Dodaj do ulubionych

Związek Banków: Nie ma polskiego "credit crunch"

IP: *.113.91.74.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 20.03.08, 18:08
spokojnie po co sie spieszyc wszytko w swoim czasie, byla hossa
bedzie i kryzys ;D
Edytor zaawansowany
  • tarura 20.03.08, 18:13
    zaboli, gdy dotrze, oj, zaboli
    --
    tarura, tarura, taru, taru, tarura...
  • Gość: jurek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.08, 18:19
    Nieprawda !!! Jest drastyczny spadek ilości udzielanych kredytów
    hipotecznych !!! Ludzie nareszcie zrozumieli czym ryzykują i
    skończył się owczy pęd.
    Jeszcze sobie radzimy ze spłatą. Ale w gospodarce mamy cykle
    koniunkturalne... A banki niech nie wciskają wszystkim kredytów
    hipotecznych bo się skończy jak w USA.
  • Gość: Lukas IP: *.eranet.pl 20.03.08, 21:22
    Wypisujesz głupoty. Ludzie niezaradni życiowo mają takie same nieracjonalne lęki
    jak Ty i po prostu boją się banków, prawników i innych wykształciuchów i nie
    brali kredytów.
    Kredyty wzięły FOA osoby przedsiębiorcze, które spłacą je bez żadnego problemu.
    Kryzys dotyka FOA osoby i firmy, które nie są na niego przygotowane. Osoby
    zaradne wręcz cieszą się, że poprawia się jakość usług, bo ludziom zależy na pracy.
    A porównywanie Polski do USA świadczy o totalnym braku znajomości tematu.
    Ale tłumacz sobie, jeśli poprawi Ci to samopoczucie.
    I od razu chciałbym zaznaczyć, że nie będę dyskutował z wypowiedziami o tym, że
    jestem deweloperem i mam bank.
  • Gość: trep IP: *.zax.pl 20.03.08, 23:27
    osoby przedsiębiorcze mają forsę, nie pożyczają jej. Pożyczają biedacy.
  • Gość: jasne IP: *.chello.pl 21.03.08, 00:10
    I niby kupuja domy, czy tez je buduja, kupuja mieszkania za gotowke? jesli tak,
    to twoja definicja osoby przedsiebiorczej dotyczy tylko najbogatszych Polakow,
    pewnie ok 0.1%, a bieda dotyczy 99.9% - ergo wypisujesz glupoty.

  • Gość: AntyPolityk IP: *.chello.pl 20.03.08, 18:31
    Banki przestaną zarabiać jak Polacy przestaną brać kredyty.

  • Gość: Wesoły obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.08, 18:42
    Trybuny Ludu z lat 50-tych. "Rubel najmocniejszą walutą
    świata", "Kolejna obniżka cen w ZSRR", itp. Styl i język (prawie)
    ten sam. Ech, te korzenie...
  • Gość: Euzebiusz IP: *.range86-147.btcentralplus.com 20.03.08, 19:18
    A ostatnio był akurat artykuł na GW z odwrotnym info że niby spora
    część kredytobiorców będzie miała problem ze spłatą. Więc co prawda
    naciągnięta jest pośrodku ?
  • the-dubliner 20.03.08, 19:22
    Ten, kto bierze kredyt na granicy wie, czym ryzykuje - przykre to bedzie gdy
    ludzie straca mieszkania. Jak mnie na cos nie stac to nie kupuje, jak wiem, ze
    istnieje prawdopodobienstwo na niesplacenie dlugu- nie biore kredytu. Nie mozna
    winic ludzi, za owczy ped- jest to normalna reakcja, kazdy ma potrzebe
    mieszkania gdzies a w obliczu rosnacych cen kredyty byly jedynym rozwiazaniem.
    --
    p o m o g e i n ny m
  • Gość: frank IP: *.nyc.res.rr.com 20.03.08, 19:36
    Jeszcze pol roku temu nie bylo ani jednego,,doradcy" ktory by mowil
    ze ceny mieszkan spadna,dzisiaj gazety pisza ze ceny na rynku
    wtornym sa nizsze o 10%.Od tego wlasnie zaczyna sie credit
    crunch;Jezeli ceny spadna o dalsze 10% to ci ktorzy wzieli pol roku
    temu 100% albo i wiecej pozyczki a oprocentowanie tej pozyczki
    jeszcze wzrosnie moga zaczac oddawac te mieszkania bankom.
  • spector1 20.03.08, 19:52
    Jeżeli banki w Polsce mają się tak dobrze to dlaczego ich akcje
    spadły nawet o 50% w ciągu ostatnich kilku miesięcy - np ING Bank Śl

    Prawdę ukrywa się w stylu Bear Stearns.

    Spector
  • jimmyjazz 20.03.08, 20:51
    spector1 napisał:

    > Jeżeli banki w Polsce mają się tak dobrze to dlaczego ich akcje
    > spadły nawet o 50% w ciągu ostatnich kilku miesięcy - np ING Bank Śl
    > Prawdę ukrywa się w stylu Bear Stearns.

    Niestety (a może i na szczęście) kurs akcji na giełdzie ma najczęściej niewiele
    wspólnego kondycją finansową firmy.

    Inna sprawa - spadający kurs akcji oznacza że firma pada czy jak? Od kiedy?

    --
    Takie tam forum
  • Gość: bla_bla IP: *.chello.pl 20.03.08, 21:21
    Bzdury. Klient może sobie poczytać umowę i co z tego? Żadnego zapisu nie zmieni. Jak ktoś wpłacił zaliczkę, to bank ma go w garści i może przekręcić klienta jak tylko chce. To bank robi łaskę, że pożycza. W Polsce klient nie ma żadnych praw.
  • Gość: Analityk IP: *.chello.pl 20.03.08, 21:46
    1. Pseudo-doradca w banku uśmiecha się i "oblicza" zdolność kredytową. Czujność klienta trzeba uśpić, żeby jak najszybciej wpłacił zadatek i czekał na moją analizę.
    2. Klient wpłacił zadatek. Teraz, albo zrobi to co mu każę, albo straci zaliczkę.
    3. Zaczynam analizować jego zdolność kredytową. Każę mu zlikwidować karty kredytowe i debet na koncie. Nie obchodzi mnie, że za to zapłacił z góry za rok. Jeżeli nie wykona moich poleceń nie przyznam mu kredytu.
    4. Wyceniam nieruchomość. Klient musi dostarczyć mi wycenę nieruchomości. Od tej sumy odejmuję oszczędności klienta. Mam dostęp do informacji bankowych i wiem ile każdy klient ma zaskórniaków. Jeżeli są to lokaty - trudno, nie mój problem tylko klienta, bo tak wyceniam nieruchomość, żeby klient musiał gotówką zapłacić jak najwięcej sprzedającemu nieruchomość. Nie łapiecie? Ktoś kupuje mieszkanie za 300tys. zł. Deklaruje zapłatę gotówką 60tys.zł-czyli 20%. Ja wyceniam nieruchomość na 200tys. zł i każę mu dopłacić gotówką 40 tys. Razem 100 tysięcy. Czyszczę mu konta i lokaty, bo sprawdziłem, że ma 100tys. oszczędności.
    5. Doliczam mu opłatę za brak wkładu własnego. Nie obchodzi mnie, że zapłacił gotówką 100tys. Nieruchomość jest dla mnie warta 200 tys. Opłata to około 2 tys (już zarobiłem dla banku konkretną kaskę)
    6. Klient nie ma na ubezpieczenia i opłaty notarialne. Proponuję mu podwyższenie kredytu do 110% wartości nieruchomości. Łaskawie dam mu 220tys. kredytu.
    7. Reasumując: uwielbiam swoją pracę. Dzięki mojej przenikliwości, umiejętnościom i inteligencji bank pożyczając pieniądze ponosi znikome ryzyko. Klienta pozbawiam gotówki i zmuszam go do zapłacenia wszelkiego rodzaju ubezpieczeń, które muszę wcisnąć do każdej umowy kredytowej. Za to mi płacą.
    KLIENT NIE MUSI U MNIE BRAĆ KREDYTU. WYSTARCZY, ŻE NIE SFINALIZUJE TRANZAKCJI I STRACI ZALICZKĘ. TRUDNO, JEGO RYZYKO.
    Wasz analityk. Gorąco zapraszam do korzystania z moich usług!!!!
  • the-dubliner 20.03.08, 21:59
    przerazilem sie, ale nie zdziwie sie, jezeli to prawda, iz tak ludzie postepuja
    --
    p o m o g e i n ny m
  • Gość: darek IP: *.chello.pl 20.03.08, 22:20
    też brałem kredyt ostatnio. byłem w expanderze i każdy doradca miał spotkanie z
    potencjalnym kredytobiorcą. więc widac że interes się kręci, nie widac takiego
    kryzysku jak w usa:)
  • Gość: tom IP: *.aster.pl 20.03.08, 23:44
    albo obsługiwali klientów umarzających ju i tłumaczących jak to jest że spada a
    miało wiecznie rosnąć
  • sammler 21.03.08, 06:16
    Gość portalu: darek napisał(a):

    > też brałem kredyt ostatnio. byłem w expanderze i każdy doradca miał spotkanie z
    > potencjalnym kredytobiorcą. więc widac że interes się kręci, nie widac takiego
    > kryzysku jak w usa:)

    I na podstawie obserwacji "tłumów" u pośredników wyciągasz logiczny wniosek, że
    "interes się kręci" (w nieruchomościach)? Czy Expander pośredniczy w udzielaniu
    tylko kredytów hipotecznych?

    A może ci ludzie właśnie zaczęli konsolidować swoje zadłużenie? Bo już nie dają
    rady? (wniosek tak samo uprawniony, jak Twój, jeśli przyjmujemy Twój sposób
    myślenia) Ale wtedy wniosek wyciągnęlibyśmy zgoła odmienny, nieprawda?

    Sam.
  • Gość: dawid IP: *.bsk.vectranet.pl 21.03.08, 00:25
    Ten artykuł ma taki sam sens jak artykuły w których pyta się deweloperów czy
    ceny mieszkań będą nadal rosły w tempie 50 % rocznie ...
  • Gość: aaa IP: *.veritydevelopment.com 21.03.08, 08:12
    Nie wiem jak ze zdolnościa do spplaty ze strony kredytobiorcow, ale
    niektore banki maja chyba problem z plynnoscia, bo nie wyplacaja
    terminowo kredytow. Wzielam kredyt w Polbanku i w poniedzialek bank
    mial wyplacic pieniadze, a tu nic. A co gorsza nawet nie potrafia
    powiedziec kiedy pieniadze moga trafic do sprzedajacych. Ludzie sie
    denerwuja, a bank sobie z tego nic nie robi. Tlumacza sie ze maja
    duzo wnioskow i dlatego sie nie wyrabiaja, ale mnie to nie
    przekonuje - chyba jak decyduja sie podpisac umowe, to srodki na
    wyplate powinni miec zapewnione. Jeden przelew, jedno klikniecie, a
    ja czekam juz drugi tydzien. Wyglada na to ze sprawa jest
    powazniejsza, bo nie jestem jedyna osoba, ktorej po podpisaniu umowy
    nie wyplacono srodkow. Moze ktos sie powinien tym zainteresowac, bo
    wyglada to tak jakby Polbank stracil plynnosc...
  • Gość: ligator buraq IP: *.ia.agh.edu.pl 21.03.08, 08:42
    Jeżeli Związek Banków pisze, że nie ma problemu, to znaczy, że zaczyna
    dostrzegać, że problem jest. To kwestia jeszcze kilku miesięcy, a może 2 lat, u
    nas wszystko dzieje się z opóźnieniem... No i poziom naszego zadłużenia ciągle
    jest niewielki (na poziomie 1/10 USA, tam to żyje się na kredyt). U nas sa
    ciągle ludzie (nawet z pierwszych stron gazet!) nie posiadający konta w banku...
    Zarysowuje sie jednak kilka problemów widocznych gołym okiem już (nie trzeba byc
    analitykiem bankowym):
    1. Oprocentowanie naszych kredytów, w tym hipotecznych jest horrendalnie wysokie
    (włączając w to wszystkie "opłaty manipulacyjne"). Ci co mieli wziąć kredyty juz
    to zrobili - teraz muszą spłacać.
    2. Wzięli je na m.in. zakup nieruchomości. A tu "kiszka": spróbujcie sprzedać
    mieszkanie lub dom... A deweloprzy dopiero rozwijają skrzydła. Popatrzecie jak
    rośnie liczba ofert sprzedaży bez odzewu na popularnych portalach... A wile
    ofert ma już 1/2 - 1 roku...
    3. Złotowka stoi coraz wyżej, ale to oznacza, że zarobki na ktore wielu liczyło
    (poza granicami) maleją i to bardzo szybko. Praktycznie nie oplaca się już
    zarobkować w USA a wydawać tu; a więc przepływ gotowki przystopuje...
    4. Znacząco drożeje żywność, niestety energia też.
    5. Giełda nie może odbić się od dna (gdzie ono jest???).

    Kryzys nadciąga nieuchronnie. Nie będzie taki jak w USA, ale wiele osob będzie
    miało problemy ze spłatą kredytów, a banki - wraz z nimi. Nieruuchomości (poza
    wybranymi lokalizacjami) pójdą w dół, a to zjawisko ma charakter lawinowy (jak
    giełda, tylko zncznie większa bezwładność lub stała czasowa jak kto woli).

    Ja przewiduję horyzont roku do dwóch kiedy symptomy wyraźnie się nasilą. A dolar
    spadnie do ok 2 zł bo to jest jego realna wartość (1,8-1,9).

    Kredytobiorcom życzę aby mieli z czego spłacać a wszystkim Radosnych Świąt.
  • Gość: lastboyscout IP: 71.167.135.* 21.03.08, 13:35
    NIE BEDZIE BUM:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33204,5043787.html
    BEDZIE BUM:
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5046373.html

    Fragment niedawnej dyskusji na ten temat:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=76985979&a=77011326
    Bush_w_wodzie twierdzi:
    >natomiast o jakosci kredytu mowi
    > odsetek zlych kredytow - a ten w polsce jest bardzo niski

    LastBoyScout twierdzi:
    Nie. O jakosci kredytu mowi jego natura albowiem to warunki
    udzielania kredytow wplywaja na zwiekszenie ryzyka kryzysu.
    Odsetek zlych kredytow to jedynie OBJAW, zreszta DORAZNY.
    W Polsce nie ma kredytow hipotecznych jakie w Stanach stanowia 70%
    kredytow hipotecznych. W Polsce sa kredyty o zmiennym (obecnie
    rosnacym) oprocentowaniu oraz nominowane w walutach obcych od
    zarabianych o rownie zmiennym kursie.
    Wnioski o ryzyku z tym zwiazanym z takim rynkiem sa wiec oczywiste.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka