Dodaj do ulubionych

Kolebka "Solidarności" w rękach emira?

IP: *.toya.net.pl 03.03.07, 10:59
No, panie Rydzyk, do dzieła!
Masz pan okazję wykupić stocznię za pieniądze, które ukradłeś swoim wyznawcom.
Bo chyba nie dopuścisz do tego, żeby "kolebkę" przejęli barbarzyńscy poganie
ze wschodu?
A może już ci wszystko jedno?
Edytor zaawansowany
  • vincent02 03.03.07, 20:44
    A poco ma kupowac?
    Przed wyborami dadza mu zadarmo!
    Aby "moher" poparl!
  • Gość: ajmax IP: *.aster.pl 04.03.07, 13:49
    Mają robić tankowce w stoczni gdańskiej? Ze stali z huty Częstochowa? Te
    tankowce miałyby wozić ropę? Chyba przez kilkanaście miesięcy. To nie ma szans
    się powodzenia. I jeszcze związki zawodowe. Emir na pewno ma dobrych doradców.
  • Gość: Adam IP: *.tktelekom.pl 03.03.07, 21:10
    Ot panstwo prawa, mozna przywlaszyczyc 5 mln zł i goscic jak gdyby nic sie nie
    stalo min sprwiedliwosci
  • Gość: Okrętowiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.07, 21:15
    Może to nie będzie takie złe, byle tylko z daleka trzymać od Stoczni TW Bolka,
    bo on udając elektryka na czym znał się jak wilk na gwiazdach /nie mylić z
    jednym z liderów Solidarności/, przyczynił się do upadku tego pięknego zakładu,
    gdzie odbywałem praktykę i rozpocząłem pracę zawodową.
  • mike.recz 03.03.07, 21:29
    No nie istny skandal!
    Panie ojcze dyrektorze.
    Niech pan ratuje stocznię jeszcze raz;)
  • Gość: kap0 IP: *.dsl.bell.ca 03.03.07, 21:40
    dawno wam palanty mowilem tyle wam zostalo ten portal do ponazekania proponuje
    mimo wszystko ubikacje miejskie- wiecej ludzi odwiedza-
  • Gość: Analityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 11:20
    Coś mi się wydaje, że pisał to TW Bolek.
  • Gość: popierdulka IP: *.nwrknj.east.verizon.net 04.03.07, 00:33
    tak teraz s stanie na nogi a komuchy bedo srac w pory i juz nic nie zbio by
    zniszczyc kolebke s allach lest silniejszy od wiecznie rzywego lenina
  • neiden 04.03.07, 03:31
    oni czyli obcokrajowcy bardzo szybko zlikwiduja ta "kolebke" co jest jeszcze do
    sprzedania w polsce?
  • peerelski 04.03.07, 07:30
    czy on nie w tej sprawie byl ostatnio z wizyta w Krolestwie Arabii Saudyjskiej?

    --
    "Wymow zaklete slowo, a zstapi z nieba kaczor i wreczy ci 100 dolarow"
    +++Marx
  • galan12 04.03.07, 07:36
    32 % Polaków żyje w NĘDZY - chwała "kolebce"
  • halfilner 06.03.07, 03:32

    Walesa ma swoja wymarzona druga Japonie
    ( naprawde, przeciez on sobie zyje jak Japonski cesarz )
  • Gość: świadoma IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.07, 07:57
    td napisał(a):

    > No, panie Rydzyk, do dzieła!
    > Masz pan okazję wykupić stocznię za pieniądze, które ukradłeś swoim wyznawcom.
    > Bo chyba nie dopuścisz do tego, żeby "kolebkę" przejęli barbarzyńscy poganie
    > ze wschodu?
    > A może już ci wszystko jedno?

    Za kolebkę jako obiekt HISTORYCZNY ci barbarzyńcy powinni zapłcic
    przynajmniej jej 4 krotna wartość a w dodatku wszyscy pracownicy stoczni
    powinni zarabiać według standartów zachodnich albo NIC nie robić jak ta
    hołota arabska spłaci wszystkie długi stoczni!

    W dodatku powinni do tej tranzakcji dołączyć towarzysza Bolka, aby
    podnieść wartość ksiązkowa stoczni!
    To przecież najwazniejszy MŁOT w tej stoczni!

    Z Anna Walentynowicz Rozmawia Zbigniew K. Rogowski

    ZKR - Pani nazwisko pojawialo sie i pojawia czesciej w zachodnich analizach
    wspólczesnej polityki polskiej niz we wlasnym kraju. Jest Pani bez watpienia
    jedna z najwazniejszych postaci w naszej nowozytnej historii. Fakt ten
    sankcjonuje obiegowe stwierdzenie, ze "w stoczni gdanskiej wszystko zaczelo sie
    od Anny Walentynowicz...". Owszem, utrwalono Pania w dokumentacji filmowej,
    pojawila sie Pani w sztuce "Relacje", w której na scenie warszawskiego Teatru
    Malego wcielila sie w Pani postac znana aktora Zofia Kucówna. Bywala Pani
    przyjmowana przez szefów rzadów, w Holandii ogloszono Pania Kobieta Roku, a w
    amerykanskim miescie Buffalo osrodkowi dla uchodzców politycznych wladze
    municypalne nadaly Pani imie.

    W Polsce Pani solidarnosciowy mit jest mocno tuszowany, w najlepszym razie
    sytuuje sie Pania na drugim planie. A przeciez byla Pani takze sygnatariuszka
    sierpniowych porozumien. I czy przestalo miec wieksze znaczenie to, ze swoje
    zapasy z komunistycznym rezimem okupila Pani 19-miesiecznym wiezieniem? Czym
    Pani tlumaczy owo wymazywanie Pani z historii wspólczesnej Polski ?

    AW - Jest to m.in. wynik dzialan sluzb specjalnych, no i samego Lecha Walesy.
    Wspomnial Pan o uhonorowaniu mnie w Holandii tytulem Kobiety Roku. Niemalo
    czasu minelo, nim sie o tym dowiedzialam. Ale nawet wiedzac o tym wyróznieniu,
    nie moglabym wyjechac po odbiór dyplomu, gdyz nie wypuszczono by mnie z kraju,
    a nawet z Gdanska! Stanowila o tym uchwala nr 33 wladz Regionu, podjeta na
    prezydium I zjazdu "Solidarnosci", który odbyl sie 1 wrzesnia 1981 roku.

    ZKR - Wyrugowano Pania z szeregów "Solidarnosci"...

    AW - Zostalam usunieta karnie jako niegodnie reprezentujaca Zwiazek.
    W podtekscie - za przeciwstawianie sie Walesie. Postanowiono sie mnie pozbyc z
    ruchu solidarnosciowego, gdyz bylam niepokorna, nieprzekupna, bezkompromisowa.
    I uwazalam, ze z rzadem komunistycznym nalezy rozmawiac z pozycji sily. Taka
    charakterystyke mej osoby moglam niedawno znalezc w dokumentach, do których
    dotarl Instytut Pamieci Narodowej. Dlatego podejmowaly przeciw mnie dzialania
    m.in. sluzby specjalne.

    Zycie Anny Walentynowicz zagrozone...

    ZKR - Dzis wiemy, ze zagrozone bylo Pani zycie...

    AW - Tak. Potwierdzaja to dokumenty IPN. Zaplanowano otrucie mnie srodkiem o
    nazwe furosemidum, silnie odwadniajacym, który podany samodzielnie wywoluje
    zawal i jest nie do wykrycia, bo organizm wydala go w ciagu kilku godzin. Miano
    mi go podsunac z jedzeniem, gdy bede nocowac w jednym z domów w Radomiu, do
    którego pojechalam na posiedzenie zarzadu tamtejszego Regionu. Opatrznosc nade
    mna czuwala, gdyz niemal w ostatniej chwili postanowilam nie nocowac, lecz
    powrócic do Gdanska. Zadanie pozbawienia mnie zycia przygotowywal niejaki
    Szczepanek z MO w Radomiu, a wykonawca miala byc radomianka, pracownica zarzadu
    Regionu, sympatyk... KOR-u.

    ZKR - Owo zagrozenie zostalo wysledzone w dokumentach IPN, ale czy Pani sama
    miala swiadomosc, ze moze pasc ofiara politycznego zabójstwa ?

    AW - Owszem. Bylo tak, kiedy przed sierpniem 1980 roku bezpieka zaproponowala
    mi wspólprace, a ja oczywiscie odmówilam. Wtedy uslyszalam, iz moze sie zdarzyc
    nieszczesliwy wypadek... Odparlam, iz wiem, ze SB zamordowala krakowskiego
    studenta Pyjasa, pozorujac to wypadkiem. Lecz moja smierc nie przysporzy wam
    korzysci. Chodzicie za mna, ale za wami chodza inni, wiec moze nie byloby wam
    latwo mnie zabic. I to byl koniec jakichkolwiek tego rodzaju propozycji ze
    strony ubecji.

    ZKR - Czy na tych przypadkach zakonczylo sie owo zagrozenie Pani zycia ?

    AW - Ono mnie wlasciwie nie opuszczalo, gdyz mialam swiadomosc roli tak
    zwanych "nieznanych sprawców". Ale wspomne jeszcze o jednej sytuacji, w której
    miano chetke wyprawienia mnie na tamten swiat, i to przez snajpera. Mialo do
    tego dojsc podczas strajku w Stoczni Gdanskiej w 1970 roku, kiedy to nasz
    zaklad otoczyly czolgi. Dowództwo garnizonu oglosilo wtedy w koszarach alarm,
    obwieszczajac zolnierzom, ze maja wyruszyc w kierunku Gdanska, do którego
    podazaja Niemcy... Gdy uslyszalam te piramidalna bzdure, przemówilam do
    robotników stoczni. Na moje wystapienie zareagowal przybyly tam wiceminister
    bezpieki Franciszek Szlachcic. Widzac moje wystapienie, zapytal stojacego obok
    pulkownika Rypalskiego, czy ma dobrych snajperów. Gdy ten przytaknal, Szlachcic
    powiedzial: - Zdejmijcie ja ! Swiadek tej sceny, gen. Antos, stanowczo
    odmówil. Nawiasem mówiac, sprawa tego alarmu wywolanego rzekomym ruszeniem
    Niemców na Gdansk znalazla swoje echo w toczacym sie procesie Jaruzelskiego.

    ZLR - Byla Pani obecna na czerwcowym pogrzebie Ryszarda Kuklinskiego. Kim byl
    dla Pani Pulkownik ?

    AW - Tak jak dla milionów Polaków - wielka postacia. Brakuje mi slów, by
    wyrazic, co czuje, gdy mysle o jego samotnej, heroicznej walce. Postawil na
    jedna karte zycie swoje i swojej rodziny. Uratowal Polske ! Pokonal sowieckie
    Imperium Zla. Polska nie stala sie polem atomowego kataklizmu !

    ZKR - Lech Walesa jako prezydent uznal Pulkownika za zdrajce, wiec odrzucil
    wniosek o rehabilitacje i ulaskawienie, co musialo cieszyc Jaruzelskiego. Czy
    nie sadzi Pani, ze Lech Walesa powinien zlozyc spózniony hold Ryszardowi
    Kuklinskiemu ?

    AW - Oczywiscie, ze powinien ! Z drugiej strony uwazam, iz nie nalezy o to
    zabiegac równiez dlatego, ze on sie na to nie zdobedzie. Znam Walese od
    podszewki.

    ZKR - Lech Walesa pokazal sie na uroczystosci pogrzebowej Kuronia przed blokiem
    na Zoliborzu, gdzie zmarly mieszkal. A dlaczego Pani nie pojawila sie na
    ceremonii zalobnej ?

    AW - Byc na pogrzebie pulkownika Kuklinskiego, a niemal zaraz potem na
    pogrzebie Kuronia ? To biegunowo rózne postacie. O zmarlym Kuroniu zle nie
    chcialabym mówic, a dobrze mówic bym nie mogla... Wiec raczej zamilkne.

    ZKR - Jak Pani wytlumaczy obecnosc ksiedza Bonieckiego, redaktora
    naczelnego "Tygodnika Powszechnego", na pogrzebie Kuronia, który byl przeciez
    stalinowcem i zatwardzialym ateista ?

    AW - No cóz, przychodza mi na mysl niegdysiejsi "ksieza patrioci"... Krakowski
    tygodnik podawano sobie z rak do rak jeszcze w 1980 roku, byl zaczytywany.
    Potem stal sie bliskim kuzynem "Gazety Wyborczej". Nie bylam wiec zdziwiona
    obecnoscia redaktora "Tygodnika Powszechnego" na Powazkach.

    Jak zrodzilo sie ziarno konfliktu z Walesa

    ZKR - 7 sierpnia 1980 roku zwolniono Pania z pracy, co bylo reakcja wladz na
    aktywnosc w jawnych, ale nielegalnych Wolnych Zwiazkach Zawodowych WZZ, których
    byla Pani wspólzalozycielka. Tydzien po Pani zwolnieniu wybuchl strajk z
    zadaniem przywrócenia do pracy Pani oraz wczesniej zwolnionego Walesy. Domagano
    sie takze podwyzki plac i budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 roku. Na czele
    protestu stanal elektryk Lech Walesa i Pani, operator dzwigu. Po spelnieniu
    postulatów przez dyrekcje stoczni, Lech Walesa przerwal strajk juz trzeciego
    dnia...

    AW - Tak. Przekonywal ludzi, ze strajk zakonczony, wiec zeby sie rozeszli do
    domów. Razem z Alina Pienkowska, wspólzalozycielka WZZ, z zawodu pielegniarka,
    udalo mi sie podtrzymac strajk, gdyz rysowala sie szansa zalegalizowania WZZ.

    ZKR - Cz
  • Gość: świadoma IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.07, 08:08
    ZKR - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Pania, Aline Pienkowska i duza
    liczbe stoczniowców wygaslyby strajki w Trójmiescie ?

    AW - Gdyby wtedy strajk zostal wygaszony, pewnie niepredko doszloby do
    sytuacji, w której narodzilaby sie przyszla "Solidarnosc". Jesliby sie w ogóle
    narodzila. Tu wspomne, ze strajk protestacyjny w mojej i Walesy obronie
    zainicjowal Piotr Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, mlody
    robotnik z Lidzbarka Warminskiego, w czym mu dopomógl stoczniowiec Bogdan
    Felski. To nie byl Walesa! On sie wlaczyl dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk
    zakonczyl. Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Walesy o rozejsciu sie do
    domów, dostrzeglam go siedzacego na wózku akumulatorowym. Podeszlam do niego i
    powiedzialam, ze strajk ma trwac dalej. Pachnialo oden alkoholem, którym
    wczesniej uraczyl go dyrektor stoczni Gniech. Moze nie tyle moje slowa, co
    widok powracajacych stoczniowców, którzy zareagowali na mój i Aliny
    Pienkowskiej apel, sprawil, ze Walesa poprosil (tak, poprosil!), by mógl
    kontynuowac strajkowy protest. Powiedzial: - Jak sie nie bede nadawal, to mnie
    wyrzucicie.

    ZKR - Czy wlasnie wtedy powstalo zarzewie Pani ostrego konfliktu z Lechem
    Walesa ?

    AW - Tak, potegujace sie jeszcze tego samego sierpniowego dnia na skutek jego
    poczynan. Tamtego trzeciego dnia strajku stoczniowcy pokrzykiwali, zeby Walesa
    nie skladal w dyrekcji ugodowego podpisu, bo otwierala sie szansa
    zalegalizowania WZZ, ale on ludziom nawymyslal od glupców, argumentujac, iz
    dyrekcja dala wiecej niz zadalismy, a wiec przywrócenie do pracy Anny
    Walentynowicz i Lecha Walesy oraz przyznanie podwyzki (tzw. drozyznianej -
    przyp. Rog.); w pewnej chwili zanucil Jeszcze Polska... i ludzie zaczeli
    spiewac hymn. Tak oto Walesa postaral sie o patriotyczna oprawe. Nadmienie, ze
    poprowadzeniem strajku owego sierpniowego dnia nic nie ryzykowal, bo zwolniony
    z pracy dostawal od stoczniowców piec tysiecy zlotych miesiecznie tytulem
    zapomogi i tylez od KOR-u.

    ZKR - A jednak okazala sie Pani wobec Lecha Walesy lojalna, bo kiedy byla Pani
    osadzona w obozie dla internowanych w Goldapi w 1982 roku i SB podrzucila Pani
    dokumenty kompromitujace Walese, Pani je zniszczyla, mimo iz nie przestala Pani
    go obwiniac o zdrade idealów Sierpnia. Co sie znajdowalo w tych dokumentach ?

    AW - Byly to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Walese jako
    wspólpracownika SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywal pieniadze. Esbecy
    chcieli, zebym to rozglosila, a - w mysl ich intencji - oni mnie wtedy
    skompromituja jako wystepujaca przeciw Walesie. Spalilam ten esbecki maszynopis
    wspólnie z aktorka Halina Mikolajska, a resztki wrzucilysmy do muszli
    klozetowej. Sprawa "Bolka" i tak wyszla na jaw, co odnotowano takze w archiwach
    partii, konkretnie jako przedmiot rozmowy niemieckiego towarzysza Ullmana z
    kierownikiem wydzialu bezpieczenstwa i organów panstwowych KC PZPR towarzyszem
    Atlasem. Wynikalo z tego dokumentu, ze Lech Walesa zostal zwerbowany przez SB
    jako tajny wspólpracownik 29 grudnia 1970 roku przez inspektora KWMO w
    Olsztynie kapitana Graczyka...

    Nie skok Walesy, lecz desant od morza...

    ZKR - Wygaszanie strajku w obronie Pani owego sierpniowego dnia wedlug
    gloszonej przez Pania opinii bylo dla Walesy zadaniem zleconym. Czy tak ?

    AW - Zgadza sie. Pózniej dowiedzialam sie, ze cala rzecz zaaranzowal
    kontradmiral Janczyszyn! Walesa zostal przywieziony z cala dyskrecja motorówka
    Marynarki Wojennej. A wiec nie dostal sie do stoczni przez rzekoma dziure w
    plocie czy tez przez jego przesadzenie !

    ZKR - Tymczasem do dzisiaj funkcjonuje mit o tym plocie miedzy pierwsza a druga
    brama stoczni.

    AW - W stosownym czasie sprawdzilam ten teren. Tam nie bylo ani plotu, ani
    dziury, bowiem na wolnej przestrzeni znajduje sie budynek Ubezpieczalni i baza
    PKS.

    ZKR - Skad ta pewnosc, ze to Janczyszyn zaaranzowal przerzucenie Walesy do
    stoczni ?

    AW - Tak sie zlozylo, ze w dwudziesta rocznice Sierpnia u ksiedza pralata
    Henryka Jankowskiego spotkalam bylego pierwszego sekretarza PZPR i
    przewodniczacego Wojewódzkiej Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej
    chwili podszedl i powiedzial: - Musze sie przywitac z bohaterka Sierpnia.
    Kiedy wspominalismy w obecnosci ksiedza Jankowskiego tamte wydarzenia,
    przypomnialam, jak to w 1980 roku przyjechalam do Fiszbacha w nocy z prosba, by
    cofnal zakaz odprawiania Mszy swietej. Po czym zasugerowalam: - Skoro juz
    jestesmy mysla przy tamtych dniach, to najwyzszy czas na obalenie owej
    obiegowej historyjki o przeskoczeniu przez Walese plotu, gdyz to klamstwo na
    zawsze urosnie do legendy. Przeciez Lecha przywieziono motorówka na polecenie
    admirala Piotra Kolodziejczyka... Na to Fiszbach: Nie na polecenie admirala
    Kolodziejczyka, a na polecenie kontradmirala Janczyszyna ! Wtedy zwrócilam sie
    do ksiedza Jankowskiego: - Slyszysz, kaplanie ? To trzeba sprostowac ! Do
    dzisiaj nikt tego nie sprostowal. Mit zyje wiec nadal swoim zyciem...

    ZKR - ... nawet utrwalony tabliczka w miejscu publicznym.

    AW - Wlasnie. Przed sala BHP w stoczni ustawiono fragment jakiegos plotu z owaz
    tabliczka, na której zwiedzajacy moga przeczytac, ze nikomu nieznany elektryk
    Lech Walesa przeskoczyl przez plot i obalil komunizm... Powiedzialam obecnemu
    prezydentowi Gdanska Adamowiczowi, ze któregos dnia obale ten "zabytek".

    ZKR - Prosze powiedziec, kiedy Lech Walesa obrósl w pyche, stal sie
    zarozumialy, arogancki ?

    AW - On niemal "od zawsze" byl taki. Teraz rzecz ma sie jeszcze gorzej, bo
    uwierzyl w swój geniusz. Te jego ciagle "ja", "ja", "ja"...

    ZKR - Jak Pani odbierala polityke Lecha Walesy, który jak tylko potrafil
    wspieral "lewa noge" ?

    AW - Jak najgorzej ! Przeciez to doprowadzilo miedzy innymi do obalenia rzadu
    Jana Olszewskiego - z takim wnioskiem wystapil puszacy sie dzis Jan Rokita - a
    wczesniej umozliwilo desygnowanie na premiera Tadeusza Mazowieckiego,
    inicjatora nieszczesnej "grubej kreski". W efekcie nie doszlo do lustracji i
    dekomunizacji. A esbecy, ubecy, kaci Polaków zyja dzis wolni i sa czesto ludzmi
    zamoznymi, bo swobodnie wlaczyli sie w biznes i koligacje z gangsterami. ...

    ... ZKR - Czy podtrzymuje Pani poglad, ze przy "okraglym stole" zaprzepaszczono
    szanse na prawdziwa niepodleglosc Polski wskutek konformistycznego stanowiska
    Lecha Walesy ?

    AW - On taka postawe przyjal wczesniej. Przez cale szesnascie miesiecy po
    powolaniu "Solidarnosci" dogadywal sie z komunistycznym establishmentem! Byl
    taki dluzszy czas, kiedy Walesa raz w tygodniu jezdzil do Warszawy, o czym w
    zarzadzie Regionu nie wiedzielismy. O tym fakcie dowiedzialam sie jakos dopiero
    po wydarzeniach w Bydgoszczy, kiedy to pobito dzialacza "Solidarnosci".
    Przycisnelam go wtedy do muru, wiedzac juz o wypadach do Warszawy. Zapytalam
    stanowczym glosem: - Po co wczoraj byles w Warszawie ?

    ZKR - Prosze wybaczyc te dygresje: byla Pani z Walesa po imieniu ?

    AW - Mówilam do niego per ty, on do mnie per pani. Bylam od niego czternascie
    lat starsza, no i moze ten przywilej kobiety. Wracam do postawionego Walesie
    pytania - po co byl w Warszawie, i o czym rozmawial z premierem Rakowskim?
    Odpowiedzial wymijajaco i chcial wyjsc. On stosowal szkole Kuronia: Jak ci
    stawiaja trudne pytania, to wyjdz, trzaskajac drzwiami ! Znajac ten obyczaj,
    zastapilam mu droge i lekko wepchnelam do pomieszczenia. Huknelam: - Siadaj !
    Oczekuje odpowiedzi. Inni mnie poparli. Wtedy usiadl i powiedzial: - Tak,
    bylem wczoraj w Warszawie na rozmowie z Rakowskim. I premier oswiadczyl, ze
    realizacja porozumien sierpniowych bedzie uzalezniona od tego, kto zasiadzie we
    wladzach "Solidarnosci". No cóz, Walesa kupczyl nami caly czas. Nawiasem: na
    posiedzeniu "Solidarnosci" z komisja rzadowa Andrzej Gwiazda widzial, jak
    Walesa przekazywal pod stolem karteczki z uwagami i takie same odbiera
  • Gość: świadoma IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.07, 08:15
    Nawiasem: na posiedzeniu "Solidarnosci" z komisja rzadowa Andrzej Gwiazda
    widzial, jak Walesa przekazywal pod stolem karteczki z uwagami i takie same
    odbieral. Nigdy sie nie dowiedzielismy, jaka byla ich tresc. Pelna konspiracja !

    ZKR - Przy "okraglym stole" zabraklo tych przedstawicieli
    sierpniowej "Solidarnosci", którzy podobnie jak Pani byli w opozycji do Walesy.
    Pani tam nie zaproszono, gdyz byla Pani juz pozbawiona mandatu czlonka
    prezydium, czlonka Zwiazku w ogóle. Czy tak ?

    AW - Tak. Od lipca 1981 roku uznano mnie za prywatna osobe. Wiec jak moglabym
    sie znalezc w Magdalence ? Ale i tak nigdy bym tam nie pojechala. Tam doszlo do
    zdrady ! Zreszta Magdalenka to bylo zwykle haslo wywolawcze.Spotykano sie w
    lesniczówce w Wilanowie, w Palacu Namiestnikowskim i w innych miejscach.
    Kiszczak serwowal mnóstwo alkoholi, byly bankiety, rozmiekczal delegatów.
    Esbecy krecili potajemnie film, by miec na nich haka. Nie dotrzymacie
    zobowiazan, pokazemy tasme publicznie i ludzie sie do was dobiora.

    Wariackie papiery dla Anny Walentynowicz

    ZKR - W PRL-u przypisywano pani chorobe psychiczna, by zmusic pania do
    wspólpracy...

    AW - Rzeczywiscie. Chciano mnie w to wrobic, wykorzystujac perfidnie pewne
    papiery. Otóz, kiedy w 1971 roku, mój maz byl umierajacy, ja bedac w glebokiej
    depresji, zwrócilam sie do lekarza psychiatry o odpowiednie leki uspokajajace,
    co zostalo odnotowane w przychodni. Gdy siedzialam w wiezieniu na Rakowieckiej
    w Warszawie, tamtejsze lekarki, panie Poniatowska i Mazurowa na podstawie
    notatki z przychodni zazadaly, bym przyjela tak zwane zólte papiery, krótko
    mówiac: papiery wariackie... Kategorycznie domagalam sie zbadania i te panie
    okazaly sie na tyle rzetelne, ze potwierdzily, iz jestem w pelni przy zdrowych
    zmyslach! Ich ubeccy szefowie musieli byc wsciekli.

    Geremek: "Solidarnosc" bez Matki Boskiej w klapie

    ZKR - Przy "okraglym stole" pierwsze skrzypce gral Bronislaw Geremek, który w
    PRL nalezal do betonu partyjnego, byl chwalca sowieckiego ustroju i samego
    Stalina. Ta jego przeszlosc wplynela na role hamulcowego, gdy szlo o realizacje
    postulatów zwiazkowych i niepodleglosciowych.

    AW - Zgadza sie... Jaruzelski z Kiszczakiem naslali na nas Geremka i
    Mazowieckiego w charakterze doradców samolotem rzadowym. Z miejsca udali sie do
    wojewody i ustalili taktyke, jaka maja wobec nas stosowac. Obaj, podobnie jak
    Kuron, nie chcieli sie godzic na zalegalizowanie WZZ, ale wbrew nim Andrzej
    Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski powolali takie zwiazki w kwietniu 1978 roku, ów
    zaczyn przyszlej "Solidarnosci". Pózniej KOR-owcy obsiedli "Solidarnosc" jak
    muchy plaster miodu...

    ZKR - Czy kiedykolwiek dowiedziala sie Pani o tresci poufnego telegramu
    ambasadora NRD, w którym depeszowal on do Berlina na temat stosunku Geremka do
    tej pierwszej sierpniowej "Solidarnosci" ?

    AW - Nie, nie znalam jego tresci.

    ZKR - Ambasador enerdowski informowal Berlin, cytujac wypowiedz
    Geremka: "Solidarnosc" w obecnej formie jest nie do pogodzenia z realnym
    socjalizmem. Po zlikwidowaniu obecnej wersji "Solidarnosci" moglaby ona powstac
    na nowo, ale jako rzeczywisty zwiazek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez
    programu gdanskiego, bez siegania po wladze. Byc moze zostana zachowane
    umiarkowane sily, takie jak Walesa".

    AW - No cóz, tresc depeszy potwierdza, ze Geremkowie i Kuroniowie nie chcieli
    sie godzic na niezalezne samorzadne zwiazki zawodowe zgodnie ze stanowiskiem
    rzadu.

    ZKR - Jak by Pani okreslila role Geremka w "Solidarnosci" ?

    AW - Oceniam go w tej roli jako wielce negatywna postac. Dam przyklad jego
    zachowania: gdy Joanna Gwiazda przedstawiala na prezydium zarzadu
    Regionu "Solidarnosc" referat na temat taktyki i strategii juz zalegalizowanych
    WZZ, Geremek wtracil sie, mówiac, jakim prawem porusza ona to zagadnienie, bo
    to on jest od tego. Odpowiedzielismy, ze o meritum to my bedziemy decydowac, a
    on moze byc tylko doradca. Byl nachalny, obrzydliwie nachalny, uzbrojony,
    podobnie jak wszyscy KOR-owcy w koncept, ze oni maja monopol na wladze. Wiec i
    zwiazki zawodowe chcieli sobie podporzadkowac !

    ZKR - Czym róznila sie "Solidarnosc" sprzed i po stanie wojennym ?

    AW - Po stanie wojennym zarejestrowano Zwiazek pod ukradzionym szyldem! Poza
    nazwa niewiele mial wspólnego z tym Sierpniowym z roku 1980.

    ZKR - Plodem nowego ukladu byl Sejm kontraktowy...

    AW - Nastepstwem tego, co powtarzal Andrzej Gwiazda, mózg i motor tej
    pierwszej "Solidarnosci" - dlatego Walesa wyeliminowal go z pierwszego planu -
    byla kapitulacja. Gwiazda stale przypominal, ze kompromis z komunistami zawsze
    konczy sie kapitulacja. Gdy obserwowalam, co dzieje sie w naszym parlamencie,
    powiedzialam któregos dnia do Michnika: - Dlaczego nie reagujesz w Sejmie na
    te wszystkie ograniczenia narzucane nam na drodze ku wiekszej wolnosci ?

    On na to: - Nie mozemy sie stawiac, bo jestesmy w mniejszosci. Wtedy mnie
    ponioslo: - Ty draniu, to w Magdalence nie wiedziales, ze liczba trzydziesci
    piec jest mniejsza od liczby szescdziesiat piec ?!
    ZKR - Jak Pani ocenia Michnika ?

    AW - Absolutnie negatywnie ! Zreszta jak prawie caly KOR. W IV
    Rzeczypospolitej, a ta powinna szybko nastac, KOR-owcy beda zyc w nieslawie.
    Michnik wiele zlego wyrzadzil równiez swoja "Gazeta Wyborcza".

    ZKR - Niejednokrotnie bronila Pani ksiedza pralata Jankowskiego przed zarzutem
    antysemityzmu. Czym w ogól zasluzyl na taki epitet ?

    AW - Odwaga mówienia prawdy !

    ZKR - W swojej ksiazce "Cien przeszlosci" pisze Pani, jak to prezydent Lech
    Walesa zatelefonowal do Pani - bodaj w 1993 roku - i do innych czlonków
    pierwszej "Solidarnosci" z oferta wspólpracy. Pani podobno otrzymala propozycje
    objecia teki ministra spraw zagranicznych, która to propozycje Walesa okreslil
    pózniej w wywiadzie jako "oczywisty zart"...

    AW - To byla próba "unieszkodliwienia przeciwnika", bo przeciez nie mialam
    stosownych kwalifikacji. Powiedzialam Walesie doslownie tak: - Niedouczony
    prezydent próbuje dobrac niedoswiadczonych ministrów, czym wystawi polski rzad
    na posmiewisko. On ta nonsensowna propozycja chcial sie uwiarygodnic:
    Patrzcie, Walentynowicz, która odnosi sie do mnie tak krytycznie, teraz dla
    mnie pracuje. Nie przystalam takze na zaproszenie do Belwederu, wiedzac, ze
    Walesa bedzie chcial sobie zrobic ze mna zdjecie...

    ZKR - Skoro juz jestesmy przy MSZ: ostatnio Lech Walesa zostal uhonorowany na
    Zamku Królewskim w Warszawie, wlasnie przez ten resort, dyplomem za promowanie
    Polski w swiecie. W uroczystosci uczestniczyl Cimoszewicz i byli ministrowie
    MSZ - Geremek i Olechowski, a Skubiszewski nadeslal list gratulacyjny...

    AW - ... osobliwy zbieg okolicznosci. Wszyscy ci czterej politycy znalezli sie
    na "liscie Macierewicza" - choc w przypadku Geremka Macierewicz uznal, iz nie
    posiadal na to wystarczajacych dowodów - jako tajni wspólpracownicy SB,
    wzglednie wywiadu PRL.

    ZKR - Jak Pani przyjela ów fakt uhonorowania Lecha Walesy przez tych
    postkomunistycznych dygnitarzy ?

    AW - Nie byl on dla mnie zaskoczeniem. Walesa dobrze sie przysluzyl takze tym
    panom, torpedujac lustracje i dekomunizacje. Sa mu wdzieczni. Jak wyglada
    Polska - spuscizna po Walesie - sami widzimy. Nobla dostal za utracenie
    radykalnego skrzydla "Solidarnosci", a to skutkowalo zaniechaniem rozprawienia
    sie z tyranami Polaków.

    Walesowe faux pas u Papieza

    ZKR - Zdarzylo sie jednak, ze bylo Pani z Lechem Walesa po drodze... Mam na
    mysli wspólna wizyte z delegacja "Solidarnosci" u Papieza.

    AW - Bylo to dwukrotne spotkanie w ciagu dwóch lat z Ojcem Swietym w styczniu
    1981 roku. Ale i tam zaiskrzylo miedzy Walesa i mna. O tym dalej. Pierwszego
    dnia audiencji na czele naszej grupy szedl Walesa i on jako pierwszy
    przekroczyl próg papieskiej biblioteki. Na zapraszajacy znak sekretarza Jana
    Pawla II ostro oderwal sie od naszej grupy, nie baczac na
  • Gość: świadoma IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.07, 08:19
    Delegacja "Solidarnosci" u Papieza.

    AW - Bylo to dwukrotne spotkanie w ciagu dwóch lat z Ojcem Swietym w styczniu
    1981 roku. Ale i tam zaiskrzylo miedzy Walesa i mna. O tym dalej. Pierwszego
    dnia audiencji na czele naszej grupy szedl Walesa i on jako pierwszy
    przekroczyl próg papieskiej biblioteki. Na zapraszajacy znak sekretarza Jana
    Pawla II ostro oderwal sie od naszej grupy, nie baczac na dosc glosne
    zawolania: - Leszek, Leszek - zony Danuty, która zapewne chcialaby mu
    towarzyszyc. Po kwadransie zaproszono do biblioteki reszte naszej grupy. Tak
    sie zlozylo, ze bylam na jej przodzie i po wejsciu na widok Ojca Swietego z
    wrazenia ugiely sie pode mna nogi. Wówczas Jan Pawel II wyszedl mi naprzeciw,
    przytuliwszy, powiedzial: - Papiez takze co nieco czytal i slyszal...

    ZKR - Czy do tego Walesowego faux pas doszlo wlasnie tego dnia ?

    AW - Tak. Oto w pewnej chwili podeszlam do Ojca Swietego z ksiazka o tematyce
    sakralnej, jedna z tych, które dla nas przygotowano i poprosilam o wpisanie
    blogoslawienstwa dla mojej ciezko chorej przyjaciólki. Wtedy Walesa wyskoczyl z
    grupki i stanawszy bezceremonialnie miedzy Papiezem a mna, powiedzial: - Pani
    jest bezczelna, jak Pani smie ?! Ja mam pierwszenstwo do takiego
    blogoslawienstwa, ja mam dzieci. Lzy naplynely mi do oczu, a Jan Pawel II
    wyprostowal sie i glosem mocnym jak dzwon rzekl: - Panie Walesa, porozmawiacie
    o tym pózniej, dobrze ? W czasie drugiego spotkania z Ojcem Swietym ksiadz
    Dziwisz posadzil mnie podczas sniadania po lewej stronie Jana Pawla II.
    Wspomnienie na cale zycie ! Po tym incydencie z Walesa powiedzialam sobie, ze
    nigdy wiecej nie pokaze sie z nim publicznie. W slubie jego córki Magdy
    uczestniczylam na jej zaproszenie jako matka chrzestna.

    ZKR - Pani Anno, czy Pani glosowala za akcesja do Unii Europejskiej ?

    AW - Nie ! To oczywiste ! Unia stanowi zbyt wielkie zagrozenie dla Polski.
    Kazdy dzien to potwierdza. Wspomnialam o tym ostatnio ambasadorowi USA
    Christopherowi Hillowi, zaproszona na przyjecie pozegnalne w zwiazku z
    zakonczeniem jego misji w Polsce.

    ZKR - Czesto bywala Pani gosciem ambasadora ?

    AW - Dosc czesto. Szczególnie polubilam jego zone i córke. Z zona Patrycja
    bylam zaprzyjazniona. Obie mówily, ze beda tesknic za Polska.

    ZKR - Obecnie coraz wiecej polskich polityków i zwyklych obywateli chcialoby
    wystapienia z Unii. Wobec tych glosów zdecydowanie protestuje Lech Walesa.
    Ostatnio oswiadczyl: "Bede sie sprzeciwial wszystkim, którzy nawoluja do
    wystapienia Polski z Unii. Dostarcze argumentów, by nie podejmowac takich
    niedobrych decyzji". Co Pani na to ?

    AW - To caly Walesa. Pewnie mu sie marzy prezydentura Europy.

    ZKR - Pani Anno, na koniec naszej rozmowy wróce jeszcze do owego sierpniowego
    dnia 1980 roku, kiedy to Lech Walesa zostal potajemnie dowieziony motorówka
    Marynarki Wojennej do stoczni w celu wygaszenia strajku. Trzeba przypomniec, ze
    przeciez na tej jego akcji nie zakonczyly sie strajki w Trójmiescie.

    AW - Skadze ! Walesa wygasil strajk w stoczni i tylko na jeden dzien, czyli w
    sobote szesnastego sierpnia. Wspólnie z Alina Pienkowska oglosilysmy bowiem
    strajk solidarnosciowy z Trójmiastem, które nadal stalo. W niedziele
    siedemnastego sierpnia zostala odprawiona Msza swieta, po której stoczniowcy,
    blisko 16-tysieczna zaloga, podjela strajk ! Tym naszym dzialaniem zostalo
    ostatecznie wymuszone podpisanie porozumien sierpniowych w dniu 31 sierpnia...
    Alina Pienkowska okreslila nasza akcje jako dzialania solidarnosciowe - w tym
    przypadku takze z Trójmiastem - i to okreslenie stalo sie inspiracja do
    przyjecia dla Samorzadnych Niezaleznych Zwiazków Zawodowych
    szyldu "Solidarnosc".

    ZKR - Od Pani, od zywiolowego protestu w jej obronie - a szybko potem Pani i
    Aliny Pienkowskiej akcja solidarnosciowa z Trójmiastem - mialy sie stac
    zaczynem "Solidarnosci" owego najgoretszego miesiaca w najnowszej historii
    Polski. Czy wobec znanego stosunku Lecha Walesy do Pani, nigdy nie da on
    swiadectwa prawdzie, iz to casus Walentynowicz zapoczatkowal wydarzenia na
    Wybrzezu ? I tym samym nie uzna Pani historycznej roli w najnowszych dziejach
    Polski ?

    AW - Bylo tak, jak Pan przypomina. Ale Walesa zaklamuje historie, wiec trudno,
    by sie zdobyl na uznanie, o którym Pan mówi.


    LIST OTWARTY KAZIMIERZA SWITONIA DO LECHA WALESY

    Katowice, 19 marca 2005r. ......

    papurec.org/history/h42AListSwitDoWal.html
    papurec.org/history/h42.html
    papurec.org/history/h42a.html
    papurec.org/history/h26.html
    "taki pracowity szpieg" skandaliczna wypowiedz Michnika o plk. Kuklinskim

    www.videofact.com/mark/Kuklinski/kukl_reakcja_na%20michnika.html

    www.videofact.com/mark/Kuklinski/Kukl_druga_po_main.html
    www.polonica.net/Zdrada_zydowska-geremek.htm
  • Gość: stoczniowiec IP: *.tktelekom.pl 04.03.07, 08:47
    Tankowce do ropy!A może do dupy? I tak z tego gó.. wyjdzie jak wszystko w tym
    porąbanym kraju.Kolebkę powinno się wysadzić w powietrze i byłby spokój,po co
    ludzi drażnić.Lat kilka i Polacy będą pracować: dla królowej Anglii, Arabów i
    Kościoła katolickiego.Gdyby Bóg istniał dawno pieprznął by gromem w ten
    kuriozalny kraj.
  • kolargolo 04.03.07, 10:20
    wiec chyba czas na nowa zbiorke wsrod sluchaczy.
  • Gość: król Maciuś IP: *.ds.pg.gda.pl 04.03.07, 10:39
    Ale z drugiej strony nikomu sie tam nie uda nic zrobić :D Załogi nie wymienią bo fachowców brak. Pensji nie obniżą bo ta reszta fachowców też zniknie. Związków zawodowych nie rozpędzą, bo ni mają prawa.
    No i w ten sposób zostanie tak jak jest.
  • Gość: wobo1704 IP: *.chello.pl 04.03.07, 11:12
    Tak kiepskiego interesu Arabowie na pewno nie zrobią.
  • poglodzio 04.03.07, 12:09
    przecież mamy wolny rynek, zresztą zawsze lubiliśmy się z arabami a państwo
    może tam zawsze zatrzymać pakiet kontrolny
  • dzakarta 04.03.07, 12:11
    Fajnie jest, lepszy emir niż Rydzyk czy "solidarność".
  • Gość: Sany IP: 82.139.53.* 04.03.07, 12:34
    Czyżby część offsetu za F-16? ;)
  • Gość: Sany IP: 82.139.53.* 04.03.07, 12:36
    To jego koleżcy są. On się z nimi świetnie dogaduje.
  • dzakarta 04.03.07, 14:07
    Gosiewski (a i cały pisuar )bezwstydnie łże w sprawie tzw. esbeckich emerytur
    twierdząc, że mają oni nawet po 9 tys. zł. Nienawistnie napuszcza
    społeczeństwo na emerytów mundurowych kierując się niskim i podłym uczuciem
    zemsty i nienawiści.
    Emerytowany pułkownik kontrwywiadu po 35 latach służby ma ok. 2,5 tys.
    emerytury, a i to nie każdy.
    Niech Gosiewski pokaże w telewizji chociaż jedną decyzję emerytalną o wys. 9
    tys. zł a nawet 5 tys. zł, no niech pokaże - ale konkretną i prawdziwą! Tyle to
    nie mają nawet emerytowani generałowie!!! WSTYD i HAŃBA!!!
    A prasa i telewizja dają się naiwnie manipulować pisuarowskim specjalistom od
    siania nienawiści i nie dopuszczają do głosu żadnego emeryta, który mógłby
    pokazać swoją decyzję emerytalną na wizji i te RZEKOME 9 tys. zł MIESIĘCZNIE.
  • Gość: emeryt IP: *.gdynia.mm.pl 04.03.07, 15:36
    dzakarta napisał:

    > Gosiewski (a i cały pisuar )bezwstydnie łże w sprawie tzw. esbeckich emerytur
    > twierdząc, że mają oni nawet po 9 tys. zł. Nienawistnie napuszcza
    > społeczeństwo na emerytów mundurowych kierując się niskim i podłym uczuciem
    > zemsty i nienawiści.
    > Emerytowany pułkownik kontrwywiadu po 35 latach służby ma ok. 2,5 tys.
    > emerytury, a i to nie każdy.
    > Niech Gosiewski pokaże w telewizji chociaż jedną decyzję emerytalną o wys. 9
    > tys. zł a nawet 5 tys. zł, no niech pokaże - ale konkretną i prawdziwą! Tyle
    to
    >
    > nie mają nawet emerytowani generałowie!!! WSTYD i HAŃBA!!!
    > A prasa i telewizja dają się naiwnie manipulować pisuarowskim specjalistom od
    > siania nienawiści i nie dopuszczają do głosu żadnego emeryta, który mógłby
    > pokazać swoją decyzję emerytalną na wizji i te RZEKOME 9 tys. zł MIESIĘCZNIE


    DZWON głośny bo pusty wewnątrz!

    Nie ważne ile dostają ważne aby im odebrali emerytury.

    Oni wystarczająco duzo nakradli od 1970 roku!
  • pendrek_wyrzutek 04.03.07, 14:16
    Czy to "prywatyzacja" jesli sprzedaje
    sie przedsiebiorstwa obcym rzadom
    lub panujacym rodzinom?

    --
    Delenda Est Caput Mitorajae

    Pędrek Wyrzutek
  • perculator 04.03.07, 16:21
    pendrek_wyrzutek napisał:

    > Czy to "prywatyzacja" jesli sprzedaje
    > sie przedsiebiorstwa obcym rzadom
    > lub panujacym rodzinom?

    A,no! W Polsce zawsze wszystko naopak. Zaraz beda namawiac na powrot do kraju
    do tej beznadziejnosci myslenia
  • halfilner 06.03.07, 03:33
    przeciez tow. Mieczyslaw F(uck him) Rakowski zapowiedzial zemste stoczni i jej
    rozwiazanie.
    Co na to wierny pies Mieczyslawa F(uck him) Rakowskiego - Urban - swinia z
    odstajacymi uszami ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka