Dodaj do ulubionych

Rząd i UniCredit pracują nad porozumieniem

28.03.06, 17:21
tradycyjnie ... Financial Times. Ci to "kochają" Polskę.
Obserwuj wątek
        • mammamia6 Re: Ja czytam codziennie 28.03.06, 19:44
          Gość portalu: Easter napisał(a):

          > I w tej sprawei ta gazeta jest tendencyjna, ale chodza sluchy, ze the economist
          > przygotowuje raport o Polsce i wcale nie bedzie on sklada sie z alleluja na
          > czesc tej fuzji i dzialan NBP

          Tak easter, już o tym pisałeś o swoim znajmym dziennikarzu, który to pisze i to
          wraz z cytatami. Więc słuchy chodzą - głównie od ciebie. Zobaczymy co napiszą.
          Będę zdumiona jeśli raport Economist będzie pozytywny w opisie sytuacji
          politycznej w Polsce. Chcę to zobaczyć. Bo zarówno FT jak i Economist muszą się
          odnieść do sytuacji politycznej (a tu trudno być wielkim entuzjastą, jak się
          słyszy o lumpenliberałach i złych wrogich inwestorach) przy opisie sytuacji
          gospodarczej, którą FT opisuje bardzo pozytywnie. Oba tytuły są bardzo
          opiniotwórcze i odpowiedzialne, więc nie rozumiem twojego uprzedzenia do FT i
          prób przeciwstawienia mu Economisty, jako tego politycznie poprawnego wobec
          władz PISu.
          • Gość: Easter Nie pisalem IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.06, 19:48
            Superopinotworcze to sa, a odpowiedzialne.

            Kup sobie abonament do the economist, oni daja dostep do PRognoz EIU, ogladalem
            sobie pare razy Polske, takich bredni jak tam nie wyprodukowal najgorszy bank.
            Pekam z esmiechu. Oni nawet dane potrfia pomylic o prognozzach nie wspominajac
            • mammamia6 Re: Nie pisalem 28.03.06, 20:03
              Gość portalu: Easter napisał(a):

              > Superopinotworcze to sa, a odpowiedzialne.
              >
              > Kup sobie abonament do the economist, oni daja dostep do PRognoz EIU, ogladalem
              > sobie pare razy Polske, takich bredni jak tam nie wyprodukowal najgorszy bank.
              > Pekam z esmiechu. Oni nawet dane potrfia pomylic o prognozzach nie wspominajac

              Mam abonament do Economist i ich raportów. Miałam też w tym roku potrzebę
              dotarcia do danych makroekonomicznych dot Polski 2005. Próbowałam znaleźć
              jakiekolwiek prognozy na stronach ministerstwa gospodarki, PAIiIZu, ministerstwa
              finansów i własnym oczom nie wierzyłam, że w styczniu 2006 najświeższe dostępne
              dane były za 2-3 pierwsze miesiące 2005. A PAIiIZ prognozował (w styczniu 2006)
              poziom inwestycji zagranicznych w roku 2005 na 10 miliardów, a więc pomylił się
              o niecałe dwa miliardy. Nie wiem czego ma Twój przykład dowodzić. Z drugiej
              strony własnie na stronach Economist (dla subskrybentów) znalazłam sensowne dane
              dot. Polski. Natomiast fakt pozostaje faktem, że Financial Times i Economist
              mają większy wpływ na decyzje inwestorów niż wszystkie wysiłki lokalne w Polsce.
              I dlatego ważne jest, że by nie robić i nie mówić rzeczy nieodpowiedzialnych (to
              do Rządu), bo stabilność polityczna jest głównym elementem w procesie decyzji o
              inwestycji bezpośredniej w danym kraju. Potem dopiero analizuje się warunki
              inwestycyjne, koszty pracy, poziom biurokracji - i tu też wychodzimy słabo na
              tle Słowacji, Czech, Węgier i innych nowych członków UE. Percepcja jest
              rzeczywistością. Nie można nienawidzić inwestorów i ich obrażać, jednocześnie
              czekając na życiodajne 10 miliardów dolarów z inwestycji bezpośrednich. Sorry,
              ale sile państwa - to te, które są silne gospodarczo, a nie te, które są silne w
              gębie.
              • Gość: Easter Re: Nie pisalem IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.06, 20:26
                Na temat prognoz jednostek rzadowych nie bede dyskutowal, moze sa kiepskie,
                nigdy z nich nie korzystalem, bo to mi placa za robinie prognoz jesli sie z
                kims porownuje to z konkurencja. Natomiast jak zaczynal prace to u mnie w banku
                korzystali z economista i .... szkoda gadac.

                Mam propozycje na stronach NBP znajdziesz kursy walut. Sprawdz sobie zmiennosc
                zlotego do walut regionu, a potem zmiennosc walute regionu do euro bedziesz mial
                odpowiedz jak nas inwestorzy traktuja. Jak bezposredni zastanawiaja sie czy
                inwestowac w Polsce to finansowi juz spieprzaja, jesli sa ku temu powody, bo to
                sa plynne i szybkie rynki. Sugerujesz, ze obrazamy i zniechecamy inwestorow. O
                ile wypowiedz Tereski mogla tak wplynac, o tyle akcja BPH PeKaO, moze tylko
                zachecic inwestorow. Rynek bankowy to rynek wysokich kosztow wejsci, wiec jak
                myslisz lepiej w takiejs sytuacjki wchodzic na rozdany rynek, czy na taki, na
                ktorym jest miejsce. Mysl glowa nie gazeta.
                • Gość: Easter Malo tego, poniewaz sprawa ewidentnie smierdzi IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.06, 20:29
                  Zauwaz, ze nie bylo ani jednej wypowiedzi na ten temat inwestora, banku - krzyk
                  podnosza gazety i politycy - oni chetniej tu wjeda jak UC zostanie kopniete w
                  dupe, bo beda wiedzieli, ze trudniej bedzie ich wytrykac przez zalatwienie
                  sprawy w UOKiK. A wiele wskazuje, ze tak wlosi zalatili sobie sprawe fuzji w
                  Polsce. Radze przejrzec strone KE, UOKiK i np strone urzedy antytrustowego w
                  USA< zeby sobie wyorbic zdanie, zamiast zdawac sie na gazety
                • mammamia6 Staram sie myslec glowa 28.03.06, 20:38
                  ..bo tak wygodniej. I nie o rynek bankowy i jego stopień koncentracji chodzi,
                  tylko o sposób w jaki rząd Polski traktuje dyrektywy UE i sama UE. Najpierw veto
                  w sprawie vat, potem sprzeciw wobec fuzji, afera z bankiem centralnym
                  (Balcerowicz przed komisję) i w efekcie tygodnie nerwów z komentarzami w całej
                  Europie. Polska sama pozycjonuje się jako ekscentryk Europy a przez to sami się
                  izolujemy. Będzie trudno o sojusze w sprawach dla nas na prawdę ważnych. To nie
                  jest dyskusja o kursie walut ani o krótkoterminowych spekulacyjnych trnsakcjach
                  na GPW. Tu chodzi o wiarygodność kraju, jako stabilnego politycznie miejsca do
                  jakichkolwiek inwestycji.
                  • hecer Re: Staram sie myslec glowa 29.03.06, 10:28
                    Bardzo ciekawa polemika. Z jednej strony argumenty praktyka (easter) a z
                    drugiej teoretyczne i koncepcyjne (mammamia). Mysle jednak, Easter ze twoje
                    arguemnty sa bardziej stronnicze, podczas gdy mammia potrafi byc obiektywny(-
                    a). Broni bowiem waznosci wizerunku kraju jako atrakcyjnego inwestora - bez
                    wzgledu na to jaki jest rodowod rzadu ten argument pozostaje niezmienny. Nie
                    rozumiem czemu uwazasz ze jak razd pogoni jednego inwestora kijem to zaraz
                    pojawi sie 10 innych by zajac miejsce jakie on zwolni..
                    A tak na marginesie, to kulminacja dyskusji z toba jest moment w ktorym
                    powolujesz sie na swoja wiedze, doswiadczenie zawodowe itd. Dajesz do
                    zrozumienia ze inni sa niedoinformowani, zmanipulowani doktryna bo czytaja
                    nieprofesjonalne przygotowane artykuly, niedouczeni lub glupi podczas gdy ty
                    masz dostep do rzetelnej informacji, ogarniasz je swoim blyskotliwym umyslem i
                    wyciagasz wnioski opierajac sie znajomosci aktualnego zaawansowania nauki w
                    dziedzinie bankowosci i polityki monetarnej..To odbiega od standardow dyskusji
                    bardziej - o wiele bardziej - niz to gdy ktos sprowokowany pozwoli sobie na
                    chwile slabosci i jakies przeklenstwo (jak mammamia)
              • 1europejczyk Jak to jest naprawde ? 28.03.06, 20:41
                "Natomiast fakt pozostaje faktem, że Financial Times i Economist mają większy
                wpływ na decyzje inwestorów niż wszystkie wysiłki lokalne w Polsce "

                Mielismy przez pare ladnych lat stabilnosc polityczna, na ktorej strazy stal
                Prezydent A. Kwasniewski, "wzorowe" wedlug liberalow zarzadzanie polskim
                sektorem bankowym, hurraprywatyzacje, ktora przyniosla bardziej korzysci
                kupujacym niz sprzedajacym i pomimo tego ani Finacial Times ani Economist nie
                spowodowaly masowych inwestycji w Polsce.
                Ludzenie ludzi przemoznym wplywem dziennika, ktory nie tylko nie potrafi dobrze
                przetlumaczyc wypowiedzi polskiego Wicepremiera ale publicznie sie do tego
                przyznaje jest przelewaniem z pustego w prozne.
                Czas moze by polskie doswiadczenia ostatniego pietnastolecia mialy conajmniej
                taki samy wplyw na wybor przyszlych rozwiazan jak domniemana wszechmoc takiego
                czy inego dziennika, ktora, jak sam piszesz, nie potwierdzila sie jak
                dotychczas w polskiej rzeczywistosci!


                  • 1europejczyk "Nie byliśmy w Unii, więc o czym ty mówisz" 28.03.06, 21:46
                    W sumie dziennik tyle moze ile zalatwimy sobie sami:
                    wejscie do UE wiazalo sie z naszym lokalnym wysilkiem.
                    Problemem jest to czy zasadniczym kryterium w szukaniu optymalnych dla Polski
                    rozwiazan byly "interes" Polakow czy inwestorow bo z dotychczasowych rezultatow
                    wynika, ze byl nim przede wszystkim interes inwestorow, ktorzy znalezli mocne
                    oparcie wsrod polskich "elit" ktorym tak spieszno jest do
                    europejskiego "standardu", ze gotowi sa poswieci poczucie wspolnoty byleby
                    tylko moc "zalapac" sie jeszcze na "europejskosc".
                    • mammamia6 Re: "Nie byliśmy w Unii, więc o czym ty mówisz" 28.03.06, 22:05
                      1europejczyk napisał:

                      > W sumie dziennik tyle moze ile zalatwimy sobie sami:
                      > wejscie do UE wiazalo sie z naszym lokalnym wysilkiem.
                      > Problemem jest to czy zasadniczym kryterium w szukaniu optymalnych dla Polski
                      > rozwiazan byly "interes" Polakow czy inwestorow bo z dotychczasowych rezultatow
                      >
                      > wynika, ze byl nim przede wszystkim interes inwestorow, ktorzy znalezli mocne
                      > oparcie wsrod polskich "elit" ktorym tak spieszno jest do
                      > europejskiego "standardu", ze gotowi sa poswieci poczucie wspolnoty byleby
                      > tylko moc "zalapac" sie jeszcze na "europejskosc".


                      To może ja spróbuję spokojnie coś wyjasnić.
                      Weszliśmy do Unii dzięki naszej pracy przygotowawczej. Weszliśmy w jakimś celu i
                      w jakimś towarzystwie. Jesteśmy beneficjentem netto (to znaczy, że dostajemy z
                      tego członkowstwa więcej, niż wpłacamy). Od 2007 roku będziemy dostawać 10
                      miliardów euro rocznie. Byłoby strasznie fajnie, gdybyśmy sie troche tym faktem
                      przejeli i zmobilizowali. Naszym problemem jest umiejętność absorbcji i
                      administracyjnego przerobienia takiej rzeki pieniędzy. I to sa ważne dla Polski
                      sprawy. Unia ma to do siebie, że mimo lokalnych patriotyzmów i nacjonalizmów -
                      samodyscyplinuje. I nie chodzi tu o żadne elity. Unia daje szansę (przy dobrym
                      wykorzystaniu)naprawdę skokowego rozwoju. Wystarczy spojrzeć na Hiszpanię albo
                      Irlandię, które ze swojej szansy skorzystały. Można też popatrzeć na Grecję,
                      która mniej z tego skorzystała. My, na własne życzenie, zajmujemy się wszystkim
                      po kolei, poza dynamicznym rozwojem gospodarki. I dlatego nas wyprzedziała juz
                      maleńka Slowacja, bo Czechy i Węgry od dawna z nami wygrywały większosc
                      poważnych inwestycji zagranicznych.
                      Mówienie o "poświecaniu poczucia wspólnoty, byleby móc załapać się na
                      europejskość" jest sformułowanie dla mnie niezrozumiałym. Poczucie wspólnoty
                      nijak nie stoi w konflikcie z prawem unijnym. Francuzi, Niemcy nie poświęcaja
                      poczucia wspólnoty, cokolwiek to znaczy.
    • 1europejczyk Czy FT to jest ten sam "brukowiec", ktory nie 28.03.06, 20:08
      potrafi przetlumaczyc poprawnie wypowiedzi polskiego Wicepremiera ?
      Ten sam, ktory najpierw klamie jak "bura suka",
      a potem tlumaczy sie, ze to wina tlumacza.
      Kto to jeszcze czyta ?
      Tam nawet tlumaczy nie ma jak nalezy w sytuacji gdy ilosc Polakow doskonale
      wladajacych angielskim, ktorzy mogliby za pol darmo pracowac dla FT jest
      niezliczona.
      Musi, ze schodza na psy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka