Dodaj do ulubionych

Koniec monopolu na kablówkę! Spółdzielnia chcia...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:11
Definicja mafii spółdzielczej

Mafia spółdzielcza - organizacja przestępcza rekrutująca się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej, funkcjonująca najczęściej w spółdzielniach-molochach liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Działalność organizacji jest oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych. Istnienie organizacji charakteryzuje się nieusuwalnością i nietykalnością władz, nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. "zaprzyjaźnione firmy" oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha (powszechny brak prawa własności, podwyższona przestępczość, skupiska biedy, duża liczba eksmisji, dewastacje mienia). Głównym narzędziem finansowania organizacji i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych. Legalizacja procederu jest możliwa dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach SM. Wielomilionowe budżety spółdzielni-molochów są źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do "zaprzyjaźnionych firm". Z powodu ogromnych kwot do rozdysponowania, niemożliwe jest księgowanie w spółdzielni wyłącznie fikcyjnych faktur (tylko usług, bez obrotu materiałowego), dlatego klasyczną metodę stanowią zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Niejednokrotnie też, w celu zagospodarowania rocznego budżetu realizuje się całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty (np. remonty elewacji budynku rok po roku). Organizacja, manipulując kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowuje jedynie wyselekcjonowana, uprzywilejowana grupa tzw. "zaprzyjaźnionych firm" - często firm członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców. Organizacja w celu zapewnienia sobie bezkarności i hegemonii w lokalnej społeczności przenika do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych i biznesu. W celu zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności korumpuje sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działa w środowisku biznesowym. Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie "przedsięwzięć biznesowych" opartych na zawyżaniu cen zakupu. Lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder ten odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni pomijanych w kolejce oczekujących. Organizacja zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Fałszuje głosowania i manipuluje wyborami do organów SM zapewniając nieusuwalność prezesom oraz stałe członkostwo w radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu. W wyborach biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele "zaprzyjaźnionych firm", osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a "wypełniające wakaty" po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp. Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się też w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych. Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom - poprzez uwłaszczenie i podział spółdzielni-molochów - prawo samostanowienia i godnego życia.

sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Definicja+ mafii+sp%C3%B3%C5%82dzielczej
Edytor zaawansowany
  • Gość: Skończmy z wyzyski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:12
    Spółdzielcze dyby


    Numer: 37/2003 (1085)
    Skończmy z wyzyskiem 12 mln Polaków przez spółdzielnie mieszkaniowe
    Spółdzielnie mieszkaniowe zawyżają czynsze, wyrzucają niepokornych, innymi słowy - wyzyskują 12 milionów Polaków - napisaliśmy w artykule "Lokator pańszczyźniany" (nr 34). Po publikacji otrzymaliśmy setki listów, często zaczynających się od słów: "Wreszcie ktoś napisał prawdę o spółdzielniach mieszkaniowych". Czytelnicy pytali, jak walczyć z wszechwładzą spółdzielni, jak skończyć z bezkarnością ich prezesów. - Jest tylko jeden sposób: największe spółdzielnie, które liczą ponad 2 tys. członków, powinny zostać podzielone i powinna o tym zdecydować ustawa - uważa Łukasz Abagarowicz, poseł Platformy Obywatelskiej.

    REKLAMA


    Czynsz, czyli haracz
    Z ograniczeniem samowoli spółdzielni trzeba się spieszyć, gdyż szykują one kolejny skok na pieniądze lokatorów. Rząd zaproponował wprowadzenie podatku dochodowego dla spółdzielni mieszkaniowych. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych (ZRSM) natychmiast ogłosił, że będzie to oznaczać podwyżkę czynszu od 1 stycznia 2004 r. o około 2 proc., a zatem miesięcznie lokatorzy spółdzielni zapłacą prawie 30 mln zł więcej niż dotychczas. Problemem jest to, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mają prawa osiągać zysków, bo wówczas działałyby tak samo jak firmy developerskie. Prawo spółdzielcze zakłada, że jeżeli pojawiają się nadwyżki finansowe, to natychmiast powinny być rozdysponowane między członków spółdzielni (na przykład poprzez zmniejszenie czynszu). Jeśli nie ma zysków, podatek powinien być zerowy. Dlaczego zatem spółdzielnie straszą podwyżkami?
    Argumentem przemawiającym za szybką likwidacją spółdzielni jest częste łamanie przez nie prawa oraz nieuczciwa konkurencja z firmami developerskimi. Spośród 3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych 400 prowadzi inwestycje, czyli buduje mieszkania. Większość łamie prawo, budując mieszkania na sprzedaż. Spółdzielnie mogą budować domy tylko za pieniądze pochodzące z wkładu swoich członków. W praktyce wiele spółdzielni wykorzystuje własne zasoby mieszkaniowe jako źródło finansowania nowych inwestycji, naciągając starych członków. Wystarczy ściągnąć z nich haracz na tzw. fundusz remontowy, następnie zdefraudować te pieniądze i przeznaczyć na budowę nowych lokali (tak zrobiła warszawska spółdzielnia Wyżyny, która wybudowała garaże za pieniądze lokatorów i teraz próbuje je sprzedać). To przestępstwo w praktyce nie jest ścigane. Zwykle spółdzielnie przyjmują nowych członków po zakończeniu budowy, czyli po wniesieniu całego wkładu. - To faktyczna sprzedaż mieszkań, a każda spółdzielnia sprzedająca nowe mieszkania łamie prawo, bo działa jak developer - wyjaśnia Łukasz Abgarowicz. Tyle że w przeciwieństwie do developerów spółdzielnie nie płacą podatków.

  • Gość: f IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:13
    Ustawianie przetargów w spółdzielniach-molochach
    Zaopatrzenie spółdzielni-molocha jest jednym z najbardziej lukratywnych zleceń dostępnych na rynku. Roczny budżet molocha to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Kontrola tej swoistej żyły złota daje gwarancje prosperity niezależnie od sytuacji gospodarczej na wolnym rynku, gdyż spółdzielnie mieszkaniowe są praktycznie niezależne od cykli koniunktury i dynamiki rozwoju konkurencji w danej branży. Co najwyżej recesja może prowadzić do okresowego zwiększenia liczby eksmisji i większej rotacji lokali, ale zasadniczo nie odbija się to na kondycji finansowej spółdzielni-molocha.

    W celu \"wygrywania\" przetargów i uzyskiwania zleceń w spółdzielni, wdrożono kilka rozwiązań zapewniających kontrolę nad jej finansami i polityką inwestycyjną. Oto najważniejsze z nich:

    - obsadzenie ludźmi z organizacji stanowisk w zarządzie i radzie nadzorczej poprzez zastosowanie technik manipulowania i fałszowania wyborów);
    - wyłonienie grupy \"zaprzyjaźnionych firm\" do realizacji dostaw towarów i usług;
    - zwerbowanie zaufanych pracowników w dziale technicznym (obsługa inwestycji, nadzory, odbiory robót);
    - powszechne wykorzystanie uznaniowych kryteriów w podejmowaniu decyzji;
    - system wynagradzania za lojalność i uczestnictwo w przestępczym procederze;
    - zastraszanie firm oponentów.


    Zadania członków organizacji w radzie nadzorczej

    Pomyślne przeprowadzenie wyborów poprzez wprowadzenie do rady nadzorczej ludzi należących do organizacji jest kluczem do legalizowania przedsięwzięć gospodarczych, bo od przychylności i akceptacji rady zależy polityka remontowa, inwestycyjna i zagospodarowanie środków z czynszów w danym roku. Zaufane osoby zasiadające w RN uchwalają plan finansowy opracowany przez zarząd i decydują o wyborze wykonawców. Za odpowiednie decyzje mają np. udział w zysku z prowizji od \"zaprzyjaźnionych firm\" i bezpośrednią możliwość wykonywania dostaw i uczestnictwo w realizacji zleceń.


  • Gość: Rekrutacja \"zaprz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:14
    Rekrutacja \"zaprzyjaźnionych firm\"

    Kryteria wyboru dostawców towarów i wykonawców robót w spółdzielni są dość złożone. Wyszukuje się i selekcjonuje ludzi zaufanych i żądnych łatwego zysku. W centrum zainteresowania są na członkowie organów spółdzielni (RN, rady osiedla), pracownicy SM, rodziny lokalnych decydentów. Dawanie zleceń osobom z tych środowisk cementuje system (np. bardzo pomaga przy wyborach w spółdzielni) i zapewnia ochronę prezesom. Preferowanym rozwiązaniem jest dobór raczej mikro firm
    (często jednoosobowych działalności) z względu na zachowanie poufności w zakresie polityki cenowej (oferowanych towarów i usług) oraz jakości robót. Duże firmy, mające wdrożone systemy jakościowe i podlegające audytom nie są dobrym i bezpiecznym partnerem m.in. z uwagi na brak swobody w rozliczaniu prowizji.

  • Gość: Jak zachować pozor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:14
    Jak zachować pozory przetargowe

    Mimo, że towarzysze z lobby parlamentarnego zatroszczyli się o wyłączenie spółdzielni mieszkaniowych z obowiązku stosowania procedur przetargowych, a także pozbawili państwowe organa kontrolne możliwości badania działalności spółdzielni (np. spółdzielnie nie podlegają kontroli NIK), jak również zabezpieczyli osobiste bezpieczeństwo prezesów ustanawiając np. przepis, że pokrzywdzonymi (np. przy niegospodarności) mogą być jedynie członkowie zarządu i organów spółdzielni, a zwykli członkowie nie są ani stroną, ani pokrzywdzonymi, to wskazane jest zachowanie pozorów procedur przetargowych choćby ze względu na wścibskie, węszące sensacji media. Wymyślono więc genialny w
    swojej prostocie sposób. Wyselekcjonowane \"zaprzyjaźnione firmy\" ustawiają się w kolejce do \"wygrania\" ustawianego przetargu. Planując remonty czy ważną, dużą dostawę do spółdzielni, informuje się wybranych oferentów o planowanym zakupie lub zamówieniu. Na etapie informowania uzgadnia się odpowiednio zawyżoną cenę, która zostanie formalnie zaoferowana spółdzielni przez owe firmy. Skalkulowana przez prezesów cena (cena nabycia towaru, usługi) jest podwyższona o wartość prowizji
    (łapówki)jaką podzieli się \"zaprzyjaźniona firma\" z prezesami i osobami w spółdzielni odpowiedzialnymi za legalizację wydatków. Nie może więc to być zawyżenie np. o 10% , bo nie wystarczy pieniędzy na opłacenie grupy osób uczestniczących w procederze, a musi przecież zostać odpowiedni zarobek firmie, która potencjalnie naraża się na np.
    zainteresowanie organów ścigania. Ponadto \"zaprzyjaźniona firma\" nie otrzyma faktury kosztowej od prezesów tytułem rozliczenia wypłaconej łapówki, więc w kwocie zawyżenia musi zawierać się także wysoki podatek dochodowy odprowadzany do fiskusa. Po uzgodnieniu poziomu zawyżenia ceny, z wtajemniczonymi firmami ustala się szczegóły ich ofert i wysokości cen jakie zaoferują stosownie do przyjętego poziomu bazowego.Jednocześnie rozstrzyga się, która wg \"kolejki\" firma tym razem \"wygra\".
    Wytypowany \"zwycięzca\" wpisuje do oferty cenę nieco niższą od pozostałych. Reszta wtajemniczonych firm składa oferty z cenami oscylującymi wokół przyjętej bazowej zawyżonej ceny, jednak nie niższymi niż cena przedłożona przez \"zwycięzcę\". Ta procedura gwarantuje niewykrywalność oszustwa bez wnikliwego kontrolowania cen i porównywania z ofertami rynkowymi. Wymaga to zatem dużej wiedzy organów ścigania, większego nakładu pracy i kosztów. Nieobytemu asesorowi szczebla rejonowego nawet do głowy nie przyjdzie, że ma do czynienia z przestępczym procederem. Po za tym trudno jest kwestionować \"przetarg\" w obliczu \"dowodów ofertowych\" od pozostałych wtajemniczonych firm.


    Co zrobić żeby oferty złożyły tylko wtajemniczone firmy?

    Newralgicznym elementem systemu jest informowanie o planowanym zamówieniu w mediach, gdyż do przetargu mogą stanąć firmy z zewnątrz, których oferty mogą zniweczyć misternie przygotowany plan. Ale jest na to sposób. Ogłoszenie o przetargu umieszcza się np. w płatnym serwisie internetowym, który nie jest powszechnie dostępny. Innym sposobem jest emisja ogłoszenia prasowego krótko przed terminem złożenia ofert. Częstym narzędziem eliminowania nie wtajemniczonych jest zastosowanie uznaniowych kryteriów (np. w zamówieniu na projekt budynku jako decydujące kryterium o wyborze oferenta przyjmuje się ocenę opracowania koncepcji, a nie projektu) oraz manipulowanie wymogami formalnymi typu przedłożenie rożnych specjalnych zaświadczeń. Gdyby jednak ktoś z zewnątrz się przebił z ofertą, to ludzie z organizacji zasiadający w radzie nadzorczej wyeliminują go, wybierając \"zaprzyjaźnioną firmę\", która np. niespodziewanie zaproponuje dodatkowe usługi w ramach przedstawionej oferty.

  • Gość: Koszty społeczne z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:14
    Wynagradzanie za współpracę i lojalność

    Prezesi spółdzielni potrafią być wdzięczni \"zaprzyjaźnionym firmom\" za udział w procederze i dzielenie się zyskiem. Ich właściciele oprócz łatwego i stałego zarobku korzystają np. z profitów w postaci zakupu lokali po zaniżonych cenach, dzierżawy na atrakcyjnych zasadach, pomocy organizacji przy wydawaniu decyzji administracyjnych, załatwiania spraw w urzędach dzięki protekcji prezesów. \"Zaprzyjaźnione firmy\" nie
    ponoszą też ryzyka odpowiedzialności za wadliwe roboty. Zaufani pracownicy działu technicznego często odbierają prace bez wymaganej dokumentacji. Umowy sporządzane między spółdzielnią, a \"zaprzyjaźnionymi firmami\" są lakoniczne i nie zawierają poza kaucją gwarancyjną (np. 5% wartości zlecenia) żadnych poważnych sankcji za wadliwe wykonawstwo. Umowy spółdzielnia - \"zaprzyjaźniona firma\" są ewenementem niespotykanym w gospodarce wolnorynkowej.


    Co zrobić gdy firma z wolnego rynku poskarży się organom ścigania?

    Czasem zdarza się, że firmy z zewnątrz w swojej naiwności wierzą, że przetarg w spółdzielni mogą wygrać dzięki atrakcyjnym cenom, posiadanej renomie, merytorycznej wiedzy i doświadczeniu - nic bardziej błędnego. Ewentualne doniesienie do lokalnej prokuratury wskutek wykrycia manipulowania przetargiem, kończy się dla danej firmy ostracyzmem na rynku spółdzielnianym, może też doprowadzić do zerwania kontaktów i innymi firmami powiązanymi ze spółdzielniami. W praktyce np. dla sprzedawcy wodomierzy oznacza to nawet widmo bankructwa. Szantażownie firm było szczególnie groźne i szkodliwe społecznie do czasu integracji z UE, gdyż lokalne rynki przeżywały recesję, a o zlecenia było trudno. Płacenie łapówek było elementarnym standardem (spuścizną państwa komunistycznego) przechodzącej transformację gospodarki. Ci przedsiębiorcy, którzy padli ofiarą ostracyzmu prezesów wiedzą, że z mafią spółdzielczą nie ma żartów, gdyż prezesi poszczególnych spółdzielni w większości ściśle ze sobą współpracują i decyzja o wyeliminowaniu danej firmy z rynku dostaw dla spółdzielni jest podejmowana wspólnie i konsekwentnie przestrzegana. Dodatkowo w branży rozpuszcza się wiadomość o karze jaka spotyka tych,którzy łamią zasady stanowione przez prezesów.


    Koszty społeczne zawyżania cen

    Największymi przegranymi procederu ustawianiu przetargów są dziesiątki tysięcy nieświadomych spółdzielców brutalnie wyzyskiwanych przez przestępcze organizacje. Mafie spółdzielcze są groźne dla funkcjonowania państwa w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Spustoszenie, jakie powodują w budżecie spółdzielni ustawianiem przetargów w sposób bezpośredni uderza w najbiedniejszych stymulując rozwój różnego rodzaju patologii i prowadząc do degradacji społeczności. Dochodzi do paradoksów, że m2 utrzymania niskostandardowego lokalu w blokowisku kosztuje więcej niż m2 utrzymania domu jednorodzinnego. Dodatkowo na barki samorządów przerzuca się koszty dostarczania lokali socjalnych dla obsługi ponadnormatywnej ilości eksmisji, łożenie funduszy na pomoc społeczną, policję i finansowanie dodatków mieszkaniowych. Wyprowadzanie funduszy ze spółdzielni oznacza wyższy czynsz i podwyższenie kosztów utrzymania, a tym samym powiększenie grona spółdzielców uprawnionych do pobierania różnego rodzaju zasiłków.
  • Gość: Lobby prezesów od IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:15
    Lewe plecy

    Co roku prezesi największych spółdzielni mieszkaniowych odbywają kilka narad, które służą głównie opracowaniu metod blokowania prób ukrócenia ich samowoli. Anna Grabska, działaczka Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, który walczy z nadużyciami zarządów SM-ów, w połowie maja 2004 r. wzięła udział w ogólnopolskim zjeździe Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Kazimierzu nad Wisłą.

    - Byłam w szoku, gdy odkryłam, że wśród 70-80 delegatów ledwie 10 proc. stanowili faktyczni przedstawiciele mieszkańców. Reszta to byli prezesi spółdzielni - mówi Grabska. Grono to odrzuciło wiele wniosków korzystnych dla lokatorów, m.in. ten, by delegat na zgromadzenie przedstawicieli nie mógł być jednocześnie członkiem rady nadzorczej spółdzielni (bo w ten sposób sam ocenia własną działalność w radzie).

    Mieszkańcy kamienicy (100 mieszkań) należącej do SM Bałtyk w Gdyni od lat bezskutecznie próbują się oderwać od molocha, który drenuje ich kieszenie. - Spółdzielnia bierze od nas pieniądze, ale nic za nie nie robi. Budynek jest zaniedbany, dach przecieka, w piwnicy jest woda, niektóre mieszkania są zagrzybione - opowiada prof.

    Janusz Zaucha, mieszkaniec kamienicy. Lokatorzy skierowali sprawę do sądu, ale ten nie zgodził się na przeprowadzenie podziału, gdyż będąca u władzy lewica zlikwidowała przepisy umożliwiające oddzielanie się mniejszych wspólnot mieszkaniowych od wielkich spółdzielni.

    Lobby prezesów od lat wspierają aktywnie SLD i PSL. Szefem Krajowej Rady Spółdzielczej, "najwyższego organu samorządu spółdzielczego w Polsce", jest Jerzy Jankowski, były poseł SLD. To SLD i PSL uchwaliły art. 3 prawa spółdzielczego, stanowiący, że majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków. Efekt? NIK straciła prawo do kontrolowania spółdzielni, a prezesi stali się bezkarni. Taki przywilej włoskie państwo oferowało tylko skruszonym gangsterom.
  • Gość: Spółdzielnie to ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:17
    Spółdzielnie to mafia!
    Walczysz ze spółdzielnią mieszkaniową o uwłaszczenie lokalu, odśnieżony chodnik czy remont elewacji? Uważaj, bo może Cię spotkać coś naprawdę niedobrego!

    Przykład:

    Janusz Okurowski Grodzisk

    Groźby, szkalujące ogłoszenia, obraźliwe smsy i pobicie – to cena jaką za walkę ze swoją spółdzielnią mieszkaniową zapłacił pan Janusz Okurowski (56 l.) z Grodziska Mazowieckiego. Wszystkie nieszczęścia w jego życiu dziwnym trafem zbiegły się z czasem, gdy postanowił walczyć o prawa swoje i innych lokatorów. Posłanka Platformy Lidia Staroń (49 l.) nie kryje oburzenia – Jeśli to prawda, że przedstawiciele spółdzielni zaatakowali lokatora, to jest to zachowanie przypominające metody jakimi posługują się grupy mafijne – komentuje.

    Życie pana Janusza zamieniło się w istny koszmar w momencie, gdy zaczął interesować się sprawami Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, której był członkiem. – Przychodziłem na zebrania w spółdzielni i pytałem o finanse. Chciałem wiedzieć na co idą moje pieniądze, dlaczego zawyżane są koszty eksploatacji, jak to jest z wykupem naszych mieszkań. Przez to stałem się osobą niewygodną, osobą której trzeba było się pozbyć. – opowiada Okurowski.

    Na reakcję osób, którym nadepnął na odcisk nie musiał długo czekać. Nękanie zaczęło się od smsów. Wulgarne wiadomości jedna za drugą pojawiały się na ekranie jego telefonu. Potem było jeszcze gorzej. Anonimowe telefony z pogróżkami o każdej porze dnia i nocy oraz obraźliwe ulotki rozwieszane pod osłoną nocy przez nieznanych sprawców na terenie spółdzielni. – Wszystko zgłaszałem na policji, ale nie udało się wykryć sprawców. Domyślam się, że te pogróżki i paszkwile związane były z moją spółdzielczą działalnością, no bo z czym innym? – zastanawia się Okurowski.

    Nękany słowną agresją nie wiedział jednak, że najgorsze miało dopiero nadejść. Niedość, że został wykluczony z grona spółdzielców to pewnego razu, gdy w biały dzień wracał do domu – drogę zagrodziło mu dwóch osiłków. Jeden z nich miał w dłoni metalowy pręt. – Nie będziesz mieszał w spółdzielni – rzucili przez zaciśnięte zęby i rzucili się na pana Janusza. – Okładali mnie ze wszystkich stron, próbowałem walczyć, ale mieli przewagę. Wylądowałem na pogotowiu z rozwaloną głową, połamanymi żebrami. To miała być kara za moją walkę ze spółdzielnią. Oni działają jak mafia szczególnie w takim małym miasteczku jak nasze, mają wszędzie swoich ludzi. . – opowiada Okurowski.

    Niestety takie sceny niczym z amerykańskich filmów sensacyjnych zdarzają się coraz częściej. – To dzieje się nagminnie. Ludzie są niszczeni przez prezesów. To spotyka tych, którzy mają odwagę walczyć o swoje prawa – przyznaje w rozmowie z Faktem posłanka Lidia Staroń, której nie obca jest spółdzielcza rzeczywistość i jej problemy.

    O tą mrożącą krew w żyłach sprawę postanowiliśmy zapytać samego prezesa Grodziskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Krzysztof Kozera odpiera jednak wszystkie zarzuty. Przechodzi nawet do kontrataku i twierdzi, że to on jest kolejny raz pomawiany przez Okurowskiego.

    Na szczęście jest szansa, że gnębieni lokatorzy nie pozostaną bez pomocy. Ich losem zainteresowaliśmy posłów. – Trzeba to jak najszybciej wyjaśnić. Przecież w taki sposób działają przestępcze grupy zorganizowane. Nie mieści mi się to w głowie – dopowiada poseł Grzegorz Tobiszowski (44 l.) z PiS i obiecuje, że przyjrzy się sprawie .


    autor / źródło:

    www.efakt.pl/politycy/artykul.asp?artykul=40125
  • Gość: bić czerwonych IP: *.centertel.pl 27.09.11, 15:30
    Wkleiłeś sporo sensownych treści. Też niby znałem ten folwark czerwonych świń (i dlatego cieszyłem się, że znalazłem wreszcie mieszkanie poza wszelkimi spółdzielniami), ale niewielu zna to postkomunistyczne szambo w aż tylu szczegółach.

  • Gość: zc IP: *.wtvk.pl 03.09.12, 18:55
    TY GUWNIARZU CO TY WIESZ O SPÓŁDZIELNICH JAK BYŁEŚ WYCHOWANY NA ZADUPIU? WIEM ŻE WYLECIAŁEŚ Z KOŁYSKI I TATULEK PRZYWIÓZŁ CIĘ FURMANKĄ DO MIASTA CIESZĄC SIĘ Z MIESZKANIA KTÓRE DOSTAŁ ZA ŁAPÓWKE(PÓŁ ŚWINI) MOŻE ZASIEDLIĆ. DO DZISIAJ KLEPKI TOBIE POD CZASZKĄ KLEKOCĄ I GŁUPOTY PIERDOLISZ CIUBARYKU!!!
  • Gość: ZC IP: *.wtvk.pl 03.09.12, 19:00
    TY KUTASIE NIE WIESZ CO TO MAFIA A PIERDOLISZ JAKIEŚ GŁÓPOTY IDZ DO SZKOŁY ABYŚ SIĘ DOKSZTAŁCIŁ CIUBARYKU JEDEN!!
  • Gość: spółdzielca IP: 91.230.54.* 21.04.13, 23:30
    Nóż się w kieszeni otwiera...
  • 27.09.11, 11:18
    Jak jest własna sieć spółdzielni, każdy spółdzielca może bezpośrednio powiedzieć prezesowi że go kocha albo donieść uprzejmie, a do czego jest potrzebna konkurencyjna sieć, nikt nie wie.
  • Gość: gość IP: *.icpnet.pl 15.07.13, 21:06
    :-)
  • Gość: KAA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:18
    za faworyzowanie wlasnej kablowki
  • Gość: andi IP: *.wtvk.pl 23.07.12, 11:44
    Oferta jest b. konkurencyjna o internecie nie wspominając!.....

    A jak chcesz talerz na mini balkonie to Twoja sprawa.
  • Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:19
    manager.money.pl/ludzie/portrety/artykul/piotr;i;pawel;-;prawdziwa;historia;najbogatszych;polakow,87,0,917847.html
    z pozdrowieniami dla prezesa


    poczytajcie o upadłości spółdzielni Wielkopolanka
    .f / 83.13.247.* / 2011-09-22 15:04 .+ popieram - neguję 0 usuń Zgłoś do usunięcia .Poznański sąd okręgowy odrzucił pozew spółdzielni mieszkaniowej Wielkopolanka, która żądała od sieci Piotr i Paweł ponad
    7,5 mln zł. Uznał, że spółdzielnia nie ma prawa domagać się tych pieniędzy.
    Sprawę kontrowersyjnej budowy marketu Piotr i Paweł przy ul. Wojskowej opisaliśmy jako pierwsi we wrześniu ubiegłego
    roku. - Zarząd spółdzielni podpisał umowę z właścicielami sieci sklepów Piotr i Paweł. Spółdzielnia miała na osiedlu
    przy ul. Wojskowej wybudować dla nich market o powierzchni ponad 3 tys. m kw. I postawiła go, ale właściciele marketu
    odstąpili od umowy i nie zapłacili za wybudowanie sklepu - wyjaśniał we wrześniu Janusz Borucki, wiceprezes SM
    Wielkopolanka

    Spółdzielnia ?Wielkopolanka? żąda od mieszkańców pieniędzy
    nat2006-01-02 aktualizacja: 2006-01-02 00:00 A A A Drukuj - Prawie 30 tys. zł mam wpłacić do 16 stycznia do kasy
    spółdzielni. Nie wiem, skąd ta kwota. Moje mieszkanie nie jest zadłużone! - dziwi się pan Bartosz. Tuż przed sylwestrem
    otrzymał od Wielkopolanki list z żądaniem zapłaty.
    Pan Bartosz mieszkanie w SM "Wielkopolanka" kupił w 1997 r. - Po wielu przebojach odebrałem je w 1999 r.
    Wpłaciłem pełen wkład budowlany - zapewnia. - Nie wiem, skąd żądanie tak dużej wpłaty - przyznaje.

    Nasz Czytelnik nie jest osamotniony w swoim zdziwieniu. Podobną korespondencję otrzymała pani Joanna. - I wszyscy moi
    sąsiedzi - zaznacza nasza Czytelniczka. - List wskazuje, że to, co zostało wpłacone jako pełen wkład budowlany, jest
    według obecnego zarządu zaledwie wkładem zaliczkowym. Osiem lat po tym, jak zbudowano blok, okazuje się, że mieszkańcy
    powinni jeszcze zapłacić po 30 tys. - relacjonuje.


    W zarządzie spółdzielni nikt nie chciał wytłumaczyć, skąd się wzięły rzekome długi członków spółdzielni. - Mieszkańcy są
    o wszystkim informowani - stwierdza mężczyzna, z którym łączy mnie sekretarka, poproszona o kontakt z kimś z zarządu.
    Zapytany o nazwisko odkłada słuchawkę.

    O problemach finansowych Wielkopolanki piszemy już od paru lat. Spółdzielnię wpędziła w kłopoty nietrafiona inwestycja
    przy ul. Wojskowej. Jak twierdzi Bogusław Hałuszczak, specjalista prawa spółdzielczego i lustrator, zarząd ściągając
    pieniądze od członków, próbuje łatać gigantyczne dziury w budżecie. Według niego jednak mieszkańcy nie powinni na razie
    nic wpłacać. - Najpierw muszą poznać podstawę prawną decyzji zarządu. Uchwałę można przecież zaskarżyć w sądzie -
    podpowiada.

    Dziś o godz. 17, przy ul. Ugory 18/20, odbędzie się spotkanie członków SM "Wielkopolanka".
    .....Re: Piotr i Paweł - prawdziwa historia najbogatszych Polaków
    .Poznaniak / 83.8.111.* / 2011-09-22 15:00 .+ popieram - neguję 2 usuń Zgłoś do usunięcia .A oddali już te kilka baniek "pożyczonych" od spółdzielni kilkanaście lat temu?
    .....Re: Piotr i Paweł - prawdziwa historia najbogatszych Polaków
    .mccudden / 109.173.150.* / 2011-09-22 14:33 .+ popieram - neguję 0 usuń Zgłoś do usunięcia .tak t*********** p***** p*****. Naprawdę prawdziwa historia "Piotra i Pawła" jest dużo bardziej skomplikowana i
    nie tak różowa, jak ta laurka :)
    .....Re: Piotr i Paweł - prawdziwa historia najbogatszych Polaków
    .Janusz Chmiel / 83.5.41.* / 2011-09-22 12:33 .+ popieram - neguję -1 usuń Zgłoś do usunięcia .Moje uznanie, brawo...Ja od niedawna rozpocząłem współpracę z angielską firmą handlową,która od grudnia 2010 roku
    rozwija się na naszym polskim rynku.Mam nadzieję, że moja współpraca z londonay.com/LM2195
    w PRZYSZŁOŚCI też ZAOWOCUJE takimi wspaniałymi wynikami.
    ......Dobrusia01 / 2011-09-22 13:47 .+ popieram - neguję 0 usuń Zgłoś do usunięcia .W ogóle nie koajrze takiej sieci sklepów...
    .....Re: Piotr i Paweł - prawdziwa historia najbogatszych Polaków
    .jott / 0.0.0.* / 2011-09-22 10:14 .+ popieram - neguję -1 usuń Zgłoś do usunięcia .tam trzeba robić zakupy, póki to jeszcze polskie sklepy.. a nie jak biedronka i inne rzeczy udające polskie.. np piwo
    Kasztelan, myślałem że to z Sierpca, ale teraz to już Carlsberg... żal.
    ......jaga() / 83.5.105.* / 2011-09-27 10:58 .+ popieram - neguję 0 usuń Zgłoś do usunięcia .akurat w Biedronce, w tzw asortymencie podstawowym, trudno znaleźć towar inny niż polski
    ......amazing / 192.193.116.* / 2011-09-22 12:28 .+ popieram - neguję -3 usuń Zgłoś do usunięcia .Może nie należy do najtańszych supermarketów ale za to jest większy wybór i jakość produktów jest lepsza
    .....Re: Piotr i Paweł - prawdziwa historia najbogatszych Polaków
    .hy / 0.0.0.* / 2011-09-22 09:57 .+ popieram - neguję 0 usuń Zgłoś do usunięcia .brawo !!!!!!!!!!!!!
    ......f / 83.13.247.* / 2011-09-22 15:01 .+ popieram - neguję 2 usuń Zgłoś do usunięcia .PIOTR i PAWEL to majstersztyk prezesa inż. Jerzego Wosia: najpierw przepędził z
    Gronowej "Torg", a następnie bez żenady pompował kredyty Wielkopolanki w
    rozbudowę rodzinnego imperium handlowego. Chcieliście mieć elegancki market na
    Os. Murawa, no to macie.


    O NIEGOSPODARNOŚCI BYŁYCH PREZESÓW ( J.WOŚ i B. Rączka) INFORMOWAŁEM MEDIA,
    PROKURATURĘ. PRZEDSTAWIAŁEM DOWODY: ZDJĘCIA, NAGRANY FILM, PISMA. NIKT TEGO
    TEMATU NIE CHCIAL RUSZAĆ??!! W GAZECIE WYBORCZEJ TEŻ BYŁEM. OSTRZEGAŁEM
    POTENCJALNYCH NABYWCÓW DAJĄC PŁATNE OGŁOSZENIA W PRASIE!!!W swoich działaniach
    byłem osamotniony. Spółdzielcy mają terz to, na co zasłużyli. Ja widząc co się
    święci sprzdałem moje mieszkania. Teraz mieszkam w blokach Atanera i niemam
    problemów. Każdemu zainteresowanemu wyślę zdjęcia, które przedstawiałem, a
    nikogo one nie zaiteresowały! Mój adres: kaktus1231@gazeta.pl
    ....
  • 27.09.11, 11:21
    Świetnie, tylko, że kary nałożone na spółdzielnie najbardziej odczują ich członkowie, bo to oni będą musieli w czynszu je spłacić, a pensje prezesów nie zostaną uszczuplone. Chyba nie tak powinno być. Zarząd takiej spółdzielni powinien osobiście ponieść karę finansową.
    --
    Chciwość wcale nie jest dobra.
  • Gość: elo IP: 218.242.159.* 27.09.11, 11:27
    Nareszczie ktos sie zabral za te mendy - zasrancy z kablowek na spotkaniach biznesowych twierdzili ze maja inne cenniki dla domow w ktorych jest konkurencja i dla takich w ktorych konkurencji nie ma. Ich tez trzeba by przetrzepac.
  • Gość: Poznanczyk IP: 62.233.246.* 27.09.11, 11:46
    Na zasobach SM Grunwald w Poznaniu "od zawsze" usługi internetu i telewizji kablowej usługi świadczyła spółka KOMA, przekształcona później w INEA.
    INEA świadczy usługi na zasobach SM Osiedle Młodych.

    I krótko powiedziawszy sytuacji, w której na zasobach tych spółdzielni pojawi się konkurencja jest jej nie na rękę :)

    Ten układ jest chyba nie do ruszenia.

  • Gość: gość IP: *.icpnet.pl 22.02.13, 18:51

    Chyba jest (patrz: nowe prawo telekomunikacyjne)
  • Gość: komik IP: *.icpnet.pl 14.03.13, 16:26
    Między innymi.
  • Gość: gosc IP: *.nbp.pl 27.09.11, 11:36
    nic nowego...
    AGROMAN w Warszawie i okolicach www.agroman.pl robi dokładnie to samo na swoich osiedlach
    a żeby było jeszcze śmieszniej...
    sprzedaje ludziom lokale z gruntem (i do tego momentu niby wszystko jest ok i normalnie) a później twierdzi że cała infrastruktura w ziemi (studzienki itd) jest jego własnością
    a tym samym uniemożliwia wykorzystanie ich przez potencjalnych "dostarczycieli" sygnału...
    szkoda czasu na opisywanie tego co z Agromanem większość musiała przejść żeby pozbyć się "Ich Wybrańcy" który ceny za swoje usługi miał CZTEROKROTNIE WYŻSZE niż oferowali inni operatorzy...
    no ale jak ma się monopol to można dyktować cent dokładnie takie na jakie się ma ochotę ! ;-)

  • 10.04.12, 13:46
    A jak by kablówki nie było to mój szanowny przedmówca narzekałby na brak kablówki na osiedlu :)
  • 21.08.12, 22:19

    www.wspolnotamieszkaniowa.pl/abcwspolnoty/Koniec-monopolu-na-kablowke!-Spoldzielnia-chciala...-1-mln-zl-od-operatora/2149.html
  • Gość: ZC IP: *.wtvk.pl 03.09.12, 18:56
    I CO TY CHAMIE PIERDOLISZ ?
  • Gość: gość IP: *.icpnet.pl 13.04.13, 14:27

    wyborcza.biz/biznes/1,101558,13448282,Zegnajcie_anteny__witajcie_swiatlowody.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.