Dodaj do ulubionych

Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości

IP: 213.192.70.* 23.08.08, 13:52
No to niedługo kupie sobie mieszkanko, w bardzo dobrej lokalizacji o
przyzwoitej powierzchni 80m za 200tys.
Obserwuj wątek
      • Gość: Martika Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 02:32
        Wzięłam kredyt 110% nieruchomości 2 lata temu we franku. Mogłam
        sprzedać mieszkanie ale wolałam wysoki kredyt. W ciagu 2 lat rata
        spadła mi o 400 zł, a kwotę wynajmu (mimo, że na rynku podskoczyła)
        utrzymałam na takim samym poziomie. Czyli już mam właściwie
        samograja. Mam w nosie czy ceny mieszkań pójdą w górę czy w dół.
        Wiadomość o ograniczeniach w kredytach jest dla mnie super (więcej
        będzie chętnych do wynajmowania bo nie będzie ich stać na kupno) i
        może nawet spaść wartość mojego domu. Mnie to nie interesuje, bo od
        2 lat mieszkam w ludzkich warunakch, a nie w blokowisku, a to ma też
        wartość. Mam ładny dom, piekny ogród i własny kawałek nieba, a wy
        gdybajcie sobie dalej i starajcie sobie wmówić, że ja jestem głupia
        bo wzięłam kredyt, a nie wy mało zaradni bo dalej wynajmujecie
        mieszkanie (i dajecie waszą kasę na mój dom).
      • plosiak Re: szkoda tych ludzi którzy dali się ubrać w kre 24.08.08, 18:20
        Buahahahahahaha.

        Kupiłem mieszkanie z żoną 3 lata temu za 150 tys, dziś jest warte 300 tys.
        Wzięliśmy kredyt na 100% wartości nieruchomości. Według Ciebie jestem w plecy.
        Według mnie nieźle zarobiłem. Nawet jeśli wartość spadnie, to max to 250 tys.
        Więc i tak będę ostro do przodu. CHF w tym czasie poleciał o 25%, więc rata jest
        odczuwalnie niższa. I oczywiście wbrew debilnym postom powyżej nie stanowi 60%
        dochodu, bo takiego kredytu żaden bank nie udzieli.

        Moim zdaniem banki powinny pożyczać dalej na zakup całego mieszkania. Skąd
        młodzi ludzie mają mieć odłożone 100 tys ? Czy chociażby 50 tys ? Lepiej te
        pieniądze zainwestować w siebie. A później rata już nie jest taka duża, jak się
        ludzie rozwijają i zarabiają coraz lepiej.

        Dostrzegam na tym forum całą rzeszę zaklinaczy rzeczywistości. Czekajcie sobie,
        może mieszkania spadną o te 20-30%, a może zdrożeją o kolejne 10%. Nikt tego nie
        wie, wszystko jest oparte na prognozach, które sprawdzić się nie muszą. Jakoś
        nie słyszałem, żeby ktoś 4 lata temu trąbił, że mieszkania w ciągu 2-3 lat pójdą
        o ponad 100% do góry. Więc skoro teraz większość wieszczy spadek cen, wcale nie
        znaczy, że tak będzie.
          • plosiak Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 19:09
            Mieszkam póki co. Niedługo bierzemy kredyt na zakup domu, w zależności od
            kondycji finansowej albo mieszkanie sprzedamy i będziemy ok 150 tys zł mieli na
            nim zarobku, albo jeśli damy radę będzie drugi kredyt na dom, a mieszkanie się
            wynajmie. Rata wynosi 800 zł. Mieszkanie 3 pokojowe w takim położeniu, że
            spokojnie wynajmiemy za 1600 zł plus wszystkie opłaty.
              • plosiak Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 19:31
                To trzeba było mi dać 0,5 mln 3 lata temu. 3 lata temu skończyłem z żoną studia
                i zaczynaliśmy pracę. Kupiliśmy więc największe mieszkanie na jakie było nas
                stać, bo przypuszczaliśmy, że zacznie się bum mieszkaniowy. Teraz więcej
                zarabiamy, więc możemy myśleć o domu.
            • arkaszka1 Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 19:31
              chyba coś pomerdałeś w swoich obliczeniach, ok masz mieszkanie,
              jeśli je sprzedaż to nie będziesz miał czynszu z najmu a jeśli nie
              to wytłumacz mi jak za 200 tys chcesz kupić działkę i wybudować dom

              Jeśli jak podajesz kupiłeś mieszkanie za 150 tys to dlaczego uważasz
              że inni nie mają prawa kupić takiego mieszkania za 200tys, co się
              stało w ciągu tych 3 lat że mieszkania stały się 2x cenniejsze.
              --
              Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
              • plosiak Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 19:49
                arkaszka1 napisał:

                > chyba coś pomerdałeś w swoich obliczeniach, ok masz mieszkanie,
                > jeśli je sprzedaż to nie będziesz miał czynszu z najmu a jeśli nie
                > to wytłumacz mi jak za 200 tys chcesz kupić działkę i wybudować dom
                >
                > Jeśli jak podajesz kupiłeś mieszkanie za 150 tys to dlaczego uważasz
                > że inni nie mają prawa kupić takiego mieszkania za 200tys, co się
                > stało w ciągu tych 3 lat że mieszkania stały się 2x cenniejsze.


                A gdzie ja napisałem, że dom kupię za gotówkę ? Napisałem wyraźnie, że wezmę z
                żoną drugi kredyt. Jeśli zarzucasz komuś błąd logiczny, to przeczytaj 3 zdania
                ze zrozumieniem.

                Po drugie - nigdzie nie stwierdziłem, że jestem w stanie kupić działkę i
                wybudować dom za 200 tys. Po prostu - jeśli będzie nas stać na spłatę dwóch
                kredytów - to mieszkanie wynajmiemy i z czynszu będzie się spłacał pierwszy
                kredyt i część drugiego. A jeśli nie - to mieszkanie sprzedamy, bank dostanie
                swoje niewymagalne jeszcze raty, a my różnicę - czyli ok 150 tys. Osobiście
                wolałbym mieszkania nie sprzedawać, ale wszystkiego w życiu zaplanować się nie da.

                Po trzecie - gdzie ja napisałem, że inni nie mają prawa kupić mieszkania za 200
                tys ? Jak dla mnie, niech kupują za 20 tys, jeśli ktoś im sprzeda. Ale w moim
                mieście za takie mieszkania płaci się obecnie ok 300 tys. Jest tyle warte, ile
                ktoś za nie chce zapłacić. Długo się zastanawialiśmy z żoną nad lokalizacją.
                Mimo, że do centrum jedzie się samochodem z 5-10 minut, to jednak się opłacało.
                Wystarczyło poczytać o inwestycjach planowanych nieopodal. Uniwerek stawia
                kolejne gmachy - więc studentom mogę wynająć od ręki. Kilometr dalej powstaje
                największy hipermarket w mieście. Co także podnosi cenę. Ci, którzy kupili
                mieszkanie nieco taniej w okolicy nowobudowanej spalarni śmieci, raczej na tym
                nie zyskają.
                • arkaszka1 Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 19:59
                  czytałem, 800 zł raty to przy najbardziej wypasionym kredycie w CHF
                  daje ok 200 tys kredytu. Stąd ta kwota, budowa domu to min 300-400
                  tys + działka, więc musisz mieć kredyt na dużo wyższą kwotę, nie da
                  się niestety mieć ciaseczko i zjeść ciasteczko.

                  --
                  Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
                  • plosiak Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 20:19
                    arkaszka1 napisał:

                    > czytałem, 800 zł raty to przy najbardziej wypasionym kredycie w CHF
                    > daje ok 200 tys kredytu. Stąd ta kwota, budowa domu to min 300-400
                    > tys + działka, więc musisz mieć kredyt na dużo wyższą kwotę, nie da
                    > się niestety mieć ciaseczko i zjeść ciasteczko.
                    >

                    No to skoro czytałeś, to jesteś wtórnym analfabetą, albo nie potrafisz pojąć tak
                    skomplikowanych działań matematycznych jak dodawanie. Ale ja jestem cierpliwy,
                    więc jeszcze raz wytłumaczę:

                    1. 3 lata temu zakup mieszkania za 150 tys.
                    2. Dziś jest warte 300 tys (za tyle ludzie kupują, nie obchodzi mnie, czy ktoś
                    uważa je za warte mniej czy więcej - ja za tyle w moim mieście i w tej
                    lokalizacji otrzymam)
                    3. Różnica to 150 tys., bo bank weźmie przecież tę część, której nie spłaciłem.
                    Przez 3 lata część kredytu została spłacona - ale dla uproszczenie przyjmijmy,
                    że u mnie w kieszeni zostanie 150 tys.
                    4. Załóżmy że działka plus wybudowanie domu z wyposażaniem to 600 tys. Czyli
                    potrzebujemy kredyt na 450 tys, bo 150 będzie ze sprzedaży mieszkania. Rata ok
                    2200-2500 zł przy kredycie w CHF na 30 lat. Czyli dla dwójki ludzi po wybranych
                    z przemyśleniem studiach do przeżycia.
                    5. Druga opcja - nie sprzedajemy mieszkania. Czyli zostaje nam do spłaty kredyt
                    za mieszkanie 800 zł miesięcznie. Do tego drugi kredyt na 600 tys. (bo nie
                    dołożymy 150 tys. ze sprzedaży mieszkania). W zamian uzyskujemy miesięcznie 1500
                    zł na czysto z wynajmu, po odliczeniu pierwszej raty zostaje 700 zł. Rata za
                    kredyt 600 tys. w CHF to ok. 3000 zł. Przy założeniu, że miesięcznie jest 1500
                    zł dochodu z wynajmu mieszkania, raty kredytu to ok. 3800 zł, czyli różnica ok.
                    2300 zł. Więc miesięczne obciążenie takie same, ale zostaje mieszkanie. Jednak
                    do tego potrzebujemy większej zdolności niż do kredytu na 450 tys. I to też już
                    napisałem - że jeśli zdolność będzie, to mieszkania się nie sprzeda.
                    • arkaszka1 Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 24.08.08, 20:42
                      no to kolego wreszcie zrobiłeś co należy, podałeś sensowne
                      wyliczenie, z którym można się zgodzić. Przy tych kwotach które
                      możesz dostać za najem lepiej wziąć kredyt na całość domu. Aby
                      ładniej wyglądało dla banku, podpisz umowę na najem i niech ci
                      wpłacają na konto, banki lubią takie dodatkowe dochody ( łatwiej
                      dadzą ci kredyt na cały dom). Najlepiej gdyby zrobić to zanim
                      zaciągniesz kredyt na dom. Pokombinuj to się opłaca.



                      --
                      Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
                    • pklimas Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 25.08.08, 08:51
                      Dom z dzialka za 600.000 zl?
                      Tak, ale w okolicach Radomia czy Włoszczowej.
                      Za sama nieuzbrojana dzialke zaplacisz 250.000 m2.
                      Dodajac media, projekty i pozwolenia masz kolejne 20.000 zl.
                      Za 330.000 zl nie wybudujesz domu w stanie do zamieszkania, chyba ze
                      bedzie mial 80 m2 i bez garazu.
                      • anonymous1921 Re: Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? 25.08.08, 13:00
                        pklimas napisał:

                        > Dom z dzialka za 600.000 zl?
                        > Tak, ale w okolicach Radomia czy Włoszczowej.
                        > Za sama nieuzbrojana dzialke zaplacisz 250.000 m2.
                        > Dodajac media, projekty i pozwolenia masz kolejne 20.000 zl.
                        > Za 330.000 zl nie wybudujesz domu w stanie do zamieszkania, chyba ze
                        > bedzie mial 80 m2 i bez garazu.

                        Hm, a kto powiedział, że to nie będzie działka w okolicach Włoszczowej czy
                        Rucianego? Plosiak nigdzie nie pisał z jakiego jest miasta. :P
    • Gość: Andrzej Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.chello.pl 23.08.08, 15:58
      Oj, współczuję moim znajomym, którzy skończyli studia, mają 2-2,5 tys. na
      rękę... Żeby kupić mieszkanie w wielkiej płycie ok. 50 m kw., co kosztuje we
      Wrocku ok. 300 tys., będą musieli uzbierać ok. 30%, czyli ok. 100 tys.
      Jeśli młoda para ma wspólnie ok. 5 tys. zł na rękę co miesiąc, to powiedzmy, że
      oszczędzają co miesiąc połowę, 2,5 tys, no, powiedzmy rocznie 30 tys. Czyli
      muszą zbierać pieniążki 3 lata, by mieć szansę na kredyt. A przez trzy lata
      wynajmować mieszkanie, jeśli są spoza Wrocka...
    • bogulo2 Kończy się nagonka... 24.08.08, 12:34
      ...a kto kupił ten wtopił.

      Zawsze uważałem i uważać będę, że nie powinno udzielać się kredytów z ratą
      wyższą od 25% dochodów rodziny i na więcej niż 25 lat. Cóż - banki widocznie
      potrzebują analiz dziesiątków ekspertów by to pojąć.

      Podkreślam, drodzy bankowcy, że na innych (gorszych) warunkach kredyt jest
      stryczkiem na szyi, nie daje możliwości życia normalnego (wyjście do kina,
      restauracji, pubu, wyjazdu na wakacje), bo na nic przez 30-35 lat nie będzie w
      rodzinie pieniędzy, na nic oprócz raty, chleba i jak dobrze pójdzie to smalcu.


      --
      Moszna ZamekMoszna Stadnina Koni Moszna Skutery Tanie Skutery Części do Skuterów
    • Gość: klubie Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.eranet.pl 24.08.08, 17:55
      Moze i beda obnizki, a moze i nie. Wydaje mi sie jednak, ze dla osob
      potrzebujacych niewiele sie zmieni. Jezeli ktos ma male dochody po
      studiach to bedzie musial czekac na uzbieranie "wkladu wlasnego"
      czyli pomiedzy zamieszkaniem w swoim jego kieszen bedzie drenowana
      przez wynajem czy to pokoju czy mieszkania. Do wkladu wlasnego
      bedzie trzeba doliczyc jeszcze "wklad wlasny w wykonczenie
      mieszkania". Jak sami wiecie sa to nie male koszty, jezeli
      przeksztalcamy std developerski, w standard do zamieszkania.
    • Gość: Rychu Mieszkania nie będą tanieć IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:20
      nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż demograficzny
      czyli rocznik stanu wojennego. Gro tego rocznika zarobiło i zarabia
      pieniądze na wkłady własne w swoje mieszkanie czy to w Irlandii czy
      Anglii.Pensje w Polsce cały czas idą w górę. Średnio pensja brutto
      powinna wystarczać na 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania (taki
      przelicznik stosuje się w pozostałych państwach Europy i jest to
      przelicznik jak najbardziej zdrowy i racjonalny), a zatem np w
      takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
      Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
      10-15%!!!.
      Dodatkowo nie było u nas tak potężnego boomu budowlanego jak w
      Hiszpani gdzie czeka na zasiedlenie 1 mln mieszkań. U nas mieszkanie
      jest w dalszym ciągu towarem deficytowym i mocno porządanym. Boomu
      nie było bo poprzez wstrzymywanie planów zagospodarownia
      przestrzennego miast developerzy i wszyscy, którzy chcieli na
      mieszkaniach zarobić nie mogli uruchomić setek tysięcy nowych budów
      (przykład Hiszpani jest właśnie tego odwrotną sytuacją). I ta
      właśnie blokada uchroniła developerów od nadmiernej podaży i
      pogrzebała Waszą nadzieje na duże spadki cen. Dodatkowo w tym
      momencie firmy budowlane przeczuwając lekkie schłodzenie\korekte
      (bardzo płytką) na rynku wstzymują się z nowymi inwestycjami przez
      co nie generują nadmiernej podaży i nie dając żadnych szans,
      podkreślam, żadnych szans na większy spadek cen.
      Można liczyć się ze stabilizacją cen, a w bardzo optymistycznym
      wariancie ewentualne spadki po najwyżej 5%.
      Sami wszyscy czekacie na kupno - to widać po wpisach - jak dosłownie
      żebrzecie o nowe mieszkanie i po półrocznej,rocznej obserwacji
      dochodzicie do wniosku, że nie ma sensu czekać bo żadnych spadków
      cen nie będzie.
      Zresztą to widać po 2 kwartale gdzie ponownie akcja kredytowa banków
      przyspieszyła i jest na rekordowym poziomie. Musicie niestety
      zaakceptować obecne ceny i liczyć się z tym, że mieszkania nie maja
      szans tanieć a wręcz przeciwnie - w ciągu 2 lat mają 15% potencjał
      wzrostu!!!
      • Gość: ekspert wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 18:29
        1. zmywajacy gary w UK nie maja zwyczajnie kasy na mieszkania w Polsce - w ciagu
        ostatnich 2 lat kurs funta stracil do PLZ 30%+ - tak wiec realne zasoby gotowki
        naszych gastarbeiterow zmalaly o te sam procent
        2. wyz wyjechal zagranice i poki co wcale nie pali sie do powrotu do Polski -
        wracaja golodupce, ktorzy kariery tam nie zrobili - oni raczej nie maja za co
        mieszkania kupic
        3. owszem rosna pensje ale rownoczesnie rosna koszty utrzymania - polecam uwadze
        drozsza zywnosc, paliwa, ogrzewanie itp.
        4. kredyty drozeja - koszt obslugi kredytow rosnie - to rowniez ogranicza
        potencjalnych kupujacych
        5. przy obecnych cenach nieruchomosci - lepiej wyjechac zagranice i tam kupic
        mieszkanie za porownywalne pieniadze - wyjdzie taniej, mieszkanie w lepszym
        standarcie, z lepsza infrastruktura. Jak ktos lubi stac w korkach w Warszawie,
        Gdansku - to bardzo prosze - ale nie jest to najmadrzejsza decyzja.
        Mieszkania sa przewartosciowane min. 30%
        • Gość: Rychu. Re: wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:57
          I tu się mylisz - w tej chwili owszem wracają bo ze względu na
          osłabienie funta\umocnienie złotówki bardziej dla ludzi z wyzszym
          wykształceniem opłaca się znaleźć pracę w Polsce tym bardziej,że na
          rynku mamy głód pracowników. Angielski czy Irlandzki gastarbaiter
          przy najprostrzych pracach (choćby kuchnia, ale praca po 10-12
          godzin) był w stanie miesięcznie odłozyć od 5 do nawet 12 tysięcy. W
          skali rocznej daje to oszczędności rzędu od 60 do nawet 140 tysięcy
          złoty!!! Tak było mniej więcej półtora roku. To się zgadza. Wliczmy
          nawet Twój 30% spadek to roczny cięzki wysiłek daje oszczędności
          rzedu od 40 do nawet 100 tyś złoty. Oczywiście 100 tysięcy zarabiaja
          nieliczni. Ale wiem co piszę, bo wielu znajomych miałem w Anglii i
          Irlandii i wielu jeszcze tam pracuje.Wiem ile zarabiali.A zatem
          potencjał według statystyk jakie się podaje (700 tyś rodaków) to 700
          tyś wkładów, to 700 tyś mieszkań od zaraz. A mówimy tylko o suchych
          statystykach - mówi się, że gastarbajterów wyjechało nawet ponad 2
          mln. jeżeli wracają zapewniam Cię, że nie wracają z pustymi rękami.
          Każdy z nich przez rok,dwa lata pobytu był w stanie odłozyć od 25 do
          nawet 50% wkładu na własne mieszkanie w Polsce!!! To ogromny popyt.
          Koszty utrzymania rosną owszem - zwłaszcza szybko rosnące czynsze,
          które są w porównaniu z rynkiem europejskim niskie. potencjał
          wzrostu czynszu z wynajmu mieszkania w Polsce jest ogromny. Zresztą
          to już widać. To kolejny bodziec popytowy na rynku. Bo żaden Ziom
          nie będzie płacił frycowego komuś - woli pomęczyć się rok w Anglii
          (10-12 godzin pracy) wrócić i płacić na własne M.
          Przy obecnych cenach lepiej wyjechać i kupić nieruchomośc za
          granicą? A gdzie? W Londynie? A może w barcelonie, gdzie m
          kwadratowy mieszkania kosztuje nawet 8 tyś euro. Proszę nie podawać
          przykładu niemiec, bo w niemczech długo jeszcze legalnie Polacy
          pracowac nie będą. Proszę również nie podawać przykładów mniejszych
          miejscowości za granicą bo proporcjonalnie tak jak w Polsce, w
          miejscowościach takich zarabia się mniej i proporcjonalnie mniej
          kosztuje m kwadratowy mieszkania. Analogicznie ktoś kto mieszka w
          małym Polskim miasteczku i zarabia około 2,5 tyś brutto płaci za m
          kwadratowy mieszkania 5 tyś złoty. Tak jak wcześniej pisałem -
          miarodajnym wskaźnikiem siły nabywczej naszej pensji jest
          przelicznik 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania w miejscowości w
          której pracujesz. ktoś kto ma ten przelicznik niższy ma szczęście,że
          ma tak TANIE mieszkanie.
          Nawet dzisiaj opłaca się pracować W Anglii człowiekowi bez większego
          wykształcenia, który jest w stanie odłożyć miesięcznie 2 tyś złoty
          po przeliczeniu około 420 funtów (cięzko pracując czyli 10-12
          godzin) przez rok i wrócić z tymi pieniędzmi po roku jako wkład
          własny w mieszkanie w miasteczku 25-50 tyś gdzie m kwadratowy
          mieszkania kształtuje się na poziomie 4 tyś zł co daje za 50 m
          kwadratowe mieszkanie 200 tyś zł. jego wkład wyniesie zatem 12%.
          I są to skromne wyliczenia.
          Mieszkania nie mają szans stanieć - nie czrujcie się!!!
                • Gość: Rychu jak najbardziej na legalu. IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:31
                  podkreślam: 10-12 godzin dziennie. Ktoś kto jedzie do Londynu na
                  zmywak na pół czy nawet jeden etat jedzie po małe pieniądze i po co
                  najwyżej naukę języka.
                  Podałem przykład zarobków wiekszości moich znajomych. Na kuchni po
                  dwóch miesiącach np znajomy był w stanie przywieźć po niecałych 3
                  miesiącach prawie 25 tyś zł czystego zysku!!! był studentem, więc
                  dorabiał tylko w wakacje. Policzcie sobie jakie to daje mozliwości
                  odłożenia pieniędzy w ciągu roku. było to wprawdzie 2 lata temu ale
                  nawet jest to 90 tyś rocznie!!!! oczywiście ciężka praca- ale po to
                  sie tam jeździ. Wliczmy nawet dzisiejszy spadek kursu o 30% to dalej
                  są to roczne oszczędności 60 tyś złoty a za takie pieniądze w małym
                  miasteczku masz 1/3 mieszkania - po roku pracy,cięzkiej pracy.
                  Inny przykład: kolega( wprawdzie juz długo w anglii (ponad 6 lat) w
                  tej chwili praktycznie sam juz prowadzi knajpę (nie w Londynie)
                  zarabia 1000 funtów tygodniowo. Ciężka robota. Ale zaczynał od
                  ścierającego gówna i żygowiny studentów. jak wrócił do Polski to na
                  dzieńdobry kupił 2 mieszkania i wyremontował dom. To oczywiście
                  skrajny przykład.
              • Gość: ekspert Re: 450 funtów miesięcznie IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 19:23
                Rychu czy ty masz klopoty z liczeniem?
                Wczesniej napisales cos takiego:
                "Angielski czy Irlandzki gastarbaiter przy najprostrzych pracach (choćby
                kuchnia, ale praca po 10-12 godzin) był w stanie miesięcznie odłozyć od 5 do
                nawet 12 tysięcy."
                Przeliczajac to na PLZ - 1250 do 3000 funtow. Teraz piszesz juz o 450 funtach.....
                Mozesz wytlumaczyc skad te rozbieznosci?
                Masz jakies apartamenty do sprzedania i szukasz jelenia?
          • arkaszka1 Re: wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' 24.08.08, 19:18
            A więc to ty jesteś ten "tyś" o którym krążą legendy.

            Rodacy w UK zarabiaja teraz średnio 7-8 funtów na godzinę co daje
            możliwość zaoszczędzenia max 600-800 funtów. Poza tym nawet gdyby
            zaoszczędzili 50-100 tys, czego im życzę to raczej zaczną budować
            własne domy niż kupować wkłady w wypasionych apartamentowcach za 400
            tys, dlaczego, to proste, najwięcej naszych rodaków wyjechało z tkz
            Polski B i C i mają w d..pie takie ceny i twoje wyliczenia, mając do
            kupienia mieszkanie za 5 tys/m2 kupią w starszym bloku za 2-3tys lub
            wybudują dom za 2-3 tys m2.

            A mieszkania już tanieją, zobacz ilu chętnych znalazłeś na swoje
            apartamenty w zeszłym kwartale, niewielu prawda.
            --
            Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
            • Gość: Anastazy Re: wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' IP: *.2-0.pl 24.08.08, 22:40
              wszystko zależy, ile robisz. Mój szwagier dyma po ok 10 godzin
              dziennie (dawniej robił średnio po 14, ale mu szef nie pozwolił
              tyle, bo to kuźwa przesada:-) ); zarabiał przez większy czas ok
              7Ł/h, teraz został szefem kuchni w dużej pizzerii to mu jeszcze
              skoczy (nie dopytywałem, do ilu); 7 x 10 x 25 dni (tyle zakładam, że
              przepracuje w miesiącu po odliczeniu offów) = 1750Ł/miesiąc;
              mieszkanie kosztuje go 50 funtów tyg (pokój wynajmują z narzeczoną)
              = 200 f/miesiąc; żarcie minimalnie go kosztuje, bo je w robocie;
              czasem kupi jakiś ciuch, do PL rzadko przyjeżdża, więc de facto
              brutto wyciąga ok 1500 miesięcznie; po odliczeniu ok 30% na podatki
              i inne pierdoły (chyba dobry poziom założyłem) = 1000 funtów. Te
              założenia w przypadku tego gościa są dość ostrożne, zakładam, że
              teraz znacznie więcej zarabia. Na dodatek jego narzeczona zarabia
              trochę więcej, bo kelneruje w popularnej knajpie i mimo że to nie
              USA, to napiwki ma fajne. Odkładają więc razem 2000
              funtów/miesiąc=24000funtów rok, przy kursie 4,15 daje to ponadt 100
              000 rocznie, ale część kasy i tak wymienili w międzyczasie po
              lepszym kursie; taki wyrobników, jak oni, jest znacznie więcej (choć
              nie wszyscy tak odkładają [ale są tacy, co mają lepszą robotę i
              zarabiają znacznie lepiej], co więcej - nie wszyscy zamierzają
              wrócić) - myślę, że i tak zasobni wracający z Wysp stanowić będą
              znaczącą siłę popytową na rynku mieszkaniowym. I nawet, jeśli
              znaczna część zechce kupić/zbudować dom, to to odbije się na cenach
              materiałów i pośrednio wpłynie na wzrost cen mieszkań.
          • Gość: piter Re: wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:46
            świetną zrobiłeś kalkulację, możesz sobie tylko pomarzyć. Niestety, duża częśc
            rodaków nawet nie zamierza wracać do Polski, bo poczuli normalność.... więc na
            nich nie licz. Kupują sobie tam domy i mieszkania, sprawdż statystyki, rząd
            Tuska tylko namawiał, ale się nie udało, bo tu trzeba konkretów....
            A propos, żeby była jasność ja mieszkanie mam juz od dawna spłacone i bardzo by
            mi zależało na tym aby zdrożały, ale tak nie będzie. Obniżka około 30% murowana,
            sorry taki live...
          • Gość: Paweł Re: wszystko fajnie gdyby nie 'porzadane' IP: 213.17.169.* 26.08.08, 11:54
            Nawet jeśli taki gość po zmywaku w anglii przywiezie kasę na całe
            mieszkanie, a to rzadki przypadek, to powiedz mi jak je utrzyma, z
            pracy na zmywaku w Polsce? A jeśli przywiezie na 30% mieszkania to
            jaką będzie miał zdolność kredytową w Polsce, z pracy na zmywaku, bo
            przecież to robił za granicą i nic innego nie potrafi. Żeby do
            Polski wrócić trzeba sprawę 10 razy przemyśleć...
          • Gość: Anna Rychu, nie chrzan prosze! IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 20:49
            Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz!
            Sorry, ale czy ty czlowieku kiedykolwiek mieszkales w Irlandii czy
            UK? Mam sporo znajomych, ktorzy tam zyja. Jak im sie miesiecznie uda
            500 euro zaoszczedzic, to sa szczesliwi. Do tego polowa z nich sle
            kase rodzinie, i niewiele im zostaje. Koszty zycia w tych krajach sa
            tak wysokie, ze nawet przy rewelacyjnej przecietnej polskiej
            osobie/rodzinie nie udaje sie zaoszczedzic wiecej, niz 5-6 euro w
            skali roku.
            Troche wiecej sa w stanie zaoszczedzic ci, ktorzy jada i wegetuja.
            Ale uwierz, takie wegetowanie da sie wytrzymac, jesli jest sie
            studentem i jedzie sie na 2 miesiace. Jedzenie konserw, spanie w
            pokoju ze wspollokatorem i brak jakichkolwiek rozrywek (no, moze net
            czy tv), to tez guzik a nie zycie.
            Wiec twoja teoria o 100 tysiacach zaoszczedzonej kasy po prostu sie
            nie sprawdza!

            p.s. sama po 5 latach na obczyznie wrocilam do PL z dlugiem w
            postaci dwoch kredytow, w tym jednego studenckiego. Teraz dopiero
            staje na nogi, w Polsce. Najcenniejsze, co przywiozlam, to odwaga i
            doswiadczenie. Oby kiedys zaprocentowaly. ;)

            p.s.2 Kurs euro jest tak niski, ze wielu emigrantow powaznie sie
            waha nad inwestowaniem w PL, czy braniem kredytu. Ludzie czekaja na
            wzrost euro, na spadek cen mieszkan, na jakies mozliwosci.
      • Gość: aa Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: 212.180.166.* 24.08.08, 18:30
        a)akcja kredytowa - to sa kredyty refinansowe na splate juz
        zaciagnietych kredytow
        b)dobro deficytowe i poRZadane (ortografii sie naucz cieciu) - nie
        ma znaczenia jak jest pozadane. Wazna jest chec zakupu POPARTA
        MOZLIWOSCIAMI/SRODKAMI a tych nie ma przy obecnych cenach
        c)wiele osob z tego wyzu demograficznego juz ma swoje mieszkanai, a
        co jak wyz demograficzny zacznie odchodzic? ostra jazda w dol:) za
        10 lat mieszkanie jak w nrd za 1000 euro /m2:)

        M
          • Gość: Anastazy Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: *.2-0.pl 24.08.08, 22:54
            niż demograficzny zacznie na rynek pracy wchodzi dopiero za kilka
            lat - ludzi będzie ubywać, ale to perspektywa trochę dalsza - teraz
            mieszkania kupują i będą kupować roczniki 1980-86 - kilka solidnych
            milionów, z których część w ogóle nie wyjedzie za granicę (w
            odniesieniu do znaczących liczb, kto miał wyjechać, już wyjechał -
            teraz coraz więcej ludzi wraca, wielu wróci w ciągu kolejnych 10
            lat, m.in. z tych powodów, z jakich Brytyjczycy uciekają z Wysp) -
            oni będą kupowali mieszkania, i choć teraz będziemy mieć pewnie
            jakieś obniżki (już jest taniej), to potem znów będzie drożeć, potem
            spadnie, zdrożeje, itd - typowe na Zachodzie cykle. Zaklinanie
            rzeczywistości nic nie pomoże - nie będzie już nawet relatywnego
            powrotu do cen sprzed 2-3 lat
            • Gość: RysioPysio Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 23:02
              te cykle na Zachodzie zwiazane sa raczej z poziomem stop procentowych. Ostatnie
              rekordy cen padly wtedy gdy stopy byly niskie - teraz w calej Europie stopy
              raczej beda rosly - (rosnie inflacja) - podejrzewam, ze ceny mieszkan spadna....
              wystarczy wyjsc z domu - wszedzie wyspy ogloszen o sprzedazy mieszkan - nie
              pamietam wczesniej takiej sytuacji.
      • Gość: pogromca naganiczy Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 18:47
        > nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż
        demograficzny
        > czyli rocznik stanu wojennego.

        I co z tego, nie będzie ktedytów na 100% to wpływ tego wyżu na rynek
        nieruchomości będzie zerowy, go gołodupce nie dostaną kasy na
        mieszkanie. Do tego dochodzą wahania koniunktury gospodarczej,
        myślisz że dochody ludzi zawsze rosną w nieskończoność? Teraz
        gospodarka galopuje, ale kiedyś zwolni, spadnie dynamika wzrostu
        PKB, wzrośnie bezrobocie, zmniejszy się liczba jeleni chętnych do
        wzięcia kredytu. Przypomnij sobie początek tego stulecia.

        > takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
        > Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o
        jakieś
        > 10-15%!!!.

        A jak ty to policzyłeś i czemu nie o 30% lub 80%? Mieszkanie jest
        warte tyle ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. W tej chwili na
        rynku pierwotnym i wtórnym jest wystawionych na sprzedaż kilkaset
        tysięcy mieszkań i domów. Skoro ich ceny są niedoszacowane to czemu
        nikt się na nie nie rzuca?

        > Można liczyć się ze stabilizacją cen, a w bardzo optymistycznym
        > wariancie ewentualne spadki po najwyżej 5%.

        To w końcu są niedoszacowane czy przeszacowane, plączesz się w
        zeznaniach?

        > U nas mieszkanie
        > jest w dalszym ciągu towarem deficytowym i mocno porządanym.

        Zapomniałeś napisać, że jest deficyt 3 mln mieszań - setki tysięcy
        ludzi koczuje na dworcach i pod mostami.

        > (bardzo płytką) na rynku wstzymują się z nowymi inwestycjami przez
        > co nie generują nadmiernej podaży i nie dając żadnych szans,
        > podkreślam, żadnych szans na większy spadek cen.

        Nie martw się, JW Destruction nie będzie budować za mniej niż 50%
        zystku z inwestycji? Przyjdzie ktoś inny i postawi zadawalając się
        niższą marżą. Rynek nie lubi próżni.
      • Gość: delfin Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:53
        A jak to matołku wykombinował
        Przy twoich górnolotnych wyliczeniach m2 mieszkania w Berlinie
        powinien kosztować 9 tys E, W Wiedniu ok 7,5tys E, a kosztują
        poniżej 3 tys. W Pradze kupisz mieszkanie za 2 tys E, a dochody są
        podobne jak u nas. Stagnacja to już jest na rynku inaczej nie było
        by takiego wysypu żółtych banerów. Gdyby jak mówisz schłodzenie
        miało by być bardzo płytkie to nikt nie wstrzymywałby budów.
        Powiedz mi geniuszu kto zawiesza biznes na którym zarabia netto 25%
        ( wyniki JW i DD) mając w zanadrzu następne wzrosty o 15%, gdyby tak
        było to przy obniżeniu kosztów budowy i 18 miesięcznym okresie
        realizacji inwestycji trafili by na początek boomu i zarobili netto
        40%, czy znasz jakiś inny legalny sposób na zarobienie takich
        pieniędzy.
        Poczytaj sobie o czymś takim jak podaż i popyt, to nieważne ile osób
        chce kupić mieszkanie, ważne ile może na to sobie pozwolić. Czym
        wyższa cena tym mniejszy potencjalny popyt. Przy wyśrubowanych
        obecnie cenach ilość wybudowanych mieszkań tworzy nadwyżkę. Zgadnij
        co będzie jak ceny podskoczą zgodnie z twoją logiką o 15%, jeszcze
        mniejsza sprzedaż.
        No i co się stało z tymi kredytami w II kwartale, gdzie ta super
        sprzedaż, nie ma jej, a mieszkanka pną sie w górę i kredyty jeść
        wołają, a grunty za darmo się nie kupiło.
        Pamiętaj matołku, to klienci ustalaja cenę za jaką są gotowi kupić
        mieszkania a nie developerzy, gdyby było odwrotnie już mieszkania
        kosztowały by 10 tys ale EURO
      • Gość: piter Re: Mieszkania nie będą tanieć IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:41
        >a zatem np w
        > takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
        > Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
        > 10-15%!!!.

        Ceny mieszkań w Warszawie są porównywalne do domów w UK. Przy czym w Polsce
        wzrost PKB był głównie dzięki zawyżonym cenom mieszkań a nie faktycznie
        zwiększonej produkcji. Wniosek? Kiedyś ta bańka pęknie i wtedy będzie naprawdę
        boom i zgrzytanie zębów. A ceny niektórych nieruchomości osiągneły ceny mieszkań
        na Manhatanie, jak ktoś uważa że Polska to świetny kraj do robienia interesów,
        to niech się idzie leczyć. Biurokracja, łapówkarstwo, kolesiostwo to jest coś,
        co blokuje inwestycje zagraniczne w Polsce, jeszcze bardzo na długo... I do tego
        sztuczny boom na mieszkania, GPW, PLN/kontra waluty. Duzi tego świata wami
        manipulują a wy tego nie widzicie, tylko się nakręciacie, mądry Polak po szkodzie...
      • Gość: swoboda_t Rychu pisze bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:13
        1: Emigranci w dużej/większej części nie wrócą. Ci, co wrócą, w
        więksozści stać będize na niezły samochód. Na mieszkanie musieliby
        odkladać 10 lat żyjąc jak szczury. Wyliczenia są proste, nei chce mi
        się ichn powtarzać.

        2. Znaczna część wyżu otrzyma(ła) mieszkania w spadkach lub
        darowiznach - wśród moich zjaomych (jestem rodcznik 81) to chyba
        większość. Sam mam jedno mieszkanie zapisane i drugie mogę mieć,
        jeśli zechcę (póki co nie mam w tym interesu).

        3. Przleicnzik zarobków/cen jaki podałeś jest ałszywy - tak zły jak
        w Warszawie, Kraku czy Wrocławiu występuje tylko w najdroższych
        miesatch Europy (Londyn, Paryż, Barcelona), które - tak się
        przypadkiem składa - są stolicami swaitaq, a nie prowincjonalnymi,
        niedorozwiniętyumi miasteczkami jak w/w polskie. Przeciętny dla
        Europy wskaźnik to 1m=1pensja.

        Generalnie bzdury piszesz. Ale rozumiem - robiłbym tak samo, gdybym
        pracował u dewelopera i/lub zainwestował w mieszkania, a teraz nie
        mógł ich sprzedać (bystrzy inwestorzy sprzedawali rok temu).


