Szef doradców premiera Michał Boni: pomoc dla najbiedniejszych w płaceniu za prąd nie jest powiązana z uwolnieniem jego cen. - Oczywiście, że jest - uważa resort gospodarki.
"Resort gospodarki rozważa wprowadzenie jeszcze jednego warunku - o ulgę dla
biednych mogłyby się starać tylko rodziny z dochodem na głowę mniejszym niż
500 zł miesięcznie."
Jedną z dokuczliwszych form populizmu jest wprowadzanie kategorii "biedniejszy
niż". Koszty dokumentowania dochodu, uwzględniania tego w rachunkach za prąd
przewyższają jakiekolwiek (poza może PR - owskimi) korzyści.
Poza tym. W przypadkach granicznych - w rodzinie z dochodem 501 pln nie
dostaną dodatku, czy też ulgi, a ci z 499 dostaną ulgę wartą 20 pln.
Gdzie sens gdzie logika.
Co innego zróżnicowany taryfikator. Nie wiem czy ma sens ekonomiczny, ale
przynajmniej nie rodzi żadnych komplikacji, nazwijmy to logistycznych, czy
reguł racjonalności. Program komputerowy wystawia rachunek automatycznie.
Wpisanie wzoru, np w jednym z języków komputerowych: If[e<l,c1*e,
c1*l+c2*(e-l)] zamiast c3*e, gdzie e jest zużytą energią,
l limitem, a c1, c1, c3 cenami - odpowiednio w systemie
dwutaryfowym z limitem zużycia l i w systemie z jedną ceną
c3zajmie programiście w Stoenie, czy innej firmie, minutę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.