Nic innego- tylko zabieg?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam jestem nowa :)W lutym dowiedziałam sie ze mam kamienie w
    woreczku żółciowym do ok 5mm.Nie mam zadnych dolegliwości i gdyby
    nie usg nie wiedziałabym ze je mam.Bardzo proszę o odpowiedz czy
    naprawde nie ma zadnych innych sposobów na pozbycie sie ich(poza
    operacją)Dopiero miesiąc temu przeszam laparoskopię (torbiel
    jajnika).Więc wizja kolejnej (w najlepszym razie)laparo w tak
    krótkim czasie mnie przeraza.A świadomośc ze je mam i nic z tym nie
    robie podsuwa mi najgorsze wyobrazenia o tym co sie moze
    zdarzyć.Proszę o jakieś sugestie,z góry dziękuje
    • niestety nie ma :-/

      są różni szamanai, którzy obiecują rozpuszczenie ich jakimiś
      cudownymi specyfikami ale niestety to nie działa :-( a może
      dodatkowo przynieść wiele szkód, bo te kamienie ciągle podrażniają i
      jest stan zapalny a udając że się leczysz tylko przedłużasz ten
      stan - nie chcę straszyć (bo to nie takie prędkie) ale nieleczony
      długotrwały stan zapalny może prowadzić do zezłośliwienia ...

      jeśli pęcherzyk jeszcze Ci nie dokucza to w sumie możesz trochę
      odetchnąc przed kolejnym zabiegiem - przecież nie musisz iść już
      dziś czy jutro - zresztą nie wiem czy lekarz będzie chciał w tak
      krókim okresie znowu operować jeśli nie jest to nic pilnego ...

      powodzenia :-)

      --
      Pozdro Aguś :-)
    • Ja miałam dolegliwosci ale czytajac o powiklaniach tych kamyczkow i
      myslac o tym ze mam male dzieci wolalam to zrobic szybko i szybko
      wrocic do domku.Powiklania przez kamienie maga byc bardzo ciezkie
      poszukaj na necie .Moze spieszyc sie nie musisz ale one same nie
      znikna tylko bede sie dalej tworzyc a kolka moze cie zaskoczyc w
      najmniej oczekiwanym momencie
      --
      Gosia
    • Pierwszy raz na USG zobaczyłam swoje dwa małe kamyczki w czerwcu 2007. ściany pehcerzyka wyraxnie pogrubione :( Poszłam na badanie bo miałam koszmarnę kolkę. Postarałam sie o skierowanie na zabieg i zaszczepiłam. A potem myslałam i myslałam i pojechałam do polecanego lekarza medycyny Chińskiej od którego dostałam Lidan Paishi Pian. Wziełam w sumie juz jakies 8 opakowań. po czterech opaowaniach (jakies 3-4 miesiace)nie było zadnego efektu. Dzis znowu byłam na kontroli. Pogrubienie ścianek ustapiło i znikł jeden kamyk (byłam bardzo dokładnei badana). Ten który został na razie nie daje dolegliwosci.
      Nie chce wmówic nikomu,ze to super alternatywa. Uważam,ze chodzenie z kamieniem wiaze sie z ryzykiem. Niech jednak osoby które pisza "nie ma wyboru - zabieg", poczytają,podowiaduja się.
      Lidan Paishi Pian to zioła. Ale jest jeszcze srodek medycyny konwencjonalnej. Czy ktoś z was słyszał od swojego lekarza o "Usrofalk"? Pewnie nie,ja tez. Dowiedziam sie dziś od lekarza,któr robił mi USG. To nic innego jak kwas ursodezoksycholowy,który wystepuje w żólci. Po podaniu ustnym zmniejsza sie wysycenie żółci cholesterolem. Można tym rozpuszczać kamyki do 15 mm,oczywiście kamyki cholesterolowe. Pacjent powinien miec świadomosć i wybór, nie uważacie?


      • a ja miałam kiedyz bacię ..... i może mialabym nadal gdyby w porę
        pozwoliła się zoperować zamiast łykać takie właśnie specyfiki - inni
        powinni wiedzieć, żeby mieć pogląd miedzy czym wybieraja - nie
        uważasz???

        --
        Pozdro Aguś :-)
      • Oczywiście każdy powinien mieć możliwość podjęcia decyzji
        samodzielnie. Ja wykryłam kamienie jakiś rok temu (pomijam fakt, że
        lekarz rodzinny leczył mnie przez 2 lata na wrzody żołądka -
        oczywiście bez badań, bo za drogie). Uznałam, że skoro woreczek jest
        w organizmie, to lepiej żeby był więc szukałam lekarza, który nie
        wytnie a zrobi czary-mary i kamienie znikną. Znalazłam, zalecił
        Ursofalk (3x1), Laktoplant (1x1)i Controloc 40(1x1). Na miesięczną
        kurację wydawałam ok 200-220 zł. Do tego wizyty co 3 m-ce z
        aktualnym USG (oczywiście prywatnie) - ok 200 zł. W sumie ponad 3
        tys. zł. przez rok. Inne koszty to np. dodatkowe ubezpieczenie na
        wczasach zagranicznych, bo to choroba przewlekła. Do tego dieta. Na
        moje nieśmiałe uwagi, że kamienie się nie rozpuszczają, lekarz
        stwierdził, że dobrze, że nie rosną. Kiedy ataki bólowe zaczęły się
        nasilać, uznałam, że dość tego wszystkiego. Jestem miesiąc po
        laparoskopii i kamień spadł mi również z serca. Czuję się
        znakomicie, wprowadzam do diety nowe produkty i wreszcie nie boję
        się, że dostanę kolki np. za kierownicą. Ale decyzję każdy musi
        podjąć sam.
    • a mi na usg nic nie wykazuje a mam takie klucia po rawej stronie
      ale tak blizej srodka niz boku i nie wiem co to jest musze isc na
      kolejne badania ??? z chcecia bym sama sprubowala cos naturalnego
      niz operacja
      • Dzis byłam na kolejnym usg. W lecie 2007 były dwa kamyki ok 5 mm i potworna kolka, teraz jest jeden 3mm, ale własciwie nie wiadomo do końca czy to na pewno kamyk, może polipek. Uważam, ze jesli kamyki nie sa duże, a dolegliwosci nie częste, mozna próbowac z nimi powalczyć. Mnie sie narazie udaje. Bardzo ważne jest zlikwidowanie stanu zapalnego, to ono daje spore dlegliwosci. Od kąd pozbyłam sie pogrubienia scianek, przestałam miec kłucia, pobolewania, kolki, choć mały kamyczek był nadal.Dopóki miałam stan zapalny, musiałam uważac na jedzenie, teraz od dawna nie muszę.
        Uważam, ze ścisła dieta nie moze iśc w parze z rozpuszczaniem kamieni. Rozpuszcaniu złogów sprzyja wymiana żółci na świerzą, a dieta beztłuszczowa uniemożliwia dobrą jej wymianę w pęcherzyku. Jestem pewna, ze postępy w rozpuszczaniu zawdzięczam również "normalnej" diecie - żółtko, masło. Jeśli ktoś ma tak duze dolegliwości, ze nie jest w stanie jesc tłuszczu i kamienie sa duze, chyba nie ma duzych szans na wyleczenie pęcherzyka, ale ci tzw."początkujący" jak najbardziej.
        • Dziwne podejście melka..... Na własną nutę wszystko można sobie
          wytłumaczyć, wmówić. Ja miałam kamień 1,5 cm jeden a dokuczał
          baaaaaardzo, a o dziwo nie było stanów zapalnych. Jak bardzo boli to
          nie znaczy że musi być od razu stan zapalny. I na odwrót, nawet
          czasem jak leciutko boli, a okazuje się że jest stan zapalny. Nie ma
          tu reguły. Jak ktoś miewa stany zapalne (pogrubiałe ścianki)to
          powinien czym prędzej usunąć, bo nigdy ta osoba nie wie, kiedy
          zezłośliwieje ten stan zapalny i może nie zdążyć już... Ja jestem
          już po operacji, chwale dzień operacji, że to już za mną. W szpitalu
          leżała ze mną kobieta która miałą raka wątroby, a wziął się on z
          raka woreczka. Miała usunięty wcześniej laparoskopowo woreczek, ale
          były już nacieki, które sięgały na wątrobępani ta miała przez 5
          miesięcy ataki kolki, bóle raz potworne raz małe, że tabletki
          rozkurczowe pomagały. Miała kilka maleńkich kamyczków, przed tym
          nazwijmy to pierwszym dużym atakiem nie czuła żadnych objawów ze
          strony woreczka. Więc jak widać różnie bywa. Namawiam do leczenia
          operacyjnego, a nie na własną rękę. Pozdrawiam i powodzenia, ja
          miałam tradycyjne cięcie i da się przeżyć, więc laparo to już chyba
          pestka ;-)
          • Tak, jak widac róznie bywa - z tym stanem zapalnym. Fakt jest ,ze równiez środowisko lekarzy jest podzielone, ale z tego co czytam i rozmawiam z lekarzami, raczej stan zapalny chcą leczyć .
            • melka200 napisała:

              > Tak, jak widac róznie bywa - z tym stanem zapalnym. Fakt jest ,ze
              równiez środo
              > wisko lekarzy jest podzielone, ale z tego co czytam i rozmawiam z
              lekarzami, ra
              > czej stan zapalny chcą leczyć .

              bo stan zapalny należy leczyć i nic w tym dziwnego ja tez przed
              zabiegiem dostawałam antybiotyki żeby podleczyc sie troszkę.
              niewiele to dało


              --
              Pozdro Aguś :-)
          • Gdzies czytałam, ze rak woreczka wystepuje bardzo rzadko. Statystycznie duzo częsciej dochodzi do powikłań przy zabiegu usuwania(to tez niewielka liczba). Kobieta o której pisałaś miała prawdopodobnie stan zapalny od wielu lat.
            A tu cos na temat leczenia samego stanu zapalnego pecherzyka .

            "Przewlekłe zapalenie pęcherzyka żółciowego
            Jest to schorzenie występujące najczęściej równocześnie z kamicą żółciową jako tzw. przewlekłe kamicze zapalenie pęcherzyka żółciowego. Rzadziej zdarza się zachorowanie na czystą postać przewlekłego zapalenia pęcherzyka żółciowego. W tym wypadku choroba ta jest najczęściej następstwem wcześniejszego ostrego zapalenia bakteryjnego lub pierwotniakowego (np. lambliaza) pęcherzyka. Dominującym objawem choroby jest ból w okolicy prawego podżebrza, któremu towarzyszą mniej lub bardziej nasilone stany podgorączkowe, odbijania, uczucie pełności, a niekiedy także typowe objawy kolki, najczęściej po błędach dietetycznych. Rozpoznanie opiera się na badaniu klinicznym, wynikach badania krwi, cholecystografii lub USG jamy brzusznej oraz gastroskopii, w trakcie której można też pobrać do badania treść dwunastniczą. Leczenie polega na podawaniu antybiotyków i zastosowaniu takiego samego jak w kamicy żółciowej żywienia dietetycznego. W miarę poprawy stanu zdrowia chorego w diecie zwiększa się ilość spożywanych tłuszczów (do 70 g/dobę) oraz częściej podaje się potrawy pobudzające wydzielanie żółci takie jak oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, kukurydziany lub sojowy, żółtka jaj, sok z czarnej rzodkwi."

            Kolejny dowód na to , ze nie nalezy lekceważyc pasozytów takich jak lamblia.

            Żeby było jasne, nikogo nie namawiam na leczenie sie na własna ręka, ja tez tego nie robię. "Ursofalk" który rwniez biorę jest na receptę.
            Pozbyam sie stanu zapalnego, 75- ciu % złogów, dolegliwości. Jest to jak widać mozliwe przy niezbyt zaawansowanej kamicy. Chciałam sie tym doświadczeniem podzielić, ale czasami mam wrażenei, ze na tym forum (głownie o laparo) nie warto :)
            • melka200 napisała:

              > Gdzies czytałam, ze rak woreczka wystepuje bardzo rzadko.
              Statystycznie duzo cz
              > ęsciej dochodzi do powikłań przy zabiegu usuwania(to tez niewielka
              liczba).

              powiem tak - Twoje życie + Twój wybór obys tylko tego nie
              żałowała ...
              ja miałam "powikłania" (jestem tym odsetkiem %0 tylko że ja żyje i
              mam sie dobrze, moja babcia miała raka - niestety z tego juz nie
              wyszła i skoro tyle czytasz to powinnaś tez natknąć się na opinie że
              rak pęcherzyka jest wyjątkowo złośliwy - ciekawe czemu o tym nie
              wspominasz?.........

              Kob
              > ieta o której pisałaś miała prawdopodobnie stan zapalny od wielu
              lat.

              no i sama chcesz sie własnie do tego stanu doprowadzić bo takie
              leczenie jest długie i nie przynosi wymiernych efektów - czyli
              dolegliwości sa nawracające co jakis czas...


              > A tu cos na temat leczenia samego stanu zapalnego pecherzyka .
              >
              > "Przewlekłe zapalenie pęcherzyka żółciowego
              > Jest to schorzenie występujące najczęściej równocześnie z kamicą
              żółciową jako
              > tzw. przewlekłe kamicze zapalenie pęcherzyka żółciowego. Rzadziej
              zdarza się za
              > chorowanie na czystą postać przewlekłego zapalenia pęcherzyka
              żółciowego. W tym
              > wypadku choroba ta jest najczęściej następstwem wcześniejszego
              ostrego zapalen
              > ia bakteryjnego lub pierwotniakowego (np. lambliaza) pęcherzyka.
              Dominującym ob
              > jawem choroby jest ból w okolicy prawego podżebrza, któremu
              towarzyszą mniej lu
              > b bardziej nasilone stany podgorączkowe, odbijania, uczucie
              pełności, a niekied
              > y także typowe objawy kolki, najczęściej po błędach dietetycznych.
              Rozpoznanie
              > opiera się na badaniu klinicznym, wynikach badania krwi,
              cholecystografii lub U
              > SG jamy brzusznej oraz gastroskopii, w trakcie której można też
              pobrać do badan
              > ia treść dwunastniczą. Leczenie polega na podawaniu antybiotyków i
              zastosowaniu
              > takiego samego jak w kamicy żółciowej żywienia dietetycznego. W
              miarę poprawy
              > stanu zdrowia chorego w diecie zwiększa się ilość spożywanych
              tłuszczów (do 70
              > g/dobę) oraz częściej podaje się potrawy pobudzające wydzielanie
              żółci takie ja
              > k oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, kukurydziany lub sojowy,
              żółtka jaj, sok
              > z czarnej rzodkwi."
              >
              > Kolejny dowód na to , ze nie nalezy lekceważyc pasozytów takich
              jak lamblia.
              >
              > Żeby było jasne, nikogo nie namawiam na leczenie sie na własna
              ręka, ja tez teg
              > o nie robię. "Ursofalk" który rwniez biorę jest na receptę.
              > Pozbyam sie stanu zapalnego, 75- ciu % złogów, dolegliwości. Jest
              to jak widać
              > mozliwe przy niezbyt zaawansowanej kamicy. Chciałam sie tym
              doświadczeniem podz
              > ielić, ale czasami mam wrażenei, ze na tym forum (głownie o
              laparo) nie warto :
              > )

              to czy warto ocenisz sama za kilka lat - obys nie obudziła się za
              późno ...... ja mam doświadczenia w 1 i 2 podejściu to ytematu i
              jakoś to prezentowane przez ciebie okazało sie delikatnie mówiąc
              nieskuteczne .....

              nie wiem co ma prezentowany tekst do rzeczy bo nikt nie neguje że
              stan zapalny leczyć należy - powiem więcej nie operuje się planowo
              przy silnym stanie zapalnym (najpierw się zalecza)


              --
              Pozdro Aguś :-)
            • Dzięki Tobie ja też wyleczyłam woreczek i pozbyłam się kamieni
        • melka200 napisała:

          > Uważam, ze jesli kamyki nie sa duże, a dolegliwosci nie częs
          > te, mozna próbowac z nimi powalczyć. Mnie sie narazie udaje.
          Bardzo ważne jest
          > zlikwidowanie stanu zapalnego, to ono daje spore dlegliwosci. Od
          kąd pozbyłam s
          > ie pogrubienia scianek, przestałam miec kłucia, pobolewania,
          kolki, choć mały k
          > amyczek był nadal.Dopóki miałam stan zapalny, musiałam uważac na
          jedzenie, tera
          > z od dawna nie muszę.
          > Uważam, ze ścisła dieta nie moze iśc w parze z rozpuszczaniem
          kamieni. Rozpuszc
          > aniu złogów sprzyja wymiana żółci na świerzą, a dieta
          beztłuszczowa uniemożliwi
          > a dobrą jej wymianę w pęcherzyku. Jestem pewna, ze postępy w
          rozpuszczaniu zawd
          > zięczam również "normalnej" diecie - żółtko, masło. Jeśli ktoś ma
          tak duze dole
          > gliwości, ze nie jest w stanie jesc tłuszczu i kamienie sa duze,
          chyba nie ma d
          > uzych szans na wyleczenie pęcherzyka, ale ci tzw."początkujący"
          jak najbardziej
          > .


          guzik prawda - moje kamyki były małe (wielkości ziarnek pieprzu)
          gdybym poczekała jeszcze troche to pewnie by mnie nie uratowali a w
          najlepszym razie skończyłoby sie uszkodzeniem trzustki - bo moje
          małe kamyczki nie chciały siedzieć w miejscu - w trakcie laparo
          okazało się że mam zatkany PŻW i było cięcie, czyszczenie i drenaż
          na 3 miesiące!!! - nie polecam - nic przyejmenego...

          PS. jak juz pisalam nie raz i nie dwa - moja babacia dzięki takim
          eksperymantom przeniosła sie na ten mam nadzieję lepszy świat ...

          --
          Pozdro Aguś :-)
    • witaj!
      mam 33lata
      Jestem 2 tyg po zabiegu - laparoskopia i otwarcie klasyczne.
      U mnie było tak...rozpoznano zapalenie trzustki ..zrobiłem sie zółty-
      , diagnoza-żółtaczka mechaniczna, zacząłem to leczyć objawowo ale
      niestety po USG brzucha za sprawce mojej choroby lekarze
      jednomyślnie orzekli - kamienie w worczku zółciowym...w ilosci ok
      20-30szt i wielkosci od 2-3mm do 10mm. Walczyłem niekonwencjonalnie.
      Przerózne kombinacje diet i mikstur...z sokiem jabłkowym, olejem z
      oliwek i łyżek soli w róznych innych ziół. Nie dało to rezultatu
      niestety w moim przypadku ilość kamieni rosła dość szybko. W
      momencie operacji pół roku później miałem ok.80szt kamieni w tym
      ok.szt 10 ...10mm i mniejsze-wygladają jak bursztybki:)

      Niestety tym razem musiałem poddać sie woli lekarzom...i tobie też
      tak radzę, bo nie znam osoby która by rozpusciła te kamienie. Dieta
      tylko zatrzymuje ich rozwój, A noszenie bomby miedzy wątrobą i
      trzustką to zbyt duż eryzyko dla zdrowia. Przewlekłe zapalenie
      woreczka prowadzić moze do raka a to nie jest najlepsza prognoza na
      przyszłość.

      w razie pytań pisz.
      aniolznieba@gazeta.pl

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.