Dodaj do ulubionych

Koniec kredytów na 100 proc. nieruchomości

IP: 213.192.70.* 23.08.08, 13:52
No to niedługo kupie sobie mieszkanko, w bardzo dobrej lokalizacji o
przyzwoitej powierzchni 80m za 200tys.
Edytor zaawansowany
  • Gość: arkaszka IP: *.chello.pl 23.08.08, 15:07
    Jeśli ktoś nie ma 10%-20% nieruchomości, to jak on chce spłacić
    resztę, dobrze to powinno odsiać desperado biorących 100% kredytu na
    60% dochodu, mniej jelonków =spadek cen
  • Gość: arfer IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 24.08.08, 20:07
    A nie zastanawiałeś się nad taką sytuacją, że mogę mieć aktywa pozwalające nie tylko na sfinansowanie 20 % wkładu, ale całej nieruchomości, ale NIE CHCĘ nabywać jej za własną gotówkę ??

    Sztuczne przymuszanie do angażowania wkładu w ten sposób to zła ścieżka.
  • Gość: TES IP: 212.160.172.* 25.08.08, 09:42
    Arfer jesteś niespełny-a rozumu jeśli mając gotówkę na mieszkanie
    decydujesz się na kredyt. Z kredytem mieszkanie jest DWUKROTNIE
    DROŻSZE.
  • Gość: antek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:06
    Z kredytem mieszkanie jest tak tanie, że nawet jeśli ktoś zarabia 3tyś zł to go stać na jego zakup
  • anonymous1921 25.08.08, 12:53
    Gość portalu: TES napisał(a):

    > Arfer jesteś niespełny-a rozumu jeśli mając gotówkę na mieszkanie
    > decydujesz się na kredyt. Z kredytem mieszkanie jest DWUKROTNIE
    > DROŻSZE.

    Na inwestycjach to się chyba nie bardzo znasz, co? Ja wychodzę znacznie lepiej
    mając zainwestowane pieniądze, które miałem przeznaczone na dom (ok. 80%
    wartości nieruchomości). Spłacając kredyt mam 2-3 razy tyle kasy z inwestycji
    dodatkowo, np. w miesiącu mam z % od inwestycji dochód w wysokości 3 rat
    kredytu, jak Ci się wydaje, co bym miał jakbym wyłożył tą kasę na nieruchomość?
  • Gość: kloss IP: 195.242.183.* 18.09.08, 17:39
    Bzdura, kredyt hipoteczny to najtańszy możliwy kredyt. Mając gotówkę możesz
    wpakować to na lokaty, które obecnie mają praktycznie takie samo oprocentowanie
    jak kredyt hipoteczny. Tym samym mieszkanie samo Ci się spłaci, a za 30 lat
    będziesz jeszcze miał kapitał który włożyłes (co prawda będzie mniej warty ale i
    tak do przodu).
  • mara571 25.08.08, 12:42
    rozumiem, ze masz nadzieje, ze twoje aktywa przyniosa ci w nastepnych latach
    procentowo wyzszy zysk anilzeli koszty kredytu.
    Pisze celowo koszty kredytu, bo trzeba uwzglednic wszystkie koszty lacznie z
    dwukrotnym wpisem do ksiegi notarialnej.
  • Gość: nina IP: *.acn.waw.pl 25.08.08, 13:45
    co to jest dwukrotny wpis do ksiegi notarialnej? Chyba KW masz na
    mysli. Gwoli scislosci taki wpis kosztuje 200 zł.

    A co do kredytu, to rozumiem podejscie osoby w wczesniejszego wpisu.
    KIedy masz w perspektywie wplacenie 10-20% wartosci nieruchomosci i
    zostawienie sobie zerowych oszczednosci, to warto sie zastanowic, co
    jest lepsze. Rezerwa finansowa daje mozliwosc zabezpieczenia sie na
    wypadek nieprzewidzianych wypadkow, utraty pracy itd. Gotowka jest
    zawsze najcenniejszym aktywem, bo ma najwyzsza płynność.
  • mara571 25.08.08, 15:42
    Zgadza sie KW.
    Cieszy mnie, ze teraz to tak malo. Ja musialam jeszcze zaplacic 1% sumy kredytu
    jako tzw podatek od wzbogacenia.
  • Gość: gracz IP: *.centertel.pl 26.08.08, 23:50
    podatek od wzbogacenia to zdaje się funkcjonował w grze monopoly?
  • mara571 27.08.08, 10:18
    nie w monopoly ale w PRL.
    Przy oddaniu budynku do uzytku trzeba bylo zaplacic 1% wartosci domu jako
    podatek, zwany potocznie od wzbogacenia. Zaplacone wczesniej przy pobieraniu
    kredytu 1% bylo odliczane.
    PRL tez miala swoje specjalne podatki, np wyrownawczy.
  • mike-great 24.08.08, 21:56
    :-)
  • Gość: poteflon IP: *.chello.pl 23.08.08, 15:41
    W końcu! Przecież to nienormalna sytuacja że każdy gołodupiec, który nie jest w stanie odłożyć nawet 5% wartości mieszkania, może sobie brać kredyt i w owczym pędzie kupować mieszkania po kosmicznych cenach.
  • Gość: Martika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 02:32
    Wzięłam kredyt 110% nieruchomości 2 lata temu we franku. Mogłam
    sprzedać mieszkanie ale wolałam wysoki kredyt. W ciagu 2 lat rata
    spadła mi o 400 zł, a kwotę wynajmu (mimo, że na rynku podskoczyła)
    utrzymałam na takim samym poziomie. Czyli już mam właściwie
    samograja. Mam w nosie czy ceny mieszkań pójdą w górę czy w dół.
    Wiadomość o ograniczeniach w kredytach jest dla mnie super (więcej
    będzie chętnych do wynajmowania bo nie będzie ich stać na kupno) i
    może nawet spaść wartość mojego domu. Mnie to nie interesuje, bo od
    2 lat mieszkam w ludzkich warunakch, a nie w blokowisku, a to ma też
    wartość. Mam ładny dom, piekny ogród i własny kawałek nieba, a wy
    gdybajcie sobie dalej i starajcie sobie wmówić, że ja jestem głupia
    bo wzięłam kredyt, a nie wy mało zaradni bo dalej wynajmujecie
    mieszkanie (i dajecie waszą kasę na mój dom).
  • 12jarek12 23.08.08, 15:52
    szkoda tych ludzi którzy dali się ubrać w kredyt. Kupili coś ze dwa
    razy przewartościowane i będą to musieli spłacać przez 30 lat.
    A takie głupawe portale jak ten jeszcze nakręcały tą histerię
  • Gość: JURAS IP: *.icpnet.pl 24.08.08, 16:37
    aleś TY matoł. Skąd ludzie mieli miec na mieszkanie 200-250tys zł.
    Ską? Od Ciebie palancie?
  • Gość: diakon IP: *.chello.pl 24.08.08, 17:27
    a co ty chcesz w Warszawie kupić za 200-250 tys - 25 metrową klitę
    Właśnie oto chodzi żeby za 200-250 tys można było kupić małe 40-50
    metrowe mieszkanko, jak się zadłużać to przynajmniej na cś
    sensownego.
  • Gość: prawda IP: 212.160.172.* 25.08.08, 09:51
    JURAS to ty jesteś matoł. Gdyby np nie przydzielano kredytów na
    mieszkania to wartość tych mieszkań byłaby kolosalnie niższa.
    Metr kwadratowy mieszkania wachałby się przy polskich zarobkach w
    granicach 1500-2500 za metr. Rozdawanie kredytów oznacza wzrost cen
    mieszkań, a dodatku drugie tyle trzeba oddać bankowi w formie
    odsetek.
  • plosiak 24.08.08, 18:20
    Buahahahahahaha.

    Kupiłem mieszkanie z żoną 3 lata temu za 150 tys, dziś jest warte 300 tys.
    Wzięliśmy kredyt na 100% wartości nieruchomości. Według Ciebie jestem w plecy.
    Według mnie nieźle zarobiłem. Nawet jeśli wartość spadnie, to max to 250 tys.
    Więc i tak będę ostro do przodu. CHF w tym czasie poleciał o 25%, więc rata jest
    odczuwalnie niższa. I oczywiście wbrew debilnym postom powyżej nie stanowi 60%
    dochodu, bo takiego kredytu żaden bank nie udzieli.

    Moim zdaniem banki powinny pożyczać dalej na zakup całego mieszkania. Skąd
    młodzi ludzie mają mieć odłożone 100 tys ? Czy chociażby 50 tys ? Lepiej te
    pieniądze zainwestować w siebie. A później rata już nie jest taka duża, jak się
    ludzie rozwijają i zarabiają coraz lepiej.

    Dostrzegam na tym forum całą rzeszę zaklinaczy rzeczywistości. Czekajcie sobie,
    może mieszkania spadną o te 20-30%, a może zdrożeją o kolejne 10%. Nikt tego nie
    wie, wszystko jest oparte na prognozach, które sprawdzić się nie muszą. Jakoś
    nie słyszałem, żeby ktoś 4 lata temu trąbił, że mieszkania w ciągu 2-3 lat pójdą
    o ponad 100% do góry. Więc skoro teraz większość wieszczy spadek cen, wcale nie
    znaczy, że tak będzie.
  • Gość: afd IP: *.bredband.comhem.se 24.08.08, 18:54
    Ale mieszkasz w tym mieszkaniu ? czy mieszkasz gdzie indziej a to chcesz sprzedac z zyskiem?

  • plosiak 24.08.08, 19:09
    Mieszkam póki co. Niedługo bierzemy kredyt na zakup domu, w zależności od
    kondycji finansowej albo mieszkanie sprzedamy i będziemy ok 150 tys zł mieli na
    nim zarobku, albo jeśli damy radę będzie drugi kredyt na dom, a mieszkanie się
    wynajmie. Rata wynosi 800 zł. Mieszkanie 3 pokojowe w takim położeniu, że
    spokojnie wynajmiemy za 1600 zł plus wszystkie opłaty.
  • Gość: żadne zysk IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 19:19
    Trzeba było od razu wbijać się w dom zamiast w mieszkanie. Co z tego
    że zystałeś 2 razy na mieszkaniu, skoro stracisz dwukrotnie kupując
    teraz dom (ceny domów poszły w górę wraz z mieszkaniami).
  • plosiak 24.08.08, 19:31
    To trzeba było mi dać 0,5 mln 3 lata temu. 3 lata temu skończyłem z żoną studia
    i zaczynaliśmy pracę. Kupiliśmy więc największe mieszkanie na jakie było nas
    stać, bo przypuszczaliśmy, że zacznie się bum mieszkaniowy. Teraz więcej
    zarabiamy, więc możemy myśleć o domu.
  • arkaszka1 24.08.08, 19:31
    chyba coś pomerdałeś w swoich obliczeniach, ok masz mieszkanie,
    jeśli je sprzedaż to nie będziesz miał czynszu z najmu a jeśli nie
    to wytłumacz mi jak za 200 tys chcesz kupić działkę i wybudować dom

    Jeśli jak podajesz kupiłeś mieszkanie za 150 tys to dlaczego uważasz
    że inni nie mają prawa kupić takiego mieszkania za 200tys, co się
    stało w ciągu tych 3 lat że mieszkania stały się 2x cenniejsze.
    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • plosiak 24.08.08, 19:49
    arkaszka1 napisał:

    > chyba coś pomerdałeś w swoich obliczeniach, ok masz mieszkanie,
    > jeśli je sprzedaż to nie będziesz miał czynszu z najmu a jeśli nie
    > to wytłumacz mi jak za 200 tys chcesz kupić działkę i wybudować dom
    >
    > Jeśli jak podajesz kupiłeś mieszkanie za 150 tys to dlaczego uważasz
    > że inni nie mają prawa kupić takiego mieszkania za 200tys, co się
    > stało w ciągu tych 3 lat że mieszkania stały się 2x cenniejsze.


    A gdzie ja napisałem, że dom kupię za gotówkę ? Napisałem wyraźnie, że wezmę z
    żoną drugi kredyt. Jeśli zarzucasz komuś błąd logiczny, to przeczytaj 3 zdania
    ze zrozumieniem.

    Po drugie - nigdzie nie stwierdziłem, że jestem w stanie kupić działkę i
    wybudować dom za 200 tys. Po prostu - jeśli będzie nas stać na spłatę dwóch
    kredytów - to mieszkanie wynajmiemy i z czynszu będzie się spłacał pierwszy
    kredyt i część drugiego. A jeśli nie - to mieszkanie sprzedamy, bank dostanie
    swoje niewymagalne jeszcze raty, a my różnicę - czyli ok 150 tys. Osobiście
    wolałbym mieszkania nie sprzedawać, ale wszystkiego w życiu zaplanować się nie da.

    Po trzecie - gdzie ja napisałem, że inni nie mają prawa kupić mieszkania za 200
    tys ? Jak dla mnie, niech kupują za 20 tys, jeśli ktoś im sprzeda. Ale w moim
    mieście za takie mieszkania płaci się obecnie ok 300 tys. Jest tyle warte, ile
    ktoś za nie chce zapłacić. Długo się zastanawialiśmy z żoną nad lokalizacją.
    Mimo, że do centrum jedzie się samochodem z 5-10 minut, to jednak się opłacało.
    Wystarczyło poczytać o inwestycjach planowanych nieopodal. Uniwerek stawia
    kolejne gmachy - więc studentom mogę wynająć od ręki. Kilometr dalej powstaje
    największy hipermarket w mieście. Co także podnosi cenę. Ci, którzy kupili
    mieszkanie nieco taniej w okolicy nowobudowanej spalarni śmieci, raczej na tym
    nie zyskają.
  • arkaszka1 24.08.08, 19:59
    czytałem, 800 zł raty to przy najbardziej wypasionym kredycie w CHF
    daje ok 200 tys kredytu. Stąd ta kwota, budowa domu to min 300-400
    tys + działka, więc musisz mieć kredyt na dużo wyższą kwotę, nie da
    się niestety mieć ciaseczko i zjeść ciasteczko.

    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • plosiak 24.08.08, 20:19
    arkaszka1 napisał:

    > czytałem, 800 zł raty to przy najbardziej wypasionym kredycie w CHF
    > daje ok 200 tys kredytu. Stąd ta kwota, budowa domu to min 300-400
    > tys + działka, więc musisz mieć kredyt na dużo wyższą kwotę, nie da
    > się niestety mieć ciaseczko i zjeść ciasteczko.
    >

    No to skoro czytałeś, to jesteś wtórnym analfabetą, albo nie potrafisz pojąć tak
    skomplikowanych działań matematycznych jak dodawanie. Ale ja jestem cierpliwy,
    więc jeszcze raz wytłumaczę:

    1. 3 lata temu zakup mieszkania za 150 tys.
    2. Dziś jest warte 300 tys (za tyle ludzie kupują, nie obchodzi mnie, czy ktoś
    uważa je za warte mniej czy więcej - ja za tyle w moim mieście i w tej
    lokalizacji otrzymam)
    3. Różnica to 150 tys., bo bank weźmie przecież tę część, której nie spłaciłem.
    Przez 3 lata część kredytu została spłacona - ale dla uproszczenie przyjmijmy,
    że u mnie w kieszeni zostanie 150 tys.
    4. Załóżmy że działka plus wybudowanie domu z wyposażaniem to 600 tys. Czyli
    potrzebujemy kredyt na 450 tys, bo 150 będzie ze sprzedaży mieszkania. Rata ok
    2200-2500 zł przy kredycie w CHF na 30 lat. Czyli dla dwójki ludzi po wybranych
    z przemyśleniem studiach do przeżycia.
    5. Druga opcja - nie sprzedajemy mieszkania. Czyli zostaje nam do spłaty kredyt
    za mieszkanie 800 zł miesięcznie. Do tego drugi kredyt na 600 tys. (bo nie
    dołożymy 150 tys. ze sprzedaży mieszkania). W zamian uzyskujemy miesięcznie 1500
    zł na czysto z wynajmu, po odliczeniu pierwszej raty zostaje 700 zł. Rata za
    kredyt 600 tys. w CHF to ok. 3000 zł. Przy założeniu, że miesięcznie jest 1500
    zł dochodu z wynajmu mieszkania, raty kredytu to ok. 3800 zł, czyli różnica ok.
    2300 zł. Więc miesięczne obciążenie takie same, ale zostaje mieszkanie. Jednak
    do tego potrzebujemy większej zdolności niż do kredytu na 450 tys. I to też już
    napisałem - że jeśli zdolność będzie, to mieszkania się nie sprzeda.
  • arkaszka1 24.08.08, 20:42
    no to kolego wreszcie zrobiłeś co należy, podałeś sensowne
    wyliczenie, z którym można się zgodzić. Przy tych kwotach które
    możesz dostać za najem lepiej wziąć kredyt na całość domu. Aby
    ładniej wyglądało dla banku, podpisz umowę na najem i niech ci
    wpłacają na konto, banki lubią takie dodatkowe dochody ( łatwiej
    dadzą ci kredyt na cały dom). Najlepiej gdyby zrobić to zanim
    zaciągniesz kredyt na dom. Pokombinuj to się opłaca.



    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • plosiak 24.08.08, 20:46
    Niestety kolego, ale to już wynikało z wcześniejszych postów. Ale specjalnie dla
    wybranych rozpisałem :) Tylko trzeba mieć jeszcze taką zdolność na 2 kredyty :)
    Ale pracujemy na to, żeby była :D
  • arkaszka1 24.08.08, 21:01
    nie ma co się unosić, pisałeś mało przejrzyście, ale nie wracajmy
    do tego:) tym właśnie piszę, to się nazywa pompowaniem zdolności,
    rata najmu wlicza ci się w dochód... i daje zdolność.
    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • Gość: mmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 00:15
    Araszka, nie ma co sie unosic, wczesniej Plosiak pisal przejrzyscie i
    zrozumiale. Raczej nie powinnas sie chwalic tym, ze zrozumialas dopiero wersje
    "for dummies".
  • pklimas 25.08.08, 08:51
    Dom z dzialka za 600.000 zl?
    Tak, ale w okolicach Radomia czy Włoszczowej.
    Za sama nieuzbrojana dzialke zaplacisz 250.000 m2.
    Dodajac media, projekty i pozwolenia masz kolejne 20.000 zl.
    Za 330.000 zl nie wybudujesz domu w stanie do zamieszkania, chyba ze
    bedzie mial 80 m2 i bez garazu.
  • anonymous1921 25.08.08, 13:00
    pklimas napisał:

    > Dom z dzialka za 600.000 zl?
    > Tak, ale w okolicach Radomia czy Włoszczowej.
    > Za sama nieuzbrojana dzialke zaplacisz 250.000 m2.
    > Dodajac media, projekty i pozwolenia masz kolejne 20.000 zl.
    > Za 330.000 zl nie wybudujesz domu w stanie do zamieszkania, chyba ze
    > bedzie mial 80 m2 i bez garazu.

    Hm, a kto powiedział, że to nie będzie działka w okolicach Włoszczowej czy
    Rucianego? Plosiak nigdzie nie pisał z jakiego jest miasta. :P
  • plosiak 25.08.08, 15:21
    Mieszkam w Szczecinie. 38 mln Polaków nie mieszka w stolycy
  • Gość: AntyPolityk IP: 213.192.70.* 24.08.08, 22:33
    buhahahha
    nawet mój pies wiedzą że kłamiesz
  • Gość: Andrzej IP: *.chello.pl 23.08.08, 15:58
    Oj, współczuję moim znajomym, którzy skończyli studia, mają 2-2,5 tys. na
    rękę... Żeby kupić mieszkanie w wielkiej płycie ok. 50 m kw., co kosztuje we
    Wrocku ok. 300 tys., będą musieli uzbierać ok. 30%, czyli ok. 100 tys.
    Jeśli młoda para ma wspólnie ok. 5 tys. zł na rękę co miesiąc, to powiedzmy, że
    oszczędzają co miesiąc połowę, 2,5 tys, no, powiedzmy rocznie 30 tys. Czyli
    muszą zbierać pieniążki 3 lata, by mieć szansę na kredyt. A przez trzy lata
    wynajmować mieszkanie, jeśli są spoza Wrocka...
  • Gość: kuba IP: *.customer.alfanett.no 23.08.08, 22:14
    > Żeby kupić mieszkanie w wielkiej płycie ok. 50 m kw., co kosztuje > we Wrocku ok. 300 tys.

