Dodaj do ulubionych

Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem...

IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 09:15
Bilans platniczy (current account deficit) USA, ktory byl w
latach 1960tych dodatni (ok. +1% PKB), za Reagana (lata 1980te)
stal sie ujemny (pomiedzy -1% a -3% PKB). Pozniej bylo juz tylko
coraz gorzej, w roku 2000 -4.2%, 2001 -3.4%, 2002 -4.0%,
2003 -4.9%, 2004 -5.4%.
Bank Swiatowy i IMF uwazaja, ze deficyty ponad 2-3% sa niebezpieczne,
a ponad 5% oznaczaja de facto bankructwo (niewyplacalnosc)...
Podobnie bylo z budzetem federalnym USA: od czasow Reagana jest on
prawie zawsze na minusie, pomiedzy -2.8% w roku 1980, do -5.3% w
roku 1985, do -4.1 w roku 1990. Za Clintona sie on nieco poprawil
i w roku 2001 byl nawet dodatni (+1.8% PKB), ale wojny Busha
juniora znow sprowadzily go do -4.9% w roku 2003 i -5.5% w
roku 2004.
Obecnie dlug rzadu fedralnego USA wynosi ponad 7 tysiecy miliardow
USD (ok. 65% PKB USA), to jest prawie 26 tysiecy USD per capita i
conajmniej 80 tysiecy dolarow na przecietna rodzine (ponad 100tys.
$ na czteroosobowa rodzine), czyli jest juz nie do splacenia...
To sa fakty... Pora skonczyc z mysleniem zyczeniowym
(wishful thinking) i spojrzec prawdzie w oczy!
Edytor zaawansowany
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 20.02.05, 09:24
    tak jak ty jestes bankrutem umyslowym ...
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 09:29
    Znow z braku merytorycznego kontrargumentu, zatakowales
    mnie ad personam. Ale to nie zmienia sytacji, ze USA
    jest niewyplacalnym bankrutem... :(
  • Gość: pogromcahuia IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 20.02.05, 09:32
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 20.02.05, 09:33

    ad personam - idiotow tylko mozna atakowac "ad personam". Jak wariat twierdzi
    ze jest Napoleoenm strata czasu go przekownywac odwrotnie...ty jestes takim
    wariatem. Jak twoje IQ poprawi sie o kilkadziesiat punktow wtedy bedzie mozna
    dyskutowac.

    AD PERSONAM
  • Gość: Tomek IP: 63.118.18.* 24.02.05, 20:09
    Deficyt handlowy musi byc rozpatrywany w kontekscie
    calej gospodarki. Jezeli masz dochody 10 tys zlotych
    rocznie to mozesz zadluzyc sie na kupno mieszkania na
    10 tys zlotych i kazdy bank pozyczy ci na to pieniadze.

    To samo z gospodarka USA. Dlug w porownaniu z produkcja
    calej gospodarki jest stosunkowo niewielki. Nie ma obaw
    o bankructwo. Panstwa z tak duzymi dochodami i produkcja
    jak USA nie bankrutuja, chocby dlatego ze
    zawsze moga dodrukowac pieniadze :-)

    A co z tym ogromnym importem z Chin?
    To wlasnie wielkie konglomeraty amerykanskie jak Wallmart
    buduja fabryki w chinach bo tam jest tania sila robocza.
    Wiec to nie Chiny zalewaja rynki swiatowe lecz amerykanskie
    firmy produkujace w Chinach.

    I na koniec -- obnizka wartosci dolara sprawia ze
    zadluzenie amerykanskie jest warte mniej bo ten dlug
    jest denominowany w dolarach.

    Nie ma powodow do obaw, USA radza sobie dobie dobrze
    i sa dalekie od bankructwa.

    Tomek

  • Gość: SLO do Tomka IP: 208.251.33.* 24.02.05, 23:26
    Optymista jestes rzadkim - zobaczymy na koniec kadencji Busha.
  • Gość: Karol IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 25.02.05, 00:16
    Banki pozycza Tobie te 10 tys. nie gotowka ale na hipoteke.
    I tu sa warunki. Musisz sam dolozyc tzw. downpayment minimum 10% Spoboj raty
    nie zaplacic to zobaczysz co stanie sie z twoim mieszkaniem. Cos sie wydaje ze
    Busz juz cale USA oddal w hipoteke.
  • Gość: right IP: *.imz.gliwice.pl 25.02.05, 11:18
    No to podskocz USA tak jak tobie podskakuje bank. Buahahahaha
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:18
    A z czego USA bedzie finansowac armie?
    Bez $$$ bedzie tylko bezzebnym tygrysem...
    The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
    Link:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: JGA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.05, 00:36
    Osmieszanie tych, ktorzy racjonalnie mysla, analizuja i wyciagaja wnioski z
    informacji ogolnie dostepnej jest znana metoda propagandy (niezaleznie od
    systemu politycznego i ekonomicznego).

    Glownym celem propagandy jest, aby nikomu nie przyszlo do glowy kwestionowac
    zasadnosci stwierdzen oficjalnych srodkow masowego przekazu, popartych opiniami
    oplacanych "ekspertow". Jednostki reprezentujace inny punkt widzenia nazywa
    sie "dysydentami", "przyglupami" ...itd., wyrzuca sie ich z pracy (jak ostatnio
    w CNN) a takze prowadzi sie akcje dyskredytacji i osmieszania ...
  • sv-hits 21.02.05, 01:05
    > Osmieszanie tych, ktorzy racjonalnie mysla,

    a co jak mysla nie racjonalnie ?????????????
  • Gość: JGA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.05, 03:24
    Nieracjonalnosc myslenia mozna bez problemu wykazac przy pomocy logicznie
    poprawnych argumentow. Uciekanie sie do emocjonalnych sformulowan
    w "argumentacji", brak konkretnych danych i faktow jest jednym z przejawow
    propagandowych intencji.
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.02.05, 03:27
    > Nieracjonalnosc myslenia mozna bez problemu wykazac przy pomocy logicznie
    > poprawnych argumentow

    a ty wkolo Macieju.
    O to chodzi ze Kagan jest odporny na logiczne argumenty. Kto wie moze ty tez.
  • Gość: ??? IP: *.watson.ibm.com 24.02.05, 18:44
    Wiec nie pozostaje nic tylko podac ten rzeczowy argument?
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 20.02.05, 10:32
    Jeśli chodzi zaś o argument, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji rynku pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE, gdzie rynek pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo, to posłużę się w tym miejscu wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha. W swej znanej książce The New Industrial State daje on przykład jak oficjalna stopa bezrobocia, wynosząca w USA na wiosnę roku 1962 około 6%, rośnie do prawie 8% (dokładnie 7.8%), jeśli tzw. zniechęceni pracownicy (discouraged workers ) zostają uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż system amerykański zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się, poprzez relatywnie niskie świadczenia i krótki okres ich wypłacania, zaś system europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca bezrobotnych do rejestrowania się, w celu uzyskania relatywnie wysokich świadczeń w relatywnie długim czasie. J.K. Galbraith zwraca też uwagę na fakt, iż ogólna stopa bezrobocia (która wynosiła w USA w omawianym okresie 6.0%, a więc była niska jak na warunki Polski z początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne problemy na rynku pracy, takie jak np. bezrobocie wśród młodzieży, które wynosiło w owym okresie relatywnej prosperity de facto 25.6%, a więc dokuczało co czwartemu młodemu Amerykaninowi.
    Profesor ekonomii z prestiżowego MIT Lester Thurow napisał zaś wręcz “Wielka lecz nieopowiedziana historia amerykańskiej gospodarki lat 1990tych to ukryta wysoka stopa bezrobocia i jej bezpośredni wpływ na zastój stopy życiowej” (“The great untold story of the American economy in the 1990s is the disguised high rate of unemployment and its direct impact on stagnating living standards.”). Według Thurowa jeśli połączyć od 7.5 miliona do 8 milionów osób niepracujących z 5 do 6 milionami ludzi nie kwalifikujących się do statystyk bezrobocia i dodać do tego 4.5 miliona pracujących na mniej niż pełnym etacie, ale chcących pracować na pełnym etacie, to rzeczywiste bezrobocie w USA zbliża się do 14%. A pamiętajmy, iż Thurow pisał te słowa prawie 10 lat temu. W roku 2004 znana firma konsultingowa Barrons (związana z Wall Street) ustaliła prawdziwy poziom bezrobocia w USA na 9.7% siły roboczej., co jest znacznie więcej niż przeciętna dla Unii Europejskiej (p. Tab. I). Centralne Biuro Statystyczne USA nie tylko że nie podważyło tych danych, ale je wręcz potwierdziło. A należy też pamiętać, iż jedynie statystyki bezrobocia oparte na danych otrzymanych z urzędów zatrudnienia maja wiec jakakolwiek wartość. Ankieterzy nie docierają bowiem ani do bezdomnych (bowiem jako nie posiadający stałego miejsca zamieszkania nie są oni losowani do badań), ani też do slumsów, gdzie bezrobocie jest najwyższe (bowiem jest tam zbyt niebezpiecznie nie tylko dla ankieterów, ale nawet dla straży pożarnej i policji). A wiec dane z badań statystycznych dotyczą tylko przedmieść zamieszkałych przez tzw. middle i upper class, gdzie bezrobocie jest z definicji na ogół niskie.

    Tab. I Realna stopa bezrobocia w roku 2004
    Kraj Realna stopa bezrobocia w % siły roboczej
    Italia (Włochy) 8.5
    Japonia 5.2
    Francja 9.6
    Kanada 7.6
    Niemcy 9.3
    Unia Europejska (UE) 8.8
    United Kingdom (Wielka Brytania) 4.9
    United States (USA) 9.7
    Źródło: Dane firmy Barrons z marca roku 2004 cytowane na Internecie:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20646274&v=2&s=0
    www.bls.gov/webapps/legacy/cpsatab12.htm
    Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym zacofaniem technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo: według CIA na 720 tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie pod koniec ubiegłego (XX) stulecia, aż 410 tysięcy, czyli praktycznie 60% było zainstalowane w Japonii – p. też. Tab. II.
    Tab. II. Roboty i bezrobocie w roku 2000
    Kraj Liczba robotów na 10,000 pracowników Stopa bezrobocia (%)
    Francja 60 9.3
    Japonia 300 4.7
    Niemcy 120 7.8
    USA 59 4.0
    Włochy 95 10.4
    Źródło: World Robotics (2001) i statystyki OECD

    Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami (ponad 5 razy wyższego niż USA) ma bezrobocie wyższe tylko marginalnie (o mniej niż jeden punkt procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia robotami ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000 trudności związane z “połknięciem” byłego NRD, miały w tym samym roku stopę bezrobocia mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie wysoka stopa bezrobocia we Francji i Italii też tłumaczy się częściowo wyższym niż w USA nasyceniem tamtejszego przemysłu robotami.

    Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo poważne rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom, a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia, która nie przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest, jak to starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym wskaźnikiem rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze osób pozostających bez pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w urzędach pośrednictwa pracy i pomijanych w badaniach rynku pracy (głównie tzw. discouraged unemployed czyli osoby bezrobotne które nie szukają dłużej pracy, będąc zniechęcone jej dotkliwym brakiem). Innym, jeszcze bardziej “namacalnym” dowodem na istnienie chronicznego kryzysu na amerykańskim rynku pracy są surowe obostrzenia wizowe i imigracyjne (nawet dla obywateli tzw. “starej Europy”, w tym Brytyjczyków) oraz niezmiernie restryktywny system wydawania pozwoleń na pracę w USA dla cudzoziemców, który nie daje się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia. Tak więc można stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie rozwiązania nie tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają jego właściwe rozmiary, a więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem do naśladowania.
  • Gość: felusiak IP: *.nyc.rr.com 20.02.05, 14:58
    kagan napisalo:
    > Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA wyraźnie pokazują bardzo poważne
    > rozmiary bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z
    > niecałych 4 milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat
    > 1980tych. W najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska
    > 6 milionom, a w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów.
    W 1960 zatrudnienie wynosilo 54 mln a w 1980 90 mln. Dzisiaj wynosi 132 mln.
    Ludnosc USA wynosila odpowiednio
    1960 - 179 mln
    1980 - 226 mln
    2005 - 300 mln

    A teraz zabawmy sie w procenty i tak w 1960 roku ilosc zatrudnionych w stosunku
    do liczby ludnosci wyrazala sie wskaznikiem rownym 30%.
    W 1980 - 40% a dzisiaj 44%.
    Kagan do budy albo szukaj kosci, ktora zakopales i juz nie pamietasz gdzie.
  • kyle_broflovski 20.02.05, 15:29
    przy rosnacym deficycie, naplywie Latynosow i nie tylko, permanentnej wojnie z
    terroryzmen, globalnej wiosce i przeplywie kapitalu z szybkoscia elektronu i
    innych rzeczach, powiedz mi bez sofistycznej ucieczki w liczby ktorymi kazdy
    moze manipujowac jak chce jak dlugo jeszcze USA pociagnie. bo pewnego dnia USA
    tak jak CCCP zbanczy , oczywiscie nastepnego dnia bedzie prawie tak samo jak
    dzien wczesnie wiekszosc tego nawet nie zauwazy.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:33
    USA juz ledwo dyszy, stad te coraz nowe wojny, ktore ledwo ratuja (bo juz nie
    nakrecaja) koniunkture... :(
  • jaszynek 24.02.05, 23:53
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > USA juz ledwo dyszy, stad te coraz nowe wojny, ktore ledwo ratuja (bo juz nie
    > nakrecaja) koniunkture... :(

    co za brednie. Wlasnie to _ty_ i twoj kraj, dzieki silnej walucie krajowej,
    finansujesz te wojny...

    a z twoich postow wyraznie wynika, ze ani o ekonomii, ani o strukturze tego
    dlugu USA i jak jest liczony nie masz pojecia bladego.

    --
    Jaszyn
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:32
    Stopa bezrobocia nie ma sie nic do liczby ludnosci. To jest stosunek
    bezrobotnych do calej sily roboczej, czyli robotnych i bezrobotnych...
    Reszty nie komentuje - wiadomo czemu...
  • Gość: europeen IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.02.05, 18:25
    nie jestem ekonomistą i nie znam się na tych sprawach dobrze, ale wydaje mi
    się, ze Twój tekst jest rzeczywiście przemyslany a problem ciekawie
    przedstawiony. byleby wiecej takich wypowiedzi na forum! pozdrawiam.
  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 20:51
    Nie wiem, czy fajny ale na pewno nostalgiczny; kojarzy mi sie z artykulami
    z "Trybuny Ludu" i programem radiowym "Jedynka" z lat 70-tych pod ogolnym
    tytulem: Dlaczego Zachod musi upasc a socjalizm zwyciezyc.
  • Gość: Alafa i Omega IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:38
    Czy konserwatywny "The Australian" R. Murdocha to tez
    wedlug ciebie taka wspolczesna "Trybuna Ludu"?
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 25.02.05, 06:31
    Wybieranie Thurowa i Galbraitha jako wiarygodne zrodla na temat funkcjonowania
    amerykanskiej gospodarki, to dosc smieszne. Nikt w stanach nie uwaza ich za
    powaznych ekonomistow.

    Pare podstawowych kwestii. Bezrobocie w Stanach nie jest mierzone, iloscia
    zarejestrowanych na zasilki. Sa dwa surveys: firm i gospodarstw domowych.
    Oficjalna stopa bezrobocia pochodzi z tego pierwszego. Ankieterzy nie musza
    nigdzie chodzic. Moze to ciezko sobie wyobrazic w Europie, ale telefony maja
    wszyscy. Nawet biedota miejska (biedota w Stanach, zarabia przecietnie tyle ile
    klasa srednia w Europie Zachodniej). Tak wiec, stopa bezrobocia jest
    reprezentacyjna.

    Jest kwestia discourged workers, ktorzy nie sa uwzglednieni w oficjalnej stopie
    bezrobocia, ale jest to myloce. Jesli chcemy porownywac latwosc znalezienia
    pracy, jest jedna wygodna miara ktora daje mozliwosc porownanie roznych
    systemow. Ta miara jest labor utilization. Czyli procent wszystkich doroslych
    obywateli ktorzy pracuja. W Stanach labor utilization/labor force participation
    jest okolo 20-30% wyzsze niz w Europie Zachodniej (z wyjatkiem Wielkiej
    Brytanii). Jest to szokujaca roznica. To jest miara, zmarnowanego potencjalu
    ludzkiego w Europie Zachodniej.

    Co do stagnacji poziomu zycia, nie ma to nic wspolnego z problemami gospodarki
    amerykanskiej. Mozna by ten problem rozwiazac w 5 minut: zablokowac biedna
    niewyksztacona imigracje. Dla amerykanow przynajmniej drugiego pokolenia,
    poziom zycia rosnie o dlugiego czasu. Sredni dochod na glowe w Stanach jest 50%
    wyzszy niz w Europie Zachdniej.

    tyle ze otwartosc ameryki jest jej sila nie slaboscia. W przyszlych
    dziesiecioleciach, podzcas gdy Europa bedzie sie szybko starzec i kurczyc,
    Ameryka bedzie rola i rosla. W polowie tego wieku, Stany maj miec 500 milionow
    ludzi. Glowna przewaga Ameryki jest nie to ze jest duzo imigracji ale ze ta
    nowa, biedna imigracja jest integrowana w gospodarke. Ci ludzie pracuja
    (zarabiajac bardzo malo), jest to duzo lepsze niz Arabskie przedmiescia Paryza
    ktore obfituje tylko bezrobociem.

    System pozwolen pracy nie jest restryktywny. Znam go bardzo dobrze z osobistego
    doswiadczenia.


    Stopa
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:10
    Galbraith to wizjoner, ale jak to wytlumaczyc komus, kto sie
    nie przejmuje np. eksplozja dlugow USA? A co powiesz o
    Stiglitzu, ktory ostanio pisze to samo co Galbraith?
    I zarty sobie robisz? Skad firmy wiedza, jaka jest stopa bezrobocia?
    Ja mozna tylko oszacowac przez wizyty w godpodarstwach domowych, a nie
    przez telefon. Bo po pierwsze to wiekszosc ludzi nie odpowiada na
    takie telefoniczne ankiety, a o drugie jak sprawdzic czy ludzie
    mowia prawde? Stad tak na prawde to miarodajne sa tylko
    urzedy pracy, bo one weryfikuaj podania o zasilek...
    A pozostale wskazniki nie sa miarodajne, bo nie uwzgleniaja
    np. struktury wiekowej ludnosci i roznic w kulturze roznych
    krajow...
    Biedna, niewyksztalcona imigtracja jest potrzebna biznesowi, bo
    inaczej bylby nacisk na place, a wiec znow wysoka inflacja,
    jak za Cartera...
    Dochod na glowe porownujemy zas przy pomocy parytetu cen (PPP) i
    uwzgledniajac de facto wyzsze podatki w USA (po wliczeniu
    kosztow edukacji i opieki zdrowotnej).
    USA jest zreszta bankrutem: The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
    Link:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:14
    Galbraith to nie wizjoner, a idiota ktory od lat 60-tych przedstawia rozne
    wizje katastrofy gospodarki amerykanskiej. 40 lat minelo i nic sie nie
    sprawdza.


    Co do bezrobocia. To juz robi sie meczace. Firmy niewiedza jakie jest
    bezrobocie, ale wiedza ILE LUDZI ZATRUDNIAJA. Dlatego przeglad firm jest
    miarodajny. Nikt w Stanach nie robi przegladu zadnych urzedow pracy, zeby
    wyliczac bezrobocie. Ludzie patrza rowniez na przeglad gospodarstw domowych,
    poniewaz przeglad firm najpewniej zaniza poziom zatrudnienia, nie biorac pod
    uwage wszystkich samo zatrudnionych (self-employment).

    Labor participation jest miarodajne bo bierze pod uwage wszystkich, ktorzy moga
    pracowac. Tak a propos. Jesli chodzi o strukture wiekowa, to najwieksza roznica
    pomiedzy Stanami i Europa jest to ze w Stanach zatrudnienie mlodych i starych
    (55-64) jest duzo wyzsze niz w Europie. To jest zrodlo tak duzej roznicy.
    Europa daje ograniczone mozliwosci mlodym i starym.

    Jakie kulturowe roznice masz namysli? Wysokie podatki od pracy, ktore blokuja
    dostep do rynku pracy milionom mlodych i starych?

    Tak, biedna imigracja jest potrzebna biznesowi. Co z tego? Ameryka otwiera
    mozliwosci biednym i slabo wyksztalconym. Kolejne pokolenia tej imigracji
    przylacza sie do sredniej klasy, tak samo jak poprzednie imigracje robily. To
    jest wielka przewaga Stanow. I wielki problem dla Europy, ktora nie lubi obcych.

    Uzywajac PPP, dochod na glowe w Stanach jest $38,000. W Europie zachdniej to
    okolo $23,000. Edukacja do szkol srednich wlacznie jest darmowa w Stanach.
    Uniwersytety sa platne. Jest duzy rozstrzal w cenach. Pomimo tego, duzo wiecej
    Amerykanow ma wyzsze wyksztalcenie niz Europejczykow. Zdrowie jest drogie. Ale
    wszystkie te rzeczy sa uzwglednione w PPP. Amerykanie sa przecietnie znacznie
    bogatsi niz Europejczycy. Amerykanie rowniez duzo wiecej pracuja. Europejczycy
    maja duzo wolnego czasu, ale jesli chca pracowac by stac sie bogatszymi, nie
    jest to latwe. Szczegolnie jesli jest sie mlodym albo starym.

    USA nie jest bankrutem. To kompletna bzdura. Fakt ze USA ma duzy trade deficit
    jest odzwierciedleniem faktu ze amerykanska gospodarka rozwija sie duzo
    szybciej niz reszta bogatego swiata. Nie jest to wiekszym problemem.
    Deficyt budzetowy jest problemem, ktory potencjalnie moze spowolnic rozwoj
    gospodarczy. Moze sie zdarzyc, ze jesli sie to bedzie kontynuowalo, wzrost
    gospodarczy spadnie bardzo nisko. Powiedzmy do poziomu rozwoju gospodarczego
    Europy Zachodniej.

    A propos artykuly, ktory linkowales. jeden cytat:

    Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
    US current account deficit was a serious threat.

    "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
    account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
    fall in the US dollar, which would not have serious consequences


    Jest to typowe podejscie wierzycieli. Jesli gospodarka zbankrutowala, dajcie
    jej duzo wiecej pieniedzy.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:47
    Jak dla ciebie prof. Galbraith jest "idiota", to nie mamy o czym rozmawiac, bo
    ty operujesz tylko wulkgaryzmami i atakami ad personam... :(
  • che.yebaka 20.02.05, 17:04
    Poniewaz dla UE USA sa najwiekszym odbiorca produkcji, dla takich np. Niemiec,
    to w ogole najwiekszy partner handlowy. Jesli USA sa bankrutem, to oczywiscie
    nie stac ich wiecej na kupno np BMW, czy Philipsow, wiec oznacza to
    wielomilionowy wzrost bezrobocia w UE, a takze masowe zamykanie zakladow
    produkcyjnych....

    Podobnie wyglada sytuacja Japonii, Chin, Korei, Malezji, Tajwanu i wielu krajow
    Ameryki Pd.... po prostu nie beda mialy wiecej zbytu i zamkna produkcje.
    Nie ma co, globalny kryzys na skale jeszcze niespotykana w historii, ladnies
    sobie to obmyslil.
  • che.yebaka 20.02.05, 17:19
    W ferworze dyskusji (he he), zapomnialem dodac, ze USA to 10% eksportu
    Australii, a Japonia 20%, wiec tez wraz z upadkiem US i konieczna tego
    konsekwencja upadku gospodarki w Japonii (US to jej glowny partner - ponad 30%
    eksportu) - Australijska gospodarka takze znajdzie sie w zupelnym upadku.
    Tak wiec, wg. Twoich prognoz, upadek gospodarki swiatowej bedzie totalny.
    Dzieki za szczerosc.
  • Gość: corgan IP: *.chello.pl 21.02.05, 02:04
    leży w łóżku z żoną Mosiek, milczy i gapi się tępo w sufit
    - co Ci jest Mosiek? pyta żona
    - pożyczyłem od Icka 2 mln dolarów; termin zwrotu pieniędzy jutro a ja nie mam
    z czego oddać - mówi Mosiek
    - kłać się spać Mosiek - mówi żona - to nie ty masz problem, to Icek ma
    problem...


    Teraz wiesz dlaczego Japonia i Chiny tak ochoczo wykupują dulary i obligacje
    USA? Przy pewnym poziomie zadłużenia to wierzyciele mają problem a nie dłużnik
    hehe
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:40
    Niby masz racje, ale te dlugi USA sa od dawna bez wartosci. Stad tylko
    skonczony naiwniak liczy obligacje rzadu USA jako "assets", bo to sa od dawna
    "liabilities"... Pozdr.
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:21
    Bez wartosci? Co za kompletna bzdura! Jesli dlug Stanow jest bez wartosci, to
    wskaz mi miejsce gdzie moge zadarmo dostac obligacje rzadu federalnego
    (Treasuries). Jesli masz jakies, to chetnie je od ciebie wezme. Hej, nawet dam
    ci 10 Euro za pakiet z nominalna wartoscia $20. Co ty na to? To bardzo dobra
    oferta, dostajesz prawdziwe pieniadze, za cos co nie ma zadnej wartosci.
  • kapitalizm 10.03.05, 21:06
    tak gwoli sprostowania, obligacje, dlugi i bonds sa handlowane na najwiekszych
    gieldach swiata,

    kazdy kraj czy instytucja na swiecie moze w kazdej chwili dobrowolnie je
    sprzedac lub kupic po cenie rynkowej,

    fakt, ze kraje i instytucje kupuja USA bonds swiadczy o b. wysokim zaufaniu do
    rzadu USa jak i prognozie na dalszy rozwoj gospodarczy,

    pamietaj, ze tam (na gieldach) liczy sie tylko zysk i nikt nie kupuje z
    zamiarem straty.

  • Gość: Win IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 25.02.05, 02:02
    Corgan, oswieciles mnie. Przeciez to co przytoczyles jest kluczem do
    racjonalnej, nieetycznej, sprawnej gospodarki. Stracili ci co mieli...a
    karawana dalej jedzie...nawet nie po trupach a tylko po bankrutach.
    Ale Ty sie nie martw. Madry bankrut wychodzi z kloaki i pachniec jak roza.
  • che.yebaka 21.02.05, 06:12
    Chyba rzeczywiscie kraje Afryki beda jedynym miejscem ewentualnej ucieczki od
    swiatowego kryzysu. I nie beda to kraje Afryki Pn, ani tez RPA, czy Nigeria.
    Tylko w krajach bardzo slabo rozwinietych, gdzie bieda az piszczy sytuacja moze
    sie nie pogorszy znacznie.
    Wszedzie indziej - niesamowita bryndza, upadek systemow finansowych i
    kredytowych, gield, bankow, firm ubezpieczeniowych, produkcji i serwisow.
    Skoro USA sa juz bankrutem, to upadek swiatowej gospodarki jest nieunikniony.
    Moze nawet zacznie on nowa rewolucje bolszewicka? Taka, na prawdziwie globalna
    skale? Ale czy jest juz nowy Lenin?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:44
    Marx napisal (w eseju o Ludwiku Napoleonie), ze historia sie powtarza, ale jako
    parodia samej siebie (Ludwik Napoleon jako parodia Napoleona Bonaparte).
    Stad nowy Lenin moze byc np. murzynka z AIDSem z Bronxu albo slumsow Londynu.
    Co nie znaczy, ze rewolucja nie bedzie krwawa, i ze na czele nowej bezpieki nie
    stanie znow polski szlachcic... ;)
    Pozdr.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:39
    Australia bedzie miala, niewatpliwie spore klopoty. Ale glownie polityczno-
    strategiczne, bo straci ona oslone nuklearna i zostanie podbita przez
    Indonezje... A najbardziej na upadku USA straci oczywiscie "panstwo" israel,
    ktoremu wtedy nawet bron jadrowa nie pomoze. Bo na co ja zrzuca? Na Betlejem,
    tuz obok Jerozolimy?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:36
    Na szczescie UE ma spory rynek wewnetrzny i chinski oraz indyjski plus rosyjski.
    Co do reszty to zgoda: upadek USA spowoduje spore klopoty dla reszty swiata,
    ale to bedzie tzw. pozytywny upadek kolosa, ktory od dawna stal na glinianych
    nogach, jak dawniej Rosja carska i do penego stopnia ZSRR...
  • sv-hits 21.02.05, 21:54
    > Na szczescie UE ma spory rynek wewnetrzny i chinski oraz indyjski plus
    rosyjski

    A USA nie ma rynku wewnetrznego, nie ma rynku Chinskiego, etc. Ty Kagan jestes
    tak beszczelny w naginaniu prawdy ze az piszcy.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 23.02.05, 05:32
    USA zyje ponad stan, importuje wiecej niz eksportuje, zas
    UE wiecej eksportuje niz importuje. Stad tylko USA zdaza
    do bankructwa. Rynek wewnetrzny USA jest bowiem juz od dawna
    opanowany przez chinskie towary i hinduskie uslugi...
  • Gość: sw IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 01:33
    W myśl twojego myślenia pół świata musi zbankrutować, by pół świata się
    rozwijało. A może najlepsza jest autarkia jak w Korei Północnej? Nie słyszałeś
    ani o teorii kosztów komparatywnych, ani o tym, że zmianom dóbr na rynku musi
    towarzyszyć zmiana wolumenu pieniądza. Wraz z napływem towarów z Chin do USA w
    Ameryce musi wpłynąć na rynek więcej dolarów, bo inaczej dojdzie do deflacji.
    Najwyraźniej Chińczykom nie przeszkadza brać tych dodrukowanych dolarów, skoro
    nie wstrzymują eksportu do USA.
  • che.yebaka 25.02.05, 18:27
    A skoro juz nie bedzie, bo USA nie bedzie stac na kupno, to i UE przestanie
    duzo eksportowac. Poniewaz zas ostatnio UE otwarla sie szerzej na Chiny, jej
    sytuacja nie bedzie sie duzo roznic od tej w USA: wlasne produkty zbyt drogie,
    eksport zmniejszony o ten do USA, Japonii, Kanady i Ameryki Pd, a wiec
    pozostaje tylko spokojnie w leb sobie strzelic...
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:39
    Martw sie o USA, a nie UE, ktore ma rynek chinski i rosyjski...
  • che.yebaka 26.02.05, 19:29
    Chiny, skoro przestana sprzedawac wiekszosc swojej produkcji do USA jak
    dotychczas (bo gospodarka US upadnie), beda musialy wiekszosc zakladow zamknac,
    bo na nie zbytu nie bedzie.
    UE, poniewaz rowniez duzo eksportuje do USA, bedzie musialo zamknac swoje
    fabryki, a trudno liczyc, ze Chiny kupia wiecej, skoro wiekszosc ich zarobkow z
    eksportu sie nagle urwie.
    Coz, pewnie Rosja nadal bedzie troche kupowac, ale nie uchroni to UE przed
    najwiekszym w historii bankructwem.

    Ja sie martwie o UE, podobnie jak Ty marwisz sie o USA.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:52
    Chiny, w odroznieniu od Japonii, maja olbrzymi i nienasycony rynek
    wewnetrzny...
  • Gość: leszek IP: 212.122.214.* 24.02.05, 21:45
    że co???
    1/3 śwuatowego PKB to rynek USA
    Upadek tej gospodarki rozwala cały świat na dekadę
  • Gość: dawid IP: 192.5.109.* 25.02.05, 05:03
    > Na szczescie UE ma spory rynek wewnetrzny i chinski oraz indyjski plus
    rosyjski
    > .
    > Co do reszty to zgoda: upadek USA spowoduje spore klopoty dla reszty swiata,

    rozumiem, ze rynek wewntrzny usa nie jest dla ciebie czyms zanczacym... :)
  • sv-hits 21.02.05, 01:11
    chyba najwiekszy bankrut jakiego swiat kiedykolwiek widzial. No i co? Jakos
    teraz pchaja do przodu. Ciagle w tyle za peletonem ale krzywa rosnie. Taki
    Putin to pewnie teraz marzy po nocach aby kiedys dogonic tego bankruta zwanego
    USA.
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.02.05, 03:32
    > Taki
    > Putin to pewnie teraz marzy po nocach aby kiedys dogonic tego bankruta
    zwanego
    > USA.

    Tow. Chruszczow juz zapowiadal to dogonienie (i przegonienie) - kiedy to bylo -
    jakies 40 - lat temu. No i co - teraz jego wlasny syn jest dumnym obywatelem
    USA. Wot ciekawostki.
  • Gość: JGA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.05, 03:53
    Ha, Ha.

    ZSRR w 20-tym wieku przeszlo przez rewolucje, 2 wojny swiatowe i "periestrojku",
    wiec ekonomicznie szanse byly nierowne.
    Tym nie mniej w 2004, polowa rakiet wysylanych w kosmos to byly rosyjskie
    rakiety. Nawet amerykanskie korporacje korzystaja z uslug rosjan, bo jest to
    znacznie taniej. A oni potrafia liczyc pieniadze.

    Tak na powaznie, polecam ponizsze zestawienie amerykanskich zobowiazan
    finansowych.... wniosek nasuwa sie sam.

    www.financialsense.com/editorials/hodges/2004/0317.html
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.02.05, 04:09
    > Tak na powaznie, polecam ponizsze zestawienie amerykanskich zobowiazan
    > finansowych.... wniosek nasuwa sie sam.

    Zaden wniosek sie nie nasuwa. W obecnym swiecie kazdy moze wierzyc w co chce i
    na internecie wszystko mozesz znalezc - nawet dowod ze Ziemia jest plaska. Oto
    krotki artykulik ktore pokazuje ze obecny dlug USA jest maly w historycznym
    ujeciu.

    www.nationalreview.com/nrof_comment/riedl200501280835.asp
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:45
    Jakbym byl zadluzony po uszy, to bym wynajal "ekspertow", ktorzy by wszem i
    wobec glosili, ze dlugi sie nie licza...
  • Gość: robak IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.02.05, 20:43
    > Jakbym byl zadluzony po uszy, to bym wynajal "ekspertow", ktorzy by wszem i
    > wobec glosili, ze dlugi sie nie licza...

    ty jestes wlasnie jednym z takich "ekspertow". Wytasraczy poczytac twoje inne
    posty na inne tematy zeby docenic rozmiar twojej "potegi" umyslowej.
  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 19:16
    Jakbys byl zadluzony, to by cie nie bylo stac na ekspertow.
  • Gość: Maruti IP: *.l5.c4.dsl.pol.co.uk 21.02.05, 12:03
    Ciekawostka jest, ze Hodges to skrajny monetarysta...
  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 19:14
    > Ha, Ha.
    >
    > ZSRR w 20-tym wieku przeszlo przez rewolucje, 2 wojny swiatowe
    i "periestrojku"
    > ,
    > wiec ekonomicznie szanse byly nierowne.

    Tym niemniej, Chruszczow zapowiadal, ze do 1980 roku ZSRR przegoni
    i "pogrzebie" USA. Czyzby wojny swiatowe i rewolucje wylecialy mu wtedy z
    pamieci? A a propos nierownych szans - prosze porownac bogactwa naturalne
    Rosji i Japonii, a potem porownac stan ich gospodarek!
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:45
    Japonia ma dlug publiczny ponad 150% PKB, Rosja dobrze ponizej 50% PKB...
    Sprawdz sam w roczniku CIA...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:47
    I zobacz tez w roczniku (factbook) CIA o ile szybciej sie rozwija Rosja niz
    Japonia, ktora conajmniej od dekady jest w stanie permanentnej recesji,
    i to pomimo wielkiego deficytu budzetu (dlug publiczny Japonii to juz
    ponad 150% PKB, a wiec nie do spalcenia). Japonia tez jest bankrutem, jak
    USA... :(
  • Gość: JGA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.05, 03:32
    Czy mozna posadzac AP o anty-USA propagande???
    Proponuje przeczytac ponizszy artykol:

    Scientific Influence Wanes, Research Funding Weakened in Bush Administration,
    Experts Say

    By Paul Recer The Associated Press
    Published: Feb 20, 2005

    Speakers at the national meeting of the American Association for Advancement of
    Science expressed concern Sunday that some scientists in key federal agencies
    are being ignored or even pressured to change study conclusions that don't
    support policy positions...

    ap.tbo.com/ap/breaking/MGB2GLBYF5E.html

    Czy to nam cos przypomina???
  • sv-hits 21.02.05, 04:25
    > Czy mozna posadzac AP o anty-USA propagande???

    Nie. AP zajmuje sie raportowaniem faktow i opinii. Moze jeszcze nie slyszales o
    tym ale w takim kraju jak USA (gdzie mieszkam, ty tez ?) jest caly wachlarz
    zdan i opinii na rozne tematy. Jedni naukowcy chca tak, inni inaczej, jedni sa
    zadowoloni z priorytetow budzetowych inni sa wsciekli. Budzet NASA (gdzie moja
    pensja ma swoj poczatek) jest obecny przesuwany z basic research na eksloracje.
    Ja sam jestem malo przychylny planowi wyslania czlowieka na Marsa - za duzo $$
    i bardziej wierze w roboty (moja praca w NASA nic z tym nie ma wspolnego). Ale
    to nie znaczy ze basic research przestanie istniec. A wiec co chcesz udowodnic
    tutaj? Ze ktos jest z czegos niezadowlony? Ze ktos kogos o cos oskarza? Wielka
    nowina !!. Doprawdy oszczedz sobie desperackiego trudu. Twoje taktyki
    przypominaja nerwowego lewicowca ktora lapie sie kazdego skrawka informacji na
    internecie aby dowiesc konspiracyjnego uklad swiata (a USA przede wszystkim).
    Jeszcze tylko brakuje uslyszec o Zydach i Masonach.
  • Gość: czerwony ekonomist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 07:49
    Towarzyszu Kagan. USA juz od dawna jest bankrutem.

    Te tezy oglosil Nikita Sergiejewicz Chruszczow w swoim slawnym, 8 godzinnym
    referacie, wygloszonym na konferencji programowej w Alma Acie, dnia 18.02.1961 roku.

    Wg tych tez ZSRR mial dogonic a nastepnie przegonic USA w ciagu 25 lat.

    Co chyba dowodzi tezy ze USA juz zbankrutowaly bo jak wygladal ZSRR w ostatnich
    latach istnienia to wciaz pamietam.

    Brawo towarzyszu Keller za odkurzenie mysli czolowych radzieckich towarzyszy !
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.02.05, 08:49
    Niewiele sie Chruszczow pomylil. Tylko o kilkadziesiat lat.. Co to jest wobec
    wiecznosci? Teraz zas Rosja i Chiny rozwijaja sie dynamicznie, a USA
    praktyczmnie stoi w miejscu i sie tylko zadluza... Chiny niedlugo
    przegonia USA pod wzgledem wielkosci PKB, jesli juz tego nie zrobily
    (mowa o PKB wyrownanym do poziomu cen, czyli tzw. PPP). I co za roznica, ktore
    panstwo rzadzone przez komunistow przegoni USA - ZSRR czy ChRL? Wazne,
    ze "komuna" gora! ;)
  • Gość: ??? IP: *.watson.ibm.com 24.02.05, 18:51
    > I co za roznica, ktore
    > panstwo rzadzone przez komunistow przegoni USA - ZSRR czy ChRL? Wazne,
    > ze "komuna" gora! ;)

    Chiny to obecnie nie komunizm - to partyjny kapitalizm.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:53
    To samo bylo w b. ZSRR i PRL - panstwowy kapitalizm pod egida
    monopartii... Tyle, ze z Chinami zachod lepiej wspolpracuje... ;)
  • aaaa171 24.02.05, 18:52
    Dziś świat rozlicza się w USD. Co by się stało, gdyby zaczął liczyć w Euro? W
    zeszłym roku arabscy nafciarze mruknęli, że moży by tak...
    Parę tygodny później Greenspan powiedział, że jego zdaniem Euro nie ma przyszłości.
  • Gość: Ewcia IP: *.tmp-4.29.177.243.tmp1.dsl-verizon.net 25.02.05, 05:23
    Nie bedzie zle jesli euro stanie sie dominujaca waluta na swiecie.
    Siegnij pamiecia 100 lat temu, kiedy to funt szterling byl ta glowna waluta.
    Pomimo ze wiekszosc krajow ma rezerwy w $$, to funt nadal jest silna waluta.
    Ja zarabiam w $$, ale nie mialabym problemu z otrzymywaniem rownowartosci w
    funtach. Wsio rawno!! :-)
  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 19:35
    > Niewiele sie Chruszczow pomylil. Tylko o kilkadziesiat lat..

    Co to jest wobec wiecznosci? Poniewaz kilkadziesiat lat to typowy okres zycia
    jednostki - to dla wielu ludzi, ktorym wypadlo zyc w tej zasranej komunie - to
    oznacza to samo co wiecznosc. Bo w niebie - jesli kto w nie wierzy - chyba nie
    ma komunizmu??? Nie wiem zreszta... ale wiem, ze komunizm to pieklo na ziemi.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:55
    Zylem dosc dlugo pod rzadami komunistow, i choc nie byl to raj na ziemii,
    to pieklo to tez na pewno nie bylo. Dla przybyszow z Indii, Egiptu,
    Pld. Ameryki ze o Afryce (poza RPA) nie wspomne, to byl zas raj na ziemi... :)
  • poludniowiec 24.02.05, 19:56
    Moze bys cos napisal na temat "rozwoju" China i gdzie wiekszosc eksportu idzie
    i w jaki sposob sa w stanie utrzymac tak niskie ceny produkcji. Zastanawia mnie
    ten staly kurs yuana i dolara, hmmm...
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:59
    Chiny po prostu "podlaczyly" (tzw peg) swa walute do dolara, a wiec
    uniezalenily sie od spekulantow typu Sorosa, bowiem aby "rozwalic" juana
    (yuana?), musial by on tez rozwalic USD... A wiekssosc exportu Cin idzie do
    Japonii, UE, Australii i ocxywiscie USA i Kanady, bo tam sa, jak na razie,
    najwieksze rynki zbytu! A kapitalizm to nic innego jak walka o rynki zbytu, bo
    w kapitalizmie, ze wzgledu narelatywnie niskie place robotnikow, podaz zawsze
    przewyzsza popyt. Stad te olbrzymie wydatki na marketing i reklame...
    Pozdr.
  • Gość: Ewcia IP: *.tmp-4.29.177.243.tmp1.dsl-verizon.net 25.02.05, 05:19
    Twoje wywody sa nieco smieszne.
    Porownaj PKB na osobe w Chinach i w USA. Nawet jesli USA wzrasta o 3% a Chiny
    3x szybciej, to ile dekad potrzeba zeby PKB na osobe sie wyrownalo.

    Podejrzewam ze masz po prostu trudny dzien lub nawet tydzien. Glowa do
    gory!!! :-)
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:39
    Czy ty z zawodu nie masz pojecia o niczym? Czy to twoje hobby?

    Biedne kraje rozwijaja sie zwykle duzo szybciej niz bogate. Jest duzo latwiej i
    taniej nasladowac niz prowadzic. Uzywajc PPP, gospodarka Chin ma PKB $6
    trilionow, USA $11 trilionow. Jak kraje staja sie bogatsze, rozwoj sie zwalnia.
    Co do rosyjskiej gospodarki, jest to trzecio-swiatowa potega zbudowana na
    ropie. Jest to tak prezna gospodarka jak w Arabi Saudyjskiej. Na pewno w krotce
    przegonia USA. Co za bzdura.

    USA nie stoi w miejscu. Rozwija sie duzo szybciej niz inne bogate kraje. Pod
    tym wzgledem USA jest anomalia.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:53
    USA rozwija sie na papierze... :(
  • Gość: Franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 18:51
    Józek nie podniecaj się tak. Dolar oparty jest na złocie. Słyszałeś coś o
    Forcie Knox?
  • aaaa171 24.02.05, 19:04
    > Józek nie podniecaj się tak. Dolar oparty jest na złocie. Słyszałeś coś o
    > Forcie Knox?
    W 1971 USA zawiesiły wymianialność dolara na złoto, czyli chyba Franek masz
    kłopot co z dularami z pończochy zrobić.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:02
    Fort Knox jest od dawna pusty, a w latch 1970tych, po agresji israela na Egipt,
    USA zawiesily wymienialnosc USD na zloto... Masz bardzo nieaktualne
    wiadomosci. USD to dzis tylko papierek, z dnia na dzien o coraz mniejszej
    sile nabywczej (wartosc to on ma papieru na ktorym zostal wdrukowany + farba i
    koszta drukowania i dystrybucji, czyli gora 10 centow)...;)
  • Gość: sw IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 12:24
    Tak, tak. W ogóle to taki luksosowy papier toaletowy. Dolar słabnie, co
    odpowiada Ameryce bo wzmacnia jej eksport. Ale nie odpowiada reszcie świata,
    która na handlu z Ameryką zarabia. Np. taka Japonia niedawno wydała już 100 mld
    USD na utrzymanie kursu dolara. Ale Ameryka się nie dała i świadomie nadal
    obniża wartość dolara.

    PS. Jaka waluta jest dziś wymienialna na złoto? Bo zachowujesz się, jakby
    odejście USA od Gold Standard znacznie później niż reszta świata dowodziło że
    wszędzie dobrze, tylko w USA źle.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:47
    Japonia nie wie co robic. Od lat maja recesje, deflacje
    i dlug publiczny o polowe wiekszy od PKB.
    USD jak kazdy inny pieniadz to obecnie tylko symbol, praktycznie
    bez wartosci i z malejaca sila nabywcza...
    Nie znam wspolczesnej waluty opartej na zlocie,
    ale wiem, ze kraje arabskie (Emiraty, Qatar, Arabia
    Saudyjska itp.) szykuja wprowadzenie ZLOTEGO dinara...
    W USA bylo dlugo dobrze, +/- skonczylo sie to razem z
    wojna w Wietnamie, ktora rozlozyla gospodarke USA.
    Pozniej Reagan zaczal orgie zycia na kredyt, co
    spowodowalo, ze: "The main cause of concern is the fact the US
    is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion)
    and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
    Link:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: Templariusz IP: *.hctx.net 24.02.05, 18:54
    Dzieki minimalnej regulacji gospodarka amerykanska ma zdolnosc
    do "samonaprawy", czego nie mozna powiedziec o planowych gospodarkach krajow
    UE czy Chin. Po zakonczeniu wojny wietnamskiej Stany staly na progu bankructwa,
    podobnie jak w czasach prezydenta Reagana (koszty zimnej wojny). W tej chwili
    gospodarka amerykanska kurczy sie ale zawsze po okresie gospodarczej zapasci
    nastepuje tu okres gospodarczego boomu. Nie przeszkadza to jednak Stanom
    wydawac rocznie dwa razy wiecej na wydatki militarne niz wszystkim krajom EU
    razem wzietym. Gdyby Stany nie wydawaly tych pieniedzy armia Putina bylaby juz
    w Portugalii w przywislanskim kraju mowiloby sie po rosyjsku a na Syberii
    slychac by bylo jezyk polski.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:10
    Do czasow Reagana USA wiecej sprzedawaly i kupowaly i byly nie tylko
    "konsumentem swiata", ale tez i "fabryka swiata". Reagan zaczal w USA
    ere zycia na kredyt, stad te olbrzymie dlugi i deficyty:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    "The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of
    about $US600billion (AUD $760billion) and a budget deficit of about
    $US430billion for 2005."
    Tego deficytu handlu nie bylo w USA prawie nigdy poprzednio, a i deficyty
    budzetu byly znacznie mniejsze w stosunku do PKB. Stad dzisiejszy kryzys USA
    ma zupelnie inny charakter niz poprzednie, bo teraz za USD nie stoi produkcja
    przemyslu amerykanskiego, a tylko "image" USA jako wielkiej i prosperujacej
    gospodarki, ale ten "image" coraz bardziej blednie, bo sie coraz bardziej
    rozmija z prawda, tak wiec szykujmy sie na koniec USA, a z tym na
    ogolnoswiatowa recesje... :( Zas nadmierne wydatki na zbrojenia i zaborcze
    wojny takie jak w Iraku, to kolejny gwozdz do trumny gospodarki USA, bowiem
    teraz USA musza sie zadluzac za granica, aby prowadzic te zaborcze, imperialne
    wojny... :(
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:50
    Jezu, ciagle te same bzdury.

    Cytat z twojego artykulu:
    Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
    US current account deficit was a serious threat.

    "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
    account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
    fall in the US dollar, which would not have serious consequences

    Co do produkcji. Wszystkie zaawansowane gospodarki przesuwaja sie z przemyslu
    do uslug. Wartosc dodana nie bierze sie z aktualnej produkcji, ale z wymyslania
    jak i co produkowac: R&D. Dlatego Amerkanskia gospodarka jest wiodaca
    gospodarka swiata. Prostsze rzeczy (wytwarzanie) idzie do mniej zaawansowanych
    krajow.

    To ze pieniadze ida do gospodarki amerykanskiej znaczy ze zwrot na kapitale
    jest wyzszy/bezpieczniejszy niz gdzie indziej.
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 28.02.05, 15:37
    Jestes pewien ze umiesz czytac? Ten artykul mowi o tym ze ludzie nie lubia
    Ameryki. Co to ma do rzeczy?
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 16:44
    Amerykanska gospodarka sie kurzczy? Oczym ty mowisz? Poziom wzrostu w 2004 byl
    4%.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:50
    Wedlug danych usluznych urzednikow... :(
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 20:31
    Zenujace.
    To znaczy ze jak 4 lata temu ci usluszni urzednicy raportowali spadek
    gospodarczyo -1%, to byli mniej usluzni? Stali sie usluzni duzo bardziej w
    ostatnich latach? To znaczy gospodarka amerykanska caly czas sie rozpada, tylko
    usluzliwosc urzednikow sie zmienia?

    Liczby oficjalne sprawdzane sa przez GAO, ktory jest kongresjonalnym aparatem,
    w czesci kontrolowanym przez Demokratow. Ty sugerujesz ze Demokraci
    uczestniczyli w spisku zeby zawyzyc wzrost gospodarczy w Stanach? Ci sami
    Demokraci, ktorzy zbudowali swoja kampanie prezydencka na argumencie ze
    gospodarka slabo stoi? To jest po prostu zenujace.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 06:20
    Jak PKB leci w dol o prawie 10%, to nie mozna pisac, ze sie zwieksza, bo
    to by bylo "zbyt grubymi nicmi szyte". A co za roznica demokraci czy
    republikanie? To jest tylko fasada parodii demokracji w USA. Lepiej poczytaj
    prace V. Pareto, a zobaczysz, ze zawsze rzadza elity, a zmiany partii u wladzy
    sa tylko dla pospolstwa, aby pospolstwo myslalo, ze ma wplyw na rzady...
    Demokraci ostanio uzgodnili z republikanami, ze teraz wygra Bush. Czemu?
    Dowiemy sie za 10-20 lat. Jak Kennedy byl u wladzy tez nie znalismy kulis jego
    dosjcia do wladzy i jego afer sexualnych...
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 28.02.05, 15:35
    Teorie Spiskowe. No to juz najlepsze. Teraz wiemy z kim mamy do czynienia.
    Wiec wszystkie Amerykanskie Statystyki to spisek elit. Wszystkie dane to
    oszustwo. nie ma zadnych dowodow na to, ale to dlatego ze wszystko ale to
    wszystko to jest oszustwo. Ty nie masz zadnych danych, ale Ty po prostu wiesz.
    Wiedza ezoteryczna.

    Jak to mowia, tutaj: Time to up your medication.
  • Gość: Kagan IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:52
    Jedyny twoj argument to chamskie ataki ad personam... :(
  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 19:07
    A co jest pana "ukochanym?"


    PS Dziadek moze w "Trybunie Ludu" pracowal?
  • Gość: Pi IP: *.dami.pl 24.02.05, 19:17
    Górale pracują w usa i przywożą dolary do polski. Sporo trzymaja w skarpetach
    jak dolar fiknie to zostaną z papierem.
    Tylko posługiwanie się dolarami przez światowy handel trzyma finanse usa przy
    życiu. Jednak ostatnio coraz wieksza część handlu odbywa sie w innych walutach -
    moi kontrachenci z dalekiego wschodu wystawiają ostatnio faktury w Euro - widać
    już wyraźne osuwanie się usa wobec euro
    W pewnym momencie nastąpi gwałtowna przecena - najwiecej stracą ci którzy
    nazbierali najwiecej dolarów (Japonia, Chiny)?) dlatego cały świat cicho siedzi.
    Upadek dolara nie powinien doprowadzić do upadku usa - amerykanie wrócą z
    obłoków na ziemię - wezmą się do roboty zamiast ciągle konsumować.
    No cóż i nie będą już mocarstwem na utrzymaniu całego świata (jak wcześniej
    cccp na utrzymaniu państ 'socjalistycznych').


  • Gość: alef zero IP: 12.104.180.* 24.02.05, 19:27
    W pewnym momencie nastąpi gwałtowna przecena -


    A numery Toto-Lotka na nastepny tydzien tez pan juz znasz?

    PS "kontrahenci" przez samo ha.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:13
    I dobrze, bo Goralkenvolk to wstretne ludzie co ceprow oszukuja!
    A ze Amerykanie zapomnieli jak sie na prawde pracuje, to znaczy
    produktywnie, w fabrykach czy biurach projektowych, to USA sie
    juz nie podniesie. A z nimi padnie Japonia i israel.
    Chiny przestawia sie na rynek UE, Rosji i swoj wewnetrzny, i jakos
    przezyja upadek USA...
  • poludniowiec 24.02.05, 19:25
    Ile razy Brazylia, Argentyna, Rosja i inne "cywilizowane" kraje w Azji ostatnio
    bankrutowaly za nasze podatnikow pieniadze? Czemu myslisz, ze Stany zawsze
    musza dotrzymywac slowa, przeciez to jeden wielki domek z kart, kazdy o tym
    wie. Tylko pamietaj, ze w przypadku swiatowego kryzysu wszyscy wyjda na tym
    gorzej niz USA, nawet Australia... Wszyscy sie "zamartwiaja" Stanami, ich
    dlugiem, ich waluta, tylko jakos Amerykanom to po prostu zwisa i nie ma wplywu
    na ich codzienne zycie. Tobie zyczylbym podobnego myslenia, bo jestes jeszcze
    mniejszym pionkiem niz uwazasz.
  • Gość: Win IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 24.02.05, 20:02
    Kaganie, "bujaj sie bujaj kochanie, ja ne bujaniu sie znam...".
    "Wesole nasze zycie spedzamy znakomicie w wielkiej zgodzie i harmoni ja i on"...
    w tym "zbankrutowanym" USA!
    Zanim USA zbenkrutuje to wpierw pieklo zamarznie.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:14
    To poczytaj co pisze gazeta Rupperta Murdocha:
    The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of
    about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion
    for 2005.
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: M IP: *.union01.nj.comcast.net 08.03.05, 02:14
    Super....prowadzimy dyskusje na temat tego ze najwieksza ekonomia kiedy
    kiedykolwiek egzystowala zostanie bankrutem ale oczywiscie nikt nie mowi o tym
    ze jezeli tak nastapi to nie ma miejsca na swiece ktore to przezyje dobrze, no
    chuba ze jest to chlop w Wachocku. ;) Ja biore dolary i spie spokojnie, wy
    moze zlotowki, ale chyba tylko do podgrzewania pieca ;)

    M
  • Gość: zigi IP: 155.37.231.* 24.02.05, 20:25
    :)
  • Gość: zigi IP: 155.37.231.* 24.02.05, 20:26
    :))
  • Gość: marekk IP: 24.180.55.* 24.02.05, 22:01
    zapraszam do ca, do mojego domu, do moich sasiadow, i pokarze wam jak tutaj
    jest zle, w moim nowym ls 430, albo cherolet tahoe. i ja mam tylko normanlno
    prace. obawiajcie sie o swoje podworko. ho zapomnialem mam 4 wolne sypialnie to
    mam duzo miejsca na dla wszystkich interesujacych.
    pozdrowienia z bankrutowanej usa
  • maly32 25.02.05, 03:21
    :):):) Dokladnie. Jak sie zarabia 1000zl na miesiac to $25 tys. to mnostwo
    pieniedzy, ale jake sie zarabia $20tys na miesiac to to $25 tys. juz nie tak duzo ;)
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:17
    Masz to wszystko na kredyt. A jak gospodarka USA padnie, to cie nie bedzie
    stac nawet na oswietlenie tych pokojow. Bedziesz jak Rumun za Czauczesku
    siedzial przy swiecy, lampce oliwnej czy innym , luczywie, a od czasu do czasu,
    przy jednej dozwolonej zarowce na caly dom...
  • maly32 25.02.05, 14:38
    Przeprowadze Ci tu kurs ekonomji dla przedszkolakow. Majac kredyt na dom,
    mozna odpisac oprocentowanie od podatku, co jest dobra rzecza, ale nie
    wszystkim. Lepiej miec $500tys gotowki zainwestowanej, ktora daje przyrost
    %20+ co rok niz miec dom bez porzyczki, kotra gdybys wzial to bys placil 5%
    albo i mniej. Kazdy musi gdzies zaczac, wiec wiekszosc ludzi ma dom na kredyt,
    ale u wielu jest tak ze "assests" poza nieruchomosciami za o wiele wieksze niz
    wartosc nieruchomosci np. domu. Dla tych z was ktorzy by sie pytali gdzie jest
    ten dobry przyrost procentowy, dam dwa przyklady "mutual funds" MVALX i BUFSX.

    M
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:44
    Typowy kolos na glinanych nogach... Widzisz, w kapitalizmie wolnorynkowym twoj
    zagwarantowany dochod to ZERO dolarow...
  • maly32 26.02.05, 20:05
    ok. Jak juz tak wszystko wiesz to pokaz nam wszystkim jakie miejsce na swiecie
    nie ma zadnych problemow. Nie bierz ppcji zeby powiedziec ze nadchodzi koniec
    swiata, bo juz Cie Nostradamus pobil.

    Jak do tej pory to tylko cos tam o ryzyku wspominasz, ale poniewaz ja jestem do
    ryzyka przyzwyczjony, to sie specjalnie nie ma czym przejmowac, sa wieksze
    problemy np. ktore wino pije do kolacji.

    M
  • Gość: Uswiadomiony IP: *.scotia-mcleod.com 24.02.05, 22:02
    .. za uswiadomienie. Jutro jest Piatek wiec dostajemy tygodniowke.

    Pojde szybko do banku zeby mi sie czek nie wrocil bez pokrycia, cale 5 tysiecy
    bezwartosciowych dolarow.
  • Gość: wuuj IP: 199.2.128.* 24.02.05, 23:04
    i samochod. Za chwile dolar bedzie bezwartosciowy, od szwagra z Polski pozycze
    piec zlotych i wszystko splace od reki. Amerykanie i rezydenci USA: ZACIAGAJCIE
    KREDYTY, ile tylko sie da!
  • kyle_broflovski 24.02.05, 23:15
  • Gość: wuuj IP: 199.2.128.* 24.02.05, 23:48
    przeczuwaja i nie chca dac wiecej. Moze Kagan im doniosl o prawdziwej sytuacji
    ekonomicznej USA? Moze przeczytali jego posty? Pojde jutro i zaproponuje im
    interes pol na pol. Kupie kilkadziesiat domow, gdy za tydzien dolar stanie sie
    bezwartosciowym papierem pozycze sto zlotych od szwagra, splace kredyty i
    podziele sie z bankiem. Sami nie dadza rady, bo nie maja dostepu do zlotowek.
    Szwagier jest na zasilku, a za tydzien bedzie kamienicznikiem w USA.
  • kyle_broflovski 25.02.05, 02:19
    jak na wesolo, to sie napij

    jak na smutno, to wez prozak
  • Gość: GAJOWY MARUCHA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 23:30
    likwidacji spółki z nieograniczoną nieodpowiedzialnością o nazwie "Stany
    Zjednoczone Ameryki Północnej" z siedzibą główną w Waszyngtonie.

    Łapówkarze! To słowa do Was!!!
    Już dziś przyjmuję kasę za majątek likwidowanej spółki - tylko u mnie tanio
    dostaniecie resztki zawartości Fortu Knox (większość, jesli wierzyć GATA, bodaj
    Gold Antitrust Agency) zostało wyleasingowane Gold Bullion Banks w latach 90-
    tych, by sztucznie zbijać cenę złota i podbijać wartość dolara wg linii
    marksistowsko-leninowskiej polityki Sekretarzy [nomen omen] Rubina i Summersa).
    Kagan - w USA będzie gorzej, ale Ty to już SF pisujesz tutaj...:-)
  • Gość: Volski IP: 66.191.242.* 24.02.05, 23:47
    Rzeczywiscie dzieki! Bez takich artykulow bym sie czul bezpiecznie w USA, a tak
    trzeba zwiewac do Australii!
    Dlaczego USA jest tak zadluzone? W mojej rodzinie zona jest ciagle zadluzona, a
    ja ciagle nie. Ona jest Amerykanka i nie moze wytrzymac by nie kupic jakis shit
    codziennie. Rzeczywiscie nalezy sie jej bankrucja. Ale dlaczego ja? Uczciwy
    republikanin (ona jest demokratka). Koledzo niech glosuja na republikanow i moze
    przezyjemy.
  • Gość: sw IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 01:20
    Pora się uczyć ekonomii i angielskiego.
    Vide: current account deficit to nie bilans płatniczy tylko deficyt obrotów
    bieżących.

    PS. Tacy jak ty dowodzili za Gierka, że Polska była 10 gospodarką świata, a do
    RWPG do lat 90. prześcignie Zachód... No i co?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:23
    Co na to samo wychodzi...
    Current account balance to odpowiednik bilansu platniczego panstwa, w
    odroznieniu od trade balance, czyli bilansu handlu zagranicznego...
    Moga byc one pozytywne (surplus) badz negatywne (deficit)...
    A Rosja niedlugo, bez ciezaru Pribaltyki czy Azji srodkowej,
    przegoni USA w realnym PKB per capita liczonym wedlug parytetu cen (PPP)...;)
  • Gość: sw IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 12:12
    Bilans płatniczy to suma bilansu obrotów bieżących i bilansu obrotów
    kapitałowych. Nie znasz się na ekonomii i wciskasz kit ludziom tak samo ciemnym
    jak ty.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:41
    Na zachodzie podaje sie glownie tzw. (foreign) trade balance i
    current account balance, ktore sie roznia glownie tzw.
    importem i eksportem "niewidocznym" (invisible trade).
    To nie jest forum dla ksiegowych, a definicje sa nieco rozne
    na zachodzie i w Polsce. I tak bilans platniczy to inaczej balance
    of payments, ale definicja owych "payments" jest rozna w roznych krajach,
    np. nie wszyscy uwzgledniaja w balance of payments operacje kredytowe...
    Na zachodzie podaje sie wiec glownie current acount balance (bilans
    obrotow biezacych), bowiem tzw. capital transactions sa trudne do
    uchwycenia i zakwalifikowania, albowiem skladaja sie na nie przeplywy
    kapitalu i inwestycyjnego jak tez i pozyczki oarz darowizny, ktore tylko zaciemniaja obraz... Np. w UK w roku 1989 "other capital tranactions"
    to bylo ponad 1/4 obrotow "capital account"... I jak odroznisz
    przeplyw kapitalu np. od fikcyjnych transakcji handlowych?
    Wazne jest zas, ze: The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005.
    Link:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:35
    PPP PKB:
    Rosja - $8,900
    USA - $38,000

    Tak Rosja lada dzien przegoni Stany.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:37
    Szybciej przegoni niz ci sie wydaje... Korea Pld. jescze niedawno byla
    bedniejsza niz przecietny kraj Afryki, a po 20 latach zobacz co sie stalo!
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:23

    Wiec kiedy Korea przegoni Stany? To prawda, 40 lat temu, Korea miala poziom
    gospodarczy Afryki. Teraz PPP GDP na glow jest okolo 40% USA. Wzrost jest teraz
    duzo mniejszy. Wiec kiedy Korea przegoni Stany? Ty po prostu nie rozumiesz
    podstaw ekonomii rozwoju. Biedne kraje, we wlasciwych warunkach, rozwijaja sie
    duzo szybciej niz bogate kraje. Jest latwiej nasladowac niz prowadzic. Jak
    staja sie bogatsze ich wzrost zwalnia. Jest to los wszystkich bogatych
    gospodarek, ktore kiedys byly biedne: Korea, Japonia, Zaczodnia Europa, etc.
    Bedzie tez to los Chin i Indii.

    Wzrost gospodarczy w Rosji jest glownie rezultatem wysokich cen ropy. Jak ceny
    ropy beda $5000 za barylke to moze Rosja przegoni USA.
  • Gość: miewszkaniec USA IP: *.gkw.amlaw.com 25.02.05, 01:22
    Dlug 100tys dolarow (na rodzine) w USA nie jest zadnym dlugiem, splacic go jest bardzo
    latwo:)) wiec jak nie masz pojecia to nie pisz, przecietny dom (maly) w Nowym jorku kosztuje
    600 tysiecy dolarow, male domy sa tutaj w wiekszosci wlasnoscia rodziny, wiec nie mow jak nie
    wiesz, po drugie nie myl dlugu rzadu USA, z bankructwem kraju, bo USA sklada sie z 50
    niezaleznych panst (stanow), po drugie rzad zadluzony jest w USA, nie banku Swiatowym czy
    jakze wielkimi bankami Europejskimi, A jeszcze jedno Amerykanskie banki nie dadza zginac
    swojej mamie:) wiec nie martw sie o bankructwo USA, bo jak w USA bedzie biednie, to na
    swiecie bedzie az piszczec z biedy.. pozdrowienia
  • Gość: alef zero IP: 5.5R* / *.lax.untd.com 25.02.05, 01:29
    100 tys. dolarow (brutto) to moj dochod za 2004 rok. A do krezusow to mi
    jeszcze bardzo daleko.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:33
    Czyli ze masz netto, po potraceniu podatkow:
    - federalnego
    - stanowego
    - lokalnego (rates)
    - skladki na prywatny fundusz emerytalny (bo Busz zabierze ci panstwowa
    emeryture) i oplaceniu kosztow edukacji dzieci i skladki na ubezpieczenie
    zdrowotne, gora jakies 40 tys. na reke, czyli twoj disposable income to gora 40
    tys. dolcow rocznie... :( A tylko ten DISPOSABLE INCOME sie liczy...
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:42
    Bzdury, bzdury, bzdury.

    federalny, stanowy, oplaty na zdrowie, ubezpieczenie na zycie, ubezpieczenie
    zdrowotne, skladki na 401(k) (renta), to w najgorszym razie 30%-40% dochodu
    (chyba ze ktos nie ma zadnego pojecia jak uzywac prawa podatkowego). Szkoly
    podstawowe i srednie sa zadarmo. Chyba ze ktos chce prywatnie. Ale to jest
    kwestia wyboru.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:36
    Jak zarabiasz 100 tys. dolcow, to nie poslesz dzieciaka do szkoly panstwowej,
    gdzie sie nauczy glownie "rapowac", "rejpowac" i "dragowac", i tez nie bedziesz
    sie leczyl w stanowym szpitalu dla kolorowych i imigrantow z III swiata,
    nieprawdaz? A jak oszukujesz Tax Office, to marna twoja przyszlosc, chyba,
    ze jestes miliarderwm... :( W USA nie masz wyboru: panstwowe szkoly i szpitale
    sa dla biedoty, wiec jak cie stac, to je z daleka omijasz!
  • maly32 26.02.05, 19:52
    HUGH? Mieszkasz w USA? Chodziles do tych szkol? Co bys powiedzial o Univ.
    Calif. Berkeley? to samo @ Davis? Doskonale szkoly. Zanim odpowiesz to sobie
    uswiadom ze duzo ludzi pracujacych w Cisco, Intel, Juniper itd. ukonczyly te
    szkoly i kazda z tych firm traktuje reszte swoich rywali jak male dzieci. Zeby
    bylo zabawniej to nawet dla nich mie ma zadnych rywali poza USA. Nie mow nic o
    Huawei, ktory ukradl technologie od Cisco. Szpitale sa jakie sa, czasami
    lepsze, czasami gorsze. W koncu ten doktor ktory ledwo zdal egzaminy gdzies
    tam bedzie ludzi "leczyl." Jak masz powazny problem zawsze mozesz sie stawic w
    Mayo Clinic i Ciebie doktor wezmie za darmo jezeli jest emergency, takie sa
    przepisy, jak zreszta pol Meksyku o tym wie bo sie skubancy pojawjaja;)

    M
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:15
    Panstwowe szkoly sa rozne, ale niebezpieczne szkoly to jest minimalna miejszosc.
    Zdecydowana wiekszosc ludzi (klasa srednia i wyzsza srednia) wysyla swe dzieci
    do panstwowych szkol.

    Ja mieszkam w Darien, CT. Wysylam swoje dzieci do szkoly panstwowej, mimo tego
    ze moge sobie latwo pozwolic na prywana szkole. Mieszkalem przedtem a Atlancie
    i tam wysylalem moje dzieci do szkoly prywatnej. Szkoly w darien sa duze lepsze
    niz te w Atlancie.

    Nie wiem o jakich stanowych szpitalach mowisz. W Stanach jest bardzo malo
    panstwowych szpitali ( z wyjatkiem szpitali wosjkowych: Veterans
    Administration). Wszyscy sie lecza w tych samych szpitalach: biedota i klasa
    srednia.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:29
    Jak go splacisz? Z czego? z kolejnego redytu? 50 tys, dolarow to spory roczny
    dochod NETTO w USA.
    W Australii tez byle dom w Melbourne czy Sydney kosztuje po pol
    miliona AUD. Jesli chodzi o me "assets" w Australii, to w Polsce
    bylbym milionerem zlotowkowym lekko...
    Ale na splate mego domu nie byloby by mnie dzis stac, bo ceny
    domow poszly w gore znacznie szybciej niz zarobki, i to zarowno w Australii jak
    i w USA! I ja pisalem tylko o deficycie rzadu federalnego. Jest on zadluzony
    glownie za granica, bowiem gospodarka USA zyje od dawna na koszt owej
    zagranicy. Do dlugu rzadu federalnego dochodza dlugi stanow, ktore NIE sa
    niezaleznymi panstwami, bo oddaly polityke monetarna, fiskalna, obronna i
    zagraniczna superrzadowi w Washington DC, oraz dlugi tzw. local governments
    (np. miejskie)... A wiec nie wiesz, co piszesz... :(
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:49
    Dlug publiczny USA nie jest glownie za granica. Obcokrajowcy posiadaja okolo
    25% dlugu publicznego:

    www.fms.treas.gov/bulletin/b44ofs.doc
    Nie ma zadnego superrzadu. Sprawdz fakty, zanim zaczniesz wygadywac bzdury.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:32
    1) Te dane sa malo wiarygodne, chocby ze wzgledu na trudnosc w ocenie kto
    jest "obcokrajowcem", a kto nie. Np. posadacze 2 paszportow, co jest w USA b.
    popularne wsrod biznesmenow i milionerow (guess why)...
    2) Rzad federalny to superrzad, pozniej mamy w USA biurokracje stanowa i
    lokalna. I powiedz mi, jaki jest sens podzialu Nowego Jorku miedzy 2 stany:
    Nwe York i New Jersey? To tak jakby Warszawa lewobrzezna byla w
    panstwie "Zachodnia Polska", a prawobrzezna (Praga) w innym panstwie "Wschodnia
    Polska" (z tym, ze oba bylyby obecnie w UE)... USA wciaz stac na setki
    ministrow federalnych i stanowych, ale na jak dlugo?
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:30
    1) To poprostu zenujace. Dane sa wiarygodne. Jest lawo policzyc kto kupuje dlug
    publiczny, dlatego ze glowni zagraniczni wlasciciele dlugu to zagraniczne rzady.
    2) Nie jest to superrzad. Stany maja swoje zrodla dochodow, swoje wlasne prawa
    itd, ktore sa chronione przez konstytucje.

    Zatrudnienie panstwowe w Stanach jest duzo nizsze niz w Europie Zachdniej.
    Wielkosc panstwa to oklo 30% GDP. Dla porownania w Europie Zachodniej jest to
    okolo 50%.
  • Gość: MartinK IP: 68.23.103.* 25.02.05, 02:22
    Karan brednie straszne piszesz.
    Ja tylko czekam zeby jeszcze troche ta wasza wspaniala zlotowka sie umocnila w
    stosunku do ponoc bankrutujacego dolara USA.
    A potem zalejemy was gownem z USA, bo nie oplaci sie polskiemu rolnikowi nic
    chodowac, bo 5 razy taniej sprowadzimy z USA, nie mowiac o samochodach czy
    innych pie..ch.
    Odkad wartosc dolara spada to export z USA idzie go gory jak glupi.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:35
    Polski rolnik ma znacznie mniejsze koszta niz Amerykanski, ktory jest
    uzalezniony od importu ropy naftowej... A ze USA juz wlasciwie nic nie
    produkuje, tylko prawie wszystko importuje z Chin, to niczym swiata nie
    zalejecie poza hollywoodzka tandeta... :( Kto tez poza USA kupuje dzis
    amerykanskie samochody?
  • maly32 25.02.05, 03:17
    USA jest bankrutem, i co z tego? Po pierwsze tak jak bylo tu powiedziane to
    wiekszosc krajow na naszym swiecie zyje z tego faktu ze USA importuje ich
    produkty, buble nie buble, wszystko to przychodzi i jest kupione. Po drugie,
    wg. Twoich kalkulacji to moja rodzina jest winna $60 tys. zeby splacic nasza
    dzialke dlugu. Nie ma sprawy, dam gotowke (chyba by rzad zaakceptowal) bez
    wiekszego klopotu, nawet pewnie nie zawuaze chyba zmiany balansu na moim koncie.
    Ludzi w podobnej sytuacji jest mnostwo. Blans gotowki na kontach mieszkancow
    jest kolo $5 trillion. To jest ten oficjalny, nie mowi sie o ludziach ktorzy
    pracuja na szaro i nie maja pieniedzy na koncie bo by ich fikus dopadl. Mam
    nadzieje ze w roku 3000 Australia dojdzie to takiego poziomu jak USA bylo w 1950
    ;) i moze wtedy bedzie o czym porozmawiac. Fajnie jest jak sie cos pisze gdzy
    (1) sie w tym kraju nie mieszka (2) nic sie nie wie o rzeczywistosci w tym
    kraju. Czas przestac pisac tutaj cuda typu Fox News. Ja oczywiscie chcial bym
    zeby nasz geniusz Bush, ktory wyslawia sie jak Walesa, przestal wydawac kazdy
    grosz ktory mi odciagna od dochodu, ale poza tym, to powodu do paniki nie ma.

    Zdrowko,

    M
  • kyle_broflovski 25.02.05, 03:21
    idz jutro do banku ui wyciagnij to 60 kafli
  • maly32 25.02.05, 03:54
    Pytanie jest tylko do ktorego oddzialy sie pojdzie. Jak robilismy "addition"
    do domu to zaplacilismy 90tys gotowki, ktora dostalismy natychmiast ;)

    M
  • kyle_broflovski 25.02.05, 04:05
    rozumiesz wiec ze nie w kazdym oddziale dostaniesz 60 kafli gotowka . pomysl czy
    mozna wyciagnac 5 bilionow jednego dnia. wtedy zastanow sie jaki procent
    elektronicznej ksiegowosci stanowi gotowka.
  • kyle_broflovski 25.02.05, 04:32
    Banki w duzej skali nie maja pieniedzy maja za to elektroniczna ksiegowosc.
    system opiera sie na glebokiej wierze ze kazdy zaplaci to do czego sie
    zobowiazal stad wiara w banknoty.

    wez banktot $100 i jedz po polnocyny na stacje bendzynowa kupic paliwo w
    niektorych stacjach wiara w banknoty 100 czasem nawet 50 $ wtedy nie funkcjonuje.
  • maly32 25.02.05, 14:40
    :) elektroniczna ksiegowosc :) super rzecz, zajmuje sie ja na codzien

    M
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:37
    Dostaliscie nie gotowke, ale "credit line" pod zastaw domu.
    Ja moge dostac w ten sposob od reki pol miliona dolarow, i co z tego?
  • maly32 25.02.05, 14:50
    Credit line i gotowka to sa dwie rozne rzeczy. "Finance 101" :) Ja wiem jak
    ide do banku, wypisuje czek na konto "money market" i wyciagam tyle ile chce
    (max. do tego co jest).

    M
  • kyle_broflovski 25.02.05, 15:17
    poniewaz banki zajmuja sie glownie elektroniczna ksiegowoscia zawsze jest to
    maximum. po upadku szacha w iranie Chomeini chcial wyciagnac kase z chyba
    Manhattan Bank i Chemical bank. z powadow podaych powyzej zamiast kasy dostal
    wojne z Irakiem
  • maly32 25.02.05, 16:44
    Oczywiscie ze jest limit. To wg. mnie nie jest problemem ani niczym innym.
    Jezeli chodzi o ta dyskusje tutaj to wazna rzecza jest tylko to ze
    zadluzenie, "current account deficit" itd. musza byc podane w kompletnym
    swietle i czescia tego sa fakty takie ze ludzie w USA maja na kontach $5
    trillion + gotowki, slyszalem to kilka miesiecy temu, wiec numer moze byc
    troszke wyzszy/nizszy. Do tego trzeba dodac fakt ze Anglia w XIX wieku miala
    zadluzenie 150% GDP/PKB i jakos im sie tam zyje po tym. Wydaje mi sie ze
    wiekszosc ludzi powinna obejzec programy na CNBC gdzie sa dyskusje na ten temat
    non-stop i uwagi rzadu, politykow, statystyka itd. sa tylko czescia calej
    dyskusji.

    M
  • kyle_broflovski 25.02.05, 16:56
    w koncu ci co ta Deus ex Machina kontroluja musza gdzes mieszkac, malo tego przy
    150% zadluzeniu potrzeba roznych srodkow (silna armia)do poglebiania wiary w
    obowiazek placenia

    co do dyskusji coz one wszystkie odbywaja sie w takim a nie innym paradygmacie.
  • kyle_broflovski 25.02.05, 17:20
    spojz na sprawe troch inaczej. zamias uciekac w liczby zacznij od tego komu to
    zadluzenie oplaca sie najbardziej
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:49
    Mylisz wewnetrzne zadluzenie rzadu UK z faktem, ze wtedy UK esportowala kapital
    na wszystkie swpje kolonie i dominia... A USA obecne sa tylko importerem
    kapitalu...;(
  • maly32 26.02.05, 19:46
    Eksportowali? Do kogo? Do tych biedakow w Indiach? UK tylko po to sie
    zaporzyczal zeby utrzymac swoje kolonie, miejsca takie jak USA sie na UK
    wypieli i UK zostalo z tym dlugiem i jakos go (1) splacili (2) nadal zyja.

    M
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:45
    Wiewsz co grozi w USA za wystawienie czeku bez pokrycia?
  • maly32 26.02.05, 20:03
    wystawienie czeku bez pokrycia? Nie wiem z kad taka mysl dostales, robisz
    czesto? Jak placicz czekiem za cokolwiek to ten ktory go bierze musi uzyc bank
    zeby dostac gotowke. To jest problem jezeli ta osoba nie chce zaplacic "income
    tax". Poza tym tranzakcje powyzej $10 tys. w USA sa wykazywane do rzadu, co
    jeszcze pogarsza sprawe. Czek sie wypisuje na "money market" zeby dostac
    gotowke, bo wydaje mi sie ze nie wiesz ze nie mozesz z maszyny/bankomatu
    wyciagnac pieniedzy z konta "money market". Poza tym jezeli masz czek i chcesz
    wyciagnac gotowke, to zaden bank, poza Twoim nie da Ci pieniedzy. Dlaczego?
    Poniewaz nie wiedza czy masz pieniadze na pokrycie i nie wiedza czy ten ktory
    wystawil ma pieniadze. Twoj bank wie i Ci to zrobi bez problemu. Zalapales?
    Ok, idziemy dalej. Jak masz gotowke to ubijesz interes jezeli chodzi o cene
    duzej ilosci rzeczy. Jest to bardzo pomocne jezeli chodzi o rzeczy typu
    lodowka i zamrazarka marki SubZero, indukcujna kuchenka Diva, zmywarki
    Fisher&Pykel, piece Gaggenau itd. i oczywiscie nie mowiac o pracy ludzi za
    ktora trzeba zaplacic. Gotowka pozwoli Ci zaoszczedzic min 15%.

    M
  • maly32 26.02.05, 20:11
    Nie zly artykul, najlepsze jest to ze jezeli bedzie tak jak jest napisane to
    nie ma kraju na tym swiecie ktory to latwo przezyje. Fakt ze bedze "USA bond
    sell off" spowoduje wzrost oprocentowania. Super! Ja mam kase w banku i nie
    moge sie doczekac jak 30 letnie bonds beda 15% tak jak byly w 1970-tych i 1980-
    tych. Wtedy kupuje bonds za wszystko co mam i przechodze na emeryture.

    M
  • douglasmclloyd 25.02.05, 03:19
    Kagan kretynie, przeciez zadne panstwo nie moze zbankrutowac, co najwyzej nie
    splaca dlugów, jak np. Polska za komuny.

    --
    "Tak zwani przyjaciele ludu z partii socjaldemokratycznych to zwykłe gnidy i
    tchórze, które swoją postępową retoryką próbują zakryć łajdactwa i zdrady
    wobec klasy robotniczej. To polityczne zera."
    Włodzimierz Lenin
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:51
    Moze. Bankructwo finansowe wcale nie oznacza konca istnienia panstwa...
    Raczej tylko koniec jego niepodleglosci...
    A kretynem kto jest, niech rozsadza inni...
  • jerry.uk 25.02.05, 04:03
    przeczytałem uważnie artykuł Kagana i komentarze. Przyznam, że to co napisał to
    nic nowego, ciekawe że coraz więcej "zwykłych" ludzi mówi o tym na forum takie
    jak to, że nie jest to już tylko temat finansistów. Co było dla mnie fascynujące
    w tym wątku, to duża liczba amerykańskich patriotów, którzy wyzywali autora od
    idiotów. Kiedy się na to patrzy z Europy i zna się temat, to można się tylko
    uśmiechnąć. To wspaniałe że tak kochacie USA, ale obawiam się że Wasz rząd Was
    oszukuje. Nie dalej jak kilka dni temu czytałem materiał opracowany przez
    pewnego ekonomistę z Austrii, który wynotował wiele "pomyłek" amerykańskiego
    biura statystycznego z ostatnich lat. Oczywiście teraz wiemy, że to były
    fałszerstwa, ale każde takie kłamstewko pobija ceny akcji na giełdzie w momencie
    ogłoszenia. Gdybyście zdjęli różowe okulary, zmienilibyście trochę zdanie o
    rządzie federalnym. Cieszę się że nasz Europejski Eurostat bardzo rygorystycznie
    podchodzi do danych statystycznych.
    Poza tym dolar wcale nie jest oparty na złocie jak się powszechnie uważa a obrót
    euro bardzo podciął mu skrzydła. Fajna zagrywka Niemców tak przy okazji mówiąc.
    OK, dosyć tych wywodów. Jeszcze raz: Kagan napisał bardzo ciekawą rzecz i ma
    dobre dane. Przemyślcie to, zamiast go wyzywać na forum.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:50
    Dzieki "Jerry". Oczywiscie, ja niczego nowego nie wymyslilem, tylko opracowalem
    bardziej "teoretycznie", to, o czym sie na zachodzie mowi i pisze od dawna,
    tyle, ze raczej w powaznej, a nie brukowej prasie. Zobacz np. dzisiejszy
    The Australian:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    Pozdr. z Melbourne
    Kagan
  • Gość: jerry IP: 82.148.37.* 25.02.05, 11:11
    tak, czytalem. rozbawil mnie zwlaszcza ten fragment "I suspect the rest of the
    world will continue to finance the US current account deficit,"
    zeby sie nie przejechali na tym zalozeniu. Historia dowodzi, ze ZAWSZE wojny
    prowadza do zadluzenia spoleczenstwa.
    Szkoda ze nie podales swojego emaila, chetnie bym wymienil poglady. moj email
    jerry.uk@gazeta.pl
  • maly32 25.02.05, 14:44
    Wydaje mi sie ze sa dwie rzeczy. Po pierwsze fakty ktore Kagan podaje, jak
    mowisz nie sa nowe. Po drugie, definicja bankruta to jest stan w ktorym
    osoba/firma/kraj nie sa wstanie placic obecnych rachunkow. Jak widzisz USA
    placi swoje rachunki bez problemu, fakt jest ze musi do tego pieniadze
    porzyczyc, ale jest to pytanie jak duzo mozna porzyczyc bez problemu. UK miala
    dlugi kolo 150% rocznego GDP w XIX wieku i wtedy to byl "zloty okres" Angli.
    Jak ostatnio sprawdzalem to UK nadal jest i nawet im nie najgozej.

    M
  • Gość: "Porzyczkodafca" IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:42
    Napiszta mi kumie jak sie "porzycza" piniondze w tej hameryce!
    PS: De facto bankrut to tez taki, co wciaz jeszcze splaca % od dlugu,
    ale poprzez zaciaganie nowych pozyczek na obsluge starych... :(
  • maly32 26.02.05, 20:17
    Mozesz mi pisac co chcesz, jak 99% czasu spedzasz mowiac po angielsku to
    ortografia nie jest najlepsza. Jak bys nie zebral w Polskiej dzielnicy to bys
    wiedzial.

    Pomimo tego ze moze moj pisany polski nie jest najlepszy, trzeba Ci cos
    wyjasnic jak dobremu pieciolatkowi. Definicja: Bankrut - z
    wloskiego "bancarotta" - osoba ktora nie jest w stanie dalej splacac swoich
    obligacji.

    To co ty piszesc to jest prawna definicja specificzna do krajow jak np. USA,
    Chapter 7 lub Chapter 11.

    M


    Gość portalu: "Porzyczkodafca" napisał(a):

    > Napiszta mi kumie jak sie "porzycza" piniondze w tej hameryce!
    > PS: De facto bankrut to tez taki, co wciaz jeszcze splaca % od dlugu,
    > ale poprzez zaciaganie nowych pozyczek na obsluge starych... :(
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 20:43
    Kagan, nie napisal dobra rzecz i albo falszuje albo nie rozumie danych.

    Wiec z tego co mowisz to wynika ze federalne agencje statystyczne, falszowaly
    statystyki? Kto, kiedy, jak?

    Dolar oparty za zlocie? Kto tak uwaza? Trzeba nic nie wiedziec, zeby cos
    takiego myslec.

    Fajna zagrywka Niemcow z Euro? Jezus Maria! Trzeba nie miec zadnego pojecia,
    zeby byc Europejczykiem i tym sie chwalic.
    USA ma jeden dosc powazny problem: bardzo niskie savings rate. Dzieki bardzo
    luznym warunkom monetarnym/fiskalnym to nie zabardzo widac i konsumpcja rosnie
    i rosnie. Nie moze to trwac w nieskonczonosc. W pewnym momencie ta konsumpcja
    musi oslabnac co zwolni wzrost gospodarczy. Chyba ze ktos zaplaci zeby dalej to
    podtrzymywac. Jesli Euro bedzie dalej roslo, to Europejczycy zaplaca za
    miekkie ladowanie USA. Fajna zagrywka Niemcow.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:13
    Federalne agencje dostarczaja rzadowi federalnemu takich informacji,
    jakie ten rzad chce otrzymac. Urzednicy wiedza bowiem, jak sie przypodobac swym
    szefom, i dostarczaja im tylko dobre wiadomosci... ;)
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:04
    Zeby sie powtorzyc:

    Wiec z tego co mowisz to wynika ze federalne agencje statystyczne, falszowaly
    statystyki? Kto, kiedy, jak?
  • Gość: Ruppert Murdoch IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:32
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    THE AUSTRALIAN 25/02/2005
    US deficits risk crash: Treasury
    By David Uren and Roy Eccleston, 25feb05
    PETER Costello's closest adviser fears the US is heading for a devastating
    financial crash that could ravage Australia's economic growth.
    As the Reserve Bank considers raising interest rates at its board meeting next
    Tuesday, Treasury Secretary Ken Henry likened the flood of money pouring into
    the US to support its budget and current account deficits to the stockmarket's
    dotcom bubble of the late 1990s.
    Were it suddenly to stop, there would be shockwaves felt throughout the world's
    economies.
    The financial crash feared by Dr Henry would involve a sharp fall in the US
    dollar and a bond market sell-off, which would push up US and world interest
    rates.
    This would hit US economic growth and, as a result, cut Chinese exports of
    manufactured products to the American market. In turn, this would threaten the
    boom in Australian mineral exports to China.
    Fears that the world economy is in grave danger are growing in the major
    financial capitals.
    The International Monetary Fund, which is responsible for stability of the
    world economy, also warned yesterday of a sudden collapse.
    IMF managing director Rodrigo de Rato said urgent combined international action
    was required to head off the dangers.
    The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of
    about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion
    for 2005.
    US imports are almost 50per cent greater than the country's exports, with the
    deficit being financed by international central banks and funds managers.
    Despite signs that the deficit is getting bigger, money is pouring into the US
    from Asia and Europe at such a rate that the US has been able to keep its long-
    term interest rates steady at 4.2 per cent since the middle of last year.
    Dr Henry said the flood of money was "worryingly reminiscent of Federal Reserve
    chairman Alan Greenspan's warning in 1996 of irrational exuberance in US
    stocks".
    He said that, as with the dotcom bubble in the 1990s, one could not tell how
    long it would keep going, but it would burst eventually.
    Dr Henry's comments, made to a meeting of Asian treasurers in Sydney yesterday,
    reveal that Treasury is much more worried about the health of the world economy
    than is the Reserve Bank.
    Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
    US current account deficit was a serious threat.
    "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
    account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
    fall in the US dollar, which would not have serious consequences.
    The Reserve Bank expects world economic growth to slow only slightly from last
    year, when it recorded the fastest growth in almost 30 years.
    The different views about the economic risks may be aired at the Reserve Bank
    meeting on Tuesday. Dr Henry sits on the Reserve Bank board.
    The bank does think there are risks of financial collapse in the US, but
    believes it would be caused by the complexity of new financial products.
    The IMF also thinks economic growth will remain firm over the year ahead, but
    Mr de Rato says there are "serious threats and challenges ahead".
    Mr de Rato warned that it was highly unlikely that the US would continue to
    have access to "easy credit", based on its present economic policies.
    Mr de Rato said the fall in the value of the dollar should act as a "timely
    wake-up" to policy makers around the world to tackle the imbalances in the
    world economy.
    Mr de Rato said these included not only the US's deficits, but also resistance
    to economic reforms in Europe and Japan, as well as China's fixed exchange
    rate.
    Dr Henry said the problems went beyond the American deficits, which he said
    were mirrored by excessive surpluses in Asia.
    He said Asian countries were not allowing their domestic economies to grow fast
    enough, and were relying too much on exports. This put them at risk in any
    world economic downturn.
    The boom in investment in American financial markets could be brought to a halt
    by a number of developments, Dr Henry said.
    A slowdown in American growth could lead international private investors to
    pull out of the country.
    Foreign central banks, which have been buying long-term American government
    bonds, are already facing big losses as a result of the fall in the value of
    the greenback.
    "What if they change their mind?" Dr Henry asked.
    He said it was imperative that the Americans take action to reduce their budget
    deficit, while they should allow the value of the US dollar to fall further.
  • Gość: UPS IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 04:34
    A reszta w The Australian z 25/02/2005
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    ________________________________________
    US deficits risk crash: Treasury
    David Uren and Roy Eccleston - 25feb05

    PETER Costello's closest adviser fears the US is heading for a devastating
    financial crash that could ravage Australia's economic growth.

    As the Reserve Bank considers raising interest rates at its board meeting next
    Tuesday, Treasury Secretary Ken Henry likened the flood of money pouring into
    the US to support its budget and current account deficits to the stockmarket's
    dotcom bubble of the late 1990s.
    Were it suddenly to stop, there would be shockwaves felt throughout the world's
    economies.
    The financial crash feared by Dr Henry would involve a sharp fall in the US
    dollar and a bond market sell-off, which would push up US and world interest
    rates.
    This would hit US economic growth and, as a result, cut Chinese exports of
    manufactured products to the American market. In turn, this would threaten the
    boom in Australian mineral exports to China.
    Fears that the world economy is in grave danger are growing in the major
    financial capitals.
    The International Monetary Fund, which is responsible for stability of the
    world economy, also warned yesterday of a sudden collapse.
    IMF managing director Rodrigo de Rato said urgent combined international action
    was required to head off the dangers.
    The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of
    about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion
    for 2005.
    US imports are almost 50per cent greater than the country's exports, with the
    deficit being financed by international central banks and funds managers.
    Despite signs that the deficit is getting bigger, money is pouring into the US
    from Asia and Europe at such a rate that the US has been able to keep its long-
    term interest rates steady at 4.2 per cent since the middle of last year.
    Dr Henry said the flood of money was "worryingly reminiscent of Federal Reserve
    chairman Alan Greenspan's warning in 1996 of irrational exuberance in US
    stocks".
    He said that, as with the dotcom bubble in the 1990s, one could not tell how
    long it would keep going, but it would burst eventually.
    Dr Henry's comments, made to a meeting of Asian treasurers in Sydney yesterday,
    reveal that Treasury is much more worried about the health of the world economy
    than is the Reserve Bank.
    Reserve Bank governor Ian Macfarlane said last week that he did not think the
    US current account deficit was a serious threat.
    "I suspect the rest of the world will continue to finance the US current
    account deficit," he said. But if it did not, all that would happen would be a
    fall in the US dollar, which would not have serious consequences.
    The Reserve Bank expects world economic growth to slow only slightly from last
    year, when it recorded the fastest growth in almost 30 years.
    The different views about the economic risks may be aired at the Reserve Bank
    meeting on Tuesday. Dr Henry sits on the Reserve Bank board.
    The bank does think there are risks of financial collapse in the US, but
    believes it would be caused by the complexity of new financial products.
    The IMF also thinks economic growth will remain firm over the year ahead, but
    Mr de Rato says there are "serious threats and challenges ahead".
    Mr de Rato warned that it was highly unlikely that the US would continue to
    have access to "easy credit", based on its present economic policies.
    Mr de Rato said the fall in the value of the dollar should act as a "timely
    wake-up" to policy makers around the world to tackle the imbalances in the
    world economy.
    Mr de Rato said these included not only the US's deficits, but also resistance
    to economic reforms in Europe and Japan, as well as China's fixed exchange
    rate.
    Dr Henry said the problems went beyond the American deficits, which he said
    were mirrored by excessive surpluses in Asia.
    He said Asian countries were not allowing their domestic economies to grow fast
    enough, and were relying too much on exports. This put them at risk in any
    world economic downturn.
    The boom in investment in American financial markets could be brought to a halt
    by a number of developments, Dr Henry said.
    A slowdown in American growth could lead international private investors to
    pull out of the country.
    Foreign central banks, which have been buying long-term American government
    bonds, are already facing big losses as a result of the fall in the value of
    the greenback.
    "What if they change their mind?" Dr Henry asked.
    He said it was imperative that the Americans take action to reduce their budget
    deficit, while they should allow the value of the US dollar to fall further.
  • Gość: Ewcia IP: *.tmp-4.29.177.243.tmp1.dsl-verizon.net 25.02.05, 05:06
    Fajne sa te Twoje dane na temat nieuniknionego upadku USA oraz drugi watek o
    upadku Polski.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20912566
    Nie widze watku o upadku Australii. Moze jestes wiekszym optymista co do
    Twojego nowego miejsca zamieszkania? W sumie chyba jest dobrze, ze (domyslam
    sie) wybrales kraj ktory ocaleje w tym swiatowym kryzysie finansowym.

    Jesli chodzi o USA, to w niedawnej przeszlosci (lata 70-te) byl o wiele wiekszy
    kryzys dolara oraz wieksze bezrobocie, i jakos kraj przezyl. Ja osobiscie
    jestem optymistka.
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:44
    Niestety, Australia jest tez bankrutem. Zobacz moje atrykuly na witrynie
    RACJONALISTY
    www.therationalist.org/kk.php/s,3865
    www.therationalist.org/kk.php/s,3887oraz
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
    Jak padnie USA, to padnie tez i Australia. Najmniej straci zas
    na tym Rosja i UE, w tym tez Polska (choc bardziej niz inne kraje
    UE ze wzgledu na zbyt silne zwiazki PL z USA)...
    Pozdr.
  • kyle_broflovski 25.02.05, 05:36
    jak panstwo zbanczy to wcale nie znaczy ze musi zniknac z mapy Dania zbanczyla w
    1807 inne panstwa tez banczyly, moga przetrwac w innej formie np. cccp
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.02.05, 05:45
    Oczywiscie. Tyle, ze co innego jak upada globalne mocarsywo...
    Rzym tez przetrwal po upadku setki lat, ale to juz nie byl ten sam Rzym...
    Pozdr.
  • Gość: Janko muzykant IP: 207.25.56.* 25.02.05, 07:15
    Nie wiem w czym USA Tobie zaszkodzily ze tak sie uparles jak
    przyslowiowy "Cygan na d...".

    Nie wiem czy studiejesz ekonomie na tym uniwersytecie w Australii czy bron Boze
    jestes tam wykladowca. A moze studiujesz cos innego a ekonomia zajmujesz sie
    amatorsko (chyba taka jest prawda).

    Mieszkam w USA od 22 lat. Ja osobisie jestem wlascicielem domu ktory jest wart
    300 tys. a mam tylko do splacenia mniej niz 5 tys. pozyczki. Kiedy tu
    przyjechalem przezydentem byl Carter. Procenty na mortgage (pozyczka na
    nieruchomosc) byly w granicach 13-14 % - dzisiaj sa w granicach 5%. Zarabialem
    na miesiac 1,000 - dzis ponad 5,000. Jakos da sie zyc. Nikt nie mowi ze
    sytuacja ekonomiczna w tej chwili jest rozowa. Zlozylo sie na to kilka
    czynnikow. Niemniej jednak Ty przeginasz pale w druga strone tak ze glowa
    boli. Twierdzisz ze USA jest bankrutem itd. Nie martw sie o USA. Jakos sobie
    poradzimy bez australiskij doradcow.

    Poza tym robisz takie glupie uwagi "Bush zabierze ci podatek". Tego typu
    pisanina dyskwalifikuje cie od razu w moich oczach. Tak wyrazaja sie tylko
    prostaki. Nie Bush zabiera podatki tylko robia to agencje federalne i
    powinienes o tym wiedziec. Jesli Ty nie widzisz tej subtelnej roznicy to
    zajmij sie lepiej czyms innym.
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:16
    Nie widzisz, ze ty nic nowego tu nie wniosles?
    Wiesz co to jest fallacy of composition?
    Twoj przypadek nie jest wcale miarodajny, a dolar
    z czasow Cartera to ponad 2 dolary dzisiaj...
    Podatki zabiera oczywiscie nie Bush osobiscie, ale jego
    ludzie, jako ze jest on jednoczesnie glowa panstwa
    (prezydentem) i szefem rzadu premierem) a wiec i szefem
    administracji panstwowej (dokl. federalnej)...
    Napisalem tez, ze Bush zamierza ci zabrac panstwowa
    emeryture, bowiem nie ma sklad wziac $$$ na nia:
    The main cause of concern is the fact the US is running a trade deficit of about $US600billion ($760billion) and a budget deficit of about $US430billion for 2005. Link:
    www.theaustralian.news.com.au/common/story_page/0,5744,12364202%255E601,00.html
  • Gość: oliwka IP: *.umcs.lublin.pl / *.umcs.lublin.pl 25.02.05, 11:36
    USA upadnie ponieważ zawsze tak było w historii, że wielkie cywilizacje
    przeżywały swój rozkwit i upadek. Upadły przecież wszystkie supermocarstwa.

    Więc po co ta dyskusja? Kagan ma rację. USA osiągnęły chyba już kres swoich
    możliwości. Bardziej się nie rozwiną. A więc mamy początek końca.

    Przyszłość przed Afryką.

  • Gość: yeah IP: *.vf.shawcable.net 25.02.05, 11:39
  • Gość: oliwka IP: *.umcs.lublin.pl / *.umcs.lublin.pl 25.02.05, 12:42
    Zgadłeś. Brawo!
  • Gość: Kagan IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 25.02.05, 12:21
    W. Brytania byla mocarzem XIX wieku, USA zas XX wieku.
    XXI wiek bedzie najprawdopodobniej epoka Chin, ktore
    jeszcze w roku 1820 byly najwieksza gospodarka swiata,
    i sa znow nia dzis...
    pozdr.
  • maly32 25.02.05, 14:53
    to ze Chiny beda mocarzem nie ma specjalinie wplywu na normalne zycie, mnie to
    na prawde wszystko jedno. Dzis mieszkam w USA, jutro moze w Chinach, nie ma
    problemu, nowy paszport do kolekcji. Jak sie spojzy na Europe, to kraje nadal
    egzystuja, ludzie zyja bez wiekszych problemow finansowych a kraje nie sa
    mocarstwami juz od wielu, wielu lat.

    M
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:59
    Chiny nie sa najwieksza gospodarka:

    PPP PKB Chiny $6 trilionow
    PPP PKB USA $11 trilionow

    Przestac rozsiewac falszerstwa.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:23
    Ale REALNIE Chiny sa wieksza gospodarka niz USA, bowiem konsumuja wiecej i poza
    tym PKB USA jest sztucznie zwiekszony tzw. uslugami swiadczonymi przez
    amerykanskich prawnikow i maklerow gielsowych, ktore sa bezwartosciowe poza
    granicami USA, oraz wysokimi wynagrodzeniami amrykanskich lekarzy, ktore nie
    maja tak wysokiej realnej wartosci, bowiem (przykladowo) Amrykanie zyja krocej
    niz zachodni Europejczycy, ktorzy wydaja znacznie mniej na leczenie a
    szczegolnie honoraria lekarzy. Tak wiec, w skrocie, Chiny maja juz wieksza
    REALNA godpodarke niz USA!
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 21:03
    Tylko dlatego ze ktos je wiecej ziemniakow nie znaczy ze jest bogatszym od tego
    co je malo ziemniakow. Wartosc tego co sie konsumuje decyduje kto jest bogatszy.

    Znowu ta sama sprawa. Studiuj podstawowe definicje.

    Koszty maklerow i prawnikow sa bezwartosciowe poza granicami Stanow? Nie wiem
    czy sie smiac czy plakac.
    Wiesz ze wszystkie komputery wytwarzane w Azji sa bezwartosciowe w buszu
    Afrykanskim, bo nie ma gdzie je podlaczyc do elektrycznosci? Czy z tego
    wyciagniesz wniosek ze wszystkie komputery produkowane w Azji, nie maja zadnej
    wartosci?

    Medyczny system w Ameryce ma wyzsze koszty administracji niz w Europie. Jest to
    maly problem. Duzy problem jest taki ze koszty opieki medycznej rosna bardzo
    silnie. Jest to glownie spowodowane silnym rozwojem nowych technik medycznych.
    Dla przykladu, w Kanadzie, czy w UK jesli masz jakiegos okropnego raka, musisz
    czekac w kolejce na chemoterapie, czasami miesiacami albo latami. W
    Stanach ,jesli masz ubezpieczenie, wszystkie najnowsze technologie sa dostepne
    od razu. Problemem jest ze duzo ludzi (43 miliony) nia ma ubezpieczenia. Ten
    Problem jest kwestia nierownosci a nie sredniego bogactwa.

    W skrocie: USA ma najwieksza gospodarke na swiecie.
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 19:57
    jesli chodzi o przyszlosc to z bogatych krajow, USA ma najlepsze perspektywy.
    Dzieki imigracji, USA zachowa witalnosc demograficzna: w 2050: 400 milionow
    obywateli, Europa bedzie sie zmniejszac. Na dodatek, struktura demograficzna
    jest lepsza. Europa, Japonia i Chiny (tak, Chiny, dzieki systemowi jendego
    dziecka) szybko sie starzeja. USA pozostanie relatywnie mlodym krajem.
    Przyszlosc nalezy do Ameryki.
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:27
    Wieksza imigracja oznacza w USA wyzsze bezrobocie i nisze place realne.
    USA rozwijalo sie najszybciej w XIX wieku, gdy mialo deficyt ludnosci, stad w
    USA szybciej wdrazano nowe, pracooszczedne technologie niz w przeludnionej
    wtedy Europie. Deficyt sily roboczej w Europie tez spowoduje, ze Europa bedzie
    miala nowoczesniejsza, bardziej zautomatyzowana, bardziej skomputryzowana i
    bardziej zrobotyzowana gospodarke! Dzis i w przyszlosci liczy sie jakosc, a nie
    ilosc ludzi. A jakosc (srednia) ludnosci USA sie pogarsza "dzieki" masowej
    imigracji "human trash" z III swiata... "(
    newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=11568
  • maly32 26.02.05, 16:05
    :):):)

    Imigracja do USA to jest tez z Indii, Chin itd. gdzie najlepiej wyksztalceni
    ludzie wyjezdzaja jak ich kraj wyksztalci ich za darmo. Przyplyw ludzi do USA
    z innych krajow to jest to samo co sie dzieje w Europie z przyjazdem ludzi z
    Turcji, Algierii itd. nic innego. Jezeli chodzi o przyszlosc realnych pensji,
    to widac juz jak bedzie. W latach 60-tych pracownicy to glownie mezczyzni.
    Kobiety zaczely pracowac i teraz jest to bardziej 50-50, jak ostatnio
    sprawdzalem to nadal ludzie dostaja pensje grubo wyzsze niz w latach 60-tych.
    Nawet Ci ktorzy myja samochody w myjni. ;)

    M
  • kyle_broflovski 26.02.05, 16:53
    rodzina wygladala troche inaczej w 60 latach facet chodzil do roboty , baba
    siedziala w domu i mieli 2-3 dzieci
    dzis oboje pracuja dzieci maja chyba mniej a w przeliczeniu na rodzine zarabiaja
    z grubsza to samo
  • maly32 26.02.05, 19:41
    Nie stety tego dane nie potwierdzaja. Ilosc dzieci w rodzinie jest mniej
    wiecej taka sama. Jezeli chodzi o pensje to jak by sie wzielo pensje meza w
    roku 1960 i przeliczylo na dzisiejsze $ to i on i zona, kazde zarabia kolo 95%
    tego. Fakt jest ze zarobki spadly o 5% w porownaniu do 1960r ALE to sie
    zdazylo bo ilosc pracownikow wzrosla o 100%!!!!! Nadal jednak jak zona i maz
    razem pracuja, do ich zarobek jest o wiekszy jezeli sie go porowna z zarobkiem
    tylko meza w roku 1960. Jezeli sie zalozy ze w USA obecnie pracuje 130mln
    ludzi (tak gdzies slyszalem) to zeby zarobki spadly o nastepne 5% po uplyniecu
    nastepnych 45 lat, to musi przyjechac do USA nastepne 130mln ludzi patrzac na
    dzisiejsze numery. Biorac pod uwage ze (1) bedzie przyrost ludnosci w USA to
    wiecej nic 130 mln bedzie potrzebne i (2) duzo "baby boomers" idzie na
    emeryture co spowoduje duzy wzrost otwartych miejsc pracy to jest to bardzo
    watpliwe ze pensje beda robic cos innego niz sie piac w gore.

    M

    M
  • kyle_broflovski 26.02.05, 20:34
    wszystko zalezy pewnie jaka statystyke przegladasz pare lat temu przegladalem
    statystyke dotyczaca rodziny i wygladala ona tak jak pisalem. moj syn robil pare
    dni temu jakies szadanie domowe co o statystyce . na rzadowej stronie misza ze
    przez ostatnie 5 lat sytuacja malo i srednio zarabiajacych nie zmnienila sie .
    kazdy moze sobie zrobic z tym co chce.
  • maly32 26.02.05, 16:07
    Ten artukul mowi tylko o tym co swiat mysli o USA, ja akurat naleze do tych
    ktorzy uwazaja ze Amerykanie powinni o tym pomyslec tak jak ten artykul mowi.
    To jednak nie zmienia tego ze zredni Amerykanin zyje lepiej niz sredni (wstaw
    sobie kraj).

    M
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 01:28
    Oczywiscie ze nie. USA ma duzo wieksza imigracje niz Europa zachodnia i rowniez
    duzo mniejsze bezrobocie. Glowna roznica jest taka, ze USA potrafi integrowac
    imigracje, a Europa nie. Place biedoty amerykanskiej sa w zastoju od
    dziesiecioleci, ze wzgladu na imigracje. Klasa srednia ma sie bardzo dobrze i
    staje sie coraz bogatsza. Sila Stanow jest to ze drugie, trzecie pokolenie
    biednej imigracji stanie sie czescia sredniej klasy (dzieki wyksztalceniu). Tak
    jak to sie stalo z biedota Wschodnio Europjeska w XX wieku.
    Jest to nalepsza cecha USA, pomimo czasowych zastojow i wybuchow wrogosci, ten
    kraj otwiera swoje rece do "human trash", i daje mu mozliwosci rozwoju. Wszyscy
    na tym korzystamy.

    Stany sie "automatyzuja", ale nie prze budowanie fabryk w Stanach ale przez
    budowanie ich tam gdzie jest to najtaniej. Jesli, jest taniej uzyc 50
    Chinczykow do szycia butow, zamiast uzywac maszyne, to lepiej zbudowac fabryke
    w Chinach. Korzystaja na tym Chinczycy i Amerykanie. Automatyzacja nie jest
    celem a narzedziem. Nie ma co automatyzowac w stanach, bo Stany malo produkuja
    i beda produkowac coraz mniej. To sie nazywa postep gospodarczy.

    Stany maja zdecydowanie bardziej skomputeryzowano gospodarke. Maja rowniez
    lepiej wyksztalcona sile robocza. Przecietna jakosc sily roboczej (wszysktich
    ludzi ktorzy moga pracowac) jest lepsza w Stanach mimo biednej imigracji.
  • kyle_broflovski 27.02.05, 02:34
    wiem , wiem powiesz ze LaRouche to chubek
    www.larouchepac.com/
    www.larouchepac.com/pdf_files/041014_anim_eco.pdf
    mnie on jest obojetny ale ma inne spojrzenie jak oficjalne. nie chce mi sie
    szukac ale bylo tam cos jak zmienia sie struktura przemyslu chyba w CA I OH
    mowiac krotro robotnicy przemyslowi przechodza metamorfoze zamieniaja sie w
    struzy i kelnerki.

    co do emigracji i integracji . prawda jest ze podstawowym miernikiem jest szmal
    i celem kazdego jest miec wiecej szmalu. sprawy religijno kulturowe etniczne
    pozornie prawie nie istnieja ale sa widoczne szczegolnie w duzych miastach. 3
    pokolenia zabiera przegrupowanie do tz. klasy sredniej ktora i tak zanikajacej (
    i tu znowu wszystko zalezy jak sie ta klase definiuje)

    postep techniczny pozwolilby dzis spokojnie trzymac jakies 80% roboli w domu na
    permanentnym bezrobociu ale politycznie nie jest to mozliwe.

    Ruscy dali licencje na silniki lotnicze chinczykom a ci je usprawnili produkuja
    lepiej i sprzedaja. wiec ostroznie nawet z butami.


  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 18:16
    To jest najlepszy tytul ze strony laroucha:
    Bush' Social Security Privatization—Foot In the Door For Fascism

    Wiesz, jesli ktos takie rzeczy wypisuje, to naprawde.... Jego dywagacje na
    temat jego cudownych przewidywan i jakto ostatnie 40 lat to byla jedna wielka
    katastrofa gospodarcza, to po prostu smutna masturbacja.

    Co do zmian w strukturze zatrudnienia. To prawda ze sa przegrani zmian
    strukturalnych, ludzie ze slabym wyksztalceniem (tylko high school),
    przegrywaja na koncu produkcji bezposredniej w stanach. czesc z nich bedzie
    biedowac jako struze i kelnerki. Ale jest to mniejszosc i jest to obraz
    statyczny. Z czasem ci ludzie albo ich dzieci zdobeda wyksztalcenie (bo sie to
    oplaca i niema innego wyjscia). Statystyki to potwierdzaja. Place realne sa w
    zastoju od lat 70-ych. Ale jesli wylaczy sie z tych obliczen imigrantow, to
    place realne wzrosly znaczaco w ciagu ostatnich 30-tu lat.

    kwestie etniczne maja znaczenie wszedzie. Wielka roznica pomiedzy US i EU to to
    ze w Europie biedna imigracja nie jest integrowana do sily roboczej. W Stanach
    nie ma z tym zadnego problemu.

    Postep techniczny nie ma znaczenia na dluzsza mete jaka czesc ludzi pracuje. W
    porownaniu z 18-tym wiekiem dzisiejsza technologia to niebo i ziemia, ale
    zatrudnienie jest wieksze niz kiedykolwiek. Nie jest wazne co sie robi, ale
    wartosc tej roboty. Wartosc roznych robot sie zmienia ze zmiana technologi, ale
    pracy nigdy nie ubywa.

    Z casem Chinczycy, zbuduja wystrczajaca silna gospodarka do wutwarzania coraz
    nowoczesniejszych rzeczy. Zdarzylo sie to w Koreii, Japoni, Tajwanie. Zdarzy
    sie to Chinach. Human progress. Wszyscy dzieki temu sa bogatsi. Jest to virtous
    cycle.
  • kyle_broflovski 27.02.05, 22:00
    Nie wiem jak na twojej planecie ale na mojej wiekszosc tych co urodzi sie w
    gethcie tam tez umiera. Imigranci Mexykanie nie bardzo integruja sie bo i po co
    z czasem bedzie ich bedzie jeszcze wiecej warto zaczac uczyc sie hiszpanskiego
    no i do Meksyku blizej.
    Naplyw nielegalnych imigrantow zauwazony zostal urzad podatkowy (kupa
    niesciagnietego podatku) wiec ulegalni ich sie pobyt. Wynik wyborow ciagle
    zaleza od nastrojow spolecznych a te sa zwiazane z tym czy kto ma prace i jaka.

    System edukacyjny produkuje jeszcze operatorow a nie humanistow dlatego
    refleksje nad postepem technologiczno-spolecznym nie zdarzaja podczas sobotniego
    BBQ (wiekszosc niestety zyje tu i teraz). Ludzie z wyzszym wyksztalceniem ciagle
    stanowia mniejszosc i bez genetycznej ingerencji nic sie nie zmienic przez dlugi
    czas bo ewolucja jest na mojej planecie wolna. Sprawe pogarsza postep
    technologiczny. Ciagle sa jeszcze ludzie ktorzy pracuja aby zyc a nie zyja aby
    pracowac.

    Ciagle jeszcze nie wszystko da sie wyrazic liczbami. Sa nawet rozne opinie co do
    ekonomii. Jeden z moich znajomych ktory uczyl na uniwerku fizyki termodynamiki
    buduje teraz "entropijne" modele ekonomiczne w jednym z wiekszych bankow.
    Tlumaczyl mi ze na dobra sprawa nikt nie wie jak ekonomia fukcjonuje (co nie
    przeszkadza ludziom robic kase ) ale przypomina troche termodynamike.

    Do pelnego szczescia porzebny jest namojej planecie

    D obrowolny
    U powszechniacz
    P orzadku
    A bsolutnego.

    A jak jest na twojej planecie?
  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 06:21
    A moze Kobyszcze (KOntemplator BYtu SZCZEsny)? ;)
    Pozdr.
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 28.02.05, 16:05
    Meksykanie sie integruja. Powoli czy szybko ale sie integruja. Nie jest kwestia
    gdzie miszkaja. Ale czy uczestnicza w gospodarce amerykanskiej. Nawyrazniej
    uczestnicza. Byly getta polskie, zydowskie, niemieckie. Do pewnego stopnia one
    ciagle isntieja. Czy uwazasz ze polacy (legalni), zydzi, niemcy nie sa czescia
    gospodarki?

    Ludzie nie filozofuja na temat postepu? Ludzie pracuja zeby zyc? Co z tego?
    Ludzie z wyzszym wyksztalceniem stanowia 37% populacji w Stanach. Ta proporcja
    stale rosnie.

    Ja pracuja na Wall Street w hedge fund. Zajmuje sie modelowaniem kontraktow
    finansowych. Wiec dokladnie wiem o tym co mozna a co nie mozna sprowadzic do
    liczb. Co z tego?

    Na mojej planecie, ja sie nie przejmuje wewnetrznym zyciem innych ludzi. People
    will take care of themselves.

    Postep technologiczny niczego nie pogarsza. Czyni on nas wszystkich bogatszymi
    i zdrowszymi. Poczytaj sobie o lump-of-labor fallacy.
  • kyle_broflovski 28.02.05, 16:52
    a propos integracji
    Joseph Hayne Rainey byly nieewolnik byl pierwszym czarnym kongresmenem w latach
    1870-79. na formalne zakonczenie segregacji rasowej trzeba bylo czekac nastepne
    100 lat (wyobraz sobie ze jescze na poczatku lat 60 w niekturych czesciach USA
    jezdzily autobusy z miejscami dla czarnych.

    poniewaz zyjesz w swoim hermetycznym swiecie ("Ja pracuja na Wall Street w hedge
    fund. Zajmuje sie modelowaniem kontraktow finansowych. Wiec dokladnie wiem o tym
    co mozna a co nie mozna sprowadzic do liczb. Co z tego?"

    i nie przejmujesz sie zyciem innych ("i nie przejmujesz sie zyciem innych ("Na
    mojej planecie, ja sie nie przejmuje wewnetrznym zyciem innych ludzi. People
    will take care of themselves.)

    radze oderwac sie dod szklanej kuli i spedzic nastepne wakacje przemiezajac USA
    w szerz . bedziesz mial okazje zobaczyc blue color towns i integracjie
    Meksykanow. zoglerka liczbami moze byc przyjemna co prawie 4 na dzisieciu
    skonczyl uniwersytet co prawie czwarty na dziesieciu zrobil sobie vasectonomy.
    co do licz liczb czytanie twoich i analiza zajmie mi troche czasu narazie wiec
    bez liczb. Liczby te sa i tak w duzej mierze produktem
    tworczej ksiegowosci (vide Enron i spolka).

    Jak zatem ten Disneyland pracuje mimo ze zarobki stoja w tym samym miejscu od
    lat 70 (jak to piszesz)i 1/3 z grubsza zyje bez jakiegokolwiek ubezpieczenia
    leczac sie chyba w szpitalach stanowych. odpowiedz znajdziesz w TV bo nawet po
    tym jak Bush majacy kontakt z bogiem oszwiadczyl ze nie wierzy w istnienie BMR w
    Iraku 60-80% amerykanow w to wierzy.

    o upadku imperiow napisano sporo ksiazek a w nich mozna znalesc rozne konkluzje
    ekonomiczne mozna wiec sobie wybrac co wygodne. to co wspolne to to ze
    wierchuszka oderwala sie od rzeczywistosci na tyle ze doly spoleczne zrozumialy
    ze karmi ich sie bull shitem i ze dalej im nie po drodze z wierchuszka (vide
    wojna w Vietnamie i jej gospodarcze kozysci zakonczone spolecznym
    niezadowoleniem nie tyle upadek co mechanizm). swiatem rzadza oportunisci i
    tylko czekaja na taki moment by wykroic cos dla siebie.

    wojna w Iraku czy kazda inna z wyjatkiem tej ostatniej tego nie zmieni pekniecie
    chinskiego ekonomicznego balona jesli peknie tez nic nie zmieni. wydaje mi sie
    ze testem bedzie social security i medicare bo to ma realny wplyw na rozmiar
    steaku i ilosc piwa w weekend.


  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 01.03.05, 13:46
    Masz racje. Osoby pracujace na Wall Street maja mozgi
    po kompletnym praniu: na uczelni i w pracy. Oni mysla,
    ze wszystko w gospodarceda sie sprowadzic do pieniadza,
    a wiec wymodelowac na komputerze... A przeciez jakosci
    skwantfikowac sie nie da.
    "Experci" Commerzbanku na ktore sie powiluje nasz ekspert
    z Wall Street pisza bzdury, bo nie ma naukowej,
    to jest empirycznej i obiektywnej metody kwantyfikacji jakosci.
    Kazda proba kwantyfikacji jakosci jest bowiem z definicji
    arbitralna. A nie jeden bank zbankrutowal, w tym w Niemczech...
    Wiec nie podniecajmy sie, ze cos napisali ludzie z banku. Ja
    przepracowalem prawie 10 lat w bankach jako analityk, wiec wiem,
    co ci experci bankowi wiedza (bardzo niewiele)...
    2. Bony sa tyle warte, ile papier na jakich zostaly wydrukowane.
    Sa tylko iluzja, jak kazdy tzw. papier wartosciowy... Jako
    dziecko bawilem sie setkami roznych akcji, bonow, obligacji,
    za ktore kiedys ludzie placili solidnymi, carskimi zlotymi rublami+
    albo tez majacymi pokrycie w zlocie markami Cesarstwa Niemieckiego...
    3. Poczytajcie Stiglitza! Gdyby nie ogromny dlug zagraniczny,
    stopy % byly by w USA nizsze!
    Zobaczcie, jakie sa one w Japonii, ktora nie ma dlugu zagranicznego,
    a jakie w zadluzonym po uszy za granica USA. Przyplyw kapitalu je
    obniza, ale tylko do czasu...
    4. Powstrzymajmy sie ze zbyt ogolnymi twierdzeniami. Skad wiecie,
    co ja np. wiem o neopozytywizmie albo teorii superstrun?
    Pozdr.
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:47
    Jeszcze raz. Nota Kommerzbanku wyjasnia, ze niezaleznie od metody, roznice GDP
    sa takie same.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:36
    USA marnotrawią energię na wielką skalę, a to marnotrawstwo poprawia im statystykę PKB: choć USA mają o ok. 160 mln ludzi mniej niż UE, to zużywają one o 1/3 więcej energii, a owo marnowanie energii przekłada się w Ameryce na większy PKB. Jednakże jakość życia jest wyższa w UE niż w USA. Unia Europejska wydaje mniej na zbrojenia (bowiem nie prowadzi ona obecnie wojen imperialnych, jak USA), Amerykanie wydają zaś więcej na zwalczanie przestępczości. Amerykańskie państwowe szkoły (głownie średnie, choć coraz częściej także podstawowe i wyższe) są znane na świecie ze swego przerażająco niskiego poziomu nauczania i opanowania przez młodzieżowe gangi i handlarzy nielegalnymi narkotykami. W Unii Europejskiej mamy obecnie ok. 322 lekarzy na 100 tys. mieszkańców, a w USA tylko 279, mimo iż Amerykanie wydają więcej na medycynę (pod koniec XX wieku w USA wydawano ponad 13% PKB na ochronę zdrowia, a w tym samym czasie w Niemczech nieco ponad 10% a w Wielkiej Brytanii tylko ok. 7%). Amerykanie uważają, że dobrobyt materialny daje im fizyczne bezpieczeństwo. Ale w roku 1999 w Unii było 1.7 zabójstw na 100 tys. mieszkańców, a w USA aż 6.26 (w roku 2002 nawet ok. 9). W UE na 100 tys. mieszkańców tylko 87 osób przebywa w więzieniach, w USA aż 685, czyli osiem razy więcej (co czwarty więzień na świecie siedzi w amerykańskim więzieniu). Na jednego policjanta wypadało w roku 2002 w USA mniej osób niż w Unii (przykładowo w USA 318 osób, a w zbliżonej kulturowo Wielkiej Brytanii, mającej wciąż kłopoty z Ulsterem, 350, a w Japonii nawet 480), a przestępczość jest i tak większa w USA. Natomiast USA jest niemalże niekwestionowanym światowym liderem jeśli chodzi o wydatki na reklamę: W roku 1990 tylko mała Dania wydawała większą część swego PKB na reklamę. W tymże roku amerykański “przemysł reklamowy” (“advertising industry”) wydawał rocznie około 238 ECU (około 189 USD) na przeciętnego Amerykanina (tylko duński “przemysł” reklamowy wydawał wówczas więcej per capita). Nic więc dziwnego, iż amerykańskie reklamy z dość dużym powodzeniem sprzedawały amerykański model konsumpcji, a także ów “osławiony” mit Ameryki nie tylko wewnątrz USA, ale też i poza jego granicami...

    Total advertising spending in local currency as a percentage of GDP, and in ECUs per capita (Source: Waterson, 1992)
    Country Advertising spending as % of GDP Advertising spending per capita
    Belgium 0.61 85.2
    Denmark 1.57 295.1
    France 0.76 130.1
    Germany 0.83 158.7
    Greece 0.91 49.2
    Ireland 0.99 97.6
    Italy 0.61 92.4
    The Netherlands 0.94 140.9
    Portugal 0.81 37.2
    Spain 1.88 166.9
    UK 1.16 159.6
    Austria 0.91 152.0
    Finland 1.01 212.6
    Norway 0.69 146.3
    Sweden 0.85 173.0
    Switzerland 1.03 269.4
    USA 1.39 237.6
    Japan 0.88 166.1
  • Gość: Kagan IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:46
    Gość portalu: Krzysiek napisał(a):
    Meksykanie sie integruja. Powoli czy szybko ale sie integruja. Nie jest kwestia
    gdzie miszkaja. Ale czy uczestnicza w gospodarce amerykanskiej. Nawyrazniej
    uczestnicza. Byly getta polskie, zydowskie, niemieckie. Do pewnego stopnia one
    ciagle isntieja. Czy uwazasz ze polacy (legalni), zydzi, niemcy nie sa czescia
    gospodarki?
    - Widzialem te integracje. Pracuja za stawki za ktore nie sposob uczciwie
    wyzyc, stad musza dokradac...

    Ludzie nie filozofuja na temat postepu? Ludzie pracuja zeby zyc? Co z tego?
    Ludzie z wyzszym wyksztalceniem stanowia 37% populacji w Stanach. Ta proporcja
    stale rosnie.
    - I co z tego, jak jednoczesnie maleje jakosc owego wyksztalcenia?

    Ja pracuja na Wall Street w hedge fund. Zajmuje sie modelowaniem kontraktow
    finansowych. Wiec dokladnie wiem o tym co mozna a co nie mozna sprowadzic do
    liczb. Co z tego?
    - Jak pracujesz na Wall Street w sekulatywnym "funduszu", to ty nic, ale to
    nic nie wiesz o prawdziwej gospodarce...:( Ty nie wytwarzasz PKB (GDP), ty
    go ZMNIEJSZASZ, bezproduktywnie marnujac takie zasoby jak ziemia (grunt na
    ktorym stoi budynek owego "funduszu"), ENERGIA elektryczna itd.

    Na mojej planecie, ja sie nie przejmuje wewnetrznym zyciem innych ludzi. People
    will take care of themselves.
    - Za te nedzne place, ktore teraz otrzymuje coraz wiecej "working poor" w USA?

    Postep technologiczny niczego nie pogarsza. Czyni on nas wszystkich bogatszymi
    i zdrowszymi. Poczytaj sobie o lump-of-labor fallacy.
    - Czyzby? Zatruwa srodowisko, szczgolnie ostanio zatruwaja je rolnicy
    naduzywajacy nawozow sztucznych i srodkow zabijania owadow, zatruwa od dawna
    przemysl, a takie wynalazki jak bron masowego razenia moga doprowadzic
    rychlo do konca zycia na ziemi... Postep technologiczny obecnie zastepuje prace
    umyslowa praca maszyn (komputerow), a wiec niedlugo caly twoj fundusz bedzie
    zatrudnial tylko 1 czlowieka w Public Relations Department - resszte przejmie
    tzw. AI...
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:46
    Meksykanie musza dokradac? gdzie, skad, jak? Co ty wiesz o Ameryce?

    Ja myslalem ze nie mozna wycenic jakosci. A jednak, Kagan znalazl metode
    naukowa.

    Tak jest dokladnie jak mowisz. Moja firma specjalizuje sie w niewiedzeniu jak
    gospodarka pracuje. Dzieki temu zarabiamy tyle pieniedzy. Ja to tam jestem
    superspecjalista. Ja kompletnie nic nie wiem o niczym. Dzieki temu, zarabiam
    mase forsy.

    O, patrz. Slonko wstaje, deszczyk pada, zaraz sie wybieram do pracy, zeby sobie
    pookradac "working poor". Like Homer Simpson says: Mmmmmmm..."working poor".

    Lump-of-labor! Lump-of-Labor! Lump-of-labor! Go, Cowboys!
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:34
    1. USA ma najwiecej policjantow per 1000 ludnosci z krajow OECD.
    Nie mowi ci to nic? Byles kiedys w kolorowej albo latynoskiej
    dzielnicy? Ja bylem, i nie chcial bym byc zmuszony tam mieszkac...
    Kradna wszystko i wszedzie...
    2. Przeciez caly czas ci mowie, ze jakosci nie da sie skwantyfikowac.
    Stad QAM jest jednym wielkim oszustwem!
    3. Zarabiacie, bo jestescie dobrymi "con artists", i wydajecie
    sporo na reklame. Dobry oszust zawsze dobrze zarabial. Nie twierdze,
    bynajmniej, ze jestes zlym oszustem! Zapewne znasz sie na swym
    procederze, co nie wyklucza jego szkodliwosci spolecznej...
    4. Working poor nie stac na twe uslugi. Ty raczej zerujesz na
    innych pasozytach, czyli tzw. upper middle class. Bo upper class
    oszukiwac sie raczej nie da...
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 02.03.05, 15:43
    1. Tak, przestepczosc jest wieksza w Stanach. I co to ma do rzeczy. Ja nie
    mieszkalbym w biednej dzielnicy, bo slabe szkoly. Meksykanie jakos specjalnie
    kradna? Nie, to czysty falsz.

    2. Wiec nie da sie skwantyfikowac dla QAM, ale da sie skwantyfikowac dla
    uniwersytetow.

    3./4. Moj hedge fund nie wydaje nic na reklame. hedge funds zasadniczo wydaja
    bardzo malo na reklame (z wyjatkiem na relationship management dla duzych
    inwestorow) My nie obsugujemy zadnych klientow, czy to zklasy sredniej czy
    wyzszej. Glowni inwestorzy w hedge-funds jako klasa to wlasnie upper middle
    class. Srednia klasy ma bardzo maly dostep do hedge funds. Nie masz pojecia o
    Wall Street. Nie masz pojecia o hedge-funds
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:09
    Ktos na tym forum chce, aby inne kraje nasladowaly USA. Ale niby czemu?
    USA marnotrawią energię na wielką skalę, a to marnotrawstwo poprawia im statystykę PKB: choć USA mają o ok. 160 mln ludzi mniej niż UE, to zużywają one o 1/3 więcej energii, a owo marnowanie energii przekłada się w Ameryce na większy PKB. Jednakże jakość życia jest wyższa w UE niż w USA. Unia Europejska wydaje mniej na zbrojenia (bowiem nie prowadzi ona obecnie wojen imperialnych, jak USA), Amerykanie wydają zaś więcej na zwalczanie przestępczości. Amerykańskie państwowe szkoły (głownie średnie, choć coraz częściej także podstawowe i wyższe) są znane na świecie ze swego przerażająco niskiego poziomu nauczania i opanowania przez młodzieżowe gangi i handlarzy nielegalnymi narkotykami. W Unii Europejskiej mamy obecnie ok. 322 lekarzy na 100 tys. mieszkańców, a w USA tylko 279, mimo iż Amerykanie wydają więcej na medycynę (pod koniec XX wieku w USA wydawano ponad 13% PKB na ochronę zdrowia, a w tym samym czasie w Niemczech nieco ponad 10% a w Wielkiej Brytanii tylko ok. 7%). Amerykanie uważają, że dobrobyt materialny daje im fizyczne bezpieczeństwo. Ale w roku 1999 w Unii było 1.7 zabójstw na 100 tys. mieszkańców, a w USA aż 6.26 (w roku 2002 nawet ok. 9). W UE na 100 tys. mieszkańców tylko 87 osób przebywa w więzieniach, w USA aż 685, czyli osiem razy więcej (co czwarty więzień na świecie siedzi w amerykańskim więzieniu). Na jednego policjanta wypadało w roku 2002 w USA mniej osób niż w Unii (przykładowo w USA 318 osób, a w zbliżonej kulturowo Wielkiej Brytanii, mającej wciąż kłopoty z Ulsterem, 350, a w Japonii nawet 480), a przestępczość jest i tak większa w USA. Natomiast USA jest niemalże niekwestionowanym światowym liderem jeśli chodzi o wydatki na reklamę: Tab. 14.14 w Dodatku Statystycznym pokazuje nam, iż w roku 1990 tylko mała Dania wydawała większą część swego PKB na reklamę. W tymże roku amerykański “przemysł reklamowy” (“advertising industry”) wydawał rocznie około 238 ECU (około 189 USD) na przeciętnego Amerykanina (tylko duński “przemysł” reklamowy wydawał wówczas więcej per capita). Nic więc dziwnego, iż amerykańskie reklamy z dość dużym powodzeniem sprzedawały amerykański model konsumpcji, a także ów “osławiony” mit Ameryki nie tylko wewnątrz USA, ale też i poza jego granicami...

  • Gość: Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 06:16
    Zatrudnienie jest dzis wieksze, bo jest tez dzis o wiel wiecej ludzi. Ale stopa
    bezrobocia musi rosnac na skutek postepu technicznego - przeszslosc nie ma tu
    nic do rzeczy, bo w przeszlosci byla tylko substytucja pracy fizycznej przez
    maszyny, a teraz mamy zastepwanie pracy umyslowej przez maszyny (komputery)...
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 28.02.05, 15:55
    Kiedys banki zatrudnialy tak zwanych komputerow. Byli to ludzie, ktorzy z
    zawodu liczyli slupki. Potem przyszla era komputerow elektronicznych. Wszyscy
    ci ludzie zostali zastapieni maszynami. Czynnosc umyslowa wyparta przez
    maszyny! Koniec swiata! Roboty przejmuja Swiat pracy! Bezrobocie 98%! 98%
    ludzkosci zarabia 0! Zaraz, zaraz. Bezrobocie to 5%. Coz sie stalo? To przeciez
    niemozliwe. Wiem! Ten swiat nie istnieje. Tak naprawde to wszystkie te
    statystyki to klamstwo! Tak, teraz to wiem.

    Mala propozycja: idz do google i poszukaj lump-of-labor fallacy. Jak sobie to
    poczytasz i zrozumiesz, wtedy sugeruje przystepowanie do dyskusji
  • Gość: Kagan IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:51
    Oczywiscie, ze to jest niemozliwe. Obecnie realne bezrobocie w USA
    jest o wiele wyzsze niz te oficjalne 5%. Dawniej byl w USA tzw. shortage of
    manpower, stad kazdy, ale to praktycznie kazdy imoirant byl tam przyjmowany z
    otwartymi rekami. Dzis sa restrykcje na imigracje. Jak to wytlumaczysz,
    jak wedlug neoliberalnych teorii PODAZ WYTWARZA POPYT? Przeciez w zwiazku z tym
    podaz sily roboczej powinna wytwarzac zapotrzebowanie na nia! To skad sie biora
    te miliony bezrobotnych w USA, i czemu USA nie przyjmuje kazdego, kto chce
    tam pracowac? Wiesz jak trudno Polakowi dostac wze do USA? A przeciez oni
    chca tam pracowac, a wiec zwiekszac PKB USA. Czemu sie im na to nie pozwala?
  • Gość: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:34
    www.Google.com. Type: "lump-of-labor fallacy". Read. Try to think. Respond to
    my posts.

    Imigranci nie byli przyjmowani z otwartymi rekami pomiedzy 1920-1960. kwestie
    polityczne jak rowniez glupota ekonomiczna panujacego paradygmatu Keynsa.

    Czemu nie wpuszczaja wszystkich? Kwestia politycznej ekonomii (nacisk labor
    unions), jak rowniez kwestie infrastruktury, wpuszczanie wilekiej ilosci bardzo
    slabo wyksztaconej imigracji naklada koszty. Dobrze wyksztalcona imigracja jest
    przyjmowana z otwartymi rekami (przynajmniej do 2001). Wiem ba sam przeszedlem
    ta droge. Tak czy owak, USA sa najbardziej otwarte na imigracje z krajow
    bogatych. I odnosza najwiekszy sukces w jej integracji (razem z Kanada).

    Co do bezrobocia to mielismy ta duskusje pare stron wczesniej, przeczytaj sobie
    jeszcze raz, na temat labor participation rates w USA i EU.
  • Gość: Kagan IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:27
    1. O tej "fallacy" napisz krotko wlasnymi slowami. Moze byc w "basic English".
    2. Mowa byla o Ameryce okresu najwiekszej ekspansji, a wiec mniej
    wiecej od polowy lat 1800 do roku 1920, kiedy to w USA uznano
    Polakow za rase podrzedna, i ograniczono imigracje Polakow...
    3. Nie zmienia to faktu, ze albo neoliberalna teoria jest do doopy,
    albo rzad USA sie do nie stosuje, choc sobie nia gebe wciaz
    wyciera, podobnie jak Bogiem w uzasadnianiu wojen...
    4. Liczy sie stopa bezrobocia, a nie partycypacji. Partycypacja
    zalezy bowiem od czynnikow kulturowych, a wiec nieporownywalnych
    przynajmniej ilosciowo!
  • Gość: rubinsztajn IP: *.nyc.rr.com 25.02.05, 18:03
    Niewatpliwie tak.
  • Gość: rubinsztajn IP: *.nyc.rr.com 25.02.05, 18:05
    Tu nasunela sie mysl, ze byc moze nie mam racji gdyz zapewne wychodzi z celi.
    Pisze pod roznymi nickami z roznych IP.
  • Gość: Krzysiek IP: 63.66.48.* 25.02.05, 20:02
    Jest to glupie zeby uzywac wyzwisk do Kagana. W ten sposob waliduje sie
    falszerstwa i przeklamania, ktore on rozsiewa. Fakty sa latwo dostepne na
    internecie
  • Gość: Kagan IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:19
    Atakujecie mnie po chamsku, bo wiecie, ze pisze prawde oparta na faktach
    i danych, ktore mozna latwo zweryfikowac na Internecie i w kazdej wiekszej
    bibliotece uniweryteckiej... A to, ze liberalowie i Amerykanie w ogole sa
    chamami, to wiadomo od dawna... :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka