Dodaj do ulubionych

PRZEMYSL WYSOKIEGO POZIOMU (prosze o pomoc)

16.04.02, 18:03
bardzo prosze o pomoc szuka informacji na temat : Czy polske stac na rozwoj
przemyslow wysokiej techniki?
lub tez
:Przemysl wysokiej techniki, albo tez inaczej przemysl wysokiej techniki w
polsce i unii.

Prosze o jakies linki lub cos w tym rodzaju
Z gory za eszystko dziekuje
Edytor zaawansowany
  • Gość: ML IP: *.securenet.net 18.04.02, 03:43
    Jezeli znasz angielski - warto na poczatek zajrzec do specjalnego raportu ONZ
    na ten temat ( www.undp.org/hdro ). Moim zdaniem mozna raczej zadac
    pytanie: czy Polske stac na nie rozwijanie takich przemyslow? lub tez - czy
    obecne trudnosci gospodarcze Polski nie maja zwiazku z zaniedbaniem rozwoju
    nauki i przemyslow opartych o innowacyjne technologie? Zauwaz ze uzywam
    pojecia "innowacyjne" zamiast na przyklad "zaawansowane". W kwietniowym
    numerze "Wired" jest artykul o dosc prostej technologii ktora generuje miejsca
    pracy i dobrobyt w jednym z krajow afrykanskich. Kazdy kraj, czy region moze
    generowac takie technologie ktore sa w danym miejscu przydatne. Pozdrawiam.
  • wwwojtekkk 18.04.02, 08:00
    bardzo dziekuje za pomoc, sprawdz tam ale poszukam jeszcze w jez. pol.
    pozdrawiam
  • Gość: druid IP: 212.244.191.* 18.04.02, 11:19
    wwwojtekkk napisał(a):

    > bardzo prosze o pomoc szuka informacji na temat : Czy polske stac na rozwoj
    > przemyslow wysokiej techniki?
    > lub tez
    > :Przemysl wysokiej techniki, albo tez inaczej przemysl wysokiej techniki w
    > polsce i unii.
    >
    > Prosze o jakies linki lub cos w tym rodzaju
    > Z gory za eszystko dziekuje

    W krajach cywilizowanych technologie tworzone sa przez firmy, a nie aparat
    panstwowy.

    Problemem postawilbym raczej w taki sposob: Czy w Polsce istnieja odpowiednie
    warunki (kadra, prawo, podatki itp.), aby firmy zajmujace sie zaawansowanymi
    technologialmi chcialy tu inwestowac?

    Jako case kraju, ktory rozwija sie ostatnio bardzo prezenie i przyciaga do siebie
    kapital z firm "wysokich technologii" moze posluzyc Irlandia

  • Gość: ML IP: *.securenet.net 18.04.02, 18:09
    Gość portalu: druid napisał(a):

    > wwwojtekkk napisał(a):
    >
    > > >
    > > W krajach cywilizowanych technologie tworzone sa przez firmy, a nie aparat
    > panstwowy.
    >
    A skad wytrzasnales kolego takie rewelacje? ktore kraje okreslasz
    jako "cywilizowane"? Kto zabrania polskim firmom inwestowac w badania?
  • Gość: druid IP: 212.244.191.* 19.04.02, 13:38
    Gość portalu: ML napisał(a):

    > Gość portalu: druid napisał(a):
    >
    > > wwwojtekkk napisał(a):
    > >
    > > > >
    > > > W krajach cywilizowanych technologie tworzone sa przez firmy, a nie a
    > parat
    > > panstwowy.
    > >
    >
    >A skad wytrzasnales kolego takie rewelacje?
    == To raczej truizm, a nie rewelacje

    >ktore kraje okreslasz jako "cywilizowane"?
    ==Zgadnij :-)

    >Kto zabrania polskim firmom inwestowac w badania?
    ==Nikt nie zabrania, tylko pierw trzeba miec co inwestowac. Potem raczej wybierze
    sie do inwestycji kraj stabilny pod katem politycznym, prawnym i podatkowym.
  • Gość: Pawelek IP: *.56.128.187.Dial1.Chicago1.Level3.net 20.04.02, 07:43
    Gość portalu: druid napisał(a):

    > Problemem postawilbym raczej w taki sposob: Czy w Polsce istnieja odpowiednie
    > warunki (kadra, prawo, podatki itp.), aby firmy zajmujace sie zaawansowanymi
    > technologialmi chcialy tu inwestowac?

    Problem bardzo interesujacy. Czy w Polsce zaawansowana technologia jest komus
    potrzebna? Jako przyczynek do dyskusji kilka zlotych mysli z forum:

    "Jezeli, *na przyklad*, jestes specjalistka od rakiet kosmicznych albo od 64-
    bitowych procesorow to rzecz jasna w Polsce nie ma i nie bedzie dla ciebie pracy.
    A wiec albo musisz sie przystosowac do popytu na rynku pracy albo znalezc prace
    gdzies na swiecie. "

    "A jak ktos ma kuku i ochote na jakies dziwne i niezwykle roboty typu wystepy na
    linie w cyrku albo astronomia czarnych dziur to rzecz jasna musi byc
    przygotowany ze mu nikt nie postawi w Pipidowie Gornej teleskopu do podgladania
    starlets. Czarne dziury to ogladaja na Hawajach albo na Kanarach i tam by
    trzeba szukac roboty. "

    "W ekonomii rynkowej jest inaczej: najpierw papier i pare innych rzeczy a potem
    mozna sie bawic w takie fiu-bzdziu jak nauka. "

    "Polska jest krajem z 8 keuro/head a to jest wynikiem historycznych zaszlosci.
    Kraje z 8ke/head nie sa na etapie samsungow. Z kolei wodka jest towarem jak kazdy
    inny, liczy sie rentownosc. "

    Pozdrowienia.






  • Gość: Michał IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.02, 08:22
    ........rząd myśli identycznie jak pewien komentator !

    Oni NIENAWIDZĄ wszystkiego, co wyrasta ponad miernotę.
    Sami są mierni, już od młodości byli działaczami partyjnymi, nic nie umieją
    oprócz wymądrzania się ( tu mistrzem jest minister od zdrowia ).
    Nie mogą popierać nauki, edukacji, bo okazałoby sie, że popierają kształcenie
    mądrzejszych od siebie. Czyli sami kopaliby dla siebie grób !
  • Gość: Pawelek IP: *.56.128.187.Dial1.Chicago1.Level3.net 20.04.02, 08:33
    Na tym polega nasza kulturowa odrebnosc! Tradycyjnie wszyscy musza byc rowno
    kiepscy, tak jak to bywalo na sejmikach w Rawie albo na jarmarkach w Sokolowie.
    Panowie bracia wyglaszali lacinskie sentencje, klepali sie po ramionach i
    gardlowali przeciwko zagranicznym nowinkom. Wtedy tez nie bylo miejsca w
    Rzeczypospolitej dla owczesnej high technology, bo trzeba bylo siac, orac i kosic.
    O komunie nikt jeszcze nawet nie slyszal...

    Nie wiem ,co wyprawia pan minister. Widzialem artykuly w prasie, ale nawet nie
    chcialo mi sie czytac. Naleze do innego systemu opieki zdrowotnej i jestem za to
    wdzieczny losowi.
  • komentator 22.04.02, 16:47
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > Gość portalu: druid napisał(a):
    > > Problemem postawilbym raczej w taki sposob: Czy w Polsce istnieja odpowied
    > nie warunki (kadra, prawo, podatki itp.), aby firmy zajmujace sie zaawansowany
    > mi technologialmi chcialy tu inwestowac?

    > Problem bardzo interesujacy. Czy w Polsce zaawansowana technologia jest komus
    > potrzebna? Jako przyczynek do dyskusji kilka zlotych mysli z forum:
    > "Jezeli, *na przyklad*, jestes specjalistka od rakiet kosmicznych albo od 64-
    > bitowych procesorow to rzecz jasna w Polsce nie ma i nie bedzie dla ciebie prac
    > y.
    > A wiec albo musisz sie przystosowac do popytu na rynku pracy albo znalezc prace
    > gdzies na swiecie. "

    A fe Pawelku. Jezeli cytuje sie zlote mysli forum to trzeba podac autora.

    Pytanie druida mozemy uzupelnic: Otoz w Polsce nie istnieja warunki do
    inwestycji high-tech, bo jak wynika z praktyki inwestycji takich nie ma.
    To znaczy sa male inwestycje, firmy itd.

    Pytanie dlaczego takich inwestycji nie ma? Wydaje sie ze jedna z glownych
    przyczyn jest brak szeroko rozumianej infrastruktury, poczynajac od drog
    i wody pitnej oraz ogolnego zanieczyszczenia bo brak znajomosci jezykow w
    urzedach. Mozna by sie zapytac co ma np. woda pitna do high-tech? Ano to ze
    ludzie z firm high-tech nie chca przyjezdzac do kraju w ktorym jest obawa
    biegunki. High-tech wiaze sie z wysokimi standartami. Oczywiscie ktos zaraz
    krzyknie: jak to w Indiach tez sie rozwija high-tech. Tak jest. Tyle ze w
    enklawach high-tech. No a po co w Indiach buduja enklawy high-tech? Bo oni tam
    maja swoje wlasne cele high-tech takie jak bomby atomowe i rakiety balistyczne.
    W Polsce tego chyba nie potrzeba?


    Wszystko to razem ilustruje nasza nastepna zlota mysl:

    > "Polska jest krajem z 8 keuro/head a to jest wynikiem historycznych zaszlosci.
    > Kraje z 8ke/head nie sa na etapie samsungow.

    Dlatego w Polsce najwazniejszy jest problem infrastruktury. Tego nie da sie
    zalatwic w rok ani 10. Ale trzeba to zrobic zeby przejsc do wyzszego etapu.
    High-techu nie da sie zrobic gdy nie ma kanalizacji.
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 22.04.02, 17:14
    komentator napisał(a):

    >
    > Pytanie dlaczego takich inwestycji nie ma? Wydaje sie ze jedna z glownych
    > przyczyn jest brak szeroko rozumianej infrastruktury, poczynajac od drog
    > i wody pitnej oraz ogolnego zanieczyszczenia bo brak znajomosci jezykow w
    > urzedach. Mozna by sie zapytac co ma np. woda pitna do high-tech? Ano to ze
    > ludzie z firm high-tech nie chca przyjezdzac do kraju w ktorym jest obawa
    > biegunki.
    100% racji. Dodajmy watpliwej jakosci rozrywke jaka sa przezycia zwiazane ze
    zniknieciem samochodu i bliskie spotkania 3 stopnia z lysymi na ulicy.

    High-tech wiaze sie z wysokimi standartami. Oczywiscie ktos zaraz
    > krzyknie: jak to w Indiach tez sie rozwija high-tech. Tak jest. Tyle ze w
    > enklawach high-tech. No a po co w Indiach buduja enklawy high-tech? Bo oni tam
    > maja swoje wlasne cele high-tech takie jak bomby atomowe i rakiety balistyczne.
    > W Polsce tego chyba nie potrzeba?

    Nie tylko dlatego. Rowniez dlatego zeby dac ludziom dobrze platna prace poprzez
    eksport uslug do krajow bogatych. Dlatego zeby zmodernizowac lokalne rolnictwo i
    przemysl. Czy wiesz ze niepismienni hinduscy rybacy uprawiaja e-commerce przez
    telefon komorkowy?
    >
    > Wszystko to razem ilustruje nasza nastepna zlota mysl:
    >
    > > "Polska jest krajem z 8 keuro/head a to jest wynikiem historycznych zaszlo
    > sci.
    > > Kraje z 8ke/head nie sa na etapie samsungow.
    Dlatego prawdopodobnie na dlugo pozostana na etapie 8keuro. A i to bedzie dobrze.
    Gdzie jest napisane ze Polska bedzie zawsze sie bogacic? Turcja jest
    kapitalistyczna od zawsze i czy jest bogata?

    >
    > Dlatego w Polsce najwazniejszy jest problem infrastruktury. Tego nie da sie
    > zalatwic w rok ani 10. Ale trzeba to zrobic zeby przejsc do wyzszego etapu.
    > High-techu nie da sie zrobic gdy nie ma kanalizacji.

    Mozna tez zrobic kanalizacje high-tech. Czesto taniej i szybciej niz metodami
    konwencjonalnymi. Patrz: telefonia stacjonarna a telefonia komorkowa. Potem mozna
    te kanalizacje high-tech budowac za granica ( miliardy ludzi jej potrzebuja ) i w
    ten sposob ozywi sie eksport.
    >

  • komentator 23.04.02, 16:24
    Gość portalu: emigrant napisał(a):

    > > ludzie z firm high-tech nie chca przyjezdzac do kraju w ktorym jest obawa
    > > biegunki.
    > 100% racji. Dodajmy watpliwej jakosci rozrywke jaka sa przezycia zwiazane ze
    > zniknieciem samochodu i bliskie spotkania 3 stopnia z lysymi na ulicy.

    To akurat nie jest takie istotne.
    >> maja swoje wlasne cele high-tech takie jak bomby atomowe i rakiety balisty
    > czne.
    >> W Polsce tego chyba nie potrzeba?
    > Nie tylko dlatego. Rowniez dlatego zeby dac ludziom dobrze platna prace poprzez
    > eksport uslug do krajow bogatych. Dlatego zeby zmodernizowac lokalne rolnictwo
    > i przemysl.

    Nie przesadzajmy kolego. Uslugi sie jakies exportuje ale te oazy high techu
    przede wszystkim sluza przygotowaniu ludzi do zupelnie innych celow. Oczywiscie
    ty nie zauwazasz perfidii systemu w ktorym miliony ludzi ledwie przezywaja a obok
    inni buduja bomby atomowe i pociski balistyczne.

    > Czy wiesz ze niepismienni hinduscy rybacy uprawiaja e-commerce
    > przez telefon komorkowy?

    Co ma to udowadniac?

    > > Wszystko to razem ilustruje nasza nastepna zlota mysl:
    >> > > Kraje z 8ke/head nie sa na etapie samsungow.
    > Dlatego prawdopodobnie na dlugo pozostana na etapie 8keuro. A i to bedzie dobrz
    > e. Gdzie jest napisane ze Polska bedzie zawsze sie bogacic? Turcja jest
    > kapitalistyczna od zawsze i czy jest bogata?

    Wlasnie, doskonaly point! Otoz twierdzimy ze Polska po zniszczeniach komunizmu
    moglaby bardzo prawdopodobnie dreptac w kolko jak wiekszosc swiata. Ale jest
    zupelnie inny scenariusz: Polska ma sie podlaczyc do Unii, zniesc granice
    i wstapic do euro. Bedac elementem europejskiego systemu ekonomii rynkowej
    dreptanie w kolko bedzie niemozliwe. Widac juz to czesciowo teraz gdy Unia
    pogania do podwyzszania standartow: np. umycia mleczarni czy rzezni albo
    zmainy prawa.

    Natomiast dreptanie w kolko to obecny scenariusz dla Ukrainy, Bialorusi i
    podobnych krajow.

    > > Dlatego w Polsce najwazniejszy jest problem infrastruktury. Tego nie da si
    > e
    > > zalatwic w rok ani 10. Ale trzeba to zrobic zeby przejsc do wyzszego etapu
    > . High-techu nie da sie zrobic gdy nie ma kanalizacji.

    > Mozna tez zrobic kanalizacje high-tech. Czesto taniej i szybciej niz metodami
    > konwencjonalnymi. Patrz: telefonia stacjonarna a telefonia komorkowa. Potem moz
    > na te kanalizacje high-tech budowac za granica ( miliardy ludzi jej
    > potrzebuja ) i w ten sposob ozywi sie eksport.


    Widziales kanalizacje komorkowa? Guwno leci bez rur czy jak hehehe?
    Akurat z kanalizacja to walnales niedobrze, to sa inwestycje komunalne,
    finansowanie ich jest duzym problemem wiec rynek jest slaby.

  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 23.04.02, 20:32
    komentator napisał(a):

    Oczywiscie
    >
    > ty nie zauwazasz perfidii systemu w ktorym miliony ludzi ledwie przezywaja a ob
    > ok
    > inni buduja bomby atomowe i pociski balistyczne.

    Skad wiesz ze nie zauwazam?
    >
    > > Czy wiesz ze niepismienni hinduscy rybacy uprawiaja e-commerce
    > > przez telefon komorkowy?
    >
    > Co ma to udowadniac? Ze to co ty nazywasz "etapami rozwoju" mozna przeskoczyc i
    wejsc bezposrednio w XXI wiek.
    >
    > > > Wszystko to razem ilustruje nasza nastepna zlota mysl:
    > >> > > Kraje z 8ke/head nie sa na etapie samsungow.
    > > Dlatego prawdopodobnie na dlugo pozostana na etapie 8keuro. A i to bedzie
    > dobrz
    > > e. Gdzie jest napisane ze Polska bedzie zawsze sie bogacic? Turcja jest
    > > kapitalistyczna od zawsze i czy jest bogata?
    >
    > Wlasnie, doskonaly point! Otoz twierdzimy ze Polska po zniszczeniach komunizmu
    > moglaby bardzo prawdopodobnie dreptac w kolko jak wiekszosc swiata. Ale jest
    > zupelnie inny scenariusz: Polska ma sie podlaczyc do Unii, zniesc granice
    > i wstapic do euro. Bedac elementem europejskiego systemu ekonomii rynkowej
    > dreptanie w kolko bedzie niemozliwe. Widac juz to czesciowo teraz gdy Unia
    > pogania do podwyzszania standartow: np. umycia mleczarni czy rzezni albo
    > zmainy prawa.
    >
    > Natomiast dreptanie w kolko to obecny scenariusz dla Ukrainy, Bialorusi i
    > podobnych krajow.

    Ktos powiedzial "przewidywanie jest bardzo trudna rzecza, zwlaszcza jezeli
    dotyczy przyszlosci".
    >
    > > > Dlatego w Polsce najwazniejszy jest problem infrastruktury. Tego nie
    > da si
    > > e
    > > > zalatwic w rok ani 10. Ale trzeba to zrobic zeby przejsc do wyzszego
    > etapu
    > > . High-techu nie da sie zrobic gdy nie ma kanalizacji.
    >
    > > Mozna tez zrobic kanalizacje high-tech. Czesto taniej i szybciej niz metod
    > ami
    > > konwencjonalnymi. Patrz: telefonia stacjonarna a telefonia komorkowa. Pote
    > m moz
    > > na te kanalizacje high-tech budowac za granica ( miliardy ludzi jej
    > > potrzebuja ) i w ten sposob ozywi sie eksport.
    >
    >
    > Widziales kanalizacje komorkowa? Guwno leci bez rur czy jak hehehe?
    Dobre, hehe (-: ile ty masz lat? Nie kapujesz czy tak ci sie tylko wypsnelo?

    > Akurat z kanalizacja to walnales niedobrze, to sa inwestycje komunalne,
    > finansowanie ich jest duzym problemem wiec rynek jest slaby.

    Co to ma do rzeczy? Czy szwjacarska kanalizacja jest prymitywna dlatego ze
    zbudowalo ja miasto? ktore koleje jezdza szybciej? francuskie ( panstwowe ) czy
    brytyjskie ( prywatne )?

    >

  • Gość: Pawelek IP: *.58.117.190.Dial1.NewOrleans1.Level3.net 23.04.02, 17:20
    Zgadzam sie, ze infrastruktura nie ta itp, itd. Nie do konca jednak. Do
    uprawiania wysokiej technologii przede wszystkim niezbedna jest infrastruktura
    ludzka. Tej wlasnie w Polsce prawie nie ma. Hutom i kopalniom potrzebne sa
    koleje, autostrady, energia... W przypadku high technology ma to znacznie
    mniejsze. Przede wszystkim liczy sie mysl. Jezeli nawet znalazlby sie kapital,
    to przeciez i tak nie byloby komu pracowac w tych dziedzinach. Nawet jezeli
    beda juz autostrady i telefony, zas scieki beda plynac w kanalizacji zgodnej z
    normami Brukseli, to inwestor pojdzie tam, gdzie beda ludzie z odpowiednim
    przygotowaniem. Ludzi takich w Polsce jest bardzo malo. Wielu z nich znalazlo
    sie juz za granica. Podobnie, jezeli nie bedzie ludzi z wiedza na swiatowym
    poziomie, nie nalezy miec nadziei, ze moga powstac male firmy wcielajace w
    zycie genialne pomysly, bo takich pomyslow nie bedzie. Nie slyszalem rowniez,
    zeby jakakolwiek firma byla poprzez umowy rzadowe
    zobowiazana do reinwestowania w R&D.

    Maly przyklad: pewien moj znajomy probowal zamawiac software w Polsce. Niezle
    placil. Niestety, nie znalazl nikogo, kto moglby wykonac zamowienia na czas i
    bez problemow. Tak skonczyla sie jego przygoda z wysoka technologia w Polsce.
    Teraz uzywa Hindusow i Chinczykow w Chinach.

    Uwazam, ze procz braku kapitalu, Polsce brakuje rowniez zrozumienia i atmosfery
    sprzyjajacej rozwojowi dziedzin bardziej skomplikowanych intelektualnie. W
    koncu nasz kraj jest rzadzony przez krawcowe, elektrykow, panow po
    wieczorowkach, niepelnych magistrow albo geriatrycznych profesorow. Najlatwiej
    docieraja do nich problemy rolnictwa malorolnego. Wszystko inne jest poza ich
    zakresem pojmowania i najchetniej wyslaliby te bzdury za granice. W takim
    miejscu nie ma szans na rozwoj.

    Polska jest krajem wrogo nastawionym do inowacji, postepu, technologii i nauki.


  • komentator 24.04.02, 15:39
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > Zgadzam sie, ze infrastruktura nie ta itp, itd. Nie do konca jednak. Do
    > uprawiania wysokiej technologii przede wszystkim niezbedna jest
    infrastruktura
    > ludzka. Tej wlasnie w Polsce prawie nie ma. Hutom i kopalniom potrzebne sa
    > koleje, autostrady, energia... W przypadku high technology ma to znacznie
    > mniejsze. Przede wszystkim liczy sie mysl. Jezeli nawet znalazlby sie
    kapital,

    Niby tak - mysl jest najwazniejsza- Ale jakos nie bardzo to dziala w krajach
    bez infrastruktury. Dlaczego mysl sie rozwija najlepiej w krajach z najlepsza
    infrastruktura????

    > Nie slyszalem rowniez,
    > zeby jakakolwiek firma byla poprzez umowy rzadowe
    > zobowiazana do reinwestowania w R&D.

    Uff, firmy nie sa na tym etapie.
    >
    > Maly przyklad: pewien moj znajomy probowal zamawiac software w Polsce. Niezle
    > placil. Niestety, nie znalazl nikogo, kto moglby wykonac zamowienia na czas i
    > bez problemow. Tak skonczyla sie jego przygoda z wysoka technologia w Polsce.
    > Teraz uzywa Hindusow i Chinczykow w Chinach.

    To jest przesada, jest co nieco ludzi w Polsce co robia software, tyle ze po
    cichu wiec nie od razu sie do nich trafi.

    >
    > Uwazam, ze procz braku kapitalu, Polsce brakuje rowniez zrozumienia i
    atmosfery
    > sprzyjajacej rozwojowi dziedzin bardziej skomplikowanych intelektualnie. W
    > koncu nasz kraj jest rzadzony przez krawcowe, elektrykow, panow po
    > wieczorowkach, niepelnych magistrow albo geriatrycznych profesorow.
    Najlatwiej
    > docieraja do nich problemy rolnictwa malorolnego. Wszystko inne jest poza ich
    > zakresem pojmowania i najchetniej wyslaliby te bzdury za granice. W takim
    > miejscu nie ma szans na rozwoj.
    > Polska jest krajem wrogo nastawionym do inowacji, postepu, technologii i
    nauki.

    Haha ale strzeliles. W kregach rzadzacych jest nawet za duzo profesorow.

    To co jest w Polsce jest calkowicie typowe w krajach o poziomie 8 keuro/head.
    Po prostu w obliczu podstawowych potrzeb nie da sie myslec o tych innych
    sprawach. Podobnie w Polsce jest o wiele lepiej niz w krajach o poziomie
    2 keuro/head bo tam ludzie szukaja tylko czegos do zjedzenia.

    Twoje rozumowanie jest wziete z krajow o 3x wiekszym poziomie, 24 keuro/head.
    W tych krajach wszelkie mozliwe potrzeby podstawowoe sa zaspokojone wiec trzeba
    wymyslac rozne fantazje zeby przezyc.

    W Polsce wszystko rozwija sie wedlug logiki budowy ekonomii rynkowej, na razie
    buduje sie podstawy.
  • Gość: Pawelek IP: *.90.87.201.Dial1.Chicago1.Level3.net 28.04.02, 22:20
    komentator napisał(a):


    > Niby tak - mysl jest najwazniejsza- Ale jakos nie bardzo to dziala w krajach
    > bez infrastruktury. Dlaczego mysl sie rozwija najlepiej w krajach z najlepsza
    > infrastruktura????

    Moze te kraje posiadaja rowniez najlepsza mysl i w dodatku sciagaja najlepsze
    mozgi z calego swiata...
    >
    > > Nie slyszalem rowniez,
    > > zeby jakakolwiek firma byla poprzez umowy rzadowe
    > > zobowiazana do reinwestowania w R&D.
    >
    > Uff, firmy nie sa na tym etapie.

    Pozostaje wiec prosty montaz najprostszych produktow. Kiedy, zgodnie z
    marksistowska teoria, osiagniemy ten etap? Marks pomylil sie jednak. Uwazal, ze
    do rewolucji dojdzie w krajach najbardziej rozwinietych, bo byly na odpowiednim
    etapie, tymczasem doszlo do niej w kraju, ktory etapu jeszcze nie osiagnal...


    > To co jest w Polsce jest calkowicie typowe w krajach o poziomie 8 keuro/head.
    > Po prostu w obliczu podstawowych potrzeb nie da sie myslec o tych innych
    > sprawach. Podobnie w Polsce jest o wiele lepiej niz w krajach o poziomie
    > 2 keuro/head bo tam ludzie szukaja tylko czegos do zjedzenia.
    >
    > Twoje rozumowanie jest wziete z krajow o 3x wiekszym poziomie, 24 keuro/head.
    > W tych krajach wszelkie mozliwe potrzeby podstawowoe sa zaspokojone wiec trzeba
    > wymyslac rozne fantazje zeby przezyc.

    Moze nalezy nasladowac rozumowanie wziete z krajow o trzy razy wiekszym PKB, a
    nie z krajow zacofanych? Moze wlasnie potrzebne sa rozwiazania smiale, a nie
    dorazne i nastawione na latanie dziur?
    >
    > W Polsce wszystko rozwija sie wedlug logiki budowy ekonomii rynkowej, na razie
    > buduje sie podstawy.

    Polska jest krajem wrogo nastawionym do inowacji, postepu, technologii i
    nauki. Nie wycofuje sie z tego pogladu. Dlatego tez nigdy nie bedzie polskiego
    odpowiednika Nokii ani Samsunga, nawet kiedy juz scieki, ktorymi tak sie
    fascynujesz beda plynac rowno, zas classy goscie beda kupowac sobie dresy w
    department stores. Nie bujam wiec w oblokach. Jestem realista.


  • Gość: emigrant IP: *.securenet.net 22.04.02, 21:38
    Artykul w Przegladzie, dzial - opinie, autor: Tadeusz Mzyglod profesor WSZ i
    expert ONZ. www.przeglad-tygodnik.pl
  • Gość: Pawelek IP: *.58.117.190.Dial1.NewOrleans1.Level3.net 23.04.02, 17:39
    Cytat z artykulu:

    "W Polsce, i to w przededniu wstąpienia do Unii, polityka gospodarcza nie może
    opierać się tylko na rozwiązywaniu bieżących problemów. Potrzebne są śmiałe
    przedsięwzięcia, jak to E. Kwiatkowskiego z okresu międzywojennego. Zastanówmy
    się nad tego typu działaniami!"

    Tylko, czy jestesmy na odopowiednim etapie rozwoju? Moze jednak jestesmy?

    Pozdrowienia z Nowego Orleanu!


  • Gość: V.C. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 23.04.02, 20:53
    Na rozwój high-tech było stać Bulgarię za Żiwkowa ... ( sic ! )

    O ile dobrze pamietam , Bulgaria zajmowala w latach 80. - 5. miejsce ! na
    świecie w produkcji robotów przemysłowych .

    Produkowano tam także sporo nizłych , jak na tamte czasy komputerów .

    Dziś kapitalistyczna Bułgaria nie produkuje nic w dziedzinie high-tech ...

    Za PRL-u wytwarzano w Polsce muzyczny sprzęt mono i stereo . Zdaje się w
    1988 roku dostałem w prezencie polskiego "walkmana" o nazwie "Kajtek" ! Slużył
    mi przez kilka lat !

    Czy ktoś przez ostatnie 7-8 lat widział wieżę stereo , "walkmana" "made in
    Poland" ?

    A czy ktoś może mi racjonaln wyjasnic , dlaczego przy tak dużym popycie na
    telefony komórkowe , w Polsce nie produkuje się żadnych "komórek" ?

    Polski przemysł nie jest w stanie wytworzyć nawet zasilacza , antenki ,
    klawiatury , baterii ???

    O dziwo w Czechach produkuje się baterie do Nokii ...

  • komentator 24.04.02, 12:46
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Na rozwój high-tech było stać Bulgarię za Żiwkowa ... ( sic ! )
    > O ile dobrze pamietam , Bulgaria zajmowala w latach 80. - 5. miejsce ! na
    > świecie w produkcji robotów przemysłowych .
    > Produkowano tam także sporo nizłych , jak na tamte czasy komputerów .

    Na ukradzionych technologiach, z sila robocza za 20€ / miesiac. A wszystko
    sluszylo celowi Wielkiego Brata bo te komputery byly do rakiet wiec koszty
    ani inne rzeczy sie nie liczyly.

    > Dziś kapitalistyczna Bułgaria nie produkuje nic w dziedzinie high-tech ...

    Haha, najlepszym produktem komuny, do dzis w szerokim uzyciu byl KALASZ.

    > Za PRL-u wytwarzano w Polsce muzyczny sprzęt mono i stereo . Zdaje się w
    > 1988 roku dostałem w prezencie polskiego "walkmana" o nazwie "Kajtek" ! Slużył
    > mi przez kilka lat !

    Balwanstwo jak wyzej

    > Czy ktoś przez ostatnie 7-8 lat widział wieżę stereo , "walkmana" "made in
    > Poland" ?

    Balwanstwo jak wyzej

    > A czy ktoś może mi racjonaln wyjasnic , dlaczego przy tak dużym popycie na
    > telefony komórkowe , w Polsce nie produkuje się żadnych "komórek" ?

    No to juz jest kompletny idiotyzm. Komury to nie marchewka! To robia firmy
    najbardziej zaawansowanych krajow.

    > Polski przemysł nie jest w stanie wytworzyć nawet zasilacza , antenki ,
    > klawiatury , baterii ???
    > O dziwo w Czechach produkuje się baterie do Nokii ...

    Widocznie jakas firma zagraniczna otworzyla fabryke.

    Kraje pokomunistyczne w zaden sposob nie moga konkurowac w jakimkolwiek
    produkcie high-tech, nie sa na etapie high-tech. Produkty high-tech projektuje
    sie krajach najwyzej rozwinietych a produkcja tasmowa jest Chinach lub innych
    bardzo tanich krajach.

  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 24.04.02, 14:53
    Widze komentator ze juz zupelnie brak ci argumentow i poslugujesz sie
    prymitywnymi sloganami wyjetymi z prasy brukowej ( przepraszam - codziennej )na
    temat "komuny" "opoznienia" i "krajow rozwinietych". Czy ty widziales wielkie
    domy z basenami jakie maja rosyjscy naukowcy ktorzy wyemigrowali do USA? Czy
    slyszales o sowieckiej konstrukcji czegos w rodzaju wodolotu, co posuwa sie
    lekko nad woda z predkoscia samolotu ( ok. 500 km/g ) a pali troche wiecej niz
    statek? Ty bys to wysmial a NASA sie tym bardzo interesuje. Czy wiesz ze
    Gruzini maja cos co moze zastapic coraz mniej skuteczne antybiotyki? Czy wiesz
    ze jedna z najszybciej rozwijajacych sie firm high-tech w Kanadzie stworzyli
    dwaj inzynierowie z Krakowa? Przeczytaj sobie artykul w GW o stoczni
    szczecinskiej - robia statki ktorych nikt inny na swiecie nie potrafi zrobic.
    Zajrzyj do archiwum Polityki i znajdziesz artykul o ludziach ktorzy w Polsce
    produkuja bardzo dobre samoloty, sprzedawane pozniej pod marka " Made in
    Germany". Czy wiesz ze firma brazylijska konkuruje "jak rowny z rownym" z
    kanadyjskim Bombardierem na rynku samolotow pasazerskich malego zasiegu. Z tym
    samym Bombardierem ktory byl zaangazowany w budowie tunelu pod kanalem La
    Manche i produkuje najnowoczesniejszy tabor kolejowy. Czy wiesz ze polskie
    firmy sprzedaja EXPERTYZE gornicza w Hiszpanii? pisala o tym GW. Co ty w ogole
    rozumiesz pod pojeciem "etap rozwoju"? Mnie na studiach nauczono ze w "etapy"
    wierzono w XIX wieku, ale nauka doszczetnie koncepcje "etapow" zdyskredytowala.
    Pismacy z dzialow gospodarczych polskiej prasy nie musza o tym oczywiscie
    wiedziec, tak jak nie wiedza o wielu innych rzeczach. Ale ty chlopie znasz
    angielski i masz dostep do internetu.
  • Gość: V.C. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 18:07
    Liczba robotów II generacji zainstalowanych w przemyśle w połowie lat 80.

    Japonia 67 300
    USA 14 200
    NRD 8 000
    ZSRR 7 000*
    RFN 6 600
    Francja 3 700
    Bułgaria 3 000
    CSRS 3 000
    Włochy 2 600
    W.Brytania 2 550
    Szwecja 2 300

    * 1980

    Źródło : Andrzej Karpiński " Czy Polska ma szanse rozwoju " , Warszawa 1987
  • Gość: JOrl IP: *.dip.t-dialin.net 24.04.02, 18:32
    komentator napisał(a):

    > Kraje pokomunistyczne w zaden sposob nie moga konkurowac w jakimkolwiek
    > produkcie high-tech, nie sa na etapie high-tech. Produkty high-tech projektuje
    > sie krajach najwyzej rozwinietych a produkcja tasmowa jest Chinach lub innych
    > bardzo tanich krajach.
    >

    Rosja tez? Zaden high-tech produkt? Kompleks militarno-wojskowy to nic?
    Ale to tez porusze w moim cyklu wykladow specjalnie dla Ciebie, drogi
    komentatorze.
    Po prostu nie znasz sie na przemysle. Co najwyzej umiesz liczyc pieniadze. A i to
    nie za dobrze. Co Tobie jeszcze tez udowodnie.
    Pozdrowienia
  • Gość: Pawelek IP: *.90.87.201.Dial1.Chicago1.Level3.net 28.04.02, 22:00
    >
    > Haha, najlepszym produktem komuny, do dzis w szerokim uzyciu byl KALASZ.
    >
    > > Za PRL-u wytwarzano w Polsce muzyczny sprzęt mono i stereo . Zdaje się w
    > > 1988 roku dostałem w prezencie polskiego "walkmana" o nazwie "Kajtek" ! Sl
    > użył
    > > mi przez kilka lat !
    > > Czy ktoś przez ostatnie 7-8 lat widział wieżę stereo , "walkmana" "made
    > in
    > > Poland" ?
    >
    > Balwanstwo jak wyzej

    Classy goscie chyba nie uzywaja sprzetu "made in China". "Made in Poland" brzmi
    zawsze lepiej. Procz tego, jezeli nie mozna konkurowac w dziedzinach high-tech z
    krajami rozwinietymi, zas z tania azjatycka sila robocza rowniez nie mamy szans,
    to w jakiej dziedzinie widzisz przyszlosc? Pozostaje sprzatanie i marketing...

    > No to juz jest kompletny idiotyzm. Komury to nie marchewka! To robia firmy
    > najbardziej zaawansowanych krajow.

    Co to sa "komury"?

    > > O dziwo w Czechach produkuje się baterie do Nokii ...
    >
    > Widocznie jakas firma zagraniczna otworzyla fabryke.

    Dlaczego otworzyla w Czechach, a nie w Polsce?

    > Kraje pokomunistyczne w zaden sposob nie moga konkurowac w jakimkolwiek
    > produkcie high-tech, nie sa na etapie high-tech. Produkty high-tech projektuje
    > sie krajach najwyzej rozwinietych a produkcja tasmowa jest Chinach lub innych
    > bardzo tanich krajach.
    >
    Pytanie jak wyzej. W jakich dziedzinach widzialbys szanse szybki rozwoj?
    Supermarkety?
  • komentator 29.04.02, 12:26
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > > No to juz jest kompletny idiotyzm. Komury to nie marchewka! To robia firmy
    > > najbardziej zaawansowanych krajow.
    > Co to sa "komury"?

    no to sa te po waszemu cellularki hehe.

    > > > O dziwo w Czechach produkuje się baterie do Nokii ...
    > > Widocznie jakas firma zagraniczna otworzyla fabryke.
    > Dlaczego otworzyla w Czechach, a nie w Polsce?

    Jak ktos cos w Polsce otworzy to w Czechach tez pytaja sie dlaczego.
    Moze jakas fabryke znalezli?

    > > Kraje pokomunistyczne w zaden sposob nie moga konkurowac w jakimkolwiek
    > > produkcie high-tech, nie sa na etapie high-tech. Produkty high-tech projek
    > tuje
    > > sie krajach najwyzej rozwinietych a produkcja tasmowa jest Chinach lub inn
    > ych bardzo tanich krajach.
    > Pytanie jak wyzej. W jakich dziedzinach widzialbys szanse szybki rozwoj?
    > Supermarkety?

    W kazdej dziedzinie ktora przynosi porzadny zysk.

    Jednak trzeba pamietac ze ekonomia polska jest na etapie porzadkowania i budowy
    podstaw pod stabilny rozwoj. Porzadnych zyskow nie ma w ekonomii z inflacja i
    deficytami.

    W tej chwili wiec wszystko sprowadza sie to do makroekonomii: eliminacji
    inflacji, deficytow, obnizki stop procentowych.

    Najbardziej rozsadnym programem na kilka najblizsych lat byloby przylaczenie
    sie do Unii ale z celem by jak najszybciej wejsc do Eurolandu. Przyjecie euro
    lub osiagniecie parametrow strefy euro oznaczaloby ze solidne podstawy
    makroekonomiczne sa juz zbudowane i ze nie moga one sie zmienic. Z punktu
    widzenia kapitalu bylby to pewny obszar inwestycyjny i rynek.

    Program szybkiego wejscia do euro nie jest w tej chwili nierealny. W roku
    2004 ekonomia polska moze osiagnac kryteria wyjsciowe czyli deficyt ponizej
    3% GDP, inflacje i stopy procentowe zblizone do strefy euro.

    Ekonomia polska ma wiec historycznie wyjatkowa szanse by znalezc sie w jednej
    strefie z krajami wysoko rozwinietymi w niedalekiej przyszlosci.


  • Gość: Delphi IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 29.04.02, 21:50
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Na rozwój high-tech było stać Bulgarię za Żiwkowa ... ( sic ! )
    >
    > O ile dobrze pamietam , Bulgaria zajmowala w latach 80. - 5. miejsce ! na
    > świecie w produkcji robotów przemysłowych .
    >
    > Produkowano tam także sporo nizłych , jak na tamte czasy komputerów .
    >
    > Dziś kapitalistyczna Bułgaria nie produkuje nic w dziedzinie high-tech ...
    >
    > Za PRL-u wytwarzano w Polsce muzyczny sprzęt mono i stereo . Zdaje się w
    > 1988 roku dostałem w prezencie polskiego "walkmana" o nazwie "Kajtek" ! Slużył
    > mi przez kilka lat !
    >
    > Czy ktoś przez ostatnie 7-8 lat widział wieżę stereo , "walkmana" "made in
    > Poland" ?
    >
    > A czy ktoś może mi racjonaln wyjasnic , dlaczego przy tak dużym popycie na
    > telefony komórkowe , w Polsce nie produkuje się żadnych "komórek" ?
    >
    > Polski przemysł nie jest w stanie wytworzyć nawet zasilacza , antenki ,
    > klawiatury , baterii ???
    >
    > O dziwo w Czechach produkuje się baterie do Nokii ...
    >
    >

    No tak, to moze byc wszystko prawda. Zreszta Polska przeciez tez produkowala
    komputery. Jest tylko jeden maly problem. Jakim to odbywalo sie kosztem, i czy w
    ogole te wyroby produkowane w zamknietych gospodarkach socjalistycznych mialy
    jakiekolwiek szanse na konkurowanie na wolnym rynku ? To ze walkman wyprodukowany
    w Polsce sluzyl Ci przez wiele lat, nie oznacza, ze na wolnym rynku zdecydowana
    wiekszosc nie kupilaby jednak Sony czy Sanyo...W sumie problem nie sprowadza sie
    do tego, czy my Polacy potrafimy to czy tamto wyprodukowac. Oczywiscie, ze
    potrafimy, to znaczy stac nas intelektualnie na produkowanie wielu
    rzeczy...osobne pytanie, znacznie wazniejsze, jest takie: Czy potrafimy
    wyprodukowac konkurencyjne pod wzgledem jakosciowym i ceny wyroby elektroniczne,
    komputery, samochody itd...i znow odpowiedz na to pytanie jest: byc moze. Tylko,
    czy dysponujemy wlasnym kapitalem na podjecie produkcji na wielka skale ? Mozna
    miec watpliwosci...chociaz gdyby na przyklad nasze polskie przeklenstwo, czyli
    hutnictwo i gornictwo, zostalo wreszcie zrestrukturyzowane i uwolnione przez to
    srodki zostaly zuzytkowane lepiej..kto wie...

  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 29.04.02, 14:57
    Nie ulega dla mnie kwestii, ze nie bedzie w Polsce
    dobrze bez patentow i nowych technologii "made in
    Poland". Jakos tak bylo historycznie, ze
    wysoki poziom nauki przekladal sie po pewnym
    czanie na wysoki pomysl technologii, a ten na wysoki
    poziom dobrobytu.

    Osobiscie widze dla Polski spore szanse w 3
    dyscyplinach
    z dziedziny nowszej technologii:

    1) przemysl informatyczny - istnieje niezle zaplecze
    intelektualne dla edukacji w tym kierunku, towar
    mozna wytworzyc nie inwestujac wiele wczesniej,
    jest duzy zbyt w swiecie i mozna taki towar latwo
    sprzedac.

    2) nauki materialowe - znowu dzieki niezlej
    tradycji naukowej. Sa tez zalazki pierwszych firm,
    opartych
    o patenty, ktore byc moze urosna. Najbardziej
    spektakularny przyklad to slynny polprzewodnikowy
    niebieski laser (drugi chronologicznie, a pierwszy
    jakosciowo) skonstruowany w Warszawie.
    A byl to Holy Grail techniki polprzewodnikowej.

    3) Biotech. Tu jest prawdziwa eskplozja w swiecie,
    a polska mlodziez to wyczula i sie znakomicie
    podlacza robiac doktoraty w najlepszych osrodkach.
    Dajcie im w Polsce warunki, to wam pokaza, ze
    Polska jest na wlasciwym etapie rozwoju.
    Badania w tej dziedzinie nie musza byc drogie,
    a przekladaja sie na bardzo profitowe patenty.

    Z mojego rozeznania wynika, ze Polska nie osiagnela
    etapu produkcji nowych technologii glownie w dziedzinie
    mentalnosci.

    Pozdrawiam
    F.
  • komentator 30.04.02, 15:41
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > Nie ulega dla mnie kwestii, ze nie bedzie w Polsce dobrze bez patentow i nowych
    > technologii "made in Poland". Jakos tak bylo historycznie, ze wysoki poziom
    > nauki przekladal sie po pewnym czanie na wysoki pomysl technologii, a ten na
    > wysoki poziom dobrobytu.

    Na pewno. Tylko jakos tak bylo historycznie ze ten najwyzszy poziom osiagali
    ci ktorzy najpierw osiagneli wysoki poziom w zaspokajaniu potrzeb podstawowych.
    W Polsce jest okres budowy podstaw i wychodzenia z zacofania. Sam wyraz ´dobrze´
    ma okreslone poziomy: otoz w Polsce bedzie dobrze gdy np. skanalizuje sie
    miasta tak by guvno nie plynelo prosto do morza. Na razie wiec rozmowy
    o technologiach 'made in Poland' to sa fajne bajki.

    > Osobiscie widze dla Polski spore szanse w 3 dyscyplinach z dziedziny nowszej
    technologii:
    > 1) przemysl informatyczny - istnieje niezle zaplecze
    > intelektualne dla edukacji w tym kierunku, towar
    > mozna wytworzyc nie inwestujac wiele wczesniej,
    > jest duzy zbyt w swiecie i mozna taki towar latwo
    > sprzedac.

    Tyle ze wszyscy maja na to apetyt a najwiekszy ci co sa na
    najwyzszym poziomie....

    > 2) nauki materialowe - znowu dzieki niezlej
    > tradycji naukowej. Sa tez zalazki pierwszych firm,
    > opartych o patenty, ktore byc moze urosna. Najbardziej

    Pewnie ze cos jest, ale nalezy watpic w komercjalizacje tych
    rzeczy z powodu braku kapitalu i zaplecza. Wiec moze ktos
    chociaz zakupi te patenty.

    > spektakularny przyklad to slynny polprzewodnikowy
    > niebieski laser (drugi chronologicznie, a pierwszy
    > jakosciowo) skonstruowany w Warszawie.
    > A byl to Holy Grail techniki polprzewodnikowej.

    Tak, tylko takie holy stuffy to maja opanowane i poteznie
    opatentowane Japonczycy i Amerykanie. Cala Europa ma z tym
    problemy a co dopiero mowic o Polsce. Takie kolorowe lasery
    komercyjne to fantazja wzieta z kolorowych jarmarkow.

    > 3) Biotech. Tu jest prawdziwa eskplozja w swiecie,
    > a polska mlodziez to wyczula i sie znakomicie
    > podlacza robiac doktoraty w najlepszych osrodkach.
    > Dajcie im w Polsce warunki, to wam pokaza, ze
    > Polska jest na wlasciwym etapie rozwoju.

    Dajcie warunki=dajcie kase??? Kto ma dac??? I dlaczego???

    > Badania w tej dziedzinie nie musza byc drogie,
    > a przekladaja sie na bardzo profitowe patenty.

    To iluzja. Potrzebne jest kolosalne zaplecze.

    > Z mojego rozeznania wynika, ze Polska nie osiagnela etapu
    > produkcji nowych technologii glownie w dziedzinie mentalnosci.

    No niby wszystko jest w sferze mentalnosci bo ci sami ludzie w
    roznych warunkach dzialaja inaczej. A z mentalnoscia jest zwiazany
    problem ogolnego rozwoju i infrastruktury.

    Wymienianie najbardziej awangardowych dziedzin rozwojowych w krajach
    najbardziej rozwinietych i sugerowanie ze w Polsce byloby dobrze tez
    je rozwijac to typowe chciejstwo oparte na braku realizmu.

    Na obecnym etapie powinny byc formulowane cele podstawowe w zakresie
    szeroko pojetej infrastruktury: od przyslowiowej kanalizacji do
    opanowania inflacji. Gdy te sprawy sie zalatwi i w przyszlosci dochod
    narodowy wzrosnie ze dwa razy to wtedy bedzie mozna pomyslec o
    budowaniu nanokomputerow czy klonowaniu fizykow.




  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 30.04.02, 16:11
    komentator napisał(a):


    > Na pewno. Tylko jakos tak bylo historycznie ze ten
    najwyzszy poziom
    >osiagali ci ktorzy najpierw osiagneli wysoki poziom w
    zaspokajaniu potrzeb
    >podstawowych.

    Japonia?

    > Sam wyraz ´dobrze
    > ma okreslone poziomy: otoz w Polsce bedzie dobrze gdy
    np. skanalizuje sie
    > miasta tak by guvno nie plynelo prosto do morza. Na
    razie wiec rozmowy
    > o technologiach 'made in Poland' to sa fajne bajki.
    >

    Jejku, jak Ty dziwnie myslisz.
    Co jest lepiej, napisac program i kupic
    z zysku rure do kanalizacji, czy sleczec
    20 lat, zeby zobic "po kolei" wlasna
    rure? Ja wole patent niz rure.


    > > Osobiscie widze dla Polski spore szanse w 3
    dyscyplinach z dziedziny
    > nowszej technologii:
    > > 1) przemysl informatyczny - istnieje niezle
    zaplecze
    > > intelektualne dla edukacji w tym kierunku, towar
    > > mozna wytworzyc nie inwestujac wiele wczesniej,
    > > jest duzy zbyt w swiecie i mozna taki towar latwo
    > > sprzedac.
    >
    > Tyle ze wszyscy maja na to apetyt a najwiekszy ci co
    sa na
    > najwyzszym poziomie....
    >

    W przemysle informatycznym brak rak do pracy,
    a place sa wysmienite. Wiedza to w Indiach,
    Rumunii, w Chinach. Wiedza to tez moi koledzy
    w Polsce i swietnie prosperuja.
    Staja sie mianowice PRACODAWCAMI i maja
    w nosie to, ze najpierw trzeba skanalizowac
    g.

    > > 2) nauki materialowe - znowu dzieki niezlej
    > > tradycji naukowej. Sa tez zalazki pierwszych firm,
    > > opartych o patenty, ktore byc moze urosna.
    Najbardziej
    >
    > Pewnie ze cos jest, ale nalezy watpic w
    komercjalizacje tych
    > rzeczy z powodu braku kapitalu i zaplecza. Wiec moze
    ktos
    > chociaz zakupi te patenty.

    Tu sie mylisz. Produkcja ma ruszyc w Polsce
    i nie ukrywam, ze jestem z tego dumny.


    >
    > > spektakularny przyklad to slynny polprzewodnikowy
    > > niebieski laser (drugi chronologicznie, a pierwszy
    > > jakosciowo) skonstruowany w Warszawie.
    > > A byl to Holy Grail techniki polprzewodnikowej.
    >
    > Tak, tylko takie holy stuffy to maja opanowane i
    poteznie
    > opatentowane Japonczycy i Amerykanie.

    Bzdura. Japonczycy byli pierwsi (kilka miesiecy)
    ale ich laser jest znacznie gorszy. Amerykanie
    nawet sie nie scigali i nic takiego nie maja.


    > Cala Europa ma z tym
    > problemy a co dopiero mowic o Polsce. Takie kolorowe
    lasery
    > komercyjne to fantazja wzieta z kolorowych jarmarkow.


    Dlaczego? Bo zrobione w Polsce i kloci sie
    z Twoja wizja?




    > > 3) Biotech. Tu jest prawdziwa eskplozja w swiecie,
    > > a polska mlodziez to wyczula i sie znakomicie
    > > podlacza robiac doktoraty w najlepszych osrodkach.
    > > Dajcie im w Polsce warunki, to wam pokaza, ze
    > > Polska jest na wlasciwym etapie rozwoju.
    >
    > Dajcie warunki=dajcie kase???

    Nie. Przede wszystkim trzeba zmienic etatystyczny
    sposob dystrybucji kasy.

    > Kto ma dac???

    Podatnik.

    > I dlaczego???

    Zeby mu sie za 5 lat zwrocilo
    z nawiazka.


    > > Badania w tej dziedzinie nie musza byc drogie,
    > > a przekladaja sie na bardzo profitowe patenty.
    >
    > To iluzja. Potrzebne jest kolosalne zaplecze.
    >

    To prawda na ogol. Ale dobrzy specjalisci moga
    sciagnac dobrych inwestorow.
    Ja to rozumiem jako inwestycje na
    10 lat do przodu.



    > Wymienianie najbardziej awangardowych dziedzin
    rozwojowych w krajach
    > najbardziej rozwinietych i sugerowanie ze w Polsce
    byloby dobrze tez
    > je rozwijac to typowe chciejstwo oparte na braku
    realizmu.
    >

    Wegrzy i Czesi maja zupelnie inne zdanie
    na ten temat. Czy naprawde znasz specyfike R&D?

    Wiem, byl taki raport World Bank, ze ponizej PKB
    14 000 USD/glowe nie ma sensu inwestowac w badania,
    lepiej kupowac technologie. Nie zgadzam sie
    z tymi wnioskami, bo widze jak potezna
    role w gospodarce polskiej spelniaja
    ludzie, ktorzy maja wysmienita edukacje
    i otarli sie o badania naukowe.

    > narodowy wzrosnie ze dwa razy to wtedy bedzie mozna
    pomyslec o
    > budowaniu nanokomputerow czy klonowaniu fizykow.
    >

    A bez tego nie mozna?
    Dobrze, ze Edison i Bill Gates Cie nie spotkali.
    Uszlyszeliby: "najpierw skanalizuj swoj garaz,
    a potem sie bierz palancie za zarowke i systemy
    operacyjne."

    Pozdrawiam
    F.
  • komentator 01.05.02, 19:47
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > Jejku, jak Ty dziwnie myslisz.
    > Co jest lepiej, napisac program i kupic
    > z zysku rure do kanalizacji, czy sleczec
    > 20 lat, zeby zobic "po kolei" wlasna
    > rure? Ja wole patent niz rure.

    Nie o to chodzi. Ty postulujesz rzucanie funduszy
    publicznych na rozwoj. Fundusze publiczne sa w Polsce
    tak ograniczone ze nie ma mowy zeby to bylo mozliwe.
    Poza tym jest na te fundusze ogromne zapotrzebowanie
    w bardziej podstawowych sprawach.

    Natomiast jesli jakas firma bedzie robila byznes na
    patentach czy laserach rentgenowskich to jest to
    oczywiscie bardzo fajne. Im wieksza ktos ma rentownosc
    tym lepiej. Ludzie powinni robic jak najlepsze byznesy.

    > > Tyle ze wszyscy maja na to apetyt a najwiekszy ci co
    > sa na najwyzszym poziomie....
    > W przemysle informatycznym brak rak do pracy,
    > a place sa wysmienite. Wiedza to w Indiach,
    > Rumunii, w Chinach. Wiedza to tez moi koledzy
    > w Polsce i swietnie prosperuja.
    > Staja sie mianowice PRACODAWCAMI i maja
    > w nosie to, ze najpierw trzeba skanalizowac g.

    Znowu, jesli robia taka robote to DOSKONALE.
    A pracodawcy, w kazdej dzialce, to sa w Polsce
    na wage zlota!

    > Tu sie mylisz. Produkcja ma ruszyc w Polsce
    > i nie ukrywam, ze jestem z tego dumny.

    Hmm, no z ta duma to lepiej ostroznie bo na rynku
    dzieja sie rozne rzeczy.

    > > > spektakularny przyklad to slynny polprzewodnikowy
    > > > niebieski laser (drugi chronologicznie, a pierwszy
    > > > jakosciowo) skonstruowany w Warszawie.
    > > > A byl to Holy Grail techniki polprzewodnikowej.
    > > Tak, tylko takie holy stuffy to maja opanowane i
    > poteznie opatentowane Japonczycy i Amerykanie.
    > Bzdura. Japonczycy byli pierwsi (kilka miesiecy)
    > ale ich laser jest znacznie gorszy. Amerykanie
    > nawet sie nie scigali i nic takiego nie maja.

    Hmm, pewnie ze nie mozna wykluczyc ze w jakichs
    jednostkowych przypadkach ludzie cos zrobili.
    Ale zdaje sie ze bez kapitalu i zaplecza jest
    watpliwe by cos takiego egzystowalo komercjalnie,
    moze jako pojedynczy wyjatek.

    Nawet krotkie przeszukanie sieci pokazuje ze blue
    lasers produkuje japonska firma Nichia, ze w
    przyszlym roku maja pojawic sie plyty HD-DVD na
    laserach niebieskich oraz ze Amerykanie w tej dziedzinie
    zostali z tylu wiec kupili glownego wynalazce firmy
    Nichia. Wiec czlek sie drapie w glowe jak slyszy
    o tym ze to w Polsce ktos ma robic, to chyba blue sky
    fantasy.


    > Dlaczego? Bo zrobione w Polsce i kloci sie
    > z Twoja wizja?

    E, nie. Tyle ze high-tech wymaga poteznego zaplecza
    i czesto kapitalu. Zaplecze oznacza cala infrastrukture
    w ktorej byznes sie kreci.

    > > Dajcie warunki=dajcie kase???
    > Nie. Przede wszystkim trzeba zmienic etatystyczny
    > sposob dystrybucji kasy.
    > > Kto ma dac???
    > Podatnik.

    NO WLASNIE. TO PODEJRZEWALISMY.

    > > I dlaczego???
    > Zeby mu sie za 5 lat zwrocilo z nawiazka.

    Haha, jesli tak to dlaczego ten high-tech nie pojdzie
    po komercyjne pieniadze? Niech sie skontakuje z venture
    capital w krzemowych dolinach, i niech od nich wezmie
    kase.

    Wyciaganie kasy w biednym kraju na niebieskie obloki to
    kryminal.

    > > > Badania w tej dziedzinie nie musza byc drogie,
    > > > a przekladaja sie na bardzo profitowe patenty.
    > > To iluzja. Potrzebne jest kolosalne zaplecze.
    > To prawda na ogol. Ale dobrzy specjalisci moga
    > sciagnac dobrych inwestorow. Ja to rozumiem jako inwestycje na
    > 10 lat do przodu.

    Tak, 10 lat. W biednym kraju na 10 lat naprzod to nalezy
    z publicznych pieniedzy myslec o ile mozna poprawic np. jakosc
    zwyklej WODY oraz KANALIZACJI.

    > Wiem, byl taki raport World Bank, ze ponizej PKB
    > 14 000 USD/glowe nie ma sensu inwestowac w badania,
    > lepiej kupowac technologie. Nie zgadzam sie

    Tak!!! Dokladnie tak jest! Od umownego poziomu 15 000 euro
    mozna przyjac ze w ekonomii znajdzie sie kasa na rozne
    rzeczy wyzszego poziomu oraz ze sprawy podstawowe zostaly juz
    rozwiazane. Od 25 000 euro zaczyna sie swiatowa smietanka
    ktora wysyla w kosmos teleskopy do badania czarnych dziur bo
    juz nie maja co innego do roboty. A ty stosujesz kryteria
    tej smietanki do zupelnie innych warunkow.

    > z tymi wnioskami, bo widze jak potezna role w gospodarce polskiej spelniaja
    > ludzie, ktorzy maja wysmienita edukacje i otarli sie o badania naukowe.

    Oczywiscie. Ale tu jest mowa o rzucaniu powaznych funduszy publicznych.
    Edukacja i badania owszem ale w miare skromnych mozliwosci. A w ogole
    to tych kandydatow na badaczy to najlepiej byloby obowiazkowo wyganiac
    zagranice zeby sie przewietrzyli.

    > A bez tego nie mozna? Dobrze, ze Edison i Bill Gates Cie nie spotkali.
    > Uszlyszeliby: "najpierw skanalizuj swoj garaz,
    > a potem sie bierz palancie za zarowke i systemy
    > operacyjne."

    Hehe Edison, pewnie ze moglby byc jakis Edisonowski w mazowieckiej
    chatce posrod wierzb placzacych. Ale to iluzja, jak pokazuje zycie.

  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 02.05.02, 11:21
    komentator napisał(a):
    >
    > Nie o to chodzi. Ty postulujesz rzucanie funduszy
    > publicznych na rozwoj. Fundusze publiczne sa w Polsce
    > tak ograniczone ze nie ma mowy zeby to bylo mozliwe.
    > Poza tym jest na te fundusze ogromne zapotrzebowanie
    > w bardziej podstawowych sprawach.

    Jasne.
    KRUS, lewa komputeryzacja ZUS, gornicy, hutnicy,
    rolnicy, wojtowie, lewi rencisci mniej lub bardziej
    mundurowi,
    urzednicy, ktorych wciaz za malo sa wazniejszymi
    inwestycjami
    dla przyszlosci Polski niz nauczyciele lub naukowcy.

    Jak zwykle od zawsze.
    > > Tyle ze wszyscy maja na to apetyt a najwiekszy ci
    co
    > > sa na najwyzszym poziomie....
    > > W przemysle informatycznym brak rak do pracy,
    > > a place sa wysmienite. Wiedza to w Indiach,
    > > Rumunii, w Chinach. Wiedza to tez moi koledzy
    > > w Polsce i swietnie prosperuja.
    > > Staja sie mianowice PRACODAWCAMI i maja
    > > w nosie to, ze najpierw trzeba skanalizowac g.
    >
    > Znowu, jesli robia taka robote to DOSKONALE.
    > A pracodawcy, w kazdej dzialce, to sa w Polsce
    > na wage zlota!

    A skad sie biora ci pracodawcy?
    Z powietrza? Nie, z dobrej edukacji.


    > > > > spektakularny przyklad to slynny
    polprzewodnikowy
    > > > > niebieski laser (drugi chronologicznie, a
    pierwszy
    > > > > jakosciowo) skonstruowany w Warszawie.
    > > > > A byl to Holy Grail techniki polprzewodnikowej.
    > > > Tak, tylko takie holy stuffy to maja opanowane i
    > > poteznie opatentowane Japonczycy i Amerykanie.
    > > Bzdura. Japonczycy byli pierwsi (kilka miesiecy)
    > > ale ich laser jest znacznie gorszy. Amerykanie
    > > nawet sie nie scigali i nic takiego nie maja.
    >
    > Hmm, pewnie ze nie mozna wykluczyc ze w jakichs
    > jednostkowych przypadkach ludzie cos zrobili.

    Zastanawiajace co?


    > Ale zdaje sie ze bez kapitalu i zaplecza jest
    > watpliwe by cos takiego egzystowalo komercjalnie,
    > moze jako pojedynczy wyjatek.


    Kapital sie sam znajdzie, jesli zweszy interes.

    >
    > Nawet krotkie przeszukanie sieci pokazuje ze blue
    > lasers produkuje japonska firma Nichia, ze w
    > przyszlym roku maja pojawic sie plyty HD-DVD na
    > laserach niebieskich oraz ze Amerykanie w tej
    dziedzinie
    > zostali z tylu wiec kupili glownego wynalazce firmy
    > Nichia. Wiec czlek sie drapie w glowe jak slyszy
    > o tym ze to w Polsce ktos ma robic, to chyba blue sky
    > fantasy.
    >

    Bylo w gazetach kilka miesiecy temu.
    Rzad polski pilotuje cala sprawe.
    Ja tam trzymam kciuki, zamiast
    martwic sie, ze mi sie nie zgadza
    z utrwalona wizja polskiego dziadostwa.

    > > > Dajcie warunki=dajcie kase???
    > > Nie. Przede wszystkim trzeba zmienic etatystyczny
    > > sposob dystrybucji kasy.

    O tym ani slowa?

    > > > Kto ma dac???
    > > Podatnik.
    >
    > NO WLASNIE. TO PODEJRZEWALISMY.
    >

    Jasne, panstwo m.in. do tego sluzy, zeby
    tworzyc infrastrukture dla rozwoju gospodarki.
    Badania naukowe sa normalnym elementem
    infrastruktury. Sa tez rozne formuly
    finansowania, np. polowe - panstwo - polowe
    prywatny kapital.

    > > > I dlaczego???
    > > Zeby mu sie za 5 lat zwrocilo z nawiazka.
    >
    > Haha, jesli tak to dlaczego ten high-tech nie pojdzie
    > po komercyjne pieniadze?

    Chadza, ale high-tech wymaga najpierw
    odpowiednio wyedukowanych ludzi.
    A tego nie zrobisz za marne pieniadze.

    > Niech sie skontakuje z venture
    > capital w krzemowych dolinach, i niech od nich wezmie
    > kase.
    >

    Tylko, ze oni beda chcieli miec ich w Silicon Valley.
    Tak, ze w efekcie bedziesz mial firme amerykanska,
    a nie polska.

    > Wyciaganie kasy w biednym kraju na niebieskie obloki
    to
    > kryminal.
    >

    Jasne. Lepiej na gornikow, hutnikow, kolejarzy i
    rolnikow.
    Wszystkich zrownac, a potem, jak zrownamy, to
    dobrobyt sam sie zrobi.

    > > > > Badania w tej dziedzinie nie musza byc drogie,
    > > > > a przekladaja sie na bardzo profitowe patenty.
    > > > To iluzja. Potrzebne jest kolosalne zaplecze.
    > > To prawda na ogol. Ale dobrzy specjalisci moga
    > > sciagnac dobrych inwestorow. Ja to rozumiem jako
    inwestycje na
    > > 10 lat do przodu.

    >
    > Tak, 10 lat. W biednym kraju na 10 lat naprzod to
    nalezy
    > z publicznych pieniedzy myslec o ile mozna poprawic
    np. jakosc
    > zwyklej WODY oraz KANALIZACJI.
    >

    Tworzysz dylematy: myc rece czy zeby?


    > > Wiem, byl taki raport World Bank, ze ponizej PKB
    > > 14 000 USD/glowe nie ma sensu inwestowac w badania,
    > > lepiej kupowac technologie. Nie zgadzam sie
    >
    > Tak!!! Dokladnie tak jest! Od umownego poziomu 15 000
    euro
    > mozna przyjac ze w ekonomii znajdzie sie kasa na
    rozne
    > rzeczy wyzszego poziomu oraz ze sprawy podstawowe
    zostaly juz
    > rozwiazane.

    Wiesz na czym polega statystyka?
    Na tym, ze sie usrednia i pomija lokalne
    uwarunkowania. Nadto, ten raport
    mowi zapewne o korzysciach bezposrednich,
    zupelnie pomijajac to, ze to jakosc ludzi,
    ich wyksztalcenia, sciaga kapital, a w
    dluzszej perspektywie - tworzy bogactwo.

    > Od 25 000 euro zaczyna sie swiatowa smietanka
    > ktora wysyla w kosmos teleskopy do badania czarnych
    dziur bo
    > juz nie maja co innego do roboty. A ty stosujesz
    kryteria
    > tej smietanki do zupelnie innych warunkow.
    >

    I tu sie poteznie mylisz. Niejaki pan Wolszczan, jesli
    dostanie
    Nobla, co nie jest wykluczone, zrobi dla Polski wiecej
    w dziedzinie
    public relations niz 10 000 kanalarzy. Jak slusznie
    napisales, trzeba umiec sprzedac wizerunek kraju.

    > > z tymi wnioskami, bo widze jak potezna role w g
    ospodarce polskiej spelniaj
    > a
    > > ludzie, ktorzy maja wysmienita edukacje i otarli
    sie o badania naukowe.
    >
    > Oczywiscie. Ale tu jest mowa o rzucaniu powaznych
    funduszy publicznych.
    > Edukacja i badania owszem ale w miare skromnych
    mozliwosci.

    Najpierw trzeba zrozumiec, po co to jest - zadanie dla
    ciebie.


    > A w ogole
    > to tych kandydatow na badaczy to najlepiej byloby
    obowiazkowo wyganiac
    > zagranice zeby sie przewietrzyli.

    To sie dzieje na wielka skale.
    >
    > > A bez tego nie mozna? Dobrze, ze Edison i Bill
    Gates Cie nie spotkali.
    > > Uszlyszeliby: "najpierw skanalizuj swoj garaz,
    > > a potem sie bierz palancie za zarowke i systemy
    > > operacyjne."
    >
    > Hehe Edison, pewnie ze moglby byc jakis Edisonowski w
    mazowieckiej
    > chatce posrod wierzb placzacych. Ale to iluzja, jak
    pokazuje zycie.
    >

    To musi stac sie rzeczywistoscia, inaczej bogactwo
    Polski bedzie iluzja.

    Pozdr

  • komentator 03.05.02, 12:45
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > > Nie o to chodzi. Ty postulujesz rzucanie funduszy
    > > publicznych na rozwoj. Fundusze publiczne sa w Polsce
    > > tak ograniczone ze nie ma mowy zeby to bylo mozliwe.
    > > Poza tym jest na te fundusze ogromne zapotrzebowanie
    > > w bardziej podstawowych sprawach.
    >
    > Jasne.KRUS, lewa komputeryzacja ZUS, gornicy, hutnicy,
    > rolnicy, wojtowie, lewi rencisci mniej lub bardziej
    > mundurowi, urzednicy, ktorych wciaz za malo sa wazniejszymi
    > inwestycjami dla przyszlosci Polski niz nauczyciele lub naukowcy.

    Uff, niestety nie da ci sie wytlumaczyc o co tu chodzi. Wyobraz sobie
    ze masz tak malo kasy ze ci ledwo na zarcie starcza. Bedziesz wydawal
    wtedy na luksusy?

    > > Znowu, jesli robia taka robote to DOSKONALE.
    > > A pracodawcy, w kazdej dzialce, to sa w Polsce
    > > na wage zlota!
    > A skad sie biora ci pracodawcy?
    > Z powietrza? Nie, z dobrej edukacji.

    Miedzy innymi. Ale w Polsce na edukacje sa tez bardzo
    ograniczone srodki.

    > Bylo w gazetach kilka miesiecy temu.
    > Rzad polski pilotuje cala sprawe.
    > Ja tam trzymam kciuki, zamiast
    > martwic sie, ze mi sie nie zgadza
    > z utrwalona wizja polskiego dziadostwa.

    No wiec rownie prawdopodobne jest ze jakies
    lobby badaczy probuje naciagac na wydawanie
    pieniedzy publicznych na jakis hokus-pokus.
    Wskazana jest duuuza ostroznosc.
    > > > Podatnik.
    > > NO WLASNIE. TO PODEJRZEWALISMY.
    > Jasne, panstwo m.in. do tego sluzy, zeby
    > tworzyc infrastrukture dla rozwoju gospodarki.
    > Badania naukowe sa normalnym elementem
    > infrastruktury. Sa tez rozne formuly
    > finansowania, np. polowe - panstwo - polowe
    > prywatny kapital.

    Pewnie ale to sa rzeczy z krajow o znacznie wiekszym PKB.

    > Chadza, ale high-tech wymaga najpierw
    > odpowiednio wyedukowanych ludzi.
    > A tego nie zrobisz za marne pieniadze.

    Pewnie, ale skad wziac na to kase?

    > > Niech sie skontakuje z venture
    > > capital w krzemowych dolinach, i niech od nich wezmie
    > > kase.
    > Tylko, ze oni beda chcieli miec ich w Silicon Valley.
    > Tak, ze w efekcie bedziesz mial firme amerykanska,
    > a nie polska.

    No wiec najpierw byloby to dobrze sprawdzic czy tak
    rzeczywiscie by bylo. Widziales jakies firmy co ludzie
    z Polski zalozyli w SV? A wiec niech sie sprawdza najpierw
    w Silicon Valley. A na dodatek jakby cos bylo na rzeczy
    to kapital moglby przyjsc do Polski bo koszta bylyby
    ulamkowe w stosunku do SV.
    > Jasne. Lepiej na gornikow, hutnikow, kolejarzy i
    > rolnikow. Wszystkich zrownac, a potem, jak zrownamy, to
    > dobrobyt sam sie zrobi.

    Alez skad. Trzeba myslec przede wszystkim o sprawach
    podstawowych.

    >> > zwyklej WODY oraz KANALIZACJI.
    > Tworzysz dylematy: myc rece czy zeby?

    No a po czorta hihg-tech jak woda jest trujaca?
    > Wiesz na czym polega statystyka?

    > Na tym, ze sie usrednia i pomija lokalne
    > uwarunkowania. Nadto, ten raport
    > mowi zapewne o korzysciach bezposrednich,
    > zupelnie pomijajac to, ze to jakosc ludzi,
    > ich wyksztalcenia, sciaga kapital, a w
    > dluzszej perspektywie - tworzy bogactwo.

    Dluzsze perspektywy fajnie, ale teraz sa potrzeby
    biezace.

    > I tu sie poteznie mylisz. Niejaki pan Wolszczan, jesli
    > dostanie Nobla, co nie jest wykluczone, zrobi dla Polski wiecej
    > w dziedzinie public relations niz 10 000 kanalarzy. Jak slusznie
    > napisales, trzeba umiec sprzedac wizerunek kraju.

    Przesadzasz z tym robieniem dla Polski, masz jakas wizje polonocentryczna
    z domieszka emigracyjnych kompleksow. W Polsce liczy sie dla ludzi
    bardziej zeby im dobra woda plynela z kranu a z WC nie plynelo prosto
    do rzeki.

    A pan W. moze sobie robic co chce zagranica polujac na planety
    w galaktyce i fajnie jak przyjedzie albo nawiaze kontakty.

    > > A w ogole
    > > to tych kandydatow na badaczy to najlepiej byloby
    > obowiazkowo wyganiac zagranice zeby sie przewietrzyli.
    > To sie dzieje na wielka skale.

    Gdzie???

    > > Hehe Edison, pewnie ze moglby byc jakis Edisonowski w
    > mazowieckiej chatce posrod wierzb placzacych. Ale to iluzja, jak
    > pokazuje zycie. To musi stac sie rzeczywistoscia, inaczej bogactwo
    > Polski bedzie iluzja.

    Bogactwo? Mowa jest o podstawowych sprawach. O bogactwie to kiedys
    nastepni beda mogli pomylsec. Na razie jest ta metaforyczna kanaliza.

  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 03.05.02, 14:07
    komentator napisał(a):

    > > > Nie o to chodzi. Ty postulujesz rzucanie funduszy
    > > > publicznych na rozwoj. Fundusze publiczne sa w
    Polsce
    > > > tak ograniczone ze nie ma mowy zeby to bylo
    mozliwe.
    > > > Poza tym jest na te fundusze ogromne
    zapotrzebowanie
    > > > w bardziej podstawowych sprawach.
    > >
    > > Jasne.KRUS, lewa komputeryzacja ZUS, gornicy,
    hutnicy,
    > > rolnicy, wojtowie, lewi rencisci mniej lub bardziej
    > > mundurowi, urzednicy, ktorych wciaz za malo sa
    wazniejszymi
    > > inwestycjami dla przyszlosci Polski niz nauczyciele
    lub naukowcy.
    >
    > Uff, niestety nie da ci sie wytlumaczyc o co tu
    chodzi. Wyobraz sobie
    > ze masz tak malo kasy ze ci ledwo na zarcie starcza.
    Bedziesz wydawal
    > wtedy na luksusy?


    Staram sie zachowac spokoj, ale idzie mi to coraz
    trudniej.
    Chyba nic nie rozumiesz z rzeczywistosci.
    Edukacja nie jest luksusem tylko inwestycja.
    Ty proponujesz przejadanie i gonienie doraznych
    problemow, a ja ci mowie, ze w ten sposob
    do niczego sie nie dojdzie.

    > > > Znowu, jesli robia taka robote to DOSKONALE.
    > > > A pracodawcy, w kazdej dzialce, to sa w Polsce
    > > > na wage zlota!
    > > A skad sie biora ci pracodawcy?
    > > Z powietrza? Nie, z dobrej edukacji.
    >
    > Miedzy innymi. Ale w Polsce na edukacje sa tez bardzo
    > ograniczone srodki.
    >

    Sa za to pokazne srodki na rosnaca ciagle
    administracje i mundurkowe emeryturki,
    lewe renty. Bo budowa fundamentow gospodarczych
    w Polsce polega na powiekszaniu administracji.

    > > > > Podatnik.
    > > > NO WLASNIE. TO PODEJRZEWALISMY.
    > > Jasne, panstwo m.in. do tego sluzy, zeby
    > > tworzyc infrastrukture dla rozwoju gospodarki.
    > > Badania naukowe sa normalnym elementem
    > > infrastruktury. Sa tez rozne formuly
    > > finansowania, np. polowe - panstwo - polowe
    > > prywatny kapital.
    >
    > Pewnie ale to sa rzeczy z krajow o znacznie wiekszym
    PKB.

    Niezupelnie, jak pokazuje raport IMD, Polska
    nie dba o infrastrukture, w tym ta technologiczna,
    w sposob zupelnie wyjatkowy.


    >
    > > Chadza, ale high-tech wymaga najpierw
    > > odpowiednio wyedukowanych ludzi.
    > > A tego nie zrobisz za marne pieniadze.
    >
    > Pewnie, ale skad wziac na to kase?

    Kasa jest marnotrawiona gdzie indziej
    od dawna i z premedytacja. To nie jest
    problem kasy, to jest problem priorytetow.

    >
    > > > Niech sie skontakuje z venture
    > > > capital w krzemowych dolinach, i niech od nich
    wezmie
    > > > kase.
    > > Tylko, ze oni beda chcieli miec ich w Silicon
    Valley.
    > > Tak, ze w efekcie bedziesz mial firme amerykanska,
    > > a nie polska.
    >
    > No wiec najpierw byloby to dobrze sprawdzic czy tak
    > rzeczywiscie by bylo. Widziales jakies firmy co
    ludzie
    > z Polski zalozyli w SV? A wiec niech sie sprawdza
    najpierw
    > w Silicon Valley.

    Poczekaj kilka lat, to zobaczysz.
    Jak sie sprawdza w SV, to NA PEWNO
    nie przyjada z powrotem do kraju
    takiego jak Polska, jesli tacy jak ty beda
    w nim mieli cos do powiedzenia.

    > A na dodatek jakby cos bylo na rzeczy
    > to kapital moglby przyjsc do Polski bo koszta bylyby
    > ulamkowe w stosunku do SV.

    > > Jasne. Lepiej na gornikow, hutnikow, kolejarzy i
    > > rolnikow. Wszystkich zrownac, a potem, jak
    zrownamy, to
    > > dobrobyt sam sie zrobi.
    >
    > Alez skad. Trzeba myslec przede wszystkim o sprawach
    > podstawowych.
    >

    Tak jak od wiekow..
    Zawsze myslalo sie o tym, zeby miec co wypic
    dzis, a nie o tym, co bedzie jutro.

    Kariere robi sie w ten sposob, ze cierpi
    sie w sprawach podstawowych i atakuje
    sie ambitne cele.



    > >> > zwyklej WODY oraz KANALIZACJI.
    > > Tworzysz dylematy: myc rece czy zeby?
    >
    > No a po czorta hihg-tech jak woda jest trujaca?

    Po to, zeby sprzedac drogo lasery i kupic tanie,
    chinskie
    filtry do wody.


    >
    > Dluzsze perspektywy fajnie, ale teraz sa potrzeby
    > biezace.
    >

    Naucz sie wreszcie, ze potrzeby biezace sa zawsze.
    Zawsze jest dylemat - inwestowac, czy przejadac.
    Im siedzisz glebiej w g. tym musisz wiecej
    inwestowac, chociazbys sobie mial zyly wypruc.


    > > I tu sie poteznie mylisz. Niejaki pan Wolszczan,
    jesli
    > > dostanie Nobla, co nie jest wykluczone, zrobi dla
    Polski wiecej
    > > w dziedzinie public relations niz 10 000 kanalarzy.
    Jak slusznie
    > > napisales, trzeba umiec sprzedac wizerunek kraju.



    > Przesadzasz z tym robieniem dla Polski, masz
    > jakas wizje polonocentryczna
    > z domieszka emigracyjnych kompleksow.


    Mowie Ci jako fachowiec, ze odkrycie
    Wolszczana jest ogromnej wagi i mam
    nadzieje, ze zostnaie wlasciwie spozytkowane
    przez specow od public relations.

    Wytlumacz mi, na czym polega moj kompleks
    emigracyjny. Czy na tym, ze mowie
    ze da sie, ze kazdy ma klucze do wlasnego sukcesu
    w swoich rekach, ze Polacy moga robic
    wspaniale rzeczy?

    Przykro mi, ale zaczynam sie przychylac do wniosku,
    ze twoj kult miernoty odzwierciedla osobiste
    doswiadczenia.


    > W Polsce liczy sie dla ludzi
    > bardziej zeby im dobra woda plynela z kranu a z WC
    > nie plynelo prosto do rzeki.
    >

    To nieprawda. Ludzie w Polsce chca miec
    perspektywy awansu cywilizacyjnego oraz
    materialnego i robote. To, czy wybiora inwestycje
    w kanalizacje, czy w komputeracje nalezy do nich.
    Tak sie bowiem skalda, ze ze skanalizowania
    domu wyzyc sie nie da, a komputer w domu
    moze zapewnic byt materialny.



    > A pan W. moze sobie robic co chce zagranica polujac
    na planety
    > w galaktyce i fajnie jak przyjedzie albo nawiaze
    kontakty.
    >

    Mysle, ze pan W. i jemu podobni maja
    w nosie twoje zdanie na ten temat.


    > > > A w ogole
    > > > to tych kandydatow na badaczy to najlepiej byloby
    > > obowiazkowo wyganiac zagranice zeby sie
    przewietrzyli.
    > > To sie dzieje na wielka skale.
    >
    > Gdzie???
    >

    Co: gdzie??? Tam, skad ja jestem, to
    prawie kazdy. Niesamowite, nie?


    > > > Hehe Edison, pewnie ze moglby byc jakis
    Edisonowski w
    > > mazowieckiej chatce posrod wierzb placzacych. Ale
    to iluzja, jak
    > > pokazuje zycie. To musi stac sie rzeczywistoscia,
    inaczej bogactwo
    > > Polski bedzie iluzja.
    >
    > Bogactwo? Mowa jest o podstawowych sprawach. O
    bogactwie to kiedys
    > nastepni beda mogli pomylsec. Na razie jest ta
    metaforyczna kanaliza.
    >

    Wiesz co jest najgorsze? To, ze dajesz samosprawdzajace
    sie przepowiednie. Jesli ktos cie poslucha, to
    faktycznie,
    bedzie musial do konca zycia babrac sie w kanalizacji.

    Ja juz dosc przeczytalem.

    F.
  • Gość: Pawelek IP: *.244.66.155.Dial1.Chicago1.Level3.net 04.05.02, 18:48
    Polska miernota kocha miernote. Wszystko inne Polsce mozna wybaczyc, bo komuna,
    zacofanie, RPP, rozbiory, Hitler, Krzyzacy, Tatarzy i Sasi... Tej jednak wady
    narodowej nie powinno sie usprawiedliwiac i czekac, az odejdzie wraz z
    nastaniem nastepnego etapu.

    Pozdrowienia!

    p.s. Chcialbym rowniez zauwazyc, ze Komentator najwyrazniej nie nalezy do,
    jezeli darujesz mi tutaj ten elegancki zwrot z jednego z jego poprzednich
    tekstow, "intelekutasow", wiec nie mozna zbyt wiele wymagac.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 30.04.02, 16:12
    Dobrze, ze klonowac niczego w Polsce nie mozna. Co by sie stalo, gdyby udaloby
    bylo sklonowac kazdego osobnika z kruchymi albo zdwojonymi chromosomami? Strach
    byloby przechodzic kolo warszawskich siedzib zagranicznych firm, nie mowiac juz
    o MSZ alb MF...

    Za to teraz w kraju kolejny dlugi "likend", wiec budowe swietlanej przyszlosci
    odkladamy do przyszlego tygodnia. Budowniczym przesylam braterskie pozdrowienie
    i zycze milego odpoczynku.
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 30.04.02, 17:26
    W Montrealu wlasnie topnieje ( ostatni ) snieg (-:. Dobrego odpoczynku.
    Pozdrawiam. Emigrant.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 30.04.02, 22:00
    Snieg? W Chicago wreszcie wiosna. Kwitna tulipany na Michigan Ave i czeresnie
    nad jeziorem...
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 30.04.02, 17:22
    komentator napisał(a):

    > > Dajcie warunki=dajcie kase??? Kto ma dac??? I dlaczego???


    Czy wiesz komentatorze kto sfinansowal amerykanski boom technologiczny ostatnich
    lat? Japonczycy, Niemcy, Filipinczycy, Brazylijczycy, Belgowie, a takze w
    skromnym stopniu Polacy. Na skutek slynnej globalizacji rynki finansowe calego
    prawie swiata sa ze soba polaczone i pieniadze inwestorow ( miedzy innymi twoje,
    jezeli masz fundusz emerytalny ) plyna tam gdzie jest mozliwosc ich pomnozenia.
    Jezeli taka mozliwosc pojawi sie w Polsce to i do Krakowa, Warszawy, czy Poznania
    naplyna pieniadze. Wlasnie prasa podala wiadomosc ze w Krakowie rozpoczyna sie
    duza inwestycja budowlana? dlaczego w Krakowie a nie na przyklad przy granicy z
    Bialorusia gdzie ziemia tania? Dlatego ze w Krakowie juz cos jest - zabytki,
    kultura, nauka, lotnisko, itp. Inwestuje firma amerykanska, wiec jak widzisz
    jezeli cos jest co ma jakas wartosc to inwestorzy to wywesza. I nie beda sie
    przejmowac tym ze rury pod grodem Kraka moze pamietaja czasy piastow. W Indiach
    powstaja cale miasteczka dla informatykow, z basenami, kortami tenisowymi,
    prysznicami w mieszkniach, itp. Tuz obok nadal bieda piszczy, ale cos z dolarow
    zarobinych w tych miasteczkach przecieka jednak na zewnatrz. Ci informatycy jedza
    lokalnie przygotowywane curry, kupuja benzyne, placa podatki. I tak za patenty i
    oprogramowanie kupuje sie "rury" jak to pisze Fizyk.
    Ostatni boom technologiczny ominal wlasciwie Polske. A podobno jest potrzeba
    kapitalu, tak? Nie mowie ze makroekonomia jest niewazna, ale jezeli w kraju
    bedzie panowal ten "szary defetyzm" to i nastepny boom Polske ominie.
    Widzisz komentatorze ja nie jestem ekonomista ale czasem wpadne na strony dzialow
    gospodarczych w amerykanskiej prasie. I tam sie dowiedzialem ze na swiecie jest
    juz bardzo duzo samochodow i pralek ktorych nie ma kto kupic. Jest tez zbyt duzo
    kapitalu ktorego nie ma w co zainwestowac. Jezeli beda dobre propozycje to i
    kapital sie znajdzie, bo on caly czas szuka okazji do rozmnozenia. Pozdrawiam
    wszystkich.

  • komentator 01.05.02, 19:52
    Gość portalu: emigrant napisał(a):


    > > > Dajcie warunki=dajcie kase??? Kto ma dac??? I dlaczego???
    > Czy wiesz komentatorze kto sfinansowal amerykanski boom technologiczny ostatnic
    > h
    > lat? Japonczycy, Niemcy, Filipinczycy, Brazylijczycy, Belgowie, a takze w
    > skromnym stopniu Polacy. Na skutek slynnej globalizacji rynki finansowe calego
    > prawie swiata sa ze soba polaczone i pieniadze inwestorow ( miedzy innymi twoje
    > ,
    > jezeli masz fundusz emerytalny ) plyna tam gdzie jest mozliwosc ich pomnozenia.

    Slusznie.

    > Jezeli taka mozliwosc pojawi sie w Polsce to i do Krakowa, Warszawy, czy Poznan
    > ia
    > naplyna pieniadze. Wlasnie prasa podala wiadomosc ze w Krakowie rozpoczyna sie
    > duza inwestycja budowlana? dlaczego w Krakowie a nie na przyklad przy granicy z
    >
    > Bialorusia gdzie ziemia tania? Dlatego ze w Krakowie juz cos jest - zabytki,
    > kultura, nauka, lotnisko, itp. Inwestuje firma amerykanska, wiec jak widzisz
    > jezeli cos jest co ma jakas wartosc to inwestorzy to wywesza. I nie beda sie
    > przejmowac tym ze rury pod grodem Kraka moze pamietaja czasy piastow. W Indiach

    Zgadza sie.

    > powstaja cale miasteczka dla informatykow, z basenami, kortami tenisowymi,
    > prysznicami w mieszkniach, itp. Tuz obok nadal bieda piszczy, ale cos z dolarow
    > zarobinych w tych miasteczkach przecieka jednak na zewnatrz. Ci informatycy jed
    > za
    > lokalnie przygotowywane curry, kupuja benzyne, placa podatki. I tak za patenty
    > i oprogramowanie kupuje sie "rury" jak to pisze Fizyk.

    Akurat z Indiami to badz ostrozny. Ty nie wiesz ze to robi tamtejszy rezym bo
    potrzebuje bomb atomowych. To jest kryminal a nie boom.

    > Ostatni boom technologiczny ominal wlasciwie Polske. A podobno jest potrzeba
    > kapitalu, tak? Nie mowie ze makroekonomia jest niewazna, ale jezeli w kraju
    > bedzie panowal ten "szary defetyzm" to i nastepny boom Polske ominie.
    > Widzisz komentatorze ja nie jestem ekonomista ale czasem wpadne na strony dzial
    > ow
    > gospodarczych w amerykanskiej prasie. I tam sie dowiedzialem ze na swiecie jest
    >
    > juz bardzo duzo samochodow i pralek ktorych nie ma kto kupic. Jest tez zbyt duz
    > o
    > kapitalu ktorego nie ma w co zainwestowac. Jezeli beda dobre propozycje to i
    > kapital sie znajdzie, bo on caly czas szuka okazji do rozmnozenia. Pozdrawiam
    > wszystkich.

    Pewnie ze kapital jest. Ale jest on cholernie cwany i do Polski wali w sprawach
    podstawowych bo wie ze inne rzeczy to byloby bujanie w oblokach.
    Dlatego w Krakowie beda sie budowaly sklepy i snack-bary oraz rozrywki.

    Z innych propozycji kapital nie skorzysta bo wie ze ryzyko jest za duze.
    Skorzysta w innych miejscach.




  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 01.05.02, 22:14
    komentator napisał(a):

    >
    > Pewnie ze kapital jest. Ale jest on cholernie cwany i do Polski wali w sprawach
    > podstawowych bo wie ze inne rzeczy to byloby bujanie w oblokach.
    > Dlatego w Krakowie beda sie budowaly sklepy i snack-bary oraz rozrywki.
    >
    > Z innych propozycji kapital nie skorzysta bo wie ze ryzyko jest za duze.
    > Skorzysta w innych miejscach.
    >

    I dlatego bedzie dobrobyt, bo w snack-barach (ciekawe skad to slowo pochodzi, bo
    nie ze Stanow?) swietnie placa... A z Hindusami nie masz racji. Faktem jest, ze
    opanowali oni rynek specjalistow od oprogramowania w Stanach. Do nich rowniez
    nalezy rynek medyczny. Obie te dziedziny naleza do najbardziej lukratywnych
    zajec, jakie mozna w Stanach wykonywac. W dodatku moga oni rownie dobrze, na
    wysokim poziomie zyc w Indiach - czego o Polsce powiedziec sie nie da. Dobre
    wyksztalcenie jest tam kluczem do sukcesu (zas szkoly maja lepsze niz w Polsce),
    nawet jezeli brakuje kanalizacji - cokolwiek nie napisalbys o makroekonomii.
    Ciemnota i biedota hinduska oczywiscie klepie biede i nic nie zmieni ich losu, bo
    co mozna zrobic z ludzmi, ktorzy potrafia tylko wypasac swiete krowy i plodzic
    dzieci? Moze mogliby najwyzej obslugiwac snack-bary w New Delhi i serwowac curry
    z ameba, czekajac, az osiagna nastepny etap rozwoju spoleczno-politycznego i
    przylacza sie do UE.

  • komentator 02.05.02, 08:33
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    >> > Dlatego w Krakowie beda sie budowaly sklepy i snack-bary oraz rozrywki.
    > I dlatego bedzie dobrobyt, bo w snack-barach (ciekawe skad to slowo pochodzi,
    > bo nie ze Stanow?) swietnie placa... A z Hindusami nie masz racji.

    Uff, to sa podstawy. Ekonomia rynkowa nie bedzie sie krecila bez pelnego
    zaspokojenia wszelkcih potrzeb konsumentow. W Polsce buduje sie podstawy i
    konsumenci maja w pierwszym rzedzie kase na potrzeby podstawowe.

    >Faktem jest, ze
    > opanowali oni rynek specjalistow od oprogramowania w Stanach. Do nich rowniez
    > nalezy rynek medyczny. Obie te dziedziny naleza do najbardziej lukratywnych
    > zajec, jakie mozna w Stanach wykonywac. W dodatku moga oni rownie dobrze, na
    > wysokim poziomie zyc w Indiach - czego o Polsce powiedziec sie nie da. Dobre
    > wyksztalcenie jest tam kluczem do sukcesu (zas szkoly maja lepsze niz w Polsce)
    > nawet jezeli brakuje kanalizacji - cokolwiek nie napisalbys o makroekonomii.
    > Ciemnota i biedota hinduska oczywiscie klepie biede i nic nie zmieni ich losu,
    > bo
    > co mozna zrobic z ludzmi, ktorzy potrafia tylko wypasac swiete krowy i plodzic
    > dzieci? Moze mogliby najwyzej obslugiwac snack-bary w New Delhi i serwowac curr
    > y z ameba, czekajac, az osiagna nastepny etap rozwoju spoleczno-politycznego i
    > przylacza sie do UE.

    Tak, tak to wyglada jak sie widzi fasade. Te lepsze szkoly w Indiach? Oczywiscie
    elitarne szkoly sa lepsze. Ci wyksztalceni w nich ludzie z ktorych 90% zasila
    rynek pracy w USA. Indian middle class. Po co i kto to robi?

    Pomysl o tym co sie dzieje za kulisami. Ni stad ni zowad bomby atomowe i rakiety
    sredniego zasiegu, wszystko oryginalne indyjskie. Teraz ludzie gdzies tam
    kombinuja nad bombami wodorowymi i rakietami dalekiego zasiegu. Wspanialy rozwoj
    podczas gdy obok ludzie przymieraja z glodu.

    Wszystko to jest czescia mocarstwowego planu. Te elitarne szkoly robi sie po to
    zeby miec ludzi do jego realizacji. W tak biednym kraju jak Indie jest to
    kryminal. Oczywiscie jest to bardzo podobne do wspanialego rozwoju nauki i
    techniki w Zwiazku Sowieckim. Z wystrzeliwanych najpotezniejszych rakiet
    kosmicznych spadala i spada na ziemie blacha ktora ludzie zbieraja na stepie bo
    mozna z niej robic dachy na lepiankach.

    Tego typu indyjsko-sowieckie rozwoje to lepiej w Polsce nie polecac.
  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 02.05.02, 10:52
    A Indie sie wcale nie przejmuja i rozwijaja
    sie wysmienicie. Dzieki nowym technologiom.
    Zupelnie inaczej niz Polska.

  • Gość: Lechu IP: *.intern.rnt.de / 192.168.111.* 02.05.02, 13:38
    Komentator, jesteś tak zarażony defetyzmem, że Tobie na pewno nic się nie uda.
    Bardzo typowe w Polsce.
    Nic sobie nie dasz powiedzieć, bo wszystko lepiej wiesz. Z gazet.
    Też bardzo typowe, ta arogancja prowincjonalnych hreczkosiejów.

    Sukcesy rodzą się najpierw w głowach, inaczej są po prostu niemożliwe. Twoje
    nastawienie stawia wóz przed koniem i jest samo w sobie wyrokiem. Fizyk próbuje
    Ci to cały czas uzmyslowić.
    Ja też po latach doświadczeń zrozumiałem, że najbardziej odporna na zmiany jest
    ludzka mentalność i ona, a nie magiczne i naukowe formuły, decyduje o bogactwie
    i nędzy narodów.

    Gdyby kapitał był jedynym warunkiem pomyślnego rozwoju, w całej Azji do dzisiaj
    nie byłoby ani jednego kraju uprzemysłowionego.

    Ty cały czas nie jesteś w stanie zaakceptować, że prawda leży jak na dłoni:
    "oszczędnością i pracą ludzie się bogacą."
  • Gość: Pawelek IP: *.28.33.136.Dial1.Chicago1.Level3.net 02.05.02, 14:49
    Jezeli Polska jest krajem europejskim, to nie moze poprzestac na budowaniu
    prymitywnych podstaw rozumianych fizjologicznie. Definicja "europejskosci" nie
    wynika tylko z prymitywnego brania pod uwage pewnej dlugosci i szerokosci
    geograficznej. Pojecie "kraju europejskiego" jest znacznie szersze i przede
    wszystkim obejmuje znaczenia cywilizacyjne i kulturowe. Wlasnie one sa
    PODSTAWAMI "europejskosci". Bez nich mozna byc tylko Afryka albo Azja.

    Osobiscie zas, pomimo zamieszkiwania w Stanach, czuje sie Europejczykiem i to
    wcale nie dlatego, ze moje materialne potrzeby sa zaspokojone lepiej niz potrzeby
    wiekszosci tubylcow.
  • komentator 03.05.02, 12:51
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > Jezeli Polska jest krajem europejskim, to nie moze poprzestac na budowaniu
    > prymitywnych podstaw rozumianych fizjologicznie. Definicja "europejskosci" nie
    > wynika tylko z prymitywnego brania pod uwage pewnej dlugosci i szerokosci
    > geograficznej.

    No ale w Polsce jest problem tych prymitywnych podstaw. Co z nimi
    zrobic?

    > Pojecie "kraju europejskiego" jest znacznie szersze i przede
    > wszystkim obejmuje znaczenia cywilizacyjne i kulturowe. Wlasnie one sa
    > PODSTAWAMI "europejskosci". Bez nich mozna byc tylko Afryka albo Azja.

    Czyli dac sobie spokoj z brakiem kanalizacji i zajac sie "europejskoscia".

    > Osobiscie zas, pomimo zamieszkiwania w Stanach, czuje sie Europejczykiem i to
    > wcale nie dlatego, ze moje materialne potrzeby sa zaspokojone lepiej niz potrze
    > by wiekszosci tubylcow.

    Cokolwiek by to mialo znaczyc jestes amerykanskim konsumentem i korzystasz z
    tego ze potrzeby podstawowe i wygody zbudowano wczesniej. Korzystasz wiec z
    wygod i przyjemnosci dzieki temu ze przyjechales juz na gotowe i wydaje ci
    sie ze tak bylo od poczatku swiata. Tymczasem Ameryka jest najlepszym przykladem
    tego ze najpierw zalatwia sie podstawowe potrzeby, robi ekonomie rynkowa,
    rozwija konsumpcjonizm do maximum a potem z wypracowanej kasy rzuca sie co nieco
    na czarne dziury albo niebieskie obloki.


  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 03.05.02, 15:53
    Jak napisal Fizyk, proponujesz myc zeby albo rece. W miare mozliwosci nalezy myc
    obie czesci ciala...Chyba, ze etapu mycia zebow jeszcze nie osiagnelismy...

    To, o czym pisze jest niezbedna czescia INFRASTRUKTURY europejskiego kraju.
    Jakies podstawy w tych dziedzinach w Polsce jednak sa i na tym moze polega nasza
    przewaga nad krajami Afrykanskimi (bo z innych watkow wynika, ze nad pozostalymi
    przewage juz utracilismy). Nie wyobrazam sobie, zeby mozna bylo zrezygnowac z
    utrzymywania instytutow, uczelni technicznych etc. - bo niby skad beda sie brac
    PRACODAWCY i PRACOWNICY wykonujacy DOBRZE PLATNE zawody. Oczywiscie, w obecnej
    sytuacji ekonomicznej sa to tylko mzonki i pobozne zyczenia. Chcialbym sie mylic,
    ale elektorat nie jest zainteresowany takimi niezrozumialymi fanaberiami. Lepiej
    wiec, jezeli budzet finansuje hutnikow, gornikow, malorolnych rolnikow, zdrowych
    rencistow, mlodych emerytow, bezrobotnych absolwentow marketingu, przekrety
    gospodarcze i inne temu podobne perspektywiczne dziedziny, w ktorych rozwoju
    Polska ma niezaprzeczalne osiagniecia. Topienie pieniedzy w uniwersytetach i
    innych high-tech jest przeciez beznadziejnie glupia inwestycja. Do czego sluzylby
    np. noblista od czarnych dziur albo planet w odleglych ukaldach slonecznych?
    Moglby najwyzej zaburzyc tradycyjny wizerunek naszego sielskiego kraju, gdzie
    robotnicy w kufajkach, zlodzieje samochodow, pijacy w rowach, ksieza na ambonach,
    biznesmeni na bazarach...a wszyscy wiemy, ze tradycje nalezy szanowac.

    A gdybys znal historie, to wiedzialbys, ze Harvard University zalozono jeszcze w
    siedemnastym wieku, na dlugo przed skanalizowaniem Bostonu. Gdybys zas znal
    wspolczesnosc, to wiedzialbys, ze do USA nikt nie przyjechal z Polski na gotowe.
    Dotyczy to zarowno kontraktorow w Chicago, przedsiebiorcow, jak i profesorow na
    uniwersytetach. Na sukces tutaj trzeba (i mozna) zapracowac - i tym wlasnie nasze
    kraje sie roznia.

    Pozdrowienia.
  • komentator 03.05.02, 16:06
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > Jak napisal Fizyk, proponujesz myc zeby albo rece. W miare mozliwosci nalezy my
    > c obie czesci ciala...Chyba, ze etapu mycia zebow jeszcze nie osiagnelismy...

    Osiagnieto poziom kraju z PKB 8keuro/head. Wiaze sie to z roznymi podstawowymi
    problemami kotrych nie ma w krajach z 25 keuro/head.

    > To, o czym pisze jest niezbedna czescia INFRASTRUKTURY europejskiego kraju.
    > Jakies podstawy w tych dziedzinach w Polsce jednak sa i na tym moze polega nasz
    > a
    > przewaga nad krajami Afrykanskimi (bo z innych watkow wynika, ze nad pozostalym
    > i
    > przewage juz utracilismy). Nie wyobrazam sobie, zeby mozna bylo zrezygnowac z
    > utrzymywania instytutow, uczelni technicznych etc. - bo niby skad beda sie brac
    >
    > PRACODAWCY i PRACOWNICY wykonujacy DOBRZE PLATNE zawody. Oczywiscie, w obecnej
    > sytuacji ekonomicznej sa to tylko mzonki i pobozne zyczenia.

    Edukacje mozna utrzymywac na tyle na ile jest kasy. Zauwaz ze procentowo w udziale
    PKB kraje o podobnym PKB maja podobne wydatki.


    > Chcialbym sie mylic,
    > ale elektorat nie jest zainteresowany takimi niezrozumialymi fanaberiami. Lepie
    > j wiec, jezeli budzet finansuje hutnikow, gornikow, malorolnych rolnikow,
    > zdrowych
    > rencistow, mlodych emerytow, bezrobotnych absolwentow marketingu, przekrety
    > gospodarcze i inne temu podobne perspektywiczne dziedziny, w ktorych rozwoju

    Sa potezne problemy strukturalne ze poprzedniego szalenstwa. Jeszcze wiekszym
    jest to ze kraj nadwislanski placi dlugi i ma duze deficyty.


    > Polska ma niezaprzeczalne osiagniecia. Topienie pieniedzy w uniwersytetach i
    > innych high-tech jest przeciez beznadziejnie glupia inwestycja. Do czego sluzyl
    > by
    > np. noblista od czarnych dziur albo planet w odleglych ukaldach slonecznych?
    > Moglby najwyzej zaburzyc tradycyjny wizerunek naszego sielskiego kraju, gdzie
    > robotnicy w kufajkach, zlodzieje samochodow, pijacy w rowach, ksieza na ambonac
    > h, biznesmeni na bazarach...a wszyscy wiemy, ze tradycje nalezy szanowac.

    Hehe no masz tendencje do skrajnosci.

    > A gdybys znal historie, to wiedzialbys, ze Harvard University zalozono jeszcze
    > w
    > siedemnastym wieku, na dlugo przed skanalizowaniem Bostonu. Gdybys zas znal
    > wspolczesnosc, to wiedzialbys, ze do USA nikt nie przyjechal z Polski na gotowe
    > .

    Tak, tyle ze wtedy tez szkolnictwo bylo na miare kasy. Zobacz co to byl Harvard,
    taki college w paru budkach.

    > Dotyczy to zarowno kontraktorow w Chicago, przedsiebiorcow, jak i profesorow na
    > uniwersytetach. Na sukces tutaj trzeba (i mozna) zapracowac - i tym wlasnie nas
    > ze kraje sie roznia.

    Tak, tylko porownaj co robi imigranci jak budowano podstawy. Ukladali tory
    kolejowe i kopali kanalizacje. Teraz jest masa innych robot bo podstawy sa
    zrobione.
  • Gość: Pawelek IP: *.90.66.179.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.05.02, 00:24
    komentator napisał(a):

    > > Moglby najwyzej zaburzyc tradycyjny wizerunek naszego sielskiego kraju, gd
    > zie
    > > robotnicy w kufajkach, zlodzieje samochodow, pijacy w rowach, ksieza na am
    > bonac
    > > h, biznesmeni na bazarach...a wszyscy wiemy, ze tradycje nalezy szanowac.
    >
    > Hehe no masz tendencje do skrajnosci.

    Czy zdajesz sobie sprawe jaki jest wizerunek naszego kraju na swiecie? Pewnie
    nie. Jest to wciaz wizerunek fatalny. Sam pisales, skad wziela sie tak niska
    lokata naszego kraju w rankingu konkurencyjnosci: wlasnie z subiektywnych odczuc
    ludzi podejmujacych decyzje. Wizerunek marki - to chyba sprzedaja spece od handlu.


    > Tak, tyle ze wtedy tez szkolnictwo bylo na miare kasy. Zobacz co to byl Harvard
    > ,
    > taki college w paru budkach.

    Tak, taki colllege w paru budkach. Tak, ale w Warszawie jeszcze przez ponad sto
    lat nie bylo college nawet w jednej budce...

    > Tak, tylko porownaj co robi imigranci jak budowano podstawy. Ukladali tory
    > kolejowe i kopali kanalizacje. Teraz jest masa innych robot bo podstawy sa
    > zrobione.

    Stany odniosly prawie natychmiastowy sukces gospodarczy miedzy innymi poprzez
    szybkie masowe wprowadzanie rewolucyjnych technologii: kolei, maszyny parowej,
    telegrafu, maszyny do szycia, snopowiazalki, telefonu, samochodu. Samochody zas
    wprowadzono zanim wybudowano drogi, wiec chociaz pod tym wzgledem Polska jest
    krajem porownywalnym...
  • komentator 05.05.02, 17:54
    Gość portalu: Pawelek napisał(a):

    > Czy zdajesz sobie sprawe jaki jest wizerunek naszego kraju na swiecie? Pewnie
    > nie. Jest to wciaz wizerunek fatalny. Sam pisales, skad wziela sie tak niska
    > lokata naszego kraju w rankingu konkurencyjnosci: wlasnie z subiektywnych odczu
    > c ludzi podejmujacych decyzje. Wizerunek marki - to chyba sprzedaja spece od
    > handlu.

    Twoj blad polega na braku REALNEJ a nie paranoidalnej skali odniesienia.

    Wizerunek jest fenomenalnie lepszy niz 20 lat temu i lepszy niz 15 lat temu.

    Chyba z tym sie zgadzasz??? A wiec nastapila gigantyczna, wrecze niesamowita
    poprawa.

    A w ogole najwazniejszym elementem tego wizerunku jest to ze Warsaw disappeared
    from Breaking News and is not likely to return any time and hopefully ever. To
    jest ten super aspekt w nowym wizerunku.

    Nastepna sprawa dotyczy perspektyw w realnej skali odniesienia. To jest po prostu
    breathtaking: Unia, Schengen, Euro. Nie chodzi o to czy to nastapi pare lat
    pozniej czy wczesniej. Te perspektywy oznaczaja rewelacyjne i rewolucyjne
    dolaczenie i scisle zlaczenie sie z tymi co maja SUPER wizerunki.

    Wiec o co ci chodzi?

    > > Tak, tyle ze wtedy tez szkolnictwo bylo na miare kasy. Zobacz co to byl Ha
    > rvard taki college w paru budkach.
    > Tak, taki colllege w paru budkach. Tak, ale w Warszawie jeszcze przez ponad sto
    > lat nie bylo college nawet w jednej budce...

    A ostatnio bylo nad Wisla 200 lat przewalanki na dodatek. Na szczescie paskudna
    historia sie skonczyla.

    > Stany odniosly prawie natychmiastowy sukces gospodarczy miedzy innymi poprzez
    > szybkie masowe wprowadzanie rewolucyjnych technologii: kolei, maszyny parowej,
    > telegrafu, maszyny do szycia, snopowiazalki, telefonu, samochodu. Samochody zas
    > wprowadzono zanim wybudowano drogi, wiec chociaz pod tym wzgledem Polska jest
    > krajem porownywalnym...

    USA mialy kolosalne zasoby pierwotnego kapitalu zgromadzone dzieki niewolnictwu,
    oraz surowcom z goraczek zlota i ropy. Porownywnanie historyczne do rejonow
    nad Wisla byloby objawem parandoidalnym.
  • Gość: Pawelek IP: *.28.34.161.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.05.02, 05:10
    komentator napisał(a):
    > USA mialy kolosalne zasoby pierwotnego kapitalu zgromadzone dzieki niewolnictwu
    > ,
    > oraz surowcom z goraczek zlota i ropy. Porownywnanie historyczne do rejonow
    > nad Wisla byloby objawem parandoidalnym.

    Po pierwsze: nie masz pojecia, jaki na swiecie (a zwlaszcza wsrod przecietnych
    ludzi) jest wizerunek Polski i Polakow. Dla ulatwienia dodam, ze nie ma z czego
    sie cieszyc.
    Po drugie: nawet niewolnicy przy przerobie bawelny i trzciny cukrowej uzywali
    owczesnej High-tech (wiec byli bardziej konkurencyjni, niz niewolnicy kubanscy
    albo brazylijscy).
    Po trzecie: na psychiatrii sie nie znasz i znowu uzywasz slow, ktorych znaczenia
    nie rozumiesz.


    Pozdrowienia!


  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 03.05.02, 06:47
    Bla tkwi w przeciwstawianiu zaawansowanych technologii i podstawowych potrzeb.
    Zaawansowane technologie zaspokajaja te same potrzeby co technologie
    prymitywne, tylko lepiej, taniej, wydajniej. Czy internet nie odpowiada na
    potrzebe komunikacji? czy nowe lekarstwa nie zaspokajaja potrzeby zdrowia? Jest
    znakomity artykul na ten temat, niestety po angielsku:
    ( www.theatlantic.com/issues/2001/01/rauch.htm
    To prawda ze Polacy nie maja jeszcze zaspokojonych wielu zupelnie podstawowych
    potrzeb. Ale wlasnie odpowiednia technologia moze pomoc w ich zaspokojeniu.
    Polska pszenica jest droga nie tylko z powodu wysokiego kursu zlotego, czy
    rozdrobnienia gospodarstw, ale takze z powodu zacofania technologicznego
    polskiego rolnictwa. Gdy gospodarstwa beda juz mialy po 10 000 hektarow to
    konik nie wystarczy. Ja w Kanadzie place miesiecznie rownowartosc tylko 50
    zlotych za niegraniczony dostep do internetu. A czytalem o biednej rodzinie na
    Mazurach w ktorej syn wydaje na dojazdy do technikum w miescie blisko 160 zl na
    miesiac. Wirtualne szkola moglaby ulzyc budzetowi tej rodziny. Takie szkoly
    beda tansze niz te ktore znamy. Juz to policzono. Znow mamy do czynienia z
    elemantarna potrzeba. A przyklady mozna mnozyc. Niektore dziedziny, te w
    ktorych Polska reprezentuje klase swiatowa moga pracowac "na eksport", a
    zarobione w ten sposob pieniazki przeznaczy sie na "rury". Warto wiec
    inwestowac, nawet pieniadze podatnika. Nie ma sprzecznosci pomiedzy rynkiem i
    udzialem panstwa. Rzad Kanady inwestuje tam gdzie widzi perspektywe korzysci (
    premier smiejac sie zapowiada "po to zeby pozniej zbierac wieksze podatki" ).
    Inwestowanie tego rodzaju nie musi zreszta oznaczac wykladania gotowki. Moga to
    byc na przyklad ulgi podatkowe.
  • komentator 03.05.02, 16:27
    Gość portalu: emigrant napisał(a):

    > Bla tkwi w przeciwstawianiu zaawansowanych technologii i podstawowych potrzeb.
    > Zaawansowane technologie zaspokajaja te same potrzeby co technologie
    > prymitywne, tylko lepiej, taniej, wydajniej. Czy internet nie odpowiada na
    > potrzebe komunikacji? czy nowe lekarstwa nie zaspokajaja potrzeby zdrowia?
    > Jest znakomity artykul na ten temat, niestety po angielsku:
    > ( <a href="http://www.theatlantic.com/issues/2001/01/rauch.htm"target="_blank">
    > www.theatlantic.com/issues/2001/01/rauch.htm</a>

    No fakt, jesli niestety nie znasz angielskiego to sie z tym nie zapoznasz hehe.

    Tak czy owak masz skrzywiona optyke. Internet, lekarstwa, high-tech to fajne.
    Ale czy zdajesz sobie sprawe ze 85% swiata klepie biede? 50% ledwo zarcie
    gdzies wykombinuje. Dlaczego? Dlatego ze nie zastepuja motyki procesorami
    X generacji? A skad wezma na to kase?

    > To prawda ze Polacy nie maja jeszcze zaspokojonych wielu zupelnie podstawowych
    > potrzeb. Ale wlasnie odpowiednia technologia moze pomoc w ich zaspokojeniu.
    > Polska pszenica jest droga nie tylko z powodu wysokiego kursu zlotego, czy
    > rozdrobnienia gospodarstw, ale takze z powodu zacofania technologicznego
    > polskiego rolnictwa.

    A jak wyjsc z zacofania? To dla ciebie proste: pojsc do marketu i kupic
    te wszystkie maszyny. Tylko skad wziac na to kase?

    > konik nie wystarczy. Ja w Kanadzie place miesiecznie rownowartosc tylko 50
    > zlotych za niegraniczony dostep do internetu. A czytalem o biednej rodzinie na
    > Mazurach w ktorej syn wydaje na dojazdy do technikum w miescie blisko 160 zl
    > na
    > miesiac. Wirtualne szkola moglaby ulzyc budzetowi tej rodziny. Takie szkoly
    > beda tansze niz te ktore znamy. Juz to policzono. Znow mamy do czynienia z
    > elemantarna potrzeba. A przyklady mozna mnozyc. Niektore dziedziny, te w

    No ladne to. Wirtualne szkoly to jeszcze nie sa tak nigdzie rozpowszechnione.
    Ale wezmy inna rzecz: ci ludzie moga nie miec nawet telefonu, nie mowiac o
    jakims broadband. Kupno PC-ta mogloby ich finansowo nadwyrezyc.

    Twoje rozumowanie przypomina Queen Victoria ktora na wiadomosc ze ludzie
    gloduja zapytala: a dlaczego nie zadzwonia po butlera zeby przyniosl
    polmisek z przekaskami?

    > ktorych Polska reprezentuje klase swiatowa moga pracowac "na eksport", a
    > zarobione w ten sposob pieniazki przeznaczy sie na "rury". Warto wiec
    > inwestowac, nawet pieniadze podatnika. Nie ma sprzecznosci pomiedzy rynkiem i
    > udzialem panstwa. Rzad Kanady inwestuje tam gdzie widzi perspektywe korzysci (
    > premier smiejac sie zapowiada "po to zeby pozniej zbierac wieksze podatki" ).
    > Inwestowanie tego rodzaju nie musi zreszta oznaczac wykladania gotowki. Moga to
    > byc na przyklad ulgi podatkowe.

    Uff, znowu ile Kanada ma PKB/head? Nie rozumiesz ze jak sie ma wieksza kase.
    to sie ma wiecej szmalu na burnout?

    Porownania krajow z 3x wiekszym PKB do Polski sa kompletnie bezmyslne i bez
    sensu. Tak samo mozna porownywac Polske do Somalii i wyjdzie ze jest super.
    Albo porownac siebie do jakiegos multimilionera. Po co mieszac apples and
    oranges?

    Porownywac to co jest w Polsce mozna realnie do innych krajow bylego bloku
    sowieckiego z wyjatkiem enerdowka. Wtedy wyjdzie ze jest calkiem OK, srednio na
    jeza.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 03.05.02, 18:25


    > Twoje rozumowanie przypomina Queen Victoria ktora na wiadomosc ze ludzie
    > gloduja zapytala: a dlaczego nie zadzwonia po butlera zeby przyniosl
    > polmisek z przekaskami?

    Gdybys znal historie, wiedzialbys ktora krolowa to powiedziala (i umialbys
    dokladnie zacytowac jej slowa). Wiedzialbys rowniez, ze w przeciwienstwie do
    szczesliwych rzadow krolowej Wiktorii, jej panowanie skonczylo sie powaznym
    kryzysem gospodarczym. Tak tylko sie czepiam, bo znam historie tylko pobieznie...

    > Uff, znowu ile Kanada ma PKB/head? Nie rozumiesz ze jak sie ma wieksza kase.
    > to sie ma wiecej szmalu na burnout?

    A co to jest "burnout"? Sprawdz w slowniku jezyka polskiego (slowo to nie
    wystepuje)i angielskiego (ma inne znaczenie)...

    >
    > Porownania krajow z 3x wiekszym PKB do Polski sa kompletnie bezmyslne i bez
    > sensu. Tak samo mozna porownywac Polske do Somalii i wyjdzie ze jest super.
    > Albo porownac siebie do jakiegos multimilionera. Po co mieszac apples and
    > oranges?

    Tylko czy musimy wzorowac sie na krajach o niskim poziomie PKB? Wzory nalezy
    czerpac z miejsc najlepszych. Moze to glupie? Nowa technologia jest jednak zwykle
    tansza od starej.

    Wszystkiego najlepszego w dniu naszego narodowego swieta!


  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 03.05.02, 18:39
    komentator napisał(a):

    >
    > _blank">
    > > www.theatlantic.com/issues/2001/01/rauch.htm</a>
    >
    > No fakt, jesli niestety nie znasz angielskiego to sie z tym nie zapoznasz hehe.
    >
    How would I know about the article and its quality if I wasn't capable to read it?
    You,ve just made an excellent display of your incapacity to follow a simple
    logic. I suggest that you preach less, and learn more instead.
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 04.05.02, 04:26
    Koszty budowy w polskich warunkach: 1 kilometra autostrady - ok. 3 mln
    dolarow; 1 kilometra sieci szkieletowej do przesylu danych - ok. 100 tys.
    dolarow. Na podstawie informacji prasowych.
  • Gość: Pawelek IP: *.90.66.179.Dial1.Chicago1.Level3.net 05.05.02, 00:11

    Ciekawy artykul z Financial Times n/t elektroniki na Wegrzech (Nov. 2001). Oto
    kilka wyjatkow:


    "In other words, there is a kind of "momentum effect" as manufacturers, based
    on their initial positive experiences, continue with investments. He points to
    companies like Tyco International, the US electronics manufacturer, which last
    month said it was planning to expand its current operations by investing up to
    Dollars 200m in Hungary in the next four years.

    Philips and IBM, which vied for third and fourth place in terms of corporate
    revenue in Hungary last year, head a long list of international electronics
    manufacturing companies, including Samsung and Flextronics, that have
    established plants in Hungary.

    Philips was one of the first international companies to spot the potential of a
    skilled, low-cost labour force.

    IBM also chose Szekesfehervar for its hard drive manufacturing plant, where
    production began in 1995. It now employs around 5,000. The two companies are
    the main forces behind the statistics.

    Electronics manufacturing is the second largest sector in Hungarian industry,
    and now makes up 25 per cent of exports, worth an annual Euros 7bn, says Zoltan
    Csefalvay, responsible for regional economic development at the ministry of
    economic affairs.

    Mr Csefalvay believes production of electronic goods may overtake the
    automotive industry as the largest sector within the next 5 years.
    Nevertheless, there are signs of cutbacks as companies eye costs, and, in
    western Hungary at least, find qualified staff in short supply.

    And Videoton, which emerged as the sole large domestic survivor in the sector
    after the downturn of the early 1990s, has cut 3,000 mostly low-skilled jobs in
    the past year.

    However, Mr van der Vegt, insists low priced labour is not the primary
    attraction of Hungary. "There are many factors, including good infrastructure,
    education, good logistics and more recently, good management potential here,"
    he says.

    (But) we are not here for the tax advantages. If you look at the (benchmark)
    ratios, such as product quality, asset utilisation and efficiency they are
    similar, and in some cases better, than the west. Industry here has matured in
    the past decade," he says.



  • emisiek 05.05.02, 13:47
    klucz do odpowiedzi na pytanie dlaczego firmy z sektora high-tech inwestuja na
    Wegrzech a nie w Polsce może się zawierać w ostatnim akapicie "(But) we are not
    here for the tax advantages. ". Niewielu wie że Węgry od jakiegoś czasu są
    rajem podatkowym (tax haven) dajacym preferencyjne warunki kapitałowi obcemu.
    To oraz połóżenie w poblizu gigantycznego rynku EU sprawia, że stały sie bardzo
    atrakcyjne dla inwestorów.

    Nie wiem czy bedą skłonni robic tam także R&D bo to jednak wymaga dość
    kosztwnej infrastruktury i zdolnych ludzi - których na miejscu moze nie
    wystarczyć.

    Co do tego czy Polske stac na tworzenie sektora "high-tech" - sa pewne
    inicjatywy np. pod Wrocławiem ma powstać wydzielony obszar: preferencyjne
    warunki dla biznesu, specjalistów właśnie w tej dziedzinie.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 06.05.02, 20:13
    emisiek napisał(a):

    > klucz do odpowiedzi na pytanie dlaczego firmy z sektora high-tech inwestuja na
    > Wegrzech a nie w Polsce może się zawierać w ostatnim akapicie "(But) we are not
    >
    > here for the tax advantages. ". Niewielu wie że Węgry od jakiegoś czasu są
    > rajem podatkowym (tax haven) dajacym preferencyjne warunki kapitałowi obcemu.
    > To oraz połóżenie w poblizu gigantycznego rynku EU sprawia, że stały sie bardzo
    >
    > atrakcyjne dla inwestorów.
    >
    > Nie wiem czy bedą skłonni robic tam także R&D bo to jednak wymaga dość
    > kosztwnej infrastruktury i zdolnych ludzi - których na miejscu moze nie
    > wystarczyć.

    Odpowiedzi na to pytanie nie znam i chetnie czegos bym sie dowiedzial. Jesli
    chodzi o zdolnych ludzi, to pewnie mozna by takich znalezc na Wegrzech.
    Infrastruktura? Nie mam zdania. Sadze, ze w dobie internetu, ktory pozwala na
    swobodny dostep do wszelkich informacji oraz superkomputerow - dosc latwo i
    stosunkowo tanio mozna prowadzic wiele prac badawczych i konstrukcyjnych. Tylko,
    czy ktos przenosi taka dzialalnosc do Europy wschodniej? Nie wiem.


    > Co do tego czy Polske stac na tworzenie sektora "high-tech" - sa pewne
    > inicjatywy np. pod Wrocławiem ma powstać wydzielony obszar: preferencyjne
    > warunki dla biznesu, specjalistów właśnie w tej dziedzinie.

    Napisz cos wiecej...
  • emisiek 06.05.02, 23:42

    > > Nie wiem czy bedą skłonni robic tam także R&D bo to jednak wymaga dość
    > > kosztwnej infrastruktury i zdolnych ludzi - których na miejscu moze nie
    > > wystarczyć.
    >
    > Odpowiedzi na to pytanie nie znam i chetnie czegos bym sie dowiedzial. Jesli
    > chodzi o zdolnych ludzi, to pewnie mozna by takich znalezc na Wegrzech.
    > Infrastruktura? Nie mam zdania. Sadze, ze w dobie internetu, ktory pozwala na
    > swobodny dostep do wszelkich informacji oraz superkomputerow - dosc latwo i
    > stosunkowo tanio mozna prowadzic wiele prac badawczych i konstrukcyjnych. Tylko
    > czy ktos przenosi taka dzialalnosc do Europy wschodniej? Nie wiem.

    Widzisz, Internet daje usprawnienie wymiany informacji natomiast gdzies ta
    informacje musisz wczesniej zdobyć i musi byc to cos swieższego niz ma
    konkurencja stąd opieranie sie np. na pracach naukowych niewiele da - raz że tak
    zwane badania podstawowe w ograniczonym zakresie nadaja sie do przemysłu, dwa że
    sa ich wyniki są powszechnie dostepne w formie prac naukowych. Działy R&D w
    firmach dysponują nowoczesnym zapleczem technicznym i akurat to nie jest problem
    aby przenieść sprzęt w dowolne miejsce na Ziemi. Problem stanowią ludzie ponieważ
    niewielu specjalistów zechce (jak sądzę) wyjechac na kilka/kilkanascie lat na
    Węgry np ze Stanów czy EU. A dobry zespól z wynikami to wykształceni i
    doświadczeni specjaliści - moga znaleźc pracę tam gdzie zechcą...

    Prace badawcze nie sa ani łatwe ani tanie pochłaniając wielkie części przychodów
    firm. Jak przez mgłę przypominam sobie wyliczenie sprzed lat (mogę sie mylić)
    pokazujące że IBM przeznacza rocznie na R&D wiecej niż całe państwo polskie.
    Nawet znane placówki naukowe w USA nie sa w stanie dorównać laboratoriom
    firmowym - np. AT&T Bell w światłowodach, gromadzących znakomicie opłacane kadry.
    Tak samo sprawa wygląda w Japonii. Wiekszość znaczących publikacji
    doświadczalnych pochodziła właśnie z wielkich koncernów, ok 15 % z placówek
    naukowych


    > > Co do tego czy Polske stac na tworzenie sektora "high-tech" - sa pewne
    > > inicjatywy np. pod Wrocławiem ma powstać wydzielony obszar: preferencyjne
    > > warunki dla biznesu, specjalistów właśnie w tej dziedzinie.
    >
    > Napisz cos wiecej...

    Pod Wrocławiem ma powstac Park Technologiczny, z tego co wiem skupiający min
    specjalistów od mikroelektroniki, we Wrocławiu jest silny ośrodek na
    Politechnice, sprawę niestety znam tylko z odległości. Jest kadra - ale czy
    zrobią z tego jakieś wdrożenia to trudno mi powiedzieć. O Parku słysze od kilku
    lat, nie wiem co aktualnie sie dzieje. Tematem przewodnim ma być także Internet.

    Poszukam czegos w informacjach lokalnych.

    Oto co znalazłem:
    ogólnie
    www.mac.doc.gov/eebic/countryr/poland/market/wroclaw2.htm
    mapka
    www.technologpark.pl/lokalen.html

    dość wyczerpujące informacje:

    www.technologpark.pl/about.html

    i skrót
    www.wroclaw.pl/p/1547

    Jak przeczytałem kto jest założycielem to mam podejrzenia że Park może ruszy w
    przyszłym stuleciu.
  • Gość: Pawelek IP: *.59.11.90.Dial1.Chicago1.Level3.net 07.05.02, 00:11
    emisiek napisał(a):

    > Widzisz, Internet daje usprawnienie wymiany informacji natomiast gdzies ta
    > informacje musisz wczesniej zdobyć i musi byc to cos swieższego niz ma
    > konkurencja stąd opieranie sie np. na pracach naukowych niewiele da - raz że ta
    > k
    > zwane badania podstawowe w ograniczonym zakresie nadaja sie do przemysłu, dwa ż
    > e
    > sa ich wyniki są powszechnie dostepne w formie prac naukowych. Działy R&D w
    > firmach dysponują nowoczesnym zapleczem technicznym i akurat to nie jest proble
    > m
    > aby przenieść sprzęt w dowolne miejsce na Ziemi. Problem stanowią ludzie poniew
    > aż
    > niewielu specjalistów zechce (jak sądzę) wyjechac na kilka/kilkanascie lat na
    > Węgry np ze Stanów czy EU. A dobry zespól z wynikami to wykształceni i
    > doświadczeni specjaliści - moga znaleźc pracę tam gdzie zechcą...

    Czyli wrocilismy do tematu juz wczesniej przerabianego: drenazu mozgow.
    Oczywiscie, nie mam zludzen, ze wielka firma moglaby ulokowac swoje laboratoria
    pod Wroclawiem, bo zaplecza do budowy odrzutowcow albo mikroprocesorow to tam nie
    ma. Realne moze byloby powstanie firm malych i wyspecjalizowanych, produkujacych
    cos w oparciu o pojedyncze patenty i pomysly, wykorzystujac lokalnych
    specjalistow.

    Ciekawe, czy gdziekolwiek w Europie wschodniej jakas prywatna firma ulokowala
    czesc swojego R@D? Prawdopodobnie nie.

    > Prace badawcze nie sa ani łatwe ani tanie pochłaniając wielkie części przychodó
    > w
    > firm. Jak przez mgłę przypominam sobie wyliczenie sprzed lat (mogę sie mylić)
    > pokazujące że IBM przeznacza rocznie na R&D wiecej niż całe państwo polskie.
    > Nawet znane placówki naukowe w USA nie sa w stanie dorównać laboratoriom
    > firmowym - np. AT&T Bell w światłowodach, gromadzących znakomicie opłacane kadr
    > y.
    > Tak samo sprawa wygląda w Japonii. Wiekszość znaczących publikacji
    > doświadczalnych pochodziła właśnie z wielkich koncernów, ok 15 % z placówek
    > naukowych

    Nie jestem pewien. Z moich pobieznych obserwcji wynika, ze (przynajmniej w
    naukach pokrewnych medycynie) jest troche prac podstawowych z laboratoriow
    firmowych, natomiast wiekszosc jednak jest finansowana przez NIH/uczelnie.
    Oczywiscie, jesli chodzi o bezposrednie opracowanie nowych lekow, to wiekszosc
    srodkow pochodzi ze srodkow firm farmaceutycznych. Wyobrazam sobie jednak, ze
    znaczna czesc badan podstawowych zostala zrobiona gdzies na uczelniach.

    > Jak przeczytałem kto jest założycielem to mam podejrzenia że Park może ruszy w
    > przyszłym stuleciu.

    Czyli w dwudziestym drugim wieku? Ruch tam chyba niewielki i cale przedsiewziecie
    wyglada na spekulacyjne. Na razie mozna zakupic tam dzialke. Tylko po co?

  • emisiek 07.05.02, 09:08

    > Czyli wrocilismy do tematu juz wczesniej przerabianego: drenazu mozgow.
    > Oczywiscie, nie mam zludzen, ze wielka firma moglaby ulokowac swoje
    laboratoria
    > > pod Wroclawiem, bo zaplecza do budowy odrzutowcow albo mikroprocesorow to
    tam nie ma. Realne moze byloby powstanie firm malych i wyspecjalizowanych,
    produkujacych cos w oparciu o pojedyncze patenty i pomysly, wykorzystujac
    lokalnych
    > specjalistow.


    I tu trafiles po prostu doskonale. Duze firmy maja wiele przewag nad malymi
    lecz nie sa elastyczne i pozostawiaja wiele interesujacych nisz do
    zagospodarowania, jeśli jestes w stanie dostosowac swe zasoby (min
    specjalistow) do obslugi takiej niszy i zrobic to lepiej niż inni – to trafiles
    na zlota zyle.

    Poza tym wielu specjalistow nie ma ochoty wyjezdzac z kraju a jeśli już to
    niedaleko. To duza szansa dla Polski – za miedzą masę ludzi z Ukrainy,
    Białorusi i Rosji, często znakomitych fachowców. Polska też może stosowac
    drenaż mózgów, nic nie stoi na przeszkodzie.


    >
    > Nie jestem pewien. Z moich pobieznych obserwcji wynika, ze (przynajmniej w
    > naukach pokrewnych medycynie) jest troche prac podstawowych z laboratoriow
    > firmowych, natomiast wiekszosc jednak jest finansowana przez NIH/uczelnie.
    > Oczywiscie, jesli chodzi o bezposrednie opracowanie nowych lekow, to
    wiekszosc
    > srodkow pochodzi ze srodkow firm farmaceutycznych. Wyobrazam sobie jednak, ze
    > znaczna czesc badan podstawowych zostala zrobiona gdzies na uczelniach.

    Medycyna i przemysl farmaceutyczny maja swoja specyfike, nie sadze żeby
    potrzebowaly specjalnego zaplecza i tutaj uczelnie oraz HIH wystarcza w
    zupelnosci tym bardziej ze o ile mnie pamiec nie myli instytuty prowadza drogie
    badania lekow min na zlecenie koncernow farmaceutycznych i niezle z tego zyja.

    W high-tech jest nieco inaczej. Mikroskala wymaga zupelnie innego
    instrumentarium, pamietam jak cale lata temu gdy jeszcze pracowalem na uczelni
    nasi doswiadczalnicy marzyli o zakupie lasera pozwalajacego badac interferencje
    na poziomie pojedynczych fotonow, cos takiego kosztowalo wtedy pol miliona
    zlotych i nie mogli znalezc sponsora.


    > > Jak przeczytałem kto jest założycielem to mam podejrzenia że Park może
    ruszy w
    > > przyszłym stuleciu.
    >
    > Czyli w dwudziestym drugim wieku? Ruch tam chyba niewielki i cale
    przedsiewziecie wyglada na spekulacyjne. Na razie mozna zakupic tam dzialke.
    Tylko po co?
    >

    No właśnie ruch niewielki. Po postu naukowcy się nie znają na biznesie, pięć
    lat nic się nie dzieje.
  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 05.05.02, 14:44
    Gazeta.pl > Wyborcza > Nauka
    Prof. Tarkowski odebrał japońskiego Nobla

    wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=808992&dzial=010600

    Tak, notka w GW na 7 linijek.
    Czyzby zbawienny wplyw logiki komentatora?

    Prof. Tarkowski se moze pojechac i odebrac,
    nawiazac se jakies kontakty, ale to i tak jest
    bez wiekszego znaczenia, my bedziemy promowac
    Polske za pomoca oscypka, tarcicy i rudy miedzi.

    Pozdrawiam
    F.
  • komentator 05.05.02, 18:08
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > Gazeta.pl > Wyborcza > Nauka
    > Prof. Tarkowski odebrał japońskiego Nobla
    > Tak, notka w GW na 7 linijek.
    > Czyzby zbawienny wplyw logiki komentatora?
    > Prof. Tarkowski se moze pojechac i odebrac,
    > nawiazac se jakies kontakty, ale to i tak jest
    > bez wiekszego znaczenia, my bedziemy promowac
    > Polske za pomoca oscypka, tarcicy i rudy miedzi.

    ALez skad. To jest fajna zabawa tego faceta
    zakladajac ze nie pochlonelo to duzo funduszy
    publicznych. Trudno sobie oczywiscie to wyobrazic
    na wieksza skale skoro jest taki wielki brak
    kasy na potrzeby podstawowe.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 05.05.02, 18:34
    Pewnie, szkoda na to publicznych funduszy. Niech sobie placi z pensji za swoje
    fanaberie.
  • Gość: Pawelek IP: *.28.34.161.Dial1.Chicago1.Level3.net 06.05.02, 05:26
    Potwierdza to tylko teze, ze Polska jest krajem prymitywu, obojetnie lub wrogo
    nastawionym do wszelkiej aktywnosci kory mozgowej. Zadziwiajace jest przy tym,
    ze najslawniejsza Polka jest Maria Sklodowaska - znana na swiecie jako Curie,
    zas przewodniki po Polsce wlasnie jej muzeum wymieniaja jako jedna z paru
    glownych atrakcji Warszawy. Wizerunek Polski, kraju oscypka, kremowki
    wadowickiej, supermarketow i niskiej inflacji, wydaje mi sie mimo wszystko
    dosyc karykaturalny.

    Pozdrowienia!
  • emisiek 06.05.02, 23:59
    Drogi komentatorze mylisz sie sądząc że Polska powinna najpierw zająć sie
    rzeczami podstawowymi jak kanalizacja (?) i inflacja a jak wyjdzie z zapasci
    gospodarczej to dopiero wtedy high-tech i nakłady na R&D.

    Otóż po pierwsze powstanie wtedy luka pokoleniowa specjalistów której nie da
    sie zapełnić i po prostu nie będzie wogóle szansy na dogonienie innych bo nie
    będzie z kim. Zostana sami spece od inflacji i specjalisci od kanalizacji. I
    wtedy wszystkie nowinki będziemy musieli importować. Tak jak teraz zresztą.

    Po drugie to własnie R&D daje szansę firmom na przełamanie impasu i
    podwyższenie konkurencyjności albo powstrzymanie utraty zdolności
    konkurencyjnych na rynku i utrzymanie zysków wzgędnie penetracje nowych rynków.
    Jeśli nie inwestuje sie w badania to jest tylko kwestią czasu że zostanie sie
    pokonanym przez konkurentów z Zachodu czy Dalekiej Azji.

    Moim zdaniem niepotrzebnie siejesz defetyzm a Twoje spojrzenie byc może wynika
    z błędnego przekonania o mniejszej wartości Polaków jako materiału na
    management i pracowników badawczych. To nie jest prawdą i błedem jest
    poddawanie walki bez jednego wystrzału. Nokia była firmą łapiacą sie czego
    popadnie min handlowała gumowymi kaloszami a popatrz jak kilku ludzi z wizją
    uczyniło z niej światowego potentata konkurujacego z Siemensem, Sony, i czym
    tam jeszcze.

    Brak zaplecza to jest tez problem powiedziałbym przejsciowy bo najłatwiej jest
    siąść i płakać i winic innych za własne niepowodzenia zamiast wyłączyc
    telewizor i brac się do nauki, do roboty. Jest seed capital, jest vc, są duże
    firmy poszukujace ciekawych tematów i penetrujące nowe dziedziny. Tylko trzeba
    chcieć a nie załamywac ręce ze nie mozna. Bo to jest samosprawdzająca sie
    przepowiednia.

    Można, tylko trzeba chcieć.

    Pozdrawiam serdecznie!

    eMisiek
  • komentator 07.05.02, 14:15
    emisiek napisał(a):

    > Drogi komentatorze mylisz sie sądząc że Polska powinna najpierw zająć sie
    > rzeczami podstawowymi jak kanalizacja (?) i inflacja a jak wyjdzie z zapasci
    > gospodarczej to dopiero wtedy high-tech i nakłady na R&D.
    > Otóż po pierwsze powstanie wtedy luka pokoleniowa specjalistów której nie da
    > sie zapełnić i po prostu nie będzie wogóle szansy na dogonienie innych bo nie
    > będzie z kim. Zostana sami spece od inflacji i specjalisci od kanalizacji. I
    > wtedy wszystkie nowinki będziemy musieli importować. Tak jak teraz zresztą.

    Otoz teoretycznie rzecz jasna masz racje. Tylko niestety nie bierzesz pod
    uwage jak bardzo zacofana jest infrastruktura w Polsce. To sa wrecz przerazajace
    dane: nigdzie nie ma wody spelniajacej warunki unijne, rzeki sa totalnie
    zanieczyszczone kanalizacja, zywnosc jest produkowana w warunkach nie do
    przyjecia w Unii, itp.

    Mowimy wiec o nakladach publicznych na te rzeczy.

    Firmy prywatne moga robic cokolwiek, I jest co nieco firm w Polsce ktore
    robia w high-techu, najczesciej software na eksport.

    > Po drugie to własnie R&D daje szansę firmom na przełamanie impasu i
    > podwyższenie konkurencyjności albo powstrzymanie utraty zdolności
    > konkurencyjnych na rynku i utrzymanie zysków wzgędnie penetracje nowych
    > rynków.
    > Jeśli nie inwestuje sie w badania to jest tylko kwestią czasu że zostanie sie
    > pokonanym przez konkurentów z Zachodu czy Dalekiej Azji.

    Alez tak, tylko ze na fundusze publiczne nie ma co liczyc. Po prostu nie ma kasy
    i koniec.

    > Moim zdaniem niepotrzebnie siejesz defetyzm a Twoje spojrzenie byc może wynika
    > z błędnego przekonania o mniejszej wartości Polaków jako materiału na
    > management i pracowników badawczych. To nie jest prawdą i błedem jest

    Alez skad. Podkreslamy zawsze ze ludzie sa wszedzie mniej wiecej tacy sami.
    Tyle ze realnie w warunkach budowy pierwotnej ekonomii rynkowej nie ma
    kasy.

    > poddawanie walki bez jednego wystrzału. Nokia była firmą łapiacą sie czego
    > popadnie min handlowała gumowymi kaloszami a popatrz jak kilku ludzi z wizją
    > uczyniło z niej światowego potentata konkurujacego z Siemensem, Sony, i czym
    > tam jeszcze.

    No ladne przyklady dajesz. Istotnie te firmy mogly gumy produkowac gdy poziom
    rozwoju calej ekonomii byl nizszy. Jak sie zbudowalo infrastrukture to i
    poziom sie podniosl. Swiatowe firmy, nie tylko high-tech, pochodza wylacznie
    z krajow o najwyzszym rozwoju, z PKB na pewno powyzej 20 000 euro/leb.
    Dlaczego?

    > Brak zaplecza to jest tez problem powiedziałbym przejsciowy bo najłatwiej jest
    > siąść i płakać i winic innych za własne niepowodzenia zamiast wyłączyc
    > telewizor i brac się do nauki, do roboty. Jest seed capital, jest vc, są duże
    > firmy poszukujace ciekawych tematów i penetrujące nowe dziedziny. Tylko trzeba
    > chcieć a nie załamywac ręce ze nie mozna. Bo to jest samosprawdzająca sie
    > przepowiednia.

    No pewnie. Tylko dlaczego to jakos nie dziala? Bo jednak istniejacy ogolny
    poziom to hamuje.

    > Można, tylko trzeba chcieć.

    Niestety w praktyce okazuje sie ze jeszcze trzeba miec warunki.
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 07.05.02, 16:25
    komentator napisał(a):

    > >
    > Swiatowe firmy, nie tylko high-tech, pochodza wylacznie
    > z krajow o najwyzszym rozwoju, z PKB na pewno powyzej 20 000 euro/leb.


    Nieprawda, meksykanski Cemex ( www.cemex.com ) omawiany jest w amerykanskich
    podrecznikach biznesu i wykupil druga co do wielkosci firme w swojej branzy w
    USA. Indyjskie firmy softwarowe to juz zbyt banalny przyklad. Wkrotce postaram
    sie podac adres brazyliskiej firmy produkujacej najwyzszej klasy samoloty.
  • komentator 12.05.02, 14:21
    Gość portalu: emigrant napisał(a):

    > > Swiatowe firmy, nie tylko high-tech, pochodza wylacznie
    > > z krajow o najwyzszym rozwoju, z PKB na pewno powyzej 20 000 euro/leb.
    > Nieprawda, meksykanski Cemex ( www.cemex.com ) omawiany jest w amerykanskich
    > podrecznikach biznesu i wykupil druga co do wielkosci firme w swojej branzy w
    > USA. Indyjskie firmy softwarowe to juz zbyt banalny przyklad. Wkrotce postaram
    > sie podac adres brazyliskiej firmy produkujacej najwyzszej klasy samoloty.

    No powiedzmy znajdziesz kilka wyjatkow. Te wyjatki trzeba by na dodatek dokladnie
    przeswietlic bo nie wiadomo co co sie z nimi moze kryc. Firma meksykanska moze
    byc albo tym chwalebnym wyjatkiem albo miec inne tlo.

    Indyjski high-tech ma jeden background o ktorym glosno sie nie mowi. Czy wiesz
    skad sie biora ich bomby atomowe i rakiety?

    Jak uslyszysz ze Indie juz maja bomby wodorowe i rakiety dalekiego zasiegu oraz
    wystrzeliwuja satelity to bedziesz wiedzial ze za tym stoi ich high-tech.

    Wladze Indii subsydiuja edukacje oraz przemysl high-tech oraz wysylanie ludzi
    do USA na ksztalcenie bo maja w tym inne cele niz ci sie wydaje. To samo robi
    Pakistan.
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 13.05.02, 04:23
    Obiecalem wskazac nazwe brazylijskiej firmy produkujacej swiatowej klasy
    samoloty. Firma nazywa sie Embraer, adres: www.embraer.com/english
  • Gość: Lechu IP: *.dip.t-dialin.net 08.05.02, 01:19

    Przeczytałem jeszcze raz wszystkie Twoje posty i przyszło mi do głowy, że dr.
    Henry Kissinger miał rację pisząc kiedyś, że problem wielu społeczeństw nie
    polega na braku materialnych zasobów, ale na zawężeniu horyzontów.

    Nie jestem psychologiem, ale Twoja pogarda dla rzeczy niematerialnych i
    przywiązanie do tzw. "konkretów" (wykładnia bardzo prosta-(cka)) jest kalectwem
    zdradzającym albo bardzo złe pochodzenie, albo bardzo pośpieszne i pobieżne
    wykształcenie, albo wszystko na raz. Widzisz: To jest problem przeważającej
    większości POlaków, ta chłoporobotnicza proweniencja i niechlujne wykształcenie
    po łebkach. Nasze wyksztalcenie było bowiem często na równi chromawe, jak
    wytwory materialne PRLu. Dlaczego właściwie ktokolwiek zakłada, że skoro
    wszystko, co wytwarzał PRL było najgorszej jakości, to nie dotyczy to systemu
    szkolnictwa? Fakt, najlepszym nie mogło to w sposób decydujący zaszkodzić, no
    ale przecież to nie święci garnki lepią.
    Owocuje to tą charakterystyczną prowincjonalną arogancją i ukrytą pogardą
    dla "próżniaków". Nie z przypadku Polska ma najniższy procent osób z wyższym
    wykształceniem w całej cywilizowanej Europie. To nie ma nawet wiele wspólnego z
    pół wiekiem komuny, to nędza społeczeństwa pozbawionego elit.
    Ludzie prości uznają pieniądze wydawane na naukę za wyrzucone w błoto, albo w
    najlepszym wypadku, za luksus na który można sobie pozwolić po zaspokojeniu
    wszystkich innych potrzeb. Wszystkie potrzeby niematerialne załatwia ryczałtem
    religia. I tak dla wielu prostaków jedyną przeczytaną książka i źródłem
    niewzruszonej wiary jest jakiś katechizm, czasami czerwony.

    W kontekście Twoich wynurzeń wyobrażam sobie przyszłość POlski, jako rezerwuaru
    taniej siły roboczej. Panowie jeżdżą po Europie i konkurują z Arabami i Turkami
    na polach i budowach. Jeżeli zostalą w kraju, to utrzymują się z zamieniania
    pozostałych jeszcze lasów w palety drewniane na eksport. Panie sprzedają się
    jako opiekunki w domach starców (każdy Europejczyk woli w duchu białą gosposię)
    Europy, a w jak wracają do domu , to rodzą dzieci, które chodzą potem do
    różnych szkół zawodowych. Każdy, kogo stać na więcej, będzie wyjeżdżał, bo na
    uniwersytetach będzie się kształcić głównie nauczycieli do zawodówek.
    Wszystko bardzo konkretne i namacalne. Hierarchie potrzeb też bardzo jasne i
    oparte na powszechnej akceptacji.

    Hans Frank wyobrażał sobie Polskę bardzo podobnie.

    Ostatnimi laty wymierają resztki tych, którzy wychowali i wykształcili się
    przed wojną. To oni przez pięćdziesiąt lat ocalili dla nas resztki kultury i
    nauki. Stanowili o większości sukcesów Polski za granicą w tych czasach. Nasi
    najwięksi poeci, pisarze, kompozytorzy, naukowcy, pedagodzy. Teraz już ich
    właściwie nie ma. Zostały już tylko wybrakowane produkty komuny.

    Ciekawe, co z tego wyniknie.
  • komentator 12.05.02, 14:58
    Gość portalu: Lechu napisał(a):

    > Przeczytałem jeszcze raz wszystkie Twoje posty i przyszło mi do głowy, że dr.
    > Henry Kissinger miał rację pisząc kiedyś, że problem wielu społeczeństw nie
    > polega na braku materialnych zasobów, ale na zawężeniu horyzontów.

    Krotko, prosto tylko co z tego? Mozna by jeszcze dodac: dlaczego wiekszosc swiata
    klepie biede? Mogliby sie wziac trzask prask do roboty i byliby bogaci. Proste,
    nie?

    > Ludzie prości uznają pieniądze wydawane na naukę za wyrzucone w błoto, albo w
    > najlepszym wypadku, za luksus na który można sobie pozwolić po zaspokojeniu
    > wszystkich innych potrzeb. Wszystkie potrzeby niematerialne załatwia ryczałtem
    > religia. I tak dla wielu prostaków jedyną przeczytaną książka i źródłem
    > niewzruszonej wiary jest jakiś katechizm, czasami czerwony.

    No walisz ladnie: a gdzie amerykanskie In God we Trust?

    Tylko sie mylisz niestety. Wszelkie potrzeby mozna zaspokajac tylko w ramach
    mozliwosci kieszeni. Potrzeby niematerialne sa piekne, tylko ze schodza one
    na drugi plan gdy sa podstawowe potrzeby niematerialne.

    Czy do glodujacej Somalii nalezy wyslac zespol Metropolitan Opera zeby pokrzepil
    ludzi duchowo czy tez worki z maka zeby ludzie mieli czym napchac brzuchy?

    W Polsce dylemat polega na tym ze sa podstawowe potrzeby takie jak woda do picia
    znacznie ponizej poziomu europejskiego i bardzo ograniczony budzet na potrzeby
    niematerialne. Wiec opera jest fajna ale ta woda wazniejsza. Bo bez spiewu mozna
    sie jakos obejsc a od zlej wody ma sie biegunke hehe.


    > W kontekście Twoich wynurzeń wyobrażam sobie przyszłość POlski, jako rezerwuaru
    > taniej siły roboczej. Panowie jeżdżą po Europie i konkurują z Arabami i Turkami
    > na polach i budowach.

    Co ty masz do Arabow i Turkow? I do pracy na polach i budowach? Przejales na
    celujaco ethnic-hatress? Raz sie mowi ze Arabowie i Turcy sa leniwi i nie chce im
    sie pracowac. A jak juz pracuja na 'polach i budowach' to tez sa be. To samo
    z Polakami.

    > Jeżeli zostalą w kraju, to utrzymują się z zamieniania
    > pozostałych jeszcze lasów w palety drewniane na eksport. Panie sprzedają się
    > jako opiekunki w domach starców (każdy Europejczyk woli w duchu białą gosposię)
    > Europy, a w jak wracają do domu , to rodzą dzieci, które chodzą potem do
    > różnych szkół zawodowych. Każdy, kogo stać na więcej, będzie wyjeżdżał, bo na
    > uniwersytetach będzie się kształcić głównie nauczycieli do zawodówek.
    > Wszystko bardzo konkretne i namacalne. Hierarchie potrzeb też bardzo jasne i
    > oparte na powszechnej akceptacji.
    > Hans Frank wyobrażał sobie Polskę bardzo podobnie.

    Ale masz koszmarne skojarzenia haha. A tu wlasnie po raz pierwszy od bardzo
    dlugiego czasu w Polsce sa dobre perspektywy rozwojowe, z tym ze jest to kraj o
    poziomie PKB 9000 euro/glowe i sa okreslone mozliwosci. A to co jest dzisiaj
    zmieni sie jutro: dzisiaj ludzie robia palety a jutro beda robili co innego?
    Skad u ciebie taka wiara w fatum?

    > Ostatnimi laty wymierają resztki tych, którzy wychowali i wykształcili się
    > przed wojną. To oni przez pięćdziesiąt lat ocalili dla nas resztki kultury i
    > nauki. Stanowili o większości sukcesów Polski za granicą w tych czasach. Nasi
    > najwięksi poeci, pisarze, kompozytorzy, naukowcy, pedagodzy. Teraz już ich
    > właściwie nie ma. Zostały już tylko wybrakowane produkty komuny.
    > Ciekawe, co z tego wyniknie.

    Sukcesy Polski zagranica? Nie opowiadaj bajek.

    Kraj nad Wisla byl szaroburym demoludem podleglym kremlowskiej machinie. Jacys
    poeci finansowani przez komunistyczne panstwo albo na emigracji pisali wiersze a
    nie bylo papieru toaletowego, byl to orwellowski absurd. Sukces?

    Teraz proporcje sa normalne jak w normalnym swiecie: Markety pelne towaru a czesc
    spoleczenstwa mozna juz okreslic jako normalny tlum wesolych konsumentow. I
    jezeli jakis poeta albo kompozytor ma produkt cieszacy sie zainteresowaniem rynku
    to bedzie mial zbyt i bedzie sobie mogl to robic. W ramach budzetu zebranego z
    pieniedzy podatnikow mozna tez dofinansowac dzialalnosc niematerialna na tyle na
    ile jest kasy ktora rozdziela parlament.

    Czyli zwyklad normalnosc - TO jest wlasnie ten wielki sukces. Oczywiscie w skali
    normalnych krajow jest to malo bo one zawsze byly normalne. Ale w przypadku kraju
    nadwislanskiego przejscie od nienormalnosci do normalnosci to wielki sukces na
    poczatek. No i wszystko bedzie sie rozwijalo wiec stopniowo i na te niematerialne
    sprawy tez wiecej kasy sie znajdzie.
  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 12.05.02, 19:16
    Dyskusja sie rozplenia, rozszerza, rozmywa.

    Tymczasem sprawa jest prosta.

    Komentator uwaza, ze jego oponenci domagaja
    sie nie wiadomo jakich wydatkow na badania
    i wdrozenia oraz edukacje. Jest ponadto
    zafascynowany swego rodzaju makroekonomicznym
    detrminizmem - wg. niego, jesli Polska ma PKB/glowe
    na 50-tym miejscu w swiecie, to powinna miec
    w tym miejscu wszystkie inne wskazniki.
    Komentator uwaza, ze w Polsce jest jak jest, bo
    nie moze byc inaczej i bedzie jak bedzie, cokolwiek
    zrobimy. Komentator nie docenia znaczenia w
    ekonomii narodowej nastepujacych wartosci:
    organizacji, wyksztalcenia, innowacyjnosci,
    wysokiej jakosci administracji i sadownictwa.
    Fascynuja go za to supermarkety i tlum
    wesolych konsumentow.
    Krotko i dosadnie: komentator to taki przyziemny
    ksiegowy, pisze jakby sprawdzal od lat formalna
    poprawnosc rachunkow budzetowych.

    Racje przeciw pogladom komentatora:

    1) brak rzeczywistych reform w dziedzinie edukacji,
    nauki, wymiaru sprawiedliwosci i administracji swiadczy
    o niedocenianiu tych sfer przez rzadzacych

    2) Wydatki na badania w Polsce spadaja
    systematycznie w proporcji
    do PKB i osiagnely poziom 0.3%, co sytuuje nas
    w grupie krajow 3-go swiata.

    3) Komentator nie potrafi powiazac niskiej jakosci
    edukacji i badan w Polsce z tym, ze polskie firmy
    sa malo konkurencyjne, a polscy urzednicy ne potrafia
    napisac poprawnego podania o pieniadze do UE.

    4) Komentator nie wie, ze polskie uniwersytety
    (te dobre) wysylaja cale mase studentow
    i doktorantow do krajow UE - dzieki jakiej-
    takiej renomie polskiej nauki. Ci ludzie, dobrze
    wykorzystani, mogliby poprawic konkurencyjnosc
    polskich firm i jakosc administracji.

    5) Komentator nie wierzy, ze ktos moze miec
    talent i zrobic cos z niczego.

    6) Komentator usiluje wmowic nam, ze w Polsce
    nie da sie zyc (woda +> biegunka), ze w Polsce
    nie da sie nic zrobic, zanim nie bedzie kanalizacji
    (przeciez jest!).

    7) Komentator zupelnie lekcewazy fakt
    przepuszczania przez panstwo polskie
    kasy na rozne glupoty (gornictwo, hutnictwo,
    fatalna, niezreformowana administracje,
    lewe kontrakty i renty itp.) i oszczedzania
    na wydatkach pro-rozwojowych:
    autostradach, infostradach, infrastrukturze
    technologicznej, edukacji.

    8) K. pomija to, ze ostatni skok PKB Polski jest po
    czesci zasluga relatywnie wysokiego poziomu
    edukacji spoleczenstwa w stosunku do
    innych krajow o podobnym stopniu PKB.
    On mysli, ze to byla wylacznie zasluga
    makroekonomistow.


    Powtorze: Komentator po prostu mowi, ze jest jak jest,
    bo inaczej byc nie moglo. Mam wrazenie, ze
    on sie w ten sposob tlumaczy z tego, ze jest jak
    jest. Prawda?

    Pozdrawiam
    F.
  • komentator 12.05.02, 20:29
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > Komentator uwaza, ze jego oponenci domagaja
    > sie nie wiadomo jakich wydatkow na badania
    > i wdrozenia oraz edukacje. Jest ponadto
    > zafascynowany swego rodzaju makroekonomicznym
    > detrminizmem - wg. niego, jesli Polska ma PKB/glowe
    > na 50-tym miejscu w swiecie, to powinna miec
    > w tym miejscu wszystkie inne wskazniki.

    Nie 'powinna' tylko tak musi byc. I tak jest jak pokazuja
    statystyki. Bo w kasie musi bilans, to jak E=mc2 Fizyk,
    cudow nie ma.

    > Komentator uwaza, ze w Polsce jest jak jest, bo
    > nie moze byc inaczej i bedzie jak bedzie, cokolwiek
    > zrobimy. Komentator nie docenia znaczenia w
    > ekonomii narodowej nastepujacych wartosci:
    > organizacji, wyksztalcenia, innowacyjnosci,
    > wysokiej jakosci administracji i sadownictwa.

    Jak to nie docenia? Docenia. Tylko postawmy pytanie
    np. dlaczego te wartosci sa lepsze w krajach o wyzszym
    PKB/head? W naiwnej teorii mozna sobie myslec ze
    organizacja, aministracja i sadownictwo itp. moga dzialac
    dobrze bez wysokiego PKB/head. No bo niby biedni ludzie
    tez moga sie zorganizowac, administrowac i sadzic kulturalnie
    i sprawnie. Niestety empirycznie widac ze sa to zludzenia.
    Bez dobrze oplacanych ludzi ktorzy nie maja na glowie
    zmartwien jak przezyc do 1, oraz maja kase na wysoki standard
    zycia, nie da sie wiele zrobic. Dlatego kraje o podobnym
    PKB/head maja podobne te wszystkie inne sprawy. Nie ma zadnego
    kraju o srednim poziomie PKB a najwyzszej innowacyjnosci czy
    organizacji.

    > Fascynuja go za to supermarkety i tlum wesolych konsumentow.

    Ha, tu dochodzimy do istoty ekonomii rynkowej. Bazuje ona na
    sprzedazy towarow i z tego zbiera sie pieniadze na rozne potrzeby.

    W kraju nad Wisla ZWYKLI ludzie zostali zmaltretowani i sponiewierani
    przez komune bo odebrano im mozliwosc normalnego zycia. Zwykli
    ludzie chca pracowac i konsumowac to na co maja ochote. I dlatego
    wlasnie w Polsce jest etap powrotu do normalnego zycia. Tego ktore
    w normalnych krajach istnieje od zawsze: ludzie pracuja i sa wesolymi
    konsumentami. Tym bardziej musi byc to w Polsce gdzie przez kilkadziesiat
    lat ludzie musieli zyc jako szarobure masy ludowe.

    > Racje przeciw pogladom komentatora:
    > 1) brak rzeczywistych reform w dziedzinie edukacji,
    > nauki, wymiaru sprawiedliwosci i administracji swiadczy
    > o niedocenianiu tych sfer przez rzadzacych

    O jakich reformach myslisz? To co mozna zrobic bez poteznych
    dodatkowych nakladow to sie robi.

    > 2) Wydatki na badania w Polsce spadaja systematycznie w proporcji
    > do PKB i osiagnely poziom 0.3%, co sytuuje nas w grupie krajow 3-go swiata.

    Nie, w grupie krajow 4 dziesiatki, o podobnym PKB.
    To kraje najzamozniejsze moga wydawac 2-3% PKB na te sprawy.
    Wydatki te sa w Polsce finansowane z budzetu ktory jest
    bardzo deficytowy. A wiec byc moze trzeba je bedzie dalej
    ograniczyc.

    > 3) Komentator nie potrafi powiazac niskiej jakosci
    > edukacji i badan w Polsce z tym, ze polskie firmy
    > sa malo konkurencyjne,

    Polskie firmy maja pelno innych problemow takich jak
    np. brak kapitalu. Edukacja i badania z ktorej maja
    korzysc firmy to juz jest smietanka swiatowa, ekstraklasa
    z pierwszej dziesiatki.

    >a polscy urzednicy ne potrafia
    > napisac poprawnego podania o pieniadze do UE.

    To jest calkowita zmiana systemu. W gruncie rzeczy takie
    sprawy wymagaja tak duzej zmiany mentalnosci ze
    nadaja sie tylko zasadniczo dla mlodego pokolenia.

    > 4) Komentator nie wie, ze polskie uniwersytety
    > (te dobre) wysylaja cale mase studentow
    > i doktorantow do krajow UE - dzieki jakiej-
    > takiej renomie polskiej nauki.

    Gdzie sa dokladne statystyki na temat ilosci ludzi
    wysylanych?

    > Ci ludzie, dobrze
    > wykorzystani, mogliby poprawic konkurencyjnosc
    > polskich firm i jakosc administracji.

    Tu jest wlasnie naiwna logika. Mogliby, ale za ile?
    A na porzadne place nie ma pieniedzy. Czyli oni pojda
    do pracy na lepsze warunki. To jest bledne
    kolo ubogich krajow. To sie moze tylko stopniowo
    polepszyc.

    > 5) Komentator nie wierzy, ze ktos moze miec
    > talent i zrobic cos z niczego.

    Moze. Ale nie mowimy tu o wyjatkach tylko o przecietnym
    poziomie mierzonym PKB/head.


    > 6) Komentator usiluje wmowic nam, ze w Polsce
    > nie da sie zyc (woda +> biegunka), ze w Polsce
    > nie da sie nic zrobic, zanim nie bedzie kanalizacji
    > (przeciez jest!).

    No, mowimy tu sciekach ktore plyna do rzek. Zadne miasto w
    Polsce nie ma pelnej oczyszczalni sciekow. Nigdzie woda nie
    spelnia norm Unii. Wiec o czym tu mowic?


    > 7) Komentator zupelnie lekcewazy fakt przepuszczania przez panstwo polskie
    > kasy na rozne glupoty (gornictwo, hutnictwo, fatalna, niezreformowana
    > administracje, lewe kontrakty i renty itp.) i oszczedzania
    > na wydatkach pro-rozwojowych: autostradach, infostradach, infrastrukturze
    > technologicznej, edukacji.

    To sie zgadza. Tyle ze duza czesc tego to jest obciazenie po komunie.
    A wiec teoretycznie nalezalo zamknac od razu caly dotowany przemysl
    panstwowy i zaoszczedziloby sie mase funudszy. Ale praktycznie jest to
    niemozliwe bo nie mozna z dnia na dzien wyrzucic milionow ludzi. Robi sie
    wiec male kroki ktore kosztuja wiecej. Sprawa jest typu kwadratury kola.

    > 8) K. pomija to, ze ostatni skok PKB Polski jest po
    > czesci zasluga relatywnie wysokiego poziomu
    > edukacji spoleczenstwa w stosunku do
    > innych krajow o podobnym stopniu PKB.
    > On mysli, ze to byla wylacznie zasluga
    > makroekonomistow.

    Co, jakiego relatywnie wysokiego? Jest on podobny lub gorszy.
    Skok PKB byl wywolany glownie naplywem kapitalu oraz przedsiebiorczoscia
    ludzi ktorzy stworzyli duzo podstawowych biznesow.

    > Powtorze: Komentator po prostu mowi, ze jest jak jest,
    > bo inaczej byc nie moglo. Mam wrazenie, ze
    > on sie w ten sposob tlumaczy z tego, ze jest jak
    > jest. Prawda?

    Ba, a sa jakies empiryczne dowody ze mogloby byc
    o wiele lepiej? Jest ladny przyklad ze nawet nie
    chodzi tu tylko o kase: przyklad enerdowka pokazuje ze
    nawet jak sa nieograniczone zasoby za duzo nie da
    sie zrobic. Ludzie maja rowniez mentalne nawyki na
    ktorych zmiane trzeba pokolen.

    A na razie cieszyc sie trzeba wlasnie z tego ze jest juz dosc
    spory segment ludzi w Polsce ktorzy sa takim typowo zachodnim
    wesolym tlumem konsumentow. I ci ludzie ciesza sie jak dzieci
    ze moga buszowac po hipermarketach i ladowac towar do aut bo
    maja za soba historie komunistycznego raju. A w normalnej
    ekonomia rynkowa to chec konsumpcji gna ludzi do roboty i nalezy
    zaspokoic wszelkie zachcianki konsumpcyjne bo to dobrze wplywa na
    wzrost PKB. A jak PKB wzrosnie to z podatkow znajdzie sie troche
    kasy nawet i dla tych co nie chca byc wesolymi konsumentami tylko
    maja zboczenie zeby zagladac w jakies czarne dziury hehe.
  • Gość: Pawelek IP: *.54.208.207.ded5.interaccess.com 09.05.02, 19:20
    Z doniesien PAP:

    8.5.Waszyngton - Polska wlecze się w ogonie krajów Europy Środkowej w
    rozwijaniu technologii informatycznych - to jedna z konkluzji badań na temat
    integracji tego regionu z gospodarkami krajów wysoko rozwiniętych.

    Raport z tych badań przeprowadzonych przez Kogod School of Business na
    Uniwersytecie Amerykańskim w Waszyngtonie i sponsorowanych przez amerykański
    German Marshall Fund, przedstawiono w środę.

    Jak powiedział na konferencji jeden ze współautorów, profesor Tomasz
    Mroczkowski, pod względem udziału wydatków na technologie informatyczne (w
    skrócie: IT) w budżecie Polskę wyprzedzają niemal wszystkie kraje Europy
    Środkowo-Wschodniej, m.in. Czechy, Węgry i Bułgaria.
  • Gość: Pawelek IP: *.56.128.101.Dial1.Chicago1.Level3.net 12.05.02, 20:40
    Komentator prezentuje stanowisko wszystkich rzadow ostatniego dziesieciolecia.
    Roznica tylko w tym, ze rzad nigdy oficjalnie tego stanowiska nie wyrazil,
    natomiast systematycznie wprowadzal je w zycie. Na czym jest najlatwiej
    oszczedzac? Na wydatkach perspektywicznych: na nauke, edukacje, ochrone zdrowia
    i na wszystkim tym, czego elektorat, prawdopodobnie w czterdziestu procentach
    nawet nie potrafiacy czytac, nie bedzie w stanie pojac, wiec nie bedzie
    odczuwal jakiegokolwiek braku. W ten sposob udaje sie rzadowi jakos przetrwac
    do konca kadencji itd. Brakuje odwagi, zeby wstrzasnac starymi strukturami
    wymiaru sprawiedliwosci i nauki. Brakuje rowniez odwagi, zeby spoleczenstwu
    powiedziec, ze przyszlosc nie lezy w gospodarstwach malorolnych, odlewaniu
    stali, marketingu, rozkladaniu towarow na polkach supermarketow albo przejsciu
    polowy doroslych na wczesniejsza emeryture, bo co bedzie, jak znowu pojawia sie
    w Alejach Ujazdowskich panowie z trzonkami od kilofow?

    Wydaje mi sie, ze komentator ma racje: w Polsce talent i wyksztalcenie nie
    znacza nic i musi byc tak, jak jest. Miernocie jest najlepiej w obecnej
    sytuacji i we wlasnym ludowym sosie. Gomolkowska nienawisc do inteligencji jest
    trwalym dziedzictwem naszej historii. Zmienila sie tylko fasada, zas panowie po
    wieczorowkach maja sie rownie dobrze, jak czterdziesci lat temu. Ich wizja
    przyszlosci zwyciezy.
  • emisiek 12.05.02, 23:03
    Problemem większości Polaków w tym i Komentatora jest ograniczony horyzont
    widzenia. Kiedyś nauczył się czegoś na studiach ekonomicznych i teraz wydaje mu
    się że zarządzanie i wiedza o gospodarce nie posunęły się naprzód ani o cal.

    I to jest prawdziwie smutne że może znaleźć sobie ludzi którzy uwierzą że ma
    rację i przystaną na obraz, szary i beznadziejny który im proponuje i pomyślą:
    on wie wiec pewnie tak ma być.

    Tymczasem najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest tworzenie jej
    ale do tego potrzeba siły charakteru i odwagi a nie narzekania i snucia
    ciemnych wizji. Tymczasem ludzie tacy jak komentator zabijają iskrę
    przedsiębiorczości wskazując masę case studies z innych krajów nie rozumiejąc
    jednak w pełni ich odrębności i specyfiki przez co tworzą obraz wyrwany z
    kontekstu społecznego, kulturowego i ekonomicznego.

    Dla mnie dywagacje czy łożyć na naukę czy nie są po prostu śmieszne, brak
    inwestycji w badania podstawowe i brak inwestycji prywatnych w badania
    wdrożeniowe osłabia potencjał rozwojowy na przyszłość i sprawia, że produkty
    przestają być konkurencyjne. Jeśli choć trochę poczyta się o narzędziach
    zarządzania typu Balanced Scorecard i pojmie sens ekonomiczny (zapewnienia
    przyszłych przychodów) to człowiek przestaje pleść głupstwa że R&D oraz
    innowacyjnośc są niepotrzebne albo nas na nie nie stać. Bo rozumie że
    dzisiejszy brak inwestycji to brak zamówień jutro bo nikt nie kupi
    przestarzałego produktu. Firmy i gospodarki a wiec państwa muszą inwestować w
    przyszłość aby zapewnić sobie zbyt na przyszłe produkty i zachować
    konkurencyjność.

    Jest mi przykro i głupio mówić o rzeczach tak oczywistych a w Polsce tak
    odległych jakby z Księżyca. To znaczy jak się znam na geografii to komentator
    nie ma nic wspólnego z gospodarką, nie wie na czym polega działalność firmy a
    wiedze czerpie z popołudniówek dla kucharek pełnych problemów gospodarczych nie
    do rozwiązania. Sorry, ale tak to wygląda z boku. Z pewnością pracuje w
    budżetówce stąd ten defetyzm i beznadzieja – normalne w tych kręgach.

    Pieniądze do których się cały czas odnosi są tylko częścią problemu co tez nie
    jest rozumiane. Skupianie się na przysłowiowej kanalizacji spowoduje że za rok
    czy dwa nie będzie pieniędzy nawet i na nią bo kasa na rozwój infrastruktury
    (firmy) powinna iść z wypracowanych nadwyżek (w sensie np. spłat kredytów z
    zysku) a inwestować należy w core business ponieważ on generuje podstawową
    wartość za którą bierze się pieniądze. Nie ma wypracowanej nadwyżki – to i
    kanalizacja się nie przyda gdy wszyscy pójdą na cztery wiatry.

    Podstawowy błąd to brak elementarnego zrozumienia mikroekonomii.
  • emisiek 12.05.02, 23:23

    > Otoz teoretycznie rzecz jasna masz racje. Tylko niestety nie bierzesz pod
    > uwage jak bardzo zacofana jest infrastruktura w Polsce. To sa wrecz
    przerazajac
    > e
    > dane: nigdzie nie ma wody spelniajacej warunki unijne, rzeki sa totalnie
    > zanieczyszczone kanalizacja, zywnosc jest produkowana w warunkach nie do
    > przyjecia w Unii, itp.
    >
    Ř Mowimy wiec o nakladach publicznych na te rzeczy.

    Nie, w tej chwili mówimy o gospodarce i o tym jak ją ruszyć a nie o tym
    dlaczego nie możemy tego zrobić.


    > > Po drugie to własnie R&D daje szansę firmom na przełamanie impasu i
    > > podwyższenie konkurencyjności albo powstrzymanie utraty zdolności
    > > konkurencyjnych na rynku i utrzymanie zysków wzgędnie penetracje nowych
    > > rynków.
    > > Jeśli nie inwestuje sie w badania to jest tylko kwestią czasu że zostanie
    > sie
    > > pokonanym przez konkurentów z Zachodu czy Dalekiej Azji.
    >
    > Alez tak, tylko ze na fundusze publiczne nie ma co liczyc. Po prostu nie ma
    kas
    > y
    > i koniec.

    Dziś nie ma kasy na badania podstawowe to jutro nie ma polskiej gospodarki – to
    jest takie proste, wnioski wyciągnij sam.



    >>Nokia była firmą łapiacą sie czego popadnie min handlowała gumowymi kaloszami
    a >>popatrz jak kilku ludzi z wizją uczyniło z niej światowego potentata
    konkurujacego z Siemensem, Sony, i czym tam jeszcze.
    >
    > No ladne przyklady dajesz. Istotnie te firmy mogly gumy produkowac gdy poziom
    > rozwoju calej ekonomii byl nizszy. Jak sie zbudowalo infrastrukture to i
    > poziom sie podniosl. Swiatowe firmy, nie tylko high-tech, pochodza wylacznie
    > z krajow o najwyzszym rozwoju, z PKB na pewno powyzej 20 000 euro/leb.
    > Dlaczego?

    Poziom rozwoju gospodarczego ma tu niewiele do rzeczy, Nokia znalazła sobie
    niszę – mobile technologies i się na niej skupiła a wymagało to od managementu
    wielkiej wizji i odwagi, siły rynkowe popytu wyniosły na rynek globalny. Ten
    manewr jest do powtórzenia w wielu dziedzinach niszowych jednak Polakom
    przeszkadza defetyzm i skupienie się na kanalizacji. Kapitał na rozwój jest
    dziś dostępny i w Polsce: seed, venture capital.
    Honda, Toyota, Nissan walczyły o bogaty rynek amerykański wychodząc z biednej
    wtedy Japonii.


    Polska ma zasoby (język, położenie, sprzęt, kontakty, zaplecze, programiści)
    aby stać się np. partnerem dla outsourcingu usług IT w Stanach i EU i wejść z
    tym na bardzo bogaty i dynamiczny rynek. Bardzo bogaty. Możliwości są i nie
    wymagaja gigantycznych inwestycji. Kapitał zgromadzony tutaj przez kilka lat
    plus wiedza np. o rynku amerykańskim i unijnym sprawi że będą i pieniądze i
    wgląd w tamte rynki – wtedy należy znaleźć wartościową niszę i ją opanować. I w
    ten sposób stworzyć międzynarodową korporację z polskim składem właścicielskim.

    Wiedza plus chęci, niewiele kasy, dobry kontakt w Stanach i jedziemy.



  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 13.05.02, 09:47
    www.ccindia.com/it.html

    Maly wyjatek:

    "The government of India has resolved to increase the
    IT spending as a
    percentage of GDP from 1% to 2.5 %. As a part of the
    108 recommendations made by National IT taskforce,
    stress is being laid on developing suitable
    infrastructure in `non-software' cities. Initially, 5
    hi-tech habitats have been planned and will be
    implemented in the rural hinterland of the following
    cities, Bangalore, Goa, Calcutta, Ahmedabad,
    Thiruvanathapuram, Chandigarh, Chennai, Hyderabad,
    Delhi and Bhubneshwar. 50 such hi-tech habitats are
    planned to be set up by empowering state governments to
    do the same."
  • Gość: emigrant IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 13.05.02, 14:36
    I dlatego przewiduje sie ze Chiny za 20 lat beda najwieksza potega gospodarcza
    swiata. A Polska bedzie wtedy, jak to ktos ladnie okreslil, kaluza blota
    pomiedzy Berlinem a Moskwa. Juz w tej chwili najwieksza na swiecie liczebnie
    klasa srednia jest w Indiach. W Polsce klasa srednia tworzy sie, tworzy i
    stworzyc nie moze.
  • Gość: Pawelek IP: *.90.68.210.Dial1.Chicago1.Level3.net 14.05.02, 07:06
    Do tych wyliczen nalezy dodac setki tysiecy hinduskich informatykow pracujacych
    w swiecie, zwlaszcza w USA, czesto na eksponowanych stanowiskach i zwykle z
    bardzo wysokimi zarobkami. Diaspora ta jest bardzo wplywowa, zas uczucia
    nacjonalistyczne sa niezwykle silne, wiec ludzie ci nie sa straceni dla Indii,
    pomimo narzekan na "brain drain". Mozna sobie wrecz wyobrazic, ze posiadanie
    takiej kolonii bedzie kiedys ogromnym atutem.
  • komentator 14.05.02, 07:50

    No teraz z naszych dyskutantow wychodza nieco brudne ryje.

    Chiny - komunistyczny rezym brutalnie lamiacy prawa czlowieka,
    ma byc wzorem dla Polski?

    Indie - 800 mln ludzi glodujacych i stworzona przez skorumpowany
    system middle class. Oligarchia u waldzy to ma byc model dla
    Polski?

    A po co to sie robi? Jak uslyszycie niedlugo o bombach wodorowych
    i rakietach dalekiego zasiegu oraz o lokalnej wojnie to moze
    przejrzycie na oczy.

    Polska na szczescie ma etap totalitaryzmu za soba. O wydawaniu
    publicznych pieniedzy decyduje demokratycznie wybrany parlament
    a nie widzimisie jakiegos komunistycznego satrapy czy oligarchicznej
    kliki. W Chinach raz tow. Mao oglosil wielki skok i dziesiatki
    milionow ludzi zdechlo z glodu. Potem przyszedl tow. Deng i
    powiedzial ze niewazne jaki kolor ma kot, byle lapal myszy.
    Takie systemy Polska ma poza soba.

    A o perspektywy rozwoju Polski nie ma co za duzo przynudzac bo beda
    takie jakie sa w roznych regionach Unii. A nie napedzane dazeniami
    do hegemonii i przygotowaniami do wojny.
  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 14.05.02, 09:44
    komentator napisał(a):

    >
    > No teraz z naszych dyskutantow wychodza nieco brudne
    ryje.
    >


    Frijk, chyba gonisz w pietke, co?
    Przegrywasz z kretesem i wiesz o tym!
    Inaczej utrzymalbys przynajmniej poziom
    dyskusji...


    > Chiny - komunistyczny rezym brutalnie lamiacy
    > prawa czlowieka, ma byc wzorem dla Polski?
    >

    No wczesniej bylo o USA, Kanadzie, Szwecji, Finlandii.
    No to - przedlozyles argument o PKB.
    Zbilismy. Wysuwasz kolejny, ze Indie i Chiny sie nie
    licza. Niedlugo okaze sie, ze kazesz sie nam
    wzorowac na Wenezueli, bo pasuje do twego obrazka.

    > Indie - 800 mln ludzi glodujacych i stworzona przez
    skorumpowany
    > system middle class. Oligarchia u waldzy to ma byc
    model dla
    > Polski?
    >
    Oligarchia? Korupcja? To akurat jest model Polski!
    Dzieki temu Polska jest w rankingach IMD ZA INDIAMI!.

    Natomiast Indie to NAJWIEKSZA DEMOKRACJA SWIATA.
    I byla taka, jak w Polsce jeszcze tacy jak Ty cytowali
    MELSa z pamieci i na wyrywki.

    Jakbys mial odrobine wiedzy o swiecie, to wiedzialbys,
    ze Indie maja gestosc zaludnienia taka jak w Europie,
    przy czym czesc kraju jest pustynna, a czesc pokrywa
    dzungla.

    Utrzymanie w takim kraju demokracji jest wielkim
    wyczynem.

    > A po co to sie robi? Jak uslyszycie niedlugo o bombach
    wodorowych
    > i rakietach dalekiego zasiegu oraz o lokalnej wojnie to
    moze
    > przejrzycie na oczy.
    >

    Cha, cha. Ekonomia Indii sie rozwija, bo Indie daza do
    wojny!
    A moze tylko do sytosci? Nie przyszlo Ci do glowy?
    Poza tym, czemu inwestuja w IT, a nie w nuclear physics?

    Wreszcie - sasiedzi Indii, w tym ci islamscy, maja bron
    jadrowa. W tej sytuacji Indie nie maja innego wyjscia.
    Z tego tez powodu, kraje UE: GB, Francja takze
    posiadaja arsenaly nuklearne. Dzieki nim i tym
    amerykanskim, mamy dzis na swieci pokoj.

    > Polska na szczescie ma etap totalitaryzmu za soba. O
    wydawaniu
    > publicznych pieniedzy decyduje demokratycznie wybrany
    parlament
    > a nie widzimisie jakiegos komunistycznego satrapy czy
    oligarchicznej
    > kliki.

    Cha, cha. Oczywiscie, ze decyduja oligarchiczne kliki.
    Nie zauwazyles?


    > W Chinach raz tow. Mao oglosil wielki skok i dziesiatki
    > milionow ludzi zdechlo z glodu. Potem przyszedl tow.
    Deng i
    > powiedzial ze niewazne jaki kolor ma kot, byle lapal
    myszy.
    > Takie systemy Polska ma poza soba.
    >

    Ales zasunal. Tekst sprzed 20 lat.
    Chiny to prawie 1.5 mld ludzi. Wielki kraj, wielkie
    problemy. Wyglada na to, ze ostatnio znalezli
    sposob pokojowego wyjscia z wielkiego nieszczescia
    komunistyczno-demograficznego.

    > A o perspektywy rozwoju Polski nie ma co za duzo
    przynudzac bo beda
    > takie jakie sa w roznych regionach Unii. A nie
    napedzane dazeniami
    > do hegemonii i przygotowaniami do wojny.

    Po prostu brak ci argumentow.
    Za wszelka cene bronisz stanu istniejacego.
    Poszukam wiecej danych o fnasowaniu
    R&D w swiecie, jesli ktos ma jeszcze watpliwosci,
    co do tego, ze komentator plecie bzdury.

    Pozdrowienia
  • komentator 14.05.02, 14:33
    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

    > komentator napisał(a):

    > > A po co to sie robi? Jak uslyszycie niedlugo o bombach
    > wodorowychi rakietach dalekiego zasiegu oraz o lokalnej wojnie to
    > moze przejrzycie na oczy.
    > Cha, cha. Ekonomia Indii sie rozwija, bo Indie daza do
    > wojny! A moze tylko do sytosci? Nie przyszlo Ci do glowy?
    > Poza tym, czemu inwestuja w IT, a nie w nuclear physics?

    Haha ale jestes naiwniakiem. IT jest wazna czescia programu,
    a sprawach nuklearnych sie slyszy jak wybuchaja bomby.

    > Wreszcie - sasiedzi Indii, w tym ci islamscy, maja bron
    > jadrowa. W tej sytuacji Indie nie maja innego wyjscia.
    > Z tego tez powodu, kraje UE: GB, Francja takze
    > posiadaja arsenaly nuklearne. Dzieki nim i tym
    > amerykanskim, mamy dzis na swieci pokoj.

    Tak, tylko ten biedny kraj jest ogolacany z zasobow.

    > Cha, cha. Oczywiscie, ze decyduja oligarchiczne kliki.
    > Nie zauwazyles?

    No prosze, ujawniaja sie zwolennicy komuny.

    > Ales zasunal. Tekst sprzed 20 lat.
    > Chiny to prawie 1.5 mld ludzi. Wielki kraj, wielkie
    > problemy. Wyglada na to, ze ostatnio znalezli
    > sposob pokojowego wyjscia z wielkiego nieszczescia
    > komunistyczno-demograficznego.

    Haha komuna o ludzkim obliczu.

    > Po prostu brak ci argumentow.
    > Za wszelka cene bronisz stanu istniejacego.
    > Poszukam wiecej danych o fnasowaniu
    > R&D w swiecie, jesli ktos ma jeszcze watpliwosci,
    > co do tego, ze komentator plecie bzdury.

    Argumenty sa jasne. W kraju o poziomie PKB takim jak
    Polska i z ogromnymi problemami strukturalnymi pieniadze
    na R i D musza isc z sektora prywatnego. Sektor publiczny
    ma w tej chwili bardzo ograniczone mozliwosci. Dopoki nie
    bedzie wiecej kasy niewiele sie da zrobic.
  • Gość: Fizyk IP: *.tsl.uu.se 14.05.02, 15:29
    Odpowiadajac na post komentatora, musze
    niestety odejsc od tematu watku, ale to
    naprawde wymaga komentarza.

    Jak mozna zauwazyc, post ten zawiera niemal
    wylacznie wycieczki ad personam, jest to
    niedbala wypowiedz, zakonczona stalym
    mottem komentatora: nie stac Polski
    na inwestycje, bo wszystko inne jest wazniejsze.


    Jak ktos czujnie zauwazyl, w Polsce przybylo
    po1989 drugie tyle urzednikow. Jak niegdys
    pisal z entuzjazmem komentator: UE uwaza, ze
    administracji jest wciaz za malo.

    To sa wlasnie te potrzeby podstawowe,
    ktore Polska musi zaspokoic najpierw.

    Pozdrawiam
  • bruno.5 22.05.02, 18:00
    Bardzo trafne riposty .Trzymaj tak dalej .Pozdrowienia.
  • emisiek 14.05.02, 12:36
    Prawa człowieka mają się do naszego tematu jak przysłowiowy słoń do sprawy
    polskiej.

    Trzymajmy sie tematu pobudzenia gospodarki w obszarze wysokich technologii i
    znalezienie dla Polaków miejsca w swiatowej gospodarce w jednej z nisz
    gospodarki przyszłości. GOSPODARKI PRZYSZŁOŚĆI. Na tym proponuje skupić swą
    uwagę a przykłady rozwiązań stosowanych przez Indian i Chińczyków sa jak
    najbardziej na miejscu - pokazują stosunek ich rządów do wyzwań przyszłości,
    to, że myśla jak coś pozytecznego zrobić i znaleźć dla siebie wartościowe albo
    chociaż jakiekolwiek miejsce.

    W Polsce niestety temat leży odłogiem a szkoda bo jest to szansa na spore
    pieniądze jako że rynek np outsourcingu IT n aświecie jest b. bogaty a kraj ma
    duże nie wykorzystane zasoby które w przeciwnym wypadku albo sie zmarnuja albo
    zasila inne gospodarki, nie polską. My będziemy co najwyżej mogli zakupić w USA
    czy EU ich rozwiązania napisane przez rodaków i tyle.
  • Gość: Pawelek IP: *.28.38.62.Dial1.Chicago1.Level3.net 14.05.02, 14:10

    March 29, 2002:
    GE Medical Systems brings global R&D Center to Hungary


    Hungarian research and development and international research centers:
    establishing of a new global industrial research and development center in
    Hungary

    Experience during the past decade and a half has clearly shown that the
    dominant socio-economic process of the 21st century will be the creation of
    knowledge-based economies. In this process, only those countries that are able
    to transform their industrial output to the creation of goods and services with
    high added-intellectual-value will succeed. This is no longer a looming trend
    for the future as its consequences can already be seen, for example in today's
    employment policies.

    At the same time first-world economies are limiting the operating space of
    smaller countries due to globalization which, to a great extent, is determining
    current events. Here, Hungary happens to have an important competitive
    advantage: the internationally acknowledged high level of the Hungarian
    education and research systems provide a sound foundation for the growth of the
    most important "natural resource" of knowledge-based economies, the highly
    qualified labor force.

    One of the most important engines of a knowledge-based economy is research and
    development (R&D). In 2000, the government laid the foundation of future
    developments when it launched a comprehensive research, development and
    innovation program with the main goals to:

    · catch up with the mid-tier of EU member states in terms of R&D
    spending,
    · increase the share of industry spending in R&D,
    · channel investment in the high-technology sector, and
    · improve the collaboration between the knowledge-base and business.

    To reach these goals, budget spending for R&D has significantly increased for
    2001-2002 with 17.5 billion HUF for 2001 (1 USD=280 HUF) and 19 billion HUF for
    2002. If industry stepped up its R&D expenditures in similar proportion, R&D
    spending would be expected to reach 1.1 % of GDP in 2001 and 1.5 % of GDP in
    2002. Measured against the constant level of 0.7 % between 1995-1998, this is
    an increase of over 100 % over two years. Since 2001 companies have been
    allowed to write off 200 % of their R&D spending from their corporate tax base
    as an important incentive to encourage such expenditure by industry. Moreover,
    in 2001, a new funding plan called the National Research and Development
    Programmes was launched with a budget of 5 billion HUF, topped by an additional
    10 billion HUF in 2002.

    We regard the decision of the management of the General Electric Company (GE)
    to bring a global center of excellence of its GE Medical Systems unit to
    Hungary as the first important positive feedback to the new Hungarian R&D
    policy. GE Medical Systems will now be the second GE business unit carrying
    out high value- added technological activities in Hungary, with GE Lighting
    being the first.

    With its annual sales of 129.4 billion USD and 313,000 employees, GE is in
    many respects one of the world's biggest and most respected firms. GE Medical
    Systems is one of its most dynamic units with a growth rate three times the
    company average and GEMS ranks first in medical diagnostic equipment in the
    world.

    The magnitude of the new center, which will focus on radiography, mammography,
    and vascular diagnostic and interventional X-ray equipment and clinical
    software development, is best illustrated by the figure that it is planning to
    employ approximately 300 developers in 2004. Plus, in a connected production
    branch, a further 100-120 new jobs will be created by the same year. Due to the
    high tech nature of these production jobs, they will require 65-70 % degreed
    employees.

    In terms of structure, the new technical center of excellence will belong to
    the organization of GE Hungary - Medical Systems, the GE business center for
    Central and Eastern Europe in the medical field. Apart from the importance of
    direct investment and creating jobs, it is hard to overestimate the impact of a
    center like this on the national level of technology. It is also an excellent
    country-reference for big international industrial companies planning to set up
    similar research centers.

    The center will require an approximately 6 billion HUF investment, to which,
    authorized by the government, the Ministry of Education will contribute a 500
    million HUF grant from the Research and Technological Development Fund."




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka