Dodaj do ulubionych

6 mln Polaków chce emigrować. Ty też?

28.09.01, 08:16
Blisko sześć milionów Polaków, czyli aż 40 proc. polskiej siły roboczej,
chciałoby pracować i mieszkać za granicą, z czego ponad 20 proc. jest na to
zdecydowane - wynika z najnowszego opracowania firmy doradczej
PricewaterhouseCoopers. Sądzisz, że to prawda?
  • Gość: Ania IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 08:41
    Ja juz to zrobilam. I to sytuacja w Polsce mnie do tego zmusila, gdyz po
    studiach(medycyna) oferowano mi raczej zasilek niz pensje.
    Moze 6 mln chce migrowac, ale ile % z tej liczby naprawde to zrobi i co
    najwazniejsze utrzyma sie (mam na mysli znajdzie prace i zadowolenie) w nowym
    kraju to co innego. W kazdym razie nie dziwi mnie ta liczba. Sytuacja w Polsce
    dla wielu grup spolecznych jest nie najciekawsza, wiec dlaczego dziwimy sie
    mlodym ludziom ktorzy chca zyc normalnie i nie skrecac sie z zazdrosci na mysl
    o rowiesnikach z 'Zachodu' ktorzy maja zupelnie inne realia?
  • Gość: Aśka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 10:00
    Nie dziwi mnie ten wynik, szczególnie, że dotyczy on ludzi młodych. Skoro w
    Polsce dziurę w budżecie SLD chce łatać moimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, to
    czas zmienić kraj. Zresztą z pracą dla absolwentów też nie jest różowo. Firmy
    padają z dnia na dzień. A pensje wystarczają na coraz mniej.
  • Gość: Ita IP: 213.76.182.* 28.09.01, 12:52
    Sądzę, że liczba ta jest mocno przesadzona, choćby ze wzgledu na bariery
    językowe. Bez znajomości języka trudno znależć pracę, tym bardziej dobrą i
    chyba minęły już czasy gdy inteligenci jeździli na zachód sprzątać itp. Co
    innego z osobami słabo wykształconymi, ale im tak samo będzie trudno znaleźć
    dobrze płatną pracę jak i w kraju z tego samego pomodu, braku zapotrzebowania
    na niewykształconą siłe roboczą. Wielu młodych ludzi wyjeżdza, zostaje na jakiś
    czas, ale ilu ich jest? Wcale nie tak wielu, jadą do pracy w barach itp. Czy o
    to chodzi młodym wykształconym ludziom? W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
    a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
    przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.
    Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
    europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
    jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
    lepiej. A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
    mają dokładnie takie same. A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
    Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
    walczyć o cos więcej.
  • Gość: Bogdan G IP: *.arsdigita.de 28.09.01, 13:58
    > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

    Ano, i wlasnie dlatego, ze mam swoja dume wyjechalem, bo ponizej mojego
    honoru jest pracowac gdzies, gdzie oferuja mi mnije niz gdzies indziej.

    Bogdan G.
  • Gość: Adios ! IP: 170.28.16.* 18.10.01, 20:10



    KATALOG FORUM > GOSPODARKA



    odpowiedz na list
    odpowiedz cytując
    PODSUMOWANIE TEJ GLUPIEJ DYSKUSJI
    Autor: Gość portalu: Koniec!
    Data: 18-10-2001 20:06 adres: 170.28.16.*


    --------------------------------------------------------------------------------
    Jesli ktos chce wyciagnac koncowe sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
    to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
    zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
    pieniedzmi i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
    ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
    dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy ( how
    sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba. A czas bezlitosnie ucieka.
    No wiec, warto wyjezdzac czy nie ?!?!?


  • Gość: DUZY IP: 170.28.16.* 23.10.01, 15:39
    Bo w Polsce jest przede wszystkim NUDNO ! NUDNO i szaro, jak kiedys.
    Nudni ludzie ,ich nudne problemy, nudne dyskusje, nudni politycy,nudna pogoda ,
    nudne - znowu szare jak kiedys ulice, nudne polskie filmy,nudne gazety, nudne
    zagraniczne reklamy.
    Z wszystkiego wieje NUDA !!!!
  • Gość: krzychu IP: *.phil.east.verizon.net 23.10.01, 19:40
    Gość portalu: DUZY napisał(a):

    > Bo w Polsce jest przede wszystkim NUDNO ! NUDNO i szaro, jak kiedys.
    > Nudni ludzie ,ich nudne problemy, nudne dyskusje, nudni politycy,nudna pogoda ,
    >
    > nudne - znowu szare jak kiedys ulice, nudne polskie filmy,nudne gazety, nudne
    >
    > zagraniczne reklamy.
    > Z wszystkiego wieje NUDA !!!!

    Jesli sie bedzie patrzylo tylko na to co atrakcyjne, to i gazety czyta sie zbyt
    pozno, zreszta, czy warto, jesli tylko sa one nudne !? Jesli sie szuka
    atrakcyjnego zycia trzeba z Polski uciekac... i to jak najszybciej ! Ja sam to
    juz w 1993 zrobilem ! Ale nie po to by miec fajne zycie, nie ! Lepiej jest zostac
    tam, gdzie zycie jest ciekawe. Jesli ktos chce zyc interesujaco, ciekawie, itp.
    musi z uporem do tego dazyc, nawet wbrew wlasnym obawom. Nie opisze juz nigdy,
    jak balem sie tego wyjazdu na Zachod !!! Tylko odwagi ! jesli w Polsce jest
    nudno, to dla mnie znaczy, ze moze byc ciekawiej - wniosek jest jedyny: zostaje w
    kraju (!), bo gdzie pojsc, ... tam..., gdzie nudne, ustabilizowane zycie, nudne
    reklamy, nudne gazety, nudni ludzie ???
  • Gość: JK IP: *.ne.mediaone.net 29.09.01, 02:59
    Pogratulowac dobrego samopoczucia. Ale po kolei:

    >Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,

    W USA ok 30% spoleczenstwa ma wyzsze wyksztalcenie. W Polsce - 5%. I owszem, sa w
    USA tez kiepskie uczelnie, ale w Polsce z wyjatkiem UJ, UW, moze paru politechnik
    reszta to dno. W Bostonie (gdzie mieszkam) jest najwieksza koncentracja Noblistow
    na glowe mieszkanca (dotyczy to tez calej USA). Sa tutaj tlumy studentow z calego
    swiata ktorzy placa ciezkie pieniadze (ok $30 tys rocznie czesnego + utrzymanie)
    za najwyzszej jakosci wyzsze wyksztalcenie.

    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

    Jesli wiedze polaczyc z poziomem wyksztalcenia - to prosze spojrze na moj
    poprzedni paragraf. Jesli chodzi o tak zwana wiedze ogolna - no coz brak wiedzy o
    Polsce nie implikuje braku wiedzy ogolnej. Jak duzo w Polsce sie wie o Zimbabwe?
    Jesli chodzi o kulture w USA (tak bardzo wysmiewana) to spiesze doniesc, ze
    Boston Symphony ma swiatowa renome, mase znakomitych wykonawcow, a sala peka w
    szwach za kazdym razem (choc bilety sa drogie, wyjscie 2 osob do opery wieczorem
    moze kosztowac do $200 dolarow. Mozna by bylo kupic mase hamburgerow za to...)

    UPrzejmie prosze o dane na temat wyzszosci w zakresie inteligencji. Nawiasem
    mowiac - co to jest inteligencja?

    > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
    > walczyć o cos więcej.

    W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy) firm
    (glownie wysokich technologii) Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin
    dziennie, wymaga sie czesto doktoratu, 10 lat scisle specjalistycznego
    doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby sie zalapac. Potem sie pracuje
    ciezko pare lat i jak dobrze pojdzie ((ok 3 przypadki na 10) to moze sie za
    opcjii/akcji zarobi na studia dla dzieci - a jak nie, to trzeba nowej pracy
    szukac....I znowu od nowa

    Mysle, ze potrzeba poczucia wyzszosci wynika z glebokich kompleksow mieszkancow
    Polski. Wiem doskonale bo sam je mialem.

    -- JK
  • Gość: stern IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 14:57
    Gość portalu: JK napisał(a):

    > w Polsce z wyjatkiem UJ, UW, moze paru politechn
    > ik
    > reszta to dno.

    a o UAM słyszał?

  • Gość: kali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.01, 12:07
  • Gość: kali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.01, 12:08
    Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu to przyblakla gwiazda
  • Gość: Tomek IP: *.lodz-polnoc.sdi.tpnet.pl 09.10.01, 12:19
    TAK CHCE EMIGROWAC
    mam prawie 40 lat myslalem, ze Polska pojdzie we wlasciwym kierunku, ciag
    dalszy - poprzedniej hipokryzji pt demokracja socjalistyczna aktualnie nazywa
    sie Panstwo Prawa, niespojne i zaskakujace przepisy, balagan rosnaca
    biurokracja,rosnace obciazenia fiskalne, od 9 lat prowadze wlasna dzialalnosc
    moj nastepny projekt z dziedziny IT chcialbym uruchomic za granica a nie w tym
    balaganie.
    I jeszcze jedno - jak kazdy narod mamy swoje wady - niestety nasz zestaw wad
    jest szczegolnie koszmarny - lenistwo, niechec do nauki, zamilowanie do oszustw
    i kradziezy, tolerancja dla nieuczciwosci i naduzywania alkoholu w polaczaniu z
    nieustajaco wysokim mniemaniem o sobie ( pycha i poczucie wyzsosci w stosunku
    do innych narodow ) stanowia zabojcza mieszanke . 10 - 11 lat temu mielismy
    szanse - a teraz " miales chamie zloty rog".
    Sorry ze tyle goryczy , ale uwazam ze media lubia podtrzymywac swietnie
    mniemanie o sobie naszej nacji - mity typu jak Zachod sie nami interesuje,
    jaka mamy kulture i jacy jestesmy wyksztalceni - jest tylko jedna recepta na
    sukces na swiecie ciezka, solidna praca - ale do nas to nie dociera.
  • Gość: Teresa IP: *.sympatico.ca 16.10.01, 16:54
    Ja mialam 40 lat jak emigrowalismy z Polski, i mialam swoj bisnes w Polsce.
    Prosze sobie wyobrazic, ze bedzie Pan pracowal 2-3 razy wiecej jak w Polsce.
    Jezeli ma pan sie finansowo dobrze, naprawde nie radze. Moja mama zawsze mowila
    " wszedzie dobrze gdzie nas nie ma". Prosze sobie wyobrazic - gdy Pan emigruje
    jest pan na samym dole w nowym kraju. Zaczyna Pan od przetrwania- praca na
    czarno lub legalnie - budowy, kuchnie itp. Jak Pan ambitny po nocach zdobywanie
    uprawnien aby moc wkonywac swoj zawod, a potem chca kanadyjskie doswiadczenie,
    gdzie je znalesc jak nikt Pana nie zatrudni bez tego doswiadczenia. Zupelnie
    inna jest sprawa jezeli ma Pan potrzebna na Zachodzie specjalizacje, zna Pan
    jezek, i oferuja Panu prace od zaraz. Tylko wtedy ma to sens. Rzady wszedzie
    takie same - tylko dbaja o siebie, na naszych oczach robia bzurne decyzje i
    wmawiaja nam ze tego chcemy i to bedzie dla naszego dobra.Podziesieciu latach
    w Kanadzie tez martwimy sie o jutro i spokojna starosc, czasy niespokojne trudno
    cos przewidziec. Myslimy o powrocie do Polski. Jestesmy z tych co sie nam
    powiodlo, pracuje w swoim zawodzie, znam jezyk. Dzieci sobie dobrze radza, ale
    gdy ma sie 40 lat ? Takie jest moje zdanie. Co innego ci co nie maja na chleb,
    tacy ludzie musza szukac wszedzie gdzie mozliwe zarobku, aby przetrwac, ale tez
    nic nie beda zalowac, bo nic nie zastawili za soba - a beda sie cieszyc co
    osiagneli.I zycze powodzenia, znam mlodych, ktorzy radza sobie bardzo dobrze.
    Namawiam do aktywnosci wyjcia z domui pracy. I jeszcze jedno - czy nie moze Pan
    nawiazac kontakwow przez Ambasady i otworzyc swoje Przedsiewziecie za granica
    nie emigrujac z Polski. Nie wiem co to jest bo nie rozumiem skrotu. Z
    pozdrowieniami Teresa z Kanady
  • Gość: Ola IP: *.tin.it 09.10.01, 16:21
    Gość portalu: JK napisał(a):


    - W Bostonie (gdzie mieszkam) jest najwieksza koncentracja Noblistow na glowe
    mieszkanca (dotyczy to tez calej USA).

    Mysle, ze opinie Pana sa troche wyjete z kontekstu. Jesli mowiac o Bostonie mysli
    pan o calej Ameryce, to tak jak uwazac, ze Warszawa reprezentuje Polske.
    Ja pare lat mieszkalam na poludniu Stanow Zjednoczonych, poznalam dobrze
    tamtejsza kulture (raczej jej brak)i styl zycia. Sami Amerykanie z
    polnocy "wstydza" sie swoich poludniowych i zachodnich stanow uwazajac je za
    zacofane, a to przeciez tak wielki obszar i to jest tez prawdziwa Ameryka.

    > > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od
    nich.

    > Boston Symphony ma swiatowa renome...

    Coz, nasze Mazowsze tez ma renome. Polemizowalabym dlugo na temat ogolnej wiedzy
    o swiecie w USA, ktora Pan wychwala, za to odbiera ja Polakom. Przecietny
    Amerykanin nie tylko nie wie nic o Zimbabwe (nawet na jakim kontynencie sie
    znajduje), ale tez nie odrozni Argentyny od Austrii. Szkoly sa na niskim
    poziomie, i dopiero uniwersytety oferuja dobra jakosc. Oczywiscie sa wyjatki, jak
    wszedzie.
    >

    > W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy) fir
    Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin dziennie, wymaga sie czesto doktoratu,
    10 lat scisle specjalistycznego doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby sie
    zalapac.

    Znow uwazam ze ta opinia nie jest reprezentacyjna dla calej Ameryki. Nalezy
    scisle odroznic zycie w kilku duzych miastach, ktore zna Pan dobrze, od zycia
    wiekszosci mieszkancow tzw. prowincji amerykanskiej. Otoz w takich stanach jak
    Alabama, Georgia, Carolina, Luizjana itd itd, malo kto pracuje 10 godzin, praca
    konczy sie o 4-5 po poludniu (wiem bo sama pracowalam) i wszyscy ida podlewac
    ogrodki z butelka piwa w dloni. Nie generalizujmy wiec.

    Takze nie przesadzajmy. Nie jest tak zle w Polsce. Moze Boston oferuje
    urozmaicony styl zycia, tak jak Londyn, Paryz i inne wielkie miasta. Zupelnie
    inaczej wyglada zycie w 100tys. miasteczku w Luizjanie czy polnocnej Florydzie.
    Tam jest po prostu nudno.

    Ja w tej chwili mieszkam w polnocnych Wloszech, blisko Mediolanu, ale wkrotce
    wroce do Polski. Zycie tu jest bardzo trudne, korupcja, biurokracja,
    niezyczliwosc, lenistwo, arogancja, niskie place... . Coz, kazdy kraj ma swoje
    problemy i sie z nimi boryka.

  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 15:47

    > Mysle, ze opinie Pana sa troche wyjete z kontekstu. Jesli mowiac o Bostonie mys
    > li
    > pan o calej Ameryce, to tak jak uwazac, ze Warszawa reprezentuje Polske.

    No i dobrze - niech Warszawa będzie reprezentatywna - w porównaniu z Berlinem,
    Paryzem czy Sztokholmem to zapyziała wiocha.


    > Ja pare lat mieszkalam na poludniu Stanow Zjednoczonych, poznalam dobrze
    > tamtejsza kulture (raczej jej brak)i styl zycia. Sami Amerykanie z
    > polnocy "wstydza" sie swoich poludniowych i zachodnich stanow uwazajac je za
    > zacofane, a to przeciez tak wielki obszar i to jest tez prawdziwa Ameryka.

    Tak jest w każdym państwie - ale nawet gdzieś w Ft. Louderdale czy Kentwood
    ludzie żyją100 razy lepiej niż w Polsce. Byłaś kiedyś w Wiżajnach albo w
    Hajnówce. Tam można sobie tylko strzelić w głowę.

    > Coz, nasze Mazowsze tez ma renome. Polemizowalabym dlugo na temat ogolnej wiedz
    > y
    > o swiecie w USA, ktora Pan wychwala, za to odbiera ja Polakom. Przecietny
    > Amerykanin nie tylko nie wie nic o Zimbabwe (nawet na jakim kontynencie sie
    > znajduje), ale tez nie odrozni Argentyny od Austrii. Szkoly sa na niskim
    > poziomie, i dopiero uniwersytety oferuja dobra jakosc. Oczywiscie sa wyjatki, j
    > ak
    > wszedzie.

    Tak wszystko u nas nie tylko dorównuje, ale i znacznie przewyższa...
    I co z tego moja droga, że nie wiedzą gdzie jest Polska. A kto wie w Polsce co
    jest stolicą Idaho czy nawet Florydy ? Kto coś powie o Duluth ?



    > >
    >
    > > W USA powstaje (i bankrutuje) rocznie ogromne ilosci (nie pamietam z glowy
    > ) fir
    > Ludzie pracuja jak szaleni - po 12 godzin dziennie, wymaga sie czesto doktoratu
    > ,
    > 10 lat scisle specjalistycznego doswiadczenia i tone innych kwalifikacji zeby s
    > ie
    > zalapac.
    >
    > Znow uwazam ze ta opinia nie jest reprezentacyjna dla calej Ameryki. Nalezy
    > scisle odroznic zycie w kilku duzych miastach, ktore zna Pan dobrze, od zycia
    > wiekszosci mieszkancow tzw. prowincji amerykanskiej. Otoz w takich stanach jak
    > Alabama, Georgia, Carolina, Luizjana itd itd, malo kto pracuje 10 godzin, praca
    >
    > konczy sie o 4-5 po poludniu (wiem bo sama pracowalam) i wszyscy ida podlewac
    > ogrodki z butelka piwa w dloni. Nie generalizujmy wiec.
    >


    > Takze nie przesadzajmy. Nie jest tak zle w Polsce. Moze Boston oferuje
    > urozmaicony styl zycia, tak jak Londyn, Paryz i inne wielkie miasta. Zupelnie
    > inaczej wyglada zycie w 100tys. miasteczku w Luizjanie czy polnocnej Florydzie.
    >
    > Tam jest po prostu nudno.

    Może i nudno, ale ludzie nie zdychająz głodu jak we wsiach postpegeerowskich. Nie
    kopią biedaszybów.

    > Ja w tej chwili mieszkam w polnocnych Wloszech, blisko Mediolanu, ale wkrotce
    > wroce do Polski. Zycie tu jest bardzo trudne, korupcja, biurokracja,
    > niezyczliwosc, lenistwo, arogancja, niskie place... . Coz, kazdy kraj ma swoje
    > problemy i sie z nimi boryka.
    >

    Świetna puenta, w Polsce jest lepiej ale ja mieszkam w Mediolanie LOL :)))))
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 15:36
    JK - zamiast udowadniać wyższosc USA nad Polską (co nie ulega dyskusji) lepiej
    doradźjak najlepiej wyemigrować. Podziel się swoimi doświadczeniami. Pomóż
    setkom młodych, którzy o tym marzą. Pozd. Serd.
  • Gość: Andrew IP: *.proxy.aol.com 14.10.01, 08:21


    > JK - zamiast udowadniać wyższosc USA nad Polską (co nie ulega dyskusji) lepiej
    > doradźjak najlepiej wyemigrować. Podziel się swoimi doświadczeniami. Pomóż
    > setkom młodych, którzy o tym marzą. Pozd. Serd.

    Kochani, nie robcie z Zachodu i ze Stanow ziemskiego raju. Jestem obywatelem
    amerykanskim i mieszkam w Stanach w NY od 13 lat. Liczy sie przede wszystkim
    wyksztalcenie. Ja postawilem na nauke, ukonczylem studia na NYU i posiadam dobrze
    platna prace. Praca umyslowa jest wiecej platna niz fizyczna. Ciezko pracujacy
    robotnik wykwalifikowany, ktory pracuje nawet po 10 godzin dziennie ledwo dorowna
    w zarobkach sekretarce w office. Smiac mi sie chce jak przypominam czasy z Polski
    kiedy robotnicy okupowali fabryki, biurowce, ministerstwa, czy ublizali
    dyrektorom. Tutaj robotnik nie ma nawet wstepu do budynku administracji i tam
    gdzie urzeduje zarzad. Na drzwiach biurowcow mozna spotkac napisy, ze pracownikom
    fizycznym wstep wzbroniony, wszystkie sprawy prosze zalatwiac przez swojego
    supervisera czyli brygadziste w tym przypadku.

    Minimalna placa w Stanach wynosi $5.15 na godzine. W NY najtansze mieszkanie
    kosztuje $1500 miesiecznie, jesli ktos ma stawke minimalna to nie zarobi nawet na
    mieszkanie.
    Oczywiscie malo kto podejmie prace za $5.15 na godzine. Minimum normalni ludzie
    pracuja za $14 czy $20 na godzine.
    Wszystko zalezy od tego w Stanach czy ktos potrafi wykorzystac swoje 5 minut w
    zyciu. Jesli tak to pozniej przez cale zycie moze miec dobrobyt.

    Pojawila sie w NY nowa kategoria ludzi bezdomnych. Tych co maja niskie emerytury
    np. 1 tys. dolarow na miesiac albo mniej albo ci ktorzy zarabiaja po $6 czy $7 na
    godzine. Ludzie ci nie zebrza, stoluja sie w tanich restauracjach sa czysto
    ubrani, tylko noce spedzaja na ulicy bo nie stac ich zaplacic $1500 czynszu
    miesiecznie. Sa to Amerykanie przewanie, ktorzy nie potrafia tak zarobkowi
    turysci z Polski mieszkac po kilka obcycp osob w jednym mieszkaniu.

    Ameryka to kraj dla ludzi operatywnych i przediebiorczych. Nie wystarczy tylko
    miec prace, ale trzeba miec dobrze platna prace.

    Niektorzy ludzie z Polski, ktorzy wygrali na loterii wizowej wizy emigracyjne,
    posprzedawali w Polsce mieszkania, samochody i przyjechali calymi rodzinami
    tutaj. Dla wiekszosci sie powiodlo, ale byli i tacy co skonczyli na ulicy, albo
    po wydaniu pieniedzy musieli na bruk wracac do Polski.

    Jesli ktos nie ma w Stanach rodziny czy dobrych znajomych, ktorzy na poczatku nie
    pokieruja i nie pomoga to niech sie dobrze zastanowi jak chce przyjechac do
    Stanow.
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 17:14

    > Kochani, nie robcie z Zachodu i ze Stanow ziemskiego raju. Jestem obywatelem
    > amerykanskim i mieszkam w Stanach w NY od 13 lat. Liczy sie przede wszystkim
    > wyksztalcenie. Ja postawilem na nauke, ukonczylem studia na NYU i posiadam dobr
    > ze
    > platna prace.

    Good for you. Tutaj w Polsce jest mnóstwo ludzi po studiach i to na znacznie
    lepszych uczelniach niż np. St. John`s (jeśli mówimy o tym samym uniwersytecie).
    Przy czym lepszych nie znaczy, że bardziej poważanych. Po prostu gdyby pojechali
    do USA i stanęli do tych samych egzaminów co wy - to nie macie żadnych szans. I
    oni tutaj nic nie dostaną - kapujesz ? Albo pracę za taką płacę jak u was
    robotnicy fizyczni.

    > Praca umyslowa jest wiecej platna niz fizyczna.

    Nawet by mi to do głowy nie przyszło:)

    Reszta jest oczywista - chodzi o to, że masz wykształcenie, znasz języki - np.
    angielski,niemiecki i w Polsce jesteś nikim. I będziesz nikim. A w USA zarabiasz
    na starcie 50 000 USD rocznie.
    Pozd.
    LG
  • Gość: NYU? IP: 170.28.16.* 15.10.01, 19:29
    To po pierwsze. Po drugie- skonczylem studia w Polsce i MBA w USA.
    To kolejny objaw polskiej arogancji. Wydaje ci sie, ze wiele umiesz po polskiej
    uczelni. Ucza cie wielu niepotrzebnych rzeczy a przede wszystkim w przestarzaly
    sposob.
    A do konkurencyjnych egzaminow z wami stajemy codziennie-w praktyce a nie
    teorii- i wy zawsze przegrywacie. A to dlatego, ze uczysz sie po to by swa
    wiedze umiec wykorzystac w praktyce do zarabiania pieniedzy. Ocena za ten
    egzamin nie jest ilosc punktow czy stopien, tylko to do czego twa edukacja jest
    przydatna.
    A wam sie do niczego nie przydaje jak widac, wlasnie ostatnia pale dostaliscie
    w dzien wyborow...
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 02:01
    ...ale tylko do pewnego momentu.


    > To po pierwsze. Po drugie- skonczylem studia w Polsce i MBA w USA.
    > To kolejny objaw polskiej arogancji. Wydaje ci sie, ze wiele umiesz po polskiej
    >
    > uczelni. Ucza cie wielu niepotrzebnych rzeczy a przede wszystkim w przestarzaly
    >
    > sposob.

    Nie pieprz stary. Każdy polski student, który staje do egzaminów na elitarną
    uczelnię (UW, UJ, SGH etc..)i się dostanie jest znacznie lepszy od każdego, który
    rozpoczyna naukę w dowolnym renomowanym uniwersytecie USA. U was potrzeba tylko
    szmalu. I każdy debil ze szmalem może studiować i skończy studia i dostanie
    świetne oferty bo ma np. mocny dyplom MIT czy Harvard czy Berkley. Właśnie - musi
    mieć tylko (aż ?) 60 tys. USD. I to wystarczy. U nas debil nie ma szans aby się
    dostać. I nie ma przebacz.
    Schody zaczynają się później - wasze szkoły mają mnóstwo szmalu, prowadzą
    programy badawcze wymagające olbrzymiego zaangażowania finansowego, mogą
    zatrudniać wybitnych naukowców - nasze nie mogą.
    A ileż to razy MEL z Polit. Warszawskiej wygrywał jakieś tam konkursy w USA.
    Kolejność była taka:
    1. Nasi
    2. Ruscy z Łomonosowa
    3 i dalej reszta (w tym MIT). I nie będzie inaczej. (A startowało np. 50
    zespołów)

    Takich przypadków jest mnóstwo. Wasi studenci są przeciętni ale potęga gospodarki
    pozwala im realizować plany. Nasi są świetni, ale miernota Polski nie pozwala im
    na nic. Najwyżej na zasiłek. Wasze uczelnie są znane na świecie - ergo wasze
    dyplomy mają charakter "All Access" -pojedziesz do Japonii czy Australii - witają
    z otwartymi ramionami. A nasze - kto zna UJ czy UW, czy nawet SGH. Nie myl zatem
    pojęć.

    > A do konkurencyjnych egzaminow z wami stajemy codziennie-w praktyce a nie
    > teorii- i wy zawsze przegrywacie. A to dlatego, ze uczysz sie po to by swa
    > wiedze umiec wykorzystac w praktyce do zarabiania pieniedzy.

    Jedź do Bangladeszu z tym swoim MBA i rób szmal. Nie zrobisz choćbyś się zesrał z
    wysiłku. Bo tam nie ma gospodarki, nie ma infrastruktury, nie ma pieniądza. I w
    Polsce jest tak samo (i nic się nie zmieni). U was to wszystko jest. A z każdym
    projektem jest tak, że musisz mieć szmal - pomysł to tylko wstęp. Trzeba kasy i
    to dużej.W USA jest efekt skali.To samonapędzający się mechanizm.

    Ocena za ten
    > egzamin nie jest ilosc punktow czy stopien, tylko to do czego twa edukacja jest
    >
    > przydatna.
    > A wam sie do niczego nie przydaje jak widac, wlasnie ostatnia pale dostaliscie
    > w dzien wyborow...

    Co ci zmienią wybory jak nie ma kasy. Ja sam tez pewnie będę musiał wyjechać. I
    też pewnie do USA, bo tylko tam można do czegoś dojść.Mam tego świadomsć.
    Niestety.


    Pozd.
    LG


















  • Gość: Student IP: 170.28.16.* 16.10.01, 14:18
    W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
    Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
    Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie, geniusze
    z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko poszukaj
    pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
    zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac poprawnie
    resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
    Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
    ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz, ze
    tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi sie
    za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz sie
    uczyc haftowania serwetek.
    A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
    zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz sie
    sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz w
    domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
    przeskoczeniem 400 punktow.
  • Gość: Stud IP: 170.28.16.* 16.10.01, 16:37
    W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
    Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
    Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie, geniusze
    z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko poszukaj
    pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
    zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac poprawnie
    resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
    Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
    ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz, ze
    tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi sie
    za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz sie
    uczyc haftowania serwetek.
    A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
    zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz sie
    sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz w
    domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
    przeskoczeniem 400 punktow.
  • Gość: Rafał IP: *.css.pl / 10.0.107.* 25.07.02, 16:59
    Gość portalu: Stud napisał(a):

    > W mojej kompanii jest 6100 osob. Ja jestem jedyna osoba z wyksztalceniem z
    > Polski popartym dyplomem stad, sprawdzalem to w roster. Sa tu ludzie z
    > Bangladeszu wlasnie, Rosji, Indii, Korei , Chin. A gdzie wy jestescie,
    geniusze
    > Jesteś typowym blablaczem, polaczkiem, który wyjechał i zapomniał już języka
    ojczystego — patrz wyżej w mojej kompanii.
    > z dyplomami UW, UJ, SGH? Nie narzekaj na warunki jak stara baba, tylko
    poszukaj
    > Pamietaj o następującej zasadzie, o której mówią ludzie, którzy wracają z
    USA:"Przeciętniak w Polsce to geniusz w USA. Jak się dobrze nad tym zastanowisz
    to przyznasz mi rację. Mam nadzieję, że nie kończyłeś powyższych uczelni,
    wskazuje na to Twoja wypowiedź. Ja miałem przyjemność skończyć jedną z nich.
    Poziom bardzo wysoki. pamiętaj także o tradycji i historii np. UJ.
    > pracy za granica. A jesli nie potrafisz jej znalezc,zalatwic wizy H-1 (USA)
    > zdobyc funduszy na wyjazd, nawiazac profesjonalnych kontaktow,napisac
    poprawnie
    >
    > resume to znaczy ze zmarnowales czas na swa nauke.
    > Zastanow sie raz jeszcze, po co sie uczysz. Zeby stawac do zawodow z ludzmi
    > ktorzy koncza te pogardzane przez ciebie universytety? Ty naprawde uwazasz,
    ze
    > tu ktos sie przejmie taka porazka? Smieszne. Na studia idzie sie tu i placi
    sie
    >
    > za nie by potem zarabiac pieniadze. Dla przyjemnosci i konkurowania mozesz
    sie
    > uczyc haftowania serwetek.
    > A propos wyjazdu do USA: Pospiesz sie. Niedlugo "zamykamy drzwi" na dobre. A
    > zanim wsiadziesz w samolot, zdaj sobie chocby standartowego TOEFL-a, lubisz
    sie
    > Co to znaczy "zamykamy". Czy Ty się wstydzisz swojego pochodzenia. USA to
    wspaniały kraj. Każdy Amerykanin jest dumny ze swojego pochodzenia. Prawdziwy
    Polak zachowuje sie tak samo !!!!!!!!! Powyższe Twoje cytaty a'propos
    konkurowania i uczenia się — tu muszę przeznać Ci rację. Jest to świeta prawda.
    > sprawdzac. Jesli nie bedziesz mial co najmmniej 520 punktow, to lepiej siedz
    w
    > domu. Znam polskich absolwentow " dobrych " uczelni, ktorzy mieli problemy z
    > przeskoczeniem 400 punktow.
    Pamiętaj o tym, że języka się można zawsze nauczyć. Pisanie przez Ciebie o
    punktach — wychodzą Twoje kompleksy, a także brak ukończenia dobrej wyższej
    uczelni. Ale i tacy muszą być wśród nas.
  • Gość: PGCUSA IP: 170.28.16.* 16.10.01, 17:15
    Zaczyna mi sie odbijac, jak czytam twe wywody. Zaraz mi sie przypomina to
    gadanie glupkowatych nauczycieli jeszcze z podstawowki: A ten to zrobi lepiej
    a tamten gorzej.Glupie, nonsensowne przymierzanie, kto gorszy, kto lepszy.Kto
    silny, kto slaby.
    Kraj ksztalci kadry fachowcow, by budowali silna gospodarke- bo bez tego ludzie
    zawsze beda zblakanymi, glupimi biedakami.
    Zasobnosc ludzi, ich majatek, silne struktury panstwa, praworzadnosc,wlasciwa
    ochrona zdrowia, kultura i to wszystko co sklada sie na tzw standard zycia jest
    JEDYNA wlasciwa miara jakosci edukacji ludzi na kazdym poziomie.
    Rankingi, stopnie i punkty sa tylko nic nie znaczaca ciekawostka.
    Niestety.

  • Gość: Oh, LG ! IP: 170.28.16.* 16.10.01, 17:18
    Zaczyna mi sie odbijac, jak czytam twe wywody. Zaraz mi sie przypomina to
    gadanie glupkowatych nauczycieli jeszcze z podstawowki: A ten to zrobi lepiej
    a tamten gorzej.Glupie, nonsensowne przymierzanie, kto gorszy, kto lepszy.Kto
    silny, kto slaby.
    Kraj ksztalci kadry fachowcow, by budowali silna gospodarke- bo bez tego ludzie
    zawsze beda zblakanymi, glupimi biedakami.
    Zasobnosc ludzi, ich majatek, silne struktury panstwa, praworzadnosc,wlasciwa
    ochrona zdrowia, kultura i to wszystko co sklada sie na tzw standard zycia jest
    JEDYNA wlasciwa miara jakosci edukacji ludzi na kazdym poziomie.
    Rankingi, stopnie i punkty sa tylko nic nie znaczaca ciekawostka.
    Niestety.


    --------------------------------------------------------------------------------


  • Gość: Student IP: 170.28.16.* 15.10.01, 19:34
    St John's nie ma nic wspolnego z New York University, kolku.
    NYU jest na dolnym Manhattanie a St. Johns na Queens.
  • Gość: MBA IP: 64.107.216.* 15.10.01, 23:50
    > Good for you. Tutaj w Polsce jest mnóstwo ludzi po studiach i to na znacznie
    > lepszych uczelniach niż np. St. John`s (jeśli mówimy o tym samym uniwersytecie)
    > .
    > Przy czym lepszych nie znaczy, że bardziej poważanych. Po prostu gdyby pojechal
    > i
    > do USA i stanęli do tych samych egzaminów co wy - to nie macie żadnych szans.

    To co wypisuje ten facet, swiadczy tylko o tym, ze nie ma pojecia o czym pisze.
    Ktokolwiek podnosi glos na temat wyzszosci polskich uczelni nad amerykanskimi
    powinien zamilknac i nie osmieszac sie.

    Nie dosc, ze polskie uczenie sa przeludnione, niedofinansowane, to w dodatku
    kultywuja przesarzaly program nauczania. To co jest wykladane w polsce jest tylko
    powieleniem tego co tworzy sie na zachodzie, bo w Polsce nie wymysla sie chyba
    nic, a w kazdym razie malo. Wiem, bo studiowalem na jednej z lepszych polskich
    politechnik. Kazdy sie rajcowal, ze to taka swietna szkola, znana na swiecie;
    profesorowie wiekszosc czasu spedzaja w Stanach, Anglii, Niemczech i Kanadzie.

    Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
    warty. To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
    wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
    Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
    Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnosc.
    Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

    Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
    University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
    $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic w
    amerykanskich warunkach.
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 02:20

    > Ktokolwiek podnosi glos na temat wyzszosci polskich uczelni nad amerykanskimi
    > powinien zamilknac i nie osmieszac sie.

    Nie mówię o uczelniach tylko o materiale, który tu studiuje kapewu ? Chodzi o
    studentów. Polske uczelnie są gorsze bo:

    1. Nie mają światowej renomy,
    2. Nie mają szmalu.

    I tylko dlatego. A przy tych dwóch czynnikach to nawet nie wiadomo, który jest
    skutkiem, a który przyczyną.

    > Nie dosc, ze polskie uczenie sa przeludnione, niedofinansowane, to w dodatku
    > kultywuja przesarzaly program nauczania. To co jest wykladane w polsce jest tyl
    > ko
    > powieleniem tego co tworzy sie na zachodzie, bo w Polsce nie wymysla sie chyba
    > nic, a w kazdym razie malo.

    Coś pewnie tam wymyślają - w tym momencie obrażasz wielu polskich naukowców - ale
    jak pisałem w wyższym liście, na wprowadzenie pomysłu do gospodarki potrzeba
    mnóstwo szmalu. A tego nie ma w Polsce. No i chyba też nie ma atmosfery - tj.
    jeśli się komus cos udaje to mu rzucają kłody pod nogi. Ileż to wynalazków
    skończyło w szufladach, albo na pokazowych prototypach. Jeśli studiowałeś na
    Polit. to pewnie sam masz tego świadomość.


    Wiem, bo studiowalem na jednej z lepszych polskich
    > politechnik. Kazdy sie rajcowal, ze to taka swietna szkola, znana na swiecie;
    > profesorowie wiekszosc czasu spedzaja w Stanach, Anglii, Niemczech i Kanadzie.
    >
    > Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
    >
    > warty.

    Dyplom był śmieciem - ale wiedzę do kurwy nędzy miałeś, nie ???? Dyplom olali i
    musiałeś zaczynać od zera, ale wiedzy olać nie mogli. Gdybyś miał polski papier i
    na dodatek "amerykańską wiedzę" to dostałbyś takiego kopa w dupę, że hej.


    To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
    > wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
    > Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
    > Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnos
    > c.
    > Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

    To tylko potwierdza słusznosć mojego wywodu.

    > Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
    > University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
    > $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic
    > w
    > amerykanskich warunkach.

    O to chodzi - to jest jak bilet na samolot. Musisz go kupić bo tak się przyjeło.
    Inaczej nie polecisz. Ale nic wielkiego tam się nie dowiesz. Tzn jeśli jesteś po
    Polit. to się dowiesz, bo w kwestiach businessu jesteś kapuścianym głąbem, ale
    gdybyś był po AE czy SGH to byś ziewał na zajęciach.

    Pozd.
    LG
  • Gość: Andrew IP: *.proxy.aol.com 16.10.01, 05:01


    > Ale jak przyszlo co do czego i wyladowalem w Stanach, to ten dyplom byl nic nie
    >
    > warty. To, ze mi sie tu powiodlo, zawdzieczam tylko temu, ze moje resume
    > wyladowalo na odpowiednim biurku po znajomosci. A potem to sie juz posypalo.
    > Jedna praca za druga i teraz wszystko zawdzieczam doswiadczeniu zawodowemu.
    > Oczywiscie dobrze miec wyzsze wyksztalcenie, ale to z Polski to tylko formalnos
    > c.
    > Tu jest nic nie warte, chyba ze masz Ph.D.

    W tym miejscu to Ty piszesz brednie. Jesli ktokolwiek skonczy studia w Polsce i
    posiada dyplom magistra moze zrobic ewaluacje. Jednak dyplom magistra z Polski
    nie rowna sie amerykanskiemu Master tylko Bachelor Degree (nizszy od magistra
    uniwersytecki stopien naukowy, ktory w Stanach uzyskuje sie po 4 latach studiow).
    Jesli natomiast ktos studiowal w Polsce moze otrzymac za to kredyty(kazdy
    przedmiot ma zwykle 3-4 kredyty) na Uniwersytecie w Stanach i czesc przedmiotow
    ma zaliczone. Na przyklad magister z Polski moze otrzymac po ewaluacji nawet 120
    kredytow i stopien Bachelor Degree. Ma tym sposobem krotsza o 4 lata droge do
    magistra w Stanach i wystarczy zdobyc jeszcze 60 kredytow przez nastepne 2 lata i
    mozna zrobic Master.

    Jesli chodzi o poziom to w zaleznosci od uczelni. Najgorzej dobijalo mnie na
    studiach praca domowa i przygotowywanie sie z wykladu na wyklad. Pod tym wzgledem
    to mialem lawe w Polsce na UW.

    > Dlatego, moim planem jest wrocic na studia i zdobyc tu M.B.A. na Northwestern
    > University, albo University of Chicago. Wprawdzie takie studia kosztuja okolo
    > $60,000 dolarow, ale to jest inwestycja bez ktorej nie sposob sie dalej przebic
    > w
    > amerykanskich warunkach.

    Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys. to
    mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Stanach.

    Polski dyplom jest uznawany i ewaluowany w Stanach, ale w praktyce znalezienie na
    niego pracy jest mozliwe tylko jesli ktos jest obywatelem USA badz stalym
    rezydentem i zna biegle angielski.

    Pozdrawiam
    Andrew
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 08:52
    Jesli ktokolwiek skonczy studia w Polsce i
    >
    > posiada dyplom magistra moze zrobic ewaluacje. Jednak dyplom magistra z Polski
    > nie rowna sie amerykanskiemu Master tylko Bachelor Degree (nizszy od magistra
    > uniwersytecki stopien naukowy, ktory w Stanach uzyskuje sie po 4 latach studiow
    > ).
    > Jesli natomiast ktos studiowal w Polsce moze otrzymac za to kredyty(kazdy
    > przedmiot ma zwykle 3-4 kredyty) na Uniwersytecie w Stanach i czesc przedmiotow
    >
    > ma zaliczone. Na przyklad magister z Polski moze otrzymac po ewaluacji nawet 12
    > 0
    > kredytow i stopien Bachelor Degree. Ma tym sposobem krotsza o 4 lata droge do
    > magistra w Stanach i wystarczy zdobyc jeszcze 60 kredytow przez nastepne 2 lata
    > i
    > mozna zrobic Master.

    OK - bo wczoraj to już zacząłem się wsciekać, że będe musiał rozpoczynać wszystko
    od nowa w USA. A jak oni przeliczaję te punkty - tzn. gdybym miał od razu 180 -
    czy to możliwe, że zdajesz tylko kilka egzaminów i jest OK. Czy trzeba pisać
    jakąś pracę, czy wygłaszać dysertację ? No i jak wtedy z płatnościami.To są
    studia w trybie zaocznym - jak rozumiem ?


    > Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys. to
    > mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Stanach.

    Przeliczyłem to sobie na PLN - 6 lat to 6x60 = 360 tys USD !!! x 4,2 = 1.512.000
    PLN. Czyli 15 miliardów starych złotych !!! Tanie to to nie jest.


    > Polski dyplom jest uznawany i ewaluowany w Stanach, ale w praktyce znalezienie
    > na
    > niego pracy jest mozliwe tylko jesli ktos jest obywatelem USA badz stalym
    > rezydentem i zna biegle angielski.

    HMmmmmmm - będę musiał w takim razie dobrze przygotować wyjazd.

    A swoją drogą - do tej pory wszyscy klepali dzieciom w Polsce "uczyć się, uczyć,
    wyższe wykształcenie, wyźsze wykształcenie". A teraz, kiedy tytuł mgr. się
    zdeprecjonował, okazuje się, że trzeba było od razu po maturze wyjechać na
    turystyczną do USA, tam pracować na zmywaku i się uczyć. I stopniowo piąć się w
    górę. Byłoby to znacznie bardziej korzystne. Po 6 latach byłoby OK.

    Pozd.
    LG
  • Gość: Andrew IP: *.proxy.aol.com 17.10.01, 17:45
    > OK - bo wczoraj to już zacząłem się wsciekać, że będe musiał rozpoczynać wszyst
    > ko
    > od nowa w USA. A jak oni przeliczaję te punkty - tzn. gdybym miał od razu 180 -
    >
    > czy to możliwe, że zdajesz tylko kilka egzaminów i jest OK. Czy trzeba pisać
    > jakąś pracę, czy wygłaszać dysertację ? No i jak wtedy z płatnościami.To są
    > studia w trybie zaocznym - jak rozumiem ?

    Jesli jestes z Polski magistrem to masz zaoszczedzone 4 lata studiow w Stanach.
    Kazdy przedmiot w Stanach ma okreslona liczbe kredytow. Zwykle jest 3 lub 4.
    Jesli taki sam przedmiot miales w Polsce na studiach, to automatycznie tutaj
    dostajesz za niego te 3 lub 4 kredyty iliczy sie jakby go bral tutaj. Na polski
    dyplom uzyskac na studiach 180 kredytow nie jest mozliwe. Dlatego, ze czesc
    przedmiotow jest zupelnie inna. Dlatego maksimum co mozna uzyskac to 120
    kredtytow na polski dyplom.

    W Stanach nie ma studiow zaocznych. Rozklad zajec ustalasz sobie sam co semestr
    czyli co pol roku. Od Ciebie zalezy czy bedziesz w danym semestrze bral jeden
    przedmiot czy 4 przedmioty. Wybierasz sobie rowniez czas zajec. Mozesz wybrac
    sobie klasy ranne czy wieczorowe (nie mylic ze studiami wieczorowymi w Polsce).
    Nie ma ograniczen wiekowych na studiach. Studiuja ludzie w roznym wieku. Zdarza
    sie, ze na studiach na w jednej klasie sa 19-latkowie i ludzie po 50-tce. I to
    jest tutaj normalne. Nie ma podzialu na studia dzienne, zaoczne czy wieczorowe.
    Uczelnia. Jest jeden rodzaj studiow. Z tym, ze mozesz sobie wybrac godziny
    wykladow z rana , po poludniu czy wieczorem. Zeby byc magistrem musialbys jeszcze
    ze dwa lata studiowac i napisac prace.

    > > Kochani na NYU jeden semestr kosztowal mnie $30tys. Natomiast za $60 tys.
    > to
    > > mozna postudiowac najwyzej 1 rok. Widze, ze nikt z Was nie studiowal w Sta
    > nach.
    >
    > Przeliczyłem to sobie na PLN - 6 lat to 6x60 = 360 tys USD !!! x 4,2 = 1.512.00
    > 0
    > PLN. Czyli 15 miliardów starych złotych !!! Tanie to to nie jest.

    Tak ale to sa ceny na NYU lub prywatnych renomowanych uniwersytetach. Mozna
    wybrac na przyklad tania uczelnie miejska w NY jak CUNY, ktora ma College duzo
    tansze. Jak Hunter College, Borough College, Queens College, etc. I wtedy rok
    studiow kosztuje tam 5-6 tysiecy dolarow. Gorzej jest z praca po miejskich
    collegach. Chetniej bioro do pracy i wiecej placa po prywatnych Collegach.

    Poza tym jesli ktos jest obywatelem amerykanskim badz stalym rezydentem, to moze
    wystapic o dofinansowanie lub pozyczke. Na Collegach miejskich dofinansowanie
    pokrywa w calosci czesne, koszt pomocy naukowych i jeszcze ok. $1000 dostaje
    student co pol roku w gotowce na reke na swoje wydatki. Dofinansowanie na
    miejskich Collegach jest bezzwrotne. Gorzej jest z prywatnymi gdzie semestr
    kosztuje 30 tys. dolarow. Wtedy bezzwrotne dofinansowanie ze strony Stanu i Rzadu
    nie pokrywa wszystkiego i student jesli nie ma swoich pieniedzy musi brac
    pozyczke studencka z banku na nauke, ktora jest niskooprocentowana i splaca sie
    ja po skonczeniu studiow i podjeciu pracy. Ale warunek trzeba byc obywatelem llub
    miec staly pobyt.

    Studia w USA to temat rzeka. Jesli chcesz to podaj swoj e-mai i jak masz jakies
    pytania to odpowiem.

    I jeszcze jedno. Przecietny student z Polski jest tutaj zawsze w czolowce.

    Pozdrawiam
    Andrew
  • Gość: Student IP: 170.28.16.* 16.10.01, 14:24
    Hej, hej.
    Nie musisz miec zaraz calych 30 tys. by robic MBA czy Masters . Baruch College
    kosztuje cie moze 5 tys rocznie i jest niezla miejska szkola. Nie odstraszaj
    geniuszy po polskich uczelniach od nauki w USA....
  • Gość: MBA IP: 64.107.216.* 16.10.01, 18:35
    Czytam te Wasze wywody i zaden z Was mnie jednak nie przekonuje. Przeliczacie
    sobie punkty, robicie sobie ewaluacje dyplomow itd. Ja tez zrobilem sobie
    ewaluacje dyplomu dla INS przez jedno z bior ewaluujacych edukacje cudzoziemcow.
    Tak sie sklada, ze oni uznali moj M.Sc. Ale zgadzam sie z tym, ze gdybym teraz
    poszedl do szkoly to by to wysmiali i uznali najwyzej B.Sc. Nie o to mi jednak
    chodzi.

    To co mam tu na mysli, to to, ze polskie wyksztalcenie jest tutaj nic nie warte
    jesli nie potrafisz go poprzec solidnym doswiadczeniem zawodowym. Wiem, bo sam
    staralem sie o prace tu w Stanach zaraz po studiach. Nikt nie chcial ze mna
    rozmawiac, chociaz inzynierow brakowalo wszedzie. Teraz, majac kilkuletnie
    doswiadczenie zawodowe, dyplom to tylko formalnosc. Nie pomoze za wiele, ale i
    nie zaszkodzi.

    Zreszta o czym my tu sobie wypisujemy? Po co udowadniac, ze polskie wyksztalcenie
    jest g... warte w Stanach, skoro ono jest nic nie warte nawet w Polsce. Polacy
    maja ten przerazajacy kompleks chrystusa narodow, tylko ze nikt zbawiebnia od nas
    nie potrzebuje. Mozesz gadac ile chcesz, ale idz zrob sobie wycieczke do Bank of
    America w Chicago i zobacz ilu tam jest polskich programistow... Ja nie spotkalem
    zadnego, ale 3/4 tych ludzi to Rosjanie i Hindusi. Pojedz do Silicon Valley i
    policz tam Poloakow. To bedzie moze promil w morzu innych nacji, a w
    szczegolnosci Chinczykow, Rosjan i Hindusow.

    Polskie uczelnie maja bardzo slaby poziom i ludzie tylko wmawiaja sobie jakie sa
    wspaniale. Jak przychodzi co do czego, to nawet nie umniecie napisac resume.
    Ludzie "slizgaja" sie przez studia, oszukujac profesorow byle tylko dostac
    dyplom. Polowa z nich nawet na niego nie zasluguje.

    UW, UJ, SGPiS, SGH --- ha ha ha, tworzycie od lat wspanialych naukowcow,
    wysmienicie wyuczonych studentow, specjalistow, ekonomistow. Wmawiaja wam
    wielkosc, a jak przyjdzie co do czego, to radze zebyscie sie przygotowali na
    kubel bardzo zimnej wody na obczyznie. Jak nie macie jaj i duzego samozaparcia to
    sobie nie poradzicie. Sorry!

    Co do M.B.A. na NWU, albo UofC, to rzeczywiscie kosztuje okolo $66,000 za dwa
    lata studiow wieczorowych. Jest na nie cholernie trudno sie dostac, ale nie jest
    to niemozliwe.

    Wszystkim zycze powodzenia za granica. Mozna tu duzo osiagnac, ale zanim sie
    zdecydujecie na wyjazd musicie sobie zdawac sprawe z tego gdzie sie pchacie, bo
    poczatki nie sa najlatwiejsze. Nie mniej chyba jednak lepsze niz frustracja we
    wlasnym kraju gdzie czlowiek z "dyplomami" jest zmuszany do pracy jako
    komiwojazer.
  • Gość: Praca !! IP: 170.28.16.* 17.10.01, 13:54
    Hej,
    Moja firma potrzebuje pracownika do IS Department na terenie Kanady.
    Dlugoletnie doswiadczenie nie jest wymagane, opis zakresu obowiazkow ponizej.
    To szansa zweryfikowania przydatnosci waszego cennego technicznego
    wyksztalcenia zdobytego w Polsce z takim trudem.

    The candidate should be a Software Engineer with experience in developing and
    testing application and applet programs in Java. The ideal person will have
    experience with threads, serialization, sockets, and Swing. The applicant
    should be thoroughly familiar with the complete software life cycle: gathering
    requirements, designing, coding, testing, packaging and installation. In
    addition, they should be comfortable designing and developing graphical user
    applications. Experience with VisualAge Java, DB2 UDB, Swing and UML Modeling
    (Rational Rose) is required.
    An understanding of robotics & automation would be advantageous. You will
    have to have some commercial experience using VB5/VB6, ADO, ActiveX, and COM.
    Any knowledge of Visual C++ would be an advantage, but not essential.
    Experience with engineering and configuration of some
    of the following would be an asset-
    RTUs: Bristol Babcock, FR ROC, Control Microsystems
    - DCS : Honeywell Plantscape or TPS, Fisher Rosemount Delta V
    - PLC : Modicon, Allen Bradley
    - HMI : Intellution FIX, Wonderware

    Kwalifikujacy sie niech zostawia e-mail adres.
    Niekwalifikujacy sie prosze nie zawracac glowy.
    I jeszcze jedno: Praca jest w Montrealu,wiec potrzebna jest nie tylko plynna
    znajomosc angielskiego , co oczywiste ale rowniez francuskiego. Rozumiem, ze
    dla dla polskiego fachowca nowej generacji nie jest to zadnym problemem.





  • Gość: Kandydat IP: *.cybercable.tm.fr 17.10.01, 21:55
    Gość portalu: Praca !! napisał(a):

    > Hej,
    > Moja firma > etc. ... Jaka to firma i co oferuje???

    > Kwalifikujacy sie niech zostawia e-mail adres
    A Pan e-mail jaki jest?
    >
    Panie Sarkasto,

    50/50, OK? Chcesz Pan specjalisty czy masochisty?
    Troche klasy zawodowejn, prosze, albo nie udawaj Pan "HR">
    >
    >

  • Gość: PRACA!!! IP: 170.28.16.* 18.10.01, 14:44
    Gość portalu: Kandydat napisał(a):

    > Gość portalu: Praca !! napisał(a):
    >
    > > Hej,
    > > Moja firma > etc. ... Jaka to firma i co oferuje???
    A szukales w zyciu pracy w USA lub Kanadzie ? . Firmy z reguly nie podaja adresu
    lub nawet nazwy w ogloszeniu, aby natreci nie nachodzili ich zbytnio. Czesto
    korzystaja takze z Employment Agency, by uniknac zalewu telefonow I e-maili. Ale
    dla ciebie zrobie wyjatek.
    Contact Information:( french please!)
    Nam Nguyennam
    nguyen@nts-inc.com
    NTS
    Canada Inc.9408 Boul du GolfAnjou Quebec H1J 3A1

    > A Pan e-mail jaki jest? Kontakt z HR: ( french please)
    nguyen@nts-inc.com

    > >
    > Panie Sarkasto,
    >
    > 50/50, OK? Chcesz Pan specjalisty czy masochisty?
    > Troche klasy zawodowejn, prosze, albo nie udawaj Pan "HR">
    Chce dobrego fachowca, o wszechstronnych umiejetnosciach, I dodatkowo z plynnym
    angielskim I francuskim, ktory interview zacznie od tego co sam moze oferowac
    firmie a nie tego, co firma moze " zaoferowac" jemu.
    > >
    > >
    >
    Powodzenia.
  • Gość: rook IP: *.inet.fi 22.10.01, 22:43
    jak ktos sie zna na tym wszystkim i do tego jeszcze zna angielski i francuski,
    to nie musi sie nigdzie po swiecie wloczyc, tylko w polsce moze prowadzic
    calkiem fajne zycie,
    jakbys nie wiedzial to u nas tez jest juz coca-cola i tez bluzgamy na
    microsoft, do tego nie musimy robic za murzyna w obcym kraju ...
  • Gość: Kanada IP: 170.28.16.* 23.10.01, 14:23
    Gość portalu: rook napisał(a):

    > jak ktos sie zna na tym wszystkim i do tego jeszcze zna angielski i francuski,
    > to nie musi sie nigdzie po swiecie wloczyc, tylko w polsce moze prowadzic
    > calkiem fajne zycie,
    Wiec po co to narzekanie na bezrobocie? Bezrobocie w takim razie dotyczy
    niedouczonych niedojdow a nie ludzi z umiejetnosciami( autentycznymi)
    > jakbys nie wiedzial to u nas tez jest juz coca-cola i tez bluzgamy na
    > microsoft, do tego nie musimy robic za murzyna w obcym kraju ...
    Niemozliwe? Jest Coca-Cola? A u nas juz prawie nie, bo pije sie wode. Jest
    zdrowsza i nie powoduje wrzodow zoladka, nie zawiera slodzika ani cukru i nie
    powoduje raka. Radze sie przestawic na Naleczowianke.
    A poza tym: Po co w takim razie to gadanie o polskich wyksztalconych
    swiatowcach , wladajacych biegle jezykami? Czy specjalista pracujacy za 150, 000
    rocznie to dla Ciebie murzyn do czarnej roboty? Murzynem to Ty jestes w Polsce,
    za 5 procent tej sumy.



  • Gość: krzychu IP: *.phil.east.verizon.net 23.10.01, 20:23
    Czy specjalista pracujacy za 150, 00
    > 0
    > rocznie to dla Ciebie murzyn do czarnej roboty? Murzynem to Ty jestes w Polsce
    > ,
    > za 5 procent tej sumy.

    Ciekawe kiedy zarabiasz na swe zycie, surfem w internecie ?
  • Gość: KANADA IP: 170.28.16.* 24.10.01, 14:41
    Gość portalu: krzychu napisał(a):

    > Czy specjalista pracujacy za 150, 00
    > > 0
    > > rocznie to dla Ciebie murzyn do czarnej roboty? Murzynem to Ty jestes w P
    > olsce
    > > ,
    > > za 5 procent tej sumy.
    >
    > Ciekawe kiedy zarabiasz na swe zycie, surfem w internecie ?
    DOBRZE ZORGANIZOWANY SPECJALISTA SPEDZA W PRACY MALO CZASU, PLACI SIE ZA JAKOSC,
    NIE ILOSC. JA MAM CZAS NA PRACE, GYM, PODROZE, SURF PO NECIE,CHODZENIE DO BARU ZE
    ZNAJOMYMI I PYKANIE PANIENEK. WORK SMART, NOT HARD.
    PRACUJE 3-4 GODZINY DZIENNIE, TO W ZUPELNOSCI MI WYSTARCZY. TO TYLKO LUDZIOM W
    POLSCE WYDAJE SIE, ZE ABY ZAROBIC, TRZEBA CIEZKO PRACOWAC. NIE TRZEBA.
    TRZEBA PRACOWAC MADRZE.NAUCZYCIE SIE TEGO ZA 30- 40 LAT.
    POZDRAWIAM.


  • Gość: podziw IP: *.*.*.* 13.10.01, 17:27
    JK znajomy skrót czyżby to był ten jk który się udzielna na prawie całym forum
    i na każdy temat , jeśli tak to gratuluję jak domniemuje kilku ukończonych
    wydziałów i pewnie spore doświadczenie .Przy takiej wiedzy merytorycznej na
    każdy temat pewnie niedługo usłyszymy w mediach o tobie
  • Gość: Kura IP: *.tele2.pl 23.10.01, 13:29
    Chyba każdy z nas wie,że wiekszośc ludzi wykształconych i tych,którzy zdobywają
    te wielkie nagrody (nobliści itp) nie jest tak naprawdę pochodzenia
    amerykańskiego.W firmach technologicznych,informatycznych i innych rozwojowych
    zatrudnia się w większości ludzi ze Wschodu,głównie Rosjan.Amerykanie są może
    dobrymi specjalisami w pewnych dziedzinach,ale Polak-specjalista w jakiejś
    dziedzinie,jak na możliwości,które daje nam nasz kraj będzie zawsze lepszy od
    amerykańskiego specjalisty.Wiedza ogólna Amerykanów jest szokująca, dlatego
    uważam,że tego nie można pominąć-tak jak to kolega napisał.Tu nie chodzi tylko
    o to,że Amerykanin nie wie gdzie jest Polska,ale o to,że on często nie wie,że
    taki kraj istnieje.A jeśli juz wie coś o Polsce-to lepiej,żeby nie wiedział
    skoro ma mówić (cytat z pewnego artykułu),że w Polsce wszystko jest zasilane
    kartoflami.To na razie na tyle.
  • Gość: krzychu IP: *.phil.east.verizon.net 23.10.01, 19:51
    Szkoda tylko, ze Polacy nie pracuja jak malpy po 12 godzin, z 10-ioma dniami
    urlopu w roku, zarabiajac na 3 samochody, 120 kanalow telewizji, internet,
    kapryszace malolaty, "ciekawy" urlop w Belize (krotki quiz: gdzie to panstwo
    lezy, kto wie ???), zywnosc tzw. "ekologiczna (! o Boze, jaka to obluda !). Czy
    o takim "super-hiper-spoleczenstwie" mowimy ???
    Ja nie ciesze sie z tego co sie w USA dzieje i jak sie tu zyje ! To niestety
    wplywa chorobliwie i co najwazniejsze, tez chorobotworczo, nie tylko na samych
    Amerykanow, ale tez na reszte swiata, np. Europe i m.in. Polske. Wiec dokad ten
    bydli ped ? Dokad ???
  • Gość: radek IP: *.15.vie.surfer.at 29.09.01, 23:28
    Gość portalu: Ita napisał(a):

    > W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
    > a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
    > przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.

    Niestety to sa fakty. Mieszkam na Zachodzie od 1974 roku, ukonczone dwa
    fakultety, mowie biegle 4 jezykami, naleze do grupy tzw. b. dobrze zawodowo
    ustawionych osob i znam mase Polakow, ktorzy rowniez sa po studiach, ale niestety
    nie udalo im sie znalezc pracy w wyuczonym zawodzie. Sa to osoby z wyksztalceniem
    humanistycznym. Pracuja w zawodach ponizej swoich ambicji, ale mimo wszystko nie
    wracaja do kraju. Pilnuja tutaj swojej egzystencji, stad z Zachodu chca
    otrzymywac swoje emerytury, nie mysla w ogole o powrocie. Na pytanie, dlaczego
    nie chca wracac odpowiadaja, ze przyzwyczaili sie do solidnych struktur panstwa,
    do sprawnie funkcjonujacych sluzb: zdrowia i bezpieczenstwa, a i ich zarobki sie
    zgadzaja. Natomiast ich dzieci wszystkie koncza wyzsze uczelnie i etabluja sie w
    swietnie platnych zawodach, ale nie w Polsce (ktora znaja nie tylko z wizyt
    prywatnych ale i ze stypendiow), w panstwie ludzi szalonych, nierealnych,
    prepotentnych, nieskromnych, hedonistycznych, wewnetrznie spietych i ciagle
    zakompleksionych. Nasza polonijna mlodziez bardzo podziwia piekno i roznorodnosc
    krajobrazow w PL, goscinnosc, dobra kuchnie, przywiazanie do tradycji narodowych
    i piekno jezyka ojczystego, ale tak naprawde, to nie bardzo rozumieja oni
    polskiego tempa zycia, tego ciaglego pedu za wartosciami, ktore w wlasciwie nic
    nie sa warte.

    > Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
    > europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
    > jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
    > lepiej.

    To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
    oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na zasadzie
    konkurencji a nie poplecznictwa. 2) Zalozmy, ze faktycznie ktos
    powiedzial "zostan". O.K. Nie przyjecie taaakiej propozycji swiadczy koneksjach w
    Polsce, i brak ich na Zachodzie. To "uklady" zmuszaja do powrotu do PL a nie
    wzgledy idealistyczne.


    >A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
    > mają dokładnie takie same.

    Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze Zachod ma "dokladnie takie same" problemy.
    Zachod ma swoje problemy o swojej wlasnej genezie, a Polska ma swoja
    niepowtarzalna historie i polskie problemy sa tylko i wylacznie problemami, ktore
    wyrosly na gruncie polskim. I choc istnieja podobne zjawiska (jak np. narkomania,
    prostytucja, przestepczosc itp.), to ich zwalczanie odbywa sie w zupelnie innych
    ramach/opcjach. Na Zachodzie istnieje zupelnie inne zrozumienie zjawisk marginesu
    spolecznego, gdyz struktury panstwa, istytucjonalizowanie zjawisk patologicznych
    oraz reakcja spoleczenstwa na metody walki z marginesem jest zupelnie inna niz w
    Polsce.

    > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
    > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
    > walczyć o cos więcej.

    To stwierdzenia to czysty szowinizm i kompletna bzdura, swiadczaca o braku wiedzy
    autora/autorki w/w. slow.

    Dziekuje za uwage.

  • mzfred 30.09.01, 16:07
    nie zgodze sie ze polacy w polsce sa lepiej wyksztalceni.
    widac to po kraju 12lat wolnosci no i co wszysko jest z zachodu bo nie mamy
    swoich "dobrych "kastruktowcow architektow itp ....
  • Gość: shookee IP: *.gtsgroup.com 01.10.01, 10:41
    Gość portalu: radek napisał(a):

    > To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
    > oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na
    > zasadzie konkurencji a nie poplecznictwa.

    Mnie jakos zaproponowali. Nie jestem moze prezesem rady nadzorczej, ale nie moge
    nazwac tego praca nizsza.

    2) Zalozmy, ze faktycznie ktos
    > powiedzial "zostan". O.K. Nie przyjecie taaakiej propozycji swiadczy koneksjach
    > w
    > Polsce, i brak ich na Zachodzie. To "uklady" zmuszaja do powrotu do PL a nie
    > wzgledy idealistyczne.

    Ej, nie mozna generalizowac. W Polsce teraz tez mozna dobrze zyc, bez zadnych
    ukladow. Ja moze jestem troche hipokrytycznym przypadkiem, bo teraz pracuje na
    zachodzie, ale na pewno niedlugo wracam. Nie z powodu zadnych ukladow, tylko
    dlatego ze zycie w Polsce duzo bardziej mi odpowiada.


    > > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im
    > się
    > > walczyć o cos więcej.
    >
    > To stwierdzenia to czysty szowinizm i kompletna bzdura, swiadczaca o braku wied
    > zy autora/autorki w/w. slow.

    A ja sie zgodze odrobine z autorka. Targi Pracy dla studentow w Niemczech,
    wystawia sie 180 firm, a studenci chodza ziewajac od jednego do drugiego, zeby
    zebrac dlugopisy i pojesc ciasteczka. Wiem, bo widzialem. Wiekszosc z nich jest
    na tyle juz ustawiona, ze nie musza isc do pracy, i wcale im sie tam nie spieszy.
    Czy to nie jest lenistwo?

    Ale powiedzmy sobie szczerze, dyskusje sa bezcelowe, jedni chca mieszkac w
    Polsce, bo im tam dobrze (jak ja), a inni nie widza swoich szans w ojczyznie. I
    nikt nikogo nie przekona. Na zachodzie zyje sie duzo latwiej, nie ma co ukrywac,
    ale przyjamniej? mnie nie.
  • Gość: Akir IP: 212.160.130.* 05.10.01, 11:44
    Cześć , byłem trochę "na zachodzie"( na razie w Europie więc o Stanach nic nie
    powiem) , Specyfiką myślenia tamtejszych ludzi jest że nie interesuje ich nic
    poza własnym nosem i pracą. Cy są przez to głupsi? Pewnie nie, ale ja się w
    śród nich czuję niezbyt dobrze.(lubię sobie pogadać czasem o czymś ciekawszym
    od pogody itp.). Fakt że zarabia się tam lepiej, ale ja i w Polsce mam co jeść
    i gdzie mieszkać, może skromniej ale bez pracy 12 godzin na dobę, (te 4
    dodatkowe godziny, mogę poświęcić dzieciom) . Jeśli ktoś ceni sobie kasę ponad
    wszystko, lub jest w sytuacji bez wyjścia (bezrobotny w upadłym PGR, z piątką
    dzieci), to pewnie że powinien jechać. Ja jednak wolę jeżdzić na zachód na
    wakacje, bo jak śpiewa Młynarski:" Jest jeszcze śledź w śmietanie ,
    maetafizyczne danie"
    pozdrowienia Akir
  • Gość: wert IP: 212.144.60.* 10.10.01, 23:32
    Gość portalu: shookee napisał(a):

    > A ja sie zgodze odrobine z autorka. Targi Pracy dla studentow w Niemczech,
    > wystawia sie 180 firm, a studenci chodza ziewajac od jednego do drugiego, zeby
    > zebrac dlugopisy i pojesc ciasteczka. Wiem, bo widzialem. Wiekszosc z nich jest
    > na tyle juz ustawiona, ze nie musza isc do pracy, i wcale im sie tam nie spiesz
    > y.
    > Czy to nie jest lenistwo?
    >

    Moge to potwierdzic. Studiuje w Niemczech i mam dzieki temu mozliwosc
    obserwowania sytuacji takiej, jaka jest. A wyglada to tak, ze studenci ofert
    pracy maja mnostwo. I to dobrze platnej. Ile ? Wystarczy, ze powiem, ze w moim
    landzie - nalezacym do tzw. nowych landow RFN - srednia placa dla studenta
    pracujacego dorywczo wynosi 15-35 marek za godzine. I mimo tego ogloszen jest
    pelno, a studenci specjalnie sie do tej pracy nie garna.

    > nikt nikogo nie przekona. Na zachodzie zyje sie duzo latwiej, nie ma co ukrywac,
    > ale przyjamniej? mnie nie.

    Tu jestem sklonny polemizowac. Chociaz ocena rzeczywistosci zawsze pozostanie
    subiektywna, to jednak juz samo podejscie do studenta jest tutaj inne niz w
    Polsce.

    W Polsce student to "studenciak". A wiec ktos niepowazny, nie majacy zbyt wiele
    do powiedzenia.

    A w Niemczech student to "pan student". Tutaj student jest szanowany za to, ze...
    jest studentem i po skonczeniu studiow bedzie mial WYZSZE WYKSZTALCENIE. Przez co
    uzyska wyzsza pozycje spoleczna.

    Nie wiem, dlaczego w Polsce student jest traktowany przez uczelnie, przez
    przedsiebiorcow, przez sprzedawcow w sklepach i przez zwyklych ludzi gorzej niz w
    Niemczech.

    Naprawde nie wiem. Ale tak po prostu jest.
  • Gość: Adamax IP: *.access.sinet.slb.com 13.10.01, 23:22
    You are full of it.

    Rgds,

    Adamax
  • Gość: anka IP: 145.92.44.* 17.10.01, 12:46
    > To juz zakrawa na propagande. 1) Nikt nikomu na Zachodzie niczego nie proponuje
    >
    > oprocz prac nizszych lub malzenstwa. Powazne stanowiska obsadzane sa na zasadzi
    > e
    > konkurencji a nie poplecznictwa. 2) Zalozmy, ze faktycznie ktos

    no przepraszam cie bardzo. ja zaraz po studiach (magister, kierunek
    humanistyczny) wyjechalam do holandii (tez zachod, nie?), w dwa miesiace dostalam
    prace na o wiele lepszym stanowisku, niz bym dostala w polsce (bo brak mi
    doswiadczenia i siwych wlosow) i zarabiam 10 (dziesiec) razy wiecej, niz bym
    dostala w polsce. prosze wiec nie uogolniac: nie wszyscy polscy magistrzy na
    zachodzie gary szoruja. anka
  • Gość: Janusz K IP: *.proxy.aol.com 30.09.01, 01:36
    Oczywiscie, ze mnie tez to nie dziwi. Co mnie dziwi to gdzie sie podzialo te 6
    milionow glosow w dniu wyborow.
    Wybrac komunistow i cala ta zawszona sielanke elokwnentnych gburow do
    parlamentu a teraz uciekac?????
  • Gość: Tadeusz IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:19
    Jeśli uważasz Borowskiego itd za komunistów to nie pij wogóle . Trzyma Cię
    bardzo długo .Mówiąc o emigracji zarobkowej piszecie drodzy Państwo tylko o
    Stanach i EZ, nie zauważacie ,że od kilku lat Skandynawowie oraz Niemcy
    wyjeżdżają do dawnego Sojuza ,tam otwierają przedstawicielstwa swoich Firm ,
    tam inwestują , natomiast my jesteśmy ciągle obrażeni .
    Mówicie o ogromnej różnicy w wykształceniu pomiędzy nami i ludżmi z EZ i USA ,
    NO TO NIE PCHAM SIĘ NA RAJD MONTE CARLO Z DUŻYM FIATEM .
    Czy jest to obniżenie mojej własnej wartości ? -NIE.
    Dzięki kontraktom realizowanym tam , mogę realizować siebie oraz dać podmuch
    Firmie .Do Niemiec ,Holandii ,Norwegii , lubię pojechać - ale jadąc tam mam
    pieniądze i nie czuję się w żaden sposób osobą niepożądaną - a ma to dla nas
    specyficzny wydżwięk .
    Jeśli za krótko ,mało czytelnie to rozwinę wątek .
    Serdecznie pozdrawiam .
    Tadeusz
    PS każdy ma swój pkt siedzenia .
  • Gość: wiedźma IP: *.chello.pl 08.10.01, 17:50
    Ja jeszcze chodze do liceum, a juz wiem, ze chce wyjechac z kraju, czy to nie
    jeste straszne, ze ludzie coraz mlodsi zdają sobie sprawę, jak marne mają
    perspektywy? bo ja wiem, ze po studiach bede miala bardzo duze problemy ze
    znalezieniem pracy, nie mowiąc juz o zdobyciu miaszkania, bo przeciez ceny są
    ogromne. Skąd np młode małżeństwo ma wziąć tyle pieniedzy? A potem sie ludzie
    dziwią, że sie z Polsce coraz mniej dzieci rodzi. Chcę wyjechać i zrobi to przy
    pierwszej nadarzającej sie okazji.
  • Gość: p IP: 64.107.216.* 10.10.01, 00:54
    Ja Ci szczerze zycze, zebys wyjechala z Polski tak jak to planujesz. Skoncz
    studia, ucz sie jezykow i uciekaj gdzie pieprz rosnie i nie ogladaj sie za
    siebie! Nie warto.

    Ja od dziecka chcialem wyjechac z Polski. Od pewnej zimowej niedzieli, jak
    w "telewizji nie bylo teleranka", juz wiedzialem, ze Polska to nie to. Ale
    musialem czekac kilkanascie lat. Nauczylem sie perfekcyjnie angielskiego,
    niemieckiego i rosyjskiego. Na politechnice zdobylem szlachetny tytul magistra
    inzyniera i nawet nie szukalem pracy w Polsce. Tam pracy po prostu nie ma na
    poziomie moich ambicji. Czy mam jakies wyrzuty sumienia? Nie! Moja rodzina od
    lat placi najwieksze podatki na swiecie, wiec moje wyksztalcenie traktuje za
    friko...

    Ale dzieki dyplomowi, znajomosci jezykow i ciezkiej pracy, po 2 latach w
    Stanach mieszkam teraz w downtown Chicago i mam swietna prace w duzej firmie
    komputerowej. Faktycznie ciezko jest poznac interesujacych ludzi i sie z nimi
    zaprzyjaznic, ale nie jest to niemozliwe. Ja mam teraz grono swietnych
    znajomych, ktorzy mnie zaakceptowali, pomimo tego, ze pochodze ze "wschodniej
    europy", he he he.

    Dzieki temu, ze wyjechalem moge rozwijac swoje zainteresowania, bo po prostu
    mnie na to stac. Kilka dni temu bieglem maraton chicagowski. Za miesiac jade na
    narty do Colorado, a w weekendy gram sobie w golfa. O 140 chicagowskich
    teatrach; dziesiatkach kin, restaracji z calego swiata itd, itd juz nawet nie
    wspominam. Sorry, ze mam na to takie materialistyczne spojrzenie, ale czym jest
    zycie? Rano idziesz do pracy (dobrze jesli ja lubisz), wracasz wieczorem i
    szukasz wypoczynku i rozrywki. Mnie oglupiajaca telewizja, kielbasa i wywody na
    temat najlepszej polskiej wodki, wysmienitego piwa... nie wystarczaja. Ja nie
    chce umrzec czekajac na wlasne 2-pokojowe mieszkanie -- czyli najwieksze
    marzenie polskiego szaraka.

    Smieszy mnie gadanie niektorych ludzi na tej liscie, ze Ameryka jest taka, czy
    sraka, a Polska to jest kompletnie inna.

    Polska to skrajnie zacofany Europejski kraj. Zacofany bo bardzo biedny. Ludzie
    sa bardzo slabo wyksztalceni, prosci i strasznie zakompleksieni. Co smieszne,
    im bardziej wyksztalceni -- tym bardziej zakompleksieni.

    Ja nie mowie, ze Ameryka jest idealnym miejscem ogolnej szczesliwosci. Tu jest
    dokladnie tak samo jak niemal wszedzie indziej. Sa ludzie madrzy i ludzie
    glupi. Bogaci i biedni. Dobrzy i zli. Miasta interesujace i nudne. Ale nie w
    tym rzecz. Jesli spojrzysz na Ameryke, to tutaj wszystko uklada sie w pewna
    calosc i ma po prostu sens. W Polsce dla mnie malo rzeczy ma sens. To jedna
    wielka bzdura. Ameryka nic mi nie dala. Wszystko (prace, mieszkanie, pozycje
    spoleczna) sobie sam ciezko wypracowalem. Uwazam, ze w Polsce bez znajomosci,
    kombinowania, ukladow i korupcji to jest niemozliwe.

    Pozdrowienia
  • Gość: p IP: 64.107.216.* 10.10.01, 16:02
    Ja Ci szczerze zycze, zebys wyjechala z Polski tak jak to planujesz. Skoncz
    studia, ucz sie jezykow i uciekaj gdzie pieprz rosnie i nie ogladaj sie za
    siebie! Nie warto.

    Ja od dziecka chcialem wyjechac z Polski. Od pewnej zimowej niedzieli, jak
    w "telewizji nie bylo teleranka", juz wiedzialem, ze Polska to nie to. Ale
    musialem czekac kilkanascie lat. Nauczylem sie perfekcyjnie angielskiego,
    niemieckiego i rosyjskiego. Na politechnice zdobylem szlachetny tytul magistra
    inzyniera i nawet nie szukalem pracy w Polsce. Tam pracy po prostu nie ma na
    poziomie moich ambicji. Czy mam jakies wyrzuty sumienia? Nie! Moja rodzina od
    lat placi najwieksze podatki na swiecie, wiec moje wyksztalcenie traktuje za
    friko...

    Ale dzieki dyplomowi, znajomosci jezykow i ciezkiej pracy, po 2 latach w
    Stanach mieszkam teraz w downtown Chicago i mam swietna prace w duzej firmie
    komputerowej. Faktycznie ciezko jest poznac interesujacych ludzi i sie z nimi
    zaprzyjaznic, ale nie jest to niemozliwe. Ja mam teraz grono swietnych
    znajomych, ktorzy mnie zaakceptowali, pomimo tego, ze pochodze ze "wschodniej
    europy", he he he.

    Dzieki temu, ze wyjechalem moge rozwijac swoje zainteresowania, bo po prostu
    mnie na to stac. Kilka dni temu bieglem maraton chicagowski. Za miesiac jade na
    narty do Colorado, a w weekendy gram sobie w golfa. O 140 chicagowskich
    teatrach; dziesiatkach kin, restaracji z calego swiata itd, itd juz nawet nie
    wspominam. Sorry, ze mam na to takie materialistyczne spojrzenie, ale czym jest
    zycie? Rano idziesz do pracy (dobrze jesli ja lubisz), wracasz wieczorem i
    szukasz wypoczynku i rozrywki. Mnie oglupiajaca telewizja, kielbasa i wywody na
    temat najlepszej polskiej wodki, wysmienitego piwa... nie wystarczaja. Ja nie
    chce umrzec czekajac na wlasne 2-pokojowe mieszkanie -- czyli najwieksze
    marzenie polskiego szaraka.

    Smieszy mnie gadanie niektorych ludzi na tej liscie, ze Ameryka jest taka, czy
    sraka, a Polska to jest kompletnie inna.

    Polska to skrajnie zacofany Europejski kraj. Zacofany bo bardzo biedny. Ludzie
    sa bardzo slabo wyksztalceni, prosci i strasznie zakompleksieni. Co smieszne,
    im bardziej wyksztalceni -- tym bardziej zakompleksieni.

    Ja nie mowie, ze Ameryka jest idealnym miejscem ogolnej szczesliwosci. Tu jest
    dokladnie tak samo jak niemal wszedzie indziej. Sa ludzie madrzy i ludzie
    glupi. Bogaci i biedni. Dobrzy i zli. Miasta interesujace i nudne. Ale nie w
    tym rzecz. Jesli spojrzysz na Ameryke, to tutaj wszystko uklada sie w pewna
    calosc i ma po prostu sens. W Polsce dla mnie malo rzeczy ma sens. To jedna
    wielka bzdura. Ameryka nic mi nie dala. Wszystko (prace, mieszkanie, pozycje
    spoleczna) sobie sam ciezko wypracowalem. Uwazam, ze w Polsce bez znajomosci,
    kombinowania, ukladow i korupcji to jest niemozliwe.

    Pozdrowienia
  • Gość: smutas IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 22:47
    Czlowieku!!
    To co piszesz jest absoluta prawda!!!! Po mojemu polacy to narod narzekaczy, i
    z tad wziely sie te 6 mln ludzi deklarujacych wyjazd na saksy. To po prostu
    jest wynikem jednego w drugie - chcemy miec lepiej - glosujemy na tych o
    zlotych ustach, albo wyjedzmy do "eldorado". Niestety rzeczywistosc jest
    okrutna i w Polsce, i na zachodzie. W polsce niema pracy - bo nieoplaca sie
    charowac na podatki, zusy i inne jalmuzny dla rozbudowanej do granic
    wszechswiata polskiej biurokracji. A ta wlasnie pozostala nam po komuchach,
    teraz nalezy im dac jeszcze wiecej. Nie sie oblowia za te "kszywdy" co
    wycierpiec musieli!!!!.
    Zachod nie jest jednorony - dokladnie taki jak poprzednicy opisuja. Jedni
    zostaja zaproszeni do wystrzalowaj pracy (np. moj Tesc - bardzo lukratyne
    oferty ciagnely sie za nim przez wiele lat - wybral rodzine i Polske), inni z
    dyplomami tyraja na zmywaku w Mexicana Food, jeszcze inni tez wyedukowani
    jezdrza na "truckach" za solidne wynagrodzenie i gdzies maja "biala koszule" w
    polskich biurach projektow.
    Ktos napisal, ze na zachodzie jest miejsce tylko dla wysoko wyksztalconych. To
    tylko czesciowa prawda. Prosze spojzec na strony dotyczace imigracji np.
    Kanady, Nowej Zelandii czy Australii. Potrzebni sa fachowcy, co znaczy moze to
    byc operator maszyny CNC do obrobki skrawaniem, spawacz, lesniczy i wielu wielu
    innych. A dodam, ze te zawody sa dobrze wynagradzane

    Emigracja jest bardzo ciezka decyzja, wazniejsza w wielu wypadkach niz
    maluzenstwo. Poznalem ogromna rzesze emigrantow ktorych zycie osobiste leglo w
    gruzach. Powodow wiele, sa jednak wspole cechy tych rozpadow. Ciezka praca,
    brak czasu - dla rodziny, przyjaciol a nawet dla siebie, pogon za pieniadzem-
    jeszcze jeden dolar jeszcze jeden !!!.
    Kolejny problem to gdzie zarabiac. USA sa zamkniete, praktycznie nie ma co
    probowac( chyba, ze sie jest swiatowej slawy np. sportowcem. Mysle jednak, ze
    taki ktos i tak ma dobrze w kraju. Po co wiec przysparzac honorow tym co na nie
    nie zasluzyli!!!! Amerykanie pewnie by kupili nawet Kolumba z jego statkami,
    ale umarl za wczesnie i nie moga powiedziec, ze to obywatel ich naaaajlepszego
    kraju.

    Szkolnictwo, moze i duzo drozsze niz nase rodzime, moze i procentow tych
    wyedukowany maja wiecej, ale poziom tych ich collegow jes na poziomie naszego
    gimnazjum - sprawdzilem osobiscie- Poziom wiadomosci koniecznych by zaczac
    nauke w instytucie technologii przecientnego amerykanskiego collegu to siudma
    klasa szkoly powszechnej. Dlaczego sa wiec bogatsi? Placa do 8% podatku od
    sprzedazy (polski VAT 22% srednio), 15% Social Security (ZUS lacznie ok. 45%)
    Generalnie placa sobie za wszystko i dlatego szanuja pieniadz, i z czystym
    sumieniem moga zadac solidnej obslugi za swoje pieniadze. Nie musza sie prosic
    o laske w zadnych szpitalach, urzedach itd. itp.

    oj chuba sie rozpisalem

    trzymajcie sie cieplo w przededniu III Wojny wiatowej - Smutas :-(
  • Gość: Mic IP: *.mirage.com.pl 09.10.01, 10:18
    Zanim zaczniesz dyskusje na temat jakości szkół w Polsce i na zachodzie,
    polecam słownik ortograficzny! Język może być problemem - nawet polski!

    Pozdrawiam

    Michał
  • Gość: mynia IP: 193.0.74.* 06.10.01, 19:10
    >Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
    > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
    > walczyć o cos więcej.

    nasza inteligencja, wiedza i wyksztalcenie jest szczegolnie zauwazalana w stanie
    naszych autostrad.
  • Gość: mynia IP: 193.0.74.* 06.10.01, 19:14
    A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.

    nasza inteligencja wyziewa pelna para szczegolnie w postaci podrecznikow do
    wychowania seksualnego.
    niestety zyjemy w kraju gdzie glupota na codzien utrudnia najprostsze czynnosci.
    mynia
  • Gość: smutas IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:04
    Gość portalu: mynia napisał(a):

    > A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    > > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni
    > ,
    > > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od n
    > ci.
    >
    > nasza inteligencja wyziewa pelna para szczegolnie w postaci podrecznikow do
    > wychowania seksualnego.
    > niestety zyjemy w kraju gdzie glupota na codzien utrudnia najprostsze czynnosci
    > .
    > mynia

    Droga(i) mynia
    madrosc a inteligencja to dwie podobe rzeczy, mulic ich jednak nie nalezy!!
    Nie mam bladego pojecia jak mozesz zyc z takimi komplesami, idz do szkoly czy co?
    Piszesz przeciez rowniez o sobie. Glosowalismy na takich a nie innych to tak jak
    bysmy sobie sami te autostrade pobudowali. Siadaj do maszynki i syp asfalt na
    dziury w drogach tak jak komuchy sypia nasze zlotowki do corocznych dziur
    bdzetowych

    amen
  • Gość: Ita IP: *.na.21stcentury.net 09.10.01, 02:53
    Czesc Ita,
    bardzo madry list i wywod, ja naprawde sie z toba zgadzam, pomimo ze wciaz zyje na emigracji
  • Gość: Adam J. IP: 212.33.69.* 16.10.01, 00:12
    Zasadniczym problemem jest to, że Polska jest krajem chorym od środka - gdzie
    jedyną 'klasą' społeczną o stabilnej sytuacji sa politycy różnego szczebla.
    Problem zasadniczy jest w tym, ze jedynie bardzo nielicznym rzeczywiście zależy
    na Polsce, na jej sile, na jej powodzeniu. Wciaż, po 11 latach od rozpoczęcia
    transformacji, jedyną drogą dla nas, Polakow jest zakasać rekawy i harować po
    godzinach nawet za kilkaset zlotych miesiecznie... Tylko że... Taka praca
    wymaga wiary w to państwo, no i - wymaga szans na pracę. A może takiej nisko
    płatnej pracy nie brakuje? Brakuje zaś na pewno wiary, że Polska idzie ku
    lepszemu. Nie chcę stąd wyjeżdżać, bo jestem stąd - i jestem głupi, bo tutaj
    nic, poza układami nie ma znaczenia.
  • Gość: kali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.10.01, 12:02
    Gość portalu: Ita napisał(a):

    > Sądzę, że liczba ta jest mocno przesadzona, choćby ze wzgledu na bariery
    > językowe. Bez znajomości języka trudno znależć pracę, tym bardziej dobrą i
    > chyba minęły już czasy gdy inteligenci jeździli na zachód sprzątać itp. Co
    > innego z osobami słabo wykształconymi, ale im tak samo będzie trudno znaleźć
    > dobrze płatną pracę jak i w kraju z tego samego pomodu, braku zapotrzebowania
    > na niewykształconą siłe roboczą. Wielu młodych ludzi wyjeżdza, zostaje na jakiś
    >
    > czas, ale ilu ich jest? Wcale nie tak wielu, jadą do pracy w barach itp. Czy o
    > to chodzi młodym wykształconym ludziom? W Polsce szuka pracy na swoim poziomie
    > a pojedzie do pracy fizycznej? Nie sądzę, może na krótko, ale gdy się
    > przekona,że "zachód" tylko dla niektórych jest kolorowych to wróci.
    > Ja byłam kilkakrotnie na zachodzie w ramach wymiany w kilku krajach
    > europejskich, proponowali mi pozostanie, całkiem niezłą pracę biurową, ale
    > jestem tu w Polsce, z nadzieją, że może dam swój mały wkład by i u nas było
    > lepiej. A tak naprawdę, to wcale nie jest żle, mamy wiele problemów, ale oni
    > mają dokładnie takie same. A my powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy Polakami,
    > mieć swoją dumę i znać swoje miejsce. Jesteśmy od nich lepiej wykształceni,
    > mamy większą wiedze i moim skromnym zdaniem jestesmy inteligentniejsi od nci.
    > Może dlatego, że oni są juz bardzo leniwi, znają swoje miejsce nie chce im się
    > walczyć o cos więcej.



    Witam
    Oj Gosciu ty chyba nie w Polsce tylko na ksiezycu mieszkasz.
    Przeciez mamy mniej ludzi z wyzszym wyksztalcerniem niz chociazby Grecja.
    A odnosnie takich samych problemow to sie z Toba zgadzam. Oni sie zastanawiaja
    czy kupic Mercedesa czy BMW a ja sie zastanawiamczy kupic malucha czy moze 10
    letniego Opla (problem ten sam).
    pozdrawiam
  • Gość: Roman IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 14:50
    Ja WEMIGROWALEM 6 LAT TEMU Z TEGO PRACOWALEM 5 LAT I ZASTANAWIAM SIE POWARZNIE
    ZA POWROTEM. OD ROKU NIEMOGE ZNALEZDZ ZADNEJ POWARZNEJ PRACY. A NAJGORSZE CO
    MOZE BYC ROZLONKA Z NAJBLISZYMI TEN KTO TEGO NIE ZROBIL TO NIEMOZE NIC NA TEN
    TEMAT POWIEDZIEC. MOIM ZDANIEM LEPSZE 600 ZL A RODZINA W CALOSCI. TYM 6 MLN
    LUDZI SIE TEZ PO ROKU ODECHCE I WRUCOM Z PODKULONYM OGONEM DO RODZINY.
  • Gość: interme IP: 195.205.96.* 14.10.01, 19:45
    A ja jeszcze nigdy nie bylem na emigracji, a mimo to mam swoje zdanie na ten temat! Widzicie, jaki jestem zarozumialy, he???

    Tak, Roman, wracaj do Polski, bo tutaj zycie na bruku jest przyjemniejsze, niz zycie na bruku za granica... ;-))).

    Myslisz, ze o ile za granica masz problemy bytowe, to w Polsce czekaja Cie kokosy???

    Myslisz ze ja w Polsce nie jestem bezrobotny od roku? Stracilem wszystko, co przez ostatnich kilka lat pracy uciulalem!

    Dlaczego za granica mialoby byc gorzej -- jesli jestes tam legalnie???

    JAKA RODZINA W calosci!!! Gdzie ja w Polsce mam rodzine??? (Chyba ze tak bardzo tesknic do rodzicow, ktorzy tyle "dobrego" zrobili, ze mi nieodwracalnie udaremnili moja wizje zycia jeszcze za mego mlodu.)

    Pokaz mi, ktory z domow w Polsce nalezy do mnie??? Dopoki bede nedzarzem, dopoty moge zapomniec o posiadaniu dzieci i jakiejkolwiek rodzinie. Musialbym byc idiota, a moje dzieci niechby mnie wowczas zywcem upiekly sobie na obiad.

    Co ja moge stracic, wyjezdzajac z Polski?

    Tu jest jeszcze gorzej. Kropka.



    Go�ć portalu: Roman napisał(a):
    >
    > Ja WEMIGROWALEM 6 LAT TEMU Z TEGO PRACOWALEM 5 LAT I ZASTANAWIAM SIE POWARZNIE
    > ZA POWROTEM. OD ROKU NIEMOGE ZNALEZDZ ZADNEJ POWARZNEJ PRACY. A NAJGORSZE CO
    > MOZE BYC ROZLONKA Z NAJBLISZYMI TEN KTO TEGO NIE ZROBIL TO NIEMOZE NIC NA TEN
    > TEMAT POWIEDZIEC. MOIM ZDANIEM LEPSZE 600 ZL A RODZINA W CALOSCI. TYM 6 MLN
    > LUDZI SIE TEZ PO ROKU ODECHCE I WRUCOM Z PODKULONYM OGONEM DO RODZINY.
  • Gość: maciek IP: 193.150.166.* 11.10.01, 14:28
    Wcale mnie to nie dziwi - mysle, ze szczegolnie wsrod mlodych, wyksztalconych ludzi, znajacych jezyki obce
    idea wyjazdu za granice cieszy sie duza popularnoscia. Ja skonczywsszy studia pracowalem przez 4 lata w
    Polsce, po czym zdecydowalem sie na wyjazd za granice. W Polsce nie bylo szans na dalszy postep w karierze
    zawodowej, tutaj sa, nie wspominajac juz o zupelnie innych wynagrodzeniach i przede wszystkim sposobie
    pracy. Tutaj pracownika sie szanuje, bo moze odejsc, a deficyt sily roboczej jest w UE dosc duzy w niektorych
    grupach zawodowych. Niestety odwrotnie niz w Polsce, co stawia pracobiorce w duzo gorszym polozeniu. Do
    Polski przyjezdzam na weekendy i bardzo mi to odpowiada. Wszystkim niezdecydowanym na taki ruch szczerze
    go polecam.

  • Gość: Emigrant IP: 192.168.232.* / 212.14.78.* 12.10.01, 09:32
    Jest to cel jaki wyznaczylem sobie na najblizsze 12 miesiecy. A poniewaz
    bezwzglednie realizuje swoje cele, wiem ze za 12 miesiecy nie bedzie mnie juz w
    tym kraju. Zycie jest krotkie i trzeba zyc normalnie, a nie codziennie
    wysluchiwac informacji o kolejnych aferach, glupocie politykow, recesji
    gospodarczej.
  • Gość: interme IP: 195.205.96.* 14.10.01, 20:38
    Pytanie: jak? Polska emigracja pomija starannym milczeniem przed Polakami z Polski wszelka wiedze na temat, jak legalnie zostac ekspatriatem i uzyskac prawo do zycia w jakims innym kraju. (A co dopiero, zeby nas wspomoc czyms wiecej, niz informacja!)

    Sami tylko chcieli wyemigrowac, a reszta nas, by chcieli, zeby tu zostala.

    Czy widziales na ktorymkolwiek serwerze polonijnym opisy sposobow, w jakie poszczegolni Polacy wyemigrowali? (W okresie 1990+.) A przeciez to by bylo nie tylko pouczajace, ale i ciekawe! Ten dziwny mur milczenia dotyczy nie tylko Polonii, ale emigracji wszelkiej narodowosci. Czy np. znajdziesz serwis emigracyjny Turkow, Iranczykow czy innych -- ktory publikowalby instruktaz emigracji dla rodakow? O, tyle! Emigranci to gnidy, dbaja tylko o siebie i swoje rodzinki. Zreszta trudno oczekiwac od emigranta patriotyzmu...

    Zas bez pomocnej reki, bedzie nam ciezko wyemigrowac, nie to co naszym poprzednikom-cwaniakom. (A wydawalo sie, ze Polska sie wyzwolila i nikt nas juz tu nie wiezi!!! Okazuje sie, ze jednak wiezi, tyle ze nie Rosja przed Zachodem, a Zachod przed Zachodem.) Swiat juz nie lubi Polakow, jak do niedawna. Teraz juz wszyscy Niemcy i im podobni sa strasznie skapi, a najbardziej boli ich, jesli musza Polakowi za cos zaplacic. To jest glupota i krotkowzrocznosc Zachodu, za ktora juz poprzez WTC zaczynaja placic. Ale nie tak bardzo dlatego sa glupi, jak dlatego, ze my, potencjalni emigranci, nie chcemy przeciez nic za darmo! To dla nich mielibysmy pracowac i to oni mieliby byc beneficjentami! Durnie. Nie moga nic stracic, jesli nikt nikomu niczego wbrew woli nie bedzie zabieral, na zasadzie nieprzymuszonej transakcji, zgodnie z prawem. To jest odruch tepoty umyslowej.

    Z jednej strony namawiaja swiat do otwartosci, przyjazni, wymiany, "we create opportunities" (British Council), krzewia angielszczyzne wsrod narodow swiata, co to niby nas ma zbawiac od nedzy. Tylko ze jakos nie chca konkretniej pokazac, jakiez to "opportunities" oni dla nas "create". Sam sie domysl!

    To sa puste eufemizmy.

    Dobrze, nie spodziewam sie, ze ktos nas uraczy darmo.

    Tylko dlaczego, do cholery, robia taka poze, jakbysmy to my sie opierali dialogowi z Zachodem, a oni nas odblokowywali?

    Przeciez obecnie to Zachod, a nie my (Wschod), jest zamkniety na globalizacje i integracje!!! Hipokrytyczne swinie.

    Tak wiec moze Ty wyemigrujesz -- tylko nie wiem, jak reszta z nas to osiagnie. Tzw. Zachod, czyli Europa, Ameryka, Australia (nie wspomne o najbardziej od zawsze dupnej Japonii) -- w najprymitywniejszym odruchu sie przed nami (i calym swiatem) zamyka, zas Polonia i wszelka inna DOKONANA emigracja podlizuja sie swoim nowym ojczyznom i -- nie licz na jakakolwiek pomocna dlon od nich dla POTENCJALNEJ emigracji.

    Polonia (i emigracja innych narodowosci) potrafia mowic bardzo madre rzeczy w takich bardzo nosnych tematach, jak solidarnosc, kultura, moralnosc, pracowitosc -- i tylko nie uslyszysz od nich gotowych odpowiedzi, instruktazu czy tym podobnych wypowiedzi, ktore moglyby zostac uznane, niedajboze, za PRAKTYCZNE. Nie, oni z wysokosci swego ciezko wypracowanego dobrobytu nie zniza sie do tego. Powiedza ci, ze nie powinienes myslec tylko o pieniadzach. Ich pracowitosc i cierpienia na obczyznie tak juz ich uszlachetnily, ze choc tam przebywaja, to wlasciwie calkiem tego nie potrzebuja, od niechcenia. O nie, emigracja nie jest dobrym pomyslem. ;-)))))))

    Jestem sklonny podejrzewac, ze Polonia to by wrecz chetnie lobbowala za WIEKSZYM uszczelnieniem granic i uregulowniem prawnym przeciwko naplywowi zdeterminowanych rodakow.

    No, Polonusi, ktory mi podpowie, gdzie mozna znalezc legalna prace za granica i jak wycyganic wize na staly pobyt, a wspomoze bytowo na poczatku??? Moze by tak zrobic kompletny, publiczny website z instruktazem dla wszystkich Polakow, jak i dokad najlatwiej wyemigrowac??? Najlepiej, zeby byl on jeszcze dotowany przez polski rzad, i Unie Europejska, i Komisje ds. Integracji, i z datkow Polonii oczywiscie -- wreszcie do czegos by sie te organizacje/instytucje przydaly.
  • Gość: Emigr. IP: 170.28.16.* 17.10.01, 21:11
    To bedzie Twoj pierwszy egzamin- jak wyemigrowac, jak sie urzadzic, znalezc
    prace, mieszkanie, gdzie uczyc sie jezyka.
    Nie licz na pomoc www zalozonej przez rodakow na ktorej wyczytasz cos, co ci
    ulatwi start. Polskie piekielko obowiazuje tez na emigracji.
    Jesli nie poradzisz sobie sam lub z niewielka pomoca z tym wszystkim, to lepiej
    siedz w Polsce, bo przynajmniej bedziesz mial " ubogo, ale chedogo"
    Emi.
  • Gość: nobelek IP: 170.28.16.* 18.10.01, 16:01
    ...za glupote i bezczelnosc. Potem zaprosza cie do Sztokholmu i mozesz tam
    zostac na emigracji.
    To moja rada.
  • Gość: Tomasz S IP: 217.9.98.* 23.10.01, 15:05
    Przysluchujac sie tej dyskusji odnosze wrazenie, ze czas sie cofnal, a my wciaz
    mamy mierne wyobrazenie o tzw. emigracji. Tak naprawde (to do Panow redaktorow)
    to slowa "emigracja" uzywa sie obecnie w odniesieniu do ludnosci trzeciego
    swiata. Mowiac, ze 6 mln Polakow ma ochote emigrowac, myslimy chyba o checi
    znalezienia pracy na zachodzie. A to dosc istotna roznica, bo (o ile nie mowimy
    o USA i innych dalekich krajach) nie oznacza to zrywania wiezi z krajem i z
    rodzina. W Holandii, Belgii, Francji czy Niemczech wiele osob pracuje na
    codzien za granica, nie wiedzac co to emigracja. Bierzmy z nich przyklad.

    Nie wiesz, jak mozna znalezc sie legalnie za granica? Polecam studia na
    zagranicznej uczelni. Na przyklad w Niemczech, bo blisko, dobrze i w miare
    tanio. Pozdrawiam.

    tomasz.sieniuc@berlin.de


  • Gość: Mozart IP: 141.52.124.* 28.09.01, 12:57
    He:))) Ja juz jestem za granica i pracuje. Podobnie jak wielu, zmusila mnie do tego sytuacja
    materialna i brak porozumienia z moim promotorem na studiach doktoranckich. Nie dosc, ze do
    naszego zakladu zagladala bida, to jeszcze nastawienie mojego promotora do mnie i do innych bylo
    takie aby uzyskac jak najmniejszy zysk minimalnym kosztem. Poza tym nieraz sprzeciwialem sie jemu
    w kwestiach merytorycznych, wiec nic nie zapowiadalo zebym mogl liczyc na posade po uzyskaniu
    stopnia doktorskiego. Z taka nie jasna perspektywa zyciowa nie ma czego szukac w ukochanej
    ojczyznie. Jak mialbym wyzyc za 981 zl stypendium doktoranckiego? Jakie perspektywy na wynajecie
    mieszkania czy zalozenie rodziny? Pozostalo mi nic innego, jak tylko szukac po znajonosci kontaktu za
    zagranica. Od tego sa przyjaciele i znajomi na studiach, od ktorych dostalem namiar. Dalej przez
    internet nawiazalem kontakt i udalo sie.
    POLACY! Ja wiem, ze zabrzmi glupio, ale SPIEPRZAJCIE NA ZACHOD, bo inaczej czeka was widmo
    bezrobocia po studiach. W Polsce jeszcze dlugo nie bedzie dla Was pieniedzy. Po co sobie zyly
    wypruwac? Zachod czeka na Was-specjalistow (chemikow, informatykow, matematykow, fizykow itp).
    Powodzenia!
    mozart@acid.ch.pw.edu.pl
  • Gość: anka9009 IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 14:43
    Polska to mój kraj
    nie chcę wyjeżdżać
    ale być może będę musiała
    wyjazd mógłby mi pomóc się rozwijać
    jestem pewna że bym wróciła

    zawsze najlepiej jest poprawić sytuację w kraju niż wyjeżdżać
  • Gość: anna IP: 212.244.48.* 05.10.01, 17:26
    nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
    pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
    mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
    krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
    powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
    winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
    wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
    przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....
  • Gość: mamosz IP: *.chello.pl 05.10.01, 18:06
    Gość portalu: anna napisał(a):

    > nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
    > pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
    > mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
    > krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
    >
    > powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
    > winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
    > wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
    > przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....

    No i jak tu nie jechac....... Jezeli w tym kraju specjalista,patriota nie umie
    pisac po polsku i robi zenujace bledy ort nie mowiac juz o poslugiwaniu sie
    klawiatura komputera to trzeba zwiewac gdzie pieprz rosnie albowiem miernota i
    motloch w natarciu......
  • Gość: smutas IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:27
    Gość portalu: anna napisał(a):

    > nie.Chociaż kiedyś chciałam. Każdy kiedyś miał taką ochotę.Jednak to ten kraj
    > pomógł mi zdobyć wykształcenie,i chocia zarabiam bardzo mało ok. 1500 brutto
    > mając wyższe studia i pierwszy stopień specjalizacji,to jednak temu
    > krajowi,niezależnie od tego kto w nim żądzi,należą się owoce mojej pracy. To tu
    >
    > powinniśmy wychować nasze dzieci w duchu patriotyzmu,temu krajowi jesteśmy
    > winni swoją wiedzę,pracę iserce. Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
    > wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze.Jednak ten kto wyjeżdża to ucieka
    > przed odpowiedzialnością za ojczyznę i jest egoistą i ....

    droga anno
    Przy takich pueniadzach i podejsciu do sprawy wnioskuje, ze jestes naucycielem
    polskiego lub historii. Jest to bardzo wzniosle, szanuje twoj punkt widzenia. Nie
    wszyscy posiadaja jednak wyzsze wyksztalceni i nigdy tak nie bedzie ( nawet na
    zachodzie) czy znaczy to, ze ci nizej wyedukowani powinni przymierac glodem, co
    miesiac proszac rodzine o pozyczke na chleb???

    Na moje wyksztalcenie zarabiali moi rodzice przez 40 lat pracy na komunistyczny
    rzad, nikt inny. Po latch pracy z oszczednosci, ktore w okolicach 1980r
    wystarczaly na mieszkanie wlasnosciowe teraz zostalo na skarpery!!!! Gdzie sa
    wiec te pieniadze, w szkolach ?? Cos ich tom tez nie widac. Nie zgadzam sie z
    tym , ze caly narod robi skladke na te 5% z wyzszym wyksztalceniem.

    Czy jest egoizmem praca za granica i wysylanie pieniedzy na utrzumanie tym co
    zostali?? Moze jeszcze po powrocie mam placic od tego podatek, poniewaz nie
    pobieralem zasilku dla pezrobotnych przez kilka lat??/ To co piszesz jest prosto
    z Kordiana - Romantyzm nie zycie!!!!
  • Gość: Piotr IP: *.pool.starband.net 09.10.01, 01:16
    Hahahahahahahahaha
  • Gość: smutas IP: *.90.233.67.Dial1.Detroit1.Level3.net 15.10.01, 22:53
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Hahahahahahahahaha

    Co haha? Tyle to i malpa potrafi z siebie wydusic!!! Co Ci na watrobie lezy? Moze
    potrzebujesz wizyty u specjalisty? Ktory kawalek jest "haha"?
  • Gość: Marcin IP: *.arcor-ip.de 12.10.01, 14:54
    > Ten kto opuszcza Polskę powinien zapłacić za
    > wykształcenie zdobyte za NASZE pieniądze

    Ja zdobylem wyksztalcenie za wlasne pieniadze i pieniadze moich Rodzicow, a nie
    za Twoje.
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 19:27
    ..to musisz się napić.
    Jeśli pijana to musisz wytrzeźwieć.

    Pozd.
    LG
  • Gość: Nika IP: *.gen.cam.ac.uk 09.10.01, 00:45
    Ja tez juz wyjechalam. Z takich samych powodow. W Polsce po studiach i doktoracie nie bylam w stanie zaczas
    niezaleznego zycia. Nie mialam pieniedzy na start. Teraz mieszkam w Anglii i stac mnie na normalne zycie. Moge
    wynajac mieszkanie, odlozyc na wakacje i nie zastanawiac sie w co sie ubrac. Zaluje, ze musialam wyjechac ale
    w Polsce nie mialam szans. Smutne
  • loha 09.10.01, 08:53
    Nie zgadzam sie ze rowiesnicy na tzw Zachodzie maja inne realia. Bylam na emigracji
    przez blisko 10 lat, wrocialam do Polski i mimo rozmaitych problemow i trudnosci ani
    przez chwile nie zalowalam swojej decyzji. Ludzie wyrazajac chec emigracji nie zdaja
    sobie sprawy co to naprawde oznacza. A oznacza m.in. 2-3 lata wyjete z zyciorysu na
    przystosowanie, poznanie specyfiki nowego miejsca i przewalczenie nostalgii i
    ciaglego porownywania. Mieszkalam w Kanadzie, to wspanialy kraj, idealny dla rodzin
    z dziecmi ale wole byc u siebie. I zaznaczam, ze znalam doskonale jezyk i nie
    pracowalam fizycznie. Polacy zawsze uwazaja, ze trawa jest wszedzie poza Polska
    bardziej zielona... I zamiast starac sie cos zmienic u siebie, a przeciez jest to
    jak najbardziej mozliwe poczawszy od skali mikro, wola uciekac. To moim zdaniem
    wyniesiony z komuny syndrom oczekiwania ze ktos ma nam zapewnic szczescie a jak nie
    zapewnia to zaglosujmy na kogos innego moze ten zrealizuje swoje obietnice.
  • Gość: Leszek IP: *.ne.mediaone.net 10.10.01, 03:46
    Mysle ze gdyby dokladnie policzyc to pewnie i wiecej .Ja juz to zrobilem z
    czego jestem bardzo zadowolony, chociaz nie moge powiedziec ze mozna byc
    szczeslywym z tego ze trzeba wyjezdzac za chlebem do innego kraju.Mysle ze
    warto podac chocby maly przyklad dlaczego uciekamy z kraju oto on za 1 godzine
    pracy wPOLSCE dostane 6 zl to jest okolo 2.l benzyny,natomiast w USA 15 dol.to
    jest 41.l.i jak mozna nie chciec emigrowac,ale tu uwaga do politykow ze jak tak
    dalej bedo krasc to w koncu zostana w tym kraju sami z emerytami a tych renty
    zarezerwowal sobie ks.RYDZYK on ma tysiace sposobow i wie jak je uzywac aby te
    renty trafily do niego. Z powazaniem katolik wierzacy w BOGA a nie w facetow
    noszacych kecki zamiast spodni.
  • Gość: Staszek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 07:47
    Tak, ze wzgledu na upokarzajaco niskie zarobki w naszym kraju.
  • Gość: Jerzy K IP: *.sympatico.ca 14.10.01, 22:14
    Ja wyemigrowalem w czasach kiedy Polska byla jeszcze pod komunistycznym zaborem.
    W pierwszej chwily myslalem ze emigrujom tylko ludzie szukajacy sznsy zmiany
    swojego zycia. Oboz w Italy zmienil moj poglad i wyobrazenie on naszym
    narodzie. Chamstwo, pijanstwo, brak poszanowania dla innych to wizerunek jaki
    nasi uchodzcy w przewazajacej mierze zaprezentowali innym. Jesli te 6 milionow
    to ta grupa ludzi to lepiej niech budujom swoj dobrobyt nad Wislom. Oni
    wystarczajaco duzo zla narobily dla narodu polskiego podobnie jak Talibowie dla
    narodu afganskiego. Jesli wyjezdzac chca ludzie inteligentni, wyksztalceni i
    operatywni to czemu nie, kazdy cywilizowany kraj przyjmnie ich z otwartymi
    rekami. Ta grupa ludzi byc moze zmieni wyobrazenie o Polakach bo chyba na tych
    co zostali to nie ma co liczyc. Kto wybral obecny rzad w Polsce jest
    nieporzadany poza granicami Polski.

    JK
  • Gość: KANADA IP: 170.28.16.* 17.10.01, 15:21
    OFERTA PRACY W KANADZIE DLA POTENCJALNYCH EMIGRANTOW

    Hej,
    Moja firma potrzebuje pracownika do IS Department na terenie Kanady.
    Dlugoletnie doswiadczenie nie jest wymagane, opis zakresu obowiazkow ponizej.
    To szansa zweryfikowania przydatnosci waszego cennego technicznego
    wyksztalcenia zdobytego w Polsce z takim trudem.

    The candidate should be a Software Engineer with experience in developing and
    testing application and applet programs in Java. The ideal person will have
    experience with threads, serialization, sockets, and Swing. The applicant
    should be thoroughly familiar with the complete software life cycle: gathering
    requirements, designing, coding, testing, packaging and installation. In
    addition, they should be comfortable designing and developing graphical user
    applications. Experience with VisualAge Java, DB2 UDB, Swing and UML Modeling
    (Rational Rose) is required.
    An understanding of robotics & automation would be advantageous. You will
    have to have some commercial experience using VB5/VB6, ADO, ActiveX, and COM.
    Any knowledge of Visual C++ would be an advantage, but not essential.
    Experience with engineering and configuration of some
    of the following would be an asset-
    RTUs: Bristol Babcock, FR ROC, Control Microsystems
    - DCS : Honeywell Plantscape or TPS, Fisher Rosemount Delta V
    - PLC : Modicon, Allen Bradley
    - HMI : Intellution FIX, Wonderware

    Kwalifikujacy sie niech zostawia e-mail adres.
    Niekwalifikujacy sie prosze nie zawracac glowy.
    I jeszcze jedno: Praca jest w Montrealu,wiec potrzebna jest nie tylko plynna
    znajomosc angielskiego , co oczywiste ale rowniez francuskiego. Rozumiem, ze
    dla dla polskiego fachowca nowej generacji nie jest to zadnym problemem.





  • Gość: AJ IP: *.181.239.90.intergate.ca 18.10.01, 05:38
    You're an arrogant bastard. But, this is what I would
    normally expect form a little Polack abroad. Just what
    would you be without your FIRM?
    Don't bother replying.
  • Gość: ha ha !! IP: 170.28.16.* 18.10.01, 16:05
    Exactly who you are. Little polish asshole.
  • Gość: KANADA IP: 170.28.16.* 18.10.01, 16:13
    Gość portalu: AJ napisał(a):

    > You're an arrogant bastard. But, this is what I would
    > normally expect form a little Polack abroad. Just what
    > would you be without your FIRM?
    Dziekujemy za Panska odpowiedz. Niestety , nie posiada Pan wlasciwych
    kwalifikacji by starac sie o prace w naszej FIRMIE.
    Radzimy sprobowac w polskiej polityce.

    > Don't bother replying.

  • Gość: Koniec! IP: 170.28.16.* 18.10.01, 20:06
    Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
    to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
    zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
    pieniedzmi i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
    ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
    dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy ( how
    sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba. A czas bezlitosnie ucieka.
    No wiec, warto wyjezdzac czy nie ?!?!?
  • Gość: DO IT IP: *.cybercable.tm.fr 19.10.01, 21:51
    Gość portalu: Koniec! napisał(a):

    > Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dyskusji,
    > to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Polacy z
    > zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
    > pieniedzmi

    OK, z pewnoscia sa to osoby "ktorym sie powiodlo". Ale niekoniecznie bez duzych i
    dlugotrawalych wysilkow. Wiem cos tym i dodam ze baza cennej, jakkolwiek
    specyficznej i czasami ciezkostrawnej edukacji polskiej byla mi niezwykle
    pomocna.

    i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
    > ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
    > dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy (
    how>
    > sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba

    Nie tacy zupelni biedacy, gdyz inteligentni, czesto wyksztalceni (nie liczy sie
    jedynie ranking w swiatowych listach uniwersytow, ale rowniez wola wybrania i
    fakt ukonczenia dlugich studiow), jedynie bez tzw. sily nabywczej.
    Tak czy owak warto probowac, skosztowac na wlasnej skorze blaskow i cieni zycia w
    obcym kraju. Skonfrontowac swoje wyobrazenia i opinie z realnym zyciem. Kazdy ma
    unikalny potencjal rozwoju i powinien sprobowac swoich sil. Jak powiedzial kiedys
    slusznie moj profesor w osiagnieciu sukcesu liczy sie talent, praca, ale przede
    wszystkim s i l n y c h a r a k t e r. A taki charakter nie ma obwatelstwa.
    Tzw. klasa i dobry styl takze sa uniwersalne.

  • Gość: Koniec ! IP: 170.28.16.* 22.10.01, 14:08
    Gość portalu: DO IT napisał(a):

    > Gość portalu: Koniec! napisał(a):
    >
    > > Jesli ktos chce wyciagnac koncwee, sluszne wnioski z tej akademickiej dysk
    > usji,
    > > to jest to bardzo proste. Wystarczy pogrupowac w jedno to co napisali Pola
    > cy z
    > > zza granicy: generalnie pracujacy w zawodach, zyjacy w dostatku, z praca i
    >
    > > pieniedzmi
    >
    > OK, z pewnoscia sa to osoby "ktorym sie powiodlo". Ale niekoniecznie bez duzych
    > i
    > dlugotrawalych wysilkow. Wiem cos tym i dodam ze baza cennej, jakkolwiek
    > specyficznej i czasami ciezkostrawnej edukacji polskiej byla mi niezwykle
    > pomocna.
    >
    > i w drugiej grupie to, co pisza rodacy z kraju:sfrustrowani biedacy,
    > > ktorzy w wiekszosci chcieliby gdzies wyjechac ale boja sie, nie wiedza
    > > dokladnie dokad lub nie maja za co, maja wyksztalcenie ale nie maja pracy
    > (
    > how>
    > > sad ...) i nie wiedza co zrobic ze soba
    >
    > Nie tacy zupelni biedacy, gdyz inteligentni, czesto wyksztalceni (nie liczy sie
    >
    > jedynie ranking w swiatowych listach uniwersytow, ale rowniez wola wybrania i
    > fakt ukonczenia dlugich studiow), jedynie bez tzw. sily nabywczej.
    > Tak czy owak warto probowac, skosztowac na wlasnej skorze blaskow i cieni zycia
    > w
    > obcym kraju. Skonfrontowac swoje wyobrazenia i opinie z realnym zyciem. Kazdy m
    > a
    > unikalny potencjal rozwoju i powinien sprobowac swoich sil. Jak powiedzial kied
    > ys
    > slusznie moj profesor w osiagnieciu sukcesu liczy sie talent, praca, ale przede
    >
    > wszystkim s i l n y c h a r a k t e r. A taki charakter nie ma obwatelstwa.
    > Tzw. klasa i dobry styl takze sa uniwersalne.
    Klasa i dobry styl,bardzo wlasciwa uwaga. Zabraklo tego w mej wypowiedzi.Klasai i
    dobry styl jest wazny dla kogos kto probuje "zaszczepic" sie w nowym kraju, w
    nowym srodowisku zawodowym, uzywajac obcego jezyka itd. Wiele mozna czlowiekowi
    wybaczyc, gdy ma wlasnie klase i dobry styl.
    W zwiazki z ma praca i dlugoletnim przebywaniem za granica poznalem ludzi chyba
    wszystkich nacji, moze z wyjatkiem Eskimosow. Niestety, w rankingu "Klasa i dobry
    styl", my Polacy ladujemy na szarym koncu i z reka na sercu, nie przychodzi mi do
    glowy przedstawiciel ZADNEJ narodowosci, ktora plasowala by sie za nami...
    >

  • Gość: komodor IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 08:49
    oczywiście. nie ze względów ekonomicznych ale ideologicznych. Zycie w państwie
    wyznaniowym w towarzystwie Rydzyka, Glempa, Jankowskiego, Wrzodaka, Leppera,
    Macierewicza jest naprawdę nużące. Zamordować chyba nie zamordują ale zmęczą i
    zanudzą
  • Gość: aaa IP: 212.69.76.* 28.09.01, 11:03
    To jakaś fikcja. Wydaje mi sie że te badania PWC przeprowadził wśród swoich
    pracowników zadając im pytanie w stylu : "Czy gdyby ci zaproponowano awans w
    innym kraju to byś wyjechał ?"
    ja jak i mój maż oraz wielu z naszych znajomych mieło możliwość wyjazdu jako
    siła fachowa do US lub UE. Nikt z tego nie skorzystał. Jeden musiał wyjechał na
    pół roku i szybko wrócił. Mało tego liczni tzw. Polscy Amerykanie wracają. Nie
    ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.
  • Gość: kali IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 11:17
    Jakiej drugiej kategorii????
    No chyba ze sam(a) sie tak czujesz.
    Czyli wszyscy Polacy to dla UE obywatele drugiej kategorii? Wiekszej glupoty
    dawno nie slyszalam.

  • Gość: kika IP: 192.168.43.* / 213.47.210.* 28.09.01, 12:58


    drogi kali, ja mieszkam za granica, mam dobra prace i nie czuje sie drugiej
    kategorii, ale niestety ciagle jest mi dawane do zrozumienia, ze nia JESTEM tzn.
    ta druga kategoria jako czlonek grupy "obcokrajowcow" .
    Mysle, ze sam nie wiesz o czym piszesz.

  • Gość: kali IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 14:34
    Wiem o czym pisze bo tez mieszkam za granica.
    Moze niestety nie trfilas w odpowiednie towarzystwo, bo ja jakos tego nie
    odczuwam.
  • Gość: ana IP: *.sanok.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 14:49
    to rozsadna decyzja
  • Gość: baker IP: *.mentorg.com 28.09.01, 18:23
    Ja tez nie.
    Ludzi sa mili i czuje sie tutaj duzo lepiej niz w polsce.
  • Gość: PItt IP: *.btinternet.com 29.09.01, 13:06
    A ja wyjechalem i widze tego konkretne korzysci nie musze sie martwic o sprawy
    zwiazane z biezacym utrzymaniem, dodatkowo moge odkladac , przy czym musze
    dodac ze nie jestem osoba zyjaca oszczednie.
    Druga sprawa jest ze dla ludzi z inicjatywa i pracowitych zawsze i wszedzie
    znajdzie sie miejsce w krajach zachodnich, w polsce niestety o wiele
    wazniejsze jest posiadanie odpowiednich znajomych , tatusia itp.
    I obawiam sie ze bedzi jeszcze tak bardzo dlugo poniewaz najpierw nalezaloby
    wyplenic cala starsza generacje ktora jest juz zepsuta do cna a mlodych wyslac
    na piec dziesiec lat za granice, mysle ze wtedy mielibysmy jakas szanse na
    rozwoj normalne zycie, niestety to sa wszystko mrzonki.
    Narazie jedyna rzecza ktora morzemy zrobic to albo wyjechac z polski,
    drugim rozwiazaniem jest zyc w polsce wsrod tych wszystkich warcholow
    kradnacych i oszukujacych i narzekac
    a trzecim sprobowac zrobic cos z tym co jest niestety nie mozliwe poniewaz to
    oni kieruja krajem sa na najwyzszych stanowiskach i jesli zechce nam sie robic
    porzadki to oni z nami zrobia porzadek.
  • Gość: ktos IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:44
    powidzcie ludzie gdzie to jest, gdzie tak polakow dobrze traktuja?
  • Gość: czosnek IP: *.dialinx.net 29.09.01, 01:48
    A ja wyjechalem z malym plecakiem. Dwa lata temu. Mialem propozycje wysokiego
    stolka wypracowanego podczas studjow (ciezka praca)i tuz po obronie
    zaplanowalem dwu miesieczny wyjazd (turystyczny). Zadzwonilem dwa dni przed
    rozpoczeciem pracy, ze "zdecydowalem sie na stypendjum". Zostalem do dzis.
    Zaczalem od brudu jak kazdy bo pieniadze szybko sie skonczyly.
    Nie robie tego co bym chcial na razie, ale moja firma dosc preznie sie rozwija.
    Wiem, ze wroce.
    Nie szukalem pracy u kogos, zeby nie czuc sie dokladnie jak obywatel drugiej
    kategorii bo tak w gruncie rzeczy jest.
    Polska powinna postawic na wlasnych ludzi - na small business. To oni powinni
    dostac ulgi a nie obce koncerny, sieci handlowe, ktore sprzyjaja korupcji,
    naduzycia i wyplywu pieniedzy z kraju. Kapital zachodni bez trudu praktycznie
    zniszczyl nasza wlasna inicjatywe - reszte wykupil (za bezcen). Nie mamy szans
    w naszym wlasnym kraju.
    Lista dyskusyjna praktycznie zmierza w jednym kierunku: czy nam dadza prace za
    granica czy tez nie.
    Nie trzeba wojny - stajemy sie praktycznie emigrantami zarobkowymi w naszym
    wlasnym kraju. Co szczesliwsi mlodzi ludzie po studjach dostaja "posady" w
    firmach przy czym sa praktycznie marionetkami. Polski Yappi wtedy zwykle chwali
    sobie to co sie dzieje i tak ta schizofremia trwa az z nienacaka go nie zwolnia.
    Mam nadzieje, ze w koncu ktorys z kolei rzad wyslucha swoich ludzi
    bezinteresownie i cos z tym zrobi. Wtedy ta cala maskarada i eksodus naszych
    inzynierow, technikow, ludzi z inicjatywa ktorzy tworza a nie przelewaja
    pieniadze, sie zatrzyma.




  • Gość: interme IP: 195.205.96.* 14.10.01, 21:02
    > Polski Yappi wtedy zwykle chwali
    > sobie to co sie dzieje i tak ta schizofremia
    > trwa az z nienacaka go nie zwolnia.


    Powyzsze zdanie z Twojego tekstu mowi wlasnie o mnie. Od roku jestem nedzarzem. Na poczatku bylem zapraszany na interview do najlepszych firm, ale stopniowo przestali sie mna interesowac w ogole. Mieszkalem juz na dworcu. Z kazdym miesiacem moje umiejetnosci sie dewaluuja, a moja konadyatura na jakiekolwiek stanowisko, dla pracodawcy -- coraz bardziej podejrzana.

    Rzeczywiscie, nie potrafie zrozumiec tego, ze LATWIEJ mi bylo dostac dobra prace, kiedy nie mialem ZADNEGO doswiadczenia, niz teraz, gdy mam juz za soba to i owo -- chocby moje doswiadczenie bylo o jeden rok "zbyt dawne".

    Czy powinienem z tego wyciagnac jakies wnioski? Nie widze zadnych. Nie widze, co ja bym robil zle. We wszystkich innych sektorach rynku pracy moge sie spodziewac tylko wiekszych problemow. Czy powinienem zaczac udawac swiezego, nieuksztaltowanego studenta? Moze moim bledem jest co najwyzej to, ze nigdy nie probowalem sie nigdzie zalapywac "po znajomosci", czy na "ladny usmiech".

    Tyle ze to, o czym mowie, nie jest akurat specyficznie polskim problemem (np. bezrobotni, zyjacy w nedzy doktorzy i menadzerowie), lecz tak sie teraz dzieje na calym swiecie.
  • Gość: Dodo IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 29.09.01, 10:27
    Jakiej? A takiej. Co innego być Polakiem w Belgii, a co innego w USA czy
    Niemczech, Austrii...
  • Gość: ktos IP: *.FLNT.splitrock.net 08.10.01, 23:40
    Gość portalu: kali napisał(a):

    > Jakiej drugiej kategorii????
    > No chyba ze sam(a) sie tak czujesz.
    > Czyli wszyscy Polacy to dla UE obywatele drugiej kategorii? Wiekszej glupoty
    > dawno nie slyszalam.
    >

    Bylas(es)? sprawdz na wlasnej skorze!!
    Dla UE Polska JEST chyba i trzecia kategoria!!! Ile czasu czekamy na
    przylaczenie!!! Chyba nie dla tego, ze obawiaja sie naszej wspanialosci.
    Kraj o potencjale gdzies miedzy Turcja a Albania, chyba tuz tuz przed Rumunia. O
    jakich kategoriach rozmawiamy.
    Glupot nie slyszysz bo sobie uszy zaszpuntowala(e)s!!!!
    pozdrawiam NIECH ZYJE ELITA EUROPY!!!!
  • gabiz 09.10.01, 17:42
  • Gość: arczi IP: 131.200.218.* 28.09.01, 13:36
    A ja od ponad roku mieszkam w Holandii i nawet bedac tutaj "obywatelem drugiej
    kategorii" jestem bardziej szanowany i doceniany niz bylem w Polsce.
  • Gość: Bogdan G IP: *.arsdigita.de 28.09.01, 14:01
    > Nie
    > ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.

    Nie jestem tam obywatelem, ale jestem zdecydowanie w pierwszej kategorii.

    Bogdan G.
  • Gość: Tomek IP: *.broadcom.com 28.09.01, 19:43
    Gość portalu: Bogdan G napisał(a):

    > > Nie
    > > ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.
    >
    > Nie jestem tam obywatelem, ale jestem zdecydowanie w pierwszej kategorii.
    >
    > Bogdan G.

    Jestem obywatelem Kanady mieszkajacym w USA. Ani w Kanadzie, ani w USA nie czuje sie "drugiej
    kategorii".

    Tomek
  • Gość: Darek IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 29.09.01, 05:38
    Pracuje w Silicon Valley, USA w olbrzymiej firmie na wysokim technicznym
    stanowisku
    jakiego nigdy nie mialem we wlasnym kraju i na do datek za olbrzymie pienidze.
    Jeden rok tutaj to jak sto lat przepracowanych w Polsce. A tysiec lat nikt nie
    zyje.
    Nigdy i nikt nie dal mi cos przykrego znac jak moze w Europie polakow traktuja
  • Gość: vanoltom IP: *.tele2.pl 29.09.01, 10:03
    obywatelm drugiej kategorii jestesmy wlasnie w Polsce, w sejmi zawsze mamy
    jakis zart nie wladze, sciaga sie z nas reszte pieniedzy a reszte godnosci
    zabiera sie nam w urzedach i przez innych mundurowych. Nie ma co nalezy
    uciekac z tej krainy Oz
  • Gość: Marijke IP: *.pl 30.09.01, 20:56
    No oczywiście , że są obywatelami drugiej kategorii jeśli wciąż/niestety/ do
    USA wyjeżzają ludzie po 6 klasach podstawówki, bez znajomości języka polskiego
    w stopniu umożliwiającym rozmowę na poziomie "normalnym",a co dopiero mówić o
    angielskim. Decydują się na pracę najbardziej podłe, a przede wszystkim
    pozwalają sobą pomiatać, przez takich samych, którzy są tam nieco dłużej.Ale
    całe rodziny ściągają do "Hameryki po pieniondze", a żyją tam w fatalnych
    warunkach, jedzą byle co, śpią byle gdzie i na wizie turystycznej siedzą kilka
    lat, ukrywając się gdiześ na Greenpoincie lub Jackowie. Najgorsze jest to, że
    za granicą POlak Polakowi wilkiem. Wyżej podana opinia nie dotyczy oczywiście
    ludzi wykształconych, którzy chcą się sprawdzić i wykazać w dziedzinach,
    których poziom przewyższa to co jest dostępne w kraju, np. dziennikarstwo czy
    medycyna.
  • Gość: Ktos IP: *.FLNT.splitrock.net 09.10.01, 00:04
    Gość portalu: Marijke napisał(a):

    > No oczywiście , że są obywatelami drugiej kategorii jeśli wciąż/niestety/ do
    > USA wyjeżzają ludzie po 6 klasach podstawówki, bez znajomości języka polskiego
    > w stopniu umożliwiającym rozmowę na poziomie "normalnym",a co dopiero mówić o
    > angielskim. Decydują się na pracę najbardziej podłe, a przede wszystkim
    > pozwalają sobą pomiatać, przez takich samych, którzy są tam nieco dłużej.Ale
    > całe rodziny ściągają do "Hameryki po pieniondze", a żyją tam w fatalnych
    > warunkach, jedzą byle co, śpią byle gdzie i na wizie turystycznej siedzą kilka
    > lat, ukrywając się gdiześ na Greenpoincie lub Jackowie. Najgorsze jest to, że
    > za granicą POlak Polakowi wilkiem. Wyżej podana opinia nie dotyczy oczywiście
    > ludzi wykształconych, którzy chcą się sprawdzić i wykazać w dziedzinach,
    > których poziom przewyższa to co jest dostępne w kraju, np. dziennikarstwo czy
    > medycyna.

    Kolejny wysoko- ksztalcony!! Piszesz, ze na obczyznie polak polakowi wilkiem.
    Przeciez to samo robisz. Ci ludzie ciezko pracuja a napewno nie sa gorsi od
    ciebie. A przeciez czy sam(a) nie znasz osob z kilkoma fakultetemi tyrajacych na
    servisach, kontraktorce itp.. Medycyna mowisz? Co znaczy lek.med. w US nic. To
    nawet nie jest pomoc pielengniarska!! A zeby zaliczyc testy trzeba znac angielski
    lepiej od polskiego. Ale calkowice sie z toba zgadzam - edukacja jest paszportem
    z pozwoleniem na prace praktycznie wszedzie.
  • Gość: Franek IP: *.mannesmann.de 09.10.01, 18:14

    > To jakaś fikcja. Wydaje mi sie że te badania PWC przeprowadził wśród swoich
    > pracowników zadając im pytanie w stylu : "Czy gdyby ci zaproponowano awans w
    > innym kraju to byś wyjechał ?"
    > ja jak i mój maż oraz wielu z naszych znajomych mieło możliwość wyjazdu jako
    > siła fachowa do US lub UE. Nikt z tego nie skorzystał. Jeden musiał wyjechał na
    >
    > pół roku i szybko wrócił. Mało tego liczni tzw. Polscy Amerykanie wracają. Nie
    > ma jak w Polsce. Tam będziesz zawsze obywatelem drugiej kategorii.

    piszesz tak bo nigdy nigdzie nie bylas i myslisz ze majac studia i w miare platna prace w polsce jestes kims i boisz sie
    utraty tego statusu
    jak widac nie mieszkam w polsce i nie zaluje, nie jestem obywatelem 2 kategorii, wrecz przeciwnie tak to ja sie czuje
    we wlasnym kraju, gdzie cholota caly czas zamiast zapierdalac w pracy organizuje strajki i siega reka po nie swoje...
    taka mala sposcizna po socjalizmie
    to o czym piszesz jako o pozytywie tzn ze odrzucili propozycje pracy za granica jest wlasnie typowo polskim
    zasciankowym mysleniem o swiecie jako zlepku roznych panstw narodowych. pracuje wsrod ludzi dla ktorych
    wyjazd do pracy w innym kraju nie stanowi oddania duszy diablu w za mian za dolary itd zdrade interesow narodu i
    tego typu glupoty i idiotyzmy powinny zanlesc sie dawno na smietniku historii.
    amerykanin srednio w swoim zyciu zmienia zupelnie miejsce zamieszkania 3 razy, a w polsce? przeprowadzka do
    innego miasta to jest wielkie wydazenie, wyjazd do pracy do innego kraju to jest nazywane emigracja, qrwa zrozum
    ze to gdzie sie mieszka i pracuje nie ma wiekszego znaczenia i tak wszedzie wpierdziela sie te same macdonaldy,
    jezdzi tymi samymi samochodami, chodzi do kina na te same filmy. polacy to tacy czesto zakompleksieni minimalisci, ja
    sie nie zadowalam gownianym samochodem, nie chce 2 pokoi w bloku, i nie chce dziadowskiej emerytury...
    ludzie wg mnie sa wszedzie tacy sami, mam wielu przyjaciol roznych narodowosci i nie widze by byli glupsi itd jak
    niektorzy probuja lansowac taka teze...
    pozdr
    nie jestem zadnym emigrantem, mieszkam tutaj poniewaz mi sie naprawde tutaj duzo bardziej podoba:)
  • Gość: Agryppa IP: *.bresa.com.pl 11.10.01, 17:29
    ja tez nie chce wyjezdzac za praca, gdy mysle o wyjezdzie to mysle o zwiedzaniu
    swiata - tu w Polsce tez mozna znalezc normalna dobra prace i w cale nie trzeba
    miec zadnych znajomych ani super kwalifikacji, jezeli czlowiek jest leniwy (a
    nie oszukujmy sie - wiekszosc nas taka jest) i dupy mu sie nie chce ruszyc to
    bedzie do konca zycia bedzie narzekal i pracy nie znajdzie/nie zmieni. a
    wystarczy sie rozejzec i dobrze poszukac (to fakt ze szukalem rok temu pracy
    przez 6 miesiecy - ale ja znalazlem i lalem w tym czasie na kuronia), troche
    optymizmu ludzie - zle sie dzieje dopiero gdy wszyscy nazekaja na wszystko...
  • Gość: Jacek IP: 173.1.0.* 28.09.01, 14:30
    Ja bym chętnie wyjechał, ale jestem już za stary nie w sensie fizycznym bo nie
    czuje lat, ale 52 lata to za późno na zmiany
    Teraz ze strachem myśle o kazdym następnym miesiącu bo jak stracę pracę to
    gdzie znajdę drugą, skończy się to chyba jakimś zawałem bo ile stresu można
    wytrzymać, chociaż mam dobre wykształcenie i kilka specjalności z informatyką
    włacznie to jednak w kraju o pracy decydują nie tyle umiejetności co układy
    Ktoś pisał ze jesteśmy lepiej wykształcenii, to taka stara nieprawda czesto
    powtarzana, propaganda swoje zrobiła to tak że Warszawa to najładniejsze miasto
    na swiecie, czy że Polki są najładniejsze. Ale jezeli to komuś poprawia humor
    to OK
  • Gość: rojza IP: 10.34.16.* / *.pfizer.com 03.10.01, 20:03
    Gość portalu: Jacek napisał(a):

    > Ja bym chętnie wyjechał, ale jestem już za stary nie w sensie fizycznym bo nie
    > czuje lat, ale 52 lata to za późno na zmiany
    > Teraz ze strachem myśle o kazdym następnym miesiącu bo jak stracę pracę to
    > gdzie znajdę drugą, skończy się to chyba jakimś zawałem bo ile stresu można
    > wytrzymać, chociaż mam dobre wykształcenie i kilka specjalności z informatyką
    > włacznie to jednak w kraju o pracy decydują nie tyle umiejetności co układy
    > Ktoś pisał ze jesteśmy lepiej wykształcenii, to taka stara nieprawda czesto
    > powtarzana, propaganda swoje zrobiła to tak że Warszawa to najładniejsze miasto
    >
    > na swiecie, czy że Polki są najładniejsze. Ale jezeli to komuś poprawia humor
    > to OK

    Wcale nie za pozna. Znam faceta( doktor matematyki), ktory przyjechal do USa w
    wieku 49 lat i pracuje ajko informatyk, mimo ogolengo kryzysu
  • Gość: pablo IP: *.suffolk.lib.ny.us 30.09.01, 22:11
    ja mieszkam w USA od 3 miesiecy i podjalem decyzje o pozostaniu.Mam 20 lat i
    nic do stracenia.A do zyskania wiele.W ciagu miesiaca zarabiam 2 razy wiecej
    niz moi rodzice razem.Wiec o czym mowimy?Jestem Polakiem i zawsze chce nim buc
    ale na razie nie mam do czego wracac.
  • Gość: paul IP: 193.0.117.* 05.10.01, 11:59
    Zobaczymy! Rydzyk kisi miliony swiadectw udzialowych wyludzonych od dewotek, i
    jak urosnie mu od tego kapital, to zapewne zrobi to samo, co ben Laden.
    Fundamentalizm religijny ma wszedzie te sama twarz!
  • Gość: RAD IP: 212.191.66.* 28.09.01, 09:22
    Nie uśmiecha mi się wyjazd za granicę i nie mówię tego z powodu, że jestem w
    świetnej stuacji finansowej. Przede wszystkim zdziwiony jestem takimi wysokimi,
    żeby nie powiedzieć błędnymi wynikami otrzymanymi przez specjalistów w firmie
    doradczej. Może powinni najpierw nabyć troszkę odpowiedniej wiedzy, a dopiero
    potem próbować swoich sił w przeprowadzaniu jakichkolwiek badań.
  • Gość: GOSC IP: *.bbnplanet.com 28.09.01, 09:38
    Widocznie należysz do 60%:))
  • Gość: Dr IP: *.amg.gda.pl 28.09.01, 10:05
    Nie dziwię się. To najmądrzejsze co można zrobić. Szczególnie jak się należy do
    konsekwentnie tępionej w Polsce od czasów okupacji tzw. inteligencji.Życie za
    półtora tysiąca zł po 20 latach pracy lekarskiej ( drugi stopień )chyba
    wystarczy za wszelki komentarz.
  • Gość: Darek IP: *.sanjose-11-12rs16rt.ca.dial-access.att.net 29.09.01, 05:58
    To ile sie zarabia w danym kraju nie zalezy od ilosci lat pracy ale od
    wydajnosci ekonomi w calosci podzielonej na jednostkowa wartosc wykonywanej
    pracy.
    Widocznie w obecnej sytuacji pana praca jest warta tyle ile jest. Jesli by pan
    byl w Afganistanie bylo by nawet gorzej i musial by pan pracowac za 10 dolarow
    na miesiac. Podczas gdy w USA by pan otrzymal pol miliona na rok.
    Ale to jest Polska i trzeba wyrzeczen pokolen aby sie znalesc na tym ostatnim
    poziomie. Moze to byc dopiero w nastepnym albo dalej pokoleniu. Wszystko zalezy
    od ciezkiej pracy i wyrzeczen tego pokolenia aby nastepne mialy lepiej. Raczej
    to pokolenie musi sie pogodzic z tym ze nigdy nie zazna dobrobytu
  • Gość: Laura IP: *.15.vie.surfer.at 29.09.01, 23:58
    Gość portalu: Darek napisał(a):

    > To ile sie zarabia w danym kraju nie zalezy od ilosci lat pracy ale od
    > wydajnosci ekonomi w calosci podzielonej na jednostkowa wartosc wykonywanej
    > pracy.

    Czy stoi ta w "Kapitale" Marxa ?

    > Widocznie w obecnej sytuacji pana praca jest warta tyle ile jest. Jesli by pan
    > byl w Afganistanie bylo by nawet gorzej i musial by pan pracowac za 10 dolarow
    > na miesiac. Podczas gdy w USA by pan otrzymal pol miliona na rok.
    > Ale to jest Polska i trzeba wyrzeczen pokolen aby sie znalesc na tym ostatnim
    > poziomie. Moze to byc dopiero w nastepnym albo dalej pokoleniu. Wszystko zalezy
    > od ciezkiej pracy i wyrzeczen tego pokolenia aby nastepne mialy lepiej. Raczej
    > to pokolenie musi sie pogodzic z tym ze nigdy nie zazna dobrobytu

    Osoba tak argumentujaca albo sie zgrywa albo jest po urazie w glowenke i powinna
    natychmiast udac sie do lekarza, widac guz uwiera na mozg i rozum zanika.
    Slyszalam o takich, ktorzy pocieszali sie slowami, ze w polsce nie jest tak jak w
    Aaalbanii, wiec jest super. Dzis w mode wszedl tragicznie biedny Afganistan...
    Hm, zyl kiedys taki pan, nazywal sie Chruszczow i ciagle raj obiecywal. Wedlug
    Nikity najdalej w latach 60tych w ZSSR (obecnie odchudzona Rosja) powinien
    zapanowac upragniony komunizm, czyli highlife, jednym slowem America. Lata 60te
    minely, a tu ani widu ani slychu o highlife w ZSSR i u sasiadow. Wrecz
    przeciwnie: Sacharow na zsylce w Gorki, Solzenicyn wyrzucony na Zachod, w PRLu
    strajki itp. Cholera, jak dlugo mozna jeszcze czekac ?! I na co czekac, na
    Godota ?! Ile jeszcze generacji bedzie musialo wysluchiwac bzdur typu, ze
    nastepnym generacjom bedzie lepiej. Dzisiejszi lekarze, inzynierowie,
    pielegniarki, nauczyciele, urzednicy czy zwykli sprzedawcy w sklepach i reszta
    spoleczenstwa maja dzis prawo do godnego zycia w PL. Dzis nie jutro. Taka jest
    prawda. A jezeli panstwo polskie okazuje sie macosze i argumentuje obiecankami z
    lamusa, czyli szczesciem na horyzoncie, to nalezy zwiewac z takiego panstwa i nie
    tracic czasu na sentymenty.

  • Gość: Melba IP: *.mistia.org.pl 30.09.01, 17:15
    Egoistycznie, zamiast się godzić, zamierzam wyemigrować.
  • Gość: LG IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 20:02
    ...a nie zgrywaj Balcerowicza. Taką śpiewkę wciska się ludziom od 50 lat.
    Wszyscy inteligentni ludzie powinni masowo wyjeżdzać z Polski tak jak Jugole do
    Niemiec w latach 70-tych. Na Zachód. Bez żadnych powrotów.
  • Gość: gaduła IP: *.IOd.krakow.pl 28.09.01, 09:48
    tojest gruba pomyłka z tymi 6 mln,
    natomiast po wzięciu pensji za wrzesien i policzeniu tych opłat na .... gdzie
    na rekę wyszła połowa pensji i jeszcze maja z niej zabrac dalej na podatek to
    trzeba sie przeprosić z ameryką i jechac tam do pracy,
    tam miałem wszystko - dobrze ustawiona prace i życie, i chcieli mnie i moją
    głowę zatrudnić do myslenia,
    tu mam powazne problemy jak dociągnąc do pierwszego,
    natomiast unia to nie miejsce pracy dla nas !
  • Gość: xiv IP: 193.194.150.* 28.09.01, 10:42
    Gość portalu: gaduła napisał(a):

    > natomiast unia to nie miejsce pracy dla nas !

    Przyjedz do Londynu - spotkasz setki, jak nie tysiace Polakow :).

    Xiv
  • Gość: gaduła IP: *.IOd.krakow.pl 28.09.01, 11:43
    wiem jak jest, byłem Londynie trzy razy + przlatywałem nad nim wiele razy -
    dziękuje nie skorzystam, wolę jednak amerykę północną, ale najlepiej to mi się
    żyje w południowej
  • Gość: Xiv IP: 193.194.150.* 28.09.01, 13:58
    Pracowalem i w US i w UK. I ciezko mi stwierdzic gdzie jest lepiej (do Ameryki
    Poludniwej sie nie wybieram). Jednak stwierdzenie, ze Unia nie jest miejscem
    dla pracy dla Polaka jest, moim zdaniem, mylne.

    Xiv

  • Gość: milka IP: *.swisslife.ch 28.09.01, 14:20
    Przyjedz do Szwajcarii i tez zobaczysz tysiace :)
    No moze setki ...
  • Gość: ania IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 10:52
    natomiast unia to nie miejsce pracy dla nas !
    A niby dlaczego nie?
  • Gość: paweł IP: *.skarbiec-emerytura.pl 28.09.01, 10:33
    A może ktoś wreszcie zadbałby o stworzenie dobrych warunków do pracy w Polsce.
    Po co nasz rząd uparcie chce wysłać Polaków do pracy za granicę? Czy naprawdę
    musimy wyeksportować naszych obywateli, by mogli pracować? Czy nie można
    zaakceptować tego długiego okresu przejściowego (na czym Unii zależy), a
    skoncentrować się na zachęcaniu Polaków do pracy w Polsce? Działoby się tak z
    korzyścią zarówno dla państwa polskiego, jak i poszczególnych obywateli. W
    naszym kraju także możnaby dobrze zarabiać i lepiej żyć. Nadal przeszkadzają w
    tym źli politycy!!!
  • Gość: czosnek IP: *.dialinx.net 29.09.01, 02:51
    Gość portalu: paweł napisał(a):

    > A może ktoś wreszcie zadbałby o stworzenie dobrych warunków do pracy w Polsce.
    > Po co nasz rząd uparcie chce wysłać Polaków do pracy za granicę? Czy naprawdę
    > musimy wyeksportować naszych obywateli, by mogli pracować? Czy nie można
    > zaakceptować tego długiego okresu przejściowego (na czym Unii zależy), a
    > skoncentrować się na zachęcaniu Polaków do pracy w Polsce? Działoby się tak z
    > korzyścią zarówno dla państwa polskiego, jak i poszczególnych obywateli. W
    > naszym kraju także możnaby dobrze zarabiać i lepiej żyć. Nadal przeszkadzają w
    > tym źli politycy!!!

    Masz racje!!! Bo pracownika sie zatrudnia, zeby cos z niego miec a nie poto zeby
    nie miec co z nim zrobic. U nas niestety doszlo do tego, ze wegiel jest niepalny
    i nieoplacalny bo kadra kierownicza musi zarabiac 150k$ miesiecznie, informatycy
    i inzynierowie musza sie tulac po swiecie za pare groszy wysylani jak surowiec a
    nie sprzedawac z Polski gotowy produkt czy uslugi natomiast firmy consultingowe i
    banki beda ogacac nas swoja gra kapitalowa doprowadzajac do nastepnej podleglej
    ekonomicznie prowincji. Z tego zyja....
    Wszystkim w Polsce potrzeba kapitalu (podobno z UNII i US)a nikt nie mowi o
    warunkach do myslenia, tworzenia. Chyba na nich im najbardziej zalezy, to chyba
    cos sa Ci ludzie warci... bo zachod bezinteresownych prezentow chyba nie robi.

    Stworzmy wpierw mozliwosci przez odpowiednia polityke a kapital powoli sam sie
    odbuduje jesli jest tak bardzo ludzia potrzebny.
    NIE HANDLUJMY LUDZMI !!!!!!
    Stworzmy gospodarke, gdzie kazdy bedzie pracowal u siebie. Nie obracal milonami
    ale bedzie szanowal swoje - sklepik, biuro z kilkoma informatykami, inzynierami,
    warsztat ... Porzucmy ten durny szpan, stereotyp Yappi - "samiec ALFA" komorka
    obslugujacy kapitaly, dokonujacy transakcji - wyslany z egzotycznej
    krainy "ZACHOD" - zapomnijcie o tym....
    Zostawcie ten wielki handel ludzmi, ziemia,przemyslem czy czym kolwiek a zakasac
    rekawy i do roboty!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: g IP: *.physik.uni-ulm.de 28.09.01, 10:51
    Zawsze pracowalem na Zachodzie. Na czarno skonczylem
    Cambridge podajac sie za brytyjczyka.
    Watpie zeby legalizacja cos zrobila.
  • Gość: shookee IP: *.gtsgroup.com 28.09.01, 10:54
    Mysle, ze jest mozliwe iz 6 mln powiedzialoby ze chcialoby pracowac i mieszkac
    za granica. Tyle ze gdyby naprawde dac im mozliwosc to nie zdecydowaloby sie na
    tez krok wiecej niz 20%. Z czego pewnie i tak ponad polowa wybralaby taka
    lokalizacje z ktorej mozna wracac do domu na weekendy. Bo powiedzmy sobie
    szczerze, ze nawet juz teraz dostanie pozwolen na prace (dla wyksztalconych
    ludzi) nie jest jakims wielkim problemem, a jakos wszyscy nie wyjezdzaja.
  • Gość: kama IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 10:59
    A probowales(alas) kiedys?
    Problem w tym ze najpierw musisz miec prace a potem starac sie o pozwolenie.
  • Gość: milka IP: *.swisslife.ch 28.09.01, 14:28
    Jaki problem ?
    Starasz sie o prace, potem ja dostajesz (podpisujesz kontrakt),
    potem czekasz spokojnie kilka tygodni az ci firma to pozwolenie zalatwi ... i wyjezdzasz.
    Ot i caly problem.
  • Gość: kama IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 15:02
    to tylko ci pogratulowac ze tak szybko wszystko co sie udalo.
  • Gość: milka IP: *.swisslife.ch 28.09.01, 15:10
    a dziekuje bardzo,
    oczywiscie duzo samozaparcia w szukaniu zawsze sie przyda..
  • Gość: shookee IP: *.gtsgroup.com 28.09.01, 17:12
    kama, wstyd sie przyznac ale tez teraz pracuje w belgii... ale wracam!
  • Gość: miś IP: *.nestle.pl 28.09.01, 11:49
    Jaka byla metodologia badania z której skorzystał PricewaterhouseCoopers? I czy
    to prawda że raport przygotowali praktykanci?? Nie wierze że pracownicy tej
    firmy nie czytają post'ów na tym forum. PwC-może jakiś komentarz???

    Być może PwC obawia się że większość ich pracowników zwiałaby w 2004 do UE? :)))
    >>stąd ten raport
  • Gość: tomek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 11:52
    Droga redakcjo

    Moim zdaniem podawanie wynikow sondaży bez podania struktury próby (kto
    odpowiadał ile osób uczestniczyło w badaniu) oraz narzędzia badawczego (jak i na
    co opowiadał) nie może w ciemno byc traktowane jako podstawa do wyciągania
    jakichkolwiek wniosków i wygląda na manipulację. Oczywiście PwC to autorytet ale
    Instytut Badawczy MORI (?); znany (?)...
    Zwracam uwage na komentarze naukowców, którzy od wielu lat zajmują się tym tematem

    redakcja napisał(a):

    > Blisko sześć milionów Polaków, czyli aż 40 proc. polskiej siły roboczej,
    > chciałoby pracować i mieszkać za granicą, z czego ponad 20 proc. jest na to
    > zdecydowane - wynika z najnowszego opracowania firmy doradczej
    > PricewaterhouseCoopers. Sądzisz, że to prawda?

  • Gość: jamci IP: 195.117.5.* 28.09.01, 14:34
    Oczywistym jest, ze podstawą do jakiegokolwiek ustosunkowania się do tego typu
    wiadomości jest poznanie próby i metody badania, w tym treści i sposobu
    zadanego pytania. Wydaje mi sie jednak że "wielki" Price dał ciała. Ciekawy
    jestem jakie bedą konsekwencje tych badań wobec badającego, jeżeli okaże się
    bzdurą? Podobały mi się komentarze, ze to pewnie swoich pracowników badali:).
    Poza tym może i tyle osób wyraża zainteresowanie ale od słów do czynów daleko,
    bardzo daleko.... tak może (podkreślam może) by zrobiło 40% gdyby podac im te
    pracę na tacy, za kilkukrotnie większą pensję i mżliwość comiesięcznych
    odwiedzin kraju - a co to ma d rzeczywistaśc? Wg mnie kompromitacja firemki PCW
  • Gość: Kaj IP: *.chello.pl 28.09.01, 11:52
    No może nie asz tyle ale napewno sporo. Ludziom znudziło sie już życie pełne
    wyżeczeń. Parę lat temu było zdecydowanie lepiej i spora część społeczeństwa
    wskoczyła na wyższy poziom egzystencji, więc trudno się z tym teraz rozstać. W
    tej chwili, wszyscy się chyba zgodzą, nie ma żadnych perspektyw na lepsze jutro
    w Polsce więc ludzie wiedzeni instyktem szukają mozliwości gdzie indziej. Tak
    było zawsze i to sie chyba nie zmieni. Usprawiedliwić nas może fakt iż
    propozycje Belki na załatanie dziury budżetowej nie rokują najlepiej, a nie
    widzę chetnych którzy dobrowolnie oddadzą swoje pieniądze, ktoe z duzym
    prawdopodobieństwem i tak będą źle zagospodarowanie. Dobrym posunieciem jest
    uszczuplenie wydatków na administracje państwową (wszelkie agencje i inne tego
    typu instytucje...)
  • Gość: Kaj IP: *.chello.pl 28.09.01, 11:53
    No może nie asz tyle ale napewno sporo. Ludziom znudziło sie już życie pełne
    wyżeczeń. Parę lat temu było zdecydowanie lepiej i spora część społeczeństwa
    wskoczyła na wyższy poziom egzystencji, więc trudno się z tym teraz rozstać. W
    tej chwili, wszyscy się chyba zgodzą, nie ma żadnych perspektyw na lepsze jutro
    w Polsce więc ludzie wiedzeni instyktem szukają mozliwości gdzie indziej. Tak
    było zawsze i to sie chyba nie zmieni. Usprawiedliwić nas może fakt iż
    propozycje Belki na załatanie dziury budżetowej nie rokują najlepiej, a nie
    widzę chetnych którzy dobrowolnie oddadzą swoje pieniądze, ktoe z duzym
    prawdopodobieństwem i tak będą źle zagospodarowanie. Dobrym posunieciem jest
    uszczuplenie wydatków na administracje państwową (wszelkie agencje i inne tego
    typu instytucje...). Ja też z chęcią bym wyemigrował.
  • Gość: Alina IP: *.CMB2.splitrock.net 30.09.01, 15:06
    Mam 43 lata. Zawsze bylam patriotka, kochajaca swoj kraj i nigdy nie
    potrafilam wyobrazic sobie, ze moglabym zyc gdzies indziej. Duzo
    jezdzilam po swiecie (turystycznie). Jako "prywaciara" niezle sobie
    radzilam w Polsce. Zawsze wracalam do Polski i widzialam ja piekna.
    Ale zycie plata niespodzianki. Wyjechalam na stale do Usa.
    Patrze spokojnie, bez emocji, krytycznie.
    W Polce ludzie wcale nie sa lepiej wyksztalceni. Moze, jak wszedzie, sa
    jednostki wybitne, ale przecietny Polak ma niestety troszke mniej wiedzy,
    niz przecietny Amerykanin.
    Polska nie jest najpiekniejszym krajem swiata.
    Polska jest brudna, smierdzaca i coraz mniej ciekawa.
    To smutne, ale prawdziwe.
    Jestem dosc stara, jak na emigrantke. Ale nie zaluje. Tujest mi o wiele
    lepiej, latwiej, prosciej - mimo roznic kulturowych, problemow z jezykiem.
    Sama mnie dziwi taka sytuacja.
    Ale jest faktem, ze nasza kochana ojczyzna jest z kazdym dniem coraz
    mniej ciekawa. Nawet nie chce czytac o wynikach wyborow, bo niedobrze
    sie robi...
    I to jest smutne, bo ten kraj prowokuje do tego, by opuszczali go Ci
    odwazniejsi, bystrzejsi
    a w Polsce coraz mniej ciekawie
  • Gość: Aluś IP: *.adrenalina.ids.pl 28.09.01, 12:16
    Unia Europejska nie jest najlepszym miejscem do wyjazdu. Niedouczeni Niemcy czy
    Angole uważają się za lepszych bez żadnego racjonalnego powodu. Po prostu sie
    boja ze lepiej wykszatalceni i bardziej kreatywni Polacy zabiorą im miejsca
    pracy.

    Ja również jestem zdecydowany na wyjazd z tego chorego kraju gdzie podatki sa i
    tak juz za wysokie a nic nie zapowiada sie na zmiane na lepsze... Tuz poz
    zakonczeniu studiow. Ten kraj nie daje mi ŻADNYCH PERSPEKTYW. Mimo ze moj
    kierunek studiow jest jednym z najbardziej atrakcyjnych po ktorym jest ZEROWE
    bezrobocie, to jednak nie zamierzam cale zycie pracowac po to tylko zeby sobie
    moc kupic wreszcie po pięćdziesiątce mieszkanie.... To jest chore.

    Całe szcześćie ze został mi tylko jeszcze 1 rok studiów. Kończę - i tyle mnie w
    tym kraju widzieli. Nie uważam, żebym był winny cokolwiek temu krajowi który
    chce tylko brać nie dając nic w zamian...
  • Gość: bartek IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 13:58
    Dorosnij chlopie. Chyba nigdy nie dopuszczono cie do inteligenckich srodowisk w
    Anglii i w Niemczech skoro uwazasz ze sa niedouczeni. Wg mnie jest dokladnie
    odwrotnie. To nasz system nauczania pozostawia wiele do zyczenia.
  • Gość: Aluś IP: *.adrenalina.ids.pl 28.09.01, 14:06
    Masz racje nie dopuszczono. Jednak mam czasem do czynienia ze zwykłymi ludźmi
    (a właśnie oni tworzą opinię publiczną i stanowią 99% społeczeństwa Unii) i
    wiem jaki jest tam poziom tych ludzi... Właśnie ci ludzie uważają się za
    lepszych w stosunku do Polaków - bo im sie Polacy głównie z kradzieżami i
    pijaństwem kojarza. A niech sami popatrzą na siebie. W wielu środowiskach UE w
    kwestii tolerancji, wiedzy i w ogóle otwarcia na świat jest naprawdę
    nieciekawie. Są miejsca gdzie polskie bojówki Radia Maryja to przy miejscowej
    ludności oaza tolerancji, kompetencji i spokoju...

    Poza tym studia wyższe w UE to praktycznie w 80% nasz poziom licencjacki wiec
    sorry Winetou ale niczego nie udowodniłeś.
  • Gość: bartek IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 14:32
    Gdzies ty sie taki uchowal???
    Poziom licencjacki, dobre:)
    Tak sie sklada ze koncze doktorat w Anglii, mam wiec porownanie i z przykroscia
    musze powiediec ze doktorat w Polsce jest nieporownywalnie latwiejszy do
    zrobienia patrzac na ilosc publikacji, wykladow i zajec jakie musisz miec tu
    zaliczone.
    Sorry Winetou ale moze skoncz najpierw jakies studia???
  • Gość: bartek IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 14:37
    Gdzies ty sie taki uchowal???
    Poziom licencjacki, dobre:)
    Tak sie sklada ze koncze doktorat w Anglii, mam wiec porownanie i z przykroscia
    musze powiediec ze doktorat w Polsce jest nieporownywalnie latwiejszy do
    zrobienia patrzac na ilosc publikacji, wykladow i zajec jakie musisz miec tu
    zaliczone.
    Sorry Winetou ale moze skoncz najpierw jakies studia???
  • Gość: Dodo IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 29.09.01, 10:32
    no właśnie, Aluś sam twierdzisz że kończysz wyższy kierunek jakiejś zajebistej
    uczelni w Polsce (jest kilka) i porównujesz ogólnie z uczelniami w Europie.

    Tak samo ktoś z Oxfordu może powiedzieć że w Polsce człowiek z wyższym
    wykształceniem (przeciętnie) to dno... I będzie miał rację popatrz sobie na
    wyrastające jak grzyby po deszczu prywatne i państwowe "szkółki"
  • Gość: Xiv IP: 193.194.150.* 28.09.01, 14:02
    Gość portalu: Aluś napisał(a):

    > Unia Europejska nie jest najlepszym miejscem do wyjazdu.
    > Niedouczeni Niemcy czy Angole uważają się za lepszych
    > bez żadnego racjonalnego powodu. Po prostu sie
    > boja ze lepiej wykszatalceni i bardziej kreatywni
    > Polacy zabiorą im miejsca pracy.

    LOL!!!

    > Całe szcześćie ze został mi tylko jeszcze 1 rok studiów.

    Nie wiesz a godasz. I dziwie sie, ze czlowiek z wyzszym wyksztalceniem (no, za
    rok) pisze takie rzeczy.

    Pracowales w Amryce Polnocnej? Pracowales w Uni? (Na normalnym stanowisku, a nie
    jako zmywacz naczyn). Wtedy bedziesz moze sie dowiesz, ze powtarzasz stereotypy z
    sadow pana Schmita/Smitha.

    Xiv
  • Gość: Aluś IP: *.adrenalina.ids.pl 28.09.01, 14:09
    Hm... Byłem przez pewien czas w Niemczech - mam wielu znajomych ktorzy pracują
    lub pracowali w kilku krajach Unii więc uważam, że się mogę wypowiadać...
    Sorry ale poglądy pana Schmitta są mi dalekie. Po prostu stwierdzam jak jest.
  • Gość: ala IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 14:48
    a ten kierunek po ktorym jest ZEROWE bezrobocie to znajomosci rodzicow??
  • Gość: baker IP: *.mentorg.com 28.09.01, 18:33
    Chlopie jestem z Toba!!!
    Ja dokladnie tak samo zrobilem i nie zalowalem nawet przez 5 sekund.
  • Gość: MM IP: *.selector.org 28.09.01, 12:21
    Nie chcialabym wiazac swojej przyszlosci zawodowej z zagranica. Bo praca dla
    mnie to nie wszystko, tu w Polsce mam swoj dom (wlasne mieszkanie), mam
    Rodzine, Przyjaciol. Ja i moj maz mamy tez prace, niestety nie zaspokajajaca w
    pelni naszych potrzeb (finansowych i ambicjonalnych). Moze gdyby ktos nam
    zapewnil zycie na dobrym poziomie to w ramach zbierania doswiadczen,
    wyjechalibysmy na kilka miesiecy, no max. na rok do pracy za granica. Mielismy
    z reszta takie oferty. Mimo wszystko z Polska wiazemy nasza przyszlosc i mimo
    roznych trudnosci wolimy tu pracowac, gdzie poza praca mamy na wyciagniecie
    reki Bliskich sprawdzonych w wielu sytuacjach. Moze jestesmy juz za starzy mamy
    po 28 lat ;-) a starych drzew sie nie przesadza :))))))))
  • Gość: Dutchmen IP: *.ic-public.uva.nl 28.09.01, 12:32
    Pisze z niedaleka. Do Amsterdamu z Wroclawia tylko 997 Km. W Holandii siedze
    juz ponad 4 lata. Wlasnie skonczylem studia i zaczynam prace.
    Wyjazd za granice to nie tylko praca. Rzeczywiscie mozna zarobic wiecej, ale
    to nie wszystko. Otaczaja cie ludzie, z ktorymi nigdy nie bedziesz rozmawial na
    tym samym poziomie. Nikt tu nie wie co to byl Reksio czy Bolek i lolek, nie
    znaja piosenek> Jak przyjezdzam do kraju, czuje ta swojskosc> Niestety, jak
    zostac w nim dluzej, to mozna zglupiec.
    Jedno wam dlatego powiem. Wyjazd to jedno, ale przyjazd to drugie. Czy liczycie
    sie z tym ze emigracja do wyjazd na dlugo, czasami na bardzo dlugo lub na
    zawsze. Czym dluzej bedziecie nasiakali obca kultura, tym trudniej bedzie wam
    sie znowu przyzwyczaic do wlasnej. Powoli zatraca sie wspolny jezyk z rodakami,
    to troche boli.
    Groetjes uit het zonnige Amsterdam.
    Flying Dutchmen
  • Gość: arczi IP: 131.200.218.* 28.09.01, 13:57
    Ja mam troche dalej (Rotterdam-Warszawa), ale tak naprawde jadac autem liczy
    sie tylko dystans w Polsce.
    Zgadzam sie z przedmowca - najbardziej brakuje mi polskiej kultury (kino,
    teatr, koncerty) oraz goscinnosci, ale bedac w Polsce wtrzymuje nerwowo gora 2
    tygodnie.
  • Gość: milka IP: *.swisslife.ch 28.09.01, 14:59
    Mam to samo. Odleglosc chyba troszke wieksza (Zuri - Poznan), brakuje gazet, kina, koncertow.
    Ale Polacy, goscinnosc i polskie poczucie humoru sa tez na miejscu :)
    Do kraju wpadam - od swieta - i zawsze mam deja vue, ale to lubie.
  • Gość: maja IP: 149.156.56.* 28.09.01, 12:35
    Nie widze dla siebie szansy w tym kraju .. nie tylko ja .. . Mam zamiar zrobic
    tu doktorat i pozytkować swoją wiedze na Zachodzie, podobnie jak kilku moich
    znajomych - również doktorantów czy już swieżych doktorów..(akurat jestem w
    takim środowisku więc mogę pisąc o nim) W tym kraju promuje się idiotów i
    matołów natomiast nigdy nie szanowano i nie szanuje sie wykształcenia, na
    dodatek inwestuje sie w ludzi pieniadze (studia, studia doktoranckie) po to
    zeby z nich nie miec pozytku..przykłady mozna mnożyci są to różne
    dyscypliny ...od fizyków, informatyków na szeroko pojętych humanistach i np.
    filmowcach kończąc..(najbardziej kuriozalny przypadek to znajoma, która po 2
    letnim stypendium w Chnach i ze znajomością ok 6-7 języków obcych ma problemy z
    dokończeniem drugiego kierunku studiów. Państwo polskie które zapłaciło za to
    stypendium (konkretne ministerstwa) nie sa zainteresowane no bo po co ?
    przeciez u nas w dyplomacji... w edukacji... wszyscy sa jeszcze wiekszymi
    fachowcami). Który cywilizowany kraj by sobie na to pozwolił??? ..i niech tak
    bedzie dalej .. zostaną w tym kraju tylko postpgrowskie osiedla pełne
    bezrobotnych ... bo wszyscuyy inni, którzy chca normalnie zyć będą już gdzie
    indziej..
  • Gość: Mozart IP: 141.52.124.* 28.09.01, 13:06
    Gość portalu: maja napisał(a):

    > Nie widze dla siebie szansy w tym kraju .. nie tylko ja .. . Mam zamiar zrobic
    > tu doktorat i pozytkować swoją wiedze na Zachodzie, podobnie jak kilku moich
    > znajomych - również doktorantów czy już swieżych doktorów..(akurat jestem w
    > takim środowisku więc mogę pisąc o nim) W tym kraju promuje się idiotów i
    > matołów natomiast nigdy nie szanowano i nie szanuje sie wykształcenia, na
    > dodatek inwestuje sie w ludzi pieniadze (studia, studia doktoranckie) po to
    > zeby z nich nie miec pozytku..przykłady mozna mnożyci są to różne
    > dyscypliny ...od fizyków, informatyków na szeroko pojętych humanistach i np.
    > filmowcach kończąc..(najbardziej kuriozalny przypadek to znajoma, która po 2
    > letnim stypendium w Chnach i ze znajomością ok 6-7 języków obcych ma problemy z
    >
    > dokończeniem drugiego kierunku studiów. Państwo polskie które zapłaciło za to
    > stypendium (konkretne ministerstwa) nie sa zainteresowane no bo po co ?
    > przeciez u nas w dyplomacji... w edukacji... wszyscy sa jeszcze wiekszymi
    > fachowcami). Który cywilizowany kraj by sobie na to pozwolił??? ..i niech tak
    > bedzie dalej .. zostaną w tym kraju tylko postpgrowskie osiedla pełne
    > bezrobotnych ... bo wszyscuyy inni, którzy chca normalnie zyć będą już gdzie
    > indziej..

    Du hast Recht, meine kleine:)) Jestem tez doktorantem, wiec zgadzam sie calkowicie z Toba
  • Gość: Artur IP: 156.17.52.* 28.09.01, 13:06
    To chyba rzeczywiście wyraz frustracji. 17% bezrobotnych nie bierze się z
    powietrza tylko z indolencji zarządu RP /rządu RP/. Pan Olechowski w czasie
    wyborów miał bardzo prosty sposób na bezrobocie - zakładanie firm i bardzo
    ubolewał nad faktem, że zakładanie takiej firmy pochłania aż 26 dni. Pytam
    zatem - skoro jest to tak dobre wyjście to czemu nikt na nie nie wpadł
    wcześniej. Pytanie następne jest takie ile z tych firm przetrwa pierwszy rok
    działalności? Czy będzie to ok. 10%? Czy ma sens zakładanie firmy która
    przestanie istnieć przed upływem połowy roku? Czy trudno się zatem dziwić, że
    zachód jawi się jako oaza stabilności i lepszego życia, którego każdy pragnie.
    Jest i druga strona medalu tam też żyją ludzie i patrzą na nas jak na rywali, a
    nie uzupełnienie ich rynku pracy. Trudno się dziwić, że chcą go utrzymać jak
    najdłużej. Dla "sponiewieranej" klasy politycznej myśleć trzeba Panie i Panowie
    myśleć to nie boli.
  • Gość: Skrzypek IP: *.interklub.pl 28.09.01, 13:11
    Jeżeli w Polsce nadal będzie panował socjalizm lansowany przez Gazetę
    Wyborczą,TVP,SLD,UW i inne różowe media to kto wie ilu Polaków wyjedzie?Ale
    może o to wam chodzi?
  • Gość: Darek IP: *.euv-frankfurt-o.de 28.09.01, 13:12
    Oczywiscie! Za dwa miesiace koncze studia w Niemczech a potem w swiat! Nie bede
    placil tych oblednych podatkow w Polsce ani utrzymywal bandy wszechwladnych
    urzedasow darmozjadow. Moj tesc charuje jak wol prowadzac wlasna firme w Polsce
    i za chwile splajtuje bo musi placic podatki od zafakturowanych zlecen podczas
    gdy nieuczciwi klienci nie zaplacili za te zlecenia. Komornik ktory kosztuje
    prawie tyle co wartosc zlecenia rowniez nie potrafi sciagnoc naleznosci. Polski
    fiskus jest wiec takim samym zlodziejem jak nieuczciwi klienci! Ale istnieja w
    Polsce firmy ktore zatrudniaja inwalidow na papierze po to by wyciagac ogrmne
    doplaty do fikcyjnej dzialalnosci. W Polsce wystarczy dobrze dawac lapowki i
    miec odpowiednie plecy aby daleko zajsc bez wysilku. A nyjlepiej jest byc lysym
    przypakowanym dresem bezkarnie hasajacym po ulicach w skladanej z kradzinych
    beemwicy. Lewe papiery, lewe zaswiadczenia lekarskie, powszechnie tolerowane
    kombinatorstwo, lapowkarstwo.... oto rzeczywistosc w Polsce. Wroce za
    dwadziescia lat zobaczyc czy cos sie zmienilo. Moze Polska wtedy juz zostanie
    zakwalifikowana do tej wlasciwej grupy kandydatow do Unii Europejskiej.
  • Gość: Waldek IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 13:18
    Można wszelaki sposób interpretować wyniki sondażu. Pytanie brzmiało "czy
    chcesz emigrować?".Pracując na zachodzie Europy zarabiasz więcej pieniędzy (nie
    w każdym zawodzie)i tylko tyle, albo aż tyle.Byłem i pracowałem przez pewien
    czas w Niemczech.W innym kraju jesteś obcokrajowcem, czujesz się odizolowany i
    czasami gorzej traktowany.Młody człowiek uważa ,że na zachodzie szybciej się
    dorobi, lecz po pewnym czasie dojdzie do wniosku - Polska to kraj w którym są
    perspektywy, jest wiele firm które działają w Polsce i na zachodzie Europy.
  • Gość: Skrzypek IP: *.interklub.pl 28.09.01, 13:23
    Proponuję redakcji,aby następne pytanie do internautów brzmiało"Co zrobić by
    Polska jak najszybciej się rozwijała i by Polaków było coraz więcej?"
    Niech redakcja się zastanowi co zrobiła,by socjalisci z SLD nie wygrali
    wyborów?
  • Gość: MaC IP: *.gazeta.pl 28.09.01, 14:28
    To zależy. Jeśli mógłbym pracować w swoim zawodzie to poważnie zastanowiłbym
    się nad propozycją. W dużej mierze moją decyzję uzależniłbym od kraju do
    ktorego miałbym wyjechać. Jeżeli np. Kanada decyzję o wyjeździe uzależniłbym od
    mojej wewnętrznej "chwilowej" odwagi. Znam kilka osób, które się odważyły i
    naprawdę sa bardzo szcześliwe. Ale słyszałem wiele razy, że dużej ilości
    emigrantów się nie udało.
  • Gość: Polak IP: *.dial.cadvision.com 28.09.01, 19:27
    Staram sie razej nie wtracac w dyskusje na forum, choc nie przecze ze czytam
    wszystkie komentarze z duzym zainteresowaniem.Tym razem jednak odbiegne troszke
    od tej reguly i wtrace moje uwagi i odczucia.Wielu z Was skomentuje to co
    napisze ze "staremu" odbilo zupelnie.Zawitalem na kontynent amerykanski(Kanada)
    14 lat temu z rodzina. Udalo mi sie w bardzo krotkim czasie znalezc prace w
    wyuczonym w polsce zawodzie. W pracy docenili finansowo co polski inzynier
    potrafi i moje zarobki obecnie prawie trzykrotnie przekroczyly srednia
    krajowa.Czyli teoretycznie powinienem byc szczesliwy. Co roku jestem na miesiac
    w Polsce, co roku wyjezdzamy na 2-3 tygodnie zimowego urlopu by "wygrzac tylki"
    w cieplych krajach, dom (juz bez hipoteki),dzieci sie ksztalca, grono
    znajomych,pojazdy itd. itd....
    A jednak czegos brakuje. Tu nigdy nie bedziemy sie w pelni czuc u siebie a
    niestety w Polsce tez juz nie czujemy sie u siebie, tacy jakby zawieszeni w
    prozni. Za kazdym razem wjezdajac do Polski (z Niemiec)czujemy sciskanie w
    gardle, nie wspomne o wyjezdzie. Mimo ze nie znam zachodnich terenow Polski ale
    sam wjazd do kraju juz nadaje to poczucie swojskosci. Zdaje sobie sprawe ze
    zaraz otrzymam riposte na moje zwierzenia typu "pomieszkaj tu dluzej to nie
    bedziesz sie wymadrzal" i nie neguje tego. Prawda jest rowniez to ze wielu
    rodakow w kraju swojego wyboru przechodzi podobne dylematy, czesc z nich sie do
    tego przyznaje czesc nie, prubujac to ukryc w taki czy inny sposob. Mysle ze to
    jest po prostu cena tego wygodniejszego zycia i o tej cenie nie mysli wielu
    potencjalnych emigrantow. Wielu obecnych emigrantow boleje nad tym ze w Polsce
    nigdy nie stworzono mozliwosci takich jaki daje pobyt za granica, bo gdyby
    takie byly to 90% obecnych i przyszlych emigrantow mieszkaloby i pracowalo w
    Polsce.
  • Gość: shoo IP: *.gtsgroup.com 01.10.01, 10:59
    oj, wiem doskonale o czym mowisz...
  • Gość: nowy IP: *.proxy.lucent.com 19.10.01, 17:03
    tak to prawda psychiczna strona emigracji jest najciezsza ile razy jestem w
    Polsce chcialbym zostac...
  • ant. 28.09.01, 14:47
    Narazie mi nie śpieszno, ale mam nadzieję, że nie będę musiał wyjeżdżać. Czuję
    się POLAKIEM i jestem dumny z tego. Jestem przeciwny UE, ponieważ Polacy
    rozproszą się po całej Europie, i to o co walczyli nasi przodkowie przestanie
    istnieć.
  • Gość: Esther IP: 193.131.186.* 28.09.01, 14:57
    A ja myslalam ze nasi przodkowie walczyli o wolnosc?
  • Gość: alex IP: *.gazeta.pl 29.09.01, 02:16
    O wolnosc takze ale i o jednosc narodowa
  • Gość: bartek IP: *.uia.ac.be 28.09.01, 15:06
    Nasi przodkowie mieszkali w jaskiniach . To moze tak tez zaczniesz?
  • Gość: Furby IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.09.01, 15:30
    ant. napisał(a):

    > Narazie mi nie śpieszno, ale mam nadzieję, że nie będę musiał wyjeżdżać. Czuję
    > się POLAKIEM i jestem dumny z tego. Jestem przeciwny UE, ponieważ Polacy
    > rozproszą się po całej Europie, i to o co walczyli nasi przodkowie przestanie
    > istnieć.

    Ja też czuję się Polakiem. I dlatego mi wstyd za to, co widzę na ulicach, w
    urzędach, co czytam w gazetach w rubryce "kraj". Za wyniki wyborów. A nasi
    przodkowie przewracają się w grobach. Bo o taki szajs nie warto było walczyć.
  • Gość: Franek IP: *.mannesmann.de 11.10.01, 11:40

    > Narazie mi nie śpieszno, ale mam nadzieję, że nie będę musiał wyjeżdżać. Czuję
    > się POLAKIEM i jestem dumny z tego. Jestem przeciwny UE, ponieważ Polacy
    > rozproszą się po całej Europie, i to o co walczyli nasi przodkowie przestanie
    > istnieć.

    jestes Polakiem ale do tego bardzi glupim, niestety... pozwol qrwa samym ludziom decydowac gdzie chca zyc,
    administracyjne bariery tylko uwlaczaja godnosci ludzkiej ale ty tego nie rozumiesz, jesli wolisz siedziec na dupie w
    kraju, twoj wybor, mi nic do tego ale pozwol ze ja bede decydowal o sobie, kazde wiezienie nawet ze zlotymi kratami
    pozostanie tylko wiezieniem...
  • Gość: MAK IP: 159.107.89.* 28.09.01, 14:50
    Tak, ja tez - ustalilismy z moim partnerem, ze wybieramy Nowa Zelandie
    Dajemy sobie 4 lata na dokonczenie studiow i zdanie wszystkich egzaminow
    jezykowych.
    Od 3 lat pracuje w korporacji telekomunikacyjnej - w NZ tez maja biuro - moze
    uda sie tam przeniesc ?

    Nie mam tu domu, kredytu, mieszkam 200 km od Rodzicow - trudno, bedziemy sie
    widywac znacznie rzadziej, ale za to oni beda miec miejsce na fantastyczne
    wakacje.
    Juz teraz sie ciesze, ze nie bede ryzykowac zyciem za kazdym razem wyjezdzajac
    na droge bo nie spotkam pijanego kierowcy, nie rozwale podwozia w samochodzie
    na wybojach; nie spotykac sie codziennnie z niesamowita iloscia glupoty,
    agresji i chamstwa. I nie mowie tylko o chuliganach lub przestepcach, ale np o
    nowym parlamentarzyscie - idealnie wyksztalconym socjotechniku Andrzeju L.

    Ci, ktorzy chcecie emigrowac, powodzenia!
  • Gość: gaduła IP: *.IOd.krakow.pl 28.09.01, 15:08
    Gość portalu: MAK napisał(a):

    > Tak, ja tez - ustalilismy z moim partnerem, ze wybieramy Nowa Zelandie
    > Dajemy sobie 4 lata na dokonczenie studiow i zdanie wszystkich egzaminow
    > jezykowych.
    > Od 3 lat pracuje w korporacji telekomunikacyjnej - w NZ tez maja biuro - moze
    > uda sie tam przeniesc ?
    >
    byłem tam - i powiem ci,znaczna część wykształconych NZ jedzie do Australi lub
    USA lub UK do pracy, na uwinersytetach spotkasz profesorów azjatów z chin
    ludowych
    > Nie mam tu domu, kredytu, mieszkam 200 km od Rodzicow - trudno, bedziemy sie
    > widywac znacznie rzadziej, ale za to oni beda miec miejsce na fantastyczne
    > wakacje.
    > Juz teraz sie ciesze, ze nie bede ryzykowac zyciem za kazdym razem wyjezdzajac
    > na droge bo nie spotkam pijanego kierowcy, nie rozwale podwozia w samochodzie
    > na wybojach; nie spotykac sie codziennnie z niesamowita iloscia glupoty,
    > agresji i chamstwa. I nie mowie tylko o chuliganach lub przestepcach, ale np o
    > nowym parlamentarzyscie - idealnie wyksztalconym socjotechniku Andrzeju L.
    >
    > Ci, ktorzy chcecie emigrowac, powodzenia!

  • Gość: miros IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 16:34
    To jest tylko i aż wypadkowa oceny własnej sytuacji materialnej i perspektyw
    rozwoju Polaków. Nie emigrują ci, którym jest dobrze, no chyba,że ze względów
    podatkowych.
    A trochę mniej serio: Na zatkanie dziury budżetowej to nie wystarczy -
    6mln*20zł(podatek wyjazdowy)= 120 mln zł.
    Ach, gdyby nas było co najmniej tyle, ile Chińczyków i nagle znienacka wszyscy
    wyjechali, pomnożone przez 20zł....
  • zbik01 28.09.01, 18:22
    Nie jest znowu tak zloto za granica. Je juz mieszkam 6 lat w Kanadzie i dobrze
    znam obydwie strony medalu. Co z tego ze masz nowy samochod jak jezdzisz nim
    tylko do pracy; co z tego ze masz swoj dom jak w nim tylko spisz; co z tego ze
    masz pieniadze na wyjazdy jak nie masz na nie czasu.
    Tu sie pracuje 60 godzin tygodniowo (i wiecej) ale placi sie tylko za 40
    (salary), tu ma sie tylko 10 dni urlopu rocznie a i to trzeba brac po jednym
    tygodniu, jak zmieniasz prace tracisz caly staz pracy i zaczynasz od poczatku.
    W Polsce prawie kazdy ma 26 dni urlopu.

    Stat bierze sie ten "dobrobyt", wydajnosc pracy i poziom zycia ale gdzie to
    zycie. Jesze nigdy dzien nie byl taki krotki (2 godziny dla siebie i rodziny
    na dobe).
    Mam dobra pozycje i dobre pieniadze, ale chcialbym wrocic do Polki jak tylko
    zrobi sie troche porzadku z przestepstwem (tak mysli 50% emigracji).
    Polska jest nasza ojczyzna i zawsze nia zostanie. Ja nie czuje sie obywatelem
    drugiej kategori w Kanadzie ale zawsze bede emigrantem (ale Kanada jest slynna
    z rownouprawnienia i to sie czuje w zyciu codziennym).

    Powodzenia w Polsce!!! Ja tu kiedys wroce.
  • Gość: Bogdan G IP: *.arsdigita.de 29.09.01, 12:32

    > A trochę mniej serio: Na zatkanie dziury budżetowej to nie wystarczy -
    > 6mln*20zł(podatek wyjazdowy)= 120 mln zł.

    Co to jest podatek wyjazdowy?
    Czyzby te lewicowe scierwa chcialy mnie zachecic, zebym juz nigdy sie w PL nie
    pojawil?

    Bogdan G.

  • Gość: Podatek IP: 170.28.16.* 18.10.01, 18:57
    Tak. 20 zl od lebka, za kazdy wyjazd.
    Czerwona swinia nauczona jest w czerwonej partyjnej szkole takiej wlasnie
    ekonomii, brac od tych co jeszcze cos maja.
  • Gość: shookee IP: *.gtsgroup.com 28.09.01, 17:27
    co prawda nie zgadzam sie z czescia postow pisanych z Antwerpii, ale nie ma nic
    przyjemniejszego niz podyskutowanie ich twarza w twarz. Tylu a Was pisze z
    uniwerka w Antwerpii, moze sie umowimy na jakas imprezke?
  • Gość: shoo IP: *.gtsgroup.com 28.09.01, 17:48
  • Gość: Gulek IP: *.dip.t-dialin.net 28.09.01, 17:45
    Owszem,juz od kliku lat pracuje za granica i moja przyszlosc na najbilzsza
    pieciolatke wiaze z pobytem poza Polska.Ale dane raportu sa dla mnie rowniez
    zaskoczeniem. Obserwuje sytuacje w kraju na biezaca i wydaje mi sie ze dla
    ludzi ambitnych, z wysokimi kwalifikacjami otwieraja sie coraz wieksze
    mozliwosci.Ja tez planuje powrocic do Polski i pracowac w duzej fírmie ,badz
    zalozyc swoja.Wiem ze to nie latwe,aletez nie latwa jest praca
    zagranica.Znajomosc jezyka to minimum, reszte stanowi akceptacja srodowiska
    (byc Polakiem nie jest prosto, niestety..) oraz wypelnienie wlasnych
    oczekiwan.Mlodzi bez zobowiazan, otwarci na nowosci i przygody nie maja
    oporow.Ale co z cala reszta, ktora ma rodziny, wlasne srodowiska,
    zycie.Odpowiedzia na to jest liczba informatykow z Polski, ktorzy starli sie o
    Green Card: 200.Nie tylko zarobki nie sa juz tak konkurencyjne,ale zaczynanie
    wszystkiego od poczatku, nawet jak ma sie tylko 30-35 lat,wcale nie jest takie
    proste. Dbajmy wszyscy o to by bylo nam lepiej: nawet Billy Gates zaczynal z
    kilkoma dolarami w kieszeni!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka