Ja nie jestem z Krakowa. Oba miasta ani mnie ziębią ani parzą. Po prostu
zwracam uwagę na fakt, że niektórzy kielczanie chcą, de facto za krakowskie
pieniądze, zaspokoić własne ambicje wbrew logice3, rachunkowi ekonomicznemu,
wbrew zdrowemu rozsądkowi. O drogi zabiegajcie, to wyssacie biznes z okolic
Krakowa, Warszawy itp., będą miejsca pracy, turystyka też się rozwinie.
Lotnisko na dzisiejszym etapie to utopia.
--
Sprzedam
www.chorzow.schronisko.com/