    Tyle to kosztowało. I już nigdy nie będzie tyle kosztować. Za trzy lata odłożą te 100 tysięcy i to będzie co najmniej 50% wartości mieszkania (a może i nawet więcej) - a wtedy kredyt to bułka z masłem.
  • wowo5 23.08.08, 23:10
    jw.
    --
    "In Italy for 30 years under Borgias they had warfare, terror,
    murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da
    Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love -
    they had 500 years of democracy and peace, and what did that
    produce? The coockoo clock" (Orson Welles)
  • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.08, 18:38
    Jak w trzy lata zarabiając miesięcznie (jak w przykładzie) 5 tyś na rękę odłożyć
    w trzy lata 100tyś? Zdradź mi ten sekret.
    Zauważ że czyni to 180tyś dochodu netto w trzy lata, a osoby te nie mają gdzie
    mieszkać!
    W chwili obecnej wynajem własnej klitki w jakimkolwiek dużym mieście (wspomniany
    Wrocław) to 1000 zł + opłaty (załóżmy że skromne i razem mamy 1300zł), więc na
    same mieszkanie te osoby wydadzą w trzy lata 46800.
    Muszą też jeść, ubierać się, jeździć komunikacją miejską (bo z oszczędności nie
    kupili samochodu) itd.
  • Gość: mamisynek IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 18:57
    Jak to jak? Mieszkasz z mamusią albo babcią i odkładasz nawet 150!
    Jak nie lubisz mieszkać z mamusią lub babcią to mieszkasz z
    kumplami ;) Jeden pokój wychodzi taniej niż cała chałupa...
  • Gość: Tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.08, 22:46
    Przypominam że masz żonę to raz, więc pokój u mamusi to raczej nie to.
    Dwa 1kPLN to teraz kosztuje kawalerka, a nie luksusy.
  • pklimas 25.08.08, 08:53
    W Polsce dosc popularne jest mieszkanie z mamusia i kotem.
    Konto bankowe tez moze miec wspolne.
  • Gość: arbajter IP: *.static.qsc.de 24.08.08, 22:59
    > 50 m kw., co kosztuje we Wrocku ok. 300 tys.
    Tyle kosztowało kiedyś.
    Teraz 350 tys.
  • bogulo2 24.08.08, 12:34
    ...a kto kupił ten wtopił.

    Zawsze uważałem i uważać będę, że nie powinno udzielać się kredytów z ratą
    wyższą od 25% dochodów rodziny i na więcej niż 25 lat. Cóż - banki widocznie
    potrzebują analiz dziesiątków ekspertów by to pojąć.

    Podkreślam, drodzy bankowcy, że na innych (gorszych) warunkach kredyt jest
    stryczkiem na szyi, nie daje możliwości życia normalnego (wyjście do kina,
    restauracji, pubu, wyjazdu na wakacje), bo na nic przez 30-35 lat nie będzie w
    rodzinie pieniędzy, na nic oprócz raty, chleba i jak dobrze pójdzie to smalcu.


    --
    Moszna ZamekMoszna Stadnina Koni Moszna Skutery Tanie Skutery Części do Skuterów
  • Gość: Kuba IP: *.chello.pl 24.08.08, 17:07
    Czytam te wpisy i ręce opadają. Wygląda na to że nikt z Was nie posiada własnego
    M i desperacko liczy na kosmiczne obniżki. W samym Wrocławiu brakuje na ten
    moment 30 tyś mieszkań - raport oficjalny urzędu miasta. Sytuacja z kredytami
    może mieć wpływ na poziom cen i niewykluczona jest obniżka ale nie do takiego
    poziomu jak opisane powyżej. Niestety taki poziom cen ajk 4-5 lat temu już nie
    wróci.
  • ebiznes24eu 24.08.08, 17:17
    brakuje 30 tys. mieszkań ? Chyba tych tanich. W Polsce jest dużo mieszkań.
    Wystarczy popatrzeć ile jest nie sprzedanych na rynku wtórnym i pierwotnym.
    --
    ----------------------------------------------
    www.e-biznes24.eu -
    polecam oraz
    www.zlotemysli.pl/ciekaweebooki/
  • Gość: begbie IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 24.08.08, 18:43
    właśnie wróciłem z Polski. Nigdy nie widziałem tylu pustostanów. A także tylu ogłoszeń o domach, mieszkaniach i działkach na sprzedaż. Jakoś tego nikt nie chce kupować. To znaczy: nie potrzeba tylu nieruchomości, jest ich zbyt wiele. Trzeba będzie poobniżać ceny żeby to upchnąć.
  • plosiak 24.08.08, 18:54
    Tak to jest ziomuś. Pojechałeś na zmywak do uk, funt poleciał, przyjechałeś w
    odwiedziny, a tu zonk. Nie stać cię na zakup mieszkania, Polacy zarabiają coraz
    więcej i ich stać, więc wypisujesz brednie na forum, licząc na cud i spadek cen
    nieruchomości.
  • ebiznes24eu 24.08.08, 20:03
    ty też piszesz brednie. Gdzie te tłumy zarabiających Polaków walących po
    mieszkania ? Podwyżki płac zostały zeżarte przez rosnącą inflację.
    --
    ----------------------------------------------
    www.e-biznes24.eu -
    polecam oraz
    www.zlotemysli.pl/ciekaweebooki/
  • plosiak 24.08.08, 20:30
    Jak dostałeś 5 zł podwyżki, to ci inflacja może i zjadła. Ale wśród moich
    znajomych na przestrzeni ostatnich 2-3 lat jest dostrzegalny ok. 50 % wzrost
    wynagrodzeń. Więc jest duża różnica. Poza tym coraz więcej ludzi stać na zakup
    mieszkania - bo kończą studia i dostają sensowne prace, bo niektórzy wracają z
    zagranicy. Więc nie jest tak, że stoi kilkaset tysięcy pustych mieszkań i nie ma
    komu kupić.
  • ebiznes24eu 24.08.08, 21:53
    he he...
    podwyżki pensji 50% a mieszkania wzrosły 100-200%. Niektóre dobra i żywność
    również skoczyły o 50%.

    Taaa i po studiach od razu dostają 5 tys na rękę. Takich ludzi nie jest dużo.
    Ile może ich być ? Myślisz, że znacząco wpływają na rynek mieszkaniowy ?

    Ogólnie to proponuję wrócić do rozmowy za pół roku-rok. Życie zweryfikuje kto
    miał rację.

    --
    ----------------------------------------------
    www.e-biznes24.eu -
    polecam oraz
    www.zlotemysli.pl/ciekaweebooki/
  • Gość: a IP: *.customer.alfanett.no 24.08.08, 18:11
    W samym Wrocławiu brakuje na ten moment 30 tyś mieszkań.

    Buahaha....Na muchoborze nie są w stanie opchnac mieszkań na 5200 w stanie pod klucz (4800 za stan developerski). No przecież to taka okazja a nikt nie chce kupować? (ja na pewno teraz nie kupię - stać mnie na wynajem a do tego spora kwota co miesiąc ląduje "na kupce" - za parę lat kupię sobie mieszkanie za gotówkę).

    Poczekaj aż zejdzie z tego swiata troche ludzi ( a nowych nie przybędzie - niz demograficzny) i z tych 30tys brakujących mieszkań zrobi sie jeszcze nadwyżka. A wtedy, brać, przebierać, marudzic i za grosze kupować.
  • Gość: marian IP: *.bredband.comhem.se 24.08.08, 17:40
    Bank powinien pozyczac swoje pieniadze. Lecz nie cudze jesli deponujacy sobie tego nie zyczy.

    A wtedy niech pozyczaja nawet na 200% nieruchomosci jak im sie to wydaje oplacalne.


  • Gość: olo IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.08, 17:52
    Przecież na tym polega ten biznes. Banki kreują pieniądz Np. Lokaty na 100 zł a
    kredyt z tej kasy to 950 zł.
    Dlatego Bank to fajny interes
  • Gość: marian IP: *.bredband.comhem.se 24.08.08, 18:06
    Ale w wolnym panstwie kazdy podmiot gosp powienien miec takie same warunki ( prawo ) na ktorych funkcjonuje.

    A sp.zoo. nie mozne pozyczac pieniedzy w ten sposob, trzeba miec jakas koncesje na to zeby byc bankiem. A to niejest rzaden wolny rynek.

    Tylko sa 3 klasy dzialalnosci gosp.
    1. to zwykle fimry, spolki itp. ( nie moga produkowac waluty )
    2. prywatne banki. ( moga produkowac walute poprzez Fractional reserve banking )
    3. panswtwa ( inaczej zwane "state corporation" np. corporacja 3 RP ) ( maja monopol na dodruk waluty poprzez central bank ).


  • Gość: mtf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 18:13
    Ja również zamierzam pokryć kredytem 100% wartości nieruchomości. Nie podoba mi
    się to, ale przecież muszę gdzieś mieszkać. Czy zatem jestem jeleniem ? Może
    powinienem mieszkać na dworcu ?
  • tepl 25.08.08, 14:18
    A mnie nie stać na porsche. Zamierzam wziąć kredyt na 100% wartości
    tego samochodu. Przecież nie będę poruszał się pieszo :-)))

    O komunikacji publicznej, podobnie jak o wynajmie mieszkań nigdy nie
    słyszałem...
  • Gość: klubie IP: *.eranet.pl 24.08.08, 17:55
    Moze i beda obnizki, a moze i nie. Wydaje mi sie jednak, ze dla osob
    potrzebujacych niewiele sie zmieni. Jezeli ktos ma male dochody po
    studiach to bedzie musial czekac na uzbieranie "wkladu wlasnego"
    czyli pomiedzy zamieszkaniem w swoim jego kieszen bedzie drenowana
    przez wynajem czy to pokoju czy mieszkania. Do wkladu wlasnego
    bedzie trzeba doliczyc jeszcze "wklad wlasny w wykonczenie
    mieszkania". Jak sami wiecie sa to nie male koszty, jezeli
    przeksztalcamy std developerski, w standard do zamieszkania.
  • Gość: Rychu IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:20
    nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż demograficzny
    czyli rocznik stanu wojennego. Gro tego rocznika zarobiło i zarabia
    pieniądze na wkłady własne w swoje mieszkanie czy to w Irlandii czy
    Anglii.Pensje w Polsce cały czas idą w górę. Średnio pensja brutto
    powinna wystarczać na 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania (taki
    przelicznik stosuje się w pozostałych państwach Europy i jest to
    przelicznik jak najbardziej zdrowy i racjonalny), a zatem np w
    takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
    Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
    10-15%!!!.
    Dodatkowo nie było u nas tak potężnego boomu budowlanego jak w
    Hiszpani gdzie czeka na zasiedlenie 1 mln mieszkań. U nas mieszkanie
    jest w dalszym ciągu towarem deficytowym i mocno porządanym. Boomu
    nie było bo poprzez wstrzymywanie planów zagospodarownia
    przestrzennego miast developerzy i wszyscy, którzy chcieli na
    mieszkaniach zarobić nie mogli uruchomić setek tysięcy nowych budów
    (przykład Hiszpani jest właśnie tego odwrotną sytuacją). I ta
    właśnie blokada uchroniła developerów od nadmiernej podaży i
    pogrzebała Waszą nadzieje na duże spadki cen. Dodatkowo w tym
    momencie firmy budowlane przeczuwając lekkie schłodzenie\korekte
    (bardzo płytką) na rynku wstzymują się z nowymi inwestycjami przez
    co nie generują nadmiernej podaży i nie dając żadnych szans,
    podkreślam, żadnych szans na większy spadek cen.
    Można liczyć się ze stabilizacją cen, a w bardzo optymistycznym
    wariancie ewentualne spadki po najwyżej 5%.
    Sami wszyscy czekacie na kupno - to widać po wpisach - jak dosłownie
    żebrzecie o nowe mieszkanie i po półrocznej,rocznej obserwacji
    dochodzicie do wniosku, że nie ma sensu czekać bo żadnych spadków
    cen nie będzie.
    Zresztą to widać po 2 kwartale gdzie ponownie akcja kredytowa banków
    przyspieszyła i jest na rekordowym poziomie. Musicie niestety
    zaakceptować obecne ceny i liczyć się z tym, że mieszkania nie maja
    szans tanieć a wręcz przeciwnie - w ciągu 2 lat mają 15% potencjał
    wzrostu!!!
  • Gość: ekspert IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 18:29
    1. zmywajacy gary w UK nie maja zwyczajnie kasy na mieszkania w Polsce - w ciagu
    ostatnich 2 lat kurs funta stracil do PLZ 30%+ - tak wiec realne zasoby gotowki
    naszych gastarbeiterow zmalaly o te sam procent
    2. wyz wyjechal zagranice i poki co wcale nie pali sie do powrotu do Polski -
    wracaja golodupce, ktorzy kariery tam nie zrobili - oni raczej nie maja za co
    mieszkania kupic
    3. owszem rosna pensje ale rownoczesnie rosna koszty utrzymania - polecam uwadze
    drozsza zywnosc, paliwa, ogrzewanie itp.
    4. kredyty drozeja - koszt obslugi kredytow rosnie - to rowniez ogranicza
    potencjalnych kupujacych
    5. przy obecnych cenach nieruchomosci - lepiej wyjechac zagranice i tam kupic
    mieszkanie za porownywalne pieniadze - wyjdzie taniej, mieszkanie w lepszym
    standarcie, z lepsza infrastruktura. Jak ktos lubi stac w korkach w Warszawie,
    Gdansku - to bardzo prosze - ale nie jest to najmadrzejsza decyzja.
    Mieszkania sa przewartosciowane min. 30%
  • Gość: Rychu. IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:57
    I tu się mylisz - w tej chwili owszem wracają bo ze względu na
    osłabienie funta\umocnienie złotówki bardziej dla ludzi z wyzszym
    wykształceniem opłaca się znaleźć pracę w Polsce tym bardziej,że na
    rynku mamy głód pracowników. Angielski czy Irlandzki gastarbaiter
    przy najprostrzych pracach (choćby kuchnia, ale praca po 10-12
    godzin) był w stanie miesięcznie odłozyć od 5 do nawet 12 tysięcy. W
    skali rocznej daje to oszczędności rzędu od 60 do nawet 140 tysięcy
    złoty!!! Tak było mniej więcej półtora roku. To się zgadza. Wliczmy
    nawet Twój 30% spadek to roczny cięzki wysiłek daje oszczędności
    rzedu od 40 do nawet 100 tyś złoty. Oczywiście 100 tysięcy zarabiaja
    nieliczni. Ale wiem co piszę, bo wielu znajomych miałem w Anglii i
    Irlandii i wielu jeszcze tam pracuje.Wiem ile zarabiali.A zatem
    potencjał według statystyk jakie się podaje (700 tyś rodaków) to 700
    tyś wkładów, to 700 tyś mieszkań od zaraz. A mówimy tylko o suchych
    statystykach - mówi się, że gastarbajterów wyjechało nawet ponad 2
    mln. jeżeli wracają zapewniam Cię, że nie wracają z pustymi rękami.
    Każdy z nich przez rok,dwa lata pobytu był w stanie odłozyć od 25 do
    nawet 50% wkładu na własne mieszkanie w Polsce!!! To ogromny popyt.
    Koszty utrzymania rosną owszem - zwłaszcza szybko rosnące czynsze,
    które są w porównaniu z rynkiem europejskim niskie. potencjał
    wzrostu czynszu z wynajmu mieszkania w Polsce jest ogromny. Zresztą
    to już widać. To kolejny bodziec popytowy na rynku. Bo żaden Ziom
    nie będzie płacił frycowego komuś - woli pomęczyć się rok w Anglii
    (10-12 godzin pracy) wrócić i płacić na własne M.
    Przy obecnych cenach lepiej wyjechać i kupić nieruchomośc za
    granicą? A gdzie? W Londynie? A może w barcelonie, gdzie m
    kwadratowy mieszkania kosztuje nawet 8 tyś euro. Proszę nie podawać
    przykładu niemiec, bo w niemczech długo jeszcze legalnie Polacy
    pracowac nie będą. Proszę również nie podawać przykładów mniejszych
    miejscowości za granicą bo proporcjonalnie tak jak w Polsce, w
    miejscowościach takich zarabia się mniej i proporcjonalnie mniej
    kosztuje m kwadratowy mieszkania. Analogicznie ktoś kto mieszka w
    małym Polskim miasteczku i zarabia około 2,5 tyś brutto płaci za m
    kwadratowy mieszkania 5 tyś złoty. Tak jak wcześniej pisałem -
    miarodajnym wskaźnikiem siły nabywczej naszej pensji jest
    przelicznik 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania w miejscowości w
    której pracujesz. ktoś kto ma ten przelicznik niższy ma szczęście,że
    ma tak TANIE mieszkanie.
    Nawet dzisiaj opłaca się pracować W Anglii człowiekowi bez większego
    wykształcenia, który jest w stanie odłożyć miesięcznie 2 tyś złoty
    po przeliczeniu około 420 funtów (cięzko pracując czyli 10-12
    godzin) przez rok i wrócić z tymi pieniędzmi po roku jako wkład
    własny w mieszkanie w miasteczku 25-50 tyś gdzie m kwadratowy
    mieszkania kształtuje się na poziomie 4 tyś zł co daje za 50 m
    kwadratowe mieszkanie 200 tyś zł. jego wkład wyniesie zatem 12%.
    I są to skromne wyliczenia.
    Mieszkania nie mają szans stanieć - nie czrujcie się!!!
  • Gość: Jan Osa IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 19:00
    ZŁOTYCH
    STO TYSIĘCY ZŁOTYCH
    nie - złoty
    złoty to można medal dostać za wygranie olimpiady ortograficznej nieuku!
  • Gość: pogromca Rycha IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 19:04
    Oj Rychu, a skąd ty się tak znasz na emigrantach? Tak się składa, że
    ja też mam znajomych, którzy wyjechali na wyspy i niestety żaden nie
    chce wracać do tego dziadostwa, wręcz przeciwnie niektórzy zaczęli
    brać kredyty i kupować nieruchomości tam na miejscu...
  • Gość: Rychu IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:07
    na pewno nie kupują ich w Lodynie czy Dublinie
  • Gość: jeszcze raz IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 19:09
    Ależ owszem, w Londynie.
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:49
    potwierdzam, z mojej rodziny i znajomych 4 osoby które wyjechały już tam kupiły
    domy/mieszkania. Czyli wszyscy co wyjechali. Tam nie trzeba mieć super pracy aby
    normalnie żyć. Bo tam nie ma takich krwiopijców jak u nas w kraju. Tak więc jak
    ktoś naprawdę nie czuje potrzeby tu mieszkać to niech emigruje, zostaną tylko
    fascynaci podwyżek, będą sobie nawzajem sprzedawać mieszkania po 100% podwyżce
    co roku :-)
  • Gość: ekspert IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 19:11
    badz laskaw podac na jakiej podstawie sugerujesz iz gastarbeiter z Polski jest w
    stanie odlozyc od 1250 do 3000 funtow miesiecznie?
    Gdzie oni mieszkaja ? Pod mostem? Co jedza? Nielegalnie wylawiane karpie czy
    łabedzie?
  • Gość: Rychu IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:17
    przy 10-12 godzinach pracy. Skromnie licząc. Moi znajomi byli w
    stanie odłożyć od 800 do nawet 1300 funtów miesięcznie (prace
    wykończeniowe w mieszkaniach w Londynie)
  • Gość: ekspert IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 19:20
    praca na czarno?
  • Gość: Rychu IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:31
    podkreślam: 10-12 godzin dziennie. Ktoś kto jedzie do Londynu na
    zmywak na pół czy nawet jeden etat jedzie po małe pieniądze i po co
    najwyżej naukę języka.
    Podałem przykład zarobków wiekszości moich znajomych. Na kuchni po
    dwóch miesiącach np znajomy był w stanie przywieźć po niecałych 3
    miesiącach prawie 25 tyś zł czystego zysku!!! był studentem, więc
    dorabiał tylko w wakacje. Policzcie sobie jakie to daje mozliwości
    odłożenia pieniędzy w ciągu roku. było to wprawdzie 2 lata temu ale
    nawet jest to 90 tyś rocznie!!!! oczywiście ciężka praca- ale po to
    sie tam jeździ. Wliczmy nawet dzisiejszy spadek kursu o 30% to dalej
    są to roczne oszczędności 60 tyś złoty a za takie pieniądze w małym
    miasteczku masz 1/3 mieszkania - po roku pracy,cięzkiej pracy.
    Inny przykład: kolega( wprawdzie juz długo w anglii (ponad 6 lat) w
    tej chwili praktycznie sam juz prowadzi knajpę (nie w Londynie)
    zarabia 1000 funtów tygodniowo. Ciężka robota. Ale zaczynał od
    ścierającego gówna i żygowiny studentów. jak wrócił do Polski to na
    dzieńdobry kupił 2 mieszkania i wyremontował dom. To oczywiście
    skrajny przykład.
  • Gość: ekspert IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 19:23
    Rychu czy ty masz klopoty z liczeniem?
    Wczesniej napisales cos takiego:
    "Angielski czy Irlandzki gastarbaiter przy najprostrzych pracach (choćby
    kuchnia, ale praca po 10-12 godzin) był w stanie miesięcznie odłozyć od 5 do
    nawet 12 tysięcy."
    Przeliczajac to na PLZ - 1250 do 3000 funtow. Teraz piszesz juz o 450 funtach.....
    Mozesz wytlumaczyc skad te rozbieznosci?
    Masz jakies apartamenty do sprzedania i szukasz jelenia?
  • arkaszka1 24.08.08, 19:18
    A więc to ty jesteś ten "tyś" o którym krążą legendy.

    Rodacy w UK zarabiaja teraz średnio 7-8 funtów na godzinę co daje
    możliwość zaoszczędzenia max 600-800 funtów. Poza tym nawet gdyby
    zaoszczędzili 50-100 tys, czego im życzę to raczej zaczną budować
    własne domy niż kupować wkłady w wypasionych apartamentowcach za 400
    tys, dlaczego, to proste, najwięcej naszych rodaków wyjechało z tkz
    Polski B i C i mają w d..pie takie ceny i twoje wyliczenia, mając do
    kupienia mieszkanie za 5 tys/m2 kupią w starszym bloku za 2-3tys lub
    wybudują dom za 2-3 tys m2.

    A mieszkania już tanieją, zobacz ilu chętnych znalazłeś na swoje
    apartamenty w zeszłym kwartale, niewielu prawda.
    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • Gość: Anastazy IP: *.2-0.pl 24.08.08, 22:40
    wszystko zależy, ile robisz. Mój szwagier dyma po ok 10 godzin
    dziennie (dawniej robił średnio po 14, ale mu szef nie pozwolił
    tyle, bo to kuźwa przesada:-) ); zarabiał przez większy czas ok
    7Ł/h, teraz został szefem kuchni w dużej pizzerii to mu jeszcze
    skoczy (nie dopytywałem, do ilu); 7 x 10 x 25 dni (tyle zakładam, że
    przepracuje w miesiącu po odliczeniu offów) = 1750Ł/miesiąc;
    mieszkanie kosztuje go 50 funtów tyg (pokój wynajmują z narzeczoną)
    = 200 f/miesiąc; żarcie minimalnie go kosztuje, bo je w robocie;
    czasem kupi jakiś ciuch, do PL rzadko przyjeżdża, więc de facto
    brutto wyciąga ok 1500 miesięcznie; po odliczeniu ok 30% na podatki
    i inne pierdoły (chyba dobry poziom założyłem) = 1000 funtów. Te
    założenia w przypadku tego gościa są dość ostrożne, zakładam, że
    teraz znacznie więcej zarabia. Na dodatek jego narzeczona zarabia
    trochę więcej, bo kelneruje w popularnej knajpie i mimo że to nie
    USA, to napiwki ma fajne. Odkładają więc razem 2000
    funtów/miesiąc=24000funtów rok, przy kursie 4,15 daje to ponadt 100
    000 rocznie, ale część kasy i tak wymienili w międzyczasie po
    lepszym kursie; taki wyrobników, jak oni, jest znacznie więcej (choć
    nie wszyscy tak odkładają [ale są tacy, co mają lepszą robotę i
    zarabiają znacznie lepiej], co więcej - nie wszyscy zamierzają
    wrócić) - myślę, że i tak zasobni wracający z Wysp stanowić będą
    znaczącą siłę popytową na rynku mieszkaniowym. I nawet, jeśli
    znaczna część zechce kupić/zbudować dom, to to odbije się na cenach
    materiałów i pośrednio wpłynie na wzrost cen mieszkań.
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:46
    świetną zrobiłeś kalkulację, możesz sobie tylko pomarzyć. Niestety, duża częśc
    rodaków nawet nie zamierza wracać do Polski, bo poczuli normalność.... więc na
    nich nie licz. Kupują sobie tam domy i mieszkania, sprawdż statystyki, rząd
    Tuska tylko namawiał, ale się nie udało, bo tu trzeba konkretów....
    A propos, żeby była jasność ja mieszkanie mam juz od dawna spłacone i bardzo by
    mi zależało na tym aby zdrożały, ale tak nie będzie. Obniżka około 30% murowana,
    sorry taki live...
  • Gość: Paweł IP: 213.17.169.* 26.08.08, 11:54
    Nawet jeśli taki gość po zmywaku w anglii przywiezie kasę na całe
    mieszkanie, a to rzadki przypadek, to powiedz mi jak je utrzyma, z
    pracy na zmywaku w Polsce? A jeśli przywiezie na 30% mieszkania to
    jaką będzie miał zdolność kredytową w Polsce, z pracy na zmywaku, bo
    przecież to robił za granicą i nic innego nie potrafi. Żeby do
    Polski wrócić trzeba sprawę 10 razy przemyśleć...
  • Gość: Anna IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 20:49
    Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz!
    Sorry, ale czy ty czlowieku kiedykolwiek mieszkales w Irlandii czy
    UK? Mam sporo znajomych, ktorzy tam zyja. Jak im sie miesiecznie uda
    500 euro zaoszczedzic, to sa szczesliwi. Do tego polowa z nich sle
    kase rodzinie, i niewiele im zostaje. Koszty zycia w tych krajach sa
    tak wysokie, ze nawet przy rewelacyjnej przecietnej polskiej
    osobie/rodzinie nie udaje sie zaoszczedzic wiecej, niz 5-6 euro w
    skali roku.
    Troche wiecej sa w stanie zaoszczedzic ci, ktorzy jada i wegetuja.
    Ale uwierz, takie wegetowanie da sie wytrzymac, jesli jest sie
    studentem i jedzie sie na 2 miesiace. Jedzenie konserw, spanie w
    pokoju ze wspollokatorem i brak jakichkolwiek rozrywek (no, moze net
    czy tv), to tez guzik a nie zycie.
    Wiec twoja teoria o 100 tysiacach zaoszczedzonej kasy po prostu sie
    nie sprawdza!

    p.s. sama po 5 latach na obczyznie wrocilam do PL z dlugiem w
    postaci dwoch kredytow, w tym jednego studenckiego. Teraz dopiero
    staje na nogi, w Polsce. Najcenniejsze, co przywiozlam, to odwaga i
    doswiadczenie. Oby kiedys zaprocentowaly. ;)

    p.s.2 Kurs euro jest tak niski, ze wielu emigrantow powaznie sie
    waha nad inwestowaniem w PL, czy braniem kredytu. Ludzie czekaja na
    wzrost euro, na spadek cen mieszkan, na jakies mozliwosci.
  • Gość: aa IP: 212.180.166.* 24.08.08, 18:30
    a)akcja kredytowa - to sa kredyty refinansowe na splate juz
    zaciagnietych kredytow
    b)dobro deficytowe i poRZadane (ortografii sie naucz cieciu) - nie
    ma znaczenia jak jest pozadane. Wazna jest chec zakupu POPARTA
    MOZLIWOSCIAMI/SRODKAMI a tych nie ma przy obecnych cenach
    c)wiele osob z tego wyzu demograficznego juz ma swoje mieszkanai, a
    co jak wyz demograficzny zacznie odchodzic? ostra jazda w dol:) za
    10 lat mieszkanie jak w nrd za 1000 euro /m2:)

    M
  • Gość: RysioPysio IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 18:41
    dokladnie tak - prognozy demograficzne wskazuja iz obywateli raczej bedzie
    ubywac - spoleczenstwo bedzie sie starzec - w takiej sytuacji kupno mieszkanie
    to dosc glupia inwestycja - z czasem beda taniec......
  • Gość: Anastazy IP: *.2-0.pl 24.08.08, 22:54
    niż demograficzny zacznie na rynek pracy wchodzi dopiero za kilka
    lat - ludzi będzie ubywać, ale to perspektywa trochę dalsza - teraz
    mieszkania kupują i będą kupować roczniki 1980-86 - kilka solidnych
    milionów, z których część w ogóle nie wyjedzie za granicę (w
    odniesieniu do znaczących liczb, kto miał wyjechać, już wyjechał -
    teraz coraz więcej ludzi wraca, wielu wróci w ciągu kolejnych 10
    lat, m.in. z tych powodów, z jakich Brytyjczycy uciekają z Wysp) -
    oni będą kupowali mieszkania, i choć teraz będziemy mieć pewnie
    jakieś obniżki (już jest taniej), to potem znów będzie drożeć, potem
    spadnie, zdrożeje, itd - typowe na Zachodzie cykle. Zaklinanie
    rzeczywistości nic nie pomoże - nie będzie już nawet relatywnego
    powrotu do cen sprzed 2-3 lat
  • Gość: RysioPysio IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.08, 23:02
    te cykle na Zachodzie zwiazane sa raczej z poziomem stop procentowych. Ostatnie
    rekordy cen padly wtedy gdy stopy byly niskie - teraz w calej Europie stopy
    raczej beda rosly - (rosnie inflacja) - podejrzewam, ze ceny mieszkan spadna....
    wystarczy wyjsc z domu - wszedzie wyspy ogloszen o sprzedazy mieszkan - nie
    pamietam wczesniej takiej sytuacji.
  • Gość: pogromca naganiczy IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 18:47
    > nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż
    demograficzny
    > czyli rocznik stanu wojennego.

    I co z tego, nie będzie ktedytów na 100% to wpływ tego wyżu na rynek
    nieruchomości będzie zerowy, go gołodupce nie dostaną kasy na
    mieszkanie. Do tego dochodzą wahania koniunktury gospodarczej,
    myślisz że dochody ludzi zawsze rosną w nieskończoność? Teraz
    gospodarka galopuje, ale kiedyś zwolni, spadnie dynamika wzrostu
    PKB, wzrośnie bezrobocie, zmniejszy się liczba jeleni chętnych do
    wzięcia kredytu. Przypomnij sobie początek tego stulecia.

    > takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
    > Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o
    jakieś
    > 10-15%!!!.

    A jak ty to policzyłeś i czemu nie o 30% lub 80%? Mieszkanie jest
    warte tyle ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. W tej chwili na
    rynku pierwotnym i wtórnym jest wystawionych na sprzedaż kilkaset
    tysięcy mieszkań i domów. Skoro ich ceny są niedoszacowane to czemu
    nikt się na nie nie rzuca?

    > Można liczyć się ze stabilizacją cen, a w bardzo optymistycznym
    > wariancie ewentualne spadki po najwyżej 5%.

    To w końcu są niedoszacowane czy przeszacowane, plączesz się w
    zeznaniach?

    > U nas mieszkanie
    > jest w dalszym ciągu towarem deficytowym i mocno porządanym.

    Zapomniałeś napisać, że jest deficyt 3 mln mieszań - setki tysięcy
    ludzi koczuje na dworcach i pod mostami.

    > (bardzo płytką) na rynku wstzymują się z nowymi inwestycjami przez
    > co nie generują nadmiernej podaży i nie dając żadnych szans,
    > podkreślam, żadnych szans na większy spadek cen.

    Nie martw się, JW Destruction nie będzie budować za mniej niż 50%
    zystku z inwestycji? Przyjdzie ktoś inny i postawi zadawalając się
    niższą marżą. Rynek nie lubi próżni.
  • Gość: delfin IP: *.chello.pl 24.08.08, 18:53
    A jak to matołku wykombinował
    Przy twoich górnolotnych wyliczeniach m2 mieszkania w Berlinie
    powinien kosztować 9 tys E, W Wiedniu ok 7,5tys E, a kosztują
    poniżej 3 tys. W Pradze kupisz mieszkanie za 2 tys E, a dochody są
    podobne jak u nas. Stagnacja to już jest na rynku inaczej nie było
    by takiego wysypu żółtych banerów. Gdyby jak mówisz schłodzenie
    miało by być bardzo płytkie to nikt nie wstrzymywałby budów.
    Powiedz mi geniuszu kto zawiesza biznes na którym zarabia netto 25%
    ( wyniki JW i DD) mając w zanadrzu następne wzrosty o 15%, gdyby tak
    było to przy obniżeniu kosztów budowy i 18 miesięcznym okresie
    realizacji inwestycji trafili by na początek boomu i zarobili netto
    40%, czy znasz jakiś inny legalny sposób na zarobienie takich
    pieniędzy.
    Poczytaj sobie o czymś takim jak podaż i popyt, to nieważne ile osób
    chce kupić mieszkanie, ważne ile może na to sobie pozwolić. Czym
    wyższa cena tym mniejszy potencjalny popyt. Przy wyśrubowanych
    obecnie cenach ilość wybudowanych mieszkań tworzy nadwyżkę. Zgadnij
    co będzie jak ceny podskoczą zgodnie z twoją logiką o 15%, jeszcze
    mniejsza sprzedaż.
    No i co się stało z tymi kredytami w II kwartale, gdzie ta super
    sprzedaż, nie ma jej, a mieszkanka pną sie w górę i kredyty jeść
    wołają, a grunty za darmo się nie kupiło.
    Pamiętaj matołku, to klienci ustalaja cenę za jaką są gotowi kupić
    mieszkania a nie developerzy, gdyby było odwrotnie już mieszkania
    kosztowały by 10 tys ale EURO
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:41
    >a zatem np w
    > takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
    > Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
    > 10-15%!!!.

    Ceny mieszkań w Warszawie są porównywalne do domów w UK. Przy czym w Polsce
    wzrost PKB był głównie dzięki zawyżonym cenom mieszkań a nie faktycznie
    zwiększonej produkcji. Wniosek? Kiedyś ta bańka pęknie i wtedy będzie naprawdę
    boom i zgrzytanie zębów. A ceny niektórych nieruchomości osiągneły ceny mieszkań
    na Manhatanie, jak ktoś uważa że Polska to świetny kraj do robienia interesów,
    to niech się idzie leczyć. Biurokracja, łapówkarstwo, kolesiostwo to jest coś,
    co blokuje inwestycje zagraniczne w Polsce, jeszcze bardzo na długo... I do tego
    sztuczny boom na mieszkania, GPW, PLN/kontra waluty. Duzi tego świata wami
    manipulują a wy tego nie widzicie, tylko się nakręciacie, mądry Polak po szkodzie...
  • Gość: Antypolityk IP: 213.192.70.* 24.08.08, 22:21
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:13
    1: Emigranci w dużej/większej części nie wrócą. Ci, co wrócą, w
    więksozści stać będize na niezły samochód. Na mieszkanie musieliby
    odkladać 10 lat żyjąc jak szczury. Wyliczenia są proste, nei chce mi
    się ichn powtarzać.

    2. Znaczna część wyżu otrzyma(ła) mieszkania w spadkach lub
    darowiznach - wśród moich zjaomych (jestem rodcznik 81) to chyba
    większość. Sam mam jedno mieszkanie zapisane i drugie mogę mieć,
    jeśli zechcę (póki co nie mam w tym interesu).

    3. Przleicnzik zarobków/cen jaki podałeś jest ałszywy - tak zły jak
    w Warszawie, Kraku czy Wrocławiu występuje tylko w najdroższych
    miesatch Europy (Londyn, Paryż, Barcelona), które - tak się
    przypadkiem składa - są stolicami swaitaq, a nie prowincjonalnymi,
    niedorozwiniętyumi miasteczkami jak w/w polskie. Przeciętny dla
    Europy wskaźnik to 1m=1pensja.

    Generalnie bzdury piszesz. Ale rozumiem - robiłbym tak samo, gdybym
    pracował u dewelopera i/lub zainwestował w mieszkania, a teraz nie
    mógł ich sprzedać (bystrzy inwestorzy sprzedawali rok temu).


    >>nie ma takiej możliwości matołki. Na rynek wchodzi wyż
    demograficzny
    czyli rocznik stanu wojennego. Gro tego rocznika zarobiło i zarabia
    pieniądze na wkłady własne w swoje mieszkanie czy to w Irlandii czy
    Anglii.Pensje w Polsce cały czas idą w górę. Średnio pensja brutto
    powinna wystarczać na 0,3-0,33 m kwadratowego mieszkania (taki
    przelicznik stosuje się w pozostałych państwach Europy i jest to
    przelicznik jak najbardziej zdrowy i racjonalny), a zatem np w
    takich miastach jak Warszawa, aglomeracja Śląska, Wrocław,
    Trójmiasto mieszkania są jeszcze niedowartościowane średnio o jakieś
    10-15%!!!.<<
  • mara571 25.08.08, 13:21
    nastepny przestawiciel mafii chcacej utrzymac wysokie ceny mieszkan i swoich
    zyskow sie odezwal.
    Wylicza naukowo, ze srednia pensja brutto powinna wystarczac na zakup 03-0,33
    mkw mieszkania i ze w zwiazku z tym mieszkania sa jeszcze niedowartosciowane.
    Zapomina tylko o jednym: ze sredniej pensji trzeba jeszcze przezyc i na to idzie
    w Polsce, kraju o stosunkowo niskim dochodzie na glowke ponad 70% do 100%
    dochodow. Biore tu pod uwage koszty jedzenia, dojazdu do pracy (niekoniecznie
    samochodem), niezbedne wydatki na odziez, uslugi telekomunikacyjne i na energie.
    W tej sytuacji 90 % obywateli nie moze sobie pozwolic na jakikolwiek kredyt
    mieszkaniowy jadajacy miesiecznie 40 % dochodow.
    Mieszkania w Polsce sa w chwili obecnej przewartosciowane. zarowno te ze starych
    zasobow jak i nowe deweloperskie.
    Za wysoka cene probuje sie ludziom sprzedac towar niskowartosciowy:
    male mieszkanie w budynku z 30-100 lokatorami na skraju miasta jest w Europie
    mieszkaniem socjalnym, czyli o niskim czynszu bardzo czesto refinansowanym przez
    gmine.
    Nie zgadzam sie tez ze stwiedzeniem, ze wyz demograficzny bedzie mial wplyw na
    popyt na mieszkania. Czesc urodzonych w tamtych latach juz nie mieszka w Polsce
    i nigdy do niej nie wroci tak jak moje dzieci.
    Czesc mlodych ludzi wyjechala za praca w ostatnich latach i wielu nich takze nie
    wroci do Polski nigdy.
    Wielu z tych ktorzy teraz pracuje zagranica buduje swoje domy we wsiach i malych
    miasteczach, oni twoimi klientami nie beda.
    A jako ze to byla generacja jedynakow sporo dzisiejszych 25-30 latkow dostanie
    mieszkanie babci lub dziadka.
    Do tego trzeba dodac, ze miliony POlakow nigdy nie bedzie stac na mieszkanie
    wlasnosciowe nawet w nastepnych pokoleniach: coraz rzadziej zdarza sie awans
    spoleczny i finansowy.
    Waszym ratunkiem moga ludzie, ktorzy zainwestuja w mieszkania na wynajem, ale
    oni tez beda czekac na spadki.
    Co do akcji kredytowej: banki nadal nie wyjasnily na co i komu udzielone tych
    kredytow: zakup nowych mieszakan, zakup starych, budowa domku czy modernizacja i
    rozbudowa starych domow jednorodzinnych.
    Problem maje teraz przede wszytkich twoi zleceniodawcy: na budowe pobrali
    kredyty i te trzeba splacic, a skoro nowe mieszkania sie nie sprzedaja wkrotce
    banki przejma te budynki.
    A tak na marginesie: tylko w Hiszpanii dewelopmerzy maja taka dominujaca pozycje
    na rynku nowych mieszkan. W Niemczech sa to albo pojedynczy inwestorzy albo
    banki. I jest taniej!!!


  • Gość: zz IP: *.gprs.plus.pl 24.08.08, 18:42
    Ludzie, tu nie chodzi o to, że kredyty powinny być udzielane na tyle, na ile
    ktoś uważa za słuszne. Banki chcą mieć zawsze zabezpieczenie kwoty, którą
    pożyczyły. Jeśli nie pożyczają 100 % cen mieszkań, to znaczy, że przewidują
    spadek tych cen. Chyba nie muszę dodawać, że zarządzający bankami zwykle lepiej
    wiedzą co robią w kwestii pieniędzy niż zwykli ekonomiczni ignoranci.
  • Gość: mmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 00:29
    Brawo, wrescie jakas sensowna wypowiedz. I bardzo trafna uwaga.

