowlane/194218-czy-ktos-moglby-mi-doradzic-najem-umowa-ustna-nieuczciwy-przyjaciel.html
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 19:42
    "Nie ma umowy a najemca nie placi. Wchodze podczas jego nieobecnosci do mieszkania, wymieniam zamki, pakuje walizki i wywoze je na wysypisko smieci.
    O co zalozysz mi sprawe ?"

    O kradzież, ewentualnie kradzież z włamaniem.

    Gość portalu: Kaczus (Tomek) napisał(a):

    > No na jakiej podstawie bedziesz chciał dochodzić swoich praw? Jeśli umówiłeś si
    > e na gębę, to fakt zamieszkiwania potwierdzony przez dozorcę, sąsiadów itd sądo
    > wnie zostanie uznany, a ponieważ nie będziesz miał pisma potwierdzającego, to p
    > owiedzą, że umówiłeś się z nimi na czynsz np w wysokości 200zł... Dodatkowo cał
    > ością zainteresuje sie urząd skarbowy, bo podatek nieodprowadzony...


    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 21.07.11, 10:08
    > "Nie ma umowy a najemca nie placi. Wchodze podczas jego nieobecnosci do mieszka
    > nia, wymieniam zamki, pakuje walizki i wywoze je na wysypisko smieci.
    > O co zalozysz mi sprawe ?"
    >
    > O kradzież, ewentualnie kradzież z włamaniem.

    O kradziez nie zaklada sie sprawy.
    Kradziez z wlamaniem scigana jest z urzedu.
    Zglosisz kradziez swoich rzeczy z mojego mieszkania ?
  • rydzyk_fizyk 21.07.11, 10:36
    > O kradziez nie zaklada sie sprawy.
    > Kradziez z wlamaniem scigana jest z urzedu.

    Generalnie "nie zakłada się spraw" - to kolowializm używany zupełnie dowolnie.
    "Zwykła" kradzież też jest ścigana z urzędu.

    > Zglosisz kradziez swoich rzeczy z mojego mieszkania ?

    Głupie pytanie. Zgłosisz kradzież samochodu z cudzego parkingu?

    Trudności dowodowe rzecz jasna zawsze pozostają ale nie powinny być wielkie jeśli najem trwa dłużej niż miesiąc.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 10:52
    Jeśli była jakakolwiek umowa - choćby ustna, to nie byłeś jedynym posiadaczem tego mieszkania. I dodatkowo nie miałeś prawa wejść, ponieważ zawierając umowę pozbawiłeś sie bycia na czas umowy jedynym posiadaczem. Pojawił się tak zwany posiadacz zależny, któremu zakłóciłeś mir domowy włamując się, dodatkowo ukradłeś rzeczy...
  • tomaszjedrzejewski 21.07.11, 10:54
    No nie mogę :)))
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 10:59
    Czego nie możesz?
  • tomaszjedrzejewski 21.07.11, 11:05
    Nie ma umowy pisemnej to wynocha
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 11:18
    Umowa nie musi być pisemna - podawałem linki.... Wtedy trudniej jest udowodnić, co nieoznacza, że jest to niemożliwe, w zasadzie - jeśli mieszka tam dłużej niż 1-2 miesiące z dowodem nie będzie problemu.
  • rydzyk_fizyk 22.07.11, 11:54
    Jak nie możesz to popuść :P

    Sprawcą przestępstwa naruszenia miru domowego może być właściciel domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu – przesądził wczoraj Sąd Najwyższy (sygnatura akt: I KZP 5/11).

    SN odpowiedział na pytanie Sądu Rejonowego w Kołobrzegu. Ten zastanawiał się, czy właściciel może wejść do mieszkania zajmowanego przez dożywotniego użytkownika. Okazuje się, że nie.

    Sprawa jest poważna, bo naruszenie miru domowego jest przestępstwem, za które grozi grzywna, ograniczenie wolności, a nawet do roku więzienia.

    – Jeśli właściciel mieszkania wynajmie je komuś, wydzierżawi czy odda w tzw. dożywotnie użytkowanie, zrzeka się części praw do nieruchomości – wyjaśniał sędzia sprawozdawca Józef Szewczyk.

    Postanowienie SN oznacza, że właściciel wynajmowanego mieszkania może wejść do niego tylko za wiedzą i zgodą najemcy. Jeżeli natomiast wtargnie wbrew jego woli, to popełni przestępstwo, za które może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

    www.rp.pl/artykul/4,690831-Mir-domowy-chroni-lokatora.html
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: tomekjot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.11, 13:05
    Czy ty czytasz ze zrozumieniem?

    Chodziło o sytuację gdy ktoś zajmuje lokal bez tytułu prawnego. Osoba zajmująca mieszkanie bez tytułu prawnego ma bezwzględny obowiązek opuszczenia zajmowanego mieszkania. I płaci nie czynsz a odszkodowanie

    A ty wyskakujesz z użytkownikiem dożywotnim - który ma niemal takie same uprawnienia jak właściciel

  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.11, 13:48
    Nie zauważyłem, aby była mowa, o kimś bez tytułu prawnego. Było wynajmowane - więc tytuł prawny był.
  • tomaszjedrzejewski 21.07.11, 10:43
    Chyba żartujesz, włamanie do własnego mieszkania ?!
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 10:53
    Oczywiście - bo był w tym wypadku tylko właścicielem, posiadaczem zależnym na mocy umowy był wynajmujący.
  • tomaszjedrzejewski 21.07.11, 11:05
    tylko właścicielem ?!
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 11:21
    Tak - ponieważ wynajął stracił część uprawnień - aż do rozwiązania umowy... Polecam zapoznać się z prawem, bo tłumaczenie rzeczy oczywistych nawet dla nieprawnika interesującego się tylko tematyką jest nużące. Albo lepiej - po prostu podjedź do jakiegoś prawnika i się skonsultuj, nie będziesz miał przykrych niespodzianek w przyszłości.
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 13:41
    Od kiedy to wynajmujący kogokolwiek melduje?

    Przecież najemca to nie pięciolatek - idzie do urzędu i się melduje.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:51
    > Przecież najemca to nie pięciolatek - idzie do urzędu i się melduje.

    Yhy. Zamelduj sie w moim mieszkaniu.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:41
    Mając umowę najmu idzie i się melduje....
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:47
    Chodzi o to by takiej umowy nie bylo.
    Wtedy mozna wejsc z duzymi panami, wymienic zamki w drzwiach a rzeczy wywiezc na najblizsze wysypisko.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:03
    Jeżeli udowodnią zamieszkiwanie tam, to powiedzą, że było tam w kieszeni kurtki 100 tys. A ty wszedłeś bezprawnie zakłócając mir domowy, dodatkowo dokonałeś zaboru mienia. Kombinuj dalej, ale przed sądem będziesz miał ciepło, jeśli trafisz na kogos bardziej bystrego...
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 15:06
    > Jeżeli udowodnią zamieszkiwanie tam, to powiedzą, że było tam w kieszeni kurtki
    > 100 tys. A ty wszedłeś bezprawnie zakłócając mir domowy, dodatkowo dokonałeś z
    > aboru mienia. Kombinuj dalej, ale przed sądem będziesz miał ciepło, jeśli trafi
    > sz na kogos bardziej bystrego...

    Kombinuj dalej.
    Poki co slyszalem o kilkunastu sprawach z zaleglymi czynszami najemcow gdzie ZAWSZE byla umowa najmu.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:20
    > Poki co slyszalem o kilkunastu sprawach z zaleglymi czynszami najemcow gdzie ZA
    > WSZE byla umowa najmu.

    no i czego to dowodzi?
  • Gość: !!!!! IP: *.formlessnetworking.net 25.07.11, 03:05
    > Chodzi o to by takiej umowy nie bylo.

    SLOWNA UMOWA jest tak samo prawdziwa i EGZEKWOWALNE jak pisemna.
    jak ktos sie zna na rzeczy to naprawde nie osmieszaj sie nawet UDAJAC
    ze klucz znalaz na ulicy i wprowadzil sie tam pod Twoja niewiedze noca z dziecmi.

    Umowa USTAN jest wazna jak i pisemna, Ty mniewasz ze jak masz ustna to unikniesz
    podatku i wogole nie ma sprawy. Jak tkos sie zna na rzeczy to ci obrobi dupe jak nie wiem.
    Pisze Ci chlopak jak jest. widac, ze o prawei masz pojecia jak przyslowiowa CIOTA najmujaca kwatery.
  • Gość: tomekjot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.11, 06:08
    to idż do sądu i powiedz, że z klientem umawiałeś się na 600 zł czynszu na 10 lat. Myślisz, że uwierzy?!
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:57
    Kto może dokonać meldunku i jakie dokumenty są wymagane przy meldunku na stałe i czasowo?

    Zameldowania może dokonać osoba dorosła, posiadająca zdolność do czynności prawnej.

    Wymagane dokumenty przy zameldowaniu na pobyt stały i czasowy na ponad 3 miesiące:

    1.Formularz zgłoszenia pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 3 miesiące.
    2.Dowód osobisty.
    3.Książeczka wojskowa, w przypadku osób podlegających powszechnemu obowiązkowi wojskowemu.
    4.Zaświadczenie o wymeldowaniu z poprzedniego miejsca pobytu stałego (tylko przy zameldowaniu na pobyt stały).
    5.Odpis skrócony aktu urodzenia – w przypadku osób niepełnoletnich, nie posiadających dokumentu stwierdzającego tożsamość.

    I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE:

    Do wglądu:
    6.Dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu.

    Przy zameldowaniu na pobyt czasowy do 3 miesięcy, obowiązku meldunkowego należy dokonać w obecności najemcy lub właściciela lokalu, legitymującego się stosownym tytułem prawnym do lokalu oraz dokumentem stwierdzającym tożsamość. Z wymaganych dokumentów osoby meldującej się potrzebny jest tylko dowód osobisty
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:45
    > 6.Dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu.

    Czyli w tym wypadku umowa najmu....
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 19:45
    obowiązku meldunkowego należy dokonać w obecności najemcy

    Czy muszę się zniżać i tłumaczyć co oznacza "najemca"?
    Dokument potwierdzający tytuł do lokalu (najem) to umowa najmu.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • leszekk_k 20.07.11, 23:43
    bez obecnosci wlasciciela, czyli najemcy , wynajmujacy nie ma szns sie zameldować
    tylko na podstawie umowy wynajmu,

    ponieważ nalezy przedstawic prawo do lokalu, czyli prawo do jego pisiadania,
    w postaci aktu notarialnego lub przydzialu w spoldzielni

    zeby ominac chore prawo, i nie wladowac sie w umowe z kims kto nie placi i ciezko go eksmitowac, podpisuje sie umowe najmu w postaci aktu notarialnego jako umowe o najem okazjonaly, gdzie wynajmujacy wskazuje adres pod jaki dostarczymu mu jego rzeczy, w razie jak nie bedzie wywiazywal sie z umowy ( nie bedzie placił )

    koszt niewielki takiej umowy, skutecznosc 100 %




    rydzyk_fizyk napisał:

    > obowiązku meldunkowego należy dokonać w obecności najemcy
    >
    > Czy muszę się zniżać i tłumaczyć co oznacza "najemca"?
    > Dokument potwierdzający tytuł do lokalu (najem) to umowa najmu.


    --
    kredyt na 30 lat to jak małżeństwo! Czasem trudniej się spłacić, niż rozwieść !!!
  • rydzyk_fizyk 21.07.11, 07:32
    Synu, "najemca" to inaczej lokator - ten co wynajmuje od wynajmującego (właściciela lub osoby uprawnionej do podnajmu).

    Zajrzyj może lepiej w wolnej chwili do Kodeksu cywilnego zanim zaczniesz komuś doradzać.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • leszekk_k 21.07.11, 09:06
    ano faktycznie, co nie zmienia faktu, ze nikt bez zgody właściciela się nie zamelduje

    ale na szczescie niedługo ten nieżyciowy obowiazek meldunkowy zniknie




    rydzyk_fizyk napisał:

    > Synu, "najemca" to inaczej lokator - ten co wynajmuje od wynajmującego (właścic
    > iela lub osoby uprawnionej do podnajmu).
    >
    > Zajrzyj może lepiej w wolnej chwili do Kodeksu cywilnego zanim zaczniesz komuś
    > doradzać.


    --
    kredyt na 30 lat to jak małżeństwo! Czasem trudniej się spłacić, niż rozwieść !!!
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 09:11
    O zgodzie właściciela nie ma informacji - tym bardziej, że to sprawa administracyjna. Niektórzy jednak cały czas w pamięci maja "Nie ma róży bez ognia", a od tamtego czasu uprawnienia w związku z meldunkiem bardzo sie zmieniły....
  • tomaszjedrzejewski 21.07.11, 10:41
    Bez zgody właściciela to nie możesz zamieszkać w lokalu a psim obowiązkiem własciela i urzędu jest zapisanie tego faktu w rejestrze.

    Po za tym meldunek - nie uprawnia do niczego
  • rydzyk_fizyk 21.07.11, 12:23
    Zgoda właściciela wyraża się już w zawartej umowie najmu:

    Art. 9 ust. 2a. ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych

    Przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące należy przedstawić potwierdzenie pobytu w lokalu osoby zgłaszającej pobyt stały lub czasowy trwający ponad 3 miesiące, dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu, oraz, do wglądu, dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu tego podmiotu. Dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do lokalu może być umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny do lokalu.


    Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 30 grudnia 2008 r. II OSK 1681/07

    1. Żadnego znaczenia w sprawach meldunkowych nie mogą mieć czynione wobec organu administracji publicznej zastrzeżenia właściciela (współwłaściciela) nieruchomości w kwestii nie podejmowania czynności meldunkowej. Osoba czyniąca takie zastrzeżenie odnośnie nie rejestrowania pod określonym adresem jakichkolwiek osób bez względu na to, czy tam faktycznie przebywają nie jest uprawniona do tego (brak podstaw prawnych dla takich czynności) a poza tym nie ma interesu prawnego do wysuwania powyższych żądań.
    2. Dla osoby zgłaszającej się do zameldowania, jak też dla organu dokonującego czynności zameldowania, wystarczający jest potwierdzony miarodajnym dowodem fakt przebywania w lokalu z określonym zamiarem. Nie można od osoby podlegającej zameldowaniu wymagać legitymowania się prawem do lokalu, w szczególności w postaci zgody właściciela nieruchomości.
    3. Potwierdzenie pobytu jest tylko stwierdzeniem faktu - a nie istnienia uprawnienia i ma charakter wyłącznie dowodowy.

    Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 19 stycznia 2009 r. II OSK 1803/07

    Na wniosek podmiotu, który zgłasza wniosek o zameldowanie, toczy się postępowanie administracyjne kończące się orzeczeniem o odmowie zameldowania. Także i w tym postępowaniu nie ma prawa uczestniczyć właściciel (współwłaściciel) nieruchomości, jako że nie ma on w sprawie interesu prawnego. Nie powinien być dopuszczony do udziału w postępowaniu jako strona.


    Zakładam, że nie jesteś prawnikiem więc powstrzymaj się lepiej od doradzania innym osobom w kwestiach prawnych.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 08:20
    Sprawdź sobie w prawie jakie rodzaje posiadaczy wystepują i że to jedno mieszkanie, mające jednego właściciela może miec więcej niż jednego posiadacza...
  • leszekk_k 21.07.11, 09:00
    no ale to nie zmienia faktu, ze bez zgody właściciela nie może się zameldować,





    --
    kredyt na 30 lat to jak małżeństwo! Czasem trudniej się spłacić, niż rozwieść !!!
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 09:10
    Mając tytuł prawny - umowę - może....
  • Gość: leszekk IP: *.icpnet.pl 21.07.11, 10:18
    akurat będę meldowal sie w poniedizlaek w Poznaniu to spytam z ciekawosci,
    ale ostatnio jak pytalem jakis czas temu to meldujacym byl wlasciciel
  • Gość: tropzon IP: *.play-internet.pl 21.07.11, 13:46
    Niestety nie może.Jestem współwaścicielką mieszkania ale to narzeczony należy do spółdzielni i bez jego obecności nie mogłam zameldować się w moim mieszkaniu.Musiał być on i akt notarialny kupna
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.11, 14:03
    Co ma należenie do spółdzielni z byciem współwłaścicielem? Jaki rodzaj lokalu jest - lokatorski?
    Bo jeśli jesteś współwłaścicielem to figurujesz w akcie notarialnym - sam akt notarialny powinien wystarczyć w tym wypadku - przynajmniej tak było u mnie. Też 2 właścicieli, nikt nie należy do spółdzielni, każdy osobno mógł sie meldować.
  • Gość: tropz IP: *.play-internet.pl 22.07.11, 18:35
    Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu z księgą wieczystą. W akcie notarialnym 2 osoby i bez niego nie mogłam się zameldować. Z drugiej strony jak wcześniej wynajmowałam mieszkanie to właścicielka w mojej obesności mnie meldowała(była prawnikiem)
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.toya.net.pl 22.07.11, 18:38
    Oznaczać może to tylko i wyłącznie, że urzędnik wymagał niewłaściwych dokumentów. Tak jak napisałem, jakiś czas temu kupiliśmy z żona mieszkanie i bezproblemowo zameldowaliśmy się bez konieczności potwierdzania drugiej osoby, bo taka obecność jest niepotrzebna.
  • tomaszjedrzejewski 23.07.11, 20:08
    a po co mieli żądać zgody od współwłasciela?
  • Gość: .... IP: *.torservers.net 25.07.11, 03:16
    To ze jakas CIOTA w spoldzielni cos tam WYMAGALA nie stanowi prawa. Moglas wziasc mnie za soba, szybko bym jej wytlumaczyl zeby sie zastosowala do wykladni prawnych a nie pie...nia glupiot.
  • Gość: tomekjot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.11, 06:11
    No widzisz, a nie którzy tu piszą ze mogą mieszkać legalnie na gębę
  • Gość: gosc123 IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 12:16
    Ja bym do tego dodal fakt, ze jesli np. urodzi ci sie dzieciak to wynajmujac mozesz z latwoscia znalezc wieksze mieszkanie i sie przeniesc. Jak masz kredyt to operacja sprzedaz, kupno, przeniesienie kredytu to sa miesiace plus koszty (podatek!! notariusz, itp)

    Nie wiem po co jest taki ped na wlasnosc! Ja zarabiam naprawde sporo i wynajmuje! I teraz po roku zmieniam bo firma sie przenosi do innego biura i nie mam zamiaru godzine stac w korku!

    Kto moze cos takiego zrobic jak ma kredyt?

    Myslenie typowego singla. Jak masz rodzine to mysli sie troche innymi kategoriami i szukasz jakiegos zabezpieczenia dla rodziny. Nie am znaczenia wowczas to ze Twoja firma zmienila siedzibe i tobie nie chce sie stac w korkach to sobie zmieniasz mieszkanie. A co z dziecmi? one tez maja zmienic szkole? A co z zona? ona tez ma zmienic prace bo Tobie nei chec sie stac w korkach :)
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:47
    Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę,że mając własne mieszkanie można je komuś innemu wynająć?

    Ja za swoje mieszkanie płacę średnio 850 zł ratki. Gdybym je odnajał dostałbym 1150 + czynsz i opłaty (piszę to na podstawie ogłoszenia, gdzie babeczka wynajęłą identyczne mieszkanie jak moje piętro niżej - ma identyczny układ - metraż).

    Gdyby przyszło mi pracować np. na obrzeżach miasta, to poważnie wziąlbym pod uwagę scenariusz:
    Wynajmuje moje własnościowe za 1150 zl + opłaty
    Wynajmuje mieszkanie na obrzeżach za 600-800 zł

    Mogłoby to być całkiem opłacalne:
    1. Płacę ratkę za swoje i w nim mieszkam - mój koszt miesięczny za to, że "spłacam kredyt i mam gdzie mieszkać", to 850 zł (ratka)
    2. Płacę za wynajem na obrzeżach (liczmy 800 zł) + dostaje 1150 i płacę ratkę 850 zł, to koszt tego, że mieszkanie staje się moje i mam gdzie mieszkać = 500 zł

    Czyli 350 zl mniej miesięcznie! Tak trzeba kombinować, a nie ładować kasę na cudze mieszkanie.

    Ja przez kilka lat wynajmowałem mieszkanie od obcych ludzi - zarobili na mnie ponad 80 tys. zł (lekko licząc). Tej kasy NIGDY nie odzyskam!
  • czekam_na_spadki 20.07.11, 14:04
    Gość portalu: Damn napisał(a):
    > Ja za swoje mieszkanie płacę średnio 850 zł ratki.

    (...)

    > Ja przez kilka lat wynajmowałem mieszkanie od obcych ludzi - zarobili na mnie p
    > onad 80 tys. zł (lekko licząc). Tej kasy NIGDY nie odzyskam!

    Jeśli masz kredyt na ok. 30 lat, to znaczy że wziąłeś mniej więcej 140 tys kredytu. Odsetek bankowi ODDASZ 160 tys. Tej kasy NIGDY nie odzyskasz!

    Inna sprawa - rata 850 przy 1150 za wynajem oznacza kupno przed boomem. Kupujący w boomie i teraz mają ratę zdecydowanie wyższą niż koszt najmu dla takiej samej nieruchomości.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:20
    Kupiłem po boomie - w tym roku. Miałem wkład własny ok. 20%.

    Nie zapłacę 160tys. odsetek, bo... wcześniej spłacę ten kredyt (już teraz ratka to skromny ułamek mojego dochodu). Jeśli chciałbym spłacić kredyt dzisiaj, to tak jak napisałeś oddaje tylko kapitał - niecałe 150 tys. i TYLKO to.

    Po drugie - oprocentowanie mojego kredytu to 5,69%.

    To czy opłaca się wcześniej spłacić czy nie zależy od tego, czy umiem inwestować nadwyżkę tak, żeby osiągnąć stopę zwrotu powyżej tych 5,69 %. Jesli tak, to inwestuje. Jeśli nie - spłacam kredyt...

    Proste...

  • ff6 20.07.11, 10:05
    zapomniales dodac ze koszt wynajmu bedzie rosl a rata kredytu zawsze jest od wartosci poczatkowej
    w uk na przyklad ceny domow spadly ale ceny wynajmu poszly do gory bo wiecej ludzi chce wynajmowac niz kupowac
  • Gość: www IP: 222.128.41.* 20.07.11, 10:23
    Rata tez moze sie zmieniac, co pokazaly ostatnie wahania franka...

    Oczywiscie kazdy ma swoje preferencje. Wydaje mi sie, ze jednak podatek od czynnosci cywilno prawnych placisz zawsze! To jest chyba 2% ale suma solidna. Wpis do ksiegi, notariusz, posrednik!

    Sprzedaz i kupno nowego mieszkania to SPOKOJNIE 3% wartosci.

    To jest koszt, ktorego NIKT nie bierze pod uwage.


    Moim zdaniem Polskie podejscie do mieszkania jest bardzo wiejskie. Mam swoj kawalek bloku i tyle. A to czy to sie oplaca. Ile to kosztuje, czy dalej bede potrzebowal takiego mieszkania za 5 lat to schodzi na dalszy plan.


    Jak mozna brac, nie inwestycyjny!!, kredyt na 30 lat? Wszystko moze sie wydarzyc w tym czasie, po co taka kula u nogi?
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 10:31
    rata sie moze zmienic ale zawsze jest liczona na podstawie poczatkowej wartosci
    teraz jest wyzsza ale za jakis czas bedzie znowu nizsza
    tymczasem nie licz na to ze ceny wynajmu spadna kiedykolwiek

    aczkolwiek masz racje sam bym nigdy nie wzial kredytu na jakas klitke na blokowisku
  • Gość: qaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:43
    I tu się mylisz.
    Mam znajomych, którzy maja kilka mieszkań i je wynajmują. Ostatnio musieli obniżyć ceny.
    Sam byłem świadkiem negocjacji, które skończyły się obniżką opłaty za wynajem o 500 zł.
    Za wynajem płacisz z bieżących dochodów, które nie rosną w nieskończoność.
    Za mieszkanie kupione na kredyt płacisz w przyszłości. Bank może rozłożyć raty na większa liczbę lat (np. 40), tak by starczyło pieniędzy na zakup.
    I to jest podstawowa różnica, z której wynika to, że wynajem wcale nie musi kosztować coraz więcej, jak sugerujesz.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 10:49
    tak ale nie wmowisz mi ze za 20 lat przy inflacji 5% (nie mowiac o realnej) wynajem bedzie ciagle kosztowal tyle samo
  • Gość: qaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:08
    1. Nic nikomu nie chcę wmawiać.
    2. Co to znaczy "nie mówiąc o realnej". Chodzi o założenie, że może być różna od zakładanej?
    3. Inflacja 5% to dosyć duża inflacja.
    4. Rozumiem, że inflacja nie ma wpływu na wysokość rat? I kredyt nominalnie kosztuje przez cały czas dokładnie tyle samo ile kosztował w momencie jego brania.
    5. Zauważyłem tylko, że wynajem tanieje. Sam kiedyś liczyłem, że mając wolne środki, warto było wziąć kredyt i raty spłacać z opłat za wynajem. Tak było kilka lat temu. Teraz rata jest większa a opłata za wynajem spadła.
    6. Dawno już przestałem powtarzać ludowe mądrości. Między innymi i tę, że lepiej płacić na swoje (nawet poprzez kredyt) niż płacić za wynajem. Bo jak policzysz to niekoniecznie tak jest.
    7. Rozumiem argumenty psychologiczno-emocjonalne, że lepiej mieszkać we własnym bo jest po prostu własne. Ale nie zawsze tak jest taniej.
  • aramco1 20.07.11, 19:34
    za 20 lat Polska może być krajem emerytów żyjących w większości dzięki przelewom od dzieci pracujących za granicą, czyli krajem z milionem pustostanów - bo wymrze pokolenie wyżu powojennego, a kolejne miliony młodych wyemigrują, nawet nie oglądając się na spadkowe mieszkanko po babci...
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 11:22
    Mylisz sie. Ceny wynajmu caly czas spadaja. Jeszcze dziesiec lat temu ten kto mial mieszkanie na wynajem byl krolem, stopa zwrotu miescila sie w 10 latach. Teraz juz przekroczyla 20 lat, a za nastepne pare bedzie wynosila 30-35 lat. Mieszkania do wynajecia staja sie malo intratna lokata, dla bardzo bogatych, ktorzy maja duzo gotowki i potrzebuja dywersyfikacji - tak jak jest na Zachodzie, a nie zlotym biznesem jak bylo to w Polsce.

    Co do chlopskiego podejscia do mieszkan - to absolutna prawda. Chlop musi byc na swoim, nie jest wazne, ze sie zazyna kredytem na 30 lat i do emerytury staje sie niewolnikiem banku ioraz ze istnieje wielkie prawdopodobienstwo, ze np. po kilkunastu latach splacana, gdzies po 40-tce jesli straci prace, straci tez dach nad glowa. Po latach wypruwania sobie zyl. Chlopskie myslenie bierze gore. Wynajem daje moblinosc, wolnosc i wolne srodki na zycie (bo ktos inny wiezi swoje pieniadze na dziesieciolecia przy dochodzie nizszym niz daja obecnie lokaty bankowe).
  • leszekk_k 20.07.11, 12:56
    Jeszcze dziesiec lat temu ten kto m
    > ial mieszkanie na wynajem byl krolem, stopa zwrotu miescila sie w 10 latach. Te
    > raz juz przekroczyla 20 lat, a za nastepne pare bedzie wynosila 30-35 lat. Mies
    > zkania do wynajecia staja sie malo intratna lokata, dla bardzo bogatych, ktorzy
    > maja duzo gotowki i potrzebuja dywersyfikacji - tak jak jest na Zachodzie, a n
    > ie zlotym biznesem jak bylo to w Polsce.

    tutaj troche glupoty piszesz, bo pamietam jak wynajmowałem mieszkanie w 2000 roku i wlascicielka postanowila sprzedac to mieszkanie, bo mowila ze lepiej kupić obligacje na 16 % bo bardziej sie oplaca

    rentownosc wynajmu jest powiazana ze stopami procentowymi, a na poczatku lat 2000 obligacje byly wysoko oprocentowane, wiec najem nie był zlotym interesem, tylko odzwierciedleniem inflacji


    --
    kredyt na 30 lat to jak małżeństwo! Czasem trudniej się spłacić, niż rozwieść !!!
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:36
    Ale ceny najmu spadły w ostatnich latach, więc - albo użyłeś niewłaściwego kwantyfikatora, albo właśnie zostało udowodnione, że się mylisz...
  • eustachy.s 20.07.11, 10:42
    Wynajmuję od ponad 3 lat w Warszawie, to moje trzecie mieszkanie. Każde kolejne kosztuje mnie tyle samo, a mam za każdym razem ciut wyższy standard. Na dodatek jak rozmawiam z właścicielami to za każdym razem jest coraz gorzej z wynajmem i muszą obniżać ceny.
    --
    bankier.tv/deweloperzy-serwuja-nam-druga-japonie-6098.html
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 11:07
    bo ceny wynajmu tez sa zawyzone i w krotkim okresie moga spasc
    ale gdy ceny mieszkan spadna o 50% to wynajem na pewno pozostanie na podobnym poziomie
  • jakbukda 20.07.11, 13:55
    Gość portalu: aa napisał(a):

    > bo ceny wynajmu tez sa zawyzone i w krotkim okresie moga spasc
    > ale gdy ceny mieszkan spadna o 50% to wynajem na pewno pozostanie na podobnym p
    > oziomie

    Ceny najmu odpowiadają wartości rzeczywistej mieszkania (ktoś to już tu kiedyś wyliczał), bo za wynajem płaci się z bieżącego dochodu, a nie z kredytu. To odzwierciedla możliwości finansowe Polaków, zwłaszcza tych przeciętnie zarabiających.
    Opcją dla nich byłyby, likwidowane właśnie, TBSy lub najem komunalnych lokali mieszkaniowych.

    --
    JUST SHUT UP AND DIE!
  • Gość: Muppet IP: *.centertel.pl 20.07.11, 11:01
    > zapomniales dodac ze koszt wynajmu bedzie rosl

    wnosisz z tego, że przez parę lat spadał i już bardziej spaść nie może? z demografii? z kondycji polskiej gospodarki? z naszej prezydencji w UE? z euro 2012? he he he

    myślisz, że koszt wynajmu będzie rósł szybciej niż nasze pensje? ;)

  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 11:10
    wnosze z tego ze co raz mniej ludzi kupuje wiec zwiekszy sie popyt na wynajem
    a przez to ze mniej sie buduje ilosc mieszkan na wynajem bedzie rowniez ograniczona
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 11:57
    Skąd wnosisz, że mniej się buduje?

    Spadek cen mieszkań oznacza również spadek cen najmu - czynsz jest proporcjonalny do ceny wynajmowanego mieszkania.

    Biorąc pod uwagę demografię najem może spadać nawet bardziej bo na rynek najmu wejdą mieszkania dziedziczone po dziadkach - czyli czynsz nie będzie musiał uwzględniać ceny zakupu mieszkania.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 12:40
    > Skąd wnosisz, że mniej się buduje?

    z oficjalnych danych?

    > Spadek cen mieszkań oznacza również spadek cen najmu - czynsz jest proporcjonal
    > ny do ceny wynajmowanego mieszkania.

    Wlasnie ze nie... na przyklad w uk ceny domow spadly ale ceny wynajmow poszly do gory
    Mniej ludzi kupuje wiec wiecej chce wynajmowac zwiekszajac popyt na wynajem

    > Biorąc pod uwagę demografię najem może spadać nawet bardziej bo na rynek najmu
    > wejdą mieszkania dziedziczone po dziadkach - czyli czynsz nie będzie musiał uwz
    > ględniać ceny zakupu mieszkania.

    To chyba dopiero za 50 lat? Jak obecny wyz demograficzny zacznie umierac. Obecni dziadkowie niewiele maja a jesli juz to czesto stare chalupki nadajace sie czesto do wyburzenia.
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 19:52
    Tu masz oficjalne dane (świeżutkie):

    Warszawa, 18.07.2011 (ISB) – Liczba mieszkań, na realizację których wydano pozwolenia, wzrosła w czerwcu br. o 13,1% m/m do 18.724 szt., a w ujęciu rocznym wzrosła o 20,2%, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W styczniu-czerwcu br. liczba pozwoleń wzrosła o 7,3% do 88.094.

    Wśród deweloperów w okresie styczeń-czerwiec 2011 liczba mieszkań, na których budowę uzyskano pozwolenia wzrosła o 23,6% do 35 266,
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • rydzyk_fizyk 21.07.11, 07:35
    A tu jeszcze odnośnie podaży ciekawe wyimki z raportu REASa:

    stojeipatrze.blogspot.com/2011/07/reas-rynek-mieszkaniowy-w-polsce-w-ii.html

    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • aramco1 20.07.11, 19:40
    tyle że w UK mają lepszą strukturę demograficzną i dodatkowo pchają się do nich imigranci, więc cały czas jest komu wynajmować
  • wypasiona_foczka 20.07.11, 20:11
    To prawda, dodatkowo w Polsce dochodzi kwestia niskiej edukacji ekonomicznej, ciągle trwającego "zachłyśnięcia się" wolnym rynkiem no i przede wszystkim innej mentalnosci (ktoś tam wyżej nazwał ją "chłopską"), ciśnienia na "posiadanie własnego" nawet jeśli nie będzie własne przez najbliższe 30 lat.
    --
    "Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
    Zastanów się, czasem przegrać znaczy wygrać..."
  • Gość: amx IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:12
    tylko że wynajmując "od banku" w końcu staniesz się właścicielem lokalu, a wynajmując od osoby fizycznej nie staniesz się nim nigdy

    - róznica raczej istotna :)

    nie każdy bierze kredyt na 35 lat - sporo moich znajomych brało w okolicach 2004-2005 roku kredyt na max 10-15 lat przy CHF w okolicach 2,8
    za kilka lat mieszkania będą całkowicie ich własnością, CHF był tak nisko przez ostatnie lata że teraz nawet gdyby wzrósł do 5 PLN to i tak wyjdą na nim lepiej niż na złotówkowym
    a ci którzy wtedy nie kupili tylko zdecydowali się na wynajem będą jeszcze długo ładować komuś kasę bez sensu, bo ceny poszły tak w górę że teraz raczej już nie kupią
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 12:27
    masz rację, wynajmując normalnie nie będę właścicielem tego lokalu, za to będę właścicielem, większego, lepszego i tańszego i mniej to mnie będzie kosztowało,

    to prawda że są tacy ludzie którzy nie brali kredytu na 30 lat bo mieli jakiś wkład własny, ale ich było stosunkowo mało,
    patrzysz na wycinek rzeczywistość, ja próbuję objąć to całościowo
    spróbuj ty także
  • czekam_na_spadki 20.07.11, 12:31
    Nie porównuj do sytuacji osób z lat 2004-2005, wtedy mieszkania były tanie, a kredyty sensowne! Kto wtedy kupił na kredyt jest do przodu. Boom zaczął się napędzać pod koniec 2005 aby osiągnąć apogeum w 2007/2008. Porównaj z tymi co wtedy kupili gdy frank był po 2 zł.
    Sens kupowania dzisiaj jest podobny jak w roku 2008 - przed nami spadki.
    W 2004/2005 w perspektywie były wzrosty.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:49
    Mowa jest o wiekszości społeczeństwa, a nie o wyjątkach, których stać na kredyt który wzięli... Bo to już zupełnie inna bajka...
  • Gość: wk IP: 46.227.246.* 20.07.11, 12:00
    ma ten, kto ma w KW wpis hipoteczny.
  • Gość: miły spekulant IP: *.studiopol.pl 20.07.11, 12:12
    to prawie pewne - sytuacja się ustabilizuje, ludzie rzucą się na zakupy aby nie stracić możliwości załąpania się na program "rodzina na swoim". Radzę mieszkania kupować teraz, bo za rok będą dużo droższe.
  • Gość: kkk IP: 46.227.246.* 20.07.11, 13:47
    skoro ci, którzy chcieli, już kupili?
  • Gość: moe IP: 82.139.156.* 20.07.11, 08:41
    Jak widać z artykułu ,to są śmieszne liczby ,800 mieszkań w jednym mieście ,w innym tysiąc osób stać na mieszkanie.
    Gdyby nie Gierek to ludzie mieszkaliby w lepiankach.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:27
    Pitolisz.
    Kilka "ostatnich" inwestycji w Gdansku.

    Inpro ze swoim "city park" - sprzedane przed dziura w ziemii ponad 80% mieszkan :
    www.inpro.com.pl/citypark/

    Invest komfort z "nadmorski park" - sprzedane praktycznie wszystko w 2 etapach, etap pierwszy na ukonczeniu etap drugi - nawet nie dziura w ziemii
    www.investkomfort.pl/aktualne_inwestycje.php?i=65
    Allcon "awiator" - sprzedane wszystkie mieszkania 2-pokojowe, okolo 50% trzypokojowych i wiekszosci czteropokojowych. Sprzedane wszystkie lokale pod uslugi i handel
    www.allconosiedla.pl/?id=27
  • Gość: Rua IP: 80.48.143.* 20.07.11, 10:26
    No to jakos slabo patrzysz, bo w Awiatorze mieszkania 2-pokojowe sa dostepne.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:34
    > No to jakos slabo patrzysz, bo w Awiatorze mieszkania 2-pokojowe sa dostepne.

    To co jest na stronie allconu to nie jest oferta.
    Oferta realna jest na stronie inpro czy hossy.
    Zadzwon, zapytaj sie.
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 11:35
    Po co ma dzwonic, skoro ma siebie zapytac?
  • hit.and.run 20.07.11, 12:00
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > Pitolisz.


    ta Zbylut oczywiscie, dane na stronie dewelopera jako wyznacznik ilosci sprzedanych mieszkan.

    To juz chyba przerabialismy.
  • Gość: boszzzzz IP: 80.50.138.* 20.07.11, 12:39
    tabela ofert:
    city park inwestycja na 156 mieszkań (wszystkie etapy)
    z I etapu dostępne 53 mieszkania
    każdy może sprawdzić
    www.tabelaofert.pl
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:47
    > tabela ofert:
    > city park inwestycja na 156 mieszkań (wszystkie etapy)
    > z I etapu dostępne 53 mieszkania
    > każdy może sprawdzić
    > www.tabelaofert.pl

    Wchodzisz na :
    www.inpro.com.pl/citypark/zestawienie.php i masz wszystkie dostepne mieszkania.
    Razem jest ich 52.
    W pierwszym etapie budowanych jest srednio 8.5 mieszkania na kondygnacje. Przy 11 kondygnacjach masz 94 mieszkania. Dla dwoch budynkow jest to okolo 180 mieszkan.
    Czyli na etapie dziury w ziemi masz sprzedane ponad 70 % wszystkich mieszkan.
  • aramco1 20.07.11, 19:38
    jasne, a gdyby nie komuna to nadal w Polsce mielibyśmy analfabetyzm na dużą skalę... ciekawe jakim cudem w państwach, które dobrodziejstw komuny nie zaznały, ludzie jakoś mieszkają i na ogół nawet zelektryfikowane mają mieszkania
  • zigzaur 20.07.11, 09:08
    Wynajmowanie od banku nosi nazwę leasingu.
  • Gość: nieprawda IP: 46.227.246.* 20.07.11, 11:57
    to nie kryzys, ani kredyty... ani strach przed osłabieniem gospodarki....
    powód jest prostszy: ci co mogli, już kupili - dostali łatwe kredyty - i teraz NIC już nie kupią.

    w 2008 roku kupić mieszkanie zamierzało ok. 3mln obywateli.
    teraz już jedynie kilkaset tysięcy....

    ci co mogli, obojętne, czy mieli 20, czy 40 lat, rzucili się na mieszkania w latach 2006-2008, bo było łatwo o kasę na nie.
    rynek został WYCZYSZCZONY... nie ma już tych kupujących - siedzą "na swoim" z kredytem na 30 lat - a ci, którzy zostali, to albo łowcy okazji, albo tacy, którzy odkładają gotówkę i kupią, jak im się uzbiera, lub tacy, którzy czekają na mieszkanie "po dziadku".
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:12
    Tak i nie.

    Zgadza się, że Ci co kupili mieszkania w czasie boomu (szczególnie na kredyt w CHF), szybko mieszkania nie zmienią.

    Z drugiej strony, młodych (23-28) lat, którzy wchodzą na rynek pracy ratują rodzice/dziadkowie etc.

    Sam znam kilka przypadków, gdy to rodzice brali kredyt, który ma potem być spłacany przez dzieci, jak już się usamodzielnią...

    Mieszkania kupione w 2010-2011.

    Tylko, że w takim przypadku rodzice muszą być nieźle usytuowani, bo przy szacunkowym wieku rodziców 50-60 lat - kredytu na 30 lat raczej nie dostaną...

  • Gość: xXx IP: *.devs.futuro.pl 20.07.11, 09:19
    "Równocześnie deweloperzy wprowadzili do sprzedaży więcej mieszkań niż w poprzednim kwartale. W efekcie w sześciu aglomeracjach było ich w ofercie pod koniec czerwca ok. 46 tys. "To rekord w historii polskiego rynku" - podkreśla Reas"

    Ma się to nijak do budownictwa za czasów premiera tysiąclecia, zorzy Żoliborza, Jarosława Kaczyńskiego, który zastał Polskę murowaną a zostawił rozje**ną
  • hit.and.run 20.07.11, 12:01

    > Ma się to nijak do budownictwa za czasów premiera tysiąclecia, zorzy Żoliborza,
    > Jarosława Kaczyńskiego, który zastał Polskę murowaną a zostawił rozje**ną

    Wracaj dziecko przed telewizor - nie zapomnij wlaczyc "Faktow".
  • Gość: szmaciak IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:36
    przecież na nim wyraźnie widać jak prezes otwiera młodym szklane drzwi do apartamentowca w którym sa te 3 miliony mieszkań

    ja widziałem w telewizji i teraz spokojnie głosuję na PiS, żeby jeszcze wybudowali 3 miliony garaży do tych 3 milionów mieszkan i rozdali 3 miliony samochodów

  • xyz2000 21.07.11, 09:41
    Drzwi trzeba otwierać ręcznie.

    To jest mowa ciała pana prezesa. Wszystko robi sam, ręcznie.
    Nawet swojego kota miętosi sam, ręcznie ;-)
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 07:59
    ceny wrócą do poziomu 90-110% sprzed boom'u
    fantazja? wariactwo? ktoś powie że idiota ze mnie?
    tak było już wielokrotnie, w wielu krajach były sytuacje że ceny wystrzeliwały do góry, tak jak w Polsce, później ceny spadały właśnie do poziomu 90-110% sprzed boom'u, trwało to czasami kilka lat, ale tak właśnie się działo
  • forumowiecgwna 20.07.11, 08:26
    No, opowiedz o tych "krajach"! Widac ze tega z ciebie glowa!

    I te spadki, ho ho - w sumie od 3 lat o tym czytam. Spadki, spadki, marazm, zastoj.
    A zycie biegnie dalej swoim torem, niezaleznie od szczekania.
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 08:35
    W kolejności: kraj,rok szczytu,spadek w% ,wzrost w%,liczba lat spadku
    Holandia;1978;-50;98;7
    Finlandia;1989;-48;109;6
    Szwajcaria;1989;-39;70;10
    Norwegia;1987;-39;53;6
    Dania;1978;-36;22;4
    N. Zelandia;1975;-35;57;5
    Szwecja;1979;-35;26;6
    Hiszpania;1977;-33;24;4
    Dania;1986;-32;52;6
    Japonia;1974;-31;56;4
    Włochy;1982;-30;84;4
    Finlandia;1974;-30;22;5
    Japonia;1991;-27;78;10
    Szwecja;1990;-27;38;6
    Włochy;1992;-26;65;6
    Szwajcaria;1973;-26;34;4
    Irlandia;1981;-22;53;5
    Kanada;1981;-20;6;4

    To było przed 2007 - teraz można dorzucić m.in. Hiszpania, Irlandia, USA, Japonia
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:20
    > W kolejności: kraj,rok szczytu,spadek w% ,wzrost w%,liczba lat spadku

    Jak to czytac ?

    > Holandia;1978;-50;98;7

    Holandia - szczyt cen - 1978,
    spadek w % 50 - ale do ktorego roku ?
    wzrost 98 % - od ktorego do ktorego roku ?
    liczba lat spadku - 7
    czyli spadek trwal od 1978, przez 7 lat (do 1985) po czym trwa (?) wzrost cen ktory osiagnal 58% wobec cen z 1985 ?
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 09:26
    Holandia;1978;-50;98;7
    szczyt cen - 1978
    wzrost do szczytu 98%
    po 7 latach spadku ceny spadły o 50% w stosunku do szczytu
    co po tym 1985 było nie mam danych

  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 11:36
    Powolujesz sie na archaiczne dane.
  • Gość: antyHipokryta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 11:48
    te dane sa stare ale pokazuja jak wyglada taki trend spadkowy
  • allerune 20.07.11, 10:52
    widziałem chyba kiedyś te dane.

    Teraz warto by policzyć jak takie zestawienie wyglądałoby dla Polski... policzyć w dwóch wariantach, cena m2 w Euro(albo Franek - ale nie bądźmy chamscy ;-)) drugi wariant to złotówka

    dane dla Warszawy z wykresu barometr-nieruchomosci.pl/charts/2/ceny-mieszkan-amron-sarfin-ceny-transakcyjne/

    2008 Marzec;8774
    2011 Lipiec;7982
    3 lata, spadek 9%

    W Euro:
    2008 Marzec (euro po 3.46) ;2535
    2011 Lipiec (euro po 4.02);1985
    3 lata, spadek 22%

    We Franku (a co):
    2008 Marzec (Franek po 2.08) ;4218
    2011 Lipiec (Franek po 3.42);2334
    3 lata, spadek 46%

    Widać wyraźnie, że to czy ceny NA PRAWDĘ spadły jest bardzo względnym pojęciem. Ktoś mądrzejszy ode mnie powinien spróbować to zinterpretować. Moim zdaniem duże spadki już nastąpiły, ale zostały pochłonięte przez słabnącą wartość nabywczą pieniądza. Myślę jednak, że realnie to też jeszcze nie jest koniec... pożyjemy zobaczymy
  • Gość: banko IP: *.websupport.sk 20.07.11, 08:38
    i zajmij się pracą.

    Może i Tobie kiedyś się uda i osiągniesz zdolność kredytową.
  • sammler 20.07.11, 10:32
    Kulturalnie nie potrafisz rozmawiać? Twoim zdaniem z pracy biorą się kredyty (zdolność kredytowa)? Bo ja jednak uważam, że z pracy biorą się środki na sfinansowanie konsumpcji i inwestycji, w tym zakup mieszkań. Od 2006 r. odłożyłem sobie na mieszkanie w Wa-wie i nie obchodzi mnie, czy zdolność mam, czy nie. Mieszkanie i tak kupię wtedy, kiedy ja będę chciał, a nie wtedy, kiedy "doradca" powie mi, że mam zdolność i że właśnie mają superpromocję na parę pustaków, trochę betonu, kilka metrów rur i trochę tynku, szumnie zwanych apartamentami.

    Więc - w twoim stylu - nie szczekaj, tylko weź się do pracy, a i ciebie będzie stać na mieszkanie bez kredytu.

    S.
  • Gość: banko IP: *.websupport.sk 20.07.11, 11:00
    nie da sie tego połączyc
    Ale każdemu wolno marzyc o własnym M. Nawet i sammlerowi.
    I praca, praca sammler, a wtedy dostaniesz wymarzony kredyt


  • Gość: Bankier IP: *.prokom.eu 20.07.11, 11:48
    Koleś, odbiło ci z tą zdolnością i z tym kredytem? Czy naprawdę jesteś aż tak ograniczony, ze nie dochodzi do ciebie fakt, że normalni nie biorą kredytów na konsumpcję? Branie Kredytów na konsumpcję (w tym na mieszkania/domy) to domena półgłówków.
  • Gość: kkk IP: 46.227.246.* 20.07.11, 12:15
    ja sam mam odłożone 180 000 zł i co miesiąc dorzucam - raz 500zł, innym razem 2000zł.... a kredytu nie dostanę, bo NIE jestem na etacie. znajomi, którzy nie mają odłożone nawet 10 000zł, dostali kredyty - mieszkają w M, ale muszą to spłacać... mi natomiast bank spłaca odsetki - za które sobie mieszkam - czyli sytuacja ODWROTNA.

    ale nie martwi mnie to - wynajmuję sobie z odsetek i czekam na to samo, co było w:
    Anglii, Irlandii, Niemczech, Belgii, Japonii, Francji, Włoszech - w latach 70-tych i 80-tych...
    tam było to samo - najpierw ceny 100% w górę, a po 10 latach wróciły do poziomu sprzed bańki.

    kredytobiorcy myślą, że schwytali Boga za nogi... zostali zrekrutowani do odrabiania pańszczyzny i tyle.

    nawet, jak mieszkania spadną do np. 150 000zł, to ja mając te 180-200tys. gotówki, wolę nie kupować - lepiej jak pieniądze pracują dla mnie... niż jak są zamrożone w czterech ścianach.
  • sammler 20.07.11, 12:30
    Jestem dokładnie w identycznej sytuacji, tylko oszczędności mam większe, ale i koszty wynajmu wyższe (Wa-wa). Ale tak jak ty - wynajmuję z samych odsetek (i jeszcze średnio 100-150 zł miesięcznie zostaje). Wszystko, co na bieżąco zarabiam przeznaczam na inne codzienne wydatki, resztę oszczędzam. I mam gdzieś to, czy jakiś bank by mi kredytu udzielił, czy nie. Ja go w ogóle nie potrzebuję. Mieszkanie mogę w każdej chwili kupić bez niczyjej łaski. Nie robię tego jednak, bo raz, że ceny spadają, a dwa - nie mam takiej potrzeby.

    S.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:32
    > ceny wrócą do poziomu 90-110% sprzed boom'u
    > fantazja? wariactwo? ktoś powie że idiota ze mnie?
    > tak było już wielokrotnie, w wielu krajach były sytuacje że ceny wystrzeliwały
    > do góry, tak jak w Polsce, później ceny spadały właśnie do poziomu 90-110% sprz
    > ed boom'u, trwało to czasami kilka lat, ale tak właśnie się działo

    1. W normalnych krajach istnieje cos takiego jak planowanie przestrzenne. Zapobiega sie niekontrolowanemu rozrostowi powierzchni aglomeracji miejskich z uwagi na koszty spoleczne jakie taki rozwoj generuje.
    2. W normalnych krajach istnieje cos takiej jak podatek katastralny.
    3. W normalnych krajach ponad polowa dzialek w miastach nie jest dzialkami rolnymi czy ogrodkami dzialkowymi.
    4. W normalnych krajach ponad polowa ludnosci nie zamieszkuje w miejscowosciach ponizej 5 tysiecy ludnosci.
    Dalej sobie rozwin moja litanie znajdziesz odpowiedz dlaczego Polska NIE jest normalnym krajem jesli chodzi o nieruchomosci mieszkaniowe.
  • Gość: br00net IP: *.ip.netia.com.pl 20.07.11, 09:54
    to wszystko bez znaczenia, dla spadku cen - to(spadek) się wydarzy
    to o czym piszesz pozwala utrzymywać rynek w równowadze przez dłuższy czas, to są niezbędne
    regulacje powodujące że ludziom żyje się lepiej
  • sammler 20.07.11, 10:27
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > 1. W normalnych krajach istnieje cos takiego jak planowanie przestrzenne. Zapob
    > iega sie niekontrolowanemu rozrostowi powierzchni aglomeracji miejskich z uwagi
    > na koszty spoleczne jakie taki rozwoj generuje.

    Jaki to ma wpływ na ceny mieszkań i ich potencjał do spadku? Cena jednak nadal pozostaje wypadkową podaży i popytu efektywnego, czy to się tobie podoba, czy nie. Sztuczna dyskryminacja pt. 40-metrowy apartament prezentowany jako lepszy od 40-metrowego mieszkania w bloku z lat 80. sprawy nie załatwia. To, o czym piszesz, stanowi barierę wejścia, czyli przeszkodę dla wzrostu podaży. Mimo to podaż rośnie, więc chyba nie jest tak źle, jak ci się wydaje.

    > 2. W normalnych krajach istnieje cos takiej jak podatek katastralny.

    W Polsce zostanie wprowadzony najdalej w 2013 r. Rząd od dawna prowadzi prace nad katastrem. Szczegóły możesz znaleźć w oficjalnych dokumentach rządowych. To jest tajna broń Vincenta, dzięki której chce on szybko zbić dług publiczny (zobowiązał się do tego przed Brukselą).

    > 3. W normalnych krajach ponad polowa dzialek w miastach nie jest dzialkami roln
    > ymi czy ogrodkami dzialkowymi.

    A cóż to za absurd? Brakuje argumentów, to bierzemy się za uprawianie fantazji?

    > 4. W normalnych krajach ponad polowa ludnosci nie zamieszkuje w miejscowosciach
    > ponizej 5 tysiecy ludnosci.

    W Polsce miast do 2500 mieszkańców jest 106, do 4999 - 209. Mieszka w nich 1,310 mln ludzi. Typowych wsi i osad wiejskich nie liczę, ponieważ tam każdy ma dom na własnej działce i ofertą mieszkań od deweloperów nikt nie jest zainteresowany. Do tej "ponad połowy" trochę ci jednak brakuje.

    > Dalej sobie rozwin moja litanie znajdziesz odpowiedz dlaczego Polska NIE jest n
    > ormalnym krajem jesli chodzi o nieruchomosci mieszkaniowe.

    Nic nie będę rozwijał, szczególnie że nic ciekawego nie napisałeś. Możesz się tu produkować, ile wlezie, ale faktów nie zmienisz. A fakty są takie, że rośnie podaż i znacząco obniżył się popyt efektywny (poparty możliwościami). Nie będę się po raz n-ty powtarzał, ale gdy przejrzysz sobie oferty z Wa-wy, przekonasz się, że mieszkania, które jeszcze w 2007-2008 r. wystawiane były po 9-10 tys. dziś mają cenę ok. 7-8 tys. Dotyczy to zarówno rynku pierwotnego, jak i wtórnego. Są to ceny ofertowe, nie transakcyjne (pewnie jeszcze z 10% niższe). A to dopiero początek spadków. Tak jak do niedawna w prywatnych rozmowach ludzie przechwalali się tym, jaki kredyt dostali i jakie mieszkanie za te pieniądze "kupili", tak dziś rozmawiają głównie o tym, o ile wzrosła im "ratka" i jak bardzo boją się dalszych wzrostów stóp procentowych oraz kursu franka. To skutecznie potrafi zniechęcić do zaciągania zobowiązań na całe życie zawodowe.

    I jeszcze last but not least, znaczna część popytu została zaspokojona w latach 2006-2008 i od 2010. Zajrzyj sobie do statystyk, a przekonasz się, ile mieszkań wówczas sprzedano. Nie żyjemy w roku 2000-2002, gdzie budownictwo (jak cała gospodarka) było w dołku, kredytów hipotecznych nikt nie dawał, więc i ryzyka związanego z budową nikt podejmować nie chciał. Zobacz sobie, ile spółek giełdowych przebranżowiło się na deweloperkę i budownictwo...

    S.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:52
    > Jaki to ma wpływ na ceny mieszkań i ich potencjał do spadku? Cena jednak nadal
    > pozostaje wypadkową podaży i popytu efektywnego, czy to się tobie podoba, czy n
    > ie.

    Ano istnienie planowania przestrzennego ma taki wplyw na ceny mieszkan (a raczej ich rozwarstwienie), ze wladze miast swiadome kosztow obslugi "zadupi" nie sprzedaja ziemi/nie uchwalaja mpzp pod budownictwo wielorodzinne na tychze zadupiach.
    W Polsce buduje sie tam gdzie jest dostepny i tani grunt. Miasta w zaden sposob nie ograniczaja rozwoju tych peryferii przez co masz gigantyczne korki na dojazdowkach (trzeba budowac drogi), nie masz sanitarki (trzeba budowac infrastrukture), nie ma szkol itp. (trzeba je budowac/przenosic) itp. itd. etc.

    > W Polsce zostanie wprowadzony najdalej w 2013 r.

    :-) Zalozysz sie ? Calkiem na powaznie sie pytam...

    > Rząd od dawna prowadzi prace n
    > ad katastrem. Szczegóły możesz znaleźć w oficjalnych dokumentach rządowych. To
    > jest tajna broń Vincenta, dzięki której chce on szybko zbić dług publiczny (zob
    > owiązał się do tego przed Brukselą).

    Ohaheh - szczegoly w dokumentach rzadowych :-)
    A wiesz kolego, ze do tej pory w Polsce nie ma aktualnych map dotyczacych stanu prawnego ?
    Wiesz, ze nie ma chocby elementarnych wycen wartosci (widelek) nieruchomosci w duzych miastach ? Wiekszosc gmin wiejskich nie ma nawet wersji elektronicznej mapy ewidencyjnej.
    No ale tajne "dokumenty rzadowe" mowia co innego :-)

    > > 3. W normalnych krajach ponad polowa dzialek w miastach nie jest dzialkam
    > i roln
    > > ymi czy ogrodkami dzialkowymi.
    > A cóż to za absurd? Brakuje argumentów, to bierzemy się za uprawianie fantazji?

    www.ziemiarolna.pl/wiadomosci.php?newsID=194
    Co do ilosci terenow zajmowanych przez ogrodki dzialkowe - przejedz sie do dowolnego polskiego miasta.

    > W Polsce miast do 2500 mieszkańców jest 106, do 4999 - 209. Mieszka w nich 1,31
    > 0 mln ludzi. Typowych wsi i osad wiejskich nie liczę, ponieważ tam każdy ma dom
    > na własnej działce i ofertą mieszkań od deweloperów nikt nie jest zainteresowa
    > ny. Do tej "ponad połowy" trochę ci jednak brakuje.

    Przestan klamac :
    biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-588.htm
    "Według stanu na dzień 31 XII 1996 r. ludność wiejska liczyła 14 736 000, co stanowiło 38,1% ludności kraju"
    Liczbe ludnosci w malych miastach znajdz sobie sam.
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 12:05
    Według stanu na dzień 31 XII 1996 r

    A w IPN czasem nie miałeś ochoty sprawdzić? :P

    Mamy 2011 r. - rok spisu powszechnego zresztą.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • sammler 20.07.11, 12:23
    Gość portalu: Zbylut napisał(a):

    > Ano istnienie planowania przestrzennego ma taki wplyw na ceny mieszkan (a racze
    > j ich rozwarstwienie), ze wladze miast swiadome kosztow obslugi "zadupi" nie sp
    > rzedaja ziemi/nie uchwalaja mpzp pod budownictwo wielorodzinne na tychze zadupi
    > ach.
    > W Polsce buduje sie tam gdzie jest dostepny i tani grunt. Miasta w zaden sposob
    > nie ograniczaja rozwoju tych peryferii przez co masz gigantyczne korki na doja
    > zdowkach (trzeba budowac drogi), nie masz sanitarki (trzeba budowac infrastrukt
    > ure), nie ma szkol itp. (trzeba je budowac/przenosic) itp. itd. etc.

    Jeszcze raz zadam pytanie: jaki to ma wpływ na ceny mieszkań? Napisałem chyba wyraźnie, że może to stanowić barierę wejścia na rynek, czyli problem dla podaży. Nie jest to chyba jednak aż tak istotny problem dla kupujących, skoro deweloperzy nie są w stanie sprzedać (po obecnych cenach) nawet dziś posiadanych zapasów. Jest to problem deweloperów, którzy muszą przepłacać za działki i biurokrację, nie wiedząc za ile mieszkania ostatecznie sprzedadzą. Bo nadal - jeszcze raz to powtórzę - o cenie finalnej decyduje gra popytu (efektywnego) i podaży. Nie widzimisię urzędników czy deweloperów.

    > :-) Zalozysz sie ? Calkiem na powaznie sie pytam...
    > Ohaheh - szczegoly w dokumentach rzadowych :-)
    > A wiesz kolego, ze do tej pory w Polsce nie ma aktualnych map dotyczacych stanu
    > prawnego ?

    I dlatego to musi trwać. Wejdź sobie jednak choćby na geoportal, a przekonasz się, że nie jest tak źle - ci, którzy posiadają jakąś działkę, na której można by zarobić sami dbają o uregulowanie jej stanu prawnego. A co do zakładu - lepiej się nie zakładaj (str. 404 i nn.).

    > Wiesz, ze nie ma chocby elementarnych wycen wartosci (widelek) nieruchomosci w
    > duzych miastach ? Wiekszosc gmin wiejskich nie ma nawet wersji elektronicznej m
    > apy ewidencyjnej.
    > No ale tajne "dokumenty rzadowe" mowia co innego :-)

    Jakie znowu tajne? Znów brakuje argumentów i tworzymy fikcję?

    > > > 3. W normalnych krajach ponad polowa dzialek w miastach nie jest dz
    > ialkam
    > > i roln
    > > > ymi czy ogrodkami dzialkowymi.

    > www.ziemiarolna.pl/wiadomosci.php?newsID=194
    > Co do ilosci terenow zajmowanych przez ogrodki dzialkowe - przejedz sie do dowo
    > lnego polskiego miasta.

    Ja bym jednak wolał, byś odwołał się do jakichś bardziej szczegółowych danych, np. do ewidencji gruntów M.St. Warszawy. Cytowany przez ciebie artykuł pochodzi z Gazety Prawnej ze stycznia 2008 r. (przypomnę, że mamy połowę roku 2011). Napisano w nim, że w Wa-wie jest 30 proc. ziemi rolnej. Jest w niej też ok. 15% lasów i parków, czyli zieleni miejskiej. Czy ją też wliczono do ziemi rolnej? Bo jeśli spojrzysz na dowolną mapę Wa-wy, przekonasz się, że terenów zabudowanych jest z pewnością więcej niż 55%. To twoje 30% to jednak nadal nie jest ponad połowa. Tak, tak, wiem. Ogródki działkowe dopełniają reszty. Mamy 50% ziemi rolnej i ogródków działkowych, 15% lasów i parków, a tylko 35% terenów zabudowanych w naszej pięknej zielonej i rolniczej stolicy.

    > Przestan klamac :
    > biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-588.htm
    > "Według stanu na dzień 31 XII 1996 r. ludność wiejska liczyła 14 736 000, co st
    > anowiło 38,1% ludności kraju"
    > Liczbe ludnosci w malych miastach znajdz sobie sam.

    A co ma wspólnego wieś z tym, co napisałeś wcześniej, a co ja podważyłem? I z moim komentarzem jako takim? Napisałem chyba wyraźnie, że na wsi każdy ma swój kawał gruntu i sam sobie stawia dom, więc wieś możemy z twojej "wyliczanki" wyłączyć. Bo mieszkańcy wsi w tej liczbie nie będą nigdy generowali popytu na ofertę deweloperów, tak jak nie robią tego masowo obecnie. Masowy exodus ze wsi do miast już się dokonał i kolejna fala prędko się nie powtórzy, szczególnie w dobie dopłat i innej pomocy z funduszy europejskich dla rolników. Pozostają więc miasta do 5 tys. mieszkańców, w których mieszka co najwyżej 1,3 mln ludzi. A gdyby nawet na upartego włączyć te twoje tereny wiejskie, to max 16 mln nadal nie stanowi "ponad połowy" mieszkańców Polski.

    To była moja ostatnia odpowiedź na brednie, które wypisujesz...

    S.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:34
    > Jeszcze raz zadam pytanie: jaki to ma wpływ na ceny mieszkań? Napisałem chyba w
    > yraźnie, że może to stanowić barierę wejścia na rynek, czyli problem dla podaży
    > . Nie jest to chyba jednak aż tak istotny problem dla kupujących, skoro dewelop
    > erzy nie są w stanie sprzedać (po obecnych cenach) nawet dziś posiadanych zapas
    > ów. Jest to problem deweloperów, którzy muszą przepłacać za działki i biurokrac
    > ję, nie wiedząc za ile mieszkania ostatecznie sprzedadzą. Bo nadal - jeszcze ra
    > z to powtórzę - o cenie finalnej decyduje gra popytu (efektywnego) i podaży. Ni
    > e widzimisię urzędników czy deweloperów.

    Brak polityki przestrzennej = drogi grunty w centrach miast = drogie mieszkania w dobrych lokalizacjach.
    Prosciej nie umiem. Jesli nadal nie rozumiesz, rozrysuj sobie graf.

    > I dlatego to musi trwać. Wejdź sobie jednak choćby na geoportal, a przekonasz s
    > ię, że nie jest tak źle - ci, którzy posiadają jakąś działkę, na której można b
    > y zarobić sami dbają o uregulowanie jej stanu prawnego. A co do zakładu - [url=
    > bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4024_fileot.pdf]lepiej się nie zakładaj[/url]
    > (str. 404 i nn.).

    Do roku 2013, ktory podales za date wprowadzenia podatku katastralnego, zostalo nam poltora roku...
    Tu nie chodzi o stan prawny. Chodzi o ogolnokrajowy system. Na dzien dzisiejszy nawet nie ma zaczatkow takowego. Starostwa powiatowe jesli cyfryzuja to wg. wlasnego widzimisie itp.

    > Ja bym jednak wolał, byś odwołał się do jakichś bardziej szczegółowych danych,
    > np. do ewidencji gruntów M.St. Warszawy. Cytowany przez ciebie artykuł pochodzi
    > z Gazety Prawnej ze stycznia 2008 r. (przypomnę, że mamy połowę roku 2011). Na
    > pisano w nim, że w Wa-wie jest 30 proc. ziemi rolnej. Jest w niej też ok. 15% l
    > asów i parków, czyli zieleni miejskiej. Czy ją też wliczono do ziemi rolnej? Bo
    > jeśli spojrzysz na dowolną mapę Wa-wy, przekonasz się, że terenów zabudowanych
    > jest z pewnością więcej niż 55%. To twoje 30% to jednak nadal nie jest ponad p
    > ołowa. Tak, tak, wiem. Ogródki działkowe dopełniają reszty. Mamy 50% ziemi roln
    > ej i ogródków działkowych, 15% lasów i parków, a tylko 35% terenów zabudowanych
    > w naszej pięknej zielonej i rolniczej stolicy.

    1. Parkow nie wlicza sie w tereny rolne.
    2. Pisalem o sumarycznej zajetosci gruntow rolnych i DZIALEK.
    3. Warszawa to nie sa wszystkie duze miasta w Polsce.

    > A co ma wspólnego wieś z tym, co napisałeś wcześniej, a co ja podważyłem? I z m
    > oim komentarzem jako takim? Napisałem chyba wyraźnie, że na wsi każdy ma swój k
    > awał gruntu i sam sobie stawia dom, więc wieś możemy z twojej "wyliczanki" wyłą
    > czyć.

    A to ma wspolnego, ze na calym swiecie postepuje urbanizacja.
    Szczegolnie widac to w krajach rozwijajacych sie - jakim jest Polska.
    To wlasnie w tanich lokalizacjach popyt generuje migracja ze wsi do miast.
    Na wsi, w malych miasteczkach nie bedzie po prostu pracy = nie bedzie przyrostu naturalnego.
    Co z tego "ze sobie postawisz domek" ? Bedziesz jadl kore z drzew ?
    Po szczegoly odsylam do linka, ktory wczesniej zapodalem.
  • Gość: t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 14:01
    akurat u nas urbanizacja jest w odwrocie :) Ludzie wyprowadzają się na tereny podmiejskie, a coraz więcej zawodów można wykonywać bez względu na miejsce pobytu.

    A pisze to prawnik w przerwie między sporządzeniem kolejnych pism procesowych, mieszkający na wsi ok. 120 km pod Wawą. Ja juz do stolicy nie wrócę, tej ciszy, tej przestrzeni nie zamienię na żaden "apartament".
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:09
    > akurat u nas urbanizacja jest w odwrocie :) Ludzie wyprowadzają się na tereny p
    > odmiejskie, a coraz więcej zawodów można wykonywać bez względu na miejsce pobyt
    > u.

    A jest dlatego, ze :
    1. Nie ma planowania przestrzennego.
    2. Nie ma podatku katastralnego.

    > A pisze to prawnik w przerwie między sporządzeniem kolejnych pism procesowych,
    > mieszkający na wsi ok. 120 km pod Wawą. Ja juz do stolicy nie wrócę, tej ciszy,
    > tej przestrzeni nie zamienię na żaden "apartament".

    Rozrost aglomeracji to samo zlo. Ty jestes wyjatkiem. Niewyjatki maja dzieci, ktore chodza do przedszkola, szkoly, na nauke tanca, angielskiego, basen. Ich rodzice pracuje w biurach, sklepach itp.
    Jesli kogos stac na poswiecenie jednego etatu kosztem pracy jako szofer dla dziecka - moze mieszkac na wsi. Mnie niestety na to nie stac.
  • Gość: smiech IP: *.torservers.net 20.07.11, 13:56
    spadki beda OLBRZYMIE. inaczj niz na giledzie gdzie sa szybkie korekty w nieruchomosciach
    dluga i wolna agonia powoduje MOCNE i ZNACZACE spadki. Jestem z Florydy
    tutaj domy mozna kupic za 15% ich wartosci w 2006 roku teraz. I nie piszcie mi ze w POLSCE
    to sie nie zdarzy...Polska to nie FLORYDA, Polska to MEXICO CITY.

    Jak piselm o spadkach na tych forach w 2006-2008 to bylem atakowany, zobaczycie jakie
    bedza spadki w Polsce, macie pelno dzialek, tylko nIKT nic nie moze sprzedac!
    bo ceny 2x wieksze niz w USA w Beverly Hills!

    Ludzie, nie badzcie smieszni, Polska ekonomia to sciema wieksza niz w USA
    USa sie sypie, ale zobaczcie lepiej jaka sciema jest Polska produkcja przmyslowa.
    Ceny spadna do poziomu 1990--95 roku. tego mozecie byc pewni.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 14:06
    > tutaj domy mozna kupic za 15% ich wartosci w 2006 roku teraz. I nie piszcie mi
    > ze w POLSCE
    > to sie nie zdarzy...Polska to nie FLORYDA,

    Wiesz dlaczego sie nie zdarzy ?
    Poniewaz w Polsce kredyt na mieszkanie nie jest zwiazany li tylko z nieruchomoscia. Tj. nie mozesz powiedziec - pieprze nie splacam i oddac klucze do swojego M.
    Tutaj jestes udupiony na calego.
    Stad nie bedzie zadnego zjazdu ala Floryda.

    > Jak piselm o spadkach na tych forach w 2006-2008 to bylem atakowany, zobaczycie
    > jakie
    > bedza spadki w Polsce, macie pelno dzialek, tylko nIKT nic nie moze sprzedac!
    > bo ceny 2x wieksze niz w USA w Beverly Hills!

    Uprzejmie informuje, ze od 2008 roku ceny dzialek w CENTRACH miast i atrakcyjnych lokalizacjach wzrosly.
    Prorokuj dalej.

    > Ludzie, nie badzcie smieszni, Polska ekonomia to sciema wieksza niz w USA
    > USa sie sypie, ale zobaczcie lepiej jaka sciema jest Polska produkcja przmyslow
    > a.
    > Ceny spadna do poziomu 1990--95 roku. tego mozecie byc pewni.

    W 1994 roku przecietna placa (po denominacji) wynosila ... 450zl netto.
    Teraz to okolo 3500zl brutto (czyli jakies 2600 netto).
  • Gość: ida IP: *.64k.pl 21.07.11, 14:23
    A gdzie ty widzisz wzrost wynagrodzenia? Bo ja jakoś bardzo staram się go zobaczyć na moim koncie ale ciągle go nie ma. Przeciętny człowiek, nie oszukujmy się zarania mało i jak chce wziąć kredyt to się okazuje, że pojawia się mur nie do przebicia! Banki tak mnożą formalności, że zostaje tylko ładowanie kasy w kieszeń osobie wynajmującej.
  • Gość: mania IP: 195.22.98.* 21.07.11, 17:38
    nie jestes w stanie obskoczyc wszystkich bankow i dobrze oferty porownac, warto wiec jest przejsc sie do open finance i u nich zasiegnac porady co robic w danej sytuacji
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.toya.net.pl 21.07.11, 17:44
    Nie trzeba obskakiwać wszystkich banków. Z informacji dostępnych na na stronie banku można dowiedzieć się trochę szczegółów - wystarczających, by zawęzić poszukiwania. Późnie 3-5 wizyt w bankach - dobrze zrobią - można się przy okazji zorientowac co do procedur, żeby nie być zaskoczonym przy podpisywaniu umowy.
  • Gość: oliwia IP: 81.219.163.* 21.07.11, 18:21
    wynagrodzenia stoja w miejscu i pracodawca patrzy tylko cos uciac a nie dac... tak to juz bylo, jest i bedzie dalej . niskie wyplaty i co za tym idzie brak zdolnosci kredytowej na zakup mieszkania i duzo formalnosci
  • Gość: zarro IP: 92.55.207.* 20.07.11, 07:21
    Tak bo Ameryka jest w kompletnym dołku....obecnie następuje zrównoważenie sił popytu i podaży...Zobacz jak kształtuje się rynek mieszkaniowy w Polskich miastach...
    www.markamiasto.pl/
  • Gość: ja IP: 149.156.55.* 20.07.11, 07:50
    Widac jak ceny w Krakowie sa zawyzone, moze wkoncu ludzie otworzyli oczy, ze za takie byle co nie warto tyle placic. Trojkatne bloki, trapezowe pokoje z widokiem na blok w odleglosci 15m, albo na klatke schodowa, zero zagospodarowania, zero drogi dojazdowej, nie mowiac o parkingu. Porazka. Na szczescie mieszkanie juz mam, ale w zyciu bym nie kupila czegos za 8tys za m2, co warte jest gora 3!
  • Gość: yourij IP: 195.212.79.* 20.07.11, 12:09
    oraz wielkie ZERO zieleni i jakiejkolwiek przestrzeni do normalnego życia.
    Dla porównania sąsiadujące ze sobą:
    1."nowe" blokowisko na F.Nila zabetonowane do granic możliwości, z parkingami podziemnymi które niewiele dają
    2."stare" blokowisko na Krowoderskich Zuchów, gdzie mimo 10-piętrowców i braku płatnych miejsc parkingowych można bez problemu zostawić auto pod domem, wyjść na spacer z dzieckiem, wyprowadzić psa na zieloną trawke

    nie mówiąc o płotach i zagrodach jak dla bydła na tych "nowych" osiedlach... podczas, gdy na "starym" nikt nie obawia się powiedzieć drugiej osobie DZIEŃ DOBRY
  • podkarpacie 20.07.11, 07:56
    o tych spadkach to slysze od 2008 roku i jak narazie tylko o nich słysze...
  • hansfakir 20.07.11, 08:01
    Jeszcze 2 lata i pensje pracowników budowlanych polecą w dół. W latach 2005-2007 mieli swoje złote czasy ale wszystko co dobre szybko sie kończy.
  • Gość: obsrywator IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:43
    stawki dla budowlaców są efektem, że grupa przygłupów rozpie...ła szkolnictwo zawodowe i oszukała młodych wykształconych, że każdy nadaje się na studia i każdy może pracować jako magister

    większość (95%) tych przygłupów marnuje tylko czas na tych tzw. "studiach" zamiast zapie...ć na budowie do czego się nadaje

    każdy ćwok i debil z ulicy z dwiema lewymi rękami, który zgodzi się przyjść do roboty w tej sytuacji jest na wagę złota

    ale to jest patologia, żeby za prostą pracę, której w tydzień można się nauczyć dawać robolom takie gigantyczne stawki, patologia zpowodowana tym, że zdrowe byki choć głupie totalnie zamiast pracować chleją gorzałę w akademikach i na stancjach ściemniając starym że się uczą

  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 08:01
    Nie słuchaj tylko obejrzyj wykres u mawiego:

    wyborcza.biz/biznes/55,101562,9975430,,,,9975478.html
    Abstrahując od podanych cen - trend jest jasny, szczególnie jak jeszcze się uwzględni inflację.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • zjadaczkartofli 20.07.11, 09:05
    To ja bym dla porównania do tego wykresu dołączył także ten. Tak ku przestrodze, żeby ludzie wiedzieli za co płacą:

    poteflon.pl/koszty_budowy.png

    --
    [img]http://www.suwaczki.com/tickers/gpdtrl6sffgv51cv.png[/img]
  • jakbukda 20.07.11, 09:22
    Ale ten wykres nie jest tajemnicą od dawna. Problemem jest to, że wiedza o strukturze ceny mieszkania, poza świadomością i powodem do narzekań, nie daje większości niczego.
    Myśleliście jak można ominąć dewelopera?

    --
    jakbukda@gazeta.pl
  • Gość: pl IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:03
    Przed wojną w takiej Warszawie powstawały spółdzielnie mieszkaniowe. Oczywiście tzw. państwo nie rzucało kłód pod nogi a nawet wspierało obywateli w tego typu inicjatywach. Tylko, że to było państwo polskie, a nie kolonia z marionetkami zachodniego kapitału u steru.
  • jakbukda 20.07.11, 13:50
    Generalnie, przed wojną Polska była potęgą spółdzielczości mieszkaniowej na skalę Europy. Nie tylko nie rzucano kłód pod nogi, ale idea taniego budownictwa była realizowana z całym rozmachem - projektowali najlepsi architekci i urbaniści.
    Teraz spółdzielnie kojarzą się z aferami i komuną. Poniekąd stąd wynika poparcie dla planów likwidacji TBSów, ludzie nie kumają, że jest to forma spółdzielczości mieszkaniowej. Nie wiem ile ludzi korzysta z tej formy mieszkania, ale PO lekką ręką kupuje sobie cały tłum wyborców fundując im hipoteki za nie swoje pieniądze.
    Mało kto z wyjących z zachwytu nad planami platformy zastanawia się nad warunkami na jakich te mieszkania będą sprzedawane. Władze TBSów też stanowią silne lobby.

    Inna sprawa, że powołanie spółdzielnie mieszkaniowej, to najprostsza i najtańsza rzecz pod słońcem. Trzeba tylko wiedzieć po co i czy warto.
    Z tego co liczyłem wynika, że można mieć mieszkania za 50-60% ceny rynkowej. I nie za "stan deweloperski", tylko wykończone. 10-12 chętnych i można się zastanowić nad taką inwestycją.

    --
    Hab 1:5
  • czekam_na_spadki 20.07.11, 10:34
    A to?
    Ceny wg REASA
  • czekam_na_spadki 20.07.11, 10:41
    czekam_na_spadki napisał:

    > A to?
    > Ceny wg REASA

    Dobra... sam sobie odpowiem - to jest to samo, ale Twój wykres jest o jeden kwartał do przodu...
  • rraleighh 20.07.11, 12:48
    To jest rynek jednostkowy i znalezienie fajnego mieszkania w Wawie jest po prostu trudne. Jest tu całe mnóstwo ruder z czasów komunizmu z sufitami na wysokości 2.4m, bez miejsca do parkowania, amatorsko zaadaptowanych strychow i tak dalej. Te wszystkie lokale maja szanse staniec, szczególnie jeśli są na obrzeżach miasta. Z drugiej strony sprzedają sie za cenę powyżej 5000zl mieszkania na ulicy Kobialka, nie daleko od zalewu zegrzynskiego :) nie wierzyłem własnym oczom, ale tak, istotnie jest tam życie, parkingi są całkowicie zastawione, a "szalony" deweloper buduje kolejny etap :)

    Pisze to jako przestroge dla tych, którzy liczą na fajne mieszkania za 5-7 tysięcy w centrum Warszawy. To sie może nie zmaterializowac, skąd inad jeśli ktoś śledził ten rynek to wie, ze dobre oferty w cenach rynkowych znikają w tydzień-dwa, a w skrajnych wypadkach informacja nie trafia nawet na portale, bo pośrednik ma "stałego klienta".
  • Gość: pdfkdspf IP: *.home.aster.pl 20.07.11, 08:02
    ...ze zroumieniem, wystarczą obrazki (wykresy) ;/
  • sammler 20.07.11, 14:06
    Może ogłuchłeś? Zajrzyj sobie na portale ogłoszeniowe i zobacz, jak ekipy budowlane zabijają się o zlecenia...

    S.
  • lava71 20.07.11, 08:03
    Myślę, że po tak zajadłej nagonce w czasie pompowania bańki teraz media będą lizać rany przez długie lata zanim ludzie znowu uwierzą w pisane i mówione przez nie bajki.
    Spadku nic nie powstrzyma ... spadek kredytowego popytu i demografia zrobią swoje. Politykierzy mamią jeszcze ludzi "zielona wyspą" i inflacją "4%" gdy każdy sam widzi co się dzieje. Wystarczy tylko jeszcze wprowadzić podatek katastralny i może będzie szansa na normalność dla kolejnego pokolenia .... które i tak będzie przez całe życie spłacać nasze długi.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 08:14
    Niestety nasza demografia i jej cykliczność sprzyjają powstawaniu baniek.
    No ale w nieruchomościach - już po wyżu.

    Za parę lat za to pewnie usłyszymy o bankrutujących przedszkolach czy też wcześniej salach weselnych.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 08:16
    Z przedszkolami się zgodzę, ale sale weselne? Tam można robić bankiety, rauty, urodziny, sylwestra, komunię, stypy... itd. itp.
  • Gość: Ezekiel 25 : 17 IP: *.washdc.fios.verizon.net 20.07.11, 08:41
    Rodzina, ktora nie dostal zadnej podwyszki w ciagu ostatnich 3 lat doswiadczyla spadek sily nabywczej o jakies 20-25 %. Dzieki drakonskim podwyzka podatkow, wzrostu cen energii, zywnosci, roznego rodzaju oplat. Powoduje to, ze rodzina ta moze wziasc kredyt o 25% mniejszy niz 3 lata temu. Polska bedzie pierwszym przypadkiem, kiedy pasozyt zabil swego zywiciela ! Mafijny rezim, oligarchia i ich rodziny sadza , ze spadna tylko ceny mieszkan dla skutecznie likwidowanej klasy sredniej, prawda jest taka, ze najwiekszy spadek cen nastapi wsrod domow i mieszkan z gornej polki. Oblesny dom w Warszawie czy Poznaniu za $ 1 500 000 ???????????????????????????? W dobie internetu latwo zobaczyc, co takie pieniadze kupuja w innych czesciach Swiata !
  • Gość: www IP: 222.128.41.* 20.07.11, 10:06
    No ale czemu ta rodzina mialaby nie dostac podwyzki?

    Nawet pensja minimalna wzrosla przez ostatnie trzy lata

    A podatki dochodowe SPADLY, tak samo jak skladka rentowa. Wzrosl VAT.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 10:37
    > A podatki dochodowe SPADLY, tak samo jak skladka rentowa.

    od 3 lat podatki dochodowe rosna bo progi podatkowe i kwota wolna od podatku sa zamrozone
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 08:45
    > Z przedszkolami się zgodzę, ale sale weselne? Tam można robić bankiety, rauty,
    > urodziny, sylwestra, komunię, stypy... itd. itp.

    troche nie trafiles...
    sylwester raz na rok, urodziny, stypy i komunia to male przyjecia na duzo mniej osob niz wesela

    obecnie niektore sale maja zaklepane terminy na 2 lata do przodu na wesela myslisz ze taki popyt bedzie np. z urodzinami ? hehe
  • rydzyk_fizyk 20.07.11, 12:11
    Poza tym sale weselne media rozreklamowały jako świetny pomysł na biznes - więc jeszcze teraz, pod koniec trendu, sporo ludzi w to wchodzi.

    Wszyscy się na rynku nie zmieszczą.
    --
    eksmisja.wordpress.com/2009/
  • Gość: f IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:04
    Gość portalu: Damn napisał(a):

    > Z przedszkolami się zgodzę, ale sale weselne? Tam można robić bankiety, rauty,
    > urodziny, sylwestra, komunię, stypy... itd. itp.


    zwłaszcza stypy
  • nieprawomyslny 20.07.11, 10:05
    lava71 napisał:

    Wystarczy tylko jeszcze wprowadzić podatek katastralny
    > i może będzie szansa na normalność dla kolejnego pokolenia ....

    ja proponuję wprowadzić nie tylko katastralny ale podwyższyć VAT i dochodowy - w końcu jak mniej będzie w portfelu, to rozdmuchany popyt nie będzie dmuchał bańki i pojawi się szansa na "normalność".
  • kotek.filemon 20.07.11, 11:09
    > ja proponuję wprowadzić nie tylko katastralny ale podwyższyć VAT i dochodowy -
    > w końcu jak mniej będzie w portfelu, to rozdmuchany popyt nie będzie dmuchał ba
    > ńki i pojawi się szansa na "normalność".

    No w końcu obniżanie podatków przez ich podwyższanie jest niewątpliwym wkładem pokemonów w ekonomię. Nie na darmo 3x15=45 !

    --
    Lektura znów aktualna
  • Gość: €& $ IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 08:03
    Dom w USA osiem lat temu był wystawiony za 13,5mln $ a jesienią ubiegłego roku poszedł za 4,7mln.
  • Gość: Arek IP: 80.48.151.* 20.07.11, 08:06
    jw. Chodzi o zdanie "W drugim kwartale łączna sprzedaż nowych mieszkań w sześciu największych aglomeracjach (w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście i Łodzi) była o 5 proc. niższa.". Tymczasem największą bądź drugą największą aglomeracją w Polsce jest GOP/aglomeracja śląska czy jak się to to nazywa....
  • Gość: mike IP: *.inet-siec.pl 20.07.11, 08:12
    śląsk jest konurbacją a nie algomeracją ;)
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 08:52
    a
  • Gość: Tomek IP: *.128.126.130.static.crowley.pl 20.07.11, 09:07
    Głupio by brzmiało, chociaż byłoby to poprawne: "wśród największych aglomeracji i konurbacji" lub "wśród największych ośrodków miejskich"... Tutaj słowo aglomeracja raczej zostało użyte (nie do końca poprawnie) jako "duży ośrodek miejski". W tym wypadku GOP oczywiście powinien być uwzględniony.
    Być może też autor bezmyślnie przepisał frazę z raportu. W każdym razie jest tutaj błąd.
    Swoją drogą - wg różnych szacunków (uzależnionych od tego, jak umieścimy granice konurbacji śląskiej i aglomeracji warszawskiej) GOP czasem znajduje się na drugim, ale czasem też na pierwszym miejscu pod względem liczby ludności :-)
  • ojest 20.07.11, 10:07
    Śląsk to nie jest Polska! To jest ukryta opcja niemiecka tzw. V kolumna!

    --
    Bombing for peace is like fucking for virginity
  • Gość: antyHipokryta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:02
    ale pindolisz jak tylko tusk i jego tola potrafia, brawo powinienes sie zglosic do kaszuba o kwiaty

  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 08:14
    Ostatnio, po dłuższej przerwie przejrzałem oferty sprzedaży mieszkań w Trójmieście.
    I to co rzuciło się w oczy, to widoczny spadek cen mieszkań w tzw. wielkiej płycie.

    Pamiętam, że w czasach boomu, ciemne klitki do kapitalnego remontu z widokiem na rozłożyste drzewo potrafiły kosztować ponad 6000 zł/m2. Teraz ceny podobnych "okazji", to ok.4000 zł/m2.
  • Gość: turysta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 08:20
    Żadnych obniżek nie będzie.

    Przecenią 100 m mieszkania przy śmietniku i dziennikarze będą fapować.
  • lava71 20.07.11, 08:22
    spóźniłeś się z postem ... już są.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • Gość: gdańszczanin IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:51
    mieszkanie nie wyciszone, brak parkingu, brak wind przy 4pietrowych, nieciekawe sąsiedztwo, niezadbane trawniki, zielień i chodniki i oni chcieli 6000zł/m2.... Fakt że lokalizacja jest ważna, no ale Trójmiasto nie jest aż tak ogromne żeby do pracy z drugiego końca dojeżdżać 2 godziny.

    za ok. 4000zł/m2 dwa lata temu kupiłem duże mieszkanie przy obwodnicy i jakos nie żałuję. Wielka płyta to nie dla mnie.
  • Gość: public enemy uk IP: *.tktelekom.pl 20.07.11, 08:18
    a te kraje to bankruci....powinny chyba spadać co ?
  • Gość: gościu IP: 77.252.233.* 20.07.11, 08:18
    I bardzo dobrze idioci niech łykają 7tys za metr i sie bujają z kredytem przez 45 lat bo wszyscy biorą bo z mamusią nie wypada frajerem też nie wypada być mieszkania powinny być tańsze o ok. 40%
  • Gość: muuuu IP: *.home.aster.pl 20.07.11, 08:19
    Co za idiotyzm! O ile opłaca się kupowanie samochodów używanych bo są znacznie tańsze i bez koszmarnego narzutu za "nowość", to czy mieszkanie może być "używane"? Przecież zwykle się je remontuje do stanu pierwotnego albo i lepszego. W nieruchomościach narzut za "nowość" jest dla naiwniaków i lanserów, przecież dobra kamienica przy głównej ulicy jest warta miliony niezależnie od wieku...
  • aqwertz 20.07.11, 10:18
    Z g. twarogu nie zrobisz. Wielką płytę można co najwyżej w kolorowe pasy przemalować ale i tak śmierć technologiczna większości tych budynków jest bliska.
  • sammler 20.07.11, 10:45
    Zanim się je w te pasy pomaluje, bada się ich stan techniczny. Widocznie nie jest tak źle, jak ci się wydaje. Zresztą trudno mówić o jednej technologii wielkiej płyty, bo pewnie do niej pijesz... Było tego sporo... Poza tym oprócz wielkiej płyty (przede wszystkim w dużych miastach i na terenach popegeerowskich) jest dużo kamienic i mieszkań zbudowanych z cegły czy pustaka. Być może kupno obecnie mieszkania 50-letniego w wielkiej płycie byłoby obciążone pewnym ryzykiem (dla kogoś, kto chce w nim mieszkać np. 30 lat), ale ci, którzy już je mają, spokojnie będą w nich mogli mieszkać do śmierci. Za 30 lat będzie nas kilka milionów mniej, więc problem częściowo sam się rozwiąże.

    S.
  • kotek.filemon 20.07.11, 11:26
    aqwertz napisał:

    > Z g. twarogu nie zrobisz. Wielką płytę można co najwyżej w kolorowe pasy przema
    > lować ale i tak śmierć technologiczna większości tych budynków jest bliska.

    Przypuszczam, że wielka płyta i tak przetrwa kartonowe domki stawiane przez deweloperów. Jedyne, czego brakuje wielkiej płycie, to odpowiednie docieplenie, ale modernizacja budynków postępuje coraz szybciej i trudno już znaleźć budynek nieocieplony.

    --
    Lektura znów aktualna
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 11:57
    Poza tym licza sie dodatki potrzebne wspolczesnemu czlowiekowi jak np. podziemny garaz.

    W Warszawie deweloperzy nie moga sprzedac calkowicie wyremontowanych kamienic, bo ich potencjalni zamozni mieszkancy posiadaja po 2 samochody, a znalezienie miejsca pod kamienca kilka razy w tygodniu bywa niemozliwe.

    W dodatku amfiladowe uklady mieszkan z minionych wiekow tez nie jest idealnym rozwiazaniem, podobnie jak podworka-studnie na ktore wychodzi czesc (lub wszystkie!) okna w kamienicach.
  • hooligan1414 20.07.11, 08:32
    mamy już za sobą kilka lat od wybuchi kredytowej biegunki. I co widzą kandydaci na kolejnych kredytowych lemingów? Widzą swoich poprzedników, którzy kilka lat temu dostąpili raju na ziemi, tzn. dostali kredyt. Widzą w jaki sposób świadomość kredytu na nich oddziałuje. że zżera ich strer, że w pracy zachowują się dziwnie (stres i presja), że czsami ich zepsute auto długo nie jeździ, bo nagle zabrakło kasy na naprawę, że coraz częściej zwracają się z prośbą o pożyczkę etc. Poza tym to co się dzieje powoli podkopuje czytelny i radosny obraz w głowie leminga - powoli sypią się aksjomaty o nietaniejących nieruchomościach i stabilnym franciszku. Jak w "Poemacie dla dorosłych" Adama Ważyka - "zobaczyli, poczuli, zwątpili"
  • Gość: Jan IP: *.perfekt.pl 20.07.11, 08:32
    nigdzie na świecie średnie ceny nie są tak wysokie jak u nas w stosunku do zarobków !!!
    W Niemczech ceny minimalnie wyższe niż u nas a zarobki 4 do 5 razy takie !
    ... łatwo zauważyć , że coś tu się nie zgadza !
    no i do tego niż demograficzny
    na szczęście mam swoje M ale młodym radzę nie dać nabić się w butelkę !
    Jan
  • forumowiecgwna 20.07.11, 08:35
    A tak a propos Reas-a i innych Gant-ow i Home brokerow.

    Jeszcze rok-dwa lata temu kazdy artykul mareczka z takimi wlasnie paplanymi danymi, jakimis dorzucanymi od niechcenia tekstami od Reasa, home brokera i innych bzdetnych firm-krzakow, spotykala sie z tysiacem zarzutow podwazajacych wiarygodnosc danych i tychze firm. Pamietacie te slynna pania, ktora zaraz po studiach okazala sie wielkim "ekspertem od nieruchomosci", niestety trafila na dociekliwych internautow ktorzy wygrzebali jej dane z goldenline?

    A dzis prosze - te same bzdury, liczby rzucane z kapelusza, ogolniki i bzdetne teksciki, popierane papka Gant/Reas - i jakie wielkie forumowe zadowolenie. Teraz juz nikt nie podwaza zerowej wiarygodnosci i bzdur podawanych w takich artykulach.... Smieszne.
  • hooligan1414 20.07.11, 08:41
    widzisz, Davila powiedział kiedyś, dlaczego ogłupiały motłoch nie zwraca uwagę na to, co mówią rozsądni, mądrzy ludzie. Otóż na początku nie biorą sobie tego do serca, ponieważ uznają ich opinie za herezje. Po czasie nie biorą sobie tego do serca, ponieważ uznają te same opinie za oczywistość. Po prostu we łbach debili pewne rzaeczy muszą się odleżeć, by mózgi pozbawione zwojów mogły zaabsorobować podstawowe prawdy. tu masz taki sam mechanizm - prawda doszła do najbardziej zakutych łbów (choć jak widzę ty się skutecznie bronisz) i nikt juz tu nie rozdziera szat - prawda jest jedna - ceny kwadratow w dol i tak jeszcze baaaardzo długo.
  • Gość: moe IP: 82.139.156.* 20.07.11, 08:52
    Moim zdaniem rynek był i jest pompowany łatwym pieniądzem.
    Np. zatrudnienie ponad 100 tysięcy ludzi na stanowiskach urzędniczych w ciągu niecałych 2 lat .Myślę ,że kasa z pożyczek i dotacji unijnych jest w ten sposób transferowana w gospodarkę.
    Nie wiem jaki w tym sens ,bo chyba to nie jest rozwój kraju ,ale tak robią.
  • hooligan1414 20.07.11, 08:59
    Sens jest taki, że w ten sposób powiększa się DŁUG. prawie ćwierć miliona zł na dobę. Dlatego też np. jeśli masz jakiegoś możnego sąsiada zatrudnnionego w budżetówce, wiedz, że jego wspaniałe mieszkanie bądź dom powstało w dużej częsci właśnie z długu. Efekt długoterminowy będzie taki, że dla niego zostanie ta nieruchomość (święte prawo własności), reszcie zostanie własnie ten dług do uregulowania. Zapłacą za niego dziadowskimi emeryturami (ew. ich brakiem), dziadowkim poziomem tzw. usług społecznych mimo płacenia wysokich podatków (np. służba zdrowia), utratą wszelkich oszczędności (upadek banków i inflacja), wzrostem grabieży podatkowej ze strony państwa, ew. fizycznym wyeliminowaniem w dramatycznych okolicznościach (wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani...) I tak to działa
  • Gość: WAR IP: *.client.mchsi.com 20.07.11, 10:55
    Bedzie wojna juz w przyszlym roku - youtube jackowski nautilius 18.07.2011
  • eustachy.s 20.07.11, 10:01
    W bloku obok ktoś wystawił mieszkanie na sprzedaż, ogłoszenie wisiało 3 tygodnie i już nie wisi. Cena za 3 pokoje chyba 66m2 była niewiele wyższa niż za dwu pokojowe (około 50m2) w tej okolicy.
    Gdyby nie to że za małe to sam bym kupił.
    --
    www.bankier.pl/wiadomosc/-2307553.html
  • sammler 20.07.11, 10:40
    Oczywiście, że podważamy. Czytać nie umiesz? Oni po prostu zaczęli nieśmiało przebąkiwać o spadkach, bo cóż im pozostało innego? Przecież nie mogą zakląć rzeczywistości. Spadki, lepiej lub gorzej ukrywane (zauważ, że nawet ci deweloperzy, którzy podawali do niedawna ceny na portalach typu tabelaofert itp. w większości już ich nie podają (zamiast cen pojawia się adnotacja "informacja u dewelopera"), trwają w najlepsze i nic tego nie zmieni...

    To nie my zgadzamy się z nimi, tylko wreszcie oni łaskawie przestali kontestować rzeczywistość... Ja się z nimi i tak nie zgadzam, jeśli chodzi o zakres przyszłych ruchów cen...

    S.
  • Gość: Wilhelm IP: *.181.28.125.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.07.11, 08:45
    Jak ja lubie takie mądrości i uogólnienia - to brzmi fantastycznie. Posłuchajcie - Jestem funkcjonariuszem CBA i mam drugi, nielegalny dochód. Dlatego kupiłem sobie dom.
  • comrade 20.07.11, 09:05
    A najśmieszniejsze jest jak politycy mówią o mieszkaniach: że w Polsce ich brakuje, że trzeba wybudować 3 miliony mieszkań w 8 lat itd itp. Tymczasem hovno prawda - w Polsce mieszkań jest za dużo.
  • ff6 20.07.11, 10:00
    brakuje mieszkan socjalnych dla ubogich
  • aqwertz 20.07.11, 10:39
    > brakuje mieszkan socjalnych dla ubogich

    Mieszkania socjalne są, ale okupują je całe pokolenia zdegenerowanych i zapitych lokatorów którzy zawsze wszystko muszą mieć za darmo.
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 12:06
    Raczej: brakuje mieszkan w cenach na kieszen przecietnego Polaka. W nadmiarze mamy mieszkan dla milionerow oraz dla szczatkowej klasy sredniej, ale te drugie zwykle powstaja na peryferiach, bez zadnej infrastruktury, wiec nie nadaja sie do mieszkania dla zapracowanej klasy sredniej.

    Potrzebne sa tanie mieszkania dla ludzi, gdzie m² kosztowalby taka ilosc srednich krajowych, zeby Kowalski byby w stanie zgromadzic odpowiedni wklad wlasny, a na reszte wziac kredyt na +/-15 lat.
  • siewen2011 20.07.11, 09:05
    I bardzo dobrze! Czas najwyższy żeby deweloperzy, którzy rozdmuchali ceny STANÓW SUROWYCH do idiotycznych poziomów, dostali wreszcie po du...ie! Mieszkanie w Warszawie w cenie mieszkania na Manhattanie w NY???? Albo w Londynie na Battersea???? Paranoja! Pomijam fakt, że tam te mieszkania są w podobnych cenach i już wykończone pod klucz. Kto w ogóle zaczął kupować te "mieszkania" za taką kasę? Ludzie też są temu winni. W 2005 roku przykładowe mieszkanie było warte 180tyś, a już rok później 450tys. I nikt w tym nie widział niczego absurdalnego? W UK, na początku 2000 roku ceny mieszkań nagle wzrosły i co się stało? Deweloperzy pobankrutowali! Bo Anglicy nie rzucili się na mieszkania kosztujące absurdalne pieniądze, nie mające żadnego logicznego wytłumaczenia. W Polsce, po wzroście cen, wzrosła także sprzedaż. Gratuluję Polsce inteligentnego społeczeństwa. Brawo!
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 09:26
    > Czas najwyższy żeby deweloperzy, którzy rozdmuchali ceny STANÓ
    > W SUROWYCH do idiotycznych poziomów, dostali wreszcie po du...ie!

    Nie do końca. To nie deweloperzy "rozdmuchali" ceny do niebotycznych rozmiarów, tylko POPYT, nasilony przez akcje kredytową banków.

    Każdy, na miejscu deweloperów zrobiłby tak samo (czyt. podniósł ceny). Jeśli byłbyś deweloperem, który przed boomem sprzedawał mieszkania po 4000 zł/m2 i nagle pojawia się masa nakręconych klientów, którzy są w stanie zapłacić 6000-7000 zł/m2, to czy byś ich powstrzymywał? Ja od razu mówię, że nie. :)

    Absolutnie nie! Ja uważam, że deweloperzy po prostu, prawem rynku, skorzystali z okazji i zarobili, tam gdzie można było. A że zrobili na tym świetny interes? Tylko pogratulować!

    Proste. Nie oni pierwsi - i nie ostatni...

    Swoją drogą, to jeszcze w czasach boomu, gdy widziałem prognozy deweloperów, że będą dobrze sprzedawać się (wg nich) duże i drogie mieszkania, to zdziwiło mnie, jak można tak przestrzelić oczekiwania. I faktycznie, teraz zostało im sporo dużych i drogich mieszkań.

    To oczywiste, że ktoś mając np. 1mln raczej 5 razy zastanowi się, czy kupić 100 m2 "apratament" i słuchać, jak sąsiad spuszcza wodę, czy sąsiadka tłucze kotlety na obiad, czy może wybudować 300m2 wypasiony dom...
  • hooligan1414 20.07.11, 09:32
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:06
    RnS to ingerencja państwa w wolny rynek...

  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:43
    > Każdy, na miejscu deweloperów zrobiłby tak samo (czyt. podniósł ceny). Jeśli by
    > łbyś deweloperem, który przed boomem sprzedawał mieszkania po 4000 zł/m2 i nagl
    > e pojawia się masa nakręconych klientów, którzy są w stanie zapłacić 6000-7000
    > zł/m2, to czy byś ich powstrzymywał? Ja od razu mówię, że nie. :)

    Dlaczego zatem nie zostales deweloperem ?
    Od roku 2005 nastepowal staly wzrost cen mieszkan, dlaczego nie zwietrzyles okazji zeby wycisnac kase z tych nakreconych klientow ?
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:08
    Za duży kapitał na wejściu.

    Na szczęście są inne sposoby, żeby mieć godziwy zysk...
  • hit.and.run 20.07.11, 12:14

    >
    > Dlaczego zatem nie zostales deweloperem ?

    Zbylut - coraz nizej w argumentach....

    Zbylut dlaczego nie zostales milionerem ?
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:37
    > > Dlaczego zatem nie zostales deweloperem ?
    >
    > Zbylut - coraz nizej w argumentach....
    >
    > Zbylut dlaczego nie zostales milionerem ?

    Skad wiesz, ze nie zostalem ?
    Poza tym moj wpis to zwykle zbicie debilnego argumentu o niesamowitej wprost rentownosci deweloperki w naszym kraju. Jesli to takie oplacalne to dlaczego firmy deweloperskie nie powstaja jak grzyby po deszczu ?
  • Gość: mulok IP: *.IOd.krakow.pl 20.07.11, 13:40
    właśnie powstawały "jak grzyby po deszczu" jeszcze 3 lata temu - a teraz duża ich część się na tym "przejedzie"
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 12:10
    Nie wszycy chca mieszkac w domu na zadupiu i spedzac zycie w samochodzie. Niektorzy, ci co wychowali sie w miesci, wola jednak 100m² apartament.

    PS. Polacy to jednak narod chlopow - musi byc dom, ziemia do grzebania i ZERO umiejetnosci zycia w spoleczenstwie.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:25
    Ja pisałem o 300m2 domu w centrum miasta.

    Już tutaj taki jeden był, który twierdzi, że nie da się kupić domu za 1mln do 10 min jazdy samochodem od centrum Gdańska.

    1 minuta poświęcona z mojego życiorysu i znalazłem mu dom za 890 tys. 350 m2, 7 pokoi, 2 łazienki, silownia, taras, PIĘKNY widok na otwartą przestrzeń na piękną panoramę Gdańska (jak z widokówki)

    Aha, i dom był 10 minut od centrum... piechotą. :D
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:39
    > 1 minuta poświęcona z mojego życiorysu i znalazłem mu dom za 890 tys. 350 m2, 7
    > pokoi, 2 łazienki, silownia, taras, PIĘKNY widok na otwartą przestrzeń na pięk
    > ną panoramę Gdańska (jak z widokówki)
    > Aha, i dom był 10 minut od centrum... piechotą. :D

    25 letni dom, o powierzchni 370 m^2 polozony na 400 m^2 dzialce.
    Pieeeekny :-) wprost. Lekko liczac 4 kondygnacje...
    BTW, centrum Gdanska (te do pracy) to nie Stare Miasto a Wrzeszcz.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:59
    Manipulujesz z braku argumentów:

    Cytuję za ogłoszeniem:

    Cena: 890 000 zł
    Rodzaj: Dom wolnostojący
    Pow. całk.: 350 m2
    Cena za m2: 2 542,86 zł
    Liczba pokoi: 7
    Pow. działki: 510 m2
    Liczba pięter: 2

    Dom blisko centrum Gdańska o powierzchni 350 m2 na działce 510 m2 , doskonała lokalizacja. Bliskość komunikacji miejskiej, sklepów, punktów gastronomicznych, szkół, przedszkoli. Duży salon z kominkiem i wyjściem na przestronny taras z pięknym widokiem na panoramę miasta . Główne atuty nieruchomości: Doskonała komunikacja z centrum, cicha i spokojna okolica, ogród. Dom po kapitalnym remoncie , ściany cekolowane , malowane na podłogach panele-terakota , wymieniona instalacja elektryczna, nowe okna plastikowe , nowe drzwi . W budynku 7-pokoi ,3-łazienki, sauna, siłownia, pralnia, garaż ,duży taras

  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:17
    > Manipulujesz z braku argumentów

    Przeciez nie manipuluje...

    > Pow. całk.: 350 m2
    > Pow. działki: 510 m2

    Przeciez to musi byc potworek. Zarowno funkcjonalny jak i architektoniczny.
    Na dzialce 600m^2 da sie wybudowac funkcjonalny dwukondygnacyjny dom wolnostojacy o powierzchni nie wiekszej jak 200 m^2.
    A tutaj masz powierzchnie 350m^2 i mniejsza dzialke...
    Wiek domu laskawie pominales.
    Jak i to, ze w centrum Gdanska - Starym Miescie - nie ma de facto miejsc pracy dla Gdanszczan, co wie cale Poludnie stojac codziennie w gigantycznych korkach dojazdowych do Wrzeszcza.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:29
    Wolalbym wydać 890 tys. na taki "potworek" niż te same pieniądze na 100m2 mieszkanie, ups! apartament!

    Dom jest z roku 1986 r.

    Na tej samej zasadzie, można udowodnić, że mieszkanie w falowcu (najgorsza wielka płyta w Gdańsku o ogromnym zagęszczeniu ludzi na m3) jest bardzo dobrym wyborem, bo ktoś tam może mieć blisko do pracy... nie to co mieszkanie blisko centrum...

    Wszystko da się udowodnić... ;)
  • Gość: lolek IP: 74.3.165.* 20.07.11, 15:08
    Mowa o domu na Bystrzyckiej? Dobra opcja, jeśli doliczyć dokończenie remontu to pewnie wyjdzie koło miliona. Mała działka i trzy kondygnacje, rekompensowana świetną lokalizacją (nawet jeśli odpuścić bliskość Armii Krajowej). Kwestia wyboru, wydajesz bańke na dom, albo polowe tego na 4pokoje + 2lazienki na granicy Wrzeszcza i Oliwy - w mojej opcji 430k pln za 80m2. Za 600k widziałem szereg w Oliwie, na granicy lasu, też z końcówki lat 80tych po remoncie - 140m2.

    Każdy wybiera to co lubi.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 15:16
    > albo polowe tego na 4pokoje + 2lazienki na granicy W
    > rzeszcza i Oliwy - w mojej opcji 430k pln za 80m2.

    Gdzie na granicy Wrzeszcza i Oliwy mozna kupic nowe mieszkania < 5kzl za m^2 ?

    > Za 600k widziałem szereg w O
    > liwie, na granicy lasu, też z końcówki lat 80tych po remoncie - 140m2.

    Masz namiary na ta inwestycje ?
  • Gość: lolek IP: *.torservers.net 20.07.11, 16:27
    1. Prywatna inwestycja - 6 mieszkan w budynku.

    2. Okolice Doroszewskiego, Abrahama - nie pamietam dokladnie niestety.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 15:18
    :)))

    350m2 domu póki co nie planuję, bo wtedy przez najbliższe kilka- a może i kilkanaście lat musialbym produkować potomków jeden po drugim, żeby zapełnić tak duży dom ;)

    A tak serio. To zakup domu mozna tez potraktowac jako rodzaj inwestycji.
    Jak w domu jest osobne wejscie, to mozna pomyslec o odnajmie pewnej części domu...

    Też jakaś opcja.

    Dzięki za info.
    Pozdrawiam :)
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 09:41
    > I bardzo dobrze! Czas najwyższy żeby deweloperzy, którzy rozdmuchali ceny STANÓ
    > W SUROWYCH do idiotycznych poziomów, dostali wreszcie po du...ie! Mieszkanie w
    > Warszawie w cenie mieszkania na Manhattanie w NY???? Albo w Londynie na Batters
    > ea???? Paranoja!

    Przestan klamac.
    W zeszlym tygodniu spotkalem sie z moja kolezanka od 7 lat mieszkajaca w Londynie.
    Kupila mieszkanie (48m^2) w 4 strefie (wembley) okazyjnie jako demonstracyjne (budynek oddany do uzytkowania 4 lata temu) za 180 tysiecy funtow.
    Wembley to hindusko-polskie zadupie, klitka 48 m^2 kupiona tam za blisko 850 tysiecy zlotych.
    Gdzie w W-wie masz mieszkania po blisko 18 tys. z m^2 ?
  • Gość: dd IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 09:49
    cala warszawa w porownaniu do londynu to zadupie wiec porownywanie nie ma sensu
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 12:13
    W Warszawie, w strefie porownywalnej do Wembley (bo jednak Warszawa jest malenka w porownaniu z Londynem) sa mieszkania wylacznie drozsze w stosunku do pensji niz owo mieszkanie w Wembley.
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 12:40
    > W Warszawie, w strefie porownywalnej do Wembley (bo jednak Warszawa jest malenk
    > a w porownaniu z Londynem) sa mieszkania wylacznie drozsze w stosunku
    > do pensji
    niz owo mieszkanie w Wembley.

    Co za kretynski przelicznik do pensji...
    Mercedesy tez powinny byc 3x tansze u nas niz za zachodnia granica ?
    Bo przeciez 3x mniej zarabiamy...
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 12:56
    mercedesy nie bo to towar w calosci importowany ale wszystko co jest rodzimej produkcji (bo ma nizsze koszta produkcji - pensje) powinno byc duzo tansze niz na zachodzie w tym i mieszkania (nizszy koszt budowy, tansza ziemia, materialy itp)

    kretynski przyklad dales

    poza tym w przypadku mieszkan w duzej mierze cena zalezy od lokalizacji wiec raczej ciezko porownywac swiatowe centrum finansowe londyn z warszawka
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 13:21
    > mercedesy nie bo to towar w calosci importowany ale wszystko co jest rodzimej p
    > rodukcji (bo ma nizsze koszta produkcji - pensje) powinno byc duzo tansze niz n
    > a zachodzie w tym i mieszkania (nizszy koszt budowy, tansza ziemia, materialy i
    > tp)
    > kretynski przyklad dales

    To Ty dajesz kretynskie przyklady.
    Na dzien dzisiejszy w Europie nie ma barier celnych ani barier w przemieszczaniu sie, osiadlaniu i pracy.
    Tym samym materialy budowlane tej samej jakosci w Niemczech czy w Polsce beda kosztowaly TYLE SAMO. Bo latwo je przewiezc przez granice i sprzedac tam gdzie klienci chcieliby za nie zaplacic wiecej.
    Gorzej jest z praca. Ta w Polsce pomimo otwarcia granic nadal jest tansza. Ale praca to drobny udzial w cenie mieszkania

    > poza tym w przypadku mieszkan w duzej mierze cena zalezy od lokalizacji wiec ra
    > czej ciezko porownywac swiatowe centrum finansowe londyn z warszawka

    Ta warszawka pomimo wielu brakow wyrasta na centrum centralno-wschodniej czesci Europy. Zobacz np. jak wyglada gielda papierow wartosciowych.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 13:41
    ja zadnych przykladow nie daje :) to ty wyskoczyles z durnota o mercedesie :)

    koszt budowy to nie tylko paczka cegiel ale przede wszystkim koszt samego wybudowania, cena ziemi, biurokracja itd... realna cena mieszkan w polsce powinna byc conajmniej o 50% nizsza reszta to nadmuchana banka ktora wlasnie peka

    > Ta warszawka pomimo wielu brakow wyrasta na centrum centralno-wschodniej czesci
    > Europy. Zobacz np. jak wyglada gielda papierow wartosciowych.

    no i co z tego? to nie zmienia faktu ze londyn jest lata swietlne przed wawa.
  • ff6 20.07.11, 09:57
    powiedz kolezance ze przeplacila ;) jest pelno mieszkan po okolo 120tys w tamtej okolicy
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:02
    > powiedz kolezance ze przeplacila ;) jest pelno mieszkan po okolo 120tys w tamte
    > j okolicy

    Bawi mnie porownywanie starych (30-40 letnich) mieszkan za granica do nowych budynkow w Polsce.
    Porownaj ile kosztuja NOWE mieszkanie w Londynie.
  • Gość: Damn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:11
    W skrócie ceny są takie same jak Polsce, tylko przy cenie stoi znaczek funta zamiast zł ;)

    Londyn jest KOSZMARNIE drogi jeśli chodzi o nieruchomości.
  • ff6 20.07.11, 10:14
    no to znajdz mi mieszkanie w warszawie za 120tys zl bo takich jest pelno w londynie za 120tys GBP
  • ff6 20.07.11, 10:12
    Ojej nowe budynki w polsce to same cuda i technologia kosmiczna zapomnialem

  • eustachy.s 20.07.11, 10:13
    Mnie też to bawi Zbylut, większość nowych budynków to niedoróbki. Przeciekają dachy, odpadają tynki, do garaży wlewa się woda. A ty zajmij się kupowaniem mieszkań w garnizonie czy też w innych inwestycjach w Gdańsku.
    A Wembley nie jest taką złą dzielnicą. W Polsce też ma sąsiada Polaka i jakoś nie przeszkadza ci to w mieszkaniu.
    --
    "Chciałbym być tak bogaty by cieszyć się z wygrania sąsiada w Lotto przy kumulacji."
  • ff6 20.07.11, 10:16
    100/100

    w polsce jest taka mania NOWEGO dzieki temu deweloperzy nabudowali dziadostwa i jeszcze nazwali dumnie apartamentami
    glupi narod nabral sie i polecial kupowac
  • Gość: Zbylut IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.11, 10:33
    > Mnie też to bawi Zbylut, większość nowych budynków to niedoróbki. Przeciekają d
    > achy, odpadają tynki, do garaży wlewa się woda. A ty zajmij się kupowaniem mies
    > zkań w garnizonie czy też w innych inwestycjach w Gdańsku.

    Tak sie zdarzylo, ze mieszkalem w 25 letnim bloku. Mieszkam w 2 letnim szeregu, ale obok stoi tez 2-letni budynek (ten sam deweloper).
    Roznica w standardzie mieszkania w starym bloku a w nowym jest gigantyczna.
    W nowym jest winda zjezdzajaca do parkingu podziemnego, zatrzymujaca sie na parterze. To nieocenione jesli kiedys bedziesz mial dziecko i ciezko wozek. W kazdym starym bloku zeby dostac sie do windy trzeba przejsc po schodkach na parter. Zrob to z polrocznym dzieckiem i wozkiem pelnym zakupow bedac kobieta.
    W starym budynku sa waskie klatki schodowe. Sprobuj wniesc jakis mebel, szafe, lodowke w takiej klatce schodowej.
    W starym budynku miesieczny czynsz byl o okolo 40-70% wyzszy niz u znajomych mieszkajacych w nowym budownictwie (ten sam metraz).

    > A Wembley nie jest taką złą dzielnicą. W Polsce też ma sąsiada Polaka i jakoś n
    > ie przeszkadza ci to w mieszkaniu.

    Staram sie unikac uogolnien ale moim zdaniem wiekszosc emigracji zarobkowej w latach 2005-2008 do UK to polski margines. Potwierdzaja to obserwacje z takiego "wembley" czy innego "brixton".
  • Gość: Stefan IP: 62.87.179.* 20.07.11, 10:46
    W moim poprzednim wieżowcu z wielkiej płyty zbudowanym jeszcze za Gierka, czyli gdzieś koło 1974 roku windy były i są dwie i obie zjeżdżały i dalej zjeżdżają do piwnicy, skąd jest eleganckie wyjście wprost na ulicę, z pominięciem schodów. Garażu co prawda w tym bloku nie było i nie ma, ale garaż nie jest niezbędny do mieszkania.
  • Gość: aa IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 10:46
    > Tak sie zdarzylo, ze mieszkalem w 25 letnim bloku. Mieszkam w 2 letnim szeregu,
    > ale obok stoi tez 2-letni budynek (ten sam deweloper).

    pozniej

    > W kazd
    > ym starym bloku zeby dostac sie do windy trzeba przejsc po schodkach na parter.

    no to w kazdym czy tylko twoim?

    > W starym budynku sa waskie klatki schodowe. Sprobuj wniesc jakis mebel, szafe,
    > lodowke w takiej klatce schodowej.
    > W starym budynku miesieczny czynsz byl o okolo 40-70% wyzszy niz u znajomych mi
    > eszkajacych w nowym budownictwie (ten sam metraz).

    Porownujesz ciagle swoje dwa budynki czy kazde?

    > Staram sie unikac uogolnien ale moim zdaniem wiekszosc emigracji zarobkowej w l
    > atach 2005-2008 do UK to polski margines.

    masz racje i ten polski margines wysyla rocznie tylko oficjalnie 30mld zl do polski

    Lepiej sie staraj nie uogolniac
  • Gość: trekk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 09:11
    ceny mieszkań i domów muszą spadać.To że w PL jest potrzeba budowy nowych mieszkań to jedno ale że kosztują majątek to zupełnie inna sprawa.Jeden polaczek z drugim chciał sprytnie zarobić na tym interesie.Wielu głupich udało się oszukać inni nie dostali/nie wzieli kredytów.
    Proszę mi wytłumaczyć dlaczego ceny mieszkań w polsce mają być wysokie?czy to jakieś wyjątkowe miejsce do życia?czy może klimat jest wyjątkowy?a może gospodarka tak się rozwija że każdy chce tu mieszkać?W niemczech średnie zarobki to 1000euro.koszt wynajęcia mieszkania państwowego 70m2 to 150euro.
    w hiszpani ceny są śmiesznie niskie,tak samo w grecji i na bałkanach.
    W USA ceny domów są niższe o ponad połowe niż w Polsce.
    kompletnie nie rozumiem dlaczego my musimy tak dużo płacić za 4kąty.
    Kalkulacja prosta,czym więcej deweloperzy będą budować tym ceny szybciej zaczną spadać.
  • hooligan1414 20.07.11, 09:29
    Otóż - każdy ma jedno życie. I wiele potrzeb i aspiracji. Jedną z nich jest chawira. I to nie jest tylko dach nad głową. Często to spełnienie pewnych marzeń, warunek pozytywnej samooceny, sposób na wywołanie zazdrości u bliźnich (w Polsce to ważne), sposób na zyskanie akceptacji w społeczeństwie (bo kto mieszka u mamusi...). Sprawia to, przy regulowanym rynku przez różne instrumenty takie jak bandyckie RnS, że potrzeba ta jest ponad wszystko, kwestie racjonalne schodza zddecydowanie na dalszy plan. duża cżęść mieszkańców tego kraju nie wyjedzie do innych, co jest samo z siebie oczywiste (kwestie kulturowe, rodzinne etc). sprawia to, że opcja jest tylko jedna - zdobyc wymarzony kwadrat za każdą cenę. Jesli jeszcze wszyscy uznają za prawdziwą tezę, że mieszkanie musi być cholernie drogie, dlatego że przecież musi i już, efekty wydają się być oczywiste. Czysta psychologia
  • Gość: mmk IP: *.play-internet.pl 20.07.11, 12:24
    W Niemczech najnizsze zarobki to 1000€, srednie - 2000€.
  • Gość: nadwislanski IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.11, 09:18
    ceny z 1m2 USA nizsze i jakosc buzo wyzsza, a kiedy wezniemy jeszcze pod uwage infrstrukture i otoczecznie to o czym my mowimy. w Polsce kupuje mieszkanie, place za 1m wysoka cene i wyjezdzam na polamane ulice z dziurami, korkami i ogolnym balaganem, wystarczy maly deszcz i ulice plywaja w wodzie. w okolicy male brudne sklepiki, no i cala ulica oblepina pstrokatymi reklamami. no i oczywiscie na pierwszym skrzyzowaniu trafiasz na idiote kierowce jadacego 80-90 km na godzine, a policji nie uswiadczysz, a jeli jest to i tak nie reaguje. ogolny syf i malaria........ dziekuje ale w burdel to ja nie inwestuje.
  • Gość: Ja IP: 91.209.116.* 20.07.11, 09:22
    Najpierw głąbie zainwestuj w słownik i naukę języka polskiego.
  • Gość: nadwislanski IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.11, 09:49
    no i znalazl sie wyksztalciuch. Puszkin powiadal. "wyksztalconych mamy duzo, ale madrych brak".
  • Gość: Ja IP: 91.209.116.* 20.07.11, 10:20
    Może nie wykształciuch ale z pewnością esteta i perfekcjonista zwracający uwagę nawet na takie, wydawało by się, nieistotne drobiazgi jak pisownia.
  • hooligan1414 20.07.11, 10:24
    ja tam wole jednak treść
    chłopaki z SS też byli perfekcjonalistami. I estetami - tak się ustawiali do strzelania, by mundurów nie ochlapać
  • Gość: Zenek IP: *.centertel.pl 20.07.11, 11:26
    > Może nie wykształciuch ale z pewnością esteta i perfekcjonista zwracający uwagę
    > nawet na takie, wydawało by się, nieistotne drobiazgi jak pisownia.

    "wydawałoby się"

    so.pwn.pl/zasady.php?id=629505
  • sammler 20.07.11, 14:10
    Gość portalu: Ja napisał(a):

    > Może nie wykształciuch ale z pewnością esteta i perfekcjonista zwracający uwagę
    > nawet na takie, wydawało by się, nieistotne drobiazgi jak pisownia.

    Więc zapamiętaj, że cząstkę "by" z osobowymi formami czasowników użytymi w funkcji bezosobowej piszemy łącznie.

    S.
  • Gość: baltazar_gabka IP: *.elpos.net 20.07.11, 09:20
    lemingow. Moze jakies leming na swoim bis? jakies doplaty do kredytow? byle tylko leming sie cieszyl, a deweloper mogl mu swobodnie wciskac swoje kartonowe apartamenty po dotychczasowej cenie.
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 09:23
    Ceny mieszkan to w sumie nie az tak powazny problem jest to wydatek "jednorazowy" najwiekszym problemem sa comiesieczne haracze zwane czynszami/funduszami remontowymi itp. Coraz czesciej ludzi nie stac na utrzymanie mieszkan ktore juz maja i to nie jakis bezrobotnych meneli ale przecietnego ciezko pracujacego "kowalskiego".
    Bedzie podobnie jak z amochodami obecnie praktycznie kazdego stac na kupno samochodu natomiast coraz wiecej ludzi nie stac na utrzymanie tego samochodu.
  • Gość: asd IP: *.wroclaw.mm.pl 20.07.11, 09:47
    Nazywasz fundusz remontowy haraczem ??? Jeśli nie stać cie na utrzymanie to nie kupuj.
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:02
    Tak nazywam haraczem dlatego ze ceny za "remonty" nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia osobna kwestia jest jakosc tych remontow. I fakt nie stac mnie na utrzymanie mieszkania w bloku dlatego wolalem wybudowac wlasny dom.
  • Gość: asd IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 20.07.11, 10:56
    ma racje ze to haracz to jest tylko tak ladnie nazwane ale pieniadze i tak ida na oplaty mieszkaniowe za tych co nie placa i na biurokracje
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 10:09
    Jestem ciekawa z czego zapłacisz za remont dachu za 12 lat, skoro teraz marudzisz o wysokim funduszu remontowym?
  • Gość: licznik IP: *.ghnet.pl 20.07.11, 10:43
    Przy uproszczonym założeniu, że mieszkanie ma 50m2, fundusz remontowy 2zł/m2, to po 12 latach uzbiera się 14 400zł. Po 20 latach dobrze zrobiony dach nie wymaga remontu.
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 11:39
    Wyliczenie się zgadza. Niemniej:
    1.Jesteś pewny, że przy dzisiejszym standardzie budowania dach wytrzyma 20 lat?:)
    2.Gdzie bieżące drobne remonty: malowanie klatki, wymiana drzwi, utrzymanie domofonu?
    Jak to załatwić? Czy żeby wymienić żarówkę na klatce lub odśnieżyć chodnik trzeba było biegać po sąsiadach i robić "zrzutkę"?
    Jak napisałam poniżej wspólnota musi się finansowo zabezpieczyć na przyszłość.
  • Gość: licznik IP: *.ghnet.pl 20.07.11, 12:18
    Wyliczenia uproszczone, przez 12 lat wspólnota conajmniej 6 razy podniesie składke w tym okresie.
    Te całe wspólnoty, to nic innego jak państwo w państwie. Kolejny zarząd, kolejny budżet, kolejne marnotrawienie pieniędzy, kolejne kłótnie, bo przecież nie wszyscy są jednomyślni. Życie jest zbyt krótkie, aby prócz rządu, szefa w pracy, po godzinach użerać się jeszcze ze wspólnotą która decyduje o teoretycznie twoim własnym mieszkaniu.



  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:13
    Jeżeli nie jesteś w stanie znieść otoczenia innych ludzi i dogadać się z sąsiadami to po prostu kup dom jednorodzinny z dużą działką.
    Najlepiej bez sąsiedztwa, bo jeszcze będziesz musiał dogadać się jaki płot stawiacie na granicy...
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:26
    heheheh
    A w ogóle naprawdę bawi mnie podejście wielu ludzi. Te całe wspólnoty to... i tu padają różne epitety.
    A wspólnota to, w tym przypadku LUDZIE posiadający wspólną własność. Czyli Ty także. To nie jakieś mityczni ONI. Jeżeli chce się dbać o swoją własność, to zazwyczaj trzeba się zaangażować...
  • Gość: licznik IP: *.ghnet.pl 20.07.11, 13:40
    Właśnie, to są LUDZIE. Jednemu przeszkadza pies sąsiada który szczeka, a sąsiadowi z psem dziecko które płacze. Inny będzie niezadowolony z kosztu remonty klatki schodowej, bo zięć za taką samą kwote wykończył cały dom. W akademiku dwie dwuosobowe "wspólnoty" się nie sprawdzały , gdzie każdy czuł się poszkodowany, bo przecież kupił kostke do kibla, ludwika i w styczniu mopem przejechał łazienke. Co dopiero w w bloku, gdzie na klatce mieszka 5-10 rodzin z różnych warstw.
    Mam wrażenie, że zarządzasz taką "wspólnotą" :)
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:55
    licznik
    Nie zarządzam :)
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:47
    1.Jesteś pewny, że przy dzisiejszym standardzie budowania dach wytrzyma 20 lat?:)

    w moim domu tak bo to ja dopilnowuje wykonawcy ja w nim bede mieszkal wiec zadna lapowka od wykonawcy mnie nie przekona

    2.Gdzie bieżące drobne remonty: malowanie klatki, wymiana drzwi, utrzymanie domofonu?
    Jak to załatwić? Czy żeby wymienić żarówkę na klatce lub odśnieżyć chodnik trzeba było biegać po sąsiadach i robić "zrzutkę"?

    Zarowke wymienie sam, domofon w moim przypadku bramofon jako pojedynczy i mniej eksploatowany wytrzyma dluzej niz ten w bloku, przy obecnej jakosci materialow malarskich jak nie bede mial kasy to sam pomaluje, chodnik tez sam odsnieze i nawet dobrze mi to zrobi na kondycje fizyczna.

  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 13:21
    Ja o chlebie Ty o niebie.
    Dyskutowaliśmy o potrzebie istnienia wspólnot w REALNEJ sytuacji, w jakiej znajduje się wielu ludzi. Jest to mieszkanie w bloku wspólnotowym. Twoje argumenty dotyczące własnej INNEJ sytuacji mają się jak pięść do oka. Jeżeli Ty mieszkasz we własnym domu, to nie znaczy, że ludziom wspólnoty nie są potrzebne, bo wspólnoty to... LUDZIE :)
    A Ty mówisz: wspólnoty są do d..., bo ja sobie sam mieszkam i żarówkę wymieniam sam.
    To tak jakbyś mówił: przerzutki w rowerze nie są potrzebne i są bez sensu, bo ja jeżdżę samochodem i ich nie używam (tych przerzutek).
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 11:04
    Mysle ze bedzie mnie stac (chociaz w tym kraju nic nie wiadomo) a najwazniejszym luksusem bedzie to ze to ja zdecyduje o wyborze wykonawcy i o tym z jakiego materialu ma byc wykonany remont i w jakim zakresie. Nie bedzie mnie stac zalatam tylko przecieki bedzie mnie stac wymienie caly dach. Mam wplyw na cene ogrzewania bo to ja wybieram sposob ogrzewania. Mieszkaniec bloku obecnie dla podniesienia "prestizu" zwanego apartamentowcem praktycznie nie ma wplywu na nic nawet na kolor elewacji, ma jedynie plakac i placic.
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 11:32
    Hm...
    Chyba nie jesteś głównym najemcą lub właścicielem mieszkania.
    Wspólnoty, które obecnie są w większości sposobem własności nowych mieszkań w bloku dzielą się na duże i małe.
    I uwierz mi - w obu przypadkach właściciel mieszkania MA możliwość decydowania o wielu rzeczach. Taka jest właśnie istota wspólnot.
    Ich istotą jest także odkładanie na OPROCENTOWANE konto na fundusz remontowy, żeby sąsiad taki jak Ty za kilka lat nie robił prowizorki i nic nie łatał byle jak.
    Bo musisz pamiętać, że blok nie jest domem. Mieszka tam co najmniej kilku lokatorów. Płacenie na fundusz to jak odkładanie sobie na starość emerytury. Za kilka lat nie wszyscy będą chcieli mieć byle jak załatany dach i nie wszystkich będzie stać, żeby od ręki wyłozyc potrzebną kwotę na remont.
    Dlatego wspólnota jako całość musi się przed takimi sytuacjami bronić.
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 11:45
    Jak sam napisales/as blok nie jest domem i mieszka tam kilku/kilkunastu lokatorow wiec sila rzeczy ktos musi sie do kogos dostosowac .......... taki glupi przyklad 10 lokatorow wybiera kolor elewacji kazdy z nich chce inny i co ............ obojetnie ktory z nich przeforsuje swoja propozycje to 9 bedzie niezadowolonych.
  • Gość: agnitz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:10
    A jak ten jeden przeforsuje swoją propozycję w głosowaniu?
    Nie jest to dla mnie przykład, który argumentuje zniesienie funduszu remontowego. A jeżeli czujesz, że nie dasz rady dogadać się z sąsiadami, to masz jedno wyjście: dom jednorodzinny. Tylko kup duża działkę, bo słyszałam, że na niektórych osiedlach sąsiedzi uzgadniają ze sobą sposób ogrodzenia ... :)
  • Gość: panbramkarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.11, 12:23
    "A jak ten jeden przeforsuje swoją propozycję w głosowaniu?"
    No jakas decyzje beda musieli podjac chyba ze nie dojda do porozumienia i nie bedzie "malowania" tak czy inaczej czesc lokatorow bedzie niezadowolona.
    Nie jestem przeciwnikiem funduszu remontowego tylko uwazam ze jego wykorzystanie daleko odbiega od stanu faktycznych kosztow i potrzeb remontowych.