Komentarze do artykułu
Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie
Praca domowa czyli sprzątanie, gotowanie czy opieka nad dziećmi ma wysoką wartość, choć nie ma swojej rynkowej ceny. Nikt nie płaci pensji ani kobietom ani mężczyznom nie tylko za drugi, ale często też za jedyny etat na jakim pracują. A w skali kraju stanowi ona aż 30 procent Produktu Narodowego Brutto, czyli dochodu decydującego o bogactwie kraju.
Kretyńskie podejście. I absurd.
Autor:
Gość: domator
IP: *.pl
06.03.09, 09:00
Prace w domu, gospodarstwie czy jakiekolwiek inne dotyczace nas
bezpośrednio wykonujemy, bo mamy taką potrzebę lub ochotę. Takie
podejście do sprawy jest idiotyczne (gr.) i prowadzi do absurdu. Bo
co ? Będziemy wyceniać elemety składowe obowiązków domowych (taki
opracowanie zresztą już powstało) ? To jak wycenimy moją
wczorajszą "pracę": po powrocie z pracy ubrałem córkę (buty, szalik,
czapka, rękawiczki, kurtka) - ile ?, poszedłem z nią na plac zabaw,
wiekszośc drogi ją niosąc - ile ?, huśtałem na huśtawce - ile ?,
kręciłem na karuzeli - ile ?, pomagałem zjeżdżać na zjeżdzalni -
ile ?. Po powrocie do domu dałem jej cukierki i oglądaliśmy razem
książeczki - ile ? Bawiliśmy się zabawkami - ile ? Potem
przygotowaliśmy łożko - ile dla mnie, a ile dla córeczki, bo mi
pomagała ? Wieczorem ją wykąpałem - ile mi się za to należy ? Czy
nikt nie widzi absurdu takiego podejścia ? Skoro jesteśmy rodziną,
mieszkamy razem, mamy wspólność majątkową, kochamy się to jest
rzeczą oczywistą, że o soebie dbamy i się troszczymy - stąd
wykonujemy wiele codziennych czynności. Na ile mozna wycenić tulenie
córki przez mamę, gdy ta przwróci się i płacze. To też praca ? To
się nazywa MiŁOŚĆ, idioci (gr.) !!!