    Swoja droga, banki przewidujac spadek cen i żądając w związku z tym wkładu
    własnego niejako same ten spadek przyspieszają. Co ma dobre (dla bankow) strony
    - przyspieszeniu ulegnie tez cykl koniunkturalny i szybciej wroci hossa na tym
    rynku.
  • Gość: bnb IP: *.ists.pl 25.08.08, 01:33
    nie koniecznie wiedza, banki czesto sie myla. po prostu aktualnie ceny spadaja
    wiec sie zabezpieczaja. gdyby byli tacy madrzy i przewidujacy to by sie
    zabezpieczyli przed spadkami cen a nie w trakcie.
  • mara571 25.08.08, 14:12
    zz banki niemieckie prawie nigdy nie pozyczaja 100% na dom czy mieszkanie.
    Raz jeden to zrobili, bo po zjednoczeniu rzad Kohla dal mozliwosci odpisu od
    podatku, jesli kupowano nieruchomosc na wynajem. Chodzilo o to, aby ciulacze z
    Zachodu sfinasowali odbudowe mieszkan na wschodzie.
    Skonczylo sie to katastrofa dla Bayerische Hipoteken Bank, ktory musial sie
    ratowac przed bankructwem fuzja z innym bankiem, wkoncu zostal wchoniety przez
    UniCredit.
    Taka jest zasada, dzieki ktorej nie ma nieszczesc. 30 -40 % wkladu wlasnego to
    regula, im wiecej tym lepiej, bo stopa procentowa kredytu maleje jesli wklad
    wlasny jest wiekszy wklad wlasnego.
  • Gość: Rychu IP: *.chello.pl 24.08.08, 19:13
    i ujadają bo mieszkania nie chcą tanieć. A napisz im argumentację za
    tym, że mieszkania nie będą tanieć to Cię najchętniej by powiesili.
    Taka prawda - mieszkania nie tanieją. Ile to juz te mieszkania Wam
    pospadały? Są jakies tam ruchy -1% - 3%. Ale cały czas jakoś średnia
    cena mieszkania rośnie.
    Mieszkania nie mają szans tanieć - zbyt duży popyt jest na nie a z
    pieniążkami czją się kolejni kupujący. Jeden patrzy na drugiego czy
    aby nie wystartuje przed nim. Wszyscy czekają w boksach, głodni
    mieszkań jak narkomani.
    Zadnych szans na tanie mieszkania nie ma. Srednia pensja rośnie,
    rośnie zatym średnia cena mieszkania, zgodnie z racjonalnym
    przelicznikiem 0,3-0,33 pensji za m kwadratowy mieszkania. A za
    najpóźniej pół roku pierwsze obniżki stóp procentowych i kolejny
    boom na rynku kredytów i kolejne rekordy cenowe mieszkań. Taka jest
    prawda. Nie zaklinajcie rzeczywistości bidoki, tylko kupujcie póki
    cenny jeszcze, podkreślam jeszcze nie zaczęły ponownie iść w górę.
  • Gość: napalony kupiec IP: *.rtr.bait.pl 24.08.08, 19:28
    Te swoje apartamenty! Błagam cię, mieszkam pod mostem i czaję się
    jak w boksie aż wystawisz coś na sprzedaż! Dam każde pieniądze, byle
    tylko mieć te moje wyśnione 25 m2 w standardzie developerskim!!!
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 24.08.08, 21:57
    Chłopie, aleś uparty. Pomyśl że przecież jest zawsze jakaś kwota która jest zbyt
    duża do tego co jest warty towar. Jest to możliwe, prawda? Dla ułatwienia, bo
    widze że masz problemy z rozumowaniem logicznym. Pomyśl sobie że ktoś chciałby
    ci sprzedać teraz zwykłe mieszkanie w bloku w cenie 100tyś za m2. Powiedziałbyć
    że jest to za dużo, prawda? I właśnie taki pułap ceny już osiągnęły. Jak nie
    rozumiesz, to poczytaj sobie o tym co się dzieje w stanach i w Hiszpanii. Jeśli
    myślisz że Polska to kraj mlekiem i złotem płynący, to naprawdę nie ma co
    dyskutować. W stanach jest miejsce do robienia biznesu i światowe mocarstwo, a w
    Hiszpani jest pogoda. A w Polsce? Rzesza krwiopijców, biada nam Polacy biada.
    Sami jesteśmy sobie winni tego co się będzie tu działo..
  • Gość: Rycha kolega IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.08.08, 22:23
    Pare przykladow:
    Japonia - lata 80, Tokyo bylo najdrozszym miastem swiata, Japonczycy mieli
    podobny wzrost cen mieszkan, wszyscy kupowali, te same argumenty: mieszkan jest
    za malo, nie ma ziemi,..jak im to "polecialo" to sie do dzisiaj nie moga
    pozbierac. BTW, w szczytowym momencie ceny do zarobkow byly nizsze niz w Polsce,
    oni naprawde nie maja za duzo ziemi. Polska to druga Japonia jeszcze nie jest.
    USA, Hiszpania - wszystko wiadomo.

    No ale Polak potrafi.

  • lisowski.piotr 24.08.08, 19:42
    Jest to kolejny strzał w kolano, kto teraz weźmie kredyt?
    Na 100% wartości brali Ci którzy nie mają wkładu własnego, więc teraz sprzedaż
    mieszkań stanie, bo kto kupi?

    Aby odłożyć 10% na mieszkanie w większej aglomeracji to trzeba przez rok
    odkładać po około 3 tyś miesięcznie - a za co żyć?
  • arkaszka1 24.08.08, 19:49
    a za co spłacać, jeśli nie możesz w rok odłożyć 30 tys 12*2,5 tys
    to jak chcesz spłacić kredyt 1700 PLN rata + 400 PLN czynsz +
    urządzenie mieszkania
    --
    Jelonki wszyskich krajów łączcie się.
  • sls333 24.08.08, 20:08
    Ja wziąłem kredyt teraz...

    Sprzedałem moją kawalerską norę w płycie w moim kawalerskim średnim mieście za
    3500/m3 i kupiłem mieszkanie w Gdyni za 7800/m2 w nowym bloku z 2002. Wyszło mi
    jakoś 30% wkładu własnego.
    A na resztę kredyt i jakoś z żoną nie biedniejemy, bo teraz spłacamy swoje i
    płacimy jakieś 25% mniej niż za wynajem.
    Było nas stać na wynajem to stać nas na spłatę kredytu. A oszczędzonych 25% nie
    przejadamy, tylko połowę wydajemy na urządzenie się, a połowę odkładamy na
    nieprzewidywalne poślizgi życiowe.
  • mars60 25.08.08, 11:56
    Rozbuchana polityka kredytowa wielu banków doprowadziła do tego co
    mamy, czyli bańki spekulacyjnej w cenach mieszkań. Najwyższy czas
    żeby wrócić do normalności. Na rynku mieszkaniowym ceny zaczną się
    stabilizować na normalnym poziomie. Już teraz wielu deweloperów ma
    problem ze sprzedażą mieszkań i ta sytuacja będzie się pogłębiać tym
    bardziej że pojawiło się do sprzedaży wiele mieszkań
    spekulacyjnych...Deweloperom życzymy powodzenia w ich sprzedaży po
    obecnych cenach...
  • Gość: piter IP: 213.17.162.* 27.08.08, 00:56
    niestety jak ktoś nie jest w stanie zaoszczędzić 10% na mieszkanie,
    to znaczy że może mieć problemy z jego spłacaniem. Jeśli teraz
    będzie miał wydatki na styk, to co zrobi jak mu się w rodzinie
    pojawi dziecko, niespodziewane wydatki itp.? 10% to jest bardzo
    mało....
  • Gość: warszawiak IP: *.aster.pl 24.08.08, 19:53
    ursynów kabaty i wilanów. W wilanowie na co drugim balkonie wielki baner
    SPRZEDAM z numerem telefonu. Na kabatach trochę mniej ale też wiszą ogłoszenia.
    Ceny mieszkań zostały wywindowane do nierealnych poziomów. Jeszcze 3 lata temu
    można było kupić mieszkanie na ursynowie za 3-4 tys/m2. Dziś właściciele chcą za
    nie po 10 tys/m2. Nikt rozsądny nie da pół miliona PLN za 50 metrów w bloku na
    zapyziałym ursynowie czy w nowym blokowisku na wilanowie. Ceny mieszkań muszą
    spaść i to o co najmniej 30%. Kto miał kupić mieszkanie już to zrobił w ciągu
    ostatnich 2-3 lat. Banki zaostrzają warunki wydawania kredytów. Pojawiły się
    mieszkania na rynku wtórnym kupowane przez spekulantów , którzy liczyli na
    szybki zysk. Podaż dziś przewyższa popyt. Deweloperzy maja coraz więcej
    niesprzedanych nowych mieszkań.
    Bańka mieszkaniowa pęknie u nas tak jak w Hiszpanii - to tylko kwestia czasu.
    5-10 lat i ceny wrócą do normalnych poziomów. I nie pisze tego bo chcę kupować
    mieszkanie. Mam gdzie mieszkać i nie planuję inwestycji mieszkaniowych, a jakbym
    miał dziś wydać milion PLN na 3-4 pokoje w bloku to już bym wolał wybudować
    sobie mały domek gdzieś pod Piasecznem.
  • ebiznes24eu 24.08.08, 20:11
    ee tam 5-10 lat. Za pół roku za rok będą zjeżdżać ceny jak miło. Niech no
    komornik zapuka do drzwi, bo nie ma za co spłacać kredytów na 110% wartości na
    40 lat.
    --
    ----------------------------------------------
    www.e-biznes24.eu -
    polecam oraz
    www.zlotemysli.pl/ciekaweebooki/
  • rakunica 24.08.08, 20:14
    Banki pozyczaja nie swoje pieniadze a twoje, do ktorych bedziesz musial
    doplacic w formie odsetek , a jak nie dasz rady - zabiora ci to co masz.

    Jak to dziala:
    video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830
    (film z polskimi napisami)

    Polecam jeleniom nabijanym w kredyty

    Anna Kozlowska
  • Gość: hehe IP: 78.152.222.* 24.08.08, 20:20
    haha
    wycofanie kredytow na 100% to nic innego jak przygotowanie sie
    bankow na spadek cen; tak jak juz ktos wyzej napisal.

    identyczny krok poczynily banki na wyspach, m in abbey czyli
    santander ktory jako niemal ostatni na rynku wycofal oferte 100%,
    jakies kilka miesiecy temu.

    ciekawe tylko ktory polski bank zostanie northern rock nad wisla?
    moze dombank ktory dawal jeszcze nie tak dawno 130%?

    hehe
  • Gość: noye1970 IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.08, 20:29
    powiem tylko tyle ze gdyby nie kredyty to normalny polak powtarzam
    normalny polak a nie snob z pełna kieszenią nie miałby niczego
    wartościowego w domu nie wspomne o mieszkaniu czy domu.jak nie
    weźmiesz na raty to z pewnością nie odłożysz
  • plosiak 24.08.08, 20:33
    Powiedziałbym więcej, żaden człowiek na świecie (pomijamy szejków i bogatych
    dzięki dziedziczeniu itp.) nie kupiłby mieszkania, pierwszego kompa itd.
  • Gość: znawca IP: *.chello.pl 24.08.08, 20:38
    Koles ,jak sie tak zlewrujesz na mieszkanko ( a frank skoczy do gory
    i przyjdzie recesja) to mozesz przez nastepne 25 lat z zonka
    posztetowa jesc!
  • plosiak 24.08.08, 20:43
    "zlewrujesz" ? nie rozumiem. Mimo szczerych chęci.
  • Gość: Zuzia IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 22:07
    Plosiak, z calym szacunkiem, ale sa ludzie, ktorzy potrafia zyc
    skromnie, i obejsc sie bez kredytow. Ja nigdy w zyciu nie wzielam
    zadnego kredytu, a zyje sobie normalnie. Jak mnie nie bylo stac na
    sprzet czy meble, to kupowalam uzywane. Nie pochodze z bogatej
    rodziny, nikt mi nic nie dal. Moi znajomi, moje roczniki zyja z
    kredytami. Jedni czuja sie z tym ok, inni niemal wegetuja. Ja moze
    nie posiadam wiele, ale zyje z pasja. Wole cos przezyc niz gromadzic
    przedmioty. Moi znajomi martwia sie czy starczy na rate, czy moga
    isc do kina, czy moze wakacje na kredyt. Ja natomiast nie mam
    wypasionego auta, mieszkam skromnie, ale zyje pieknie, bo stac mnie
    na moje pasje, na spontaniczne podroze do najdalszych zakatkow
    swiata. Ubolewam, ze wielu mlodych ludzi dalo sie wciagnac w jakas
    dziwna nagonke. Tak, jakoby mieszkanie (im lepsze, im drozsze),
    byloby wyznacznikiem sukcesu, osiagniec, jakosci zycia. Ja obserwuje
    wlasnie odwrotnosc. Ludzie zyja w mieszkaniach, na ktore ich nie
    stac. Jezdza samochodami, na ktore ich nie stac. Zaharowuja sie,
    traca pasje zycia, sa nerwowi, zestresowani. Studentom psychologii
    wroze dobra przyszlosc. Za pare lat przybedzie im pacjentow. ;)
  • Gość: swoboda_t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:32
    "jak nie
    weźmiesz na raty to z pewnością nie odłożysz" - to bardzo zabawne co
    piszesz. Wszakże rata zawiera w sobie opłaty i oprocnetowanie, więc
    wychodzi drozej niż odkładanie na to samo. Ergo": stać cię na ratę,
    tot ym bardizej stać cię, żeby odłożyć. No, ale jak się chce mieć tu
    i teraz, a przy tym nie potrafi się zarządzać włąsnymi pieniędzmi,
    to tak jest. Szkoda, że takie podejście jest rozpowszechnione...


    P.S.: Mam kompa, samochód, odłożoną kasę na mieszkanie (z zakupem
    czekam na powrót cen ro rozsądnych poziomów) - nigdy niczego nie
    brałem na kredyt. Nie tylko da się, ale jest to bardzo przyjemne.
    Miałem jedno spotkanie z komornikiem, jak przyszedł po 100zł
    mandatu. Niespecjalnie mam ochotę myśleć o tym, że ktoś znów może
    chcieć przyjść po swoje pieniądze.
  • plosiak 25.08.08, 15:31
    Masz odłożone na mieszkanie. Zazdroszczę. Ja mimo pracy od kilku lat nie
    zdołałem odłożyć z pensji 300 tys. na mieszkanie. Poza tym takie odkładanie ma
    jeden słaby punkt, na który też nadział się mój znajomy. Zaradny gość, mieszkał
    z matką, skończył studia, miał niezłą pracę we Wrocławiu, a mieszkał w mniejszej
    miejscowości. Ale panicznie się bał kredytu. Jak ceny zaczęły iść w górę, my z
    żoną kupiliśmy mieszkanie. A on czekał i dalej odkładał. W efekcie po roku
    narzeczona "zmusiła" go do wyrażenia zgody na zakup mieszkania. Ale jego
    oszczędności nie starczyły na 50%, ale tylko na 25% wartości. Dlatego odkładać
    to sobie można na telewizor za 2k. No chyba, że ktoś zarabia miesięcznie 20-30k.
    Ale takich za dużo to nie ma.
  • tepl 25.08.08, 17:41
    Twój kolega realizował złą strategię jak na tamte czasy. Ale czasy
    się zmieniły. Teraz oszczędzanie w przypadku Twojego kolegi byłoby
    bardziej opłacalne, bo lokata daje póki co w stosunku rocznym ponad
    7% minus podatek, a ceny nieruchomości póki co spadają.
    Nie jest wykluczone, że za 2 lata jakiś inny Twój kolega będzie o
    Tobie opowiadał jako o tym, który wziął kredyt na dom w CHF, kiedy
    kurs był w dołku. Zamiast 600 tys. zł będziesz miał wtedy do
    spłacenia np. 800 tys zł., a jeśli wartość Twojej nieruchomości
    spadnie o ok. 15% do 500 tys.zł., to już w ogóle będziesz w plecy...
    A to wcale nie jest nierealnie pesymistyczny scenariusz.
  • Gość: Zuzia IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 21:56
    Swoboda, bardzo rozsadnie piszesz. Ja tez mam samochod, mieszkanie w
    budowie, na ktore juz wplacilam ok 60% wartosci, a na reszte mam
    jeszcze pieniadze na koncie.
    Kredyty nie sa dla mnie. Nie stac mnie, to nie kupuje, koniec
    kropka.
    A owszem, moglabym otrzymac kredyt na jakies 300 tys, ale po co???
    Nie musze miec od razu 3 pokoi, tylko dlatego, ze inni biora
    kredyty. Dlatego wybralam 32 metrowa kawalerke, z balkonem, w
    centrum srednio duzego miasta. Bede tam miec wszystko, co mi na
    dzien obecny potrzeba; moj wlasny kacik, garderobe, miejsce do
    spania i pracy, niemaly balkon, aneks kuchenny i lazienke wykoncze w
    dobrym guscie, z dobrych materialow. No i bede mogla spac spokojnie.
    Bedzie mnie stac na ukochane podroze i inne pasje. I bez nerwowego
    kalkulowania co miesiac. A kiedys moze poznam bogatego i madrego
    ksiecia z bajki, i wyjedziemy na bezludna wyspe, zeby tam zbudowac
    bambusowa chate. :D

    p.s. skad wogole pomysl na kredytowanie 100% wartosci? To juz nie
    jest rozsadne inwestowanie, ale desperackie ryzykanctwo...
  • titerlitury 24.08.08, 21:01
    Może to sa tylko zapowiedzi banków, bo ludzie czekając na zniżki cen
    przestali kupowac nieruchomości, a co za tym idzie brać kredyty.
    Zastój na rynku widac tez w wynikach za II kwartał, jakie
    opublikowały banki - sprzedaż hipotek znacznie poniżej prognoz.
    Te zapowiedzi i większej restrykcyjności mogą słuzyć "zachęceniu"
    klientów do brania kredytów teraz, gdy jeszcze możliwe jest
    otrzymanie 100% i ponad LTV.
    Nie oczekiwałabym znaczącej obniżki cen mieszkań, ale też jestem
    sceptykiem jeśli idzie o większą restrykcyjność w polityce
    kredytowej.
    Pamietna rekomendacja S, która miała skończyc raz na zawsze z
    kredytami w CHF na polskim rynku niczego w istocie nie zmieniła,
    kredyty mieszkaniowe we frankach nadal są dostępne, tylko banki
    zmieniły nieco sposób liczenia zdolności chetnych na franka.
  • Gość: diakon IP: *.chello.pl 24.08.08, 21:07
    to by wyjaśniałoby dlaczego ten atrykuł wraca po raz 2 na łamy
    portalu, ukryty przekaz "bierz kredyt bo później go nie dostaniesz"
    brawo dział PR
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 21:39
    Przeczytaj koniecznie:

    inwestujwsiebie.blogspot.com
    Pzdr.
  • Gość: piter IP: *.aster.pl 24.08.08, 22:14
    A żeby była jasnośc dlaczego banki tak robią. Niedługo już złotówka będzie
    tanieć a mieszkania również więc banki nie chcą mieć ryzyka że będą miały takie
    problemy jakie były w USA. A wciąż namawiają na CHF, bo zarabiają na nich więcej
    dzięki przewalutowaniom, i to że jesli ktoś teraz weźmie z CHF a potem jego
    kredyt wzrośnie, mało ich to obchodzi.
  • plosiak 24.08.08, 23:34
    A dlaczego miałoby obchodzić bank, że rata wzrośnie ? Bank ma zarabiać na
    kredycie, a nie zachodzić w głowę, jak dogodzić kredytobiorcy. Jak frank
    poleciał w dół, to banki płakały, że dostają mniej w złotówkach ? Nie, bo były
    związane umową. Każdy myślący człowiek analizuje co mu się bardziej opłaca,
    mniej więcej co może się przydarzyć w przyszłości, jakie ma szansę na lepszą
    pracę itp. Choć i tak w części przypadków to się nie sprawdzi, bo np. ktoś
    rozpocznie głupią wojnę i wskaźniki ekonomiczne już nie będą takie jak w
    założeniach. Albo urodzą się czworaczki itp. Co nie oznacza, że nie trzeba się
    porządnie zastanowić.
  • wowo5 25.08.08, 04:02
    Mieszkania juz tanieja i stanieja bardziej. Powody:
    1. Idzie spowolnienie gospodarcze - zaczelo sie w USA i juz sie
    rozszerzylo na UK, Niemcy, Hiszpanie, Danie, Japonie, Irlandie,
    Francje, Wlochy.
    2. Stopy procentowe rosna
    3. Zlotowka oslabnie w stosunku do euro i franka zwajcarskiego
    (deficyt rachunku bierzacego jest w Polsce wiekszy niz w USA w
    odniesieniu do GDP)
    4. Liczba ludnosci w Polsce nbedzie malala
    5. Wielu emigrantow nie wroci a ci co wroca albo juz maja mieszkania
    albo ich na nie nie bedzie stac
    6. Mieszkania tanieja w innych karajach
    7. Mieszkania nie tylko w stasunku do zarobkow juz w tej chwili sa w
    Polsce drozsze niz w Zachodniej Europie
    --
    "In Italy for 30 years under Borgias they had warfare, terror,
    murder, and bloodshed, but they produced Michelangelo, Leonardo da
    Vinci, and the Renaissance. In Switzerland they had brotherly love -
    they had 500 years of democracy and peace, and what did that
    produce? The coockoo clock" (Orson Welles)
  • Gość: zenek IP: 69.12.182.* 26.08.08, 23:30
    Bez kredyciku jak bez reki.
    Kogo stac na mieszkanko bez 100% finansowania?

  • Gość: Zuzia IP: *.szczecin.mm.pl 28.08.08, 22:18
    Jak to kogo? Mnie stac. Na pewno nie jestem jedyna.
    Jakby mnie nie bylo stac, wynajmowalabym pokoj ze studentami, do
    momentu, az mialabym minimum te 30% wkladu wlasnego - i to tak
    mowie, gdyby sytuacja byla bez zadnej innej alternatywy.
    Zauwaz, ze ludzie pobrali kredyty czesto na duze i drogie
    mieszkania. Chodzi o rzekomy komfort (to kwestia dyskusyjna) i
    poczucie, ze "mi sie w zyciu powiodlo". Mi to wyglada na gonitwe
    szczurow, zeby innym szczurom pokazac, kogo na co stac.
    Do mnie regularnie dzwonia z mojego banku, z zapytaniem, czy nie
    chce kredyciku. Kredycik taki teraz modny...
    Gdyby faktycznie wiekszosci rozsadnych ludzi chodzilo o byt
    mieszkaniowy, o ta podstawowa potrzebe wlasnego kacika i spokoju -
    ludzie kupowaliby z rozwaga i z pewnoscia bez tak duzych kontrastow
    pomiedzy tym, na co ich stac, a tym, co oferuja banki czy
    deweloperzy.
    Nie stac mnie, to nie kupuje.
    Rozumiem tylko kredyty w wypadku gdy chodzi o wlasna edukacje,
    sytuacje podbramkowe (choroba itp) czy pierwsze kroki we wlasnej
    firmie. Kredytom konsumenckim mowie duze NIE. :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka