Panie Marku, napisał Pan:
Wniosek nasuwa się sam: jeśli potrzebujesz mieszkania, a dochody umożliwiają ci
wzięcie stosownego kredytu, kup je teraz.
A jeśli okaże się, że pójdziemy droga Japonii gdzie ceny mieszkań były tak
przeszacowane że gruchnęły bywa, że nawet o 50 procent, to czy nadal opłaca się
teraz kupić mieszkanie?
Co wtedy? Wtedy napisze Pan, że przecież był Pan uczciwy i napisał, że nie wie.
Zatem taki sam artykuł jak Pan mogę napisać za darmo, a skoro można mieć taniej
to po co przepłacać droga redakcjo GW? :).
Ja też nie wiem, ale wydaje mi się, że ceny spadną.
Wydaje mi się, na co mam kilka dowodów, ale że to moje prywatne odczucia do
których podchodzi Pan z rezerwą, to i ja podchodzę z ową rezerwą do Pana
artykułu z którego nie wynika absolutnie nic, poza tym by brać. Może nie dziś
ale jutro już by wypadało, bo pan wie, że mi sie to opłaca.
A ja poczekam, powynajmuje jeszcze rok czy dwa ze znajomymi tanie mieszkanie w
centrum Warszawy i niech mi pan wierzy, że mam wrażenie (znów 'sic', bo to moje
odczucie), iż dobrze na tym wyjdę.
--
Myśli nieprzyzwoite