Gazeta.pl   Forum   Gospodarka   Gospodarka   I co będą robili w ramach czekania?

Komentarze do artykułu

Kupić mieszkanie teraz czy poczekać, bo a nuż potanieją?

Słynny błazen Jagiellonów Stańczyk miał wykazać eksperymentalnie, że Polacy najlepiej znają się na medycynie. Śledząc publiczne dyskusje, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że do tej polskiej specjalności można też śmiało dorzucić znajomość rynku nieruchomości.

I co będą robili w ramach czekania?

Autor: Gość: Kain IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 22:12
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

> Ceny mocno nie spadną. Przede wszystkim dlatego, że dużych deweloperów stać na
> to by kryzys przeczekać. Musicie pamiętać, że w Warszawie zyskowność sprzedaży
> mieszkań jest tak duża, że wystarczy sprzedać 20 proc. mieszkań w bloku i już n
> a
> tym interesie zarobiłeś. Dlatego spokojnie można z pozostałymi lokalami czekać
> aż pojawi się na nie klient.

No ale co w czasie tego czekania będzie robił deweloper - czyli spółka co ma
zarabiać? Zwolni wszystkich ludzi za wyjątkiem zarządu? Zahibernuje pracowników?
Kupi wehikuł czasu i wyśle ich za dwa lata??

Weź pod uwagę, że duże spółki o których piszesz muszą generować zysk - bo choćby
z niego płacą akcjonariuszom dywidendy. Nawet jak te spółki kupiły grunty za
grosze to przecież wpakowały kasę w budowę. Poza tym kredyty, na której jedzie
każda firma, trzeba spłacać, a stopy procentowe przecież nie są podwyższane
tylko dla konsumentów. No i po ostatnie: wiesz ile kosztuje utrzymanie
niesprzedanego mieszkania? Przecież musisz to wszystko ogrzewać. Jak nie
ogrzejesz w ogóle to Ci instalacja CO (+normalna wodna) popęka. Jak ogrzejesz za
słabo i nie wywietrzysz - będziesz miał grzyba. To te spółki w ramach
przeczekania będą wysyłały swoich pracowników żeby doglądali mieszkań?

Na koniec uwaga. Mamy w kraju jakieś 26 mln pracujących osób. Z tego tylko 5%
załapuje się na II i III próg podatkowy. Znaczy to, że masz tylko 1 300 000 osób
zarabiających miesięcznie 3000 brutto (!) i więcej.

Teraz sobie odpowiedz na trzy pytania:

1) ile jeszcze można w Polsce sprzedać mieszkań po 5-9 tysięcy za metr
kwadratowy wiedząc, że 95% zarabiających ma dochody poniżej 3000 brutto miesięcznie?

2) jak bardzo muszą spaść ceny, żeby znaczna kupa ludzi mogła sobie na
mieszkanie pozwolić? Pytanie dodatkowe: ile to potrwa (biorąc pod uwagę obecne
tempo spadków) i ilu deweloperów ma środki na doczekanie do tego momentu?

3) jak bardzo spadną ceny kiedy na rynek wjadą mieszkania sprzedawane przez
syndyków masy upadłości małych deweloperów? Bo syndyk nie będzie się pierniczył
w zaklinanie rynku, tylko będzie jechał z ceną aż mu się pojawią kupcy. Czy
takie działanie nie spowoduje, że kolejni klienci znikną z rynku i na mieszkania
po "trzymanej" cenie dalej nie będzie chętnych?

Bo z mojego doświadczenia wynika, że jedna osoba nie kupuje mieszkania co roku a
na dodatek 95% osób kupuje z żoną/mężem/konkubiną/konkubentem.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (101-170)
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-170

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.