Dodaj do ulubionych

AUSTRALIA POZDRAWIA sp13 na Jarach/Sloneczna

IP: *.prem.tmns.net.au 28.01.06, 12:09
Chodzilem do sp13 w latach 1961-1968 i milo to wspominam.
Prosze o kontakt.Obecnie mieszkam w Australii.
www.australink.pl
Edytor zaawansowany
  • Gość: schulz IP: *.telsten.com / *.telsten.com 28.01.06, 13:40
    Błonie w śniegu.Od niedzieli panowały tu mrozy do -30 C. Trochę chłodu dla
    Australijczyka.
  • Gość: KENEZ IP: 144.138.215.* 29.01.06, 10:43
    A u mnie podtropikalne lato w pelni.
    Temperatura w dzien przez 6 miesiecy nie schodzi ponizej 30 stopni.
    Dzieki shulc za kontakt. Pisz (piszcie) duzo i czesto.
    Przesylam duzo slonca i ciepla z Australii.
    Smutno na sercu po wczorajszej tragicznej katastrofie.
    W Australii oglondam 3 polskie kanaly TVP jestem wiec na bierzaco.
    Australijskie serwisy TV terz informoja dokladnie o wszystkim.
    Pozdrawiam
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 01.02.06, 13:26
    Uczniowie sp13 ul Sloneczna uczeszczajacy w latach 1960siatych zgloscie sie.
  • Gość: Darek IP: *.torun.mm.pl 06.02.06, 21:51
    Widze, ze nikt z Twoich znajomych nie odpisuje. Ja konczylem 60 - ke (na
    Bloniu) 6 lat pozniej a za Twoja szkole chodzilem nad staw lapac robaczki do
    akwarium.Na Jary chodzilo sie rzadko - my bylismy z Galczynskiego i nie za
    bardzo nas tam lubili. Jak chcesz zobaczyc jak tam teraz wyglada (nie wiem jak
    dlugo Cie nie bylo) to polecam rewelacyjna mape (zdjecia sa podobno z przed 3
    lat). Pozdrawiam z Torunia.

    earth.google.com/download-earth.html
  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 07.02.06, 13:54
    Czesc Darek. Dzieki za odpis i wiadomosc o moich starych kontach.
    Rzeczywiscie z mojego rocznika nikt sie nie zglasza, moze nie maja komputerow
    albo na niczym im juz nie zalezy.Ten staw za szkola nazywalismy "SZTRANC" byla
    to duza glinianka a takze wysypisko smieci przemyslowych i odpadow fabrycznych,
    w ktorych my jako dzieci szukalismy skarbow.Pamietam zatargi i bitwy jarakow z
    bloniakami.Ale wkoncu Blonie przeroslo wielkoscia Jary i wszystko sie
    uspokoilo.W tej glinianc w ktorej lowiles pchelki juz wtedy w latach 60siatych
    ze wzgledu na wysokie skarzenie nie morzna bylo sie kapac.Kapalismy sie w innej
    mniejszej i czystej 500-600m od frontu szkoly.Dziekuje za adres napaczalem sie
    do woli.
    Z nidowierzaniem oglondalem 200m falowiec na Bloniu ze jeszcze sie trzyma.
    Z kilka lat mamy zamiar z zona wybrac sie do Polski to bedzie co wspominac i
    ogladac.
    W Toruniu bylem wiele,wiele razy to bardzo mile i pieknie polozone miasto.
    Niezle u was sypie w Polsce sniegiem. U mnie parowa 77%wilgotnosci 31celsjusza,
    Pozdrawiam z BRISBANE stolicy stanu QUEENSLAND w AUSTRALII.
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 02.02.06, 13:43
    Pamietam pare nazwisk nauczycieli sp13 lata 61/68.
    Wychowawca p Jozef Kranc, p Kaminski, p Maria Kemnic.
    A moze ktos mieszka na Jarach mieszkalem tam kiedys.
    Co tam sie zmienilo, chetnie porozmawiam.
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 04.02.06, 12:19
    Czekam i czekam cierpliwie. Odezwijcie sie!!!
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 08.02.06, 13:40
    Moze to forum nie jest dobrze znane w srod Bydgoszczan,i stad morze taka pustka.
    Przyznam ze i ja wpadlem na to forum przez przypadek mimo ze zaglondam do
    gazeta od dluzszego czasu.
    Pzdrawiam,piszcie.
  • Gość: schulz IP: *.com / 80.51.243.* 08.02.06, 14:13
    To nie tak! Rzecz w tym, że z internetu korzysta głównie młodzież.
    Dla mnie Jary z dziedziństwa, przed powstaniem Osiedla, to przede wszystkim
    cmentarz. Sam mieszkałem przy Grunwaldzkiej. Byłem ministrantem w Sw. Trójcy i
    często bywałem na pogrzebach.
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 09.02.06, 12:16
    Czesc Shulz.

    Fajnie ze sie ponownie odezwales.
    Swoja droga to szkoda ze starsi Polacy w Polsce tak malo korzystaja
    z internetu.Ze wzgledu na wiek i doswiadczenia lat przezytych mieliby
    przecierz durzo do powiedzenia. Tutaj w Australii to sie bardzo zatarlo
    i z internetu korzystaja i starsi i mlodzi.Komputer z lonczem internetowym
    jest w wiekrzosci domow.Przed chwila na Polsacie 2 pokazywali ogromne rostopy
    prawie w calej polsce okropny widok.Taka pogode snierzno-rostopowa widzialem
    25 lat temu w Austrii.Mam wiec chyba szczescie ze to mnie omija, choc tutaj w
    BRISBANE dlugie lato jest za gorace i za wilgotne.
    Grunwaldzka widzialem ostatnio cwierc wieku temu.Piekna,szeroka ulica chyba
    byla wysadzana kostka.Kursowaly po niej trawaje.Byl tez tam przy niej stary
    chyba obiety ochrona cmentarz.O malej kolejce juz nawet nie wspomne.
    Z Jarow przez Czarna Droge i Grunwaldzka biegalem czesto na Jasna do kuzynow.
    U mnie godzina 21.00 w Polsce 12.00 w poludnie.
    Pisze o tym bo zauwarzylem ze jak wysylam wiadomosc to pokazywany
    czas wysylki pokazany jest w czasie polskim,a u mnie jest juz 9 godzin puzniej.
    Brisbane niema wprowadzonego czasu letniego.
    Sydney ma i roznica jest 10 godzin.
    Pozdrawiam
  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 09.02.06, 14:22
    pl.wikipedia.org/wiki/BRISBANE
    http;//en.wikipedia.org/wiki/BRISBANE

    Warto poczytac.
  • Gość: mirek IP: 62.233.189.* 09.02.06, 16:25
    Witaj KENEZ
    Obserwuje to forum prawie od samego początku jego istnienia , co jakiś czas ktoś
    z 13-stki - Jarów / Wilczaka się odzywa.
    Widzę , że chwyciła Cie nostalgia ... pewnie dotyka to wszystkich , którzy
    wyjechali. Mnie też. Jestem w lepszej sytuacji bo moge „nadepnąć gaz” i po 5-6
    godzinach jestem w domu. To oczywiście nie jest takie proste bo po przyjeździe
    okazuje się, że wszystko płynie i nie da się wejść do tej samej rzeki, tej
    którą pamięta się z dzieciństwa. Wszystko inaczej... wszystko się zmieniło.
    Chodziłem do 13 w latach 70-tych i mam wiele fajnych wspomnień związanych ze
    szkołą i „śluzami” , z obydwoma gliniankami i z klubem „Gwiazda” ...
    Jest taka strona /może już widziałeś .../ www.maps.google.com tam trzeba
    wpisać - bydgoszcz.poland - a potem zmienić w prawym rogu na „satelite” ... i
    zobaczysz z nieba „stary fyrtel” nawet w niezłej jakości ....
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 10.02.06, 14:30
    No witaj MIRKU.
    Swietnie ze cos napisales.Morze w przszlosci dolaczy do nas wiekrza
    gropa gosci i bedziemy mogli poruszyc inne sprawy i tematy.Morze nawet
    podzielimy sie doswiadczeniami zyciowymi.
    Uplynelo przecierz tyle lat od tamtych szkolnych lat.
    Karzdy z nas cos przezyl,osiagnol,doswiadczyl.
    Jedni z nas na emigracji inni w kraju ojczystym.Cos mozemy sobie opowiedziec
    jesli tylko checi nam dopisza.Ja z mojej strony sie staram pisac choc troche
    karzdego dnia.
    Zawsze dzieje sie to po pracy(koncze o 18.00)potem kolacj,troche polskiej
    telewizj po calym dniu gadania po angielsku to az milo posluchac jezyka
    ojczystego.U mnie teraz juz 23.11 czas wiec niedlugo na spoczynek.
    Polsat 2,TV Polonia,iTVN + Polskie Radio kanal pierwszy to wszystko prosto z
    Polski w moim domu czysty rarytas.
    To prawda Mirku ze wszystko sie pozmienialo i stare dobre czasy minely
    ale jak milo jest powspominac.
    Weszlem na Bydgoszcz Satelite cos te nasze glinianki male,wyschniete,zabudowane
    a jednej to wogole niema.
    Ponizej duzego SZTRANCA byl maly Sztranc ktorego na mapie niema.
    Na tej mniejszej gliniance to chyba kolega Darek lowil pchelki dla swoich
    rybek.
    Mirek a czy moze wiesz co to za ogromna hala (budynek)stoi vi za vi szkoly?
    Pozdrawiam, odpisz Dobranoc
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.02.06, 19:09
    Witaj
    Zacznę od końca ...
    Jesli myślisz o „tym” po drugiej stronie ulicy obok ul. Barwnej to szkoła
    mechaniczna.
    Powstała gdzieś na przełomie 60-70 lat /a może się mylę/ , w każdym razie jak
    długo pamiętam
    oto tam była. Większa hala to warsztaty szkolne mechaniczne. Chodziliśmy do tej
    szkoły sklepiku o lemoniadę ja graliśmy w piłkę.
    Pamiętam też zabawną historię jak za Gierka nadali jej imię Ho Shi Minh'a /jakiś
    komunista wietnamski/ - przyjechał
    ambasador i miał przemówienie / po wietnamsku ...!) / Wszyscy pękali ze śmiechu
    , nauczyciele nie mogli
    nas uspokoic ... tak się kończą „głupie” pomysły z egzotycznymi nazwami....
    A propos glinianek to pamiętam te koło szkoły / zaraz za płotem/ - była duża
    /pchełkowa/ i mała / w kierunku Nasypowej/.
    Ta ostatnia raz się łączyła z dużą , a czasem między nimi pojawiała się grobla
    po której lataliśmy w te i we w te na przerwach.
    Inne glinianki były za „tą halą” między Barwną , a Księżycową . Wszystko to było
    systematycznie zasypywane.
    A na pchełki /dafnie/ chyba każdy chłopak chodził, który miał akwarium....
    Koło tej glinianki na Księżycowej było boisko TKKF Świt . Opiekował się nim
    starszy pan z ul. Na Skarpie /Jasnogórska obecnie i ciągnie się do
    Czerwonego Krzyza koło parku przy „obrabiarkach”/. Tam też graliśmy w nogę do
    upadłego.
    Dziś jest jakiś teren rekreacyjny - brat mi to fotografował – ale generalnie z
    glinianki zrobiło się bajoro / kacer/ a nie glinianka.
    Podobno była też glinianka we wzmiankowanym parku przy „obrabiarkach” , ale ja
    pamiętam już tylko bajorko i to zimą
    bo chodziliśmy tam na sanki.
    Wiesz tych glinianek musialo byc więcej bo była cegielnia / Na Księżycowej w
    bruku były jeszcze kiedyś tory /
    To tyle... pozdrawiam. Życzę Ci żebys spotkał kumpli
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 11.02.06, 14:15
    Witaj Mirek.
    Ale masz pamiec i wiedze dzieki za wyjasnienia.
    Ja skonczylem 13nastke w 1968 roku.
    Przy Barwnej na prawej stronie staly nowe domki niektore jeszcze
    w budowie ulica byla wertepem gliniano piaszczystym pozatym kapletna
    pustka dziewicze pole az do glinianki przy Wilczej.
    Na tej gliniance spedzalismy cale letnie wakacje woda byla czysta,
    ryby braly Liny,Karasie,Uklejki,Kieubiki,Rozanki,Plotki.
    Ta glinianka byla dla okolicznej ludnosci prawdziwym kapieliskiem.
    Na Wilczej byla wspaniala piekarnia panstwa Kosikow chleby,paczki,szneki i
    ciasta byly wrecz wspaniale.
    Morzna bylo do Kosikow zaniesc nawet wlasne ciasto do wypieczenia.
    Przy cmentarzu od strony ul.Jana Ostroroga rosla duza ilosc drzew morwowych.
    Dorzywialismy sie na nich obrzerajac sie czarnymi i bialymi morwami.
    Choc bieda byla prawie w karzdym domu i nikomu sie nie przelewalo
    to dziecinstwo bylo szczesliwe,ruchliwe a jedzenie choc skromne to jednak
    bardzo zdrowe.
    Pozdrawiam to tyle na dzisiaj.Piszmy i wspominajmy.
  • Gość: mirek IP: 62.233.189.* 11.02.06, 22:41
    Witaj Kenez
    ... no to jesteśmy w moim fyrtlu . Mieszkałem blisko cmentarzy , na jednej z
    bocznych Ostroroga.
    Do Kosika po chleb też biegałem – przed świętami nigdy nie mógł zdążyc ...
    kolejki były, dziś chce się śmiac – zresztą wtedy kolejki nie były niczym
    niezwykłym – to pewnie jeszcze pamiętasz? . Na cmentarzu przy Lotników stoi
    teraz kościół , a morwy rosną jak rosły – też je wcinałem ...i te czarne i te
    białe... niejedne portki na nich podarłem. Jeszcze na rogu Lotników i Czerwonego
    Krzyża był taki duży rów na wodę deszczową , kurcze byl tez fryzjer – strasznie
    go nie lubiłem – bo kiedy nie chciałem się ostrzyc to straszył mnie, że ma
    pistolet w szufladzie ...i zaraz go wyciągnie... ;). Dla małego gzuba to był
    duuuży strach. Magicznym miejscem były dla nas śluzy, chodziliśmy tam do
    kościoła na religię , a potem... huzia na kanał... strumyki – czysta bajka.
    No tak Kenez – nostalgia to choroba – leczy sie ją skutecznie /na jakiś czas/
    przez odwiedziny , inne lekarstwa to półśrodki. Miałem bardzo szczęśliwe
    dzieciństwo , moja rodzina mieszkała tam od dawna i ...dalej mieszka. Zjadłbys
    szneke od Kosika co? Nigdzie takich nie ma ... prawda ?
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 12.02.06, 13:22
    Czesc Mirek.
    Co za mile wspomnienia.Wszystko staje jak zywe przed oczami.
    Usmialem sie z tego fryzjera do ktorego i mnie ciagle tatus prowadzal.
    Blagalem o jakies ludzkie obciecie wlosow, ale zawsze bylo tak samo
    krodko i po mesku brzmial glos tatusia.Fryzjer zacieral lapska bo to latwa
    robota opitolic chloptasia maszynka a na czobku zostawic szczypiorek.
    Wyglondalo to tak jakby przylozyl mi garnek i obciachal do okola.
    Na drugi dzien w szkole wszyscy sie smieli wykrzykujac za mna na przerwach,
    OBSZCZYZONY OBGOLONY LAPIE MYSZY ZA OGONY.
    Zespol/ THE BEATLES/byl wtedy w modzie i dlugie wlosy.
    Prztym rowie-dolinie jest cmentarz na ktorym spoczywaja moi krewni.
    Zima ze skarpy w dol zjezdrzalismy na sankach i poniemieckich nartach
    ktore dal nam dziadek.Ja mialem tez lyzwy mocowane na zabki z przodu i z tylu
    buta.Niestetu czasami lyzwy odpadaly razem z podeszwa i lanie w domu
    bylo gotowe.
    Te morwy to naprawde byly pyszne.Calymi dniami w wakacje je obrzeralismy
    lub pod nimi gralismy w pilke( w skore).Takie mecze mogly byc tylko przerwane
    przez nowy, raz w tygodniu puszczany, odcinek * Czterech Pancernych i Psa *
    Lecielismy wtedy do kogos kto mial telewizor a rzadko kto mial w tych czasach.
    Moi szkolni koledzy i kolezanki mieszkali na Janickiego Henio Kabat jego tatus
    byl w tamtych czasach blokowym od meldunku.Krysia Sikorska rodzice jej mieli
    garbarnie skor na ul.Czerwonego Krzyza rog Sredzka. Na ul.Wladyslawa Iv
    mieszkali Hejnowsc. Ja Mieszkalem na Kotowicza.Dzeciakow bylo wtedy wszedzie
    mnustwo najwiekrzy wyz demograficzny wszech czasow ha ha.
    Na religie do Kosciola na Nakielskiej tez chodzilem,a sluzy to piekna sprawa.
    Kopalismy tam wspaniale rasowki na ryby.Szosta sluza 1 MAJ lub 22 Lipca
    to wspaniale zabawy cukrowa wata,baloniki,gwizdawki koguciki.
    Zbieralismy tez od starszych butelki po winie aby je na drugi dzien w
    skupie po zlotowce sprzedac.
    Mirek a czy za twoich czasow jezdzil po ulicach szmaciarz na furmance
    krzyczac *SZMATY LATY KUPUJE* za botelke,sloik lub makulature mozna bylo dostac
    zabawke, lub drobny sprzent gospodarstwa domowego?
    Oj zjadlbym te szneke od p.KOSIKA
    Przed nami kolejny tydzien pracy ale mysle ze bedziemy kontynuowac
    te nasze wspomnienia dalej.
    Jakos cieplej sie na duszy robi.
    Moze goscie ktorzy juz do mnie sie odezwali przylacza sie ponownie.

    members.iinet.net.au/~kurier/
    POzdrawiam
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 13.02.06, 13:43
    Witaj Kenez,
    Tak ... to miałeś szczęście z tym fryzjerem bo mi nawet „szczypiora” nie
    zostawiał ...
    mam nawet zdjęcie gdzieś z początku lat 70 tych – widac tylko wielkie odstające
    uszy...:)
    „OBSZCZYZONY OBGOLONY LAPIE MYSZY ZA OGONY” znam aż za dobrze....
    albo ... daj adres fryzjera .... żebym omyłkowo tam nie trafił... !
    Miałem tez takie łyżwy na kluczyk ... i tez mi spadały... one w podeszwie miały
    taką okutą dziurkę
    na łyżwę i jeszcze dodatkowo paski, w tym czasie były juz hokejówki ... ale nie
    dla każdego , w składnicy harcerskiej
    były kije do hokeja i krążki . No wtedy /70-te lata mieliśmy też sukcesy w
    hokeju / Nie pamiętam kiedy to było
    ale podczas mistrzostw świata organizowanych w Polsce wygraliśmy pierwszy mecz z
    ZSRR 6:4 ! , oczywiscie potem dostaliśmy
    łupnia ... ale co to za radośc 6:4 !
    Pamiętam „szmaty łaty skupuję !!!” ale w zaniku coraz rzadziej , dawaliśmy mu
    różne rzeczy złom itp. Ale
    nie pamiętam żeby coś mi dawał – interes załatwiał dziadek – ale ja też zawsze
    wybiegałem.
    Pamiętam, że dziadek żałował , że „szmaciarz” już nie jeździ.
    Tak myślałem , że musiałeś gdzieś blisko mieszkac ... i zgadza się – ja
    mieszkałem na Średzkiej - od strony Lotników
    Znałem oczywiście Sikorskich z garbarni , starszy pan miał pierwszego Peugeot'a
    wtedy to był szczyt techniki...
    U nas na ulicy po ulewach była potężna kałuża, z którą musieliśmy się zmagac ,
    nie raz zalało nam piwnicę, ale
    garbarz i pan Leliwa /na przeciw garbarni/ to mieli najbardziej przerąbane bo
    ich działki były sporo niżej.
    Ta kałuża była jak morze ... puszczaliśmy statki i inne konstrukcje pływające
    ... nawet raz zrobiliśmy kajak
    / kedy wsiedliśmy natychmiast zatonął / - ale to smieszne dzisiaj :) .
    A propos Kotowicza to pamietam parę nazwisk , może Ty ich pamiętasz . Grałem w
    piłkę z chłopakami od
    Jajaków /róg Ostroroga/ - byli o kilka lat starsi 3 może 5 lat różnicy .
    Niedaleko mieszkali tez państwo Wandziuk
    ich córka chodziła z moją kuzynką do klasy i czasem się widywaliśmy , chyba
    miała starszego brata ale mnie nie
    mógł znac bo byłem za mały... / he, he.../ ... dla mnie to był gigant zresztą
    jak wszyscy starsi. Znałem też córkę
    pańsytwa Polasików – chodziła do równoległej klasy w szkole – grzeczna
    dziewczynka była.
    Wiesz teraz jak sięgam pamięcią wstecz to przypominam sobie czasy kiedy na
    Czerwonego Krzyza i Słonecznej
    nie było asfaltu. Na pewno chodziłeś Huzarską do szkoły , tam na rogu Czerwonego
    Krzyza była taka pompa
    z poootężną kulą na ramieniu – pamiętam że co jakiś czas przyjeżdżali tam
    gospodarze i był taki mini rynek.
    Zresztą był tam rzeźnik i pasmanteria / koło Kasprowicza , który miał czerwoną
    skode taxi z nr 1 /.
    W tym miejscu / na rogu Huzarskiej/ mieszkał też Czarodziej – tak go
    nazywaliśmy. Nigdy go nie widziałem!
    Maił wysoki , szczelny płot z osmołowanych desek i nie można było zajrzec do
    środka. Każdy z nas chciał się
    dowiedziec co się tam dzieje – bo z oddali widac było wiezę kratową ze stali – i
    to już wystarczyło żebyśmy
    snuli domysły... a ciekawośc paliła nas niemiłosiernie...
    Dobranoc Kenez
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 13.02.06, 14:10
    Serwus Mirek.
    Odpisze Tobie jutro.No to mamy wspolnych znajomych.
    U mnie 23.10 a do pracy na 6.00 wiec do jutra.
    Czytalem Twoj list z szerokim usmiechem na ustach.
    Jaki ten swiat maly.
    No to do jutra Mirek.
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 14.02.06, 12:25
    Czesc Mirek.
    Dzieki za dlugi post.
    Ciekawe ja tez mialem odstajace uszy a po obszczyzeniu
    wyglondaly jeszcze wiekrze,do tego kolor wlosow mleczny blad.
    Moje lyzwy mialy zabki z tylu i z przodu buta.
    Te z dziorka to musialy byc buty ze skory
    rodzicow nie bylo na takie stac podeszwy mialem gumowe(tansze).
    Na mecze hokejowe chodzilem na TORBYT ten blisko rzezni.
    Czasami udawalo sie dostac polamany kij hokejowy od zawodnika
    marki Smolen,Montreal po sklejeniu byly moja duma na calych Jarach.
    Za mych czasow-- SZMATY LATY SKUPUJE--byly w kwiecie rozwoju.
    Dlatego Twoj dziadek zalowal zginiecie szmaciarza.
    Latalem jeszcze na ul.Kanalowa sprzedawac zlom aby miec choc
    troche forsy na lakocie
    1kg makulatury 1zloty.
    Szklany sloik 0.80gr.
    Butelka po winie/wodce 1 zloty.
    Mamy,ciociei babcie nie mogly sie od nas odgonic bo ciagle
    szukalismy tych surowcow,kieszonkowego nikt nam nie dawal.
    Bruk konczyl sie przy fryzjerze dalej byly wertpy i dziory.
    Taksowkarze odmawiali jazdy po za fryziera resory kapitulowaly.
    Pamientam to wielkie bajoro po karzdych obfitych deszczach na Sredzkiej.
    Kotowicza byla polorzona wyrzej a terz byly problemy.
    Jajakow pamientam jak chodzili w narzeczenstwie i potem jak
    rodzily im sie dzieci.
    Jajak byl taksowkarzem. Po drugiej stronie ulicy od Jajakow terz na rogu
    mieszkali p.Krolakowie ich chlopcy biegali na sluzy lowic raki
    potem je gotowali i jedli ogony. Mysmy patrzyli na nich jak na wariatow.
    No bo jak takie cos mozna bylo jesc na poczadku lat 60siatych.
    Krolakowie mieli rodzine we Francji mieli wiec dobre instrukcje.
    Czarodzieja tez przez mgle pamietam.
    Mirek w poprzednim poscie pisales o klubach pilki noznej takowych
    za moich czasow niepamietam, ale tworzono wtedy tak zwane
    --DZIKIE DRUZYNY-- w ktorych gralem namietni z kolegami.
    Wandziukow pamietam jak sie przyprowadzili na Kotowicza odkupujac
    dom od starej pani Szeszuowej.Musialem miec wtedy z 12 lat bo ich synka
    Janusza pamietam jako moze 5ecio letniego chlopca, dziewczynka byla wtedy
    niemowlakiem.
    Polasikow pamietam doskonale.
    Pani polasik (pamietam)chodzila w ciazy z HANIA najmlodszym dzieckiem.
    Mieli oni jeszcze 3 duzych juz synow.
    Ojciec ich byl milicjantem,mial fajny motocykl marki** JUNAK ** glosno chodzil.
    Oczywiscie Huzarska chodzilem do 13nastki.
    Ten rynek przy huzarskiej to byla atrakcja i dobre zaopatrzenie.
    Byl tam terz pagorek u ktorego podnurz byla sadzawka z kijankami.
    Zima dobrze sie tam zjezdrzalo na sankach.
    Teraz i tam stoja jakies budynki.
    Wspomniales o nowym kosciele na cmentarzu.
    Co to za wielki obiekt teraz tam stoi vi za vi kosciola?
    Czy znales Zelinskich,Pokrzykowskich,Olejniczakow ?
    Mieszkali blisko ciebie.
    U mnie paskudnie parno 70% wilgotnosci+ 32stopnie
    klimatyzacja chodzi caly dzien wiec w domu jest przyjemnie.
    Pozdrawiam Ciebi/Jaka u Ciebie pogoda.
    KENEZ.
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 14.02.06, 16:26

    Witaj Kenez,
    Zacznę od pogody – u nas ok -4 C , pruszy śnieg i jest pochmurno , fale mrozów
    minęły. Mieszkam na wschodzie Polski /Lublin/ , a tu zima jest bardziej sroga
    /ruska można powiedziec – bez obrazy...:). Ja jednak czuję, że niedługo
    przyjdzie wiosna ...
    Wracając do tematu, to przykro mi ale nie znam nazwisk , które podałeś ... widac
    to, że jestem w wieku Hani – to bariera poza tym
    ja jako maluch mieszkałem z rodzicami na Koszarowej przy akademikach , ale co
    dzień Tata prowadzał mnie do dziadków na Średzkiej , dopiero od 70 roku
    zamieszkaliśmy tam na stałe.
    A propos „nogi” - Gwiazda to klub sportowy na Bronikowskiego /przez kanał na
    Czyżkówko/ choc ja tam z kumplami cwiczyłem szermierkę i zapasy . Za Gwiazdą w
    kierunku Prądów był jeszcze basen czynny latem i tam chodzilismy /jak się
    rodzice pozwolili/
    A pisałem jeszcze o TKKF Świt – to inna historia – na ulicy Na Skarpie mieszkał
    /naprzeciw Wilczej/ taki starszy pan, który prowadził taki klub osiedlowy – obok
    glinianki gdzie sie kąpaliście było boisko ... no i tam sie grało . Nie wiem jak
    mnie zrozumiałes , ale o niczym innym nie pisałem.
    Cmentarze były i są dwa . Ten koło Ostroroga to jeden i
    drugi po drugiej stronie ul. Lotników. Na tym przy Ostroroga była kaplica
    pogrzebowa na środku , w latach 70- tych utworzono parafię dla Błonia –
    Chrystusa Króla – i kaplica się rozbudowała , a w latach 80 proboszcz ks.prałat
    Berka / równy gośc/ rozpoczął budowę kościoła przy Lotników . Stąd dziś jest tam
    kościół . Po drujej stronie Stawowej była kiedyś państwowa piekarnia , a dziś to
    przerobili i jest jakiś
    nieduży sklep samoobsługowy.
    Co do raków to normalka , mój Tata /jako dziecko/ też hodował - nie wiem czy je
    jadł.
    Patrz jaki luksus, mini lobster dla każdego - gotowanie w soli , troche
    cytryny, znów sól i świeży chleb od Kosika ... .
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 15.02.06, 12:12
    Czesc Mirek.
    No to chlodno u ciebie brrrrr.
    U mnie byla burza i niezle lalo.
    Dzis 30stopni+70% wilgotnosci/sauna za darmo.
    Ja wyprowadzilem sie z Jarow w 1968 do centrum Bydgoszczy.
    oczywiscie odwiedzalem rodzine na Kotowicza czesto.
    Mysle ze Hanie widzialem raz pod koniec lat 70dziesiatych
    wyrosla na ladna panienke.
    Wracajac jeszcze do obrzerania sie morwami.
    Dorosli szczegolnie nasze mamy straszyly nas ciagle tym
    ze te morwy sa tak soczyste bo ciagna soki z cmetarza ktory byl
    bardzo blisko, ale nas to i tak nie zrazalo.
    Konsumpcje uprawialismy dalej czasami dojadajac chleba ze smalcem.
    Maslo bylo od swieta.
    W naszej szkole w karzdej klasie nad tablica wisialy 3 obrazy
    wtedy zadzacych PRLem, W.Gomulka/J.Cyrankiewicz i chyba Ochab rada panstwa.
    Co wisialo za twoich czasow?
    Pamietam terz piekne parkietowe podlogi w calej szkole i sali gimnastycznej.
    Jak te panie sprzataczki musialy nameczyc sie w ich utrzymaniu.
    Przez pierwszych kilka lat szkoly wszyscy musielismy nosic na nogach
    papcie kupowane w kioskach Ruch.
    Po kilku latach pozwolono nam chodzic w butach zaczeto sie
    obawiac ze dzieci dostana plaskostopie.
    Pan domowy mieszkal ze swoja rodzina na terenie szkoly.
    Czesto bylismy karani fizycznie(i bardzo dobrze).
    Lano nas szczegolnie chlopakow rozrabiakow linialkami po dloniach,
    kijami po pupach.Ciagniento nas za wlosy.
    Byl nawet taki specjalny pokoj do wymierzania kary urwisa.
    Wiem cos na ten temat.
    Jeszcze dzis bym ten pokoj odnalazl.
    Kiedys jak przyjade do polski to odwiedze te nasza szkole.
    Mirek moze masz jakies hobby.
    Ja zbieram zegarki oraz monet.

    www.zegarkiclub.pl

    www.brisbane.qld.gov.au

    Pozdrawiam Kenez.
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.02.06, 23:27
    Witaj Kenez,
    Historię o morwach sami sobie powtarzaliśmy /o soczystości... swego rodzaju/ -
    dla dodania animuszu. Kiedyś pojawiali się hodowcy jedwabników /takie larwy,
    którym bardzo smakują liście morwy, potem robią kokony i właśnie te kokonki
    miały wartość/. Hodowcy nieźle się "przysłużyli" obłamując całe gałęzie – jak
    plaga egipska – nie wiem jak to się skończyło z jedwabnikami – w każdym razie
    drzewa są do dziś.
    Za moich czasów w szkole nie było już portretów przywódców – tylko godło. Inną
    sprawą były apele i akademie, na których działy się różne rzeczy. Ponieważ
    "spędy" były niemiłosiernie nudne i długie chciało nam się strasznie rozrabiać .
    Wśród śmiertelnej powagi wystarczyła iskierka żeby pękać ze śmiechu. Może to
    stąd te odstające uszy ...? ponieważ często prowodyra wyciągano za uszy. Nie
    pamiętam jakichś poważniejszych kar cielesnych – raczej sami się tłukliśmy. Z
    pewnością nie było tego smutnego pokoju do „trzepania siedzenia”. Z karami
    najbardziej utkwiło mi takie wydarzenie. Przy kościele na Nakielskiej była taka
    salka z tyłu. Tam chodziliśmy na religię. Na jednej z lekcji koleś „miał dzień”
    i niemiłosiernie rozrabiał , ksiądz pare razy zwrócił mu uwagę ale na daremno...
    . W pewnym momencie nie wytrzymał i... strzelił go łeb / w sumie delikatnie –
    ale dziś to byłaby afera /. Nigdy więcej nie widziałem czegoś podobnego .... to
    było szokujące – do końca lekcji był spokój. Na następną religie z kolesiem
    przyszedł Tata ze srogą miną . No .... to będzie teraz chryja -myśleliśmy.
    Weszliśmy do salki , ksiadz nieco zmieszany... a tatuś groźnym głosem : Dobrze
    ksiądz zrobił !!! proszę karcić kiedy tylko zasłuży !!! ... ale mam jedną prośbę
    ... nie po głowie tylko po d...e !!!! bo mam nadzieję, że tam może jeszcze jakaś
    wiedza do głowy mu wejdzie! . Ale śmiech był ...
    Niestety nie mam hobby ... w takim sensie żebym coś zbierał . W podstawówce była
    moda na zbieranie starych banknotów i monet – wtedy też miałem kolekcyjkę, ale
    potem przekazałem bratu.

    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 16.02.06, 14:03
    Czesc Mirek.
    Hodowcy jedwabnikow probowali nam dziecia placic
    za zbieranie lisci.Nikt jednak na to sie nie zgodzil
    wiec zrezygnowali pod presja otoczenia z lat 60siatych.
    Widac ze dopieli swego pozniej.
    Nas w szkole lali rowno,ale to jeszcze pestka.
    Uwaga w dzienniczku ucznia byla najgorsza.
    W domu po przeczytaniu i podpisaniu uwagi o zlym zachowaniu
    synalka w szkole tatus wymierzal wielokrotnosc tego co dostalem w szkole.
    Staralem sie jak moglem byc wzorowy z zachowania.
    Zresztom oplacalo sie to, bo na koniec roku szkolnego,kochany moj
    dziadek placil karzdemu wnokowi 5 zlotych za karzda piatke na
    swiadectwie a 5 zl to byla kupa forsy.
    W lesie szubinskim za torami chyba w Murowancu byla szczelnica wojskowa.
    Biegalismy tam zbierac czubki olowiane z wyszczelonych kul.
    Jeziorko w Trzcincu tez czesto latem odwiedzalismy z kolegami idac
    na piechote.
    Jezioro w Chmielnikach tez tylko to juz autostopem lub pociagiem
    Na Bloniu ktore pamietam jako puste pole odbywaly sie cwiczenia
    ulanow i altyreli konnej, mozna bylo temu sie przglondac mialem
    wtedy z 8 lat.
    Mirku jakos nik inny do nas nie dolancza z swymi wspomnieniami.
    Moja generacja jest juz po 50dziesiadce i moze ma problem z obsloga
    komputerow i stad brak ich na forum.
    Zauwarzylem ze dziewczyn/kobiet to w ogole na forum jest malo a im chyba
    wspomnien nie powinno brakowac.
    Na koniec tego postu ciekawostka z
    AUSTRALII o Karpiu krolewskim.
    Ryba ta kiedys sprowadzona z Europy do Australii
    nie majac naturalnych wrogow tak sie rozmnozyla
    ze stala sie plaga wszelkich wod (jeziora,rzeczki).
    Nikt tego w Australii nie jada bo to chwast wodny
    zagrazajocy tubylczym gatunka fauny i flory.
    Morduje sie wiec Karpia masowo na wszelkie mozliwe sposoby.
    Przerabia sie go na maczke/pasze/nawozy a walki z nim wygrac nie idzie.
    Rozmnaza sie blyskawicznie wyzerajac wszystko co w wodzie rosnie.
    Wody u nas czyste to i pewnie Karp smaczny.
    Tutaj to plaga i utrapienie a w Polsce ludzie placa za niego
    niezle pieniadze.
    Pozdrawiam cie Mirku.
    Dzien byl goracy ale mniej wilgoci.


    Koledzy/kolezanki podzielcie sie wspomnieniami
    lub czym chcecie.
    Niewazne jest przecierz gdzie sie mieszkalo,
    i do jakiej szkoly sie chodzilo.
    Warzny jest kontakt miedzy nami.
    To jest taki moj apel
    ktory mam nadzieje nie bedzie wolaniem na puszczy.
    23.00 Dobranoc z Brisbane.
    KENEZ.

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 18.02.06, 07:04
    Witaj Kenez

    Nie wiem czy to kwestia czasów czy jak ale ja
    za uwagę już nie dostawałem ... ale Tata był jakis taki
    że człowiek chciał to sam naprawic ...
    Wozny rzeczywiscie mieszkał w szkole, był niewysoki i tęgi ...
    zawsze w berecie i takim niebieskim kitlu drelichowym.
    W czsie przerw „kierował ruchem” żeby dzieciarnia się nie
    pozabijała przy szatni. Jak sobie przypominam
    był uzbrojony w kawałek przezroczystego szlaucha z PVC ... dziś trudno
    w to uwierzyc ale czasem przysolił. Jeszcze pamiętam że oprócz nazwy
    woźny funkcjonowała nazwa „pedel” , a szlauch on sam nazywał „goma”.
    W sumie groźnie to brzmi ale był dla nas raczej serdeczny ... tylko jak
    miał do czynienia z „całym stadem” , które bez opamiętania „waliło”
    na oślep robił się groźny. Strzelnica i Trzciniec to też stały element
    gry , nie jeździliśmy natomiast do Chmielnik tylko do Opławca i Smukały
    na zakola Brdy – śliczne miejsca. Z Grunwaldzkiej do Opławca jeździł autobus
    chyba 51.
    Historie z Karpiem znam z Anglii gdzie też go się nie jada. W Zakopanym
    spotkaliśmy angola zakochanego w Polsce i ... w polskiej kuchni. On
    własnie opowiadał , że nic mu tak nie smakuje jak karp wigilijny.
    Raczej nie miał facet dobrego gustu kulinarnego ponieważ jak
    przygotowywal jedzenie to zawsze zaczynał od spalenia czosnku,
    zamiast da go na końcu ... podstawowa sprawa. Śmierdziało w całym
    budynku jak coś pichcił.
    W stronach gdzie mieszkam plagą stawów jest tzw. Bękart – taka mała
    karpiowata rybka która z karpiem daje krzyżówkę i paskudzi
    hodowlę. Jest smaczna ale mała i ponadprzeciętnie oścista.
    Karp w Polsce ma średnią cenę ok 10 zł za kilogram czyli gdzieś
    ponad 3 dolce US. Z ryb to z dzieciństwa pamiętam jeszcze halibuta,
    taka tłusta rybka , którą można było łatwo i tanio kupic.
    Okazuje się , że ten halibut to bardzo dobra ryba i dziś osiąga
    wysokie ceny.
    Życzę Ci Kenez żeby sie ktoś odezwał , trochę jest tak jak pisałeś ...
    ale nie trac nadziei ... może jakieś młodzianek tu trafi ... i zawoła starszego.
    Jak bym był na Jarach to rozwiesiłbym plakaty z linkiem....:) .
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 18.02.06, 12:45
    Witaj Mirku.
    To ze nas karcono winikalo chyba z tego ze
    nasi kochani rodzice wychowywali sie sami
    w bardzo ciezkich czasach przed, w czasie
    i po wojnie. Pozatym ludzie,sasiedzi znali
    sie dosc blisko.
    Wiec dzieci niepowinny przynosic wstydu
    zalatwiano to szybka kara cielesnai po ptakach.
    Byla to powszechnie stosowana i skuteczna norma
    powszechnie akceptowana przez wszystkie zainteresowane strony.
    Potem sie wszystko zaczelo rozkraczac i dzisiaj uczniowie
    teroryzoja nauczycieli,dzieci doroslych ludzi.
    Znieczulica,obojetnosc,brak zainteresowania sie drugim
    czlowiekiem,o dzieciach nie wspomne.
    Nas karcono czesto ale kochano jeszcze bardziej.
    Ulice,skwery,podworka byly naszym bespiecznym krolestwem.
    Dlazcego?
    Bo pod reka byl zawsze ten dorosly calkiem obcy z ulicy
    gotow stawic sie za karzde dziecko i interweniowac bez
    zadnycz obaw gdy zaszla ku temu potrzeba.
    Dzis odwracaja glowe w druga strone i czmychaja czym predzej aby dalej.
    Woznego opisales wspaniale tak terz wyglondal za moich
    czasow.
    Balismy sie go, szanowalismy a respekt mial i posluch ogromny.
    Dzwonil na przerwy i lekcje duzym recznym dzwonkiem.
    Okreslenie "Pedel" uzywalismy tylko miedzy soba i to pocichu.
    Pan domowy-- w rozmowach z doroslymi.
    Halibut to ryba moich marzen szczegulnie
    wedzony.
    Przepysznie
    tlust i zdrowy.
    W Australii jej niestety niema.
    Ceny ryb zaleznie od gatunk od $10 do $35.
    Podobnie z krewetkami i innymi skorupiakami.
    W poczadkach tlustych latach 70 kiedy wydawano pozyczone pieniadze z zachodu
    1kg wedzonego halibuta kosztowal 45zl.Ja wtedy zarabialem 25zl/godzine.
    Troche cen z Australii.
    Bezyna litr $1.20-1.30
    Gaz litr $0.60centa
    Ropa(on)litr$1.30
    Zarobki brutto/godzine minus srednio 35% podatku
    Pracownic sklepowi/personel pomocnicz $17-19/godzine
    Rzmieslnicy $22-30/godzine
    Nauczycielowie $35-55/godzine.
    Niewykwalifikowani $12-13/na godzine
    Bezrobocie $200 tygodniowo na kawalera/panne
    Malzenstwo $350 tygodniowo/bez dzieci i mozna za to wyzyc.
    Bezrobocie 5.5% niepracuja tylk ci ktorym sie naprawde niechce.
    Mirku przypomnialo mi sie ze na rogu Czerwonego Krzyza a Lotnikow
    od strony tego rowu zanim postawiono tam kiosk Ruchu.
    Stal tam zielony kiosk sprzedajacy piwo,lemoniade i slodycze
    pod tym kioskiem stali i popijali piwko panowie po pracy.
    Wtedy wszyscy musieli pracowac.
    Vi za Vi tego kiosku mieszkal krawiec bez szyldu tak sobie
    dorabial do renty mial przezwisko"Pyda".
    Czasem szylem u niego spodnie.
    Moze masz jakies pytania wal smialo.
    Pozdrawiam

    21.45
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.02.06, 15:59
    Witaj Kenez,
    Z karceniem masz rację , pamiętam , że parę razy dostałem ...
    zasłużenie po tyłku. Dziś pamiętam tylko dobre rzeczy , albo
    śmieszne.
    Zdecydowanie masz rację, że tamte czasy były bezpieczniejsze.
    Dziś mamy do czynenia z wolnościa i tolerancją – bez ograniczeń .
    Dla mnie moja wolnośc kończy się tam gdzie zaczyna się wolnośc drugiego
    człowieka z poszanowaniem wzajemnej godności.
    Wolnośc bez granic to ... w uogólnieniu destrukcja. Człowiek nie jest doskonały
    - niestety, kiedy posmakuje konsumpcji apetyt tylko wzrasta i staje się ślepy na
    to ,że szkodzi sobie i nierzadko innym. Wiele mówi się o tolerancji -
    wydaje mi się , miesza się prawdziwą tolerancję z obojętnością.
    Obojętnośc w stosunku do zachowań innych jest zachowaniem
    poprawnym i de facto uznaje się ją za tolerancję.
    Zmienia się też społeczeństwo wraz z możliwościami przekazu informacji.
    Więzy sąsiedzkie osłabły i ... to bardzo. „Tolerancja” zmienia się w
    znieczulicę. Nawet jesli ktoś zareaguje na degenerację to zamiast zrozumienia
    spotyka się z wrogością , nierzadko nazywa sie go „oszołomem” albo
    dostaje nalepkę ekstremisty. Z pewnością nie jest to takie proste.
    Raczej smutny czeka nas los, mam czasem wrażenie , że "nasza wolnośc" to
    raczej przypadek hodowli społeczeństwa dla potrzeb wolnego rynku ... ale dośc o tym.
    W kwestii cen to moge tylko powiedziec, że paliwa kosztują u nas tyle samo ...
    za to zarobki są zdecydowanie niższe , ale nie potrafię powiedziec w jakim stosunku.
    W Polsce bardzo rzuca się w oczy jaskrawa bieda wobec zamożności , dysproporcja
    jest ogromna. Chyba trzeba kilku pokoleń żeby coś się w tej kwestii poprawiło.
    Wiesz ja ten kiosk pamiętam gdzie indziej – na rogu Ostroroga i Władysława IV –
    taki zielony, drewniany z ladą . Tam gdzie opisujesz był kiosk Ruchu /bez piwa/
    i budka telefoniczna .
    Może wcześniej było inaczej...? . Piszesz, że wtedy każdy musiał pracowac – to
    prawda ale jak się pracowało – to inna sprawa. Z rzetelnością pracy to różnie
    bywało ... jednak zgadzam się że obowiązek pracy dawał pewną dyscyplinę w życiu.

    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 20.02.06, 14:04
    Czesc Mirek

    Zgadzam sie absolutnie z Twymi przemysleniami
    z ostatniego postu.
    W latach 60tych chyba 70/80% nauczycieli
    to byli mezczyzni wiec z czystego strachu i
    naturalnej dominacji jako figora ojca
    byli respektowani i mieli wielki posluch.
    Szczegolnie wsrod dzieci i mlodzierzy.
    Dzis z kolei 95% nauczycieli to plec piekna
    mila,grzeczna,uprzejma,uczynna ale chyba utracila
    respekt, szacunek i posluch w oczach uczniow i rodzicow.

    Ten kiosk duzy zielony na Ostroroga powstal juz za czasow osiedla Blonie.
    Ilez ja tam nakupowalem mordoklejek (Irysow). Fajne czasy byly.
    Mimo tego nimielismy prochnicy zebow, wode na Jarach mielismy
    tylko z pompy na podworku bez dodatkow chemicznych ( floru ).
    Jakze mi przykro na sercu gdy czytam o biedzie,
    a zapowiadalo sie tak dobrze.
    Odwiedzilem Polske 16 lat temu (1990roku).
    Niebylo wtedy bezrobocia.
    Bylo duzo optymizmu.
    Ulice,skwery pozastawiane byly wtedy chandlazami wszelkiej masci.
    Odtwarzacze video na bydgoskiej hali targowej
    sprzedawano po 6 milionow zlotych.
    Ja sam bylem po raz pierwszy we wlasnym kraju milionerem.
    W ciagu 4 tygodni wydalem 20 milionow.
    To byly jeszcze dobre czasy.
    Nikt nie myslal w tedy o utracie pracy.
    W Australii bylo wtedy 11% bezrobocia czyli
    milion ludzi na broku, Oczywiscie wszyscy otrzymywali
    zasilek bez ograniczenia czsowego.
    Trzeba bylo 11-12 lat aby zmniejszyc to
    bezrobocie do 5,5%.
    Osiagnieto to tworzac mase etatow
    w niepelnym wymiarze czasu.
    Czyli terz jakies przekrety biorowo-administracyjne.
    Ile w Polsce godzin trwa tydzien pracy?
    Ile sie zarabia na godzine/miesiac?
    W jakich gropach zawodowych?
    Jaki wysoki jest zasilek dla bezrobotnych?
    Jesli mozesz odpowiedziec to bardzo prosze.

    Pozdrawiam
    KENEZ

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?...
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 20.02.06, 18:50
    Witaj Kenez,
    Zarobki , o które pytasz pewnie
    są na stronie GUS-u / Główny Urząd Statystyczny / .
    Ja nie mam żadnych pewnych informacji na temat zarobków.
    Średnia płaca to gdzieś ok. 3-4 tysiące złotych na miesiąc - ale może się mylę...
    Mamy teraz zjawisko sporej emigracji zarobkowej – oczywiście
    szczególnie wśród ludzi młodych. Częśc z nich wróci , częśc zostanie....
    Kiedy byłeś w Polsce w 90 roku – panowała w pewnym
    sensie euforia, ludzie żyli marzeniami ... dziś nawet kac po tym minął....
    Kiedy przypominam sobie Polskę z marzeń ludzi z 89-90 roku , to stwierdzam , że
    ona nie istnieje ... w rzeczywistości.
    Nie mam ochoty zatruwac Ci wspomnień swoimi kwaśnymi
    przemyśleniami – nie lubię narzekac – lepiej się zmobilizowac...
    Czytałem niedawno , że jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem
    Europy - prędzej czy później musi to przynieśc efekty – pytanie w czyjej
    kieszeni...?
    Wiesz z tą biedą to nie jest takie jednoznaczne , nie jest powszechna ... miałem
    na mysli fakt , że wcześniej aż takiej biedy nie widziało się... np. Widziałeś
    kiedyś żebraków ? Bo ja nie ... ale są tacy , którzy twierdzą że to niezły
    interes i powinien byc opodatkowany ... no i co o tym sądzic?
    Na Jarach mieliśmy hydrofor do czerpania wody , niestety po ułożeniu wodociągu
    /71-72 r?/ zabronono korzystac z wody ze źródeł podziemnych
    okazało się że przyczyną jest silne zanieczyszczenie wód podskórnych ...
    przez garbarnię. Jak pamietasz był tam taki zbiornik do którego wylewano
    wodę po obróbce skór ... to wsiąkało ...i zrobiło swoje. Przynajmniej w naszej
    okolicy.

    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: 144.138.215.* 21.02.06, 13:09
    Witaj Mirku
    Popacz co to sie porobilo.
    $100 w 1990roku to jeszcze byl pieniadz a
    dzis to smutne wspomnienie jego wartosci.
    Nie zazdroszcze nic a nic tym co wyjechali na
    saksy za granice.Pracowac musza ciezko(nie u siebie)
    rozterki, tesknota, brak jedzenia do ktorego nawykli,
    brak jezyka.
    To tak jakbys byl troche slepy i gluchy w otoczeniu
    w ktorym sie znajdoja.
    Pewnie ze nikt sie do tego niechce przyznac ale
    wierzmi ja to wszystko przezylem i znam ten bol.
    Ludzie wyjezdrzaja z przyczyn parytetu walutowego.
    Gdyby niebylo tej roznicy w wartosci i ilosci pieniedzy
    nikt by nosa z Polski nie wychylal.
    Wyobraz sobie Mirek jak oni sie teraz musza zle czuc
    przy ciogle z dnia na dzien rosnacej sily naszej
    ukochanej zlotowki.
    Oni co dziennie pracuja za mniej.
    Wymiana coraz gorsza niedawno z 1 funta placono
    7 zlotych.
    Dzisiai ledwie 5.5zl.
    Zdrugiej strony wracajacy z zagranicy beda podbijac ceny na
    wszystko bo beda mieli pieniadze,(mieszkania,domy itd).
    Biada wiec tym zyjacym z zarobkow otrzymywanych w Polsce.

    Trzymaj sie Mirek

    to tyle na dzisiaj 22.10

    Http://dom.gazeta.pl/prawo/1,65546,3096462.html

    www.realestate.com.au

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 21.02.06, 19:10
    Witaj Kenez,
    sam tego nie doświadczyłem , znam jednak kilka osób , które
    w przykry sposób tego doświadczyły. Miałem kolegę w szkole
    który przed 89 wyjechał do USA – po roku czy dwóch wrócił.
    W tym czasie zaczeła się transformacja, dolar kosztował
    12-14 tys złotych .... i nagle w ciągu kilku tygodni zaczął
    spadac .... w końcu osiągnął poziom 4 tysięcy. Nerwy puściły mu w dołku
    i wszystko sprzedał w niskiej cenie bo bał się, że jeszcze spadnie... .
    Po pewnym czasie cena wróciła do pierwotnego poziomu i dalej rosła.
    Po prostu czarna rozpacz. Ja do dziś zastanawiam się czy ten ruch
    dolara nie był sterowany... .
    Dla nas to lepiej , że złotówka staje się silna ... bo mniej się płaci na wyjazdach
    import jest tańszy itp. To wszystko musi być w równowadze.
    Co do poziomu życia dla mnie wymierne jest ile można kupić za średnią
    pensję miesięczną w danym kraju. Różnice są ogromne. Z tego co słyszałem
    najwięcej zarabia się za taką samą pracę w Norwegii , ale co z tego
    kiedy tam wszystko jest niebotycznie drogie... . Czyli najlepiej tam zarabiać
    a żyć tu... tylko to nierealne.
    Mam część rodziny na emigracji , wiem że strasznie ich szarpie tęsknota,
    im dalej tym większa – najlepiej być w Niemczech blisko granicy /np. Berlin/
    i tęsknotę ma się z głowy.
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.06, 13:19
    Czesc Mirek.

    Wczoraj wyslalem do Ciebie
    dwa posty ale zaden sie nie ukazal
    na naszej stronie.
    Wyslam te krotka wiadomosc aby sprawdzic czy
    wejdzie na strone .
    Bylby to post numer 34.
    Normalnie czas ukazania sie postu
    zabieral do minuty czasu.
    KENEZ
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.06, 13:48
    No i weszla Na strone ale dopiero po 5/6 minutach.
    Te wczorajsza bardzo dluga
    gdzies wcielo w przestrzeni
    internetowej a szkoda tyle pisania
    nanic. Druga wiadomosc krodka napisalem
    do ciebie po zorientowaniu sie ze tej
    pierwszej niema na stronie.
    Napisze innym razem bo dzis juz jest troche pozno.

    Pozdrawiam
    KENEZ

    www.cia.gov/cia/publication/factbook

    www.theodora.com/wfb/abc_world_fact_book.html
  • 07.12.07, 00:53
    Uczęszczałem do sp.13 w latach 74-82.Adres ul CZerwonego
    krzyza.Śluzy,Gwiazda-zapasy,glinianki przy sp13 i mechaniku nr2,
    morwy,trzciniec,fryzjer przy lotników,prywatna piekarnia,tkkf
    p.kaczmarczyka,strzelnica na błoniu,chmielniki,basen na
    ul.nakielskiej,wytwórnia orańżady na stawowej,gra w piłkę na
    tzw.zieleńcach miedzy ulicami(zakopiańska,słupskich,orłowity itd-To
    była dla nas codzienność.
  • 07.12.07, 01:02
    Re: australia pozdrawia sp13 na Jarach/Sloneczna - conecto1234
    07.12.07, 00:53
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 13.02.06, 13:46
    Cicho tu dzisiaj, a wspomnienia czekaja na swiatlo dzienne.

    Pozdrawiam
  • Gość: KENAZ IP: *.mega.tmns.net.au 25.02.06, 12:33
    Czesc Mirek.
    Sorry ale bylem troche ostatnio zajety
    stad ta przerwa.
    W 89 roku mialem tu u siebie 2 krewniakow na 6 miesiecy.
    Zarobili kilka tysiecy $$$,jedli,spali zyli pod
    moim dachem i wrocili.
    Sprzedali $$$ w odpowiednim czasie i dzisiaj sa dobrze sytuowani.
    W odwdzience nie utrzymuja ze mna zadnego kontaktu.
    Bylem potrzebny im wtedy teraz juz nie.
    W srode bylem u detysty sprawdzian zebow i czyszczenie
    $140 za usluge i to dobiero boli.
    Detysci po studiach zarabiaja natychmiast $65 tysiecy rocznie
    a potem szybko duzo, duzo wiecej.
    Mysle ze droga zlotowka przyczynia sie do wysokich cen
    polskich towarow na zachodzie.
    Tutaj jest troche polskich artykulow spozywczych
    w sklepach i sa one najdrozsze.
    Niemieckie,Holenderskie,Wegierskie,Chorwackie itd
    sa tansze niz polskie i te sprzedaja sie pierwsze.
    Australijski dolar jest utrzymywany na niskim poziomie.
    Biznes az kwiczy ze szczescia bo sprzedaje ogromne
    ilosci tego przeogromnego bogactwa ktore tutaj jest,
    i wrecz zonda jeszcze slabszej waluty.
    Wyjezdrzajacy z Australii zagryzaja zeby bo malo
    dostaja przy zamianie.
    Zagraniczni turysci sie ciesza bo dostaja wiecej
    za swoje waluty.
    Bezrobocie bardzo niskie i to w ogromnej mierze
    zawdzienczamy slabej walucie.
    Mysle (moze blednie) gdyby zlotowka byla slabsza
    to turysci zjerzaliby do Polski tabunami,produkcja
    i sprzedarz roslaby szybko i bezrobocie malalo.
    Morze UE niechce do tego dopuscic bo forsa by
    uciekala do polski a kraj rosl by szybko w sile
    i dlatego jest tak jak jest, niwesolo.
    Z moich krewnych juz dwoje najmlodszych tyra za funty w Szkocji.
    Zamiast rozwijac wlasny kraj przysparza sie dobra innemu.
    W tym terz musi cos byc ze tak sie wlasnie sie dzieje.
    Co u ciebie slychac nowego?
    Jakos nikt sie niechce do nas przylaczyc.

    Pozdrawiam
    Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.02.06, 11:42
    Witaj Kenez,
    W Polsce zawsze eksporterzy chcieli aby złotówka
    była słaba ... to oczywiste, jednak to tylko chciejstwo
    bo nie można sobie ustalić, że teraz dewaluujemy ...
    Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się wartość PLZ
    wynika z tego, że ludzie zarabiają „mało” w stosunku do tego
    co można by kupić , rynek jest zawalony towarem.
    Eksporterzy chcą taniej złotówki ale nie chcą więcej
    płacić pracownikom, mamy wciąż tanią siłę roboczą.
    Z pieniędzy dla pracownika państwo zabiera ok 60-70% !!!!
    w ubezpieczeniu społecznym i podatku. ZUS to beczka
    bez dna , buduje siedziby , zatrudnia coraz więcej urzędników
    a świadczenia dla ludzi starszych są niskie.
    W ten sposób paradoksalnie powstała blokada , która zabiera
    pieniądze na konsumpcję rynkową.
    Teraz rozwiązał się worek z kredytami , bardzo łatwo dostać kredyt -
    może to trochę osłabi złotówkę?
    Ja w sumie nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat,
    dla Polaka, który mieszka w kraju bezpośrednio ważne
    jest żeby za 1 zł mógł kupić jak najwięcej ... i tyle.
    Jak to się ma do wartości złotego na rynku walut to inna sprawa...
    To co piszesz to prawda z punktu widzenia eksportu ale to
    przecież nie wszystko. Złotówka przez wiele lat była
    słaba ... korzystali na tym przede wszystkim producenci i
    państwo ... a ludzie się zmęczyli żyjąc obietnicami.
    Dlatego tak wielu młodych wyjeżdża, właśnie dlatego ...
    nie widać tu perspektyw – bo nawet jesli znajdą pracę to
    to co zarobią nie daje możliwości życia jakiego by chcieli.
    Na świecie ludzie się zadłużają na całe życie, mają dom
    i inne dobra od razu , a potem to spłacają latami ... u nas
    dotychczas było to niemożliwe – dopiero teraz się zaczęło.
    Złotówka stała się mocna po wejściu do UE , wszystko było
    drogie wcześniej ,a teraz jest jeszcze droższe dla tych,
    którzy zarabiają w złotówkach – kredyty plus wyższe dochody
    realne mogą dopiero obniżyć jej wartość.
    Tak to wygląda „od środka”...
    Mignęło mi gdzieś w „szpargałach” zdjęcie SP13 sprzed kilku
    lat , jak je znów znajdę to postaram się je wpakować na forum z fotografiami,
    choć nie jest szczególne...

    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.06, 13:30
    Czesc Mirek

    Napisz mi prosze gdzie szukac
    tego forum fotograficznego chetnie pooglondam.
    A jesli wiesz jak zamiescic zdiecie na
    takim forum to rozjasnij koledze w glowie
    jak to zrobic, moze i ja sprobuje.
    Sprawe walut zostawiam w spokoju bo to
    jakas zawila sprawa i wyzsza ekonomia.
    Mieszkajac w polsce w 70 bardzo dobrze
    na tamte czasy zarabialem.
    Ludzie mieli duzo pieniedzy za ktore
    malo co mozna bylo kupic.
    Dzis jest akurat odwrotnie.
    Nie wiadomo co lepsze miec kupe
    ciezko zapracowanych bezwartosciowych
    banknotow w kieszeni?
    Czy przelykac sline przed oknem wystawowym
    a w kieszeni rawie pusto.
    W koncowych latach 70tych 1$=150zl ja zarabialem 200 zl dziennie.
    Za $1 w PEWEXie mozna bylo kupic(to terz wspomnienia).
    2-3 paczki papierosow(dobrych).200zl=20paczek/papierosow CARMEN najdrozsze w PRL
    $1=butelke wodki/200zl=2butelki
    $1=3 tabliczki czekolady/200zl=10 czekolad
    200zl kupowalo do mojego WSK-Kobuz 175cm okolo 15 litrow bezyny.
    Na dobry plaszcz musialem pracowac 10 dni.
    Dobre buty 5 dni.
    WSK-kobuz nowy kosztowal mnie 14100zlotych.
    Moze Ty pamietasz jakies ceny?
    Zylismy raczej skromnie.
    Dzisiaj ludzie chcieliby wszystko i to zaraz a najlepiej na wczoraj.
    Zadluzenie osobiste w Australii bije wszelkie rekordy ludziska
    siedza w kieszeni bankow i zyja w jednym stresie.
    70% ludnosci posiada lub splaca wlasne domy.
    Wyjazd za granice to gorzki kawalek chleba.
    Poniewierka przez jakis czas, oszczedza sie wolno
    potrzeba wielu lat aby sie do czegos doszlo.
    Pisze tu o zwklych smiertelnikach ktorzy to przezywaja.
    Zeby tak z wlasnej ojczyzna nipotrzeba by bylo wyjerzdzac
    tylko zyc spokojnie i dostatnio---marzenie.
    Koncze bo ogarnia mnie tesknota a zyc przyszlo tutaj.
    Emigracja szczegulnie ta z za oceanu nie wraca/teskni
    i uprawia turystyke.

    Pozdrawiam
    Kenez

    londynek.net
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.06, 13:48
    Czesc Mirek

    Napisz mi prosze gdzie szukac
    tego forum fotograficznego chetnie pooglondam.
    A jesli wiesz jak zamiescic zdiecie na
    takim forum to rozjasnij koledze w glowie
    jak to zrobic, moze i ja sprobuje.
    Sprawe walut zostawiam w spokoju bo to
    jakas zawila sprawa i wyzsza ekonomia.
    Mieszkajac w polsce w 70 bardzo dobrze
    na tamte czasy zarabialem.
    Ludzie mieli duzo pieniedzy za ktore
    malo co mozna bylo kupic.
    Dzis jest akurat odwrotnie.
    Nie wiadomo co lepsze miec kupe
    ciezko zapracowanych bezwartosciowych
    banknotow w kieszeni?
    Czy przelykac sline przed oknem wystawowym
    a w kieszeni rawie pusto.
    W koncowych latach 70tych 1$=150zl ja zarabialem 200 zl dziennie.
    Za $1 w PEWEXie mozna bylo kupic(to terz wspomnienia).
    2-3 paczki papierosow(dobrych).200zl=20paczek/papierosow CARMEN najdrozsze w PRL
    $1=butelke wodki/200zl=2butelki
    $1=3 tabliczki czekolady/200zl=10 czekolad
    200zl kupowalo do mojego WSK-Kobuz 175cm okolo 15 litrow bezyny.
    Na dobry plaszcz musialem pracowac 10 dni.
    Dobre buty 5 dni.
    WSK-kobuz nowy kosztowal mnie 14100zlotych.
    Moze Ty pamietasz jakies ceny?
    Zylismy raczej skromnie.
    Dzisiaj ludzie chcieliby wszystko i to zaraz a najlepiej na wczoraj.
    Zadluzenie osobiste w Australii bije wszelkie rekordy ludziska
    siedza w kieszeni bankow i zyja w jednym stresie.
    70% ludnosci posiada lub splaca wlasne domy.
    Wyjazd za granice to gorzki kawalek chleba.
    Poniewierka przez jakis czas, oszczedza sie wolno
    potrzeba wielu lat aby sie do czegos doszlo.
    Pisze tu o zwklych smiertelnikach ktorzy to przezywaja.
    Zeby tak z wlasnej ojczyzna nipotrzeba by bylo wyjerzdzac
    tylko zyc spokojnie i dostatnio---marzenie.
    Koncze bo ogarnia mnie tesknota a zyc przyszlo tutaj.
    Emigracja szczegulnie ta z za oceanu nie wraca/teskni
    i uprawia turystyke.

    Pozdrawiam
    Kenez

    londynek.net
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.02.06, 23:10
    Witaj Kenez
    moich zdjęć nie udało mi się wkleić lub nie zostały zaakceptowane przez
    moderatora forum. Myślę jednak, że to nic nie szkodzi - na forum fotografii z
    Bydgoszczy znajdziesz wiele / o wiele lepszych i ciekawszych/ fotografii.
    Pozdrawiam
    Mirek
    ... a to link - kliknij na niego forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=745
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.02.06, 09:31
    Witaj Kenez,
    Są zdjęcia! Moderator puscił, choc nie są dobre ... ale innych nie mam.
    kliknij tu ..... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=745&w=37555566
    Dobranoc Kenez
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 27.02.06, 13:58
    Witai Mirku.
    No bomba DZIEKUJE za zdiecia.
    Jestem wzruszony,poznalem wszystko.
    Co sie stalo z ta moja piekna dzika glinianka?
    Chyba wyparowala albo czas ja tak skurczyl.
    Nie moge sobie przypomniec tej ulicy na zdieciu ze szkola
    i tego bialego budynku.
    Ten drugi adres tesz super jest co oglondac i wspominac.
    Wczoraj mialem ogromne klopoty z wyslaniem
    postu do Ciebie ale jak wkoncu poszlo to dwa
    razy to samo.
    Mam nadzieje ze dzis bedzie lepiej.
    Dwa dni temu zainstalowalem nowy
    antywirusowy program moze te trudnosci to
    z nim zwiazane.
    Dobranoc
    Kenez
    23.00
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 28.02.06, 13:27
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 28.02.06, 13:43
    Czesc Mirek .

    Bylem tu dzisiaj ale jakos pusto.
    U mnie zaczelo sie troche ochladzac.
    Dzis bylo tylko 28 stopni Boze co za ulga.
    Cieplo i pogoda wyraznie idzie do Europy.
    Juz sie ciesze na chlodniejsze dni ktore
    nadejda po Wielkanocy.
    Zima u mnie to Czerwiec,Lipiec,Sierpien.
    W dzien temperatury niespadaja ponizej 20 stopni,
    ale noca potrafia spasc do +3 stopni brrrrr.

    Pozdrawiam
    Kenez

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.02.06, 19:33
    Witaj Kenez,
    Widac, ze masz poczucie humoru ...:)
    U Ciebie po prostu zimy nie ma ... nigdy,
    przy 3 stopniach to nawet szronu nie ma ...
    Mieliśmy dziś na wschodzie śliczną , słoneczną pogodę i -2 st C,
    a w nocy ma byc -12 do -14 st C. Ale za to pojawiły się słowiki ...
    A wiesz ten jak to nazwaleś Sztranc /Duży i Mały / to nazwa
    glinianki pochodzi od właściciela dawnej cegielni.
    Pozdrawiam
    Mirek
    P.S.
    pchaj to ciepło na północ bo mamy już dosyc ...mrozu,
    a u ruskich jeszcze gorzej choc już się kapią w jeziorach
    i rzekach ... ale to wytrwały naród
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.03.06, 06:35
    Witaj Kenez,
    O SP 13 znalazłem jeszcze coś takiego
    kliknij szkolnictwo.pl/index.php?id=PB1439
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 01.03.06, 13:43
    Czesc Mirek.
    Z ta zima w moim klimacie podtropikalnym
    to naprawde niezartuje jest nam naprawde
    przy tych temperaturach zimno.
    Po prawie cwierc wieku spedzonym
    w tym ciepelku chlod zaczyna juz byc odczuwalny przy 23 stopniach.
    Pamientam jak przyjechale do Brisbane ( czytaj Brizben )to dwie
    pierwsze zimy przelatalem na krodkich spodenkach i
    koszuli z krodkim rekawem.
    Potem nastapila aklimatyzacja i zaczolem sie cieplo ubierac.
    Ludzie przyjezdrzajacy z tropiku(polnoc Queensland)mowia
    nam ze w Brisbane nie jest im goraco podczas gdy my zdychamy.
    Dzieki za link jakrze ja dobrze pamietam ten front szkoly.
    To dla mnie duza radosc tak sobie popatrzec, zreszta z tych
    innych linkow ciagle korzystam i oglondam Bydgoszcz do woli.
    Mirku czy wiesz dlaczego zlotowke oznaczaja dzisiaj
    symbolem --PLN-- i co on oznacza?
    Kiedys bylo --zl--.
    Terz podejrzewalem ze Sztranc to musialo byc nazwisko.
    Pamietam ze kiedys na duzego Sztranca przywiezion
    samochodami wbrakowane ale nowe grzebienie z jakiejs fabryki
    mielismy upchane nimi kieszenie to byly istne skarby.
    Innym razem przywieziono szklane prety ktore powiekrzaly
    obraz brzy zblizeniu.
    Na duzej przerwie pobieglismy to cudo zbierac.
    Niestety podpadlismy za to w szkole i wszystko nam
    odebrano,dla nas chlopcow to byla czarna rozpacz,
    i nie odrzalowana strata.
    Jeszcze innym razem przywieziono kopy piachu(suchy zwir)
    z ktorego my wyciagalismy niemieckie monety ze sfastyka
    bylo tego sporo wiele przezartych i zczarnialych.
    Jak widzisz duzo jeszcze sie pamieta,tylko czeba te pamiec rozbudzic i zapisac.

    Pozdrawiam goraco.
    Kenez

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 02.03.06, 08:22
    Witaj Kenez,
    Znalazłem coś ... moze Ciebie zainteresuje ?
    jest to strona parafii na Nakielskiej , a tam
    są zdjęcia z Procesji Bożego Ciała , która
    wędruje Czerwonego Krzyża - Huzarska i Słoneczną
    oprócz samej procesji oczywiście - możesz zobaczyc też okolice
    ul.Kotowicza .
    Patrzyłem czy kogoś poznam ... ale niestety ... z
    wyjątkiem proboszcza i kościelnego nie poznałem
    nikogo.
    Są też zdjęcia kościoła na Nakielskiej...
    Pozdrawiam
    Mirek
    to ten link :
    milosierdzie.bydgoszcz.pl/component/option,com_zoom/Itemid,50/
  • Gość: Kenez IP: 144.138.215.* 02.03.06, 13:55
    Witaj Mirku.
    No super link i duzo do oglondania
    Dziekuje Ci bardzo.
    Jak znajde wiecej czasu to wiele z nich
    sobie wydrokuje na pamiatke do albumu.
    Wierzyc sie niechce ze to rodzinne strony
    staja mi przed oczyma, to fascynujace i wzruszajace.
    U mnie dzisiaj sporo leje ale to dobrze
    bo mamy tutaj od dlugiego czasu dotkliwa susze
    W poczadkach lat 60tych nikt na Jarach niemial kanalizacji.
    Pamientam jak na Czerwonego Krzyza mieszkancy domow
    przyleglych do tej ulicy musieli na wlasny koszt kopac
    glembokie rowy pod te kanalizacje.
    Starsi chlopc zarabiali wtedy sporo grosza wynajmujac sie do kopania.
    Ja bylem wtedy za maly i za watly i do lopaty sie jeszcze nie nadawalem.
    Forsa wiec mnie ominela ale pamiec zostala.
    Zato prz karzdym domu byly ubikacje z szambem.
    Samochod cysterna krazyl po dzielnicy czesto wyciagajac
    z szamba to co ludzie wczesniej tam wrzocili ha,ha,ha.
    Na wlasne oczy wiele razy widzialem a nosem czulem
    taka cysterne podjezdrzajac do skarpy na Sztranca
    wylewajacej cala zawartosc prosto do glinianki.
    Wspolczuje okolicznym mieszkanca mieli oni za swoje oj mieli.
    Jeszcze raz dzieki za fajne linki.

    Pozdrawiam z mokrej i tropikalnej BRISBANE.
    KENEZ
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.03.06, 08:47
    Witaj Kenez,
    Pamiętam jak kładziono wodociąg /koniec 60 -pocz70/, gaz /70-te lata/
    i kanalizację /80/ . Dodam tylko, że nawet w zapadłych dziurach
    na takich uliczkach jak Średzka czy Kotowicza dawno jest asfalt i
    chodnik - a tam jakoś nie mysli nikt o tym. Jary to zapomniana dzielnica ...
    No tak zapomniałemm dodać , że Wilcza i Jasnogórska / Na Skarpie/
    mają jezdnię - ale też tam były wyjątkowe błota / po kolana w glinie/.
    Ja nigdy nie widziałem żeby wóz asenizacyjny wylewał szambo do
    glinianki ... to skandal ! Musieli to robić „na lewo” ...
    Wiesz, znalazłem jeszcze jeden link do strony o kanale Bydgoskim,
    są tam śliczne zdjęcia - dobrze , że są ludzie którzy mają ochotę
    w tak wspaniały sposób „tracić czas” ...
    ejra.w.interia.pl/index.htmlPozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.03.06, 08:49
    No tak - źle wkleiłem link

    ejra.w.interia.pl/index.html
    Cześć
    U nas sypie śnieg ... i to jak !
    zresztą :) - "w marcu jek w garncu !"
  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 04.03.06, 12:47
    Czesc Mirek.
    Dzieki za Kanal bydgoski jest piekny i ciekawy.
    Najlepsze jednak ryby z kanalu lapalem az na Pradach.
    Ladnie okresliles tan beczkowoz do wywozu z szamba.
    Jako dziecko nigdy nie slyszalem o protestach okolicznych mieszkancow
    na tego rodzaju praktyki, byly to jadnak czasy strachu przed wladza.
    Wiesz teraz sie zastanawiam ze pompa z ktorej czerpalismy swietna, czysta i
    smaczna wode byla oddalona od szamba jakies 15 metrow brrrrr.
    Ciekawe co bylo nizej a co wyrzej?
    Pamietam na rogu Kotowicza/Czerwonego Krzyza byl sklep spozywczy.
    Najwiekrze kolejki ustawialy sie gdy przworzono KROJDE to
    chyba z niemieckiego ale tak to nazywano.
    Byla to przepyszna czarna MELASA tania i wysmienita.
    Drugim przebojem bylo maslo beczkowe solone mniam,mniam.
    Pocilo sie na posmarowanym chlebie az staly na nim
    kropelki wody.
    To byly czasy latalo sie po piaszczystych ulicach
    zajadajac te rarytasy o chlebie ze smalcem posypanym
    cukrem juz nie wspomne.
    Na Janickiego latalem z kanka po 2 litry mleka do mleczarni aby
    wyreczyc mamusie i poszpanowac ze juz na cos moge sie przydac.
    Mirku wi za wi Sredzkiej przy Czerwonego Krzyza stal
    dom na ktorym wisiala czerwona skrzynka pocztowa.
    W tym domu mieszkala moja kolezanka z klasy Ewa Zelinska
    przez ten dom jego korytarzem przechodzilismy na drozke
    ktora prowadzila prosto do ukochanej glinianki.
    Czasami mieszkancy tego domu przeganiali nas i zakazywali przechodzenia.
    POZDRAWIAM
    Kenez

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.03.06, 20:46
    Witaj Kenez
    Przepraszam, że się nie odzywałem - doba ma 25 godzin ...
    Tam gdzie był spożywczy z krojdą - potem była pasmanteria
    - guziki wstążki itp. O krojdzie słyszałem - ale nigdy mi się nie trafiła.
    Pozostałe rarytasy - owszem - wcinałem. Wiesz są teraz takie restauracje
    niektóre nawet całkiem niezłe, gdzie serwuje się np. kaszankę z ogórkiem kiszonym
    a do zakąsek należą właśnie chleb ze smalcem itp.
    Mleczarnia na Janickiego była jeszcze długo potem, ale mleko roznosili tzw.
    mleczarze w butelkach. Komu to przeszkadzało ? - butelki były zwrotne -
    dziś można kupić mleko w zasadzie tylko w kartonie lub w plastiku. Produkujemy
    miliony ton śmieci. Te butelki na mleko to był dobry pomysł...
    Dom , z czerwona skrzynką na listy ? a jakże ocztywiście że go pamiętam ...
    nazwisko Zieliński też obiło mi się o uszy. My też czasem chodziliśmy tamtędy na
    tzw. "glejmę" ale to pewnie Wy doprowadziliście mieszkańców do skrajnej
    nadwrażliwości bo reagowali bardzo ostro... i tylko biegiem udawało się przejść.
    Pozdrawiam Cie Kenez
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 09.03.06, 14:25
    Czesc Mrek.

    Rozumie ciagle malo czasu.
    Terz mam ten problem.
    Dzieki ze przypomniales mi nazwe < GLEJMA >
    tak wlasnie nazywalismy te nasza glinianke,
    a ja o tym zupelnie zapomnialem.
    Wiesz Mirek na sylwestra i nie tylko, zawsze
    skasc zdobywalismy kawalki karbidu. Do tego
    puszka z deklem dziurka z tylu puszki.
    Plulismy na karbit wytwarzal sie gas i podpalalismy
    pod dziurka zapalke, eksplozja byla fascynujaca
    W jaki sposob wyscie chalasowali?
    Przypomnialo mi sie ze w kioskach mozna bylo
    za 1zl kupic zapalki szturmowe urzywane ponoc
    w Marynarce Wojennej.Taka zapalka do polowy
    byla oblana siarka.Pozapaleniu nie gasla nawet
    po zanurzeniu w wodzie.
    POZDRAWIAM
    Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.03.06, 13:54
    Witaj Kenez
    Wszystko to oczywiście pamiętam... i sztormówki , i puszkę z karbidem, i saletrę
    z cukrem /moi kolesie z klasy kiedyś budowali bombę ... :) - w efekcie wybuchł
    pożar w piwnicy domu rodziców/. A może pamiętasz taką grę , miała kilka
    wariantów - stawało się naprzeciw ściany w pewnej odległości i rzucało się
    drobne monety lub kapsle - kto rzucił najbliżej ściany ten wygrywał. Nauczyciele
    bardzo tępili ten rodzaj rozrywki. Dziś wydaje się to bardzo niewinne zajęcie.
    Pamiętam też takie zwyczaje, że trzeba było zabezpieczać furtki na sylwestrową
    noc bo można było ją znaleźć dwie ulice dalej 1 stycznia. Nam kiedyś wynieśli
    furtkę ... i szukaliśmy jej długo ;). Inny znów zwyczaj kazał nam we wieczór
    poprzedzający czyjś ślub tłuc naczynia i flaszki przed domem panny młodej tak
    długo aż wyszła , składaliśmy wtedy życzenia i czekaliśmy na coś dobrego... ale
    to była atrakcja !
    Przepraszam Kenez za przerwy ale czas mi się skurczył
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 07:56
    Witaj Kenez,
    Postanowiłem trochę nadrobić ...
    i przy okazji poprawić sobie humor...
    Wyobraź sobie , że śnieg w Lublinie zalega od trzech
    miesięcy... mamy już marzec, w zeszłym tygodniu mieliśmy
    śliczną pogodę ze słońcem /mróz dalej trzymał/ a snieg
    powoli, powoli zaczął znikać i... dziś w nocy znowu spadł
    i dalej pada. Niech to gęś kopnie... ja się nie dziwię , że
    skandynawowie cierpią na depresje zimowe .... .
    Nie pamiętam żeby mi się tak chciało wiosnyjak w tym roku
    ale też nie pamiętam takiej sytuacji żeby śnieg uparcie leżał
    od Bożego Narodzenia. Słyszało się tu i tam o ociepleniu
    klimatu ... ale chyba zacznie się od zlodowacenia... .
    A propos zlodowacenia to Bydgoszcz leży w pradolinie
    Wisły. Kiedy był lodowiec to długo stał na północ od Bydgoszczy
    a rzeka skręciła w lewo i wyzłobiła dolinkę aż do Eberswalde w
    Niemczech gdzie wpadała do morza. Wyobraź sobie Prawisłę,
    która „wali” Nakielską , a drugi brzeg jest dopiero na górce w
    Myślęcinku ... . Nie wiem tylko dlaczego nazwali to Pradoliną toruńsko -
    eberswaldzką ?. Jeśli obserwujesz forum to pewnie zauważyłeś
    pewne niesnaski bydgosko – toruńskie. Niektórzy sugerują, że
    tak było od dawna. Mnie się wydaje, że początek tych „tarć”
    / w sumie śmiesznych z daleka.../ stanowiły mecze żużlowe.
    Reszta „sama się” dopracowała później... . Choć pamiętam
    jak dziadek opowiadał mi , że niesłusznie nazywają nas
    gdzieniegdzie krzyżakami /sam tego doświadczyłem .../
    Toruń powstał dzięki krzyżakom , a Bydgoszcz lokował
    Kazimierz Wielki król Polski. My nie byliśmy ziemią zakonną.
    Dla niego miało to większe znaczenie bo wiele przeszedł
    I i II wojnę. Cieszył się, że jest Polska. Kończąc powiem,
    że Toruń to śliczne miasto, miało znacznie więcej szczęścia
    niż Bydgoszcz. Zresztą historia tych ziem jest znacznie bardziej
    złożona i w Polsce mało znana ...
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 12:56
    Witaj Kenez
    znalazłem jeszcze zdjęcia - dodałem na forum fotografii
    a... ktoś tam był !
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: 144.138.100.* 11.03.06, 14:10
    Witaj Mirek
    Bylem na forum zdieciowym jeszcze nic tam nie przybylo.
    Z gory jednak dziekuje.
    Zostawilem temu gosciowi nasz adres i bledy w pisowni i ortografi,
    moze do nas dolaczy bo w kupie sila.
    Trzymaj sie.

    Kenez



  • Gość: KENAZ IP: 144.138.100.* 11.03.06, 13:41
    Czesc Mirek.

    Terz pamietam te wynoszenia bram/bicie szkla przed slubem.
    Przypomniales mi o tym kolego.Duze dzieki.
    Mysmy odleglosc miedzy odbitymi monetami mierzyli
    na rozciagniecie palcow u dloni.
    Wygrywal ten ktory po udanym rzucie mogl dotknac
    dwie najblizsze sobie monety palcami jednej reki.
    Terz nas za to gonili.
    Na **Glejme** mowilismy terz **Glenica**.
    Dwa inne sposoby robienia huku to:
    (1)Klucz z dziorka (w tych czasach takich kluczy bylo pelno
    a dzisiaj to sa antyki)gwozdz pasujacy do dziorki,sznurek
    przywiazany do koncow klucza i gwozdzia.
    Nastepnie napelnianlismy klucz zeskrobana
    siarka z zapalek,zatykalo sie klucz gwozdziem.
    prawa reka trzymalem sznurek ,lewa klucz z gwozdziem a
    calosciom z rozmachem walilem w sciane lub slop i nastepowala
    niezla eksplozja.

    (2)To samo jak wyzej tylko zamiast klucza
    urzywalismy gornej czesci dzwonka od roweru
    i po napelnieni i wlozeni gwozdzia trzymajac
    reka dzwonek walilem w twarda powierzchnie, swietna zabawa.
    Kto byl bogatszy urzywal cempletek,korkow i do tego przeznaczonych pistoletow.
    Mozna terz bylo kupic przez krotki czas fajne pistolety
    ktore strzelaly glosniej niz cempletki
    Wkladalo sie do pistoletu centymetrowej szerokosci wycieta
    wlasnorecznie tasme papierowa (z gazety)pistolet ja sobie
    sam wewnetrznie naprezal a iglica dziorkowala i byl huk.
    Bylo to za dobre i za tanie i szybko zniknelo ze sklepow.
    Mirku pogody to ci nie zazdroszcze.
    Nawet mnie to zaczyna wkurzac jak codziennie w TV
    oglondam polska zime.
    Ja terz chce w koncu widziec polska wiosne i lato.
    U mnie nadal goraco choc juz widac nadchodzaca
    zmiane pory roku(jesien).
    Dzien juz jest troche krotszy.
    Teperatury czasami w dzien 28st w nocy 19st.Przewarznie powyrzej 30st.
    Po Wielkanocy definitywnie odczujemy spadek
    teperatury na co z niecierpliwoscia czekamy.
    Niech to slonce juz da nam spokoj i idzie do was.
    Fascynujaco opisales historie doliny w ktorej
    polorzona jest nasza Bydgoszcz.Ja mam o tym mgliste pojecie.
    Moze masz jakis link aby na ten temat
    wiecej sobie poczytac.
    Jak bylem w wojsku pod Warszawa w ktorej byli
    prawie wszyscy ze Slaska to pierwszy raz uslyszalem
    ze jestem Krzyzakiem.Pieronskie hanysy mi to powiedzieli.
    Torun jest naprawde piekny i wspaniale polorzony.
    Bylem tam mase razy (49km)na zakopach i turystycznie.
    Zabierano nas do Torunia na szkolne wycieczki
    do fabryki piernikow.
    Czesto z zona gnalismy najpierw WSK-125 Gil a potem
    WSK-175 Kobuz do Torunia po wrazenia i zakupy.
    Towaru tam zawsze bylo wiecej niz w Bydgoszczy
    w chudej polowie lat 70tych.
    Moze dlatego ze to miasto uniwersyteckie.
    Mijalismy po drodze wies o nazwie -ZLA WIES-
    I rzeczywiscie czasami nasza WSK odmawiala posloszenstwa.
    Do Trojmiasta jezdzilismy w podobnych celach tylko ze pociagiem.
    Pozdrawiam zyczac szybkiego ocieplenia.
    KENEZ
  • Gość: Leszek21 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 20:11
    Witam!
    Chodziłem do SP-13 w latach 1985 - 1994, czyli zerówka i osiem klas.
    Do dziś mieszkam na Jarach na ul. Tetmajera. Dzielnica wygląda dziś dużo
    inaczej niż w latach 80, nie mówiąc już o latach 60.

    Obecnie w budynku SP-13 mieści się Zespół Szkół nr 29 (Składa się ze szkoły
    podstawowej nr 13 oraz przedszkola)

    Duża glinianka przy szkole została już kilka lat temu prawie całkowicie
    zasypana.

    Na placu pomiędzy ul. Huzarską a Czerwonego Krzyża na początku lat 90
    wybudowano niewielki kościół protestancki (Ewangelicznych Chrześcijan)
    Pozostała część tego placu pozostała pusta, aż po ok 2000 roku rozpoczeto tam
    budowę bloków mieszkalnych (3 piętra - nie wiem kto się na to zgodził w końcu
    to dzilnica domków jednorodzinnych)

    Co chcesz wiedzieć więcej?
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 22:09
    Witaj Leszek,
    ... no to wreszcie odezwał się ktoś z Bydgoszczy !
    Kenez się ucieszy :) !!! mamy teraz odpowiedniego
    człowieka na miejscu ... .
    Witaj Leszek
    "Wlazły" nowe zdjęcia ...
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 12.03.06, 10:04
    Czesc Mirek.
    Fajne zdiecia.Dziekuje ogromnie.
    Musze sobie tylko wyobrazic
    z ktorego mniejwiecej miejsca byly robione.
    Pozdrawiam.
    Kenez
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 14.03.06, 11:57
    Czesc Mirek.

    Cos dlugo sie nie odzywasz.
    Wiesz Mirek z gier to bardzo jeszcze
    byly popularne.

    1.Dmuchanka czyli dmuchanie monet
    aby wpadla jedna na druga.Latwo sie dmuchalo
    bo monety byly z aluminium.

    2. Spuszczanka kto pierwszy nakryl monete druga moneta
    ten oczywiscie wygrywal.

    3.Podbijanie umieszczonego na brzegu stolu
    pudelka zapalek. Karzda strona miala napisana
    ilosc punktow, na ktorym brzegu pudelko londowalo
    tyle otrzymywalo sie punktow.

    4. Gra w karty w tysiaca.

    5. Gra w karty w tak zwane ZOLO ,bardzo popularne
    na Jarach w srod chlopcow w latach 60tych.

    Pozdrawiam. Kenez.



  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 16.03.06, 22:44
    Witaj Kenez,
    Zagladałem tu ale ...po prostu widzę, że tu trochę zastgyło,
    u mnie zaczyna sie tzw sezon , pracuję w budownictwie i ludzie już
    myślą o nowych sprawach.
    Kenez , a czy wiesz co znaczy słowo "pachta" ? ;) pewnie nie ?
    albo "gzub" i dalej "stuf" / nie stuff .../ ?
    może pamiętasz jakieś charakterystyczne powiedzonka?
    Mnie najbardziej utkwiło "co ja za to mogę ..." .,albo "on za to nie może "
    okazuje się że to w ogóle nie jest poprawne ...
    serdecznie pozdrawiam
    Mirek
    ps piszcie, piszcie
  • Gość: Kenez do Leszka21 IP: *.prem.tmns.net.au 12.03.06, 10:37
    Witam serdecznie Leszku.
    Fajnie ze do nas dolaczyles.
    Mamy wiec kogosc na miejscu a to ogromna radosc i porzytek.
    Naczytales sie pewnie naszych wspomnien.
    Jakie so Twoje z tego wrazenia.
    Jary to kiedys spokojne peryferia Bydgoszczy, a jak jest teraz?
    Czy ten kosciol i bloki stoja na tym wolnym placu trojkacie,
    pomiedzy ulicami Sloneczna, Czerwonego Krzyza, Huzarska.
    Latalem z kuplami na Tetmajera oglondac przejezdrzajace pociagi.
    Wtedy to byla atrakcja bo to byly wielkie czarne lokomotywy,
    Ktore sapaly walac dymem z komina jadac w kierunku Trzcinca
    bo w te strone jest troche pod gorke.
    Moze obily ci sie o uszy nazwiska takie jak:
    Poczwardowski,Piotrowski,Bednarek,Rathe,Kufel,Dabrowski?
    To moi kumple z klasy.
    Leszku pisz i wspominaj opisuj co tam nowego przybylo,
    moze i jakies zdiecia uda Ci sie zamiescic w przyszlosci.
    Jest nas juz trzech a to budujace.
    Moze jeszcze ktos do nas dolaczy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    KENEZ.

  • Gość: Leszek21 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 11:44
    Przede wszystkim Jary nie leżą już na peryferiach Bydgoszczy, a w porównaniu do
    terenów obecnie zabudowywanych znajdują się nawet stosunkowo blisko centrum
    miasta.

    Cała dzielnica zabudowana jest w większości domkami typu „klocek”, z lat 60 i
    70. Jest też trochę domów przedwojennych oraz kilka bloków – na ul. Chłodnej
    (stare z lat 60-70) oraz dwa nowe w trójkącie ulic Huzarska, Władysława IV i
    Czerwonego Krzyża.

    Od kilku lat można zaobserwować, że część starych atrakcyjnych domów z dużymi
    działkami jest wykupywana przez nowych bogatych właścicieli, którzy robią
    generalne remonty. Wiele takich sytuacji ma miejsce np. na ul. Wilczej,
    Średzkiej, Ciepłej, oraz przede wszystkim na Osadzie (chociaż to już Miedzy,
    ale dla mnie już blisko). Duża część domów wygląda jednak tak samo jak 30 lat
    temu.

    Z opowiadań rodziców wiem, że kiedyś ul. Nasypowa nie była wyasfaltowana, a ul.
    Nakielska była pokryta brukową kostką (którą później zalano asfaltem). Ja
    pamiętam te ulice już w stanie obecnym. Na skrzyżowaniu Nakielskiej i Nasypowej
    kilka lat temu zbudowano światła – Nakielską jeździ dużo ludzi do pracy
    mieszkających na Jarach, Miedzyniu, Prądach, Lisim Ogonie, Łochowie i
    Łochowiczach. W tych ostatnich miejscowościach zbudowano ostatnio dużo domków
    jednorodzinnych.

    Utwardzenie ulic osiedlowych idzie bardzo opornie. Generalnie zależy to od tego
    czy mieszkają przy nich ważne i wpływowe osoby. Wyasfaltowane są też ul.
    Czerwonego Krzyża, Słoneczna, Barwna, Władysława IV i Lotników.

    Do 1994 roku utwardzono nowoczesną kostką brukową ul. Prusa i Madalińskiego.
    (Przy Prusa mieszkała wtedy rodzina ówczesnego prezydenta Bydgoszczy).
    W 1995 utwardzono ul Pochyłą, a w późniejszych latach ul. Ostroroga na odcinku
    od Władysława IV do Madalińskiego, ul. Wilczą i Na Skarpie (obecnie nazywa się
    Jasnogórska).
    Utwardzono również ul. Madalińskiego, Bydgoscy oraz Jana z Brzozogłów.

    Chyba cała dzielnica jest już skanalizowana – na ul. Tetmajera i przyległych (
    Tęczowa, Syrokomli itd.) kanalizację zakładano dopiero w 1997 r !!!

    Już ponad 10 lat temu zasypano wielki dół na rogu Lotników i Czerwonego Krzyża.
    Zaśmiecone tereny wokół glinianki na ul Księżycowej uporządkowano tworząc Park
    Księżycowy, a samą glinianką prawie zupełnie zasypano pozostawiając tylko duże
    oczko wodne.

    Linią kolejową jeździło kiedyś dużo parowozów, ale w głębokich latach 80. Już
    od końca lat 80 jeżdzą tylko lokomotywy spalinowe i elektrowozy. Pamiętam, że
    jeździły różne modele parowozów – do dziś mógłbym rozpoznać niektóre. I ten
    charakterystyczny odgłos i zapach lokomotywy parowej!
    Ostatnio jechał tedy parowóz chyba latem zeszłego roku z pociągiem turystycznym
    z Wolsztyna.
  • Gość: Kenez do Leszka21 IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.06, 14:09
    Hi leszek.
    Dzieki za duzo informacji.
    Czy po Jarach jezdzi jakas komunikacja miejska.
    Za mych czasow trzeba bylo chodzic na tramwaj 3ke
    na Nakielska,lub na Blonie/Szubinska na autobus?.
    Czy sa jakies wiekrze sklepy w dzielnicyc czy nadal trzeba biegac na Blonie?
    Czy Kotowicza ma terz nawierzchnie asfaltowa?
    Pozdrawiam.
    Kenez


  • Gość: Kenez do Mirka IP: *.prem.tmns.net.au 17.03.06, 12:00
    Witaj Mirku!

    Fajnie za sie odezwales z nowym pomeslem
    na wspomnienia.
    Wyslalem Ci 2 posty 11/03/06 oraz 14/03/06 bez odzewu.
    Usmialem sie z tych slow ktore w tamtych czasach
    byly urzywane bardzo czesto.
    Gdy padalo haslo chlopaki kto idzie na pachte(krasc)
    wlasciciele przydomowych ogrodkow mieli przerabane.
    Gonili nas za to ostro.
    *Gzub- to uparty,niegrzeczny,rozwydrzony dzieciak(bachor).
    *Stuf- czy tu chodzi o kilkaset zlotych(pare stuf(stuw))
    nie jestem tego slowa pewien.
    Teraz ja zadam pare zagadek slownych:co to znaczylo?
    FLOTA,BRYKA,KOLKASTA,GALY,BYKSA,KOPSNI SLUGA,JARAC ZAJARAC,
    BUJAJ SIE,KONUS,LEBIEGA,LAMAGA,TANSBUDA,SZPANOWANIE.WISUS.
    Wspomniane przez Ciebie powiedzenie oczywiscie pamietam.
    Ja pamietam takie:
    *spadaj na drzewo banany prostowac*

    *dowidzenia ciocia Genia bo charakter mi sie zmienia*

    *nie do rymu nie do taktu wsac se palec(----)do kontaktu.

    Podworkowe odliczanki:

    *entliczek petliczek czerwony stoliczek
    na kogo wypadnie na teg benc*

    *ene due rabe chinczyk zlapal zabe
    a zaba chinczyka co z tego wynika
    raz,dwa,trzy gonisz ty.

    Mirku cztalem troche o strasznej drozyznie
    na polskim rynku mieszkaniowym.Pracy wiec szykuje
    sie Tobie w brod.Tutaj budownictwo zasuwa na
    okragly rok(niema zimy).
    Pozdrawiam serdecznie.
    Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 17.03.06, 13:32
    Witaj Kenez,
    Fajnie się wspomina powiedzonka,prawda ?
    Starałem się pisać tylko o tych, które pochodzą
    z Bydgoszczy . Część z tych , które wymieniłeś
    są "ogólnopolskie" ale skąd masz o tym wiedzieć
    jak jesteś daleko - np gały,kopsnij, zajarać itp.
    U nas spotykało się dużo germanizmów / w zaniku /
    np. taka kolkasta , albo kista i dalej
    hajsa, albo hajcować czy o cugu nie wspomnę ... .
    Oprócz takich zwrotów pamiętam jeszcze że na potwierdzenie
    mówiło się "ja" , a w Toruniu "jo". Bezsprzecznie to germanizmy.
    Choć na Krajnie spotykałem zamiast słowa "tak " słowo "szak"
    Może ktoś to zebrał i opisał... . W Polsce mówi się o powiedzonkach
    wielkopolskich ale ja uważam je również za nasze też np. pyry, sznylcug itp.
    A słyszałeś - "bimba" ?
    A ... jeszcze "stuf" - to taki litrowy garnek z jednym uchem ...

    Kenez nasze budownictwo też się zmieniło i pracuje cały rok.
    Żelbety leje się również przy temperaturach ujemnych - z dodatkami
    plastyfikującymi - czy to jest dobre ? chyba nie. To rynek i czasem nierealne
    umowy powodują wariackie tempo. W każdym razie tylko przy wyjątkowo niskich
    temperaturach przerywa się prace...
    Pozdrawiam
    Mirek

  • Gość: Kenez IP: 144.138.100.* 19.03.06, 13:50
    Czesc Mirek.

    Jak widzisz lata leca na tej emigracji
    i wszystko sie pomieszalo co bydgoskie
    a co ogolnopolskie.
    BIMBE oczywiscie pamietam doskonale
    wyrazenie bylo w ciaglym urzyciu.
    a pamietasz-hiba/hibe.Lapserdak,Zulik tak mawiali u mnie w domu.
    Przypominaly mi sie inne slowa ale nie mialem
    mozliwosci natychmiastowego zapisania ich na papierze
    no i oczywiscie wylecialy z pamieci,ale pewnie mi sie pozniej przypomna.
    Wybacz ze dzis tak krodko ale poniedzialek
    juz za pasem i jeszcze troche trzeba oko zmrozyc.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
    Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 21.03.06, 18:03
    Witaj Kenez,
    ... z czsem coraz gorzej ...
    pamiętam huncwota, luja ... i inne mniej przyzwoite.
    Słyszeliśmy o Larrym na północy - dobrze , że nikt nie zginął ...
    Patrzyłem dzis chwile na Brisbane via webcam ale pogoda całkiem niezła,
    U nas to juz nic z normalnością nie ma wspólnego -
    śnieg od grudnia i temperatury w okolicach 0 st C.
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 22.03.06, 03:11
    Czesc Mirek.

    Juz sie zmartwilem ze nie masz czasu.
    Fajnie ze sie ponownie odezwales.
    Nie martw sie do was idzie juz ciepelko.
    U mnie tepratury w dzien juz spadly ponizej 30 stopni
    wdzien(26/29)a noca (18/20)stopni z tej ulgi sie ciesze.
    Wilgotnosc powietrza terz juz nizsza(55/65%).
    Mozesz podac mi adres do Brisbane via webcam prosze?
    Przypomniales mi znow kilka slow ktorych dlugo nieurzywalem ,dzieki.
    Ja pamietam takie:Ecie Pecie czy wiesz czego to dotyczylo.
    Mowa trawa/oraz - idz Ty w pyry lenty gryzc.
    Cyklon Larry przygnal do Brisbane sporo chmur i troche deszcz.
    Straty oceniaja na miliard dolarow.Wielu ludzi nie mialo ubespieczenia.
    Wojsko i rzad sporo pomagaja.Nawet rzad amerykanski ofiarowal
    pomoc gdyby byla potrzebna.Budownictwo w tropiku gdzie szalal
    Larry jest z lekkiej kastrukcji pewnie dlatego tyle strat,choc
    z drugiej strony byl to cyklon najwyzszej kategori 5.
    Australia ma swietny system wczesnego ostrzgania wiec
    ludzie zdolali sie schronic przed najgorszym.
    Do Brisbane cyklony nie dochodza i cale szczescie.
    U mnie dochodzi poludnie a ty smacznie spisz bo dopiero 3cia nad ranem.
    Zycze Tobie milego dnia trzymaj sie cieplo i nie zapominaj pisac.Kenez

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.03.06, 09:35
    Witaj Kenez,
    Mówią , że wiosna przyjdzie w maju, a niech to szlag trafi....
    Wszyscy w rodzinie dostaliśmy grypy... .
    Widziałem strony australijskie z radarami online i mapą gdzie się przemieszcza
    zagrożenie ... godne podziwu rzeczywiście.
    Ecie pecie – to chyba pieniądze , ale co to znaczy lenty gryźć – nie wiem /
    odrosty?/

    Wysyłam Ci linki do widoków z Brisbane, które odwiedziłem – ten pierwszy śliczny
    www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam/ widok na CBD city z
    South Bank widać , ze już wieczór... a u nas 9.35

    www.mainroads.qld.gov.au/MRWEB/PROD/WebCams.nsf/Show+Cams?OpenForm&cam=Gateway+Bridge+Toll
    widok na Gateway Bridge , a obok po prawej linki do widoków na inne trasy w
    city – możesz sprawdzić gdzie jest korek.

    Linki do Bydgoszczy i nie tylko
    Pierwszy to Bazylika – są normalne transmisje z mszy / np. z pasterki albo z
    rezurekcji/
    bazylika.brda.net/control.html

    na tej stronie są linki do kamer na Starym Rynku i do stron z webcam'ami live w
    różnych miejscach na Świecie /niektórymi możesz sam kierować – super zabawa/
    www.infobydgoszcz.pl/www2.php?i=152&gname=Kamery

    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 23.03.06, 03:03
    Witaj Mirek.
    Wspolczuje calej rodzinie tej okropnej grypy
    zyczac szybkiego powrotu do pelni sil.
    Dziekuje za swietne linki jest co oglondac.
    Najgorzej to jest z wygospodarowaniem czasu
    na te wszystkie zajecia.
    Zgadles ze chodzilo o posiadanie pieniedzy.
    Idz w pyry lety gryzc to delikatne okreslenie slowa
    spier-alaj,a lety to odrosty na ziemniakach
    ktore dlugo lerzaly w piwnicy.Moze brak polskiej klawiatury
    zmylil to slowo ( L ma kreseczke, e mam chaczyk).
    Na pieniadze mowiono jeszcze szmal,salata na tysiace kafle,kawalki.
    Zagadka na dzisiaj to---DRACHEL--???
    Pozdrawiam serdecznie.Kenez

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 23.03.06, 23:27
    Witaj Kenez
    Juz mi lepiej ... dzięki za pozdrowienia .
    Drachel to oczywiscie latawiec - jeszcze jeden germanizm,
    ale cóż takie strony.
    Z takich "okropnych" powiedzonek przypminaja mi sie
    "bijatyki" . Mam przed oczyma taki obraz jak tłukliśmy się
    z jakimiś chłopakami zaczynało się zawsze od "przepychanek"... jak u kogutów.
    W czasie takiego przepychania zawsze bawiło mnie powiedzonko,
    które się powtarzało odpychając kolesia " No co masz jakieś "wonty"?
    Skąd się wzięło takie słówko?. Bawi mnie też to że takie odpychania
    trwały dosy długo i nie zawsze dochodziło do bójki, ale jak się już zaczęło...
    to tylko był kurz,wrzaski ... i często "limo" - czyli podbite oko -
    oczywiście u "śmiertelnego wroga" ...
    Miłego dnia Kenez , bo w Brisbane niedugo 9 rano !
  • Gość: KENAZ IP: *.prem.tmns.net.au 25.03.06, 13:14
    Witaj Mirku.

    Jak widzisz bylem i na tej stronie starajac sie ich
    piszacych wskrzesic,zdopingowac ale chyba ta strona juz umarla smiercia
    naturalna.Nic na to niemoge poradzic a myslalem ze ktos
    z tych gosci poczyta nasza strone ktora jest naprawde interesujaca i do nas
    dolaczy chyba sie przeliczylem.
    ** no co masz jakies wonty** oznaczalo ** no co podskakujesz** czesto stosowany
    zwrot w mej szczeniecej mlodosci.
    Przypomnialo mi sie swieto ZMARLYCH 1 listopada.Zazwyczaj lezal juz pierwszy
    snieg choc czsem bywalo deszczowo.
    Jako podrostek z innymi kolegami miedzy dwoma cmentarzami sprzedawalismy
    papierowe choragiewki uprawiajac prywate w czasach glembokiego totalitaryzmu.
    Byl taki gosc prodokujac te chorongiewki na powielaczu na
    ul.Czerwonego Krzyza.Idac juz w dol tej ulicy i mijajac ostatnia kamienice po
    lewej stronie byl dosc duzy ogrod z domem w jego tyle.
    Tam ten pan robil ta produkcje.Bralem 200 choragiewek od nieg i pedzilem
    pod cmetarze aby je sprzdawac po 1zl za sztuke.Rok morze 1962.
    Jesli dobrze pamietam od karzdej sprzedanej choragiewki dostawalem 30 groszy.
    Niektorzy szczegolnie starsze panie(pewnie kolko rozancowe)nie chcialy
    tych choragiewek od nas kupowac bo nie miale stepla parafi z Nakielskiej.
    Domyslilem sie wtedy ze kosciol tez robi biznes z choragiewkami ze steplem i
    troche inaczej wygladajace sprzedawaly siostry zakonne terz pod cmentarzami.
    Po sprzedarzy i odebraniu forsy lecialem szczesliwy do domu.
    Rodzice zabierali 90% z mojego utargu.Bylem i tak szczesliwy ze cos mi
    z tego dali no i moglem im choc troche pomoc, w tych biednych ciezkich czasach.
    Po Wszystkich Swietych to dopiero mielismy zabawe.
    Chorongiewki po kilku dniach sie rozmokly a cudowne okragle patyczki
    tylko czekaly na nas i nasza inwencje tworcza.
    Biegalismy na cmetarz wyciagac je z grobow. Straszono nas ze w nocy przyda nas
    straszyc duchy tych zmarlych z ktorych grobow bralismy te patyczki,ale strachy
    na lachy my robilismy swoje.Z tych patyczkow budowalismy
    drachle robilismy wspaniale strzaly do lukow.Do wystrzeliwania strzal
    uzywalismy terz drewnianych pustych szpulek po niciach przybijajac gwozdzikami
    gumke po obu stronach dziurki.Dziurka byla wspaniala prowadnica dla strzaly a
    gumka wspaniala katapulta.Drachle puszczalismy zazwyczaj
    w tym trojkacie pola miedzy Czerwonego Krzyza,Huzarskiej i Wladyslawa Czwartego.
    Na sylwestra do strzal na czobku mocowalismy zimne ognie ktore zapalone
    po wystrzeleniu w noc sylwestrowa udawaly prawdziwe ognie sztuczne.
    Frajde mielismy na calego.O zaproszenie ognia sie nie martwilismy
    bo sniegu wszedzie bylo bardzo duzo.Szczelalismy takze z karbidu i korkow.
    Kto strzelal z cempletek wystawial sie na posmiewisko.
    Mirek a jak tam Twoje zdrowko czy wszystko juz wrocilo do normy?
    Dzisiaj bylo tylko 26st slonecznie w nocy 18st.
    U mnie juz 22.15 a u ciebie 13.15.
    Pozdrawiam serdecznie.Kenez


  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.03.06, 09:19
    Witaj Kenez ,
    Dzięki ze zdrowiem lepiej...
    No właśnie Wszystkich Świętych też mi się głęoko
    „wryło” w pamięci, być może dlatego, że mieszkaliśmy
    blisko cmentarzy i oprócz słynnych morw był też ten dzień.
    Chorągiewki pamiętam dobrze. Choć nie miałem okazji
    włączyć się do sprzedaży. Wiesz na wschodzie, gdzie
    mieszkam nie ma zwyczaju chorągiewek z palmą i krzyżem.
    Reszta jest tu podobna. Wyobraź sobie , że w Polsce
    bardzo mocno promowany jest halloween i coraz bardziej
    miesza w tradycji. Jeszcze strachy nie chodzą po domach
    ale wydaje mi się , że to kwestia czasu.
    W sumie to smutne – Polski halloween ... śmieszne ...
    Ja pamiętam zapach Wszystkich Świętych – mgła,
    zapach gałęzi świerkowych i dym świeczek.
    W mglisty wieczór nad cmentarzami pojawiała się
    łuna ... na jeden dzień świecił ja centrum świata.
    My oczywiście też budowaliśmy „broń” - mniej
    lub bardziej groźną ... - proce na kamienie , na skoble papierowe
    /niektórzy robili skoble z drutu ale to było nie fair .../.
    Urządzaliśmy wojny na papierowe skoble... .
    Łuki oczywiście też fabrykowaliśmy, a już szczytem wszyskiego
    były kusze, ale te ostatnie były zabronione ponieważ mogły
    narobić wiele szkody . Jeśli ktoś miał kuszę to już z niej do nikogo
    nie strzelał – tylko do jakiegoś martwego celu. Zresztą z łuku też
    raczej do siebie nie strzelaliśmy.
    Kenez , czy spotkałeś się kiedyś z takim urządzeniem ,
    który nazywano „kołchoźnik”? Innej nazwy nie znam ...
    ale to zagadka...;)
    pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 27.03.06, 12:37
    Czesc Mirek.
    Ciesze sie ze juz Ci jest lepiej bo przeciesz idzie wiosna.
    Halloween to rzeczywiscie makabryczne dziadostwo i tutaj tez
    probuja to upowszechnic ale chyba idzie opornie.
    Choc zdarza sie ze nie ktore dzieciaki pukaja do drzwi mowiac
    TRICK or TREAT.Cyli w wolnym tlumaczeniu dajcie nam cos(cukierki)
    albo zrobimy wam psikusa(obrzucimy dom jajkami).Wielu rodzicow jednak
    nie puszcza swoje dzieci po ciemku z wiadomych obaw bo takie mamy czasy.
    Wojny na papierowe skoble terz toczylismy a gumke przywiazywalismy do
    palcow wskazujacego i kciuka.Automatyczne olowki dostepne juz w latach 60tych
    wykorzystywalismy do obstrzalu wroga ryzem urzywajac jego rurki.Karali nas za
    to fizycznie w pokoju na drugim pietrze sp13 bardzo, pupy bolaly i piekly
    strzaszliwie.
    Ha ha ha Kolchoznik!!! a jakze tatus mial zainstalowany w pokoju z ktorego
    plynol glos programu pierwszego z Warszawy.Nudzili strasznie swoja propaganda
    i kocia muzyka.Niedouwierzenia ale bylo to radio kablowe calkowicie
    kontrolowane.Po niedlugim czasie tatus kupil na raty(radio z przydzialu)
    CZARDASZA radio z 4ema zakresami i zielonym magicznym oczkiem do lepszego
    strojenia.Wkoncu zaczelismy sluchac innych lepszych radiostacji ha ha.
    Mirek a czy wiesz co to -KOLIBER-?
    Pozdrawiam.Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.03.06, 08:27
    Witaj Kenez,
    wiedziałem ,że musisz kołchoźniki pamiętać. Z samej nazwy,
    używanej potocznie wynikał stosunek ludzi do tego urządzenia... .
    Pamiętam też nasze pierwsze radio lampowe – Tatry – bardzo lubiłem go słuchać
    z uwagi na to oko zielone . Kiedy tata nie widział to się je delikatnie
    wciskało, a ono wracało na swoje miejsce... . Pamiętam jak byłem mały Tata
    chodził po mamę do pracy wieczorem , ja już musiałem leżeć w łóżku , radio
    miałem przystawione blisko i słuchałem aż zasnąłem. Potem pojawiły się
    tranzystory i właśnie Koliber był pierwszy. Miał takie płaskie okrągłe pokrętło
    strojenia, ale nie pamiętam czy miał UKF-y. W latach 70- tych był już UKF i
    najczęściej tego się słuchało. Oczywiście pamiętam jak słuchaliśmy Wolnej Europy
    czy BBC . Lubiłem też słuchać na średnich Radio Luxemburg ale tylko wieczorem bo
    w dzień średnie zakresy ledwo zipały. Kurcze dziś to wydaję się bardzo śmieszne.
    Rzeczywiście z odzewem dawnych znajomych może być ciężko, myślę że także z
    tego powodu że pokolenie, które chodziło do 13 w latach 60-tych rzadko korzysta
    z internetu. Poza tym jak ktoś mieszka na Jarach to raczej nie szuka wspomnień
    bo ma to na miejscu. My to co innego... . Dlatego wskazałem Ci wątek z linkiem
    bo tam się odezwał jakiś Waldek G. z sugestią że chyba chodziliście razem do
    klasy. To był żart ?
    Jeśli tak to szkoda.
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 29.03.06, 14:19
    Czesc Mirek.

    Niestety nie znam tego goscia z linku ktory podales.
    To chyba tylko zart,zreszta wiecej sie nie odezwal.
    Mojemu rocznikowi rzeczywiscie nie idzie najlepiej z internetem.
    Ja sie ciesze ze my pielegnujemy nasza strone piszac do siebie.
    Moj tatus kupil to cudo KOLIBER za 1200zl ogromna suma jak na tamte czasy.
    Tatus jak kazdy, pragnal byc nowoczesny i nadazal za trendami tamtych czasow.
    Pieniazki pozyczyl z ORSU to organizacja sprzedazy ratalnej w latach 50/60/70.
    Zabieral Kolibra na wycieczki do lasu.Kroczylismy dumnie przy tatusiu sluchajac
    muzyki plynacej z tego malego pudeleczka.Najwieksza frajde mielismy gdy ktos
    nas mijal na spacerze i z zazdroscia i z zachwytem wykrecal glowe w nasza strone
    zadziwiony ta najwieksza technika malym cudem w rakach tatusia.Wszyscy wtedy
    czulismy sie bogaci i wazni bo to byla wtedy zatkosc posiadanie tak cennej
    rzeczy.Niestety ale chyba dlugo to nie trwalo przyszla bieda i tatus musial to
    cudo spredac do Komisu na ul.Dlugiej.Radio tatry bylo pieknym radiem.
    Mirku a czy u was istnieja sklepy z rzeczami z minionych epok?Czy mozna sobie
    takie cacka naszych rodzicow kupic?Tutaj sa takie sklepy i kaza sobie slono za
    wszystko placic.Nasz Koliber mial fale dluga i srednia.
    W latach 70tych majac 16/17 lat chodzilem z mlodszym bratem po ulicach trzymajac
    na reku porzyczone od tatusa tranzystorowe radio chyba JOWITA. Antena
    wyciagnieta na maksimum glosnosc tez, muzyka plynela na cala ulice.Byla to taka
    wtedy moda i duzo chlopakow chodzilo po ulicach z wyjacymi radiami na rekach.
    Pamietam nawet piosenke M.Rodowicz pt:Wio Koniku, wielki wtedy przebuj.Czesto
    trzeba bylo zmieniac reke bo radio warzylo kilka kilogramow a mlodszy brat
    domagal sie swojej kolejki na noszenie radia.Szpanowalismy strasznie imponujac
    dziewczyna bo o to przecierz chodzilo.Bylismy mlodzi,dumni i narwani.Dorosli
    pewnie musieli krecic glowami widzac takich wariatow z ryczacymi odbiornikami.
    Juz jako mlody zonkos posiadalem takie cuda jak maknetofon szpolowy ZK-145 i
    radio stereofoniczne KLEOPATRA.Byl jeszcze CEZAR,DUET i kilka innych tanszych.
    Pamietasz Mirku niedawno pisalem na temat walut.Wlasnie jestem swiatkiem jak
    dolar australijski szybuje lotem koszacym w dol.Obiecuja ze pod koniec tygodnia
    bedziemy juz mogli tylko kupic 0.68 amerykanskich centow.Jeszcze miesiac temu
    kupowalismy 0.75.Turysta australijski dostaje niezle w kosc,ale ci ktozy
    przlatuja nas odwiedzic zacieraja dlonie.Biznes niposiada sie ze szczescia
    obiecujac rozwoj,zatrudnienie i ogulne prosperity ze wzgledu optanienia waluty.
    Wazystko co sprzedajemy rozliczane jest w dolatach USA za ktore biznes kupi
    wiecej dolarow australijskich i je tu zainwestuje.Tylko turysta australijski
    zwiesza nos na kwinte bo ma kiepska wymiane.Bardzo duzo stracilismy do mocnej
    polskiej zlotowki w ostatnim czasie chyba okolo 20 groszy na dolarze.
    Pamietasz napelnianie latem syfonow.Ja biegalem z jedna botelka w gorace dni az
    na Blonie w okolice blokow wojskowych aby za 1.20zl napelnic botle woda sodowa.
    Ale to byly czasy prawda.
    Tyle na dzisiaj.
    Pozdrawiam serdecznie.Kenez



  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 30.03.06, 14:06
    Witaj Mirek.
    Zobacz co znalazlem!!!

    allegro.pl/search.php?string=tatry&category=774&country=1
    oraz
    http:allegro.pl/item9383472_radioodbiornik_czardasz.html

    Tranzystora Koliber nie znalazlem.
    Pozdrawiam.Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.04.06, 19:24

    Witaj Kenez,

    Wiesz to śmieszny zbieg okoliczności – my też mieliśmy radio Jowitę i
    magnetofon szpulowy ZK 145 ... , a jeszcze śmieszniejsze jest to że pamiętam nawet
    ich zapach. Nagrywaliśmy różne rzeczy... a Tata przy okazji rodzinnych
    spotkań prosił dziadków żeby opowiadali historie rodzinne – te najdawniejsze,
    żeby się utrwaliły dla potomnych .. i są z pewnością do dziś...!
    Jeśli chodzi o sprzedaż starych rzeczy to generalnie kiedyś zajmowała się tym
    DESSA ale chyba tylko meblami i innymi bibelotami do domu. Nie słyszałem żeby
    oprócz komisu gdzieś można było kupić stary odbiornik radiowy lub telewizyjny /
    widziałem
    kiedyś patefon w Dessie /. Najpopularniejsze są oczywiście serwisy aukcyjne np. ten,
    który podałeś „allegro” ale są też inne . Niebezpieczeństwo jest takie, że w
    pewnym sensie kupujesz kota w worku. Najlepiej jest przyjechać i poszperać w
    jakimś starym serwisie napraw, tam wszystko się znajdzie i można dotknąć
    odkurzyć i sprawdzić czy działa.
    Bydgoszcz to idealne miejsce dla takich poszukiwań bo tam każdy klamot /klaaamot
    !!! - pamiętasz ?/ musi być schowany ponieważ jeszcze może się przydać. To tyle
    żartem...
    Z pewnością Bydgoszcz jest miejscem gdzie, przynajmniej kiedyś, były cudowne
    antykwariaty. Przesiedziałem w nich kupę czasu szperając w książkach. Nie wiem
    jak jest dzisiaj. Jeśli jednak coś chciałbyś wywieźć musisz pamiętać , że
    wszystko co może wyglądać na starsze niż sprzed 1945 r musi posiadać certyfikat
    zgody na wywóz konserwatora zabytków.
    Jeszcze przypomniało mi się coś związanego z klamotami – znasz takie wyrażenie
    „materklosy”? Pamiętam, że czasem je słyszałem.
    Oczywiście pamiętam syfony i też chodziłem z butlami do punktu napełniania.
    Potem pojawiły się autosyfony i trzeba było chodzić po naboje. Punkt sprzedaży
    był w piwniczce na rogu Kotowicza /!/. Autosyfony były wygodniejsze ale czasem
    wyczuwało się zapach smaru z urządzenia do nabijania nabojów – tfu!. Nam
    dzieciom chyba nie sprawiało to różnicy... najważniejsze były bombelki.
    Mam jeszcze pytanie „walutowe” : a co się stało ze stopami procentowymi w związku ze
    spadkiem waluty australijskiej ?. To jest ciekawa relacja.
    U nas już wiosna , tylko jakoś smutno – zbliża się rocznica śmierci JPII –
    szkoda że jego pontyfikat minął, ale tak jest ze wszystkim – każdy strumień
    płynie do oceanu. Mieliśmy tu w Polsce bardzo ciekawych 30 lat , zdarzyły się
    rzeczy niewyobrażalne i dla nas na pewno dobre choć trudno uwierzyć , że
    wyciągniemy właściwe wnioski.
    Pozdrawiam
    Mirek
    ps.
    muszę zniknąć na tydzień - nic poważnego – ale jak wrócę to się odezwę...
  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 05.04.06, 15:24
    Czesc Mirek.

    Ale sie usmialem z tych klamotow i materklosow.
    Slowa te czesto wymawiane przez doroslych w mej mlodosci.
    Zaczalem sie troche zastanawiac nad slownictwem
    i przypomniala mi sie cala masa roznych slow ktore ja sam nieurzywalem
    od wiekow so to naprzyklad:
    plata,ajntop,majsel,winkiel,calowka,centerfuga,
    kopyska,durszlak,knyp,kozik, mendel,kopa,szwajcowac,trzewiki,kwanty,
    syry,giry,giczaly,sznyty,glany,witki,grabie,szufle,mazak,giniol,czambo,
    fanga,klop,szlungwa,szlajac sie,Ciocia locia woja tygrys cioci loci d-pe wygryzl
    Za moich czasow do rowerow doczepiano na przednie kolo silniczek zwany"GNOM"
    pomagal on rowerzyscie i bardzo malo palil.Byly terz lepsze i drozsze mocowane
    do tylnego kola.Naprawde fajna sprawa nie mialem wtedy nawet 10 lat i bardzo
    mnie to urzadzenie fascynowalo.Informacji na ten temat jeszcze nigdzie nie
    znalazlem.Mirku oprocentowanie z Banku Rezerw Australii wynosi 5.5%i stoi tak
    juz niezmienione od 14 miesiecy.USA w tym czasie podnioslo oprocetowanie 14 raz
    i obecnie wynosi 4.75%.Oprocetowanie hipoteczne wynosi srednio 7.3%.Ludzie sa
    straszliwie zadlozeni na porzyczkach na domy.Srednia cena domu w Brisbane
    wynosi $350tys,w Sydney $520tys.Splaty miesieczne po $2000-$3000.Karzde
    podniesienie oprocetowania to mala katastrofa dla wielu ludzi.Bank chyba obawia
    sie podwyzki.Ekonomia jest teraz dobrze wywarzona,pracuja niemal wszyscy
    kolko sie kreci obawa przed zachwianiem tej rownowagi jest duza.Ale jesli waluta
    bedzie nadal tracic na wartosci to dla jej ratowania beda musieli podwyzszyc
    oprocetowanie.Durzo sie pisze ze dolar spadnie w tym roku do poziomu 0,68cetow
    amerykanskiego.Obecnie zas podpisywane sa kontrakty z Chinami na miliardy
    dolarow na sprzedarz duzych ilosci mineralow takich jak;uran,wegiel,gas,rozne
    rudy,boksydy itd.Forsa plynie duzym strumieniem w naszym kierunku waluta jednak
    slabnie moze wlasnie taki jest cel.Pisano ze utrata wartosci waluty o karzdy
    cent=24miliony dolarow zysku w sredniej wielkosci kopalni,W krotkim czsie
    stracilismy 5 centow do USA.Za to bezynka nam drozeje a szczegulnie przed
    swiateczne spekulacje bo w ciagu ostatnich 24 godzin cena litra poszla w gore
    nawet o 20 centow.Ja do mego samochodu urzywam wysoko oktanowy Optimax ktory
    poszed do $1,35 za litr.Czekam na twoj post i mysle ze z Toba wszystko jest O.K
    czego Tobie zycze.Do uslyszenia.Kenez

  • Gość: ds IP: 80.51.199.* 07.04.06, 11:01
    > Terz podejrzewalem ze Sztranc to musialo byc nazwisko.
    Józef Stranz był właścicielm cegielni i okolicznych gruntów,
    Pozdrawiam Daniel Stranz

    > Pamietam ze kiedys na duzego Sztranca przywiezion
    > samochodami wbrakowane ale nowe grzebienie z jakiejs fabryki
    PRL zrobił w gliniance śmietnik, regularny zsyp dla MPO z wywozem odpadów ze
    szpitala dla płucnochorych włącznie
  • Gość: Marlena IP: *.acn.waw.pl 06.04.06, 20:21
    Witam serdecznie,tak sobie czytam Wasze listy i przypominaja mi sie lata
    mlodosci, gdyz jestesmy w tym samym wieku. Co prawda nie chodzilam do szkoly w
    Bydgoszczy, ale jestem z nia bardzo zwiazana, gdyz moj ojciec pochodzil z
    Bydgoszczy i cala rodzina tam mieszka. Znaczenie niektorych wyrazow juz
    zapomnialam, gdyz na codzien juz sie ich nie uzywa. Macie swietna pamiec.
    Zycze wszystkiego dobrego i serdecznie pozdrawiam
    Marlena Karnowska - Werner
  • Gość: ANDI IP: *.dip.t-dialin.net 30.08.07, 22:36
    Pozdrawiam jestem starym Szwederowiakem Blonie znam ale AUSTRALI NIE MIESZKAM W
    NIEMCZECH DO 18 LAT TU TYLKO PODA AUSTRALIO TROCHE SLONECZKA A JA DAM WODY
    POZDRAWIAM ANDRZEJ ZE SZWEDEROWA
  • Gość: ona IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 07.04.06, 08:04
    Dla wszystkich zainteresowanych 9 bądź 10 czerwca jest zjazd absolwentów
    13.....jubileusz szkoły....
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.04.06, 16:37
    Witajcie , witaj Kenez,
    wróciłem ... .
    Kenez !!! widzisz to samo co ja?!
    Kochani jak dobrze,że się odezwaliście ...
    Keneza i mnie żżżre ... żre nas ciężka choroba, o której już pisałem , całe
    szczęście
    jest uleczalna ... wystarczy przyjechać. No właśnie ... nostalgia.
    Mam prośbę - piszcie . O Jarach i Wilczaku w necie jest tyle, że w byle topku
    się zmieści. O SP 13 coś jest – ale mało... . Keneza i mnie na jubileuszu
    szkoły pewnie nie
    będzie .
    Mam w pamięci nauczycieli . Bardzo serdecznie wspominam panią Elżbietę Żurawę
    nauczycielkę języka polskiego , która była naszą wychowawczynią przez całe osiem
    lat - zawsze dobra i sprawiedliwa. Dalej panią Irenę Heldt nauczyciela
    matematyki i pana Romana Wardackiego
    nauczyciela fizyki i dyrektora zarazem szkoły. O... pamiętam jeszcze panią
    Mrosławę Sobotę nauczycielkę biologii , która razem z naszą wychowawczynią
    miała jeszcze siłę pojechać latem z gzubami na obóz wędrowny. Naprawdę mam
    miłe wspomnienia, które gdzieś odeszły razem z królestwem dzieciństwa. To wcale
    nie jest obojętne w czyje ręce trafi dziecko w szkole...
    Sorry Kenez , że tak osobiście ale może coś się jeszcze dowiemy ...
    Mam prośbę do Niej (nick: ONA) /sic/ . Może wiesz coś więcej o szkole i
    jubileuszu ? - napisz proszę ...
    Serdecznie Was pozdrawiam / ale Keneza w szczególności /.

    PS.Kenez i ja otworzymy sobie na jubileusz butlę Chivas Regal'a ... żeby
    jeszcze raczek z cytryną /od biedy może być homar/... i świeży chleb od Kosika...
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.04.06, 06:56
    Witaj Kenez,
    mam zagadkę - czy wiesz co to jest "gemiza"?
    ...i drugie pytanie , którego jestem mniej pewny
    co to jest - haferfloki?
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 09.04.06, 11:51
    Witaj Serdecznie Mirku!!!

    Ciesze sie bardzo ze juz wrociles caly,zdrowy i w pelni sil.Zaczalem juz
    tesknic za Twymi postami.Ja tez ucieszylem sie ze inni goscie do nas napisali.
    Fajnie ze ktos sie interesuje naszymi wspominkami.Dodaje wiec im odwagi prosze
    niekrepujcie sie i piszcie co wam slina na jezyk przyniesie.Zachecamy!!!
    Mirku szkoda ze niebedziemy na tym jubileuszu sp13.Ty to masz jeszcze
    stosunkowo blisko ale ja to zapomnij, ponad 20tysiecy kilometrow samolotem w
    jedna strone.Widze ze niemiales trudnosci ze zrozumieniem tych wyrazen ktore
    wypisalem w poprzednim poscie do Ciebie.Ja za to przeciwnie "haferflok i
    gemiza" nigdy nie slyszalem prosze wiec oswiec niewiedzacego, co to jest???
    Przypomnialy mi sie trzy gry podworkowo-uliczne.Gralismy w kluske.Elemetow
    calej gry niestety nie pamietam.Rysowalismy doze kolo na ziemi w gornej jego
    czesci przeprowadzalismy cieciwe wpisujac cyfre 100.Byla to najwyzsza ilosc
    punktow jesli kluska wpadla w ten obszar,jesli upadla w kole przeciwnicy
    tracili kolejke.Byly tez punkty za ilosc podbijanej kluski ktora byl kawalek
    15cm kija grobosci do 30mm zaostrzony z dwoch koncow.Sam kij do odbijania
    kluski byl okolo metra dlugosci.Nie pamietam tylko co sie dzialo po wybiciu
    kluski od kola i jak sie bronilo jej wpadniecia do kola.Moze Ty pamietasz?
    Nastepna gra byla""Stary niedzwiedz mocno spi"" Siadalismy w kregu jeden
    chodzil w kolo spiewajac piosenke i na koncu dotykal tego na ktorego wypadlo.Co
    dalej sie dzialo niepamietam.Granie w pikuta bylo wspaniale i bardzo zajmujace.
    wyrabialo sprawnosc a gra byla typowo dla chlopcow.Bylo to podrzucanie
    scyzoryka lub nawet srubokretu.Kto pierwszy sfuczyl zaczynal gre od miejsca
    sfuczenia.Stopnie gry zaczynaly sie od kladzenia noza na otwartej dloni i to
    nazywalismy matka potem
    ojciec,bula,widelki,pikut,palec,przegub,lokiec,ramiaczko,piers,brodka,usta,nos,
    czolko,szmyrgiel i trzy pikuty konczyly gre.Oczywiscie noz za kazdym razem
    musial utkwic w ziemi ostrzem w dol w uprzednio zmiekczona kupke ziemi.
    U nas zaczeto przebakiwac o podniesieniu w niedalekiej przyszlosci
    oprocentowania o 0,25% do 5,75% i to powoduje ze dolar z 0,71 podniusl sie juz
    do 0,73centa USA to znaczy za jednego naszego $ moge kupic 0,73c amerykanskiego.
    Pozdrawiam Ciebie Mirku z jesiennej Brisbane w te Niedziele palmowa.Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.04.06, 13:59

    Witaj Kenez,
    Z gier, które wymieniłeś znam tylko tę ostatnią - nazywaliśmy ją grą „w noża” .
    Dwie pierwsze znam tylko z opowiadań / zwłaszcza kluchę/ . My graliśmy nałogowo
    w piłkę nożną , potem w piłkę nożną i na końcu w piłkę nożną – pewnie to z
    powodu sukcesów Polski w mistrzostwach świata w Monachium. Pamietam też , że
    niepowodzenie w grze nazywało sie „fuka”albo „skucha” lub mówiło się , że ktoś
    „sfuczył” lub "skusił"- /nigdzie potem tego nie słyszałem / chyba , że mówiło
    się że ktoś sfuszerował”. Ah! – na początku szkoły graliśmy w „dwa ognie” .
    Dzieliło się ulicę w poprzek trzema liniami , dzieci dzieliły się na dwie
    drużyny i spośród siebie wybierały tzw. Matkę. Dzieci biegały między dwoma
    liniami a „matka” była na zewnątrz za trzecią linią i „tłukła” osoby z drużyny
    przeciwnej. Kto został „zbity” odpadał z gry.
    Gemiza to surówka warzywna ale tylko o nastepującym składzie : cebula krojona w
    drobną kostkę,pomidor w plasterkach / sierpień wrzesień / i kiszony ogórek
    krojony kostkę. Kiedy to się „przegryzło” po jakichś 20 minutach było super !
    Nawet teraz robię się głodny... . Czasem latem strzelę sobie gemizę ... bo teraz
    pomidory tylko z wyglądu są podobne do tamtych , a latem można jeszcze
    gdzieniegdzie kupić prawdziwe „nie pędzone” pomiksy . Wiesz to się wtrajało aż
    się jury na sznupie trzęsły... .
    Haferfloki to płatki owsiane , których serdecznie nie cierpię i tylko w stanie
    ponadprzeciętnego głodu byłbym w stanie je skonsumować.
    Obydwa wyrazy to wyraźne „szkopki” czyli germanizmy jakich wiele od Śląska do
    morza. A czy w Brisbane są dostępne kiszone ogórki
    „po naszemu” ? ... chyba nie. Potrzebny Ci koper włoski , czosnek , liść
    laurowy, sól bez jodu , trochę wody .... i jadzda . A ogórki / gruntowe – z
    kłującą skórką/ są? Chyba łatwiej o krewetki...
    A, jeszcze jedno w gemizie mogą być też ogórki małosolne ... choć to inna historia.
    Wiedziałem ,że stopy muszą się zmienić ... i skąd ta radość ? ... za wszystko
    trzeba płacić ... . W sumie taki przedział jaki podałeś jest spory ... no i
    wielu za to „zabuli”.
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.04.06, 14:03
    No tak ... zapomniałem o jednej ważnej rzeczy ... do kiszenia ogórków konieczny
    jest korzeń chrzanu i to sporo. Chrzan i czosnek powodują, że ogórki są długo
    twarde i po prostu pyszne...
    No, teraz to dopiero zgłodniałem
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 10.04.06, 14:59
    Czesc Mirek.
    Juz mialem wylaczyc sie z sieci bo
    u mnie 23.oo.Zdazylem zalapac sie na Twoje
    smaczne opisy .Ide wlasnie spac i moze gemiza
    przysni mi sie w nocy.Niedaj Boze jakis zly
    sen z udzialem platkow owsianych ha ha.
    Odpisze oczywiscie troche pozniej.
    Dobranoc.
    Kenez
  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 13.04.06, 13:33
    Czesc Mirek.
    Winny Ci jestem przeprosiny za te zwloke w pisaniu.
    Nawal obowiazkow i przedswiateczna gonitwa nie pozwala mi na nic i
    odbiera mi caly wolny czas.Mysle jednak o naszej korespondecji caly czas.
    Obiecuje napisac cos modrzejszego i dlozszego w najblizszym czasie.
    Jesien mamy piekna jak zreszta co roku 17/28 stopni przy blekitnym niebie.
    Jutro Wielki Piatek swieto publiczne w calej Australii.Wiec 4 dni wolnego
    przedemna.Odezwie sie niedlogo.
    Pozdrawiam.
    Kenez
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 14.04.06, 11:05
    Czesc Mirek.
    Wielki Piatek zbliza sie ku koncowi i
    jeden dzien dlugiego week-endu mam prawie pozasoba.
    Wielki Piatek to w Australii dzien zadumy ale przedewszystkim
    zjadanie duzych ilosci morskiego jedzenia(Sea-Food)jak
    je tu zowia.Przdewszystkim wcina sie tutaj masy roznych krewetek(swiezo
    gotowanych).Rozne rodzaje rakow ,lobsters a kogo na to stac to i chmarow.
    Swierze rybki tez ida jak woda.Oczywiscie w TV ostrzegaja jak co roku
    ze wyjadamy rybki w nadmiernych ilosciach i juz niedlugo
    nam zabraknie.To chyba takie strach na lachy.
    Na polnocnych wodach kontynetu australijskiego grasoja klusownicy
    indonezyjscy.Swymi zdezylowanymi lodziami wylawiaja co lepsze
    gatunki.Szczegolne okrucienstwo okazoja w polawianiu rekinow.
    Po zlowieniu obcinaja wszystkie jego pletwy i zywego wrzucaja
    spowrotem do oceanu.Rekin spada na dno i poprostu sie topi.
    Okrutna to smierc z rok barbazynskich rybakow.Cena kilograma
    pletw rekina=$400 i wiecej dolarow na rynkach azjatyckich.
    W Japoni,Chinach uwarza sie to za duzy przysmak i lekarstwo
    w medycynie ludowej.Australia walczy z tym jak moze ale niestety
    co jakis czas doniesienia prasowe przypominaja nam o tych praktykach
    klusowniczych na naszych wodach terytorialnych.
    Oglondalem program na iTVN o polskiej mlodzierzy i jej zachowaniu w
    szkolach.Nie bede kometowal bo napewno masz podobne zdanie.Napisze
    Tobie tylko ze tutaj dzieci i cala mlodzierz szkolna obowiazkowo nosi
    mundurki szkolne.Oczywiscie kazda szkola inne ale niema znaczenia
    czy to jest szkola panstwowa czy prywatna.Ladnie to wyglonda i niema
    rozwydrzenia i niewlasciwego zachowania.Telefony komorkowe sa absolutnie
    zabronione w czasie szkolnym a szczegolnie na lekcjach.Wogole ludzie sa tutaj
    dosc uprzejmi,zyczliwi,usmiechnieci i czesto mowia dziekuje lub przepraszam.
    Mirku jak bedziesz spedzal swieta i czy masz je wolne?
    Nas mame i tate zaprasza corka z zieciem na niedzielny obiad.
    Syn z narzeczona zdecydowali sie wyjechac do BUSZU(australijski las)
    na 3 dni.Maja samochud terenowy tak jak i ich koledzy z ktorymi jada
    wiec bedzie duzo jazdy po kniejach i bezdrozach.Bezyna$1.30litr.
    Jest bardzo cieplutko a woda w oceanie ma nadal 24 stopnie celsjusza.
    Przyjmni Ty Mirku i wszyscy goscie ktozy nas czytaja
    Najlepsze zyczenia WIELKANOCNE smacznego jajka i dobrego dyngusu!!!
    Pozdrawiam serdecznie.
    Kenez.

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.04.06, 15:43
    Witaj Kenez,
    Ponieważ pewnie bedziesz czytał to już w Wielkanoc życzę Tobie i Twojej Rodzinie
    miłych i spokojnych Świąt , obfitego dyngusa ... i po bydgosku „bogatego
    zająca”. Piszę tak ponieważ na wschód od Wisły ten zwyczaj z zającem jest
    nieznany ... choć w mojej rodzinie się przeniósł głównie za sprawą dzieci ,
    które kiedy tylko się o tym zwyczaju dowiedziały natychmiast zażądały zająca w
    Lublinie ... no i jest. Potem o zwyczaju dowiedziały się dzieci w szkole ... i
    „zaraza” gotowa. Zwyczaj jest obcy i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem ani
    ze zmartwychwstaniem /podobnie jak choinka i „gwiazdor”,który tu przychodzi
    jako Święty Mikołaj – 6 grudnia/.
    W Polsce Wielki Piątek nigdy nie był dniem wolnym /przynajmniej jak pamiętam/ ,
    sobota standardowo „niby” wolna . Poza niedzielą Wielkanocną wolny jest lany
    poniedziałek, który de facto świętem nie jest .... ale taka jest tradycja.
    Oczywiście w jakiś sposób celebruje się Wielki Tydzień , a szczególnie ostatnie
    trzy dni . Dziś na przykład jest zwyczaj tzw. Święconki w kościele. Dzieci idą
    do kościoła z koszyczkami pełnymi jedzenia i ksiądz święci pokarm , w ten sposób
    kończy się post jeszcze piątkowy. Post w Wielki Piątek ma charakter ścisły czyli
    „mało i bez mięsa” - generalnie wtraja się śledzie , choć muszę przyznać , że
    lobster też mieści się w „regule” podobnie zresztą jak krewetki czy kawior ;).
    Taki zwyczaj szczególnie przypadłby do serca mojej żonie , która bardzo lubi jak
    to nazwałeś „sea-food” , który u nas nazywa się z włoska „frutti di mare” czyli
    owoce morza. „Owoce” są raczej południowe – czyli ostrygi, krewetki, lobstery i
    inne temu podobne paskudztwo. Piszę paskudztwo, ale sam to lubię tak jak pisałem
    z cytryna i garlikiem.
    Z wiekiem zauważyłem jak duże znaczenie ma świeżość tych produktów ;) -
    najlepiej jeść zaraz po schwytaniu. Kenez , a czy Ty robisz w domu śmigus dyngus ?
    Piszesz o młodzieży ... hm , mnie się wydaje, że to dotyczy 50% społeczeństwa
    ... smutne ...
    W tv co jakiś czas pojawiają się / wciąż te same „media pigs”/ i tak jak kiedyś
    bronili „wolności” tak teraz kiwają głowami , że to wina rodziny... - pusty
    śmiech... . Czasem mam wrażenie , że żyję w hodowli rynku zbytu. Wszystko ma
    swoją cenę... . Skończmy ten temat bo jest przygnębiający /przynajmniej dla
    mnie/ , a poza tym koszta społecznej degeneracji dopiero przyjdą ... , a twórcy
    sukcesu gospodarczego będą wtedy nieprzyzwoicie bogaci ... i daleko... .
    Podsumowując za trudne na posta.
    Miłej Wielkanocy
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 17.04.06, 10:14
    Witaj Mirku.
    U mnie mozna powiedziec juz po swietach.
    Przelecialy szczesliwie i spokojnie a to najwazniejsze.
    Bylo pare milych telefonow do i od rodziny i znajomych.
    Kolega mieszkajacy na Florydzie powiedzial mi ze galon(USA=3.78litra)bezyny
    93 oktanowej kosztowal w piatek $3,05 dolara amerykanskiego.U mnie cena spadla
    za te same oktany do $1,19 dolara australijskiego.Za pare godzin wracam do
    kieratu pracy a u Ciebie jeszcze rychlo mozesz sobie odpoczac.
    Smigusu-dyngusu nie robie bo juz niema komu,ale dzieci juz calkiem dorosle znaja
    te tradycje ze swoich lat mlodosci.Bardzo lubialy szukac czekoladowe jajka w
    ogrodzie.Ich australijscy koledzy patrzyli kiedys na to i przelykali
    slinke.Dzisiaj ten zwyczaj rozmieszczania jajek w trawie i ogrodzie zawital na
    calego i tutaj.Wiadomo GLOBALIZACJA.Zgadzam sie z Toba w zupelnosci w koncowej
    czesci Twego ostatnieg postu.Ja niemam besposredniego styku z zyciem w kraju.
    Trzy kanaly telewizji polskiej + rozliczne gazety polskie ktore czytam w
    internecie karmia mnie trudno strawna dieta.Kiedys byla propaganda
    sukcesu.Teraz zas jest propaganda strachu.pogardy,ponizenia i zochydzenia mi
    poprzez te media kraju ojczystego.Staram sie szukac pozytywow,dobrej
    opini,budujacych przykladow, ale w tym nawet rodzina nie umie mi pomuc.Tez
    trabi w podobna trabke zniechecenia i sceptyzmu.Ty Mirku na miejscu mozesz to
    jeszcze wywarzyc i wyposrotkowac.Ja takiej szansy za bardzo niemam.Przez lata
    nieobecnosci w kraju rozowe okulary siedza bardzo mocno na nosie i przez nie
    chce sie ogladac wlasna ojczyzne.Rozlaka wygladza wszelkie
    faldy,zmarszczki,nierownosci.Sam troche to znasz teskniac za miastem z ktorego
    pochodzisz.Wyobras sobie co ja czoje slyszac i widzac to czym karmi nas
    propaganda dzien po dniu.Mam nadzieje ze jak przyjade do Polski to zrozumie
    wiecej i doszukam sie pozytywnych zjawisk.Oby tak sie stalo.Mialbym tez cicha
    nadzieje spotkania sie z Toba i porozmawiania sobie na zywo w milej atmosferze.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Kenez
    ziemia.blox.pl/html
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 18.04.06, 07:35
    Witaj Kenez,
    przepraszam ,że w święta popsułem Ci humor.
    Pewnie ,że są pozytywy – przyszła wiosna ...
    U mnie tez święta minęły spokojnie ... i jest coraz cieplej ca 15 C . Mimo
    wszystko nie
    pamiętam żeby wiosna tak się ślimaczyła. Teraz są już pąki liści, u sasiadów
    nieśmiało
    puchną pąki magnolii ... jakoś to będzie. U Ciebie to drzewo szybciej korę
    zrzuci niż straci liście :)
    Opowiadałem żonie o postnym jedzeniu w Wielki Piątek . To paradoks że można
    jeść krewetki i homary
    i wszystko jest ok. Moja lepsza połowa uwielbia morskie paskudztwo ... ale
    słodkowodnym też lubi się zajadać -
    kiedyś na Mazurach codziennie łapałem dla niej raki.
    Opowiadał mi Tata , że kiedyś na Jarach często spotykało się jeże w ogrodach, za
    moich czasów to
    była już przeszłość. Tu gdzie mieszkam od czasu do czasu pojawiają się bażanty,
    kiedyś widziałem
    zające /to a propos pasztetu wielkanocnego/. Sąsiad opowiadał mi że co wieczór
    widuje u mnie kunę,
    zastanawiam się co ona tu robi ... nie mam żadnych zwierząt. Mój dziadek hodował
    kilka kur ... no wtedy to kuna
    jest czymś normalnym ... ale tu ?. U nas w ogrodzie rośnie taka bergamota, która
    dziadek posadził grubo przed
    WWII . Chętnie na nią właziłem i wdrapywałem się na sam czubek. Czasem z
    ciekawości , a czasem uciekałem przed karą / rzadko/ . Na jej gałęziach była
    huśtawka, na której bujał sie Tata , potem ja i brat, a teraz jego dzieci.
    Kiedy się latem spotykamy zawsze siedzimy pod gruszą, to takie miejsce które
    daje poczucie ciągłości i bezpieczeństwa. Bergamota to śmieszna gruszka / może
    znasz...?/ . Ma strasznie twarde gruszki i takie zziarniałe, ale
    zrywa się je późno / gdzieś w październiku/ i bez trudu wytrzymują prawie do
    Bożego Narodzenia. Czas kiedy leży,
    już po zerwaniu sprzyja zmiękczeniu ale te ziarnka są zawsze i włażą w zęby.
    Kiedy przyjeżdżam do Bydgoszczy zawsze po przywitaniu idę do ogrodu i przykładam
    ręce do jej pnia – to wyciąga ze mnie cały szlam ... .
    I to jest najlepsze lekarstwo ...
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 18.04.06, 15:07
    Czesc Mirek.
    Wszystko jest O.K.nie zepsules mi humoru
    to tylko takie moje wyzalanie sie/zeczywistosci nie zmienimy tak latwo.
    Na to czeba pokolen.Dzis w Polsacie International pokazywan nastepnych Polakow
    dobrowolnie,chetnie bez przymusu opuszczajacych kraj.Nawet takie dziadki jak ja
    po 50siadce wyjazdrzaja do pracy zalatwionej juz przez ich dzieci.Dzieci ktore
    juz pracuja za granica.Smutne,prawdziwe zle sie dzieje w kraju ojczystym.Takie
    rozlaki w wielu wypadkach owocuja zdradami i rozwodami.Na wlasne oczy widzialem
    to 25 lat temu.Na weselsza nutke to ja zaraz ide spac bo znowoz dopada mnie
    23.00 na dworze jest 19 stopni, ciepla noc.Nad ranem bywa 15/17st.Twoja zona
    najadlaby
    sie tych morskich owocow tutaj do syta choc ceny sa wysokie.Moja zona nazywa te
    wszystkie raki,krewetki-morskimi kokoroczami(karaluchami)i do ust ich nie
    bierze w przeciwienstwie do innych ludzi ktozy zajadaja sie tym do oporu
    Pozdrawiam.Kenez
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.04.06, 21:39
    Witaj Kenez,
    No ...wreszcie wiosna na całego dziś było moze nawet 20C ... upał. Wokół
    wszystko trzeszczy i niedługo wybuchnie – zrobi się zielono ;). Wiesz u nas
    można kupic raki
    w marketach , nie mówiąc o krewetkach i lobsterach. Krewetki nie są drogie , a
    lobstery ...
    nawet nie wiem bo nigdy nie kupowałem. Nie lubię mrożonych ryb i „paskudztwa” -
    co innego jak się rybkę złowi i oprawi , a potem zaraz przygotuje... różnica
    jest ogromna! Widziałeś kiedyś film o Jasiu Fasoli (Mr Bean) , który podczas
    wizyty w hotelu zajadał się ostrygami / nieświeżymi...sic / ? . tfu...!!!. U nas
    jeśli w zbiorniku wodnym lub rzece są raki to oznacza, że woda jest czysta ...
    Są takie miejsca ale jest ich coraz mniej. Pamiętam ile raków i szczeżui /
    małże/ było w kanale . Kiedy były roztopy lubilismy po lekcjach religii łazic w
    poblizu kanału – wtedy wyjmowaliśmy małże i ciskaliśmy nimi do wody. Nie wiem
    dlaczego ale na wiosnę woda w kanale zawsze miała niski poziom. Wiesz zbudowano
    tam swego czasu korty tenisowe przy dróżce do mostka w kierunku Czarnej Drogi .
    Tam był taki pawilonik i jak się wybiegaliśmy to zawsze kupowaliśmy orężadę –
    takiego „gazu” żaden napój dzisiaj nie ma ! Dalej , za torami była „Gwiazda” i
    jeszcze dalej basen gdzie latem chetnie chodziliśmy się kąpac bo w gliniankach
    to już było niemożliwe, a czasem nie chciało nam się jechac do Smukały czy do
    Trzcińca. Po całym dniu takiego „kursowania” człowiek po prostu padał z nóg.
    Kenez , to jest post nr 100 – życzę Ci żeby się jeszcze ktoś odezwał na dłużej
    ... tak się stanie przed 200. W gazetach piszą , że Bydgoszcz ma 660 lat - to
    wcale nie dużo ... ale na tym jubileuszu też nas niestety nie będzie. Trudno
    przyjedziemy na coś „okrągłego” ...;)
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 22.04.06, 13:57
    Czesc Mirek.
    Milo sie czyta te nasze wspomnienia.
    Zaczynam nowa setke z mala wiara ze jeszcze
    sie ktos przylaczy,a juz z mojego okresu to chyba
    musze zapomniec.Moja generacja napewno to nie uzywajacy komputerow panie i
    panowie ktozy juz w wiekszosci moga byc dziadkami.No ale porzyjemy to zobaczymy.
    Pisales o tych rakach.Rzeczywiscie plywaja i zyja one tylko w czystych wodach.
    Wiec w latach 60siatych musialo byc bardzo czysto w kanale lub na naszej
    gliniance bo rakow bylo pelno zab tez.Ten basen na Nakielskiej byl naprawde
    bardzo fajny lubilismy tam chodzic jako dzieci.Placilismy pieniedzmi
    zarobionymi na sprzedazy butelek i sloikow.Czasami udawalo sie wejsc na
    gape.Byla tam slizgawka wprost do wody ze skocznia.Zrobiona byla z betonu
    (slizgawko-zjezdrzawka) jednego razu strasznie zdrapalem sobie plecy podczas
    nifortunnego zjazdu krew sie lala a ja udawalem ze wszystko jest w
    porzadku.Trzeba bylo byc twardym aby koledzy sie nie smiali."Beksa lala
    pojechala do szpitala a w szpitalu beksa lali zastrzyk w d--e dali".Taki
    wierszyk byl posylany pod adresem kazdego chlopaka ktory by sie rozplakal
    Pozatym nikt nas nie pilnowal bo nikomu z doroslych do glowy nie przyszlo z
    moze nam cos zagrazac.Swiat byl bespieczny a i my zachowywalismy sie poprawnie
    aby nie narazic sie starszym,nie daj Boze panu milicjantowi.Zadne draki na
    wiekrza skale by nie pszeszly.Dzis jak sie patrzy na to co pokazuja w TV to
    ciarki przechodza.Mlode pokolenie calkiem
    pomieszane ciekawe jaka oni sobie zgotuja przyszlosc i starosc.O swoja juz
    zaczynam sie powoli martwic.Chyba trzeba bedzie sprzedac dom i przeprowadzic
    sie do ogrodzonego wysokim plotem Domu Szczesliwej Starosci.Ciesze sie i ja
    Mirku ze wiosna jest juz w Polsce na calego to taki piekny kraj wiosna i latem.
    Zazdroszcze Tobie widokow kwitnacych jabloni i wisni. Przecudny to jest
    widok.Smak nowalijek tez jest nie do zapomnienia Tu wszystko jest na okragly
    rok i przesto smaku nowalijek niestety niema.Malinowa super dobrze gazowana
    orezada to naprawde byla rzecz pozadania przez kazde dziecko.Do tego uwielbione
    byly murzynki z pianka w srodku na kawalku andrutowego wafelka.Wata
    cukrowa,bezy, oraz buteleczki i laleczki z wafelka a w srodku slotki gesty i
    puszysty krem.Orezady w proszku tez byly obiektem naszego pozadania,
    mniam, mniam slinka leci na sama mysl o tych skromnych delicjach.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Kenez
  • Gość: Aleksandra IP: *.tvgawex.pl 22.04.06, 16:51
    Witam Was - Kenz i Mirku - serdecznie!
    Jak miło czyta się Wasze wspomnienia. Czytałam je przez dwie noce. Nie,
    nie dlatego że tak wolno czytam, tylko w ciągu dnia nie zawsze jest na to czas
    a nocą spokój, cisza i dużo czasu:) Tylko rano ciężko się wstaje do pracy:).
    Tak sobie myślę, że jestem mniej więcej takim samym lub podobnym rocznikiem co
    Wy - 1956, a więc parę dni temu minęło mi pół wieku. Od niedawna zaczęłam
    zaglądać do tego portalu i wyłowiłam Was. Nie mieszkałam w Waszym "fyrtlu" -
    hihi pamiętacie to określenie? Mieszkałam do 1971 roku na Szwederowie, cóż to
    była za cudowna dzielnica:). Spędziłam tam najpiekniejsze dni swojego
    dzieciństwa. Mieszkałam przy ulicy Gwardii Ludowej (obecnie Ksiedza Skorupki)
    blisko przychodni, za Kozim Rynkiem - znacie może tę nazwę.Kiedyś był to
    ryneczek na który zjeżdżali rolnicy i sprzedawali owoce, warzywa, ziarno i
    chyba nawet siano. Wtenczas wydawało mi się, że ten Kozi Rynek jest ogromny,
    obecnie jest to "coś" małego i dziwię się jak w tamtych czasach mogło zmieścic
    sie tyle wozów konnych i handlujących osób.
    Początkowo chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 11 przy ul. Dąbrowskiego
    (pamiętacie Wzgórze Dąbrowskigo, wieżę ciśnień, ile czasu spędzaliśmy tam zimą
    zjeżdżając na sankach), później wybudowali nam nową szkołę (szkoły tysiąclecia)
    przy ul. Kruczej miała numer 61 (im. Bohaterów Westerplatte).
    Zabawy nasze były podobne do Waszych, a pamiętacie "podchody"? Zabawa w
    dwóch grupach, jedni się chowali a drudzy ich szukali idąc po strzałkach
    narysowanych na chodnikach. Tak jak i Wy chodziłam na basen przy ul.
    Nakielskiej. Jadłam te same wafelki w kształcie buteleczek i laleczek -
    kupowałam je w w takim małym, zielonym kiosku przy ulicy Podgórnej. Ech
    wspomnienia .... wspomnienia....
    Nadal mieszkam w Bydgoszczy, tylko daleko od centrum - w Nowym Fordonie -
    bydgoskiej sypialni. Ale do pracy jeżdżę do Centrum. Znacie, pamiętacie ulicę
    Wały Jagiellońskie? Blisko Starego Rynku. Tam własnie pracuję:).
    Jeśli można, z przyjemnością dołączę sie do Waszych wspomnień. Pozdrawiam już
    wiosennie (dzisiaj 20 stopni C) - Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 23.04.06, 23:17
    Witajcie, Olu i Kenez
    No pewnie Kenez korzystając z ostatnich chwil dobrej pogody gdzieś wyjechał ...
    tak jak ja ...:)
    W przeciwnym wypadku dawno już by coś napisał. Miło , że się do nas odezwałaś
    ... keneza zachęcam żeby więcej takich sceptycznych uwag „wstawiał” to zaraz się
    poprawi „poczytność”.
    Olu! Szwederowo znam nawet dobrze i to stare, i to „zblokowane”z lat 80-tych.
    Coś jest w twoim stwierdzeniu, że z dorastaniem zmniejsza się wszechświat
    zapamiętany z dzieciństwa. To co oglądaliśmy oczyma małych dzieci, z otwartą
    buzią ze zdziwienia po latach robi się mniejsze, może smutniejsze i odrapane.
    Ale w sercu zostają zawsze te „kochane” obrazki ! Myślę , że tamtemu trzeba
    wierzyć ... . Wielokrotnie zaskakiwały mnie takie „zdziwienia” ... ale to się
    zmniejszyło , a przecież było takie wspaniałe ... . Dziś obserwuję swojego
    synka i widzę po jego twarzy uczucia, które tak dobrze pamiętam ... .
    W czasie szkoły średniej jeździłem codziennie autobusem linii 64. Niedaleko
    pętli, u zbiegu Gwardii Ludowej / ks. Skorupki / i Żwirki &Wigury - ktoś miał
    na działce autentyczny kuter – całkiem zardzewiały ... . Pamiętam , że starałem
    się co dzień zobaczyć czy coś się z tym kutrem dzieje. Podziwiałem tego Gościa –
    w samym środku lądu – kuter morski ! Nie wiem czy jeszcze tam stoi ? A może
    odpłynął ... wtedy szczerze mu tego życzyłem . Zresztą za tymi działkami przy
    Żwirki & Wigury było jeszcze większe cudo ... lotnisko. Twój „fyrtel” też trochę
    znam , nie wspominając Wałów Jagiellońskich bo któżby ich nie znał ? No tak, ale
    to całkiem inne historie ... .
    A może porozmawiamy trochę o Bydgoszczy ? Co Wy na to ?
    Zrobiło się późno... Kenez już dawno w "kieracie" ...
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Kenez IP: 144.138.215.* 24.04.06, 15:11
    Czesc, Mirku Olu
    Bylem tu dzisiaj i wszystko czytalem
    Bardzo sie ciesze ze OLA chce sie przylaczyc.
    Milo ze nas czytasz Olu.
    Zachecam do stalej korespadecji.
    Jutro napisze wiecej.
    Pozdrawiam serdecznie.KENEZ
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.04.06, 00:00
    Witam Was!
    Wróciłam dziś późno do domu, więc nie bdę się rozpisywała. Jutro, po południu,
    napiszę więcej. Dzięki, że mogę przyłączyć się do Waszych wspomnień. Będę
    (chyba) czynną "korespondentką" :). A teraz z innej "beczki" - Czy chodziliście
    do Lunaparku, który przyjeżdżał do Bydgoszczy i zawsze "mieścił się" nad Brdą?
    Dzisiaj stoi tam Opera Nova. Do tego wata cukrowa i saturatory - pamiętacie
    saturatory?!!! Ha ha ha gdzie był wtedy Sanepid. Dzisiaj by to nie przeszło:).
    Ok. dosyć na dzisiaj, reszta jutro. Pozdrawiam Was miło - Ola
  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 25.04.06, 10:52
    Witaj OLU.
    Witaj MIRKU.

    Widze ze jest juz nas trzech.
    To bardzo milo.
    Druga rozpoczeta setka wspomnien i wlasnych opini przyniosla
    nam szczescie.Dolaczylas do nas Ty Olu z czego sie bardzo ciesze
    a i Mirek zapewne tez.
    Szwederowo piekna dzielnica.Urodzil sie tam moj tatus na poczatku zeszlego
    stulecia.Wiec za mlodu wysluchalem nie jedna opowiesc dotyczaca Szwederowa.
    Mieszkala tam tez czesc mojej rodziny.Gdy szlem ich odwiedzac za moich mlodych
    czasow,dusze zawsze mialem na ramieniu.Ja bylem ten z Jarow czyli Jarak.
    Szwederowiaki i Jaraki prowadzili nieustanne wojny zaczepne wiec sami rozumiecie
    podbramkowa sytuacje nieznanej twarzy na Szwederowie.Czesc rodziny spoczywa w
    pokoju wiecznym na cmentarzu na Kossaka.Odwiedzalem tez ciocie na Gwardi
    Ludowej przechodzac przez ul.Grobla obok pieknych ogrodkow dzialkowych.Kino
    "SLONCE" przyciagalo nas latem na seanse filmowe.Bylo to chyba tylko kino
    letnie ale moze sie myle.Kino "LOTNIK" bylo jednak bardziej popularne a
    szczegolnie wojskowa dostepna dla wszystkich strzelnica.Gdzie za jedyne 50
    groszy przy dobrym oku mozna bylo ustrzelic papierowego kwiatka.Przy
    wiatrowkach nie majstrowano wiec miezyly celnie latwo wiec bylo ustrzelic
    kwiatek.Inne prywatne strzelnice braly po zlotowce od strzalu a karabiny mialy
    pokrzywione lufy i z celowaniem bylo kiepsko.Lunapark mysmy na Jarach
    nazywali "RUMEL" pewnie to z niemieckiego przejete od rodzicow.Wiec my chlopacy
    (dziewczynki pewnie tez)chodzilismy na ten Rumel nie tylko w celu zabawy ale
    przedewszystkim aby poderwac jakas ladna dziewczyne i sie z nia umowic.Bylismy
    juz wtedy w powaznym wieku w przedziale od 10 do 13 lat z roznymi pomyslami w
    swych malych glowach.Pod "SAVOYEM" za moich czasow staly tez 3 moze 4
    automatyczne saturatory.Szklanki byly oplecione lancuchem aby je nikt nie
    ukradl.Rzecz dzisiaj niepojeta ale tak naprawde bylo ha ha ha.Cz pamietacie
    pania stojaca na mostowej z waga i za zlotowke mozna bylo sie dowiedziec ile
    kto wazy.Spoleczenstwo bylo raczej wtedy bardzo chudziutkie nie tylko w
    portwelu.Zlotowa to byl niezly grosz=gazeta,albo dwie bulki lub 2 pudelka
    zapalek.Pozdrawiam serdecznie.KENEZ



  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.04.06, 23:30
    Dobry wieczór Mirku i chyba Dzień dobry - Kenez.
    Z uśmiechem na ustach czytałam Wasze wspomnienia o Szwederowie. Czułam się tak,
    jak bym była w tych miejscach. Kenez, nie przypominam sobie o "nękaniu" przez
    szwederowiaków ludzi z innych dzielnic. No tak, ale ja byłam dziewczynką:) mnie
    te animozje nie dotyczyły. Dla sprostowania - kino SŁOŃCE działało cały rok.
    Bardzo często chodziłam tam z rodzicami i bratem w niedziele na poranki filmowe.
    Mirku, napisałeś o kutrze stojącym gdzieś w ogrodzie. Tego już nie widziałam. W
    tym okresie, kiedy jadąc do szkoły, przejeżdżałeś koło pętli autobusu 55 ja
    mieszkałam już na Chodkiewicza.
    Ha ha ha, czy Wy myslicie, że my dziewczyny idące do Lunaparku tez nie
    liczyłysmy na to, że poznamy jakiś chłopaków - to normalne. A jakie byłyśmy
    szczęśliwe, kiedy chłopacy na karuzeli łańcuchowej w czasie jazdy, okręcali nas
    w różne strony. Boże, teraz w życiu na coś takiego bym nie wsiadła
    :)))). Też pamiętam pana stojącego z wagą przy ul. Mostowej i saturator stojący
    zaraz na początku Al. 1 Maja - obecnie Gdańskiej.
    Kenez, Twoja ciocia mieszkała przy ul. Gwardii Ludowej, pamiętasz może numer?
    A za złotówkę można było również kupić 2 rolki dropsów albo 2 lizaki:).
    Wasz, "fyrtel" też troszkę znam. Moja mama pracowała w internacie Technikum
    Budowlanego - teraz jest tam chyba Technikum Mechaniczne, albo jakiś Zespół
    Szkół Mechanicznych przy ul. Słonecznej, więc często chodziłam do niej na
    piechotkę z Gw. Ludowej. Pamiętam, że zawsze przechodziłam koło "13". Tyle lat
    tam nie byłam. Za to chodzę na cmentarz na Jarach, leży tam moja babcia i Wasze
    morwy też pamiętam, ale jakoś nigdy nie miałam okazji ich tam posmakować, może
    to i dobrze hihihi bo któryś z Was kiedyś napisał, że one są takie smaczne bo
    rosną blisko cmentarza :)...
    Mirku, napisałeś, żeby powspominać również inne zakątki naszej Bydgoszczy,
    bardzo proszę, zacznij Ty:) Jesteś najmłodszy .... a ja już idę spać :)))))
    Jeszcze tylko o pogodzie - dzisiaj było pięknie na dworze, przeszło 20 stopni
    C, robi się zielono, a kasztany jakie mają już pąki - czas zacząć matury.
    Mirku, Kenez - pozdrawiam Was serdecznie - Ola
    P.S. Kenez, czy będzie nietaktem jeśli zapytam Cię o imię? Wydaje mi się, że w
    listach poprzednich chyba nawet źle napisałam, zamiast Kenez to jest chyba
    Kens - sorry:).

  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 26.04.06, 13:40
    Witam Was Obojga.
    Mirek sie nam gdzies zawieruszyl.Pewnie wiosenne przesilenie.
    U mnie dzis bylo 11 w nocy 25 stopni w dzien.Na week-end ma byc cieplej
    Tez obchodzone jest w Australii Swieto Pracy 1-Maja wiec bedziemy mieli 3
    dniowy week-end.Oj Olu,Olu dziewczynki to mialy dobrze w naszych czasach.
    Nikt was nie zaczepial a chlopcy Was bardzo sznowali.Nie to co chlopcy koguty
    ciagle szukajace zaczepki aby sie sprawdzic ktory jest lepszy.Dobrze ze chociaz
    zbudowano potem Blonie i to bloniaki stali sie kozlami ofiarnymi.Znalezli sie
    miedzy mlotem a kowadlem.Olu nawet pewnie nie przypuszczalas idac przez Blonie
    i Jary ze miedzy mlokosami panowaly takie animozje.Pamietam doskonale Ogrodek
    Jordanowski prowadzala mnie tam mamusia abym mogl sie pobawic na jedynych
    chustawkach w calej okolicy.To bylo cos taki wypad w tak ladne miejsce.Olu
    pytalas sie o moje imie to prawdziwe.To bardzo proste do rozszyfrowania.Moze
    Mirek juz dawno do tego doszedl tylko nic nie wspomnial na ten temat.Mirku czy
    domysliles sie mego imienia? Jesli nie to i tak Wam napisze jutro czy pojutrze
    narazie jest to dla Was (moze)zagadka do rozwiazania.Czy Kenez brzmi dla Was zle
    obco,glupio,zagranicznie czy jakos inaczej?.Olu czy basen na przeciwko
    cmentarza na Kossaka jeszcze istnieje i funkcjonuje?Ostatnim razem kapalismy
    sie tam jako mloda rodzina z malym wtedy synkiem w 1980roku.Byl to wtedy
    nowiutenki obiekt i wielka nowosc i atrakcja dla nas wszystkich.Wczoraj
    mielismy bezyne 92 oktany po $1,18=2,75zl dzisiaj jak za dotknieciem
    czarodziejskiej rozczki cena skoczyla na $1,36=3,17zl za litr.Ile kosztuje u
    was?Na poludniu Australii jest jeszcze drozej bo $1,46=3,40zl.Takie chustawki
    czesto sie tu pojawiaja.Pisalem kiedys o barbarzynskim traktowani rekinow przez
    azjatyckich klusownikow i wlasnie dzis znow afera ze czynia to bezkarnie pod
    naszymi nosami.Widac ze ciezko upilnowac ten olbrzymi obszar jakim jest
    Australia.Moze macie jakies zapytania na temat zycia i tak ogolnie o Australii,
    pytajcie smialo?.Czy nazwa "rumel" terz byla urzywana na Szwedrowie?
    Pozdrawiam serdecznie moze juz po raz ostatni jako Kenez.Jest 21.40 wieczorem.

  • Gość: Kerim IP: 62.233.189.* 26.04.06, 14:34
    Witajcie,
    Wcale mnie nie złapało osłabienie wiosenne ... wręcz przeciwnie...:).
    Wraz z wiosną w mojej branży "wzrasta temperatura" i wydłuza się czas pracy.
    Jak widac zalogowalem sie tak jak Kenez - jednak pozostawiam Tobie przyjemnosc
    ujawnienia ...
    Przepraszam, że malo piszę - poprawie sie w weekend... . Australia zawsze mnie
    fascynowala od kiedy przeczytalem pewna książkę / tytulu nie pamietam.../, ale
    teraz jeszcze bardziej mi sie podoba / siadaj Kenez... żebyś nie zasłabł / - w
    Polsce benzyna kosztuje - 4,17 zl/ltr /wczoraj tankowalem/.Sam ten fakt swiadczy
    o tym, ze w Australii jest super... no moze poza tym , że zaczyna się jesień.
    Chetnie powspominam Bydgoszcz ... . Olu co prawda nikt mnie nigdy nawet nie
    zaczepił na ulicy ... ale sława Szwederowa nie omineła moich uszu. Powtarzalo
    sie tu i ówdzie, ze tam "leją w pape" ... jednak musze podkreslic , że mnie to
    nie spotkalo. Szwederowo wspominam życzliwie ... .
    Serdecznie pozdrawiam
    Piszcie, piszcie ...
    Mirek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.04.06, 21:11
    Witam Was Mirku i Zenku - chyba dobrze rozszyfrowałam tego KENEZA:) hihihi to
    dzięki Mirkowi (on też poprzestawiał literki w swoim imeiniu - chyba, żeby mi
    pomóc :).
    Z listu Zenka padła nazwa Ogródka Jordanowskiego. Jakże mogłabym zapomnieć o
    nim. Miałam do niego o wiele bliżej niż Wy. Chodziłam tam do kółka tanecznego -
    pamiętacie ten wysoki budynek? W środku była scena i sala - tam uczyłysmy się
    (były tylko same dziewczyny) różnych układów tanecznych. Może nawet widziałeś
    mnie na jakimś występie :))))))). W Ogródku Jordanowskim był również basen -
    chodziliście tam od czasu do czasu?
    Basen na Kossaka niestety już nie istnieje. Było w związku z tą likwidacj dużo
    artykułów prasowych. Pewnego razu kąpielisko zamknięto, miał być przeprowadzony
    kapitalny remont całego obiektu, ale niestety nic z tego nie wyszło. Basen nie
    remontowany niszczał, nawet nie wiem, czy teren został uporzadkowany. Też
    bywałam na tym basenie w latach 80-tych.
    W tej chwili w Bydgoszczy jest już kilka basenów krytych (własciwie są w każdej
    dzielnicy).
    Cieszę się Mirku, że nie masz złych skojarzeń z moją byłą dzielnicą. Myślę że
    więcej było wyolbrzymionych historyjek niż działo się tam w rzeczywistości.
    Nazwa "rumel" nie jest mi obca, ale w moim kręgu koleżanek i kolegów mówiło się
    albo lunapark albo wesołe miasteczko.
    Chodziłam jeszcze (naprawdę szliśmy parę km piechotką) do Trzcińca się kąpać.
    Czy pamiętacie to kąpielisko? Plaża trawiasta i czasami nawet z kaczkami
    siedziało się na trawce:). Ale najważniejsze że była woda i można było
    korzystać z kąpieli.
    Nie pamiętam Mirku, czy pisałeś Zenkowi, że "padły" również nasze Zakłady
    Rowerowe "ROMET". W 1998 r. ogłoszono upadłość. Obecnie na tym terenie mieści
    się Wyższa Szkoła Informatyki, Park Rozrywki dla dzieci i prawdopodobnie będzie
    wybudowana IKEA.
    O cenach benzyny z Wami nie porozmawiam. Nie mam samochodu więc nie wiem jakie
    są to kwoty. Słyszę tylko od kolegów z pracy jak narzekają, że "benzyna znowu
    poszła w górę".
    Odezwała się również "ONA" :)- to raczej z Wami może porozmawiać o Waszej
    szkole, o jubileuszu. Napewno podzieli się z Wami nowinkami. Ja Ciebie ONA -
    pozdrawiam serdecznie:). A może znasz również Szwederowo?
    U nas też szykuje się parę dni wolnego i to z okazji 1 i 3 maja. Chcąc mieć
    więcej dni wolnych wzięłam sobie urlop na 2 maja i w sumie będę miała 5
    dni "leniuchowania" (poczynając od soboty koncząc na środzie). Czy u Was Mirku
    też musicie później odpracować to jedno święto?
    Postanowiłam, że dzisiaj pójdę wcześniej spać:). Swój obowiązek - co ja mówię -
    moją przyjemność wykonałam - list napisany - więc mogę się odmeldować, pewnie
    do jutra:).
    Idącym spać życzę miłej nocki a KENEZ-owi miłego dnia - Ola. Pa

  • Gość: kenez-zenek IP: *.prem.tmns.net.au 27.04.06, 13:16
    Witam serdecznie Ole,kerim-mirek i ONA.
    Wiedzialem ze na Ciebie Mirek moge liczyc.Byles bardzo taktowny uzywajac mego
    imienia w spak przez tak dlugi czas.W 1954 roku imie Zenek ponoc bylo dosc
    popularne i kochani rodzice tak wlasnie mnie nazwali.Od dzisiaj nie bedzie juz
    w spak ale normalnie,Zenek.Nasz nowy gosc mila ONA-Ano to chyba nie bedzie
    jednak w spak informuje nas o szkolnym jubileuszu.
    Prosimy ONA niekrepuj sie pisz troche wiecej o sobie jesli to nie jest
    tajemnica.Jesli Twoj maz chodzil w latach 80 do sp13 i urodzil sie na Jarach to
    moze jego tatus lub mamusia to ktos kogo ja znam lub nawet chodzilem do tej
    samej klasy.Jesli chcesz moge podac wiele nazwisk kolegow i kolezanek z dawnych
    lat.Napisz co o tym sadzisz.
    Mirek przykro ze masz taka droga bezyne,no ale ile spala Twoje auto na setke.
    Ja mam Silnik 2,4litra i przy wlaczonej klimatyzacji spalam do 11 litrow na
    100km w miescie. Na trasie troche mniej.Mirek kliknij na ten adres:
    zs29bydgoszcz.republika.pl
    Bede od czasu do czasu sprawdzal tam informacje.Moze by tak napisac do naszej
    szkoly co myslisz?
    Olenko dziekuje za dlugi i interesujacy post.Moja zona tez bawila sie w tym
    ogrodku i milo go wspomina.Szkoda tego basenu na Kossaka.Ja mam wszystko na
    filmie (ruchomym) bo jako mlody tata zainwestowalem wtedy niezly grosz w
    radziecki sprzet filmowy i projektor.Nakrecalem filmy z udzialem moiej mlodej
    wtedy rodziny. Dzis dzieci bardzo mi za to dziekuja.Maja mozliwosc widziec nie
    tylko siebie i nas w ruchu,ale takze dziadkow i rodzine.Dla nich to bardzo wazne
    bo byli za mali aby cokolwiek pamietac.Olu nie moge sobie zlokalizowac Koziego
    Rynku.Moze Ty mi w tym pomozesz?Przy jakich to bylo ulicach.Rodzine ktora
    odwiedzalem na Szwederowie malo juz pamietam.Wiem ze byli bezdzietni mieszkali
    w swoim parterowym domku a wujek chodowal duzo golebi pocztowych.Dowiem sie
    czegos wiecej od mojej mamusi to Ci napisze gdzie dokladnie mieszkali i jak sie
    nazywali.Fajnie ze bedziecie mieli az tyle dni wolnych.Polska jest wspaniala!!!
    Czy pamietacie takie smaczne czerwone lizaki w krztalcie kogucika.Po
    obgryzieniu zewnetrznej warstwy ukazywalo sie szkliste wnetrze mniam,mniam.
    Pozdrawiam serdecznie bay,bay. ZENEK.
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.04.06, 23:29
    ONA, MIRKU, ZENKU - witam Was!
    ONA i Mirek nic nie piszą. Wiem. Mirek jest usprawiedliwiony:) zgłaszał swoją
    nieobecność do weekendu. Ale ONA? Dlaczego milczysz:)?
    Podziwiam Zenku Twoją pamięć, aż moja buzia się uśmiechnęła na przypomnienie
    lizaków kogucików - były piękne, czerwone. A czy pamiętacie takie coś baaardzo
    słodkiego, ciemnego, w kształcie kuli i nazywało się bomba. Do dziś pamiętam,
    ze mój brat kiedy to posmakował, wziął sól i pospolił bo dla niego było za
    słodkie toto:))))). I oczywiście później już tego nie zjadł. Ale dość o
    słodkościach.
    Piszesz Zenku, że nie możesz zlokalizować Koziego Rynku. Otóż Kozi Rynek jest u
    zbiegu ulic Gwardii Ludowej, Stromej i Żuławy. Ciekawa jestem, czy będziesz
    mógł teraz umiejscowić ten ryneczek. Przypomniałam sobie, że może chodziliście
    do kościoła na Jarach, kiedy kościół ten mieścił się na cmentarzu. Proboszczem
    był ks. Henryk Berka - jest nadal tylko, że naprzeciw kościoła jest wybudowany
    już normalny, duży kościół. Otóż ks. Berka (którego wspominam z sentymentem)
    był księdzem najpierw w kościele na Ugorach i to on był moim księdzem,
    który "prowadził" nas do Komunii Św. Ciekawe, czy go znacie?
    Takie sfilmowane wydarzenia z życia rodzinki są świetne, szczególnie w Waszym
    przypadku, kiedy jesteście daleko od ojczyzny i możecie obejrzeć rodzinkę
    chociaż na filmie. U mnie natomiast Tata zajmował się fotografowaniem. Mam dużo
    zdjęć z dzieciństwa a i moje dzieci również. Miło jest sobie usiąść pooglądać,
    wspomnienia wracają ... taka sentymentalna podróż w przeszłość.
    Już jutro, popołudniu zaczyna się weekend. Własnie obejrzałam w tv pogodę i jak
    na złość zrobi się chłodniej i ma padać deszcz a ja wyjeżdżam do kuzynki na 2
    albo 3 dni. Nie daleko, może pamiętacie gdzie jest Inowrocław? Docelowo jadę do
    Janikowa - były tam kiedyś ogromne Zakłady Sodowe, teraz "kurczy się" to
    wszystko, jakieś spółki, spółeczki i jeszcze trochę Zakłady te znikną z naszego
    krajobrazu. Ale to nieważne. Wreszcie trochę wolnego:). Tak więc proszę na mnie
    jutro nie liczyć, nie będzie żadnego wpisu ode mnie, proszę o usprawiedliwienie
    nieobecności:).
    Ciekawa jestem, gdzie też mogła mieszkać Twoja rodzinka. Piszesz, że wujek
    hodował gołębie ... na Gw. Ludowej było parę takich osób i doskonale pamiętam,
    jak czasami obserwowalismy ich lot. Będę czekała z niecierpliwością na
    dokładniejszą informację.
    To pięknie, że napisałeś "Polska jest wspaniała" Zenku, bo tak jest, tylko
    ludzie nie zawsze tacy są, szczególnie w "Warszawce", w rządzie. Obecnie nikt
    już nie chce rozmawiać wśród moich znajomych na tematy polityczne, zbyt
    nerwowi się robimy. Napewno doskonale wiecie, że jest w naszym kraju mnóstwo
    pięknych, urokliwych zakątków nie mówiąc już o zamkach, pałacach itd, itp i to
    wszystko składa się na to, że z taką nostalgią wraca się wspomnieniami.
    A nasze piękne filmy, szczególnie zabawne komedie jak trzyczęściowe: "Sami
    swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć", oglądamy je zawsze kiedy są w tv
    i zawsze w tych samym momentach wszyscy się śmieją. Pamiętacie je, prawda?
    No tak, znowu się zasiedziałam. Pewnie jak wrócę, będzie tu dużo wiadomości od
    Was.
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia za 2- 3 dni:). Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.04.06, 00:20
    Witajcie
    Zajrzałem we wskazane przez Zenka miejsce ... i osłupiałem ... 60 lecie ? . Do
    trzynaski chodził mój tata od 1945-6 roku. Wtedy mieściła się na ul. Nakielskiej
    11 razem z 14-stką. (między ul. Ułańską a Placem Grunwaldzkim) taki lekko
    cofnięty, nieduży budynek. No... i to się zgadza ale przecież 13-stka istniała
    przed II Wojna Światową, nosiła wtedy imię dr Karola Marcinkowskiego. Tata
    mówił, że na świadectwach przez pewien czas była pieczęć szkoły z przed wojny z
    wyciętą koroną na głowie orła ... . Nie potrafię tego wyjaśnić dlaczego zgubiły
    się lata przedwojenne. Są świadectwa mojego wuja z tamtego czasu... Może Ona Ty
    wiesz coś na ten temat ... ?. Zdaje się, że nawet widziałem zdjęcia dzieci z
    lat trzydziestych przy budynku na Nakielskiej. Wiem, że teraz szkoła nosi imię
    ostatniego przed wojną prezydenta miasta Leona Barciszewskiego. Dziwne gdzieś
    muszą być dokumenty, że ta szkoła była wcześniej... . Ta sprawa nie powinna
    zostać zgubiona ! Może się mylę co zresztą jest ludzkie , ale mieć 60-cio czy
    75 -80-cio lecie to chyba jest różnica prawda?
    Z pewnością żyją ludzie , którzy to pamiętają ... .
    Swoją drogą strona szkoły nadzwyczaj skromna i powściągliwa ... żadnych
    fotografii . Przecież na jubileusz można zeskanować kilka zdjęć z kroniki
    szkolnej ... . Pamiętam ze szkoły fotografię, na których był nieotynkowany
    budynek... to ma przecież jakąś wartość . Przy okazji szkoły przypomniały mi
    się drzewa, które rosły od frontu ... zawsze w czerwcu kwitły takimi maleńkimi
    różowymi, gęstymi kwiatkami ... i juz się wiedziało , że będą wkrótce wakacje...! .
    Ola pisze o zmianach ( padł Romet) – no cóż ... nie pisałem o tym –
    koncentrowaliśmy się na fyrtlu, choć Romet miał również filię pomiędzy Nakielską
    a Księżycową . Kiedy szedłem na religię zawsze tamtędy przechodziłem i widziałem
    części do rowerów – nie sposób było się nie zatrzymać i popatrzeć przez
    chwilę... / rower wtedy to marzenie każdego chłopca/ . Za to pisaliśmy o
    Trzcińcu i o wypadach do tego „kurortu” przez las ( z przystankiem na maliny,
    jagody i jeżyny) i Szubńską ( gdzie z wiaduktu, na chwilę, podziwiało się
    lotnisko) . Jeziorko z biegiem lat kurczyło się i było coraz mniejsze , ale do
    dziś widać je na zdjęciach satelitarnych. Z przykrością stwierdzam , że nic nie
    wiem o ogródku jordanowskim na Szwederowie – pewnie dlatego, że my mieliśmy taki
    przy szkole – od strony działek przy Słonecznej – myślałem, że był wieczny tzn.
    od zawsze.... Wiele rzeczy było i nie ma ... za to pojawia się coś nowego. Mogę
    powiedzieć , że jeśli coś słychać w Polsce o Bydgoszczy / coś co było by czymś
    trwałym / to są budynki oddziału BRE nad Brdą – zostały one uznane za najlepszą
    realizację architektoniczną ubiegłego 10-cio lecia w Polsce. Rzeczywiście są
    śliczne i doskonale wkomponowują się w klimat nabrzeża ... . Poza tym ... spokój.
    Czytuję czasem wątki na forum o pomysłach internautów – co uczynić by miasto
    „urosło” w rangę i znaczenie ... mam na ten temat swoje zdanie „wyrobione z
    dystansu”, ale to całkiem inna historia.
    Dla mnie Bydgoszcz to po prostu „fyrtel” , który sie kocha jak Mamę ... i tyle.
    Nigdy nie myślałem o wyjeździe ... .
    Olu co do wolnych dni to u mnie wygląda nieco inaczej – nikt mi nie ustala
    wolnych dni i urlopów. Czasem pracuję bardzo intensywnie /grubo powyżej 8h/ , a
    czasem mogę na parę dni zwolnić tempo ... podnieść wzrok i zobaczyć horyzont. W
    te dni na pewno gdzieś wyjedziemy , choć wolę wyjazdy w dni kiedy nikt nie
    wyjeżdża bo wtedy nie ma tłoku i jest spokój.
    Zenku mam samochód z silnikiem 2l , w mieście pali 11-12 l poza 9-10 l .
    Jednak nie mogę wydobyć się ze stanu zdziwienia taką relacją cen paliw. U nas
    paliwo jest obłożone zabójczym / zbójniczym / podatkiem . Koncerny właśnie na
    karb podatku zwalają winę za wysoką cenę , rząd natomiast apetytem na zyski
    koncernów.
    Serdecznie Was pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.04.06, 00:33
    Witajcie
    ... Ola mnie sprowokowała do ponownego odezwania się ... wspomnieniem ks.Berki.
    To rzeczywiście osobowość niezwykła. Pamiętam jak budował dom katechetyczny , a
    potem Kościół.Parafia Chrystusa Króla przy ul. Lotników to dosłownie obok nas ,
    ale my należeliśmy do Parafi Miłosierdzia bożego na Nakielskiej. Oczywiście , że
    chodziło się do kościoła także "na Błonie". Ks.Prałat Berka wydał jakiś czas
    temu książeczkę na temat historii tej parafii , budowy kościoła i różnych
    perypetiach z tym związanych. Dla nas i Błoniaków to miła gratka ... poczytac
    coś takiego.Na koniec dodam, że to bardzo aktywny człowiek, serdeczny i
    stanowczy ... za to wszyscy go chyba lubią... . Znam wiele wesołych anegdot z
    Nim związanych - co tu dużo mówić super gość...
    pozdrawiam
  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 28.04.06, 08:13
    hmmmm.....milczę bo nie mam tyle do powiedzenia co Wy. Znam te okolice, ale nie
    aż tak dobrze...to po pierwsze, a po drugie ...nie ukrywam, że czasy o których
    czytam w Waszych wypowiedziach (a czytam je codziennie) są dla mnie jednak
    trochę odległe, a wręcz może nawet nieznane (oczywiście z racji mojego
    wieku)....ja swoje dzieciństwo spędziłam w innej dzielnicy Bydgoszczy - Smukale
    i prawdopodobnie o niej więcej bym powiedziała.....Co prawda na Jary jeździłam
    też odkąd pamiętam, bo mieszkali tam moi dziadkowie (okolice Tetmajera)....no
    ale będąc dzieckiem nie przywiązywało się wagi do okolicy tylko do
    zabawy.....np. takiej głupiej jak zabawa na torach, bujanie nad jeżdżącymi
    pociągami (ale to staram się o tym nie pamiętać bo patrząc z perspektywy czasu
    to było bardzo głupie - ale zabawa ulubiona przez duże grono dzieci w tamtych
    czasach). Fajnie, że sobie tak wspominacie...mam nadzieję, że w tym co będę
    mogła się wykazać to się wykażę.....ale zapewniam Was że czytam codziennie co
    piszecie...Pozdrawiam
  • Gość: ona IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 26.04.06, 15:07
    nie wiem czy moja wiedza na temat szkoły jest wystarczająca....obecnie
    uczęszczają tam moje dzieci...co prawda dopiero do zerówki i przedszkola (bo
    teraz w 13 jest przedszkole), ale chodzą ....wiem co nieco na temat tych okolic
    bo mieszkałam tam przez pewien czas....zresztą wychował się tam mój mąż i
    chodził do 13, no ale to są lata 80-te......oczywiście służę wiedzą, piórem
    itp....
    ps. o jubileuszu mogę tylko teraz powiedzieć że będzie 9 czerwca,
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 28.04.06, 14:12
    Witajcie
    Czytalem wasze wszystkie mile i interesujace posty.
    "Ona" fajnie ze sie odezwalas.Pisz chociasz co widzisz na codzien w dzielnicy
    Czy jest bespieczna/kto mieszka/mlodzi czy starsi czy raczej wszystko jest
    wymieszane?Z czasem u mnie dzisiaj krucho odpowiem jutro.
    Zycze wszystkim milego i dlugiego week-endu.
    ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.04.06, 07:36
    Witajcie,
    ja tylko "na chwilę" - zagadka dla Zenka:
    - co to jest Koźziasko? :)
    pozdrawiam
    M
  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 29.04.06, 11:54
    Witam Ole,Ona,Mirka,COSBY1.

    Juz po dziewietnastej u mnie w Brisbane.Pierwszy dzien wolnego mozna powiedziec
    minal. Mamy typowa Quuenslandzka jesien.Sucho wszystko skapane w sloncu.Dzien
    jest dosc krotki.Slonce wschodzi o 6.10 rano a zachodzi juz o 17.22.Mamy tez
    jeszcze ladne lato tej jesieni w nocy bylo 14st a w dzien 26st.Niedziela i
    Poniedzialek maja byc jeszcze cieplejsze.Choc moze popadac i wszyscy sobie tego
    ogromnie zyczymy.Tu w poludniowo wschodnim Quuensland gdzie wcisnieta jest
    stolica Brisbane mamy juz wprowadzone duze restrykcje co do uzywalnosci wody.
    Nie wolno juz od dlugiego czasu podlewac ogrodow(prawie kazdy ma ogrodek)
    spryskiwaczami.Mozna podlewac wezem trzymanym w reku i to rychlo rano lub
    poznym wieczorem w dni pazyste lub niepazyste zaleznie od numerow domow.Kilka
    tam z ktorych 2milionowa Brisbane czerpie wode ma poziom 31% i to jest bardzo
    alarmujace.Obiecuja ze jesli zdrowo nie popada to nawet wiadrami nie bedzie
    dozwolone podlewanie.Woda bedzie tylko do picia i do mycia.Dla ciekawostki
    podam ze wszystka woda w jakimkolwiek kranie na terenie Australii jest zdatna
    do picia.Queensland jest jedyny stanem w Australii w ktorym nie dodaje sie do
    wody floru/fluoru/nie jestem pewien jak to sie pisze.Brak wiec tej trucizny
    pochodnej z procesu otrzymywania aluminium(odpad)w wodzie co niektozy
    przepisuja nadmiernemu psuciu sie zebow.Czy warto jednak temu wierzyc?.
    Wczoraj bylem odwiedzic strone zdieciowa ktora Ty Mirku zalozyles dla mnie
    "Jary Dla Kenez" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=745&w=37555566
    znalazlem tam nowy zapis od COSBY1 zachezilem do pisania poczekamy zobaczymy.
    Mirku na Twoja zagadke duzy usmiech wykwit na moje i zony twarzach.W ciagu tych
    25 lat mieszkania w Australii ciagle staram sie wytlumaczyc Australijczyka i
    nie tylko kto to byl nasz i amerykanski bohater Tadeusz Kosciuszko.Ucze ich
    tez poprawnej wymowy.Rozdziawiaja geby i otwieraja oczy ze zdziwienia.Ich tak
    caly czas te wszystkie pokolenia uczyli tej zlej wymowy "KOZIJASKO"nawet
    pisownia byla zla/bledna.Wszyscy sie o tym uczyli i wymawiaja zle te piekna
    nazwe najwyzszego szczytu w Australii"Gory Kosciuszko".Kilka lat temu zmieniono
    zla pisownie na poprawna.Teraz nowe wydania map,przewodnikow juz ukazuja sie z
    poprawna pisownia.Czy jednak mieszkancy naucza sie poprawnej wymowy to chyba
    marne sznse.W radio, telewizji juz wymawiaja poprawnie.Na koniec podam wam
    tytul i autora wspanialej ksiazki o Australii.

    autur:Lucjan Wolanowski
    tytul:Lad,ktory przestal byc plotka.
    Naprawde warto przeczytac moze rozkochacie sie w Australii kontakt juz macie
    zapewniony.Klaniam sie.ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.04.06, 17:41
    Witajcie,
    Książki Wolanowskiego znałem mniej więcej od r 78-80 po lekturze książki,
    której tytułu za "Chiny Ludoe" nie mogę sobie przypomniec ... pamiętam , że na
    okładce było na pomarańczowym tle słońce z promieniami. Właśnie Wolanowskiego o
    autorstwo podejrzewałem... ale to nie on. A propos to właśnie zmarł niedawno ...
    Wiem że jego córka mieszka w Sydney ... widac miłośc przeszła na nią... .
    Ale znalazłem coś co może Ciebie zainteresuje . Jest to strona internetowa Klubu
    Miłośników Australii i Oceanii ... z siedzibą / tu bomba...!!!!/ w Bydgoszczy.
    Są tam relacje z trzech wypraw w Acrobat Reader'ze z fotografiami. Miłej lektury
    .... W czasie pierwszej wyprawy byli też w Brisbane...
    www.australia.logon.pl/
    Na dziś kończę
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 30.04.06, 10:11
    Witajcie Wszyscy.
    Ola czy ty juz wrocilas z Janikowa?Mam nadzieje ze wypoczelas nad woda.Wiem juz
    gdzie byl "Kozi Rynek" wiele razy tam przechodzilem.Dzieki za namiary.Niestety
    ja bombe sobie niprzypominam.Jak to sprzedawano?Mysmy zazerali sie
    lemuniada/oranzada w proszku,kakalem turystycznym w proszku a pozniej ryzem
    (dmuchany) preparowanym w torebkach z przejzystej foli bez smaku ale dobry.Olu
    my tez uwielbiamy nasze Polskie komedie.Sami Swoi czarno bialy mamy nagrany.Jak
    Rozpetalem Druga wojne Swiatowa chetnie bysmy ogladneli ale moje 3 kanaly
    polskiej telewizji malo nadaja komedi.Jest za to cala masa tele-nowel ktore tez
    bardzo chetnie ogladamy.Polsat2 nadawal przez pewien czas "KIEPSKICH" ale i to
    sie skonczylo,zastapiono Kiepskich na krodko Rodzina Zastepcza.Pisalem Ci Olu o
    moich krewnych ze Szwederowa.Mieszkali w domku jednorodzinnym na Bielickiej 37
    nazwisko Jadwiga,Franciszek Szychowiak byli bezdzietni.Od wielu wielu lat juz
    ich niema wsrod nas.Cala ta okolica pokryta jest teraz blokami
    mieszkalnymi.Kiedys byly tylko tam domki jednorodzinne jak pamietam bardzo
    stare i jakies takie przycupniete.Bylo jednak bardzo milo,swojsko i przytulnie
    tam przebywac.Wspominaliscie ksiedza Berka niestety to juz nie moje czasy wiec
    nic na ten temat nie moge powiedziec.Bylem przyjety na Nakielskiej w 64 roku,I
    tylko tam byl kosciol.
    Mirku rozmawialem z moja mamusia wczoraj przez telefon no i masz sluszna racje
    jesli chodzi o te rocznice sp13.Mamusia zaczela chodzic do sp13 w 1938roku na
    ulice Nakielska.Szkola jak mi powiedziala mamusia nosila nazwe "MARCINKOWSKIEGO"
    po zajeciu Bydgoszczy przez Niemcow chodzila do szkoly na ul.Kanalowa.Ciezkie
    zycie miala moja mamusia i daleko do szkoly.Mieszkala na ul. Klemesa Janickiego
    i codziennie na pieszo z gory i pod gore do tej szkoly.Grobych dzieci to
    napewno wtedy nie bylo ha ha.Mirku oprucz przekrecania polskiego nazwiska
    Kosciuszko na KOZIJASKO mamy tu jeszcze inny kwiatek.Odkrywca tej gore i nie
    tylko tego w Australii byl Pawel Strzelecki.Australijczycy przekrecaja to
    nazwisko po swojemu aczkolwiek jest naprawde trudne i wymawiaja je jako
    STERLEKI.Prawda ze niepodobne do orginalu?O Klubie Milosnik Australii wiem od
    dawna i jestem jako Bydgoszczanin z teg bardzo dumny.Klub ten powstal w latach
    80tych zdaje sie w zakladach Belma ktora chyba juz nie istnieje ale moge sie
    mylic.Dziekuje Tobie za adres.Dzis uslyszalem slowo MANTO pamietacie? kiedy to
    wypowiadano wiedzialem ze moge byc zagrozony ha ha.W obecnych
    filmach,programach telewizyjnych slysze wiele razy slowa ktore az mnie skrecaja
    na fotelu.Nie dosc ze macie zalew angielskiego w zyciu codziennym to jeszcze do
    tego te poczwarki jezykowe typu:sciema,wporzo,spoko,zdziwko,kumac,nara i
    wiele,wiele innych skrotow zochydzen tak pieknego jezyka Polskiego.Skad to sie
    bierze dla mnie brzmi to jak jakis jezyk wiezienny lub jeszcze gorzej.Wejdzcie
    na Bydgoszcz-Portal miejski jest tam po lewej stronie u dolu ladne zdiecie
    Bydgoszczy.Tak ladne ze sobie nawet wydrukowalem.Znalalazlem tez cos w gazecie
    tylko prosze sobie czegos zlego nie pomyslec.
    kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57323,3313365.html
    Moze ONA ktora prowadzi swoje dziecko do przedszkola do sp13 dowiedziala by
    sie czegos na temat jubileuszu 60cio lecia.Dlaczego tylko tyle skoro nasi
    rodzice i dziadkowie chodzili juz do sp13.Cos w tym musi byc albo my nie mamy
    racji.Pozdrawiam wszystkich.Nareszcie u mnie zaczelo padac.W nocy bylo 19 st a
    w dzien 28st.Jest teraz po 18.oo i teperatura spadla na dworze do 19st dzieki
    temu deszczowi. ZENEK

  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 01.05.06, 10:09
    Witajcie Olu, Mirku i cala reszta czytelnikow tych wspomnien.
    Gdzie sie wszyscy podziewacie.Przeciesz u Was jest kiepska pogoda,pada,zimno.
    W sam raz aby pisac posty do kolegow,a tu nic.Ja juz szykuje sie powoli na
    jutro do pracy.Koniec leniuchowania.Czemu to tak szybko te dni wolne przelatuja?
    Moze Was zainteresuje www.MyLanguage.gov.au Kliknijcie na jezyk polski po
    prawej stronie.Instytucja rzadowa stwozyla te strone mysle ze moze sie przydac.
    Ten deszczyk co wczoraj spadl to pierwszy od trzech tygodni.Padalo 4
    godziny.Dzis za to sloneczko +lekki wiaterek staral sie wszystko wysuszyc.
    No moi drodzy macie duzo do nadrobienia w pisaniu postow.Ja sie postaralem.
    Teraz czekam na wasze mile i ciekawe posty.Mysle ze "ONA" czytajac to wszystko
    co napisalem tez jest zadowolona,a moze tez bys cos od siebie napisala.Zachecam!
    Pozdrawiam jeszcze raz Was wszystkich.ZENEK
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.05.06, 16:39
    Witajcie ONA, MIREK i ZENEK :)
    Ciekawe, czym sobie "zasłużyłam" na taką paskudną pogodę? Tak jak pisałeś Zenku
    u nas cały czas pada. Dzisiaj wróciłam z wizyty u rodzinki. Szkoda, że pogoda
    nie dopisała, padało od piątku do dzisiaj. W tej chwili przestało, ale na
    dworze jest chłodno, u mnie tylko 9 stopni C. Ale mimo takiej pogody poszłam z
    kuzynką i jej mężem nad jezioro w Janikowie. Dużo się zmieniło. Wybudowano
    hotel, przystań z prawdziwego zdarzenia ale część plaży była taka jaką
    pamiętam, kiedy jeździłam tam na wakacje. Też powspominałyśmy z kuzynką "stare,
    dobre lata z naszego dzieciństwa" :).
    Nie wiesz Zenku co to "bomba"? To było cos takiego, okrągłego, troszkę mniejsze
    od piłeczki tenisowej, w środku niemiłosiernie słodkie, z wierzchu oblane
    czekoladą i zawinięte w przezroczystą folię. W sumie nie masz czego żałować, że
    tego nie jadłeś:) hihihi oranżada w proszku, jedzona na sucho wprost z torebki
    była lepsza:). Za ryżem preparowanym nie przepadałam ale pamiętam go doskonale.
    Do dziś czuję jego zapach.
    Myślałam, że miałeś rodzinkę na ul. Gw. Ludowej,niestety ul. Bielicka i jej
    mieszkańcy nie byli mi znani. Tak jak i przy ul. Bielickiej, Gw. Ludowej i
    przyległych rzeczywiście było dużo domków małych, jak to
    napisałeś "przycupniętych". Domki te najczęściej były otoczone ogródkami na
    których rosły i kwiaty, drzewa, krzewy ale przede wszystkim były
    zrobione "grządki" na warzywa. Ławeczki przed domem .... Miało to swój urok.
    Zenku, słowo MANTO jest mi dobrze znane:). U nas kiedy coś przeskrobałeś,mówiło
    się: "Oj czekaj, dostaniesz manto od rodziców".
    Tak, wyrazy którymi posługuje się obecnie młodzież, nas "młodzież dojrzałą" :)
    drażnią, ale niestety nie mamy na to wpływu, oni w ten sposób się
    porozumiewają. Jeszcze my, rodzice możemy zwracać na to im uwagę, ale czy w
    szkole również tak to jest, nie wiem. Kiedy ja chodziłam do szkoły na języku
    polskim pisaliśmy mnóstwo wypracowań, uczyliśmy się pisać naszą piękną
    polszczyzną. Kiedy moje dzieci chodziły do szkoły podstawowej i średniej -
    wypracowania, streszczenia, opisy czy rozprawki zdarzały się raz lub dwa na
    semestr. Może teraz są takie programy nauczania, nie wiem.
    Zgadza się, że nasze polskie nazwiska za granicą sprawiają ogromny problem do
    wymówienia, napisania. Pamiętacie, jak w filmie pt.: "Jak rozpętałem II wojnę
    światową" Niemiec trudził się z napisaniem nazwiska "Brzęczyszczykiewicz",
    biedak, prawie język sobie połamał. Zenku, hihihi poproś jakiegoś
    Australijczyka o wymówienie tego nazwiska :):::::))))).
    Weszłam na stronkę "Poradnika rodzinnego":), polecony artykuł baaaaaaardzo
    ciekawy i zgadzam się z tym co napisano w całej rozciągłości :). Ha ha ha moja
    masażystka też chyba wie ... bo uciska mi odpowiednie punkty na ciele ... by
    podwyższyć poziom estrogenów we krwi.
    Myślę, że mniej więcej ustosunkowałam się do postów Zenka, teraz przechodzę do
    ONE-j :) i Mirka. A tak przy okazji ONA - (no zobacz jak tego nie można nawet
    odmienić:)) cieszyłabym się gdybym mogła napisać do Ciebie po imieniu.
    Hi hi hi zmuszam wszystkich do ujawnienia swoich imion - ale to tak na
    marginesie.
    ONA, wiesz ja też "wcięłam się" do Mirka i Zenka ze swoim Szwederowem, dlaczego
    nie miałabyś wejść tutaj "ze swoją Smukałą"? Wracając do Waszych zabaw nad
    torami - oj bardzo niebezpieczne były te zabawy. No tak, ale kto w tym wieku
    myśli o jakimś zagrożeniu. Do Smukały chodziłam z rodzicami na spacery. Moi
    rodzice w ogóle dużo z nami chodzili w niedzielne popołudnia. Bywaliśmy również
    często nad Kanałem Bydgoskim, a latem również po drugiej stronie, od Osowej
    Góry, można było się kąpać.
    Tak Mirku, pamiętam stanowczość (na lekcjach religii) i serdeczność ks. Berki.
    Wyobraź sobie, że on nawet był kiedyś u nas w domu (mój tata oprawiał księdzu
    Berce książkę). Do dzisiaj zapamiętałm również jego serdeczny śmiech. I z tego
    co wiem i mi mówią, pozostał sobą. Czekam na jakąś anegdotę Mirku.

    Rozpisałam się, ale miałam zaległości:). Teraz już chyba będę pisać na bieżąco.
    Jak dobrze, że wzięłam sobie na jutro urlop, będę miała jeszcze 2 dni wolne.
    Przyznam się Wam, że gdy wróciłam do domu, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam , to
    włączyłam komputer i przeczytałam Wasze wpisy. Brakowało mi ich. ONA - proszę
    pisz też częściej do nas.
    I to byłoby tyle na dziś. Pozdrawiam całą trójkę bardzo serdecznie - Ola
    P.s. Widziałam, że stronkę Jary dla KENEZA" odwiedził jeszcze ktoś. Ciekawe czy
    zajrzy tu również.
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.05.06, 23:20
    Witajcie
    U nas kończy się święto, nieopodal dogorywa majówka „nomen omen” w
    skansenie ... . Pogodę mamy łaskawą i jest ciepło, wszystko kwitnie i pachnie .
    Wczoraj wybraliśmy się do Kazimierza nad Wisłą – to takie malutkie, prawie
    cukierkowe miasteczko położone niedaleko Puław w uroczym miejscu. Sceneria jak w
    bajce, która zaczyna się : „ dawno, dawno temu ...”. Mówi się, że to miejsce dla
    snobów na weekendy. Może i tak ... ? Były tłumy jak w Disneylandzie w sezonie
    wycieczek szkolnych – w każdym razie przynajmniej nasze dzieci wróciły
    zadowolone i pełne wrażeń. /-/
    Zenek pisał o deficycie wody – tu też z wodą są problemy , a przynajmniej były w
    latach 90-tych, w upalne lata obowiązywał zakaz podlewania ogródków. Na
    Lubelszczyźnie woda ma jeszcze jedną cechę , która w Bydgoszczy nie występuje –
    woda jest bardzo twarda i zmnineralizowana. Może piliście kiedyś Nałęczowiankę ?
    .W czajnikach, po przegotowaniu zbiera się gruby osad związków wapnia. Kiedyś mi
    to nie przeszkadzało , aż wreszcie zachorowałem /skamieniałem ;)/ – teraz
    postanowiłem założyć filtr , który wodę sprowadza do czystej postaci H2O ... i
    basta. Tutejszy szef przedsiębiorstwa wodociągowego ogłosił kiedyś z dumą, że
    wodę w Lublinie można śmiało pić prosto z kranu bez gotowania ... ponieważ jest
    czysta i zdrowa ... oraz (!) niczym nie odbiega od najlepszych wód mineralnych.
    Wywołało to pusty śmiech, a ktoś z przekąsem zapytał zapytał: - w takim razie
    czemu ta woda wciąż jest chlorowana?.
    Myślę , że Onie można tylko zazdrościć tego, że dzieciństwo spędziła w Smukale.
    Pisałem już wcześniej, że często jeździliśmy tam na zakola Brdy. Niestety nigdy
    nie wiedziałem gdzie kończy się Opławiec, a gdzie zaczyna się Smukała – dla nas
    to było jedno. Mogę się tylko domyślać, że granica była na moście przy pętli
    autobusowej. Był tam też taki „cudowny” zielony kiosk z lemoniadą i innymi
    czarodziejskimi rzeczami do jedzenia dla gzubów. My nie skręcaliśmy na most
    tylko szliśmy prosto taką piaszczystą drogą prosto i potem w lewo aż do lasu ...
    i już... – tam były takie strome, żwirowe plaże. Później jeździliśmy z klasą do
    Janowa , do ośrodka campingowego. Takich stromych plaż w lesie było tam zresztą
    sporo. Niedaleko w Bożenkowie zbieraliśmy maślaki. Przypomina mi się teraz
    również , że kiedyś byłem w szkole w Opławcu na jakimś letnisku – w każdym razie
    nocowaliśmy w takiej niskiej parterowej szkole. Natomiast zupełnie nie rozumiem
    jak można „ bujać się nad pociągiem”... jak na trakcji?
    Wracając do ks. Berki to nie wiem czy mam prawo powtarzać zasłyszane
    „kawałki”publicznie .
    Fenomenem wydaje się fakt, że w latach 80-tych jeździł z parafianami do cegielni
    wypalać cegłę ... zresztą on ma coś takiego, że potrafi zmobilizować ludzi
    słowem i przykładem.
    Zresztą książka , o której wspominałem przedstawia wiele faktów z czasów budowy
    ... raczej niełatwych .Chyba też jest wspomnienie parafii na Szwederowie. Dodam
    , że tam zawsze się „gotowało” , było wielu ludzi o ciekawej osobowości, nie
    idących na skróty. Mogę tu wymienić np. ks. Tomasza Petę – wyjechał do
    Kazachstanu na misję w latach 80-tych – dziś jest biskupem Astany , ks. Marian
    Zalewski – misjonarz, od końca lat 80-tych w górach Papui Nowej Gwinei –
    /kompletna dzicz! / ma „blisko” do Zenka /- pamiętam jak mówił, że tu jest za
    miękko. Zawsze „kręcili” się tam ciekawi ludzie z „przeszłością”. W 80 latach
    działał KIK i odbywały się wieczory historyczne śp. Adama Ciska przedwojennego
    oficera WP ze Lwowa, który miał trzy wyroki śmierci / III Rzesza, ZSRR i PRL / -
    można było go słuchać godzinami... a miał wiele do powiedzenia o prawdziwej
    historii, nieco innej od tej ze szkoły. A wokół tego spokojnie rosną Zenka i
    moje morwy ... .
    No tak, pisałem z przerwami ... Na koniec przypomniał mi się jeszcze jeden
    synonim słowa „manto” - mianowicie : „wciry” . U nas prawie północ... Zenek
    dawno w pracy . Mam coś na rozluźnienie ...
    pamiętacie Muppet Show ? Sympatyczny programik z lat 80 tych ....
    video.google.com/videoplay?docid=-5694538330599665511&pl=true
    Najcekawszy jest komentarz „ z loży”
    Miłego dnia
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 02.05.06, 07:22
    Witajcie,
    to co pisałem o pogodzie ... już jest nieaktualne... spadł deszcz, jest z lekka
    pochmurno. Ale to wszystko to nic. Przyroda "ruszyła" - hhhuuuuurrrrraaaa!!!
    Kwitnie, zielono , robactwo wesołe wyłazi spod kamienia,dżdżownica goni ślimaka
    ... pasjonujące!!! Wszysko pachnie !!! W Bydgoszczy też tak będzie!!!
    Miłego dnia
    ach, życie!
    Mirek
  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 02.05.06, 14:43
    Czesc Olu,Mirku.
    Musze was bardzo pochwalic za Wasze dlugie, mile i interesujace
    posty.Przekazaliscie w nich dla mnie troche Polski za ktora oczywiscie tesknie.
    Zazdroszcze Wam ze tak po prosty mozecie sobie pojechac do Janikowa czy do
    Kazimierza na krotki wypad. Ja moge tylko sobie pomazyc o takim czyms.No ale
    kiedys mam nadzieje tez pozwiedzac wlasny kraj ojczysty.Smakow i pewnych
    artykulow spozywczych tez mi czsem bardzo brak.W Polsce w tlustych latach
    70tych czesto jadlem tlustego wedzonego halibuta.Wspaniala rybka tutaj niestety
    nie mozna jej kupic.Halibut byl tak krochudki ze az sie rozpadal, a w ustach
    sie poprostu rozplywal."Wtranzolic" pamietacie to slowo chcialo by sie tego
    halibuta.Niektozy ludzie jednak uwazali ze rybka jest za tlusta ze sie rozpada
    i ze im sie po niej odbija przez wiele godzin.Za mna jednak ten smak mimo
    uplywu 25 lat wciaz chodzi.Tatar tez wspaniale dani ale boje sie zlapac
    tasiemca.Kiedys jeszcze w kraju w ten sposob kolega nabawil sie tej
    dolegliwosci szczuplal w oczach ale sie wyleczyl.Zona na dlugi week-end zrobila
    pyszny Galat(zimne nozki) a takze zaprawila w zaprawie octowej filety sledia
    matjasa.Sledz w occie ze smietana i bulkami(ziemniaki w mundorkach)jest
    doskonaly.Pamietacie "VIBOWIT" taki zolte granulki na apetyt.Mamusia mi to
    dawala abym duzo jadl i przytyl.Dzieci w tych czasach byly szczuple bo duzo
    biegaly.Mirek za moich lat w sklepie rowerowym kupowalismy wentyle do
    roweru.Byly one dlugosci okolo 20 cm.Jedna strone zawiazywalem na supelek a z
    drugiej strony wkladalem zawor wentyla rowerowego.Pompka pieknie to nadmuchiwala
    wychodzil z tego dlugi pomaranczowy serdelek.Potem zwiazywalo sie supelek od
    strony zaworu i zabawe mielismy na calego.Czasem nawet psy sie nabieraly na ten
    serdelek gryzac go jak kielbase z wiadomym skutkiem "trrrrach".Przypomnialy mi
    sie jeszcze inne slowa-/Wczachnac/=jesc lub dostac lanie /Gitowo/=fajnie
    Oj czekaj dostaniesz "SMARY" mowila moja mamusia jak tylko tatus przyjdzie z
    pracy.Na auto mowiono /Gablota/."Wciry"czywiscie dobrze pamietam.Ola jak Ty
    ladnie i duzo piszesz mamy szczescie ze do nas dolaczylas i tak czesto sie
    usmiechasz.Ja tez robie czesto to samo jak czytam wasze posty :):::)))
    To nasze pisanie to naprawde dziala jak jakis nalog Ja tez codziennie czekam na
    nowe wiadomosci,wpisy i informacje od Was.Czesto tez o WAS za dnia mysle
    staliscie sie taka moja osobista czescia, i z tego sie ciesze.Bardzo przyjemne
    uczucie.Niech zyja komputery!!!.Na koniec o bananach.Jak wiecie nad wielkimi
    obszarami upraw bananow w polnocnym Queenslandzie niedawno przeszedl
    cyklon "LARRY".Zniszczyl wszystko.Dzis kilogram bananow kosztuje juz
    $10=23zlote.Oczywiscie niejemy tych obecnie rarytasow ze wzgledu na makabryczna
    cene.Srednio za godzine pracy mozna kupic 12/15litrow bezyny a bananow 1 lub 2
    kilogramy.Dobrze jednak ze samochody jezdrza na bezyne a nie na banany bo to
    dopiero bylaby kosztowna jazda.Dzis 1litr bezyny kosztowal w Brisbane
    $1,24=2,88zl.Pozdrawiam serdecznie.ZENEK
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 02.05.06, 17:59
    Witam Was serdecznie
    Zenku, zacząłeś od jedzonka. Że też Ty to wszystko pamiętasz? Wyobraź sobie, że
    jadaliśmy podobne rzeczy. Był i halibut i śledź w smietanie, ale ziemniaki do
    tego były obrane. A czy musieliście pić tran, pamiętacie to "paskudztwo"?
    Natomiast jeśli do łyżeczki z tranem dodało się szczyptę soli, można było to
    przełknąć:).Przypomniał mi się kawał w związku z tranem. przychodzi Jasiu do
    apteki i pyta: Czy jest tran? Pani odpowiada: Tak Jasiu, na to chłopiec; Ty
    świnio :))))). Przepraszam za wyraz ale bez tego nie byłoby kawału.
    W jakiś swoich postach pisaliście, że jedliście chleb ze smalcem i z cukrem,
    też to jadłam ale ja wolałam coś lepszego - chleb z wodą i z cukrem i z
    taką "pajdą" wybiegałam na podwórko. A "Zupę nic" znacie?
    Tak, dzieci dużo biegały, bawiły się na dworze, były szczupłe. Dzisiaj
    dzieciaki przesiadują przed komputerami, telewizorami, rzadko czytają książki a
    szkoda. Na ulicy Orlej na Szwederowie była biblioteka, należałam do niej.
    Czytałam dużo książek. Z bratem i Tatą wręcz je "pochłanialiśmy" a teraz aż
    wstyd się przyznać, jedną książkę czytam czasami pół miesiąca. To wszystko
    przez ten komputer!!!!!!, ale jak dobrze, że jest:))))).
    Nasza zabawa z dętką była podobna, tylko, że my po zawiązaniu jednego końca na
    supeł wlewaliśmy do niej wodę i też powstawały "piękne" serdelki.
    Czy mieliście na podwórkach trzepaki? Pamiętacie je? Jakie można było na nich
    wykonywać przewrotki, zwisy. A pamietacie grę w "Figurki, figurki zmieniajcie
    się"? Biegało parę dzieci po podwórku i na hasło stop każdy zastygał w jakiejś
    dziwnej pozie. No tak, Wy chłopcy pewnie się w to nie bawiliście. Lubiłam grać
    w "kluskę", dobra w tym byłam:).
    "Smary", "wciry" - tak, znam to .... to znaczy nie to, że tyle dostawałam
    hihihi, ale u nas też tak mówiono:).
    Piszesz Zenku o bananach. Dzisiaj je kupiłam (mogę Ci podac parę tą drogą:)
    jeśli w tej chwili u Was są bardzo drogie:)), kg u nas kosztował 3,45 zł. I
    kalafiorek się też już pokazał, miałam dzisiaj na obiad z młodymi ziemniakami a
    kalafior polany masełkiem i bułka tartą - pycha.
    Mirku, tak pięknie, obrazowo opisałeś budzącą się przyrodę do życia. Tak, te
    wszystkie robaczki zaczynają się coraz częściej pokazywać. Drzewa pięknie się
    zielenią, już wkrótce również zakwitną drzewa owocowe - wiosna "pcha się pełną
    parą". Pamiętam, o tej porze my jako dzieciaki skakalismy w "kręconkę",
    w "gumę", w klasy a chłopacy grali "w nogę". Gdzie w tej chwili są te dzieci?
    To już nie są ich zabawy? Co oni będą wspominać na starość? Siedzenie przed
    kompem, przez telewizorem?
    U nas wreszcie przestało padać, nawet wyszło słoneczko, jest 14 stopni C. Jutro
    jeszcze dzień wolny bo to 3 Maja. Później tylko 2 dni do pracy i znowu wolne,
    oj mogłoby być tak częściej:).
    To byłoby tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - Ola.
  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 03.05.06, 14:37
    Czesc Olu,Mirku.
    Olu moja mamusia na dzien lub dwa przed wyplata z biedy polewala nam chleb
    czarna kawa i posypywala resztkami cukru wydrapanego z cukierniczki.Bardzo mi
    to smakowalo i niewiedzialem ze to z biedy.Za to w dzien wyplaty lub zaliczki
    jedlismy do syta.Dostawalem do reki kawal zwyczajnej kielbasy swieza bulke
    wisniowa lemniade a na deser lizaka.Niebo w gebie do dzis pamietam ten smak.Tak
    cudownie bylo 2 razy na mieslac.W pozostale dni w tamtych czasach rodzice
    musieli sie mocno naglowic nad tym jak tu przezyc do pierwszego.Pracowali
    ciezko a zarobki byly marne.Tran to rzeczywisce okropnosc ale na tamte czasy
    tanie i dostepne zrodlo witaminy "D" dlatego nam to podawano.Tutaj w Australii
    ze wzgledu na duza ilos naslonecznienia witaminy"D" dziecia sie nie podaje jest
    jej wystarczajaca ilosc
    (przemiana)w promyczkach goracego podtropikalnego sloneczka.Zupe "NIC"bardzo
    lubilem tez chyba robiono ja z wiadomych wzgledow przed pierwszym.Bawilismy sie
    we wszystkie te gry a czy pamietasz gre "Goski,Goski do domu?Moj dziadek slyna
    w srod nas dziec tym ze w dniu jego wyplaty kupowal nam cukierki "KUKULKI"albo
    "RACZKI" czsami jak mial dobry humor to nawet "KROWKI".Koncze juz na dzisiaj, u
    Was jeszcze swieto wiec odpoczywajcie.Pozdrawiam jaknajserdeczniej.
    ZENEK
    P.S
    Olenko jadac motocyklem do Torunia przez Fordon gdzie teraz
    mieszkasz,przejezdrzalem przez miejscowosc "ZLA WIES" i zawsze cos mi w
    motocyklu nawalalo Mysle ze ta nazwa przynosila mi tego pecha.Uwazaj bo TY
    blisko tego miejsca mieszkasz ha,ha.
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 03.05.06, 18:50
    Witajcie,
    Zenek udalo mi sie cos dla Ciebie wstawic w galerii "Jary dla Kenez" ...
    czekałem aż "wskoczy" /strasznie długo trwa od wysłania zdjęc do publikacji/
    dopiero teraz jest ... mam nadzieję, że sprawi Tobie przyjemnośc.
    Korzystam z wypoczynku i znikam.
    Serdecznie pozdrawiam...
    Mirek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.05.06, 23:57
    Witam Was
    Dzisiaj byłam na spacerze u nas, w Fordonie. Mamy nasze fordońskie górki, które
    są doskonałym miejscem do spacerów. Z góry szybowników widać panoramę Fordonu,
    ależ to osiedle jest ogromne. W tej chwili liczy już ponad 74 tys. osób.
    Byłam również w DOLINE ŚMIERCI gdzie, jak zapewne pamiętacie, jesienią 1939 r.
    zginęło wiele Polaków i Żydów z Bydgoszczy, Fordonu i okolicznych wsi. Stoi tam
    kamień pamiątkowy a na jednej z gór wysoki pomnik widoczny chyba z każdego
    miejsca w Fordonie.
    Zenku, czyżbyś chciał mnie wystraszyć - znając animozje między Bydgoszczą a
    Toruniem - żebym nie jeździła do Torunia, bo w Złej Wsi może spotkać mnie jakaś
    przykra niespodzianka?:). Byłam w Toruniu latem ubiegłego roku i teraz w marcu
    i jakoś nic się nie działo z samochodem:) kiedy przejeżdżaliśmy przez
    tę "pechową" wieś:). Widocznie Ty "coś przeskrobałeś":) że motor odmawiał Ci
    posłuszeństwa:) własnie w tym miejscu:):::)))).
    Tak, w tych trudnych czasach rodzice musieli rzeczywiście porządnie "główkować"
    żeby zapewnić byt rodzinie. Muszę przyznać, że moja Mama świetnie sobie radziła
    w gospodarowaniu finansami (ja do tej pory tak nie potrafię:). Zawsze były
    odłożone pieniądze na jakieś nieprzewidziane wydatki - a naprawdę rodzice nie
    zarabiali wielkich pieniędzy. Pamiętam np. że Mama mieszała masło z margaryną,
    słodycze były od święta, rzeczy - niektóre - musiałam nosić po starszym bracie
    (to było straszne dla mnie), ale takie były czasy. Czekoladę Mama wydzielała
    codziennie po kostce, jak to wtedy smakowało:). Bardzo lubiłam "amerykanki" -
    takie ciasto z "nutką" amoniaku, polukrowane z jednej strony - pamiętacie?
    Zabawę w "Gąski, gąski do domu ..." oczywiście znam i pamiętam. Jesienią u
    mojej babci w ogrodzie na Strzeleckiej rosły piękne, ogromne dynie. Z bratem
    ścinaliśmy czubek z dyni, usuwaliśmy miąższ, wycinaliśmy oczy, nos i takie
    śmieszne zęby w miejscu, gdzie powinny być usta, wstawialiśmy w środek zapaloną
    świeczkę i wieczorem wystawialiśmy to na podwórko żeby postraszyć co
    niektórych:)))). Czy pamiętacie latem zabawy po deszczu, szczególnie po burzy?
    Wybiegało się wtedy na bosaka na ulicę i chlapało w ciepłych kałużach,
    puszczało się łódki, robiło tamy z piasku.
    Przypomniało mi się jeszcze jedno, moje ulubione jedzonko (nie byłam wybrednym
    dzieckiem, nie lubiłam tylko grochowki i fasolówki no i sosu "robionego na
    patelni" - tak się na to u nas mówiło), kluski ziemniaczane, okraszone
    słoninką i z kiszona kapustą. Jadało się u Was coś takiego?
    I tym "smacznym" tematem kończę moje dzisiejsze wspominki.
    Pozdrawiam już wiosennie i idę spać, jak zwykle późno:) - Ola
  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 04.05.06, 14:16
    Witajci Olu Mirku.
    Nawet niewiem jak Tobie podziekowac Mirku za te mile sercu widoki Jarow.16 lat
    temu widzialem te morwy ale pamietam je jakos tak przez mgle.Dziekuje Tobie
    kolego ogromnie.Mam na co sobie popatrzec i powspominac.Dom naroznikowy
    (zdiecie z nazwa ulicy) to dom panstwa Krulakow.To wlasnie oni lapali i
    gotowali raki.Mirku czy pierwsze 3 zdiecia tez przedstawiaja ul.Kotowicza. Po
    tylu latach trodno mi to rozpoznac?Zabawne ale wszystko wyglada teraz dla mnie
    jakies mniejsze.Pewnie dlatego ze sam juz uroslem.Czy te drogi sa nadal
    piaszczyste jak za mych lat mlodosci,bo na asfalt mi to niewyglonda?Dzieki Mirek
    Olu w czasach kiedy ja opuszczalem Bydgoszcz, Fordon jeszcze byl osobnym
    miasteczkiem polozonym pieknie nad Wisla,a dzis to juz 74tyseczna dzielnica
    Bydgoszczy.Czy dobrze sie tam mieszka?Czy duzo jest sklepow/jakich.Czy daleko
    trzeba dojezdrzac do pracy? no i czy transport jest adekwatny do potrzeb
    Fordonu?Szare kluski z kapusta i skwarkami frykalem ze smakiem i nadal to robie
    tu na Antypodach.Lubije bardzo moj nowozelandzki ziec i australijska przyszla
    synowa.Wogle zarazilismy ich polskim jedzeniem.Uwielbiaja wszystko co polskie i
    co zona lub ja ugotujemy.Robimy tez kluski szagowki polane maslem lub smietana
    posypane cukrem i cynamonem.Olu te wycinanie dyni to wypisz wymaluj amerykanski
    hallowen ja tego niepamietam.Wazne ze mieliscie wspaniala zabawe.Z jedzonka to
    musze wam napisac ze u mnie w domu starsza generacja jadla od swieta CZARNINE-
    zupe ugotowana na krwi kaczej brrrrrr.Ja tego na sama mysl nie moglem wziaz do
    ust.Dziadek ktory byl na fracie i strasznie sie wycierpial czesto prosil aby mu
    babcia ugotowala zupe z BRUKWI o slotkawym mdlym smaku.Wiecie paczkow tez tu
    niema a zjadlbym ze 12 sztuk na raz.Ostatnio mialem ten rarytas w ustach 16 lat
    temu.Dzis o 5.30 rano bylo 8 stopni brrrr w dzien 25 pogoda sucha i bardzo
    sloneczna.Rano musze juz ubierac dlugie spodnie i koszule z dlugim rekawem.Ida
    zimowe chlody.Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz dziekuje Mirkowi za zdiecia.
    ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.05.06, 14:39
    Witajcie Olu i Zenku,
    Znam wszystkie te potrawy , o których piszecie ... i najchętniej
    zjadłbym czarniny - taki kaczy rosół, tłusty i ścięty krwią ...
    pyszności. Ponieważ jestem sporo lat po ślubie tzw. kosz mi
    nie grozi...:). Podobno podawalo się tę zupę kawalerowi, któremu
    córka nie była przychylna i taki fakt zapowiadał pewnego "kosza" czyli
    odmowę. Na "zimne nóżki" mówiło się u nas galat /do dziś tak się mówi/,
    galat jest znany też na lubelszczyźnie - ale dodaje się startego czosnku
    przed rozlaniem do misek - pyszności !!!. Stąd powiedzenie : - poproszę setę i
    galaretę /zamiennie lunetę/. Poza tym wciąż tęsknię za gemizą.
    Zenku pierwsze dwa zdjęcia to Kotowicza w stronę Czerwonego Krzyża, trzecie to
    widok Kotowicza w stronę cmentarza. Następne dwa to narożniki - jeden z widokiem
    na Ostroroga w kierunku Lotników, a drugi to narożnik Kotowicza i Cz. Krzyża w
    kierunku Huzarskiej i tam wida blok, o którym ktoś tu pisał.
    Zdjęcia są sprzed tygodnia, wykonał je mój Brat Tomek - bo go o to poprosiłem.
    Olu, nie raz bywałem na górkach fordońskich, jako harcerze urządzaliśmy tam
    biegi patrolowe. Wtedy Nowy Fordon się zaczynał budowac ... .
    Pozdrawiam
    Mirek

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.05.06, 22:24
    Witajcie Wpadłem tu na chwilę przed snem...
    Olu zobacz Brisbane online , właśnie teraz wschodzi słońce ...
    www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam
    Zenek - miłego dnia , Olu - dobranoc ...choc pewnie jeszcze coś napiszesz ...
    Zenku ale to smieszne, że jesteś zmuszony włożyc długie spodnie i koszulę z
    długim rękawem...:) U nas są teraz takie same temperatury ... ja nie pamiętam
    kiedy ostatnio chodziłem w krótkich portkach...:)
    Pozdrawiam
    Mirek

  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 05.05.06, 14:01
    Witam Olu,Mirku.
    Mireku dziekuje za wyjasnienia dotyczace zdiec.Podziekuj w moim imieniu bratu
    za te mile memu sercu zdiecia.To niesamowite po tylu latach ogladac swoje stare
    katy.Jedynie kochane morwy zostaly takie same.Reszta jest juz inna.Wydaje mi
    sie wszystko jakies mniejsze ulice znacznie wezsze niz za lat
    dziecinstwa.Koniecznie musze odwiedzic te strony przy nastepnym pobycie w kraju.
    Poprawie sobie wtedy perspektywe i spojrzenie na obecna zeczywistosc.Mirku a
    jaki smak miala ta Czarnina?Pamietam ze czasami rodzina kupowala ta krew w
    cwiartkowych butelkach po wodce od przekupek z hali targowej.Pamietam bardzo
    ciemno brunatny kolor tej cieczy w butelce.Pomyslalem ze mozna by bylo w
    naszych postach otworzyc nowy kacik ciekawostek z krajow gdzie mieszkamy.
    Dzis ja napisze pierwszy z zycia wziety co zaobserwowalem dzisiaj w sklepie.
    (1)Stoje dzisiaj w kolejce do kasy, przedemna pani okolo 40 lat usiluje
    zaplacic za poczynione zakupy.Zaplata wynosi $159.95.wszystko ma juz pieknie
    popakowane(kasjerka u nas pakuje towar klientowi).Wyciaga karte kredytowa robi
    operacje i czeka na wynik.Niestety na karcie niema pieniedzy.Patrze na jej
    portfel ktory jest wypchany przeroznymi kartami o przeroznych kolorach i mysle
    sobie no teraz to sie dopiero zacznie.Pani wyciaga karte numer 2 robi to samo i
    wynik ten sam brak pokrycia na kacie.W ruch idzie karta numer 3 czas plynie
    kolejka rosnie i wyobrazcie sobie ze dzieje sie dokladnie to samo niema
    pokrycia niema kredytu.Lapie moje pare drobiazgow i przenosze sie do innej kasy
    placac gotowka za moje produkty.W tym czasie pani kartkowa robila czary mary z
    karta numer 4 i tym razem BINGO jest kredyt tranzakcja przechodzi towar
    zaplacony.Kasjerka usmiech sie zyczac pani kartkowej milego dnia kolejka
    przesowa sie do przodu nikt nie pisna ani zlego slowa.Pani kartkowa opuszcza
    sklep z zadowolona mina.Tak tu zyje wielka masa obywateli karty kredytowe
    rosciagane jak gumy trzymaja ich przy zyciu i na powierzchni.Oprocetowanie na
    kartach kredytowych srednio wynosi 18% ktore zostaje naliczane po 55 dniach od
    tranzakcji.Pierwsze 55 dni jest bez procetu jesli w tym czasie splacisz ten
    zaciagniety kredyt.Zaloze sie ze pani kartkowa ma napewno duze problemy z to
    wielka iloscia kart ktore miala w swym portfelu.Dwa dni temu Centralny bank
    Rezerw podniosl oprocetowanie o 0,25% i obecnie wynosi ono w Australli 5,75%
    Zycze Milego Dnia. ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 05.05.06, 15:06
    Witaj Olu i Zenku
    Wiesz Zenek pisałem Ci o tym „skurczeniu” . Do czasu kiedy się gdzieś dorasta ,
    a potem żyje to tych zjawisk nie widać. W czasie kiedy się jest daleko mózg
    karmi nas wspomnieniami , które wydają się wspaniałe i wielkie – bo tak się
    pamięta dzieciństwo i młodość. Konfrontacja wspomnień z rzeczywistością może
    zaboleć. Jeszcze bardziej zadziwiające są kontakty z dawno nie widzianymi
    znajomymi ... . Przeżywałem to powielokroć ... . Teraz już się nauczyłem wracać
    , zresztą parę miesięcy czy nawet rok nie robi dużej różnicy. Jary też mi się
    „skurczyły”, poza tym jednak trochę się zmieniło ... np. Budynek na rogu
    Kotowicza i Czerwonego Krzyża pamiętałem jako nieotynkowany z czerwonej cegły /
    jest na ostatnim zdjęciu / ... może otynkowanie na jasny kolor go tak skurczyło?
    Inna sprawa , to same ulice jako nawierzchnie ... to po prostu wstyd , że do
    dziś są niewyasfaltowane !!! . Pamiętam obietnice miasta z lat 80-tych ... . No
    , ale przynajmniej założono kanalizację sanitarną . Wszystko płynie ... . Jest
    jeszcze jedno zjawisko, które zaliczam do podłości ludzkiej natury. Cieszę się ,
    że jadę do domu , potem euforia przyjazdu ... trwa to dzień może dwa , a potem
    dopadają Cię problemy , które wydawać by się mogło zostały daleko ... . Taki
    stan potęgują telefony komórkowe ... , które najlepiej przed wyjazdem wyrzucić.
    Niestety nie zawsze można ... . Próbowałem już wyłączać telefon , ale potem ,
    kiedy włączałem „potwora” wyskakiwała cała kupa sms'ów o nieodebranych rozmowach
    – słowem koszmar „smyczy” !!!.
    Do innych „dobrodziejstw” spokojnie można zaliczyć karty kredytowe ... . U nas
    to się dopiero zaczyna . W zeszłym roku zaczęto ludziom wpychać „na chama” na
    ulicy takie karty, o podobnych uwarunkowaniach jak wspomniałeś. Jest jeszcze
    syndrom „spłaty minimalnej” ... i dalej hulaj dusza. Jak wspomniałem na razie
    nie ma problemu , ale już się mówi o instytucji „bankruta prywatnego” czyli
    kogoś takiego, który nie ma z czego spłacać , ale przecież musi żyć. Czyli
    wszystko przed nami. Dotychczas używało się kart płatniczych czyli takich, które
    mają pokrycie i to uważam jest najlepsze dla własnego bezpieczeństwa. Nie chcę
    już truć na ten temat , ale delikatnie bym dodał , że karty kredytowe to idealna
    „instytucja” w świecie hodowli rynku . Napędzają koniunkturę , a potem ...
    jakoś to będzie (!!!).
    Liczyłem , że Ola wczoraj się jeszcze odezwie ... . Miałem nawet chęć napisać o
    Szwederowie z okien autobusu linii 64 , ale może to było by nudne ? Jeszcze o
    Fordonie. Przypomniałem sobie , że byłem tam / w nowej części / parę lat temu,
    podczas pobytu w domu - u lekarza, do którego zapisał mnie Tata . W końcu lat
    80-tych jeździłem tam na prywatki do znajomych, a potem wracało się nocnym
    autobusem na Błonie. Z lat 80-tych pamiętam straszne wertepy i koleiny , brak
    chodników. Stał sobie budynek mieszkalny wśród niewyobrażalnego błota i szło się
    po deskach. Teraz jest już wszystko w porządku.
    Pisaliście o języku młodzieży ... napiszę coś o tym . Oczywiście jako o
    elemencie „hodowli rynku”
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 05.05.06, 15:28
    Witaj Mirku
    Zdazylem jeszcze wszystko przeczytac i w zupelnosci w 120% z Toba sie zgadzam.
    Ide zaraz spac bo juz grobo po 23.Ten budynek zeczywiscie niebyl otynkowany i
    jakos mi dziwnie przez to wyglonda,chodnik tez jakis niedokonczony i
    zarwany.Dom p.Krulakow choc go malo widac ma swoj styl i jest ladny.Pozaty te
    ogromne anteny telewizyjne jednak bardzo szpeca.Instytucja bankruta prywatnego
    istnieje tutaj od dawna.Szczegolnie mlodzi ludzie padaja ofiarami swej
    lekkomysnosci i glupoty zostajac bankrutami.To zas jest czarna krecha na 5
    lat.Delikwent nie otrzyma zadnej porzyczki ani kredytu,i w ogole ma przerabane.
    Dzisiaj w W-11 uslyszalen nastepna szkarade jezykowa " IMPRA" jako impreza Brrr.
    Mirek prosze napisz na temat jezyka mlodziezowego.
    OLENKO gdzie Ty sie nam zadzialas?
    Pozdrawiam ZENEK.
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 05.05.06, 18:02
    Witam Was!
    Jestem, jestem, nigdzie się nie "zadziałam" ale to miłe, że się o mnie
    dopytujecie:). Wczoraj miałam trochę więcej zajęć w domu i było już zbyt późno,
    żeby usiąść i napisać parę słów. Dzisiaj udało mi się wcześniej wyjść z pracy
    więc i szybciej dotarłam do domu. Pytałeś Zenku jak jest z dojazdami do miasta.
    Ode mnie do mojej pracy mam 16 km. Niestety jeżdżę dwoma autobusami, nie ma
    innej możliwości. Przyzwyczaiłam się już do tego, chociaż na poczatku było
    ciężko. Kiedyś mieszkałam przy ul. Chodkiewicza to do pracy mogłam iść nawet
    piechotką (jeśli wcześniej wyszłam z domu:). W tej chwili mamy już dużo różnych
    sklepów, nie ma potrzeby przywożenia wszystkiego z miasta; są również markety i
    hipermarkety, mamy 2 kryte baseny, parę szkół. W sumie jest wszystko co
    mieszkańcom potrzebne. Niestety do teatru, opery czy kina musimy jezdzić do
    miasta. Ale mamy za to dużo świeżego powietrza:). Tylko czasami, kiedy gdzieś
    bardzo się spieszę, to mówię: oj szkoda, że Fordon nie leży bliżej centrum.
    Piszecie o czarninie. Czy to nie tą właśnie "czarną polewkę" dostał Jacek
    Soplica od Horeszków, kiedy odmówiono mu ręki ich córki w "Panu Tadeuszu".
    Kiedy byłam mała nie jadłam jej. Pamiętam, że Mama zawsze odlewała mi rosołek z
    kaczki a dopiero później dolewała krew. W tej chwili uwielbiam to. Hi hi hi
    Zenek nie jadłeś jej nigdy, że pytasz jaki ma smak? Trudno to opisać, jest
    trochę kwaskowo-słodka, są w niej owoce - śliwki suszone i jabłka no i do tego
    musi być koniecznie makaron "własnej roboty" (niektórzy zamiast makaronu dodają
    kluski ziemniaczane) i wtedy to dopiero jest pychotka, prawda Mirku? Zupę z
    brukwi też jadłam, zresztą moja Mama bardzo dobrze gotowała, ja niestety już
    tak nie potrafię.
    Co to są "kluski szagówki"? Może to leniwe pierogi? U nas właśnie leniwe podaje
    się polane śmietaną albo masłem, cukrem i cynamonem. Dziwne, że nie ma u Was
    pączków, hihihi to co jecie w "tłusty czwartek"?
    Mirku, chciałeś opisać Szwederowo z okien autobusu 64. Zrób to, chociaż
    wolałabym z okien autobusu 55:) bo to moja trasa, którą dobrze znam. Sądzę, że
    kiedy Ty jeżdziłeś autobusem 64 przez Szwederowo to przeważały pewnie już
    bloki, prawda? W zeszłym roku przeszłam się moją dawną ulicą Gw. Ludowej. Nadal
    rosną tam piękne dęby, które jesienią zrzucały masę żołędzi a my, dzieciaki
    robiliśmy z nich ludziki, zwierzaczki. Niestety, blokowiska również weszły na
    tę spokojną kiedyś ulicę. Ale dom i ogród mojej "pierwszej miłości" stoi
    nadal:).
    Mirku napisałeś o telefonach komórkowych, że często nie pozwalają zapomnieć
    przede wszystkim o pracy. Ty który masz pewnie firmę napewno bardziej to
    odczuwasz, wiadomo trzeba "trzymać rękę na pulsie". Ja nie wyobrażam sobie już
    życia bez komórki. Potrafię wrócić po nią do domu kiedy spostrzegę, że
    zapomniałam jej zabrać.
    Tak, banki kuszą nas różnymi pożyczkami, kredytami, mnóstwo ludzi daje się na
    to złapać a później wielka rozpacz że trzeba je spłacić. Ja, jeśli biorę kredyt
    to jeden, spłacam go i wtedy ewentualnie mogę myśleć o następnym. Ale w sumie w
    moim zakładzie pracy mamy tak dogodne warunki spłaty pożyczki z Kasy Zapomogowo-
    Pożyczkowej (bez jakichkolwiek procentów) czy pożyczki na remont mieszkania
    (minimalny procent - 1) że to na moje potrzeby w zupełności wystarczy. Pogoda w
    sobotę i niedzielę zapowiada się bardzo ładna (sądzę Mirku, że mógłbyś założyć
    krótkie spodenki hihihi, niech Ci teraz Zenek pozazdrości ciepełka). Widzisz
    Zenku jak to jest, Ty zaczynasz ubierać się cieplej a my się rozbieramy:).
    Kończę narazie, może później jeszcze coś dopiszę - ale nie obiecuję na 100 %.
    Pozdrawiam serdecznie - Ola
    P.s. ONA, co z Tobą się dzieje?
  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 06.05.06, 09:08
    Witam!!
    Olu jak miło, że ktoś o mnie pamięta......Chociaż weekend był długi, starałam
    się omijać komputer i internet (jednak nie powiem że nie przeczytałam kilku
    Waszych postów w domu) ....wyznaję zasadę minimum kontaktu z komputerem w
    weekend, gdyż mam dosyć w ciągu tygodnia. Dziś niestety jestem w pracy.
    Tak pisaliście o czarninie, przyznam się szczerze że uwielbiam czarninę, ale z
    ziemniakami. Dziwne prawda ..z ziemniakami....ale rosół też jem z ziemniakami i
    wszyscy się już przyzwyczaili do tego. Co do klusek nigdy nie przepadałam za
    nimi, ale jem...teściowa moja robi często. Jeżeli chodzi o jedzenie nie jestem
    wybredna, lubię prawie wszystko.
    Pozdrawiam wszystkich
    Ps. Olu gdzie macie takie dobre warunki z pożyczkami?? ;)
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 09:47
    Witajcie!!!!
    ONA jak miło, że się odezwałaś. Mirka i Zenka nie ma :) pewnie odpoczywają a my
    możemy sobie poplotkować:). Potrafisz - jak napisałaś - odmówić sobie kontaktu
    z komputerem w dni wolne, ja niestety nie. W pracy też mam komputer ale w domku
    zasiadam codziennie. Kiedyś musiałam z nim dzielić się z moimi dziećmi, teraz
    kiedy są już "na swoim" komputer mam tylko dla siebie, przedtem różnie bywało,
    nie chcieli mnie do niego dopuścić:).
    A wiesz, że też spotkałam się z tym, że niektórzy jedzą czarninę z ziemniakami
    a moja babcia jadła rosół podobnie jak Ty - z ziemniakami:). Z Twego liściku
    wywnioskowałam, że nie musisz robić obiadów, ale masz dobrze, jeden kłopot z
    głowy, wracasz z pracy na gotowe:).
    Nie napisałaś jak Ci na imię, zapomniałaś? Odnośnie pożyczek, są jeszcze
    takie "firmy" które dbają o swoich pracowników:) - budżetówka:).
    Mirku, zapomniałam Ci powiedzieć, weszłam na stronkę Brisbane ale chyba nie
    działała w tym czasie.
    Sobota piękna, słoneczna od rana. Dzisiaj prace porządkowe w domu a jutro z
    koleżankami robimy sobie wypad za miasto, na działkę do jednej z koleżanek.
    Bedziemy przyglądały się nachodzącej wiośnie, wiecie taki długi spacer łąkami,
    lasem. Jesteśmy dobrymi piechurami.
    Pozdrawiam Was wszystkich baaaaaardzo serdecznie - Ola
  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 06.05.06, 10:37
    Ponowinie hej!!
    No tak się składa, że obiady robię w domu, ale też jem u teściów czasami i to
    najczęściej nas zapraszają jak są właśnie kluski, ponieważ wiedzą, ża ja ich
    nie robię. Hmmm mówisz, że budżetówka...tak się domyślałam bo ja też pracuję w
    budżetówce....być może pracujemy w jednej instytucji?? hmmm kto wie
    Pozdrawiam
    Magda
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 11:26
    Witam ponownie!
    Nie zabrałam się jeszcze za porządki i postanowiłam zajrzeć. Więc jesteś Magda,
    miło mi:). Pracujemy w budżetówce, ale zauważyłam, że przy Twoim wpisie jest
    podane skąd wychodziła poczta (UWoj), nie pracuję tam, pracuję dalej, za Starym
    Rynkiem:).
    Ciekawe, kiedy zajrzą tutaj Zenek i Mirek.
    Teraz już naprawdę wychodzę stąd, zajrzę późnym popołudniem.
    Jeszcze raz pozdrawiam Wszystkich - Ola
  • Gość: ZENEK IP: 144.138.215.* 06.05.06, 12:38
    Czesc Magda,Ola,Mirek
    Ciesze sie bardzo ze Magda sie odezwala.Nie tylko Ola o Tobie myslala ale ja
    tez.Fajnie ze sie wpisalas i mysle ze teraz bedziesz stalym gosciem w naszych
    wspomnieniach i rzeczywistosci ktora opisujemy.Pamietajcie ze ja mieszkam od
    cwierc wieku w Australii wiec czasami moge zadawac dla was dziwne pytania,bo
    czsami czegosc nierozumie.Prosze wiec o cieroliwosc i wyjasnienie.Bledy
    stylistyczno/ortograficzne tez robie wiec traktujcie to z przymrozeniem
    oka.Pytanie pierwsze. Co to jest budzetowka?Czy ustalacie jakies budzety i dla
    kogo?Widze i ciesze sie bardzo ze CZARNINA nas wszystkich ozywila nawet Magda
    niewytrzymala i sie odezwala.Raz w zyciu na jakims wiejskim weselu jednego z
    moich krewnych z poczatku lat 60tych mamusia wcisnela we mnie lyzke czarniny.
    I to byl ten smak ktory opisujesz Ty Olu.Nie bylem pewien wiec sie
    zapytalem.Smak jednak ze mna zostal do dzisiaj i to po jednej lyzce tej
    zupy.Cos wiec musi w niej byc moze to ta krew.Kluski szagowki to chyba sa
    leniwe.
    W domu na Jarach tak je nazywano bo byly ciete z walka na ukos(na
    szago).Przypomnialo mi sie nawet takie powiedzenie "gdzie idziesz?na szago
    przez pole Moledy"Mirek a pamietasz "szmergiel lub szmyrgiel".Olu ladnie
    opisujesz swoj Fordon, musi tam byc teraz naprawde ladnie.Blokowiska- czy to
    sie tyczy wszystkich blokow czy tylko tych starszych z czasow dawnego
    systemu?.Fajnie macie z tymi bezprocetowymi pozyczkami z zakladu pracy.Pamietam
    ze i za moich czsow mozna bylo pozyczac do 10000tys zlotych na dziesiec rat z
    Kasy Zapomogowo Porzyczkowej.Na te kase z kazdej pesji pracownik wplacal pewien
    procent.Przy zmianie miejsca pracy uzbierany wklad byl zwracany.Teraz mi sie
    przypomnialo ze wlasciwie mozna bylo pozyczyc tylko trzy krotnosc swego wkladu.
    Czy ktos moze mi dokladnie wytlumaczyc skrot naszej zlotowki. Kiedys bylo to
    poprostu "zl" a dzisiaj PLN.Jesli jestem juz przy pieniadzach to musze Wam
    napisac ze tu w Australii bardzo on jest sznowany.Placac w sklepie gotowka
    wrecza sie ja do reki kasjera, a kasjer wydajac reszte wyklada klijetowi na
    jego wyciagnieta dlon.Pieniedzy na lade sie nie kladzie.Tylko w Kasynach gdy
    rozmienia sie lub dostaje sie gotowke pieniadze musza lezec na
    ladzie.Bezpieczenstwo tego wymaga i kamery musza wszystko widziec.Inna
    ciekawostka Biblioteki publiczne.Calkowicie bezplatne dla wszystkich.To znaczy
    czlonkowie blblioteki nie placa za nic oprocz robionych fotokopi.Kazda
    biblioteka ma 10/15 komputerow wloczonych do szybkiego internetu
    (bezplatny).Kursy podstawowe obslugi komputerow programow sa bezplatne.Do
    czytania i ogladani, dvd,vhs jest sporo.Najprzyjemniejsza dla nas jest sekcja
    ksiazek w jezykach obcych.Ksiazki w jezyku Polskim stoja na dwuch polkach i od
    czasu do czasu sa wymieniane na jeszcze nieczytane.Kochamy te sekcje najmocniej.
    Sa nawet gazety po Polsku wydawane w Australii.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    ZENEK
    Dzis bylo 12/26 stopni celsjusza/slonecznie.
  • Gość: ZENEK IP: 144.138.215.* 06.05.06, 14:38
    Witajcie ponownie.
    Siedze tu jeszcze mimo poznej godziny.Jesli chcecie dowiedziec sie duzo o
    Australii kliknijcie na ten adres a w wyszukiwarce wpiszcie slowo
    Australia.Mozna tam wiele sie dowiedziec nawet jak wyglonda panorama Brisbane i
    nie tylko pl.wikipedia.org/wiki/strona_g%C5%82%C3%B3wna
    Przyjemnego czytania.Dobranoc.ZENEK
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 20:11
    Magda, Zenku, Mirku
    To znowu ja:). Widać, że mam dzisiaj dużo wolnego czasu:).
    Zenku, weszłam na tę stronkę, którą podałeś. Poczytałam, poogladałam. Widziałam
    panoramę Brisbane, robi wrażenie. Powiedz, co to za kompleks wysokich budynków
    stojacych pośrodku fotki (takie bardziej zaokraglone)? Brisbane nocą - bajka,
    pięknie wygladają oświetlone budowle i odbicie w wodzie.
    Ciekawe jak w naszym kraju wyglądałyby wybory gdyby, tak jak w Australii, były
    obowiązkowe. Nie wiem jak wyglądają u Was zarobki, czy kara 50 dolarów za
    nieobecność na wyborach jest wysoka? A co z osobami chorymi? czy muszą
    przdstawić zwolnienie lekarskie?
    Wiedziałam, że w Australii są duże odległości między miastami i nie tylko, ale
    nie myślałam, że dotyczy to też odległości w samym mieście. Zaskoczyło mnie, że
    poruszając się po mieście korzystacie z autostrad. Ciekawe jest również to, że
    niektóre pasy zmieniają kierunek ruchu w zależności od pory dnia, ale jest to
    rozsądne rozwiązanie. Można szybciej przemieścić się do pracy i spowrotem do
    domu. Zenku, jaka odległość dzieli Cię z domu do pracy. A jak daleko jest z
    Twojego miejsca zamieszkania do tych budynków, o których wspomniałam,
    umieszczonych na środku panoramy Brisbane? Będę miała jakieś pojęcie jak daleko
    mieszkasz od tego miejsca:).
    Nie wątpię, że zaglądacie, Wy Polacy, do biblioteki która ma również książki i
    czasopisma wydane w języku polskim. Dobrze, że macie takie miejsce. Sama wiem
    po sobie, jak byłam u rodzinki w Niemczech przeszło miesiąc to później też
    często zaglądałam do księgarni, w której można było kupić polskie gazety.
    Jeśli jestem już przy gazetach. Od wielu już lat kupuję codziennie "Gazetę
    Pomorską", uważam, że jest najlepszą prasą codzienną (to jest moje zdanie). Moi
    rodzice przez wiele lat kupowali "Ilustrowany Kurier Polski" - myślę, że
    pamiętacie tę gazetę, był jeszcze "Dziennik Wieczorny" wydawany popołudniu.
    Tych gazet nie ma już od dawna.
    Teraz już wiem, dlaczego na te pierogi mówiliście "szagówki", rzeczywiście były
    krojone na "szagę" (ukośnie). Ten wyraz "na szagę" też czasami jest używany.
    Błędami nie przejmuj się, ważne żebyś pisał, dużo pisał. A i nam, jeśli zrobimy
    błąd (każdemu może się to zdarzyć) też to ujdzie, prawda?:).
    PLN - to Polski Złoty, po denominacji złotego tak jest obecnie oznaczany.
    BUDŻETÓWKA - to cała sfera publiczna opłacana przez Państwo (nauczyciele,
    służby mundurowe, pracownicy urzędów, samorządowcy, sędziowie i prokuratorzy,
    kiedyś służba zdrowia).
    Zenku, kasy zapomogowo-pracownicze nadal działają na podobnych zasadach co
    kiedyś. U nas np.co miesiąc osobom, które należą do Kasy, potrącają 40 zł na
    składkę. Obecnie można wziąć pożyczkę do kwoty 5.000 zł i rozłożona może być ta
    kwota do 18 rat (1,5 roku). Jeśli odchodzisz z pracy, wkład który miało się
    zgromadzony na koncie jest wypłacany. Co dwa lata, jeśli wyjeżdżasz na wczasy,
    zakład zwraca Ci pewien % kwoty (w zależności od poborów) zapłaconej za wczasy.
    Dzieci i młodzież mają zrefundowane kolonie i obozy co rok. Myślę, że nie jest
    źle.
    W naszym mieście (pewnie podobnie jest w całym kraju) zaczęto na osiedlach
    ocieplać bloki. Przy okazji są one malowane. Kolory pastelowe sprawiają, że
    robi się coraz ładniej. Tylko, że jak to u nas. Ociepla się i maluje tylko
    szczyty bloku a środeczek zostaje SZARY. Prawdopodobnie, jak będzie więcej
    pieniędzy, bloki bedą malowane całe. Miejmy nadzieję, ze tak będzie:).
    No dobrze, dosyć już tej mojej pisaniny na dzisiaj. Pozdrawiam - Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.05.06, 07:45
    Witajcie,
    Hah, ... ale tu gwarno ...:)
    Śliczna pogoda, śliczna ... wyjechaliśmy w dzicz ... na Polesie. W przedwojennym
    filmie spotkać było można Polesia czar... jeziora,bagna , lasy liściaste ... i
    komary /wielkości wróbli, a przynajmniej robią tyle hałasu/. Prawdziwe Polesie
    zostało na Białorusi i Ukrainie ... u nas jest trochę naciągane, ale komary
    mutanty przyleciały do nas / chyba wszystkie /. Dodam , że tankowałem za 4,27
    zł/l (sic ! ) - ale słyszałem ile kosztuje litr benzyny w Egipcie – 0,40 zł/l.
    Nie można czytać spokojnie waszych opisów potraw ... . Dodam tylko / w ramach
    różnic programowych/ , że tu na lubeszczyźnie z ziemniakami / podpiekanymi ze
    smażonym boczkiem i cebulką / jada się botwinkę /taki prawie barszcz - zupę z
    liści młodych buraczków / i chłodnik / zimna zupa z sałaty ze śmietaną i cebulką
    – nie lubię /. Tutaj - „kluski” mówi się na makaron , a na szagówki mówi się
    pierogi leniwe / kultura różnego typu pierogów, zwłaszcza nadziewanych ,placków
    itp. jest znacznie wyżej rozwinieta niż u nas , ale na wschodzie to tradycja
    / poza tym szagówki wcina sie z tłuszczem i tartą bułką „na słono” / tfu!!!/.
    Kiedy ja robię „po bydgosku” wszyscy się dziwią, nawet moje dzieci. Nie wiem czy
    pisaliście o kaszce mannej z cynamonem polanej tłuszczem ? Jadało się to głównie
    w piątki, oprócz tzw. Gziki czyli ziemniaków + twaróg, śmietana i cebula.
    Słyszałem tez o tzw. „ślepym śledziu” czyli ziemniaki + śledź w śmietanie z
    cebulą. Jeśli chodzi o „słówka”to pamiętam, że babcia mówiła na placki
    ziemniaczane - „baki”, a na bułki - „zymły” - to szkopizmy oczywiscie, ale jakie
    dzisiaj swojskie. Bardzo lubię przypominać sobie stare słowa, których być może
    już dziś nikt nie używa. Przypomniala mi sie zagadka, którą jako „staroświecką”
    zadał mi kiedyś mój dziadek. „ Mo ślypty, typty, a niy mo futunta. Jest zielóne
    i skoko” - jak się domysli o co chodzi to zagadka jest łatwa ... .
    Zenku twoje sympatyczne pytania są bardzo fajne ... „blokowiska” lub
    „budżetówka” - dobrze , że Panie Ci to już wyjaśniły ... . Pytasz czy pamiętam
    słowo - „szmyrgiel” to coś do ścierania – albo kamień , albo papier ścierny –
    może się mylę. Przy okazji szmyrgla przypomniał mi się „szrober” ... pękamy ze
    śmiechu, co? . Szrober to szczotka ryżowa. No dobrze jeszcze o „słówkach”... w
    końcu to ginąca kultura ...:).
    Kiedyś, w szkole, w czasie lekcji kiedy panowała grobowa cisza , chyba nawet
    była klasówka /brr/, ktoś chciał od zewnątrz wejść do klasy . Drzwi jakoś się
    zacięły, „gość” zaczął szarpać klamką dość
    nerwowo. Nauczyciel nie reagował ... wtedy któryś z kolegów nie wytrzymał i
    wrzasnał : - feste!!! . W klasie wszyscy zaczęli się głośno śmiać. Wtedy chyba
    chodziło o to, że „ złamał” napięcie. Mnie dziś śmieszy to „słówko”... .
    Miałem napisać o języku młodzieży , napiszę później. Trochę się z Wami nie
    zgadzam ... . Nie każda „nowo-mowa” jest zła, zwłaszcza taka , która wzbogaca
    język. Mnie najbardziej odrzuca wulgarność, „handel mięsem” ... . Niestety
    pamiętam dobrze wulgaryzmy , nawet z dzieciństwa, oczywiście nie z domu ... ale
    w szkole – na przerwie i gdzie indziej często słyszało się słowa od których
    „więdły uszy”. Prawdą jest , że dziś wulgarność „wypełzła” jeszcze bardziej.
    Podam przykłady – jeden dotyczy kultury mówienia , a drugi kultury zachowania
    osób dorosłych . Mam nadzieję , że linki „wskoczą” , a Was nie obrażą.....
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
    niestety linki chyba "nie wchodzą" trzeba przenieść "ręcznie"
    video.google.com/videoplay?docid=3589797115839550879&pl=true

    video.google.com/videoplay?docid=-5621278001160090664&q=mietek&pl=true
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 07.05.06, 14:57
    Witajcie moi drodzy.
    Mirku niewiedzialem czy sie smiac czy plakac.Usmielismy sie wiec szczeze z tych
    akcji na filmach.Dziekujemy .Stwaza to nam swojski obraz i przypomina scenki z
    zycia.Jesli wylapiesz cos nowego podziel sie z nami.To naprawde wzbogaca obraz
    zycia i rozszeza horyzonty myslowe zatarte przez lata spedzone w innej
    zeczywistosci.Szmyrgiel tak jak zgadles to papier scierny.Mozna bylo tez miec
    szmyrgla na jakims punkcie haha.FESTE -to okreslenie zacheta do wiekrzego
    wysilku przy udezaniu,biciu,ciagnieniu itd.Przy tych opisach jedzonka mozna
    naprawde zglodniec.
    Olu ciesze sie ze zainteresowala Cie Australia/Brisbane.Wiem ze mamy
    ograniczony czas na buszowanie w internecie wiec to dodatkowe uznanie dla
    Ciebie.
    Ta masa wiezowcow to sa biurowce roznych wielkich kampani oraz Wiezowce z
    apartamentami mieszkalnymi w cenach od $500tysiec do kilku milionow w
    zaleznosci od metrazu.Przez Brisbane przeblywa rzeka o tej samej nazwie i to
    wlasnie nad nia stoja te wiezowce i apartamety.Kilka kilometrow kwadratowych
    poprostu zarosniete jest tymi wiezowcami.Reszta, ogromna czesc Brisbane to
    domki jednorodzinne lub segmenty jedno pietrowe.Mimo ze Australia to kraj
    demokratyczny obowiazek glosowania istnieje.$50 to srednio 2/3godziny Brutto
    pracy.Nauczycielowie dla przykladu ze stazem pracy kilka lat zarabiaja to w
    godzinie.Do chorych przyjezdrza komisja wyborcza do domu by mogl glosowac lub
    robi to wczesniej pocztowo.Ludzie chetnie ida do wyborow stojac szczegolnie
    rano w kolejkach.Decydujemy przeciesz o wlasnym losie a tego kazdy
    Australijczyk nielekcewazy.Dzien niestety mi sie konczy jutro napisze
    wiecej.Dziekuje Olu za pytania i Twoje zainteresowanie odpowiem Ci na wszystko.
    Dobranoc pozdrawiam.ZENEK
    Magda myslimy o Tobie caly czas i czekamy na Twoje posty.
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 09.05.06, 00:01
    Witam Was wszystkich troje:)
    Wpadłam tu tylko na chwilkę, żeby "podciągnąć" nas w górę, niedługo
    znaleźlibyśmy się u samego dołu a to jest niedopuszczalne:). Idę zaraz spać.
    Mirku, zazdroszczę Ci pobytu na Polesiu, są tam napewno urokliwe miejsca ...
    nawet te ogromniaste komary by mi nie przeszkadzały:).
    Jutro coś napiszę, Wy chyba zresztą też, prawda Magda?
    Pozdrawiam Was serdecznie - Ola
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 09.05.06, 13:23
    Witam Wszystkich.
    Widac ze wpadlismy w kierat pracy a na dodatek ten tydzien to az 5 dni pracy.
    Ucichlo troche u nas ale to sie zmieni jak tylko bedzie troche wiecej czasu i
    pomyslow.Olu mam to szczescie ze do pracy nie uzywam samochodu wystarczaja mi
    nogi bo blisko.Mam wiec duze oszczednosci na paliwie.Posiadanie samochodu jest
    wrecz konieczne jest on potrzebny nam jak przyslowiowe buty.Moj stojac w garazu
    bez ruszania kosztuje mnie $5=12zl dziennie liczac tylko oplaty i serwis z nim
    zwiazany.Olu do tych wiezowcow w centrum Brisbane mam 25km.Prowadzi tam
    autostrada wiec po 15 minutach gdy niema szczytu moge tam byc jesli by zaszla
    taka potrzeba.Ostatnio bylem jednak tam chyba ze 2 lata temu.Poprostu tam sie
    nie jezdzi.Cale zycie toczy sie w dzielnicach.Kazda dzielnica jest prawie
    samowystarczalna.Posiada sklepy,szkoly,kina,osrodki lekarskie i wszystko co do
    zycia potrzebne.Jesli niema czegos w jednej dzielnicy no to jest w drugiej.
    Czesto jezdzimy raczej na Gold Coast nad Ocean po wypoczynek i dlugie spacery
    na plazach.Wasze wiosenne temperatury jeszcze nie pobily moich jesiennych a
    zime mam juz blisko.Bezynka u mnie kosztuje dzisiaj $1,21=2.81zl a ropa do
    silnikow dizlowskich $1.41=3,27zl.Pozdrawiam Was cieplo. ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 14:08
    Witajcie
    ... ja tylko na chwilę - w biegu :
    „ Mo ślypty, typty, a niy mo futunta. Jest zielóne
    i skoko” - jak się domysli o co chodzi to zagadka jest łatwa ... .
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 14:10
    Aha !
    ślypty - łoczy
    typty - giry
    futunt - łogón
    Pozdrawiam
    :o ; ;)
    Mirek
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 09.05.06, 15:12
    U mnie bylaby to zielona zaba.Sa one bardzo piekne i pod ochrona.Ciekawe kto
    zgadnie.Moze jeszcze cos podpowiesz?Dobranoc.ZENEK
    Gdzie podziewaja sie nasze panie Ola i Magda!
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 15:16
    Bingo!!!
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 09.05.06, 20:24
    Witam Was serdecznie!
    Rozumiem, że wszyscy są wypoczęci, zrelaksowani po dniach wolnych. No i
    zaczęliśmy nowy tydzień, niestety długi, ale pozostało do weekendu już tylko 3
    dni:)))).
    Mirku, uśmiałam się, bo tak bardzo obrazowo przedstawiłeś, że czegoś nie
    lubisz, to "tfuu" było świetne. Przypomniałeś o botwince. Już niedługo będzie
    można robić tą zupę na obiad. U nas podaje się to z ziemniakami pure, do
    których dodaje się słoninkę z cebulką. Kaszkę manną ugotowana na gęsto i polaną
    sokiem jedliśmy na podwieczorek. U mojej koleżanki na placki ziemniaczane
    mówili "flyndze", nie mam pojęcia dlaczego:).
    Dziękuję Zenku za odpowiedzi na moje pytania odnośnie Twojego miasta. Masz
    dobrze, tak blisko do pracy, i od razu poranny spacerek.
    Jak to się pięknie czyta - "jedziemy na wypoczynek nad Ocean":), ale pewnie
    jest i tak, że chętnie przyjechalibyście do Polski (gdyby to było bliżej) by
    zobaczyć "stare kąty" i powspominać dawne czasy, prawda? Nasz kraj też jest
    piękny i ma wiele urokliwych zakątków.
    Wiecie, gdyby u nas głosowanie było obowiązkowe to może teraz "na górze"
    wyglądałoby zupełnie inaczej, hihihi strach się bać co bedzie dalej...
    Jeden z Polaków napisał wniosek do Prezydenta, że zrzeka się obywatelstwa
    polskiego ... pozostawiam bez komentarza. Powiem tylko, że nie dziwię się, że
    tak dużo młodych, wykształconych osób opuszcza nasz kraj nie widząc tutaj dla
    siebie żadnych perspektyw.
    Mirku, po wyjaśnieniu - po polsku:) rzeczywiście, to mogła być tylko żaba:).
    Narazie wysyłam tyle. Muszę obejrzeć film.
    Pozdrawiam serdecznie - Ola
    Magda, napisz chociaż parę słów:)
  • Gość: ZENEK IP: 144.138.100.* 10.05.06, 14:04
    Czesc Olu,Magdo,Mirku
    Chlodno cos w tej naszej Bydgoszczy tylko 9st w nocy ja mialem dzisiaj 12 a w
    dzien 25.Mirek kliknij na nasza szkole sp13 jest tam wiecej na temat rocznicy
    ale juz mniejszej bo tylko 50 lat.Nawet ja jestem juz starszy co mnie troche
    przytlacza.Kilka dni temu pisano ze to 60lat sp13 ale cos musiano w ostatniej
    chwili zmienic.Ciekawe co sie stalo z okresem przed i po wojennym sp13?Olu
    wspomnialas o jedzeniu.my tutaj caly czas gotujemy po polsku.Wspaniale zupki
    takie jak,pomidorowa,kapusniak,parzycha(parzbroda ze slotkiej
    kapusty),szpinak,grochowka,ogorkowa z izraelskich czsami polskich ogorkow,rosol.
    Robimy golabki,pierogi,zrazy wolowe(rolady).Robimy tez z mleka wlasny bialy
    serek i wlasna maslanke ktora mocno schlodzona pijemy ze smakiem szczegolnie w
    czasie goracego lata.Robieniem maslanki ktora jest wlasciwie dobrze
    roztrzepanym zsiadlym mlekiem zajmuje sie osobiscie ja sam.Robota bardzo dobra
    99% calej pracy robia za mnie te kochane niewidoczne bakterie ha ha.Co do
    podrozy do kraju ojczystego to znowu pojawil sie STRACH.Kiedys bano sie
    przedstawicieli poprzedniego systemu.Dzisiaj w rozmowach o podrozy turystycznej
    do polski pojawia sie strach o samych siebie.Przewija sie poczucie braku
    bezpieczenstwa osobistego,kradzieze,blokersi,karki,zapisane sciany
    domow,kamienic,blokow wszystko to dziala jak turystyczna antykoncepcja.To co
    sie widzi w telewizji lub czyta w internecie naprawde niezacheca do
    turystyki.Wogole jest jakos dziwnie, dziesiatki tysiecy wyjezdrzajacych z
    Polski tylko po to co ja tu mam na codzien i wcale nie jestem tym zachwycony a
    moze sie juz do tego tak przyzwyczailem.Sam nie wiem co otym myslec.Czy tak juz
    bedzie zawsze ze jestesmy tulaczami bo zawsze nam cos w ojczyznie niepasuje,a
    moze komus bardzo zalezy na takim wlasnie modelu panstwa ktorego obywatele maja
    wzbogacac inne nacje.Co wy o tym myslicie?Czy czujecie sie bezpiecznie
    spacerujac po zmierzchu po ulicach wlasnych osiedli.Czy potecjalni turysci tak
    zwani polonusi z ciezko zapracowanym groszem ktory chetnie wydali by we wlasnym
    kraju powinni sie niczego nie bac i poprostu odwiedzac Polske.Pytan mozna by
    mnozyc wiele, najgorsze jest jednak to ze do serc zakradla sie obawa przed
    wlasnym bliznim.Bedac 16 lat temu w Polsce nawet na mysl mi nie przyszlo cos
    takiego i czulem sie bardzo bezpiecznie.Moze wypowiecie sie na ten temat
    troszke? Mirku nie zapomnij napisac o tej mlodziezy i zargonie.
    Pozdrawiam serdecznie.ZENEK
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 10.05.06, 15:25
    Witajcie
    Tylko na chwilke.
    OLu czytalem dzisiaj Gazete Pomorska.Tematy:
    Mania komunijnego kupowania---tu raczej widac dobrobyt.
    Dlaczego az tyle za metr.---rozjasnil mi w glowie te zawilosci.
    A mlody lekarz klepie biede--- smutne ale prawdziwe.
    Mlodzi nam uciekaja---Tragedia!Rozpacz!Smutek!Zlosc! dla wszystkich.W glowie
    sie nie miesci ile sie wycierpia wyjezdrzajacy i pozostajacy na miejscu.Jeszcze
    tego nie wiedza jeszcze tego nie zaznali.
    ZENEK
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 11.05.06, 16:57
    Zenku, Mirku witam serdecznie
    Dzisiaj zadzwoniłam do Waszej Szkoły Podstawowej - do Trzynastki:).
    Rozmawiałam z panią wicedyrektor odnośnie jubileuszu szkoły. Zapytałam przede
    wszystkim, dlaczego jest to tylko 50-lecie a nie więcej. Powiedziałam, że są
    osoby które pamiętają że szkoła ta mieściła się przy ul. Nakielskiej, że
    istniała już przed II wojną. Pani dyrektor zgodziła się z tym ale wyjaśniła, że
    oni "świętują" szkołę, która powstała przy Słonecznej 13. Poza tym dodała, że
    byłoby im bardzo miło, gdybyście do nich coś napisali - również tę historię o
    której pisałeś Mirku odnośnie szkoły przy Nakielskiej - (życzenia, wspomnienia
    z pobytu w szkole, informację o sobie). Cieszyła się, że nawet z tak dalekiego
    kraju jak Australia, jest ktoś, kto wspomina i śledzi wszystko, co dotyczy
    miasta. Mirku, Zenku - mam nadzieję, że "skrobniecie" coś do swojej szkoły.
    Pewnie mają tam księgę pamiątkową, znaleźlibyście się w niej napewno że swoimi
    wspomnieniami.
    Narazie tyle. Zaraz będę miała gości więc napiszę później - obiecuję.
    Pozdrawiam - Ola
    Magda?????? Ty nas nie czytaj tylko pisz:))))). Pa
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 11.05.06, 23:16
    Witam ponownie
    Obiecałam, że jeszcze tutaj "przyjdę":), słowa dotrzymałam. Nie ma nikogo,
    cisza, rozumiem, że wszyscy ciężko pracują. Niedługo weekend, to pewnie i wpisy
    się pokażą a Ty MAGDA masz "karniaka" - liczę że napiszesz długi list:))).
    Zenku, też czytałam artykuły w Gazecie Pomorskiej o Komunii. Jest tak, jak
    napisali. Co parę lat, prezenty "komunijne" stają się coraz droższe no i
    zwiększa się kwota "w gotówce". Ja na komunię dostałam radziecki zegarek
    Viesna, w tych czasach był to "obowiązkowy prezent":). Później, na
    popołudniowej mszy w kościele, pokazywaliśmy sobie jaki kto zegarek dostał:).
    Wiecie, że do dziś pamiętam prawie wszystkie prezenty, które wtedy otrzymałam
    (komplet podręczników do IV kl., srebrne łyżeczki, parasolkę, książki i 600
    zł:)).
    Tak, nasze jedzonko jest chyba najsmaczniejsze i dlatego rozumiem Zenku że w
    Twojej rodzinie przyrządzacie polskie potrawy. Byłam w Niemczech, we Włoszech
    (tak jak Mirek mówi - tfuuu!!!), w Czechach, ostatnio na Litwie ale gdy
    wracaliśmy do Polski to zawsze żądaliśmy schabowego z kapustą białą zsmażaną:).
    W domach robimy również inne potrawy, staramy się urozmaicić, wnieść coś nowego
    ale jak zauważyłam (również rodzina i koleżanki) dzieci, małe dzieci
    najchętniej jednak jedzą nasze tradycyjne. Pamiętam, na komunii u córki (miałam
    najróżniejsze, wymyślne potrawy) moja bratanica, będąca w wieku 8 lat, spytała
    mnie: "Ciociu, czy jest coś normalnego do zjedzenia"? :)))).
    Jak czytałeś Zenku w Gazecie Pomorskiej, dużo osób wyjeżdża za granicę w
    poszukiwaniu pracy. Miałam dzisiaj właśnie gościa - męża kuzynki, który 9 m-cy
    temu wyjechał do Anglii. Ma tam pracę (stałą) ale rodzina jest tutaj, tęskni za
    krajem ale co z tego. Musi tam zostać, nie może wrócić, bo do czego? Gdzie
    znajdzie pracę?, ma 45 lat. Opowiadał, że bardzo młodzi popracują 2 m-ce i
    wracają, pobędą trochę w kraju, pieniądze się kończą i znowu szukają pracy za
    granicą. W każdej prawie rodzinie jest ktoś, kto wyjechał z kraju w
    poszukiwaniu pracy. Do czego to doprowadzi? Jakie będą nasze emerytury? A
    emerytury obecnie tych młodych?
    Wiecie, dosyć tego pesymizmu. Dzisiaj już nic nie napiszę o bezpieczeństwie -
    bo to następny, "ciężki" temat.
    Chciałam napisać coś weselszego na koniec, może jakiś kawał:)
    - Jak było na urlopie w Australii?
    - Wspaniale! Dla całej naszej rodziny było tam dosłownie wszystko. Puby dla
    mnie, sklepy dla żony, plaże dla dzieci, rekiny dla teściowej ... :)))))
    Paaaaa - Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 12.05.06, 12:06
    Witajcie
    Miło Olu, że zadzwoniłaś do szkoły, szkoda tylko, że nie zaprosiłaś pani
    Dyrektor na nasze forum. U mnie strona szkoły, którą znalazl Zenek "chodzi" źle
    ponieważ nie używam oprogramowania Microsoft'u , a strona jest tylko w wersji
    podstawowej. Zresztą wszystko tu napisałem ... . Wracając do rocznicy , uważam
    za błąd świętowanie "budynku" , nikt tak nie robi ..., a poza tym utwierdza sie
    nieprawdziwy obraz szkoły. Szkoda ... choć może są inne przyczyny takiej
    interpretacji historii, a my ich nie znamy.
    O jedzonku nie piszę z premedytacją ponieważ jest za wcześnie ...
    Emigracja ... żadna nowość... Polacy wyjeżdżali stąd conajmnej od połowy XIX
    wieku, głównie z biedy, ale także z powodu prześladowań różnego typu.
    Ważną rzeczą jest pamięć przeszłości ... . Obecnie, po zmarnowanych 17 latach
    III RP i w związku z otwarciem rynków pracy na zachodzie, ludzie masowo
    wyjeżdżają. Tu wracam pamięcią do referendum unijnego , dobrze jest przypomnieć
    sobie argumentację euroentuzjastyczną, przecież mówiło się o tym , że Polacy
    będą mogli bez przeszkód pracować w Europie ... to była zachęta.Teraz się mówi ,
    że to zminiejsza bezrobocie ... a co z demografią?. Wszystko to jest odsuwaniem
    problemów ... ciekawe z czego ZUS będzie płacił emerytury ... i tak śmiesznej
    wysokości?. Ze statystyk wynika, że wyjedzie ok 1 miliona Polaków ... ciekawe
    jak w statystykach ujmie to GUS? Nie widzę tu wpływu nowych rządów.
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 12.05.06, 15:01
    Czesc Olu i Mirku.
    Jesli czyta nas Magda to Dzien Dobry Pani nie ladnie tylko tak czytac.Trzeba
    jeszcze sie udzielac. Zapraszam!!!!SMIALO!!!
    Olu jestem pelen podziwu dla Ciebie.Dziekuje za to ze zadzwonilas.Nieomieszkam
    napisac do szkoly.Moze to zaowocuje odnalezieniem kogos z mojej klasy.Fajne
    prezety dostalas na swoja komunie.Zegarek tez byl moim mazeniem.Niestety wtedy
    nikt na to niemogl sobie pozwolic.Pamietam ze mamusia z kolezankami z jej
    zakladu pracy kupily sobie na raty zegarki(rosyjskie) dla siebie.Musial to byc
    wtedy luksus i drogi zakup.Z moich prezetow zapamietalem najbardziej ustna
    harmonike.Bylem troche muzykalny wiec ktos mi ja podarowal.Dzieki temu
    nauczylem sie grac i gram czasami dla siebie do dzisiaj.Fajny napisalas
    kawal.Tesciowe zawsze musza oberwac ha ha.O emigracji juz nie bede sie
    rozpisywal bo cos niecos na ten temat wiem i doswiadczylem i nadal
    doswiadczam.Napisze tylko ze najszczesliwsi sa Ci ktozy mieszkaja we wlasnych
    krajach,choc moze o tym nie wiedza.Na koniec i ja napisze zarcik ktory moze i
    tak juz znacie?
    Trzech rozbitkow 20 letni 40 letni 60 letni budza sie na bezludnej
    wyspie.Przecieraja oczy i widza obok swojej wysepki druga po ktorej brzegu
    przechadzaja sie piekne,atrakcyjne, wysokie o pelnych krztaltach blondynki.
    20 letni krzyczy chlopy jazda plyniemy do nich, a nato 40 letni odpowiada
    chwileczke,chwileczke moze pokiwamy do nich i one do nas przyplyna.Na to odzywa
    sie 60 letni, panowie a nie lepiej sobie tak popatrzec to przeciesz taki piekny
    widok hahaha
    Ja osobiscie zaraz bym poplyna a Ty MIREK ?hahaha
    Pozdrawiam jaknajserdeczniej wszystkich.Zenek
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 14.05.06, 12:54
    Czesc Wszystkim.
    Ojej ale tu pustynia.Co sie z wami kochaniency dzieje.
    Pogoda u was kiepska, popaduje i raczej chlodno.
    Okazja na pisanie postow do kolegi za gorami i oceanami.
    Mobilizacji jakiejs potrzeba lub nowych pomyslow?
    Piszcie co wam slina na jezyk przyniesie.
    U mnie juz za oknem ciemno.Dzis bylo jak zwykle slonecznie i 26stopni.
    Przypomnialo mi sie jak chodzilem do Wesolego Miasteczka ze przy jednej ze
    strzelnic byla taka gra na monety 50gr i 1zl.Byla to skrzynka z gwozdziowym
    torem przeszkod wszystko bylo za szklem.Monete wzocalo sie z gory wypadala
    kulka ktora z gory spadala miedzy tymi gwozdziami.Grajacy pokrecal pokretlem u
    dolu przesowajac w poprzek dolaczony do pokretla koszyczek.Jesli kulke zdolal
    zlapac do koszyka maszynka placila wielokrotnosc wzoconej monety.Takich
    maszynek juz niema.Pozdrawiam.Zenek
    koszyczek w ktory trzeba bylo zlapac spadajaca metalowa kolke.

  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 15.05.06, 14:36
    Czesc,witam,Dzien Dobry
    Dzis pogoda byla caly dzien bardzo piekna i sloneczna 11-24stopnie.Wieczorem
    sie zachmuzylo i popaduje niesmialo jakis kapusniaczek.Jest taka susza ze
    powinno lac dzien i noc przez miesiac a nie tylko siapic przez chwileczke.Jesli
    tak dalej pojdzie groza nam duze ograniczenia w uzywaniu wody.Myslalem ze
    wieczorem poczytam sobie cos milego i interesujacego od Was.Niestety mylilem
    sie.Moze jutro bede mial wiecej szczescia.Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.05.06, 14:59
    Witajcie,
    przepraszam , że się nie odzywałem ...w sobote i niedzielę wyjechaliśmy,była
    śliczna pogoda,znów na Polesie. To co pisałem o komarach jest juz nieaktualne -
    w tej chwili sa ich tam roje, coś okropnego ... i głodnego - po długiej zimie.
    Jak będa pisali o ofiarach komarów - krwiopijców ... to na pewno z Polesia.
    Teraz można zmienic tekst piosenki na "Koszmar Polesia ...". Może to opóźniony
    efekt Czernobyla ?. Poza tym z rzeczy ciekawych widziałem kąpiących i
    opalających się na plażach. O tej porze roku jest tam mało turystów - słowem
    "dzicz" ... moze nie taka jak w Australii , ale nie pamietam takich pustkowi w
    okolicy Bydgoszczy. U nas także zapowiadają gorące i suche lato ale niestety -
    krótkie. Myslę, że należy korzystac z kazdej chwili i chłonąc słońce ... .
    Teraz po odpoczynku zaczął się gorący tydzien. Na razie nie czuję zmęczenia ,
    wciąż ucieszony wiosną. Mój synek szuka w ogrodzie dżdżownic i innego paskudztwa
    ma z tym wiele radości. Złapał trzy ogromne żuki, które uwielbiaja liście
    dębowe... teraz je karmii. Serdecznie Was pozdrawiam ...
    Mirek Wiosna !!!!
    ps
    W ubiegłym tygodniu byłem w Białymstoku, tam też mają "pyszności" - kiszkę i
    babkę ziemniaczaną ... smacznościowe sprawy ... mówię Wam. Kiedy wracałem
    wycieraczki nie nadążały zmywac robactwa - to jakiś dziki wysyp...
    piszcie , piszcie !!!
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.05.06, 18:06
    Witajcie
    Dodano mapę do fotografii satelitarnej Bydgoszczy, teraz można odczytac
    nazwę ulicy
    Pozdrawiam
    Mirek

    www.maps.google.com/maps?q=bydgoszcz.poland&spn=0.092512,0.081711&hl=en
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 15.05.06, 19:39
    Dzień dobry Wszystkim!
    I już po weekendzie. Pogoda w Bydgoszczy też dopisała, więc nie było siedzenia
    przed komputerem. Wieczorem natomiast "odrabiałam zaległości" telefoniczne. Mam
    opcję w "tp" darmowe wieczory i weekendy (Zenku, to znaczy, że w dni powszednie
    od godz. 20.00 do 8.00, weekendy i święta - cały dzień - rozmawiam za darmo ze
    wszystkimi abonentami sieci telekomunikacji polskiej) więc rozmawiam godzinami
    w rodzinką i przyjaciółmi:), coś wspaniałego!!!!:).
    Nasza Bydgoszcz jest ostatnio "rozgrzebana". Remontuje się nawierzchnie ulic a
    co za tym idzie są zmiany tras autobusów, objazdy no i korki ... coś okropnego.
    Nie wiem, czy pamiętacie ulicę (kiedyś nazywała się Szeroka), obecnie kard.
    Wyszyńskiego. Jednym pasem jadą pojazdy, a obok remontowany jest drugi pas
    ruchu. Wracając dzisiaj z pracy, jadący przed nami autobus "złapał panę" a po
    chwili i w naszym strzeliła opona. Okazało się, że drogowcy pozostawili tak
    wąski pas pojazdom do ruchu, że autobusy zahaczały o świeżo położony
    krawężnik, no i tak, z kursu wypadły, jeden po drugim, 2 autobusy. Ludzie
    pytają, dlaczego takie prace nie są wykonywane nocą, kiedy jest znikomy ruch na
    drodze, tak jak np. robią to w Niemczech? Zarząd Dróg odpowiedział, że jest to
    zbyt wielki koszt, m. in. robocizna, oświetlenie i to co najlepsze - napisano,
    że drogi budowane tym sposobem wykonywane są niezbyt dokładnie. Komentarz
    redaktora był najlepszy - powiedział, że wolałby jednak jeździć drogami, które
    są budowane nocą w Niemczech:).
    Piszę to i chrupię kalarepkę. Pamiętam, jak jadłam i kalarepkę i marchewkę
    zerwaną prosto z działeczki. A truskawki, porzeczki czy agrest zerwane z
    krzaczka, nagrzane słońcem - jaki miały zapach i smak. Dzisiejsze pomidory już
    nie są takie same jak te, które rosły na działce u babci, są jakieś takie bez
    smaku.
    Kurcze, a może by tak cofnąć czas o jakieś 40 lat? Chociaż na miesiąc:):):).
    Chcielibyście?:). Hi hi hi, ale mnie naszło, no co, pomarzyć nie można?:):):).
    Zenku, napisałeś w swoim liście, żeby "pisać co nam ślina na język przyniesie",
    no to masz :). To sprawka wiosny i nadzieja że jeszcze trochę i wakacje, jakiś
    urlopik, wyjazdy, spotkania z przyjaciółmi.
    I to narazie tyle. Może później coś jeszcze dopiszę. Narazie uciekam.
    Pozdrawiam serdecznie - Ola
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 16.05.06, 00:07
    Witam ponownie!
    Miałam coś jeszcze dopisać, ale zrobiło się już bardzo późno. Więc na koniec
    jakiś humorek:
    - Pan za późno kładzie się spać, Panie Kowalski. Jeśli mogę panu coś poradzić,
    to niech pan chodzi spać razem z kurami.
    - Ja już to próbowałem, panie doktorze, ale jakoś nie mogłem utrzymać równowagi
    na tym cholernym drążku :))))))).
    Ok, już po północy, to i ja pójdę spać.
    Dobranoc i miłego dnia Wam życzę - pa - Ola
  • Gość: Witajcie, IP: 62.233.189.* 16.05.06, 06:05
    Witam,
    ...w biegu , przy porannej kawie ...
    Ola napisała o Szerokiej / Wyszyńskiego/ - nie wiem dlaczego / może z powodu A
    64/ - przypomniał mi sie Park im. Kochanowskiego. Jesli cos wspominam poza
    Jarami to właśnie to miejsce szczególnie ciepło... . Oprócz teatru, filharmonii
    i ogrodu botanicznego stoi tam sobie "Pani Tere-fere-kuku" ... i strzela z łuku
    :), niedaleko przekwitły juz magnolie... eh Bydgoszcz, Bydgoszcz ... po co ja
    się tam urodziłem, teraz muszę tęsknic ... juz nie pojadę 64.
    Miłego dnia
    Mirek
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 16.05.06, 13:37
    Witam wszystkich
    Mam dzisiaj dom pelen gosci.Dzieci zjechaly sie odwiedzic mame i tate.
    Wczoraj zona zrobila smaczny bigos z polskiej kapusty firmy Krakus to tez
    pewnie oprucz nas i bigosik ich przyciagol.Dzis wiec biore sobie wolne ale sie
    ciesze ze napisaliscie.Mirek u nas komary latem tez potrafia cnac.Jestem z
    grupy krwi "B"
    i mnie jakos omijaja ale reszta rodziny z grupa "A" obrywa na calego.Lubie byc
    w pleneze z rodzina bo to oni inkasuja ukaszenia haha.Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 16.05.06, 13:51
    witam
    ... a co z grupą "0" ?
    pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 16.05.06, 14:47
    Czesc
    Mirku pomylilem sie to miala byc grupa "O".Przepraszam.Dobranoc.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 17.05.06, 00:17
    Witam Was!
    Widzę, że i Mirka "złapała" nostalgia. Juz parę razy "wzdychałeś" :) do
    autobusu linii 64, jakieś miłe skojarzenia, wspomnienia?:). Przeciż nic nie
    stoi na przeszkodzie, byś jeszcze kiedyś (będąc w Bydgoszczy) wsiadł w autobus
    64 i przejechał się tą trasą.
    Parę dni temu szłam Al. Ossolińskich i przez plac Weyssenhoffa - przy
    Instytucie nadal rosną piękne magnolie. To była kiedyś moja droga którą szłam
    do kościoła, do Bazyliki(od roku 1971 mieszkaliśmy przy ul. Chodkiewicza). Do
    Ogrodu Botanicznego zaglądałam często, wystarczyło tylko przejść przez jezdnię.
    Miałam tam nawet swoja ulubioną ławkę na której siadałam, czytałam książkę i
    przy okazji korzystałam z promieni słonecznych:).
    Koło mojego bloku było FATO - czyli Fabryka Automatów Tokarskich. Niestety, już
    nie ma tego zakładu. Teraz w tym miejscu są Markety: As i NOMI.
    Park Kochanowskiego z naszą "Łuczniczką" jest nadal. Pamiętacie, czasami zimą
    ktoś ją ubierał, żeby nie zmarzła:):):).
    Czy chodziliście do Parku Ludowego by oglądać odbywające się w muszli
    koncertowej występy? To wszystko jeszcze jest, i muszla, i amfiteatr. Od czasu
    do czasu latem odbywają się koncerty.
    I znowu nocka mnie zastała przy pisaniu a rano problemy ze wstaniem:).
    Zasyłam pozdrowienia z chłodnej i deszczowej Bydgoszczy - Ola
    P.s. MAGDA????? :)
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 17.05.06, 04:31
    Witam Serdecznie.
    Olu no to fajna opcje telefoniczna posiadasz.Tak naprawde za darmo? Chyba musi
    byc w tym jakis haczyk.Co to jest ta opcja T.P.?Czy na zagranice tez mozna?
    Wiesz kiedys w latach 70 pracowalem na prawie samym koncu ul Chodkiewicza w
    zakladach narzedziowych. Przechodzilem lub przejezdrzalem wiec kolo Twego bloku
    codziennie.Zawsze mi sie te bloki podobaly.Gdyby jakas cyganka haha wywrozyla
    mi w tamtych latach ze bede mieszkal cwierc wieku w Australii i po uplywie tego
    czasu bede korespondowal z osoba z tego wlasnie bloku to bym napewno nieuwiezyl.
    Tak sie jednak stalo.Niesamowite.To tak jak z Mirkiem z tego samego fyrtla
    tylko z roznych lat ale przezycia bardzo podobne.Mam nadzieje ze sie kiedys
    osobiscie wszyscy spotkamy na jawie na kawie nie tylko w cyber-przestrzeni.Olu
    do Parku Ludowego oczywiscie ze chodzilem.Najczesciej jak odbywaly sie festyny
    rzucano wtedy kielbase ktora sprzedawano z samochodow.Moi rodzice i krewni
    nazywali ten park Parkiem Sztywnych bo tam chyba musial byc kiedys cmentarz ale
    niejestem pewien.Musze sie przy okazji zapytac mamusi.Rozmawialem z nia wczoraj
    i tez psioczyla na deszcz i kiepska pogode w Bydgoszczy.U mnie nadal milo i
    dosc cieplo a deszczy brak tem=13/23stopnie.Palac Mlodziezy w Parku Ludowym
    tymi oto rekami co stukaja po tych klawiszach budowalem osobiscie razem z
    innymi kolegami/kolezankami w roku70/71.Zganiano wtedy mlodzierz ponad
    podstawowa z roznych szkol na czyn takzwany spoleczny.Pomagalismy przy roznych
    pracach.W zeczywistosci staralismy sie podrywac nasze kolezanki.Fajne byly
    czasy, kolezanki jeszcz fajniejsze.Jedna nawet zaakceptowala moje zaloty i do
    dzisiejszego dnia dzieli ze mna zycie emigranta w Australii haha.Do milego
    uslyszenia.Zenek
    P.s.MAGDA??????:)
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 17.05.06, 07:02
    Zenku
    Tak, kiedyś Park Ludowy nazywali "parkiem sztywnych" - Tata mi mówił, że był
    tam cmentarz. U starszych ludzi ta nazwa dalej funkcjonuje.
    Narazie tyle, muszę uciekać już do pracy. Paaaaa
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 17.05.06, 17:23
    Witajcie
    Olu z całym szacunkiem, ale nostalgię trudno zrozumiec komuś , kto jest na miejscu.
    To trochę tak jak facet dziwi się , że jego żona jest obiektem westchnień innego
    mężczyzny ... . Co on takiego w niej widzi ? - zastanawia się. :).
    Wpadłem na chwilę , ale w związku z Parkiem Kochanowskiego i M-me Tereferekuku
    zobaczcie nieco niekonwencjonalne / wręcz perwersyjne.../ spojrzenie -
    www.bydzia.pl/galeria/kategoria.php?idt=7&idk=20
    Pamiętem, że widziałem jak ktoś "ubrał" ją w bieliznę :).
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 18.05.06, 00:37
    Witam Was jak zwykle późnym wieczorkiem
    Zenku, pytasz o tę opcję którą mam z Telekomunikacji Polskiej. Wygląda to tak,
    że płacę wyższy abonament (85 zł)i jeśli rozmawiam w zwykły dzień przed godz.
    20.00 płacę również więcej za impuls - nie powiem Ci teraz o ile więcej, nie
    wiem. Niestety nie dotyczy to rozmów zagranicznych, chociaż mam jeszcze
    dodatkową zniżkę na rozmowy zagraniczne :) - w miesiącu mogę rozmawiać za darmo
    pół godziny z zagranicą - to też taka opcja.
    Wyszliśmy z Waszego i mojego "fyrtla" a i tak są miejsca które pamiętacie.
    Napisałeś Zenku, że chodziłeś ul. Chodkiewicza do pracy. Wydaje mi się, że
    myślisz o tych 2 blokach wojskowych na początku Chodkiewicza(też mi się zawsze
    podobały), ja mieszkałam pod 15. Jest to budynek w kształcie litery U. Od
    strony ulicy mieściło się Bydgoskie Biuro Budownictwa Komunalnego a z tyłu
    były (i są) mieszkania. Punkt świetny - centrum miasta - wszędzie blisko, nie
    to co Fordon. Mieszka tam nadal Tata z moim synem.
    Wspomniałeś o czynach społecznych. Miały one również dobrą stronę - poznałeś
    tam swoją przyszłą żonę - i jak tu narzekać:))))). Pamiętam, że też brałam
    udział w takim czynie społecznym w latach 73/74, nasza klasa była w Myślęcinku.
    Porządkowaliśmy pawilony wystawowe a przy okazji zawierało się nowe znajomości
    z młodzieżą z różnych szkół. Było całkiem sympatycznie, miłe wspomnienia
    zostały.
    Obecnie Myślęcinek jest terenem rekreacyjnym. Jest tam Ogród Fauny Polskiej,
    Ogród Botaniczny, Centrum Edukacji Ekologicznej, Park Rozrywki (słabiutki) i
    Ośrodek Rekreacji Konnej. Bydgoszczanie wybierają się tam na spacery całymi
    rodzinami.
    A spotkanie nasze .... może kiedyś uda się wypić tę przysłowiową kawę :).
    Napewno byłoby miło. Poza tym Bydgoszcz zmieniła się od Twojego ostatniego
    pobytu. Kiedyś pewnie "skusicie" się na przyjazd. A tak w ogóle, nie boicie się
    latać samolotem? Tłumaczenie, że najgorszy jest pierwszy raz, jakoś do mnie nie
    dociera, mam lęk wysokości. Mam zaproszenie do Stanów ale wizja lotu przeraża
    mnie i cały czas im odmawiam:):))))). Lubię czuć ziemię pod stopami:).
    Mirku, nie tylko Wy - będąc daleko - odczuwacie nostalgię, mnie ona też
    czasami "dopada". Jest takie jedno miejsce (oddalone 40 km od Bydgoszczy) do
    którego tęsknię, z którym mam miłe wspomnienia. W sumie jest to niedaleko, tyle
    już lat minęło a ja jakoś nie mogę tam dotrzeć, a może nie chcę, może wolę
    zapamiętać to takim jakie było kiedyś ...
    Ależ się rozmarzyłam... (jestem niepoprawną romantyczką). Piękne były czasy
    naszej młodości...:).
    I znowu po północy. Jaka jest różnica czasowa Zenku między Australią a Polską?
    Wiem, powinnam sama poszukać odpowiedź na to pytanie ale nie mam czasu:). Muszę
    wreszcie iść spać:).
    Dobranoc - Ola

  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 18.05.06, 03:51
    Witam
    Wpadam tylko na chwilke.
    Olenko wczoraj napisalas ktodko przed wyjsciem do pracy byla wtedy u ciebie 7
    rano a u mnie jest wtedy dokladnie 15.00 po poludniu oczywiscie.Macie teraz
    czas letni wiec roznica jest 8 godzin.Jesli wiec dodasz do swego czasu 8 godzin
    do przodu to bedziesz miala czas wschodniego wybrzeza Australii czyli tu gdzie
    mieszkam.Zycze milego dnia.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 19.05.06, 07:02
    Witam - zginęliście gdzieś?
    Nie ma nikogo, cisza ... To ja też milczę:) ale chociaż wywinduję nas do góry.
    Dziękuję Zenku za podany czas. Ja niedawno wstałam, a Ty już niedługo pewnie
    kończysz pracę. U nas za parę godzin rozpocznie się weekend. Zapowiadają ładną
    pogodę - nareszcie :).
    Pozdrawiam serdecznie - Ola
  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 19.05.06, 15:46
    Witaj Olu,Mirku
    Przepraszam za zwloke.Nigniewaj sie Olenko i pisz nawet jak nas tu niema w
    pismie.Mysle O Tobie i Mirku wiec duchem jestem z wami.Tylko tego czasu troche
    brakuje.Trzeba go rozdzielac umiejetnie na wszystko i wszystkich.Wiecie ja mam
    jeden zegar w domu nastawiony na czas polski wiec wiem zawsze ktora u was jest
    godzina.Zrobcie to samo a bedziecie wiedziec ktora jest u mnie.To milo tak
    wiedziec co mniejwiecej robicie i czy spicie,pracujecie czy juz
    odpoczywacie.Wszystko to dzieki dodatkowemu zegarkowi-fajna zabawa i odczucie.
    Sprobujcie!
    Olu jeszcze raz o tych telefonach.Czy wykozystujesz te darmowe 30 minut
    miesiecznie na rozmowe z zagranica?Czy to jest na caly swiat lacznie z moim
    kontynetem?Moje oplaty za to ze mam linie telefoniczna to 70zl miesiecznie.Do
    tego dochodzi oplata za internet i za kazda rozmowe.Za to niema limitowanego
    czasu na rozmowy lokalne.Koszt rozmowy to tylko 55groszy i mozna rozmawiac jak
    tylko sie dlugo chce.Rozmowy na dluzsze dystanse kosztuja maksymalnie 7 zloty.
    Dzwoniac zagranice najlepiej kozystac z wykupienia karty i dzwonic przez nia.
    Koszt do Europy i USA wacha sie od 7 do 15 groszy za minute zaleznie od karty i
    kraju do ktorego sie dzwoni.Jest wiec tanio dzwonic za granice.Taniej niz na
    dlugi dustans w Australii.Sekunda rozmowy na telefonie komurkowym ktory u nas
    nazywamy MOBILE PHONE (mobail fon)w systemie przedplaty kosztuje ponad 2 grosze
    plus polaczenie 55groszy jak widac to najdrozszy system lacznosci.
    Mirku nigdy nieprzypuszczalem ze nasza LUCZNICZKA moze byc taka SEXI.Pod takimi
    katami na nia nie spogladalem haha.
    Olu latanie samolotem ja uwazam za przyjemnosc.Zadnego strachu nie odczuwam
    wrecz przeciwnie podniecenie (jesli moge uzyc tego slowa) przy starcie i
    londowaniu.Najgorsze to jest to dlugie siedzenie bez ruchu.Stopy a nawet wyzej
    naprawde puchna.Mam doswiatczenie w dlugich lotach Europa-Australia razem 3 razy
    Nieznosnie dluga podroz ale idzie wytrzymac.Jesli Ty masz lek przestrzeni no to
    jest klopot bo boisz sie juz tu na ziemi.Sama mysl o locie napawa cie
    obawami.Ja odwrotnie ciesze sie i nie moge sie doczekac kiedy juz polece.To
    chyba syndrom malego dziecka ale jeszcze mi nie przeszlo haha.Poradz sie
    lekarza sa na to tabletki w razie gdybys sie zdecydowala gdzies leciec.
    Mirek dzieki za informacje o mapach Google ja uwielbiam ogladac mapy a teraz
    dojda jeszcze ulice.Bardzo lubie geografie w podstawowce bylem bardzo dobry z
    tego przedmiotu i juz mi tak zostalo.Globus mam w glowie zapisany na stale.
    Szkoda ze nasi odpadli z EUROWIZJI inni tez przy ostatnich eliminacjach nie
    byli lepsi.
    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
    P.s
    Magda ostatni raz prosze Ciebie o skreslenie choc paru slow.Jesli nie to tylko
    zostaniesz w mojej pamieci.Pisemnie przestane Cie zachecac.Pozdrawiam Ciebie
    serdecznie osobno z duzym dopingiem do pisania.ZENEK
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.05.06, 17:55
    Witajcie
    Wreszcie koniec tygodnia ... choć będę pracował - to po pierwsze mniej , a po
    drugie nikt nie będzie mi głowy zawracał telefonami ... bywają dni , kiedy kilka
    telefonów, burzy całkowicie wcześniej zaplanowane sprawy ... bardzo tego nie lubię.
    Też mam opcję TPSA darmowe wieczory i weekendy , byłem z niej zadowolony z uwagi
    na możliwość rozmów bez ograniczeń z rodzicami ... i nie tylko. Napisałem byłem
    ... bo jakiś czas temu odwiedziła mnie dealerka z konkurencji ze znacznie lepszą
    ofertą....;(. Nie wiem Olu czy w Bydgoszczy działa konkurencja TPSA ale pewnie
    tak. Różnica polega na tym, że w tej samej cenie abonamentowej, przy niższej
    opłacie dziennej za impuls masz darmowe wieczory od 18-8 rano i oczywiście
    weekendy ... do wszystkich operatorów poza komórkowymi – tak się u nas nazywa
    mobile phones / dla Zenka /. Myslę , że szczególnie korzystne jest to, że można
    rozmawiać już od 18 tej . Oczywiście jeśli się nie nabędzie nałogu rozmawiania
    bo każda przesada źle się kończy.
    Teraz są także inne mozliwości rozmawiania przez internet – po komunikatorach
    tekstowych ( np. nazwa Gadu-Gadu bardzo uciążliwe bo zabierało ręce ) pojawiły
    się komunikatory online do rozmów. Przyznam , że w pracy często korzystam z
    takiej opcji w programie Skype – to jest super !!! . Pracuję ... i rozmawiam ze
    współpracownikiem w Warszawie oglądając na ekranie ten sam rysunek lub coś
    innego. Można do tego dołączyć webcam i widzieć się online – ale po co ? W
    pracy facjata nie ma znaczenia. Wiem że sporo ludzi używa tego do rozmów przez
    ocean. Ma to tez wadę – druga osoba musi mieć ten sam program i wiedzieć , że
    chcesz z nią rozmawiać. Myślę jednak, że to drobnostka biorąc pod uwagę fakt ,
    że oprócz słuchawek , mikrofonu i opłaty za łącze internetowe – nic się nie
    płaci. Można tez zamówić telefon internetowy i dzwonić na wszystkie numery na
    świecie za małe pieniądze – ale przyznam nie interesowałem się bliżej tą opcją
    bo po co dodawać stały koszt gdy nie jest niezbędny. Za to wspomniany Skype jest
    wręcz cudowny. Wyobraźcie sobie , że pracuję jednocześnie z kilkoma osobami „on
    line” w różnych miejscach Polski , nie muszę ich nawet znać osobiście . Wysyłają
    mi efekty swojej pracy na e-mail i to nic nie kosztuje ;) poza zapłatą za pracę
    oczywiście. Internet to niezłe cacko ... ale może też przynieść wiele złego np.
    uzależnienie ... podobno ciężkie przypadki zdarzają się coraz częściej wśród
    młodzieży ponieważ grają ze sobą na żywo całymi dniami wyłączając się zupełnie z
    „real'u” .
    Koniec tej złowrogiej propagandy ... .
    U nas jest teraz cudownie, co prawda pada deszcz od czasu do czasu ale jest
    ciepło. Wszystko to sprzyja erupcji zieleni, która o tej porze roku jest
    najwspanialsza. Wystarczy , że rano wyjzy się za okno i już chce sie żyć. Mam
    ochotę zapomnieć o zimie, chyba został mi uraz. W tym roku zima dokuczyła mi
    swoją rozlazłością pierwszy raz w życiu. Słyszałem że na północy , w Skandynawii
    ludzie chodzą zimą na specjalne sesje naświetleniowe światłem zbliżonym
    chromatyką do światła słonecznego. Ciemności powodują przygnębienie i smutek a w
    końcu depresje. Ciekawe ile takie lampy kosztują /?/ bo słyszałem że są i u nas.
    Chciałbym żeby wiosna wlokła się w tym roku w nieskończoność ...;).
    Zenku w Bydgoszczy od kilku lat wreszcie działa lotnisko cywilne ... są loty do
    Londynu, Berlina i Kopenhagi, no i do Warszawy. www.plb.pl/ Zobacz sam
    .... i leć. Myślę że najwięcej lotów z Australii jest do Londynu, ale pewnie na
    Heathrow , a stamtąd trzeba przejechać na Stansted skąd latają do nas. Piszę do
    „nas” ... ;) do Bydgoszczy oczywiście.
    Olu napisz co w dzisiejszym mieście najbardziej Ci sie podoba ... myślę o
    miejscach lub budynkach.
    Serdecznie Was pozdrawiam
    Mirek

  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 20.05.06, 02:18
    Zenku, Mirku - witam Was
    Piszę jak zwykle późną nocką ale z tą myślą, że rano mogę dłużej pospać, sobota
    jest wolnym dniem. Napisałam list w czasie pracy, był to długi list,
    nieopatrznie coś nacisnęłam i wszystko poszłooooo (nie cierpię pisać na
    laptopie).
    Mirku, za 2 tygodnie będę miała również tę opcje co Ty. Dwa dni temu zadzwoniła
    do mnie operatorka z tele 2 i zaproponowała tę usługę. Zgodziłam się, bo
    zależało mi na tym, by rozmawiać za darmo ze wszystkimi, nie tylko z tymi
    którzy mają łącze telefoniczne w telekomunikacji polskiej.
    Internet mam z osiedlowej kablówki (stałe łącze), płacę za niego 59 zł
    miesięcznie, a więc nie jest to tak wiele. A jaka wygoda.
    Skype też kiedyś miałam podłączone, ale występowały jakieś zakłócenia. Bywało
    tak, że ja słyszałam drugą osobę a tamta mnie nie i odwrotnie. Mam teraz
    najnowszy program na skypa ale nie chce mi się go instalować (lenistwo?:).
    Śmieję się, że nie chce mi się wchodzić pod biurko żeby podłaczyć słuchawki:).
    A poza tym, lubię stukać w klawiaturkę. Tak jak napisałeś Mirku, napewno jest
    to przydatne i wygodne u Ciebie w pracy,możesz omawiać wszystkie interesujące
    sprawy mając zarazem podgląd na monitorze rysunku lub hahahaha coś podobnego
    jak nasza "Bydgoska Łuczniczka":) - żartuje oczywiście:).
    Zenku, z tymi zegarami to świetny pomysł. Tylko że ja musiałabym mieć 3 zegary
    i każdy wskazywałby inny czas. Czas w Australii (u Was 8 godzin do przodu),
    czas znajomych w Ameryce (8 godzin do tyłu - Stan IDAHO) no i czas Polski. Już
    wymyśliłam, że Twój czas będzie wskazywał zegar w mikrofalówce:).
    Jeśli chodzi o te 30 bezpłatne minuty na rozmowy z zagranicą, to mam dwa
    rodzaje. Stałe z Niemcami i na pół roku (od lutego do lipca) ze Stanami (w tym
    również Kanada i Australia). W tym miesiącu już wykorzystałam, ale w czerwcu -
    jeśli będziesz miał Zenku ochotę - z przyjemnością porozmawiam z Tobą. Czy mam
    już rezerwować? :). Jest to dziwne, bo do Stanów i Kanady mogę rozmawiać na
    tel. stacjonarne i komórkowe a do Australii tylko na tel. stacjonarne
    (sprawdziłam w telekomunikacji). Tak więc widzicie, mam chyba już wszystkie
    opcje z telekomunikacji:). Nie są to takie wielkie koszty (12 zł od jednej
    opcji za 30 bezpłatnych minut).
    Jest parę miejsc w Bydgoszczy które lubię odwiedzać. Pięknie wygląda wieczorem,
    oświetlony przez stylowe lampy, Bulwar nad Brdą (okolice spichrzy). Nowością
    (chyba od 2 lat) jest chłopiec przechodzący przez rzekę. Wenecja Bydgoska i
    Wyspa Młyńska tworzą uroczy zakątek. Tam również prowadzę moich przyjezdnych
    gości. Nadal lubię stawać na znajdującym się tam moście (jak za młodych lat)
    mam wtedy wrażenie. że płynę razem ze skaskadowaną rzeką (pamiętacie chyba ten
    most i kawałek dalej spływajacą wodę po kamiennych stopniach?).
    Podobają mi się wyremontowane kamienice, domy przy Starym Rynku. Bardzo ładnie
    prezentuje się - po remoncie - budynek Sądu Okręgowego i Sądu Rejonowego przy
    Wałach Jagiellońskich. W ogóle bydgoska starówka pięknieje. Wyburzane są stare
    domy od strony Wałów Jagiellońskich i w to miejsce stawia się "plomby", które
    są dość dobrze wkomponowane w przylegające budynki. A nieco dalej, na wysokości
    ul. Szubińskiej, z wejściem od ulicy Stromej lub Pięknej powstały 3 stawy z
    uregulowanymi nabrzeżami, połączone mostkami, posadzono drzewa, krzewy - i
    jest następne miejsce do spacerów. Tak sobie właśnie pomyślałam, że następnym
    miejscem, gdzie wybiorę się na spacer będzie Wasz fyrtel (w sumie nie znam
    dobrze tej dzielnicy, tylko główne ulice).
    Na ekrany kin wchodzi film "Kod da Vinci". Książkę przeczytałam w zeszłym roku,
    teraz trzeba będzie zobaczyć wersję filmową. Tyle jest krytycznych opinii
    zarówno o książce jak i o filmie.
    U Ciebie Zenku już jest po 10.00, na mnie więc czas, idę trochę pospać:).
    Padam już na klawiaturkę. Pozdrawiam i życzę Wam miłego odpoczynku w weekend -
    Ola
    P.S. Magda, Zenek Cię dopinguje do pisania a Ty co? Nie lubisz nas?:), paaaa
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 20.05.06, 11:30
    Witajcie drodzy koledzy.
    Zaskoczyliscie mnie wspaniala dlugoscia Waszych postow.
    wpadlem tu na chwilke i mam nadzieje pozniej troche wiecej napisac.
    Od tej techniki coscie ja wymienili mam zawroty glowy.
    Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 20.05.06, 14:59
    Witajcie ponownie Olu i Mirku
    Czytalem z zaciekawieniem to wszystko na temat opcji telefonicznych i programow
    komputerowych.Macie naprawde duza wiedze.Poczulen sie jak stara
    generacja,maly,zacofany chodzacy na pieszo i to wolno po klawiszach komputera.
    Co to sie porobilo ze my troche starsi i az tak odstajemy.Bede musial chyba
    pujsc na jakis kurs zeby za wami nadazyc hahaha.Na razie jednak bede do was
    stukal na tym na czym umie.Pisanie tez ma swoje uroki,mozna sie zastanowic i
    lepiej wszystko ulozyc.Z zadzwonieniem do siebie to wspanialy pomysl i trzeba
    nad tym powaznie pomyslec jak to zrobic.Z mojej strony to nie jest drogo a Wy
    macie to nawet za darmo.Prawdziwa Ameryka w naszym kochanym kraju,i po co to
    ludzie emigruja zamiast szukac tej Ameryki w Polsce i tam tez sie uzadzac.Z
    rocznikiem mojej emigracji solidarnosciowej bylo troche inaczej.Glownym motorem
    byla szansa na wolnosc + lepsze zycie + realna mozliwosc pomocy rodzinie bo
    przelicznik walutowy dzialal wtedy w przecudowny sposob.Prawda ze przed samym
    wyjazdem na pulkach stal ocet, na zalozenie telefonu czkalo sie 10/15 lat a na
    mieszkanie w bloku 20 lat.Hyper inflacja dobijala nas wszystkich pracujacych a
    zlotowka byla waluta bananowej republiki.Teraz za to jest dokladnie odwrotnie a
    ludziska nadal wyjezdrzaja po ten slotki miod na zachod.Ludzia nie dogodzisz.
    Zamazylo mi sie pujsc do Kaskady na pierogi z serem i zupke pomidorowa i zrobie
    to po przyjezdzie w przyszlosci.Czy jeszcze gdzies w Bydgoszczy sprzedaja
    smaczne flaczki.Kiedys przy dworcu P.K.P serwowano przepyszne.Ciesze sie ze
    macie juz cieplo a Polska pieknieje w tym sloncu z dnia na dzien.Widze to w
    telewizji jest juz naprawde pieknie zielono.Tym milym akcentem pogodowym koncze
    na dzisiaj.Dobranoc pozdrawiam serdecznie.Zenek
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 21.05.06, 14:03
    Witam Olu,Mirku
    Widze ze dzisiaj odpoczywacie,a podobno u was leje.Moze Mirek pojechal znowu w
    rejony komarow by je nakarmic wlasno krwia haha.Zarloczne te ladaca prawda?
    Ola pewnie rozmawia przez telefon z krewnymi korzystajac z nowych opcji.Tylko
    ja z tesknoty za wami tu dzisiaj zagladam ale niestety na prozno.Mowie wiec wam
    dobranoc koniec dnia juz u mnie,czas na spoczynek nadchodzi, 5 dni walki przed
    nami.Do uslyszenia Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 21.05.06, 19:13
    Witam serdecznie Zenku, Mirku
    Dzisiaj niedziela. Przeznaczyłam ją na całkowite lenistwo, no nie zupełnie,
    książkę czytam ... Wczoraj byłam na długim spacerze nad Wisłą. Jak tam pięknie.
    Spokojnie płynąca Wisła, cisza, świergot ptaków, (Mirkowych komarów nie było na
    szczęście:). Pogoda też dopisała. Dzisiaj za to zrobiło się trochę chłodniej i
    padał deszcz po południu. Teraz jest 15 stopni C.
    Zenku, dostałeś zawrotu głowy od techniki. Ja też. To Mirek (jak wynika z
    listów) jest biegły w komputerach i informatyce. Mi wystarczy to co mam w
    komputerze i do każdej nowinki podchodzę z rezerwą. Boję się, że coś popsuję i
    stracę wszystkie dane. Mam kolegę w Gdyni, który czasami próbuje mnie nauczyć
    czegoś nowego, tłumacząc mi wszystko w rozmowie telefonicznej, ileż on musi
    mieć cierpliwości :). Ha ha ha kiedyś też czegoś mnie uczył, miałam poszukać
    jakiejś ikonki, która była umieszczona na górze monitora, nie mogłam znaleźć,
    wtedy powiedział - nie widzisz? no tak pewnie patrzysz za wysoko, na
    sufit ... :).
    Mam wyrzuty sumienia Zenku, że zaglądając tu wcześniej nie skreśliłam paru
    słów, nie wiedziałam, że będziesz czekał na wiadomości od nas, tym bardziej, że
    ja miałam dzisiaj dzień "nic nie robienia". Mirek napewno wypoczywa gdzieś poza
    domem. Myślisz Zenku, że znowu pojechał "do komarów"?:), zatęsknił i polubił je
    pewnie. No i na dodatek je dokarmia, dba o zwierzątka a to ważne:):):). Dobry z
    niego człowiek. Ktoś powiedział kiedyś, że ludzi poznaje się po tym, jaki mają
    stosunek do zwierząt.
    Kaskada jeszcze funkcjonuje. Dawno, bardzo dawno tam nie byłam. Ale pewnie
    jeszcze serwują tam pierogi no i pomidorówka też jest napewno. Nie gwarantuję
    jednak, że jak przyjedziesz, Kaskada będzie tam nadal. Obecnie teren obok
    został wykupiony przez naszego świetnego cukiernika Adama Sowę, który planuje
    budowę domów, kamieniczek (jeśli dobrze pamiętam), może i Kaskada zmieni
    swoje oblicze. Obecnie dużo się zmienia, czasami nie nadążam. Nie wiem
    natomiast gdzie podają dobre flaczki. Dawniej, nie jadałam tego, teraz już tak.
    Szczególnie jeśli są dobrze przyrządzone i doprawione. Wiecie co jest dobre na
    grilla. Kaszanka (te małe kiełbaski) lekko nacięta, do tego pokrojone w kostkę
    jabłuszko z cebulką i wszystko razem zawinięte w folię, pychotka.
    Jutro znowu do pracy. Ten tydzień będzie prawdopodobnie krótszy. Popracujemy
    chyba tylko do czwartku ponieważ, w związku z wizytą Papieża, piątek będzie
    dniem wolnym. Piszę chyba, bo czekamy jeszcze na decyzję "góry". Tak chciałabym
    już mieć urlop, wyjechać. Dawniej kiedy nadchodził weekend chciałam, by szybko
    minął i żebym mogła być już w pracy, teraz odwrotnie, cieszę się kiedy
    nadchodzą wolne dni - cóż wszystko przychodzi z wiekiem:). A gdyby już też była
    emeryturka - w takiej samej wysokości jak pobory (hahahahaha marzenie), to już
    niczego więcej bym nie chciała. Byłby czas dla rodziny, na spotkania, na
    wyjazdy. Niestety, jeszcze trzeba parę lat popracować.
    Rozmarzyłam się ...
    Kończę dzisiaj moje pisanie. Pozdrowienia z Waszej kochanej Bydgoszczy - Ola




  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 22.05.06, 14:29
    Witajcie Olu.Mirku
    Wyobrazcie sobie ze przed chwila byla burza i spadl mocnu deszcz.Nareszcie
    troche wody z nieba bo susze mamy okropna.Tamy w ktorych skupia sie cala woda
    dla Brisbane osiagnely juz niestety polap 30% a to bardzo alarmowy
    stan.Czytalem ze w Sydney wody maja w zapasie tylko na 2 lata i tez sie modla o
    duzo deszczow.Olu calkowicie sie z Tobo zgadzam.Ja tez nie grzebie przy
    programach jesli nie wiem co robie.Latwo cos zepsuc a potem klopot.Olenko ja
    powaznie zaczynam sie martwic o Mirka.Przestal sie odzywac.Moze zeczywiscie te
    komary wielkosci wrobli cos mu zrobily.Czeba bedzie chyba dzwonic po szpitalach
    i pytac sie czy ktos nie zglosil sie z ukaszeniami komarow wielkich jak wroble
    hahaha.Mirus gdzies Ty nam sie zgobil?Odezwij sie bo nam smutno bez
    Ciebie.Miales napisac nam o tej mlodziezy i ich slangu.Olu dzieki za przepis
    ale niestety niema tu cienkiej kaszanki tylko groba.Czy tez moze byc?Jak dlugo
    to trzeba piec w tej foli.Wiesz ja tez czasami mysle jak by to bylo dobrze byc
    juz na emeryturze.Musze jednak ciagnac az do co najmniej do 60 lat bo wtedy to
    co sie na ta emeryture uzbieralo w Australii mozna wziaz bez podatku.Emerytura
    tu u nas na malzenstwo wynosi obecnie $411 na tydzien czyli okolo 1000zlotych
    tygodniow.Mozna z teg wyzyc.Pozdrawiam Was serdecznie i kochana
    Bydgoszcz.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.05.06, 17:48
    Mirku, Zenku - witam serdecznie
    Mirku, rzeczywiście zaczynamy martwić się o Ciebie. Co się dzieje? Albo
    przedłużyłeś sobie weekend żeby nacieszyć się tymi "miłymi" zwierzątkami :)albo
    jesteś bardzo zapracowany. Myślę, że to będzie ta druga ewentualność.
    Zenku, cieszycie się z opadów deszczu. Widmo suszy napewno spędza wszystkim
    mieszkańcom Australii sen z powiek. My w Polsce tego nie znamy, nigdy
    właściwie nie doświadczyliśmy takiej suszy. Były kiedyś komunikaty o nie
    podlewaniu ogródków przydomowych, z uwagi na niskie ciśnienie wody ... ale kto
    tego przestrzegał.
    Nie wiem jak jest z tą grubą kaszanką, to powinna być kaszanka z kaszy
    gryczanej. A jak długo piec? :) wiesz, jak się piecze "na oko" :)))). Tak samo
    nasze babcie i mamy piekły różne słodkości i składniki były dobierane "na
    oko":). Może tę kaszankę piec w folii ok. 15 - 25 minut.
    Oglądam własnie "Teleekspres". W Gdańsku, na starówce, palił się dach (zawalił
    się) kościoła Św. Katarzyny. Jak mówią, jest to najstarszy kościół z XIII
    wieku, perła architektoniczna Gdańska. Na szczęście większość cennych
    eksponatów została uratowana (jest tam m.in. unikalny zespół dzwonów grających -
    72 dzwony), nie uległy zniszczeniu. W tej chwili trwa akcja dogaszania.
    Jeszcze nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Trwał remont dachu, może ktoś
    zaprószył ogień, ale strażacy nie chcą narazie wydawać żadnych opinii.
    Dzisiejszy dzień w pracy minął sympatycznie i spokojnie a jaki poniedziałek
    taki cały tydzień ;) (tak mówią). Pogoda piękna, cieplutko, niestety na jutro
    zapowiadają opady deszczu.
    W Australii mężczyźni mogą iść na emeryturę już od 60 lat? U nas od 65. Kobiety
    natomiast od 60, były nawet przymiarki, żeby zrównać wiek emerytalny kobiet i
    mężczyzn do 65 lat. Nie wyobrażam sobie tak długo pracować. Trzęsące się babcie
    za biurkami (my w ten sposób śmiejemy się z różnych pomysłów naszych
    ustawodawców).
    I to byłoby tyle. Pozdrawiam serdecznie - Ola
    P.S. Magda, Ciebie też pozdrawiam:), pa
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.05.06, 19:18
    Witajcie !
    Przepraszam , że się nie odzywałem ... weekend niepostrzeżenie zniknął , tak
    jakby diabeł pstryknął... żadnych wyjazdów nie było ... ale może nadrobię to za
    tydzień. Miło czytam , że się o mnie martwicie. Choć przyznam , że wyczuwam
    nutkę żartu ...:) , z odrobiną „kąśliwości” :o). Ładnie to tak ? Boki zrywać z
    nieobecnych ...? ... ładnie , ładnie :).
    Na poważnie - zazdroszczę Oli spacerów po uroczyskach nad Wisłą . Widziałem
    śliczne fotografie stamtąd na tym forum, na którym zamieściłem fotografie dla
    Zenka. W Lublinie jest rzeka ale daleko jej do naszej kochanej Brdy. Choć wcale
    nie dziwi mnie fakt, że nie ma tam komarów , które jak wiadomo lęgną się w
    wodzie i mokradłach. Jakiś czas temu widziałem Wisłę w Kazimierzu – jest
    nieprzeciętnie zanieczyszczona. To tu .... , a co dopiero w Fordonie. Jak w tak
    toksycznym środowisku ma się jakiekolwiek robactwo wylęgnąć ....? Zresztą
    jeśli chodzi o komary to mam sposób... - po pierwsze krwiopijcami są tylko
    samice / to już połowa z głowy / , a po drugie trzeba się nawpychać witaminy „B”
    jej nadmiar powoduje wydzielanie przez naskórek substancji , której komarzyce
    wprost nie cierpią ... i z głowy :). Na „bzyczenie” basem podobno też jest
    sposób... . Kończąc temat komarów /?/ nie każde bzyczenie oznacza trafienie... .:)!.
    Inne miejsca , które Ola opisuje - tez lubię, chętnie zobaczę co się zrobiło na
    Wałach Jagiellońskich bo pamiętam, że stare miasto z Wałów nie wyglądało
    ciekawie .... . Widziałem też na fotografiach „linoskoczka” - fajny pomysł. Z
    kolegami nie raz chodziliśmy na „jazy” przy Wyspie Młyńskiej patrzeć na wodę i
    kajakarzy. Za młynami stał jako pomnik samolot odrzutowy , ciekawe czy jeszcze
    tam jest ? Wenecja to „cudo” , z którego można zrobić perełkę tylko trzeba się
    odwrócić w stronę rzeki. Ostatnio jak byłem / jakieś 2 lata :( - temu / byliśmy
    w takiej miłej kawiarence , którą można było przejść na ul. Długą. Po stronie
    kamienic był też wykonany bulwar z barierką. We wcześniej wspomnianych młynach
    miały powstać hotele ... co się z tym dzieje Olu? Czy coś ruszyło? Zenek pisze
    o Kaskadzie całe szczęście w sensie kulinarnym bo jako budynek pasuje tam jak
    pięść do nosa. Myślę , że najlepiej było by odbudować to - co było kiedyś. W
    Gdańsku podobno odbudowano z ruin cały Długi Targ i wygląda świetnie. Parę lat
    temu widziałem wizualizacje koncepcyjne zmian – ale prawdę mówiąc wątpię żeby
    można o nich mówić , że się wpisują w charakter otoczenia – za parę lat byłaby
    znów Kaskada. Mam nadzieję , że pan Sowa / o którym pisze Ola/ będzie miał
    właściwe podejście. Najlepiej gdyby zrobił konkurs.... Inny problem stanowi
    pomnik Walki i Męczeństwa – słyszałem , że ma być przeniesiony ? . Jak myślicie
    co tam mogło by być ? . Olu wiesz coś na ten temat?
    Kaszanka – bardzo lubimy – w rozsądnych ilościach ... ale tu jada się kaszankę (
    pieczoną z cebulką i świeżym majerankiem) i z ogórkami kiszonymi – może to
    banalne ale smaczne. Z banałów - coraz bardziej „chodzi za mną” gemiza ...:).
    Na koniec o „Kodzie...” - dla mnie to element - narzędzie hodowli. Łatwo się
    domyśleć, że go nie obejrzę , zresztą tylu innych rzeczy nie robimy choć nas
    pociągają i są pewnie ciekawsze - po prostu z braku czasu . No, może jakby w
    roli głównej obsadzono ... Sharon Stone ... albo Meg Ryan prawda Zenku :D ? .
    Na poważnie to uważam ten film za „nisko ciśniętą siekierę” ... i pewnie coś w
    tym jest biorąc pod uwagę przyjęcie wygwizdaniem w Cannes.
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
    PS - Magda się nie odezwie ... myślałem że zrozumiecie. Jak pamiętam ma dwójkę
    małych dzieci ... ja czasem też, jak gibon, wieczorem wlokę za sobą po podłodze
    , ciężkie ze zmęczenia łapy - do łóżka .... i tam.... hm ... odpoczywam ...
    po prostu . (sic) lol
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.05.06, 21:29
    Witam ponownie
    Mirku, czyzbys nie miał poczucia humoru. Nie było ani nie ma żadnej złośliwości
    ani "kąśliwości" z mojej strony. Jeśli tak odczułeś, to przepraszam, już więcej
    nie pozwolę sobie na żaden żart w stosunku do Ciebie.
    W byłych młynach zbożowych miał powstać hotel. Niestety prywatny przedsiębiorca
    chyba się przeliczył z finansami, budowa i remont został wstrzymany. Teraz
    miasto stara się by coś z tym zrobić, ale koncepcja by był to hotel -
    pozostała.
    Pominik Walki i Męczeństwa wraz z otoczeniem miał być przeniesiony do Doliny
    Śmierci, później miał zostać przesunięty. W tej chwili zrobiła się cisza.
    A ja pójdę na "Kod..." i wtedy będę mogła coś powiedzieć...
    Dobranoc - Ola
    Domyślam się dlaczego Magda się nie odzywa, i to wcale nie z tego powodu co
    pisze Mirek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.05.06, 22:44
    Witam
    poczucie humoru ? .... :o) ... to po co ja te "mordki" wklejam ;)
    te "mordki" to "uśmiechy" ...pewnie wiecie? nie?
    Raczej jestem wesołym facetem ... .
    Magda się nie odzywa z tego powodu o którym piszę - z DOMU ... /pssst/.
    Ze "zmęczonymi łapami" to była prowokacja ... domowa. Pewnie tak samo jak Ty
    Olu znam powód, a przynajmniej tak myslę ... ale wystarczy się zalogować i nie
    ma powodu... ;O).
    Na dzień dobry i dobranoc wklejam dwa linki :
    Bydgoszcz : www.bydgoszcz.pl/live2/java.html
    Brisbane: www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam/
    Zenek w pracy, dzień pochmurny i pewnie będzie lało... niech leje ale z umiarem.
    Dzień dobry i Dobranoc
    Mirek ;)

  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.05.06, 00:18
    Jako, że jestem spod znaku barana - moje musi być na wierzchu:). Wiem,
    że "mordki" to uśmiechy ... ale ...ok ...
    A Wy? Spod jakiego jesteście znaku? Mirek to pewnie lew albo skorpion - hahahaha
    (sorry miałam nie żartować ale tu, w tym wypadku przyznaję bez bicia - lekka
    złośliwość).
    Dobranoc Mirku i witam Cię Zenku - dzień dobry:). Ola
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 23.05.06, 14:24
    Witam Was bardzo serdecznie OLU i MIRKU.
    Milo ze tak duzo napisaliscie.Widze ze mozna na was moi drodzy bardzo
    polegac.Fajnie jest was miec (Wasze mysli)tak na ekranie co wieczor.Dziela nas
    takie wielkie dystanse a jednak jestesmy tak blisko siebie dzieki technologi:)
    Olu ja jestem z pod znaku blizniat.Mily,serdeczny,cieply bez sekow znak zodiaku
    lubiacy takze sobie pozartowac.
    Spotkalem duzo ludzi z pod tego znaku i to sie sprawdza,acha i jeszcze jedna
    wazna sprawa.Mezczyzni z pod tego znaku to bardzo dobrzy kochankowie hihihi:))0
    Teraz troch powazniej.Olu tu takze niestety kobiety i mezczyzni moga isc na
    emeryture w wieku 65 lat.Na wczesniejsza mozna isc juz w wieku 55 lat jesli sie
    ma wlasne na to srodki i podpisze sie dokumet potwierdzajace urzedowo takie
    intecje.Tylko wtedy skladki emerytalne zostana wyplacone i opodatkowane na
    15%.Lecz pracy juz nie mozna podiac na pelen etat.Trzeba wiec miec kilkaset
    tysiecy dolarow w tych skladkach(pol miliona minimum)aby zyc z tego do konca
    swoich dni.Emerytura starcza zostaje placona w wieku 65 lat.Obecnie wladze aby
    zachecic ludzi do nie przechodzenia na wczesniejsza emeryture wprowadzily prawo
    ze jesli wytrwasz do 60 lat to te skladki emerytalne(dosc duze pieniadze)
    oszczedzane przez cale lata mozna wziaz bez jakiego kolwiek podatku.Cala forsa
    nalezy do emeryta hurrra.Wszyscy wiec chyba beda tyrac dluzej haha.Napisalem o
    Kaskadzie z moich wspomnien 69/70/71.To bylo cudo na tamte czasy.Pierwszy taki
    obiekt tego rozmiaru.U gorybyly zabawy i bale sylwestrowe.Bylo tez
    Bistro.Ludzie sie nawet chwalili ze byli w tym obiekcie na obiedzi.Super czasy
    wtedy byly.Mirku czytalem ze byla jakas akcja oczyszczania Brdy wydobyto 20 ton
    smieci.Bez kometaza.Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.05.06, 23:36
    Witam serdecznie
    Zenku, mam brata spod znaku bliźniaka:). Jest taki jak napisałeś, ale wiesz, co
    jest jego wadą - "słomiany zapał". Teraz już mniej, (jest przecież już 52
    letnim mężczyzną, wzorowym mężem i ojcem), ale jak był młody to zawsze zaczynał
    coś i nie kończył.
    Kochankiem też jest chyba dobrym, ma 4 dzieci:):).
    Powiedz, co obchodzicie w Australii, urodziny czy imieniny?
    Widzę, że czytasz artykuły z gazet w internecie o Bydgoszczy. Tak, 20 ton
    śmieci w Brdzie, to straszne. Były tam tapczany, krzesła, złom a nawet
    zabytkowa tablica urzędowa z czasów II wojny światowej - niemiecka.
    Czytałeś też pewnie o następnej atrakcji, która niedługo pojawi się w
    Bydgoszczy.
    Będzie to Mistrz Twardowski - ruchoma rzeźba ukazująca się o określonej
    godzinie (13.13 i 21.13) w oknie jednej z kamieniczek na Starym Rynku. Jestem
    ciekawa jak to wypadnie. Autor tej rzeźby to Jerzy Kędziora, ten sam, który
    stworzył nam "Przechodzącego przez rzekę".
    Wiecie, nasze miasto naprawdę robi się ładne. Na przykład na ul. Bernardyńskiej
    (myślę, że przy Mostowej również), na balustradzie mostu zawieszono kwietniki z
    kwiatami. Ładnie to wygląda. Z kolei na Wyspie Młyńskiej zostaną zbudowane trzy
    kładki przez Brdę i Młynówkę. Jak kiedyś pojawicie się w Bydgoszczy na pewno
    dostrzeżecie dużo zmian. A Kaskada ... rzeczywiście, w tamtych latach było to
    coś innego, nowego i obojętnie, czy komuś się to podoba czy nie - pewnie
    zostanie:). Mój syn miał tam studniówkę, na dole było jedzonko a na górze
    bawili się. Piękny wystrój, było sympatycznie (tak syn mówił, a ja tyle tylko,
    że na kasecie widziałam). W naszych czasach nie było jeszcze takiej techniki,
    żebyśmy mogli teraz wspominać i oglądać nasze studniówki i bale :).
    No tak, musimy wszyscy jeszcze trochę popracować, żeby odejść na zasłużoną
    emeryturę. Napewno w Australii będzie ona lepiej "wyglądała" :) niż u nas, ale
    cóż zrobić.
    Powiedz Zenku od której do której pracujesz. Czy macie jakieś przerwy np. na
    lancz (jeśli taki jest u Was). A jak pracują urzędnicy? Ile macie dni urlopu i
    czy jest on płatny? Znajomi w Stanach np. nie mają płacone za urlop - nam
    wydaje się to dziwne, ale słyszałam o tym już od wielu osób.
    Zadałam parę pytań i uciekam już spać:).
    Pozdrawiam - Ola
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 24.05.06, 07:01
    Jeszcze raz je
    Wczoraj zapomniałam napisać, zmarł Kazimierz Górski ...
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 08:48
    Witajcie,
    O emeryturze nie będę pisał bo do czasu mojej i tak ZUS padnie, wg. symulacji
    niezaleznych ośrodków wynika ,że nawet jeśli będę dużo odprowadzał to w
    najlepszym przypadku dostanę ok. 400-500 zł /miesiąc - przyznacie Suuuper wizja.
    Dziś osoby pracujące finansują swoimi składkami emerytury i renty /niskie/ ...
    biorąc pod uwagę liczne wyjazdy, zapaśc demograficzną ... i bezwład
    /doswiadczony osobiście/ ZUSu - czarno to widzę... . Lepiej samemu wkłada do
    skarpety...:). Tzw. fundusze pomijam. W Wielkiej Brytanii kolega założył firmę
    usługową - ZUS wynosi 2 funty tygodniowo / bez składki emerytalnej lub z
    minimalną/ U nas minimalny ZUS to ponad 700 zł /miesiąc/. No a jednak napisałem
    o ZUSie - szkoda słów marnotrawstwo ... i tyle.
    Jestem zodiakalną Panną /lol ;)/ ... pozostawiam to bez komentarza ... jak znam
    Olę to jutro po przeczytanu posta padnę twarzą w klawiaturę , albo Ola nic nie
    napisze ... żebym też zarył ... . Poważnie to uważam, że znaki zodiaku maja z
    nami tyle wspólnego co deszcze monsunowe w Chinach ... z wynikami kolarstwa w
    Meksyku. Natomiast przyznam , że moi Rodzice i Brat są spod znaku Bliźniąt ... i
    bardzo ich lubię. Myślę że Ola trochę niesprawiedliwie ocenia swojego Brata ...
    bo za to że ma czwórkę potomków należy mu się medal, a właściwie to jego żonie i
    jemu. To nie jest łatwe w tych czasach ... i pewnie łatwo nie mieli.
    Fajny pomysł z Twardowskim, mógłby się "trykac" z kogucikiem :). Pamiętam ,że
    był konkurs na zagospodarowanie Wyspy Młyńskiej, te kładki o których piszesz to
    skutek tego konkursu? Konkurs był ze dwa lata temu... a one już są? Bydgoszcz w
    Polsce jest miastem mało znanym i z reguły kiedy mówię , że meszka tam 380 tyś
    ludzi ludziom opadają szczęki... . Po prostu robimy za mało "dobrego" hałasu.
    Twardowski i Linoskoczek albo kładki to za mało ... . Gadżety... . Czytałem
    opinię znanego w polsce architekta - autora budynków BRE . Stwierdził, że
    Bydgoszcz ma niepowtarzalną atmosferę związaną z Brdą ... i należało by
    wykorzystac ten klimat ... urbanistycznie... . Potem czytałem replikę p.
    Wilniewczyc , w której stwierdza, że ów architekt nie ma wiedzy na temat planów
    mejskich ... i w ogóle się myli. Szkoda ... bo wydaję mi się że akurat ma rację
    autor BRE. Oczywiście to uogólnienia ... ale warto czasem posłuchac obcych bo
    maja niezależne spojrzenie.
    Fajne Wam że macie uporząkowane godziny pracy ... ja , jak już pisałem muszę
    porządkowac to sam, praca nie raz łapie mnie jeszcze ok 22 wieczorem ... i
    później. Jedno mam stałe ... wstaję codziennie o 5,30 ...:). Nawet złapałem się
    na tym , że w niedzielę , kiedy można dłużej pospac to lepiej wstac o
    "normalnej" porze bo potem dzień jest jakiś rozlazły.
    Pozdrawiam
    Mirek

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 09:37
    Witam ... to jeszcze ja...
    zapomniałem napisac o pracy urzędów w Lublinie ...:). Mam z nimi często do
    czynienia. Pewnie jest tak jak w Bydgoszczy ... 8-16 , petenci od 8-13. Ale...
    od roku inaczej jest w poniedziałek ... Urząd Miejski pracuje od 10 - 18 :)żeby
    ludzie mogli przyjśc do urzędu po pracy - bez zwalniania. Kiedy prezydent to
    wprowadzał wśród urzędników zawrzało ... potwierdzeniem słusznego oburzenia
    były kolejki petentów od 8 rano w poniedziałek...:). A dziś to ulubiony dzień
    "urzędasków" ... i jak sami mówią niedziela wieczorem jest przyjemniejsza ... .
    Sam najchętniej chodzę do UM w poniedziałek po południu ... i w piątek 14-16. Te
    dwa dni są najskuteczniejsze i nieukrywam duże znaczenie ma dobry humor
    urzędnika. A petenci? z lupą ich szuka w urzędzie w poniedziałek po 14 :).
    Spokój i cisza... . w Bydgoszczy też tak jest?
    Wracając do demografii jest czym się martwic ...
    elle.interia.pl/historia/news/id/100055064
    Pozdrawiam
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 24.05.06, 13:34
    Czesc Olu,Mirku i Wszyscy co nas czytaja.
    Najpierw o pogodzie.Dzisiaj w nocy mielismy w naszym podtropiku atak srogiej
    zimy.Przed wschodem slonca przed 7 rano bylo tylko 3 STOPNIE CIEPLA BRRRRRRRRRR.
    Musialem wskoczyc w ocieplana kurtke.W dzien bylo 22 stopnie jest sucho i
    bardzo slonecznie.Mam szczescie bo mieszkam w lini prostej od ocean okolo
    15km.Troche glebiej bo 30/40km w londzie bylo rano minus trzy stopnie.Tak ma
    byc przez pare nocy.Potem wracamy do ponad 10 stopni rankiem.W dzien jest nadal
    cieplo.W Bydgoszczy tez nie macie za cieplo wedlug tego co pisza w necie.Mirku
    kiedys wspominales ze skandynawowie zima sie doswietlaja swiatlem aby odgonic
    depresje. Tutaj w Brisbane swiatlo jest tak intesywne ze bez okularow
    slonecznych trodno bylo by wytrzymac.Teraz zima swiatlo wydaje mi sie jest
    jeszcze ostrzejsze strasznie razi w oczy.Z witamina "B" miales racje odstrasza
    ona komary.Problem jest taki ze nalezy ja zazywac przez dwa tygodnie przed
    wyjazdem w rejony komaro nosne.Tutaj stosuja to niektozy ludzie udajac sie do
    buszu na dluzszy czas. Reszta poprostu daje sie obrzerac i spryskuje skore
    chemikaliami aby je odstraszyc.Ukaszenia komarow w polnocnym Queenslandzie mogo
    zakonczyc sie dluga przewlekla choroba objawiajaca sie goraczka i innymi
    doleglosciami.Trzeba poprostu uwazac.Olu jak to fajnie ze nasza Bydgoszcz
    pieknieje bede mial wiec co do podziwiania gdy juz tam przyjade.Co za zbieg
    okolicznosci moja fajna siostrzyczka jest z pod Twojeg znaku Olu,a moj brat
    jest spod znaku Mirka i wszyscy tez sie lubimy.Cos w tych znakach musi jednak
    byc haha.Blizniaki to fajne znaki!!Ja jestem wiec w wieku Twojego brata Olu ale
    mam tylko dwoje doroslych juz dzieci.Teraz troche o emeryturach.
    Pracodawcy zobowiazani sa prawem wplacania 9%od zarobkow pracownika na tak zwany
    fundusz emerytalny "SUPERANNUATION".Tych funduszow jest cala masa zaleznie od
    galezi gospodarki.Pracownik moze ale nie musi doplacac do tego z wlasnej placy
    kilka procent.Przez to bedzie mial wiecej na starosc.Jesli doplaca sie
    dobrowolnie to wladz daje w nagrode do tego doplaty idace w setki dolarow
    rocznie (do $1500).Sa tez zwiazane z tym ulgi podatkowe.Urlop platne to w
    Australii cztery tygodnie rocznie a do tego extra bonus w wysokosci 17,5%
    wyplaty urlopowej.Po dziesieciu latach pracy w tym samym miejscu kazdemu
    pracownikowi przysloguje extra 3 miesieczny urlop (wysloga lat).Wlasnie ja
    osiagne ten przywilej w przyszlym roku.Przeto zastanawiam sie nad wakacjami w
    kochanej ojczyznie.Przerwy w pracy to platna przerwa sniadaniowa 15 minut,oraz
    nieplatna przerwa obiadowa "LUNCH" 30 lub 60 minut.Tydzien pracy w Australii
    wynosi 38 godzin tygodniowo wszystkie week-endy sa wolne.Urzednicy pracuja od 9
    do 5 po poludniu.Dzien pracy wynosi 8 godzin cokolwiek ponad to to juz
    nadgodziny.Mirku masz racje ze Bydgoszcz jest malo znana.Trzeba by ja wiecej
    reklamowac.To piekne miasto nawet Irena Santor spiewala piosenke o zielonej
    Bydgosaczy.Ci co byli w Bydgoszczy zawsze wspominali jedna ceche ze jest bardzo
    duzo zieleni.Pozatym niewiele wiecej pamietali.Jak ja tutaj wymieniam nazwe
    Naszego Miasta BYDGOSZCZ to Australijczycy zachodza w glowe nad trudnoscia w
    wypowiedzeniu tej nazwy szczegolnie "SZ" "CZ".Im to strasznie syczy i maja
    wielkie trodnosci a wymowa.Jutro wielki dzien poczatek wizyty Papierza.Czy
    macie wolny piatek?Czy dotyczy to calego kraju?Pozdrawiam serdecznie.Zenek
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 24.05.06, 14:17
    Witam
    Wpadam tu jeszcze na chwilke.
    Olu w Australii obchodzi sie tylko urodziny.Cos takiego jak imieniny nie
    istnieje.Kalendarze so wiec bez imion w przeciwienstwie do naszych polskich.Jak
    im tutaj mowie i pokazuje Polski kaledarz to sa raczej mile
    zadziwieni.Pochwalaja pomysl.My Polacy mamy piekne imiona i przedewszystkim
    tradycyjne.Oni tutaj maja wiele takich imion wymyslonych z powietrza lub
    kapelusza.Na przyklad pisze fonetycznie-Samara,Celika,Melita,Dzet,Harli,Amba,itd
    Maja bardzo duzo imion tradycyjnych ale te wymyslne zalewaja jezyk angielski.
    Mirku wracajac jeszcze na chwilke do naszej BRDY to ja w niej w latach 60tych
    lowilem mase uklejek braly na kulki kulane z ciasta z maki.Najlepiej braly w
    miejscach gdzie rury wyzucaly miejskie scieki.Brania byly ostre i jedno po
    drugim.Lapalismy je dla sportu byly dosc dlugie ale watle oczywiscie nie
    jedlismy tych uklejek.Brda juz wtedy byla niezle zanieczyszczana.Dobranoc.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 19:53
    Witajcie,
    Brda nie była czysta w Bydgoszczy - za to w Smukale była super ...
    Pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 24.05.06, 23:10
    Witam Was serdecznie
    Narazie tylko na chwilkę, jutro napiszę list. Dzisiaj przez cały prawie wieczór
    nie miałam połączenia z internetem. Dopiero teraz. Obiecałam sobie, że położę
    się wcześniej spać.
    Pa - Ola
    P.S. Mirku, do znaków zodiaku napewno wrócę :))))))))
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 23:20
    Witam
    Wiem.... że wrócisz do znaków zodiaku ... mam nadzieję, że potem jakoś się
    pozbieram ...:)
    Miłego dnia ... Zenek w ciepłej kurtce :0 !
    Piszcie coś o Bydgoszczy bo "emerytury" ... to smutny dla mnie temat...
    M.
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 07:02
    Witam z ranka na sekundkę
    Mirku, kiedy czytam Twoje obawy co do moich wypowiedzi o znakach - serdecznie
    się śmieję. Pozbierasz, się, pozbierasz:)))))))))))). W wolnej chwili możecie
    poczytać
    www.horoskop.parapsycholog.com.pl/
    Muszę zmykać już do pracy. Pa - Ola
  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 25.05.06, 13:38
    Witam jaknajserdeczniej Ole i Mirka.
    Mam zaszczyt wiec rozpoczac trzecia setke na naszym forum.Niezle nam idzie
    szczegolnie dzieki Olence, druga setke skonczylismy w oszalamiajacym
    tempie.Ciekawe co przyniesie nam nastepna trzecia strona.Moze jeszcze ktos sie
    do nas dolaczy.Olu bardzo ciekawy ten adres co nam podalas,i duzo w tym prawdy
    a takze chybionych okreslen.Dziekuje.Oglondalem na zywo na TV POLONIA przylot
    papierza do Warszawy.Ujmuje nas wszystkich za serca kiedy mowi po polsku.Ma
    taki mily akcent do ktorego ja juz sie tak przyzwyczailem ze mam wrazenie ze
    slucham go od bardzo dawna.Jezyki jednak bardzo zblizaja ludzi i
    narody.Bedziemy teraz mogli ogladac i towazyszyc mu w tej wizycie przez pare
    dni.Ja zas mam okazje poogladac sobie miasta i plener kraju ojczystego,oraz
    duzo twazy moich rodakow.Na codzien przeciesz tego niewidze wiec jest to dla
    mnie nielada gradka i okazja.Troche chlodno bylo w Warszawie i wietrznie.W
    Brisbane ocieplilo sie troche w nocy a dnie so piekne i cieple.Olu wczoraj
    zapomnialem jeszcze dopisac ze kazdemu pracownikowi przysluguja dni chorobowe
    na ktore nie potrzeba miec zaswiadczenia lekarskiego.Poprostu dzwoni sie do
    pracodawcy i mowi sie ze dzis nie przyjde bo sie zle czuje,koniec kropka.Tych
    wolnych dni zalezy od galezi gospodarki jest w roku 8,10.Ja mam akurat 10 dni
    chorobowych ktore jesli nie wykozystam przechodza na nastepny rok.Jestem
    jeszcze zdrowy jak ryba wiec nie biore chorobowego prawie wcale.Przez 10 lat
    uzbieralem juz blisko 500 godzin.Wiec jak by jakas choroba mnie napadla to mam
    z czego czerpac.Niebezpieczenstwo tkwi jednak w tym ze w wypadku zwolnienia lub
    redukcji te godziny chorobowe ktore sie akumulowalo po prostu przepadaja.No ale
    kto by chcial zwolnic takiego pracownika ktory nie choruje haha.Trwaja tez
    rokowania i moze w przyszlosci te chorobowe mozna bedzie zamienic w polowie na
    dodatkowy urlop lub dostac za nie wynagrodzenie.Pozyjemy to zobaczymy czy cos
    takiego wejdzie kiedys w zycie,sa tez tacy pracownicy ktozy wybieeaja wszystkie
    dni przyslugojacego chorobowego w roku.My Polacy mamy tu inna etyke pracy i nie
    naduzywamy tej dobroci i przywileju.Pozdrawiam was mocno.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 25.05.06, 16:59
    Wiedziałem...wiedziałem....pac,pac,pac!!!
    pozdrawiam
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 20:05
    Witam Was moi drodzy
    Jestem tak do tyłu z pisaniem, że napewno coś pominę, ale musicie wybaczyć.
    Tyle ostatnio pisaliście, że pewnie wszystkiego nie ogarnę. Cieszę się, że mamy
    rozpoczętą następną setkę postów. To miłe Zenku, że uważasz, że jest to też
    moja zasługa - może taka maleńka, maciupeńka, co Mirku?:). Naprawdę śmieję się
    serdecznie, kiedy Mirek pisze o swoich obawach, z jakim znowu komentarzem
    wyskoczę:). Jestem grzeczna, nie komentuję. Chyba nie jest tak źle? A na
    poważnie, pracowałam przeszło 20 lat z kolegą który był spod znaku panny -
    wspaniały człowiek, człowiek przez duże C, pracowity, dokładny, życzliwy dla
    wszystkich, wesoły ... ojej kartki by nie starczyło. Tak więc PANNY to
    wspaniali ludzie. Zenku BLIŹNIACY też:). Pewnie miałeś Zenku albo będziesz miał
    teraz urodziny. Mój brat (no popatrz jesteście w tym samym wieku) będzie miał
    urodziny 28 maja. Co do horoskopów wiem, że nie wszystko się zgadza (albo my
    się nie zgadzamy) ale część napewno, to było tylko tak, dla zabawy:).
    Temat naszych przyszłych emerytur, naszych to znaczy w Polsce, rzeczywiście nie
    przedstawia się różowo, dlatego przyznaję rację Mirkowi i nie będziemy już
    tego roztrząsać. Widzisz jaka jestem zgodna - "do rany przyłóż" :).
    Kładki na Wyspie Młyńskiej dopiero będą budowane. Mają być ukończone na jesień,
    jeśli dobrze pamiętam. A czy był rozpisany konkurs, tego niestety nie wiem.
    Pisaliście o urzędach i urzędnikach. W moim "zakładzie" pracujemy od 7.30 do
    15.30, we wtorki od 8.00 do 16.00. I jest podobnie jak pisze Mirek. W
    tych "wydłużonych wtorkach" po 15.00 już nie uświadczysz żadnego interesanta.
    Ludzie wolą załatwiać swoje sprawy w godzinach pracy. A urzędnicy? Są
    rzeczywiście różni, ale i interesanci również. Na szczęście ja nie mam wielkich
    problemów. Moi interesanci są inni od tych, którzy wędrują po korytarzach. W
    sumie, jak poczytałam posty Mirka, to jego też mogłabym "załatwić", gdyby
    chciał pełnić pewną funkcję. Hi hi hi Mirek pewnie nie chciałby żebym
    go "załatwiała", ale inni nie skarżą się:).
    Jutro jednak idziemy do pracy. Wolne mają wszystkie szkoły i administracja
    państwowa, Magda chyba też ma wolne:). Papież przyjechał do Polski. Zerkam w
    tv. Nowego Papieża bardzo szybko wszyscy chyba zaakceptowali. Jego głos ma coś
    w sobie, przykuwa uwagę. A jak pięknie mówi po polsku. W telewizji pokazywali
    jak fonetycznie ma pisane w języku polskim teksty. Świetnie.
    Boże, 3-miesięczny urlop .... też bym tak chciała. A do tego to "chorobowe"
    Wasze, bez zwolnień od lekarza .. coś nie do pojęcia. Świetnie Zenku, że nie
    chorujesz i nazbierałeś sobie tyle godzin. Ja podobnie, narazie zdrowie
    dopisuje, ale jak hmmm .... Mirek będzie mnie tak "prześladował" :) wpadnę
    w "czarną rozpacz" i choroba gotowa. Mirku .... zlituj się. TO NIE BYŁO
    ZŁOŚLIWIE!!!! to tak ... hahaha dla wesołości (jak by powiedział Pawlak do
    Kargula - "to dla zdrowotności").
    Ok, dosyć tych głupotek.
    Dzisiaj w "Gazecie Pomorskiej" jest malutki komunikat o Jubileuszu w Waszej 13.
    Przepiszę Wam troszeczkę tekstu:
    Zlot "trzynastki"
    Szkoła Podst. nr 13 obchodzi swoje 50. urodziny. Uroczystości odbędą się za dwa
    tygodnie. Uczniowie i grono pedagogiczne SP nr 13 zapraszają absolwentów i
    sympatyków placówki na obchody 50-lecia "trzynastki". Odbędą się one 9 czerwca
    br. Chętni do udziału w zjeździe absolwentów winni uiścić opłatę wpisową ...
    Program obchodów znajduje się na stronach internetowych:
    www.zs29bydgoszcz.republika.pl".
    Macie napewno ten adres, bo już wcześniej tam zaglądaliście.
    Co jeszcze z ciekawostek bydgoskich. Są plany, by "Bydgoski Londynek" - ul.
    Pomorska i Chocimska -(cieszący się obecnie niezbyt dobrą sławą) przekształcić
    w miasteczko studenckie. Osiedle to leży niedaleko terenów, które w przyszłości
    ma przejąć Uniwersytet Kazimierza Wielkiego przy Chodkiewicza.
    Mirku, Ty napewno wiesz, co to znaczy "zabudowa szachulcowa". Taką właśnie
    zabudową charakteryzuje się Londynek.
    Ok, przestaję już Was przynudzać. Na dzisiaj chyba wystarczy.
    Naprawdę bardzo Was lubię - hihihi ale mnie naszło - i cieszę się, że możemy
    sobie porozmawiać w ten sposób.
    W tej chwili jest 11 stopni C, niebo zachmurzone. Zapowiadaja na jutro opady
    deszczu, szkoda, że taką brzydką mamy pogodę, kiedy odwiedza nas Papież.
    Pozdrawiam serdecznie - Ola.

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 25.05.06, 21:25
    Witajcie
    Wiecie nasze posty przypominają mi pewien dowcip żydowski :
    Jojne Fritzblum nazwał Rozenkrantza zlodziejem ....
    Rozenkrantz poszedł do rebego na skargę i sąd rabinacki wezwał Jojnego przed swoje
    oblicze , a po rozprawie nakazał mu odwołać twierdzenie, że „Rozenkrantz jest
    złodziejem”
    Jojne z wielkim bólem i ociąganiem w końcu wydusił z siebie „ Srul Rozenkrantz
    nie jest złodziejem?” / w trybie pytania / . Oburzony rebe zganił Jojnego –
    przecież miałeś odwołać!!!!
    Na to Jojne odpowiada :- no tak ja się umawiałem na tekst , a nie na
    „muzyczkie”!!! /brzmienie/
    Tak samo trudno przekazać nam to co w rozmowie ma duże znaczenie ponieważ
    „dopisujemy” swoją muzyczkę ... :). Pewnie dlatego Olu myślisz że się złoszczę
    ...:). A może w pisaniu to właśnie ma sens... .?
    Znam Londynek ... i myslę, że kampus ma tam sens , urocze miejsce. Muszę dziś
    kończyć , czasem patrzę jak na „mrozie” trzymają się Zenka palmy... . A Olu ...
    jaką funkcję miałbym pełnić...:)?
    Posdrafiam fas serdetchnye.... ;)
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 21:29
    Jakoś nie mogę się z Wami rozstać:). W sobotę, jeśli pogoda dopisze, mam
    zaplanowany spacer na Jary - tak Wasze Jary. Ale najpierw odwiedzę na
    tamtejszym cmentarzu moją Babcię.
    Może macie jakieś życzenia, mówię o fotkach. Mogłabym zrobić parę zdjęć. Gdzie
    sobie życzycie? Czekam:).
    Mirku, wyczytałam, że mieszkałeś najpierw przy Koszarowej. Mieszkała przy tej
    ulicy moja koleżanka, pod 10.
    Teraz naprawdę juz znikam, paaaaaaaa - Ola
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 21:35
    Mirku, tutaj nie mogę Ci napisać o funkcji jaką mógłbyś pełnić. Jest to forum
    ogólne. Może kiedyś ... pa
  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 26.05.06, 13:55
    Czesc Olu,Mirku
    Ogladajac wizyte papierza w Polsce trodno nie zauwazyc podniesionego nastroju i
    radosci szczegolnie gdy papierz mowi po Polsku.Duma mnie rozpiera jak widze te
    Polska serdecznosc i radosc z tej wizyty.Szkoda ze tutaj prawie nic na ten temat
    sie nie mowi ani nie pisze.Zwykli ludzie nic a nic o tej wizycie nie wiedza.W
    Brisbanskiej gazeci znalazlem informacje ze zdieciem papierza dopiero na 28
    stronie.Artykul troche maly i zagubiony posrod reklam i innych artykulow.Jest
    tu duza mieszanina religi.Nie tak jak w Polsce gdzie katolicyzm jest glowna
    religia.Dla mnie najwazniejsze ze widze Polske i otoczenie na zywo.
    Olenko gdybys sie na Jary wybrala a niesprawiloby Ci klopotu zawitanie na ulice
    Kotowicza to mam prosbe.Jesli mozesz sfotografowac dom numer 7 oraz dwa domy na
    przeciwko od 7demki to bardzo o to prosze.To okolice mego besposredniego
    dziecinstwa lata 50 i 60siate.Jesli jednak masz obawy bo moze nie wypada tak
    celowac w cudze domy to nie zawracaj sobie ta sprawa glowy.Przy najblizszych
    odwiedzinach w przyszlosci i tak odwiedze te strony.Dziekuje za przepisanie
    artykulu o jubileuszu sp 13.Drodzy moi ten week-end bede mial troche zajety
    wiec niewiem jak to bedzie z moim pisaniem postow do was.Prosze wiec o
    zrozumienie i cierpliwosc.Jak tylko bede mogl to napewno napisze.Teraz
    pozdrawiam was bardzo serdecznie do uslyszenia.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.05.06, 23:16
    Witam Zenku i Mirku
    Od razu widać, że zaczął się już weekend. Pogoda fatalna, zrobiło się
    zimno, "popaduje" deszcz, jak to mówią niektórzy - pogoda barowa:). Zenku,
    jeśli tylko nie będzie padało, to obiecuję, że zrobię fotki domów o które
    prosiłeś. Tylko później będę musiała nauczyć się "wkleić" te zdjęcia na
    stronkę, którą Mirek dla Ciebie założył. Zobaczymy.
    Wiecie, w Bydgoszczy ma stanąć pomnik Kazimierza Wielkiego. Trwa dyskusja w
    którym miejscu. Obecnie są trzy propozycje:
    1. Przy Wałach Jagiellońskich, niedaleko resztek murów obronnych.
    2. Na Placu Teatralnym (jest tam skwerek na p-ko ul. Focha - dawna Armii
    Czerwonej.
    3. Na pl. Weyssenhoffa.
    Z uwagi na to, że nasze "kochane" władze nie mogą dojść do porozumienia, ktoś
    podał świetny pomysł hahahahaha - postawić pomnik na kółkach i przestawiać, tam
    gdzie będzie taka potrzeba:))))).
    A swoją drogą, jeśli wejdziecie na stronkę poniżej i przeczytacie o jego
    kochankach, to ciarki przechodzą. Wejdźcie na - Kochanki króla.
    pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_III_Wielki#Kochanki_kr.C3.B3la
    To tyle na dzisiaj. Zenku, nie przejmuj się postami. Piszemy wtedy kiedy możemy.
    Miłego weekendu i do zobaczenia - Ola
    P.s. Chciałam jeszcze dodać coś o bzykajacych zwierzątkach, ale dałam sobie po
    łapach:) i na tym koniec. :))))
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.05.06, 23:26
    I jeszcze ta stronka:
    piastowie.kei.pl/piast/zach.htm
    Jest przejrzyściej opisana
    Pa
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 00:15
    Witajcie,
    Z trafnych domysłów Oli i ... braku czasu Zenka w weekend, wynika, że Zenek ma
    święto :)?.
    Jeśli tak to życzę Ci Bratku żebyś wygrał na loterii ... i o emeryturze za
    młodu nie marzył. Reszta reszta to drobnostki .... :) np. zdrowie i podróże .
    Słyszałem takie określenie : – Polacy nie mówią tylko szeleszczą ... .
    Przypomniało mi się to przy okazji zenkowej „Bidkoshtshi”. Pewnie dlatego Niemcy
    wymyślili Bromberg ? Nasze miasto posiada śliczną nieprzyzwoicie
    „szeleszczącą” nazwę , a nie jak to cynamonowe miasto „obok” ...:)).
    O... pojawił się post Oli...:) ... jeszcze dymi.... / resztę pominę :) żeby nie
    oberwać po łapach....;) /
    Rzeczywiście widziałem ciężkie chmury nad Staym Rynkiem ...
    / kamery.mpi.pl/php/index.php / nie było sensu wybierać się na Jary.
    Co do pomnika Kazimierza Wielkiego to wszystkie lokalizacje , które wymieniłaś
    wydają mi się „na wpych”.Wiecie gdzie kiedyś był zamek ? - przy Szlaku Kujawskim
    i przeprawie przez Brdę czyli w pobliżu Mostu Bernardyńskiego ... . Jadąc od
    „Komitetu Partii” , od ronda „XXX lecia” za mostem po prawej stronie. Gdyby
    był na podwyższeniu i oświetlony ? Co wy na to ? To jest miejsce po zamczysku i
    widoczne dla przejeżdżających czyli miejsce jest „znaczące”. Może przy okazji
    kawałek murów by się wydobyło. Inne miejsca są do niczego i tylko ciekawscy tam
    trafią... .
    Natomiast biorąc pod uwagę temperament władcy ... na pewno nie należy go stawiać
    w Parku Kochanowskiego w pobliżu „Łuczniczki” . Potem nikt ich nie znajdzie :))).
    W Lublinie był /i jest nadal .../ problem z pomnikiem Piłsudskiego na koniu .
    Długie debaty zdawały się nie mieć końca , a 11 listopada się zbliżał .... W
    końcu prezydent wbrew opinii konserwatora postawił pomnik „nietrwale związany z
    gruntem” , oddzielony folią i niezamocowany. Powstała samowola nietrwała ... i
    kłótnie do dziś. Przypomina to pomysł z kółkami.
    Pozdrawiam
    Dzień dobry / Brisbaner /i dobranoc /Fordon/ ...
    Mirek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.05.06, 01:13
    Przed pójściem spać raz jeszcze zajrzałam i jest!!! Jest post Mirka, który mnie
    rozbawił. Ha ha ha Łuczniczka i Kazimierz Wielki ... świetne.

    Zenek zawsze odpowiadał na moje pytania, na to jedno nie odpowiedział, czyżby
    nie dość że bliźniak jak mój brat, obchodził również w tym samym czasie
    urodziny? Pewnie tak jest.
    ZENKU - Dużo szczęścia i radości
    Pięknych, pełnych słońca dni
    W oczach uśmiechu młodości
    Przesyłam Ci
    bo "... dziś są Twoje urodziny ..."

    Toruń - "cynamonowe" miasto. U nas ostatnio mówi się "piernikowe" miasto.
    Mirku, na Jary wybieram się dopiero dzisiaj, może pogoda dopisze i będę mogła
    zrobić parę fotek.
    Nie bardzo wiem, gdzie Ty byś umiejscowił pomnik, czy zaraz za mostem
    Bernardyńskim, przed Szpitalem Zakaźnym?
    To już moje ostatnie pa:) - Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 09:02
    Witajcie
    Miejsce pomnika Króla Kazika ... posłużę się moim ulubionym autobusem linii 64.
    Załóżmy , że jedzie od ronda w kierunku Kujawskiej ...przejeżdża przez most
    i...już- po prawej stronie jest super miejsce.
    Albo jeszcze inaczej - chodziło mi o miejsce za mostem po prawej stronie , po
    tej gdzie /przynajmniej kiedyś był / ZUS i są budynki BRE. Oczywiście bliżej
    mostu i powyżej jego płyty .
    Pozdrawiam
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.05.06, 11:55
    A to tam sobie upatrzyłeś to miejsce Mirku, teraz już wiem. Tam nadal jest ZUS.
    Z tamtego postu - przynjmniej ja tak zrozumiałam, widocznie niezbyt dokładnie
    przeczytałam - jechałam od Kujawskiej w stronę Ronda Jagiellonów:).
    Powiem Ci, że jednak wiele osób - ja również -optuje za pomnikiem przy Starówce
    to znaczy przy Wałach Jagiellońskich. A niech tam stoi i patrzy gdzie znalazłby
    się, po osądzeniu jego niecnego uczynku:).
    Niebo zachmurzone a ja za chwilkę wybieram się na spacerek na Wasze Jary.
    Pozdrowienia - Ola
  • Gość: Ola IP: 83.238.70.* 27.05.06, 21:43
    Witam wieczorkiem
    Fotki zrobione. Przeszło 60:). Nie dam rady ich "wkleić" w Twoją stronkę Zenku,
    podaję swój adres e-mail i bardzo proszę, napiszcie do mnie a ja wyślę zdjęcia
    bezpośrednio do Was.
    Mój adres:
    ola.bydg@wp.pl
    Zenku, Twój dom sfotografowałam, jest tam parę ujęć, domy naprzeciwko (bliźniak)
    również. Byłam w Waszej szkole, to znaczy na zewnątrz, też jest parę fotek.
    Rozmawiałam z dozorcą - bardzo sympatyczny pan, który potwierdził, że kiedyś
    rzeczywiście "13" była na Nakielskiej. Pamięta ją. Zagadałby nas. Na naszą
    uwagę, że szkoła z zewnątrz prezentuje się niezbyt okazale, powiedział, że
    niestety wszystko rozbija sie o fundusze, ale wewnątrz wszystko wygląda
    inaczej, jest ładnie, ma bogaty wystrój itd.
    Mirku, masz fotki swojego ulubionego autobusu 64:).
    Byłam w Parku Księżycowym (też macie stamtąd fotki), na Waszych ulicach, tam
    gdzie biegaliście (starałam się robić zdjęcia starszych domów, może będziecie
    pamietać) no i zrobiłam zdjęcia drzew morwowych przy cmentarzu:).
    Ten list piszę od kuzynki, bo u niej dzisiaj śpię.
    Pozdrawiam serdecznie - Ola
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 23:25
    Witajcie
    Olu, wykonałaś kawał dobrej roboty ... pomysł z mailem jest ... szatański
    poniekąd;) może Magda się do Ciebie odezwie ? Zenek z radości chyba ... no sam
    nie wiem co zrobi... :). Szkoła pewnie wygląda tak samo jak kiedyś , w czasie
    kiedy do niej chodziłem - taka rózowa ...
    A co będzie z forum ?
    Pozdrawiam
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 23:28
    A ... no właśnie ... podobnie jak Ola podaję maila ... m.bydg@wp.pl ;)!
    A co będzie ... z forum?
  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 28.05.06, 11:40
    Witam serdecznie Olenko i Mirku!!!
    Milo was tu widziec na naszym forum.Podziwiam odwage i bezposredniosc.
    Trzecia strona przyniosla nam totalna rewolucje w przekazywaniu informacji.
    Bardzo sie z tego ciesze.Zgadzam sie z Mirkiem w 100% ze Ola wykonala wspaniala
    prace jadac w odwiedziny w nasze stare katy,i robiac tak wiele zdiec.Jestem ich
    bardzo ciekaw.Bardzo Tobie Olenko za ten wspanialy gest DZIEKUJE.Mirku sp13 za
    moich czasow miala raczej kolor szarego tynku.Teraz tez cisnie mi sie pytanie
    na usta co dalej z tym naszym forum?Mysle jednak ze przyszlosc przyniesie sama
    rozwiazanie.Pozdrawiam was bardzo cieplo i serdecznie.28/5/06/ZENEK/
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 15:33
    Witajcie:):):)
    Dopiero wróciłam. Za chwilkę powysyłam do Was zdjęcia (dzięki za listy z
    adresami, wszystkie doszły).
    A forum .... no pewnie, że zostaje:)!!!!. Tutaj będziemy pisać. Adresy - e-mail
    będą tylko do przekazania czegoś bardziej osobistego (np. własnie telefony) no
    i fotki, bo inaczej nie umiem przesyłać, nie ejstem taka biegła jak Mirek.
    A tak w ogóle, to tyle zdjęć zawdzięczacie mojej kuzynce, bo mnie tak - jak to
    napisał Zenek - byłoby głupio robić fotki domów, a ona mi powtarzała, co się
    przejmujesz, nikt Cię tutaj nie zna, rób zdjęcia i nie marudź:)))).
    Ok, już nie piszę tylko idę wysyłać.
    Narazie papapa - Ola
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 16:39
    Mam nadzieję, że część zdjęć przeszła. Muszę zrobić przerwę, bo są jakieś
    problemy z pocztą. Dajcie znać przy okazji co przeszło. Fotki idą w kolejności
    od numeru 5 do 43. Narazie - Ola
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 17:56
    To jeszcze raz ja. Jeśli dojdzie do Was poczta od : kama ... itd - odbierzcie,
    to ode mnie. Musiałam wysyłać z innej poczty, z tamtej nic nie chciało się
    załączyć. Czas najwyższy, żebym nauczyła się "pakować" zdjęcia:). Ha ha ha jak
    już się nauczę, zasypię Was fotkami z Bydgoszczy:).
    Wiecie, kiedy tak chodziłyśmy po Waszych uliczkach, przypomniało nam się, że w
    pracy mamy koleżankę mieszkającą przy ul. Ostroroga. W najbliższym czasie
    dowiem się od kiedy tam mieszka, może to jedna z Waszych koleżanek:) i tutejsze
    grono by się powiększyło.
    Wasza szkoła ma właściwie nieokreślony kolor. Kiedyś może była różowa. Obecnie -
    jak już pisałam wcześniej - nie prezentuje się ciekawie z zewnątrz. Szkoła
    musi czekać na "swoją kolejkę" do kpitalnego remontu.
    Dzięki Wam, z kuzynką pierwszy raz znalazłyśmy się w Parku Księżycowym. W
    uliczce Księżycowej, na samym końcu (bo jest to "ślepa uliczka") podziwiałyśmy
    piękne ogrody, chyba zaprojektowane przez plastyka - coś fantastycznego.
    Część ulic na Jarach, w tym i Kotowicza" to drogi gruntowe niestety. Ale
    niektóre są już wyremontowane, wyłożone kostką polbrukową, płytkami,
    wyasfaltowane.
    Drzewa morwowe, sami widzicie na fotkach jak pięknie się zielenią, owoce morwy
    się zawiązują. Opowiedziałam kuzynce o tych morwach, dlaczego są takie
    dobre ... hiiiiii.
    Na dzisiaj tyle mam Wam do powiedzenia. Bardzo proszę, napiszcie co nie doszło,
    postaram się wysłać jutro ponownie.
    Z życzeniami do Zenka pięknie wyszło hahahah - ale lepiej wysłać wcześniej niż
    zapomnieć.
    Pozdrawiam serdecznie z chłodnej i deszczowej Bydgoszczy - Ola.
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 08:03
    Witajcie
    Olu jesteś Wielka! pewnie strasznie zmarzłaś ?
    Pozdrawiam
    ps. wszystko doszło ...
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 29.05.06, 14:01
    Witajcie Olu,Mirku
    Olenko ogromnie dziekuje za zdiecia.Odebralem ich 6 reszta sie niestety odbila
    bo skrzynka byla zapelniona.Z informacji wynikalo ze odbilo sie 5 zdiec.Moj dom
    to sie ladnie prezetuje az w oku lza sie kreci na same wspomnienie minionych
    czasow.Podziekuj kuzynce za jej wsparcie i odwage fajna z niej
    dziewczyna,przebojowa i sie nie wstydzi.W przeciwienstwie do mnie i jak mniemam
    do Ciebie Olu.Mam nadzieje ze nie zmarzlyscie w tej pochmurnej pogodzie a mysl
    ze fotografie poleca do Australii aby rozgrzac moje serce rozgrzala i was.Kurcze
    zazdroszcze Wam ze moglyscie tak po prostu sobie pochodzic po naszych stronach
    mnie juz tak dawno tam nie bylo.Przydzie jednak czas ze i ja tam sobie pochodze.
    Moze nawet wszyscy razem pewnego pieknego dnia odwiedzimy nasze stare katy i na
    zywo opowiemy sobie historie lat minionych:):):)ale fajnie by bylo prawda.
    Na dzisiaj to tyle odemnie, pedze do lozka.Jestem troche przeziebiony i lykam
    pigoly i inne witaminy.Pozdrawiam was serdecznie.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 18:17
    Witam Was - Zenku, Mirku
    Cieszę się, że sprawiłam Wam radość tymi fotkami. Zenku, przed chwilką wysłałam
    do Ciebie jeszcze raz wszystko. Mam nadzieję, że skrzynka jest pusta:). Twój
    dom naprawdę bardzo ładnie się prezentuje. Mirku, czy chociaż udało mi się
    sfotografować Twoją ulicę - nie wiem która to.
    Pogoda nie była zbyt ładna, ale tak przejęłam się swoją rolą, że później nie
    czułyśmy chłodu:). Na dodatek do domu kuzynki było blisko, bo to na ul.
    Strzeleckiej. Tak nam się to spodobało, że po wypiciu kawy poszłyśmy jeszcze na
    Szwederowo, żeby trochę powspominać moje dzieciństwo.
    Zenku, czy nie masz przypadkiem wujka (to samo nazwisko ma co Ty) o imieniu
    Jan, mieszka na Błoniu, był nauczycielem i pracował w Kuratorium? Mirku, Twoje
    nazwisko też nie jest mi obce, masz w rodzinie osobę duchowną?
    To byłoby tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - Ola
    Zenku, pewnie, że kiedyś jeszcze przyjedziesz i odwiedzisz "stare kąty" a
    tymczasem kuruj się:)))).
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 18:43
    Zenku - uduszę Cię:), Twoja skrzynka nadal jest pełna i wszystko wraca do mnie.
    Teraz wyślę fotki dopiero wtedy jak dostanę wiadomość od Ciebie, że masz gotową
    skrzynkę do przyjęcia zdjęć.
    Ola :))))
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 19:56
    Witajcie,
    Ola ... zatopiła Zenka :I
    Olu jeszcze raz dziękuję za zdjęcia ... a może Zenek powinen pójść w nasze ślady
    i założyć skrzynkę na www.wp.pl ?
    U nas po wichurach nocnych przyszedł zimny dzień ... ale za to chmury przegoniło
    i mam sliczny zachód słońca - prosto w kierunku Bydgoszczy.
    Pozdrawiam
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 19:57
    Olu ... tonącego się nie dusi...;)
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 22:18
    Weszłam tutaj jeszcze przed snem. Roześmiałam się :)))) Mirku, czasami trzeba
    poddusić:) ... i zobaczysz, dzięki Twojej sugestii Zenek założy sobie nową
    pocztę.
    Oglądałam w tv wichury na lubelszczyźnie, u nas tak źle nie było. Dzisiaj
    wieczorem, podobnie jak u Ciebie, był piękny zachód słońca, ale ogólnie pogoda
    mnie przeraża. Planowałyśmy z koleżankami urlop na początku lipca w Zakopanem
    ale pogoda ma być nie najlepsza. Zastanawiamy się co robić, bo bez sensu jechać
    tyle km i później siedzieć w schronisku ze względu na deszcz.
    Zenku, jak już się wyśpisz, odezwij się:), nie zrobię Ci krzywdy:).
    - Ola
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.05.06, 13:41
    Witam serdecznie.
    Bylem zatopiony ale nie uduszony haha.Zyje i nawet mi juz lepiej z tym zimowym
    przeziebieniem.Bylo dzis 8/23stopnie bardzo slonecznie i sucho typowa jesienno-
    zimowa pogoda w Brisbane.Olu skrzynka jest pusta ale prosze tylko po 3/4
    zdiecia.Jak je przesune do foldera to znowu mozesz cos doslac.Przykro mi ze
    stracilas tyle czasu i prawie wszystko sie odbilo.Postaram sie w przyszlosci
    jakos Tobie wynagrodzic.Swoja droga mialem nadzieje i Mirek pewnie tez, ze choc
    na jednym zdiecu bedzie takrze osoba fotografujaca.Musimy sie jednak uzbroic w
    cierpliwosc i czekac.Tak ze dzieki Tobie Olu, Twojej kuzynce,Mirkowi i jego
    bratu,stalem sie posiadaczem niezlej kolekcji zdiec z mojego fyrtla.Bez was
    mialbym zero,przeto jeszcze raz dziekuje.Na razie wszystko mam na komputerze
    ale za niedlugo zrobie sobie twarde kopie czyli prawdziwe zdiecia.Poustawiam
    sobie je wszystkie i stworze z tego niezly obraz miejsc w ktorych kiedys
    mieszkalem lub bylem.Ola ten pan Jan o tym samym nazwisku niestety to nie jest
    moj krewny.Wytlumaczcie zatem niewiedzacemu jak taki "zagramaniczny gosc"moze
    miec jakas skrzynke na www.wp.pl?Co to wogole jest i czym to sie je?Czy to
    skrzynka bez dna? Moja miesci jednorazowo do 15tys kb i potem mi mowi ze ma dosc
    pozostawiajac 30% rezerwy na inna korespadecje.Uzylem slowa zagramaniczny bo
    kiedys tak sie smiesznie przekrecalo slowo zagraniczny aby dodac towarowi
    odrobine podziwu haha:);)W ta sobote jest wielka akumulacja w naszego Gold-
    Lotto (zlotego totolotka)poprosze o jakies szczesliwe numerki.Na pole wchodzi 6
    numerow a pole ma 45 numerow.Do wygrania jest 27 milionow Dolarow.Jak wygram
    duza okragla sume to jestescie zaproszeni do lezakowania na slonecznych
    szerokich plazach w Australii, oraz na safari w tereny kanguzo-koalo
    dajne.):):):)Pozdrawiam Was.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 14:28
    Witam Was ślicznie:)
    Ulżyło mi, bo widzę, że z Zenkiem wszystko ok:). W takim razie Zenku, będę
    przesyłała fotki raz dziennie - mam nadzieję, że 6 sztuk zmieści się za jednym
    razem. Co do założenia poczty na wp.pl to jednak odsyłam Cię do Mirka - to
    fachowiec. Zenku jeśli jeszcze zdążysz dzisiaj, to daj znać jakie masz już
    zdjęcia zebym nie powielała tych samych. Przestań, co to za problem, wysyłac
    fotki, tylko mi przykro, że nie masz ich jeszcze wszystkich.
    mom. resztę za chwilę .
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.05.06, 14:51
    Czesc Olenko.
    W twojej skrzynce powinny byc informacje co juz dostalem.Czy zagladalas?
    Dla pewnosci napisze jeszcze raz:
    1.Ul Ostroroga
    2.Ul.Mikolaja Kotowicza
    3.Wladyslawa IV
    4.UL.Huzarska
    5.Front szkoly sp13
    6.Autobus 64
    Prosze Olu dla pewnosci nie wysylaj wiecej niz 4/5 zdiec.Sprobuj na razie
    wyslac tylko 4.Odbiore je dopiero jutro moze w poludnie mego czasu.Ile jeszcze
    masz zdiec do przeslania?Trzymaj sie do jutra zycze milego popoludnia.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 15:10
    Zenku dziękuję za "goracą" wiadomość. Świetnie. Będę wysyłac po 4 fotki. Paaaaa
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 30.05.06, 15:45
    Witajcie
    wpadam w biegu ...
    Konto na www.wp.pl - przeslę instrukcję jednak dopiero w weekend -przepraszam ...
    Zyczę Wam wygranej ... ja nie mam szczęścia w grach losowych , dlatego nie gram
    - za to w ogóle nie mam szczęścia w ... /znane przysłowie z kartami/. Co wcale
    nie znaczy że nic nie potrafię ;)
    Na dworzu ziąb , ale jest i tak gorąco...
    Pozdrawiam
  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 15:08
    Sorry ale nie piszę z domu i dlatego ta przerwa.
    Zenku, napisz ile zdjęć za jednym razem mogę przeslac. Myślę Zenku, że trafiłeś
    na życzliwe osoby - nie chwalimy się, hihihi po prostu tacy jesteśmy, prawda
    Mirku:).
    Myślaleś, że na ktorymś zdjęciu będę. O nie, ja już
    troszkę "zrewolucjonizowałam" te posty, teraz Wasza kolej:). Poczekam, aż Wy
    się ukażecie:).
    W środę też mamy kumulacje w lotku - 9 mln. Gram, ale jak narazie bez jakiś
    wielkich wygranych. Może, gdzies dalej moje numerki się sprawdzą, bardzo proszę:
    5, 9, 12, 26, 28, 44.
    Życzę głównej wygranej!!!!
    Ha ha ha w razie czego na mnie nie liczcie, dziekuję, ale nie przylecę - jak
    już pisałam wcześniej - boję się latać:) - chyba, że zafundujecie mi
    narkozę :))))).
    W Bydgoszczy jest słonecznie, już nie pada, może wreszcie zaczną się znowu
    cieplutkie dni.
    Jeszcze niecała godzinka i do domu.
    Pozdrawiam - Ola

  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 31.05.06, 03:10
    Witaj Olu Mirku
    Dziekuje Olu za cztery zdiecia szkole 022/023/024/025.Skrzynka jest opruzniona
    mozesz przeslac nastepne prosze.Twoje numery oczywiscie puszcze w ta sobote.Do
    nas mozna tez przyplynac statkiem.Tak kiedys do nas przyplyneli kuzynowie z
    Polski.Oby tylko wygrac!!! reszte sie da zalatwic.Mirek jak zwykle totalnie
    zabiegany.Pozdrawiam Ciebie kolego,czytales co Ola nam napisala.Teraz nasza
    kolej na rewolucje.Moze zanim puscimy jakies fotki sprobujmy napisac portret
    pamieciowy.To znaczy jak my sobie siebie wyobrazamy,wzrost,waga,kolor wlosow
    itd.
    Moze byc wesolo przy zderzeni sie z aktualnym wizerunkiem na zdieciach ktore
    kiedys sobie przeslemy innymi kanalami.Mirku ja mysle ze Ola tak na ok bedzie
    miala ze 165-170cm wzrostu i z natury jest szatynka,a co Ty myslisz?No to na
    tyle tej zgadywanki wiecej wieczorem.Olu a jak Ty sobie nas wyobrazasz?
    Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 31.05.06, 16:08
    No tak ... Zenek teraz to Ola z pewnością Ciebie udusi ...
    Pozdrawiam
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 31.05.06, 23:33
    Dzień dobry Zenku
    Dobry wieczór Mirku
    Mirek jak zwykle mnie rozśmieszył swoim komentarzem:)))). Mirku, proszę, nie
    opisuj mnie tutaj, na forum ... :). Ale Ty Zenku strzeliłeś w "10" 165 i włosy
    z natury takie jak opisałeś a resztę ...:). Wysłałam fotki z Parku Księżycowego.
    Zaskoczyłeś mnie tym "portretem pamięciowym", jakoś jeszcze nie próbowałam
    sobie Was wyobrazić, hihihi to znaczy wyobrażałam Was sobie, kiedy czytałam
    Wasze posty na początku. Byliście wtedy małymi chłopcami (tylko, że Mirek dużo
    młodszy), blondynami (nie wiem dlaczego), krótko obciętymi (ach tak, już wiem,
    porównywałam Was do mojego brata), koszulka biała z krótkim rękawkiem, spodnie
    krótkie, czarne, na szelkach, z przodu z taką poprzeczną klapką na piersiach,
    na bosaka brodzących w kałużach po burzy:). A jak wyglądacie obecnie?, naprawdę
    nie wiem ... żaden obraz mi się przed oczy nie nasuwa. Lepiej jak coś "wpadnie"
    co skrzynki pocztowej:).
    Dzisiaj puściłam dużego lotka - główna wygrana 9 mln zł. Losowanie już było,
    kupon zostawiłam w pracy, narazie czuję się jak milionerka, dopóki nie sprawdzę
    jutro cyfr, mogę sobie pomarzyć do rana, co by było, gdyby ...:).
    Zaliczyłam dzisiaj również film "Kod Leonarda". Książkę odebrałam jako fikcję
    literacką i film odebrałam podobne. Jeśli chodzi o wątek religijny to nie widzę
    tu jakiś wielkich problemów, ot fabuła i tyle. No i świetna muzyka.
    (Nasze "Multikino" mieści się między Królowej Jadwigi a Jackowskiego,
    naprzeciwko Technikum Mechanicznego przy ul. Św. Trójcy - ale to pewnie już
    Mirek Ci kiedyś opisał Zenku).
    I to byłoby tyle. Dobranoc - Ola
  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.06, 10:50
    Witam Was
    No i niestety, muszę dalej pracować. W totka nic nie wygrałam, nie miałam nawet
    zwykłej trójeczki. Czekamy w takim razie na Zenka:)))))
    Pozdrawiam z bardzo zimnej Bydgoszczy - Ola
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 01.06.06, 14:09
    Czesc Olu.Mirku.
    Dziekuje Olu za nastepna partie ladnych zdiec.Doszly do mnie tylko 3 czwarte
    nie chce sie otwozyc pt:Oj ktos spadl z ksiezyca".Trzy pierwsze z Parku
    Ksiezycowego weszly jak zwykle bez przeszkod numer 0.19 0.20
    0.21.Ladny,zagospodarowany i zielon jest ten dzisiejszy park"moja glinianka"
    pomyslec ze za moich czasow byla tam gleboka woda dosc duza piaszczysta
    plaza.Przychodzily tam cale rodzine z dziecmi.Woda byla czysciutenka plywalo
    sie na materacach a w trzcinach chowaly sie kaczuszki.Ryby tez bylo sporo
    szczegolnie linow,karasi i plotek.Zima zas mielismy na tej gliniance super
    lodowisko a z gorki od strony barwnej co odwazniejsi zjezdrzali na nartach i
    sankach.Byly to naprawde fajne czasy.Niemartw sie OLU o wygrana moze bedzie cos
    w sobote u mnie:)))?Dobze sobie nas a przynajmniej mnie wyobrazilas w latach
    naszego dziecinstwa.Wypisz wymaloj tak wygladalem plus odstajace uszy
    haha.Dziewczynki zas wtedy byly schludnie ubrane obowiazkowe rajtuzy"patetki" i
    kokardki we wlosach.Olu zdiecia szkoly tez sa fajne szczegolnie front szkoly
    ktory dobrze pamietam bo w 7 klasie mielismy robione klasowe zdiecie wlasnie na
    fracie szkoly.Nasz kolega Mirek musi byc strasznie zabiegany i zapracowany moze
    jak obiecal napisze cos na week-end?Dzisiaj oficjalny pierwszy dzien zimy w
    Australii.Dzis w Brisbane bylo 5/23stpnie slonecznie przy calkowicie blekitnym
    niebie.Ceny bezyny znow ruszyly w gore skoczyly z $1.21 na $1.33.U was nadal
    jakos chlodno ale zycze Wam upalnego lata i duzo slonca.Przeziebienie juz mi
    minelo i jestem zdrowy jak ryba.Zycze wam milego popoludnia.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.06.06, 17:28
    Witam ponownie!
    Zenku, właśnie wysłałam Ci następne 4 zdjęcia. Mam nadzieję, że dojdą.
    Mirek, napewno ciężko pracuje, ale w sobotę lub w niedzielę napisze tutaj
    dłuuuugi list:), prawda Mirku?
    Zgadza się, kiedy byłam mała miałam zawsze splecione włosy w warkocze i do tego
    kokardy, no i sukienki ... moja Mama uważała, że dziewczynka musi mieć
    sukienkę, spodnie założyłam (wywalczyłam) kiedy chodziłam do VII klasy:).
    Zaraz idę robić gołąbki, jeszcze w tym roku nie miałam ze świeżej kapusty.
    Jakie to dziwne, u nas kalendarzowa wiosna, niedługo lato, a u Was początek
    zimy ... no tak, ale nie ma u Was chyba takich niskich temperatur.
    Do następnego razu - Ola
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 02.06.06, 14:52
    Witajcie Olu.Mirku.
    Oj cieniutko z postami pod koniec tygodnia.Mirku co u Ciebie slychac jakos malo
    z siebie ostatnio dajesz czekamy na Twoj post pewnie bedzie ciekawy bo z calego
    tygodnia.Rozumie ze u Was troche chlodno i moze paluszki troche zgrabiale haha:)
    Ola i ja jakos dajemy rade z chlodnymi teperaturami i piszemy,piszemy
    utrzymujac sie na gornej powiezchni tego forum. Ja juz odpoczywam a Wy jeszcze
    sie mordujecie w pracy.Olu bardzo dziekuje za kolejne zdiecia.Tak sobie je
    ogladam i niewieze ze moge to wszystko widziec tu w Brisbane bez ruszania sie
    z domu.Dzieki Olenko jeszcze raz.Ten Park Ksiezycowy "maja glinianka"jakze malo
    z niej zostalo tylko takie male oczko wody.Glinianka byla zasilana malym
    zrodelkiem krystalicznej wody ktora wyplywala ze zbocza gory u ktorej podnoza
    byla wlasnie ta ladna piaszczysta plaza.Zima to zrodelko powiezchniowo
    zamarzalo twozac lodowata bardzo sliska slizgawke nierowna i bardzo
    pomarszczona.Lod na niej byl tak sliski ze trodno bylo nawet na nim stac.moze
    to czystosc tej wody powodowala taki efekt.Na gliniance bylo zawsze wesolo i
    gwarno czy to latem czy to zima a szczegulnie podczas wakacji
    szkolnych.Przypomnialo mi sie ze my chlopcy do kapania nosilismy takie
    slipki.Byly to dwa plucienne trojkaty zszyte razem w kroku.Wiazalo sie to
    wszystko sznureczkami po obu stronach bioder.Trzeba bylo uwazac aby to odzienie
    nie spadalo przy skokach do wody lub nespodziewanemu rozwiazaniu sie
    sznurowek.Nikt ich specjalnie nie lubil ale to chyba byla jedyna kapielowa
    odziez wtedy dostepna na rynku.Pamietacie sklepy "HARCERZ" jeden byl na
    ul.Jagielonskiej za poczta a drugi na Dworcowej blisko sklepu
    meblowego.Strasznie lubilem je odwiedzac byl taki atrakcyjny towar do
    kupienia.Nie tylko trampki,pepegi i inny sprzet sportowy ale szczegolnie sprzet
    modelarski i zabawki.Lubialem sklejac modele samolotow ktore tam zawsze byly do
    kupienia.Produkowaly je Niemcy Wschodnie N.R.D byly bardzo wysokiej jakosci po
    przystepnych cenach.Pozatym scysoryki,kompasy,finki i inne skarby przyciagaly
    oczy chlopcow i ich tatusiow.Fajnie bylo,swojsko bylo i wszystko tak bardzo
    bylo cenione dbane i doceniane przez innych.Koncze na dzisiaj pozdrawiajac was
    bardzo serdecznie mowie DOBRANOC.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 02.06.06, 22:07
    Zenku, Mirku

    www.bydgoszcz.com/php/index.php?index=2&tryb=8&strona=3&rodz=&arch=&id_art=39953

    Wkleiłam Wam stronkę z programem obchodów Dni Bydgoszczy. Mam nadzieję, że
    zadziała.
    Nareszcie zrobiło się cieplej, słoneczko wyszło, chce się żyć:)!!!
    Zenku, dlatego tyle pisałam, żeby się rozgrzać.
    Wysłałam kolejne fotki, są tam również "słynne" drzewa morwowe:).
    Też już odpoczywam. Jak to dobrze, budzić się rano z myślą, że nie trzeba
    wstawać.
    Piszesz o Parku Księżycowym. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że to oczko
    wodne było kiedyś większe i dzieciaki się tam kąpały. Hi hi szczególnie
    te "kąpielówki" musiały ciekawie wyglądać i ten stresssss, że mogą spaść...:).
    Wiecie, kiedy pytam znajomych gdzie jest Park Księżycowy, nie wiedzą. Mój Tata
    wiedział. Kiedyś mieszkał przy ul. Św. Trójcy (dawniej K. Świerczewskiego),
    naprzeciwko kościoła. Dla niego "fyrtel" nad Kanałem Bydgoskim jest b. dobrze
    znany. Z chłopakami chodzili się tam kąpać a i przy okazji poznawali okolice.
    To niebywałe Zenku, że tak doskonale pamiętasz gdzie były sklepy Harcerskie.
    Dopiero jak napisałeś to przypomniałam je sobie. Też zaglądałam do nich
    czasami. Brat kupował, podobnie jak Ty, modele samolotów do sklejania ... ale
    później sklejał je mój Tata:).
    Kiedy zaczynała się wiosna, moja Mama szła ze mną na ul. Długą - na rogu
    Długiej a Batorego był sklep obuwniczy - i kupowała mi takie butki - nie butki -
    balerinki (podeszwa gumowa a wierzch z kolorowego materiału), nosiłam je całe
    lato. Pamiętam jeszcze, jak ulicą Długą jezdził autobus, na Szwederowo. Często
    były zatłoczone, ludzie stali na stopniach, w drzwiach i tak się jechało. Teraz
    jest nie do pomyślenia taka jazda.
    Pamiętacie napewno DELIKATESY. Już samo wejście do nich przyprawiało o zawrót
    głowy no i ten zapach. Mam go do dziś, cudowny zapach czekolady i dobrej kawy.
    Tak właśnie je zapamiętałam. Teraz, jak napewno wiecie, jest tam Mc Donalds.
    Zenku, pamiętasz jeszcze zapach konwalii? Pewnie nie ma u Was tych pięknie
    pachnących kwiatków.
    To tyle na dzisiaj, jutro napewno Mirku miło nas zaskoczysz długim postem:).
    Zenek niedługo wstanie a ja, jako że jest to weekend, dłużej sobie posiedzę:).
    Pozdrowiam serdecznie z nocnej już Bydgoszczy - Ola


  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 03.06.06, 10:30
    He ... nie musicie mnie mobilizowac , gdzieś zginął mi jeden dzień w mijającym
    tygodniu. Napiszę ...
    Pozdrawiam
    ... a tymczasem Zenku zobacz ...:)
    kamery.mpi.pl/php/index.php
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.06.06, 12:12
    Zenek - ostatni raz wysyłam.
    Pozdrawiam - Ola
  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 03.06.06, 15:19
    Witam Olu.Mirku
    Olu dziekuje za zdiecia.Mirek sie odezwal na rog soboty.Znow jestesmy w
    kaplecie.Nie do uwiezenia ze juz nie ma Delikatesow a w zamian sprzedaja
    tuczace hamburgery.Wybrali sobie najlepszy punkt w Bydgoszczy.Bylismy dzisiaj w
    sklepach na zakupach,sa juz w sprzedazy swieze tegoroczne czeresnie 46zl kilo i
    truskawki 55zl za kilo.To drogo nawet na nasze kieszenie no ale to takie
    nowalijki ktore potem tanieja.Wlasciwie pojecia nowalijek tutaj niema poprostu
    cos jest w sezonie lub nie.Bananki nadal sa po 23zl/kg.w sklepach ale na targu
    mozna kupic za 5-8 zl/kg.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.06.06, 00:27
    Witajcie
    Róg soboty ... i niedzieli , na Starym Rynku właśnie odbywa się koncert ...
    obchody 660 lecia.
    Tak sobie myślę, że to wcale nie dużo – jakieś 11 sześćdziesięcioletnich żyć –
    przecież to krótko, bardzo krótko ... . Wyobrażacie sobie jak w Bydgosczy mogło
    być wtedy ? Błoto, mgła , kilka koni i drewniane chałupki, bez prądu ...
    straszne ;))) ... na Szwederowie groźne bandy zbójów przy ogniskach dzielą łupy
    , a na Jarach jelenie ,sarenki przy strumyku i wilki nocą wyły do księżyca. I
    to tylko 11 żyć ... .
    Pamiętam taki film Monty Pythona „Jabberwocky” gdzieś z końca lat 70-tych .
    Film to „bajka” o smoku , który grasuje w średniowiecznym królestwie ... i tam
    pierwszy raz zobaczyłem jak średniowiecze mogło wyglądać – jeden brud i
    zgnilizna. Najśmieszniejsza była kupa smoka /sic/ - wyglądała mniej więcej
    tak jakby z dużego samochodu gruszki wylać cały beton w pryzmę ;). Wcześniej
    miałem w głowie obrazki z „Ivanhoe rycerz Okrągłego Stołu”( - pamiętacie ten
    serial ?) - wszystko czyste i jasne . Jabberwocky to świetny film ... .
    Dosyć ... Zenek pewnie się już zorientował ... że musi mieć szczęście w miłości
    ... bo w loterii wygra dopiero następnym razem. Czy w Australii na loterię
    też się mówi „podatek od nadziei - hope tax”?. Nie gniewaj się na mnie, że
    żartuję ... ale to zdrowy żart .
    Jakoś zauważyłem , że zaprzestaliście pisać o zdjęciach ... poza oczywiście
    mglistymi rysopisami z dzieciństwa. Ja zdjęcia nie wyślę / przynajmniej nie
    pierwszy/ ale mogę opisać siebie jak wyglądam. Wyglądam mniej więcej jak Gerard
    Depardieu / nie mylić z Di Caprio/ z domieszką dowolnie wybranego członka
    zespołu „Skaldowie” na ich ostatnim wspominkowym czy tam jubileuszowym
    koncercie ;) . W tym momencie Ola „cała w skowronkach” ze śmiechu spada z
    krzesła... i dlatego wcale nie wyślę zdjęcia.
    Chyba każdy chłopczyk długo przesiadywał w Składnicy Harcerskiej – bo taką nazwę
    pamiętam – ,tak jak pisze Zenek, z powodu poważnego nagromadzenia rzeczy , o
    których każdy chłopczyk marzy ... w dzieciństwie – bo później to się zmienia.
    Pamiętam jak po długiej zbieraninie oszczędności kupiłem takie ustrojstwo z CCCP
    - „Junij Eliektronik”. Zapach „sovietskoj tiechniki” został mi do dziś ,
    najbardziej ten kiedy spaliłem transformator ... miał zwoje owinięte papierem
    nasączonym jakimś rodzajem oliwy. Dwaj koledzy z klasy kupili sobie „Junij'ego
    Chimika” ... potem budowali bombę ... o pożarze w domu jednego z nich już chyba
    pisałem. Balsa, guma lotnicza, kolejki z NRD i akcesoria ... zabawa na wiele
    dni. Dziś dziecko traci zainteresowanie po 15 minutach. Ale nie będę marudził
    już o ...hodowli. Z tzw. Cudownych Miejsc wspominam Delikatesy Eitnera / mówiło
    się przynajmniej , że idę do Ajtnera/ , które mieściły się w falowcu z Oazą . W
    tych delikatesach był zbiornik na ryby z dużą szybą . Tam był też sklep warzywny
    gdzie woda ściekała po szybie – doskonały sposób na ochłodzenie powietrza i
    warzyw.
    Śmieszne ale przypomina mi się , że kiedy tata wracał z pracy – mama mówiła
    krótko „sam lizol”. Tata miał całe ubranie przesiąknięte tym zapachem , bo wtedy
    to chyba był jedyny środek do sprzątania.
    Późno ...
    Serdecznie pozdrawiam
    Dzień Dobry Brisbane, Dobranoc Fordon ... meh ;)
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.06.06, 00:47
    jeszcze coś ... na poprawę niedzielnego humoru ...
    "W pewnym mieście obok siebie znajdowała się synagoga żydowska i kościół. W
    sobotę idzie rabin do synagogi patrzy a ksiądz myje mu samochód, no to się
    rabin ucieszył, ale i zastanowił... Następnego dnia czyli w niedziele idzie
    ksiądz na msze, patrzy a rabin odcina rurę wydechowa w jego samochodzie.
    - Rabin, co ty robisz z moim samochodem ? - krzyczy ksiądz.
    Na to rabin odpowiada:
    - Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód to ja Ci dzisiaj twój obrzezam."
    Miłej niedzieli
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 04.06.06, 13:48
    Witwjci Olu,Mirku
    U mnie juz koniec niedzieli.Do poniedzialkowej pobutki coraz blizej.
    Mirku z tym sredniowieczem to zeczywiscie brrrrrrrr a bylo to tak niedawno.
    Delikatesow w falowcu ja niestety nie pamietam.Pamietam za to restauracje Oaza
    w ktorej i tak nie bylem ze wzgledu na mlody wiek .Oaza byla bardzo modnym
    lokalem pod koniec lat 60siatych.Natomiast pamietam taka szybe ze spadajaca
    woda w warzywniaku na Alejach 1 Maja prawie ze na przeciwko empiku i kina
    Pomorzanin.Fajnie to wygladalo niezla atrakcja dla dzieci i doroslych.Z humoru
    tez niezle sie usmialismy:)))prosze o wiecej.Kiedys jeszcze w Polsce znalem ich
    bez liku i sypalem nimi jak z rekawa.Teraz niestety nic a nic.Starosc czy cos?
    Czy czasy juz nie takie smieszne?:))Ciekawe gdzie dzisiaj podziewa sie nasza
    Ola.Moze wypoczywa na lonie natury ,spaceruje lub ma gosci.Dziekuje OLU za
    program obchodow 660lecia Bydgoszczy jest imponujacy i atrakcyjny.Czy wybierasz
    sie na cos?a moze juz tam jestes? dlatego tu Ciebie niema haha.Pozdrawiam was
    milo z jeszcze ciagle cieplej Brisbane 9/23 mowie dobranoc i juz mnie
    niema.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.06.06, 15:22
    Witajcie
    Niedawno wróciłam. Tak, byłam na obchodach - na urodzinach Bydgoszczy. Resztę
    poźniej. Do miłego, paaaaaaaa
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.06.06, 23:21
    Dzień dobry Zenku i Mirku
    Kiedy przeczytacie ten post będzie już dzień. Rzeczywiście, po południu w
    sobotę, wybrałam się do miasta. Było trochę atrakcji, które trwały do po
    północy. O godz. 22.00 zespół "Bajm" z Beatą Kozidrak a o północy efektowne
    widowisko nad Brdą - muzyka, światło i pokazy pirotechniczne. Zrobiłam trochę
    zdjęć (mam nawet ujętą maszynę do robienia waty cukrowej, pamiętacie?), ale
    prześlę je dopiero, kiedy zakończę wysyłkę do Zenka fotek z Jar. Wszystko po
    kolei.
    Jeśli chodzi o zdjęcia, Mirku, z krzesła prawie spadłam, kiedy napisałeś do
    kogo jesteś podobny (hahaha te domieszki już mnie nie interesują) - Gerard
    Depardieu - to mój ulubiony aktor :), konieczne proszę o fotkę:) Mirku,
    plissss. Moje fotki nie chcą dochodzić, są "nie otwieralne" więc nie wyślę :).
    Pięknie Mirku, pięknie. Jeszcze trochę i nabawię się kompleksów, co złego, to z
    mojej strony:).Na Szwederowie "... groźne bandy zbójów przy ognisku dzielą
    łupy..." a na Jarach - sielsko - anielsko "...jelenie, sarenki przy
    strumyku...".
    Tak Zenku, pamiętam sklep warzywniczy na Gdańskiej (dawne Aleje 1 Maja) z szybą
    po której spływała woda (ciekawe dlaczego już tego nie ma, komu to
    przeszkadzało:) ). W falowcu na Błoniu był sklep Eitnera, u nas mówiło się na
    to sklep a nie delikatesy. W "Oazie" nie byłam, za to na obiady -w latach 77 -
    78 chodziłam do "Michała". Jako młodej mężatce, która nic nie potrafiła
    ugotować (widzę uśmieszek Mirka) - bardzo to odpowiadało :). Obecnie już coś
    niecoś potrafię przyrządzić:).
    Lizol - to był chyba najbardziej drażniący zapach. Wyczuwało się go w zakładach
    (po przyjściu do pracy), szkołach, szpitalach ... coś okropnego.
    Kiedy mieszkałam przy Gw. Ludowej pamiętam pana, który codziennie jeździł
    rowerem i zapalał lampy gazowe, były to takie piękne latarenki. I o dziwo, nikt
    nie wybijał w nich szybek.
    Truskawki dzisiaj kosztowały 9,50 zł za kg a ziemniaki młode były po 3,20 zł za
    kg.
    Zenku, dziękuję za numerki - totka oczywiście:) - skreślę je do środowego
    losowania. Zobaczymy, czy nadal będę mieszkała w bloku, czy może jakiś domek mi
    się trafi:).
    Żegnam Cię Zenku i Gerardzie D.:):):) - ależ nie Mirku, nie ma w tym żadnej
    złośliwości:):):). Pa. Miłego dnia - Ola

  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 05.06.06, 14:39
    Czesc Olu,Mirku.
    Olu, no z tymi lampami gazowymi na ulicach to naprawde fajnie ze Ci sie
    przypomnialo:)).Byly one naprawde piekne a przedewszystkim solidnie wykonane
    chyba z czarnego zeliwa.Wiele tez razy widzialem pana na rowerze z dlugim kijem
    zakonczonym haczykiem.Gasil lub zapalal te piekne latarnie.Swoja droga jesli
    one juz nie stoja tam gdzie staly to znaczy ze jakis znawca sie niezle oblowil
    kupujac je kiedys.Jedna taka napewno stala na ul.Czerwonego Krzyza przy
    zjezdzie w dol do Nakielskiej.Byla tam tez piekna,duza, czarna zeliwna papa
    reczna z tabliczka "Woda zdatna do picia po przegotowaniu".Widze i ciesze sie
    Olu ze milo spedzilas czas na urodzinach Bydgoszczy.Czy Pan Twardowski
    pozdrawial wszystkich o umowionej godzinie 20.13( a moze o 21.13)z okna
    kamienicy na Starym Rynku.Czytalem o tym w gazecie i mysle ze pomysl jest
    dobry:).Wiem ze dzisiaj dopiero poniedzialek ale musze wam napisac ze
    nadchodzacy week-end bedzie w calej Australii dlugim trzy dniowym week-endem.To
    dzieki rocznicy urodzin Krolowej Elzbiety II ktorej urodziny tutaj sa swietem
    publicznym obchodzonym 12 czerwca, mimo ze krolowa w zeczywistosci urodzila sie
    w kwietniu.Tym milym dla mnie akcetem koncze na dzisiaj i bardzo serdecznie Was
    pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 05.06.06, 19:05
    Serdecznie witam Was
    Zenku, patrzę na tę fotkę i nadziwić się nie mogę, wkoło spokojnie "kicają" :)
    kangurki, Świetne.
    "Pana Twardowskiego" wyjeżdżającego z okna, z kuzynką przegapiłysmy. Byłyśmy w
    tym czasie na jedzonku. Ale mam zrobione zdjęcie kamienicy i okna w którym
    ukazuje się punktualnie o godzinach: 13.13 i 21.13. Później prześlę.
    Piszesz, o przedłużonym weekendzie. U nas też będzie trochę dni wolnych. 15
    czerwca jst Boże Ciało, w piątek wezmę jeden dzień urlopu i w sumie będzie 4
    dni wolnego:). Już się cieszę, pozatym pogoda wreszcie ma się poprawić,
    zapowiadają nawet do 30 stopni.
    Dzisiaj truskawki były już po 5.50.
    To byłoby tyle. Hi hi początek tygodnia i nie bardzo wiem o czym pisać. Zenku,
    przypomnij jeszcze coś z dawnych lat, Twoja pamięć jest lepsza od mojej, mnie
    już "łapie" Niemiecki kolega:):):)))).
    Do miłego - Ola
    A nasz wielki kolega - G.D - Mirku, co u Ciebie? :)
  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 06.06.06, 00:15
    Witajcie
    W Lublinie jest niewymownie zimno , chyba wraca lodowiec – w ocieplenie klimatu
    juz nie wierzę ... zresztą w co tu wierzyc 1 st C na 100 lat ?. Potem się okaże
    , że teraz naukowcy sa pogrążeni w ciemnocie... i się mylą. Dlatego cieszy mnie
    wiadomośc od Oli , że ma byc cieplej ... . Nie wiem czy wiesz Zenku , że temat
    który założyłeś jest na 10 miejscu pod względem wpisów na forum szkolnych
    wspomnień. Oczywiście Ola ma w tym spory udział bo ożywiła nasze kontakty :).
    No...tak wiedziałem, że robię błąd ... jeden raz , jeden jedyny raz położyłem
    akcent nie tam gdzie leży prawda , a tam gdzie bym chciał ... żeby była.
    Niestety jestem zdecydowanie - bardziej podobny do Skaldów / na jubileuszowym
    koncercie/ , no cóż - Oli, jak sama pisze, te „haha - domieszki” nie
    interesują.... :(. Zresztą jak tylko Ola przyśle zdjęcie to ja się odwdzięczę
    ... i wtedy - już nie zostanie na mnie sucha nitka. A kangurki rzeczywiście
    świetne ... choc można było jeszcze trochę poczekac ... ;) - tak ze dwa kólka ... .
    Serdecznie pozdrawiam
    Mirek
  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 06.06.06, 15:25
    Witam Was
    Przeczytalem wszystko.Napisze wiecej jutro.Mirku Ci co maja wiecej postow niz
    my to tylko dlatego ze te ich posty sa zazwyczaj bardzo krotkie haha.Olu a co
    takiego smacznego jadlas i gdzie na urodzinach Bydgoszczy?.Pozdrawiam.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.06.06, 18:26
    Hej, hej :)))))))))
    Wpadam też na chwileczkę żeby napisać kilka słów. Zenku, obecnie w Bydgoszczy
    jest bardzo dużo różnych miejsc, gdzie można coś smacznego zjeść. My byłyśmy na
    jedzonku przy ulicy Magdzińskiego (boczna uliczka prowadząca od Starego Rynku
    do Hali Targowej). Jadłyśmy "szałermę" (piszę tak jak się to wymawia - Mirku
    nie śmiej się:). Jest to mięso drobiowe opiekane, na takim obracającym się
    walcu i później ścinane na drobne kawałki, (coś podobnego do gyrosa), do tego
    frytki, różne surówki i sosy - 3 rodzaje. Bardzo dobre.
    Mirku, zmartwiłeś mnie troszkę tą "domieszką" Skaldów:)))) a czy ta "domieszka"
    bardziej pochodzi od Jacka czy Andrzeja? (takie - jeśli dobrze pamiętam - mają
    imiona). Jeden z nich był przystojniejszy, tylko który? A zresztą co tam
    wygląd - serce się liczy:). Wiem doskonale, że przekomarzasz się ze mną, a tak
    naprawdę wyglądasz jak Harrison Ford. Czekam więc na fotkę. Ty pierwszy.
    Gdzie znalazłeś ten "ranking" wpisów na forum? Masz rację Zenku, nasze posty są
    długie. Ale tak w ogóle, to przede wszystkim Wasza zasługa, to Wy od samego
    początku pisaliście obszerne posty, ja tylko tak wpadłam ... na chwilkę i już w
    żaden sposób się mnie nie pozbędziecie:))).
    Pozdrawiam Was milutko - Ola
    P.s. Jutro w Bydgoszczy dużo słońca i 18 stopni C. A od piątku coraz cieplej -
    huraaaaa!!!

  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 06.06.06, 23:40
    Witajcie
    ranking wg. ilości postów jest na głównej stronie "szkolne wspomnienia" w
    okienku "sortuj wg." - wybrac wg. ilości wpisów ... rzeczywiście nie pomyślałem
    , że piszemy dośc duzo.
    Olu ja Skaldów znam tylko z koncertu jubileuszowego czy coś tam ... nie potrafię
    określic kto jak ma na imię... Harrison Ford to mój szwagier ;).Ale to dobry
    moment żeby zakończyc ten temat. Dobranoc
    Wlokę łapy za sobą - po ziemi do łóżka...
    Mirek
  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 07.06.06, 14:13
    Witam serdecznie Olu,Mirku
    Dobrze nam idzie z naszym forum piszemy duzo ladnie i interesujaco.Dzieki Tobie
    Mirku i Oli wszystko zaisnialo i nabralo rumiencow.Patrzcie jak nam nasza
    znajomosc ladnie owocuje i mysle ze bedzie coraz lepiej.To milo ze wsrod tylu
    ludzi, spraw i nawalu zycie jakims cudem my troje sie spotkalismy.Przeznaczenie
    jakies czy co? Moze jeszcze ktos jest nam przeznaczony i sie w przyszlosci
    przylaczy.Dobrze by bylo nowa krew sie zawsze przyda haha.
    Mirku skataktowalem sie z nasza szkola przez e-mail ale na razie niestety bez
    odzewu.Moze sa bardzo zajeci przed jubileuszem.Mam nadzieje ze jeszcze sie
    odezwia do mnie.OLu to jedzonko co jadlas tutaj nazywaja KABAB(czytaj kebab).
    Ja jednak jestem tradycjonalista i zawsze maze o naszym dobrym polskim
    jedzeniu.Lubie tez kuchnie Chinska bo jest smaczna.Australijskie gotowanie
    niestety nie bardzo mi podchodzi.Na talezu lezy zazwyczaj stek wolowy lub
    jagniecy(baranina ktorej nie lubie) pieczony ziemniak i dynia plus warzywa jak
    groszek,marchew,kalafior.Dla mnie to tylko dobrze wyglada na talerzu w smaku
    juz niestety nie.Zup prawie tu nie jedza.Ich ulobione to zupa z dyni czyli
    dynia zmiksowana, niezla ale nasze zupy to swiatowy szczyt.Olu bardzo dziekuje
    za zdiecia z urodzin Bydgoszczy.Bardzo ladna ta ulica Dluga zadbana i odnowiona
    i nie do poznania na plus oczywiscie.Dobrze ze zrobiono na niej deptak.Tak
    powinno byc ladnie w calej naszej Bydgoszczy.Wszystkie (reszta) zdiec z Jarow
    tez przyszla, znow wspomnienia jak zywe przed oczami.Bardzo dziekuje:)))Jutro
    lece porobic sobie odbitki zdiec z maszyny.Normalnie jedno zdiecie kosztuje 1
    zl jutro jednak maja jakas promocje 50% znizki wiec jest okazja a mam duzo do
    wywolania.Truskawli po 33zl kilo bezyna przed dlugim week-endem skoczyla z
    $1,22 na $1,37.Lupia nas niezle a my psioczymy i placimy haha.Koncze na dzisiaj
    moi drodzy pozdrawiam was.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 07.06.06, 18:43
    Zenku, Mirku - witam Was:)
    Dzisiaj puściłam totka z Twoimi numerami Zenku, zobaczymy co z tego wyniknie:).
    Piszesz o "nowej krwi". Masz takie szczęście:), może ktoś rzeczywiście do nas
    dołączy, zapraszamy. Jakieś nowe wspomnienia, ciekawe tematy, znajomości.
    Byłam dzisiaj na Starym Rynku krótko po godz. 13.00. Punktualnie o 13.13 w
    oknie jednej z kamienic pojawił się mistrz Twardowski. Fajnie to wygląda.
    Otwiera się okno, gra muzyka, snuje się dym i ukazuje się postać Jana
    Twardowskiego który kłania się Bydgoszczanom, słychać również szatański śmiech.
    Zrobiłam fotki, później podeślę.
    Wracamy do jedzonka. Ciekawi mnie ta pieczona dynia. Jak ją się przyrządza?
    Moja Mama robiła dynie w occie. Pamiętam, że gotowała ją chyba w małej ilości
    wody, dodawała goździki i ocet. To było coś pysznego. Czasami kupię słoik z
    dynią marynowaną, ale to nie to samo. Nie wyobrażam sobie zupy dyni, czy to
    jest na słodko czy inaczej?:).
    Kiedy jeździłam w wakacje na wieś (za Inowrocław), ciocia przygotowywała mi
    moją ulubioną zupę - zacierkę (ale nie tę na mleku). Gotowało się ziemniaki w
    kostkę, do tego robiło się z mąki i wody takie maleńkie kluseczki i wszystko
    okraszało się boczkiem, słoninką z cebulką. Ale mi to smakowało. Niby takie nic
    ale jaki smaczek. Kuzynka, kiedy przyjeżdżałam do nich, miała mi za złe - ona
    nie cierpiała tej zupy a mój przyjazd powodował że była ona na obiad:) zupa
    oczywiście a nie kuzynka:)))).
    Poza tym, moja ciocia sama piekła chleb w piecu chlebowym. Chleb ten, nawet po
    tygodniu smakował wyśmienicie. Z masełkiem własnej roboty i powidłami ....
    niebo w gębie. Ojej, zrobiłam się głodna:).
    To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam ze słonecznej i od czasu do czasu zachmurzonej
    Bydgoszczy - Ola
    P.s. Magda, będziesz w "13" na Jubileuszu? Jeśli tak, to chyba zdasz
    sprawozdanie Zenkowi i Mirkowi co? Pozdrawiam:)

  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 08.06.06, 14:53
    Czesc Olu,Mirku
    "KORBOL"tak nazywala moja mamusia robiona przez siebie dynie w occie z
    dodatkiem gozdzika.Zjadalismy ja jako deser do obiadu calkiem niezle
    smakowalo.Ola wpisz do wyszukiwarki "yahoo" lub "google" zalezy co uzywasz
    slowa "zupa z dyni" lub "dynia pieczona" jest tam duzo przepisow mozesz sobie
    cos wybrzesz.Ja raz ugotowalem na wedzonym boczku z dodatkiem cebulki (wszystko
    musi byc zmiksowane)I bylo bardzo smaczne.Mnie natomiast zasmakowala Twoja
    ulubiona "zacierka".Czy pamietasz dokladniej krok po kroku jak sie ja
    przygotowywuje.Chetnie bym sobie ja ugotowal.Swojski chlebek to dopiero cudo a
    do tego maselko i swiezo zerwane wlasne pomidory mniam ,maniam.Mirek cos nam
    ponownie ucichl.Halo Mirku gdzie jestes?Nasza szkola nadal milczy a jutro ma
    jubileusz.Myslale ze nie zdaze im przeslac zdiecie szkolnego.(brak adresu e-
    mail) ktore posiadam, moze ktos by sie na nim rozpoznal i do mnie sie
    odezwal.Niestety nic chyba z tego juz nie wyjdzie a szkoda.Widocznie tak musi
    byc a moze to ja za dlugo zwlekalem.Pozdrawiam wszystkich bardzo
    serdecznie.Zenek
  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 08.06.06, 21:02
    Witam Was!
    Ależ spadliśmy. Winduję nas na początek. Zajrzałam do przepisów, jest ich kilka
    na zupę dyniową, ale jakoś mnie nie przekonują:). Jestem z tych, którzy czegoś
    nie posmakują i już mówią że jest niedobre:).
    Czy Ty Zenku lubisz "kucharzyć"? Prosisz o przepis na zacierkę mojej cioci.
    Zadzwoniłam właśnie do kuzynki - wyśmiała mnie, że posyłam to aż do Australii -
    (tej, która tak nie lubiła tej zupki) i już Ci podaję:
    Do gotującej i osolonej wody wrzucasz pokrojone w kostkę ziemniaki (w małą
    kostkę). W tym czasie robisz maleńkie kluseczki z mąki i wody (moja ciocia
    robiła je ręką - takie okrągłe bardziej). Jak ziemniaki są już miękkie, wrucasz
    kluseczki i gotujesz. W tym czasie na patelni smażysz drobno pokrojony boczek
    wędzony i później cebulkę - uwawżaj żeby się nie spaliła:). Dodajesz to
    wszystko z patelni do garnka z ziemniakami i kluseczkami. Zagotujesz i gotowe.
    To jest takie "biedne" jedzonko ale jakie smaczne:).

    Możliwe, że trochę za późno odezwałeś się do swojej szkoły. Jutro jubileusz,
    pewnie program jest napięty i już na nic innego nie mają czasu. A