        >>nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż
        demograficzny
        czyli rocznik stanu wojennego. Gro tego rocznika zarobiło i zarabia
        pieniądze na wkłady własne w swoje mieszkanie czy to w Irlandii czy
        Anglii.Pensje w Polsce cały czas idą w górę. Średnio pensja brutto
        powinna wystarczać na 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania (taki
        przelicznik stosuje się w pozostałych państwach Europy i jest to
        przelicznik jak najbardziej zdrowy i racjonalny), a zatem np w
        takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
        Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
        10-15%!!!.<<
      • mara571 Re: Mieszkania nie będą tanieć 25.08.08, 13:21
        nastepny przestawiciel mafii chcacej utrzymac wysokie ceny mieszkan i swoich
        zyskow sie odezwal.
        Wylicza naukowo, ze srednia pensja brutto powinna wystarczac na zakup 03-0,33
        mkw mieszkania i ze w zwiazku z tym mieszkania sa jeszcze niedowartosciowane.
        Zapomina tylko o jednym: ze sredniej pensji trzeba jeszcze przezyc i na to idzie
        w Polsce, kraju o stosunkowo niskim dochodzie na glowke ponad 70% do 100%
        dochodow. Biore tu pod uwage koszty jedzenia, dojazdu do pracy (niekoniecznie
        samochodem), niezbedne wydatki na odziez, uslugi telekomunikacyjne i na energie.
        W tej sytuacji 90 % obywateli nie moze sobie pozwolic na jakikolwiek kredyt
        mieszkaniowy jadajacy miesiecznie 40 % dochodow.
        Mieszkania w Polsce sa w chwili obecnej przewartosciowane. zarowno te ze starych
        zasobow jak i nowe deweloperskie.
        Za wysoka cene probuje sie ludziom sprzedac towar niskowartosciowy:
        male mieszkanie w budynku z 30-100 lokatorami na skraju miasta jest w Europie
        mieszkaniem socjalnym, czyli o niskim czynszu bardzo czesto refinansowanym przez
        gmine.
        Nie zgadzam sie tez ze stwiedzeniem, ze wyz demograficzny bedzie mial wplyw na
        popyt na mieszkania. Czesc urodzonych w tamtych latach juz nie mieszka w Polsce
        i nigdy do niej nie wroci tak jak moje dzieci.
        Czesc mlodych ludzi wyjechala za praca w ostatnich latach i wielu nich takze nie
        wroci do Polski nigdy.
        Wielu z tych ktorzy teraz pracuje zagranica buduje swoje domy we wsiach i malych
        miasteczach, oni twoimi klientami nie beda.
        A jako ze to byla generacja jedynakow sporo dzisiejszych 25-30 latkow dostanie
        mieszkanie babci lub dziadka.
        Do tego trzeba dodac, ze miliony POlakow nigdy nie bedzie stac na mieszkanie
        wlasnosciowe nawet w nastepnych pokoleniach: coraz rzadziej zdarza sie awans
        spoleczny i finansowy.
        Waszym ratunkiem moga ludzie, ktorzy zainwestuja w mieszkania na wynajem, ale
        oni tez beda czekac na spadki.
        Co do akcji kredytowej: banki nadal nie wyjasnily na co i komu udzielone tych
        kredytow: zakup nowych mieszakan, zakup starych, budowa domku czy modernizacja i
        rozbudowa starych domow jednorodzinnych.
        Problem maje teraz przede wszytkich twoi zleceniodawcy: na budowe pobrali
        kredyty i te trzeba splacic, a skoro nowe mieszkania sie nie sprzedaja wkrotce
        banki przejma te budynki.
        A tak na marginesie: tylko w Hiszpanii dewelopmerzy maja taka dominujaca pozycje
        na rynku nowych mieszkan. W Niemczech sa to albo pojedynczy inwestorzy albo
        banki. I jest taniej!!!


    • Gość: zz Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.gprs.plus.pl 24.08.08, 18:42
      Ludzie, tu nie chodzi o to, że kredyty powinny być udzielane na tyle, na ile
      ktoś uważa za słuszne. Banki chcą mieć zawsze zabezpieczenie kwoty, którą
      pożyczyły. Jeśli nie pożyczają 100 % cen mieszkań, to znaczy, że przewidują
      spadek tych cen. Chyba nie muszę dodawać, że zarządzający bankami zwykle lepiej
      wiedzą co robią w kwestii pieniędzy niż zwykli ekonomiczni ignoranci.
      • mara571 Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 25.08.08, 14:12
        zz banki niemieckie prawie nigdy nie pozyczaja 100% na dom czy mieszkanie.
        Raz jeden to zrobili, bo po zjednoczeniu rzad Kohla dal mozliwosci odpisu od
        podatku, jesli kupowano nieruchomosc na wynajem. Chodzilo o to, aby ciulacze z
        Zachodu sfinasowali odbudowe mieszkan na wschodzie.
        Skonczylo sie to katastrofa dla Bayerische Hipoteken Bank, ktory musial sie
        ratowac przed bankructwem fuzja z innym bankiem, wkoncu zostal wchoniety przez
        UniCredit.
        Taka jest zasada, dzieki ktorej nie ma nieszczesc. 30 -40 % wkladu wlasnego to
        regula, im wiecej tym lepiej, bo stopa procentowa kredytu maleje jesli wklad
        wlasny jest wiekszy wklad wlasnego.
    • Gość: Rychu Ale bidoków się zleciało na forum IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:13
      i ujadają bo mieszkania nie chcą tanieć. A napisz im argumentację za
      tym, że mieszkania nie będą tanieć to Cię najchętniej by powiesili.
      Taka prawda - mieszkania nie tanieją. Ile to juz te mieszkania Wam
      pospadały? Są jakies tam ruchy -1% - 3%. Ale cały czas jakoś średnia
      cena mieszkania rośnie.
      Mieszkania nie mają szans tanieć - zbyt duży popyt jest na nie a z
      pieniążkami czją się kolejni kupujący. Jeden patrzy na drugiego czy
      aby nie wystartuje przed nim. Wszyscy czekają w boksach, głodni
      mieszkań jak narkomani.
      Zadnych szans na tanie mieszkania nie ma. Srednia pensja rośnie,
      rośnie zatym średnia cena mieszkania, zgodnie z racjonalnym
      przelicznikiem 0,3-0,33 pensji za m kwadratowy mieszkania. A za
      najpóźniej pół roku pierwsze obniżki stóp procentowych i kolejny
      boom na rynku kredytów i kolejne rekordy cenowe mieszkań. Taka jest
      prawda. Nie zaklinajcie rzeczywistości bidoki, tylko kupujcie póki
      cenny jeszcze, podkreślam jeszcze nie zaczęły ponownie iść w górę.
      • Gość: piter Re: Ale bidoków się zleciało na forum IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:57
        Chłopie, aleś uparty. Pomyśl że przecież jest zawsze jakaś kwota która jest zbyt
        duża do tego co jest warty towar. Jest to możliwe, prawda? Dla ułatwienia, bo
        widze że masz problemy z rozumowaniem logicznym. Pomyśl sobie że ktoś chciałby
        ci sprzedać teraz zwykłe mieszkanie w bloku w cenie 100tyś za m2. Powiedziałbyć
        że jest to za dużo, prawda? I właśnie taki pułap ceny już osiągnęły. Jak nie
        rozumiesz, to poczytaj sobie o tym co się dzieje w stanach i w Hiszpanii. Jeśli
        myślisz że Polska to kraj mlekiem i złotem płynący, to naprawdę nie ma co
        dyskutować. W stanach jest miejsce do robienia biznesu i światowe mocarstwo, a w
        Hiszpani jest pogoda. A w Polsce? Rzesza krwiopijców, biada nam Polacy biada.
        Sami jesteśmy sobie winni tego co się będzie tu działo..
      • Gość: Rycha kolega Re: Ale bidoków się zleciało na forum IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.08.08, 22:23
        Pare przykladow:
        Japonia - lata 80, Tokyo bylo najdrozszym miastem swiata, Japonczycy mieli
        podobny wzrost cen mieszkan, wszyscy kupowali, te same argumenty: mieszkan jest
        za malo, nie ma ziemi,..jak im to "polecialo" to sie do dzisiaj nie moga
        pozbierac. BTW, w szczytowym momencie ceny do zarobkow byly nizsze niz w Polsce,
        oni naprawde nie maja za duzo ziemi. Polska to druga Japonia jeszcze nie jest.
        USA, Hiszpania - wszystko wiadomo.

        No ale Polak potrafi.

    • lisowski.piotr Strzał w kolano 24.08.08, 19:42
      Jest to kolejny strzał w kolano, kto teraz weźmie kredyt?
      Na 100% wartości brali Ci którzy nie mają wkładu własnego, więc teraz sprzedaż
      mieszkań stanie, bo kto kupi?

      Aby odłożyć 10% na mieszkanie w większej aglomeracji to trzeba przez rok
      odkładać po około 3 tyś miesięcznie - a za co żyć?
      • arkaszka1 Re: Strzał w kolano 24.08.08, 19:49
        a za co spłacać, jeśli nie możesz w rok odłożyć 30 tys 12*2,5 tys
        to jak chcesz spłacić kredyt 1700 PLN rata + 400 PLN czynsz +
        urządzenie mieszkania
        --
        Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
      • sls333 Re: Strzał w kolano 24.08.08, 20:08
        Ja wziąłem kredyt teraz...

        Sprzedałem moją kawalerską norę w płycie w moim kawalerskim średnim mieście za
        3500/m3 i kupiłem mieszkanie w Gdyni za 7800/m2 w nowym bloku z 2002. Wyszło mi
        jakoś 30% wkładu własnego.
        A na resztę kredyt i jakoś z żoną nie biedniejemy, bo teraz spłacamy swoje i
        płacimy jakieś 25% mniej niż za wynajem.
        Było nas stać na wynajem to stać nas na spłatę kredytu. A oszczędzonych 25% nie
        przejadamy, tylko połowę wydajemy na urządzenie się, a połowę odkładamy na
        nieprzewidywalne poślizgi życiowe.
      • mars60 Re: Strzał w kolano 25.08.08, 11:56
        Rozbuchana polityka kredytowa wielu banków doprowadziła do tego co
        mamy, czyli bańki spekulacyjnej w cenach mieszkań. Najwyższy czas
        żeby wrócić do normalności. Na rynku mieszkaniowym ceny zaczną się
        stabilizować na normalnym poziomie. Już teraz wielu deweloperów ma
        problem ze sprzedażą mieszkań i ta sytuacja będzie się pogłębiać tym
        bardziej że pojawiło się do sprzedaży wiele mieszkań
        spekulacyjnych...Deweloperom życzymy powodzenia w ich sprzedaży po
        obecnych cenach...
      • Gość: piter Re: Strzał w kolano IP: 213.17.162.* 27.08.08, 00:56
        niestety jak ktoś nie jest w stanie zaoszczędzić 10% na mieszkanie,
        to znaczy że może mieć problemy z jego spłacaniem. Jeśli teraz
        będzie miał wydatki na styk, to co zrobi jak mu się w rodzinie
        pojawi dziecko, niespodziewane wydatki itp.? 10% to jest bardzo
        mało....
    • Gość: warszawiak Właśnie sobie zrobiłem wycieczkę rowerem przez IP: *.aster.pl 24.08.08, 19:53
      ursynów kabaty i wilanów. W wilanowie na co drugim balkonie wielki baner
      SPRZEDAM z numerem telefonu. Na kabatach trochę mniej ale też wiszą ogłoszenia.
      Ceny mieszkań zostały wywindowane do nierealnych poziomów. Jeszcze 3 lata temu
      można było kupić mieszkanie na ursynowie za 3-4 tys/m2. Dziś właściciele chcą za
      nie po 10 tys/m2. Nikt rozsądny nie da pół miliona PLN za 50 metrów w bloku na
      zapyziałym ursynowie czy w nowym blokowisku na wilanowie. Ceny mieszkań muszą
      spaść i to o co najmniej 30%. Kto miał kupić mieszkanie już to zrobił w ciągu
      ostatnich 2-3 lat. Banki zaostrzają warunki wydawania kredytów. Pojawiły się
      mieszkania na rynku wtórnym kupowane przez spekulantów , którzy liczyli na
      szybki zysk. Podaż dziś przewyższa popyt. Deweloperzy maja coraz więcej
      niesprzedanych nowych mieszkań.
      Bańka mieszkaniowa pęknie u nas tak jak w Hiszpanii - to tylko kwestia czasu.
      5-10 lat i ceny wrócą do normalnych poziomów. I nie pisze tego bo chcę kupować
      mieszkanie. Mam gdzie mieszkać i nie planuję inwestycji mieszkaniowych, a jakbym
      miał dziś wydać milion PLN na 3-4 pokoje w bloku to już bym wolał wybudować
      sobie mały domek gdzieś pod Piasecznem.
    • Gość: hehe cene poleca w dol IP: 78.152.222.* 24.08.08, 20:20
      haha
      wycofanie kredytow na 100% to nic innego jak przygotowanie sie
      bankow na spadek cen; tak jak juz ktos wyzej napisal.

      identyczny krok poczynily banki na wyspach, m in abbey czyli
      santander ktory jako niemal ostatni na rynku wycofal oferte 100%,
      jakies kilka miesiecy temu.

      ciekawe tylko ktory polski bank zostanie northern rock nad wisla?
      moze dombank ktory dawal jeszcze nie tak dawno 130%?

      hehe
        • Gość: Zuzia Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 22:07
          Plosiak, z calym szacunkiem, ale sa ludzie, ktorzy potrafia zyc
          skromnie, i obejsc sie bez kredytow. Ja nigdy w zyciu nie wzielam
          zadnego kredytu, a zyje sobie normalnie. Jak mnie nie bylo stac na
          sprzet czy meble, to kupowalam uzywane. Nie pochodze z bogatej
          rodziny, nikt mi nic nie dal. Moi znajomi, moje roczniki zyja z
          kredytami. Jedni czuja sie z tym ok, inni niemal wegetuja. Ja moze
          nie posiadam wiele, ale zyje z pasja. Wole cos przezyc niz gromadzic
          przedmioty. Moi znajomi martwia sie czy starczy na rate, czy moga
          isc do kina, czy moze wakacje na kredyt. Ja natomiast nie mam
          wypasionego auta, mieszkam skromnie, ale zyje pieknie, bo stac mnie
          na moje pasje, na spontaniczne podroze do najdalszych zakatkow
          swiata. Ubolewam, ze wielu mlodych ludzi dalo sie wciagnac w jakas
          dziwna nagonke. Tak, jakoby mieszkanie (im lepsze, im drozsze),
          byloby wyznacznikiem sukcesu, osiagniec, jakosci zycia. Ja obserwuje
          wlasnie odwrotnosc. Ludzie zyja w mieszkaniach, na ktore ich nie
          stac. Jezdza samochodami, na ktore ich nie stac. Zaharowuja sie,
          traca pasje zycia, sa nerwowi, zestresowani. Studentom psychologii
          wroze dobra przyszlosc. Za pare lat przybedzie im pacjentow. ;)
      • Gość: swoboda_t Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:32
        "jak nie
        weźmiesz na raty to z pewnością nie odłożysz" - to bardzo zabawne co
        piszesz. Wszakże rata zawiera w sobie opłaty i oprocnetowanie, więc
        wychodzi drozej niż odkładanie na to samo. Ergo": stać cię na ratę,
        tot ym bardizej stać cię, żeby odłożyć. No, ale jak się chce mieć tu
        i teraz, a przy tym nie potrafi się zarządzać włąsnymi pieniędzmi,
        to tak jest. Szkoda, że takie podejście jest rozpowszechnione...


        P.S.: Mam kompa, samochód, odłożoną kasę na mieszkanie (z zakupem
        czekam na powrót cen ro rozsądnych poziomów) - nigdy niczego nie
        brałem na kredyt. Nie tylko da się, ale jest to bardzo przyjemne.
        Miałem jedno spotkanie z komornikiem, jak przyszedł po 100zł
        mandatu. Niespecjalnie mam ochotę myśleć o tym, że ktoś znów może
        chcieć przyjść po swoje pieniądze.
        • plosiak Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 25.08.08, 15:31
          Masz odłożone na mieszkanie. Zazdroszczę. Ja mimo pracy od kilku lat nie
          zdołałem odłożyć z pensji 300 tys. na mieszkanie. Poza tym takie odkładanie ma
          jeden słaby punkt, na który też nadział się mój znajomy. Zaradny gość, mieszkał
          z matką, skończył studia, miał niezłą pracę we Wrocławiu, a mieszkał w mniejszej
          miejscowości. Ale panicznie się bał kredytu. Jak ceny zaczęły iść w górę, my z
          żoną kupiliśmy mieszkanie. A on czekał i dalej odkładał. W efekcie po roku
          narzeczona "zmusiła" go do wyrażenia zgody na zakup mieszkania. Ale jego
          oszczędności nie starczyły na 50%, ale tylko na 25% wartości. Dlatego odkładać
          to sobie można na telewizor za 2k. No chyba, że ktoś zarabia miesięcznie 20-30k.
          Ale takich za dużo to nie ma.
          • tepl Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 25.08.08, 17:41
            Twój kolega realizował złą strategię jak na tamte czasy. Ale czasy
            się zmieniły. Teraz oszczędzanie w przypadku Twojego kolegi byłoby
            bardziej opłacalne, bo lokata daje póki co w stosunku rocznym ponad
            7% minus podatek, a ceny nieruchomości póki co spadają.
            Nie jest wykluczone, że za 2 lata jakiś inny Twój kolega będzie o
            Tobie opowiadał jako o tym, który wziął kredyt na dom w CHF, kiedy
            kurs był w dołku. Zamiast 600 tys. zł będziesz miał wtedy do
            spłacenia np. 800 tys zł., a jeśli wartość Twojej nieruchomości
            spadnie o ok. 15% do 500 tys.zł., to już w ogóle będziesz w plecy...
            A to wcale nie jest nierealnie pesymistyczny scenariusz.
        • Gość: Zuzia Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 21:56
          Swoboda, bardzo rozsadnie piszesz. Ja tez mam samochod, mieszkanie w
          budowie, na ktore juz wplacilam ok 60% wartosci, a na reszte mam
          jeszcze pieniadze na koncie.
          Kredyty nie sa dla mnie. Nie stac mnie, to nie kupuje, koniec
          kropka.
          A owszem, moglabym otrzymac kredyt na jakies 300 tys, ale po co???
          Nie musze miec od razu 3 pokoi, tylko dlatego, ze inni biora
          kredyty. Dlatego wybralam 32 metrowa kawalerke, z balkonem, w
          centrum srednio duzego miasta. Bede tam miec wszystko, co mi na
          dzien obecny potrzeba; moj wlasny kacik, garderobe, miejsce do
          spania i pracy, niemaly balkon, aneks kuchenny i lazienke wykoncze w
          dobrym guscie, z dobrych materialow. No i bede mogla spac spokojnie.
          Bedzie mnie stac na ukochane podroze i inne pasje. I bez nerwowego
          kalkulowania co miesiac. A kiedys moze poznam bogatego i madrego
          ksiecia z bajki, i wyjedziemy na bezludna wyspe, zeby tam zbudowac
          bambusowa chate. :D

          p.s. skad wogole pomysl na kredytowanie 100% wartosci? To juz nie
          jest rozsadne inwestowanie, ale desperackie ryzykanctwo...
    • titerlitury Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 24.08.08, 21:01
      Może to sa tylko zapowiedzi banków, bo ludzie czekając na zniżki cen
      przestali kupowac nieruchomości, a co za tym idzie brać kredyty.
      Zastój na rynku widac tez w wynikach za II kwartał, jakie
      opublikowały banki - sprzedaż hipotek znacznie poniżej prognoz.
      Te zapowiedzi i większej restrykcyjności mogą słuzyć "zachęceniu"
      klientów do brania kredytów teraz, gdy jeszcze możliwe jest
      otrzymanie 100% i ponad LTV.
      Nie oczekiwałabym znaczącej obniżki cen mieszkań, ale też jestem
      sceptykiem jeśli idzie o większą restrykcyjność w polityce
      kredytowej.
      Pamietna rekomendacja S, która miała skończyc raz na zawsze z
      kredytami w CHF na polskim rynku niczego w istocie nie zmieniła,
      kredyty mieszkaniowe we frankach nadal są dostępne, tylko banki
      zmieniły nieco sposób liczenia zdolności chetnych na franka.
    • Gość: piter Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości IP: *.aster.pl 24.08.08, 22:14
      A żeby była jasnośc dlaczego banki tak robią. Niedługo już złotówka będzie
      tanieć a mieszkania również więc banki nie chcą mieć ryzyka że będą miały takie
      problemy jakie były w USA. A wciąż namawiają na CHF, bo zarabiają na nich więcej
      dzięki przewalutowaniom, i to że jesli ktoś teraz weźmie z CHF a potem jego
      kredyt wzrośnie, mało ich to obchodzi.
      • plosiak Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 24.08.08, 23:34
        A dlaczego miałoby obchodzić bank, że rata wzrośnie ? Bank ma zarabiać na
        kredycie, a nie zachodzić w głowę, jak dogodzić kredytobiorcy. Jak frank
        poleciał w dół, to banki płakały, że dostają mniej w złotówkach ? Nie, bo były
        związane umową. Każdy myślący człowiek analizuje co mu się bardziej opłaca,
        mniej więcej co może się przydarzyć w przyszłości, jakie ma szansę na lepszą
        pracę itp. Choć i tak w części przypadków to się nie sprawdzi, bo np. ktoś
        rozpocznie głupią wojnę i wskaźniki ekonomiczne już nie będą takie jak w
        założeniach. Albo urodzą się czworaczki itp. Co nie oznacza, że nie trzeba się
        porządnie zastanowić.
        • wowo5 Re: Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości 25.08.08, 04:02
          Mieszkania juz tanieja i stanieja bardziej. Powody:
          1. Idzie spowolnienie gospodarcze - zaczelo sie w USA i juz sie
          rozszerzylo na UK, Niemcy, Hiszpanie, Danie, Japonie, Irlandie,
          Francje, Wlochy.
          2. Stopy procentowe rosna
          3. Zlotowka oslabnie w stosunku do euro i franka zwajcarskiego
          (deficyt rachunku bierzacego jest w Polsce wiekszy niz w USA w
          odniesieniu do GDP)
          4. Liczba ludnosci w Polsce nbedzie malala
          5. Wielu emigrantow nie wroci a ci co wroca albo juz maja mieszkania
          albo ich na nie nie bedzie stac
          6. Mieszkania tanieja w innych karajach
          7. Mieszkania nie tylko w stasunku do zarobkow juz w tej chwili sa w
          Polsce drozsze niz w Zachodniej Europie
          --
          "In Italy for 30 years under Borgias they had warfare, terror,
          murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da
          Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love -
          they had 500 years of democracy and peace, and what did that
          produce? The coockoo clock" (Orson Welles)
      • Gość: Zuzia Re: no to ceny nieruchomości dalej spadna IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 22:18
        Jak to kogo? Mnie stac. Na pewno nie jestem jedyna.
        Jakby mnie nie bylo stac, wynajmowalabym pokoj ze studentami, do
        momentu, az mialabym minimum te 30% wkladu wlasnego - i to tak
        mowie, gdyby sytuacja byla bez zadnej innej alternatywy.
        Zauwaz, ze ludzie pobrali kredyty czesto na duze i drogie
        mieszkania. Chodzi o rzekomy komfort (to kwestia dyskusyjna) i
        poczucie, ze "mi sie w zyciu powiodlo". Mi to wyglada na gonitwe
        szczurow, zeby innym szczurom pokazac, kogo na co stac.
        Do mnie regularnie dzwonia z mojego banku, z zapytaniem, czy nie
        chce kredyciku. Kredycik taki teraz modny...
        Gdyby faktycznie wiekszosci rozsadnych ludzi chodzilo o byt
        mieszkaniowy, o ta podstawowa potrzebe wlasnego kacika i spokoju -
        ludzie kupowaliby z rozwaga i z pewnoscia bez tak duzych kontrastow
        pomiedzy tym, na co ich stac, a tym, co oferuja banki czy
        deweloperzy.
        Nie stac mnie, to nie kupuje.
        Rozumiem tylko kredyty w wypadku gdy chodzi o wlasna edukacje,
        sytuacje podbramkowe (choroba itp) czy pierwsze kroki we wlasnej
        firmie. Kredytom konsumenckim mowie duze NIE. :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka