Re: Po co to N w TVN?
Autor:
Gość: pościor
IP: 85.232.226.*
13.03.09, 09:32
Dla studenta, w uproszczeniu: załóżmy, że jeden z najbogatszych
Polaków, Janek W. ma 100% w ITI. Kilka lat temu ITI sprzedał 50% w
TVN, która poszła na giełdę, ale nadal ją kontroluje bo jest
największym akcjonariuszem. Sprzedał korzystnie, bo biznes plany
obiecywały małym akcjonariuszom złote góry, czyli wziął kasę za
przyszłe zyski (tak się robi, ale trzeba pamiętać że przyszłe zyski
obarczone są ryzykiem nieziszczenia się planów). Potem ITI
wymyśliło telewizję N, która oczywiście współpracuje z TVN (bo
przecież nie z Polsatem). A gdy spółka trochę urosła, choć nadal
niezbyt radzi sobie z konkurencją, to warto by ją sprzedać (kasa
zawsze się przyda). A więc ITI (czyli Janek W.) przegłosowuje w TVN
decyzję o kupnie N od ITI. Jeśli wartość N wynosi 100 (a tego nikt
nie wie, choć najbliższy prawdy jest pewnie Janek W. bo ją
stworzył), a sprzeda za 200 (bo znów obiecuje przyszłe zyski), to
ITI (czyli Janek W.) zarabia 100. Tym samym akcjonariusze TVN
przepłacają (bo kupują obietnice zysków) 100, co dzieli się tak: 50
przepłacają mniejszościowi, a 50 przepłaca ITI (Janek W.). Rachunek
ostateczny: mniejszościowi przepłacili 50, Janek W. zarobił 50 (=100-
50). Proste? Nie mówię, że tak jest, ale transakcje z samym sobą
są śliskie... A Janek W. nie słynie z krystalicznych zasad.