Gazeta.pl   Forum   Gospodarka   Gospodarka   Re: zrobione (nie)zaplacone.

Komentarze do artykułu

Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie

Praca domowa czyli sprzątanie, gotowanie czy opieka nad dziećmi ma wysoką wartość, choć nie ma swojej rynkowej ceny. Nikt nie płaci pensji ani kobietom ani mężczyznom nie tylko za drugi, ale często też za jedyny etat na jakim pracują. A w skali kraju stanowi ona aż 30 procent Produktu Narodowego Brutto, czyli dochodu decydującego o bogactwie kraju.

Re: zrobione (nie)zaplacone.

Autor: twojabogini 06.03.09, 10:15
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Gość portalu: swww napisał(a):

> Ale oczywiscie, ze male dziecko wymaga duzo pracy! Nikt tak nie
mowi.

> Ale jesli dzieci sa starsze to naprawde godzina dziennie (u obojga
partnerow)
> wystarczy.
>
> Np. on wracajac z pracy zrobi zakupy (godzina jak nic), albo
zabierze dziecko n
> a
> jakies zajecia dodatkowe. Ona posprzata czy cos w tym stylu.
>
Hehehehe!!!Naprawdę się ubawiłam. Z twojej wypowiedzi wynika, że nie
masz pojęcia o temacie... "czy coś w tym stylu".
Okej. Robimy eksperyment. On wraca z pracy i robi zakupy, jadąc na
zakupy wrzuca dziecko na np. angielski, a wracając z zakupów
dzieciaka odbiera. Wracają zadowoleni do domu, gdzie jest żona,
która po pracy poświęciła godzinę na sprzątanie. Żadne tam mycie
okien, czy szafek, bo jak ktoś słusznie zauważył, tego się nie robi
codziennie. To co robiła tą godzinę? Nastawiła pranie (takie tam,
podręczne: koszulki, majteczki, skarpetki). Wzięła się za odkurzacz -
przy dzieciach, nawet tych starszych częste odkurzanie to norma,
(nie daj Boze jeśli mają alergię). Obleciała standartowe 2 pokoje i
resztę. Pozmywała po sniadaniu rodzinnym (watpię, że miała czas to
zrobić rano :). Pół godziny zeszło? Bierzmy pod uwagę, że pranie to
nie samo włączenie pralki, ale: zebranie ciuchów, posegregowanie,
ich, nasypanie proszku i płynu, niby tylko parę minut więcej, ale
przy dużej ilości prac te parę minut składa się na konkretne
godziny. Podobnie odkurzanie: odkurzacz, wyjąć, złożyć, przełączyć
do innego pokoju, złożyć, znów parę dodatkowych minut. Przed
pozmywaniem oblatujemy dom, żeby zebrać szklanki itp. Nie liczę
wycierania, wszystko ładnie sobie obeschnie na suszarce. Pól godziny
jak nic zeszło. Akurat pranie się skończyło, bo to program
ekologiczny, oszczędnośc wody czasu i energii. Ekstra, wyciągamy
pranie, kursik do łazienki czy na balkon z pelna michą i zaczynamu
zabawę, rozprostować skarpeteczki, wygładzić majteczki, ładnie
rozwiesić koszylkę, żeby się nie deformował - 10 minut jak obszył.
Co tu zdziałać przez pozostałych 20? Zegar tyka. Załóżmy że nie ma
zwierzat domowych. Ha, w szafie leżą koszule męża do prasowania,
jakies tam garsonki, bo dwa dni temu prało się te "lepsze" rzeczy.
No to hajda, rozkładamy deskę do prasowania, nagrzewamy zelazko.
Prasujemy z wprawą, odwieszamy ładnie na wieszaczki, skladamy,
zanowsimy do szaf. Składamy dechę, odtastawiamy zelazko. Normalnie
mistrzyni w 20 minut! Ale niech jej będzie. Uff, dzwonek do drzwi -
wracaja domownicy. I teraz się zaczyna:

- Kochanie jestem głodny! - Mamo jeść!
- Ja już dzisiaj przepracowałam swoją godzinę!

- Mamo pomożesz mi z matematyką?
- Jutro mam kolejną godzinę, to tata w tym czasie coś ugotuje, a ja
ci pomogę.
- Ale ja mam klasówkę jutro...?
- (Tata)- Jutro swoją godzinę muszę poświęcić na mycie łazienki,
śmierdzi już z toalety, wanna się lepi, na prysznicu jest nalot z
pleśni.Wczoraj nie zdążyłem, bo gotowałem obiad, jak ty byłaś z
małym na basenie.

- Mamo, mama Kasi się zgodziła, żeby donas przyszła. Może zajrzeć o
18.00?
- Nie kochanie, może w sobotę? Jutro robię z tobą matematykę, a
pojutrze gotuję.

Tak mozna w nieskończoność. - Mamo stłułem szklankę z mlekiem!
Sprzątnę w niedzielę, bo w sobotę was pilnuję!

Nie ma możliwości okreslenia czasu pracy w domu. W życiu prywatnym,
domowym, na bieżąco robimy różne rzeczy w miarę potrzeb. Im lepiej
się zorganizujemy, tym mniej czasu to zajmie. Ale nawet perfekcyjna
organizacja w rodzinie w której są dzieci, nie skróci tego do
jakiejś godziny dziennie.

Co do zapłaty - jestem przeciwna płaceniu za pracę w domu, wszystkim
jak leci. Popieram pomysł opłacania składek emerytalnych kobietom,
które pracują w domu, a także prawo dziedziczenia przez nie emerytur
męża w przypadku jego śmierci. Unikniemy wtedy sytuacji, że kobieta
całe życie była w domu, pracowała - jakby nie patrzeć, mąż wymienił
potem model na młodszy - i została bez doświadczenia zawodowego, bez
świadczeń i zabezpieczenia. Kto opłaci składki? Mąż na spółkę z
Państwem? A może przestaniemy dotować chore pomysły posłów?(polecam
lekturę ustawy budżetowej - zamiast prasy mniej i bardzie
bulwarowej, jesli ktos naprawdę chciałby wiedziec na co wydaje się
kasę). Starczy i na ubepieczenia dla kobiet, i na sierotki...

Zgadzam się z opinią, że wypłata pensji dla kobiet za ich pracę w
domu, utrwali patriarchat.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-128
(101-128)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.