A gdzie się podział wzrost wydajności pracy w tych wszystkich wyliczeniach. Przecież jeszcze 15 lat temu komputer ujrzeć w pracy było bardzo trudno. Jeszcze 20 lat temu pieniądze wypłacała kasjerka, a teraz bankomat.
Jeszcze 30 lat temu załadunki, rozładunki były często robione ręcznie.
Jeszcze 30 lat temu potrzeba było sto obrabiarek i wielka hala maszyn aby coś tam wyprodukować bardziej skomplikowanego, teraz takie rzeczy załatwia kilka obrabiarek numerycznych.
Itd. itd….. Chociażby aby wydrukować gazetę w drukarni pracowało kilkaset osób, teraz wystarczy kilka, niech pan dziennikarz się zapyta ludzi 55+.
Jeszcze 30-40 lat temu społeczeństwa i na zachodzie i na wschodzie było stać na milionowe armie z tysiącami czołgów i samolotów, a jednocześnie było stać na zrobienie wolnych sobót, dawniej się pracowało w soboty do 13.00 A jednocześnie urzędników wystarczyło sto tysięcy, a nie 600 tysięcy jak jest teraz.
Ktoś robi społeczeństwo w balona. Ktoś te pieniądze przeznaczone dawniej na zbrojenia nam ukradł. Ktoś ten wzrost wydajności pracy marnuje skoro zamiast skrócenia czasu pracy mamy do czynienia z jego wydłużeniem. Trzeba zmienić kierownictwo, bo będziemy harować do śmierci i goowno z tego mieć.
Mógłbym podać w jaki sposób to wszystko jest marnowane, ale liczę na inteligencję czytelników.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.