Dodaj do ulubionych

STARTING SALARY IN NYC

IP: *.ny325.east.verizon.net 15.11.02, 19:05
Ile zarabiaja w NYC na dzien dobry:

1-Firefighter- 34,000
2-Police------ 34,500
3-Teacher----- 39,000

Wszystkie te zawody maja mocne zw zaw ,z tym ze policja i strazacy nie moga
strajkowac.
Nie moga strajkowac pracujac,ale moga w dni wolne od pracy urzadzac
demonstracje jak im miasto na to zezwoli.

Mlode dziewczyny po studiach i zdanym egzaminie(certificate) na nauczyciela
na dzien dobry maja nawet w 1 szej klasie czy zerowce w podstawowce wiecej
niz policjant.
A to tylko dlatego ze na bogatych przedmiesciach NYC nauczycielki zarabiaja
jeszcze wiecej,no i nie ma kolorowych w szkolach.

Ciekawe jak te relacje wygladaja we Franfurcie,Berlinie i Sztokholmie.

Syn przynosi mnie testy do podpisania,wiec ja go pytam:Jak czesto macie testy?
On na to,ze w kazdy piatek i czasami w ciagu tygodnia tez.

Czekam na wyklad JOrl'a na temat poziomu nauczania w Stanach.
Obserwuj wątek
    • Gość: CV Re: STARTING SALARY IN NYC IP: *.aei.ca 15.11.02, 21:06
      ...a co z wydatkami?
      Maly przyklad:

      According to the survey data, neurosurgeons in nearly all 50 states have had
      increases in their professional liability insurance (PLI) costs. Approximately
      50 percent of respondents have had up to a 50 percent increase, 13 percent have
      had between a 50-100 percent increase and 19 percent have had over a 100
      percent increase in their PLI costs from 2000 to 2002, with some neurosurgeons
      paying $300,000 per year. The most important findings of the survey showed that
      as a result of neurosurgeons’ premium increases: 43 percent plan to, or are
      considering, restricting their practice; 29 percent plan to, or are
      considering, retiring from practice; and 19 percent plan to, or are
      considering, moving their practice.
      www.neurosurgery.org/aans/
      ...a Greenspan zapewnia,ze nie ma inflacji.Byc moze ma on ubezpieczenie
      pokrywajace 100% wydatkow zwiazanych z leczeniem.
      ...ponad 50% Amerykanow ma nadwage...eee nie bede rozwijal tematu,wiadomo o
      co chodzi.



      • Gość: MACIEJ Re: STARTING SALARY IN NYC IP: *.ny325.east.verizon.net 16.11.02, 04:21
        Gość portalu: CV napisał(a):

        > ...a co z wydatkami?
        > Maly przyklad:
        >
        > According to the survey data, neurosurgeons in nearly all 50 states have had
        > increases in their professional liability insurance (PLI) costs.
        Approximately
        > 50 percent of respondents have had up to a 50 percent increase, 13 percent
        have
        >
        > had between a 50-100 percent increase and 19 percent have had over a 100
        > percent increase in their PLI costs from 2000 to 2002, with some
        neurosurgeons
        > paying $300,000 per year.

        Ciekawe ile zarabiaja,jak stac ich na placenie 300,000 za ubezpieczenie????


        > The most important findings of the survey showed that
        >
        > as a result of neurosurgeons’ premium increases: 43 percent plan to, or a
        > re
        > considering, restricting their practice; 29 percent plan to, or are
        > considering, retiring from practice; and 19 percent plan to, or are
        > considering, moving their practice.

        Strasza nas ci czarodzieje,ze po ich odejsciu medycyna zaniknie smiercia
        naturalna w Stanach,albo Amerykanie beda przyjezdzac do polskich klinik na
        leczenie.

        > ...a Greenspan zapewnia,ze nie ma inflacji.Byc moze ma on ubezpieczenie
        > pokrywajace 100% wydatkow zwiazanych z leczeniem.

        Wiekszosc ubezpieczonych ma.

        > ...ponad 50% Amerykanow ma nadwage...eee nie bede rozwijal tematu,wiadomo o
        > co chodzi.
    • Gość: deLUC Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 21:27
      cytat z grupy dyskusyjnej
      pl.praca.dyskusje:

      "Oczywiście w USA istnieją całkiem dobre uczelnie, ale większość z nich
      nie dorasta do polskiego poziomu. Gdy Polak (student) wyjedzie do Ameryki
      to od razu jest przenoszony o dwa lata wyżej.
      Uczniowie szkół publicznych w USA na maturę uczą się dodawać ułamki.
      Czy możecie uwierzyć, że większość Amerykanów nie potrafi powiedzieć,
      czy Kanada jest na północ, czy na południe od USA?
      Czy wiecie, że Amerykanie myślą, że to Polacy są sprawcami holokaustu?"

      Prawda czy falsz?
      Pozdr.
      deLUC
      • Gość: MACIEJ Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.ny325.east.verizon.net 16.11.02, 06:05
        Gość portalu: deLUC napisał(a):

        > cytat z grupy dyskusyjnej
        > pl.praca.dyskusje:
        >
        > "Oczywiście w USA istnieją całkiem dobre uczelnie, ale większość z nich
        > nie dorasta do polskiego poziomu.

        To jest typowo polskie opowiadanie glupot,zeby sobie otuchy dodac.
        Amerykanie zgarniaja Noble co rok niemal w kazdej dziedzinie a ciemnota
        zasciankowa gledzi o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad swietami Wielkiej
        Nocy.

        > Gdy Polak (student) wyjedzie do Ameryki
        > to od razu jest przenoszony o dwa lata wyżej.

        Nie moze byc nawet przeniesiony na ten sam rok,poniewaz sa inne programy
        studiow.
        Jesli chcesz studiowac na amerykanskiej uczelni,to musisz udowodnic(tlumaczenie
        indeksu) ze studiowales i zaliczyles przedmioty,ktore byly przerabiane na tej
        uczelni.
        Identycznie jak przenosisz sie z uczelni na uczelnie w Polsce,czy tez z
        wydzialu na inny wydzial tej samej uczelni.
        Norma jest ze polscy uczniowie przenoszeni sa do tej samej klasy,w ktorej byli
        w Polsce.
        A ze w Stanach pierwszoklasisci maja 6 lat,a w Polsce 7 lat,to powoduje ze
        polskie dzieci sa o rok starsze od amerykanskich w amerykanskich szkolach.

        > Uczniowie szkół publicznych w USA na maturę uczą się dodawać ułamki.

        Tu powinno byc jeszcze dodane ,ze pochodza z rodzin robotniczo-chlopskich we
        wschodniej Polsce.
        Ojce maja 1/3 hektara w malej choinie + 1/2 hektara w duzej choinie + 3/4
        hektara za lasem.
        I pytanie na maturze bylo:Ile Ojce majo gruntow ornych?
        1/3 odpowiedziala ze haktar.
        1/2 odpowiedziala ze 2 haktary
        Reszta ni qurvy pojecia nie miala o co chodzi w tym zadaniu.

        > Czy możecie uwierzyć, że większość Amerykanów nie potrafi powiedzieć,
        > czy Kanada jest na północ, czy na południe od USA?

        Nie rozumiem tylko,dlaczego wschod i zachod zastaly wykluczone???
        Wiecej roztropnosci panowie egzaminatorzy!!!
        Uwazam ze trzeba dac wszystkim rowna szanse,bo fifty/fifty jest duzym
        ulatwieniem.


        > Czy wiecie, że Amerykanie myślą, że to Polacy są sprawcami holokaustu?"

        To twierdzenie lokalizuje Polske obok Niemiec oraz podpowiada ze w Polsce byla
        duza mniejszosc Zydowska.
        Skad Amerykanie maja takie rzeczy wiedziec,skoro kilka zdan wyzej ci sami
        ludzie dowiedli,ze Amerykanie nie wiedza gdzie jest Canada.

        > Prawda czy falsz?

        Jusci ze prawda,jak juz w nedzy zyje,to niech przynajmniej wykaze swoja
        wyzszosc intelektualna nad bogatymi.

        > Pozdr.
        > deLUC
        • Gość: BUFFET Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.cidernet.pl 16.11.02, 21:33
          MACIEJU

          "Co to jest amerykański uniwersytet?
          To miejsce, gdzie rosyjscy wykładowcy uczą chińskich studentów"

          Kawał, ale ile w nim prawdy?

          Co do poziomu nauczania na uniwersytetach w USA - znam 2 przyklady. Kiedyś,
          dawno temu starałem się o stypendium w dziedzinie, w której skończyłem studia w
          Polsce. Możliwości były 2 - University of Oklahoma, Norman, niedaleko Oklahoma
          City i A&M Texas, Austin. Stypendium ostatecznie nie dostałem, przyczyny nie
          związane z tematem, więc pomijam, ale zapoznałem się mniej więcej z programem i
          poziomem nauczania. Poziom w Oklahoma Univ był słabiutki, coś porównywalnego z
          moimi studiami na dodatkowej znacznej taryfie ulgowej, a jednocześnie A&M Texas
          był bardzo wysoki, niestety czesne był też dużo wyższe....
          Co ciekawe, najciekawsze programy badawcze, dające największe możliwości
          rozwoju w mojej dziedzinie prowadzili tam naukowcy...chińskiego pochodzenia!!!!
          Prawda jest więc taka, że można trafić w USA na słabiutkie uczelnie, gdzie
          Polak może grać tanim kosztem geniusza, ale też są i takie, które zmuszają do
          cięzkiej i solidnej pracy, a wiedzę wynosi się z nich naprawdę dużą i nie musi
          to być wcale Harvard, Yale czy inny Princeton.....

          PZDR.
          • Gość: MACIEJ Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.ny325.east.verizon.net 16.11.02, 23:17
            Gość portalu: BUFFET napisał(a):

            > MACIEJU
            >
            > "Co to jest amerykański uniwersytet?
            > To miejsce, gdzie rosyjscy wykładowcy uczą chińskich studentów"
            >
            > Kawał, ale ile w nim prawdy?
            >
            > Co do poziomu nauczania na uniwersytetach w USA - znam 2 przyklady. Kiedyś,
            > dawno temu starałem się o stypendium w dziedzinie, w której skończyłem studia
            w
            > Polsce. Możliwości były 2 - University of Oklahoma, Norman, niedaleko
            Oklahoma
            > City i A&M Texas, Austin. Stypendium ostatecznie nie dostałem, przyczyny nie
            > związane z tematem, więc pomijam, ale zapoznałem się mniej więcej z programem
            i
            > poziomem nauczania. Poziom w Oklahoma Univ był słabiutki, coś porównywalnego
            z
            > moimi studiami na dodatkowej znacznej taryfie ulgowej,

            Nawet male rolnicze stany maja jeden dobry uniwersytet,ale o tym w Norman nie
            slyszalem.

            > a jednocześnie A&M Texas
            > był bardzo wysoki, niestety czesne był też dużo wyższe....

            A&M Texas jest bardzo popularny i obawiam sie ze nie dal bys sobie tam rady.
            Czesne dostosowane jest do poziomu.
            W USA jest ponad 1,600 colleges i univerities o bardzo zroznicowanym poziomie i
            oplatach.

            > Co ciekawe, najciekawsze programy badawcze, dające największe możliwości
            > rozwoju w mojej dziedzinie prowadzili tam naukowcy...chińskiego
            pochodzenia!!!!
            > Prawda jest więc taka, że można trafić w USA na słabiutkie uczelnie, gdzie
            > Polak może grać tanim kosztem geniusza,

            Tylko w wypadku gdy Polak idzie z dobrego polskiego uniwersytetu na
            prowincjonalny amerykanski.
            Nie zapominaj ze Amerykanie zaczynaja studia w wieku 17 lat,a Polacy(RYBA) w
            wieku 19-20 lat.
            W Polsce tez nie przychodzi ci do glowy porownanie wiedzy 17 latka z wiedza 19
            latka.

            > ale też są i takie, które zmuszają do
            > cięzkiej i solidnej pracy, a wiedzę wynosi się z nich naprawdę dużą i nie
            musi
            > to być wcale Harvard, Yale czy inny Princeton.....

            Poza czolowka z Ivy League jest jeszcze ze 20 bardzo dobrych(tak jak A&M).
            W sumie jest okolo 100 ktorymi mozna sie pochwalic na calym swiecie.

            U mnie troche emocji,bo moj syn zostal skierowany na DELTA program i bedzie sie
            musial wziac solidniej do nauki.

            > PZDR.
            • Gość: RYBA Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.02, 11:27
              O poziomie edukacji w USA pisze np Milton Friedmann w "Wolnym wyborze"
              i "Tyranii status quo". Pisze ze poziom edukacji spada i podaje dobitny
              przyklad: pytania z testu na koniec podstawowki z 1911 r. Niestety nie pamietam
              tych pytan (jest ich 15) zainteresowanych odsylam do lektury. Mysle za malo
              jest osob ktore umialoby odpowiedziec (z marszu) na 5 z nich.

              Moj kolega z uczelni spedzil rok w stanach w szkole sredniej i powiedzial ze
              jest taki poziom ze nic nie robil. Noble to zgaraniaja przyjezdni. Prawdziwi
              amerykanie sa daleko za nami pod wzgledem edukacji.

              Pozdrawiam
              • Gość: MACIEJ Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.11.02, 17:42
                Gość portalu: RYBA napisał(a):

                > O poziomie edukacji w USA pisze np Milton Friedmann w "Wolnym wyborze"
                > i "Tyranii status quo". Pisze ze poziom edukacji spada i podaje dobitny
                > przyklad: pytania z testu na koniec podstawowki z 1911 r. Niestety nie
                pamietam

                To dobrze ze nie pamietasz,bo czas logicznie pomyslec.
                Wniosek by sie nasuwal jeden:Pradziadkowie byli madrzejsi niz sa teraz ich
                prawnukowie.
                Tylko dlaczego na ksiezyc nie polecieli w 1911 i z komputerami czekali niemal
                do konca XX wieku??
                Ile bylo komputerow,telewizorow,samochodow itd na 1,000 osob w 1911 a ile jest
                teraz??
                Zreszta po co ci myslec,jak mozesz bezmyslnie powtarzac czyjes wypowiedzi.

                > tych pytan (jest ich 15) zainteresowanych odsylam do lektury. Mysle za malo
                > jest osob ktore umialoby odpowiedziec (z marszu) na 5 z nich.
                >
                > Moj kolega z uczelni spedzil rok w stanach w szkole sredniej i powiedzial ze
                > jest taki poziom ze nic nie robil. Noble to zgaraniaja przyjezdni. Prawdziwi
                > amerykanie sa daleko za nami pod wzgledem edukacji.

                Poziom edukacji w Polsce jest na tak beznadziejnym poziomie,ze student jak ty
                nie jest w stanie pojac,ze POZIOM EDUKACJI JEST ADEKWATNY DO POZIOMU DOCHODU
                NARODOWEGO.

                SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT,z tym ze tego mozesz sie dowiedziec jak dobrze
                pojdzie za kilka lat,a moze NIGDY.

                > Pozdrawiam
                • munde Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA 18.11.02, 04:39
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > > Poziom edukacji w Polsce jest na tak beznadziejnym poziomie,ze student jak
                  ty
                  > nie jest w stanie pojac,ze POZIOM EDUKACJI JEST ADEKWATNY DO POZIOMU DOCHODU
                  > NARODOWEGO.
                  >
                  > SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT,z tym ze tego mozesz sie dowiedziec jak dobrze
                  > pojdzie za kilka lat,a moze NIGDY.



                  Maciej, Pozdrawiam.
                  ;-)
              • Gość: as Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA :-) IP: *.pool.mediaWays.net 17.11.02, 19:08
                Zbigniew Herbert pracowal na Stanowym Uniwersytecie Kalifornijskim w Los
                Angeles,jako visiting professor,w roku akademickim 1970/71.

                Fragment z ksiazki Joanny Siedleckiej "Pan od poezji".

                "Co Pan wlasciwie wykladal?Domyslam sie ze creative writing?-spytano go juz po
                powrocie.
                -Myli sie Pan.Strzeglem sie creative writing jak diabel swieconej
                wody.Uwazam,ze nikogo nie mozna nauczyc pisac.Wykladalem dramat i poezje
                europejska 19 i 20 wieku.Szybko oswoilem sie z tym,ze wiekszosc moich studentow
                nie wie nic o Ibsenie,Czechowie,Strindbergu,Rimbaudzie czy Rilkem.
                Byl to zdrowy tusz na moje europejskie zarozumialstwo.Zaczynalem wiec "od
                pieca",nie od literatury,ale od geografii,historii."

                Na wykladzie o Ibsenie narysowal wiec mape Europy,Polwyspu
                Skandynawskiego,pokazal,gdzie mieszkal Ibsen.
                Norwich,Norway!Ibsen.Henry Ibsen!Blagal zeby nie czytali "Ajpsen bo zastrzeli
                jak psow!Ajpsen nie egzystuje!Tak ze chorem,ponurym,niczym w dramacie,
                powtarzali:Ibsen,Ibsen...".

                A w jakim pisal jezyku?-zapytal tez.I ktorys sie osmielil;powiedzial,ze po
                europejsku!Zapamietajcie sobie,blagal,ze nie ma takiego jezyka!"Jest
                eskimoski,angielski,polski.Ale nie ma europejskiego!Smutek jaki powial na
                klase, byl nieopisany.Slonce zaszlo,psy zaczely wyc.A moja klasa w tej pustce
                wszechswiata,bez kaganka oswiaty,tulala sie niczym rozbitkowie w lodzi".

                • Gość: MACIEJ Re: Kij w mrowisko-poziom edukacji w USA :-) IP: *.ny325.east.verizon.net 18.11.02, 01:29
                  Gość portalu: as napisał(a):

                  > Zbigniew Herbert pracowal na Stanowym Uniwersytecie Kalifornijskim w Los
                  > Angeles,jako visiting professor,w roku akademickim 1970/71.
                  >
                  > Fragment z ksiazki Joanny Siedleckiej "Pan od poezji".
                  >
                  > "Co Pan wlasciwie wykladal?Domyslam sie ze creative writing?-spytano go juz
                  po
                  > powrocie.
                  > -Myli sie Pan.Strzeglem sie creative writing jak diabel swieconej
                  > wody.Uwazam,ze nikogo nie mozna nauczyc pisac.Wykladalem dramat i poezje
                  > europejska 19 i 20 wieku.Szybko oswoilem sie z tym,ze wiekszosc moich
                  studentow
                  >
                  > nie wie nic o Ibsenie,Czechowie,Strindbergu,Rimbaudzie czy Rilkem.
                  > Byl to zdrowy tusz na moje europejskie zarozumialstwo.Zaczynalem wiec "od
                  > pieca",nie od literatury,ale od geografii,historii."
                  >
                  > Na wykladzie o Ibsenie narysowal wiec mape Europy,Polwyspu
                  > Skandynawskiego,pokazal,gdzie mieszkal Ibsen.
                  > Norwich,Norway!Ibsen.Henry Ibsen!Blagal zeby nie czytali "Ajpsen bo zastrzeli
                  > jak psow!Ajpsen nie egzystuje!Tak ze chorem,ponurym,niczym w dramacie,
                  > powtarzali:Ibsen,Ibsen...".
                  >
                  > A w jakim pisal jezyku?-zapytal tez.I ktorys sie osmielil;powiedzial,ze po
                  > europejsku!Zapamietajcie sobie,blagal,ze nie ma takiego jezyka!"Jest
                  > eskimoski,angielski,polski.Ale nie ma europejskiego!Smutek jaki powial na
                  > klase, byl nieopisany.Slonce zaszlo,psy zaczely wyc.A moja klasa w tej pustce
                  > wszechswiata,bez kaganka oswiaty,tulala sie niczym rozbitkowie w lodzi".


                  To jest typowy przyklad,jak studenci amerykanscy robia w KONIA EUropejskiego
                  profesora.
                  Po pierwsze primo:Studenci amerykanscy maja rodzicow czy tez dziadkow z Europy,
                  ktorzy w domu po europejsku gadaja.
                  Ja tez w domu po europejsku gadam z dzieciakami.

                  Po drugie primo:Uczenie sie ma sens tylko wtedy gdy nauczajacy jest madrzejszy
                  od uczniow.
                  W przeciwnym przypadku wychodza jaja,jak te opisane powyzej w ksiace przez
                  jakas bardzo slawna polska autorke, nastepnie ksiazki te trafiaja jako biale
                  kruki pod strzechy Polski "B" a czasami i edukowani ludzie w duzych miastach
                  wierza w ten horseshit.

                  Po trzecie primo:Ja czytam ,to co napisali ludzie madrzejsi i bardziej
                  cywilizowani ode mnie(a takich nie ma wielu) inaczej jest to strata czasu.
                  Polecanie czytania Ajpsena,Czechowa czy im podobnych na forum gospodarka mija
                  sie zupelnie z celem.
    • Gość: JOrl Re: STARTING SALARY IN NYC IP: *.dip.t-dialin.net 17.11.02, 19:48
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Ciekawe jak te relacje wygladaja we Franfurcie,Berlinie i Sztokholmie.
      >
      > Syn przynosi mnie testy do podpisania,wiec ja go pytam:Jak czesto macie testy?
      > On na to,ze w kazdy piatek i czasami w ciagu tygodnia tez.
      >
      > Czekam na wyklad JOrl'a na temat poziomu nauczania w Stanach.
      Jak zwykle nie mam czasu, drogi MACIEJU. Ale zaczelem juz pisac solidny post
      (y) na temat oswiaty.
      Ale poki co opowiedz mi jakie przedmioty ma Twoj syn? Te z ktorych pisze testy?
      Jak sie domyslasz, jestem zwolennikiem nauk mat-przyrodnoczych. I poziom w tym
      zakresie jest dla mnie wazny.
      Widzisz w Niemczech, pod koniec gimnazjum mozna sobie wybrac rozny zestaw
      przedmiotow. I czesto sa wybierane zestawy, jak to sie tu mowi "dla gospodyn
      domowych". Geografie, jezyki bilogie. Aby miec dobra srednia. na studia. Np.
      Ja sie opiekowalem bardzo dokladnie nauka mojej corki do matury. Wiem
      praktycznie wszystko co sie uczyla.
      Nawet teraz, a studiuje medycyne, zagonilem ja do dodatkowych przedmiotow na
      zaocznym Uni. Z zadaniami i egzaminami. Zrobila 2 semestry matematyki. A teraz
      robi fizyke (kwantowa) dla informatykow medycznych. oczywiscie "wisze" ciagle
      nad nia. Bo jestem zwolennikiem kapitalizmu. Tylko nacisk zmusza ludzi do pracy.
      A wiecej kiedy indziej. Nie online.
      Pozdrowienia

      • Gość: MACIEJ Re: STARTING SALARY IN NYC IP: *.ny325.east.verizon.net 18.11.02, 02:14
        Gość portalu: JOrl napisał(a):


        > Ale poki co opowiedz mi jakie przedmioty ma Twoj syn? Te z ktorych pisze
        testy?

        W kazdy piatek ma test z matematyki.
        Rzadziej ma inne testy z:angielskiego,science,social studies.
        Science ma bardzo szerokie pojecie,tj:biologia,geografia,historia itd.
        Poza tym ma art,to jest glownie malowanie.
        Z praca domowa on jest b.szybki i robi w 1-1,5 godz.
        Inne dzieci robia przez 3-4 godz. Wiem to po rozmowie z rodzicami.
        Wlasnie pare dni temu byla wywiadowka w szkolach i nauczycielka syna skarzyla
        sie ze on gada na lekcjach i nie uwaza.
        Tez go przylapalem,ze pare razy nie wiedzial co ma zadane i wstydzil sie
        chodzic do kolezanki zapytac i mnie wysylal.
        Ale jak przychodzi do testow,to jest caly czas w czolowce(83%-100%).
        Problemy jak wiesz sa z uczniami dobrymi,bo im sie nudzi w klasie i gadaja.
        Nauczycielka to zauwazyla i skierowala go do DELTY.
        W Delcie jest duzo wyzszy poziom,troche tak jakby dzieciak chodzil do klasy o
        rok wyzej.
        Corka jest w Delcie w zerowce(5-latki) i tam polowa dzieci pisze i czyta.

        > Jak sie domyslasz, jestem zwolennikiem nauk mat-przyrodnoczych. I poziom w
        tym
        > zakresie jest dla mnie wazny.

        To jest dokladnie to,czego sie moj syn uczy i corka zreszta tez.
        Corka ma poszerzony program,bo jest w programie DELTA,ale tez jest b.szybka i
        prace domowa robi w 1,5 godz.
        U corki w klasie juz koncza ksiazke,ktora w normalnych klasach jest do konca
        roku.
        Jest 6 poziomow czytania(1-6) dla zerowki.
        Pod koniec roku wszystkie dzieci powinny czytac na poziomie 1 lub 2.
        Corka juz teraz jest na 3 poziomie.
        Poziom 6 jest rownowazny z umiejetnoscia czytania 3-cioklasisty w normalnym
        programie.
        Czytalem kiedys w gazecie ,jak to wnuczka premiera Millera idzie do 1 szej klasy
        do jakiejs exkluzywnej szkoly,gdzie bedzie tylko troje dzieci w pierwszej
        klasie.
        I nasuwa sie pytanie:Gdzie konkurencja?

        > Widzisz w Niemczech, pod koniec gimnazjum mozna sobie wybrac rozny zestaw
        > przedmiotow. I czesto sa wybierane zestawy, jak to sie tu mowi "dla gospodyn
        > domowych". Geografie, jezyki bilogie. Aby miec dobra srednia. na studia. Np.

        Tu w szkolach srednich generalnie sa dwa testy SAT :z matamatyki i jezyka.
        Te testy sa kilka razy w roku,zeby ustrzec sie pomylek.
        Na podstawie wynikow z tych testow skladasz podanie na studia.
        Test z jezyka jest nie mniej trudny od tego z matematyki,bo trzeba sie wykazac
        duzym zasobem slow i wielka logika wypowiedzi.
        Test z matematyki jest tez glownie na logike.

        > Ja sie opiekowalem bardzo dokladnie nauka mojej corki do matury. Wiem
        > praktycznie wszystko co sie uczyla.
        > Nawet teraz, a studiuje medycyne, zagonilem ja do dodatkowych przedmiotow na
        > zaocznym Uni. Z zadaniami i egzaminami. Zrobila 2 semestry matematyki. A
        teraz
        > robi fizyke (kwantowa) dla informatykow medycznych. oczywiscie "wisze" ciagle
        > nad nia. Bo jestem zwolennikiem kapitalizmu. Tylko nacisk zmusza ludzi do
        pracy
        > .
        > A wiecej kiedy indziej. Nie online.
        > Pozdrowienia
        >
    • Gość: jr Re: edukacja raz jeszcze... IP: 203.129.132.* 18.11.02, 00:33
      kanada na pln czy pld, polacy czy niemcy tlukili zydow itd, itp. po kiego to
      zapamietywac? jesli ktos chce wiedziec zajzyj do atlasy albo idz na rozne
      websites!!! mielismy ta dyskusje z panem Jerzym.
      dziwie sie jak mozna twierdzic ze amerykanie sa gorzej wyksztalceni bo nie
      wiedza gdzie lezy kanada... zycie jest zbyt piekne i za krotkie by zapamietywac
      bzdety. niestety polacy tego nie umieja doceniac i cieszyc sie zyciem. tak wiec
      wedlug niektorych polska to kraj ponurych "SUPER INTELEKTUALISOW" a amerykanie
      to szczesliwi "PROSTACY" i kim wolicie byc???

      a teraz noble. kiedy wy zrozumiecie ze NIE WAZNE skad sie pochodzi ALE dokad
      idzie!!! i co z tego ze chinczycy/rosjanie ucza na uniwersytecie w usa??? kto
      na tym zyska?

      a tak na marginesie drogi Jorl uwazaj z Twoja corka bo jednego dnia jebnie ta
      cala nauke o kant kuli!
      • Gość: MACIEJ Re: edukacja raz jeszcze... IP: *.ny325.east.verizon.net 18.11.02, 01:15
        Gość portalu: jr napisał(a):

        > kanada na pln czy pld, polacy czy niemcy tlukili zydow itd, itp. po kiego to
        > zapamietywac? jesli ktos chce wiedziec zajzyj do atlasy albo idz na rozne
        > websites!!! mielismy ta dyskusje z panem Jerzym.
        > dziwie sie jak mozna twierdzic ze amerykanie sa gorzej wyksztalceni bo nie
        > wiedza gdzie lezy kanada... zycie jest zbyt piekne i za krotkie by
        zapamietywac
        >
        > bzdety. niestety polacy tego nie umieja doceniac i cieszyc sie zyciem. tak
        wiec
        >
        > wedlug niektorych polska to kraj ponurych "SUPER INTELEKTUALISOW" a
        amerykanie
        > to szczesliwi "PROSTACY" i kim wolicie byc???
        >
        > a teraz noble. kiedy wy zrozumiecie ze NIE WAZNE skad sie pochodzi ALE dokad
        > idzie!!! i co z tego ze chinczycy/rosjanie ucza na uniwersytecie w usa??? kto
        > na tym zyska?
        >
        > a tak na marginesie drogi Jorl uwazaj z Twoja corka bo jednego dnia jebnie ta
        > cala nauke o kant kuli!

        Cytuje caly.
        Ze wszystkim sie zgadzam.
        Nie mam pytan.
        • Gość: deLUC Re: Szkola powinna uczyc myslenia... IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 13:26
          i interpretacji danych, danych istotnych do interpretacji
          innych danych, wyszukiwania danych oraz jezykow obcych
          ("Ile znasz jezykow tyle razy jestes czlowiekiem" - J.W.Goethe:),
          oraz wychowywac jako czlowieka i obywatela (!!!).
          Amerykanie narod pragmatyczny ucza tylko tego co moze sie
          przydac - zapominajac o tym, ze uczac sie czegos nowego
          uczymy sie tez myslec w innych kategoriach - rozszerzja nam sie
          horyzonty, nabywany inny sposob myslenia - uwazam, ze mlody
          czowiek powinien liznac podstaw prawie wszystkiego -
          potem sie specjalizwac - ostatni rok liceum/studia.
          Anglicy mowia - "Trzeba wiedziec cos o wyszystkim i wyszystko o czyms".
          • munde Re: Szkola powinna uczyc myslenia... 18.11.02, 14:28
            Czhcialbym Ci zwrocic uwage na jedna rzecz: wydaje mi sie ze zbytni przerzucasz
            srodek ciezkosci ze z uczacego sie na szkole w procesie nauczania. Obojetnie na
            jakim to nauczanie jest poziomie.
            Uczen/student ma sie w szkole NAUCZYC. Szkola go nie NAUCZY. Szkola ma mu
            pomoc w tym procesie.
            Szkola wyposazy go w niezbedne instrumentu do dalszego procesu i da mu
            podstawy. To czego bedzie sie uczyl to jego sprawa . I czy bedzie.
            Dlatego osobiscie cenie system amerykanski- kredytowy.
            Swoj dyplom moglem zrobic przy stosunkowo niskiej liczbie kredytow ktore wziac
            musialem, w doborze reszty mialem duza dowolnosc. Czy podobna dowolnosc mial/
            ma student w Polsce?
            I tyo wydaje mi sie, dobrze uzupelnia tytul, ktory dales swemu postowi: Szkola
            powinna uczyc myslenia. No wlasnie.
      • feezyk Ignorance is bliss? 18.11.02, 19:03
        Temat jak boomerang. Wsrod postuw same perelki.
        Niewiedza o polorzeniu kanady jako atut.
        Amerykanskie podgolone hlopaczki mondrzejsze od
        niemal noblisty, czlowieka wielkiego duha
        i talentu (niestety horego na cyklofrenie)
        - Zbigniewa Herberta. Poezja jako zbytek
        bez znaczenia. Tam gdzie zondzi lud howany
        na chamburgerze i filmah z chollylud, nie
        ma miejsca na warafinowanie i oryginalnosc.

        Dla porzadku powtorze to, co zwykle. Naczelna
        cecha edukacji amerykanskiej jest jej
        zroznicowanie. Srednia jest niziutka, co
        jest o tyle uzasadnione ekonomicznie,
        ze wiekszosc PKB tworzona jest przez zawody
        wymagajace rutynowego powtarzania pewnego
        zbioru prostych czynnosci. Ale - jest w
        USA mozliwosc studiowania na najwyzszym
        poziomie na swiecie. To, do spolki z realnymi
        mozliwosciami kariery w dziedzinie R&D stanowi
        o potedze nauki i przemyslu amerykanskiego.

        Jest faktem, ze staly doplyw badaczy
        z roznych egzotycznych czesci swiata pomaga
        utrzymac najwyzsze standardy, ale rdzenni
        Amerykanie (choc, trzeba uczciwie przyznac -
        czesto zydowskiego pochodzenia) tez bywaja
        znakomici. Musze przyznac, ze noblisci z fizyki
        rodem z USA wydawali mi sie przy roznych
        lunchach i kolacjach i wykladach nie mniej
        sympatyczni i kompetentni niz ci pracujacy w
        Europie.

        Czy bogactwo narodu bierze sie z jakosci
        edukacji? Takze, z edukacji, ale nie tylko.
        Kultura, polozenie geograficzne, system
        spoleczno-polityczny itp.

        Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
        odbiera jr czastke radosci zycia.
        Mnie zawsze dodawala. O wiele przyjemniejsza
        byla lektura wielu, wielu niezlych powiesci.
        Szerzej: zrozumienie swiata powoduje, ze
        wszedzie mozna sie poczuc jak w domu.

        Tam, gdzie nie ma zrozumienia, budza sie
        upiory. Po to wlasnie jest edukacja ogolna -
        zeby ludzie rozumieli, co sie wokol nich
        dzieje. Zgadzam sie jednak, ze w polskim
        modelu edukacji zawsze przesadzalo sie
        z wiedza pamieciowa, a nie wychowywalo
        sie, nie inspirowalo, nie trenowalo pewnych
        umiejetnosci: przewodzenia, pracy w
        zespole, tworczego myslenia itp.


        Konczac juz te nudnawe rozwazania,
        chcialbym przytoczyc przyklad pana Tysona.
        Jego swiadomosc musi byc niezwykle
        wysokiej proby, skoro dala mu tak
        duzy sukces finansowy. Mysle, ze
        powinnismy zaprosic i jego do naszej
        dyskusji na tema edukacji. Na pewno
        doda cos oryginalnego.

        Z powazaniem
        F.

        • Gość: MACIEJ Re: Ignorance is bliss? TO WIDAC. IP: *.ny325.east.verizon.net 19.11.02, 17:37
          feezyk napisał:

          > Temat jak boomerang. Wsrod postuw same perelki.
          > Niewiedza o polorzeniu kanady jako atut.
          > Amerykanskie podgolone hlopaczki mondrzejsze od
          > niemal noblisty, czlowieka wielkiego duha
          > i talentu (niestety horego na cyklofrenie)
          > - Zbigniewa Herberta. Poezja jako zbytek
          > bez znaczenia. Tam gdzie zondzi lud howany
          > na chamburgerze i filmah z chollylud, nie
          > ma miejsca na warafinowanie i oryginalnosc.

          KOLEDZY DRODZY.
          TO NIE JEST ZADNA SCIEMA.
          TO JEST MELANZ WINA,POEZJI I FILOZOFII.
          MACIE TU PRZED SOBA JOHNA WAYNA WIERSZA KLASYCZNEGO.

          > Dla porzadku powtorze to, co zwykle. Naczelna
          > cecha edukacji amerykanskiej jest jej
          > zroznicowanie. Srednia jest niziutka,

          LOGIKA DLA SCISLOWCOW JEST NIE DO UGRYZIENIA,BO LUBIA SIE SCHEMATAMI PODPIERAC.
          JESLI SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT(CZEGO WIELU NA TYM FORUM NIE ROZUMIE),A SREDNI
          POZIOM ZYCIA I DOCHODOW JEST WYZSZY W STANACH NIZ W EU(CZARNI W STANACH ZYJA
          LEPIEJ JAK SZWEDZI) TZN ZE SREDNI POZIOM EDUKACJI W STANACH JEST WYZSZY NIZ W
          EU.
          WIEKSZE ZROZNICOWANIE NATOMIAST STAWIA NAJLEPSZE UNIWERSYTETY W STANACH DALEKO
          POZA ZASIEGIEM EU.

          > co
          > jest o tyle uzasadnione ekonomicznie,
          > ze wiekszosc PKB tworzona jest przez zawody
          > wymagajace rutynowego powtarzania pewnego
          > zbioru prostych czynnosci.

          Nikt tak poetycznie nie opisal przed toba produkcji tasmowej.

          > Ale - jest w
          > USA mozliwosc studiowania na najwyzszym
          > poziomie na swiecie. To, do spolki z realnymi
          > mozliwosciami kariery w dziedzinie R&D stanowi
          > o potedze nauki i przemyslu amerykanskiego.
          >
          > Jest faktem, ze staly doplyw badaczy
          > z roznych egzotycznych czesci swiata pomaga
          > utrzymac najwyzsze standardy, ale rdzenni
          > Amerykanie (choc, trzeba uczciwie przyznac -
          > czesto zydowskiego pochodzenia) tez bywaja
          > znakomici.

          Zapewniam cie ,ze naukowcy innego pochodzenia maja bardziej lepsze mniemanie o
          sobie.

          > Musze przyznac, ze noblisci z fizyki
          > rodem z USA wydawali mi sie przy roznych
          > lunchach i kolacjach i wykladach nie mniej
          > sympatyczni i kompetentni niz ci pracujacy w
          > Europie.
          >
          > Czy bogactwo narodu bierze sie z jakosci
          > edukacji? Takze, z edukacji, ale nie tylko.
          > Kultura, polozenie geograficzne, system
          > spoleczno-polityczny itp.
          >
          > Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
          > odbiera jr czastke radosci zycia.
          > Mnie zawsze dodawala. O wiele przyjemniejsza
          > byla lektura wielu, wielu niezlych powiesci.
          > Szerzej: zrozumienie swiata powoduje, ze
          > wszedzie mozna sie poczuc jak w domu.
          >
          > Tam, gdzie nie ma zrozumienia, budza sie
          > upiory. Po to wlasnie jest edukacja ogolna -
          > zeby ludzie rozumieli, co sie wokol nich
          > dzieje. Zgadzam sie jednak, ze w polskim
          > modelu edukacji zawsze przesadzalo sie
          > z wiedza pamieciowa, a nie wychowywalo
          > sie, nie inspirowalo, nie trenowalo pewnych
          > umiejetnosci: przewodzenia, pracy w
          > zespole, tworczego myslenia itp.
          >
          >
          > Konczac juz te nudnawe rozwazania,
          > chcialbym przytoczyc przyklad pana Tysona.
          > Jego swiadomosc musi byc niezwykle
          > wysokiej proby, skoro dala mu tak
          > duzy sukces finansowy. Mysle, ze
          > powinnismy zaprosic i jego do naszej
          > dyskusji na tema edukacji. Na pewno
          > doda cos oryginalnego.

          Ciekawe skad u arystokratow mysli taka niechec do ludzi,ktorzy dzieki swoim
          nieslychanym zdolnosciom motorycznym zdobywaja slawe i pieniadze.
          Cos mnie sie widzi,ze filozof wierszokleta chcialby sie na kase zamienic z
          zawodnikami NBA i NHL.

          > Z powazaniem
          > F.
          >
          • Gość: deLUC Re: Ejze, ... IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 21:28
            a jaka Macieju szkole konczyli ci amerykanscy analitycy, ktorzy kilka lat temu
            mylnie zidenyfikowali Ambasade Chinska w Belgradzie jako - co to mialo byc?,
            no jakis calkiem inny obiekt o znaczeniu militarnym - w wyniku czego ow obiekt
            zbombardowano i zginely niewinne osoby? Mieli oni lekcje uczace czytania map w
            szkole na geografi? A rozpoznawania zdjec satelitarnych na szkoleniu?
            • Gość: MACIEJ Re: Ejze, ... IP: *.ny325.east.verizon.net 19.11.02, 23:00
              Gość portalu: deLUC napisał(a):

              > a jaka Macieju szkole konczyli ci amerykanscy analitycy, ktorzy kilka lat temu
              > mylnie zidenyfikowali Ambasade Chinska w Belgradzie jako - co to mialo byc?,
              > no jakis calkiem inny obiekt o znaczeniu militarnym - w wyniku czego ow obiekt
              > zbombardowano i zginely niewinne osoby? Mieli oni lekcje uczace czytania map
              w
              > szkole na geografi? A rozpoznawania zdjec satelitarnych na szkoleniu?

              Mozna sie tylko pocieszac,ze nam takie bledy nie groza,bo nie mamy samolotow.
              Pozniej trzeba by ksztalcic sztab fachowcow od czytania map,innych fachowcow od
              uzywania GPS,innych fachowcow od naprowadzania smart bombs na cel,bo na razie
              nie mamy jeszcze fachowcow ,ktorzy buduja te smart bombs.
              Poczekajmy wiec do momentu jak Polska zakupi samoloty,pozniej beda sie odbywaly
              wielomiesieczne szkolenia pilotow.
              Czy moze myslisz ,ze bez szkolenia nasi piloci przesiada sie z radzieckich
              samolotow na nowoczesne.
              Duzo latwiej jest komus wytykac bledy niz samemu to zrobic.
    • Gość: JOrl Szkola powinna uczyc myslec... IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 18:03
      Szkola musi uczyc myslec. Jak najbardziej. Ale w dziedzinach nauk matematyczno-
      przyrodniczych musi dac tez wiedze. Oczywiscie mowie o ludziach w czolowce. Bo
      sredniacy mnie nie interesuja.
      A matematyki i fizyki trzeba sie po prostu z ogromnym nakladem pracy uczac. I
      tu nic nie pomoze. Jak sie nie nauczysz to nie umiesz. Takie nasze, stare,
      studenckie zawolanie.
      No chyba ze sie chce byc byznesmenem od czyszczenia butow. czy sprzedazy coca-
      coli. Tu wystarczy tylko myslec. Zgoda.
      Tylko kto bedzie prowadzil badania podstawowe? A to jest podstawa rozwoju
      kraju. Tak naprawde.
      Nie jest to wystarczajace, ale konieczne. Na dluzsza mete. Bo kradzeniem glow z
      innych krajow co prawda mozna troche ujechac, ale do czasu.
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl Do jr o rzucaniu nauki... IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 18:06
      Nie jr, juz za pozno. Corka nie rzuci nauki. Nabrala smaku sie dobrze uczyc.
      Jak i widzi tego zalety. Dorabia dajac korepetycje i to glownie z matematyki
      (tak jak ja to robilem w zyciu studenckim).
      Musze sie usmiechac jak widze, ze swojego ucznia dokladnie w ten sam sposob
      cisnie, jak tez i uczy, jak ja to robilem. Z nia.
      A po jednej praktycy w klinice uniwesyteckiej, powiedziano jej, ze by sie
      cieszyli, jakby do nich przyszla pracowac. A jest teraz na czwartym roku i tam
      jest dosyc trudno sie dostac. Bo jest to dobra klinika.
      A dlatego ze umie myslec. A tego sie nauczyla tez dzieki matematyce.
      Mysle, ze to potrzebne. Bo swiat dazy w kierunku dzikiego kapitalizmu. Z
      ogromnymi roznicami, cos takiego jak w 19w. I warto, jako ze tatus nie
      milioner, dzieki dobremu wyksztalceniu dostac sie jak juz nie na ta sloneczna
      strone zycia, to na ta podsloneczniona. Bo duzo ludzi trafi w ta mroczna.
      Pozdrowienia

      • Gość: jr Re: Do jr o rzucaniu nauki... IP: 203.129.132.* 18.11.02, 23:46
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Nie jr, juz za pozno. Corka nie rzuci nauki. Nabrala smaku sie dobrze uczyc.
        > Jak i widzi tego zalety. Dorabia dajac korepetycje i to glownie z matematyki
        > (tak jak ja to robilem w zyciu studenckim).
        > Musze sie usmiechac jak widze, ze swojego ucznia dokladnie w ten sam sposob
        > cisnie, jak tez i uczy, jak ja to robilem. Z nia.
        > A po jednej praktycy w klinice uniwesyteckiej, powiedziano jej, ze by sie
        > cieszyli, jakby do nich przyszla pracowac. A jest teraz na czwartym roku i
        tam
        > jest dosyc trudno sie dostac. Bo jest to dobra klinika.
        > A dlatego ze umie myslec. A tego sie nauczyla tez dzieki matematyce.
        > Mysle, ze to potrzebne. Bo swiat dazy w kierunku dzikiego kapitalizmu. Z
        > ogromnymi roznicami, cos takiego jak w 19w. I warto, jako ze tatus nie
        > milioner, dzieki dobremu wyksztalceniu dostac sie jak juz nie na ta sloneczna
        > strone zycia, to na ta podsloneczniona. Bo duzo ludzi trafi w ta mroczna.
        > Pozdrowienia

        gratuluje Ci zdolnej i madrej corki! wiem tez ze motywacja i wskazanie drogi
        przez rodzicow jest bardzo wazne, ale nie zapomnij ze to jej zycie.
        ale to nie moj biznes...;)
      • Gość: MACIEJ Re: Do jr o rzucaniu nauki... IP: *.ny325.east.verizon.net 19.11.02, 23:35
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Nie jr, juz za pozno. Corka nie rzuci nauki. Nabrala smaku sie dobrze uczyc.
        > Jak i widzi tego zalety. Dorabia dajac korepetycje i to glownie z matematyki
        > (tak jak ja to robilem w zyciu studenckim).
        > Musze sie usmiechac jak widze, ze swojego ucznia dokladnie w ten sam sposob
        > cisnie, jak tez i uczy, jak ja to robilem. Z nia.
        > A po jednej praktycy w klinice uniwesyteckiej, powiedziano jej, ze by sie
        > cieszyli, jakby do nich przyszla pracowac. A jest teraz na czwartym roku i
        tam
        > jest dosyc trudno sie dostac. Bo jest to dobra klinika.
        > A dlatego ze umie myslec. A tego sie nauczyla tez dzieki matematyce.

        Ja mysle ,ze logiczne myslenie przekazane twojej corce genetycznie pozwala jej
        lepiej rozumiec matematyke niz matematyka przyczynia sie do rozwoju jej
        logicznego myslenia.

        > Mysle, ze to potrzebne. Bo swiat dazy w kierunku dzikiego kapitalizmu. Z
        > ogromnymi roznicami, cos takiego jak w 19w.

        ZGADZA SIE.
        I TO WSZYSTKO DZIEKI WOLNEMU HANDLOWI Z CHINAMI I INNYM 3-CIM SWIATEM.
        Teraz nadszedl czas by USA ,EU i Japonia zaczely przystosowywac sie do zycia,
        pracy i warunkow panujacych na rynku producentow swiatowych.
        Fizyk bedzie wreszcie zmuszony do kupienia nart i wiazan Made in China.

        > I warto, jako ze tatus nie
        > milioner, dzieki dobremu wyksztalceniu dostac sie jak juz nie na ta sloneczna
        > strone zycia, to na ta podsloneczniona. Bo duzo ludzi trafi w ta mroczna.

        A dorobic sie bedzie coraz trudniej,bo madrzy ludzie sa wszedzie i konkurencja
        bedzie coraz bardziej zacieta.

        > Pozdrowienia

    • Gość: jr Re: Feezyku IP: 203.129.132.* 18.11.02, 23:39
      Feezyk:
      “Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
      odbiera jr czastke radosci zycia.
      Mnie zawsze dodawala.”

      nie chce brzmiec zlosliwie Feezyku, ale jazda palcem po mapie nie sprawia mnie
      az tak wiele frajdy jak jazda np rowerkiem. rozumiem ze wiekszosci polakow nie
      stac na wyjazd by zwiedzic swiat to musza to zastapic kawalkiem papierku I
      wyobraznia… osobiscie zapamietywanie nazw np. rzek I ich dlugosci nie nalezy do
      moich specjalow…

      F.
      “O wiele przyjemniejsza
      byla lektura wielu, wielu niezlych powiesci.
      Szerzej: zrozumienie swiata powoduje, ze
      wszedzie mozna sie poczuc jak w domu.”

      czy wykucie na pamiec 10 najwiekszych szczytow z ich wysokosciami mozna nazwac
      ZROZUMIENIEM swiata???

      F.
      “Tam, gdzie nie ma zrozumienia, budza sie
      upiory. Po to wlasnie jest edukacja ogolna -
      zeby ludzie rozumieli, co sie wokol nich
      dzieje. Zgadzam sie jednak, ze w polskim
      modelu edukacji zawsze przesadzalo sie
      z wiedza pamieciowa, a nie wychowywalo
      sie, nie inspirowalo, nie trenowalo pewnych
      umiejetnosci: przewodzenia, pracy w
      zespole, tworczego myslenia itp.”

      zgadzam sie ze zrozumienie procesow ktore zachodza jest bardzo wazne ale ja
      mysle ze nie ma sensu zapamietywac ich czynnikow skoro mozna je znalezc w np.
      encyklopedi. co z tego jesli ktos wiek jak kest zbudowany czlowiek, znajac
      miesnie, kosci itd jesli nie umie nawet sie usmiechnac do nieznajomego I
      zapytac skad pochodzi?
      mozna winic za to rodzicow a nie szkole, ale czy to oznacza ze 90% rodzicow w
      polsce nie wie jak wychowac dzieci? czy zwalimy wszystko na pogode I powiemy ze
      polacy to ponuraki bo jest tam zimno?
      • feezyk Re: Feezyku 19.11.02, 17:09
        Gość portalu: jr napisał(a):

        > Feezyk:
        > "Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
        > odbiera jr czastke radosci zycia.
        > Mnie zawsze dodawala."
        >
        > nie chce brzmiec zlosliwie Feezyku, ale jazda palcem po
        mapie nie
        > sprawia mnie az tak wiele frajdy jak jazda np
        rowerkiem.

        Tez lubie jezdzic na rowerze (oprocz mnostwa innych
        sportow i rozryuwek). Nie szkoda mi jednak sekundy
        na spojrzenie na globus.

        > rozumiem ze wiekszosci polakow nie
        > stac na wyjazd by zwiedzic swiat to musza to zastapic
        kawalkiem
        > papierku I wyobraznia...

        Moja corka nie ma jeszcze 5 lat, ale interesuje sie
        globusem (sama). Wie gdzie Sztokholm, Paryz, Nowy Jork,
        Krakow, Kopenhaga, Londyn, Zurych, Las Palmas, San
        Diego.
        Wie gdzie Grecja i gdzie Finlandia i kilka innych miejsc.

        O, tu mieszka babcia, a tu ciocia jedna, druga, trzecia.
        Tu bylismy na wakacjach. Tu tato wykladal, a tu mama.
        Tu kupilismy ten medalik, a tu byczylismy sie na
        plazy. Tu kolezanka ma babcie, a tu druga.


        > osobiscie zapamietywanie nazw np. rzek I ich dlugosci
        nie
        > nalezy do moich specjalow...

        Jakos nie pamietam takich epizodow w mojej
        edukacji.


        > "O wiele przyjemniejsza
        > byla lektura wielu, wielu niezlych powiesci.
        > Szerzej: zrozumienie swiata powoduje, ze
        > wszedzie mozna sie poczuc jak w domu."
        >
        > czy wykucie na pamiec 10 najwiekszych szczytow z ich
        > wysokosciami mozna nazwac
        > ZROZUMIENIEM swiata???
        >

        Nie. Widze, ze jakas jedza uczyla Cie geografii.



        > "Tam, gdzie nie ma zrozumienia, budza sie
        > upiory. Po to wlasnie jest edukacja ogolna -
        > zeby ludzie rozumieli, co sie wokol nich
        > dzieje. Zgadzam sie jednak, ze w polskim
        > modelu edukacji zawsze przesadzalo sie
        > z wiedza pamieciowa, a nie wychowywalo
        > sie, nie inspirowalo, nie trenowalo pewnych
        > umiejetnosci: przewodzenia, pracy w
        > zespole, tworczego myslenia itp."
        >
        > zgadzam sie ze zrozumienie procesow ktore zachodza
        > jest bardzo wazne ale ja mysle ze nie ma sensu
        zapamietywac
        > ich czynnikow skoro mozna je znalezc w np. encyklopedi.
        > co z tego jesli ktos wiek jak jest zbudowany czlowiek,
        znajac
        > miesnie, kosci itd jesli nie umie nawet sie usmiechnac
        do
        > nieznajomego I zapytac skad pochodzi?

        Pewnie. Jezyki sa bardzo wazne. Biologia tez sie
        jednak przydaje. Choroby, zlamania, dieta,
        co szkodzi, co nie. Mozna tego uczyc sie jak
        formulek na rozne okazje albo sprobowac
        wyrobic sobie obraz calosciowy.

        Ja wole calosciowy, ale moge sobie wyobrazic,
        ze formulki sa rownie efektywne.


        > mozna winic za to rodzicow a nie szkole, ale czy to
        oznacza ze
        > 90% rodzicow w polsce nie wie jak wychowac dzieci?

        Zalezy co rozumiesz przez to stwierdzenie.
        Moja teza jest taka, ze kultura i obyczajowosc
        polska ma sporo slepych, przestarzalych
        zaulkow. Sa powszechnie akceptowane, a
        jednak szkodliwe.


        > czy zwalimy wszystko na pogode I powiemy ze
        > polacy to ponuraki bo jest tam zimno?

        Polacy to ponuraki, bo Polska dostala mocno
        w kosc. I dalej dostaje. Nie sztuka jest unikac
        ponuractwa, jesli sie zyje w dostatnich, dobrze
        zorganizowanych, zyjacych od dawna w pokoju
        spoleczenstwach. Zwlaszcza, ze emigracja
        z Polski do bogatych krajow wiaze sie z ogromnym
        awansem materialnym. Do tego dochodzi niewatpliwa
        przyjemnosc poznawania odmiennej kultury.

        Osobiscie uwazam, ze Polacy mieszkajacy w
        Polsce sa nad podziw odporni na niesprzyjajace
        okolicznosci zewnetrzne.

        Pozdrawiam
        F.
        • Gość: MACIEJ Re: Feezyku IP: *.ny325.east.verizon.net 20.11.02, 07:12
          feezyk napisał:

          > Gość portalu: jr napisał(a):
          >
          > > Feezyk:
          > > "Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
          > > odbiera jr czastke radosci zycia.
          > > Mnie zawsze dodawala."
          > >
          > > nie chce brzmiec zlosliwie Feezyku, ale jazda palcem po
          > mapie nie
          > > sprawia mnie az tak wiele frajdy jak jazda np
          > rowerkiem.
          >
          > Tez lubie jezdzic na rowerze (oprocz mnostwa innych
          > sportow i rozryuwek). Nie szkoda mi jednak sekundy
          > na spojrzenie na globus.
          >
          > > rozumiem ze wiekszosci polakow nie
          > > stac na wyjazd by zwiedzic swiat to musza to zastapic
          > kawalkiem
          > > papierku I wyobraznia...
          >
          > Moja corka nie ma jeszcze 5 lat, ale interesuje sie
          > globusem (sama). Wie gdzie Sztokholm, Paryz, Nowy Jork,
          > Krakow, Kopenhaga, Londyn, Zurych, Las Palmas, San
          > Diego.
          > Wie gdzie Grecja i gdzie Finlandia i kilka innych miejsc.

          Ja tez kupilem globus i poczatek byl zgodny z przewidywaniami.
          Pozniej im sie udalo ta duza kolorowa kule wudlubac z sierpa i zaczeli ja
          traktowac jak pilke.
          Po kilku dniach kopania jednak kula sie rozpadla,wiec skleilem ja i wcisnalem w
          sierp.
          Za pare dni znowu byla na podlodze rozlupana wiec trzeba bylo ja wyrzucic.

          > O, tu mieszka babcia, a tu ciocia jedna, druga, trzecia.
          > Tu bylismy na wakacjach. Tu tato wykladal, a tu mama.

          TEORIA EWOLUCJI MACIEJA sprawdza sie.
          Pozdrowienia dla zony.

          > Tu kupilismy ten medalik,

          To juz proznosc i rozpusta.

          > a tu byczylismy sie na
          > plazy.

          Don't forget about the sunscreen.

          > Tu kolezanka ma babcie, a tu druga.

          > > osobiscie zapamietywanie nazw np. rzek I ich dlugosci
          > nie
          > > nalezy do moich specjalow...
          >
          > Jakos nie pamietam takich epizodow w mojej
          > edukacji.
          >
          > > "O wiele przyjemniejsza
          > > byla lektura wielu, wielu niezlych powiesci.
          > > Szerzej: zrozumienie swiata powoduje, ze
          > > wszedzie mozna sie poczuc jak w domu."
          > >
          > > czy wykucie na pamiec 10 najwiekszych szczytow z ich
          > > wysokosciami mozna nazwac
          > > ZROZUMIENIEM swiata???
          > >
          > Nie. Widze, ze jakas jedza uczyla Cie geografii.
          >
          > > "Tam, gdzie nie ma zrozumienia, budza sie
          > > upiory. Po to wlasnie jest edukacja ogolna -
          > > zeby ludzie rozumieli, co sie wokol nich
          > > dzieje. Zgadzam sie jednak, ze w polskim
          > > modelu edukacji zawsze przesadzalo sie
          > > z wiedza pamieciowa, a nie wychowywalo
          > > sie, nie inspirowalo, nie trenowalo pewnych
          > > umiejetnosci: przewodzenia, pracy w
          > > zespole, tworczego myslenia itp."
          > >
          > > zgadzam sie ze zrozumienie procesow ktore zachodza
          > > jest bardzo wazne ale ja mysle ze nie ma sensu
          > zapamietywac
          > > ich czynnikow skoro mozna je znalezc w np. encyklopedi.
          > > co z tego jesli ktos wiek jak jest zbudowany czlowiek,
          > znajac
          > > miesnie, kosci itd jesli nie umie nawet sie usmiechnac
          > do
          > > nieznajomego I zapytac skad pochodzi?
          >
          > Pewnie. Jezyki sa bardzo wazne.

          Szczegolnie przy calowaniu.

          > Biologia tez sie
          > jednak przydaje. Choroby, zlamania, dieta,
          > co szkodzi, co nie. Mozna tego uczyc sie jak
          > formulek na rozne okazje albo sprobowac
          > wyrobic sobie obraz calosciowy.
          >
          > Ja wole calosciowy, ale moge sobie wyobrazic,
          > ze formulki sa rownie efektywne.

          Mam zla wiadomosc dla scislakow.
          Wiesc gminna niesie ,ze to matematyka i fizyka poglebiaja logiczne myslenie.
          Otoz nie ma nic bardziej blednego niz powyzsze stwierdzenie.
          Jedni sie z tym rodza,a drudzy nie.
          I to jest tak oczywiste jak to ,ze Fizyk ile by mu lat treningu nie dac-to i
          tak Tysona na dechy nie powali.
          Wniosek z tego dosc prosty ze czlowiek rodzi sie rowniez z uwarunkowaniami
          motorycznymi.
          Matematyka i fizyka opieraja sie w duzej mierze na formulkach i mozna tam
          budowac modele jak i stosowac ekstrapolacje.
          Przewidywalnosc zycia ,jak i rozwoju gospodarczego wymaga duzo bardziej
          wysublimowanego myslenia,ktore nie jest oparte na schematach i modelach.
          Zmiennosc danych bazowych w ekonomii jak i w zyciu powoduje nieumiejetnosc
          przystosowania sie do zycia scislowcow,jak rowniez ich dyletanctwo w ekonomii.
          Wszyscy na forum(poza mna) przewidywali ze DOW spadnie ponizej 6,000 a pozniej
          jeszcze dalej.
          To ze wasze umiejetnosci nie maja zadnego potwierdzenia w praktyce wcale nie
          znaczy,ze forma niektorych wypowiedzi jest bardzo ciekawa.
          Jesli chodzi o tresc,to uwazam,ze czas najwyzszy by Fizyk napisal na tym
          forum,ze byl po raz kolejny swiadkiem spektakularnych sukcesow MACIEJA.
          Choc mozesz z tym poczekac na moje urodziny.

          > > mozna winic za to rodzicow a nie szkole, ale czy to
          > oznacza ze
          > > 90% rodzicow w polsce nie wie jak wychowac dzieci?
          >
          > Zalezy co rozumiesz przez to stwierdzenie.
          > Moja teza jest taka, ze kultura i obyczajowosc
          > polska ma sporo slepych, przestarzalych
          > zaulkow. Sa powszechnie akceptowane, a
          > jednak szkodliwe.
          >
          >
          > > czy zwalimy wszystko na pogode I powiemy ze
          > > polacy to ponuraki bo jest tam zimno?
          >
          > Polacy to ponuraki, bo Polska dostala mocno
          > w kosc. I dalej dostaje. Nie sztuka jest unikac
          > ponuractwa, jesli sie zyje w dostatnich, dobrze
          > zorganizowanych, zyjacych od dawna w pokoju
          > spoleczenstwach. Zwlaszcza, ze emigracja
          > z Polski do bogatych krajow wiaze sie z ogromnym
          > awansem materialnym. Do tego dochodzi niewatpliwa
          > przyjemnosc poznawania odmiennej kultury.
          >
          > Osobiscie uwazam, ze Polacy mieszkajacy w
          > Polsce sa nad podziw odporni na niesprzyjajace
          > okolicznosci zewnetrzne.
          >
          > Pozdrawiam
          > F.
        • feezyk Kazuistyka i erystyka/ 20.11.02, 11:33
          Wiesz jr, do czego moze sie przydac wiedza ogolna,
          znajomosc literatury, i logicznego myslenia?
          Np. do tego, zeby nie dac sobie wciskac
          ciemnoty. Jest takie ladne slowo -
          kazuistyka. Jest tez drugie - erystyka.

          Pierwsze oznacza z gruba, ze zamiast logiki stosuje sie
          dowodzenie przez zmniane zalozen i potok wymowy.

          Drugie oznacza metode dyskusji zmierzajacej
          do wygrania dyskusji, bez wzgledu na racje
          merytoryczne, najlepiej poprzez przeinaczanie
          slow oponenta, ataki osobiste.

          Obydwie te metody sa na tym forum szeroko
          stosowane. Z dyskutantami, ktorzy tych metod
          uzywaja, nie warto dyskutowac, bo do niczego
          i tak sie nie dojdzie.

          Lacze wyrazy szacunku

          F.

          • Gość: rybb Re: Kazuistyka i erystyka/ IP: *.sgh.waw.pl 20.11.02, 16:28
            feezyk napisaB:

            > Wiesz jr, do czego moze sie przydac wiedza ogolna,
            > znajomosc literatury, i logicznego myslenia?
            > Np. do tego, zeby nie dac sobie wciskac
            > ciemnoty. Jest takie ladne slowo -
            > kazuistyka. Jest tez drugie - erystyka.
            >
            > Pierwsze oznacza z gruba, ze zamiast logiki stosuje sie
            > dowodzenie przez zmniane zalozen i potok wymowy.
            >
            > Drugie oznacza metode dyskusji zmierzajacej
            > do wygrania dyskusji, bez wzgledu na racje
            > merytoryczne, najlepiej poprzez przeinaczanie
            > slow oponenta, ataki osobiste.
            >
            > Obydwie te metody sa na tym forum szeroko
            > stosowane. Z dyskutantami, ktorzy tych metod
            > uzywaja, nie warto dyskutowac, bo do niczego
            > i tak sie nie dojdzie.
            >
            > Lacze wyrazy szacunku

            hehe... dobrze, ze pan zwrocil uwage na sofistyczne sklonnosci wspolforumiczow. warto jeszcze byloby zwrocic uwage na niebywale predyspozycje forumowiczow do redundacji (tu takze ja jestem raskolnikowem, ale, panteistyczny boze mi dopomoz, staram sie z tym walczyc), a co wazniejsze w tempie wykladniczym rosnacy pociag do idem per idem, w szczegolnosci zas do circulus in demostrando.
            pozdr.
            • Gość: MACIEJ Re: Kazuistyka i erystyka/ IP: *.ny325.east.verizon.net 21.11.02, 03:54
              Gość portalu: rybb napisał(a):

              > feezyk napisaB:
              >
              > > Wiesz jr, do czego moze sie przydac wiedza ogolna,
              > > znajomosc literatury, i logicznego myslenia?
              > > Np. do tego, zeby nie dac sobie wciskac
              > > ciemnoty. Jest takie ladne slowo -
              > > kazuistyka. Jest tez drugie - erystyka.
              > >
              > > Pierwsze oznacza z gruba, ze zamiast logiki stosuje sie
              > > dowodzenie przez zmniane zalozen i potok wymowy.
              > >
              > > Drugie oznacza metode dyskusji zmierzajacej
              > > do wygrania dyskusji, bez wzgledu na racje
              > > merytoryczne, najlepiej poprzez przeinaczanie
              > > slow oponenta, ataki osobiste.
              > >
              > > Obydwie te metody sa na tym forum szeroko
              > > stosowane. Z dyskutantami, ktorzy tych metod
              > > uzywaja, nie warto dyskutowac, bo do niczego
              > > i tak sie nie dojdzie.
              > >
              > > Lacze wyrazy szacunku
              >
              > hehe... dobrze, ze pan zwrocil uwage na
              > sofistyczne

              jest to polski tlumaczenie angielskiego wyrazu "sophistic"

              > sklonnosci wspolforumiczow.

              forum jest slowianska wersja angielskiego "forum"


              > warto jeszcze byloby zwrocic uwage na niebywale predyspozycje forumowiczow
              do
              > redundacji

              to dla odmiany jest tlumaczeniem na polski angielskiego "redundance"

              > (tu takze ja jestem raskolnikowem, ale, panteistyczny

              my po angielsku mowimy na to "panteism"

              > boze mi dopomo
              > z, staram sie z tym walczyc), a co wazniejsze w tempie wykladniczym rosnacy
              poc
              > iag do idem per idem,

              tak sie dziwnie sklada ,ze to po ang. tez jest "idem"

              > w szczegolnosci zas do

              > circulus in demostrando.

              Moze sprobuj tego zwrotu na maturzystach polskich,bo
              moje dzieci(5 1/2 i 8) nie mialy problemu ze zrozumieniem tego zwrotu.

              W zadziwiajacym tempie jezyk polski goni jezyk amerykanski i dzieki Bogu
              okazales sie na tyle sophisticated,ze nie pomyliles sophistic z redundance.

              A teraz do rzeczy.
              Jak sam wiesz,bo sie do nich nie zaliczasz,dobrych ekonomistow jest doslownie
              kilku na tym forum.
              Forum jest dla wszystkich i wszyscy sa tu mile widziani,ale dywersyfikacja
              wiedzy jest tu ogromna.
              Wiekszosc,ktora nie ma racji,chce demokracji czyli racji ,ale tu chodzi o
              dochody osobiste i doch nar i nie ma tu barow mlecznych i free lunch sie nikomu
              nie nalezy.
              Za to kazdy z otwartym umyslem i wielce spostrzegawczy moze stad troche wyniesc
              i tu mam na mysli wiedze.

              Jak w kazdej dziedzinie zycia,tak i tu ,by osiagnac najlepsze rezultaty
              wszystkie poglady musza byc poddane konkurencyjnej walce.
              Ciagla stymulacja najlepszych by osiagnac niebywale rezultaty.
              Takie living on the egde albo "Wild Thing" ktore zasadniczo poszerza horyzonty
              myslowe.
              I ja wlasnie dlatego nie daje Fizykowi zasnac przy maszynie o krotkim
              walku,gdzie stuka swoje 13 zgloskowce i co raz rzucam mu pod nogi nowa
              przeszkode by musial wejsc po tej ekonomicznej drabinie na nastepny szczebel.
              On wie ,ze ja to robie dla jego dobra,choc na forum niby sie obraza co ma
              stworzyc atmosfere walki.
              Bo kto by sie przygladal naszym potyczkom,gdybysmy sie po plecach klepali.




              > pozdr.
          • Gość: MACIEJ Re: Kazuistyka i erystyka/ IP: *.ny325.east.verizon.net 20.11.02, 23:26
            feezyk napisał:

            > Wiesz jr, do czego moze sie przydac wiedza ogolna,
            > znajomosc literatury, i logicznego myslenia?
            > Np. do tego, zeby nie dac sobie wciskac
            > ciemnoty. Jest takie ladne slowo -
            > kazuistyka. Jest tez drugie - erystyka.

            Juz chcialem siegac po slownik ....

            > Pierwsze oznacza z gruba, ze zamiast logiki stosuje sie
            > dowodzenie przez zmniane zalozen i potok wymowy.

            Ej,Kolego,to przeciez TY gorujesz erudycja nad wolnorynkowym motlochem
            kapitalistycznym,ze o wielbicielach zurawin nie wspomne.
            Najwyrazniej mnie wmawiasz,ze nie tylko mam racje,ale i jestem popularny.

            > Drugie oznacza metode dyskusji zmierzajacej
            > do wygrania dyskusji, bez wzgledu na racje
            > merytoryczne, najlepiej poprzez przeinaczanie
            > slow oponenta, ataki osobiste.

            Przyklady prosze.
            Chyba nie chcesz podwazac TEORII EWOLUCJI MACIEJA.

            > Obydwie te metody sa na tym forum szeroko
            > stosowane. Z dyskutantami, ktorzy tych metod
            > uzywaja, nie warto dyskutowac, bo do niczego
            > i tak sie nie dojdzie.

            Moze by wprowadzic jakies bariery (celne) dla tych ktorzy nie stosuja sie do
            ogolnie przyjetych w EU ram dyskusji.

            > Lacze wyrazy szacunku

            > F.
      • nonkonformista Amerykanie marnie orientują się w mapie świata 20.11.02, 22:48
        Gość portalu: jr napisał(a):

        > Feezyk:
        > “Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
        > odbiera jr czastke radosci zycia.
        > Mnie zawsze dodawala.”
        >
        > nie chce brzmiec zlosliwie Feezyku, ale jazda palcem po mapie nie sprawia
        mnie
        > az tak wiele frajdy jak jazda np rowerkiem. Amerykanie słabo znają geografię
        świata

        Jak się okazuje jest wielu takich jak Ty i Maciej.Swoją drogą ilość idiotów w
        USA jest całkiem pokaźna.
        N.

        www1.gazeta.pl/swiat/1,34174,1160815.html
        pap 20-11-2002,

        Amerykanie marnie orientują się w mapie świata - wynika z międzynarodowego
        porównania przedstawionego w grudniowym numerze niemieckiej edycji "National
        Geographic". Sprawdzian znajomości geografii przeprowadziła latem w dziewięciu
        krajach amerykańska firma RoperASW na zlecenie Towarzystwa Geograficznego USA.
        Tylko 13 proc. Amerykanów potrafiło wskazać Irak na mapie Azji, a 12 proc.
        Afganistan, gdzie USA przeprowadziły wojnę rok temu. Jedynie 25 proc.
        ankietowanych potrafiło prawidłowo określić liczbę ludności USA. 30 proc.
        uznało, że w Stanach mieszka od 1 do 2 mld ludzi. Najlepsi z geografii świata
        okazali się Szwedzi, Niemcy i Włosi.
        • Gość: MACIEJ Re: Amerykanie marnie orientują się w mapie świat IP: *.ny325.east.verizon.net 21.11.02, 03:59
          nonkonformista napisał:

          > Gość portalu: jr napisał(a):
          >
          > > Feezyk:
          > > “Ciekawe, ze wiedza o polozeniu Kandady
          > > odbiera jr czastke radosci zycia.
          > > Mnie zawsze dodawala.”
          > >
          > > nie chce brzmiec zlosliwie Feezyku, ale jazda palcem po mapie nie sprawia
          > mnie
          > > az tak wiele frajdy jak jazda np rowerkiem. Amerykanie słabo znają geograf
          > ię
          > świata
          >
          > Jak się okazuje jest wielu takich jak Ty i Maciej.Swoją drogą ilość idiotów w
          > USA jest całkiem pokaźna.
          > N.
          >
          > <a
          href="http://www1.gazeta.pl/swiat/1,34174,1160815.html"target="_blank">www1.
          > gazeta.pl/swiat/1,34174,1160815.html</a>
          > pap 20-11-2002,
          >
          > Amerykanie marnie orientują się w mapie świata - wynika z międzynarodowego
          > porównania przedstawionego w grudniowym numerze niemieckiej edycji "National
          > Geographic". Sprawdzian znajomości geografii przeprowadziła latem w
          dziewięciu
          > krajach amerykańska firma RoperASW na zlecenie Towarzystwa Geograficznego
          USA.
          > Tylko 13 proc. Amerykanów potrafiło wskazać Irak na mapie Azji, a 12 proc.
          > Afganistan, gdzie USA przeprowadziły wojnę rok temu. Jedynie 25 proc.
          > ankietowanych potrafiło prawidłowo określić liczbę ludności USA. 30 proc.
          > uznało, że w Stanach mieszka od 1 do 2 mld ludzi. Najlepsi z geografii świata
          > okazali się Szwedzi, Niemcy i Włosi.

          Czy juz mam cie oglosic Kolumbem,czy moze poczekamy na twoj nastepny post
          przepelniony na tyle logika,ze rozlewa sie ona rowniez na forum humorum.
          Jak to bylo z tym profesorem z Polski,ktore wykladal w Stanach i studenci z
          niego balona robili?
          • nonkonformista Re: Amerykanie marnie orientują się w mapie świat 21.11.02, 08:50
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > nonkonformista napisał:

            > >
            > > Amerykanie marnie orientują się w mapie świata - wynika z międzynarodowego
            >
            > > porównania przedstawionego w grudniowym numerze niemieckiej edycji "Nation
            > al
            > > Geographic". Sprawdzian znajomości geografii przeprowadziła latem w
            > dziewięciu
            > > krajach amerykańska firma RoperASW na zlecenie Towarzystwa Geograficznego
            > USA.
            > > Tylko 13 proc. Amerykanów potrafiło wskazać Irak na mapie Azji, a 12 proc.
            >
            > > Afganistan, gdzie USA przeprowadziły wojnę rok temu. Jedynie 25 proc.
            > > ankietowanych potrafiło prawidłowo określić liczbę ludności USA. 30 proc.
            > > uznało, że w Stanach mieszka od 1 do 2 mld ludzi. Najlepsi z geografii świ
            > ata
            > > okazali się Szwedzi, Niemcy i Włosi.
            >
            > Czy juz mam cie oglosic Kolumbem,czy moze poczekamy na twoj nastepny post
            > przepelniony na tyle logika,ze rozlewa sie ona rowniez na forum humorum.
            > Jak to bylo z tym profesorem z Polski,ktore wykladal w Stanach i studenci z
            > niego balona robili?

            Twoja bezsilność wobec bolesnych faktów jest zabawna. Pomyśl - tylko 25 %
            wiedziało ile USA mają mieszkańców. To mi przypomina "Inicjatywę 3/4" :))
            N.
            • Gość: MACIEJ Myslenie non.... Granica bledu IP: *.ny325.east.verizon.net 21.11.02, 18:18
              nonkonformista napisał:


              > > Czy juz mam cie oglosic Kolumbem,czy moze poczekamy na twoj nastepny post
              > > przepelniony na tyle logika,ze rozlewa sie ona rowniez na forum humorum.
              > > Jak to bylo z tym profesorem z Polski,ktore wykladal w Stanach i studenci
              > z
              > > niego balona robili?
              >
              > Twoja bezsilność wobec bolesnych faktów jest zabawna. Pomyśl - tylko 25 %
              > wiedziało ile USA mają mieszkańców. To mi przypomina "Inicjatywę 3/4" :))
              > N.

              Myslenie ma przyszlosc.
              A czy wiesz jaka byla granica bledu?
              Ja sam nie wiem ilu ludzi mieszka w USA.
              Czy jest to 275 mln czy tez 280 mln.
              Czy wliczeni maja byc nielegalni,ktorych jest okolo 6 mln,a praktycznie nikt
              nie wie ilu jest ich dokladnie.
              Jesli granica bledu jest 3 mln,a wiem ze ludnosc USA rosnie rocznie o okolo 3-
              3,5 mln-to danie prawidlowej odpowiedzi jest wielkim szczesciem.
              Co innego Polska,czy Niemcy.
              20 lat temu bylo ich 82 mln,teraz jest 82 mln ,prosty rachunek.
              A moze ty odpowiesz mnie ilu bylo 20 lat temu Amerykanow?

              Szwedzi udowodnili,ze jezdza lepiej palcem po mapie i w to wierze,bo statystyki
              zostaly poparte empiria na forum.
              Jaki z tego wniosek?
              Czy dochod narodowy powinien byc scisle skorelowany ze znajomoscia PAMIECIOWA
              mapy?
              Czy moze postawil bys na myslenie raczej?


    • nonkonformista Re: STARTING SALARY IN NYC 21.11.02, 09:24
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Ile zarabiaja w NYC na dzien dobry:
      >
      > 1-Firefighter- 34,000
      > 2-Police------ 34,500
      > 3-Teacher----- 39,000

      I wszytko wskazuje na to, że coraz więcej osób będzie miało szansę na tę
      ścieżkę kariery co niewątpliwie cieszy.
      N.

      gielda.onet.pl/1,594615,swiat.html
      (IAR, aj/21.11.2002, godz. 08:44)

      Kolejne zwolnienia na amerykańskim rynku pracy zapowiedziały dwie wielkie
      firmy: Boeing i McDonald. Zdaniem ekonomistów, wbrew zapowiedziom
      amerykańskich władz, gospodarka nie wychodzi z recesji.

      Koncern Boeinga zwolni na początku przyszłego roku 5 tysięcy pracowników.
      Nieoficjalnie mówi się jednak, iż cięcia u Boeinga mogą być dwa razy większe.
      Od czasu zamachu terrorystycznego na Światowe Centrum Handlu firma zwolniła 30
      tysięcy pracowników. Firma motywuje kolejne cięcia spadkiem zamówień na
      samoloty i śmigłowce.

      Po raz pierwszy od 20 lat, poważną redukcję personelu swoich restauracji na
      całym świecie zapowiedział koncern McDonald. Tylko na terenie Stanów
      Zjednoczonych zamkniętych zostanie ponad 180 zakładów gastronomicznych tej
      firmy. 10 tysięcy osób straci pracę. McDonald twierdzi że jest ofiarą kampanii
      reklamowych, które upatrują w restauracjach szybkiej obsługi główną przyczynę
      nadwagi Amerykanów.


      • Gość: MACIEJ Re: STARTING SALARY IN NYC IP: *.ny325.east.verizon.net 21.11.02, 18:24
        nonkonformista napisał:

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > > Ile zarabiaja w NYC na dzien dobry:
        > >
        > > 1-Firefighter- 34,000
        > > 2-Police------ 34,500
        > > 3-Teacher----- 39,000
        >
        > I wszytko wskazuje na to, że coraz więcej osób będzie miało szansę na tę
        > ścieżkę kariery co niewątpliwie cieszy.
        > N.
        >
        > <a
        href="http://gielda.onet.pl/1,594615,swiat.html"target="_blank">gielda.onet.
        > pl/1,594615,swiat.html</a>
        > (IAR, aj/21.11.2002, godz. 08:44)
        >
        > Kolejne zwolnienia na amerykańskim rynku pracy zapowiedziały dwie wielkie
        > firmy: Boeing i McDonald. Zdaniem ekonomistów, wbrew zapowiedziom
        > amerykańskich władz, gospodarka nie wychodzi z recesji.

        Opisy maja to do siebie,ze czytaja je niezbyt rozgarnieci ludzie i wyciagaja z
        nich zle wnioski.

        Bezrobocie bylo juz na poziomie 5,9% a teraz jest 5,7% .
        Wybor jest taki,ze inteligentni ludzie czytaja statystyki i maja swoje opinie.
        Motloch natomiast ,czyta opinie innych i w taki to sposob strach ma wieksze
        oczy niz miec powinien.
        Dane wzrostu doch nar za 3Q byly +3,1%.

        > Koncern Boeinga zwolni na początku przyszłego roku 5 tysięcy pracowników.
        > Nieoficjalnie mówi się jednak, iż cięcia u Boeinga mogą być dwa razy większe.
        > Od czasu zamachu terrorystycznego na Światowe Centrum Handlu firma zwolniła
        30
        > tysięcy pracowników. Firma motywuje kolejne cięcia spadkiem zamówień na
        > samoloty i śmigłowce.
        >
        > Po raz pierwszy od 20 lat, poważną redukcję personelu swoich restauracji na
        > całym świecie zapowiedział koncern McDonald. Tylko na terenie Stanów
        > Zjednoczonych zamkniętych zostanie ponad 180 zakładów gastronomicznych tej
        > firmy. 10 tysięcy osób straci pracę. McDonald twierdzi że jest ofiarą
        kampanii
        > reklamowych, które upatrują w restauracjach szybkiej obsługi główną przyczynę
        > nadwagi Amerykanów.
        • munde Tyson, Eminem i inni... 22.11.02, 02:32
          Feezyk zwrocil uwage ze:
          "
          Konczac juz te nudnawe rozwazania,
          chcialbym przytoczyc przyklad pana Tysona.
          Jego swiadomosc musi byc niezwykle
          wysokiej proby, skoro dala mu tak
          duzy sukces finansowy"

          I pomyslec. jeden bezzebny wytatuowany czarny bandzior, drugi mlody, bialy,
          wytatuowany gangster.
          Jeden bije , drugi rapuje.
          Zaden pewnie nie przeskoczyl amerykanskiej tzw. szkoly sredniej ( nie jestem
          pewny jak to z Eminemem jest ;-))). Obydwu mozna sie smiertelnie wystraszyc w
          kazdej ciemnej ulicy. Obaj karani....
          I co? i obaj zrobili miliony, kariery, slawe.TE KASE ZROBILI UCZCIWIE.
          Nie sa politykami, radnymi, prezesami spolek ani innymi zlodzijami.

          THANK GOD FOR AMERICA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • Gość: MACIEJ Re: Tyson, Eminem i inni... IP: *.ny325.east.verizon.net 22.11.02, 02:57
            munde napisała:

            > Feezyk zwrocil uwage ze:
            > "
            > Konczac juz te nudnawe rozwazania,
            > chcialbym przytoczyc przyklad pana Tysona.
            > Jego swiadomosc musi byc niezwykle
            > wysokiej proby, skoro dala mu tak
            > duzy sukces finansowy"
            >
            > I pomyslec. jeden bezzebny wytatuowany czarny bandzior, drugi mlody, bialy,
            > wytatuowany gangster.
            > Jeden bije , drugi rapuje.
            > Zaden pewnie nie przeskoczyl amerykanskiej tzw. szkoly sredniej ( nie jestem
            > pewny jak to z Eminemem jest ;-))). Obydwu mozna sie smiertelnie wystraszyc w
            > kazdej ciemnej ulicy. Obaj karani....
            > I co? i obaj zrobili miliony, kariery, slawe.TE KASE ZROBILI UCZCIWIE.
            > Nie sa politykami, radnymi, prezesami spolek ani innymi zlodzijami.
            >
            > THANK GOD FOR AMERICA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


            Z Tysonem sprawa jest o tyle nieciekawa,ze facet jest bardzo emocjonalny
            (impulsywny) i gdy zarabial duzo,to wydawal i rozdawal prawie wszystko.
            Nie dosc ze IRS siedzi na nim,to sadzil sie o szmalec niemal ze wszystkimi,bo
            mu bardzo niewiele zostalo.
            Dlatego w tej chwili ,kiedy juz na prochach uspokajajacych jedzie jeszcze musi
            walczyc by dlugi pooddawac.
            Nie ma porownania z L.Lewis'em ktory kasa trzyma krotko i ma leb na karku.
          • feezyk The point that you have missed 22.11.02, 11:12
            Munde,

            Na calym swiecie znani muzycy pop i sportowcy robia
            duza kase i mnie to wcale nie przeszkadza.
            Nawet lubie czasem poogladac Eminema, choc od
            Tysona wole ogladac Andre Agassi, a najbardziej
            to sam lubie pograc.

            To co chcialem pokazac, to ze Forum (slowo lacinskie)
            GW to nie sowchoz, w ktorym ilosc posiadanych
            __w_danej_chwili__ piniazkow daje jakies szczegolne
            prerogatywy.

            Pozdrawiam
            F.
            • Gość: MACIEJ Re: The point that you have missed IP: *.ny325.east.verizon.net 22.11.02, 18:51
              feezyk napisał:

              > Munde,
              >
              > Na calym swiecie znani muzycy pop i sportowcy robia
              > duza kase i mnie to wcale nie przeszkadza.
              > Nawet lubie czasem poogladac Eminema, choc od
              > Tysona wole ogladac Andre Agassi, a najbardziej
              > to sam lubie pograc.
              >
              > To co chcialem pokazac, to ze Forum (slowo lacinskie)
              > GW to nie sowchoz, w ktorym ilosc posiadanych
              > __w_danej_chwili__ piniazkow daje jakies szczegolne
              > prerogatywy.

              Piniazki maja to do siebie ,ze lubia garnac sie do madrych i pracowitych,tak
              jak i dziewczyny zreszta.
              Poza swiatem pieniadza pozostaja potyczki na teorie.

              > Pozdrawiam
              > F.
              • Gość: MACIEJ Re: The point that you have missed IP: *.ny325.east.verizon.net 23.11.02, 01:06
                Gość portalu: MACIEJ napisał:

                > feezyk napisał:
                >
                > > Munde,
                > >
                > > Na calym swiecie znani muzycy pop i sportowcy robia
                > > duza kase i mnie to wcale nie przeszkadza.
                > > Nawet lubie czasem poogladac Eminema, choc od
                > > Tysona wole ogladac Andre Agassi, a najbardziej
                > > to sam lubie pograc.
                > >
                > > To co chcialem pokazac, to ze Forum (slowo lacinskie)
                > > GW to nie sowchoz,

                Zgadza sie,bo tam byl handel wymienny.
                Za pol litra i lusterko z gola baba na odwrocie mozna bylo wszystko zalatwic.

                > > w ktorym ilosc posiadanych
                > > __w_danej_chwili__ piniazkow daje jakies szczegolne
                > > prerogatywy.
                >
                > Piniazki maja to do siebie ,ze lubia garnac sie do madrych i pracowitych,tak
                > jak i dziewczyny zreszta.
                > Poza swiatem pieniadza pozostaja potyczki na teorie.

                Zzera cie tesknota za dobrym starym swiatem,gdzie miec racje znaczylo miec
                wszystko.
                Bladza ludzie po omacku w tym dziwnym kapitalizmie,gdzie dla odmiany wszystko
                jest na sprzedaz,nawet naukowcy.

                > > Pozdrawiam
                > > F.
                • kyle_broflovski Re: The point that you have missed 23.11.02, 01:30
                  Gość portalu: MACIEJ napisał:

                  > Zzera cie tesknota za dobrym starym swiatem,gdzie miec racje znaczylo miec
                  > wszystko.
                  > Bladza ludzie po omacku w tym dziwnym kapitalizmie,gdzie dla odmiany wszystko
                  > jest na sprzedaz,nawet naukowcy.
                  >
                  > > > Pozdrawiam
                  > > > F.

                  tu rzeczywiscie kapitalizm jest bardzo praktyczny, wystarczy wstawic jeszcze
                  jedna lodowke do kuchni, "standard zycia" automatycznie sie podnosi i daje to
                  wszelkie powody do bycia "szczesliwym"
                  • Gość: MACIEJ Jasnowitz czy zwykly szczesciarz? IP: *.ny325.east.verizon.net 23.11.02, 02:00
                    kyle_broflovski napisał:

                    > Gość portalu: MACIEJ napisał:
                    >
                    > > Zzera cie tesknota za dobrym starym swiatem,gdzie miec racje znaczylo miec
                    >
                    > > wszystko.
                    > > Bladza ludzie po omacku w tym dziwnym kapitalizmie,gdzie dla odmiany wszys
                    > tko
                    > > jest na sprzedaz,nawet naukowcy.
                    > >
                    > > > > Pozdrawiam
                    > > > > F.
                    >
                    > tu rzeczywiscie kapitalizm jest bardzo praktyczny, wystarczy wstawic jeszcze
                    > jedna lodowke do kuchni, "standard zycia" automatycznie sie podnosi i daje to
                    > wszelkie powody do bycia "szczesliwym"

                    Z ta lodowka ,to jakbys przez sciany widzial.
                    Z tym,ze musze sie usprawiedliwic,ze ta druga lodowka w domku letnim nie jest
                    caly czas uzytkowana,choc obie stoja niedaleko siebie.
                    Jak wiesz w lecie potrzebna jest druga kuchnia(letnia) i wtedy obie lodowki sa
                    w pelni wykorzystane.
                    Poza tym ludzie maja po dwa samochody i czesto po dwa domy.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka