• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

AUSTRALIA POZDRAWIA sp13 na Jarach/Sloneczna

  • IP: *.prem.tmns.net.au 28.01.06, 12:09
    Chodzilem do sp13 w latach 1961-1968 i milo to wspominam.
    Prosze o kontakt.Obecnie mieszkam w Australii.
    www.australink.pl
    Edytor zaawansowany
    • Gość: schulz IP: *.telsten.com / *.telsten.com 28.01.06, 13:40
      Błonie w śniegu.Od niedzieli panowały tu mrozy do -30 C. Trochę chłodu dla
      Australijczyka.
      • Gość: KENEZ IP: 144.138.215.* 29.01.06, 10:43
        A u mnie podtropikalne lato w pelni.
        Temperatura w dzien przez 6 miesiecy nie schodzi ponizej 30 stopni.
        Dzieki shulc za kontakt. Pisz (piszcie) duzo i czesto.
        Przesylam duzo slonca i ciepla z Australii.
        Smutno na sercu po wczorajszej tragicznej katastrofie.
        W Australii oglondam 3 polskie kanaly TVP jestem wiec na bierzaco.
        Australijskie serwisy TV terz informoja dokladnie o wszystkim.
        Pozdrawiam
        • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 01.02.06, 13:26
          Uczniowie sp13 ul Sloneczna uczeszczajacy w latach 1960siatych zgloscie sie.
        • Gość: Darek IP: *.torun.mm.pl 06.02.06, 21:51
          Widze, ze nikt z Twoich znajomych nie odpisuje. Ja konczylem 60 - ke (na
          Bloniu) 6 lat pozniej a za Twoja szkole chodzilem nad staw lapac robaczki do
          akwarium.Na Jary chodzilo sie rzadko - my bylismy z Galczynskiego i nie za
          bardzo nas tam lubili. Jak chcesz zobaczyc jak tam teraz wyglada (nie wiem jak
          dlugo Cie nie bylo) to polecam rewelacyjna mape (zdjecia sa podobno z przed 3
          lat). Pozdrawiam z Torunia.

          earth.google.com/download-earth.html
          • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 07.02.06, 13:54
            Czesc Darek. Dzieki za odpis i wiadomosc o moich starych kontach.
            Rzeczywiscie z mojego rocznika nikt sie nie zglasza, moze nie maja komputerow
            albo na niczym im juz nie zalezy.Ten staw za szkola nazywalismy "SZTRANC" byla
            to duza glinianka a takze wysypisko smieci przemyslowych i odpadow fabrycznych,
            w ktorych my jako dzieci szukalismy skarbow.Pamietam zatargi i bitwy jarakow z
            bloniakami.Ale wkoncu Blonie przeroslo wielkoscia Jary i wszystko sie
            uspokoilo.W tej glinianc w ktorej lowiles pchelki juz wtedy w latach 60siatych
            ze wzgledu na wysokie skarzenie nie morzna bylo sie kapac.Kapalismy sie w innej
            mniejszej i czystej 500-600m od frontu szkoly.Dziekuje za adres napaczalem sie
            do woli.
            Z nidowierzaniem oglondalem 200m falowiec na Bloniu ze jeszcze sie trzyma.
            Z kilka lat mamy zamiar z zona wybrac sie do Polski to bedzie co wspominac i
            ogladac.
            W Toruniu bylem wiele,wiele razy to bardzo mile i pieknie polozone miasto.
            Niezle u was sypie w Polsce sniegiem. U mnie parowa 77%wilgotnosci 31celsjusza,
            Pozdrawiam z BRISBANE stolicy stanu QUEENSLAND w AUSTRALII.
    • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 02.02.06, 13:43
      Pamietam pare nazwisk nauczycieli sp13 lata 61/68.
      Wychowawca p Jozef Kranc, p Kaminski, p Maria Kemnic.
      A moze ktos mieszka na Jarach mieszkalem tam kiedys.
      Co tam sie zmienilo, chetnie porozmawiam.
      • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 04.02.06, 12:19
        Czekam i czekam cierpliwie. Odezwijcie sie!!!
        • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 08.02.06, 13:40
          Moze to forum nie jest dobrze znane w srod Bydgoszczan,i stad morze taka pustka.
          Przyznam ze i ja wpadlem na to forum przez przypadek mimo ze zaglondam do
          gazeta od dluzszego czasu.
          Pzdrawiam,piszcie.
    • Gość: schulz IP: *.com / 80.51.243.* 08.02.06, 14:13
      To nie tak! Rzecz w tym, że z internetu korzysta głównie młodzież.
      Dla mnie Jary z dziedziństwa, przed powstaniem Osiedla, to przede wszystkim
      cmentarz. Sam mieszkałem przy Grunwaldzkiej. Byłem ministrantem w Sw. Trójcy i
      często bywałem na pogrzebach.
      • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 09.02.06, 12:16
        Czesc Shulz.

        Fajnie ze sie ponownie odezwales.
        Swoja droga to szkoda ze starsi Polacy w Polsce tak malo korzystaja
        z internetu.Ze wzgledu na wiek i doswiadczenia lat przezytych mieliby
        przecierz durzo do powiedzenia. Tutaj w Australii to sie bardzo zatarlo
        i z internetu korzystaja i starsi i mlodzi.Komputer z lonczem internetowym
        jest w wiekrzosci domow.Przed chwila na Polsacie 2 pokazywali ogromne rostopy
        prawie w calej polsce okropny widok.Taka pogode snierzno-rostopowa widzialem
        25 lat temu w Austrii.Mam wiec chyba szczescie ze to mnie omija, choc tutaj w
        BRISBANE dlugie lato jest za gorace i za wilgotne.
        Grunwaldzka widzialem ostatnio cwierc wieku temu.Piekna,szeroka ulica chyba
        byla wysadzana kostka.Kursowaly po niej trawaje.Byl tez tam przy niej stary
        chyba obiety ochrona cmentarz.O malej kolejce juz nawet nie wspomne.
        Z Jarow przez Czarna Droge i Grunwaldzka biegalem czesto na Jasna do kuzynow.
        U mnie godzina 21.00 w Polsce 12.00 w poludnie.
        Pisze o tym bo zauwarzylem ze jak wysylam wiadomosc to pokazywany
        czas wysylki pokazany jest w czasie polskim,a u mnie jest juz 9 godzin puzniej.
        Brisbane niema wprowadzonego czasu letniego.
        Sydney ma i roznica jest 10 godzin.
        Pozdrawiam
        • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 09.02.06, 14:22
          pl.wikipedia.org/wiki/BRISBANE
          http;//en.wikipedia.org/wiki/BRISBANE

          Warto poczytac.
    • Gość: mirek IP: 62.233.189.* 09.02.06, 16:25
      Witaj KENEZ
      Obserwuje to forum prawie od samego początku jego istnienia , co jakiś czas ktoś
      z 13-stki - Jarów / Wilczaka się odzywa.
      Widzę , że chwyciła Cie nostalgia ... pewnie dotyka to wszystkich , którzy
      wyjechali. Mnie też. Jestem w lepszej sytuacji bo moge „nadepnąć gaz” i po 5-6
      godzinach jestem w domu. To oczywiście nie jest takie proste bo po przyjeździe
      okazuje się, że wszystko płynie i nie da się wejść do tej samej rzeki, tej
      którą pamięta się z dzieciństwa. Wszystko inaczej... wszystko się zmieniło.
      Chodziłem do 13 w latach 70-tych i mam wiele fajnych wspomnień związanych ze
      szkołą i „śluzami” , z obydwoma gliniankami i z klubem „Gwiazda” ...
      Jest taka strona /może już widziałeś .../ www.maps.google.com tam trzeba
      wpisać - bydgoszcz.poland - a potem zmienić w prawym rogu na „satelite” ... i
      zobaczysz z nieba „stary fyrtel” nawet w niezłej jakości ....
      Serdecznie pozdrawiam
      Mirek
      • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 10.02.06, 14:30
        No witaj MIRKU.
        Swietnie ze cos napisales.Morze w przszlosci dolaczy do nas wiekrza
        gropa gosci i bedziemy mogli poruszyc inne sprawy i tematy.Morze nawet
        podzielimy sie doswiadczeniami zyciowymi.
        Uplynelo przecierz tyle lat od tamtych szkolnych lat.
        Karzdy z nas cos przezyl,osiagnol,doswiadczyl.
        Jedni z nas na emigracji inni w kraju ojczystym.Cos mozemy sobie opowiedziec
        jesli tylko checi nam dopisza.Ja z mojej strony sie staram pisac choc troche
        karzdego dnia.
        Zawsze dzieje sie to po pracy(koncze o 18.00)potem kolacj,troche polskiej
        telewizj po calym dniu gadania po angielsku to az milo posluchac jezyka
        ojczystego.U mnie teraz juz 23.11 czas wiec niedlugo na spoczynek.
        Polsat 2,TV Polonia,iTVN + Polskie Radio kanal pierwszy to wszystko prosto z
        Polski w moim domu czysty rarytas.
        To prawda Mirku ze wszystko sie pozmienialo i stare dobre czasy minely
        ale jak milo jest powspominac.
        Weszlem na Bydgoszcz Satelite cos te nasze glinianki male,wyschniete,zabudowane
        a jednej to wogole niema.
        Ponizej duzego SZTRANCA byl maly Sztranc ktorego na mapie niema.
        Na tej mniejszej gliniance to chyba kolega Darek lowil pchelki dla swoich
        rybek.
        Mirek a czy moze wiesz co to za ogromna hala (budynek)stoi vi za vi szkoly?
        Pozdrawiam, odpisz Dobranoc
    • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.02.06, 19:09
      Witaj
      Zacznę od końca ...
      Jesli myślisz o „tym” po drugiej stronie ulicy obok ul. Barwnej to szkoła
      mechaniczna.
      Powstała gdzieś na przełomie 60-70 lat /a może się mylę/ , w każdym razie jak
      długo pamiętam
      oto tam była. Większa hala to warsztaty szkolne mechaniczne. Chodziliśmy do tej
      szkoły sklepiku o lemoniadę ja graliśmy w piłkę.
      Pamiętam też zabawną historię jak za Gierka nadali jej imię Ho Shi Minh'a /jakiś
      komunista wietnamski/ - przyjechał
      ambasador i miał przemówienie / po wietnamsku ...!) / Wszyscy pękali ze śmiechu
      , nauczyciele nie mogli
      nas uspokoic ... tak się kończą „głupie” pomysły z egzotycznymi nazwami....
      A propos glinianek to pamiętam te koło szkoły / zaraz za płotem/ - była duża
      /pchełkowa/ i mała / w kierunku Nasypowej/.
      Ta ostatnia raz się łączyła z dużą , a czasem między nimi pojawiała się grobla
      po której lataliśmy w te i we w te na przerwach.
      Inne glinianki były za „tą halą” między Barwną , a Księżycową . Wszystko to było
      systematycznie zasypywane.
      A na pchełki /dafnie/ chyba każdy chłopak chodził, który miał akwarium....
      Koło tej glinianki na Księżycowej było boisko TKKF Świt . Opiekował się nim
      starszy pan z ul. Na Skarpie /Jasnogórska obecnie i ciągnie się do
      Czerwonego Krzyza koło parku przy „obrabiarkach”/. Tam też graliśmy w nogę do
      upadłego.
      Dziś jest jakiś teren rekreacyjny - brat mi to fotografował – ale generalnie z
      glinianki zrobiło się bajoro / kacer/ a nie glinianka.
      Podobno była też glinianka we wzmiankowanym parku przy „obrabiarkach” , ale ja
      pamiętam już tylko bajorko i to zimą
      bo chodziliśmy tam na sanki.
      Wiesz tych glinianek musialo byc więcej bo była cegielnia / Na Księżycowej w
      bruku były jeszcze kiedyś tory /
      To tyle... pozdrawiam. Życzę Ci żebys spotkał kumpli
      Mirek
      • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 11.02.06, 14:15
        Witaj Mirek.
        Ale masz pamiec i wiedze dzieki za wyjasnienia.
        Ja skonczylem 13nastke w 1968 roku.
        Przy Barwnej na prawej stronie staly nowe domki niektore jeszcze
        w budowie ulica byla wertepem gliniano piaszczystym pozatym kapletna
        pustka dziewicze pole az do glinianki przy Wilczej.
        Na tej gliniance spedzalismy cale letnie wakacje woda byla czysta,
        ryby braly Liny,Karasie,Uklejki,Kieubiki,Rozanki,Plotki.
        Ta glinianka byla dla okolicznej ludnosci prawdziwym kapieliskiem.
        Na Wilczej byla wspaniala piekarnia panstwa Kosikow chleby,paczki,szneki i
        ciasta byly wrecz wspaniale.
        Morzna bylo do Kosikow zaniesc nawet wlasne ciasto do wypieczenia.
        Przy cmentarzu od strony ul.Jana Ostroroga rosla duza ilosc drzew morwowych.
        Dorzywialismy sie na nich obrzerajac sie czarnymi i bialymi morwami.
        Choc bieda byla prawie w karzdym domu i nikomu sie nie przelewalo
        to dziecinstwo bylo szczesliwe,ruchliwe a jedzenie choc skromne to jednak
        bardzo zdrowe.
        Pozdrawiam to tyle na dzisiaj.Piszmy i wspominajmy.
        • Gość: mirek IP: 62.233.189.* 11.02.06, 22:41
          Witaj Kenez
          ... no to jesteśmy w moim fyrtlu . Mieszkałem blisko cmentarzy , na jednej z
          bocznych Ostroroga.
          Do Kosika po chleb też biegałem – przed świętami nigdy nie mógł zdążyc ...
          kolejki były, dziś chce się śmiac – zresztą wtedy kolejki nie były niczym
          niezwykłym – to pewnie jeszcze pamiętasz? . Na cmentarzu przy Lotników stoi
          teraz kościół , a morwy rosną jak rosły – też je wcinałem ...i te czarne i te
          białe... niejedne portki na nich podarłem. Jeszcze na rogu Lotników i Czerwonego
          Krzyża był taki duży rów na wodę deszczową , kurcze byl tez fryzjer – strasznie
          go nie lubiłem – bo kiedy nie chciałem się ostrzyc to straszył mnie, że ma
          pistolet w szufladzie ...i zaraz go wyciągnie... ;). Dla małego gzuba to był
          duuuży strach. Magicznym miejscem były dla nas śluzy, chodziliśmy tam do
          kościoła na religię , a potem... huzia na kanał... strumyki – czysta bajka.
          No tak Kenez – nostalgia to choroba – leczy sie ją skutecznie /na jakiś czas/
          przez odwiedziny , inne lekarstwa to półśrodki. Miałem bardzo szczęśliwe
          dzieciństwo , moja rodzina mieszkała tam od dawna i ...dalej mieszka. Zjadłbys
          szneke od Kosika co? Nigdzie takich nie ma ... prawda ?
          Pozdrawiam
          Mirek
          • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 12.02.06, 13:22
            Czesc Mirek.
            Co za mile wspomnienia.Wszystko staje jak zywe przed oczami.
            Usmialem sie z tego fryzjera do ktorego i mnie ciagle tatus prowadzal.
            Blagalem o jakies ludzkie obciecie wlosow, ale zawsze bylo tak samo
            krodko i po mesku brzmial glos tatusia.Fryzjer zacieral lapska bo to latwa
            robota opitolic chloptasia maszynka a na czobku zostawic szczypiorek.
            Wyglondalo to tak jakby przylozyl mi garnek i obciachal do okola.
            Na drugi dzien w szkole wszyscy sie smieli wykrzykujac za mna na przerwach,
            OBSZCZYZONY OBGOLONY LAPIE MYSZY ZA OGONY.
            Zespol/ THE BEATLES/byl wtedy w modzie i dlugie wlosy.
            Prztym rowie-dolinie jest cmentarz na ktorym spoczywaja moi krewni.
            Zima ze skarpy w dol zjezdrzalismy na sankach i poniemieckich nartach
            ktore dal nam dziadek.Ja mialem tez lyzwy mocowane na zabki z przodu i z tylu
            buta.Niestetu czasami lyzwy odpadaly razem z podeszwa i lanie w domu
            bylo gotowe.
            Te morwy to naprawde byly pyszne.Calymi dniami w wakacje je obrzeralismy
            lub pod nimi gralismy w pilke( w skore).Takie mecze mogly byc tylko przerwane
            przez nowy, raz w tygodniu puszczany, odcinek * Czterech Pancernych i Psa *
            Lecielismy wtedy do kogos kto mial telewizor a rzadko kto mial w tych czasach.
            Moi szkolni koledzy i kolezanki mieszkali na Janickiego Henio Kabat jego tatus
            byl w tamtych czasach blokowym od meldunku.Krysia Sikorska rodzice jej mieli
            garbarnie skor na ul.Czerwonego Krzyza rog Sredzka. Na ul.Wladyslawa Iv
            mieszkali Hejnowsc. Ja Mieszkalem na Kotowicza.Dzeciakow bylo wtedy wszedzie
            mnustwo najwiekrzy wyz demograficzny wszech czasow ha ha.
            Na religie do Kosciola na Nakielskiej tez chodzilem,a sluzy to piekna sprawa.
            Kopalismy tam wspaniale rasowki na ryby.Szosta sluza 1 MAJ lub 22 Lipca
            to wspaniale zabawy cukrowa wata,baloniki,gwizdawki koguciki.
            Zbieralismy tez od starszych butelki po winie aby je na drugi dzien w
            skupie po zlotowce sprzedac.
            Mirek a czy za twoich czasow jezdzil po ulicach szmaciarz na furmance
            krzyczac *SZMATY LATY KUPUJE* za botelke,sloik lub makulature mozna bylo dostac
            zabawke, lub drobny sprzent gospodarstwa domowego?
            Oj zjadlbym te szneke od p.KOSIKA
            Przed nami kolejny tydzien pracy ale mysle ze bedziemy kontynuowac
            te nasze wspomnienia dalej.
            Jakos cieplej sie na duszy robi.
            Moze goscie ktorzy juz do mnie sie odezwali przylacza sie ponownie.

            members.iinet.net.au/~kurier/
            POzdrawiam
            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 13.02.06, 13:43
              Witaj Kenez,
              Tak ... to miałeś szczęście z tym fryzjerem bo mi nawet „szczypiora” nie
              zostawiał ...
              mam nawet zdjęcie gdzieś z początku lat 70 tych – widac tylko wielkie odstające
              uszy...:)
              „OBSZCZYZONY OBGOLONY LAPIE MYSZY ZA OGONY” znam aż za dobrze....
              albo ... daj adres fryzjera .... żebym omyłkowo tam nie trafił... !
              Miałem tez takie łyżwy na kluczyk ... i tez mi spadały... one w podeszwie miały
              taką okutą dziurkę
              na łyżwę i jeszcze dodatkowo paski, w tym czasie były juz hokejówki ... ale nie
              dla każdego , w składnicy harcerskiej
              były kije do hokeja i krążki . No wtedy /70-te lata mieliśmy też sukcesy w
              hokeju / Nie pamiętam kiedy to było
              ale podczas mistrzostw świata organizowanych w Polsce wygraliśmy pierwszy mecz z
              ZSRR 6:4 ! , oczywiscie potem dostaliśmy
              łupnia ... ale co to za radośc 6:4 !
              Pamiętam „szmaty łaty skupuję !!!” ale w zaniku coraz rzadziej , dawaliśmy mu
              różne rzeczy złom itp. Ale
              nie pamiętam żeby coś mi dawał – interes załatwiał dziadek – ale ja też zawsze
              wybiegałem.
              Pamiętam, że dziadek żałował , że „szmaciarz” już nie jeździ.
              Tak myślałem , że musiałeś gdzieś blisko mieszkac ... i zgadza się – ja
              mieszkałem na Średzkiej - od strony Lotników
              Znałem oczywiście Sikorskich z garbarni , starszy pan miał pierwszego Peugeot'a
              wtedy to był szczyt techniki...
              U nas na ulicy po ulewach była potężna kałuża, z którą musieliśmy się zmagac ,
              nie raz zalało nam piwnicę, ale
              garbarz i pan Leliwa /na przeciw garbarni/ to mieli najbardziej przerąbane bo
              ich działki były sporo niżej.
              Ta kałuża była jak morze ... puszczaliśmy statki i inne konstrukcje pływające
              ... nawet raz zrobiliśmy kajak
              / kedy wsiedliśmy natychmiast zatonął / - ale to smieszne dzisiaj :) .
              A propos Kotowicza to pamietam parę nazwisk , może Ty ich pamiętasz . Grałem w
              piłkę z chłopakami od
              Jajaków /róg Ostroroga/ - byli o kilka lat starsi 3 może 5 lat różnicy .
              Niedaleko mieszkali tez państwo Wandziuk
              ich córka chodziła z moją kuzynką do klasy i czasem się widywaliśmy , chyba
              miała starszego brata ale mnie nie
              mógł znac bo byłem za mały... / he, he.../ ... dla mnie to był gigant zresztą
              jak wszyscy starsi. Znałem też córkę
              pańsytwa Polasików – chodziła do równoległej klasy w szkole – grzeczna
              dziewczynka była.
              Wiesz teraz jak sięgam pamięcią wstecz to przypominam sobie czasy kiedy na
              Czerwonego Krzyza i Słonecznej
              nie było asfaltu. Na pewno chodziłeś Huzarską do szkoły , tam na rogu Czerwonego
              Krzyza była taka pompa
              z poootężną kulą na ramieniu – pamiętam że co jakiś czas przyjeżdżali tam
              gospodarze i był taki mini rynek.
              Zresztą był tam rzeźnik i pasmanteria / koło Kasprowicza , który miał czerwoną
              skode taxi z nr 1 /.
              W tym miejscu / na rogu Huzarskiej/ mieszkał też Czarodziej – tak go
              nazywaliśmy. Nigdy go nie widziałem!
              Maił wysoki , szczelny płot z osmołowanych desek i nie można było zajrzec do
              środka. Każdy z nas chciał się
              dowiedziec co się tam dzieje – bo z oddali widac było wiezę kratową ze stali – i
              to już wystarczyło żebyśmy
              snuli domysły... a ciekawośc paliła nas niemiłosiernie...
              Dobranoc Kenez
              Mirek
              • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 13.02.06, 14:10
                Serwus Mirek.
                Odpisze Tobie jutro.No to mamy wspolnych znajomych.
                U mnie 23.10 a do pracy na 6.00 wiec do jutra.
                Czytalem Twoj list z szerokim usmiechem na ustach.
                Jaki ten swiat maly.
                No to do jutra Mirek.
                • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 14.02.06, 12:25
                  Czesc Mirek.
                  Dzieki za dlugi post.
                  Ciekawe ja tez mialem odstajace uszy a po obszczyzeniu
                  wyglondaly jeszcze wiekrze,do tego kolor wlosow mleczny blad.
                  Moje lyzwy mialy zabki z tylu i z przodu buta.
                  Te z dziorka to musialy byc buty ze skory
                  rodzicow nie bylo na takie stac podeszwy mialem gumowe(tansze).
                  Na mecze hokejowe chodzilem na TORBYT ten blisko rzezni.
                  Czasami udawalo sie dostac polamany kij hokejowy od zawodnika
                  marki Smolen,Montreal po sklejeniu byly moja duma na calych Jarach.
                  Za mych czasow-- SZMATY LATY SKUPUJE--byly w kwiecie rozwoju.
                  Dlatego Twoj dziadek zalowal zginiecie szmaciarza.
                  Latalem jeszcze na ul.Kanalowa sprzedawac zlom aby miec choc
                  troche forsy na lakocie
                  1kg makulatury 1zloty.
                  Szklany sloik 0.80gr.
                  Butelka po winie/wodce 1 zloty.
                  Mamy,ciociei babcie nie mogly sie od nas odgonic bo ciagle
                  szukalismy tych surowcow,kieszonkowego nikt nam nie dawal.
                  Bruk konczyl sie przy fryzjerze dalej byly wertpy i dziory.
                  Taksowkarze odmawiali jazdy po za fryziera resory kapitulowaly.
                  Pamientam to wielkie bajoro po karzdych obfitych deszczach na Sredzkiej.
                  Kotowicza byla polorzona wyrzej a terz byly problemy.
                  Jajakow pamientam jak chodzili w narzeczenstwie i potem jak
                  rodzily im sie dzieci.
                  Jajak byl taksowkarzem. Po drugiej stronie ulicy od Jajakow terz na rogu
                  mieszkali p.Krolakowie ich chlopcy biegali na sluzy lowic raki
                  potem je gotowali i jedli ogony. Mysmy patrzyli na nich jak na wariatow.
                  No bo jak takie cos mozna bylo jesc na poczadku lat 60siatych.
                  Krolakowie mieli rodzine we Francji mieli wiec dobre instrukcje.
                  Czarodzieja tez przez mgle pamietam.
                  Mirek w poprzednim poscie pisales o klubach pilki noznej takowych
                  za moich czasow niepamietam, ale tworzono wtedy tak zwane
                  --DZIKIE DRUZYNY-- w ktorych gralem namietni z kolegami.
                  Wandziukow pamietam jak sie przyprowadzili na Kotowicza odkupujac
                  dom od starej pani Szeszuowej.Musialem miec wtedy z 12 lat bo ich synka
                  Janusza pamietam jako moze 5ecio letniego chlopca, dziewczynka byla wtedy
                  niemowlakiem.
                  Polasikow pamietam doskonale.
                  Pani polasik (pamietam)chodzila w ciazy z HANIA najmlodszym dzieckiem.
                  Mieli oni jeszcze 3 duzych juz synow.
                  Ojciec ich byl milicjantem,mial fajny motocykl marki** JUNAK ** glosno chodzil.
                  Oczywiscie Huzarska chodzilem do 13nastki.
                  Ten rynek przy huzarskiej to byla atrakcja i dobre zaopatrzenie.
                  Byl tam terz pagorek u ktorego podnurz byla sadzawka z kijankami.
                  Zima dobrze sie tam zjezdrzalo na sankach.
                  Teraz i tam stoja jakies budynki.
                  Wspomniales o nowym kosciele na cmentarzu.
                  Co to za wielki obiekt teraz tam stoi vi za vi kosciola?
                  Czy znales Zelinskich,Pokrzykowskich,Olejniczakow ?
                  Mieszkali blisko ciebie.
                  U mnie paskudnie parno 70% wilgotnosci+ 32stopnie
                  klimatyzacja chodzi caly dzien wiec w domu jest przyjemnie.
                  Pozdrawiam Ciebi/Jaka u Ciebie pogoda.
                  KENEZ.
                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 14.02.06, 16:26

                    Witaj Kenez,
                    Zacznę od pogody – u nas ok -4 C , pruszy śnieg i jest pochmurno , fale mrozów
                    minęły. Mieszkam na wschodzie Polski /Lublin/ , a tu zima jest bardziej sroga
                    /ruska można powiedziec – bez obrazy...:). Ja jednak czuję, że niedługo
                    przyjdzie wiosna ...
                    Wracając do tematu, to przykro mi ale nie znam nazwisk , które podałeś ... widac
                    to, że jestem w wieku Hani – to bariera poza tym
                    ja jako maluch mieszkałem z rodzicami na Koszarowej przy akademikach , ale co
                    dzień Tata prowadzał mnie do dziadków na Średzkiej , dopiero od 70 roku
                    zamieszkaliśmy tam na stałe.
                    A propos „nogi” - Gwiazda to klub sportowy na Bronikowskiego /przez kanał na
                    Czyżkówko/ choc ja tam z kumplami cwiczyłem szermierkę i zapasy . Za Gwiazdą w
                    kierunku Prądów był jeszcze basen czynny latem i tam chodzilismy /jak się
                    rodzice pozwolili/
                    A pisałem jeszcze o TKKF Świt – to inna historia – na ulicy Na Skarpie mieszkał
                    /naprzeciw Wilczej/ taki starszy pan, który prowadził taki klub osiedlowy – obok
                    glinianki gdzie sie kąpaliście było boisko ... no i tam sie grało . Nie wiem jak
                    mnie zrozumiałes , ale o niczym innym nie pisałem.
                    Cmentarze były i są dwa . Ten koło Ostroroga to jeden i
                    drugi po drugiej stronie ul. Lotników. Na tym przy Ostroroga była kaplica
                    pogrzebowa na środku , w latach 70- tych utworzono parafię dla Błonia –
                    Chrystusa Króla – i kaplica się rozbudowała , a w latach 80 proboszcz ks.prałat
                    Berka / równy gośc/ rozpoczął budowę kościoła przy Lotników . Stąd dziś jest tam
                    kościół . Po drujej stronie Stawowej była kiedyś państwowa piekarnia , a dziś to
                    przerobili i jest jakiś
                    nieduży sklep samoobsługowy.
                    Co do raków to normalka , mój Tata /jako dziecko/ też hodował - nie wiem czy je
                    jadł.
                    Patrz jaki luksus, mini lobster dla każdego - gotowanie w soli , troche
                    cytryny, znów sól i świeży chleb od Kosika ... .
                    Pozdrawiam
                    Mirek
                    • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 15.02.06, 12:12
                      Czesc Mirek.
                      No to chlodno u ciebie brrrrr.
                      U mnie byla burza i niezle lalo.
                      Dzis 30stopni+70% wilgotnosci/sauna za darmo.
                      Ja wyprowadzilem sie z Jarow w 1968 do centrum Bydgoszczy.
                      oczywiscie odwiedzalem rodzine na Kotowicza czesto.
                      Mysle ze Hanie widzialem raz pod koniec lat 70dziesiatych
                      wyrosla na ladna panienke.
                      Wracajac jeszcze do obrzerania sie morwami.
                      Dorosli szczegolnie nasze mamy straszyly nas ciagle tym
                      ze te morwy sa tak soczyste bo ciagna soki z cmetarza ktory byl
                      bardzo blisko, ale nas to i tak nie zrazalo.
                      Konsumpcje uprawialismy dalej czasami dojadajac chleba ze smalcem.
                      Maslo bylo od swieta.
                      W naszej szkole w karzdej klasie nad tablica wisialy 3 obrazy
                      wtedy zadzacych PRLem, W.Gomulka/J.Cyrankiewicz i chyba Ochab rada panstwa.
                      Co wisialo za twoich czasow?
                      Pamietam terz piekne parkietowe podlogi w calej szkole i sali gimnastycznej.
                      Jak te panie sprzataczki musialy nameczyc sie w ich utrzymaniu.
                      Przez pierwszych kilka lat szkoly wszyscy musielismy nosic na nogach
                      papcie kupowane w kioskach Ruch.
                      Po kilku latach pozwolono nam chodzic w butach zaczeto sie
                      obawiac ze dzieci dostana plaskostopie.
                      Pan domowy mieszkal ze swoja rodzina na terenie szkoly.
                      Czesto bylismy karani fizycznie(i bardzo dobrze).
                      Lano nas szczegolnie chlopakow rozrabiakow linialkami po dloniach,
                      kijami po pupach.Ciagniento nas za wlosy.
                      Byl nawet taki specjalny pokoj do wymierzania kary urwisa.
                      Wiem cos na ten temat.
                      Jeszcze dzis bym ten pokoj odnalazl.
                      Kiedys jak przyjade do polski to odwiedze te nasza szkole.
                      Mirek moze masz jakies hobby.
                      Ja zbieram zegarki oraz monet.

                      www.zegarkiclub.pl

                      www.brisbane.qld.gov.au

                      Pozdrawiam Kenez.
                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.02.06, 23:27
                        Witaj Kenez,
                        Historię o morwach sami sobie powtarzaliśmy /o soczystości... swego rodzaju/ -
                        dla dodania animuszu. Kiedyś pojawiali się hodowcy jedwabników /takie larwy,
                        którym bardzo smakują liście morwy, potem robią kokony i właśnie te kokonki
                        miały wartość/. Hodowcy nieźle się "przysłużyli" obłamując całe gałęzie – jak
                        plaga egipska – nie wiem jak to się skończyło z jedwabnikami – w każdym razie
                        drzewa są do dziś.
                        Za moich czasów w szkole nie było już portretów przywódców – tylko godło. Inną
                        sprawą były apele i akademie, na których działy się różne rzeczy. Ponieważ
                        "spędy" były niemiłosiernie nudne i długie chciało nam się strasznie rozrabiać .
                        Wśród śmiertelnej powagi wystarczyła iskierka żeby pękać ze śmiechu. Może to
                        stąd te odstające uszy ...? ponieważ często prowodyra wyciągano za uszy. Nie
                        pamiętam jakichś poważniejszych kar cielesnych – raczej sami się tłukliśmy. Z
                        pewnością nie było tego smutnego pokoju do „trzepania siedzenia”. Z karami
                        najbardziej utkwiło mi takie wydarzenie. Przy kościele na Nakielskiej była taka
                        salka z tyłu. Tam chodziliśmy na religię. Na jednej z lekcji koleś „miał dzień”
                        i niemiłosiernie rozrabiał , ksiądz pare razy zwrócił mu uwagę ale na daremno...
                        . W pewnym momencie nie wytrzymał i... strzelił go łeb / w sumie delikatnie –
                        ale dziś to byłaby afera /. Nigdy więcej nie widziałem czegoś podobnego .... to
                        było szokujące – do końca lekcji był spokój. Na następną religie z kolesiem
                        przyszedł Tata ze srogą miną . No .... to będzie teraz chryja -myśleliśmy.
                        Weszliśmy do salki , ksiadz nieco zmieszany... a tatuś groźnym głosem : Dobrze
                        ksiądz zrobił !!! proszę karcić kiedy tylko zasłuży !!! ... ale mam jedną prośbę
                        ... nie po głowie tylko po d...e !!!! bo mam nadzieję, że tam może jeszcze jakaś
                        wiedza do głowy mu wejdzie! . Ale śmiech był ...
                        Niestety nie mam hobby ... w takim sensie żebym coś zbierał . W podstawówce była
                        moda na zbieranie starych banknotów i monet – wtedy też miałem kolekcyjkę, ale
                        potem przekazałem bratu.

                        Pozdrawiam
                        Mirek
                        • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 16.02.06, 14:03
                          Czesc Mirek.
                          Hodowcy jedwabnikow probowali nam dziecia placic
                          za zbieranie lisci.Nikt jednak na to sie nie zgodzil
                          wiec zrezygnowali pod presja otoczenia z lat 60siatych.
                          Widac ze dopieli swego pozniej.
                          Nas w szkole lali rowno,ale to jeszcze pestka.
                          Uwaga w dzienniczku ucznia byla najgorsza.
                          W domu po przeczytaniu i podpisaniu uwagi o zlym zachowaniu
                          synalka w szkole tatus wymierzal wielokrotnosc tego co dostalem w szkole.
                          Staralem sie jak moglem byc wzorowy z zachowania.
                          Zresztom oplacalo sie to, bo na koniec roku szkolnego,kochany moj
                          dziadek placil karzdemu wnokowi 5 zlotych za karzda piatke na
                          swiadectwie a 5 zl to byla kupa forsy.
                          W lesie szubinskim za torami chyba w Murowancu byla szczelnica wojskowa.
                          Biegalismy tam zbierac czubki olowiane z wyszczelonych kul.
                          Jeziorko w Trzcincu tez czesto latem odwiedzalismy z kolegami idac
                          na piechote.
                          Jezioro w Chmielnikach tez tylko to juz autostopem lub pociagiem
                          Na Bloniu ktore pamietam jako puste pole odbywaly sie cwiczenia
                          ulanow i altyreli konnej, mozna bylo temu sie przglondac mialem
                          wtedy z 8 lat.
                          Mirku jakos nik inny do nas nie dolancza z swymi wspomnieniami.
                          Moja generacja jest juz po 50dziesiadce i moze ma problem z obsloga
                          komputerow i stad brak ich na forum.
                          Zauwarzylem ze dziewczyn/kobiet to w ogole na forum jest malo a im chyba
                          wspomnien nie powinno brakowac.
                          Na koniec tego postu ciekawostka z
                          AUSTRALII o Karpiu krolewskim.
                          Ryba ta kiedys sprowadzona z Europy do Australii
                          nie majac naturalnych wrogow tak sie rozmnozyla
                          ze stala sie plaga wszelkich wod (jeziora,rzeczki).
                          Nikt tego w Australii nie jada bo to chwast wodny
                          zagrazajocy tubylczym gatunka fauny i flory.
                          Morduje sie wiec Karpia masowo na wszelkie mozliwe sposoby.
                          Przerabia sie go na maczke/pasze/nawozy a walki z nim wygrac nie idzie.
                          Rozmnaza sie blyskawicznie wyzerajac wszystko co w wodzie rosnie.
                          Wody u nas czyste to i pewnie Karp smaczny.
                          Tutaj to plaga i utrapienie a w Polsce ludzie placa za niego
                          niezle pieniadze.
                          Pozdrawiam cie Mirku.
                          Dzien byl goracy ale mniej wilgoci.


                          Koledzy/kolezanki podzielcie sie wspomnieniami
                          lub czym chcecie.
                          Niewazne jest przecierz gdzie sie mieszkalo,
                          i do jakiej szkoly sie chodzilo.
                          Warzny jest kontakt miedzy nami.
                          To jest taki moj apel
                          ktory mam nadzieje nie bedzie wolaniem na puszczy.
                          23.00 Dobranoc z Brisbane.
                          KENEZ.

                          • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 18.02.06, 07:04
                            Witaj Kenez

                            Nie wiem czy to kwestia czasów czy jak ale ja
                            za uwagę już nie dostawałem ... ale Tata był jakis taki
                            że człowiek chciał to sam naprawic ...
                            Wozny rzeczywiscie mieszkał w szkole, był niewysoki i tęgi ...
                            zawsze w berecie i takim niebieskim kitlu drelichowym.
                            W czsie przerw „kierował ruchem” żeby dzieciarnia się nie
                            pozabijała przy szatni. Jak sobie przypominam
                            był uzbrojony w kawałek przezroczystego szlaucha z PVC ... dziś trudno
                            w to uwierzyc ale czasem przysolił. Jeszcze pamiętam że oprócz nazwy
                            woźny funkcjonowała nazwa „pedel” , a szlauch on sam nazywał „goma”.
                            W sumie groźnie to brzmi ale był dla nas raczej serdeczny ... tylko jak
                            miał do czynienia z „całym stadem” , które bez opamiętania „waliło”
                            na oślep robił się groźny. Strzelnica i Trzciniec to też stały element
                            gry , nie jeździliśmy natomiast do Chmielnik tylko do Opławca i Smukały
                            na zakola Brdy – śliczne miejsca. Z Grunwaldzkiej do Opławca jeździł autobus
                            chyba 51.
                            Historie z Karpiem znam z Anglii gdzie też go się nie jada. W Zakopanym
                            spotkaliśmy angola zakochanego w Polsce i ... w polskiej kuchni. On
                            własnie opowiadał , że nic mu tak nie smakuje jak karp wigilijny.
                            Raczej nie miał facet dobrego gustu kulinarnego ponieważ jak
                            przygotowywal jedzenie to zawsze zaczynał od spalenia czosnku,
                            zamiast da go na końcu ... podstawowa sprawa. Śmierdziało w całym
                            budynku jak coś pichcił.
                            W stronach gdzie mieszkam plagą stawów jest tzw. Bękart – taka mała
                            karpiowata rybka która z karpiem daje krzyżówkę i paskudzi
                            hodowlę. Jest smaczna ale mała i ponadprzeciętnie oścista.
                            Karp w Polsce ma średnią cenę ok 10 zł za kilogram czyli gdzieś
                            ponad 3 dolce US. Z ryb to z dzieciństwa pamiętam jeszcze halibuta,
                            taka tłusta rybka , którą można było łatwo i tanio kupic.
                            Okazuje się , że ten halibut to bardzo dobra ryba i dziś osiąga
                            wysokie ceny.
                            Życzę Ci Kenez żeby sie ktoś odezwał , trochę jest tak jak pisałeś ...
                            ale nie trac nadziei ... może jakieś młodzianek tu trafi ... i zawoła starszego.
                            Jak bym był na Jarach to rozwiesiłbym plakaty z linkiem....:) .
                            Pozdrawiam
                            Mirek
                            • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 18.02.06, 12:45
                              Witaj Mirku.
                              To ze nas karcono winikalo chyba z tego ze
                              nasi kochani rodzice wychowywali sie sami
                              w bardzo ciezkich czasach przed, w czasie
                              i po wojnie. Pozatym ludzie,sasiedzi znali
                              sie dosc blisko.
                              Wiec dzieci niepowinny przynosic wstydu
                              zalatwiano to szybka kara cielesnai po ptakach.
                              Byla to powszechnie stosowana i skuteczna norma
                              powszechnie akceptowana przez wszystkie zainteresowane strony.
                              Potem sie wszystko zaczelo rozkraczac i dzisiaj uczniowie
                              teroryzoja nauczycieli,dzieci doroslych ludzi.
                              Znieczulica,obojetnosc,brak zainteresowania sie drugim
                              czlowiekiem,o dzieciach nie wspomne.
                              Nas karcono czesto ale kochano jeszcze bardziej.
                              Ulice,skwery,podworka byly naszym bespiecznym krolestwem.
                              Dlazcego?
                              Bo pod reka byl zawsze ten dorosly calkiem obcy z ulicy
                              gotow stawic sie za karzde dziecko i interweniowac bez
                              zadnycz obaw gdy zaszla ku temu potrzeba.
                              Dzis odwracaja glowe w druga strone i czmychaja czym predzej aby dalej.
                              Woznego opisales wspaniale tak terz wyglondal za moich
                              czasow.
                              Balismy sie go, szanowalismy a respekt mial i posluch ogromny.
                              Dzwonil na przerwy i lekcje duzym recznym dzwonkiem.
                              Okreslenie "Pedel" uzywalismy tylko miedzy soba i to pocichu.
                              Pan domowy-- w rozmowach z doroslymi.
                              Halibut to ryba moich marzen szczegulnie
                              wedzony.
                              Przepysznie
                              tlust i zdrowy.
                              W Australii jej niestety niema.
                              Ceny ryb zaleznie od gatunk od $10 do $35.
                              Podobnie z krewetkami i innymi skorupiakami.
                              W poczadkach tlustych latach 70 kiedy wydawano pozyczone pieniadze z zachodu
                              1kg wedzonego halibuta kosztowal 45zl.Ja wtedy zarabialem 25zl/godzine.
                              Troche cen z Australii.
                              Bezyna litr $1.20-1.30
                              Gaz litr $0.60centa
                              Ropa(on)litr$1.30
                              Zarobki brutto/godzine minus srednio 35% podatku
                              Pracownic sklepowi/personel pomocnicz $17-19/godzine
                              Rzmieslnicy $22-30/godzine
                              Nauczycielowie $35-55/godzine.
                              Niewykwalifikowani $12-13/na godzine
                              Bezrobocie $200 tygodniowo na kawalera/panne
                              Malzenstwo $350 tygodniowo/bez dzieci i mozna za to wyzyc.
                              Bezrobocie 5.5% niepracuja tylk ci ktorym sie naprawde niechce.
                              Mirku przypomnialo mi sie ze na rogu Czerwonego Krzyza a Lotnikow
                              od strony tego rowu zanim postawiono tam kiosk Ruchu.
                              Stal tam zielony kiosk sprzedajacy piwo,lemoniade i slodycze
                              pod tym kioskiem stali i popijali piwko panowie po pracy.
                              Wtedy wszyscy musieli pracowac.
                              Vi za Vi tego kiosku mieszkal krawiec bez szyldu tak sobie
                              dorabial do renty mial przezwisko"Pyda".
                              Czasem szylem u niego spodnie.
                              Moze masz jakies pytania wal smialo.
                              Pozdrawiam

                              21.45
                              • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.02.06, 15:59
                                Witaj Kenez,
                                Z karceniem masz rację , pamiętam , że parę razy dostałem ...
                                zasłużenie po tyłku. Dziś pamiętam tylko dobre rzeczy , albo
                                śmieszne.
                                Zdecydowanie masz rację, że tamte czasy były bezpieczniejsze.
                                Dziś mamy do czynenia z wolnościa i tolerancją – bez ograniczeń .
                                Dla mnie moja wolnośc kończy się tam gdzie zaczyna się wolnośc drugiego
                                człowieka z poszanowaniem wzajemnej godności.
                                Wolnośc bez granic to ... w uogólnieniu destrukcja. Człowiek nie jest doskonały
                                - niestety, kiedy posmakuje konsumpcji apetyt tylko wzrasta i staje się ślepy na
                                to ,że szkodzi sobie i nierzadko innym. Wiele mówi się o tolerancji -
                                wydaje mi się , miesza się prawdziwą tolerancję z obojętnością.
                                Obojętnośc w stosunku do zachowań innych jest zachowaniem
                                poprawnym i de facto uznaje się ją za tolerancję.
                                Zmienia się też społeczeństwo wraz z możliwościami przekazu informacji.
                                Więzy sąsiedzkie osłabły i ... to bardzo. „Tolerancja” zmienia się w
                                znieczulicę. Nawet jesli ktoś zareaguje na degenerację to zamiast zrozumienia
                                spotyka się z wrogością , nierzadko nazywa sie go „oszołomem” albo
                                dostaje nalepkę ekstremisty. Z pewnością nie jest to takie proste.
                                Raczej smutny czeka nas los, mam czasem wrażenie , że "nasza wolnośc" to
                                raczej przypadek hodowli społeczeństwa dla potrzeb wolnego rynku ... ale dośc o tym.
                                W kwestii cen to moge tylko powiedziec, że paliwa kosztują u nas tyle samo ...
                                za to zarobki są zdecydowanie niższe , ale nie potrafię powiedziec w jakim stosunku.
                                W Polsce bardzo rzuca się w oczy jaskrawa bieda wobec zamożności , dysproporcja
                                jest ogromna. Chyba trzeba kilku pokoleń żeby coś się w tej kwestii poprawiło.
                                Wiesz ja ten kiosk pamiętam gdzie indziej – na rogu Ostroroga i Władysława IV –
                                taki zielony, drewniany z ladą . Tam gdzie opisujesz był kiosk Ruchu /bez piwa/
                                i budka telefoniczna .
                                Może wcześniej było inaczej...? . Piszesz, że wtedy każdy musiał pracowac – to
                                prawda ale jak się pracowało – to inna sprawa. Z rzetelnością pracy to różnie
                                bywało ... jednak zgadzam się że obowiązek pracy dawał pewną dyscyplinę w życiu.

                                Pozdrawiam
                                Mirek
                                • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 20.02.06, 14:04
                                  Czesc Mirek

                                  Zgadzam sie absolutnie z Twymi przemysleniami
                                  z ostatniego postu.
                                  W latach 60tych chyba 70/80% nauczycieli
                                  to byli mezczyzni wiec z czystego strachu i
                                  naturalnej dominacji jako figora ojca
                                  byli respektowani i mieli wielki posluch.
                                  Szczegolnie wsrod dzieci i mlodzierzy.
                                  Dzis z kolei 95% nauczycieli to plec piekna
                                  mila,grzeczna,uprzejma,uczynna ale chyba utracila
                                  respekt, szacunek i posluch w oczach uczniow i rodzicow.

                                  Ten kiosk duzy zielony na Ostroroga powstal juz za czasow osiedla Blonie.
                                  Ilez ja tam nakupowalem mordoklejek (Irysow). Fajne czasy byly.
                                  Mimo tego nimielismy prochnicy zebow, wode na Jarach mielismy
                                  tylko z pompy na podworku bez dodatkow chemicznych ( floru ).
                                  Jakze mi przykro na sercu gdy czytam o biedzie,
                                  a zapowiadalo sie tak dobrze.
                                  Odwiedzilem Polske 16 lat temu (1990roku).
                                  Niebylo wtedy bezrobocia.
                                  Bylo duzo optymizmu.
                                  Ulice,skwery pozastawiane byly wtedy chandlazami wszelkiej masci.
                                  Odtwarzacze video na bydgoskiej hali targowej
                                  sprzedawano po 6 milionow zlotych.
                                  Ja sam bylem po raz pierwszy we wlasnym kraju milionerem.
                                  W ciagu 4 tygodni wydalem 20 milionow.
                                  To byly jeszcze dobre czasy.
                                  Nikt nie myslal w tedy o utracie pracy.
                                  W Australii bylo wtedy 11% bezrobocia czyli
                                  milion ludzi na broku, Oczywiscie wszyscy otrzymywali
                                  zasilek bez ograniczenia czsowego.
                                  Trzeba bylo 11-12 lat aby zmniejszyc to
                                  bezrobocie do 5,5%.
                                  Osiagnieto to tworzac mase etatow
                                  w niepelnym wymiarze czasu.
                                  Czyli terz jakies przekrety biorowo-administracyjne.
                                  Ile w Polsce godzin trwa tydzien pracy?
                                  Ile sie zarabia na godzine/miesiac?
                                  W jakich gropach zawodowych?
                                  Jaki wysoki jest zasilek dla bezrobotnych?
                                  Jesli mozesz odpowiedziec to bardzo prosze.

                                  Pozdrawiam
                                  KENEZ

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?...
                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 20.02.06, 18:50
                                    Witaj Kenez,
                                    Zarobki , o które pytasz pewnie
                                    są na stronie GUS-u / Główny Urząd Statystyczny / .
                                    Ja nie mam żadnych pewnych informacji na temat zarobków.
                                    Średnia płaca to gdzieś ok. 3-4 tysiące złotych na miesiąc - ale może się mylę...
                                    Mamy teraz zjawisko sporej emigracji zarobkowej – oczywiście
                                    szczególnie wśród ludzi młodych. Częśc z nich wróci , częśc zostanie....
                                    Kiedy byłeś w Polsce w 90 roku – panowała w pewnym
                                    sensie euforia, ludzie żyli marzeniami ... dziś nawet kac po tym minął....
                                    Kiedy przypominam sobie Polskę z marzeń ludzi z 89-90 roku , to stwierdzam , że
                                    ona nie istnieje ... w rzeczywistości.
                                    Nie mam ochoty zatruwac Ci wspomnień swoimi kwaśnymi
                                    przemyśleniami – nie lubię narzekac – lepiej się zmobilizowac...
                                    Czytałem niedawno , że jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem
                                    Europy - prędzej czy później musi to przynieśc efekty – pytanie w czyjej
                                    kieszeni...?
                                    Wiesz z tą biedą to nie jest takie jednoznaczne , nie jest powszechna ... miałem
                                    na mysli fakt , że wcześniej aż takiej biedy nie widziało się... np. Widziałeś
                                    kiedyś żebraków ? Bo ja nie ... ale są tacy , którzy twierdzą że to niezły
                                    interes i powinien byc opodatkowany ... no i co o tym sądzic?
                                    Na Jarach mieliśmy hydrofor do czerpania wody , niestety po ułożeniu wodociągu
                                    /71-72 r?/ zabronono korzystac z wody ze źródeł podziemnych
                                    okazało się że przyczyną jest silne zanieczyszczenie wód podskórnych ...
                                    przez garbarnię. Jak pamietasz był tam taki zbiornik do którego wylewano
                                    wodę po obróbce skór ... to wsiąkało ...i zrobiło swoje. Przynajmniej w naszej
                                    okolicy.

                                    Pozdrawiam
                                    Mirek
                                    • Gość: KENEZ IP: 144.138.215.* 21.02.06, 13:09
                                      Witaj Mirku
                                      Popacz co to sie porobilo.
                                      $100 w 1990roku to jeszcze byl pieniadz a
                                      dzis to smutne wspomnienie jego wartosci.
                                      Nie zazdroszcze nic a nic tym co wyjechali na
                                      saksy za granice.Pracowac musza ciezko(nie u siebie)
                                      rozterki, tesknota, brak jedzenia do ktorego nawykli,
                                      brak jezyka.
                                      To tak jakbys byl troche slepy i gluchy w otoczeniu
                                      w ktorym sie znajdoja.
                                      Pewnie ze nikt sie do tego niechce przyznac ale
                                      wierzmi ja to wszystko przezylem i znam ten bol.
                                      Ludzie wyjezdrzaja z przyczyn parytetu walutowego.
                                      Gdyby niebylo tej roznicy w wartosci i ilosci pieniedzy
                                      nikt by nosa z Polski nie wychylal.
                                      Wyobraz sobie Mirek jak oni sie teraz musza zle czuc
                                      przy ciogle z dnia na dzien rosnacej sily naszej
                                      ukochanej zlotowki.
                                      Oni co dziennie pracuja za mniej.
                                      Wymiana coraz gorsza niedawno z 1 funta placono
                                      7 zlotych.
                                      Dzisiai ledwie 5.5zl.
                                      Zdrugiej strony wracajacy z zagranicy beda podbijac ceny na
                                      wszystko bo beda mieli pieniadze,(mieszkania,domy itd).
                                      Biada wiec tym zyjacym z zarobkow otrzymywanych w Polsce.

                                      Trzymaj sie Mirek

                                      to tyle na dzisiaj 22.10

                                      Http://dom.gazeta.pl/prawo/1,65546,3096462.html

                                      www.realestate.com.au

                                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 21.02.06, 19:10
                                        Witaj Kenez,
                                        sam tego nie doświadczyłem , znam jednak kilka osób , które
                                        w przykry sposób tego doświadczyły. Miałem kolegę w szkole
                                        który przed 89 wyjechał do USA – po roku czy dwóch wrócił.
                                        W tym czasie zaczeła się transformacja, dolar kosztował
                                        12-14 tys złotych .... i nagle w ciągu kilku tygodni zaczął
                                        spadac .... w końcu osiągnął poziom 4 tysięcy. Nerwy puściły mu w dołku
                                        i wszystko sprzedał w niskiej cenie bo bał się, że jeszcze spadnie... .
                                        Po pewnym czasie cena wróciła do pierwotnego poziomu i dalej rosła.
                                        Po prostu czarna rozpacz. Ja do dziś zastanawiam się czy ten ruch
                                        dolara nie był sterowany... .
                                        Dla nas to lepiej , że złotówka staje się silna ... bo mniej się płaci na wyjazdach
                                        import jest tańszy itp. To wszystko musi być w równowadze.
                                        Co do poziomu życia dla mnie wymierne jest ile można kupić za średnią
                                        pensję miesięczną w danym kraju. Różnice są ogromne. Z tego co słyszałem
                                        najwięcej zarabia się za taką samą pracę w Norwegii , ale co z tego
                                        kiedy tam wszystko jest niebotycznie drogie... . Czyli najlepiej tam zarabiać
                                        a żyć tu... tylko to nierealne.
                                        Mam część rodziny na emigracji , wiem że strasznie ich szarpie tęsknota,
                                        im dalej tym większa – najlepiej być w Niemczech blisko granicy /np. Berlin/
                                        i tęsknotę ma się z głowy.
                                        Pozdrawiam
                                        Mirek
                                        • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.06, 13:19
                                          Czesc Mirek.

                                          Wczoraj wyslalem do Ciebie
                                          dwa posty ale zaden sie nie ukazal
                                          na naszej stronie.
                                          Wyslam te krotka wiadomosc aby sprawdzic czy
                                          wejdzie na strone .
                                          Bylby to post numer 34.
                                          Normalnie czas ukazania sie postu
                                          zabieral do minuty czasu.
                                          KENEZ
                                          • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.06, 13:48
                                            No i weszla Na strone ale dopiero po 5/6 minutach.
                                            Te wczorajsza bardzo dluga
                                            gdzies wcielo w przestrzeni
                                            internetowej a szkoda tyle pisania
                                            nanic. Druga wiadomosc krodka napisalem
                                            do ciebie po zorientowaniu sie ze tej
                                            pierwszej niema na stronie.
                                            Napisze innym razem bo dzis juz jest troche pozno.

                                            Pozdrawiam
                                            KENEZ

                                            www.cia.gov/cia/publication/factbook

                                            www.theodora.com/wfb/abc_world_fact_book.html
                          • 07.12.07, 00:53
                            Uczęszczałem do sp.13 w latach 74-82.Adres ul CZerwonego
                            krzyza.Śluzy,Gwiazda-zapasy,glinianki przy sp13 i mechaniku nr2,
                            morwy,trzciniec,fryzjer przy lotników,prywatna piekarnia,tkkf
                            p.kaczmarczyka,strzelnica na błoniu,chmielniki,basen na
                            ul.nakielskiej,wytwórnia orańżady na stawowej,gra w piłkę na
                            tzw.zieleńcach miedzy ulicami(zakopiańska,słupskich,orłowity itd-To
                            była dla nas codzienność.
                            • 07.12.07, 01:02
                              Re: australia pozdrawia sp13 na Jarach/Sloneczna - conecto1234
                              07.12.07, 00:53
            • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 13.02.06, 13:46
              Cicho tu dzisiaj, a wspomnienia czekaja na swiatlo dzienne.

              Pozdrawiam
              • Gość: KENAZ IP: *.mega.tmns.net.au 25.02.06, 12:33
                Czesc Mirek.
                Sorry ale bylem troche ostatnio zajety
                stad ta przerwa.
                W 89 roku mialem tu u siebie 2 krewniakow na 6 miesiecy.
                Zarobili kilka tysiecy $$$,jedli,spali zyli pod
                moim dachem i wrocili.
                Sprzedali $$$ w odpowiednim czasie i dzisiaj sa dobrze sytuowani.
                W odwdzience nie utrzymuja ze mna zadnego kontaktu.
                Bylem potrzebny im wtedy teraz juz nie.
                W srode bylem u detysty sprawdzian zebow i czyszczenie
                $140 za usluge i to dobiero boli.
                Detysci po studiach zarabiaja natychmiast $65 tysiecy rocznie
                a potem szybko duzo, duzo wiecej.
                Mysle ze droga zlotowka przyczynia sie do wysokich cen
                polskich towarow na zachodzie.
                Tutaj jest troche polskich artykulow spozywczych
                w sklepach i sa one najdrozsze.
                Niemieckie,Holenderskie,Wegierskie,Chorwackie itd
                sa tansze niz polskie i te sprzedaja sie pierwsze.
                Australijski dolar jest utrzymywany na niskim poziomie.
                Biznes az kwiczy ze szczescia bo sprzedaje ogromne
                ilosci tego przeogromnego bogactwa ktore tutaj jest,
                i wrecz zonda jeszcze slabszej waluty.
                Wyjezdrzajacy z Australii zagryzaja zeby bo malo
                dostaja przy zamianie.
                Zagraniczni turysci sie ciesza bo dostaja wiecej
                za swoje waluty.
                Bezrobocie bardzo niskie i to w ogromnej mierze
                zawdzienczamy slabej walucie.
                Mysle (moze blednie) gdyby zlotowka byla slabsza
                to turysci zjerzaliby do Polski tabunami,produkcja
                i sprzedarz roslaby szybko i bezrobocie malalo.
                Morze UE niechce do tego dopuscic bo forsa by
                uciekala do polski a kraj rosl by szybko w sile
                i dlatego jest tak jak jest, niwesolo.
                Z moich krewnych juz dwoje najmlodszych tyra za funty w Szkocji.
                Zamiast rozwijac wlasny kraj przysparza sie dobra innemu.
                W tym terz musi cos byc ze tak sie wlasnie sie dzieje.
                Co u ciebie slychac nowego?
                Jakos nikt sie niechce do nas przylaczyc.

                Pozdrawiam
                Kenez
                • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.02.06, 11:42
                  Witaj Kenez,
                  W Polsce zawsze eksporterzy chcieli aby złotówka
                  była słaba ... to oczywiste, jednak to tylko chciejstwo
                  bo nie można sobie ustalić, że teraz dewaluujemy ...
                  Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się wartość PLZ
                  wynika z tego, że ludzie zarabiają „mało” w stosunku do tego
                  co można by kupić , rynek jest zawalony towarem.
                  Eksporterzy chcą taniej złotówki ale nie chcą więcej
                  płacić pracownikom, mamy wciąż tanią siłę roboczą.
                  Z pieniędzy dla pracownika państwo zabiera ok 60-70% !!!!
                  w ubezpieczeniu społecznym i podatku. ZUS to beczka
                  bez dna , buduje siedziby , zatrudnia coraz więcej urzędników
                  a świadczenia dla ludzi starszych są niskie.
                  W ten sposób paradoksalnie powstała blokada , która zabiera
                  pieniądze na konsumpcję rynkową.
                  Teraz rozwiązał się worek z kredytami , bardzo łatwo dostać kredyt -
                  może to trochę osłabi złotówkę?
                  Ja w sumie nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat,
                  dla Polaka, który mieszka w kraju bezpośrednio ważne
                  jest żeby za 1 zł mógł kupić jak najwięcej ... i tyle.
                  Jak to się ma do wartości złotego na rynku walut to inna sprawa...
                  To co piszesz to prawda z punktu widzenia eksportu ale to
                  przecież nie wszystko. Złotówka przez wiele lat była
                  słaba ... korzystali na tym przede wszystkim producenci i
                  państwo ... a ludzie się zmęczyli żyjąc obietnicami.
                  Dlatego tak wielu młodych wyjeżdża, właśnie dlatego ...
                  nie widać tu perspektyw – bo nawet jesli znajdą pracę to
                  to co zarobią nie daje możliwości życia jakiego by chcieli.
                  Na świecie ludzie się zadłużają na całe życie, mają dom
                  i inne dobra od razu , a potem to spłacają latami ... u nas
                  dotychczas było to niemożliwe – dopiero teraz się zaczęło.
                  Złotówka stała się mocna po wejściu do UE , wszystko było
                  drogie wcześniej ,a teraz jest jeszcze droższe dla tych,
                  którzy zarabiają w złotówkach – kredyty plus wyższe dochody
                  realne mogą dopiero obniżyć jej wartość.
                  Tak to wygląda „od środka”...
                  Mignęło mi gdzieś w „szpargałach” zdjęcie SP13 sprzed kilku
                  lat , jak je znów znajdę to postaram się je wpakować na forum z fotografiami,
                  choć nie jest szczególne...

                  Pozdrawiam
                  Mirek
                  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.06, 13:30
                    Czesc Mirek

                    Napisz mi prosze gdzie szukac
                    tego forum fotograficznego chetnie pooglondam.
                    A jesli wiesz jak zamiescic zdiecie na
                    takim forum to rozjasnij koledze w glowie
                    jak to zrobic, moze i ja sprobuje.
                    Sprawe walut zostawiam w spokoju bo to
                    jakas zawila sprawa i wyzsza ekonomia.
                    Mieszkajac w polsce w 70 bardzo dobrze
                    na tamte czasy zarabialem.
                    Ludzie mieli duzo pieniedzy za ktore
                    malo co mozna bylo kupic.
                    Dzis jest akurat odwrotnie.
                    Nie wiadomo co lepsze miec kupe
                    ciezko zapracowanych bezwartosciowych
                    banknotow w kieszeni?
                    Czy przelykac sline przed oknem wystawowym
                    a w kieszeni rawie pusto.
                    W koncowych latach 70tych 1$=150zl ja zarabialem 200 zl dziennie.
                    Za $1 w PEWEXie mozna bylo kupic(to terz wspomnienia).
                    2-3 paczki papierosow(dobrych).200zl=20paczek/papierosow CARMEN najdrozsze w PRL
                    $1=butelke wodki/200zl=2butelki
                    $1=3 tabliczki czekolady/200zl=10 czekolad
                    200zl kupowalo do mojego WSK-Kobuz 175cm okolo 15 litrow bezyny.
                    Na dobry plaszcz musialem pracowac 10 dni.
                    Dobre buty 5 dni.
                    WSK-kobuz nowy kosztowal mnie 14100zlotych.
                    Moze Ty pamietasz jakies ceny?
                    Zylismy raczej skromnie.
                    Dzisiaj ludzie chcieliby wszystko i to zaraz a najlepiej na wczoraj.
                    Zadluzenie osobiste w Australii bije wszelkie rekordy ludziska
                    siedza w kieszeni bankow i zyja w jednym stresie.
                    70% ludnosci posiada lub splaca wlasne domy.
                    Wyjazd za granice to gorzki kawalek chleba.
                    Poniewierka przez jakis czas, oszczedza sie wolno
                    potrzeba wielu lat aby sie do czegos doszlo.
                    Pisze tu o zwklych smiertelnikach ktorzy to przezywaja.
                    Zeby tak z wlasnej ojczyzna nipotrzeba by bylo wyjerzdzac
                    tylko zyc spokojnie i dostatnio---marzenie.
                    Koncze bo ogarnia mnie tesknota a zyc przyszlo tutaj.
                    Emigracja szczegulnie ta z za oceanu nie wraca/teskni
                    i uprawia turystyke.

                    Pozdrawiam
                    Kenez

                    londynek.net
                  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 26.02.06, 13:48
                    Czesc Mirek

                    Napisz mi prosze gdzie szukac
                    tego forum fotograficznego chetnie pooglondam.
                    A jesli wiesz jak zamiescic zdiecie na
                    takim forum to rozjasnij koledze w glowie
                    jak to zrobic, moze i ja sprobuje.
                    Sprawe walut zostawiam w spokoju bo to
                    jakas zawila sprawa i wyzsza ekonomia.
                    Mieszkajac w polsce w 70 bardzo dobrze
                    na tamte czasy zarabialem.
                    Ludzie mieli duzo pieniedzy za ktore
                    malo co mozna bylo kupic.
                    Dzis jest akurat odwrotnie.
                    Nie wiadomo co lepsze miec kupe
                    ciezko zapracowanych bezwartosciowych
                    banknotow w kieszeni?
                    Czy przelykac sline przed oknem wystawowym
                    a w kieszeni rawie pusto.
                    W koncowych latach 70tych 1$=150zl ja zarabialem 200 zl dziennie.
                    Za $1 w PEWEXie mozna bylo kupic(to terz wspomnienia).
                    2-3 paczki papierosow(dobrych).200zl=20paczek/papierosow CARMEN najdrozsze w PRL
                    $1=butelke wodki/200zl=2butelki
                    $1=3 tabliczki czekolady/200zl=10 czekolad
                    200zl kupowalo do mojego WSK-Kobuz 175cm okolo 15 litrow bezyny.
                    Na dobry plaszcz musialem pracowac 10 dni.
                    Dobre buty 5 dni.
                    WSK-kobuz nowy kosztowal mnie 14100zlotych.
                    Moze Ty pamietasz jakies ceny?
                    Zylismy raczej skromnie.
                    Dzisiaj ludzie chcieliby wszystko i to zaraz a najlepiej na wczoraj.
                    Zadluzenie osobiste w Australii bije wszelkie rekordy ludziska
                    siedza w kieszeni bankow i zyja w jednym stresie.
                    70% ludnosci posiada lub splaca wlasne domy.
                    Wyjazd za granice to gorzki kawalek chleba.
                    Poniewierka przez jakis czas, oszczedza sie wolno
                    potrzeba wielu lat aby sie do czegos doszlo.
                    Pisze tu o zwklych smiertelnikach ktorzy to przezywaja.
                    Zeby tak z wlasnej ojczyzna nipotrzeba by bylo wyjerzdzac
                    tylko zyc spokojnie i dostatnio---marzenie.
                    Koncze bo ogarnia mnie tesknota a zyc przyszlo tutaj.
                    Emigracja szczegulnie ta z za oceanu nie wraca/teskni
                    i uprawia turystyke.

                    Pozdrawiam
                    Kenez

                    londynek.net
                    • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.02.06, 23:10
                      Witaj Kenez
                      moich zdjęć nie udało mi się wkleić lub nie zostały zaakceptowane przez
                      moderatora forum. Myślę jednak, że to nic nie szkodzi - na forum fotografii z
                      Bydgoszczy znajdziesz wiele / o wiele lepszych i ciekawszych/ fotografii.
                      Pozdrawiam
                      Mirek
                      ... a to link - kliknij na niego forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=745
                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.02.06, 09:31
                        Witaj Kenez,
                        Są zdjęcia! Moderator puscił, choc nie są dobre ... ale innych nie mam.
                        kliknij tu ..... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=745&w=37555566
                        Dobranoc Kenez
                        Mirek
                        • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 27.02.06, 13:58
                          Witai Mirku.
                          No bomba DZIEKUJE za zdiecia.
                          Jestem wzruszony,poznalem wszystko.
                          Co sie stalo z ta moja piekna dzika glinianka?
                          Chyba wyparowala albo czas ja tak skurczyl.
                          Nie moge sobie przypomniec tej ulicy na zdieciu ze szkola
                          i tego bialego budynku.
                          Ten drugi adres tesz super jest co oglondac i wspominac.
                          Wczoraj mialem ogromne klopoty z wyslaniem
                          postu do Ciebie ale jak wkoncu poszlo to dwa
                          razy to samo.
                          Mam nadzieje ze dzis bedzie lepiej.
                          Dwa dni temu zainstalowalem nowy
                          antywirusowy program moze te trudnosci to
                          z nim zwiazane.
                          Dobranoc
                          Kenez
                          23.00
                          • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 28.02.06, 13:27
                          • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 28.02.06, 13:43
                            Czesc Mirek .

                            Bylem tu dzisiaj ale jakos pusto.
                            U mnie zaczelo sie troche ochladzac.
                            Dzis bylo tylko 28 stopni Boze co za ulga.
                            Cieplo i pogoda wyraznie idzie do Europy.
                            Juz sie ciesze na chlodniejsze dni ktore
                            nadejda po Wielkanocy.
                            Zima u mnie to Czerwiec,Lipiec,Sierpien.
                            W dzien temperatury niespadaja ponizej 20 stopni,
                            ale noca potrafia spasc do +3 stopni brrrrr.

                            Pozdrawiam
                            Kenez

                            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.02.06, 19:33
                              Witaj Kenez,
                              Widac, ze masz poczucie humoru ...:)
                              U Ciebie po prostu zimy nie ma ... nigdy,
                              przy 3 stopniach to nawet szronu nie ma ...
                              Mieliśmy dziś na wschodzie śliczną , słoneczną pogodę i -2 st C,
                              a w nocy ma byc -12 do -14 st C. Ale za to pojawiły się słowiki ...
                              A wiesz ten jak to nazwaleś Sztranc /Duży i Mały / to nazwa
                              glinianki pochodzi od właściciela dawnej cegielni.
                              Pozdrawiam
                              Mirek
                              P.S.
                              pchaj to ciepło na północ bo mamy już dosyc ...mrozu,
                              a u ruskich jeszcze gorzej choc już się kapią w jeziorach
                              i rzekach ... ale to wytrwały naród
                              • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.03.06, 06:35
                                Witaj Kenez,
                                O SP 13 znalazłem jeszcze coś takiego
                                kliknij szkolnictwo.pl/index.php?id=PB1439
                                • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 01.03.06, 13:43
                                  Czesc Mirek.
                                  Z ta zima w moim klimacie podtropikalnym
                                  to naprawde niezartuje jest nam naprawde
                                  przy tych temperaturach zimno.
                                  Po prawie cwierc wieku spedzonym
                                  w tym ciepelku chlod zaczyna juz byc odczuwalny przy 23 stopniach.
                                  Pamientam jak przyjechale do Brisbane ( czytaj Brizben )to dwie
                                  pierwsze zimy przelatalem na krodkich spodenkach i
                                  koszuli z krodkim rekawem.
                                  Potem nastapila aklimatyzacja i zaczolem sie cieplo ubierac.
                                  Ludzie przyjezdrzajacy z tropiku(polnoc Queensland)mowia
                                  nam ze w Brisbane nie jest im goraco podczas gdy my zdychamy.
                                  Dzieki za link jakrze ja dobrze pamietam ten front szkoly.
                                  To dla mnie duza radosc tak sobie popatrzec, zreszta z tych
                                  innych linkow ciagle korzystam i oglondam Bydgoszcz do woli.
                                  Mirku czy wiesz dlaczego zlotowke oznaczaja dzisiaj
                                  symbolem --PLN-- i co on oznacza?
                                  Kiedys bylo --zl--.
                                  Terz podejrzewalem ze Sztranc to musialo byc nazwisko.
                                  Pamietam ze kiedys na duzego Sztranca przywiezion
                                  samochodami wbrakowane ale nowe grzebienie z jakiejs fabryki
                                  mielismy upchane nimi kieszenie to byly istne skarby.
                                  Innym razem przywieziono szklane prety ktore powiekrzaly
                                  obraz brzy zblizeniu.
                                  Na duzej przerwie pobieglismy to cudo zbierac.
                                  Niestety podpadlismy za to w szkole i wszystko nam
                                  odebrano,dla nas chlopcow to byla czarna rozpacz,
                                  i nie odrzalowana strata.
                                  Jeszcze innym razem przywieziono kopy piachu(suchy zwir)
                                  z ktorego my wyciagalismy niemieckie monety ze sfastyka
                                  bylo tego sporo wiele przezartych i zczarnialych.
                                  Jak widzisz duzo jeszcze sie pamieta,tylko czeba te pamiec rozbudzic i zapisac.

                                  Pozdrawiam goraco.
                                  Kenez

                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 02.03.06, 08:22
                                    Witaj Kenez,
                                    Znalazłem coś ... moze Ciebie zainteresuje ?
                                    jest to strona parafii na Nakielskiej , a tam
                                    są zdjęcia z Procesji Bożego Ciała , która
                                    wędruje Czerwonego Krzyża - Huzarska i Słoneczną
                                    oprócz samej procesji oczywiście - możesz zobaczyc też okolice
                                    ul.Kotowicza .
                                    Patrzyłem czy kogoś poznam ... ale niestety ... z
                                    wyjątkiem proboszcza i kościelnego nie poznałem
                                    nikogo.
                                    Są też zdjęcia kościoła na Nakielskiej...
                                    Pozdrawiam
                                    Mirek
                                    to ten link :
                                    milosierdzie.bydgoszcz.pl/component/option,com_zoom/Itemid,50/
                                    • Gość: Kenez IP: 144.138.215.* 02.03.06, 13:55
                                      Witaj Mirku.
                                      No super link i duzo do oglondania
                                      Dziekuje Ci bardzo.
                                      Jak znajde wiecej czasu to wiele z nich
                                      sobie wydrokuje na pamiatke do albumu.
                                      Wierzyc sie niechce ze to rodzinne strony
                                      staja mi przed oczyma, to fascynujace i wzruszajace.
                                      U mnie dzisiaj sporo leje ale to dobrze
                                      bo mamy tutaj od dlugiego czasu dotkliwa susze
                                      W poczadkach lat 60tych nikt na Jarach niemial kanalizacji.
                                      Pamientam jak na Czerwonego Krzyza mieszkancy domow
                                      przyleglych do tej ulicy musieli na wlasny koszt kopac
                                      glembokie rowy pod te kanalizacje.
                                      Starsi chlopc zarabiali wtedy sporo grosza wynajmujac sie do kopania.
                                      Ja bylem wtedy za maly i za watly i do lopaty sie jeszcze nie nadawalem.
                                      Forsa wiec mnie ominela ale pamiec zostala.
                                      Zato prz karzdym domu byly ubikacje z szambem.
                                      Samochod cysterna krazyl po dzielnicy czesto wyciagajac
                                      z szamba to co ludzie wczesniej tam wrzocili ha,ha,ha.
                                      Na wlasne oczy wiele razy widzialem a nosem czulem
                                      taka cysterne podjezdrzajac do skarpy na Sztranca
                                      wylewajacej cala zawartosc prosto do glinianki.
                                      Wspolczuje okolicznym mieszkanca mieli oni za swoje oj mieli.
                                      Jeszcze raz dzieki za fajne linki.

                                      Pozdrawiam z mokrej i tropikalnej BRISBANE.
                                      KENEZ
                                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.03.06, 08:47
                                        Witaj Kenez,
                                        Pamiętam jak kładziono wodociąg /koniec 60 -pocz70/, gaz /70-te lata/
                                        i kanalizację /80/ . Dodam tylko, że nawet w zapadłych dziurach
                                        na takich uliczkach jak Średzka czy Kotowicza dawno jest asfalt i
                                        chodnik - a tam jakoś nie mysli nikt o tym. Jary to zapomniana dzielnica ...
                                        No tak zapomniałemm dodać , że Wilcza i Jasnogórska / Na Skarpie/
                                        mają jezdnię - ale też tam były wyjątkowe błota / po kolana w glinie/.
                                        Ja nigdy nie widziałem żeby wóz asenizacyjny wylewał szambo do
                                        glinianki ... to skandal ! Musieli to robić „na lewo” ...
                                        Wiesz, znalazłem jeszcze jeden link do strony o kanale Bydgoskim,
                                        są tam śliczne zdjęcia - dobrze , że są ludzie którzy mają ochotę
                                        w tak wspaniały sposób „tracić czas” ...
                                        ejra.w.interia.pl/index.htmlPozdrawiam
                                        Mirek
                                        • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.03.06, 08:49
                                          No tak - źle wkleiłem link

                                          ejra.w.interia.pl/index.html
                                          Cześć
                                          U nas sypie śnieg ... i to jak !
                                          zresztą :) - "w marcu jek w garncu !"
                                          • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 04.03.06, 12:47
                                            Czesc Mirek.
                                            Dzieki za Kanal bydgoski jest piekny i ciekawy.
                                            Najlepsze jednak ryby z kanalu lapalem az na Pradach.
                                            Ladnie okresliles tan beczkowoz do wywozu z szamba.
                                            Jako dziecko nigdy nie slyszalem o protestach okolicznych mieszkancow
                                            na tego rodzaju praktyki, byly to jadnak czasy strachu przed wladza.
                                            Wiesz teraz sie zastanawiam ze pompa z ktorej czerpalismy swietna, czysta i
                                            smaczna wode byla oddalona od szamba jakies 15 metrow brrrrr.
                                            Ciekawe co bylo nizej a co wyrzej?
                                            Pamietam na rogu Kotowicza/Czerwonego Krzyza byl sklep spozywczy.
                                            Najwiekrze kolejki ustawialy sie gdy przworzono KROJDE to
                                            chyba z niemieckiego ale tak to nazywano.
                                            Byla to przepyszna czarna MELASA tania i wysmienita.
                                            Drugim przebojem bylo maslo beczkowe solone mniam,mniam.
                                            Pocilo sie na posmarowanym chlebie az staly na nim
                                            kropelki wody.
                                            To byly czasy latalo sie po piaszczystych ulicach
                                            zajadajac te rarytasy o chlebie ze smalcem posypanym
                                            cukrem juz nie wspomne.
                                            Na Janickiego latalem z kanka po 2 litry mleka do mleczarni aby
                                            wyreczyc mamusie i poszpanowac ze juz na cos moge sie przydac.
                                            Mirku wi za wi Sredzkiej przy Czerwonego Krzyza stal
                                            dom na ktorym wisiala czerwona skrzynka pocztowa.
                                            W tym domu mieszkala moja kolezanka z klasy Ewa Zelinska
                                            przez ten dom jego korytarzem przechodzilismy na drozke
                                            ktora prowadzila prosto do ukochanej glinianki.
                                            Czasami mieszkancy tego domu przeganiali nas i zakazywali przechodzenia.
                                            POZDRAWIAM
                                            Kenez

                                            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.03.06, 20:46
                                              Witaj Kenez
                                              Przepraszam, że się nie odzywałem - doba ma 25 godzin ...
                                              Tam gdzie był spożywczy z krojdą - potem była pasmanteria
                                              - guziki wstążki itp. O krojdzie słyszałem - ale nigdy mi się nie trafiła.
                                              Pozostałe rarytasy - owszem - wcinałem. Wiesz są teraz takie restauracje
                                              niektóre nawet całkiem niezłe, gdzie serwuje się np. kaszankę z ogórkiem kiszonym
                                              a do zakąsek należą właśnie chleb ze smalcem itp.
                                              Mleczarnia na Janickiego była jeszcze długo potem, ale mleko roznosili tzw.
                                              mleczarze w butelkach. Komu to przeszkadzało ? - butelki były zwrotne -
                                              dziś można kupić mleko w zasadzie tylko w kartonie lub w plastiku. Produkujemy
                                              miliony ton śmieci. Te butelki na mleko to był dobry pomysł...
                                              Dom , z czerwona skrzynką na listy ? a jakże ocztywiście że go pamiętam ...
                                              nazwisko Zieliński też obiło mi się o uszy. My też czasem chodziliśmy tamtędy na
                                              tzw. "glejmę" ale to pewnie Wy doprowadziliście mieszkańców do skrajnej
                                              nadwrażliwości bo reagowali bardzo ostro... i tylko biegiem udawało się przejść.
                                              Pozdrawiam Cie Kenez
                                              Mirek
                                              • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 09.03.06, 14:25
                                                Czesc Mrek.

                                                Rozumie ciagle malo czasu.
                                                Terz mam ten problem.
                                                Dzieki ze przypomniales mi nazwe < GLEJMA >
                                                tak wlasnie nazywalismy te nasza glinianke,
                                                a ja o tym zupelnie zapomnialem.
                                                Wiesz Mirek na sylwestra i nie tylko, zawsze
                                                skasc zdobywalismy kawalki karbidu. Do tego
                                                puszka z deklem dziurka z tylu puszki.
                                                Plulismy na karbit wytwarzal sie gas i podpalalismy
                                                pod dziurka zapalke, eksplozja byla fascynujaca
                                                W jaki sposob wyscie chalasowali?
                                                Przypomnialo mi sie ze w kioskach mozna bylo
                                                za 1zl kupic zapalki szturmowe urzywane ponoc
                                                w Marynarce Wojennej.Taka zapalka do polowy
                                                byla oblana siarka.Pozapaleniu nie gasla nawet
                                                po zanurzeniu w wodzie.
                                                POZDRAWIAM
                                                Kenez
                                                • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.03.06, 13:54
                                                  Witaj Kenez
                                                  Wszystko to oczywiście pamiętam... i sztormówki , i puszkę z karbidem, i saletrę
                                                  z cukrem /moi kolesie z klasy kiedyś budowali bombę ... :) - w efekcie wybuchł
                                                  pożar w piwnicy domu rodziców/. A może pamiętasz taką grę , miała kilka
                                                  wariantów - stawało się naprzeciw ściany w pewnej odległości i rzucało się
                                                  drobne monety lub kapsle - kto rzucił najbliżej ściany ten wygrywał. Nauczyciele
                                                  bardzo tępili ten rodzaj rozrywki. Dziś wydaje się to bardzo niewinne zajęcie.
                                                  Pamiętam też takie zwyczaje, że trzeba było zabezpieczać furtki na sylwestrową
                                                  noc bo można było ją znaleźć dwie ulice dalej 1 stycznia. Nam kiedyś wynieśli
                                                  furtkę ... i szukaliśmy jej długo ;). Inny znów zwyczaj kazał nam we wieczór
                                                  poprzedzający czyjś ślub tłuc naczynia i flaszki przed domem panny młodej tak
                                                  długo aż wyszła , składaliśmy wtedy życzenia i czekaliśmy na coś dobrego... ale
                                                  to była atrakcja !
                                                  Przepraszam Kenez za przerwy ale czas mi się skurczył
                                                  Pozdrawiam
                                                  Mirek
                                                • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 07:56
                                                  Witaj Kenez,
                                                  Postanowiłem trochę nadrobić ...
                                                  i przy okazji poprawić sobie humor...
                                                  Wyobraź sobie , że śnieg w Lublinie zalega od trzech
                                                  miesięcy... mamy już marzec, w zeszłym tygodniu mieliśmy
                                                  śliczną pogodę ze słońcem /mróz dalej trzymał/ a snieg
                                                  powoli, powoli zaczął znikać i... dziś w nocy znowu spadł
                                                  i dalej pada. Niech to gęś kopnie... ja się nie dziwię , że
                                                  skandynawowie cierpią na depresje zimowe .... .
                                                  Nie pamiętam żeby mi się tak chciało wiosnyjak w tym roku
                                                  ale też nie pamiętam takiej sytuacji żeby śnieg uparcie leżał
                                                  od Bożego Narodzenia. Słyszało się tu i tam o ociepleniu
                                                  klimatu ... ale chyba zacznie się od zlodowacenia... .
                                                  A propos zlodowacenia to Bydgoszcz leży w pradolinie
                                                  Wisły. Kiedy był lodowiec to długo stał na północ od Bydgoszczy
                                                  a rzeka skręciła w lewo i wyzłobiła dolinkę aż do Eberswalde w
                                                  Niemczech gdzie wpadała do morza. Wyobraź sobie Prawisłę,
                                                  która „wali” Nakielską , a drugi brzeg jest dopiero na górce w
                                                  Myślęcinku ... . Nie wiem tylko dlaczego nazwali to Pradoliną toruńsko -
                                                  eberswaldzką ?. Jeśli obserwujesz forum to pewnie zauważyłeś
                                                  pewne niesnaski bydgosko – toruńskie. Niektórzy sugerują, że
                                                  tak było od dawna. Mnie się wydaje, że początek tych „tarć”
                                                  / w sumie śmiesznych z daleka.../ stanowiły mecze żużlowe.
                                                  Reszta „sama się” dopracowała później... . Choć pamiętam
                                                  jak dziadek opowiadał mi , że niesłusznie nazywają nas
                                                  gdzieniegdzie krzyżakami /sam tego doświadczyłem .../
                                                  Toruń powstał dzięki krzyżakom , a Bydgoszcz lokował
                                                  Kazimierz Wielki król Polski. My nie byliśmy ziemią zakonną.
                                                  Dla niego miało to większe znaczenie bo wiele przeszedł
                                                  I i II wojnę. Cieszył się, że jest Polska. Kończąc powiem,
                                                  że Toruń to śliczne miasto, miało znacznie więcej szczęścia
                                                  niż Bydgoszcz. Zresztą historia tych ziem jest znacznie bardziej
                                                  złożona i w Polsce mało znana ...
                                                  Pozdrawiam
                                                  Mirek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 12:56
                                                    Witaj Kenez
                                                    znalazłem jeszcze zdjęcia - dodałem na forum fotografii
                                                    a... ktoś tam był !
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Kenez IP: 144.138.100.* 11.03.06, 14:10
                                                    Witaj Mirek
                                                    Bylem na forum zdieciowym jeszcze nic tam nie przybylo.
                                                    Z gory jednak dziekuje.
                                                    Zostawilem temu gosciowi nasz adres i bledy w pisowni i ortografi,
                                                    moze do nas dolaczy bo w kupie sila.
                                                    Trzymaj sie.

                                                    Kenez



                                                  • Gość: KENAZ IP: 144.138.100.* 11.03.06, 13:41
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Terz pamietam te wynoszenia bram/bicie szkla przed slubem.
                                                    Przypomniales mi o tym kolego.Duze dzieki.
                                                    Mysmy odleglosc miedzy odbitymi monetami mierzyli
                                                    na rozciagniecie palcow u dloni.
                                                    Wygrywal ten ktory po udanym rzucie mogl dotknac
                                                    dwie najblizsze sobie monety palcami jednej reki.
                                                    Terz nas za to gonili.
                                                    Na **Glejme** mowilismy terz **Glenica**.
                                                    Dwa inne sposoby robienia huku to:
                                                    (1)Klucz z dziorka (w tych czasach takich kluczy bylo pelno
                                                    a dzisiaj to sa antyki)gwozdz pasujacy do dziorki,sznurek
                                                    przywiazany do koncow klucza i gwozdzia.
                                                    Nastepnie napelnianlismy klucz zeskrobana
                                                    siarka z zapalek,zatykalo sie klucz gwozdziem.
                                                    prawa reka trzymalem sznurek ,lewa klucz z gwozdziem a
                                                    calosciom z rozmachem walilem w sciane lub slop i nastepowala
                                                    niezla eksplozja.

                                                    (2)To samo jak wyzej tylko zamiast klucza
                                                    urzywalismy gornej czesci dzwonka od roweru
                                                    i po napelnieni i wlozeni gwozdzia trzymajac
                                                    reka dzwonek walilem w twarda powierzchnie, swietna zabawa.
                                                    Kto byl bogatszy urzywal cempletek,korkow i do tego przeznaczonych pistoletow.
                                                    Mozna terz bylo kupic przez krotki czas fajne pistolety
                                                    ktore strzelaly glosniej niz cempletki
                                                    Wkladalo sie do pistoletu centymetrowej szerokosci wycieta
                                                    wlasnorecznie tasme papierowa (z gazety)pistolet ja sobie
                                                    sam wewnetrznie naprezal a iglica dziorkowala i byl huk.
                                                    Bylo to za dobre i za tanie i szybko zniknelo ze sklepow.
                                                    Mirku pogody to ci nie zazdroszcze.
                                                    Nawet mnie to zaczyna wkurzac jak codziennie w TV
                                                    oglondam polska zime.
                                                    Ja terz chce w koncu widziec polska wiosne i lato.
                                                    U mnie nadal goraco choc juz widac nadchodzaca
                                                    zmiane pory roku(jesien).
                                                    Dzien juz jest troche krotszy.
                                                    Teperatury czasami w dzien 28st w nocy 19st.Przewarznie powyrzej 30st.
                                                    Po Wielkanocy definitywnie odczujemy spadek
                                                    teperatury na co z niecierpliwoscia czekamy.
                                                    Niech to slonce juz da nam spokoj i idzie do was.
                                                    Fascynujaco opisales historie doliny w ktorej
                                                    polorzona jest nasza Bydgoszcz.Ja mam o tym mgliste pojecie.
                                                    Moze masz jakis link aby na ten temat
                                                    wiecej sobie poczytac.
                                                    Jak bylem w wojsku pod Warszawa w ktorej byli
                                                    prawie wszyscy ze Slaska to pierwszy raz uslyszalem
                                                    ze jestem Krzyzakiem.Pieronskie hanysy mi to powiedzieli.
                                                    Torun jest naprawde piekny i wspaniale polorzony.
                                                    Bylem tam mase razy (49km)na zakopach i turystycznie.
                                                    Zabierano nas do Torunia na szkolne wycieczki
                                                    do fabryki piernikow.
                                                    Czesto z zona gnalismy najpierw WSK-125 Gil a potem
                                                    WSK-175 Kobuz do Torunia po wrazenia i zakupy.
                                                    Towaru tam zawsze bylo wiecej niz w Bydgoszczy
                                                    w chudej polowie lat 70tych.
                                                    Moze dlatego ze to miasto uniwersyteckie.
                                                    Mijalismy po drodze wies o nazwie -ZLA WIES-
                                                    I rzeczywiscie czasami nasza WSK odmawiala posloszenstwa.
                                                    Do Trojmiasta jezdzilismy w podobnych celach tylko ze pociagiem.
                                                    Pozdrawiam zyczac szybkiego ocieplenia.
                                                    KENEZ
                                                  • Gość: Leszek21 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 20:11
                                                    Witam!
                                                    Chodziłem do SP-13 w latach 1985 - 1994, czyli zerówka i osiem klas.
                                                    Do dziś mieszkam na Jarach na ul. Tetmajera. Dzielnica wygląda dziś dużo
                                                    inaczej niż w latach 80, nie mówiąc już o latach 60.

                                                    Obecnie w budynku SP-13 mieści się Zespół Szkół nr 29 (Składa się ze szkoły
                                                    podstawowej nr 13 oraz przedszkola)

                                                    Duża glinianka przy szkole została już kilka lat temu prawie całkowicie
                                                    zasypana.

                                                    Na placu pomiędzy ul. Huzarską a Czerwonego Krzyża na początku lat 90
                                                    wybudowano niewielki kościół protestancki (Ewangelicznych Chrześcijan)
                                                    Pozostała część tego placu pozostała pusta, aż po ok 2000 roku rozpoczeto tam
                                                    budowę bloków mieszkalnych (3 piętra - nie wiem kto się na to zgodził w końcu
                                                    to dzilnica domków jednorodzinnych)

                                                    Co chcesz wiedzieć więcej?
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.03.06, 22:09
                                                    Witaj Leszek,
                                                    ... no to wreszcie odezwał się ktoś z Bydgoszczy !
                                                    Kenez się ucieszy :) !!! mamy teraz odpowiedniego
                                                    człowieka na miejscu ... .
                                                    Witaj Leszek
                                                    "Wlazły" nowe zdjęcia ...
                                                  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 12.03.06, 10:04
                                                    Czesc Mirek.
                                                    Fajne zdiecia.Dziekuje ogromnie.
                                                    Musze sobie tylko wyobrazic
                                                    z ktorego mniejwiecej miejsca byly robione.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Kenez
                                                  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 14.03.06, 11:57
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Cos dlugo sie nie odzywasz.
                                                    Wiesz Mirek z gier to bardzo jeszcze
                                                    byly popularne.

                                                    1.Dmuchanka czyli dmuchanie monet
                                                    aby wpadla jedna na druga.Latwo sie dmuchalo
                                                    bo monety byly z aluminium.

                                                    2. Spuszczanka kto pierwszy nakryl monete druga moneta
                                                    ten oczywiscie wygrywal.

                                                    3.Podbijanie umieszczonego na brzegu stolu
                                                    pudelka zapalek. Karzda strona miala napisana
                                                    ilosc punktow, na ktorym brzegu pudelko londowalo
                                                    tyle otrzymywalo sie punktow.

                                                    4. Gra w karty w tysiaca.

                                                    5. Gra w karty w tak zwane ZOLO ,bardzo popularne
                                                    na Jarach w srod chlopcow w latach 60tych.

                                                    Pozdrawiam. Kenez.



                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 16.03.06, 22:44
                                                    Witaj Kenez,
                                                    Zagladałem tu ale ...po prostu widzę, że tu trochę zastgyło,
                                                    u mnie zaczyna sie tzw sezon , pracuję w budownictwie i ludzie już
                                                    myślą o nowych sprawach.
                                                    Kenez , a czy wiesz co znaczy słowo "pachta" ? ;) pewnie nie ?
                                                    albo "gzub" i dalej "stuf" / nie stuff .../ ?
                                                    może pamiętasz jakieś charakterystyczne powiedzonka?
                                                    Mnie najbardziej utkwiło "co ja za to mogę ..." .,albo "on za to nie może "
                                                    okazuje się że to w ogóle nie jest poprawne ...
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                    ps piszcie, piszcie
                                                  • Gość: Kenez do Leszka21 IP: *.prem.tmns.net.au 12.03.06, 10:37
                                                    Witam serdecznie Leszku.
                                                    Fajnie ze do nas dolaczyles.
                                                    Mamy wiec kogosc na miejscu a to ogromna radosc i porzytek.
                                                    Naczytales sie pewnie naszych wspomnien.
                                                    Jakie so Twoje z tego wrazenia.
                                                    Jary to kiedys spokojne peryferia Bydgoszczy, a jak jest teraz?
                                                    Czy ten kosciol i bloki stoja na tym wolnym placu trojkacie,
                                                    pomiedzy ulicami Sloneczna, Czerwonego Krzyza, Huzarska.
                                                    Latalem z kuplami na Tetmajera oglondac przejezdrzajace pociagi.
                                                    Wtedy to byla atrakcja bo to byly wielkie czarne lokomotywy,
                                                    Ktore sapaly walac dymem z komina jadac w kierunku Trzcinca
                                                    bo w te strone jest troche pod gorke.
                                                    Moze obily ci sie o uszy nazwiska takie jak:
                                                    Poczwardowski,Piotrowski,Bednarek,Rathe,Kufel,Dabrowski?
                                                    To moi kumple z klasy.
                                                    Leszku pisz i wspominaj opisuj co tam nowego przybylo,
                                                    moze i jakies zdiecia uda Ci sie zamiescic w przyszlosci.
                                                    Jest nas juz trzech a to budujace.
                                                    Moze jeszcze ktos do nas dolaczy.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                    KENEZ.

                                                  • Gość: Leszek21 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 11:44
                                                    Przede wszystkim Jary nie leżą już na peryferiach Bydgoszczy, a w porównaniu do
                                                    terenów obecnie zabudowywanych znajdują się nawet stosunkowo blisko centrum
                                                    miasta.

                                                    Cała dzielnica zabudowana jest w większości domkami typu „klocek”, z lat 60 i
                                                    70. Jest też trochę domów przedwojennych oraz kilka bloków – na ul. Chłodnej
                                                    (stare z lat 60-70) oraz dwa nowe w trójkącie ulic Huzarska, Władysława IV i
                                                    Czerwonego Krzyża.

                                                    Od kilku lat można zaobserwować, że część starych atrakcyjnych domów z dużymi
                                                    działkami jest wykupywana przez nowych bogatych właścicieli, którzy robią
                                                    generalne remonty. Wiele takich sytuacji ma miejsce np. na ul. Wilczej,
                                                    Średzkiej, Ciepłej, oraz przede wszystkim na Osadzie (chociaż to już Miedzy,
                                                    ale dla mnie już blisko). Duża część domów wygląda jednak tak samo jak 30 lat
                                                    temu.

                                                    Z opowiadań rodziców wiem, że kiedyś ul. Nasypowa nie była wyasfaltowana, a ul.
                                                    Nakielska była pokryta brukową kostką (którą później zalano asfaltem). Ja
                                                    pamiętam te ulice już w stanie obecnym. Na skrzyżowaniu Nakielskiej i Nasypowej
                                                    kilka lat temu zbudowano światła – Nakielską jeździ dużo ludzi do pracy
                                                    mieszkających na Jarach, Miedzyniu, Prądach, Lisim Ogonie, Łochowie i
                                                    Łochowiczach. W tych ostatnich miejscowościach zbudowano ostatnio dużo domków
                                                    jednorodzinnych.

                                                    Utwardzenie ulic osiedlowych idzie bardzo opornie. Generalnie zależy to od tego
                                                    czy mieszkają przy nich ważne i wpływowe osoby. Wyasfaltowane są też ul.
                                                    Czerwonego Krzyża, Słoneczna, Barwna, Władysława IV i Lotników.

                                                    Do 1994 roku utwardzono nowoczesną kostką brukową ul. Prusa i Madalińskiego.
                                                    (Przy Prusa mieszkała wtedy rodzina ówczesnego prezydenta Bydgoszczy).
                                                    W 1995 utwardzono ul Pochyłą, a w późniejszych latach ul. Ostroroga na odcinku
                                                    od Władysława IV do Madalińskiego, ul. Wilczą i Na Skarpie (obecnie nazywa się
                                                    Jasnogórska).
                                                    Utwardzono również ul. Madalińskiego, Bydgoscy oraz Jana z Brzozogłów.

                                                    Chyba cała dzielnica jest już skanalizowana – na ul. Tetmajera i przyległych (
                                                    Tęczowa, Syrokomli itd.) kanalizację zakładano dopiero w 1997 r !!!

                                                    Już ponad 10 lat temu zasypano wielki dół na rogu Lotników i Czerwonego Krzyża.
                                                    Zaśmiecone tereny wokół glinianki na ul Księżycowej uporządkowano tworząc Park
                                                    Księżycowy, a samą glinianką prawie zupełnie zasypano pozostawiając tylko duże
                                                    oczko wodne.

                                                    Linią kolejową jeździło kiedyś dużo parowozów, ale w głębokich latach 80. Już
                                                    od końca lat 80 jeżdzą tylko lokomotywy spalinowe i elektrowozy. Pamiętam, że
                                                    jeździły różne modele parowozów – do dziś mógłbym rozpoznać niektóre. I ten
                                                    charakterystyczny odgłos i zapach lokomotywy parowej!
                                                    Ostatnio jechał tedy parowóz chyba latem zeszłego roku z pociągiem turystycznym
                                                    z Wolsztyna.
                                                  • Gość: Kenez do Leszka21 IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.06, 14:09
                                                    Hi leszek.
                                                    Dzieki za duzo informacji.
                                                    Czy po Jarach jezdzi jakas komunikacja miejska.
                                                    Za mych czasow trzeba bylo chodzic na tramwaj 3ke
                                                    na Nakielska,lub na Blonie/Szubinska na autobus?.
                                                    Czy sa jakies wiekrze sklepy w dzielnicyc czy nadal trzeba biegac na Blonie?
                                                    Czy Kotowicza ma terz nawierzchnie asfaltowa?
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Kenez


                                                  • Gość: Kenez do Mirka IP: *.prem.tmns.net.au 17.03.06, 12:00
                                                    Witaj Mirku!

                                                    Fajnie za sie odezwales z nowym pomeslem
                                                    na wspomnienia.
                                                    Wyslalem Ci 2 posty 11/03/06 oraz 14/03/06 bez odzewu.
                                                    Usmialem sie z tych slow ktore w tamtych czasach
                                                    byly urzywane bardzo czesto.
                                                    Gdy padalo haslo chlopaki kto idzie na pachte(krasc)
                                                    wlasciciele przydomowych ogrodkow mieli przerabane.
                                                    Gonili nas za to ostro.
                                                    *Gzub- to uparty,niegrzeczny,rozwydrzony dzieciak(bachor).
                                                    *Stuf- czy tu chodzi o kilkaset zlotych(pare stuf(stuw))
                                                    nie jestem tego slowa pewien.
                                                    Teraz ja zadam pare zagadek slownych:co to znaczylo?
                                                    FLOTA,BRYKA,KOLKASTA,GALY,BYKSA,KOPSNI SLUGA,JARAC ZAJARAC,
                                                    BUJAJ SIE,KONUS,LEBIEGA,LAMAGA,TANSBUDA,SZPANOWANIE.WISUS.
                                                    Wspomniane przez Ciebie powiedzenie oczywiscie pamietam.
                                                    Ja pamietam takie:
                                                    *spadaj na drzewo banany prostowac*

                                                    *dowidzenia ciocia Genia bo charakter mi sie zmienia*

                                                    *nie do rymu nie do taktu wsac se palec(----)do kontaktu.

                                                    Podworkowe odliczanki:

                                                    *entliczek petliczek czerwony stoliczek
                                                    na kogo wypadnie na teg benc*

                                                    *ene due rabe chinczyk zlapal zabe
                                                    a zaba chinczyka co z tego wynika
                                                    raz,dwa,trzy gonisz ty.

                                                    Mirku cztalem troche o strasznej drozyznie
                                                    na polskim rynku mieszkaniowym.Pracy wiec szykuje
                                                    sie Tobie w brod.Tutaj budownictwo zasuwa na
                                                    okragly rok(niema zimy).
                                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                                    Kenez
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 17.03.06, 13:32
                                                    Witaj Kenez,
                                                    Fajnie się wspomina powiedzonka,prawda ?
                                                    Starałem się pisać tylko o tych, które pochodzą
                                                    z Bydgoszczy . Część z tych , które wymieniłeś
                                                    są "ogólnopolskie" ale skąd masz o tym wiedzieć
                                                    jak jesteś daleko - np gały,kopsnij, zajarać itp.
                                                    U nas spotykało się dużo germanizmów / w zaniku /
                                                    np. taka kolkasta , albo kista i dalej
                                                    hajsa, albo hajcować czy o cugu nie wspomnę ... .
                                                    Oprócz takich zwrotów pamiętam jeszcze że na potwierdzenie
                                                    mówiło się "ja" , a w Toruniu "jo". Bezsprzecznie to germanizmy.
                                                    Choć na Krajnie spotykałem zamiast słowa "tak " słowo "szak"
                                                    Może ktoś to zebrał i opisał... . W Polsce mówi się o powiedzonkach
                                                    wielkopolskich ale ja uważam je również za nasze też np. pyry, sznylcug itp.
                                                    A słyszałeś - "bimba" ?
                                                    A ... jeszcze "stuf" - to taki litrowy garnek z jednym uchem ...

                                                    Kenez nasze budownictwo też się zmieniło i pracuje cały rok.
                                                    Żelbety leje się również przy temperaturach ujemnych - z dodatkami
                                                    plastyfikującymi - czy to jest dobre ? chyba nie. To rynek i czasem nierealne
                                                    umowy powodują wariackie tempo. W każdym razie tylko przy wyjątkowo niskich
                                                    temperaturach przerywa się prace...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek

                                                  • Gość: Kenez IP: 144.138.100.* 19.03.06, 13:50
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Jak widzisz lata leca na tej emigracji
                                                    i wszystko sie pomieszalo co bydgoskie
                                                    a co ogolnopolskie.
                                                    BIMBE oczywiscie pamietam doskonale
                                                    wyrazenie bylo w ciaglym urzyciu.
                                                    a pamietasz-hiba/hibe.Lapserdak,Zulik tak mawiali u mnie w domu.
                                                    Przypominaly mi sie inne slowa ale nie mialem
                                                    mozliwosci natychmiastowego zapisania ich na papierze
                                                    no i oczywiscie wylecialy z pamieci,ale pewnie mi sie pozniej przypomna.
                                                    Wybacz ze dzis tak krodko ale poniedzialek
                                                    juz za pasem i jeszcze troche trzeba oko zmrozyc.
                                                    Pozdrawiam Ciebie serdecznie.
                                                    Kenez
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 21.03.06, 18:03
                                                    Witaj Kenez,
                                                    ... z czsem coraz gorzej ...
                                                    pamiętam huncwota, luja ... i inne mniej przyzwoite.
                                                    Słyszeliśmy o Larrym na północy - dobrze , że nikt nie zginął ...
                                                    Patrzyłem dzis chwile na Brisbane via webcam ale pogoda całkiem niezła,
                                                    U nas to juz nic z normalnością nie ma wspólnego -
                                                    śnieg od grudnia i temperatury w okolicach 0 st C.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 22.03.06, 03:11
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Juz sie zmartwilem ze nie masz czasu.
                                                    Fajnie ze sie ponownie odezwales.
                                                    Nie martw sie do was idzie juz ciepelko.
                                                    U mnie tepratury w dzien juz spadly ponizej 30 stopni
                                                    wdzien(26/29)a noca (18/20)stopni z tej ulgi sie ciesze.
                                                    Wilgotnosc powietrza terz juz nizsza(55/65%).
                                                    Mozesz podac mi adres do Brisbane via webcam prosze?
                                                    Przypomniales mi znow kilka slow ktorych dlugo nieurzywalem ,dzieki.
                                                    Ja pamietam takie:Ecie Pecie czy wiesz czego to dotyczylo.
                                                    Mowa trawa/oraz - idz Ty w pyry lenty gryzc.
                                                    Cyklon Larry przygnal do Brisbane sporo chmur i troche deszcz.
                                                    Straty oceniaja na miliard dolarow.Wielu ludzi nie mialo ubespieczenia.
                                                    Wojsko i rzad sporo pomagaja.Nawet rzad amerykanski ofiarowal
                                                    pomoc gdyby byla potrzebna.Budownictwo w tropiku gdzie szalal
                                                    Larry jest z lekkiej kastrukcji pewnie dlatego tyle strat,choc
                                                    z drugiej strony byl to cyklon najwyzszej kategori 5.
                                                    Australia ma swietny system wczesnego ostrzgania wiec
                                                    ludzie zdolali sie schronic przed najgorszym.
                                                    Do Brisbane cyklony nie dochodza i cale szczescie.
                                                    U mnie dochodzi poludnie a ty smacznie spisz bo dopiero 3cia nad ranem.
                                                    Zycze Tobie milego dnia trzymaj sie cieplo i nie zapominaj pisac.Kenez

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.03.06, 09:35
                                                    Witaj Kenez,
                                                    Mówią , że wiosna przyjdzie w maju, a niech to szlag trafi....
                                                    Wszyscy w rodzinie dostaliśmy grypy... .
                                                    Widziałem strony australijskie z radarami online i mapą gdzie się przemieszcza
                                                    zagrożenie ... godne podziwu rzeczywiście.
                                                    Ecie pecie – to chyba pieniądze , ale co to znaczy lenty gryźć – nie wiem /
                                                    odrosty?/

                                                    Wysyłam Ci linki do widoków z Brisbane, które odwiedziłem – ten pierwszy śliczny
                                                    www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam/ widok na CBD city z
                                                    South Bank widać , ze już wieczór... a u nas 9.35

                                                    www.mainroads.qld.gov.au/MRWEB/PROD/WebCams.nsf/Show+Cams?OpenForm&cam=Gateway+Bridge+Toll
                                                    widok na Gateway Bridge , a obok po prawej linki do widoków na inne trasy w
                                                    city – możesz sprawdzić gdzie jest korek.

                                                    Linki do Bydgoszczy i nie tylko
                                                    Pierwszy to Bazylika – są normalne transmisje z mszy / np. z pasterki albo z
                                                    rezurekcji/
                                                    bazylika.brda.net/control.html

                                                    na tej stronie są linki do kamer na Starym Rynku i do stron z webcam'ami live w
                                                    różnych miejscach na Świecie /niektórymi możesz sam kierować – super zabawa/
                                                    www.infobydgoszcz.pl/www2.php?i=152&gname=Kamery

                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 23.03.06, 03:03
                                                    Witaj Mirek.
                                                    Wspolczuje calej rodzinie tej okropnej grypy
                                                    zyczac szybkiego powrotu do pelni sil.
                                                    Dziekuje za swietne linki jest co oglondac.
                                                    Najgorzej to jest z wygospodarowaniem czasu
                                                    na te wszystkie zajecia.
                                                    Zgadles ze chodzilo o posiadanie pieniedzy.
                                                    Idz w pyry lety gryzc to delikatne okreslenie slowa
                                                    spier-alaj,a lety to odrosty na ziemniakach
                                                    ktore dlugo lerzaly w piwnicy.Moze brak polskiej klawiatury
                                                    zmylil to slowo ( L ma kreseczke, e mam chaczyk).
                                                    Na pieniadze mowiono jeszcze szmal,salata na tysiace kafle,kawalki.
                                                    Zagadka na dzisiaj to---DRACHEL--???
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Kenez

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 23.03.06, 23:27
                                                    Witaj Kenez
                                                    Juz mi lepiej ... dzięki za pozdrowienia .
                                                    Drachel to oczywiscie latawiec - jeszcze jeden germanizm,
                                                    ale cóż takie strony.
                                                    Z takich "okropnych" powiedzonek przypminaja mi sie
                                                    "bijatyki" . Mam przed oczyma taki obraz jak tłukliśmy się
                                                    z jakimiś chłopakami zaczynało się zawsze od "przepychanek"... jak u kogutów.
                                                    W czasie takiego przepychania zawsze bawiło mnie powiedzonko,
                                                    które się powtarzało odpychając kolesia " No co masz jakieś "wonty"?
                                                    Skąd się wzięło takie słówko?. Bawi mnie też to że takie odpychania
                                                    trwały dosy długo i nie zawsze dochodziło do bójki, ale jak się już zaczęło...
                                                    to tylko był kurz,wrzaski ... i często "limo" - czyli podbite oko -
                                                    oczywiście u "śmiertelnego wroga" ...
                                                    Miłego dnia Kenez , bo w Brisbane niedugo 9 rano !
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 23.03.06, 23:37
                                                  • Gość: KENAZ IP: *.prem.tmns.net.au 25.03.06, 13:14
                                                    Witaj Mirku.

                                                    Jak widzisz bylem i na tej stronie starajac sie ich
                                                    piszacych wskrzesic,zdopingowac ale chyba ta strona juz umarla smiercia
                                                    naturalna.Nic na to niemoge poradzic a myslalem ze ktos
                                                    z tych gosci poczyta nasza strone ktora jest naprawde interesujaca i do nas
                                                    dolaczy chyba sie przeliczylem.
                                                    ** no co masz jakies wonty** oznaczalo ** no co podskakujesz** czesto stosowany
                                                    zwrot w mej szczeniecej mlodosci.
                                                    Przypomnialo mi sie swieto ZMARLYCH 1 listopada.Zazwyczaj lezal juz pierwszy
                                                    snieg choc czsem bywalo deszczowo.
                                                    Jako podrostek z innymi kolegami miedzy dwoma cmentarzami sprzedawalismy
                                                    papierowe choragiewki uprawiajac prywate w czasach glembokiego totalitaryzmu.
                                                    Byl taki gosc prodokujac te chorongiewki na powielaczu na
                                                    ul.Czerwonego Krzyza.Idac juz w dol tej ulicy i mijajac ostatnia kamienice po
                                                    lewej stronie byl dosc duzy ogrod z domem w jego tyle.
                                                    Tam ten pan robil ta produkcje.Bralem 200 choragiewek od nieg i pedzilem
                                                    pod cmetarze aby je sprzdawac po 1zl za sztuke.Rok morze 1962.
                                                    Jesli dobrze pamietam od karzdej sprzedanej choragiewki dostawalem 30 groszy.
                                                    Niektorzy szczegolnie starsze panie(pewnie kolko rozancowe)nie chcialy
                                                    tych choragiewek od nas kupowac bo nie miale stepla parafi z Nakielskiej.
                                                    Domyslilem sie wtedy ze kosciol tez robi biznes z choragiewkami ze steplem i
                                                    troche inaczej wygladajace sprzedawaly siostry zakonne terz pod cmentarzami.
                                                    Po sprzedarzy i odebraniu forsy lecialem szczesliwy do domu.
                                                    Rodzice zabierali 90% z mojego utargu.Bylem i tak szczesliwy ze cos mi
                                                    z tego dali no i moglem im choc troche pomoc, w tych biednych ciezkich czasach.
                                                    Po Wszystkich Swietych to dopiero mielismy zabawe.
                                                    Chorongiewki po kilku dniach sie rozmokly a cudowne okragle patyczki
                                                    tylko czekaly na nas i nasza inwencje tworcza.
                                                    Biegalismy na cmetarz wyciagac je z grobow. Straszono nas ze w nocy przyda nas
                                                    straszyc duchy tych zmarlych z ktorych grobow bralismy te patyczki,ale strachy
                                                    na lachy my robilismy swoje.Z tych patyczkow budowalismy
                                                    drachle robilismy wspaniale strzaly do lukow.Do wystrzeliwania strzal
                                                    uzywalismy terz drewnianych pustych szpulek po niciach przybijajac gwozdzikami
                                                    gumke po obu stronach dziurki.Dziurka byla wspaniala prowadnica dla strzaly a
                                                    gumka wspaniala katapulta.Drachle puszczalismy zazwyczaj
                                                    w tym trojkacie pola miedzy Czerwonego Krzyza,Huzarskiej i Wladyslawa Czwartego.
                                                    Na sylwestra do strzal na czobku mocowalismy zimne ognie ktore zapalone
                                                    po wystrzeleniu w noc sylwestrowa udawaly prawdziwe ognie sztuczne.
                                                    Frajde mielismy na calego.O zaproszenie ognia sie nie martwilismy
                                                    bo sniegu wszedzie bylo bardzo duzo.Szczelalismy takze z karbidu i korkow.
                                                    Kto strzelal z cempletek wystawial sie na posmiewisko.
                                                    Mirek a jak tam Twoje zdrowko czy wszystko juz wrocilo do normy?
                                                    Dzisiaj bylo tylko 26st slonecznie w nocy 18st.
                                                    U mnie juz 22.15 a u ciebie 13.15.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Kenez


                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 26.03.06, 09:19
                                                    Witaj Kenez ,
                                                    Dzięki ze zdrowiem lepiej...
                                                    No właśnie Wszystkich Świętych też mi się głęoko
                                                    „wryło” w pamięci, być może dlatego, że mieszkaliśmy
                                                    blisko cmentarzy i oprócz słynnych morw był też ten dzień.
                                                    Chorągiewki pamiętam dobrze. Choć nie miałem okazji
                                                    włączyć się do sprzedaży. Wiesz na wschodzie, gdzie
                                                    mieszkam nie ma zwyczaju chorągiewek z palmą i krzyżem.
                                                    Reszta jest tu podobna. Wyobraź sobie , że w Polsce
                                                    bardzo mocno promowany jest halloween i coraz bardziej
                                                    miesza w tradycji. Jeszcze strachy nie chodzą po domach
                                                    ale wydaje mi się , że to kwestia czasu.
                                                    W sumie to smutne – Polski halloween ... śmieszne ...
                                                    Ja pamiętam zapach Wszystkich Świętych – mgła,
                                                    zapach gałęzi świerkowych i dym świeczek.
                                                    W mglisty wieczór nad cmentarzami pojawiała się
                                                    łuna ... na jeden dzień świecił ja centrum świata.
                                                    My oczywiście też budowaliśmy „broń” - mniej
                                                    lub bardziej groźną ... - proce na kamienie , na skoble papierowe
                                                    /niektórzy robili skoble z drutu ale to było nie fair .../.
                                                    Urządzaliśmy wojny na papierowe skoble... .
                                                    Łuki oczywiście też fabrykowaliśmy, a już szczytem wszyskiego
                                                    były kusze, ale te ostatnie były zabronione ponieważ mogły
                                                    narobić wiele szkody . Jeśli ktoś miał kuszę to już z niej do nikogo
                                                    nie strzelał – tylko do jakiegoś martwego celu. Zresztą z łuku też
                                                    raczej do siebie nie strzelaliśmy.
                                                    Kenez , czy spotkałeś się kiedyś z takim urządzeniem ,
                                                    który nazywano „kołchoźnik”? Innej nazwy nie znam ...
                                                    ale to zagadka...;)
                                                    pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 27.03.06, 12:37
                                                    Czesc Mirek.
                                                    Ciesze sie ze juz Ci jest lepiej bo przeciesz idzie wiosna.
                                                    Halloween to rzeczywiscie makabryczne dziadostwo i tutaj tez
                                                    probuja to upowszechnic ale chyba idzie opornie.
                                                    Choc zdarza sie ze nie ktore dzieciaki pukaja do drzwi mowiac
                                                    TRICK or TREAT.Cyli w wolnym tlumaczeniu dajcie nam cos(cukierki)
                                                    albo zrobimy wam psikusa(obrzucimy dom jajkami).Wielu rodzicow jednak
                                                    nie puszcza swoje dzieci po ciemku z wiadomych obaw bo takie mamy czasy.
                                                    Wojny na papierowe skoble terz toczylismy a gumke przywiazywalismy do
                                                    palcow wskazujacego i kciuka.Automatyczne olowki dostepne juz w latach 60tych
                                                    wykorzystywalismy do obstrzalu wroga ryzem urzywajac jego rurki.Karali nas za
                                                    to fizycznie w pokoju na drugim pietrze sp13 bardzo, pupy bolaly i piekly
                                                    strzaszliwie.
                                                    Ha ha ha Kolchoznik!!! a jakze tatus mial zainstalowany w pokoju z ktorego
                                                    plynol glos programu pierwszego z Warszawy.Nudzili strasznie swoja propaganda
                                                    i kocia muzyka.Niedouwierzenia ale bylo to radio kablowe calkowicie
                                                    kontrolowane.Po niedlugim czasie tatus kupil na raty(radio z przydzialu)
                                                    CZARDASZA radio z 4ema zakresami i zielonym magicznym oczkiem do lepszego
                                                    strojenia.Wkoncu zaczelismy sluchac innych lepszych radiostacji ha ha.
                                                    Mirek a czy wiesz co to -KOLIBER-?
                                                    Pozdrawiam.Kenez
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.03.06, 08:27
                                                    Witaj Kenez,
                                                    wiedziałem ,że musisz kołchoźniki pamiętać. Z samej nazwy,
                                                    używanej potocznie wynikał stosunek ludzi do tego urządzenia... .
                                                    Pamiętam też nasze pierwsze radio lampowe – Tatry – bardzo lubiłem go słuchać
                                                    z uwagi na to oko zielone . Kiedy tata nie widział to się je delikatnie
                                                    wciskało, a ono wracało na swoje miejsce... . Pamiętam jak byłem mały Tata
                                                    chodził po mamę do pracy wieczorem , ja już musiałem leżeć w łóżku , radio
                                                    miałem przystawione blisko i słuchałem aż zasnąłem. Potem pojawiły się
                                                    tranzystory i właśnie Koliber był pierwszy. Miał takie płaskie okrągłe pokrętło
                                                    strojenia, ale nie pamiętam czy miał UKF-y. W latach 70- tych był już UKF i
                                                    najczęściej tego się słuchało. Oczywiście pamiętam jak słuchaliśmy Wolnej Europy
                                                    czy BBC . Lubiłem też słuchać na średnich Radio Luxemburg ale tylko wieczorem bo
                                                    w dzień średnie zakresy ledwo zipały. Kurcze dziś to wydaję się bardzo śmieszne.
                                                    Rzeczywiście z odzewem dawnych znajomych może być ciężko, myślę że także z
                                                    tego powodu że pokolenie, które chodziło do 13 w latach 60-tych rzadko korzysta
                                                    z internetu. Poza tym jak ktoś mieszka na Jarach to raczej nie szuka wspomnień
                                                    bo ma to na miejscu. My to co innego... . Dlatego wskazałem Ci wątek z linkiem
                                                    bo tam się odezwał jakiś Waldek G. z sugestią że chyba chodziliście razem do
                                                    klasy. To był żart ?
                                                    Jeśli tak to szkoda.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 29.03.06, 14:19
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Niestety nie znam tego goscia z linku ktory podales.
                                                    To chyba tylko zart,zreszta wiecej sie nie odezwal.
                                                    Mojemu rocznikowi rzeczywiscie nie idzie najlepiej z internetem.
                                                    Ja sie ciesze ze my pielegnujemy nasza strone piszac do siebie.
                                                    Moj tatus kupil to cudo KOLIBER za 1200zl ogromna suma jak na tamte czasy.
                                                    Tatus jak kazdy, pragnal byc nowoczesny i nadazal za trendami tamtych czasow.
                                                    Pieniazki pozyczyl z ORSU to organizacja sprzedazy ratalnej w latach 50/60/70.
                                                    Zabieral Kolibra na wycieczki do lasu.Kroczylismy dumnie przy tatusiu sluchajac
                                                    muzyki plynacej z tego malego pudeleczka.Najwieksza frajde mielismy gdy ktos
                                                    nas mijal na spacerze i z zazdroscia i z zachwytem wykrecal glowe w nasza strone
                                                    zadziwiony ta najwieksza technika malym cudem w rakach tatusia.Wszyscy wtedy
                                                    czulismy sie bogaci i wazni bo to byla wtedy zatkosc posiadanie tak cennej
                                                    rzeczy.Niestety ale chyba dlugo to nie trwalo przyszla bieda i tatus musial to
                                                    cudo spredac do Komisu na ul.Dlugiej.Radio tatry bylo pieknym radiem.
                                                    Mirku a czy u was istnieja sklepy z rzeczami z minionych epok?Czy mozna sobie
                                                    takie cacka naszych rodzicow kupic?Tutaj sa takie sklepy i kaza sobie slono za
                                                    wszystko placic.Nasz Koliber mial fale dluga i srednia.
                                                    W latach 70tych majac 16/17 lat chodzilem z mlodszym bratem po ulicach trzymajac
                                                    na reku porzyczone od tatusa tranzystorowe radio chyba JOWITA. Antena
                                                    wyciagnieta na maksimum glosnosc tez, muzyka plynela na cala ulice.Byla to taka
                                                    wtedy moda i duzo chlopakow chodzilo po ulicach z wyjacymi radiami na rekach.
                                                    Pamietam nawet piosenke M.Rodowicz pt:Wio Koniku, wielki wtedy przebuj.Czesto
                                                    trzeba bylo zmieniac reke bo radio warzylo kilka kilogramow a mlodszy brat
                                                    domagal sie swojej kolejki na noszenie radia.Szpanowalismy strasznie imponujac
                                                    dziewczyna bo o to przecierz chodzilo.Bylismy mlodzi,dumni i narwani.Dorosli
                                                    pewnie musieli krecic glowami widzac takich wariatow z ryczacymi odbiornikami.
                                                    Juz jako mlody zonkos posiadalem takie cuda jak maknetofon szpolowy ZK-145 i
                                                    radio stereofoniczne KLEOPATRA.Byl jeszcze CEZAR,DUET i kilka innych tanszych.
                                                    Pamietasz Mirku niedawno pisalem na temat walut.Wlasnie jestem swiatkiem jak
                                                    dolar australijski szybuje lotem koszacym w dol.Obiecuja ze pod koniec tygodnia
                                                    bedziemy juz mogli tylko kupic 0.68 amerykanskich centow.Jeszcze miesiac temu
                                                    kupowalismy 0.75.Turysta australijski dostaje niezle w kosc,ale ci ktozy
                                                    przlatuja nas odwiedzic zacieraja dlonie.Biznes niposiada sie ze szczescia
                                                    obiecujac rozwoj,zatrudnienie i ogulne prosperity ze wzgledu optanienia waluty.
                                                    Wazystko co sprzedajemy rozliczane jest w dolatach USA za ktore biznes kupi
                                                    wiecej dolarow australijskich i je tu zainwestuje.Tylko turysta australijski
                                                    zwiesza nos na kwinte bo ma kiepska wymiane.Bardzo duzo stracilismy do mocnej
                                                    polskiej zlotowki w ostatnim czasie chyba okolo 20 groszy na dolarze.
                                                    Pamietasz napelnianie latem syfonow.Ja biegalem z jedna botelka w gorace dni az
                                                    na Blonie w okolice blokow wojskowych aby za 1.20zl napelnic botle woda sodowa.
                                                    Ale to byly czasy prawda.
                                                    Tyle na dzisiaj.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Kenez



                                                  • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 30.03.06, 14:06
                                                    Witaj Mirek.
                                                    Zobacz co znalazlem!!!

                                                    allegro.pl/search.php?string=tatry&category=774&country=1
                                                    oraz
                                                    http:allegro.pl/item9383472_radioodbiornik_czardasz.html

                                                    Tranzystora Koliber nie znalazlem.
                                                    Pozdrawiam.Kenez
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.04.06, 19:24

                                                    Witaj Kenez,

                                                    Wiesz to śmieszny zbieg okoliczności – my też mieliśmy radio Jowitę i
                                                    magnetofon szpulowy ZK 145 ... , a jeszcze śmieszniejsze jest to że pamiętam nawet
                                                    ich zapach. Nagrywaliśmy różne rzeczy... a Tata przy okazji rodzinnych
                                                    spotkań prosił dziadków żeby opowiadali historie rodzinne – te najdawniejsze,
                                                    żeby się utrwaliły dla potomnych .. i są z pewnością do dziś...!
                                                    Jeśli chodzi o sprzedaż starych rzeczy to generalnie kiedyś zajmowała się tym
                                                    DESSA ale chyba tylko meblami i innymi bibelotami do domu. Nie słyszałem żeby
                                                    oprócz komisu gdzieś można było kupić stary odbiornik radiowy lub telewizyjny /
                                                    widziałem
                                                    kiedyś patefon w Dessie /. Najpopularniejsze są oczywiście serwisy aukcyjne np. ten,
                                                    który podałeś „allegro” ale są też inne . Niebezpieczeństwo jest takie, że w
                                                    pewnym sensie kupujesz kota w worku. Najlepiej jest przyjechać i poszperać w
                                                    jakimś starym serwisie napraw, tam wszystko się znajdzie i można dotknąć
                                                    odkurzyć i sprawdzić czy działa.
                                                    Bydgoszcz to idealne miejsce dla takich poszukiwań bo tam każdy klamot /klaaamot
                                                    !!! - pamiętasz ?/ musi być schowany ponieważ jeszcze może się przydać. To tyle
                                                    żartem...
                                                    Z pewnością Bydgoszcz jest miejscem gdzie, przynajmniej kiedyś, były cudowne
                                                    antykwariaty. Przesiedziałem w nich kupę czasu szperając w książkach. Nie wiem
                                                    jak jest dzisiaj. Jeśli jednak coś chciałbyś wywieźć musisz pamiętać , że
                                                    wszystko co może wyglądać na starsze niż sprzed 1945 r musi posiadać certyfikat
                                                    zgody na wywóz konserwatora zabytków.
                                                    Jeszcze przypomniało mi się coś związanego z klamotami – znasz takie wyrażenie
                                                    „materklosy”? Pamiętam, że czasem je słyszałem.
                                                    Oczywiście pamiętam syfony i też chodziłem z butlami do punktu napełniania.
                                                    Potem pojawiły się autosyfony i trzeba było chodzić po naboje. Punkt sprzedaży
                                                    był w piwniczce na rogu Kotowicza /!/. Autosyfony były wygodniejsze ale czasem
                                                    wyczuwało się zapach smaru z urządzenia do nabijania nabojów – tfu!. Nam
                                                    dzieciom chyba nie sprawiało to różnicy... najważniejsze były bombelki.
                                                    Mam jeszcze pytanie „walutowe” : a co się stało ze stopami procentowymi w związku ze
                                                    spadkiem waluty australijskiej ?. To jest ciekawa relacja.
                                                    U nas już wiosna , tylko jakoś smutno – zbliża się rocznica śmierci JPII –
                                                    szkoda że jego pontyfikat minął, ale tak jest ze wszystkim – każdy strumień
                                                    płynie do oceanu. Mieliśmy tu w Polsce bardzo ciekawych 30 lat , zdarzyły się
                                                    rzeczy niewyobrażalne i dla nas na pewno dobre choć trudno uwierzyć , że
                                                    wyciągniemy właściwe wnioski.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                    ps.
                                                    muszę zniknąć na tydzień - nic poważnego – ale jak wrócę to się odezwę...
                                                  • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 05.04.06, 15:24
                                                    Czesc Mirek.

                                                    Ale sie usmialem z tych klamotow i materklosow.
                                                    Slowa te czesto wymawiane przez doroslych w mej mlodosci.
                                                    Zaczalem sie troche zastanawiac nad slownictwem
                                                    i przypomniala mi sie cala masa roznych slow ktore ja sam nieurzywalem
                                                    od wiekow so to naprzyklad:
                                                    plata,ajntop,majsel,winkiel,calowka,centerfuga,
                                                    kopyska,durszlak,knyp,kozik, mendel,kopa,szwajcowac,trzewiki,kwanty,
                                                    syry,giry,giczaly,sznyty,glany,witki,grabie,szufle,mazak,giniol,czambo,
                                                    fanga,klop,szlungwa,szlajac sie,Ciocia locia woja tygrys cioci loci d-pe wygryzl
                                                    Za moich czasow do rowerow doczepiano na przednie kolo silniczek zwany"GNOM"
                                                    pomagal on rowerzyscie i bardzo malo palil.Byly terz lepsze i drozsze mocowane
                                                    do tylnego kola.Naprawde fajna sprawa nie mialem wtedy nawet 10 lat i bardzo
                                                    mnie to urzadzenie fascynowalo.Informacji na ten temat jeszcze nigdzie nie
                                                    znalazlem.Mirku oprocentowanie z Banku Rezerw Australii wynosi 5.5%i stoi tak
                                                    juz niezmienione od 14 miesiecy.USA w tym czasie podnioslo oprocetowanie 14 raz
                                                    i obecnie wynosi 4.75%.Oprocetowanie hipoteczne wynosi srednio 7.3%.Ludzie sa
                                                    straszliwie zadlozeni na porzyczkach na domy.Srednia cena domu w Brisbane
                                                    wynosi $350tys,w Sydney $520tys.Splaty miesieczne po $2000-$3000.Karzde
                                                    podniesienie oprocetowania to mala katastrofa dla wielu ludzi.Bank chyba obawia
                                                    sie podwyzki.Ekonomia jest teraz dobrze wywarzona,pracuja niemal wszyscy
                                                    kolko sie kreci obawa przed zachwianiem tej rownowagi jest duza.Ale jesli waluta
                                                    bedzie nadal tracic na wartosci to dla jej ratowania beda musieli podwyzszyc
                                                    oprocetowanie.Durzo sie pisze ze dolar spadnie w tym roku do poziomu 0,68cetow
                                                    amerykanskiego.Obecnie zas podpisywane sa kontrakty z Chinami na miliardy
                                                    dolarow na sprzedarz duzych ilosci mineralow takich jak;uran,wegiel,gas,rozne
                                                    rudy,boksydy itd.Forsa plynie duzym strumieniem w naszym kierunku waluta jednak
                                                    slabnie moze wlasnie taki jest cel.Pisano ze utrata wartosci waluty o karzdy
                                                    cent=24miliony dolarow zysku w sredniej wielkosci kopalni,W krotkim czsie
                                                    stracilismy 5 centow do USA.Za to bezynka nam drozeje a szczegulnie przed
                                                    swiateczne spekulacje bo w ciagu ostatnich 24 godzin cena litra poszla w gore
                                                    nawet o 20 centow.Ja do mego samochodu urzywam wysoko oktanowy Optimax ktory
                                                    poszed do $1,35 za litr.Czekam na twoj post i mysle ze z Toba wszystko jest O.K
                                                    czego Tobie zycze.Do uslyszenia.Kenez

                                  • Gość: ds IP: 80.51.199.* 07.04.06, 11:01
                                    > Terz podejrzewalem ze Sztranc to musialo byc nazwisko.
                                    Józef Stranz był właścicielm cegielni i okolicznych gruntów,
                                    Pozdrawiam Daniel Stranz

                                    > Pamietam ze kiedys na duzego Sztranca przywiezion
                                    > samochodami wbrakowane ale nowe grzebienie z jakiejs fabryki
                                    PRL zrobił w gliniance śmietnik, regularny zsyp dla MPO z wywozem odpadów ze
                                    szpitala dla płucnochorych włącznie
    • Gość: Marlena IP: *.acn.waw.pl 06.04.06, 20:21
      Witam serdecznie,tak sobie czytam Wasze listy i przypominaja mi sie lata
      mlodosci, gdyz jestesmy w tym samym wieku. Co prawda nie chodzilam do szkoly w
      Bydgoszczy, ale jestem z nia bardzo zwiazana, gdyz moj ojciec pochodzil z
      Bydgoszczy i cala rodzina tam mieszka. Znaczenie niektorych wyrazow juz
      zapomnialam, gdyz na codzien juz sie ich nie uzywa. Macie swietna pamiec.
      Zycze wszystkiego dobrego i serdecznie pozdrawiam
      Marlena Karnowska - Werner
      • Gość: ANDI IP: *.dip.t-dialin.net 30.08.07, 22:36
        Pozdrawiam jestem starym Szwederowiakem Blonie znam ale AUSTRALI NIE MIESZKAM W
        NIEMCZECH DO 18 LAT TU TYLKO PODA AUSTRALIO TROCHE SLONECZKA A JA DAM WODY
        POZDRAWIAM ANDRZEJ ZE SZWEDEROWA
    • Gość: ona IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 07.04.06, 08:04
      Dla wszystkich zainteresowanych 9 bądź 10 czerwca jest zjazd absolwentów
      13.....jubileusz szkoły....
      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.04.06, 16:37
        Witajcie , witaj Kenez,
        wróciłem ... .
        Kenez !!! widzisz to samo co ja?!
        Kochani jak dobrze,że się odezwaliście ...
        Keneza i mnie żżżre ... żre nas ciężka choroba, o której już pisałem , całe
        szczęście
        jest uleczalna ... wystarczy przyjechać. No właśnie ... nostalgia.
        Mam prośbę - piszcie . O Jarach i Wilczaku w necie jest tyle, że w byle topku
        się zmieści. O SP 13 coś jest – ale mało... . Keneza i mnie na jubileuszu
        szkoły pewnie nie
        będzie .
        Mam w pamięci nauczycieli . Bardzo serdecznie wspominam panią Elżbietę Żurawę
        nauczycielkę języka polskiego , która była naszą wychowawczynią przez całe osiem
        lat - zawsze dobra i sprawiedliwa. Dalej panią Irenę Heldt nauczyciela
        matematyki i pana Romana Wardackiego
        nauczyciela fizyki i dyrektora zarazem szkoły. O... pamiętam jeszcze panią
        Mrosławę Sobotę nauczycielkę biologii , która razem z naszą wychowawczynią
        miała jeszcze siłę pojechać latem z gzubami na obóz wędrowny. Naprawdę mam
        miłe wspomnienia, które gdzieś odeszły razem z królestwem dzieciństwa. To wcale
        nie jest obojętne w czyje ręce trafi dziecko w szkole...
        Sorry Kenez , że tak osobiście ale może coś się jeszcze dowiemy ...
        Mam prośbę do Niej (nick: ONA) /sic/ . Może wiesz coś więcej o szkole i
        jubileuszu ? - napisz proszę ...
        Serdecznie Was pozdrawiam / ale Keneza w szczególności /.

        PS.Kenez i ja otworzymy sobie na jubileusz butlę Chivas Regal'a ... żeby
        jeszcze raczek z cytryną /od biedy może być homar/... i świeży chleb od Kosika...
        Mirek
        • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.04.06, 06:56
          Witaj Kenez,
          mam zagadkę - czy wiesz co to jest "gemiza"?
          ...i drugie pytanie , którego jestem mniej pewny
          co to jest - haferfloki?
          Pozdrawiam
          Mirek
          • Gość: KENEZ IP: 144.138.100.* 09.04.06, 11:51
            Witaj Serdecznie Mirku!!!

            Ciesze sie bardzo ze juz wrociles caly,zdrowy i w pelni sil.Zaczalem juz
            tesknic za Twymi postami.Ja tez ucieszylem sie ze inni goscie do nas napisali.
            Fajnie ze ktos sie interesuje naszymi wspominkami.Dodaje wiec im odwagi prosze
            niekrepujcie sie i piszcie co wam slina na jezyk przyniesie.Zachecamy!!!
            Mirku szkoda ze niebedziemy na tym jubileuszu sp13.Ty to masz jeszcze
            stosunkowo blisko ale ja to zapomnij, ponad 20tysiecy kilometrow samolotem w
            jedna strone.Widze ze niemiales trudnosci ze zrozumieniem tych wyrazen ktore
            wypisalem w poprzednim poscie do Ciebie.Ja za to przeciwnie "haferflok i
            gemiza" nigdy nie slyszalem prosze wiec oswiec niewiedzacego, co to jest???
            Przypomnialy mi sie trzy gry podworkowo-uliczne.Gralismy w kluske.Elemetow
            calej gry niestety nie pamietam.Rysowalismy doze kolo na ziemi w gornej jego
            czesci przeprowadzalismy cieciwe wpisujac cyfre 100.Byla to najwyzsza ilosc
            punktow jesli kluska wpadla w ten obszar,jesli upadla w kole przeciwnicy
            tracili kolejke.Byly tez punkty za ilosc podbijanej kluski ktora byl kawalek
            15cm kija grobosci do 30mm zaostrzony z dwoch koncow.Sam kij do odbijania
            kluski byl okolo metra dlugosci.Nie pamietam tylko co sie dzialo po wybiciu
            kluski od kola i jak sie bronilo jej wpadniecia do kola.Moze Ty pamietasz?
            Nastepna gra byla""Stary niedzwiedz mocno spi"" Siadalismy w kregu jeden
            chodzil w kolo spiewajac piosenke i na koncu dotykal tego na ktorego wypadlo.Co
            dalej sie dzialo niepamietam.Granie w pikuta bylo wspaniale i bardzo zajmujace.
            wyrabialo sprawnosc a gra byla typowo dla chlopcow.Bylo to podrzucanie
            scyzoryka lub nawet srubokretu.Kto pierwszy sfuczyl zaczynal gre od miejsca
            sfuczenia.Stopnie gry zaczynaly sie od kladzenia noza na otwartej dloni i to
            nazywalismy matka potem
            ojciec,bula,widelki,pikut,palec,przegub,lokiec,ramiaczko,piers,brodka,usta,nos,
            czolko,szmyrgiel i trzy pikuty konczyly gre.Oczywiscie noz za kazdym razem
            musial utkwic w ziemi ostrzem w dol w uprzednio zmiekczona kupke ziemi.
            U nas zaczeto przebakiwac o podniesieniu w niedalekiej przyszlosci
            oprocentowania o 0,25% do 5,75% i to powoduje ze dolar z 0,71 podniusl sie juz
            do 0,73centa USA to znaczy za jednego naszego $ moge kupic 0,73c amerykanskiego.
            Pozdrawiam Ciebie Mirku z jesiennej Brisbane w te Niedziele palmowa.Kenez
            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.04.06, 13:59

              Witaj Kenez,
              Z gier, które wymieniłeś znam tylko tę ostatnią - nazywaliśmy ją grą „w noża” .
              Dwie pierwsze znam tylko z opowiadań / zwłaszcza kluchę/ . My graliśmy nałogowo
              w piłkę nożną , potem w piłkę nożną i na końcu w piłkę nożną – pewnie to z
              powodu sukcesów Polski w mistrzostwach świata w Monachium. Pamietam też , że
              niepowodzenie w grze nazywało sie „fuka”albo „skucha” lub mówiło się , że ktoś
              „sfuczył” lub "skusił"- /nigdzie potem tego nie słyszałem / chyba , że mówiło
              się że ktoś sfuszerował”. Ah! – na początku szkoły graliśmy w „dwa ognie” .
              Dzieliło się ulicę w poprzek trzema liniami , dzieci dzieliły się na dwie
              drużyny i spośród siebie wybierały tzw. Matkę. Dzieci biegały między dwoma
              liniami a „matka” była na zewnątrz za trzecią linią i „tłukła” osoby z drużyny
              przeciwnej. Kto został „zbity” odpadał z gry.
              Gemiza to surówka warzywna ale tylko o nastepującym składzie : cebula krojona w
              drobną kostkę,pomidor w plasterkach / sierpień wrzesień / i kiszony ogórek
              krojony kostkę. Kiedy to się „przegryzło” po jakichś 20 minutach było super !
              Nawet teraz robię się głodny... . Czasem latem strzelę sobie gemizę ... bo teraz
              pomidory tylko z wyglądu są podobne do tamtych , a latem można jeszcze
              gdzieniegdzie kupić prawdziwe „nie pędzone” pomiksy . Wiesz to się wtrajało aż
              się jury na sznupie trzęsły... .
              Haferfloki to płatki owsiane , których serdecznie nie cierpię i tylko w stanie
              ponadprzeciętnego głodu byłbym w stanie je skonsumować.
              Obydwa wyrazy to wyraźne „szkopki” czyli germanizmy jakich wiele od Śląska do
              morza. A czy w Brisbane są dostępne kiszone ogórki
              „po naszemu” ? ... chyba nie. Potrzebny Ci koper włoski , czosnek , liść
              laurowy, sól bez jodu , trochę wody .... i jadzda . A ogórki / gruntowe – z
              kłującą skórką/ są? Chyba łatwiej o krewetki...
              A, jeszcze jedno w gemizie mogą być też ogórki małosolne ... choć to inna historia.
              Wiedziałem ,że stopy muszą się zmienić ... i skąd ta radość ? ... za wszystko
              trzeba płacić ... . W sumie taki przedział jaki podałeś jest spory ... no i
              wielu za to „zabuli”.
              Pozdrawiam
              Mirek
              • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.04.06, 14:03
                No tak ... zapomniałem o jednej ważnej rzeczy ... do kiszenia ogórków konieczny
                jest korzeń chrzanu i to sporo. Chrzan i czosnek powodują, że ogórki są długo
                twarde i po prostu pyszne...
                No, teraz to dopiero zgłodniałem
                Pozdrawiam
                Mirek
                • Gość: Kenez IP: *.mega.tmns.net.au 10.04.06, 14:59
                  Czesc Mirek.
                  Juz mialem wylaczyc sie z sieci bo
                  u mnie 23.oo.Zdazylem zalapac sie na Twoje
                  smaczne opisy .Ide wlasnie spac i moze gemiza
                  przysni mi sie w nocy.Niedaj Boze jakis zly
                  sen z udzialem platkow owsianych ha ha.
                  Odpisze oczywiscie troche pozniej.
                  Dobranoc.
                  Kenez
                  • Gość: KENEZ IP: *.mega.tmns.net.au 13.04.06, 13:33
                    Czesc Mirek.
                    Winny Ci jestem przeprosiny za te zwloke w pisaniu.
                    Nawal obowiazkow i przedswiateczna gonitwa nie pozwala mi na nic i
                    odbiera mi caly wolny czas.Mysle jednak o naszej korespondecji caly czas.
                    Obiecuje napisac cos modrzejszego i dlozszego w najblizszym czasie.
                    Jesien mamy piekna jak zreszta co roku 17/28 stopni przy blekitnym niebie.
                    Jutro Wielki Piatek swieto publiczne w calej Australii.Wiec 4 dni wolnego
                    przedemna.Odezwie sie niedlogo.
                    Pozdrawiam.
                    Kenez
                    • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 14.04.06, 11:05
                      Czesc Mirek.
                      Wielki Piatek zbliza sie ku koncowi i
                      jeden dzien dlugiego week-endu mam prawie pozasoba.
                      Wielki Piatek to w Australii dzien zadumy ale przedewszystkim
                      zjadanie duzych ilosci morskiego jedzenia(Sea-Food)jak
                      je tu zowia.Przdewszystkim wcina sie tutaj masy roznych krewetek(swiezo
                      gotowanych).Rozne rodzaje rakow ,lobsters a kogo na to stac to i chmarow.
                      Swierze rybki tez ida jak woda.Oczywiscie w TV ostrzegaja jak co roku
                      ze wyjadamy rybki w nadmiernych ilosciach i juz niedlugo
                      nam zabraknie.To chyba takie strach na lachy.
                      Na polnocnych wodach kontynetu australijskiego grasoja klusownicy
                      indonezyjscy.Swymi zdezylowanymi lodziami wylawiaja co lepsze
                      gatunki.Szczegolne okrucienstwo okazoja w polawianiu rekinow.
                      Po zlowieniu obcinaja wszystkie jego pletwy i zywego wrzucaja
                      spowrotem do oceanu.Rekin spada na dno i poprostu sie topi.
                      Okrutna to smierc z rok barbazynskich rybakow.Cena kilograma
                      pletw rekina=$400 i wiecej dolarow na rynkach azjatyckich.
                      W Japoni,Chinach uwarza sie to za duzy przysmak i lekarstwo
                      w medycynie ludowej.Australia walczy z tym jak moze ale niestety
                      co jakis czas doniesienia prasowe przypominaja nam o tych praktykach
                      klusowniczych na naszych wodach terytorialnych.
                      Oglondalem program na iTVN o polskiej mlodzierzy i jej zachowaniu w
                      szkolach.Nie bede kometowal bo napewno masz podobne zdanie.Napisze
                      Tobie tylko ze tutaj dzieci i cala mlodzierz szkolna obowiazkowo nosi
                      mundurki szkolne.Oczywiscie kazda szkola inne ale niema znaczenia
                      czy to jest szkola panstwowa czy prywatna.Ladnie to wyglonda i niema
                      rozwydrzenia i niewlasciwego zachowania.Telefony komorkowe sa absolutnie
                      zabronione w czasie szkolnym a szczegolnie na lekcjach.Wogole ludzie sa tutaj
                      dosc uprzejmi,zyczliwi,usmiechnieci i czesto mowia dziekuje lub przepraszam.
                      Mirku jak bedziesz spedzal swieta i czy masz je wolne?
                      Nas mame i tate zaprasza corka z zieciem na niedzielny obiad.
                      Syn z narzeczona zdecydowali sie wyjechac do BUSZU(australijski las)
                      na 3 dni.Maja samochud terenowy tak jak i ich koledzy z ktorymi jada
                      wiec bedzie duzo jazdy po kniejach i bezdrozach.Bezyna$1.30litr.
                      Jest bardzo cieplutko a woda w oceanie ma nadal 24 stopnie celsjusza.
                      Przyjmni Ty Mirku i wszyscy goscie ktozy nas czytaja
                      Najlepsze zyczenia WIELKANOCNE smacznego jajka i dobrego dyngusu!!!
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Kenez.

                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.04.06, 15:43
                        Witaj Kenez,
                        Ponieważ pewnie bedziesz czytał to już w Wielkanoc życzę Tobie i Twojej Rodzinie
                        miłych i spokojnych Świąt , obfitego dyngusa ... i po bydgosku „bogatego
                        zająca”. Piszę tak ponieważ na wschód od Wisły ten zwyczaj z zającem jest
                        nieznany ... choć w mojej rodzinie się przeniósł głównie za sprawą dzieci ,
                        które kiedy tylko się o tym zwyczaju dowiedziały natychmiast zażądały zająca w
                        Lublinie ... no i jest. Potem o zwyczaju dowiedziały się dzieci w szkole ... i
                        „zaraza” gotowa. Zwyczaj jest obcy i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem ani
                        ze zmartwychwstaniem /podobnie jak choinka i „gwiazdor”,który tu przychodzi
                        jako Święty Mikołaj – 6 grudnia/.
                        W Polsce Wielki Piątek nigdy nie był dniem wolnym /przynajmniej jak pamiętam/ ,
                        sobota standardowo „niby” wolna . Poza niedzielą Wielkanocną wolny jest lany
                        poniedziałek, który de facto świętem nie jest .... ale taka jest tradycja.
                        Oczywiście w jakiś sposób celebruje się Wielki Tydzień , a szczególnie ostatnie
                        trzy dni . Dziś na przykład jest zwyczaj tzw. Święconki w kościele. Dzieci idą
                        do kościoła z koszyczkami pełnymi jedzenia i ksiądz święci pokarm , w ten sposób
                        kończy się post jeszcze piątkowy. Post w Wielki Piątek ma charakter ścisły czyli
                        „mało i bez mięsa” - generalnie wtraja się śledzie , choć muszę przyznać , że
                        lobster też mieści się w „regule” podobnie zresztą jak krewetki czy kawior ;).
                        Taki zwyczaj szczególnie przypadłby do serca mojej żonie , która bardzo lubi jak
                        to nazwałeś „sea-food” , który u nas nazywa się z włoska „frutti di mare” czyli
                        owoce morza. „Owoce” są raczej południowe – czyli ostrygi, krewetki, lobstery i
                        inne temu podobne paskudztwo. Piszę paskudztwo, ale sam to lubię tak jak pisałem
                        z cytryna i garlikiem.
                        Z wiekiem zauważyłem jak duże znaczenie ma świeżość tych produktów ;) -
                        najlepiej jeść zaraz po schwytaniu. Kenez , a czy Ty robisz w domu śmigus dyngus ?
                        Piszesz o młodzieży ... hm , mnie się wydaje, że to dotyczy 50% społeczeństwa
                        ... smutne ...
                        W tv co jakiś czas pojawiają się / wciąż te same „media pigs”/ i tak jak kiedyś
                        bronili „wolności” tak teraz kiwają głowami , że to wina rodziny... - pusty
                        śmiech... . Czasem mam wrażenie , że żyję w hodowli rynku zbytu. Wszystko ma
                        swoją cenę... . Skończmy ten temat bo jest przygnębiający /przynajmniej dla
                        mnie/ , a poza tym koszta społecznej degeneracji dopiero przyjdą ... , a twórcy
                        sukcesu gospodarczego będą wtedy nieprzyzwoicie bogaci ... i daleko... .
                        Podsumowując za trudne na posta.
                        Miłej Wielkanocy
                        Mirek
                        • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 17.04.06, 10:14
                          Witaj Mirku.
                          U mnie mozna powiedziec juz po swietach.
                          Przelecialy szczesliwie i spokojnie a to najwazniejsze.
                          Bylo pare milych telefonow do i od rodziny i znajomych.
                          Kolega mieszkajacy na Florydzie powiedzial mi ze galon(USA=3.78litra)bezyny
                          93 oktanowej kosztowal w piatek $3,05 dolara amerykanskiego.U mnie cena spadla
                          za te same oktany do $1,19 dolara australijskiego.Za pare godzin wracam do
                          kieratu pracy a u Ciebie jeszcze rychlo mozesz sobie odpoczac.
                          Smigusu-dyngusu nie robie bo juz niema komu,ale dzieci juz calkiem dorosle znaja
                          te tradycje ze swoich lat mlodosci.Bardzo lubialy szukac czekoladowe jajka w
                          ogrodzie.Ich australijscy koledzy patrzyli kiedys na to i przelykali
                          slinke.Dzisiaj ten zwyczaj rozmieszczania jajek w trawie i ogrodzie zawital na
                          calego i tutaj.Wiadomo GLOBALIZACJA.Zgadzam sie z Toba w zupelnosci w koncowej
                          czesci Twego ostatnieg postu.Ja niemam besposredniego styku z zyciem w kraju.
                          Trzy kanaly telewizji polskiej + rozliczne gazety polskie ktore czytam w
                          internecie karmia mnie trudno strawna dieta.Kiedys byla propaganda
                          sukcesu.Teraz zas jest propaganda strachu.pogardy,ponizenia i zochydzenia mi
                          poprzez te media kraju ojczystego.Staram sie szukac pozytywow,dobrej
                          opini,budujacych przykladow, ale w tym nawet rodzina nie umie mi pomuc.Tez
                          trabi w podobna trabke zniechecenia i sceptyzmu.Ty Mirku na miejscu mozesz to
                          jeszcze wywarzyc i wyposrotkowac.Ja takiej szansy za bardzo niemam.Przez lata
                          nieobecnosci w kraju rozowe okulary siedza bardzo mocno na nosie i przez nie
                          chce sie ogladac wlasna ojczyzne.Rozlaka wygladza wszelkie
                          faldy,zmarszczki,nierownosci.Sam troche to znasz teskniac za miastem z ktorego
                          pochodzisz.Wyobras sobie co ja czoje slyszac i widzac to czym karmi nas
                          propaganda dzien po dniu.Mam nadzieje ze jak przyjade do Polski to zrozumie
                          wiecej i doszukam sie pozytywnych zjawisk.Oby tak sie stalo.Mialbym tez cicha
                          nadzieje spotkania sie z Toba i porozmawiania sobie na zywo w milej atmosferze.
                          Pozdrawiam serdecznie.
                          Kenez
                          ziemia.blox.pl/html
                          • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 18.04.06, 07:35
                            Witaj Kenez,
                            przepraszam ,że w święta popsułem Ci humor.
                            Pewnie ,że są pozytywy – przyszła wiosna ...
                            U mnie tez święta minęły spokojnie ... i jest coraz cieplej ca 15 C . Mimo
                            wszystko nie
                            pamiętam żeby wiosna tak się ślimaczyła. Teraz są już pąki liści, u sasiadów
                            nieśmiało
                            puchną pąki magnolii ... jakoś to będzie. U Ciebie to drzewo szybciej korę
                            zrzuci niż straci liście :)
                            Opowiadałem żonie o postnym jedzeniu w Wielki Piątek . To paradoks że można
                            jeść krewetki i homary
                            i wszystko jest ok. Moja lepsza połowa uwielbia morskie paskudztwo ... ale
                            słodkowodnym też lubi się zajadać -
                            kiedyś na Mazurach codziennie łapałem dla niej raki.
                            Opowiadał mi Tata , że kiedyś na Jarach często spotykało się jeże w ogrodach, za
                            moich czasów to
                            była już przeszłość. Tu gdzie mieszkam od czasu do czasu pojawiają się bażanty,
                            kiedyś widziałem
                            zające /to a propos pasztetu wielkanocnego/. Sąsiad opowiadał mi że co wieczór
                            widuje u mnie kunę,
                            zastanawiam się co ona tu robi ... nie mam żadnych zwierząt. Mój dziadek hodował
                            kilka kur ... no wtedy to kuna
                            jest czymś normalnym ... ale tu ?. U nas w ogrodzie rośnie taka bergamota, która
                            dziadek posadził grubo przed
                            WWII . Chętnie na nią właziłem i wdrapywałem się na sam czubek. Czasem z
                            ciekawości , a czasem uciekałem przed karą / rzadko/ . Na jej gałęziach była
                            huśtawka, na której bujał sie Tata , potem ja i brat, a teraz jego dzieci.
                            Kiedy się latem spotykamy zawsze siedzimy pod gruszą, to takie miejsce które
                            daje poczucie ciągłości i bezpieczeństwa. Bergamota to śmieszna gruszka / może
                            znasz...?/ . Ma strasznie twarde gruszki i takie zziarniałe, ale
                            zrywa się je późno / gdzieś w październiku/ i bez trudu wytrzymują prawie do
                            Bożego Narodzenia. Czas kiedy leży,
                            już po zerwaniu sprzyja zmiękczeniu ale te ziarnka są zawsze i włażą w zęby.
                            Kiedy przyjeżdżam do Bydgoszczy zawsze po przywitaniu idę do ogrodu i przykładam
                            ręce do jej pnia – to wyciąga ze mnie cały szlam ... .
                            I to jest najlepsze lekarstwo ...
                            Serdecznie pozdrawiam
                            Mirek
                            • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 18.04.06, 15:07
                              Czesc Mirek.
                              Wszystko jest O.K.nie zepsules mi humoru
                              to tylko takie moje wyzalanie sie/zeczywistosci nie zmienimy tak latwo.
                              Na to czeba pokolen.Dzis w Polsacie International pokazywan nastepnych Polakow
                              dobrowolnie,chetnie bez przymusu opuszczajacych kraj.Nawet takie dziadki jak ja
                              po 50siadce wyjazdrzaja do pracy zalatwionej juz przez ich dzieci.Dzieci ktore
                              juz pracuja za granica.Smutne,prawdziwe zle sie dzieje w kraju ojczystym.Takie
                              rozlaki w wielu wypadkach owocuja zdradami i rozwodami.Na wlasne oczy widzialem
                              to 25 lat temu.Na weselsza nutke to ja zaraz ide spac bo znowoz dopada mnie
                              23.00 na dworze jest 19 stopni, ciepla noc.Nad ranem bywa 15/17st.Twoja zona
                              najadlaby
                              sie tych morskich owocow tutaj do syta choc ceny sa wysokie.Moja zona nazywa te
                              wszystkie raki,krewetki-morskimi kokoroczami(karaluchami)i do ust ich nie
                              bierze w przeciwienstwie do innych ludzi ktozy zajadaja sie tym do oporu
                              Pozdrawiam.Kenez
                              • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.04.06, 21:39
                                Witaj Kenez,
                                No ...wreszcie wiosna na całego dziś było moze nawet 20C ... upał. Wokół
                                wszystko trzeszczy i niedługo wybuchnie – zrobi się zielono ;). Wiesz u nas
                                można kupic raki
                                w marketach , nie mówiąc o krewetkach i lobsterach. Krewetki nie są drogie , a
                                lobstery ...
                                nawet nie wiem bo nigdy nie kupowałem. Nie lubię mrożonych ryb i „paskudztwa” -
                                co innego jak się rybkę złowi i oprawi , a potem zaraz przygotuje... różnica
                                jest ogromna! Widziałeś kiedyś film o Jasiu Fasoli (Mr Bean) , który podczas
                                wizyty w hotelu zajadał się ostrygami / nieświeżymi...sic / ? . tfu...!!!. U nas
                                jeśli w zbiorniku wodnym lub rzece są raki to oznacza, że woda jest czysta ...
                                Są takie miejsca ale jest ich coraz mniej. Pamiętam ile raków i szczeżui /
                                małże/ było w kanale . Kiedy były roztopy lubilismy po lekcjach religii łazic w
                                poblizu kanału – wtedy wyjmowaliśmy małże i ciskaliśmy nimi do wody. Nie wiem
                                dlaczego ale na wiosnę woda w kanale zawsze miała niski poziom. Wiesz zbudowano
                                tam swego czasu korty tenisowe przy dróżce do mostka w kierunku Czarnej Drogi .
                                Tam był taki pawilonik i jak się wybiegaliśmy to zawsze kupowaliśmy orężadę –
                                takiego „gazu” żaden napój dzisiaj nie ma ! Dalej , za torami była „Gwiazda” i
                                jeszcze dalej basen gdzie latem chetnie chodziliśmy się kąpac bo w gliniankach
                                to już było niemożliwe, a czasem nie chciało nam się jechac do Smukały czy do
                                Trzcińca. Po całym dniu takiego „kursowania” człowiek po prostu padał z nóg.
                                Kenez , to jest post nr 100 – życzę Ci żeby się jeszcze ktoś odezwał na dłużej
                                ... tak się stanie przed 200. W gazetach piszą , że Bydgoszcz ma 660 lat - to
                                wcale nie dużo ... ale na tym jubileuszu też nas niestety nie będzie. Trudno
                                przyjedziemy na coś „okrągłego” ...;)
                                Pozdrawiam
                                Mirek
                                • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 22.04.06, 13:57
                                  Czesc Mirek.
                                  Milo sie czyta te nasze wspomnienia.
                                  Zaczynam nowa setke z mala wiara ze jeszcze
                                  sie ktos przylaczy,a juz z mojego okresu to chyba
                                  musze zapomniec.Moja generacja napewno to nie uzywajacy komputerow panie i
                                  panowie ktozy juz w wiekszosci moga byc dziadkami.No ale porzyjemy to zobaczymy.
                                  Pisales o tych rakach.Rzeczywiscie plywaja i zyja one tylko w czystych wodach.
                                  Wiec w latach 60siatych musialo byc bardzo czysto w kanale lub na naszej
                                  gliniance bo rakow bylo pelno zab tez.Ten basen na Nakielskiej byl naprawde
                                  bardzo fajny lubilismy tam chodzic jako dzieci.Placilismy pieniedzmi
                                  zarobionymi na sprzedazy butelek i sloikow.Czasami udawalo sie wejsc na
                                  gape.Byla tam slizgawka wprost do wody ze skocznia.Zrobiona byla z betonu
                                  (slizgawko-zjezdrzawka) jednego razu strasznie zdrapalem sobie plecy podczas
                                  nifortunnego zjazdu krew sie lala a ja udawalem ze wszystko jest w
                                  porzadku.Trzeba bylo byc twardym aby koledzy sie nie smiali."Beksa lala
                                  pojechala do szpitala a w szpitalu beksa lali zastrzyk w d--e dali".Taki
                                  wierszyk byl posylany pod adresem kazdego chlopaka ktory by sie rozplakal
                                  Pozatym nikt nas nie pilnowal bo nikomu z doroslych do glowy nie przyszlo z
                                  moze nam cos zagrazac.Swiat byl bespieczny a i my zachowywalismy sie poprawnie
                                  aby nie narazic sie starszym,nie daj Boze panu milicjantowi.Zadne draki na
                                  wiekrza skale by nie pszeszly.Dzis jak sie patrzy na to co pokazuja w TV to
                                  ciarki przechodza.Mlode pokolenie calkiem
                                  pomieszane ciekawe jaka oni sobie zgotuja przyszlosc i starosc.O swoja juz
                                  zaczynam sie powoli martwic.Chyba trzeba bedzie sprzedac dom i przeprowadzic
                                  sie do ogrodzonego wysokim plotem Domu Szczesliwej Starosci.Ciesze sie i ja
                                  Mirku ze wiosna jest juz w Polsce na calego to taki piekny kraj wiosna i latem.
                                  Zazdroszcze Tobie widokow kwitnacych jabloni i wisni. Przecudny to jest
                                  widok.Smak nowalijek tez jest nie do zapomnienia Tu wszystko jest na okragly
                                  rok i przesto smaku nowalijek niestety niema.Malinowa super dobrze gazowana
                                  orezada to naprawde byla rzecz pozadania przez kazde dziecko.Do tego uwielbione
                                  byly murzynki z pianka w srodku na kawalku andrutowego wafelka.Wata
                                  cukrowa,bezy, oraz buteleczki i laleczki z wafelka a w srodku slotki gesty i
                                  puszysty krem.Orezady w proszku tez byly obiektem naszego pozadania,
                                  mniam, mniam slinka leci na sama mysl o tych skromnych delicjach.
                                  Pozdrawiam serdecznie.
                                  Kenez
                                  • Gość: Aleksandra IP: *.tvgawex.pl 22.04.06, 16:51
                                    Witam Was - Kenz i Mirku - serdecznie!
                                    Jak miło czyta się Wasze wspomnienia. Czytałam je przez dwie noce. Nie,
                                    nie dlatego że tak wolno czytam, tylko w ciągu dnia nie zawsze jest na to czas
                                    a nocą spokój, cisza i dużo czasu:) Tylko rano ciężko się wstaje do pracy:).
                                    Tak sobie myślę, że jestem mniej więcej takim samym lub podobnym rocznikiem co
                                    Wy - 1956, a więc parę dni temu minęło mi pół wieku. Od niedawna zaczęłam
                                    zaglądać do tego portalu i wyłowiłam Was. Nie mieszkałam w Waszym "fyrtlu" -
                                    hihi pamiętacie to określenie? Mieszkałam do 1971 roku na Szwederowie, cóż to
                                    była za cudowna dzielnica:). Spędziłam tam najpiekniejsze dni swojego
                                    dzieciństwa. Mieszkałam przy ulicy Gwardii Ludowej (obecnie Ksiedza Skorupki)
                                    blisko przychodni, za Kozim Rynkiem - znacie może tę nazwę.Kiedyś był to
                                    ryneczek na który zjeżdżali rolnicy i sprzedawali owoce, warzywa, ziarno i
                                    chyba nawet siano. Wtenczas wydawało mi się, że ten Kozi Rynek jest ogromny,
                                    obecnie jest to "coś" małego i dziwię się jak w tamtych czasach mogło zmieścic
                                    sie tyle wozów konnych i handlujących osób.
                                    Początkowo chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 11 przy ul. Dąbrowskiego
                                    (pamiętacie Wzgórze Dąbrowskigo, wieżę ciśnień, ile czasu spędzaliśmy tam zimą
                                    zjeżdżając na sankach), później wybudowali nam nową szkołę (szkoły tysiąclecia)
                                    przy ul. Kruczej miała numer 61 (im. Bohaterów Westerplatte).
                                    Zabawy nasze były podobne do Waszych, a pamiętacie "podchody"? Zabawa w
                                    dwóch grupach, jedni się chowali a drudzy ich szukali idąc po strzałkach
                                    narysowanych na chodnikach. Tak jak i Wy chodziłam na basen przy ul.
                                    Nakielskiej. Jadłam te same wafelki w kształcie buteleczek i laleczek -
                                    kupowałam je w w takim małym, zielonym kiosku przy ulicy Podgórnej. Ech
                                    wspomnienia .... wspomnienia....
                                    Nadal mieszkam w Bydgoszczy, tylko daleko od centrum - w Nowym Fordonie -
                                    bydgoskiej sypialni. Ale do pracy jeżdżę do Centrum. Znacie, pamiętacie ulicę
                                    Wały Jagiellońskie? Blisko Starego Rynku. Tam własnie pracuję:).
                                    Jeśli można, z przyjemnością dołączę sie do Waszych wspomnień. Pozdrawiam już
                                    wiosennie (dzisiaj 20 stopni C) - Ola
                                    • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 23.04.06, 23:17
                                      Witajcie, Olu i Kenez
                                      No pewnie Kenez korzystając z ostatnich chwil dobrej pogody gdzieś wyjechał ...
                                      tak jak ja ...:)
                                      W przeciwnym wypadku dawno już by coś napisał. Miło , że się do nas odezwałaś
                                      ... keneza zachęcam żeby więcej takich sceptycznych uwag „wstawiał” to zaraz się
                                      poprawi „poczytność”.
                                      Olu! Szwederowo znam nawet dobrze i to stare, i to „zblokowane”z lat 80-tych.
                                      Coś jest w twoim stwierdzeniu, że z dorastaniem zmniejsza się wszechświat
                                      zapamiętany z dzieciństwa. To co oglądaliśmy oczyma małych dzieci, z otwartą
                                      buzią ze zdziwienia po latach robi się mniejsze, może smutniejsze i odrapane.
                                      Ale w sercu zostają zawsze te „kochane” obrazki ! Myślę , że tamtemu trzeba
                                      wierzyć ... . Wielokrotnie zaskakiwały mnie takie „zdziwienia” ... ale to się
                                      zmniejszyło , a przecież było takie wspaniałe ... . Dziś obserwuję swojego
                                      synka i widzę po jego twarzy uczucia, które tak dobrze pamiętam ... .
                                      W czasie szkoły średniej jeździłem codziennie autobusem linii 64. Niedaleko
                                      pętli, u zbiegu Gwardii Ludowej / ks. Skorupki / i Żwirki &Wigury - ktoś miał
                                      na działce autentyczny kuter – całkiem zardzewiały ... . Pamiętam , że starałem
                                      się co dzień zobaczyć czy coś się z tym kutrem dzieje. Podziwiałem tego Gościa –
                                      w samym środku lądu – kuter morski ! Nie wiem czy jeszcze tam stoi ? A może
                                      odpłynął ... wtedy szczerze mu tego życzyłem . Zresztą za tymi działkami przy
                                      Żwirki & Wigury było jeszcze większe cudo ... lotnisko. Twój „fyrtel” też trochę
                                      znam , nie wspominając Wałów Jagiellońskich bo któżby ich nie znał ? No tak, ale
                                      to całkiem inne historie ... .
                                      A może porozmawiamy trochę o Bydgoszczy ? Co Wy na to ?
                                      Zrobiło się późno... Kenez już dawno w "kieracie" ...
                                      Pozdrawiam
                                      Mirek
                                      • Gość: Kenez IP: 144.138.215.* 24.04.06, 15:11
                                        Czesc, Mirku Olu
                                        Bylem tu dzisiaj i wszystko czytalem
                                        Bardzo sie ciesze ze OLA chce sie przylaczyc.
                                        Milo ze nas czytasz Olu.
                                        Zachecam do stalej korespadecji.
                                        Jutro napisze wiecej.
                                        Pozdrawiam serdecznie.KENEZ
                                        • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.04.06, 00:00
                                          Witam Was!
                                          Wróciłam dziś późno do domu, więc nie bdę się rozpisywała. Jutro, po południu,
                                          napiszę więcej. Dzięki, że mogę przyłączyć się do Waszych wspomnień. Będę
                                          (chyba) czynną "korespondentką" :). A teraz z innej "beczki" - Czy chodziliście
                                          do Lunaparku, który przyjeżdżał do Bydgoszczy i zawsze "mieścił się" nad Brdą?
                                          Dzisiaj stoi tam Opera Nova. Do tego wata cukrowa i saturatory - pamiętacie
                                          saturatory?!!! Ha ha ha gdzie był wtedy Sanepid. Dzisiaj by to nie przeszło:).
                                          Ok. dosyć na dzisiaj, reszta jutro. Pozdrawiam Was miło - Ola
                                          • Gość: Kenez IP: *.prem.tmns.net.au 25.04.06, 10:52
                                            Witaj OLU.
                                            Witaj MIRKU.

                                            Widze ze jest juz nas trzech.
                                            To bardzo milo.
                                            Druga rozpoczeta setka wspomnien i wlasnych opini przyniosla
                                            nam szczescie.Dolaczylas do nas Ty Olu z czego sie bardzo ciesze
                                            a i Mirek zapewne tez.
                                            Szwederowo piekna dzielnica.Urodzil sie tam moj tatus na poczatku zeszlego
                                            stulecia.Wiec za mlodu wysluchalem nie jedna opowiesc dotyczaca Szwederowa.
                                            Mieszkala tam tez czesc mojej rodziny.Gdy szlem ich odwiedzac za moich mlodych
                                            czasow,dusze zawsze mialem na ramieniu.Ja bylem ten z Jarow czyli Jarak.
                                            Szwederowiaki i Jaraki prowadzili nieustanne wojny zaczepne wiec sami rozumiecie
                                            podbramkowa sytuacje nieznanej twarzy na Szwederowie.Czesc rodziny spoczywa w
                                            pokoju wiecznym na cmentarzu na Kossaka.Odwiedzalem tez ciocie na Gwardi
                                            Ludowej przechodzac przez ul.Grobla obok pieknych ogrodkow dzialkowych.Kino
                                            "SLONCE" przyciagalo nas latem na seanse filmowe.Bylo to chyba tylko kino
                                            letnie ale moze sie myle.Kino "LOTNIK" bylo jednak bardziej popularne a
                                            szczegolnie wojskowa dostepna dla wszystkich strzelnica.Gdzie za jedyne 50
                                            groszy przy dobrym oku mozna bylo ustrzelic papierowego kwiatka.Przy
                                            wiatrowkach nie majstrowano wiec miezyly celnie latwo wiec bylo ustrzelic
                                            kwiatek.Inne prywatne strzelnice braly po zlotowce od strzalu a karabiny mialy
                                            pokrzywione lufy i z celowaniem bylo kiepsko.Lunapark mysmy na Jarach
                                            nazywali "RUMEL" pewnie to z niemieckiego przejete od rodzicow.Wiec my chlopacy
                                            (dziewczynki pewnie tez)chodzilismy na ten Rumel nie tylko w celu zabawy ale
                                            przedewszystkim aby poderwac jakas ladna dziewczyne i sie z nia umowic.Bylismy
                                            juz wtedy w powaznym wieku w przedziale od 10 do 13 lat z roznymi pomyslami w
                                            swych malych glowach.Pod "SAVOYEM" za moich czasow staly tez 3 moze 4
                                            automatyczne saturatory.Szklanki byly oplecione lancuchem aby je nikt nie
                                            ukradl.Rzecz dzisiaj niepojeta ale tak naprawde bylo ha ha ha.Cz pamietacie
                                            pania stojaca na mostowej z waga i za zlotowke mozna bylo sie dowiedziec ile
                                            kto wazy.Spoleczenstwo bylo raczej wtedy bardzo chudziutkie nie tylko w
                                            portwelu.Zlotowa to byl niezly grosz=gazeta,albo dwie bulki lub 2 pudelka
                                            zapalek.Pozdrawiam serdecznie.KENEZ



                                            • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.04.06, 23:30
                                              Dobry wieczór Mirku i chyba Dzień dobry - Kenez.
                                              Z uśmiechem na ustach czytałam Wasze wspomnienia o Szwederowie. Czułam się tak,
                                              jak bym była w tych miejscach. Kenez, nie przypominam sobie o "nękaniu" przez
                                              szwederowiaków ludzi z innych dzielnic. No tak, ale ja byłam dziewczynką:) mnie
                                              te animozje nie dotyczyły. Dla sprostowania - kino SŁOŃCE działało cały rok.
                                              Bardzo często chodziłam tam z rodzicami i bratem w niedziele na poranki filmowe.
                                              Mirku, napisałeś o kutrze stojącym gdzieś w ogrodzie. Tego już nie widziałam. W
                                              tym okresie, kiedy jadąc do szkoły, przejeżdżałeś koło pętli autobusu 55 ja
                                              mieszkałam już na Chodkiewicza.
                                              Ha ha ha, czy Wy myslicie, że my dziewczyny idące do Lunaparku tez nie
                                              liczyłysmy na to, że poznamy jakiś chłopaków - to normalne. A jakie byłyśmy
                                              szczęśliwe, kiedy chłopacy na karuzeli łańcuchowej w czasie jazdy, okręcali nas
                                              w różne strony. Boże, teraz w życiu na coś takiego bym nie wsiadła
                                              :)))). Też pamiętam pana stojącego z wagą przy ul. Mostowej i saturator stojący
                                              zaraz na początku Al. 1 Maja - obecnie Gdańskiej.
                                              Kenez, Twoja ciocia mieszkała przy ul. Gwardii Ludowej, pamiętasz może numer?
                                              A za złotówkę można było również kupić 2 rolki dropsów albo 2 lizaki:).
                                              Wasz, "fyrtel" też troszkę znam. Moja mama pracowała w internacie Technikum
                                              Budowlanego - teraz jest tam chyba Technikum Mechaniczne, albo jakiś Zespół
                                              Szkół Mechanicznych przy ul. Słonecznej, więc często chodziłam do niej na
                                              piechotkę z Gw. Ludowej. Pamiętam, że zawsze przechodziłam koło "13". Tyle lat
                                              tam nie byłam. Za to chodzę na cmentarz na Jarach, leży tam moja babcia i Wasze
                                              morwy też pamiętam, ale jakoś nigdy nie miałam okazji ich tam posmakować, może
                                              to i dobrze hihihi bo któryś z Was kiedyś napisał, że one są takie smaczne bo
                                              rosną blisko cmentarza :)...
                                              Mirku, napisałeś, żeby powspominać również inne zakątki naszej Bydgoszczy,
                                              bardzo proszę, zacznij Ty:) Jesteś najmłodszy .... a ja już idę spać :)))))
                                              Jeszcze tylko o pogodzie - dzisiaj było pięknie na dworze, przeszło 20 stopni
                                              C, robi się zielono, a kasztany jakie mają już pąki - czas zacząć matury.
                                              Mirku, Kenez - pozdrawiam Was serdecznie - Ola
                                              P.S. Kenez, czy będzie nietaktem jeśli zapytam Cię o imię? Wydaje mi się, że w
                                              listach poprzednich chyba nawet źle napisałam, zamiast Kenez to jest chyba
                                              Kens - sorry:).

                                              • Gość: KENEZ IP: *.prem.tmns.net.au 26.04.06, 13:40
                                                Witam Was Obojga.
                                                Mirek sie nam gdzies zawieruszyl.Pewnie wiosenne przesilenie.
                                                U mnie dzis bylo 11 w nocy 25 stopni w dzien.Na week-end ma byc cieplej
                                                Tez obchodzone jest w Australii Swieto Pracy 1-Maja wiec bedziemy mieli 3
                                                dniowy week-end.Oj Olu,Olu dziewczynki to mialy dobrze w naszych czasach.
                                                Nikt was nie zaczepial a chlopcy Was bardzo sznowali.Nie to co chlopcy koguty
                                                ciagle szukajace zaczepki aby sie sprawdzic ktory jest lepszy.Dobrze ze chociaz
                                                zbudowano potem Blonie i to bloniaki stali sie kozlami ofiarnymi.Znalezli sie
                                                miedzy mlotem a kowadlem.Olu nawet pewnie nie przypuszczalas idac przez Blonie
                                                i Jary ze miedzy mlokosami panowaly takie animozje.Pamietam doskonale Ogrodek
                                                Jordanowski prowadzala mnie tam mamusia abym mogl sie pobawic na jedynych
                                                chustawkach w calej okolicy.To bylo cos taki wypad w tak ladne miejsce.Olu
                                                pytalas sie o moje imie to prawdziwe.To bardzo proste do rozszyfrowania.Moze
                                                Mirek juz dawno do tego doszedl tylko nic nie wspomnial na ten temat.Mirku czy
                                                domysliles sie mego imienia? Jesli nie to i tak Wam napisze jutro czy pojutrze
                                                narazie jest to dla Was (moze)zagadka do rozwiazania.Czy Kenez brzmi dla Was zle
                                                obco,glupio,zagranicznie czy jakos inaczej?.Olu czy basen na przeciwko
                                                cmentarza na Kossaka jeszcze istnieje i funkcjonuje?Ostatnim razem kapalismy
                                                sie tam jako mloda rodzina z malym wtedy synkiem w 1980roku.Byl to wtedy
                                                nowiutenki obiekt i wielka nowosc i atrakcja dla nas wszystkich.Wczoraj
                                                mielismy bezyne 92 oktany po $1,18=2,75zl dzisiaj jak za dotknieciem
                                                czarodziejskiej rozczki cena skoczyla na $1,36=3,17zl za litr.Ile kosztuje u
                                                was?Na poludniu Australii jest jeszcze drozej bo $1,46=3,40zl.Takie chustawki
                                                czesto sie tu pojawiaja.Pisalem kiedys o barbarzynskim traktowani rekinow przez
                                                azjatyckich klusownikow i wlasnie dzis znow afera ze czynia to bezkarnie pod
                                                naszymi nosami.Widac ze ciezko upilnowac ten olbrzymi obszar jakim jest
                                                Australia.Moze macie jakies zapytania na temat zycia i tak ogolnie o Australii,
                                                pytajcie smialo?.Czy nazwa "rumel" terz byla urzywana na Szwedrowie?
                                                Pozdrawiam serdecznie moze juz po raz ostatni jako Kenez.Jest 21.40 wieczorem.

                                                • Gość: Kerim IP: 62.233.189.* 26.04.06, 14:34
                                                  Witajcie,
                                                  Wcale mnie nie złapało osłabienie wiosenne ... wręcz przeciwnie...:).
                                                  Wraz z wiosną w mojej branży "wzrasta temperatura" i wydłuza się czas pracy.
                                                  Jak widac zalogowalem sie tak jak Kenez - jednak pozostawiam Tobie przyjemnosc
                                                  ujawnienia ...
                                                  Przepraszam, że malo piszę - poprawie sie w weekend... . Australia zawsze mnie
                                                  fascynowala od kiedy przeczytalem pewna książkę / tytulu nie pamietam.../, ale
                                                  teraz jeszcze bardziej mi sie podoba / siadaj Kenez... żebyś nie zasłabł / - w
                                                  Polsce benzyna kosztuje - 4,17 zl/ltr /wczoraj tankowalem/.Sam ten fakt swiadczy
                                                  o tym, ze w Australii jest super... no moze poza tym , że zaczyna się jesień.
                                                  Chetnie powspominam Bydgoszcz ... . Olu co prawda nikt mnie nigdy nawet nie
                                                  zaczepił na ulicy ... ale sława Szwederowa nie omineła moich uszu. Powtarzalo
                                                  sie tu i ówdzie, ze tam "leją w pape" ... jednak musze podkreslic , że mnie to
                                                  nie spotkalo. Szwederowo wspominam życzliwie ... .
                                                  Serdecznie pozdrawiam
                                                  Piszcie, piszcie ...
                                                  Mirek
                                                • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.04.06, 21:11
                                                  Witam Was Mirku i Zenku - chyba dobrze rozszyfrowałam tego KENEZA:) hihihi to
                                                  dzięki Mirkowi (on też poprzestawiał literki w swoim imeiniu - chyba, żeby mi
                                                  pomóc :).
                                                  Z listu Zenka padła nazwa Ogródka Jordanowskiego. Jakże mogłabym zapomnieć o
                                                  nim. Miałam do niego o wiele bliżej niż Wy. Chodziłam tam do kółka tanecznego -
                                                  pamiętacie ten wysoki budynek? W środku była scena i sala - tam uczyłysmy się
                                                  (były tylko same dziewczyny) różnych układów tanecznych. Może nawet widziałeś
                                                  mnie na jakimś występie :))))))). W Ogródku Jordanowskim był również basen -
                                                  chodziliście tam od czasu do czasu?
                                                  Basen na Kossaka niestety już nie istnieje. Było w związku z tą likwidacj dużo
                                                  artykułów prasowych. Pewnego razu kąpielisko zamknięto, miał być przeprowadzony
                                                  kapitalny remont całego obiektu, ale niestety nic z tego nie wyszło. Basen nie
                                                  remontowany niszczał, nawet nie wiem, czy teren został uporzadkowany. Też
                                                  bywałam na tym basenie w latach 80-tych.
                                                  W tej chwili w Bydgoszczy jest już kilka basenów krytych (własciwie są w każdej
                                                  dzielnicy).
                                                  Cieszę się Mirku, że nie masz złych skojarzeń z moją byłą dzielnicą. Myślę że
                                                  więcej było wyolbrzymionych historyjek niż działo się tam w rzeczywistości.
                                                  Nazwa "rumel" nie jest mi obca, ale w moim kręgu koleżanek i kolegów mówiło się
                                                  albo lunapark albo wesołe miasteczko.
                                                  Chodziłam jeszcze (naprawdę szliśmy parę km piechotką) do Trzcińca się kąpać.
                                                  Czy pamiętacie to kąpielisko? Plaża trawiasta i czasami nawet z kaczkami
                                                  siedziało się na trawce:). Ale najważniejsze że była woda i można było
                                                  korzystać z kąpieli.
                                                  Nie pamiętam Mirku, czy pisałeś Zenkowi, że "padły" również nasze Zakłady
                                                  Rowerowe "ROMET". W 1998 r. ogłoszono upadłość. Obecnie na tym terenie mieści
                                                  się Wyższa Szkoła Informatyki, Park Rozrywki dla dzieci i prawdopodobnie będzie
                                                  wybudowana IKEA.
                                                  O cenach benzyny z Wami nie porozmawiam. Nie mam samochodu więc nie wiem jakie
                                                  są to kwoty. Słyszę tylko od kolegów z pracy jak narzekają, że "benzyna znowu
                                                  poszła w górę".
                                                  Odezwała się również "ONA" :)- to raczej z Wami może porozmawiać o Waszej
                                                  szkole, o jubileuszu. Napewno podzieli się z Wami nowinkami. Ja Ciebie ONA -
                                                  pozdrawiam serdecznie:). A może znasz również Szwederowo?
                                                  U nas też szykuje się parę dni wolnego i to z okazji 1 i 3 maja. Chcąc mieć
                                                  więcej dni wolnych wzięłam sobie urlop na 2 maja i w sumie będę miała 5
                                                  dni "leniuchowania" (poczynając od soboty koncząc na środzie). Czy u Was Mirku
                                                  też musicie później odpracować to jedno święto?
                                                  Postanowiłam, że dzisiaj pójdę wcześniej spać:). Swój obowiązek - co ja mówię -
                                                  moją przyjemność wykonałam - list napisany - więc mogę się odmeldować, pewnie
                                                  do jutra:).
                                                  Idącym spać życzę miłej nocki a KENEZ-owi miłego dnia - Ola. Pa

                                                  • Gość: kenez-zenek IP: *.prem.tmns.net.au 27.04.06, 13:16
                                                    Witam serdecznie Ole,kerim-mirek i ONA.
                                                    Wiedzialem ze na Ciebie Mirek moge liczyc.Byles bardzo taktowny uzywajac mego
                                                    imienia w spak przez tak dlugi czas.W 1954 roku imie Zenek ponoc bylo dosc
                                                    popularne i kochani rodzice tak wlasnie mnie nazwali.Od dzisiaj nie bedzie juz
                                                    w spak ale normalnie,Zenek.Nasz nowy gosc mila ONA-Ano to chyba nie bedzie
                                                    jednak w spak informuje nas o szkolnym jubileuszu.
                                                    Prosimy ONA niekrepuj sie pisz troche wiecej o sobie jesli to nie jest
                                                    tajemnica.Jesli Twoj maz chodzil w latach 80 do sp13 i urodzil sie na Jarach to
                                                    moze jego tatus lub mamusia to ktos kogo ja znam lub nawet chodzilem do tej
                                                    samej klasy.Jesli chcesz moge podac wiele nazwisk kolegow i kolezanek z dawnych
                                                    lat.Napisz co o tym sadzisz.
                                                    Mirek przykro ze masz taka droga bezyne,no ale ile spala Twoje auto na setke.
                                                    Ja mam Silnik 2,4litra i przy wlaczonej klimatyzacji spalam do 11 litrow na
                                                    100km w miescie. Na trasie troche mniej.Mirek kliknij na ten adres:
                                                    zs29bydgoszcz.republika.pl
                                                    Bede od czasu do czasu sprawdzal tam informacje.Moze by tak napisac do naszej
                                                    szkoly co myslisz?
                                                    Olenko dziekuje za dlugi i interesujacy post.Moja zona tez bawila sie w tym
                                                    ogrodku i milo go wspomina.Szkoda tego basenu na Kossaka.Ja mam wszystko na
                                                    filmie (ruchomym) bo jako mlody tata zainwestowalem wtedy niezly grosz w
                                                    radziecki sprzet filmowy i projektor.Nakrecalem filmy z udzialem moiej mlodej
                                                    wtedy rodziny. Dzis dzieci bardzo mi za to dziekuja.Maja mozliwosc widziec nie
                                                    tylko siebie i nas w ruchu,ale takze dziadkow i rodzine.Dla nich to bardzo wazne
                                                    bo byli za mali aby cokolwiek pamietac.Olu nie moge sobie zlokalizowac Koziego
                                                    Rynku.Moze Ty mi w tym pomozesz?Przy jakich to bylo ulicach.Rodzine ktora
                                                    odwiedzalem na Szwederowie malo juz pamietam.Wiem ze byli bezdzietni mieszkali
                                                    w swoim parterowym domku a wujek chodowal duzo golebi pocztowych.Dowiem sie
                                                    czegos wiecej od mojej mamusi to Ci napisze gdzie dokladnie mieszkali i jak sie
                                                    nazywali.Fajnie ze bedziecie mieli az tyle dni wolnych.Polska jest wspaniala!!!
                                                    Czy pamietacie takie smaczne czerwone lizaki w krztalcie kogucika.Po
                                                    obgryzieniu zewnetrznej warstwy ukazywalo sie szkliste wnetrze mniam,mniam.
                                                    Pozdrawiam serdecznie bay,bay. ZENEK.
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.04.06, 23:29
                                                    ONA, MIRKU, ZENKU - witam Was!
                                                    ONA i Mirek nic nie piszą. Wiem. Mirek jest usprawiedliwiony:) zgłaszał swoją
                                                    nieobecność do weekendu. Ale ONA? Dlaczego milczysz:)?
                                                    Podziwiam Zenku Twoją pamięć, aż moja buzia się uśmiechnęła na przypomnienie
                                                    lizaków kogucików - były piękne, czerwone. A czy pamiętacie takie coś baaardzo
                                                    słodkiego, ciemnego, w kształcie kuli i nazywało się bomba. Do dziś pamiętam,
                                                    ze mój brat kiedy to posmakował, wziął sól i pospolił bo dla niego było za
                                                    słodkie toto:))))). I oczywiście później już tego nie zjadł. Ale dość o
                                                    słodkościach.
                                                    Piszesz Zenku, że nie możesz zlokalizować Koziego Rynku. Otóż Kozi Rynek jest u
                                                    zbiegu ulic Gwardii Ludowej, Stromej i Żuławy. Ciekawa jestem, czy będziesz
                                                    mógł teraz umiejscowić ten ryneczek. Przypomniałam sobie, że może chodziliście
                                                    do kościoła na Jarach, kiedy kościół ten mieścił się na cmentarzu. Proboszczem
                                                    był ks. Henryk Berka - jest nadal tylko, że naprzeciw kościoła jest wybudowany
                                                    już normalny, duży kościół. Otóż ks. Berka (którego wspominam z sentymentem)
                                                    był księdzem najpierw w kościele na Ugorach i to on był moim księdzem,
                                                    który "prowadził" nas do Komunii Św. Ciekawe, czy go znacie?
                                                    Takie sfilmowane wydarzenia z życia rodzinki są świetne, szczególnie w Waszym
                                                    przypadku, kiedy jesteście daleko od ojczyzny i możecie obejrzeć rodzinkę
                                                    chociaż na filmie. U mnie natomiast Tata zajmował się fotografowaniem. Mam dużo
                                                    zdjęć z dzieciństwa a i moje dzieci również. Miło jest sobie usiąść pooglądać,
                                                    wspomnienia wracają ... taka sentymentalna podróż w przeszłość.
                                                    Już jutro, popołudniu zaczyna się weekend. Własnie obejrzałam w tv pogodę i jak
                                                    na złość zrobi się chłodniej i ma padać deszcz a ja wyjeżdżam do kuzynki na 2
                                                    albo 3 dni. Nie daleko, może pamiętacie gdzie jest Inowrocław? Docelowo jadę do
                                                    Janikowa - były tam kiedyś ogromne Zakłady Sodowe, teraz "kurczy się" to
                                                    wszystko, jakieś spółki, spółeczki i jeszcze trochę Zakłady te znikną z naszego
                                                    krajobrazu. Ale to nieważne. Wreszcie trochę wolnego:). Tak więc proszę na mnie
                                                    jutro nie liczyć, nie będzie żadnego wpisu ode mnie, proszę o usprawiedliwienie
                                                    nieobecności:).
                                                    Ciekawa jestem, gdzie też mogła mieszkać Twoja rodzinka. Piszesz, że wujek
                                                    hodował gołębie ... na Gw. Ludowej było parę takich osób i doskonale pamiętam,
                                                    jak czasami obserwowalismy ich lot. Będę czekała z niecierpliwością na
                                                    dokładniejszą informację.
                                                    To pięknie, że napisałeś "Polska jest wspaniała" Zenku, bo tak jest, tylko
                                                    ludzie nie zawsze tacy są, szczególnie w "Warszawce", w rządzie. Obecnie nikt
                                                    już nie chce rozmawiać wśród moich znajomych na tematy polityczne, zbyt
                                                    nerwowi się robimy. Napewno doskonale wiecie, że jest w naszym kraju mnóstwo
                                                    pięknych, urokliwych zakątków nie mówiąc już o zamkach, pałacach itd, itp i to
                                                    wszystko składa się na to, że z taką nostalgią wraca się wspomnieniami.
                                                    A nasze piękne filmy, szczególnie zabawne komedie jak trzyczęściowe: "Sami
                                                    swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć", oglądamy je zawsze kiedy są w tv
                                                    i zawsze w tych samym momentach wszyscy się śmieją. Pamiętacie je, prawda?
                                                    No tak, znowu się zasiedziałam. Pewnie jak wrócę, będzie tu dużo wiadomości od
                                                    Was.
                                                    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia za 2- 3 dni:). Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.04.06, 00:20
                                                    Witajcie
                                                    Zajrzałem we wskazane przez Zenka miejsce ... i osłupiałem ... 60 lecie ? . Do
                                                    trzynaski chodził mój tata od 1945-6 roku. Wtedy mieściła się na ul. Nakielskiej
                                                    11 razem z 14-stką. (między ul. Ułańską a Placem Grunwaldzkim) taki lekko
                                                    cofnięty, nieduży budynek. No... i to się zgadza ale przecież 13-stka istniała
                                                    przed II Wojna Światową, nosiła wtedy imię dr Karola Marcinkowskiego. Tata
                                                    mówił, że na świadectwach przez pewien czas była pieczęć szkoły z przed wojny z
                                                    wyciętą koroną na głowie orła ... . Nie potrafię tego wyjaśnić dlaczego zgubiły
                                                    się lata przedwojenne. Są świadectwa mojego wuja z tamtego czasu... Może Ona Ty
                                                    wiesz coś na ten temat ... ?. Zdaje się, że nawet widziałem zdjęcia dzieci z
                                                    lat trzydziestych przy budynku na Nakielskiej. Wiem, że teraz szkoła nosi imię
                                                    ostatniego przed wojną prezydenta miasta Leona Barciszewskiego. Dziwne gdzieś
                                                    muszą być dokumenty, że ta szkoła była wcześniej... . Ta sprawa nie powinna
                                                    zostać zgubiona ! Może się mylę co zresztą jest ludzkie , ale mieć 60-cio czy
                                                    75 -80-cio lecie to chyba jest różnica prawda?
                                                    Z pewnością żyją ludzie , którzy to pamiętają ... .
                                                    Swoją drogą strona szkoły nadzwyczaj skromna i powściągliwa ... żadnych
                                                    fotografii . Przecież na jubileusz można zeskanować kilka zdjęć z kroniki
                                                    szkolnej ... . Pamiętam ze szkoły fotografię, na których był nieotynkowany
                                                    budynek... to ma przecież jakąś wartość . Przy okazji szkoły przypomniały mi
                                                    się drzewa, które rosły od frontu ... zawsze w czerwcu kwitły takimi maleńkimi
                                                    różowymi, gęstymi kwiatkami ... i juz się wiedziało , że będą wkrótce wakacje...! .
                                                    Ola pisze o zmianach ( padł Romet) – no cóż ... nie pisałem o tym –
                                                    koncentrowaliśmy się na fyrtlu, choć Romet miał również filię pomiędzy Nakielską
                                                    a Księżycową . Kiedy szedłem na religię zawsze tamtędy przechodziłem i widziałem
                                                    części do rowerów – nie sposób było się nie zatrzymać i popatrzeć przez
                                                    chwilę... / rower wtedy to marzenie każdego chłopca/ . Za to pisaliśmy o
                                                    Trzcińcu i o wypadach do tego „kurortu” przez las ( z przystankiem na maliny,
                                                    jagody i jeżyny) i Szubńską ( gdzie z wiaduktu, na chwilę, podziwiało się
                                                    lotnisko) . Jeziorko z biegiem lat kurczyło się i było coraz mniejsze , ale do
                                                    dziś widać je na zdjęciach satelitarnych. Z przykrością stwierdzam , że nic nie
                                                    wiem o ogródku jordanowskim na Szwederowie – pewnie dlatego, że my mieliśmy taki
                                                    przy szkole – od strony działek przy Słonecznej – myślałem, że był wieczny tzn.
                                                    od zawsze.... Wiele rzeczy było i nie ma ... za to pojawia się coś nowego. Mogę
                                                    powiedzieć , że jeśli coś słychać w Polsce o Bydgoszczy / coś co było by czymś
                                                    trwałym / to są budynki oddziału BRE nad Brdą – zostały one uznane za najlepszą
                                                    realizację architektoniczną ubiegłego 10-cio lecia w Polsce. Rzeczywiście są
                                                    śliczne i doskonale wkomponowują się w klimat nabrzeża ... . Poza tym ... spokój.
                                                    Czytuję czasem wątki na forum o pomysłach internautów – co uczynić by miasto
                                                    „urosło” w rangę i znaczenie ... mam na ten temat swoje zdanie „wyrobione z
                                                    dystansu”, ale to całkiem inna historia.
                                                    Dla mnie Bydgoszcz to po prostu „fyrtel” , który sie kocha jak Mamę ... i tyle.
                                                    Nigdy nie myślałem o wyjeździe ... .
                                                    Olu co do wolnych dni to u mnie wygląda nieco inaczej – nikt mi nie ustala
                                                    wolnych dni i urlopów. Czasem pracuję bardzo intensywnie /grubo powyżej 8h/ , a
                                                    czasem mogę na parę dni zwolnić tempo ... podnieść wzrok i zobaczyć horyzont. W
                                                    te dni na pewno gdzieś wyjedziemy , choć wolę wyjazdy w dni kiedy nikt nie
                                                    wyjeżdża bo wtedy nie ma tłoku i jest spokój.
                                                    Zenku mam samochód z silnikiem 2l , w mieście pali 11-12 l poza 9-10 l .
                                                    Jednak nie mogę wydobyć się ze stanu zdziwienia taką relacją cen paliw. U nas
                                                    paliwo jest obłożone zabójczym / zbójniczym / podatkiem . Koncerny właśnie na
                                                    karb podatku zwalają winę za wysoką cenę , rząd natomiast apetytem na zyski
                                                    koncernów.
                                                    Serdecznie Was pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.04.06, 00:33
                                                    Witajcie
                                                    ... Ola mnie sprowokowała do ponownego odezwania się ... wspomnieniem ks.Berki.
                                                    To rzeczywiście osobowość niezwykła. Pamiętam jak budował dom katechetyczny , a
                                                    potem Kościół.Parafia Chrystusa Króla przy ul. Lotników to dosłownie obok nas ,
                                                    ale my należeliśmy do Parafi Miłosierdzia bożego na Nakielskiej. Oczywiście , że
                                                    chodziło się do kościoła także "na Błonie". Ks.Prałat Berka wydał jakiś czas
                                                    temu książeczkę na temat historii tej parafii , budowy kościoła i różnych
                                                    perypetiach z tym związanych. Dla nas i Błoniaków to miła gratka ... poczytac
                                                    coś takiego.Na koniec dodam, że to bardzo aktywny człowiek, serdeczny i
                                                    stanowczy ... za to wszyscy go chyba lubią... . Znam wiele wesołych anegdot z
                                                    Nim związanych - co tu dużo mówić super gość...
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 28.04.06, 08:13
                                                    hmmmm.....milczę bo nie mam tyle do powiedzenia co Wy. Znam te okolice, ale nie
                                                    aż tak dobrze...to po pierwsze, a po drugie ...nie ukrywam, że czasy o których
                                                    czytam w Waszych wypowiedziach (a czytam je codziennie) są dla mnie jednak
                                                    trochę odległe, a wręcz może nawet nieznane (oczywiście z racji mojego
                                                    wieku)....ja swoje dzieciństwo spędziłam w innej dzielnicy Bydgoszczy - Smukale
                                                    i prawdopodobnie o niej więcej bym powiedziała.....Co prawda na Jary jeździłam
                                                    też odkąd pamiętam, bo mieszkali tam moi dziadkowie (okolice Tetmajera)....no
                                                    ale będąc dzieckiem nie przywiązywało się wagi do okolicy tylko do
                                                    zabawy.....np. takiej głupiej jak zabawa na torach, bujanie nad jeżdżącymi
                                                    pociągami (ale to staram się o tym nie pamiętać bo patrząc z perspektywy czasu
                                                    to było bardzo głupie - ale zabawa ulubiona przez duże grono dzieci w tamtych
                                                    czasach). Fajnie, że sobie tak wspominacie...mam nadzieję, że w tym co będę
                                                    mogła się wykazać to się wykażę.....ale zapewniam Was że czytam codziennie co
                                                    piszecie...Pozdrawiam
        • Gość: ona IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 26.04.06, 15:07
          nie wiem czy moja wiedza na temat szkoły jest wystarczająca....obecnie
          uczęszczają tam moje dzieci...co prawda dopiero do zerówki i przedszkola (bo
          teraz w 13 jest przedszkole), ale chodzą ....wiem co nieco na temat tych okolic
          bo mieszkałam tam przez pewien czas....zresztą wychował się tam mój mąż i
          chodził do 13, no ale to są lata 80-te......oczywiście służę wiedzą, piórem
          itp....
          ps. o jubileuszu mogę tylko teraz powiedzieć że będzie 9 czerwca,
          • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 28.04.06, 14:12
            Witajcie
            Czytalem wasze wszystkie mile i interesujace posty.
            "Ona" fajnie ze sie odezwalas.Pisz chociasz co widzisz na codzien w dzielnicy
            Czy jest bespieczna/kto mieszka/mlodzi czy starsi czy raczej wszystko jest
            wymieszane?Z czasem u mnie dzisiaj krucho odpowiem jutro.
            Zycze wszystkim milego i dlugiego week-endu.
            ZENEK
            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.04.06, 07:36
              Witajcie,
              ja tylko "na chwilę" - zagadka dla Zenka:
              - co to jest Koźziasko? :)
              pozdrawiam
              M
              • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 29.04.06, 11:54
                Witam Ole,Ona,Mirka,COSBY1.

                Juz po dziewietnastej u mnie w Brisbane.Pierwszy dzien wolnego mozna powiedziec
                minal. Mamy typowa Quuenslandzka jesien.Sucho wszystko skapane w sloncu.Dzien
                jest dosc krotki.Slonce wschodzi o 6.10 rano a zachodzi juz o 17.22.Mamy tez
                jeszcze ladne lato tej jesieni w nocy bylo 14st a w dzien 26st.Niedziela i
                Poniedzialek maja byc jeszcze cieplejsze.Choc moze popadac i wszyscy sobie tego
                ogromnie zyczymy.Tu w poludniowo wschodnim Quuensland gdzie wcisnieta jest
                stolica Brisbane mamy juz wprowadzone duze restrykcje co do uzywalnosci wody.
                Nie wolno juz od dlugiego czasu podlewac ogrodow(prawie kazdy ma ogrodek)
                spryskiwaczami.Mozna podlewac wezem trzymanym w reku i to rychlo rano lub
                poznym wieczorem w dni pazyste lub niepazyste zaleznie od numerow domow.Kilka
                tam z ktorych 2milionowa Brisbane czerpie wode ma poziom 31% i to jest bardzo
                alarmujace.Obiecuja ze jesli zdrowo nie popada to nawet wiadrami nie bedzie
                dozwolone podlewanie.Woda bedzie tylko do picia i do mycia.Dla ciekawostki
                podam ze wszystka woda w jakimkolwiek kranie na terenie Australii jest zdatna
                do picia.Queensland jest jedyny stanem w Australii w ktorym nie dodaje sie do
                wody floru/fluoru/nie jestem pewien jak to sie pisze.Brak wiec tej trucizny
                pochodnej z procesu otrzymywania aluminium(odpad)w wodzie co niektozy
                przepisuja nadmiernemu psuciu sie zebow.Czy warto jednak temu wierzyc?.
                Wczoraj bylem odwiedzic strone zdieciowa ktora Ty Mirku zalozyles dla mnie
                "Jary Dla Kenez" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=745&w=37555566
                znalazlem tam nowy zapis od COSBY1 zachezilem do pisania poczekamy zobaczymy.
                Mirku na Twoja zagadke duzy usmiech wykwit na moje i zony twarzach.W ciagu tych
                25 lat mieszkania w Australii ciagle staram sie wytlumaczyc Australijczyka i
                nie tylko kto to byl nasz i amerykanski bohater Tadeusz Kosciuszko.Ucze ich
                tez poprawnej wymowy.Rozdziawiaja geby i otwieraja oczy ze zdziwienia.Ich tak
                caly czas te wszystkie pokolenia uczyli tej zlej wymowy "KOZIJASKO"nawet
                pisownia byla zla/bledna.Wszyscy sie o tym uczyli i wymawiaja zle te piekna
                nazwe najwyzszego szczytu w Australii"Gory Kosciuszko".Kilka lat temu zmieniono
                zla pisownie na poprawna.Teraz nowe wydania map,przewodnikow juz ukazuja sie z
                poprawna pisownia.Czy jednak mieszkancy naucza sie poprawnej wymowy to chyba
                marne sznse.W radio, telewizji juz wymawiaja poprawnie.Na koniec podam wam
                tytul i autora wspanialej ksiazki o Australii.

                autur:Lucjan Wolanowski
                tytul:Lad,ktory przestal byc plotka.
                Naprawde warto przeczytac moze rozkochacie sie w Australii kontakt juz macie
                zapewniony.Klaniam sie.ZENEK
                • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.04.06, 17:41
                  Witajcie,
                  Książki Wolanowskiego znałem mniej więcej od r 78-80 po lekturze książki,
                  której tytułu za "Chiny Ludoe" nie mogę sobie przypomniec ... pamiętam , że na
                  okładce było na pomarańczowym tle słońce z promieniami. Właśnie Wolanowskiego o
                  autorstwo podejrzewałem... ale to nie on. A propos to właśnie zmarł niedawno ...
                  Wiem że jego córka mieszka w Sydney ... widac miłośc przeszła na nią... .
                  Ale znalazłem coś co może Ciebie zainteresuje . Jest to strona internetowa Klubu
                  Miłośników Australii i Oceanii ... z siedzibą / tu bomba...!!!!/ w Bydgoszczy.
                  Są tam relacje z trzech wypraw w Acrobat Reader'ze z fotografiami. Miłej lektury
                  .... W czasie pierwszej wyprawy byli też w Brisbane...
                  www.australia.logon.pl/
                  Na dziś kończę
                  Serdecznie pozdrawiam
                  Mirek
                  • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 30.04.06, 10:11
                    Witajcie Wszyscy.
                    Ola czy ty juz wrocilas z Janikowa?Mam nadzieje ze wypoczelas nad woda.Wiem juz
                    gdzie byl "Kozi Rynek" wiele razy tam przechodzilem.Dzieki za namiary.Niestety
                    ja bombe sobie niprzypominam.Jak to sprzedawano?Mysmy zazerali sie
                    lemuniada/oranzada w proszku,kakalem turystycznym w proszku a pozniej ryzem
                    (dmuchany) preparowanym w torebkach z przejzystej foli bez smaku ale dobry.Olu
                    my tez uwielbiamy nasze Polskie komedie.Sami Swoi czarno bialy mamy nagrany.Jak
                    Rozpetalem Druga wojne Swiatowa chetnie bysmy ogladneli ale moje 3 kanaly
                    polskiej telewizji malo nadaja komedi.Jest za to cala masa tele-nowel ktore tez
                    bardzo chetnie ogladamy.Polsat2 nadawal przez pewien czas "KIEPSKICH" ale i to
                    sie skonczylo,zastapiono Kiepskich na krodko Rodzina Zastepcza.Pisalem Ci Olu o
                    moich krewnych ze Szwederowa.Mieszkali w domku jednorodzinnym na Bielickiej 37
                    nazwisko Jadwiga,Franciszek Szychowiak byli bezdzietni.Od wielu wielu lat juz
                    ich niema wsrod nas.Cala ta okolica pokryta jest teraz blokami
                    mieszkalnymi.Kiedys byly tylko tam domki jednorodzinne jak pamietam bardzo
                    stare i jakies takie przycupniete.Bylo jednak bardzo milo,swojsko i przytulnie
                    tam przebywac.Wspominaliscie ksiedza Berka niestety to juz nie moje czasy wiec
                    nic na ten temat nie moge powiedziec.Bylem przyjety na Nakielskiej w 64 roku,I
                    tylko tam byl kosciol.
                    Mirku rozmawialem z moja mamusia wczoraj przez telefon no i masz sluszna racje
                    jesli chodzi o te rocznice sp13.Mamusia zaczela chodzic do sp13 w 1938roku na
                    ulice Nakielska.Szkola jak mi powiedziala mamusia nosila nazwe "MARCINKOWSKIEGO"
                    po zajeciu Bydgoszczy przez Niemcow chodzila do szkoly na ul.Kanalowa.Ciezkie
                    zycie miala moja mamusia i daleko do szkoly.Mieszkala na ul. Klemesa Janickiego
                    i codziennie na pieszo z gory i pod gore do tej szkoly.Grobych dzieci to
                    napewno wtedy nie bylo ha ha.Mirku oprucz przekrecania polskiego nazwiska
                    Kosciuszko na KOZIJASKO mamy tu jeszcze inny kwiatek.Odkrywca tej gore i nie
                    tylko tego w Australii byl Pawel Strzelecki.Australijczycy przekrecaja to
                    nazwisko po swojemu aczkolwiek jest naprawde trudne i wymawiaja je jako
                    STERLEKI.Prawda ze niepodobne do orginalu?O Klubie Milosnik Australii wiem od
                    dawna i jestem jako Bydgoszczanin z teg bardzo dumny.Klub ten powstal w latach
                    80tych zdaje sie w zakladach Belma ktora chyba juz nie istnieje ale moge sie
                    mylic.Dziekuje Tobie za adres.Dzis uslyszalem slowo MANTO pamietacie? kiedy to
                    wypowiadano wiedzialem ze moge byc zagrozony ha ha.W obecnych
                    filmach,programach telewizyjnych slysze wiele razy slowa ktore az mnie skrecaja
                    na fotelu.Nie dosc ze macie zalew angielskiego w zyciu codziennym to jeszcze do
                    tego te poczwarki jezykowe typu:sciema,wporzo,spoko,zdziwko,kumac,nara i
                    wiele,wiele innych skrotow zochydzen tak pieknego jezyka Polskiego.Skad to sie
                    bierze dla mnie brzmi to jak jakis jezyk wiezienny lub jeszcze gorzej.Wejdzcie
                    na Bydgoszcz-Portal miejski jest tam po lewej stronie u dolu ladne zdiecie
                    Bydgoszczy.Tak ladne ze sobie nawet wydrukowalem.Znalalazlem tez cos w gazecie
                    tylko prosze sobie czegos zlego nie pomyslec.
                    kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57323,3313365.html
                    Moze ONA ktora prowadzi swoje dziecko do przedszkola do sp13 dowiedziala by
                    sie czegos na temat jubileuszu 60cio lecia.Dlaczego tylko tyle skoro nasi
                    rodzice i dziadkowie chodzili juz do sp13.Cos w tym musi byc albo my nie mamy
                    racji.Pozdrawiam wszystkich.Nareszcie u mnie zaczelo padac.W nocy bylo 19 st a
                    w dzien 28st.Jest teraz po 18.oo i teperatura spadla na dworze do 19st dzieki
                    temu deszczowi. ZENEK

                    • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 01.05.06, 10:09
                      Witajcie Olu, Mirku i cala reszta czytelnikow tych wspomnien.
                      Gdzie sie wszyscy podziewacie.Przeciesz u Was jest kiepska pogoda,pada,zimno.
                      W sam raz aby pisac posty do kolegow,a tu nic.Ja juz szykuje sie powoli na
                      jutro do pracy.Koniec leniuchowania.Czemu to tak szybko te dni wolne przelatuja?
                      Moze Was zainteresuje www.MyLanguage.gov.au Kliknijcie na jezyk polski po
                      prawej stronie.Instytucja rzadowa stwozyla te strone mysle ze moze sie przydac.
                      Ten deszczyk co wczoraj spadl to pierwszy od trzech tygodni.Padalo 4
                      godziny.Dzis za to sloneczko +lekki wiaterek staral sie wszystko wysuszyc.
                      No moi drodzy macie duzo do nadrobienia w pisaniu postow.Ja sie postaralem.
                      Teraz czekam na wasze mile i ciekawe posty.Mysle ze "ONA" czytajac to wszystko
                      co napisalem tez jest zadowolona,a moze tez bys cos od siebie napisala.Zachecam!
                      Pozdrawiam jeszcze raz Was wszystkich.ZENEK
                      • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.05.06, 16:39
                        Witajcie ONA, MIREK i ZENEK :)
                        Ciekawe, czym sobie "zasłużyłam" na taką paskudną pogodę? Tak jak pisałeś Zenku
                        u nas cały czas pada. Dzisiaj wróciłam z wizyty u rodzinki. Szkoda, że pogoda
                        nie dopisała, padało od piątku do dzisiaj. W tej chwili przestało, ale na
                        dworze jest chłodno, u mnie tylko 9 stopni C. Ale mimo takiej pogody poszłam z
                        kuzynką i jej mężem nad jezioro w Janikowie. Dużo się zmieniło. Wybudowano
                        hotel, przystań z prawdziwego zdarzenia ale część plaży była taka jaką
                        pamiętam, kiedy jeździłam tam na wakacje. Też powspominałyśmy z kuzynką "stare,
                        dobre lata z naszego dzieciństwa" :).
                        Nie wiesz Zenku co to "bomba"? To było cos takiego, okrągłego, troszkę mniejsze
                        od piłeczki tenisowej, w środku niemiłosiernie słodkie, z wierzchu oblane
                        czekoladą i zawinięte w przezroczystą folię. W sumie nie masz czego żałować, że
                        tego nie jadłeś:) hihihi oranżada w proszku, jedzona na sucho wprost z torebki
                        była lepsza:). Za ryżem preparowanym nie przepadałam ale pamiętam go doskonale.
                        Do dziś czuję jego zapach.
                        Myślałam, że miałeś rodzinkę na ul. Gw. Ludowej,niestety ul. Bielicka i jej
                        mieszkańcy nie byli mi znani. Tak jak i przy ul. Bielickiej, Gw. Ludowej i
                        przyległych rzeczywiście było dużo domków małych, jak to
                        napisałeś "przycupniętych". Domki te najczęściej były otoczone ogródkami na
                        których rosły i kwiaty, drzewa, krzewy ale przede wszystkim były
                        zrobione "grządki" na warzywa. Ławeczki przed domem .... Miało to swój urok.
                        Zenku, słowo MANTO jest mi dobrze znane:). U nas kiedy coś przeskrobałeś,mówiło
                        się: "Oj czekaj, dostaniesz manto od rodziców".
                        Tak, wyrazy którymi posługuje się obecnie młodzież, nas "młodzież dojrzałą" :)
                        drażnią, ale niestety nie mamy na to wpływu, oni w ten sposób się
                        porozumiewają. Jeszcze my, rodzice możemy zwracać na to im uwagę, ale czy w
                        szkole również tak to jest, nie wiem. Kiedy ja chodziłam do szkoły na języku
                        polskim pisaliśmy mnóstwo wypracowań, uczyliśmy się pisać naszą piękną
                        polszczyzną. Kiedy moje dzieci chodziły do szkoły podstawowej i średniej -
                        wypracowania, streszczenia, opisy czy rozprawki zdarzały się raz lub dwa na
                        semestr. Może teraz są takie programy nauczania, nie wiem.
                        Zgadza się, że nasze polskie nazwiska za granicą sprawiają ogromny problem do
                        wymówienia, napisania. Pamiętacie, jak w filmie pt.: "Jak rozpętałem II wojnę
                        światową" Niemiec trudził się z napisaniem nazwiska "Brzęczyszczykiewicz",
                        biedak, prawie język sobie połamał. Zenku, hihihi poproś jakiegoś
                        Australijczyka o wymówienie tego nazwiska :):::::))))).
                        Weszłam na stronkę "Poradnika rodzinnego":), polecony artykuł baaaaaaardzo
                        ciekawy i zgadzam się z tym co napisano w całej rozciągłości :). Ha ha ha moja
                        masażystka też chyba wie ... bo uciska mi odpowiednie punkty na ciele ... by
                        podwyższyć poziom estrogenów we krwi.
                        Myślę, że mniej więcej ustosunkowałam się do postów Zenka, teraz przechodzę do
                        ONE-j :) i Mirka. A tak przy okazji ONA - (no zobacz jak tego nie można nawet
                        odmienić:)) cieszyłabym się gdybym mogła napisać do Ciebie po imieniu.
                        Hi hi hi zmuszam wszystkich do ujawnienia swoich imion - ale to tak na
                        marginesie.
                        ONA, wiesz ja też "wcięłam się" do Mirka i Zenka ze swoim Szwederowem, dlaczego
                        nie miałabyś wejść tutaj "ze swoją Smukałą"? Wracając do Waszych zabaw nad
                        torami - oj bardzo niebezpieczne były te zabawy. No tak, ale kto w tym wieku
                        myśli o jakimś zagrożeniu. Do Smukały chodziłam z rodzicami na spacery. Moi
                        rodzice w ogóle dużo z nami chodzili w niedzielne popołudnia. Bywaliśmy również
                        często nad Kanałem Bydgoskim, a latem również po drugiej stronie, od Osowej
                        Góry, można było się kąpać.
                        Tak Mirku, pamiętam stanowczość (na lekcjach religii) i serdeczność ks. Berki.
                        Wyobraź sobie, że on nawet był kiedyś u nas w domu (mój tata oprawiał księdzu
                        Berce książkę). Do dzisiaj zapamiętałm również jego serdeczny śmiech. I z tego
                        co wiem i mi mówią, pozostał sobą. Czekam na jakąś anegdotę Mirku.

                        Rozpisałam się, ale miałam zaległości:). Teraz już chyba będę pisać na bieżąco.
                        Jak dobrze, że wzięłam sobie na jutro urlop, będę miała jeszcze 2 dni wolne.
                        Przyznam się Wam, że gdy wróciłam do domu, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam , to
                        włączyłam komputer i przeczytałam Wasze wpisy. Brakowało mi ich. ONA - proszę
                        pisz też częściej do nas.
                        I to byłoby tyle na dziś. Pozdrawiam całą trójkę bardzo serdecznie - Ola
                        P.s. Widziałam, że stronkę Jary dla KENEZA" odwiedził jeszcze ktoś. Ciekawe czy
                        zajrzy tu również.
                        • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 01.05.06, 23:20
                          Witajcie
                          U nas kończy się święto, nieopodal dogorywa majówka „nomen omen” w
                          skansenie ... . Pogodę mamy łaskawą i jest ciepło, wszystko kwitnie i pachnie .
                          Wczoraj wybraliśmy się do Kazimierza nad Wisłą – to takie malutkie, prawie
                          cukierkowe miasteczko położone niedaleko Puław w uroczym miejscu. Sceneria jak w
                          bajce, która zaczyna się : „ dawno, dawno temu ...”. Mówi się, że to miejsce dla
                          snobów na weekendy. Może i tak ... ? Były tłumy jak w Disneylandzie w sezonie
                          wycieczek szkolnych – w każdym razie przynajmniej nasze dzieci wróciły
                          zadowolone i pełne wrażeń. /-/
                          Zenek pisał o deficycie wody – tu też z wodą są problemy , a przynajmniej były w
                          latach 90-tych, w upalne lata obowiązywał zakaz podlewania ogródków. Na
                          Lubelszczyźnie woda ma jeszcze jedną cechę , która w Bydgoszczy nie występuje –
                          woda jest bardzo twarda i zmnineralizowana. Może piliście kiedyś Nałęczowiankę ?
                          .W czajnikach, po przegotowaniu zbiera się gruby osad związków wapnia. Kiedyś mi
                          to nie przeszkadzało , aż wreszcie zachorowałem /skamieniałem ;)/ – teraz
                          postanowiłem założyć filtr , który wodę sprowadza do czystej postaci H2O ... i
                          basta. Tutejszy szef przedsiębiorstwa wodociągowego ogłosił kiedyś z dumą, że
                          wodę w Lublinie można śmiało pić prosto z kranu bez gotowania ... ponieważ jest
                          czysta i zdrowa ... oraz (!) niczym nie odbiega od najlepszych wód mineralnych.
                          Wywołało to pusty śmiech, a ktoś z przekąsem zapytał zapytał: - w takim razie
                          czemu ta woda wciąż jest chlorowana?.
                          Myślę , że Onie można tylko zazdrościć tego, że dzieciństwo spędziła w Smukale.
                          Pisałem już wcześniej, że często jeździliśmy tam na zakola Brdy. Niestety nigdy
                          nie wiedziałem gdzie kończy się Opławiec, a gdzie zaczyna się Smukała – dla nas
                          to było jedno. Mogę się tylko domyślać, że granica była na moście przy pętli
                          autobusowej. Był tam też taki „cudowny” zielony kiosk z lemoniadą i innymi
                          czarodziejskimi rzeczami do jedzenia dla gzubów. My nie skręcaliśmy na most
                          tylko szliśmy prosto taką piaszczystą drogą prosto i potem w lewo aż do lasu ...
                          i już... – tam były takie strome, żwirowe plaże. Później jeździliśmy z klasą do
                          Janowa , do ośrodka campingowego. Takich stromych plaż w lesie było tam zresztą
                          sporo. Niedaleko w Bożenkowie zbieraliśmy maślaki. Przypomina mi się teraz
                          również , że kiedyś byłem w szkole w Opławcu na jakimś letnisku – w każdym razie
                          nocowaliśmy w takiej niskiej parterowej szkole. Natomiast zupełnie nie rozumiem
                          jak można „ bujać się nad pociągiem”... jak na trakcji?
                          Wracając do ks. Berki to nie wiem czy mam prawo powtarzać zasłyszane
                          „kawałki”publicznie .
                          Fenomenem wydaje się fakt, że w latach 80-tych jeździł z parafianami do cegielni
                          wypalać cegłę ... zresztą on ma coś takiego, że potrafi zmobilizować ludzi
                          słowem i przykładem.
                          Zresztą książka , o której wspominałem przedstawia wiele faktów z czasów budowy
                          ... raczej niełatwych .Chyba też jest wspomnienie parafii na Szwederowie. Dodam
                          , że tam zawsze się „gotowało” , było wielu ludzi o ciekawej osobowości, nie
                          idących na skróty. Mogę tu wymienić np. ks. Tomasza Petę – wyjechał do
                          Kazachstanu na misję w latach 80-tych – dziś jest biskupem Astany , ks. Marian
                          Zalewski – misjonarz, od końca lat 80-tych w górach Papui Nowej Gwinei –
                          /kompletna dzicz! / ma „blisko” do Zenka /- pamiętam jak mówił, że tu jest za
                          miękko. Zawsze „kręcili” się tam ciekawi ludzie z „przeszłością”. W 80 latach
                          działał KIK i odbywały się wieczory historyczne śp. Adama Ciska przedwojennego
                          oficera WP ze Lwowa, który miał trzy wyroki śmierci / III Rzesza, ZSRR i PRL / -
                          można było go słuchać godzinami... a miał wiele do powiedzenia o prawdziwej
                          historii, nieco innej od tej ze szkoły. A wokół tego spokojnie rosną Zenka i
                          moje morwy ... .
                          No tak, pisałem z przerwami ... Na koniec przypomniał mi się jeszcze jeden
                          synonim słowa „manto” - mianowicie : „wciry” . U nas prawie północ... Zenek
                          dawno w pracy . Mam coś na rozluźnienie ...
                          pamiętacie Muppet Show ? Sympatyczny programik z lat 80 tych ....
                          video.google.com/videoplay?docid=-5694538330599665511&pl=true
                          Najcekawszy jest komentarz „ z loży”
                          Miłego dnia
                          Mirek
                          • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 02.05.06, 07:22
                            Witajcie,
                            to co pisałem o pogodzie ... już jest nieaktualne... spadł deszcz, jest z lekka
                            pochmurno. Ale to wszystko to nic. Przyroda "ruszyła" - hhhuuuuurrrrraaaa!!!
                            Kwitnie, zielono , robactwo wesołe wyłazi spod kamienia,dżdżownica goni ślimaka
                            ... pasjonujące!!! Wszysko pachnie !!! W Bydgoszczy też tak będzie!!!
                            Miłego dnia
                            ach, życie!
                            Mirek
                            • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 02.05.06, 14:43
                              Czesc Olu,Mirku.
                              Musze was bardzo pochwalic za Wasze dlugie, mile i interesujace
                              posty.Przekazaliscie w nich dla mnie troche Polski za ktora oczywiscie tesknie.
                              Zazdroszcze Wam ze tak po prosty mozecie sobie pojechac do Janikowa czy do
                              Kazimierza na krotki wypad. Ja moge tylko sobie pomazyc o takim czyms.No ale
                              kiedys mam nadzieje tez pozwiedzac wlasny kraj ojczysty.Smakow i pewnych
                              artykulow spozywczych tez mi czsem bardzo brak.W Polsce w tlustych latach
                              70tych czesto jadlem tlustego wedzonego halibuta.Wspaniala rybka tutaj niestety
                              nie mozna jej kupic.Halibut byl tak krochudki ze az sie rozpadal, a w ustach
                              sie poprostu rozplywal."Wtranzolic" pamietacie to slowo chcialo by sie tego
                              halibuta.Niektozy ludzie jednak uwazali ze rybka jest za tlusta ze sie rozpada
                              i ze im sie po niej odbija przez wiele godzin.Za mna jednak ten smak mimo
                              uplywu 25 lat wciaz chodzi.Tatar tez wspaniale dani ale boje sie zlapac
                              tasiemca.Kiedys jeszcze w kraju w ten sposob kolega nabawil sie tej
                              dolegliwosci szczuplal w oczach ale sie wyleczyl.Zona na dlugi week-end zrobila
                              pyszny Galat(zimne nozki) a takze zaprawila w zaprawie octowej filety sledia
                              matjasa.Sledz w occie ze smietana i bulkami(ziemniaki w mundorkach)jest
                              doskonaly.Pamietacie "VIBOWIT" taki zolte granulki na apetyt.Mamusia mi to
                              dawala abym duzo jadl i przytyl.Dzieci w tych czasach byly szczuple bo duzo
                              biegaly.Mirek za moich lat w sklepie rowerowym kupowalismy wentyle do
                              roweru.Byly one dlugosci okolo 20 cm.Jedna strone zawiazywalem na supelek a z
                              drugiej strony wkladalem zawor wentyla rowerowego.Pompka pieknie to nadmuchiwala
                              wychodzil z tego dlugi pomaranczowy serdelek.Potem zwiazywalo sie supelek od
                              strony zaworu i zabawe mielismy na calego.Czasem nawet psy sie nabieraly na ten
                              serdelek gryzac go jak kielbase z wiadomym skutkiem "trrrrach".Przypomnialy mi
                              sie jeszcze inne slowa-/Wczachnac/=jesc lub dostac lanie /Gitowo/=fajnie
                              Oj czekaj dostaniesz "SMARY" mowila moja mamusia jak tylko tatus przyjdzie z
                              pracy.Na auto mowiono /Gablota/."Wciry"czywiscie dobrze pamietam.Ola jak Ty
                              ladnie i duzo piszesz mamy szczescie ze do nas dolaczylas i tak czesto sie
                              usmiechasz.Ja tez robie czesto to samo jak czytam wasze posty :):::)))
                              To nasze pisanie to naprawde dziala jak jakis nalog Ja tez codziennie czekam na
                              nowe wiadomosci,wpisy i informacje od Was.Czesto tez o WAS za dnia mysle
                              staliscie sie taka moja osobista czescia, i z tego sie ciesze.Bardzo przyjemne
                              uczucie.Niech zyja komputery!!!.Na koniec o bananach.Jak wiecie nad wielkimi
                              obszarami upraw bananow w polnocnym Queenslandzie niedawno przeszedl
                              cyklon "LARRY".Zniszczyl wszystko.Dzis kilogram bananow kosztuje juz
                              $10=23zlote.Oczywiscie niejemy tych obecnie rarytasow ze wzgledu na makabryczna
                              cene.Srednio za godzine pracy mozna kupic 12/15litrow bezyny a bananow 1 lub 2
                              kilogramy.Dobrze jednak ze samochody jezdrza na bezyne a nie na banany bo to
                              dopiero bylaby kosztowna jazda.Dzis 1litr bezyny kosztowal w Brisbane
                              $1,24=2,88zl.Pozdrawiam serdecznie.ZENEK
                              • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 02.05.06, 17:59
                                Witam Was serdecznie
                                Zenku, zacząłeś od jedzonka. Że też Ty to wszystko pamiętasz? Wyobraź sobie, że
                                jadaliśmy podobne rzeczy. Był i halibut i śledź w smietanie, ale ziemniaki do
                                tego były obrane. A czy musieliście pić tran, pamiętacie to "paskudztwo"?
                                Natomiast jeśli do łyżeczki z tranem dodało się szczyptę soli, można było to
                                przełknąć:).Przypomniał mi się kawał w związku z tranem. przychodzi Jasiu do
                                apteki i pyta: Czy jest tran? Pani odpowiada: Tak Jasiu, na to chłopiec; Ty
                                świnio :))))). Przepraszam za wyraz ale bez tego nie byłoby kawału.
                                W jakiś swoich postach pisaliście, że jedliście chleb ze smalcem i z cukrem,
                                też to jadłam ale ja wolałam coś lepszego - chleb z wodą i z cukrem i z
                                taką "pajdą" wybiegałam na podwórko. A "Zupę nic" znacie?
                                Tak, dzieci dużo biegały, bawiły się na dworze, były szczupłe. Dzisiaj
                                dzieciaki przesiadują przed komputerami, telewizorami, rzadko czytają książki a
                                szkoda. Na ulicy Orlej na Szwederowie była biblioteka, należałam do niej.
                                Czytałam dużo książek. Z bratem i Tatą wręcz je "pochłanialiśmy" a teraz aż
                                wstyd się przyznać, jedną książkę czytam czasami pół miesiąca. To wszystko
                                przez ten komputer!!!!!!, ale jak dobrze, że jest:))))).
                                Nasza zabawa z dętką była podobna, tylko, że my po zawiązaniu jednego końca na
                                supeł wlewaliśmy do niej wodę i też powstawały "piękne" serdelki.
                                Czy mieliście na podwórkach trzepaki? Pamiętacie je? Jakie można było na nich
                                wykonywać przewrotki, zwisy. A pamietacie grę w "Figurki, figurki zmieniajcie
                                się"? Biegało parę dzieci po podwórku i na hasło stop każdy zastygał w jakiejś
                                dziwnej pozie. No tak, Wy chłopcy pewnie się w to nie bawiliście. Lubiłam grać
                                w "kluskę", dobra w tym byłam:).
                                "Smary", "wciry" - tak, znam to .... to znaczy nie to, że tyle dostawałam
                                hihihi, ale u nas też tak mówiono:).
                                Piszesz Zenku o bananach. Dzisiaj je kupiłam (mogę Ci podac parę tą drogą:)
                                jeśli w tej chwili u Was są bardzo drogie:)), kg u nas kosztował 3,45 zł. I
                                kalafiorek się też już pokazał, miałam dzisiaj na obiad z młodymi ziemniakami a
                                kalafior polany masełkiem i bułka tartą - pycha.
                                Mirku, tak pięknie, obrazowo opisałeś budzącą się przyrodę do życia. Tak, te
                                wszystkie robaczki zaczynają się coraz częściej pokazywać. Drzewa pięknie się
                                zielenią, już wkrótce również zakwitną drzewa owocowe - wiosna "pcha się pełną
                                parą". Pamiętam, o tej porze my jako dzieciaki skakalismy w "kręconkę",
                                w "gumę", w klasy a chłopacy grali "w nogę". Gdzie w tej chwili są te dzieci?
                                To już nie są ich zabawy? Co oni będą wspominać na starość? Siedzenie przed
                                kompem, przez telewizorem?
                                U nas wreszcie przestało padać, nawet wyszło słoneczko, jest 14 stopni C. Jutro
                                jeszcze dzień wolny bo to 3 Maja. Później tylko 2 dni do pracy i znowu wolne,
                                oj mogłoby być tak częściej:).
                                To byłoby tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - Ola.
                                • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 03.05.06, 14:37
                                  Czesc Olu,Mirku.
                                  Olu moja mamusia na dzien lub dwa przed wyplata z biedy polewala nam chleb
                                  czarna kawa i posypywala resztkami cukru wydrapanego z cukierniczki.Bardzo mi
                                  to smakowalo i niewiedzialem ze to z biedy.Za to w dzien wyplaty lub zaliczki
                                  jedlismy do syta.Dostawalem do reki kawal zwyczajnej kielbasy swieza bulke
                                  wisniowa lemniade a na deser lizaka.Niebo w gebie do dzis pamietam ten smak.Tak
                                  cudownie bylo 2 razy na mieslac.W pozostale dni w tamtych czasach rodzice
                                  musieli sie mocno naglowic nad tym jak tu przezyc do pierwszego.Pracowali
                                  ciezko a zarobki byly marne.Tran to rzeczywisce okropnosc ale na tamte czasy
                                  tanie i dostepne zrodlo witaminy "D" dlatego nam to podawano.Tutaj w Australii
                                  ze wzgledu na duza ilos naslonecznienia witaminy"D" dziecia sie nie podaje jest
                                  jej wystarczajaca ilosc
                                  (przemiana)w promyczkach goracego podtropikalnego sloneczka.Zupe "NIC"bardzo
                                  lubilem tez chyba robiono ja z wiadomych wzgledow przed pierwszym.Bawilismy sie
                                  we wszystkie te gry a czy pamietasz gre "Goski,Goski do domu?Moj dziadek slyna
                                  w srod nas dziec tym ze w dniu jego wyplaty kupowal nam cukierki "KUKULKI"albo
                                  "RACZKI" czsami jak mial dobry humor to nawet "KROWKI".Koncze juz na dzisiaj, u
                                  Was jeszcze swieto wiec odpoczywajcie.Pozdrawiam jaknajserdeczniej.
                                  ZENEK
                                  P.S
                                  Olenko jadac motocyklem do Torunia przez Fordon gdzie teraz
                                  mieszkasz,przejezdrzalem przez miejscowosc "ZLA WIES" i zawsze cos mi w
                                  motocyklu nawalalo Mysle ze ta nazwa przynosila mi tego pecha.Uwazaj bo TY
                                  blisko tego miejsca mieszkasz ha,ha.
                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 03.05.06, 18:50
                                    Witajcie,
                                    Zenek udalo mi sie cos dla Ciebie wstawic w galerii "Jary dla Kenez" ...
                                    czekałem aż "wskoczy" /strasznie długo trwa od wysłania zdjęc do publikacji/
                                    dopiero teraz jest ... mam nadzieję, że sprawi Tobie przyjemnośc.
                                    Korzystam z wypoczynku i znikam.
                                    Serdecznie pozdrawiam...
                                    Mirek
                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.05.06, 23:57
                                    Witam Was
                                    Dzisiaj byłam na spacerze u nas, w Fordonie. Mamy nasze fordońskie górki, które
                                    są doskonałym miejscem do spacerów. Z góry szybowników widać panoramę Fordonu,
                                    ależ to osiedle jest ogromne. W tej chwili liczy już ponad 74 tys. osób.
                                    Byłam również w DOLINE ŚMIERCI gdzie, jak zapewne pamiętacie, jesienią 1939 r.
                                    zginęło wiele Polaków i Żydów z Bydgoszczy, Fordonu i okolicznych wsi. Stoi tam
                                    kamień pamiątkowy a na jednej z gór wysoki pomnik widoczny chyba z każdego
                                    miejsca w Fordonie.
                                    Zenku, czyżbyś chciał mnie wystraszyć - znając animozje między Bydgoszczą a
                                    Toruniem - żebym nie jeździła do Torunia, bo w Złej Wsi może spotkać mnie jakaś
                                    przykra niespodzianka?:). Byłam w Toruniu latem ubiegłego roku i teraz w marcu
                                    i jakoś nic się nie działo z samochodem:) kiedy przejeżdżaliśmy przez
                                    tę "pechową" wieś:). Widocznie Ty "coś przeskrobałeś":) że motor odmawiał Ci
                                    posłuszeństwa:) własnie w tym miejscu:):::)))).
                                    Tak, w tych trudnych czasach rodzice musieli rzeczywiście porządnie "główkować"
                                    żeby zapewnić byt rodzinie. Muszę przyznać, że moja Mama świetnie sobie radziła
                                    w gospodarowaniu finansami (ja do tej pory tak nie potrafię:). Zawsze były
                                    odłożone pieniądze na jakieś nieprzewidziane wydatki - a naprawdę rodzice nie
                                    zarabiali wielkich pieniędzy. Pamiętam np. że Mama mieszała masło z margaryną,
                                    słodycze były od święta, rzeczy - niektóre - musiałam nosić po starszym bracie
                                    (to było straszne dla mnie), ale takie były czasy. Czekoladę Mama wydzielała
                                    codziennie po kostce, jak to wtedy smakowało:). Bardzo lubiłam "amerykanki" -
                                    takie ciasto z "nutką" amoniaku, polukrowane z jednej strony - pamiętacie?
                                    Zabawę w "Gąski, gąski do domu ..." oczywiście znam i pamiętam. Jesienią u
                                    mojej babci w ogrodzie na Strzeleckiej rosły piękne, ogromne dynie. Z bratem
                                    ścinaliśmy czubek z dyni, usuwaliśmy miąższ, wycinaliśmy oczy, nos i takie
                                    śmieszne zęby w miejscu, gdzie powinny być usta, wstawialiśmy w środek zapaloną
                                    świeczkę i wieczorem wystawialiśmy to na podwórko żeby postraszyć co
                                    niektórych:)))). Czy pamiętacie latem zabawy po deszczu, szczególnie po burzy?
                                    Wybiegało się wtedy na bosaka na ulicę i chlapało w ciepłych kałużach,
                                    puszczało się łódki, robiło tamy z piasku.
                                    Przypomniało mi się jeszcze jedno, moje ulubione jedzonko (nie byłam wybrednym
                                    dzieckiem, nie lubiłam tylko grochowki i fasolówki no i sosu "robionego na
                                    patelni" - tak się na to u nas mówiło), kluski ziemniaczane, okraszone
                                    słoninką i z kiszona kapustą. Jadało się u Was coś takiego?
                                    I tym "smacznym" tematem kończę moje dzisiejsze wspominki.
                                    Pozdrawiam już wiosennie i idę spać, jak zwykle późno:) - Ola
                                    • Gość: ZENEK IP: *.mega.tmns.net.au 04.05.06, 14:16
                                      Witajci Olu Mirku.
                                      Nawet niewiem jak Tobie podziekowac Mirku za te mile sercu widoki Jarow.16 lat
                                      temu widzialem te morwy ale pamietam je jakos tak przez mgle.Dziekuje Tobie
                                      kolego ogromnie.Mam na co sobie popatrzec i powspominac.Dom naroznikowy
                                      (zdiecie z nazwa ulicy) to dom panstwa Krulakow.To wlasnie oni lapali i
                                      gotowali raki.Mirku czy pierwsze 3 zdiecia tez przedstawiaja ul.Kotowicza. Po
                                      tylu latach trodno mi to rozpoznac?Zabawne ale wszystko wyglada teraz dla mnie
                                      jakies mniejsze.Pewnie dlatego ze sam juz uroslem.Czy te drogi sa nadal
                                      piaszczyste jak za mych lat mlodosci,bo na asfalt mi to niewyglonda?Dzieki Mirek
                                      Olu w czasach kiedy ja opuszczalem Bydgoszcz, Fordon jeszcze byl osobnym
                                      miasteczkiem polozonym pieknie nad Wisla,a dzis to juz 74tyseczna dzielnica
                                      Bydgoszczy.Czy dobrze sie tam mieszka?Czy duzo jest sklepow/jakich.Czy daleko
                                      trzeba dojezdrzac do pracy? no i czy transport jest adekwatny do potrzeb
                                      Fordonu?Szare kluski z kapusta i skwarkami frykalem ze smakiem i nadal to robie
                                      tu na Antypodach.Lubije bardzo moj nowozelandzki ziec i australijska przyszla
                                      synowa.Wogle zarazilismy ich polskim jedzeniem.Uwielbiaja wszystko co polskie i
                                      co zona lub ja ugotujemy.Robimy tez kluski szagowki polane maslem lub smietana
                                      posypane cukrem i cynamonem.Olu te wycinanie dyni to wypisz wymaluj amerykanski
                                      hallowen ja tego niepamietam.Wazne ze mieliscie wspaniala zabawe.Z jedzonka to
                                      musze wam napisac ze u mnie w domu starsza generacja jadla od swieta CZARNINE-
                                      zupe ugotowana na krwi kaczej brrrrrr.Ja tego na sama mysl nie moglem wziaz do
                                      ust.Dziadek ktory byl na fracie i strasznie sie wycierpial czesto prosil aby mu
                                      babcia ugotowala zupe z BRUKWI o slotkawym mdlym smaku.Wiecie paczkow tez tu
                                      niema a zjadlbym ze 12 sztuk na raz.Ostatnio mialem ten rarytas w ustach 16 lat
                                      temu.Dzis o 5.30 rano bylo 8 stopni brrrr w dzien 25 pogoda sucha i bardzo
                                      sloneczna.Rano musze juz ubierac dlugie spodnie i koszule z dlugim rekawem.Ida
                                      zimowe chlody.Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz dziekuje Mirkowi za zdiecia.
                                      ZENEK
                                      • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.05.06, 14:39
                                        Witajcie Olu i Zenku,
                                        Znam wszystkie te potrawy , o których piszecie ... i najchętniej
                                        zjadłbym czarniny - taki kaczy rosół, tłusty i ścięty krwią ...
                                        pyszności. Ponieważ jestem sporo lat po ślubie tzw. kosz mi
                                        nie grozi...:). Podobno podawalo się tę zupę kawalerowi, któremu
                                        córka nie była przychylna i taki fakt zapowiadał pewnego "kosza" czyli
                                        odmowę. Na "zimne nóżki" mówiło się u nas galat /do dziś tak się mówi/,
                                        galat jest znany też na lubelszczyźnie - ale dodaje się startego czosnku
                                        przed rozlaniem do misek - pyszności !!!. Stąd powiedzenie : - poproszę setę i
                                        galaretę /zamiennie lunetę/. Poza tym wciąż tęsknię za gemizą.
                                        Zenku pierwsze dwa zdjęcia to Kotowicza w stronę Czerwonego Krzyża, trzecie to
                                        widok Kotowicza w stronę cmentarza. Następne dwa to narożniki - jeden z widokiem
                                        na Ostroroga w kierunku Lotników, a drugi to narożnik Kotowicza i Cz. Krzyża w
                                        kierunku Huzarskiej i tam wida blok, o którym ktoś tu pisał.
                                        Zdjęcia są sprzed tygodnia, wykonał je mój Brat Tomek - bo go o to poprosiłem.
                                        Olu, nie raz bywałem na górkach fordońskich, jako harcerze urządzaliśmy tam
                                        biegi patrolowe. Wtedy Nowy Fordon się zaczynał budowac ... .
                                        Pozdrawiam
                                        Mirek

                                        • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.05.06, 22:24
                                          Witajcie Wpadłem tu na chwilę przed snem...
                                          Olu zobacz Brisbane online , właśnie teraz wschodzi słońce ...
                                          www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam
                                          Zenek - miłego dnia , Olu - dobranoc ...choc pewnie jeszcze coś napiszesz ...
                                          Zenku ale to smieszne, że jesteś zmuszony włożyc długie spodnie i koszulę z
                                          długim rękawem...:) U nas są teraz takie same temperatury ... ja nie pamiętam
                                          kiedy ostatnio chodziłem w krótkich portkach...:)
                                          Pozdrawiam
                                          Mirek

                                          • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 05.05.06, 14:01
                                            Witam Olu,Mirku.
                                            Mireku dziekuje za wyjasnienia dotyczace zdiec.Podziekuj w moim imieniu bratu
                                            za te mile memu sercu zdiecia.To niesamowite po tylu latach ogladac swoje stare
                                            katy.Jedynie kochane morwy zostaly takie same.Reszta jest juz inna.Wydaje mi
                                            sie wszystko jakies mniejsze ulice znacznie wezsze niz za lat
                                            dziecinstwa.Koniecznie musze odwiedzic te strony przy nastepnym pobycie w kraju.
                                            Poprawie sobie wtedy perspektywe i spojrzenie na obecna zeczywistosc.Mirku a
                                            jaki smak miala ta Czarnina?Pamietam ze czasami rodzina kupowala ta krew w
                                            cwiartkowych butelkach po wodce od przekupek z hali targowej.Pamietam bardzo
                                            ciemno brunatny kolor tej cieczy w butelce.Pomyslalem ze mozna by bylo w
                                            naszych postach otworzyc nowy kacik ciekawostek z krajow gdzie mieszkamy.
                                            Dzis ja napisze pierwszy z zycia wziety co zaobserwowalem dzisiaj w sklepie.
                                            (1)Stoje dzisiaj w kolejce do kasy, przedemna pani okolo 40 lat usiluje
                                            zaplacic za poczynione zakupy.Zaplata wynosi $159.95.wszystko ma juz pieknie
                                            popakowane(kasjerka u nas pakuje towar klientowi).Wyciaga karte kredytowa robi
                                            operacje i czeka na wynik.Niestety na karcie niema pieniedzy.Patrze na jej
                                            portfel ktory jest wypchany przeroznymi kartami o przeroznych kolorach i mysle
                                            sobie no teraz to sie dopiero zacznie.Pani wyciaga karte numer 2 robi to samo i
                                            wynik ten sam brak pokrycia na kacie.W ruch idzie karta numer 3 czas plynie
                                            kolejka rosnie i wyobrazcie sobie ze dzieje sie dokladnie to samo niema
                                            pokrycia niema kredytu.Lapie moje pare drobiazgow i przenosze sie do innej kasy
                                            placac gotowka za moje produkty.W tym czasie pani kartkowa robila czary mary z
                                            karta numer 4 i tym razem BINGO jest kredyt tranzakcja przechodzi towar
                                            zaplacony.Kasjerka usmiech sie zyczac pani kartkowej milego dnia kolejka
                                            przesowa sie do przodu nikt nie pisna ani zlego slowa.Pani kartkowa opuszcza
                                            sklep z zadowolona mina.Tak tu zyje wielka masa obywateli karty kredytowe
                                            rosciagane jak gumy trzymaja ich przy zyciu i na powierzchni.Oprocetowanie na
                                            kartach kredytowych srednio wynosi 18% ktore zostaje naliczane po 55 dniach od
                                            tranzakcji.Pierwsze 55 dni jest bez procetu jesli w tym czasie splacisz ten
                                            zaciagniety kredyt.Zaloze sie ze pani kartkowa ma napewno duze problemy z to
                                            wielka iloscia kart ktore miala w swym portfelu.Dwa dni temu Centralny bank
                                            Rezerw podniosl oprocetowanie o 0,25% i obecnie wynosi ono w Australli 5,75%
                                            Zycze Milego Dnia. ZENEK
                                            • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 05.05.06, 15:06
                                              Witaj Olu i Zenku
                                              Wiesz Zenek pisałem Ci o tym „skurczeniu” . Do czasu kiedy się gdzieś dorasta ,
                                              a potem żyje to tych zjawisk nie widać. W czasie kiedy się jest daleko mózg
                                              karmi nas wspomnieniami , które wydają się wspaniałe i wielkie – bo tak się
                                              pamięta dzieciństwo i młodość. Konfrontacja wspomnień z rzeczywistością może
                                              zaboleć. Jeszcze bardziej zadziwiające są kontakty z dawno nie widzianymi
                                              znajomymi ... . Przeżywałem to powielokroć ... . Teraz już się nauczyłem wracać
                                              , zresztą parę miesięcy czy nawet rok nie robi dużej różnicy. Jary też mi się
                                              „skurczyły”, poza tym jednak trochę się zmieniło ... np. Budynek na rogu
                                              Kotowicza i Czerwonego Krzyża pamiętałem jako nieotynkowany z czerwonej cegły /
                                              jest na ostatnim zdjęciu / ... może otynkowanie na jasny kolor go tak skurczyło?
                                              Inna sprawa , to same ulice jako nawierzchnie ... to po prostu wstyd , że do
                                              dziś są niewyasfaltowane !!! . Pamiętam obietnice miasta z lat 80-tych ... . No
                                              , ale przynajmniej założono kanalizację sanitarną . Wszystko płynie ... . Jest
                                              jeszcze jedno zjawisko, które zaliczam do podłości ludzkiej natury. Cieszę się ,
                                              że jadę do domu , potem euforia przyjazdu ... trwa to dzień może dwa , a potem
                                              dopadają Cię problemy , które wydawać by się mogło zostały daleko ... . Taki
                                              stan potęgują telefony komórkowe ... , które najlepiej przed wyjazdem wyrzucić.
                                              Niestety nie zawsze można ... . Próbowałem już wyłączać telefon , ale potem ,
                                              kiedy włączałem „potwora” wyskakiwała cała kupa sms'ów o nieodebranych rozmowach
                                              – słowem koszmar „smyczy” !!!.
                                              Do innych „dobrodziejstw” spokojnie można zaliczyć karty kredytowe ... . U nas
                                              to się dopiero zaczyna . W zeszłym roku zaczęto ludziom wpychać „na chama” na
                                              ulicy takie karty, o podobnych uwarunkowaniach jak wspomniałeś. Jest jeszcze
                                              syndrom „spłaty minimalnej” ... i dalej hulaj dusza. Jak wspomniałem na razie
                                              nie ma problemu , ale już się mówi o instytucji „bankruta prywatnego” czyli
                                              kogoś takiego, który nie ma z czego spłacać , ale przecież musi żyć. Czyli
                                              wszystko przed nami. Dotychczas używało się kart płatniczych czyli takich, które
                                              mają pokrycie i to uważam jest najlepsze dla własnego bezpieczeństwa. Nie chcę
                                              już truć na ten temat , ale delikatnie bym dodał , że karty kredytowe to idealna
                                              „instytucja” w świecie hodowli rynku . Napędzają koniunkturę , a potem ...
                                              jakoś to będzie (!!!).
                                              Liczyłem , że Ola wczoraj się jeszcze odezwie ... . Miałem nawet chęć napisać o
                                              Szwederowie z okien autobusu linii 64 , ale może to było by nudne ? Jeszcze o
                                              Fordonie. Przypomniałem sobie , że byłem tam / w nowej części / parę lat temu,
                                              podczas pobytu w domu - u lekarza, do którego zapisał mnie Tata . W końcu lat
                                              80-tych jeździłem tam na prywatki do znajomych, a potem wracało się nocnym
                                              autobusem na Błonie. Z lat 80-tych pamiętam straszne wertepy i koleiny , brak
                                              chodników. Stał sobie budynek mieszkalny wśród niewyobrażalnego błota i szło się
                                              po deskach. Teraz jest już wszystko w porządku.
                                              Pisaliście o języku młodzieży ... napiszę coś o tym . Oczywiście jako o
                                              elemencie „hodowli rynku”
                                              Serdecznie pozdrawiam
                                              Mirek
                                              • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 05.05.06, 15:28
                                                Witaj Mirku
                                                Zdazylem jeszcze wszystko przeczytac i w zupelnosci w 120% z Toba sie zgadzam.
                                                Ide zaraz spac bo juz grobo po 23.Ten budynek zeczywiscie niebyl otynkowany i
                                                jakos mi dziwnie przez to wyglonda,chodnik tez jakis niedokonczony i
                                                zarwany.Dom p.Krulakow choc go malo widac ma swoj styl i jest ladny.Pozaty te
                                                ogromne anteny telewizyjne jednak bardzo szpeca.Instytucja bankruta prywatnego
                                                istnieje tutaj od dawna.Szczegolnie mlodzi ludzie padaja ofiarami swej
                                                lekkomysnosci i glupoty zostajac bankrutami.To zas jest czarna krecha na 5
                                                lat.Delikwent nie otrzyma zadnej porzyczki ani kredytu,i w ogole ma przerabane.
                                                Dzisiaj w W-11 uslyszalen nastepna szkarade jezykowa " IMPRA" jako impreza Brrr.
                                                Mirek prosze napisz na temat jezyka mlodziezowego.
                                                OLENKO gdzie Ty sie nam zadzialas?
                                                Pozdrawiam ZENEK.
                                                • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 05.05.06, 18:02
                                                  Witam Was!
                                                  Jestem, jestem, nigdzie się nie "zadziałam" ale to miłe, że się o mnie
                                                  dopytujecie:). Wczoraj miałam trochę więcej zajęć w domu i było już zbyt późno,
                                                  żeby usiąść i napisać parę słów. Dzisiaj udało mi się wcześniej wyjść z pracy
                                                  więc i szybciej dotarłam do domu. Pytałeś Zenku jak jest z dojazdami do miasta.
                                                  Ode mnie do mojej pracy mam 16 km. Niestety jeżdżę dwoma autobusami, nie ma
                                                  innej możliwości. Przyzwyczaiłam się już do tego, chociaż na poczatku było
                                                  ciężko. Kiedyś mieszkałam przy ul. Chodkiewicza to do pracy mogłam iść nawet
                                                  piechotką (jeśli wcześniej wyszłam z domu:). W tej chwili mamy już dużo różnych
                                                  sklepów, nie ma potrzeby przywożenia wszystkiego z miasta; są również markety i
                                                  hipermarkety, mamy 2 kryte baseny, parę szkół. W sumie jest wszystko co
                                                  mieszkańcom potrzebne. Niestety do teatru, opery czy kina musimy jezdzić do
                                                  miasta. Ale mamy za to dużo świeżego powietrza:). Tylko czasami, kiedy gdzieś
                                                  bardzo się spieszę, to mówię: oj szkoda, że Fordon nie leży bliżej centrum.
                                                  Piszecie o czarninie. Czy to nie tą właśnie "czarną polewkę" dostał Jacek
                                                  Soplica od Horeszków, kiedy odmówiono mu ręki ich córki w "Panu Tadeuszu".
                                                  Kiedy byłam mała nie jadłam jej. Pamiętam, że Mama zawsze odlewała mi rosołek z
                                                  kaczki a dopiero później dolewała krew. W tej chwili uwielbiam to. Hi hi hi
                                                  Zenek nie jadłeś jej nigdy, że pytasz jaki ma smak? Trudno to opisać, jest
                                                  trochę kwaskowo-słodka, są w niej owoce - śliwki suszone i jabłka no i do tego
                                                  musi być koniecznie makaron "własnej roboty" (niektórzy zamiast makaronu dodają
                                                  kluski ziemniaczane) i wtedy to dopiero jest pychotka, prawda Mirku? Zupę z
                                                  brukwi też jadłam, zresztą moja Mama bardzo dobrze gotowała, ja niestety już
                                                  tak nie potrafię.
                                                  Co to są "kluski szagówki"? Może to leniwe pierogi? U nas właśnie leniwe podaje
                                                  się polane śmietaną albo masłem, cukrem i cynamonem. Dziwne, że nie ma u Was
                                                  pączków, hihihi to co jecie w "tłusty czwartek"?
                                                  Mirku, chciałeś opisać Szwederowo z okien autobusu 64. Zrób to, chociaż
                                                  wolałabym z okien autobusu 55:) bo to moja trasa, którą dobrze znam. Sądzę, że
                                                  kiedy Ty jeżdziłeś autobusem 64 przez Szwederowo to przeważały pewnie już
                                                  bloki, prawda? W zeszłym roku przeszłam się moją dawną ulicą Gw. Ludowej. Nadal
                                                  rosną tam piękne dęby, które jesienią zrzucały masę żołędzi a my, dzieciaki
                                                  robiliśmy z nich ludziki, zwierzaczki. Niestety, blokowiska również weszły na
                                                  tę spokojną kiedyś ulicę. Ale dom i ogród mojej "pierwszej miłości" stoi
                                                  nadal:).
                                                  Mirku napisałeś o telefonach komórkowych, że często nie pozwalają zapomnieć
                                                  przede wszystkim o pracy. Ty który masz pewnie firmę napewno bardziej to
                                                  odczuwasz, wiadomo trzeba "trzymać rękę na pulsie". Ja nie wyobrażam sobie już
                                                  życia bez komórki. Potrafię wrócić po nią do domu kiedy spostrzegę, że
                                                  zapomniałam jej zabrać.
                                                  Tak, banki kuszą nas różnymi pożyczkami, kredytami, mnóstwo ludzi daje się na
                                                  to złapać a później wielka rozpacz że trzeba je spłacić. Ja, jeśli biorę kredyt
                                                  to jeden, spłacam go i wtedy ewentualnie mogę myśleć o następnym. Ale w sumie w
                                                  moim zakładzie pracy mamy tak dogodne warunki spłaty pożyczki z Kasy Zapomogowo-
                                                  Pożyczkowej (bez jakichkolwiek procentów) czy pożyczki na remont mieszkania
                                                  (minimalny procent - 1) że to na moje potrzeby w zupełności wystarczy. Pogoda w
                                                  sobotę i niedzielę zapowiada się bardzo ładna (sądzę Mirku, że mógłbyś założyć
                                                  krótkie spodenki hihihi, niech Ci teraz Zenek pozazdrości ciepełka). Widzisz
                                                  Zenku jak to jest, Ty zaczynasz ubierać się cieplej a my się rozbieramy:).
                                                  Kończę narazie, może później jeszcze coś dopiszę - ale nie obiecuję na 100 %.
                                                  Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  P.s. ONA, co z Tobą się dzieje?
                                                  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 06.05.06, 09:08
                                                    Witam!!
                                                    Olu jak miło, że ktoś o mnie pamięta......Chociaż weekend był długi, starałam
                                                    się omijać komputer i internet (jednak nie powiem że nie przeczytałam kilku
                                                    Waszych postów w domu) ....wyznaję zasadę minimum kontaktu z komputerem w
                                                    weekend, gdyż mam dosyć w ciągu tygodnia. Dziś niestety jestem w pracy.
                                                    Tak pisaliście o czarninie, przyznam się szczerze że uwielbiam czarninę, ale z
                                                    ziemniakami. Dziwne prawda ..z ziemniakami....ale rosół też jem z ziemniakami i
                                                    wszyscy się już przyzwyczaili do tego. Co do klusek nigdy nie przepadałam za
                                                    nimi, ale jem...teściowa moja robi często. Jeżeli chodzi o jedzenie nie jestem
                                                    wybredna, lubię prawie wszystko.
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Ps. Olu gdzie macie takie dobre warunki z pożyczkami?? ;)
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 09:47
                                                    Witajcie!!!!
                                                    ONA jak miło, że się odezwałaś. Mirka i Zenka nie ma :) pewnie odpoczywają a my
                                                    możemy sobie poplotkować:). Potrafisz - jak napisałaś - odmówić sobie kontaktu
                                                    z komputerem w dni wolne, ja niestety nie. W pracy też mam komputer ale w domku
                                                    zasiadam codziennie. Kiedyś musiałam z nim dzielić się z moimi dziećmi, teraz
                                                    kiedy są już "na swoim" komputer mam tylko dla siebie, przedtem różnie bywało,
                                                    nie chcieli mnie do niego dopuścić:).
                                                    A wiesz, że też spotkałam się z tym, że niektórzy jedzą czarninę z ziemniakami
                                                    a moja babcia jadła rosół podobnie jak Ty - z ziemniakami:). Z Twego liściku
                                                    wywnioskowałam, że nie musisz robić obiadów, ale masz dobrze, jeden kłopot z
                                                    głowy, wracasz z pracy na gotowe:).
                                                    Nie napisałaś jak Ci na imię, zapomniałaś? Odnośnie pożyczek, są jeszcze
                                                    takie "firmy" które dbają o swoich pracowników:) - budżetówka:).
                                                    Mirku, zapomniałam Ci powiedzieć, weszłam na stronkę Brisbane ale chyba nie
                                                    działała w tym czasie.
                                                    Sobota piękna, słoneczna od rana. Dzisiaj prace porządkowe w domu a jutro z
                                                    koleżankami robimy sobie wypad za miasto, na działkę do jednej z koleżanek.
                                                    Bedziemy przyglądały się nachodzącej wiośnie, wiecie taki długi spacer łąkami,
                                                    lasem. Jesteśmy dobrymi piechurami.
                                                    Pozdrawiam Was wszystkich baaaaaardzo serdecznie - Ola
                                                  • Gość: ONA IP: *.loco.pl / *.uwoj.bydgoszcz.pl 06.05.06, 10:37
                                                    Ponowinie hej!!
                                                    No tak się składa, że obiady robię w domu, ale też jem u teściów czasami i to
                                                    najczęściej nas zapraszają jak są właśnie kluski, ponieważ wiedzą, ża ja ich
                                                    nie robię. Hmmm mówisz, że budżetówka...tak się domyślałam bo ja też pracuję w
                                                    budżetówce....być może pracujemy w jednej instytucji?? hmmm kto wie
                                                    Pozdrawiam
                                                    Magda
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 11:26
                                                    Witam ponownie!
                                                    Nie zabrałam się jeszcze za porządki i postanowiłam zajrzeć. Więc jesteś Magda,
                                                    miło mi:). Pracujemy w budżetówce, ale zauważyłam, że przy Twoim wpisie jest
                                                    podane skąd wychodziła poczta (UWoj), nie pracuję tam, pracuję dalej, za Starym
                                                    Rynkiem:).
                                                    Ciekawe, kiedy zajrzą tutaj Zenek i Mirek.
                                                    Teraz już naprawdę wychodzę stąd, zajrzę późnym popołudniem.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam Wszystkich - Ola
                                                  • Gość: ZENEK IP: 144.138.215.* 06.05.06, 12:38
                                                    Czesc Magda,Ola,Mirek
                                                    Ciesze sie bardzo ze Magda sie odezwala.Nie tylko Ola o Tobie myslala ale ja
                                                    tez.Fajnie ze sie wpisalas i mysle ze teraz bedziesz stalym gosciem w naszych
                                                    wspomnieniach i rzeczywistosci ktora opisujemy.Pamietajcie ze ja mieszkam od
                                                    cwierc wieku w Australii wiec czasami moge zadawac dla was dziwne pytania,bo
                                                    czsami czegosc nierozumie.Prosze wiec o cieroliwosc i wyjasnienie.Bledy
                                                    stylistyczno/ortograficzne tez robie wiec traktujcie to z przymrozeniem
                                                    oka.Pytanie pierwsze. Co to jest budzetowka?Czy ustalacie jakies budzety i dla
                                                    kogo?Widze i ciesze sie bardzo ze CZARNINA nas wszystkich ozywila nawet Magda
                                                    niewytrzymala i sie odezwala.Raz w zyciu na jakims wiejskim weselu jednego z
                                                    moich krewnych z poczatku lat 60tych mamusia wcisnela we mnie lyzke czarniny.
                                                    I to byl ten smak ktory opisujesz Ty Olu.Nie bylem pewien wiec sie
                                                    zapytalem.Smak jednak ze mna zostal do dzisiaj i to po jednej lyzce tej
                                                    zupy.Cos wiec musi w niej byc moze to ta krew.Kluski szagowki to chyba sa
                                                    leniwe.
                                                    W domu na Jarach tak je nazywano bo byly ciete z walka na ukos(na
                                                    szago).Przypomnialo mi sie nawet takie powiedzenie "gdzie idziesz?na szago
                                                    przez pole Moledy"Mirek a pamietasz "szmergiel lub szmyrgiel".Olu ladnie
                                                    opisujesz swoj Fordon, musi tam byc teraz naprawde ladnie.Blokowiska- czy to
                                                    sie tyczy wszystkich blokow czy tylko tych starszych z czasow dawnego
                                                    systemu?.Fajnie macie z tymi bezprocetowymi pozyczkami z zakladu pracy.Pamietam
                                                    ze i za moich czsow mozna bylo pozyczac do 10000tys zlotych na dziesiec rat z
                                                    Kasy Zapomogowo Porzyczkowej.Na te kase z kazdej pesji pracownik wplacal pewien
                                                    procent.Przy zmianie miejsca pracy uzbierany wklad byl zwracany.Teraz mi sie
                                                    przypomnialo ze wlasciwie mozna bylo pozyczyc tylko trzy krotnosc swego wkladu.
                                                    Czy ktos moze mi dokladnie wytlumaczyc skrot naszej zlotowki. Kiedys bylo to
                                                    poprostu "zl" a dzisiaj PLN.Jesli jestem juz przy pieniadzach to musze Wam
                                                    napisac ze tu w Australii bardzo on jest sznowany.Placac w sklepie gotowka
                                                    wrecza sie ja do reki kasjera, a kasjer wydajac reszte wyklada klijetowi na
                                                    jego wyciagnieta dlon.Pieniedzy na lade sie nie kladzie.Tylko w Kasynach gdy
                                                    rozmienia sie lub dostaje sie gotowke pieniadze musza lezec na
                                                    ladzie.Bezpieczenstwo tego wymaga i kamery musza wszystko widziec.Inna
                                                    ciekawostka Biblioteki publiczne.Calkowicie bezplatne dla wszystkich.To znaczy
                                                    czlonkowie blblioteki nie placa za nic oprocz robionych fotokopi.Kazda
                                                    biblioteka ma 10/15 komputerow wloczonych do szybkiego internetu
                                                    (bezplatny).Kursy podstawowe obslugi komputerow programow sa bezplatne.Do
                                                    czytania i ogladani, dvd,vhs jest sporo.Najprzyjemniejsza dla nas jest sekcja
                                                    ksiazek w jezykach obcych.Ksiazki w jezyku Polskim stoja na dwuch polkach i od
                                                    czasu do czasu sa wymieniane na jeszcze nieczytane.Kochamy te sekcje najmocniej.
                                                    Sa nawet gazety po Polsku wydawane w Australii.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                                                    ZENEK
                                                    Dzis bylo 12/26 stopni celsjusza/slonecznie.
                                                  • Gość: ZENEK IP: 144.138.215.* 06.05.06, 14:38
                                                    Witajcie ponownie.
                                                    Siedze tu jeszcze mimo poznej godziny.Jesli chcecie dowiedziec sie duzo o
                                                    Australii kliknijcie na ten adres a w wyszukiwarce wpiszcie slowo
                                                    Australia.Mozna tam wiele sie dowiedziec nawet jak wyglonda panorama Brisbane i
                                                    nie tylko pl.wikipedia.org/wiki/strona_g%C5%82%C3%B3wna
                                                    Przyjemnego czytania.Dobranoc.ZENEK
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.05.06, 20:11
                                                    Magda, Zenku, Mirku
                                                    To znowu ja:). Widać, że mam dzisiaj dużo wolnego czasu:).
                                                    Zenku, weszłam na tę stronkę, którą podałeś. Poczytałam, poogladałam. Widziałam
                                                    panoramę Brisbane, robi wrażenie. Powiedz, co to za kompleks wysokich budynków
                                                    stojacych pośrodku fotki (takie bardziej zaokraglone)? Brisbane nocą - bajka,
                                                    pięknie wygladają oświetlone budowle i odbicie w wodzie.
                                                    Ciekawe jak w naszym kraju wyglądałyby wybory gdyby, tak jak w Australii, były
                                                    obowiązkowe. Nie wiem jak wyglądają u Was zarobki, czy kara 50 dolarów za
                                                    nieobecność na wyborach jest wysoka? A co z osobami chorymi? czy muszą
                                                    przdstawić zwolnienie lekarskie?
                                                    Wiedziałam, że w Australii są duże odległości między miastami i nie tylko, ale
                                                    nie myślałam, że dotyczy to też odległości w samym mieście. Zaskoczyło mnie, że
                                                    poruszając się po mieście korzystacie z autostrad. Ciekawe jest również to, że
                                                    niektóre pasy zmieniają kierunek ruchu w zależności od pory dnia, ale jest to
                                                    rozsądne rozwiązanie. Można szybciej przemieścić się do pracy i spowrotem do
                                                    domu. Zenku, jaka odległość dzieli Cię z domu do pracy. A jak daleko jest z
                                                    Twojego miejsca zamieszkania do tych budynków, o których wspomniałam,
                                                    umieszczonych na środku panoramy Brisbane? Będę miała jakieś pojęcie jak daleko
                                                    mieszkasz od tego miejsca:).
                                                    Nie wątpię, że zaglądacie, Wy Polacy, do biblioteki która ma również książki i
                                                    czasopisma wydane w języku polskim. Dobrze, że macie takie miejsce. Sama wiem
                                                    po sobie, jak byłam u rodzinki w Niemczech przeszło miesiąc to później też
                                                    często zaglądałam do księgarni, w której można było kupić polskie gazety.
                                                    Jeśli jestem już przy gazetach. Od wielu już lat kupuję codziennie "Gazetę
                                                    Pomorską", uważam, że jest najlepszą prasą codzienną (to jest moje zdanie). Moi
                                                    rodzice przez wiele lat kupowali "Ilustrowany Kurier Polski" - myślę, że
                                                    pamiętacie tę gazetę, był jeszcze "Dziennik Wieczorny" wydawany popołudniu.
                                                    Tych gazet nie ma już od dawna.
                                                    Teraz już wiem, dlaczego na te pierogi mówiliście "szagówki", rzeczywiście były
                                                    krojone na "szagę" (ukośnie). Ten wyraz "na szagę" też czasami jest używany.
                                                    Błędami nie przejmuj się, ważne żebyś pisał, dużo pisał. A i nam, jeśli zrobimy
                                                    błąd (każdemu może się to zdarzyć) też to ujdzie, prawda?:).
                                                    PLN - to Polski Złoty, po denominacji złotego tak jest obecnie oznaczany.
                                                    BUDŻETÓWKA - to cała sfera publiczna opłacana przez Państwo (nauczyciele,
                                                    służby mundurowe, pracownicy urzędów, samorządowcy, sędziowie i prokuratorzy,
                                                    kiedyś służba zdrowia).
                                                    Zenku, kasy zapomogowo-pracownicze nadal działają na podobnych zasadach co
                                                    kiedyś. U nas np.co miesiąc osobom, które należą do Kasy, potrącają 40 zł na
                                                    składkę. Obecnie można wziąć pożyczkę do kwoty 5.000 zł i rozłożona może być ta
                                                    kwota do 18 rat (1,5 roku). Jeśli odchodzisz z pracy, wkład który miało się
                                                    zgromadzony na koncie jest wypłacany. Co dwa lata, jeśli wyjeżdżasz na wczasy,
                                                    zakład zwraca Ci pewien % kwoty (w zależności od poborów) zapłaconej za wczasy.
                                                    Dzieci i młodzież mają zrefundowane kolonie i obozy co rok. Myślę, że nie jest
                                                    źle.
                                                    W naszym mieście (pewnie podobnie jest w całym kraju) zaczęto na osiedlach
                                                    ocieplać bloki. Przy okazji są one malowane. Kolory pastelowe sprawiają, że
                                                    robi się coraz ładniej. Tylko, że jak to u nas. Ociepla się i maluje tylko
                                                    szczyty bloku a środeczek zostaje SZARY. Prawdopodobnie, jak będzie więcej
                                                    pieniędzy, bloki bedą malowane całe. Miejmy nadzieję, ze tak będzie:).
                                                    No dobrze, dosyć już tej mojej pisaniny na dzisiaj. Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 07.05.06, 07:45
                                                    Witajcie,
                                                    Hah, ... ale tu gwarno ...:)
                                                    Śliczna pogoda, śliczna ... wyjechaliśmy w dzicz ... na Polesie. W przedwojennym
                                                    filmie spotkać było można Polesia czar... jeziora,bagna , lasy liściaste ... i
                                                    komary /wielkości wróbli, a przynajmniej robią tyle hałasu/. Prawdziwe Polesie
                                                    zostało na Białorusi i Ukrainie ... u nas jest trochę naciągane, ale komary
                                                    mutanty przyleciały do nas / chyba wszystkie /. Dodam , że tankowałem za 4,27
                                                    zł/l (sic ! ) - ale słyszałem ile kosztuje litr benzyny w Egipcie – 0,40 zł/l.
                                                    Nie można czytać spokojnie waszych opisów potraw ... . Dodam tylko / w ramach
                                                    różnic programowych/ , że tu na lubeszczyźnie z ziemniakami / podpiekanymi ze
                                                    smażonym boczkiem i cebulką / jada się botwinkę /taki prawie barszcz - zupę z
                                                    liści młodych buraczków / i chłodnik / zimna zupa z sałaty ze śmietaną i cebulką
                                                    – nie lubię /. Tutaj - „kluski” mówi się na makaron , a na szagówki mówi się
                                                    pierogi leniwe / kultura różnego typu pierogów, zwłaszcza nadziewanych ,placków
                                                    itp. jest znacznie wyżej rozwinieta niż u nas , ale na wschodzie to tradycja
                                                    / poza tym szagówki wcina sie z tłuszczem i tartą bułką „na słono” / tfu!!!/.
                                                    Kiedy ja robię „po bydgosku” wszyscy się dziwią, nawet moje dzieci. Nie wiem czy
                                                    pisaliście o kaszce mannej z cynamonem polanej tłuszczem ? Jadało się to głównie
                                                    w piątki, oprócz tzw. Gziki czyli ziemniaków + twaróg, śmietana i cebula.
                                                    Słyszałem tez o tzw. „ślepym śledziu” czyli ziemniaki + śledź w śmietanie z
                                                    cebulą. Jeśli chodzi o „słówka”to pamiętam, że babcia mówiła na placki
                                                    ziemniaczane - „baki”, a na bułki - „zymły” - to szkopizmy oczywiscie, ale jakie
                                                    dzisiaj swojskie. Bardzo lubię przypominać sobie stare słowa, których być może
                                                    już dziś nikt nie używa. Przypomniala mi sie zagadka, którą jako „staroświecką”
                                                    zadał mi kiedyś mój dziadek. „ Mo ślypty, typty, a niy mo futunta. Jest zielóne
                                                    i skoko” - jak się domysli o co chodzi to zagadka jest łatwa ... .
                                                    Zenku twoje sympatyczne pytania są bardzo fajne ... „blokowiska” lub
                                                    „budżetówka” - dobrze , że Panie Ci to już wyjaśniły ... . Pytasz czy pamiętam
                                                    słowo - „szmyrgiel” to coś do ścierania – albo kamień , albo papier ścierny –
                                                    może się mylę. Przy okazji szmyrgla przypomniał mi się „szrober” ... pękamy ze
                                                    śmiechu, co? . Szrober to szczotka ryżowa. No dobrze jeszcze o „słówkach”... w
                                                    końcu to ginąca kultura ...:).
                                                    Kiedyś, w szkole, w czasie lekcji kiedy panowała grobowa cisza , chyba nawet
                                                    była klasówka /brr/, ktoś chciał od zewnątrz wejść do klasy . Drzwi jakoś się
                                                    zacięły, „gość” zaczął szarpać klamką dość
                                                    nerwowo. Nauczyciel nie reagował ... wtedy któryś z kolegów nie wytrzymał i
                                                    wrzasnał : - feste!!! . W klasie wszyscy zaczęli się głośno śmiać. Wtedy chyba
                                                    chodziło o to, że „ złamał” napięcie. Mnie dziś śmieszy to „słówko”... .
                                                    Miałem napisać o języku młodzieży , napiszę później. Trochę się z Wami nie
                                                    zgadzam ... . Nie każda „nowo-mowa” jest zła, zwłaszcza taka , która wzbogaca
                                                    język. Mnie najbardziej odrzuca wulgarność, „handel mięsem” ... . Niestety
                                                    pamiętam dobrze wulgaryzmy , nawet z dzieciństwa, oczywiście nie z domu ... ale
                                                    w szkole – na przerwie i gdzie indziej często słyszało się słowa od których
                                                    „więdły uszy”. Prawdą jest , że dziś wulgarność „wypełzła” jeszcze bardziej.
                                                    Podam przykłady – jeden dotyczy kultury mówienia , a drugi kultury zachowania
                                                    osób dorosłych . Mam nadzieję , że linki „wskoczą” , a Was nie obrażą.....
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                    niestety linki chyba "nie wchodzą" trzeba przenieść "ręcznie"
                                                    video.google.com/videoplay?docid=3589797115839550879&pl=true

                                                    video.google.com/videoplay?docid=-5621278001160090664&q=mietek&pl=true
                                                  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 07.05.06, 14:57
                                                    Witajcie moi drodzy.
                                                    Mirku niewiedzialem czy sie smiac czy plakac.Usmielismy sie wiec szczeze z tych
                                                    akcji na filmach.Dziekujemy .Stwaza to nam swojski obraz i przypomina scenki z
                                                    zycia.Jesli wylapiesz cos nowego podziel sie z nami.To naprawde wzbogaca obraz
                                                    zycia i rozszeza horyzonty myslowe zatarte przez lata spedzone w innej
                                                    zeczywistosci.Szmyrgiel tak jak zgadles to papier scierny.Mozna bylo tez miec
                                                    szmyrgla na jakims punkcie haha.FESTE -to okreslenie zacheta do wiekrzego
                                                    wysilku przy udezaniu,biciu,ciagnieniu itd.Przy tych opisach jedzonka mozna
                                                    naprawde zglodniec.
                                                    Olu ciesze sie ze zainteresowala Cie Australia/Brisbane.Wiem ze mamy
                                                    ograniczony czas na buszowanie w internecie wiec to dodatkowe uznanie dla
                                                    Ciebie.
                                                    Ta masa wiezowcow to sa biurowce roznych wielkich kampani oraz Wiezowce z
                                                    apartamentami mieszkalnymi w cenach od $500tysiec do kilku milionow w
                                                    zaleznosci od metrazu.Przez Brisbane przeblywa rzeka o tej samej nazwie i to
                                                    wlasnie nad nia stoja te wiezowce i apartamety.Kilka kilometrow kwadratowych
                                                    poprostu zarosniete jest tymi wiezowcami.Reszta, ogromna czesc Brisbane to
                                                    domki jednorodzinne lub segmenty jedno pietrowe.Mimo ze Australia to kraj
                                                    demokratyczny obowiazek glosowania istnieje.$50 to srednio 2/3godziny Brutto
                                                    pracy.Nauczycielowie dla przykladu ze stazem pracy kilka lat zarabiaja to w
                                                    godzinie.Do chorych przyjezdrza komisja wyborcza do domu by mogl glosowac lub
                                                    robi to wczesniej pocztowo.Ludzie chetnie ida do wyborow stojac szczegolnie
                                                    rano w kolejkach.Decydujemy przeciesz o wlasnym losie a tego kazdy
                                                    Australijczyk nielekcewazy.Dzien niestety mi sie konczy jutro napisze
                                                    wiecej.Dziekuje Olu za pytania i Twoje zainteresowanie odpowiem Ci na wszystko.
                                                    Dobranoc pozdrawiam.ZENEK
                                                    Magda myslimy o Tobie caly czas i czekamy na Twoje posty.
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 09.05.06, 00:01
                                                    Witam Was wszystkich troje:)
                                                    Wpadłam tu tylko na chwilkę, żeby "podciągnąć" nas w górę, niedługo
                                                    znaleźlibyśmy się u samego dołu a to jest niedopuszczalne:). Idę zaraz spać.
                                                    Mirku, zazdroszczę Ci pobytu na Polesiu, są tam napewno urokliwe miejsca ...
                                                    nawet te ogromniaste komary by mi nie przeszkadzały:).
                                                    Jutro coś napiszę, Wy chyba zresztą też, prawda Magda?
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie - Ola
                                                  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 09.05.06, 13:23
                                                    Witam Wszystkich.
                                                    Widac ze wpadlismy w kierat pracy a na dodatek ten tydzien to az 5 dni pracy.
                                                    Ucichlo troche u nas ale to sie zmieni jak tylko bedzie troche wiecej czasu i
                                                    pomyslow.Olu mam to szczescie ze do pracy nie uzywam samochodu wystarczaja mi
                                                    nogi bo blisko.Mam wiec duze oszczednosci na paliwie.Posiadanie samochodu jest
                                                    wrecz konieczne jest on potrzebny nam jak przyslowiowe buty.Moj stojac w garazu
                                                    bez ruszania kosztuje mnie $5=12zl dziennie liczac tylko oplaty i serwis z nim
                                                    zwiazany.Olu do tych wiezowcow w centrum Brisbane mam 25km.Prowadzi tam
                                                    autostrada wiec po 15 minutach gdy niema szczytu moge tam byc jesli by zaszla
                                                    taka potrzeba.Ostatnio bylem jednak tam chyba ze 2 lata temu.Poprostu tam sie
                                                    nie jezdzi.Cale zycie toczy sie w dzielnicach.Kazda dzielnica jest prawie
                                                    samowystarczalna.Posiada sklepy,szkoly,kina,osrodki lekarskie i wszystko co do
                                                    zycia potrzebne.Jesli niema czegos w jednej dzielnicy no to jest w drugiej.
                                                    Czesto jezdzimy raczej na Gold Coast nad Ocean po wypoczynek i dlugie spacery
                                                    na plazach.Wasze wiosenne temperatury jeszcze nie pobily moich jesiennych a
                                                    zime mam juz blisko.Bezynka u mnie kosztuje dzisiaj $1,21=2.81zl a ropa do
                                                    silnikow dizlowskich $1.41=3,27zl.Pozdrawiam Was cieplo. ZENEK
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 14:08
                                                    Witajcie
                                                    ... ja tylko na chwilę - w biegu :
                                                    „ Mo ślypty, typty, a niy mo futunta. Jest zielóne
                                                    i skoko” - jak się domysli o co chodzi to zagadka jest łatwa ... .
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 14:10
                                                    Aha !
                                                    ślypty - łoczy
                                                    typty - giry
                                                    futunt - łogón
                                                    Pozdrawiam
                                                    :o ; ;)
                                                    Mirek
                                                  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 09.05.06, 15:12
                                                    U mnie bylaby to zielona zaba.Sa one bardzo piekne i pod ochrona.Ciekawe kto
                                                    zgadnie.Moze jeszcze cos podpowiesz?Dobranoc.ZENEK
                                                    Gdzie podziewaja sie nasze panie Ola i Magda!
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.05.06, 15:16
                                                    Bingo!!!
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 09.05.06, 20:24
                                                    Witam Was serdecznie!
                                                    Rozumiem, że wszyscy są wypoczęci, zrelaksowani po dniach wolnych. No i
                                                    zaczęliśmy nowy tydzień, niestety długi, ale pozostało do weekendu już tylko 3
                                                    dni:)))).
                                                    Mirku, uśmiałam się, bo tak bardzo obrazowo przedstawiłeś, że czegoś nie
                                                    lubisz, to "tfuu" było świetne. Przypomniałeś o botwince. Już niedługo będzie
                                                    można robić tą zupę na obiad. U nas podaje się to z ziemniakami pure, do
                                                    których dodaje się słoninkę z cebulką. Kaszkę manną ugotowana na gęsto i polaną
                                                    sokiem jedliśmy na podwieczorek. U mojej koleżanki na placki ziemniaczane
                                                    mówili "flyndze", nie mam pojęcia dlaczego:).
                                                    Dziękuję Zenku za odpowiedzi na moje pytania odnośnie Twojego miasta. Masz
                                                    dobrze, tak blisko do pracy, i od razu poranny spacerek.
                                                    Jak to się pięknie czyta - "jedziemy na wypoczynek nad Ocean":), ale pewnie
                                                    jest i tak, że chętnie przyjechalibyście do Polski (gdyby to było bliżej) by
                                                    zobaczyć "stare kąty" i powspominać dawne czasy, prawda? Nasz kraj też jest
                                                    piękny i ma wiele urokliwych zakątków.
                                                    Wiecie, gdyby u nas głosowanie było obowiązkowe to może teraz "na górze"
                                                    wyglądałoby zupełnie inaczej, hihihi strach się bać co bedzie dalej...
                                                    Jeden z Polaków napisał wniosek do Prezydenta, że zrzeka się obywatelstwa
                                                    polskiego ... pozostawiam bez komentarza. Powiem tylko, że nie dziwię się, że
                                                    tak dużo młodych, wykształconych osób opuszcza nasz kraj nie widząc tutaj dla
                                                    siebie żadnych perspektyw.
                                                    Mirku, po wyjaśnieniu - po polsku:) rzeczywiście, to mogła być tylko żaba:).
                                                    Narazie wysyłam tyle. Muszę obejrzeć film.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                    Magda, napisz chociaż parę słów:)
                                                  • Gość: ZENEK IP: 144.138.100.* 10.05.06, 14:04
                                                    Czesc Olu,Magdo,Mirku
                                                    Chlodno cos w tej naszej Bydgoszczy tylko 9st w nocy ja mialem dzisiaj 12 a w
                                                    dzien 25.Mirek kliknij na nasza szkole sp13 jest tam wiecej na temat rocznicy
                                                    ale juz mniejszej bo tylko 50 lat.Nawet ja jestem juz starszy co mnie troche
                                                    przytlacza.Kilka dni temu pisano ze to 60lat sp13 ale cos musiano w ostatniej
                                                    chwili zmienic.Ciekawe co sie stalo z okresem przed i po wojennym sp13?Olu
                                                    wspomnialas o jedzeniu.my tutaj caly czas gotujemy po polsku.Wspaniale zupki
                                                    takie jak,pomidorowa,kapusniak,parzycha(parzbroda ze slotkiej
                                                    kapusty),szpinak,grochowka,ogorkowa z izraelskich czsami polskich ogorkow,rosol.
                                                    Robimy golabki,pierogi,zrazy wolowe(rolady).Robimy tez z mleka wlasny bialy
                                                    serek i wlasna maslanke ktora mocno schlodzona pijemy ze smakiem szczegolnie w
                                                    czasie goracego lata.Robieniem maslanki ktora jest wlasciwie dobrze
                                                    roztrzepanym zsiadlym mlekiem zajmuje sie osobiscie ja sam.Robota bardzo dobra
                                                    99% calej pracy robia za mnie te kochane niewidoczne bakterie ha ha.Co do
                                                    podrozy do kraju ojczystego to znowu pojawil sie STRACH.Kiedys bano sie
                                                    przedstawicieli poprzedniego systemu.Dzisiaj w rozmowach o podrozy turystycznej
                                                    do polski pojawia sie strach o samych siebie.Przewija sie poczucie braku
                                                    bezpieczenstwa osobistego,kradzieze,blokersi,karki,zapisane sciany
                                                    domow,kamienic,blokow wszystko to dziala jak turystyczna antykoncepcja.To co
                                                    sie widzi w telewizji lub czyta w internecie naprawde niezacheca do
                                                    turystyki.Wogole jest jakos dziwnie, dziesiatki tysiecy wyjezdrzajacych z
                                                    Polski tylko po to co ja tu mam na codzien i wcale nie jestem tym zachwycony a
                                                    moze sie juz do tego tak przyzwyczailem.Sam nie wiem co otym myslec.Czy tak juz
                                                    bedzie zawsze ze jestesmy tulaczami bo zawsze nam cos w ojczyznie niepasuje,a
                                                    moze komus bardzo zalezy na takim wlasnie modelu panstwa ktorego obywatele maja
                                                    wzbogacac inne nacje.Co wy o tym myslicie?Czy czujecie sie bezpiecznie
                                                    spacerujac po zmierzchu po ulicach wlasnych osiedli.Czy potecjalni turysci tak
                                                    zwani polonusi z ciezko zapracowanym groszem ktory chetnie wydali by we wlasnym
                                                    kraju powinni sie niczego nie bac i poprostu odwiedzac Polske.Pytan mozna by
                                                    mnozyc wiele, najgorsze jest jednak to ze do serc zakradla sie obawa przed
                                                    wlasnym bliznim.Bedac 16 lat temu w Polsce nawet na mysl mi nie przyszlo cos
                                                    takiego i czulem sie bardzo bezpiecznie.Moze wypowiecie sie na ten temat
                                                    troszke? Mirku nie zapomnij napisac o tej mlodziezy i zargonie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.ZENEK
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 10.05.06, 15:25
                                                    Witajcie
                                                    Tylko na chwilke.
                                                    OLu czytalem dzisiaj Gazete Pomorska.Tematy:
                                                    Mania komunijnego kupowania---tu raczej widac dobrobyt.
                                                    Dlaczego az tyle za metr.---rozjasnil mi w glowie te zawilosci.
                                                    A mlody lekarz klepie biede--- smutne ale prawdziwe.
                                                    Mlodzi nam uciekaja---Tragedia!Rozpacz!Smutek!Zlosc! dla wszystkich.W glowie
                                                    sie nie miesci ile sie wycierpia wyjezdrzajacy i pozostajacy na miejscu.Jeszcze
                                                    tego nie wiedza jeszcze tego nie zaznali.
                                                    ZENEK
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 11.05.06, 16:57
                                                    Zenku, Mirku witam serdecznie
                                                    Dzisiaj zadzwoniłam do Waszej Szkoły Podstawowej - do Trzynastki:).
                                                    Rozmawiałam z panią wicedyrektor odnośnie jubileuszu szkoły. Zapytałam przede
                                                    wszystkim, dlaczego jest to tylko 50-lecie a nie więcej. Powiedziałam, że są
                                                    osoby które pamiętają że szkoła ta mieściła się przy ul. Nakielskiej, że
                                                    istniała już przed II wojną. Pani dyrektor zgodziła się z tym ale wyjaśniła, że
                                                    oni "świętują" szkołę, która powstała przy Słonecznej 13. Poza tym dodała, że
                                                    byłoby im bardzo miło, gdybyście do nich coś napisali - również tę historię o
                                                    której pisałeś Mirku odnośnie szkoły przy Nakielskiej - (życzenia, wspomnienia
                                                    z pobytu w szkole, informację o sobie). Cieszyła się, że nawet z tak dalekiego
                                                    kraju jak Australia, jest ktoś, kto wspomina i śledzi wszystko, co dotyczy
                                                    miasta. Mirku, Zenku - mam nadzieję, że "skrobniecie" coś do swojej szkoły.
                                                    Pewnie mają tam księgę pamiątkową, znaleźlibyście się w niej napewno że swoimi
                                                    wspomnieniami.
                                                    Narazie tyle. Zaraz będę miała gości więc napiszę później - obiecuję.
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                    Magda?????? Ty nas nie czytaj tylko pisz:))))). Pa
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 11.05.06, 23:16
                                                    Witam ponownie
                                                    Obiecałam, że jeszcze tutaj "przyjdę":), słowa dotrzymałam. Nie ma nikogo,
                                                    cisza, rozumiem, że wszyscy ciężko pracują. Niedługo weekend, to pewnie i wpisy
                                                    się pokażą a Ty MAGDA masz "karniaka" - liczę że napiszesz długi list:))).
                                                    Zenku, też czytałam artykuły w Gazecie Pomorskiej o Komunii. Jest tak, jak
                                                    napisali. Co parę lat, prezenty "komunijne" stają się coraz droższe no i
                                                    zwiększa się kwota "w gotówce". Ja na komunię dostałam radziecki zegarek
                                                    Viesna, w tych czasach był to "obowiązkowy prezent":). Później, na
                                                    popołudniowej mszy w kościele, pokazywaliśmy sobie jaki kto zegarek dostał:).
                                                    Wiecie, że do dziś pamiętam prawie wszystkie prezenty, które wtedy otrzymałam
                                                    (komplet podręczników do IV kl., srebrne łyżeczki, parasolkę, książki i 600
                                                    zł:)).
                                                    Tak, nasze jedzonko jest chyba najsmaczniejsze i dlatego rozumiem Zenku że w
                                                    Twojej rodzinie przyrządzacie polskie potrawy. Byłam w Niemczech, we Włoszech
                                                    (tak jak Mirek mówi - tfuuu!!!), w Czechach, ostatnio na Litwie ale gdy
                                                    wracaliśmy do Polski to zawsze żądaliśmy schabowego z kapustą białą zsmażaną:).
                                                    W domach robimy również inne potrawy, staramy się urozmaicić, wnieść coś nowego
                                                    ale jak zauważyłam (również rodzina i koleżanki) dzieci, małe dzieci
                                                    najchętniej jednak jedzą nasze tradycyjne. Pamiętam, na komunii u córki (miałam
                                                    najróżniejsze, wymyślne potrawy) moja bratanica, będąca w wieku 8 lat, spytała
                                                    mnie: "Ciociu, czy jest coś normalnego do zjedzenia"? :)))).
                                                    Jak czytałeś Zenku w Gazecie Pomorskiej, dużo osób wyjeżdża za granicę w
                                                    poszukiwaniu pracy. Miałam dzisiaj właśnie gościa - męża kuzynki, który 9 m-cy
                                                    temu wyjechał do Anglii. Ma tam pracę (stałą) ale rodzina jest tutaj, tęskni za
                                                    krajem ale co z tego. Musi tam zostać, nie może wrócić, bo do czego? Gdzie
                                                    znajdzie pracę?, ma 45 lat. Opowiadał, że bardzo młodzi popracują 2 m-ce i
                                                    wracają, pobędą trochę w kraju, pieniądze się kończą i znowu szukają pracy za
                                                    granicą. W każdej prawie rodzinie jest ktoś, kto wyjechał z kraju w
                                                    poszukiwaniu pracy. Do czego to doprowadzi? Jakie będą nasze emerytury? A
                                                    emerytury obecnie tych młodych?
                                                    Wiecie, dosyć tego pesymizmu. Dzisiaj już nic nie napiszę o bezpieczeństwie -
                                                    bo to następny, "ciężki" temat.
                                                    Chciałam napisać coś weselszego na koniec, może jakiś kawał:)
                                                    - Jak było na urlopie w Australii?
                                                    - Wspaniale! Dla całej naszej rodziny było tam dosłownie wszystko. Puby dla
                                                    mnie, sklepy dla żony, plaże dla dzieci, rekiny dla teściowej ... :)))))
                                                    Paaaaa - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 12.05.06, 12:06
                                                    Witajcie
                                                    Miło Olu, że zadzwoniłaś do szkoły, szkoda tylko, że nie zaprosiłaś pani
                                                    Dyrektor na nasze forum. U mnie strona szkoły, którą znalazl Zenek "chodzi" źle
                                                    ponieważ nie używam oprogramowania Microsoft'u , a strona jest tylko w wersji
                                                    podstawowej. Zresztą wszystko tu napisałem ... . Wracając do rocznicy , uważam
                                                    za błąd świętowanie "budynku" , nikt tak nie robi ..., a poza tym utwierdza sie
                                                    nieprawdziwy obraz szkoły. Szkoda ... choć może są inne przyczyny takiej
                                                    interpretacji historii, a my ich nie znamy.
                                                    O jedzonku nie piszę z premedytacją ponieważ jest za wcześnie ...
                                                    Emigracja ... żadna nowość... Polacy wyjeżdżali stąd conajmnej od połowy XIX
                                                    wieku, głównie z biedy, ale także z powodu prześladowań różnego typu.
                                                    Ważną rzeczą jest pamięć przeszłości ... . Obecnie, po zmarnowanych 17 latach
                                                    III RP i w związku z otwarciem rynków pracy na zachodzie, ludzie masowo
                                                    wyjeżdżają. Tu wracam pamięcią do referendum unijnego , dobrze jest przypomnieć
                                                    sobie argumentację euroentuzjastyczną, przecież mówiło się o tym , że Polacy
                                                    będą mogli bez przeszkód pracować w Europie ... to była zachęta.Teraz się mówi ,
                                                    że to zminiejsza bezrobocie ... a co z demografią?. Wszystko to jest odsuwaniem
                                                    problemów ... ciekawe z czego ZUS będzie płacił emerytury ... i tak śmiesznej
                                                    wysokości?. Ze statystyk wynika, że wyjedzie ok 1 miliona Polaków ... ciekawe
                                                    jak w statystykach ujmie to GUS? Nie widzę tu wpływu nowych rządów.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 12.05.06, 15:01
                                                    Czesc Olu i Mirku.
                                                    Jesli czyta nas Magda to Dzien Dobry Pani nie ladnie tylko tak czytac.Trzeba
                                                    jeszcze sie udzielac. Zapraszam!!!!SMIALO!!!
                                                    Olu jestem pelen podziwu dla Ciebie.Dziekuje za to ze zadzwonilas.Nieomieszkam
                                                    napisac do szkoly.Moze to zaowocuje odnalezieniem kogos z mojej klasy.Fajne
                                                    prezety dostalas na swoja komunie.Zegarek tez byl moim mazeniem.Niestety wtedy
                                                    nikt na to niemogl sobie pozwolic.Pamietam ze mamusia z kolezankami z jej
                                                    zakladu pracy kupily sobie na raty zegarki(rosyjskie) dla siebie.Musial to byc
                                                    wtedy luksus i drogi zakup.Z moich prezetow zapamietalem najbardziej ustna
                                                    harmonike.Bylem troche muzykalny wiec ktos mi ja podarowal.Dzieki temu
                                                    nauczylem sie grac i gram czasami dla siebie do dzisiaj.Fajny napisalas
                                                    kawal.Tesciowe zawsze musza oberwac ha ha.O emigracji juz nie bede sie
                                                    rozpisywal bo cos niecos na ten temat wiem i doswiadczylem i nadal
                                                    doswiadczam.Napisze tylko ze najszczesliwsi sa Ci ktozy mieszkaja we wlasnych
                                                    krajach,choc moze o tym nie wiedza.Na koniec i ja napisze zarcik ktory moze i
                                                    tak juz znacie?
                                                    Trzech rozbitkow 20 letni 40 letni 60 letni budza sie na bezludnej
                                                    wyspie.Przecieraja oczy i widza obok swojej wysepki druga po ktorej brzegu
                                                    przechadzaja sie piekne,atrakcyjne, wysokie o pelnych krztaltach blondynki.
                                                    20 letni krzyczy chlopy jazda plyniemy do nich, a nato 40 letni odpowiada
                                                    chwileczke,chwileczke moze pokiwamy do nich i one do nas przyplyna.Na to odzywa
                                                    sie 60 letni, panowie a nie lepiej sobie tak popatrzec to przeciesz taki piekny
                                                    widok hahaha
                                                    Ja osobiscie zaraz bym poplyna a Ty MIREK ?hahaha
                                                    Pozdrawiam jaknajserdeczniej wszystkich.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 14.05.06, 12:54
                                                    Czesc Wszystkim.
                                                    Ojej ale tu pustynia.Co sie z wami kochaniency dzieje.
                                                    Pogoda u was kiepska, popaduje i raczej chlodno.
                                                    Okazja na pisanie postow do kolegi za gorami i oceanami.
                                                    Mobilizacji jakiejs potrzeba lub nowych pomyslow?
                                                    Piszcie co wam slina na jezyk przyniesie.
                                                    U mnie juz za oknem ciemno.Dzis bylo jak zwykle slonecznie i 26stopni.
                                                    Przypomnialo mi sie jak chodzilem do Wesolego Miasteczka ze przy jednej ze
                                                    strzelnic byla taka gra na monety 50gr i 1zl.Byla to skrzynka z gwozdziowym
                                                    torem przeszkod wszystko bylo za szklem.Monete wzocalo sie z gory wypadala
                                                    kulka ktora z gory spadala miedzy tymi gwozdziami.Grajacy pokrecal pokretlem u
                                                    dolu przesowajac w poprzek dolaczony do pokretla koszyczek.Jesli kulke zdolal
                                                    zlapac do koszyka maszynka placila wielokrotnosc wzoconej monety.Takich
                                                    maszynek juz niema.Pozdrawiam.Zenek
                                                    koszyczek w ktory trzeba bylo zlapac spadajaca metalowa kolke.

                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 15.05.06, 14:36
                                                    Czesc,witam,Dzien Dobry
                                                    Dzis pogoda byla caly dzien bardzo piekna i sloneczna 11-24stopnie.Wieczorem
                                                    sie zachmuzylo i popaduje niesmialo jakis kapusniaczek.Jest taka susza ze
                                                    powinno lac dzien i noc przez miesiac a nie tylko siapic przez chwileczke.Jesli
                                                    tak dalej pojdzie groza nam duze ograniczenia w uzywaniu wody.Myslalem ze
                                                    wieczorem poczytam sobie cos milego i interesujacego od Was.Niestety mylilem
                                                    sie.Moze jutro bede mial wiecej szczescia.Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.05.06, 14:59
                                                    Witajcie,
                                                    przepraszam , że się nie odzywałem ...w sobote i niedzielę wyjechaliśmy,była
                                                    śliczna pogoda,znów na Polesie. To co pisałem o komarach jest juz nieaktualne -
                                                    w tej chwili sa ich tam roje, coś okropnego ... i głodnego - po długiej zimie.
                                                    Jak będa pisali o ofiarach komarów - krwiopijców ... to na pewno z Polesia.
                                                    Teraz można zmienic tekst piosenki na "Koszmar Polesia ...". Może to opóźniony
                                                    efekt Czernobyla ?. Poza tym z rzeczy ciekawych widziałem kąpiących i
                                                    opalających się na plażach. O tej porze roku jest tam mało turystów - słowem
                                                    "dzicz" ... moze nie taka jak w Australii , ale nie pamietam takich pustkowi w
                                                    okolicy Bydgoszczy. U nas także zapowiadają gorące i suche lato ale niestety -
                                                    krótkie. Myslę, że należy korzystac z kazdej chwili i chłonąc słońce ... .
                                                    Teraz po odpoczynku zaczął się gorący tydzien. Na razie nie czuję zmęczenia ,
                                                    wciąż ucieszony wiosną. Mój synek szuka w ogrodzie dżdżownic i innego paskudztwa
                                                    ma z tym wiele radości. Złapał trzy ogromne żuki, które uwielbiaja liście
                                                    dębowe... teraz je karmii. Serdecznie Was pozdrawiam ...
                                                    Mirek Wiosna !!!!
                                                    ps
                                                    W ubiegłym tygodniu byłem w Białymstoku, tam też mają "pyszności" - kiszkę i
                                                    babkę ziemniaczaną ... smacznościowe sprawy ... mówię Wam. Kiedy wracałem
                                                    wycieraczki nie nadążały zmywac robactwa - to jakiś dziki wysyp...
                                                    piszcie , piszcie !!!
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.05.06, 18:06
                                                    Witajcie
                                                    Dodano mapę do fotografii satelitarnej Bydgoszczy, teraz można odczytac
                                                    nazwę ulicy
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek

                                                    www.maps.google.com/maps?q=bydgoszcz.poland&spn=0.092512,0.081711&hl=en
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 15.05.06, 19:39
                                                    Dzień dobry Wszystkim!
                                                    I już po weekendzie. Pogoda w Bydgoszczy też dopisała, więc nie było siedzenia
                                                    przed komputerem. Wieczorem natomiast "odrabiałam zaległości" telefoniczne. Mam
                                                    opcję w "tp" darmowe wieczory i weekendy (Zenku, to znaczy, że w dni powszednie
                                                    od godz. 20.00 do 8.00, weekendy i święta - cały dzień - rozmawiam za darmo ze
                                                    wszystkimi abonentami sieci telekomunikacji polskiej) więc rozmawiam godzinami
                                                    w rodzinką i przyjaciółmi:), coś wspaniałego!!!!:).
                                                    Nasza Bydgoszcz jest ostatnio "rozgrzebana". Remontuje się nawierzchnie ulic a
                                                    co za tym idzie są zmiany tras autobusów, objazdy no i korki ... coś okropnego.
                                                    Nie wiem, czy pamiętacie ulicę (kiedyś nazywała się Szeroka), obecnie kard.
                                                    Wyszyńskiego. Jednym pasem jadą pojazdy, a obok remontowany jest drugi pas
                                                    ruchu. Wracając dzisiaj z pracy, jadący przed nami autobus "złapał panę" a po
                                                    chwili i w naszym strzeliła opona. Okazało się, że drogowcy pozostawili tak
                                                    wąski pas pojazdom do ruchu, że autobusy zahaczały o świeżo położony
                                                    krawężnik, no i tak, z kursu wypadły, jeden po drugim, 2 autobusy. Ludzie
                                                    pytają, dlaczego takie prace nie są wykonywane nocą, kiedy jest znikomy ruch na
                                                    drodze, tak jak np. robią to w Niemczech? Zarząd Dróg odpowiedział, że jest to
                                                    zbyt wielki koszt, m. in. robocizna, oświetlenie i to co najlepsze - napisano,
                                                    że drogi budowane tym sposobem wykonywane są niezbyt dokładnie. Komentarz
                                                    redaktora był najlepszy - powiedział, że wolałby jednak jeździć drogami, które
                                                    są budowane nocą w Niemczech:).
                                                    Piszę to i chrupię kalarepkę. Pamiętam, jak jadłam i kalarepkę i marchewkę
                                                    zerwaną prosto z działeczki. A truskawki, porzeczki czy agrest zerwane z
                                                    krzaczka, nagrzane słońcem - jaki miały zapach i smak. Dzisiejsze pomidory już
                                                    nie są takie same jak te, które rosły na działce u babci, są jakieś takie bez
                                                    smaku.
                                                    Kurcze, a może by tak cofnąć czas o jakieś 40 lat? Chociaż na miesiąc:):):).
                                                    Chcielibyście?:). Hi hi hi, ale mnie naszło, no co, pomarzyć nie można?:):):).
                                                    Zenku, napisałeś w swoim liście, żeby "pisać co nam ślina na język przyniesie",
                                                    no to masz :). To sprawka wiosny i nadzieja że jeszcze trochę i wakacje, jakiś
                                                    urlopik, wyjazdy, spotkania z przyjaciółmi.
                                                    I to narazie tyle. Może później coś jeszcze dopiszę. Narazie uciekam.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 16.05.06, 00:07
                                                    Witam ponownie!
                                                    Miałam coś jeszcze dopisać, ale zrobiło się już bardzo późno. Więc na koniec
                                                    jakiś humorek:
                                                    - Pan za późno kładzie się spać, Panie Kowalski. Jeśli mogę panu coś poradzić,
                                                    to niech pan chodzi spać razem z kurami.
                                                    - Ja już to próbowałem, panie doktorze, ale jakoś nie mogłem utrzymać równowagi
                                                    na tym cholernym drążku :))))))).
                                                    Ok, już po północy, to i ja pójdę spać.
                                                    Dobranoc i miłego dnia Wam życzę - pa - Ola
                                                  • Gość: Witajcie, IP: 62.233.189.* 16.05.06, 06:05
                                                    Witam,
                                                    ...w biegu , przy porannej kawie ...
                                                    Ola napisała o Szerokiej / Wyszyńskiego/ - nie wiem dlaczego / może z powodu A
                                                    64/ - przypomniał mi sie Park im. Kochanowskiego. Jesli cos wspominam poza
                                                    Jarami to właśnie to miejsce szczególnie ciepło... . Oprócz teatru, filharmonii
                                                    i ogrodu botanicznego stoi tam sobie "Pani Tere-fere-kuku" ... i strzela z łuku
                                                    :), niedaleko przekwitły juz magnolie... eh Bydgoszcz, Bydgoszcz ... po co ja
                                                    się tam urodziłem, teraz muszę tęsknic ... juz nie pojadę 64.
                                                    Miłego dnia
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 16.05.06, 13:37
                                                    Witam wszystkich
                                                    Mam dzisiaj dom pelen gosci.Dzieci zjechaly sie odwiedzic mame i tate.
                                                    Wczoraj zona zrobila smaczny bigos z polskiej kapusty firmy Krakus to tez
                                                    pewnie oprucz nas i bigosik ich przyciagol.Dzis wiec biore sobie wolne ale sie
                                                    ciesze ze napisaliscie.Mirek u nas komary latem tez potrafia cnac.Jestem z
                                                    grupy krwi "B"
                                                    i mnie jakos omijaja ale reszta rodziny z grupa "A" obrywa na calego.Lubie byc
                                                    w pleneze z rodzina bo to oni inkasuja ukaszenia haha.Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 16.05.06, 13:51
                                                    witam
                                                    ... a co z grupą "0" ?
                                                    pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 16.05.06, 14:47
                                                    Czesc
                                                    Mirku pomylilem sie to miala byc grupa "O".Przepraszam.Dobranoc.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 17.05.06, 00:17
                                                    Witam Was!
                                                    Widzę, że i Mirka "złapała" nostalgia. Juz parę razy "wzdychałeś" :) do
                                                    autobusu linii 64, jakieś miłe skojarzenia, wspomnienia?:). Przeciż nic nie
                                                    stoi na przeszkodzie, byś jeszcze kiedyś (będąc w Bydgoszczy) wsiadł w autobus
                                                    64 i przejechał się tą trasą.
                                                    Parę dni temu szłam Al. Ossolińskich i przez plac Weyssenhoffa - przy
                                                    Instytucie nadal rosną piękne magnolie. To była kiedyś moja droga którą szłam
                                                    do kościoła, do Bazyliki(od roku 1971 mieszkaliśmy przy ul. Chodkiewicza). Do
                                                    Ogrodu Botanicznego zaglądałam często, wystarczyło tylko przejść przez jezdnię.
                                                    Miałam tam nawet swoja ulubioną ławkę na której siadałam, czytałam książkę i
                                                    przy okazji korzystałam z promieni słonecznych:).
                                                    Koło mojego bloku było FATO - czyli Fabryka Automatów Tokarskich. Niestety, już
                                                    nie ma tego zakładu. Teraz w tym miejscu są Markety: As i NOMI.
                                                    Park Kochanowskiego z naszą "Łuczniczką" jest nadal. Pamiętacie, czasami zimą
                                                    ktoś ją ubierał, żeby nie zmarzła:):):).
                                                    Czy chodziliście do Parku Ludowego by oglądać odbywające się w muszli
                                                    koncertowej występy? To wszystko jeszcze jest, i muszla, i amfiteatr. Od czasu
                                                    do czasu latem odbywają się koncerty.
                                                    I znowu nocka mnie zastała przy pisaniu a rano problemy ze wstaniem:).
                                                    Zasyłam pozdrowienia z chłodnej i deszczowej Bydgoszczy - Ola
                                                    P.s. MAGDA????? :)
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 17.05.06, 04:31
                                                    Witam Serdecznie.
                                                    Olu no to fajna opcje telefoniczna posiadasz.Tak naprawde za darmo? Chyba musi
                                                    byc w tym jakis haczyk.Co to jest ta opcja T.P.?Czy na zagranice tez mozna?
                                                    Wiesz kiedys w latach 70 pracowalem na prawie samym koncu ul Chodkiewicza w
                                                    zakladach narzedziowych. Przechodzilem lub przejezdrzalem wiec kolo Twego bloku
                                                    codziennie.Zawsze mi sie te bloki podobaly.Gdyby jakas cyganka haha wywrozyla
                                                    mi w tamtych latach ze bede mieszkal cwierc wieku w Australii i po uplywie tego
                                                    czasu bede korespondowal z osoba z tego wlasnie bloku to bym napewno nieuwiezyl.
                                                    Tak sie jednak stalo.Niesamowite.To tak jak z Mirkiem z tego samego fyrtla
                                                    tylko z roznych lat ale przezycia bardzo podobne.Mam nadzieje ze sie kiedys
                                                    osobiscie wszyscy spotkamy na jawie na kawie nie tylko w cyber-przestrzeni.Olu
                                                    do Parku Ludowego oczywiscie ze chodzilem.Najczesciej jak odbywaly sie festyny
                                                    rzucano wtedy kielbase ktora sprzedawano z samochodow.Moi rodzice i krewni
                                                    nazywali ten park Parkiem Sztywnych bo tam chyba musial byc kiedys cmentarz ale
                                                    niejestem pewien.Musze sie przy okazji zapytac mamusi.Rozmawialem z nia wczoraj
                                                    i tez psioczyla na deszcz i kiepska pogode w Bydgoszczy.U mnie nadal milo i
                                                    dosc cieplo a deszczy brak tem=13/23stopnie.Palac Mlodziezy w Parku Ludowym
                                                    tymi oto rekami co stukaja po tych klawiszach budowalem osobiscie razem z
                                                    innymi kolegami/kolezankami w roku70/71.Zganiano wtedy mlodzierz ponad
                                                    podstawowa z roznych szkol na czyn takzwany spoleczny.Pomagalismy przy roznych
                                                    pracach.W zeczywistosci staralismy sie podrywac nasze kolezanki.Fajne byly
                                                    czasy, kolezanki jeszcz fajniejsze.Jedna nawet zaakceptowala moje zaloty i do
                                                    dzisiejszego dnia dzieli ze mna zycie emigranta w Australii haha.Do milego
                                                    uslyszenia.Zenek
                                                    P.s.MAGDA??????:)
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 17.05.06, 07:02
                                                    Zenku
                                                    Tak, kiedyś Park Ludowy nazywali "parkiem sztywnych" - Tata mi mówił, że był
                                                    tam cmentarz. U starszych ludzi ta nazwa dalej funkcjonuje.
                                                    Narazie tyle, muszę uciekać już do pracy. Paaaaa
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 17.05.06, 17:23
                                                    Witajcie
                                                    Olu z całym szacunkiem, ale nostalgię trudno zrozumiec komuś , kto jest na miejscu.
                                                    To trochę tak jak facet dziwi się , że jego żona jest obiektem westchnień innego
                                                    mężczyzny ... . Co on takiego w niej widzi ? - zastanawia się. :).
                                                    Wpadłem na chwilę , ale w związku z Parkiem Kochanowskiego i M-me Tereferekuku
                                                    zobaczcie nieco niekonwencjonalne / wręcz perwersyjne.../ spojrzenie -
                                                    www.bydzia.pl/galeria/kategoria.php?idt=7&idk=20
                                                    Pamiętem, że widziałem jak ktoś "ubrał" ją w bieliznę :).
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 18.05.06, 00:37
                                                    Witam Was jak zwykle późnym wieczorkiem
                                                    Zenku, pytasz o tę opcję którą mam z Telekomunikacji Polskiej. Wygląda to tak,
                                                    że płacę wyższy abonament (85 zł)i jeśli rozmawiam w zwykły dzień przed godz.
                                                    20.00 płacę również więcej za impuls - nie powiem Ci teraz o ile więcej, nie
                                                    wiem. Niestety nie dotyczy to rozmów zagranicznych, chociaż mam jeszcze
                                                    dodatkową zniżkę na rozmowy zagraniczne :) - w miesiącu mogę rozmawiać za darmo
                                                    pół godziny z zagranicą - to też taka opcja.
                                                    Wyszliśmy z Waszego i mojego "fyrtla" a i tak są miejsca które pamiętacie.
                                                    Napisałeś Zenku, że chodziłeś ul. Chodkiewicza do pracy. Wydaje mi się, że
                                                    myślisz o tych 2 blokach wojskowych na początku Chodkiewicza(też mi się zawsze
                                                    podobały), ja mieszkałam pod 15. Jest to budynek w kształcie litery U. Od
                                                    strony ulicy mieściło się Bydgoskie Biuro Budownictwa Komunalnego a z tyłu
                                                    były (i są) mieszkania. Punkt świetny - centrum miasta - wszędzie blisko, nie
                                                    to co Fordon. Mieszka tam nadal Tata z moim synem.
                                                    Wspomniałeś o czynach społecznych. Miały one również dobrą stronę - poznałeś
                                                    tam swoją przyszłą żonę - i jak tu narzekać:))))). Pamiętam, że też brałam
                                                    udział w takim czynie społecznym w latach 73/74, nasza klasa była w Myślęcinku.
                                                    Porządkowaliśmy pawilony wystawowe a przy okazji zawierało się nowe znajomości
                                                    z młodzieżą z różnych szkół. Było całkiem sympatycznie, miłe wspomnienia
                                                    zostały.
                                                    Obecnie Myślęcinek jest terenem rekreacyjnym. Jest tam Ogród Fauny Polskiej,
                                                    Ogród Botaniczny, Centrum Edukacji Ekologicznej, Park Rozrywki (słabiutki) i
                                                    Ośrodek Rekreacji Konnej. Bydgoszczanie wybierają się tam na spacery całymi
                                                    rodzinami.
                                                    A spotkanie nasze .... może kiedyś uda się wypić tę przysłowiową kawę :).
                                                    Napewno byłoby miło. Poza tym Bydgoszcz zmieniła się od Twojego ostatniego
                                                    pobytu. Kiedyś pewnie "skusicie" się na przyjazd. A tak w ogóle, nie boicie się
                                                    latać samolotem? Tłumaczenie, że najgorszy jest pierwszy raz, jakoś do mnie nie
                                                    dociera, mam lęk wysokości. Mam zaproszenie do Stanów ale wizja lotu przeraża
                                                    mnie i cały czas im odmawiam:):))))). Lubię czuć ziemię pod stopami:).
                                                    Mirku, nie tylko Wy - będąc daleko - odczuwacie nostalgię, mnie ona też
                                                    czasami "dopada". Jest takie jedno miejsce (oddalone 40 km od Bydgoszczy) do
                                                    którego tęsknię, z którym mam miłe wspomnienia. W sumie jest to niedaleko, tyle
                                                    już lat minęło a ja jakoś nie mogę tam dotrzeć, a może nie chcę, może wolę
                                                    zapamiętać to takim jakie było kiedyś ...
                                                    Ależ się rozmarzyłam... (jestem niepoprawną romantyczką). Piękne były czasy
                                                    naszej młodości...:).
                                                    I znowu po północy. Jaka jest różnica czasowa Zenku między Australią a Polską?
                                                    Wiem, powinnam sama poszukać odpowiedź na to pytanie ale nie mam czasu:). Muszę
                                                    wreszcie iść spać:).
                                                    Dobranoc - Ola

                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 18.05.06, 03:51
                                                    Witam
                                                    Wpadam tylko na chwilke.
                                                    Olenko wczoraj napisalas ktodko przed wyjsciem do pracy byla wtedy u ciebie 7
                                                    rano a u mnie jest wtedy dokladnie 15.00 po poludniu oczywiscie.Macie teraz
                                                    czas letni wiec roznica jest 8 godzin.Jesli wiec dodasz do swego czasu 8 godzin
                                                    do przodu to bedziesz miala czas wschodniego wybrzeza Australii czyli tu gdzie
                                                    mieszkam.Zycze milego dnia.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 19.05.06, 07:02
                                                    Witam - zginęliście gdzieś?
                                                    Nie ma nikogo, cisza ... To ja też milczę:) ale chociaż wywinduję nas do góry.
                                                    Dziękuję Zenku za podany czas. Ja niedawno wstałam, a Ty już niedługo pewnie
                                                    kończysz pracę. U nas za parę godzin rozpocznie się weekend. Zapowiadają ładną
                                                    pogodę - nareszcie :).
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 19.05.06, 15:46
                                                    Witaj Olu,Mirku
                                                    Przepraszam za zwloke.Nigniewaj sie Olenko i pisz nawet jak nas tu niema w
                                                    pismie.Mysle O Tobie i Mirku wiec duchem jestem z wami.Tylko tego czasu troche
                                                    brakuje.Trzeba go rozdzielac umiejetnie na wszystko i wszystkich.Wiecie ja mam
                                                    jeden zegar w domu nastawiony na czas polski wiec wiem zawsze ktora u was jest
                                                    godzina.Zrobcie to samo a bedziecie wiedziec ktora jest u mnie.To milo tak
                                                    wiedziec co mniejwiecej robicie i czy spicie,pracujecie czy juz
                                                    odpoczywacie.Wszystko to dzieki dodatkowemu zegarkowi-fajna zabawa i odczucie.
                                                    Sprobujcie!
                                                    Olu jeszcze raz o tych telefonach.Czy wykozystujesz te darmowe 30 minut
                                                    miesiecznie na rozmowe z zagranica?Czy to jest na caly swiat lacznie z moim
                                                    kontynetem?Moje oplaty za to ze mam linie telefoniczna to 70zl miesiecznie.Do
                                                    tego dochodzi oplata za internet i za kazda rozmowe.Za to niema limitowanego
                                                    czasu na rozmowy lokalne.Koszt rozmowy to tylko 55groszy i mozna rozmawiac jak
                                                    tylko sie dlugo chce.Rozmowy na dluzsze dystanse kosztuja maksymalnie 7 zloty.
                                                    Dzwoniac zagranice najlepiej kozystac z wykupienia karty i dzwonic przez nia.
                                                    Koszt do Europy i USA wacha sie od 7 do 15 groszy za minute zaleznie od karty i
                                                    kraju do ktorego sie dzwoni.Jest wiec tanio dzwonic za granice.Taniej niz na
                                                    dlugi dustans w Australii.Sekunda rozmowy na telefonie komurkowym ktory u nas
                                                    nazywamy MOBILE PHONE (mobail fon)w systemie przedplaty kosztuje ponad 2 grosze
                                                    plus polaczenie 55groszy jak widac to najdrozszy system lacznosci.
                                                    Mirku nigdy nieprzypuszczalem ze nasza LUCZNICZKA moze byc taka SEXI.Pod takimi
                                                    katami na nia nie spogladalem haha.
                                                    Olu latanie samolotem ja uwazam za przyjemnosc.Zadnego strachu nie odczuwam
                                                    wrecz przeciwnie podniecenie (jesli moge uzyc tego slowa) przy starcie i
                                                    londowaniu.Najgorsze to jest to dlugie siedzenie bez ruchu.Stopy a nawet wyzej
                                                    naprawde puchna.Mam doswiatczenie w dlugich lotach Europa-Australia razem 3 razy
                                                    Nieznosnie dluga podroz ale idzie wytrzymac.Jesli Ty masz lek przestrzeni no to
                                                    jest klopot bo boisz sie juz tu na ziemi.Sama mysl o locie napawa cie
                                                    obawami.Ja odwrotnie ciesze sie i nie moge sie doczekac kiedy juz polece.To
                                                    chyba syndrom malego dziecka ale jeszcze mi nie przeszlo haha.Poradz sie
                                                    lekarza sa na to tabletki w razie gdybys sie zdecydowala gdzies leciec.
                                                    Mirek dzieki za informacje o mapach Google ja uwielbiam ogladac mapy a teraz
                                                    dojda jeszcze ulice.Bardzo lubie geografie w podstawowce bylem bardzo dobry z
                                                    tego przedmiotu i juz mi tak zostalo.Globus mam w glowie zapisany na stale.
                                                    Szkoda ze nasi odpadli z EUROWIZJI inni tez przy ostatnich eliminacjach nie
                                                    byli lepsi.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                    P.s
                                                    Magda ostatni raz prosze Ciebie o skreslenie choc paru slow.Jesli nie to tylko
                                                    zostaniesz w mojej pamieci.Pisemnie przestane Cie zachecac.Pozdrawiam Ciebie
                                                    serdecznie osobno z duzym dopingiem do pisania.ZENEK
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.05.06, 17:55
                                                    Witajcie
                                                    Wreszcie koniec tygodnia ... choć będę pracował - to po pierwsze mniej , a po
                                                    drugie nikt nie będzie mi głowy zawracał telefonami ... bywają dni , kiedy kilka
                                                    telefonów, burzy całkowicie wcześniej zaplanowane sprawy ... bardzo tego nie lubię.
                                                    Też mam opcję TPSA darmowe wieczory i weekendy , byłem z niej zadowolony z uwagi
                                                    na możliwość rozmów bez ograniczeń z rodzicami ... i nie tylko. Napisałem byłem
                                                    ... bo jakiś czas temu odwiedziła mnie dealerka z konkurencji ze znacznie lepszą
                                                    ofertą....;(. Nie wiem Olu czy w Bydgoszczy działa konkurencja TPSA ale pewnie
                                                    tak. Różnica polega na tym, że w tej samej cenie abonamentowej, przy niższej
                                                    opłacie dziennej za impuls masz darmowe wieczory od 18-8 rano i oczywiście
                                                    weekendy ... do wszystkich operatorów poza komórkowymi – tak się u nas nazywa
                                                    mobile phones / dla Zenka /. Myslę , że szczególnie korzystne jest to, że można
                                                    rozmawiać już od 18 tej . Oczywiście jeśli się nie nabędzie nałogu rozmawiania
                                                    bo każda przesada źle się kończy.
                                                    Teraz są także inne mozliwości rozmawiania przez internet – po komunikatorach
                                                    tekstowych ( np. nazwa Gadu-Gadu bardzo uciążliwe bo zabierało ręce ) pojawiły
                                                    się komunikatory online do rozmów. Przyznam , że w pracy często korzystam z
                                                    takiej opcji w programie Skype – to jest super !!! . Pracuję ... i rozmawiam ze
                                                    współpracownikiem w Warszawie oglądając na ekranie ten sam rysunek lub coś
                                                    innego. Można do tego dołączyć webcam i widzieć się online – ale po co ? W
                                                    pracy facjata nie ma znaczenia. Wiem że sporo ludzi używa tego do rozmów przez
                                                    ocean. Ma to tez wadę – druga osoba musi mieć ten sam program i wiedzieć , że
                                                    chcesz z nią rozmawiać. Myślę jednak, że to drobnostka biorąc pod uwagę fakt ,
                                                    że oprócz słuchawek , mikrofonu i opłaty za łącze internetowe – nic się nie
                                                    płaci. Można tez zamówić telefon internetowy i dzwonić na wszystkie numery na
                                                    świecie za małe pieniądze – ale przyznam nie interesowałem się bliżej tą opcją
                                                    bo po co dodawać stały koszt gdy nie jest niezbędny. Za to wspomniany Skype jest
                                                    wręcz cudowny. Wyobraźcie sobie , że pracuję jednocześnie z kilkoma osobami „on
                                                    line” w różnych miejscach Polski , nie muszę ich nawet znać osobiście . Wysyłają
                                                    mi efekty swojej pracy na e-mail i to nic nie kosztuje ;) poza zapłatą za pracę
                                                    oczywiście. Internet to niezłe cacko ... ale może też przynieść wiele złego np.
                                                    uzależnienie ... podobno ciężkie przypadki zdarzają się coraz częściej wśród
                                                    młodzieży ponieważ grają ze sobą na żywo całymi dniami wyłączając się zupełnie z
                                                    „real'u” .
                                                    Koniec tej złowrogiej propagandy ... .
                                                    U nas jest teraz cudownie, co prawda pada deszcz od czasu do czasu ale jest
                                                    ciepło. Wszystko to sprzyja erupcji zieleni, która o tej porze roku jest
                                                    najwspanialsza. Wystarczy , że rano wyjzy się za okno i już chce sie żyć. Mam
                                                    ochotę zapomnieć o zimie, chyba został mi uraz. W tym roku zima dokuczyła mi
                                                    swoją rozlazłością pierwszy raz w życiu. Słyszałem że na północy , w Skandynawii
                                                    ludzie chodzą zimą na specjalne sesje naświetleniowe światłem zbliżonym
                                                    chromatyką do światła słonecznego. Ciemności powodują przygnębienie i smutek a w
                                                    końcu depresje. Ciekawe ile takie lampy kosztują /?/ bo słyszałem że są i u nas.
                                                    Chciałbym żeby wiosna wlokła się w tym roku w nieskończoność ...;).
                                                    Zenku w Bydgoszczy od kilku lat wreszcie działa lotnisko cywilne ... są loty do
                                                    Londynu, Berlina i Kopenhagi, no i do Warszawy. www.plb.pl/ Zobacz sam
                                                    .... i leć. Myślę że najwięcej lotów z Australii jest do Londynu, ale pewnie na
                                                    Heathrow , a stamtąd trzeba przejechać na Stansted skąd latają do nas. Piszę do
                                                    „nas” ... ;) do Bydgoszczy oczywiście.
                                                    Olu napisz co w dzisiejszym mieście najbardziej Ci sie podoba ... myślę o
                                                    miejscach lub budynkach.
                                                    Serdecznie Was pozdrawiam
                                                    Mirek

                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 20.05.06, 02:18
                                                    Zenku, Mirku - witam Was
                                                    Piszę jak zwykle późną nocką ale z tą myślą, że rano mogę dłużej pospać, sobota
                                                    jest wolnym dniem. Napisałam list w czasie pracy, był to długi list,
                                                    nieopatrznie coś nacisnęłam i wszystko poszłooooo (nie cierpię pisać na
                                                    laptopie).
                                                    Mirku, za 2 tygodnie będę miała również tę opcje co Ty. Dwa dni temu zadzwoniła
                                                    do mnie operatorka z tele 2 i zaproponowała tę usługę. Zgodziłam się, bo
                                                    zależało mi na tym, by rozmawiać za darmo ze wszystkimi, nie tylko z tymi
                                                    którzy mają łącze telefoniczne w telekomunikacji polskiej.
                                                    Internet mam z osiedlowej kablówki (stałe łącze), płacę za niego 59 zł
                                                    miesięcznie, a więc nie jest to tak wiele. A jaka wygoda.
                                                    Skype też kiedyś miałam podłączone, ale występowały jakieś zakłócenia. Bywało
                                                    tak, że ja słyszałam drugą osobę a tamta mnie nie i odwrotnie. Mam teraz
                                                    najnowszy program na skypa ale nie chce mi się go instalować (lenistwo?:).
                                                    Śmieję się, że nie chce mi się wchodzić pod biurko żeby podłaczyć słuchawki:).
                                                    A poza tym, lubię stukać w klawiaturkę. Tak jak napisałeś Mirku, napewno jest
                                                    to przydatne i wygodne u Ciebie w pracy,możesz omawiać wszystkie interesujące
                                                    sprawy mając zarazem podgląd na monitorze rysunku lub hahahaha coś podobnego
                                                    jak nasza "Bydgoska Łuczniczka":) - żartuje oczywiście:).
                                                    Zenku, z tymi zegarami to świetny pomysł. Tylko że ja musiałabym mieć 3 zegary
                                                    i każdy wskazywałby inny czas. Czas w Australii (u Was 8 godzin do przodu),
                                                    czas znajomych w Ameryce (8 godzin do tyłu - Stan IDAHO) no i czas Polski. Już
                                                    wymyśliłam, że Twój czas będzie wskazywał zegar w mikrofalówce:).
                                                    Jeśli chodzi o te 30 bezpłatne minuty na rozmowy z zagranicą, to mam dwa
                                                    rodzaje. Stałe z Niemcami i na pół roku (od lutego do lipca) ze Stanami (w tym
                                                    również Kanada i Australia). W tym miesiącu już wykorzystałam, ale w czerwcu -
                                                    jeśli będziesz miał Zenku ochotę - z przyjemnością porozmawiam z Tobą. Czy mam
                                                    już rezerwować? :). Jest to dziwne, bo do Stanów i Kanady mogę rozmawiać na
                                                    tel. stacjonarne i komórkowe a do Australii tylko na tel. stacjonarne
                                                    (sprawdziłam w telekomunikacji). Tak więc widzicie, mam chyba już wszystkie
                                                    opcje z telekomunikacji:). Nie są to takie wielkie koszty (12 zł od jednej
                                                    opcji za 30 bezpłatnych minut).
                                                    Jest parę miejsc w Bydgoszczy które lubię odwiedzać. Pięknie wygląda wieczorem,
                                                    oświetlony przez stylowe lampy, Bulwar nad Brdą (okolice spichrzy). Nowością
                                                    (chyba od 2 lat) jest chłopiec przechodzący przez rzekę. Wenecja Bydgoska i
                                                    Wyspa Młyńska tworzą uroczy zakątek. Tam również prowadzę moich przyjezdnych
                                                    gości. Nadal lubię stawać na znajdującym się tam moście (jak za młodych lat)
                                                    mam wtedy wrażenie. że płynę razem ze skaskadowaną rzeką (pamiętacie chyba ten
                                                    most i kawałek dalej spływajacą wodę po kamiennych stopniach?).
                                                    Podobają mi się wyremontowane kamienice, domy przy Starym Rynku. Bardzo ładnie
                                                    prezentuje się - po remoncie - budynek Sądu Okręgowego i Sądu Rejonowego przy
                                                    Wałach Jagiellońskich. W ogóle bydgoska starówka pięknieje. Wyburzane są stare
                                                    domy od strony Wałów Jagiellońskich i w to miejsce stawia się "plomby", które
                                                    są dość dobrze wkomponowane w przylegające budynki. A nieco dalej, na wysokości
                                                    ul. Szubińskiej, z wejściem od ulicy Stromej lub Pięknej powstały 3 stawy z
                                                    uregulowanymi nabrzeżami, połączone mostkami, posadzono drzewa, krzewy - i
                                                    jest następne miejsce do spacerów. Tak sobie właśnie pomyślałam, że następnym
                                                    miejscem, gdzie wybiorę się na spacer będzie Wasz fyrtel (w sumie nie znam
                                                    dobrze tej dzielnicy, tylko główne ulice).
                                                    Na ekrany kin wchodzi film "Kod da Vinci". Książkę przeczytałam w zeszłym roku,
                                                    teraz trzeba będzie zobaczyć wersję filmową. Tyle jest krytycznych opinii
                                                    zarówno o książce jak i o filmie.
                                                    U Ciebie Zenku już jest po 10.00, na mnie więc czas, idę trochę pospać:).
                                                    Padam już na klawiaturkę. Pozdrawiam i życzę Wam miłego odpoczynku w weekend -
                                                    Ola
                                                    P.S. Magda, Zenek Cię dopinguje do pisania a Ty co? Nie lubisz nas?:), paaaa
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 20.05.06, 11:30
                                                    Witajcie drodzy koledzy.
                                                    Zaskoczyliscie mnie wspaniala dlugoscia Waszych postow.
                                                    wpadlem tu na chwilke i mam nadzieje pozniej troche wiecej napisac.
                                                    Od tej techniki coscie ja wymienili mam zawroty glowy.
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 20.05.06, 14:59
                                                    Witajcie ponownie Olu i Mirku
                                                    Czytalem z zaciekawieniem to wszystko na temat opcji telefonicznych i programow
                                                    komputerowych.Macie naprawde duza wiedze.Poczulen sie jak stara
                                                    generacja,maly,zacofany chodzacy na pieszo i to wolno po klawiszach komputera.
                                                    Co to sie porobilo ze my troche starsi i az tak odstajemy.Bede musial chyba
                                                    pujsc na jakis kurs zeby za wami nadazyc hahaha.Na razie jednak bede do was
                                                    stukal na tym na czym umie.Pisanie tez ma swoje uroki,mozna sie zastanowic i
                                                    lepiej wszystko ulozyc.Z zadzwonieniem do siebie to wspanialy pomysl i trzeba
                                                    nad tym powaznie pomyslec jak to zrobic.Z mojej strony to nie jest drogo a Wy
                                                    macie to nawet za darmo.Prawdziwa Ameryka w naszym kochanym kraju,i po co to
                                                    ludzie emigruja zamiast szukac tej Ameryki w Polsce i tam tez sie uzadzac.Z
                                                    rocznikiem mojej emigracji solidarnosciowej bylo troche inaczej.Glownym motorem
                                                    byla szansa na wolnosc + lepsze zycie + realna mozliwosc pomocy rodzinie bo
                                                    przelicznik walutowy dzialal wtedy w przecudowny sposob.Prawda ze przed samym
                                                    wyjazdem na pulkach stal ocet, na zalozenie telefonu czkalo sie 10/15 lat a na
                                                    mieszkanie w bloku 20 lat.Hyper inflacja dobijala nas wszystkich pracujacych a
                                                    zlotowka byla waluta bananowej republiki.Teraz za to jest dokladnie odwrotnie a
                                                    ludziska nadal wyjezdrzaja po ten slotki miod na zachod.Ludzia nie dogodzisz.
                                                    Zamazylo mi sie pujsc do Kaskady na pierogi z serem i zupke pomidorowa i zrobie
                                                    to po przyjezdzie w przyszlosci.Czy jeszcze gdzies w Bydgoszczy sprzedaja
                                                    smaczne flaczki.Kiedys przy dworcu P.K.P serwowano przepyszne.Ciesze sie ze
                                                    macie juz cieplo a Polska pieknieje w tym sloncu z dnia na dzien.Widze to w
                                                    telewizji jest juz naprawde pieknie zielono.Tym milym akcentem pogodowym koncze
                                                    na dzisiaj.Dobranoc pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 21.05.06, 14:03
                                                    Witam Olu,Mirku
                                                    Widze ze dzisiaj odpoczywacie,a podobno u was leje.Moze Mirek pojechal znowu w
                                                    rejony komarow by je nakarmic wlasno krwia haha.Zarloczne te ladaca prawda?
                                                    Ola pewnie rozmawia przez telefon z krewnymi korzystajac z nowych opcji.Tylko
                                                    ja z tesknoty za wami tu dzisiaj zagladam ale niestety na prozno.Mowie wiec wam
                                                    dobranoc koniec dnia juz u mnie,czas na spoczynek nadchodzi, 5 dni walki przed
                                                    nami.Do uslyszenia Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 21.05.06, 19:13
                                                    Witam serdecznie Zenku, Mirku
                                                    Dzisiaj niedziela. Przeznaczyłam ją na całkowite lenistwo, no nie zupełnie,
                                                    książkę czytam ... Wczoraj byłam na długim spacerze nad Wisłą. Jak tam pięknie.
                                                    Spokojnie płynąca Wisła, cisza, świergot ptaków, (Mirkowych komarów nie było na
                                                    szczęście:). Pogoda też dopisała. Dzisiaj za to zrobiło się trochę chłodniej i
                                                    padał deszcz po południu. Teraz jest 15 stopni C.
                                                    Zenku, dostałeś zawrotu głowy od techniki. Ja też. To Mirek (jak wynika z
                                                    listów) jest biegły w komputerach i informatyce. Mi wystarczy to co mam w
                                                    komputerze i do każdej nowinki podchodzę z rezerwą. Boję się, że coś popsuję i
                                                    stracę wszystkie dane. Mam kolegę w Gdyni, który czasami próbuje mnie nauczyć
                                                    czegoś nowego, tłumacząc mi wszystko w rozmowie telefonicznej, ileż on musi
                                                    mieć cierpliwości :). Ha ha ha kiedyś też czegoś mnie uczył, miałam poszukać
                                                    jakiejś ikonki, która była umieszczona na górze monitora, nie mogłam znaleźć,
                                                    wtedy powiedział - nie widzisz? no tak pewnie patrzysz za wysoko, na
                                                    sufit ... :).
                                                    Mam wyrzuty sumienia Zenku, że zaglądając tu wcześniej nie skreśliłam paru
                                                    słów, nie wiedziałam, że będziesz czekał na wiadomości od nas, tym bardziej, że
                                                    ja miałam dzisiaj dzień "nic nie robienia". Mirek napewno wypoczywa gdzieś poza
                                                    domem. Myślisz Zenku, że znowu pojechał "do komarów"?:), zatęsknił i polubił je
                                                    pewnie. No i na dodatek je dokarmia, dba o zwierzątka a to ważne:):):). Dobry z
                                                    niego człowiek. Ktoś powiedział kiedyś, że ludzi poznaje się po tym, jaki mają
                                                    stosunek do zwierząt.
                                                    Kaskada jeszcze funkcjonuje. Dawno, bardzo dawno tam nie byłam. Ale pewnie
                                                    jeszcze serwują tam pierogi no i pomidorówka też jest napewno. Nie gwarantuję
                                                    jednak, że jak przyjedziesz, Kaskada będzie tam nadal. Obecnie teren obok
                                                    został wykupiony przez naszego świetnego cukiernika Adama Sowę, który planuje
                                                    budowę domów, kamieniczek (jeśli dobrze pamiętam), może i Kaskada zmieni
                                                    swoje oblicze. Obecnie dużo się zmienia, czasami nie nadążam. Nie wiem
                                                    natomiast gdzie podają dobre flaczki. Dawniej, nie jadałam tego, teraz już tak.
                                                    Szczególnie jeśli są dobrze przyrządzone i doprawione. Wiecie co jest dobre na
                                                    grilla. Kaszanka (te małe kiełbaski) lekko nacięta, do tego pokrojone w kostkę
                                                    jabłuszko z cebulką i wszystko razem zawinięte w folię, pychotka.
                                                    Jutro znowu do pracy. Ten tydzień będzie prawdopodobnie krótszy. Popracujemy
                                                    chyba tylko do czwartku ponieważ, w związku z wizytą Papieża, piątek będzie
                                                    dniem wolnym. Piszę chyba, bo czekamy jeszcze na decyzję "góry". Tak chciałabym
                                                    już mieć urlop, wyjechać. Dawniej kiedy nadchodził weekend chciałam, by szybko
                                                    minął i żebym mogła być już w pracy, teraz odwrotnie, cieszę się kiedy
                                                    nadchodzą wolne dni - cóż wszystko przychodzi z wiekiem:). A gdyby już też była
                                                    emeryturka - w takiej samej wysokości jak pobory (hahahahaha marzenie), to już
                                                    niczego więcej bym nie chciała. Byłby czas dla rodziny, na spotkania, na
                                                    wyjazdy. Niestety, jeszcze trzeba parę lat popracować.
                                                    Rozmarzyłam się ...
                                                    Kończę dzisiaj moje pisanie. Pozdrowienia z Waszej kochanej Bydgoszczy - Ola




                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 22.05.06, 14:29
                                                    Witajcie Olu.Mirku
                                                    Wyobrazcie sobie ze przed chwila byla burza i spadl mocnu deszcz.Nareszcie
                                                    troche wody z nieba bo susze mamy okropna.Tamy w ktorych skupia sie cala woda
                                                    dla Brisbane osiagnely juz niestety polap 30% a to bardzo alarmowy
                                                    stan.Czytalem ze w Sydney wody maja w zapasie tylko na 2 lata i tez sie modla o
                                                    duzo deszczow.Olu calkowicie sie z Tobo zgadzam.Ja tez nie grzebie przy
                                                    programach jesli nie wiem co robie.Latwo cos zepsuc a potem klopot.Olenko ja
                                                    powaznie zaczynam sie martwic o Mirka.Przestal sie odzywac.Moze zeczywiscie te
                                                    komary wielkosci wrobli cos mu zrobily.Czeba bedzie chyba dzwonic po szpitalach
                                                    i pytac sie czy ktos nie zglosil sie z ukaszeniami komarow wielkich jak wroble
                                                    hahaha.Mirus gdzies Ty nam sie zgobil?Odezwij sie bo nam smutno bez
                                                    Ciebie.Miales napisac nam o tej mlodziezy i ich slangu.Olu dzieki za przepis
                                                    ale niestety niema tu cienkiej kaszanki tylko groba.Czy tez moze byc?Jak dlugo
                                                    to trzeba piec w tej foli.Wiesz ja tez czasami mysle jak by to bylo dobrze byc
                                                    juz na emeryturze.Musze jednak ciagnac az do co najmniej do 60 lat bo wtedy to
                                                    co sie na ta emeryture uzbieralo w Australii mozna wziaz bez podatku.Emerytura
                                                    tu u nas na malzenstwo wynosi obecnie $411 na tydzien czyli okolo 1000zlotych
                                                    tygodniow.Mozna z teg wyzyc.Pozdrawiam Was serdecznie i kochana
                                                    Bydgoszcz.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.05.06, 17:48
                                                    Mirku, Zenku - witam serdecznie
                                                    Mirku, rzeczywiście zaczynamy martwić się o Ciebie. Co się dzieje? Albo
                                                    przedłużyłeś sobie weekend żeby nacieszyć się tymi "miłymi" zwierzątkami :)albo
                                                    jesteś bardzo zapracowany. Myślę, że to będzie ta druga ewentualność.
                                                    Zenku, cieszycie się z opadów deszczu. Widmo suszy napewno spędza wszystkim
                                                    mieszkańcom Australii sen z powiek. My w Polsce tego nie znamy, nigdy
                                                    właściwie nie doświadczyliśmy takiej suszy. Były kiedyś komunikaty o nie
                                                    podlewaniu ogródków przydomowych, z uwagi na niskie ciśnienie wody ... ale kto
                                                    tego przestrzegał.
                                                    Nie wiem jak jest z tą grubą kaszanką, to powinna być kaszanka z kaszy
                                                    gryczanej. A jak długo piec? :) wiesz, jak się piecze "na oko" :)))). Tak samo
                                                    nasze babcie i mamy piekły różne słodkości i składniki były dobierane "na
                                                    oko":). Może tę kaszankę piec w folii ok. 15 - 25 minut.
                                                    Oglądam własnie "Teleekspres". W Gdańsku, na starówce, palił się dach (zawalił
                                                    się) kościoła Św. Katarzyny. Jak mówią, jest to najstarszy kościół z XIII
                                                    wieku, perła architektoniczna Gdańska. Na szczęście większość cennych
                                                    eksponatów została uratowana (jest tam m.in. unikalny zespół dzwonów grających -
                                                    72 dzwony), nie uległy zniszczeniu. W tej chwili trwa akcja dogaszania.
                                                    Jeszcze nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Trwał remont dachu, może ktoś
                                                    zaprószył ogień, ale strażacy nie chcą narazie wydawać żadnych opinii.
                                                    Dzisiejszy dzień w pracy minął sympatycznie i spokojnie a jaki poniedziałek
                                                    taki cały tydzień ;) (tak mówią). Pogoda piękna, cieplutko, niestety na jutro
                                                    zapowiadają opady deszczu.
                                                    W Australii mężczyźni mogą iść na emeryturę już od 60 lat? U nas od 65. Kobiety
                                                    natomiast od 60, były nawet przymiarki, żeby zrównać wiek emerytalny kobiet i
                                                    mężczyzn do 65 lat. Nie wyobrażam sobie tak długo pracować. Trzęsące się babcie
                                                    za biurkami (my w ten sposób śmiejemy się z różnych pomysłów naszych
                                                    ustawodawców).
                                                    I to byłoby tyle. Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                    P.S. Magda, Ciebie też pozdrawiam:), pa
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.05.06, 19:18
                                                    Witajcie !
                                                    Przepraszam , że się nie odzywałem ... weekend niepostrzeżenie zniknął , tak
                                                    jakby diabeł pstryknął... żadnych wyjazdów nie było ... ale może nadrobię to za
                                                    tydzień. Miło czytam , że się o mnie martwicie. Choć przyznam , że wyczuwam
                                                    nutkę żartu ...:) , z odrobiną „kąśliwości” :o). Ładnie to tak ? Boki zrywać z
                                                    nieobecnych ...? ... ładnie , ładnie :).
                                                    Na poważnie - zazdroszczę Oli spacerów po uroczyskach nad Wisłą . Widziałem
                                                    śliczne fotografie stamtąd na tym forum, na którym zamieściłem fotografie dla
                                                    Zenka. W Lublinie jest rzeka ale daleko jej do naszej kochanej Brdy. Choć wcale
                                                    nie dziwi mnie fakt, że nie ma tam komarów , które jak wiadomo lęgną się w
                                                    wodzie i mokradłach. Jakiś czas temu widziałem Wisłę w Kazimierzu – jest
                                                    nieprzeciętnie zanieczyszczona. To tu .... , a co dopiero w Fordonie. Jak w tak
                                                    toksycznym środowisku ma się jakiekolwiek robactwo wylęgnąć ....? Zresztą
                                                    jeśli chodzi o komary to mam sposób... - po pierwsze krwiopijcami są tylko
                                                    samice / to już połowa z głowy / , a po drugie trzeba się nawpychać witaminy „B”
                                                    jej nadmiar powoduje wydzielanie przez naskórek substancji , której komarzyce
                                                    wprost nie cierpią ... i z głowy :). Na „bzyczenie” basem podobno też jest
                                                    sposób... . Kończąc temat komarów /?/ nie każde bzyczenie oznacza trafienie... .:)!.
                                                    Inne miejsca , które Ola opisuje - tez lubię, chętnie zobaczę co się zrobiło na
                                                    Wałach Jagiellońskich bo pamiętam, że stare miasto z Wałów nie wyglądało
                                                    ciekawie .... . Widziałem też na fotografiach „linoskoczka” - fajny pomysł. Z
                                                    kolegami nie raz chodziliśmy na „jazy” przy Wyspie Młyńskiej patrzeć na wodę i
                                                    kajakarzy. Za młynami stał jako pomnik samolot odrzutowy , ciekawe czy jeszcze
                                                    tam jest ? Wenecja to „cudo” , z którego można zrobić perełkę tylko trzeba się
                                                    odwrócić w stronę rzeki. Ostatnio jak byłem / jakieś 2 lata :( - temu / byliśmy
                                                    w takiej miłej kawiarence , którą można było przejść na ul. Długą. Po stronie
                                                    kamienic był też wykonany bulwar z barierką. We wcześniej wspomnianych młynach
                                                    miały powstać hotele ... co się z tym dzieje Olu? Czy coś ruszyło? Zenek pisze
                                                    o Kaskadzie całe szczęście w sensie kulinarnym bo jako budynek pasuje tam jak
                                                    pięść do nosa. Myślę , że najlepiej było by odbudować to - co było kiedyś. W
                                                    Gdańsku podobno odbudowano z ruin cały Długi Targ i wygląda świetnie. Parę lat
                                                    temu widziałem wizualizacje koncepcyjne zmian – ale prawdę mówiąc wątpię żeby
                                                    można o nich mówić , że się wpisują w charakter otoczenia – za parę lat byłaby
                                                    znów Kaskada. Mam nadzieję , że pan Sowa / o którym pisze Ola/ będzie miał
                                                    właściwe podejście. Najlepiej gdyby zrobił konkurs.... Inny problem stanowi
                                                    pomnik Walki i Męczeństwa – słyszałem , że ma być przeniesiony ? . Jak myślicie
                                                    co tam mogło by być ? . Olu wiesz coś na ten temat?
                                                    Kaszanka – bardzo lubimy – w rozsądnych ilościach ... ale tu jada się kaszankę (
                                                    pieczoną z cebulką i świeżym majerankiem) i z ogórkami kiszonymi – może to
                                                    banalne ale smaczne. Z banałów - coraz bardziej „chodzi za mną” gemiza ...:).
                                                    Na koniec o „Kodzie...” - dla mnie to element - narzędzie hodowli. Łatwo się
                                                    domyśleć, że go nie obejrzę , zresztą tylu innych rzeczy nie robimy choć nas
                                                    pociągają i są pewnie ciekawsze - po prostu z braku czasu . No, może jakby w
                                                    roli głównej obsadzono ... Sharon Stone ... albo Meg Ryan prawda Zenku :D ? .
                                                    Na poważnie to uważam ten film za „nisko ciśniętą siekierę” ... i pewnie coś w
                                                    tym jest biorąc pod uwagę przyjęcie wygwizdaniem w Cannes.
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                    PS - Magda się nie odezwie ... myślałem że zrozumiecie. Jak pamiętam ma dwójkę
                                                    małych dzieci ... ja czasem też, jak gibon, wieczorem wlokę za sobą po podłodze
                                                    , ciężkie ze zmęczenia łapy - do łóżka .... i tam.... hm ... odpoczywam ...
                                                    po prostu . (sic) lol
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.05.06, 21:29
                                                    Witam ponownie
                                                    Mirku, czyzbys nie miał poczucia humoru. Nie było ani nie ma żadnej złośliwości
                                                    ani "kąśliwości" z mojej strony. Jeśli tak odczułeś, to przepraszam, już więcej
                                                    nie pozwolę sobie na żaden żart w stosunku do Ciebie.
                                                    W byłych młynach zbożowych miał powstać hotel. Niestety prywatny przedsiębiorca
                                                    chyba się przeliczył z finansami, budowa i remont został wstrzymany. Teraz
                                                    miasto stara się by coś z tym zrobić, ale koncepcja by był to hotel -
                                                    pozostała.
                                                    Pominik Walki i Męczeństwa wraz z otoczeniem miał być przeniesiony do Doliny
                                                    Śmierci, później miał zostać przesunięty. W tej chwili zrobiła się cisza.
                                                    A ja pójdę na "Kod..." i wtedy będę mogła coś powiedzieć...
                                                    Dobranoc - Ola
                                                    Domyślam się dlaczego Magda się nie odzywa, i to wcale nie z tego powodu co
                                                    pisze Mirek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 22.05.06, 22:44
                                                    Witam
                                                    poczucie humoru ? .... :o) ... to po co ja te "mordki" wklejam ;)
                                                    te "mordki" to "uśmiechy" ...pewnie wiecie? nie?
                                                    Raczej jestem wesołym facetem ... .
                                                    Magda się nie odzywa z tego powodu o którym piszę - z DOMU ... /pssst/.
                                                    Ze "zmęczonymi łapami" to była prowokacja ... domowa. Pewnie tak samo jak Ty
                                                    Olu znam powód, a przynajmniej tak myslę ... ale wystarczy się zalogować i nie
                                                    ma powodu... ;O).
                                                    Na dzień dobry i dobranoc wklejam dwa linki :
                                                    Bydgoszcz : www.bydgoszcz.pl/live2/java.html
                                                    Brisbane: www.ourbrisbane.com/living/brisbanelife/webcam/
                                                    Zenek w pracy, dzień pochmurny i pewnie będzie lało... niech leje ale z umiarem.
                                                    Dzień dobry i Dobranoc
                                                    Mirek ;)

                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.05.06, 00:18
                                                    Jako, że jestem spod znaku barana - moje musi być na wierzchu:). Wiem,
                                                    że "mordki" to uśmiechy ... ale ...ok ...
                                                    A Wy? Spod jakiego jesteście znaku? Mirek to pewnie lew albo skorpion - hahahaha
                                                    (sorry miałam nie żartować ale tu, w tym wypadku przyznaję bez bicia - lekka
                                                    złośliwość).
                                                    Dobranoc Mirku i witam Cię Zenku - dzień dobry:). Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 23.05.06, 14:24
                                                    Witam Was bardzo serdecznie OLU i MIRKU.
                                                    Milo ze tak duzo napisaliscie.Widze ze mozna na was moi drodzy bardzo
                                                    polegac.Fajnie jest was miec (Wasze mysli)tak na ekranie co wieczor.Dziela nas
                                                    takie wielkie dystanse a jednak jestesmy tak blisko siebie dzieki technologi:)
                                                    Olu ja jestem z pod znaku blizniat.Mily,serdeczny,cieply bez sekow znak zodiaku
                                                    lubiacy takze sobie pozartowac.
                                                    Spotkalem duzo ludzi z pod tego znaku i to sie sprawdza,acha i jeszcze jedna
                                                    wazna sprawa.Mezczyzni z pod tego znaku to bardzo dobrzy kochankowie hihihi:))0
                                                    Teraz troch powazniej.Olu tu takze niestety kobiety i mezczyzni moga isc na
                                                    emeryture w wieku 65 lat.Na wczesniejsza mozna isc juz w wieku 55 lat jesli sie
                                                    ma wlasne na to srodki i podpisze sie dokumet potwierdzajace urzedowo takie
                                                    intecje.Tylko wtedy skladki emerytalne zostana wyplacone i opodatkowane na
                                                    15%.Lecz pracy juz nie mozna podiac na pelen etat.Trzeba wiec miec kilkaset
                                                    tysiecy dolarow w tych skladkach(pol miliona minimum)aby zyc z tego do konca
                                                    swoich dni.Emerytura starcza zostaje placona w wieku 65 lat.Obecnie wladze aby
                                                    zachecic ludzi do nie przechodzenia na wczesniejsza emeryture wprowadzily prawo
                                                    ze jesli wytrwasz do 60 lat to te skladki emerytalne(dosc duze pieniadze)
                                                    oszczedzane przez cale lata mozna wziaz bez jakiego kolwiek podatku.Cala forsa
                                                    nalezy do emeryta hurrra.Wszyscy wiec chyba beda tyrac dluzej haha.Napisalem o
                                                    Kaskadzie z moich wspomnien 69/70/71.To bylo cudo na tamte czasy.Pierwszy taki
                                                    obiekt tego rozmiaru.U gorybyly zabawy i bale sylwestrowe.Bylo tez
                                                    Bistro.Ludzie sie nawet chwalili ze byli w tym obiekcie na obiedzi.Super czasy
                                                    wtedy byly.Mirku czytalem ze byla jakas akcja oczyszczania Brdy wydobyto 20 ton
                                                    smieci.Bez kometaza.Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.05.06, 23:36
                                                    Witam serdecznie
                                                    Zenku, mam brata spod znaku bliźniaka:). Jest taki jak napisałeś, ale wiesz, co
                                                    jest jego wadą - "słomiany zapał". Teraz już mniej, (jest przecież już 52
                                                    letnim mężczyzną, wzorowym mężem i ojcem), ale jak był młody to zawsze zaczynał
                                                    coś i nie kończył.
                                                    Kochankiem też jest chyba dobrym, ma 4 dzieci:):).
                                                    Powiedz, co obchodzicie w Australii, urodziny czy imieniny?
                                                    Widzę, że czytasz artykuły z gazet w internecie o Bydgoszczy. Tak, 20 ton
                                                    śmieci w Brdzie, to straszne. Były tam tapczany, krzesła, złom a nawet
                                                    zabytkowa tablica urzędowa z czasów II wojny światowej - niemiecka.
                                                    Czytałeś też pewnie o następnej atrakcji, która niedługo pojawi się w
                                                    Bydgoszczy.
                                                    Będzie to Mistrz Twardowski - ruchoma rzeźba ukazująca się o określonej
                                                    godzinie (13.13 i 21.13) w oknie jednej z kamieniczek na Starym Rynku. Jestem
                                                    ciekawa jak to wypadnie. Autor tej rzeźby to Jerzy Kędziora, ten sam, który
                                                    stworzył nam "Przechodzącego przez rzekę".
                                                    Wiecie, nasze miasto naprawdę robi się ładne. Na przykład na ul. Bernardyńskiej
                                                    (myślę, że przy Mostowej również), na balustradzie mostu zawieszono kwietniki z
                                                    kwiatami. Ładnie to wygląda. Z kolei na Wyspie Młyńskiej zostaną zbudowane trzy
                                                    kładki przez Brdę i Młynówkę. Jak kiedyś pojawicie się w Bydgoszczy na pewno
                                                    dostrzeżecie dużo zmian. A Kaskada ... rzeczywiście, w tamtych latach było to
                                                    coś innego, nowego i obojętnie, czy komuś się to podoba czy nie - pewnie
                                                    zostanie:). Mój syn miał tam studniówkę, na dole było jedzonko a na górze
                                                    bawili się. Piękny wystrój, było sympatycznie (tak syn mówił, a ja tyle tylko,
                                                    że na kasecie widziałam). W naszych czasach nie było jeszcze takiej techniki,
                                                    żebyśmy mogli teraz wspominać i oglądać nasze studniówki i bale :).
                                                    No tak, musimy wszyscy jeszcze trochę popracować, żeby odejść na zasłużoną
                                                    emeryturę. Napewno w Australii będzie ona lepiej "wyglądała" :) niż u nas, ale
                                                    cóż zrobić.
                                                    Powiedz Zenku od której do której pracujesz. Czy macie jakieś przerwy np. na
                                                    lancz (jeśli taki jest u Was). A jak pracują urzędnicy? Ile macie dni urlopu i
                                                    czy jest on płatny? Znajomi w Stanach np. nie mają płacone za urlop - nam
                                                    wydaje się to dziwne, ale słyszałam o tym już od wielu osób.
                                                    Zadałam parę pytań i uciekam już spać:).
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 24.05.06, 07:01
                                                    Jeszcze raz je
                                                    Wczoraj zapomniałam napisać, zmarł Kazimierz Górski ...
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 08:48
                                                    Witajcie,
                                                    O emeryturze nie będę pisał bo do czasu mojej i tak ZUS padnie, wg. symulacji
                                                    niezaleznych ośrodków wynika ,że nawet jeśli będę dużo odprowadzał to w
                                                    najlepszym przypadku dostanę ok. 400-500 zł /miesiąc - przyznacie Suuuper wizja.
                                                    Dziś osoby pracujące finansują swoimi składkami emerytury i renty /niskie/ ...
                                                    biorąc pod uwagę liczne wyjazdy, zapaśc demograficzną ... i bezwład
                                                    /doswiadczony osobiście/ ZUSu - czarno to widzę... . Lepiej samemu wkłada do
                                                    skarpety...:). Tzw. fundusze pomijam. W Wielkiej Brytanii kolega założył firmę
                                                    usługową - ZUS wynosi 2 funty tygodniowo / bez składki emerytalnej lub z
                                                    minimalną/ U nas minimalny ZUS to ponad 700 zł /miesiąc/. No a jednak napisałem
                                                    o ZUSie - szkoda słów marnotrawstwo ... i tyle.
                                                    Jestem zodiakalną Panną /lol ;)/ ... pozostawiam to bez komentarza ... jak znam
                                                    Olę to jutro po przeczytanu posta padnę twarzą w klawiaturę , albo Ola nic nie
                                                    napisze ... żebym też zarył ... . Poważnie to uważam, że znaki zodiaku maja z
                                                    nami tyle wspólnego co deszcze monsunowe w Chinach ... z wynikami kolarstwa w
                                                    Meksyku. Natomiast przyznam , że moi Rodzice i Brat są spod znaku Bliźniąt ... i
                                                    bardzo ich lubię. Myślę że Ola trochę niesprawiedliwie ocenia swojego Brata ...
                                                    bo za to że ma czwórkę potomków należy mu się medal, a właściwie to jego żonie i
                                                    jemu. To nie jest łatwe w tych czasach ... i pewnie łatwo nie mieli.
                                                    Fajny pomysł z Twardowskim, mógłby się "trykac" z kogucikiem :). Pamiętam ,że
                                                    był konkurs na zagospodarowanie Wyspy Młyńskiej, te kładki o których piszesz to
                                                    skutek tego konkursu? Konkurs był ze dwa lata temu... a one już są? Bydgoszcz w
                                                    Polsce jest miastem mało znanym i z reguły kiedy mówię , że meszka tam 380 tyś
                                                    ludzi ludziom opadają szczęki... . Po prostu robimy za mało "dobrego" hałasu.
                                                    Twardowski i Linoskoczek albo kładki to za mało ... . Gadżety... . Czytałem
                                                    opinię znanego w polsce architekta - autora budynków BRE . Stwierdził, że
                                                    Bydgoszcz ma niepowtarzalną atmosferę związaną z Brdą ... i należało by
                                                    wykorzystac ten klimat ... urbanistycznie... . Potem czytałem replikę p.
                                                    Wilniewczyc , w której stwierdza, że ów architekt nie ma wiedzy na temat planów
                                                    mejskich ... i w ogóle się myli. Szkoda ... bo wydaję mi się że akurat ma rację
                                                    autor BRE. Oczywiście to uogólnienia ... ale warto czasem posłuchac obcych bo
                                                    maja niezależne spojrzenie.
                                                    Fajne Wam że macie uporząkowane godziny pracy ... ja , jak już pisałem muszę
                                                    porządkowac to sam, praca nie raz łapie mnie jeszcze ok 22 wieczorem ... i
                                                    później. Jedno mam stałe ... wstaję codziennie o 5,30 ...:). Nawet złapałem się
                                                    na tym , że w niedzielę , kiedy można dłużej pospac to lepiej wstac o
                                                    "normalnej" porze bo potem dzień jest jakiś rozlazły.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 09:37
                                                    Witam ... to jeszcze ja...
                                                    zapomniałem napisac o pracy urzędów w Lublinie ...:). Mam z nimi często do
                                                    czynienia. Pewnie jest tak jak w Bydgoszczy ... 8-16 , petenci od 8-13. Ale...
                                                    od roku inaczej jest w poniedziałek ... Urząd Miejski pracuje od 10 - 18 :)żeby
                                                    ludzie mogli przyjśc do urzędu po pracy - bez zwalniania. Kiedy prezydent to
                                                    wprowadzał wśród urzędników zawrzało ... potwierdzeniem słusznego oburzenia
                                                    były kolejki petentów od 8 rano w poniedziałek...:). A dziś to ulubiony dzień
                                                    "urzędasków" ... i jak sami mówią niedziela wieczorem jest przyjemniejsza ... .
                                                    Sam najchętniej chodzę do UM w poniedziałek po południu ... i w piątek 14-16. Te
                                                    dwa dni są najskuteczniejsze i nieukrywam duże znaczenie ma dobry humor
                                                    urzędnika. A petenci? z lupą ich szuka w urzędzie w poniedziałek po 14 :).
                                                    Spokój i cisza... . w Bydgoszczy też tak jest?
                                                    Wracając do demografii jest czym się martwic ...
                                                    elle.interia.pl/historia/news/id/100055064
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 24.05.06, 13:34
                                                    Czesc Olu,Mirku i Wszyscy co nas czytaja.
                                                    Najpierw o pogodzie.Dzisiaj w nocy mielismy w naszym podtropiku atak srogiej
                                                    zimy.Przed wschodem slonca przed 7 rano bylo tylko 3 STOPNIE CIEPLA BRRRRRRRRRR.
                                                    Musialem wskoczyc w ocieplana kurtke.W dzien bylo 22 stopnie jest sucho i
                                                    bardzo slonecznie.Mam szczescie bo mieszkam w lini prostej od ocean okolo
                                                    15km.Troche glebiej bo 30/40km w londzie bylo rano minus trzy stopnie.Tak ma
                                                    byc przez pare nocy.Potem wracamy do ponad 10 stopni rankiem.W dzien jest nadal
                                                    cieplo.W Bydgoszczy tez nie macie za cieplo wedlug tego co pisza w necie.Mirku
                                                    kiedys wspominales ze skandynawowie zima sie doswietlaja swiatlem aby odgonic
                                                    depresje. Tutaj w Brisbane swiatlo jest tak intesywne ze bez okularow
                                                    slonecznych trodno bylo by wytrzymac.Teraz zima swiatlo wydaje mi sie jest
                                                    jeszcze ostrzejsze strasznie razi w oczy.Z witamina "B" miales racje odstrasza
                                                    ona komary.Problem jest taki ze nalezy ja zazywac przez dwa tygodnie przed
                                                    wyjazdem w rejony komaro nosne.Tutaj stosuja to niektozy ludzie udajac sie do
                                                    buszu na dluzszy czas. Reszta poprostu daje sie obrzerac i spryskuje skore
                                                    chemikaliami aby je odstraszyc.Ukaszenia komarow w polnocnym Queenslandzie mogo
                                                    zakonczyc sie dluga przewlekla choroba objawiajaca sie goraczka i innymi
                                                    doleglosciami.Trzeba poprostu uwazac.Olu jak to fajnie ze nasza Bydgoszcz
                                                    pieknieje bede mial wiec co do podziwiania gdy juz tam przyjade.Co za zbieg
                                                    okolicznosci moja fajna siostrzyczka jest z pod Twojeg znaku Olu,a moj brat
                                                    jest spod znaku Mirka i wszyscy tez sie lubimy.Cos w tych znakach musi jednak
                                                    byc haha.Blizniaki to fajne znaki!!Ja jestem wiec w wieku Twojego brata Olu ale
                                                    mam tylko dwoje doroslych juz dzieci.Teraz troche o emeryturach.
                                                    Pracodawcy zobowiazani sa prawem wplacania 9%od zarobkow pracownika na tak zwany
                                                    fundusz emerytalny "SUPERANNUATION".Tych funduszow jest cala masa zaleznie od
                                                    galezi gospodarki.Pracownik moze ale nie musi doplacac do tego z wlasnej placy
                                                    kilka procent.Przez to bedzie mial wiecej na starosc.Jesli doplaca sie
                                                    dobrowolnie to wladz daje w nagrode do tego doplaty idace w setki dolarow
                                                    rocznie (do $1500).Sa tez zwiazane z tym ulgi podatkowe.Urlop platne to w
                                                    Australii cztery tygodnie rocznie a do tego extra bonus w wysokosci 17,5%
                                                    wyplaty urlopowej.Po dziesieciu latach pracy w tym samym miejscu kazdemu
                                                    pracownikowi przysloguje extra 3 miesieczny urlop (wysloga lat).Wlasnie ja
                                                    osiagne ten przywilej w przyszlym roku.Przeto zastanawiam sie nad wakacjami w
                                                    kochanej ojczyznie.Przerwy w pracy to platna przerwa sniadaniowa 15 minut,oraz
                                                    nieplatna przerwa obiadowa "LUNCH" 30 lub 60 minut.Tydzien pracy w Australii
                                                    wynosi 38 godzin tygodniowo wszystkie week-endy sa wolne.Urzednicy pracuja od 9
                                                    do 5 po poludniu.Dzien pracy wynosi 8 godzin cokolwiek ponad to to juz
                                                    nadgodziny.Mirku masz racje ze Bydgoszcz jest malo znana.Trzeba by ja wiecej
                                                    reklamowac.To piekne miasto nawet Irena Santor spiewala piosenke o zielonej
                                                    Bydgosaczy.Ci co byli w Bydgoszczy zawsze wspominali jedna ceche ze jest bardzo
                                                    duzo zieleni.Pozatym niewiele wiecej pamietali.Jak ja tutaj wymieniam nazwe
                                                    Naszego Miasta BYDGOSZCZ to Australijczycy zachodza w glowe nad trudnoscia w
                                                    wypowiedzeniu tej nazwy szczegolnie "SZ" "CZ".Im to strasznie syczy i maja
                                                    wielkie trodnosci a wymowa.Jutro wielki dzien poczatek wizyty Papierza.Czy
                                                    macie wolny piatek?Czy dotyczy to calego kraju?Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 24.05.06, 14:17
                                                    Witam
                                                    Wpadam tu jeszcze na chwilke.
                                                    Olu w Australii obchodzi sie tylko urodziny.Cos takiego jak imieniny nie
                                                    istnieje.Kalendarze so wiec bez imion w przeciwienstwie do naszych polskich.Jak
                                                    im tutaj mowie i pokazuje Polski kaledarz to sa raczej mile
                                                    zadziwieni.Pochwalaja pomysl.My Polacy mamy piekne imiona i przedewszystkim
                                                    tradycyjne.Oni tutaj maja wiele takich imion wymyslonych z powietrza lub
                                                    kapelusza.Na przyklad pisze fonetycznie-Samara,Celika,Melita,Dzet,Harli,Amba,itd
                                                    Maja bardzo duzo imion tradycyjnych ale te wymyslne zalewaja jezyk angielski.
                                                    Mirku wracajac jeszcze na chwilke do naszej BRDY to ja w niej w latach 60tych
                                                    lowilem mase uklejek braly na kulki kulane z ciasta z maki.Najlepiej braly w
                                                    miejscach gdzie rury wyzucaly miejskie scieki.Brania byly ostre i jedno po
                                                    drugim.Lapalismy je dla sportu byly dosc dlugie ale watle oczywiscie nie
                                                    jedlismy tych uklejek.Brda juz wtedy byla niezle zanieczyszczana.Dobranoc.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 19:53
                                                    Witajcie,
                                                    Brda nie była czysta w Bydgoszczy - za to w Smukale była super ...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 24.05.06, 23:10
                                                    Witam Was serdecznie
                                                    Narazie tylko na chwilkę, jutro napiszę list. Dzisiaj przez cały prawie wieczór
                                                    nie miałam połączenia z internetem. Dopiero teraz. Obiecałam sobie, że położę
                                                    się wcześniej spać.
                                                    Pa - Ola
                                                    P.S. Mirku, do znaków zodiaku napewno wrócę :))))))))
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.05.06, 23:20
                                                    Witam
                                                    Wiem.... że wrócisz do znaków zodiaku ... mam nadzieję, że potem jakoś się
                                                    pozbieram ...:)
                                                    Miłego dnia ... Zenek w ciepłej kurtce :0 !
                                                    Piszcie coś o Bydgoszczy bo "emerytury" ... to smutny dla mnie temat...
                                                    M.
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 07:02
                                                    Witam z ranka na sekundkę
                                                    Mirku, kiedy czytam Twoje obawy co do moich wypowiedzi o znakach - serdecznie
                                                    się śmieję. Pozbierasz, się, pozbierasz:)))))))))))). W wolnej chwili możecie
                                                    poczytać
                                                    www.horoskop.parapsycholog.com.pl/
                                                    Muszę zmykać już do pracy. Pa - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 25.05.06, 13:38
                                                    Witam jaknajserdeczniej Ole i Mirka.
                                                    Mam zaszczyt wiec rozpoczac trzecia setke na naszym forum.Niezle nam idzie
                                                    szczegolnie dzieki Olence, druga setke skonczylismy w oszalamiajacym
                                                    tempie.Ciekawe co przyniesie nam nastepna trzecia strona.Moze jeszcze ktos sie
                                                    do nas dolaczy.Olu bardzo ciekawy ten adres co nam podalas,i duzo w tym prawdy
                                                    a takze chybionych okreslen.Dziekuje.Oglondalem na zywo na TV POLONIA przylot
                                                    papierza do Warszawy.Ujmuje nas wszystkich za serca kiedy mowi po polsku.Ma
                                                    taki mily akcent do ktorego ja juz sie tak przyzwyczailem ze mam wrazenie ze
                                                    slucham go od bardzo dawna.Jezyki jednak bardzo zblizaja ludzi i
                                                    narody.Bedziemy teraz mogli ogladac i towazyszyc mu w tej wizycie przez pare
                                                    dni.Ja zas mam okazje poogladac sobie miasta i plener kraju ojczystego,oraz
                                                    duzo twazy moich rodakow.Na codzien przeciesz tego niewidze wiec jest to dla
                                                    mnie nielada gradka i okazja.Troche chlodno bylo w Warszawie i wietrznie.W
                                                    Brisbane ocieplilo sie troche w nocy a dnie so piekne i cieple.Olu wczoraj
                                                    zapomnialem jeszcze dopisac ze kazdemu pracownikowi przysluguja dni chorobowe
                                                    na ktore nie potrzeba miec zaswiadczenia lekarskiego.Poprostu dzwoni sie do
                                                    pracodawcy i mowi sie ze dzis nie przyjde bo sie zle czuje,koniec kropka.Tych
                                                    wolnych dni zalezy od galezi gospodarki jest w roku 8,10.Ja mam akurat 10 dni
                                                    chorobowych ktore jesli nie wykozystam przechodza na nastepny rok.Jestem
                                                    jeszcze zdrowy jak ryba wiec nie biore chorobowego prawie wcale.Przez 10 lat
                                                    uzbieralem juz blisko 500 godzin.Wiec jak by jakas choroba mnie napadla to mam
                                                    z czego czerpac.Niebezpieczenstwo tkwi jednak w tym ze w wypadku zwolnienia lub
                                                    redukcji te godziny chorobowe ktore sie akumulowalo po prostu przepadaja.No ale
                                                    kto by chcial zwolnic takiego pracownika ktory nie choruje haha.Trwaja tez
                                                    rokowania i moze w przyszlosci te chorobowe mozna bedzie zamienic w polowie na
                                                    dodatkowy urlop lub dostac za nie wynagrodzenie.Pozyjemy to zobaczymy czy cos
                                                    takiego wejdzie kiedys w zycie,sa tez tacy pracownicy ktozy wybieeaja wszystkie
                                                    dni przyslugojacego chorobowego w roku.My Polacy mamy tu inna etyke pracy i nie
                                                    naduzywamy tej dobroci i przywileju.Pozdrawiam was mocno.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 25.05.06, 16:59
                                                    Wiedziałem...wiedziałem....pac,pac,pac!!!
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 20:05
                                                    Witam Was moi drodzy
                                                    Jestem tak do tyłu z pisaniem, że napewno coś pominę, ale musicie wybaczyć.
                                                    Tyle ostatnio pisaliście, że pewnie wszystkiego nie ogarnę. Cieszę się, że mamy
                                                    rozpoczętą następną setkę postów. To miłe Zenku, że uważasz, że jest to też
                                                    moja zasługa - może taka maleńka, maciupeńka, co Mirku?:). Naprawdę śmieję się
                                                    serdecznie, kiedy Mirek pisze o swoich obawach, z jakim znowu komentarzem
                                                    wyskoczę:). Jestem grzeczna, nie komentuję. Chyba nie jest tak źle? A na
                                                    poważnie, pracowałam przeszło 20 lat z kolegą który był spod znaku panny -
                                                    wspaniały człowiek, człowiek przez duże C, pracowity, dokładny, życzliwy dla
                                                    wszystkich, wesoły ... ojej kartki by nie starczyło. Tak więc PANNY to
                                                    wspaniali ludzie. Zenku BLIŹNIACY też:). Pewnie miałeś Zenku albo będziesz miał
                                                    teraz urodziny. Mój brat (no popatrz jesteście w tym samym wieku) będzie miał
                                                    urodziny 28 maja. Co do horoskopów wiem, że nie wszystko się zgadza (albo my
                                                    się nie zgadzamy) ale część napewno, to było tylko tak, dla zabawy:).
                                                    Temat naszych przyszłych emerytur, naszych to znaczy w Polsce, rzeczywiście nie
                                                    przedstawia się różowo, dlatego przyznaję rację Mirkowi i nie będziemy już
                                                    tego roztrząsać. Widzisz jaka jestem zgodna - "do rany przyłóż" :).
                                                    Kładki na Wyspie Młyńskiej dopiero będą budowane. Mają być ukończone na jesień,
                                                    jeśli dobrze pamiętam. A czy był rozpisany konkurs, tego niestety nie wiem.
                                                    Pisaliście o urzędach i urzędnikach. W moim "zakładzie" pracujemy od 7.30 do
                                                    15.30, we wtorki od 8.00 do 16.00. I jest podobnie jak pisze Mirek. W
                                                    tych "wydłużonych wtorkach" po 15.00 już nie uświadczysz żadnego interesanta.
                                                    Ludzie wolą załatwiać swoje sprawy w godzinach pracy. A urzędnicy? Są
                                                    rzeczywiście różni, ale i interesanci również. Na szczęście ja nie mam wielkich
                                                    problemów. Moi interesanci są inni od tych, którzy wędrują po korytarzach. W
                                                    sumie, jak poczytałam posty Mirka, to jego też mogłabym "załatwić", gdyby
                                                    chciał pełnić pewną funkcję. Hi hi hi Mirek pewnie nie chciałby żebym
                                                    go "załatwiała", ale inni nie skarżą się:).
                                                    Jutro jednak idziemy do pracy. Wolne mają wszystkie szkoły i administracja
                                                    państwowa, Magda chyba też ma wolne:). Papież przyjechał do Polski. Zerkam w
                                                    tv. Nowego Papieża bardzo szybko wszyscy chyba zaakceptowali. Jego głos ma coś
                                                    w sobie, przykuwa uwagę. A jak pięknie mówi po polsku. W telewizji pokazywali
                                                    jak fonetycznie ma pisane w języku polskim teksty. Świetnie.
                                                    Boże, 3-miesięczny urlop .... też bym tak chciała. A do tego to "chorobowe"
                                                    Wasze, bez zwolnień od lekarza .. coś nie do pojęcia. Świetnie Zenku, że nie
                                                    chorujesz i nazbierałeś sobie tyle godzin. Ja podobnie, narazie zdrowie
                                                    dopisuje, ale jak hmmm .... Mirek będzie mnie tak "prześladował" :) wpadnę
                                                    w "czarną rozpacz" i choroba gotowa. Mirku .... zlituj się. TO NIE BYŁO
                                                    ZŁOŚLIWIE!!!! to tak ... hahaha dla wesołości (jak by powiedział Pawlak do
                                                    Kargula - "to dla zdrowotności").
                                                    Ok, dosyć tych głupotek.
                                                    Dzisiaj w "Gazecie Pomorskiej" jest malutki komunikat o Jubileuszu w Waszej 13.
                                                    Przepiszę Wam troszeczkę tekstu:
                                                    Zlot "trzynastki"
                                                    Szkoła Podst. nr 13 obchodzi swoje 50. urodziny. Uroczystości odbędą się za dwa
                                                    tygodnie. Uczniowie i grono pedagogiczne SP nr 13 zapraszają absolwentów i
                                                    sympatyków placówki na obchody 50-lecia "trzynastki". Odbędą się one 9 czerwca
                                                    br. Chętni do udziału w zjeździe absolwentów winni uiścić opłatę wpisową ...
                                                    Program obchodów znajduje się na stronach internetowych:
                                                    www.zs29bydgoszcz.republika.pl".
                                                    Macie napewno ten adres, bo już wcześniej tam zaglądaliście.
                                                    Co jeszcze z ciekawostek bydgoskich. Są plany, by "Bydgoski Londynek" - ul.
                                                    Pomorska i Chocimska -(cieszący się obecnie niezbyt dobrą sławą) przekształcić
                                                    w miasteczko studenckie. Osiedle to leży niedaleko terenów, które w przyszłości
                                                    ma przejąć Uniwersytet Kazimierza Wielkiego przy Chodkiewicza.
                                                    Mirku, Ty napewno wiesz, co to znaczy "zabudowa szachulcowa". Taką właśnie
                                                    zabudową charakteryzuje się Londynek.
                                                    Ok, przestaję już Was przynudzać. Na dzisiaj chyba wystarczy.
                                                    Naprawdę bardzo Was lubię - hihihi ale mnie naszło - i cieszę się, że możemy
                                                    sobie porozmawiać w ten sposób.
                                                    W tej chwili jest 11 stopni C, niebo zachmurzone. Zapowiadaja na jutro opady
                                                    deszczu, szkoda, że taką brzydką mamy pogodę, kiedy odwiedza nas Papież.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola.

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 25.05.06, 21:25
                                                    Witajcie
                                                    Wiecie nasze posty przypominają mi pewien dowcip żydowski :
                                                    Jojne Fritzblum nazwał Rozenkrantza zlodziejem ....
                                                    Rozenkrantz poszedł do rebego na skargę i sąd rabinacki wezwał Jojnego przed swoje
                                                    oblicze , a po rozprawie nakazał mu odwołać twierdzenie, że „Rozenkrantz jest
                                                    złodziejem”
                                                    Jojne z wielkim bólem i ociąganiem w końcu wydusił z siebie „ Srul Rozenkrantz
                                                    nie jest złodziejem?” / w trybie pytania / . Oburzony rebe zganił Jojnego –
                                                    przecież miałeś odwołać!!!!
                                                    Na to Jojne odpowiada :- no tak ja się umawiałem na tekst , a nie na
                                                    „muzyczkie”!!! /brzmienie/
                                                    Tak samo trudno przekazać nam to co w rozmowie ma duże znaczenie ponieważ
                                                    „dopisujemy” swoją muzyczkę ... :). Pewnie dlatego Olu myślisz że się złoszczę
                                                    ...:). A może w pisaniu to właśnie ma sens... .?
                                                    Znam Londynek ... i myslę, że kampus ma tam sens , urocze miejsce. Muszę dziś
                                                    kończyć , czasem patrzę jak na „mrozie” trzymają się Zenka palmy... . A Olu ...
                                                    jaką funkcję miałbym pełnić...:)?
                                                    Posdrafiam fas serdetchnye.... ;)
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 21:29
                                                    Jakoś nie mogę się z Wami rozstać:). W sobotę, jeśli pogoda dopisze, mam
                                                    zaplanowany spacer na Jary - tak Wasze Jary. Ale najpierw odwiedzę na
                                                    tamtejszym cmentarzu moją Babcię.
                                                    Może macie jakieś życzenia, mówię o fotkach. Mogłabym zrobić parę zdjęć. Gdzie
                                                    sobie życzycie? Czekam:).
                                                    Mirku, wyczytałam, że mieszkałeś najpierw przy Koszarowej. Mieszkała przy tej
                                                    ulicy moja koleżanka, pod 10.
                                                    Teraz naprawdę juz znikam, paaaaaaaa - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 25.05.06, 21:35
                                                    Mirku, tutaj nie mogę Ci napisać o funkcji jaką mógłbyś pełnić. Jest to forum
                                                    ogólne. Może kiedyś ... pa
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 26.05.06, 13:55
                                                    Czesc Olu,Mirku
                                                    Ogladajac wizyte papierza w Polsce trodno nie zauwazyc podniesionego nastroju i
                                                    radosci szczegolnie gdy papierz mowi po Polsku.Duma mnie rozpiera jak widze te
                                                    Polska serdecznosc i radosc z tej wizyty.Szkoda ze tutaj prawie nic na ten temat
                                                    sie nie mowi ani nie pisze.Zwykli ludzie nic a nic o tej wizycie nie wiedza.W
                                                    Brisbanskiej gazeci znalazlem informacje ze zdieciem papierza dopiero na 28
                                                    stronie.Artykul troche maly i zagubiony posrod reklam i innych artykulow.Jest
                                                    tu duza mieszanina religi.Nie tak jak w Polsce gdzie katolicyzm jest glowna
                                                    religia.Dla mnie najwazniejsze ze widze Polske i otoczenie na zywo.
                                                    Olenko gdybys sie na Jary wybrala a niesprawiloby Ci klopotu zawitanie na ulice
                                                    Kotowicza to mam prosbe.Jesli mozesz sfotografowac dom numer 7 oraz dwa domy na
                                                    przeciwko od 7demki to bardzo o to prosze.To okolice mego besposredniego
                                                    dziecinstwa lata 50 i 60siate.Jesli jednak masz obawy bo moze nie wypada tak
                                                    celowac w cudze domy to nie zawracaj sobie ta sprawa glowy.Przy najblizszych
                                                    odwiedzinach w przyszlosci i tak odwiedze te strony.Dziekuje za przepisanie
                                                    artykulu o jubileuszu sp 13.Drodzy moi ten week-end bede mial troche zajety
                                                    wiec niewiem jak to bedzie z moim pisaniem postow do was.Prosze wiec o
                                                    zrozumienie i cierpliwosc.Jak tylko bede mogl to napewno napisze.Teraz
                                                    pozdrawiam was bardzo serdecznie do uslyszenia.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.05.06, 23:16
                                                    Witam Zenku i Mirku
                                                    Od razu widać, że zaczął się już weekend. Pogoda fatalna, zrobiło się
                                                    zimno, "popaduje" deszcz, jak to mówią niektórzy - pogoda barowa:). Zenku,
                                                    jeśli tylko nie będzie padało, to obiecuję, że zrobię fotki domów o które
                                                    prosiłeś. Tylko później będę musiała nauczyć się "wkleić" te zdjęcia na
                                                    stronkę, którą Mirek dla Ciebie założył. Zobaczymy.
                                                    Wiecie, w Bydgoszczy ma stanąć pomnik Kazimierza Wielkiego. Trwa dyskusja w
                                                    którym miejscu. Obecnie są trzy propozycje:
                                                    1. Przy Wałach Jagiellońskich, niedaleko resztek murów obronnych.
                                                    2. Na Placu Teatralnym (jest tam skwerek na p-ko ul. Focha - dawna Armii
                                                    Czerwonej.
                                                    3. Na pl. Weyssenhoffa.
                                                    Z uwagi na to, że nasze "kochane" władze nie mogą dojść do porozumienia, ktoś
                                                    podał świetny pomysł hahahahaha - postawić pomnik na kółkach i przestawiać, tam
                                                    gdzie będzie taka potrzeba:))))).
                                                    A swoją drogą, jeśli wejdziecie na stronkę poniżej i przeczytacie o jego
                                                    kochankach, to ciarki przechodzą. Wejdźcie na - Kochanki króla.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_III_Wielki#Kochanki_kr.C3.B3la
                                                    To tyle na dzisiaj. Zenku, nie przejmuj się postami. Piszemy wtedy kiedy możemy.
                                                    Miłego weekendu i do zobaczenia - Ola
                                                    P.s. Chciałam jeszcze dodać coś o bzykajacych zwierzątkach, ale dałam sobie po
                                                    łapach:) i na tym koniec. :))))
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.05.06, 23:26
                                                    I jeszcze ta stronka:
                                                    piastowie.kei.pl/piast/zach.htm
                                                    Jest przejrzyściej opisana
                                                    Pa
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 00:15
                                                    Witajcie,
                                                    Z trafnych domysłów Oli i ... braku czasu Zenka w weekend, wynika, że Zenek ma
                                                    święto :)?.
                                                    Jeśli tak to życzę Ci Bratku żebyś wygrał na loterii ... i o emeryturze za
                                                    młodu nie marzył. Reszta reszta to drobnostki .... :) np. zdrowie i podróże .
                                                    Słyszałem takie określenie : – Polacy nie mówią tylko szeleszczą ... .
                                                    Przypomniało mi się to przy okazji zenkowej „Bidkoshtshi”. Pewnie dlatego Niemcy
                                                    wymyślili Bromberg ? Nasze miasto posiada śliczną nieprzyzwoicie
                                                    „szeleszczącą” nazwę , a nie jak to cynamonowe miasto „obok” ...:)).
                                                    O... pojawił się post Oli...:) ... jeszcze dymi.... / resztę pominę :) żeby nie
                                                    oberwać po łapach....;) /
                                                    Rzeczywiście widziałem ciężkie chmury nad Staym Rynkiem ...
                                                    / kamery.mpi.pl/php/index.php / nie było sensu wybierać się na Jary.
                                                    Co do pomnika Kazimierza Wielkiego to wszystkie lokalizacje , które wymieniłaś
                                                    wydają mi się „na wpych”.Wiecie gdzie kiedyś był zamek ? - przy Szlaku Kujawskim
                                                    i przeprawie przez Brdę czyli w pobliżu Mostu Bernardyńskiego ... . Jadąc od
                                                    „Komitetu Partii” , od ronda „XXX lecia” za mostem po prawej stronie. Gdyby
                                                    był na podwyższeniu i oświetlony ? Co wy na to ? To jest miejsce po zamczysku i
                                                    widoczne dla przejeżdżających czyli miejsce jest „znaczące”. Może przy okazji
                                                    kawałek murów by się wydobyło. Inne miejsca są do niczego i tylko ciekawscy tam
                                                    trafią... .
                                                    Natomiast biorąc pod uwagę temperament władcy ... na pewno nie należy go stawiać
                                                    w Parku Kochanowskiego w pobliżu „Łuczniczki” . Potem nikt ich nie znajdzie :))).
                                                    W Lublinie był /i jest nadal .../ problem z pomnikiem Piłsudskiego na koniu .
                                                    Długie debaty zdawały się nie mieć końca , a 11 listopada się zbliżał .... W
                                                    końcu prezydent wbrew opinii konserwatora postawił pomnik „nietrwale związany z
                                                    gruntem” , oddzielony folią i niezamocowany. Powstała samowola nietrwała ... i
                                                    kłótnie do dziś. Przypomina to pomysł z kółkami.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Dzień dobry / Brisbaner /i dobranoc /Fordon/ ...
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.05.06, 01:13
                                                    Przed pójściem spać raz jeszcze zajrzałam i jest!!! Jest post Mirka, który mnie
                                                    rozbawił. Ha ha ha Łuczniczka i Kazimierz Wielki ... świetne.

                                                    Zenek zawsze odpowiadał na moje pytania, na to jedno nie odpowiedział, czyżby
                                                    nie dość że bliźniak jak mój brat, obchodził również w tym samym czasie
                                                    urodziny? Pewnie tak jest.
                                                    ZENKU - Dużo szczęścia i radości
                                                    Pięknych, pełnych słońca dni
                                                    W oczach uśmiechu młodości
                                                    Przesyłam Ci
                                                    bo "... dziś są Twoje urodziny ..."

                                                    Toruń - "cynamonowe" miasto. U nas ostatnio mówi się "piernikowe" miasto.
                                                    Mirku, na Jary wybieram się dopiero dzisiaj, może pogoda dopisze i będę mogła
                                                    zrobić parę fotek.
                                                    Nie bardzo wiem, gdzie Ty byś umiejscowił pomnik, czy zaraz za mostem
                                                    Bernardyńskim, przed Szpitalem Zakaźnym?
                                                    To już moje ostatnie pa:) - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 09:02
                                                    Witajcie
                                                    Miejsce pomnika Króla Kazika ... posłużę się moim ulubionym autobusem linii 64.
                                                    Załóżmy , że jedzie od ronda w kierunku Kujawskiej ...przejeżdża przez most
                                                    i...już- po prawej stronie jest super miejsce.
                                                    Albo jeszcze inaczej - chodziło mi o miejsce za mostem po prawej stronie , po
                                                    tej gdzie /przynajmniej kiedyś był / ZUS i są budynki BRE. Oczywiście bliżej
                                                    mostu i powyżej jego płyty .
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.05.06, 11:55
                                                    A to tam sobie upatrzyłeś to miejsce Mirku, teraz już wiem. Tam nadal jest ZUS.
                                                    Z tamtego postu - przynjmniej ja tak zrozumiałam, widocznie niezbyt dokładnie
                                                    przeczytałam - jechałam od Kujawskiej w stronę Ronda Jagiellonów:).
                                                    Powiem Ci, że jednak wiele osób - ja również -optuje za pomnikiem przy Starówce
                                                    to znaczy przy Wałach Jagiellońskich. A niech tam stoi i patrzy gdzie znalazłby
                                                    się, po osądzeniu jego niecnego uczynku:).
                                                    Niebo zachmurzone a ja za chwilkę wybieram się na spacerek na Wasze Jary.
                                                    Pozdrowienia - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: 83.238.70.* 27.05.06, 21:43
                                                    Witam wieczorkiem
                                                    Fotki zrobione. Przeszło 60:). Nie dam rady ich "wkleić" w Twoją stronkę Zenku,
                                                    podaję swój adres e-mail i bardzo proszę, napiszcie do mnie a ja wyślę zdjęcia
                                                    bezpośrednio do Was.
                                                    Mój adres:
                                                    ola.bydg@wp.pl
                                                    Zenku, Twój dom sfotografowałam, jest tam parę ujęć, domy naprzeciwko (bliźniak)
                                                    również. Byłam w Waszej szkole, to znaczy na zewnątrz, też jest parę fotek.
                                                    Rozmawiałam z dozorcą - bardzo sympatyczny pan, który potwierdził, że kiedyś
                                                    rzeczywiście "13" była na Nakielskiej. Pamięta ją. Zagadałby nas. Na naszą
                                                    uwagę, że szkoła z zewnątrz prezentuje się niezbyt okazale, powiedział, że
                                                    niestety wszystko rozbija sie o fundusze, ale wewnątrz wszystko wygląda
                                                    inaczej, jest ładnie, ma bogaty wystrój itd.
                                                    Mirku, masz fotki swojego ulubionego autobusu 64:).
                                                    Byłam w Parku Księżycowym (też macie stamtąd fotki), na Waszych ulicach, tam
                                                    gdzie biegaliście (starałam się robić zdjęcia starszych domów, może będziecie
                                                    pamietać) no i zrobiłam zdjęcia drzew morwowych przy cmentarzu:).
                                                    Ten list piszę od kuzynki, bo u niej dzisiaj śpię.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 23:25
                                                    Witajcie
                                                    Olu, wykonałaś kawał dobrej roboty ... pomysł z mailem jest ... szatański
                                                    poniekąd;) może Magda się do Ciebie odezwie ? Zenek z radości chyba ... no sam
                                                    nie wiem co zrobi... :). Szkoła pewnie wygląda tak samo jak kiedyś , w czasie
                                                    kiedy do niej chodziłem - taka rózowa ...
                                                    A co będzie z forum ?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 27.05.06, 23:28
                                                    A ... no właśnie ... podobnie jak Ola podaję maila ... m.bydg@wp.pl ;)!
                                                    A co będzie ... z forum?
                                                  • Gość: ZENEK IP: *.prem.tmns.net.au 28.05.06, 11:40
                                                    Witam serdecznie Olenko i Mirku!!!
                                                    Milo was tu widziec na naszym forum.Podziwiam odwage i bezposredniosc.
                                                    Trzecia strona przyniosla nam totalna rewolucje w przekazywaniu informacji.
                                                    Bardzo sie z tego ciesze.Zgadzam sie z Mirkiem w 100% ze Ola wykonala wspaniala
                                                    prace jadac w odwiedziny w nasze stare katy,i robiac tak wiele zdiec.Jestem ich
                                                    bardzo ciekaw.Bardzo Tobie Olenko za ten wspanialy gest DZIEKUJE.Mirku sp13 za
                                                    moich czasow miala raczej kolor szarego tynku.Teraz tez cisnie mi sie pytanie
                                                    na usta co dalej z tym naszym forum?Mysle jednak ze przyszlosc przyniesie sama
                                                    rozwiazanie.Pozdrawiam was bardzo cieplo i serdecznie.28/5/06/ZENEK/
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 15:33
                                                    Witajcie:):):)
                                                    Dopiero wróciłam. Za chwilkę powysyłam do Was zdjęcia (dzięki za listy z
                                                    adresami, wszystkie doszły).
                                                    A forum .... no pewnie, że zostaje:)!!!!. Tutaj będziemy pisać. Adresy - e-mail
                                                    będą tylko do przekazania czegoś bardziej osobistego (np. własnie telefony) no
                                                    i fotki, bo inaczej nie umiem przesyłać, nie ejstem taka biegła jak Mirek.
                                                    A tak w ogóle, to tyle zdjęć zawdzięczacie mojej kuzynce, bo mnie tak - jak to
                                                    napisał Zenek - byłoby głupio robić fotki domów, a ona mi powtarzała, co się
                                                    przejmujesz, nikt Cię tutaj nie zna, rób zdjęcia i nie marudź:)))).
                                                    Ok, już nie piszę tylko idę wysyłać.
                                                    Narazie papapa - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 16:39
                                                    Mam nadzieję, że część zdjęć przeszła. Muszę zrobić przerwę, bo są jakieś
                                                    problemy z pocztą. Dajcie znać przy okazji co przeszło. Fotki idą w kolejności
                                                    od numeru 5 do 43. Narazie - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.05.06, 17:56
                                                    To jeszcze raz ja. Jeśli dojdzie do Was poczta od : kama ... itd - odbierzcie,
                                                    to ode mnie. Musiałam wysyłać z innej poczty, z tamtej nic nie chciało się
                                                    załączyć. Czas najwyższy, żebym nauczyła się "pakować" zdjęcia:). Ha ha ha jak
                                                    już się nauczę, zasypię Was fotkami z Bydgoszczy:).
                                                    Wiecie, kiedy tak chodziłyśmy po Waszych uliczkach, przypomniało nam się, że w
                                                    pracy mamy koleżankę mieszkającą przy ul. Ostroroga. W najbliższym czasie
                                                    dowiem się od kiedy tam mieszka, może to jedna z Waszych koleżanek:) i tutejsze
                                                    grono by się powiększyło.
                                                    Wasza szkoła ma właściwie nieokreślony kolor. Kiedyś może była różowa. Obecnie -
                                                    jak już pisałam wcześniej - nie prezentuje się ciekawie z zewnątrz. Szkoła
                                                    musi czekać na "swoją kolejkę" do kpitalnego remontu.
                                                    Dzięki Wam, z kuzynką pierwszy raz znalazłyśmy się w Parku Księżycowym. W
                                                    uliczce Księżycowej, na samym końcu (bo jest to "ślepa uliczka") podziwiałyśmy
                                                    piękne ogrody, chyba zaprojektowane przez plastyka - coś fantastycznego.
                                                    Część ulic na Jarach, w tym i Kotowicza" to drogi gruntowe niestety. Ale
                                                    niektóre są już wyremontowane, wyłożone kostką polbrukową, płytkami,
                                                    wyasfaltowane.
                                                    Drzewa morwowe, sami widzicie na fotkach jak pięknie się zielenią, owoce morwy
                                                    się zawiązują. Opowiedziałam kuzynce o tych morwach, dlaczego są takie
                                                    dobre ... hiiiiii.
                                                    Na dzisiaj tyle mam Wam do powiedzenia. Bardzo proszę, napiszcie co nie doszło,
                                                    postaram się wysłać jutro ponownie.
                                                    Z życzeniami do Zenka pięknie wyszło hahahah - ale lepiej wysłać wcześniej niż
                                                    zapomnieć.
                                                    Pozdrawiam serdecznie z chłodnej i deszczowej Bydgoszczy - Ola.
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 08:03
                                                    Witajcie
                                                    Olu jesteś Wielka! pewnie strasznie zmarzłaś ?
                                                    Pozdrawiam
                                                    ps. wszystko doszło ...
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 29.05.06, 14:01
                                                    Witajcie Olu,Mirku
                                                    Olenko ogromnie dziekuje za zdiecia.Odebralem ich 6 reszta sie niestety odbila
                                                    bo skrzynka byla zapelniona.Z informacji wynikalo ze odbilo sie 5 zdiec.Moj dom
                                                    to sie ladnie prezetuje az w oku lza sie kreci na same wspomnienie minionych
                                                    czasow.Podziekuj kuzynce za jej wsparcie i odwage fajna z niej
                                                    dziewczyna,przebojowa i sie nie wstydzi.W przeciwienstwie do mnie i jak mniemam
                                                    do Ciebie Olu.Mam nadzieje ze nie zmarzlyscie w tej pochmurnej pogodzie a mysl
                                                    ze fotografie poleca do Australii aby rozgrzac moje serce rozgrzala i was.Kurcze
                                                    zazdroszcze Wam ze moglyscie tak po prostu sobie pochodzic po naszych stronach
                                                    mnie juz tak dawno tam nie bylo.Przydzie jednak czas ze i ja tam sobie pochodze.
                                                    Moze nawet wszyscy razem pewnego pieknego dnia odwiedzimy nasze stare katy i na
                                                    zywo opowiemy sobie historie lat minionych:):):)ale fajnie by bylo prawda.
                                                    Na dzisiaj to tyle odemnie, pedze do lozka.Jestem troche przeziebiony i lykam
                                                    pigoly i inne witaminy.Pozdrawiam was serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 18:17
                                                    Witam Was - Zenku, Mirku
                                                    Cieszę się, że sprawiłam Wam radość tymi fotkami. Zenku, przed chwilką wysłałam
                                                    do Ciebie jeszcze raz wszystko. Mam nadzieję, że skrzynka jest pusta:). Twój
                                                    dom naprawdę bardzo ładnie się prezentuje. Mirku, czy chociaż udało mi się
                                                    sfotografować Twoją ulicę - nie wiem która to.
                                                    Pogoda nie była zbyt ładna, ale tak przejęłam się swoją rolą, że później nie
                                                    czułyśmy chłodu:). Na dodatek do domu kuzynki było blisko, bo to na ul.
                                                    Strzeleckiej. Tak nam się to spodobało, że po wypiciu kawy poszłyśmy jeszcze na
                                                    Szwederowo, żeby trochę powspominać moje dzieciństwo.
                                                    Zenku, czy nie masz przypadkiem wujka (to samo nazwisko ma co Ty) o imieniu
                                                    Jan, mieszka na Błoniu, był nauczycielem i pracował w Kuratorium? Mirku, Twoje
                                                    nazwisko też nie jest mi obce, masz w rodzinie osobę duchowną?
                                                    To byłoby tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - Ola
                                                    Zenku, pewnie, że kiedyś jeszcze przyjedziesz i odwiedzisz "stare kąty" a
                                                    tymczasem kuruj się:)))).
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 18:43
                                                    Zenku - uduszę Cię:), Twoja skrzynka nadal jest pełna i wszystko wraca do mnie.
                                                    Teraz wyślę fotki dopiero wtedy jak dostanę wiadomość od Ciebie, że masz gotową
                                                    skrzynkę do przyjęcia zdjęć.
                                                    Ola :))))
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 19:56
                                                    Witajcie,
                                                    Ola ... zatopiła Zenka :I
                                                    Olu jeszcze raz dziękuję za zdjęcia ... a może Zenek powinen pójść w nasze ślady
                                                    i założyć skrzynkę na www.wp.pl ?
                                                    U nas po wichurach nocnych przyszedł zimny dzień ... ale za to chmury przegoniło
                                                    i mam sliczny zachód słońca - prosto w kierunku Bydgoszczy.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.05.06, 19:57
                                                    Olu ... tonącego się nie dusi...;)
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.05.06, 22:18
                                                    Weszłam tutaj jeszcze przed snem. Roześmiałam się :)))) Mirku, czasami trzeba
                                                    poddusić:) ... i zobaczysz, dzięki Twojej sugestii Zenek założy sobie nową
                                                    pocztę.
                                                    Oglądałam w tv wichury na lubelszczyźnie, u nas tak źle nie było. Dzisiaj
                                                    wieczorem, podobnie jak u Ciebie, był piękny zachód słońca, ale ogólnie pogoda
                                                    mnie przeraża. Planowałyśmy z koleżankami urlop na początku lipca w Zakopanem
                                                    ale pogoda ma być nie najlepsza. Zastanawiamy się co robić, bo bez sensu jechać
                                                    tyle km i później siedzieć w schronisku ze względu na deszcz.
                                                    Zenku, jak już się wyśpisz, odezwij się:), nie zrobię Ci krzywdy:).
                                                    - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.05.06, 13:41
                                                    Witam serdecznie.
                                                    Bylem zatopiony ale nie uduszony haha.Zyje i nawet mi juz lepiej z tym zimowym
                                                    przeziebieniem.Bylo dzis 8/23stopnie bardzo slonecznie i sucho typowa jesienno-
                                                    zimowa pogoda w Brisbane.Olu skrzynka jest pusta ale prosze tylko po 3/4
                                                    zdiecia.Jak je przesune do foldera to znowu mozesz cos doslac.Przykro mi ze
                                                    stracilas tyle czasu i prawie wszystko sie odbilo.Postaram sie w przyszlosci
                                                    jakos Tobie wynagrodzic.Swoja droga mialem nadzieje i Mirek pewnie tez, ze choc
                                                    na jednym zdiecu bedzie takrze osoba fotografujaca.Musimy sie jednak uzbroic w
                                                    cierpliwosc i czekac.Tak ze dzieki Tobie Olu, Twojej kuzynce,Mirkowi i jego
                                                    bratu,stalem sie posiadaczem niezlej kolekcji zdiec z mojego fyrtla.Bez was
                                                    mialbym zero,przeto jeszcze raz dziekuje.Na razie wszystko mam na komputerze
                                                    ale za niedlugo zrobie sobie twarde kopie czyli prawdziwe zdiecia.Poustawiam
                                                    sobie je wszystkie i stworze z tego niezly obraz miejsc w ktorych kiedys
                                                    mieszkalem lub bylem.Ola ten pan Jan o tym samym nazwisku niestety to nie jest
                                                    moj krewny.Wytlumaczcie zatem niewiedzacemu jak taki "zagramaniczny gosc"moze
                                                    miec jakas skrzynke na www.wp.pl?Co to wogole jest i czym to sie je?Czy to
                                                    skrzynka bez dna? Moja miesci jednorazowo do 15tys kb i potem mi mowi ze ma dosc
                                                    pozostawiajac 30% rezerwy na inna korespadecje.Uzylem slowa zagramaniczny bo
                                                    kiedys tak sie smiesznie przekrecalo slowo zagraniczny aby dodac towarowi
                                                    odrobine podziwu haha:);)W ta sobote jest wielka akumulacja w naszego Gold-
                                                    Lotto (zlotego totolotka)poprosze o jakies szczesliwe numerki.Na pole wchodzi 6
                                                    numerow a pole ma 45 numerow.Do wygrania jest 27 milionow Dolarow.Jak wygram
                                                    duza okragla sume to jestescie zaproszeni do lezakowania na slonecznych
                                                    szerokich plazach w Australii, oraz na safari w tereny kanguzo-koalo
                                                    dajne.):):):)Pozdrawiam Was.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 14:28
                                                    Witam Was ślicznie:)
                                                    Ulżyło mi, bo widzę, że z Zenkiem wszystko ok:). W takim razie Zenku, będę
                                                    przesyłała fotki raz dziennie - mam nadzieję, że 6 sztuk zmieści się za jednym
                                                    razem. Co do założenia poczty na wp.pl to jednak odsyłam Cię do Mirka - to
                                                    fachowiec. Zenku jeśli jeszcze zdążysz dzisiaj, to daj znać jakie masz już
                                                    zdjęcia zebym nie powielała tych samych. Przestań, co to za problem, wysyłac
                                                    fotki, tylko mi przykro, że nie masz ich jeszcze wszystkich.
                                                    mom. resztę za chwilę .
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.05.06, 14:51
                                                    Czesc Olenko.
                                                    W twojej skrzynce powinny byc informacje co juz dostalem.Czy zagladalas?
                                                    Dla pewnosci napisze jeszcze raz:
                                                    1.Ul Ostroroga
                                                    2.Ul.Mikolaja Kotowicza
                                                    3.Wladyslawa IV
                                                    4.UL.Huzarska
                                                    5.Front szkoly sp13
                                                    6.Autobus 64
                                                    Prosze Olu dla pewnosci nie wysylaj wiecej niz 4/5 zdiec.Sprobuj na razie
                                                    wyslac tylko 4.Odbiore je dopiero jutro moze w poludnie mego czasu.Ile jeszcze
                                                    masz zdiec do przeslania?Trzymaj sie do jutra zycze milego popoludnia.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 15:10
                                                    Zenku dziękuję za "goracą" wiadomość. Świetnie. Będę wysyłac po 4 fotki. Paaaaa
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 30.05.06, 15:45
                                                    Witajcie
                                                    wpadam w biegu ...
                                                    Konto na www.wp.pl - przeslę instrukcję jednak dopiero w weekend -przepraszam ...
                                                    Zyczę Wam wygranej ... ja nie mam szczęścia w grach losowych , dlatego nie gram
                                                    - za to w ogóle nie mam szczęścia w ... /znane przysłowie z kartami/. Co wcale
                                                    nie znaczy że nic nie potrafię ;)
                                                    Na dworzu ziąb , ale jest i tak gorąco...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.06, 15:08
                                                    Sorry ale nie piszę z domu i dlatego ta przerwa.
                                                    Zenku, napisz ile zdjęć za jednym razem mogę przeslac. Myślę Zenku, że trafiłeś
                                                    na życzliwe osoby - nie chwalimy się, hihihi po prostu tacy jesteśmy, prawda
                                                    Mirku:).
                                                    Myślaleś, że na ktorymś zdjęciu będę. O nie, ja już
                                                    troszkę "zrewolucjonizowałam" te posty, teraz Wasza kolej:). Poczekam, aż Wy
                                                    się ukażecie:).
                                                    W środę też mamy kumulacje w lotku - 9 mln. Gram, ale jak narazie bez jakiś
                                                    wielkich wygranych. Może, gdzies dalej moje numerki się sprawdzą, bardzo proszę:
                                                    5, 9, 12, 26, 28, 44.
                                                    Życzę głównej wygranej!!!!
                                                    Ha ha ha w razie czego na mnie nie liczcie, dziekuję, ale nie przylecę - jak
                                                    już pisałam wcześniej - boję się latać:) - chyba, że zafundujecie mi
                                                    narkozę :))))).
                                                    W Bydgoszczy jest słonecznie, już nie pada, może wreszcie zaczną się znowu
                                                    cieplutkie dni.
                                                    Jeszcze niecała godzinka i do domu.
                                                    Pozdrawiam - Ola

                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 31.05.06, 03:10
                                                    Witaj Olu Mirku
                                                    Dziekuje Olu za cztery zdiecia szkole 022/023/024/025.Skrzynka jest opruzniona
                                                    mozesz przeslac nastepne prosze.Twoje numery oczywiscie puszcze w ta sobote.Do
                                                    nas mozna tez przyplynac statkiem.Tak kiedys do nas przyplyneli kuzynowie z
                                                    Polski.Oby tylko wygrac!!! reszte sie da zalatwic.Mirek jak zwykle totalnie
                                                    zabiegany.Pozdrawiam Ciebie kolego,czytales co Ola nam napisala.Teraz nasza
                                                    kolej na rewolucje.Moze zanim puscimy jakies fotki sprobujmy napisac portret
                                                    pamieciowy.To znaczy jak my sobie siebie wyobrazamy,wzrost,waga,kolor wlosow
                                                    itd.
                                                    Moze byc wesolo przy zderzeni sie z aktualnym wizerunkiem na zdieciach ktore
                                                    kiedys sobie przeslemy innymi kanalami.Mirku ja mysle ze Ola tak na ok bedzie
                                                    miala ze 165-170cm wzrostu i z natury jest szatynka,a co Ty myslisz?No to na
                                                    tyle tej zgadywanki wiecej wieczorem.Olu a jak Ty sobie nas wyobrazasz?
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 31.05.06, 16:08
                                                    No tak ... Zenek teraz to Ola z pewnością Ciebie udusi ...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 31.05.06, 23:33
                                                    Dzień dobry Zenku
                                                    Dobry wieczór Mirku
                                                    Mirek jak zwykle mnie rozśmieszył swoim komentarzem:)))). Mirku, proszę, nie
                                                    opisuj mnie tutaj, na forum ... :). Ale Ty Zenku strzeliłeś w "10" 165 i włosy
                                                    z natury takie jak opisałeś a resztę ...:). Wysłałam fotki z Parku Księżycowego.
                                                    Zaskoczyłeś mnie tym "portretem pamięciowym", jakoś jeszcze nie próbowałam
                                                    sobie Was wyobrazić, hihihi to znaczy wyobrażałam Was sobie, kiedy czytałam
                                                    Wasze posty na początku. Byliście wtedy małymi chłopcami (tylko, że Mirek dużo
                                                    młodszy), blondynami (nie wiem dlaczego), krótko obciętymi (ach tak, już wiem,
                                                    porównywałam Was do mojego brata), koszulka biała z krótkim rękawkiem, spodnie
                                                    krótkie, czarne, na szelkach, z przodu z taką poprzeczną klapką na piersiach,
                                                    na bosaka brodzących w kałużach po burzy:). A jak wyglądacie obecnie?, naprawdę
                                                    nie wiem ... żaden obraz mi się przed oczy nie nasuwa. Lepiej jak coś "wpadnie"
                                                    co skrzynki pocztowej:).
                                                    Dzisiaj puściłam dużego lotka - główna wygrana 9 mln zł. Losowanie już było,
                                                    kupon zostawiłam w pracy, narazie czuję się jak milionerka, dopóki nie sprawdzę
                                                    jutro cyfr, mogę sobie pomarzyć do rana, co by było, gdyby ...:).
                                                    Zaliczyłam dzisiaj również film "Kod Leonarda". Książkę odebrałam jako fikcję
                                                    literacką i film odebrałam podobne. Jeśli chodzi o wątek religijny to nie widzę
                                                    tu jakiś wielkich problemów, ot fabuła i tyle. No i świetna muzyka.
                                                    (Nasze "Multikino" mieści się między Królowej Jadwigi a Jackowskiego,
                                                    naprzeciwko Technikum Mechanicznego przy ul. Św. Trójcy - ale to pewnie już
                                                    Mirek Ci kiedyś opisał Zenku).
                                                    I to byłoby tyle. Dobranoc - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.06, 10:50
                                                    Witam Was
                                                    No i niestety, muszę dalej pracować. W totka nic nie wygrałam, nie miałam nawet
                                                    zwykłej trójeczki. Czekamy w takim razie na Zenka:)))))
                                                    Pozdrawiam z bardzo zimnej Bydgoszczy - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 01.06.06, 14:09
                                                    Czesc Olu.Mirku.
                                                    Dziekuje Olu za nastepna partie ladnych zdiec.Doszly do mnie tylko 3 czwarte
                                                    nie chce sie otwozyc pt:Oj ktos spadl z ksiezyca".Trzy pierwsze z Parku
                                                    Ksiezycowego weszly jak zwykle bez przeszkod numer 0.19 0.20
                                                    0.21.Ladny,zagospodarowany i zielon jest ten dzisiejszy park"moja glinianka"
                                                    pomyslec ze za moich czasow byla tam gleboka woda dosc duza piaszczysta
                                                    plaza.Przychodzily tam cale rodzine z dziecmi.Woda byla czysciutenka plywalo
                                                    sie na materacach a w trzcinach chowaly sie kaczuszki.Ryby tez bylo sporo
                                                    szczegolnie linow,karasi i plotek.Zima zas mielismy na tej gliniance super
                                                    lodowisko a z gorki od strony barwnej co odwazniejsi zjezdrzali na nartach i
                                                    sankach.Byly to naprawde fajne czasy.Niemartw sie OLU o wygrana moze bedzie cos
                                                    w sobote u mnie:)))?Dobze sobie nas a przynajmniej mnie wyobrazilas w latach
                                                    naszego dziecinstwa.Wypisz wymaloj tak wygladalem plus odstajace uszy
                                                    haha.Dziewczynki zas wtedy byly schludnie ubrane obowiazkowe rajtuzy"patetki" i
                                                    kokardki we wlosach.Olu zdiecia szkoly tez sa fajne szczegolnie front szkoly
                                                    ktory dobrze pamietam bo w 7 klasie mielismy robione klasowe zdiecie wlasnie na
                                                    fracie szkoly.Nasz kolega Mirek musi byc strasznie zabiegany i zapracowany moze
                                                    jak obiecal napisze cos na week-end?Dzisiaj oficjalny pierwszy dzien zimy w
                                                    Australii.Dzis w Brisbane bylo 5/23stpnie slonecznie przy calkowicie blekitnym
                                                    niebie.Ceny bezyny znow ruszyly w gore skoczyly z $1.21 na $1.33.U was nadal
                                                    jakos chlodno ale zycze Wam upalnego lata i duzo slonca.Przeziebienie juz mi
                                                    minelo i jestem zdrowy jak ryba.Zycze wam milego popoludnia.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.06.06, 17:28
                                                    Witam ponownie!
                                                    Zenku, właśnie wysłałam Ci następne 4 zdjęcia. Mam nadzieję, że dojdą.
                                                    Mirek, napewno ciężko pracuje, ale w sobotę lub w niedzielę napisze tutaj
                                                    dłuuuugi list:), prawda Mirku?
                                                    Zgadza się, kiedy byłam mała miałam zawsze splecione włosy w warkocze i do tego
                                                    kokardy, no i sukienki ... moja Mama uważała, że dziewczynka musi mieć
                                                    sukienkę, spodnie założyłam (wywalczyłam) kiedy chodziłam do VII klasy:).
                                                    Zaraz idę robić gołąbki, jeszcze w tym roku nie miałam ze świeżej kapusty.
                                                    Jakie to dziwne, u nas kalendarzowa wiosna, niedługo lato, a u Was początek
                                                    zimy ... no tak, ale nie ma u Was chyba takich niskich temperatur.
                                                    Do następnego razu - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 02.06.06, 14:52
                                                    Witajcie Olu.Mirku.
                                                    Oj cieniutko z postami pod koniec tygodnia.Mirku co u Ciebie slychac jakos malo
                                                    z siebie ostatnio dajesz czekamy na Twoj post pewnie bedzie ciekawy bo z calego
                                                    tygodnia.Rozumie ze u Was troche chlodno i moze paluszki troche zgrabiale haha:)
                                                    Ola i ja jakos dajemy rade z chlodnymi teperaturami i piszemy,piszemy
                                                    utrzymujac sie na gornej powiezchni tego forum. Ja juz odpoczywam a Wy jeszcze
                                                    sie mordujecie w pracy.Olu bardzo dziekuje za kolejne zdiecia.Tak sobie je
                                                    ogladam i niewieze ze moge to wszystko widziec tu w Brisbane bez ruszania sie
                                                    z domu.Dzieki Olenko jeszcze raz.Ten Park Ksiezycowy "maja glinianka"jakze malo
                                                    z niej zostalo tylko takie male oczko wody.Glinianka byla zasilana malym
                                                    zrodelkiem krystalicznej wody ktora wyplywala ze zbocza gory u ktorej podnoza
                                                    byla wlasnie ta ladna piaszczysta plaza.Zima to zrodelko powiezchniowo
                                                    zamarzalo twozac lodowata bardzo sliska slizgawke nierowna i bardzo
                                                    pomarszczona.Lod na niej byl tak sliski ze trodno bylo nawet na nim stac.moze
                                                    to czystosc tej wody powodowala taki efekt.Na gliniance bylo zawsze wesolo i
                                                    gwarno czy to latem czy to zima a szczegulnie podczas wakacji
                                                    szkolnych.Przypomnialo mi sie ze my chlopcy do kapania nosilismy takie
                                                    slipki.Byly to dwa plucienne trojkaty zszyte razem w kroku.Wiazalo sie to
                                                    wszystko sznureczkami po obu stronach bioder.Trzeba bylo uwazac aby to odzienie
                                                    nie spadalo przy skokach do wody lub nespodziewanemu rozwiazaniu sie
                                                    sznurowek.Nikt ich specjalnie nie lubil ale to chyba byla jedyna kapielowa
                                                    odziez wtedy dostepna na rynku.Pamietacie sklepy "HARCERZ" jeden byl na
                                                    ul.Jagielonskiej za poczta a drugi na Dworcowej blisko sklepu
                                                    meblowego.Strasznie lubilem je odwiedzac byl taki atrakcyjny towar do
                                                    kupienia.Nie tylko trampki,pepegi i inny sprzet sportowy ale szczegolnie sprzet
                                                    modelarski i zabawki.Lubialem sklejac modele samolotow ktore tam zawsze byly do
                                                    kupienia.Produkowaly je Niemcy Wschodnie N.R.D byly bardzo wysokiej jakosci po
                                                    przystepnych cenach.Pozatym scysoryki,kompasy,finki i inne skarby przyciagaly
                                                    oczy chlopcow i ich tatusiow.Fajnie bylo,swojsko bylo i wszystko tak bardzo
                                                    bylo cenione dbane i doceniane przez innych.Koncze na dzisiaj pozdrawiajac was
                                                    bardzo serdecznie mowie DOBRANOC.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 02.06.06, 22:07
                                                    Zenku, Mirku

                                                    www.bydgoszcz.com/php/index.php?index=2&tryb=8&strona=3&rodz=&arch=&id_art=39953

                                                    Wkleiłam Wam stronkę z programem obchodów Dni Bydgoszczy. Mam nadzieję, że
                                                    zadziała.
                                                    Nareszcie zrobiło się cieplej, słoneczko wyszło, chce się żyć:)!!!
                                                    Zenku, dlatego tyle pisałam, żeby się rozgrzać.
                                                    Wysłałam kolejne fotki, są tam również "słynne" drzewa morwowe:).
                                                    Też już odpoczywam. Jak to dobrze, budzić się rano z myślą, że nie trzeba
                                                    wstawać.
                                                    Piszesz o Parku Księżycowym. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że to oczko
                                                    wodne było kiedyś większe i dzieciaki się tam kąpały. Hi hi szczególnie
                                                    te "kąpielówki" musiały ciekawie wyglądać i ten stresssss, że mogą spaść...:).
                                                    Wiecie, kiedy pytam znajomych gdzie jest Park Księżycowy, nie wiedzą. Mój Tata
                                                    wiedział. Kiedyś mieszkał przy ul. Św. Trójcy (dawniej K. Świerczewskiego),
                                                    naprzeciwko kościoła. Dla niego "fyrtel" nad Kanałem Bydgoskim jest b. dobrze
                                                    znany. Z chłopakami chodzili się tam kąpać a i przy okazji poznawali okolice.
                                                    To niebywałe Zenku, że tak doskonale pamiętasz gdzie były sklepy Harcerskie.
                                                    Dopiero jak napisałeś to przypomniałam je sobie. Też zaglądałam do nich
                                                    czasami. Brat kupował, podobnie jak Ty, modele samolotów do sklejania ... ale
                                                    później sklejał je mój Tata:).
                                                    Kiedy zaczynała się wiosna, moja Mama szła ze mną na ul. Długą - na rogu
                                                    Długiej a Batorego był sklep obuwniczy - i kupowała mi takie butki - nie butki -
                                                    balerinki (podeszwa gumowa a wierzch z kolorowego materiału), nosiłam je całe
                                                    lato. Pamiętam jeszcze, jak ulicą Długą jezdził autobus, na Szwederowo. Często
                                                    były zatłoczone, ludzie stali na stopniach, w drzwiach i tak się jechało. Teraz
                                                    jest nie do pomyślenia taka jazda.
                                                    Pamiętacie napewno DELIKATESY. Już samo wejście do nich przyprawiało o zawrót
                                                    głowy no i ten zapach. Mam go do dziś, cudowny zapach czekolady i dobrej kawy.
                                                    Tak właśnie je zapamiętałam. Teraz, jak napewno wiecie, jest tam Mc Donalds.
                                                    Zenku, pamiętasz jeszcze zapach konwalii? Pewnie nie ma u Was tych pięknie
                                                    pachnących kwiatków.
                                                    To tyle na dzisiaj, jutro napewno Mirku miło nas zaskoczysz długim postem:).
                                                    Zenek niedługo wstanie a ja, jako że jest to weekend, dłużej sobie posiedzę:).
                                                    Pozdrowiam serdecznie z nocnej już Bydgoszczy - Ola


                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 03.06.06, 10:30
                                                    He ... nie musicie mnie mobilizowac , gdzieś zginął mi jeden dzień w mijającym
                                                    tygodniu. Napiszę ...
                                                    Pozdrawiam
                                                    ... a tymczasem Zenku zobacz ...:)
                                                    kamery.mpi.pl/php/index.php
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.06.06, 12:12
                                                    Zenek - ostatni raz wysyłam.
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 03.06.06, 15:19
                                                    Witam Olu.Mirku
                                                    Olu dziekuje za zdiecia.Mirek sie odezwal na rog soboty.Znow jestesmy w
                                                    kaplecie.Nie do uwiezenia ze juz nie ma Delikatesow a w zamian sprzedaja
                                                    tuczace hamburgery.Wybrali sobie najlepszy punkt w Bydgoszczy.Bylismy dzisiaj w
                                                    sklepach na zakupach,sa juz w sprzedazy swieze tegoroczne czeresnie 46zl kilo i
                                                    truskawki 55zl za kilo.To drogo nawet na nasze kieszenie no ale to takie
                                                    nowalijki ktore potem tanieja.Wlasciwie pojecia nowalijek tutaj niema poprostu
                                                    cos jest w sezonie lub nie.Bananki nadal sa po 23zl/kg.w sklepach ale na targu
                                                    mozna kupic za 5-8 zl/kg.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.06.06, 00:27
                                                    Witajcie
                                                    Róg soboty ... i niedzieli , na Starym Rynku właśnie odbywa się koncert ...
                                                    obchody 660 lecia.
                                                    Tak sobie myślę, że to wcale nie dużo – jakieś 11 sześćdziesięcioletnich żyć –
                                                    przecież to krótko, bardzo krótko ... . Wyobrażacie sobie jak w Bydgosczy mogło
                                                    być wtedy ? Błoto, mgła , kilka koni i drewniane chałupki, bez prądu ...
                                                    straszne ;))) ... na Szwederowie groźne bandy zbójów przy ogniskach dzielą łupy
                                                    , a na Jarach jelenie ,sarenki przy strumyku i wilki nocą wyły do księżyca. I
                                                    to tylko 11 żyć ... .
                                                    Pamiętam taki film Monty Pythona „Jabberwocky” gdzieś z końca lat 70-tych .
                                                    Film to „bajka” o smoku , który grasuje w średniowiecznym królestwie ... i tam
                                                    pierwszy raz zobaczyłem jak średniowiecze mogło wyglądać – jeden brud i
                                                    zgnilizna. Najśmieszniejsza była kupa smoka /sic/ - wyglądała mniej więcej
                                                    tak jakby z dużego samochodu gruszki wylać cały beton w pryzmę ;). Wcześniej
                                                    miałem w głowie obrazki z „Ivanhoe rycerz Okrągłego Stołu”( - pamiętacie ten
                                                    serial ?) - wszystko czyste i jasne . Jabberwocky to świetny film ... .
                                                    Dosyć ... Zenek pewnie się już zorientował ... że musi mieć szczęście w miłości
                                                    ... bo w loterii wygra dopiero następnym razem. Czy w Australii na loterię
                                                    też się mówi „podatek od nadziei - hope tax”?. Nie gniewaj się na mnie, że
                                                    żartuję ... ale to zdrowy żart .
                                                    Jakoś zauważyłem , że zaprzestaliście pisać o zdjęciach ... poza oczywiście
                                                    mglistymi rysopisami z dzieciństwa. Ja zdjęcia nie wyślę / przynajmniej nie
                                                    pierwszy/ ale mogę opisać siebie jak wyglądam. Wyglądam mniej więcej jak Gerard
                                                    Depardieu / nie mylić z Di Caprio/ z domieszką dowolnie wybranego członka
                                                    zespołu „Skaldowie” na ich ostatnim wspominkowym czy tam jubileuszowym
                                                    koncercie ;) . W tym momencie Ola „cała w skowronkach” ze śmiechu spada z
                                                    krzesła... i dlatego wcale nie wyślę zdjęcia.
                                                    Chyba każdy chłopczyk długo przesiadywał w Składnicy Harcerskiej – bo taką nazwę
                                                    pamiętam – ,tak jak pisze Zenek, z powodu poważnego nagromadzenia rzeczy , o
                                                    których każdy chłopczyk marzy ... w dzieciństwie – bo później to się zmienia.
                                                    Pamiętam jak po długiej zbieraninie oszczędności kupiłem takie ustrojstwo z CCCP
                                                    - „Junij Eliektronik”. Zapach „sovietskoj tiechniki” został mi do dziś ,
                                                    najbardziej ten kiedy spaliłem transformator ... miał zwoje owinięte papierem
                                                    nasączonym jakimś rodzajem oliwy. Dwaj koledzy z klasy kupili sobie „Junij'ego
                                                    Chimika” ... potem budowali bombę ... o pożarze w domu jednego z nich już chyba
                                                    pisałem. Balsa, guma lotnicza, kolejki z NRD i akcesoria ... zabawa na wiele
                                                    dni. Dziś dziecko traci zainteresowanie po 15 minutach. Ale nie będę marudził
                                                    już o ...hodowli. Z tzw. Cudownych Miejsc wspominam Delikatesy Eitnera / mówiło
                                                    się przynajmniej , że idę do Ajtnera/ , które mieściły się w falowcu z Oazą . W
                                                    tych delikatesach był zbiornik na ryby z dużą szybą . Tam był też sklep warzywny
                                                    gdzie woda ściekała po szybie – doskonały sposób na ochłodzenie powietrza i
                                                    warzyw.
                                                    Śmieszne ale przypomina mi się , że kiedy tata wracał z pracy – mama mówiła
                                                    krótko „sam lizol”. Tata miał całe ubranie przesiąknięte tym zapachem , bo wtedy
                                                    to chyba był jedyny środek do sprzątania.
                                                    Późno ...
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Dzień Dobry Brisbane, Dobranoc Fordon ... meh ;)
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 04.06.06, 00:47
                                                    jeszcze coś ... na poprawę niedzielnego humoru ...
                                                    "W pewnym mieście obok siebie znajdowała się synagoga żydowska i kościół. W
                                                    sobotę idzie rabin do synagogi patrzy a ksiądz myje mu samochód, no to się
                                                    rabin ucieszył, ale i zastanowił... Następnego dnia czyli w niedziele idzie
                                                    ksiądz na msze, patrzy a rabin odcina rurę wydechowa w jego samochodzie.
                                                    - Rabin, co ty robisz z moim samochodem ? - krzyczy ksiądz.
                                                    Na to rabin odpowiada:
                                                    - Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód to ja Ci dzisiaj twój obrzezam."
                                                    Miłej niedzieli
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 04.06.06, 13:48
                                                    Witwjci Olu,Mirku
                                                    U mnie juz koniec niedzieli.Do poniedzialkowej pobutki coraz blizej.
                                                    Mirku z tym sredniowieczem to zeczywiscie brrrrrrrr a bylo to tak niedawno.
                                                    Delikatesow w falowcu ja niestety nie pamietam.Pamietam za to restauracje Oaza
                                                    w ktorej i tak nie bylem ze wzgledu na mlody wiek .Oaza byla bardzo modnym
                                                    lokalem pod koniec lat 60siatych.Natomiast pamietam taka szybe ze spadajaca
                                                    woda w warzywniaku na Alejach 1 Maja prawie ze na przeciwko empiku i kina
                                                    Pomorzanin.Fajnie to wygladalo niezla atrakcja dla dzieci i doroslych.Z humoru
                                                    tez niezle sie usmialismy:)))prosze o wiecej.Kiedys jeszcze w Polsce znalem ich
                                                    bez liku i sypalem nimi jak z rekawa.Teraz niestety nic a nic.Starosc czy cos?
                                                    Czy czasy juz nie takie smieszne?:))Ciekawe gdzie dzisiaj podziewa sie nasza
                                                    Ola.Moze wypoczywa na lonie natury ,spaceruje lub ma gosci.Dziekuje OLU za
                                                    program obchodow 660lecia Bydgoszczy jest imponujacy i atrakcyjny.Czy wybierasz
                                                    sie na cos?a moze juz tam jestes? dlatego tu Ciebie niema haha.Pozdrawiam was
                                                    milo z jeszcze ciagle cieplej Brisbane 9/23 mowie dobranoc i juz mnie
                                                    niema.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.06.06, 15:22
                                                    Witajcie
                                                    Niedawno wróciłam. Tak, byłam na obchodach - na urodzinach Bydgoszczy. Resztę
                                                    poźniej. Do miłego, paaaaaaaa
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.06.06, 23:21
                                                    Dzień dobry Zenku i Mirku
                                                    Kiedy przeczytacie ten post będzie już dzień. Rzeczywiście, po południu w
                                                    sobotę, wybrałam się do miasta. Było trochę atrakcji, które trwały do po
                                                    północy. O godz. 22.00 zespół "Bajm" z Beatą Kozidrak a o północy efektowne
                                                    widowisko nad Brdą - muzyka, światło i pokazy pirotechniczne. Zrobiłam trochę
                                                    zdjęć (mam nawet ujętą maszynę do robienia waty cukrowej, pamiętacie?), ale
                                                    prześlę je dopiero, kiedy zakończę wysyłkę do Zenka fotek z Jar. Wszystko po
                                                    kolei.
                                                    Jeśli chodzi o zdjęcia, Mirku, z krzesła prawie spadłam, kiedy napisałeś do
                                                    kogo jesteś podobny (hahaha te domieszki już mnie nie interesują) - Gerard
                                                    Depardieu - to mój ulubiony aktor :), konieczne proszę o fotkę:) Mirku,
                                                    plissss. Moje fotki nie chcą dochodzić, są "nie otwieralne" więc nie wyślę :).
                                                    Pięknie Mirku, pięknie. Jeszcze trochę i nabawię się kompleksów, co złego, to z
                                                    mojej strony:).Na Szwederowie "... groźne bandy zbójów przy ognisku dzielą
                                                    łupy..." a na Jarach - sielsko - anielsko "...jelenie, sarenki przy
                                                    strumyku...".
                                                    Tak Zenku, pamiętam sklep warzywniczy na Gdańskiej (dawne Aleje 1 Maja) z szybą
                                                    po której spływała woda (ciekawe dlaczego już tego nie ma, komu to
                                                    przeszkadzało:) ). W falowcu na Błoniu był sklep Eitnera, u nas mówiło się na
                                                    to sklep a nie delikatesy. W "Oazie" nie byłam, za to na obiady -w latach 77 -
                                                    78 chodziłam do "Michała". Jako młodej mężatce, która nic nie potrafiła
                                                    ugotować (widzę uśmieszek Mirka) - bardzo to odpowiadało :). Obecnie już coś
                                                    niecoś potrafię przyrządzić:).
                                                    Lizol - to był chyba najbardziej drażniący zapach. Wyczuwało się go w zakładach
                                                    (po przyjściu do pracy), szkołach, szpitalach ... coś okropnego.
                                                    Kiedy mieszkałam przy Gw. Ludowej pamiętam pana, który codziennie jeździł
                                                    rowerem i zapalał lampy gazowe, były to takie piękne latarenki. I o dziwo, nikt
                                                    nie wybijał w nich szybek.
                                                    Truskawki dzisiaj kosztowały 9,50 zł za kg a ziemniaki młode były po 3,20 zł za
                                                    kg.
                                                    Zenku, dziękuję za numerki - totka oczywiście:) - skreślę je do środowego
                                                    losowania. Zobaczymy, czy nadal będę mieszkała w bloku, czy może jakiś domek mi
                                                    się trafi:).
                                                    Żegnam Cię Zenku i Gerardzie D.:):):) - ależ nie Mirku, nie ma w tym żadnej
                                                    złośliwości:):):). Pa. Miłego dnia - Ola

                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 05.06.06, 14:39
                                                    Czesc Olu,Mirku.
                                                    Olu, no z tymi lampami gazowymi na ulicach to naprawde fajnie ze Ci sie
                                                    przypomnialo:)).Byly one naprawde piekne a przedewszystkim solidnie wykonane
                                                    chyba z czarnego zeliwa.Wiele tez razy widzialem pana na rowerze z dlugim kijem
                                                    zakonczonym haczykiem.Gasil lub zapalal te piekne latarnie.Swoja droga jesli
                                                    one juz nie stoja tam gdzie staly to znaczy ze jakis znawca sie niezle oblowil
                                                    kupujac je kiedys.Jedna taka napewno stala na ul.Czerwonego Krzyza przy
                                                    zjezdzie w dol do Nakielskiej.Byla tam tez piekna,duza, czarna zeliwna papa
                                                    reczna z tabliczka "Woda zdatna do picia po przegotowaniu".Widze i ciesze sie
                                                    Olu ze milo spedzilas czas na urodzinach Bydgoszczy.Czy Pan Twardowski
                                                    pozdrawial wszystkich o umowionej godzinie 20.13( a moze o 21.13)z okna
                                                    kamienicy na Starym Rynku.Czytalem o tym w gazecie i mysle ze pomysl jest
                                                    dobry:).Wiem ze dzisiaj dopiero poniedzialek ale musze wam napisac ze
                                                    nadchodzacy week-end bedzie w calej Australii dlugim trzy dniowym week-endem.To
                                                    dzieki rocznicy urodzin Krolowej Elzbiety II ktorej urodziny tutaj sa swietem
                                                    publicznym obchodzonym 12 czerwca, mimo ze krolowa w zeczywistosci urodzila sie
                                                    w kwietniu.Tym milym dla mnie akcetem koncze na dzisiaj i bardzo serdecznie Was
                                                    pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 05.06.06, 19:05
                                                    Serdecznie witam Was
                                                    Zenku, patrzę na tę fotkę i nadziwić się nie mogę, wkoło spokojnie "kicają" :)
                                                    kangurki, Świetne.
                                                    "Pana Twardowskiego" wyjeżdżającego z okna, z kuzynką przegapiłysmy. Byłyśmy w
                                                    tym czasie na jedzonku. Ale mam zrobione zdjęcie kamienicy i okna w którym
                                                    ukazuje się punktualnie o godzinach: 13.13 i 21.13. Później prześlę.
                                                    Piszesz, o przedłużonym weekendzie. U nas też będzie trochę dni wolnych. 15
                                                    czerwca jst Boże Ciało, w piątek wezmę jeden dzień urlopu i w sumie będzie 4
                                                    dni wolnego:). Już się cieszę, pozatym pogoda wreszcie ma się poprawić,
                                                    zapowiadają nawet do 30 stopni.
                                                    Dzisiaj truskawki były już po 5.50.
                                                    To byłoby tyle. Hi hi początek tygodnia i nie bardzo wiem o czym pisać. Zenku,
                                                    przypomnij jeszcze coś z dawnych lat, Twoja pamięć jest lepsza od mojej, mnie
                                                    już "łapie" Niemiecki kolega:):):)))).
                                                    Do miłego - Ola
                                                    A nasz wielki kolega - G.D - Mirku, co u Ciebie? :)
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 06.06.06, 00:15
                                                    Witajcie
                                                    W Lublinie jest niewymownie zimno , chyba wraca lodowiec – w ocieplenie klimatu
                                                    juz nie wierzę ... zresztą w co tu wierzyc 1 st C na 100 lat ?. Potem się okaże
                                                    , że teraz naukowcy sa pogrążeni w ciemnocie... i się mylą. Dlatego cieszy mnie
                                                    wiadomośc od Oli , że ma byc cieplej ... . Nie wiem czy wiesz Zenku , że temat
                                                    który założyłeś jest na 10 miejscu pod względem wpisów na forum szkolnych
                                                    wspomnień. Oczywiście Ola ma w tym spory udział bo ożywiła nasze kontakty :).
                                                    No...tak wiedziałem, że robię błąd ... jeden raz , jeden jedyny raz położyłem
                                                    akcent nie tam gdzie leży prawda , a tam gdzie bym chciał ... żeby była.
                                                    Niestety jestem zdecydowanie - bardziej podobny do Skaldów / na jubileuszowym
                                                    koncercie/ , no cóż - Oli, jak sama pisze, te „haha - domieszki” nie
                                                    interesują.... :(. Zresztą jak tylko Ola przyśle zdjęcie to ja się odwdzięczę
                                                    ... i wtedy - już nie zostanie na mnie sucha nitka. A kangurki rzeczywiście
                                                    świetne ... choc można było jeszcze trochę poczekac ... ;) - tak ze dwa kólka ... .
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 06.06.06, 15:25
                                                    Witam Was
                                                    Przeczytalem wszystko.Napisze wiecej jutro.Mirku Ci co maja wiecej postow niz
                                                    my to tylko dlatego ze te ich posty sa zazwyczaj bardzo krotkie haha.Olu a co
                                                    takiego smacznego jadlas i gdzie na urodzinach Bydgoszczy?.Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 06.06.06, 18:26
                                                    Hej, hej :)))))))))
                                                    Wpadam też na chwileczkę żeby napisać kilka słów. Zenku, obecnie w Bydgoszczy
                                                    jest bardzo dużo różnych miejsc, gdzie można coś smacznego zjeść. My byłyśmy na
                                                    jedzonku przy ulicy Magdzińskiego (boczna uliczka prowadząca od Starego Rynku
                                                    do Hali Targowej). Jadłyśmy "szałermę" (piszę tak jak się to wymawia - Mirku
                                                    nie śmiej się:). Jest to mięso drobiowe opiekane, na takim obracającym się
                                                    walcu i później ścinane na drobne kawałki, (coś podobnego do gyrosa), do tego
                                                    frytki, różne surówki i sosy - 3 rodzaje. Bardzo dobre.
                                                    Mirku, zmartwiłeś mnie troszkę tą "domieszką" Skaldów:)))) a czy ta "domieszka"
                                                    bardziej pochodzi od Jacka czy Andrzeja? (takie - jeśli dobrze pamiętam - mają
                                                    imiona). Jeden z nich był przystojniejszy, tylko który? A zresztą co tam
                                                    wygląd - serce się liczy:). Wiem doskonale, że przekomarzasz się ze mną, a tak
                                                    naprawdę wyglądasz jak Harrison Ford. Czekam więc na fotkę. Ty pierwszy.
                                                    Gdzie znalazłeś ten "ranking" wpisów na forum? Masz rację Zenku, nasze posty są
                                                    długie. Ale tak w ogóle, to przede wszystkim Wasza zasługa, to Wy od samego
                                                    początku pisaliście obszerne posty, ja tylko tak wpadłam ... na chwilkę i już w
                                                    żaden sposób się mnie nie pozbędziecie:))).
                                                    Pozdrawiam Was milutko - Ola
                                                    P.s. Jutro w Bydgoszczy dużo słońca i 18 stopni C. A od piątku coraz cieplej -
                                                    huraaaaa!!!

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 06.06.06, 23:40
                                                    Witajcie
                                                    ranking wg. ilości postów jest na głównej stronie "szkolne wspomnienia" w
                                                    okienku "sortuj wg." - wybrac wg. ilości wpisów ... rzeczywiście nie pomyślałem
                                                    , że piszemy dośc duzo.
                                                    Olu ja Skaldów znam tylko z koncertu jubileuszowego czy coś tam ... nie potrafię
                                                    określic kto jak ma na imię... Harrison Ford to mój szwagier ;).Ale to dobry
                                                    moment żeby zakończyc ten temat. Dobranoc
                                                    Wlokę łapy za sobą - po ziemi do łóżka...
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 07.06.06, 14:13
                                                    Witam serdecznie Olu,Mirku
                                                    Dobrze nam idzie z naszym forum piszemy duzo ladnie i interesujaco.Dzieki Tobie
                                                    Mirku i Oli wszystko zaisnialo i nabralo rumiencow.Patrzcie jak nam nasza
                                                    znajomosc ladnie owocuje i mysle ze bedzie coraz lepiej.To milo ze wsrod tylu
                                                    ludzi, spraw i nawalu zycie jakims cudem my troje sie spotkalismy.Przeznaczenie
                                                    jakies czy co? Moze jeszcze ktos jest nam przeznaczony i sie w przyszlosci
                                                    przylaczy.Dobrze by bylo nowa krew sie zawsze przyda haha.
                                                    Mirku skataktowalem sie z nasza szkola przez e-mail ale na razie niestety bez
                                                    odzewu.Moze sa bardzo zajeci przed jubileuszem.Mam nadzieje ze jeszcze sie
                                                    odezwia do mnie.OLu to jedzonko co jadlas tutaj nazywaja KABAB(czytaj kebab).
                                                    Ja jednak jestem tradycjonalista i zawsze maze o naszym dobrym polskim
                                                    jedzeniu.Lubie tez kuchnie Chinska bo jest smaczna.Australijskie gotowanie
                                                    niestety nie bardzo mi podchodzi.Na talezu lezy zazwyczaj stek wolowy lub
                                                    jagniecy(baranina ktorej nie lubie) pieczony ziemniak i dynia plus warzywa jak
                                                    groszek,marchew,kalafior.Dla mnie to tylko dobrze wyglada na talerzu w smaku
                                                    juz niestety nie.Zup prawie tu nie jedza.Ich ulobione to zupa z dyni czyli
                                                    dynia zmiksowana, niezla ale nasze zupy to swiatowy szczyt.Olu bardzo dziekuje
                                                    za zdiecia z urodzin Bydgoszczy.Bardzo ladna ta ulica Dluga zadbana i odnowiona
                                                    i nie do poznania na plus oczywiscie.Dobrze ze zrobiono na niej deptak.Tak
                                                    powinno byc ladnie w calej naszej Bydgoszczy.Wszystkie (reszta) zdiec z Jarow
                                                    tez przyszla, znow wspomnienia jak zywe przed oczami.Bardzo dziekuje:)))Jutro
                                                    lece porobic sobie odbitki zdiec z maszyny.Normalnie jedno zdiecie kosztuje 1
                                                    zl jutro jednak maja jakas promocje 50% znizki wiec jest okazja a mam duzo do
                                                    wywolania.Truskawli po 33zl kilo bezyna przed dlugim week-endem skoczyla z
                                                    $1,22 na $1,37.Lupia nas niezle a my psioczymy i placimy haha.Koncze na dzisiaj
                                                    moi drodzy pozdrawiam was.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 07.06.06, 18:43
                                                    Zenku, Mirku - witam Was:)
                                                    Dzisiaj puściłam totka z Twoimi numerami Zenku, zobaczymy co z tego wyniknie:).
                                                    Piszesz o "nowej krwi". Masz takie szczęście:), może ktoś rzeczywiście do nas
                                                    dołączy, zapraszamy. Jakieś nowe wspomnienia, ciekawe tematy, znajomości.
                                                    Byłam dzisiaj na Starym Rynku krótko po godz. 13.00. Punktualnie o 13.13 w
                                                    oknie jednej z kamienic pojawił się mistrz Twardowski. Fajnie to wygląda.
                                                    Otwiera się okno, gra muzyka, snuje się dym i ukazuje się postać Jana
                                                    Twardowskiego który kłania się Bydgoszczanom, słychać również szatański śmiech.
                                                    Zrobiłam fotki, później podeślę.
                                                    Wracamy do jedzonka. Ciekawi mnie ta pieczona dynia. Jak ją się przyrządza?
                                                    Moja Mama robiła dynie w occie. Pamiętam, że gotowała ją chyba w małej ilości
                                                    wody, dodawała goździki i ocet. To było coś pysznego. Czasami kupię słoik z
                                                    dynią marynowaną, ale to nie to samo. Nie wyobrażam sobie zupy dyni, czy to
                                                    jest na słodko czy inaczej?:).
                                                    Kiedy jeździłam w wakacje na wieś (za Inowrocław), ciocia przygotowywała mi
                                                    moją ulubioną zupę - zacierkę (ale nie tę na mleku). Gotowało się ziemniaki w
                                                    kostkę, do tego robiło się z mąki i wody takie maleńkie kluseczki i wszystko
                                                    okraszało się boczkiem, słoninką z cebulką. Ale mi to smakowało. Niby takie nic
                                                    ale jaki smaczek. Kuzynka, kiedy przyjeżdżałam do nich, miała mi za złe - ona
                                                    nie cierpiała tej zupy a mój przyjazd powodował że była ona na obiad:) zupa
                                                    oczywiście a nie kuzynka:)))).
                                                    Poza tym, moja ciocia sama piekła chleb w piecu chlebowym. Chleb ten, nawet po
                                                    tygodniu smakował wyśmienicie. Z masełkiem własnej roboty i powidłami ....
                                                    niebo w gębie. Ojej, zrobiłam się głodna:).
                                                    To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam ze słonecznej i od czasu do czasu zachmurzonej
                                                    Bydgoszczy - Ola
                                                    P.s. Magda, będziesz w "13" na Jubileuszu? Jeśli tak, to chyba zdasz
                                                    sprawozdanie Zenkowi i Mirkowi co? Pozdrawiam:)

                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 08.06.06, 14:53
                                                    Czesc Olu,Mirku
                                                    "KORBOL"tak nazywala moja mamusia robiona przez siebie dynie w occie z
                                                    dodatkiem gozdzika.Zjadalismy ja jako deser do obiadu calkiem niezle
                                                    smakowalo.Ola wpisz do wyszukiwarki "yahoo" lub "google" zalezy co uzywasz
                                                    slowa "zupa z dyni" lub "dynia pieczona" jest tam duzo przepisow mozesz sobie
                                                    cos wybrzesz.Ja raz ugotowalem na wedzonym boczku z dodatkiem cebulki (wszystko
                                                    musi byc zmiksowane)I bylo bardzo smaczne.Mnie natomiast zasmakowala Twoja
                                                    ulubiona "zacierka".Czy pamietasz dokladniej krok po kroku jak sie ja
                                                    przygotowywuje.Chetnie bym sobie ja ugotowal.Swojski chlebek to dopiero cudo a
                                                    do tego maselko i swiezo zerwane wlasne pomidory mniam ,maniam.Mirek cos nam
                                                    ponownie ucichl.Halo Mirku gdzie jestes?Nasza szkola nadal milczy a jutro ma
                                                    jubileusz.Myslale ze nie zdaze im przeslac zdiecie szkolnego.(brak adresu e-
                                                    mail) ktore posiadam, moze ktos by sie na nim rozpoznal i do mnie sie
                                                    odezwal.Niestety nic chyba z tego juz nie wyjdzie a szkoda.Widocznie tak musi
                                                    byc a moze to ja za dlugo zwlekalem.Pozdrawiam wszystkich bardzo
                                                    serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 08.06.06, 21:02
                                                    Witam Was!
                                                    Ależ spadliśmy. Winduję nas na początek. Zajrzałam do przepisów, jest ich kilka
                                                    na zupę dyniową, ale jakoś mnie nie przekonują:). Jestem z tych, którzy czegoś
                                                    nie posmakują i już mówią że jest niedobre:).
                                                    Czy Ty Zenku lubisz "kucharzyć"? Prosisz o przepis na zacierkę mojej cioci.
                                                    Zadzwoniłam właśnie do kuzynki - wyśmiała mnie, że posyłam to aż do Australii -
                                                    (tej, która tak nie lubiła tej zupki) i już Ci podaję:
                                                    Do gotującej i osolonej wody wrzucasz pokrojone w kostkę ziemniaki (w małą
                                                    kostkę). W tym czasie robisz maleńkie kluseczki z mąki i wody (moja ciocia
                                                    robiła je ręką - takie okrągłe bardziej). Jak ziemniaki są już miękkie, wrucasz
                                                    kluseczki i gotujesz. W tym czasie na patelni smażysz drobno pokrojony boczek
                                                    wędzony i później cebulkę - uwawżaj żeby się nie spaliła:). Dodajesz to
                                                    wszystko z patelni do garnka z ziemniakami i kluseczkami. Zagotujesz i gotowe.
                                                    To jest takie "biedne" jedzonko ale jakie smaczne:).

                                                    Możliwe, że trochę za późno odezwałeś się do swojej szkoły. Jutro jubileusz,
                                                    pewnie program jest napięty i już na nic innego nie mają czasu. A może w
                                                    czasie jubileuszu ktoś poinformuje o Twoim wpisie i za chwilkę "zaroi się" tu
                                                    od Twoich Zenku kolegów:). Życzę tego.
                                                    To tyle na dziś. Do miłego - paaaa - Ola
                                                  • Gość: Basia IP: 144.138.100.* 09.06.06, 06:33
                                                    Witaj Olu.
                                                    Piszesz "biedne jedzonko ale jakie smaczne"
                                                    Dopiero co przeczytalam ten przepis, ale napewno sprobuje. Mysle ze proste
                                                    dania w wielu przypadkach okazuja sie bardzo smaczne,a przez to ze szybkie do
                                                    wykonania, bardziej dopinguja do dzialania. Nikt dzisiaj nie ma zbyt duzo czasu
                                                    do sleczeczenia w kuchni.Bardziej pracochlonne potrawy (przynajmniej ja) robie
                                                    przy specjalnych okazjach, lub wtedy gdy mam na to czas. Gotowanie moze, i jest
                                                    przyjemnosca jesli sie tego chce.Pozdrawiam. Basia
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 09.06.06, 14:58
                                                    Witajcie
                                                    Jesli macie ochote pojechac na urlop oto i adres.
                                                    WWW.ANTYPODY.COM
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 09.06.06, 19:34
                                                    Basiu, Zenku, Mirku - witam serdecznie

                                                    Ale mam dzisiaj pecha. Napisałam już część postu i gdzieś sobie poleciał:(.
                                                    Basiu, dasz znać jak przyrządzisz tę zupkę co? No i czy Wam smakowała:).
                                                    Pojechałoby się na Antypody, byłam na tej stronce. Ale nie na moją kieszeń no i
                                                    ten lot:) - rezygnuję :).
                                                    Mam już zaplanowane wakacje. Początek sierpnia Zakopane a we wrześniu wycieczka
                                                    wzdłuż zachodniej granicy z wypadem do Berlina i Poczdamu.
                                                    Dzisiaj zaczynają się piłkarskie mistrzostwa świata. Przesyłam "Reguły
                                                    zachowania w domu w okresie od 9 czerwca do 9 lipca 2006 r."
                                                    1. W okresie j.w. absolutnym władcą panującym nad telewizją i sprzętem do niej
                                                    należącym, jest mężczyzna.
                                                    2. Żona zajmuje się w tym czasie NIEMO pracami domowymi.
                                                    3. Przed każdym meczem należy postawić mężczyźnie przy fotelu telewizyjnym
                                                    skrzynkę zimnego, alkoholowego piwa. Z akcentem na "zimne".
                                                    4. Podczas meczu, pobyt kobiety w pokoju telewizyjnym jest surowo zabroniony.
                                                    Jednakże dostawy piwa i czegoś do chrupania jest dopuszczalne.
                                                    5. W 15-minutowej przerwie kobieta ma prawo do opieki nad mężczyzną, w celu
                                                    opróżnienia popielniczki jak również pozbierania pustych butelek po piwie i
                                                    zastąpienia ich pełnymi. W razie potrzeby może przygotować coś do chrupania.
                                                    Unikać szelestu torebkami jak również werbalnej komunikacji.
                                                    6. Najpóźniej 30 minut przed rozpoczęciem meczu należy podać mężczyźnie,
                                                    przygotowany z miłością, posiłek.
                                                    7. Podczas Mistrzostw Świata należy zaprzestać wszelkich działań dotyczących
                                                    prokreacji. Noszenie ubrania, które mogłoby pobudzić męskie żądze w kierunku
                                                    powyższym, jest również zabronione.
                                                    8. W przypadku, kiedy mężczyzna dzięki swej wspaniałomyslności zezwoliłby
                                                    kobiecie rzucić okiem na mecz, zabronione są pytania typu: "co to jest
                                                    spalony"? oraz komentarze "Och, Beckham wygląda dzisiaj tak cudownie".

                                                    Tak, kochane kobiety, jeśli będziecie trzymać się tych minimalnych reguł
                                                    zachowania, doceni to wasz mężczyzna i dzięki temu spróbuje:
                                                    a) nie rozlewać piwa,
                                                    b) nie zaśmiecać każdego centymetra kwadratowego w promieniu 3 metrów wokół
                                                    jego fotela,
                                                    c)nie przypominać wam o zdolnościach kulinarnych jego matki podczas konsumpcji
                                                    potraw wspomnianych w p. 6.

                                                    Kobieto! wydrukuj sobie, zapamiętaj i zastosuj! To jedyna możliwość przeżycia
                                                    do 9 lipca 2006 r. :))))))))))))))))))

                                                    Zenku, odnalazłam tego australijskiego ptaszka - kookaburra -, kliknijcie sobie
                                                    na stronkę:
                                                    www.honoluluzoo.org/kookaburra.htm
                                                    można go dokładnie obejrzeć i posłuchać:).

                                                    I to byłoby na tyle. Do miłego - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 10.06.06, 22:12
                                                    Witajcie,
                                                    przepraszam, że się nie odzywam ale teraz mamy "pełnię w pełni" choc jak czytam
                                                    to wydaje mi sie coś się rozwija i odezwała sie Basia ! Jak rozumiem małżonka
                                                    Zenka :) . Witam ...
                                                    Ciekaw jestem Zenku czy ktoś ze szkoły się do Ciebie odezwał ? Ja nic nie
                                                    napisałem, trochę z braku czasu a trochę z powodów, które Ci opisałem. Zresztą
                                                    ktoś ze szkoły / Ania / zalożył post z informacją o jubileuszu ale przy okazji
                                                    mógł nas odwiedzic prawda ... ?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=301&w=42911903
                                                    Jak wam powiem, że nie widziałem meczu to uwierzycie? :) ... oczywiście nie ma
                                                    czego żałowac – ale może potem się coś rozkręci. Janas wylał kubeł zimnej wody z
                                                    lodem kibicom na głowy ... . Olu te „reguły zachowania kobiet” są strasznie
                                                    szowinistyczne ... chyba nie jesteś feministką ?
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 11.06.06, 00:54
                                                    Witam Mirku
                                                    I jak zwykle brak poczucia humorku. Nie, nie jestem feministką. Pa
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 13.06.06, 08:26
                                                    Witajcie
                                                    ... czy tu się coś stało ? Weszliście w obieg zapasowy ?
                                                    Tak czy owak - pozdrawiam
                                                    Wreszcie lato !!!
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 13.06.06, 23:42
                                                    Witam serdecznie
                                                    Nie było mnie w Bydgoszczy dwa dni (narada) a tu taka cisza. Piękna pogoda nam
                                                    dopisała, otoczenie zachwyciło swym urokiem (Lubostroń), żal było wracać. Ale
                                                    tylko jutro do pracy i znowu parę dni wolnego.
                                                    Nie kupowałam gazet i nie wiem, czy była jakaś wzmianka o jubileuszu "13". Nie
                                                    chce mi się już dzisiaj w internecie przeglądać gazety. Ale może Wy to
                                                    zrobiliście? Magda, może Tobie uda się coś napisać?
                                                    Jutro mecz - Polska - Niemcy, ulice się wyludnią, prawie wszyscy przed ekranami
                                                    tv będą wypatrywać naszych goli ... oby. Zenku, gratuluję Waszej wygranej w
                                                    pięknym stylu:).
                                                    Ten post będzie krótki. Muszę jednak trochę pospać:). A jaka noc była
                                                    cieplutka...:). Jutro napiszę coś więcej.
                                                    Pozdrawiam Was - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 15.06.06, 01:16

                                                    Dzień dobry Australio:), Dobry wieczór Polsko:)
                                                    O nie, sama tutaj nie będę się "produkować" :). Nikt nic nie pisze. Mecz
                                                    wczorajszy (bo to już czwartek) ogladało sie zupełnie inaczej niż poprzedni,
                                                    gdy Polacy przegrali. Nasi pokazali się z lepszej strony, szkoda, że nie
                                                    strzeliliśmy chociaż jednego gola. Ale i tak myślałam, że będzie gorzej.
                                                    Zrobiłam biszkopt z truskawkami i galaretką na dzisiejsze święto. Teraz
                                                    idę już spać.
                                                    Do miłego - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 15.06.06, 14:12
                                                    Czesc Olu,Mirku
                                                    Dzien wolny od pracy tak w srodku tygodnia - ale macie dobrze nie to co ja
                                                    jednym ciagiem bez wytchnienia;).Mirku szkola milczy jak zakleta ani mru,
                                                    mru.Totalny brak odpowiedzi na moja e-mail,No coz taki moj los.Ola Twoj przepis
                                                    na zupke jeszcze nie zrealizowalismy choc korci nas bardzo aby jej
                                                    skosztowac.Jak tylko bedziemy mieli troche wiecej czasu to zaraz sobie ja
                                                    ugotujemy.Przy okazji podaje przepis na zupke z dyni ktora gotowana jest na
                                                    rosole z kurczaka:
                                                    4 szklanki rosolu z kurczaka
                                                    1 duzy ziemniak
                                                    750gram dyni
                                                    1 cebula pokrojona
                                                    sol i pieprz do smaku
                                                    Do przyzadzoneg rosolku wlozyc ziemniak,cebule,i pokrojona dynie(bez skorki)
                                                    Gotowac az wszystko bedzie miekkie.Potem wszystko zmiksowac na puree i zupka
                                                    gotowa do jedzenia.Zdrowa smaczna i pozywna.Jesli zupki potrzeba wiecej prosze
                                                    zwiekrzyc ilosc skladnikow.SMACZNEGO.
                                                    Teraz trocze z innej beczki bo o nowej skali podatkowej w Australii ktora
                                                    wchodzi w zycie od 1 lipca 2006.
                                                    $0-$6000 zero podatku
                                                    $6001-$25,000tys - 15% - podatku
                                                    $25,001-$75,000tys - 30% - podatku
                                                    $75,001-$150,000tys - 40% - podatku
                                                    $150,001 i wiecej - 45% - podatku
                                                    Do wszystkich progow podatkowych poza pierwszym dolicza sie jeszcze na koniec
                                                    roku finansowego jednorazowo od przychodu Brutto 1,5% na lecznictwo powszechne
                                                    MEDICARE.Mamy za to wszystkie szpitale publiczne za darmo oraz w wiekszosci
                                                    bezplatne wizyty u lekarzy pierwszego kontaktu.Recisci,emeryci i bezrobotni maj
                                                    tez duze ulgi przy zakupie lekarst na recepte.
                                                    Jeszcze z innej beczki.
                                                    W Polsce co roku samochody musza przejsc przez sprawdzian techniczny a tutaj
                                                    tylko przy kupnie potem juz mozna jezdzic do konca zycia bez jakiegokolwiek
                                                    sprawdzianu.Tak dobrze jest tylko w Queensland bo w innych stanach jest
                                                    dokladnie tak jak u Was.Jeszcze na inny temat tym razem o produktach
                                                    spozywczych.Duzo sie u nas mowi o przekretach jakie produceci stosuja na
                                                    klietach.Otoz opakowania sa tej samej wielkosci cena pozostaje taka sama ale
                                                    niestety towaru w srodku jest mniej.Nie duzo mniej 10/20 gram na
                                                    opakowaniu.Klietowi trodno sie zorietowac jesli nie sprawdzi wagi, i wielu
                                                    niewie nawet za co placi.Czy u Was juz tez stosuja takie wymyslne metody?
                                                    Mirku musisz byc bardzo zapracowany bo ostatnio bardzo skromnie piszesz na
                                                    naszym forum.Inni moga nas przez to przescignac niedajmy sie.Dzisiaj u Ciebie
                                                    Boze Cialo masz wiec troszke wolnego czasu niezapominaj o nas i napisz cos do
                                                    nas na forum.Ja sie na dzisiaj klaniam.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 15.06.06, 21:30
                                                    Witajcie
                                                    Nie mogę nacieszyć sie latem , a dziś był wyjątkowo śliczny dzień ... teraz
                                                    zanosi się na burzę i to lubię ! Rzeczywiście mało pisałem i może być jeszcze
                                                    gorzej - ale Ty Zenku też spasowałeś ... myślałem nawet, że zrezygnowałeś z
                                                    postów ... . Nie mam pojęcia co z jubileuszem szkoły, a strona w mojej
                                                    przeglądarce źle działa. Może zamieszczą jakieś fotografie ? Wtedy wrócę na
                                                    chwilę do produktów Microsoft'a :). Z ego co widzę to nie podają maila tylko
                                                    jest kratka do tekstów . Z wysłaniem zdjęcia jest problem. Przyzwoita strona
                                                    powinna mieć jawną skrzynkę gości ... ale to zrobią może w przyszłości ? .
                                                    Poruszyłeś ciekawy temat podatków. Ja nie potrafię podać jakie skale teraz u nas
                                                    obowiązują bo rozliczam sie nieco inaczej . Mam stałą stawkę podatku od zysku
                                                    19% i 22% podatku VAT / taki sobie dodany podatek/ w sumie to daje ok. 41%
                                                    /nawet więcej ponieważ nie każdy koszt generuje VAT/ bez względu na wysokość
                                                    dochodu i nie mam prawa do żadnych ulg. Jak pamiętam u nas też jest kwota wolna
                                                    od podatku – jakieś 3000 zł . Oczywiście jestem dumny (;), że mogę się
                                                    podzielić z naszym Państwem byle tylko było czym ... :).
                                                    Kwestia chwytów marketingowych w handlu to bardzo ciekawa rzecz . Cena zawsze
                                                    jest taka na jaką pozwala rynek /jeśli istnieje konkurencja /. Oczywiste
                                                    wciskanie ciemnoty nazywa się metodami intensyfikacji sprzedaży. 100 czy 200 g
                                                    różnicy to drobnostka ... :) ale też złodziejstwo. Mnie bardziej martwi fakt, ze
                                                    znam wielu ludzi , którzy ślęczą nad gazetkami reklamowymi i analizują gdzie co
                                                    taniej można kupić, albo zaczynają pragnąć rzeczy , które są im do niczego
                                                    niepotrzebne – to jest realizacja marzeń speców od rynku ...:(.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 16.06.06, 00:44
                                                    Witam Was
                                                    Wpadam na chwileczkę. Mam gościa do niedzieli i raczej nie będę miała czasu,
                                                    żeby coś napisać.
                                                    Zenku, dziękuję za przepis na zupkę z dyni. Ciesze się, że nie ma z gotowaniem
                                                    dużo "zabiegów", więc napewno ją ugotuję. Teraz wypada mi poczekać do jesieni.
                                                    Wtedy to dynia "pokazuje się" w sklepach.
                                                    Pogoda piękna. Burzy w Bydgoszczy nie było.
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 16.06.06, 14:42
                                                    Witajcie Olu,Mirku
                                                    Wskoczylismy na 9 pozycje w ilosci napisanych postow na forum.Idzie wiec nam
                                                    dobrze to inni sie troszke opuscili:)))Mirku na stronie naszej szkoly nic sie
                                                    nie dzieje zadnych zmian,nadal to samo ze obchodza jubileusz a to przeciesz
                                                    stara informacja.Ja prosilem szkole o kontakt bo nie jestem pewien jej adresu e-
                                                    mailowego ale niestety cisza jak w grobie.Moze w przyszlosci szkola wstawi
                                                    jakies zdiecia z tego jubileuszu to sobie poogladamy.Chce Wam jeszcze napisac
                                                    ze w Australii w duzych sklepach spozywczych jesli cena produktu na polce rozni
                                                    sie od cenu wybitej na kasie to kupujacy dostaje ten produkt za darmo.To samo
                                                    sie dzieje jesli - (bo i tak sie czasami zdaza) produkt niema ceny to tez
                                                    klient dostaje go za darmo.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 17.06.06, 14:49
                                                    Witajcie
                                                    Widze ze macie w Polsce 3 dniowy zaslozony odpoczynek.Wytlumaczcie mi przyczyne
                                                    tego dlugiego week-endu.Co to za swieto?Pozdrawiam Was ODPOCZYWAJCIE.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 17.06.06, 15:37
                                                    Witajcie
                                                    Ja nic nie wiem o długim weekend'zie ... Owszem bylo święto Bożego Ciała i jutro
                                                    jest niedziela ... . W przyszły piątek kończę etap zlecenia ...
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 18.06.06, 02:04
                                                    Witajcie!
                                                    Tyle dni wolnych mam Zenku dlatego, że wzięłam urlop na piątek. Tak więc sama
                                                    zrobiłam sobie taki przedłużony weekend. Pogoda dopisała, goście również.
                                                    Pisałeś Zenku o produktach i cenach. Miałam przypadek, że towar z którym
                                                    podeszłam do kasy miał inną (niższą) cenę na półce niż przy kasie. Zapłaciłam
                                                    tą niższą cenę, była to różnica 20 zł.
                                                    Byłam dzisiaj na Szwederowie. Zawędrowałam na ul. Kossaka, zobaczyłam to, co
                                                    zostało po basenie - obraz nędzy i rozpaczy. Wszystko zniszczone, zdewastowane.
                                                    Zrobiłam parę fotek. Podeślę Wam, jeśli chcecie.
                                                    Lubię słuchać w nocy radia "Złote przeboje" z Bydgoszczy.
                                                    Właśnie "leci" "Beata" - Janusza Laskowskiego ... wspomnienia mnie ogarnęły...
                                                    Pamiętacie takie polskie zespoły jak "No to co", "Czerwone Gitary" oczywiście
                                                    ale i "Trubadurów", "Czerwono-Czarnych" z Kasią Sobczyk - Gdzie jesteś mały
                                                    książę:), Karin Stanek - Trzynastego:) itd, itp. A Czesław Niemen - ze swoim
                                                    repertuarem? Pamiętacie prywatki? "Gdzie się podziały tamte prywatki"? ...
                                                    Zakazana francuska piosenka - "Je t aime" - żetę :)))) jak można było zakazać
                                                    przekazywania i słuchania tej piosenki?
                                                    Uciekam już pozdrawiając Was - Ola
                                                  • 19.06.06, 06:49
                                                    Witajcie:)mam na imie Paweł nie wiem czy moge miec taki zaszczyt i dolaczyc do
                                                    waszych rozmyslan o szkole podstawowej nr 13?bylem jednym z tych szczesliwcow
                                                    co chodzili do tej szkoly:)ale jestem mlodszy rocznikiem z tego co zauwazylem:)
                                                    i nawet do szkoly mialem pod gorke haha mieszkalem na ulicy nakielskiej rog
                                                    slonecznej no i startowalem do szkoly od razu pod gorke haha jak chcecie
                                                    powspominac moje czasy to mozemy sobie troche popisac,na 100 procent jestem
                                                    mlodszy od was mam 32 lata mieszkam obecnie na szwederowie a zapomnialem wam
                                                    powiedziec ze w dzieniku mialem rowniez numer 13 bylem szczesliwcem haha ale
                                                    dobrze sie to nie skonczylo:(pozdrawiam was cieplutko z bydgoszczy:)))))))
                                                    szkoda ze tak malo osob pisze z 13 moja wychowawczyni klas 1-3 pani Mrówczyńska
                                                    na pewno znacie.Dobra ja koncze bo jak sie rozpisze to mi kartki nie starczy
                                                    haha pa
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 19.06.06, 14:52
                                                    Serdecznie Witam
                                                    Olu,Mirku,Pawle
                                                    Olu wszystkie te wspaniale piosenki pamietam.To lata 64-66.Zycie wtedy tetnilo
                                                    na naszej gliniance na Jarach a mysmy, a szczegolnie dziewczynki wyspiewywali
                                                    te najnowsze wtedy przeboje siedzac nad brzegiem glinianki.Bylismy dumni ze nie
                                                    tylko The Beatles spiewaja melodyjnie ale nasi rodzimi piosenkarze sa tez
                                                    swietni.Do dzis slucha sie tych piosenek z przyjemnoscia.
                                                    Pawel witam Ciebie w naszym gronie.Jastem zeczywiscie nieco starszy bo o cale
                                                    okragle dwadziescia lat.W niczym to jednak nie przeszkadza a wrecz przeciwnie
                                                    dodaje wigoru do naszych wspomnien i rozmow.Ola sie pewnie bardzo ucieszy bo
                                                    tez kiedys mieszkala na Szwederowie.Pawel ja tez mialem pod gorke.Ulica
                                                    Huzarska oczywiscie nie tak stroma ale jednak pod gorke.Zycie nas nie
                                                    rozpieszczalo.Mirek tez chodzil Huzarska pod gorke.Olu a jak bylo z Toba czy
                                                    tez mialas pod gorke do szkoly?Pawel czy byles na jubileuszu sp13 jesli tak to
                                                    napisz cos na ten temat jestesmy bardzo ciekawi?.Szkola na moja e-mail nie
                                                    odpowiedziala, a szkoda bo chcialem wyslac stare zdiecie szkolne moze by sie
                                                    ktos na nim odnalazl i do nas dolaczyl.Moze jeszcze nic straconego i w
                                                    przyszlosci trafie na kogos z mojej klasy.Pawel nie krepuj sie i pisz ile
                                                    mozesz my szybko czytamy haha:)))Pozdrawiam wszystkich serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 20.06.06, 00:03
                                                    Witam serdecznie
                                                    OOO!!! widzę, że nas przybyło, witam Cię Pawle:). To miło, że chcesz do nas
                                                    dołączyć i dzielić sie wspomnieniami. Jest Was już trójka z "13" a ja tak
                                                    na "doczepkę":))) ale i tak tutaj będę:), tutaj jest naprawdę sympatycznie.
                                                    Zenku, nie miałam "pod górkę" do szkoły. Moja droga była prościutka do szkoły
                                                    podstawowej a kiedy zaczęłam chodzić do szkoły średniej to mieszkałam już na
                                                    Chodkiewicza, więc ulica Podgórna mi odpadła :)))).
                                                    Pawle, piszesz, że obecnie mieszkasz na Szwederowie, moim kochanym Szwederowie.
                                                    Tam zostały wszystkie miłe wspomnienia z lat dziecinnych tak jak i Wasze na
                                                    Jarach. Mieszkałam koło Przychodni przy ul. ks. Skorupki.
                                                    Wiecie, coś niebywałego. Dzisiaj będąc po pracy w mieście i czekając na
                                                    przystanku na tramwaj przy ul. Gdańskiej róg Dworcowej i Pomorskiej. Koło
                                                    Cepelii - jest cały czas w tym samym miejscu - jest księgarnia i wiecie co
                                                    zobaczyłam - no tak młodzież tego nie zna :) - Zenku, zobaczyłam nasz
                                                    ELEMENTARZ Falskiego - pamiętasz? Wydanie takie samo z jakiego my się
                                                    uczyliśmy. Poczułam takie rozrzewnienie, ile to już lat ...
                                                    Zenku (jesteś bardzo delikatny mówiąc tylko o swoim wieku), też jestem od Pawła
                                                    starsza o 18 lat no ale nic na to nie poradzę, pocieszmy się, że i oni też
                                                    dojdą do naszego wieku:))))).
                                                    Paweł, mam nadzieję, że "rzucisz" jakiś nowy temat, będą wspomnienia i pisz,
                                                    dużo pisz, chyba to lubisz, prawda?
                                                    Jak zwykle zrobiło się po północy.
                                                    Zasyłam pozdrowienia - Ola
                                                  • 20.06.06, 08:45
                                                    HEY:)KURDE NIE WIEM JAK MAM DO WAS PISAC (PAN PANI?)CZY MOZE BEDZIECIE TACY
                                                    MILI POZWOLICIE SOBIE MOWIC PO IMIENIU?NIE WIEDZIALEM ZE AZ TAKA DZIELI NAS
                                                    ROZNICA WIEKOWA:)ALE TO CHYBA NIE PRZESZKADZA NO NIC BEDE SOBIE Z WAMI PISAL
                                                    TAK CZY INACZEJ HAHA SORY ZE PISZE Z DUZYCH LITER ALE TAK JAKOS MI LATWIEJ NIE
                                                    WIEM CZEMU WSZYSTKO CO PISZE PRZY KOMPUTERZE TO PISZE Z DUZYCH LITER:)NO TO
                                                    ZACZYNAMY, POZDRAWIAM WAS CIEPLUTKO I CIEBIE OLU ZENKU I MIRKU:)JAK ZROBIE
                                                    JAKIES BLEDY TO NIE PATRZCIE NA TO NA MNIE TRZEBA WZIASC POPRAWKE HIHI
                                                    URODZILEM SIE NA WILCZAKU DOKLADNIE NA ROGU ULICY NAKIELSKIEJ I SLONECZNEJ
                                                    OBECNIE MIESZKAM NA SZWEDEROWIE NA ULICY STROMEJ NA PEWNO WIESZ OLU GDZIE TO
                                                    JEST PRZY TWOIM KOCHANYM KOZIM RYNKU.DO PRZYCHODNI MAM KAWALEK PARE
                                                    KROCZKOW.ZENKU NIE BYLEM NA SPOTKANIU TRZYNASTKOWICZOW A SZKODA MOZE BYM
                                                    ODNOWIL SOBIE KONTAKTY Z LAT SZKOLNYCH A TAK SZCZERZE TO NIE ZNAM NIKOGO JUZ CO
                                                    ZE MNA SIE UCZYL A SZKODA:)TO TERAZ WAM OPOWIEM O MOJEJ KOCHANEJ DZIELNICY JAKA
                                                    BYL WILCZAK, PARK CHODZILEM TAM CODZIENIE ZNAM KAZDY KAWALEK TEGO PARKU STRUMYK
                                                    KANAL BYDGOSKI A WY NA PEWNO PAMIETACIE TAKIE ZIELONE KIOSKI Z PIWEM CO STALY W
                                                    PARKU MOJ (SWIETEJ PAMIECI OJCIEC) PROWADZIL TAKI SKLEPIK. GLINIANKI PAMIETAM,
                                                    TĄ CO BYLA PRZY SZKOLE ZNAM DOSKONALE NAWET SIE TOPILEM ZIMA W NIEJ,PAMIETACIE
                                                    TAKIE KLASY JAK UZECI ONI MNIE WYCIAGALI ALE DOSTALEM WTEDY UWAGE DO DZIENICZKA
                                                    NA DWIE STRONY HAHA A PAMIETACIE FLIS NA DOLE NA NAKIELSKIEJ JESZCZE STOI ZA
                                                    WASZYCH CZASOW NA PEWNO GO PAMIETACIE ZAWSZE PARK BYL PELNY PIWOSZY
                                                    LATEM ,JESZCZE STOI JAKIS MAGAZYN Z NIEGO ZROBILI ZRESZTA CO TAM NIE BYLO PO
                                                    UPADKU FLISA:)JA ZAWSZE WSPOMINAM JAK DO INTERNATU OBOK 13 PO DROGIEJ STRONIE
                                                    ZE MECHANIKIEM PRZYJEZDZALI Z WYMIANY CHYBA WTEDY MLODZIERZ Z
                                                    CZECHOSLOWACJI,ALE BYLA WTEDY GRATKA MOZNA BYLO SIE USMIAC Z NASZYCH ROZMOW Z
                                                    CZECHAMI HAHA DOBRA POZNIEJ NAPISZE WECEJ BO TAK OD RAZU NIE BEDE SIE
                                                    ROZPISYWAL,NAPISZE WSZYSTKO I NIE BEDE POZNIEJ MIAL CO HAHA
                                                    POZDRAWIAM WAS CIEPLUTKO JUTRO COS CIEKAWSZEGO NAPISZE PA
                                                  • Gość: Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.06, 12:25
                                                    Hej, hej witam milutko
                                                    Pawle - nie wyobrażam sobie, żebyś mówił mi na Pani, nie życzę sobie:))))
                                                    jestem Ola i juz:). Zaraz młodziej się poczułam:).
                                                    Wpadłam tu na chwileczkę. Wiem doskonale, gdzie jest ul. Stroma, przechodziłam
                                                    nią nawet pare dni temu. Ostatnio częściej zagladam na Szwederowo, robimy sobie
                                                    z kuzynką spacerki a ja przy okazji wspominam stare kąty:). Super że lubisz
                                                    dużo pisać, więc nie narzucaj sobie żadnych ograniczeń, my wszystko czytamy z
                                                    przyjemnością.
                                                    Dzisiaj w Bydgoszczy upał, w pracy nie do wytrzymania, wiatraczki nic nie
                                                    pomagają.
                                                    Co jest z tym FLISEM? Jest jeszcze ta knajpka czy został tylko budynek?
                                                    Paweł, mogę cos zasugerować - no co jestem starsza to mi wypada. Postaw chociaz
                                                    jakąś kropkę po skonczonym zdaniu co?:)))).
                                                    Więcej nic nie napisze, bo nie cierpie pisac na laptopie:).
                                                    Pozdrawiam chlodno:)))) bo tak przyjemniej w tym upale - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 20.06.06, 14:31
                                                    Zenek wita Was wszystkich.
                                                    Ciesze sie bardzo z Pawla i jego pisania.Pamietacie mowilem o nowej krwi przy
                                                    rozpoczynaniu tej setki postow.Doczekalismy sie i juz mamy swieze tematy i
                                                    wspomnienia.Pawel ja jestem Zenek i tak do mnie sie zwracaj.My jestesmy inna
                                                    generacja niz nasi rodzice.Mniej sztywni i zasadniczy.Moj syn ma 29 lat z
                                                    hakiem i traktujemy sie jak kumple oczywiscie z pelnym respektem.Jest nam tak
                                                    dobrze i nie wyobrazam sobie aby moglo byc inaczej. Flis pamietam jak
                                                    dzis.Okropna mordownia w tamtych czasach, choc lokal byl nowoczesny,ale klieci
                                                    niestety nie.Ja bylem za mlody zeby tam chodzic ale raz poszedlem po kuzyna
                                                    starszego odemnie i widzialem ta toksyczna atmosfere tam panujaca brrrr.
                                                    Mnie bardziej imponowaly wtedy nowe tak zwane ponktowce(bloki)otaczajace z
                                                    jednej strony ten Flis.Marzeniem wtedy bylo miec w takim ponktowcu
                                                    mieszkanko.Niewiem czy mozecie pamietac takiego pana sprzedawce piwa ktory byl
                                                    niewidomym.Zloty czlowiek, kasowal pieniazki na wyczucie i bezblednie wydawal
                                                    reszte.Wielu probowalo go oszukac ale bez powodzenia,pan byl na to za
                                                    sprytny.Kiosk z piwem tez zielony ale maly stal wtedy w latach 60siatych na
                                                    przeciwko tych kilku blokow ktore staly po tej samej stronie co kosciol.Stare
                                                    dzieje ale sie je pamieta jak by to bylo dzisiaj.Olu ja po tej Stromej
                                                    chodzilem tez setki razy i tez podziwialem ladne i nowe wtedy bloki po lewej
                                                    stronie jak szlo sie pod gore.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • 21.06.06, 04:30
                                                    Witajcie Mili Panowie i Panie:)żarcik haha
                                                    Kurde spac nie moge taka goraczka wczoraj byla ze nie moge zasnac kropka
                                                    A zreszta to i tak krotko sypiam moze to dlatego ze z zawodu jestem piekarzem
                                                    haha kropka Przeczytalem mase waszych postow i wciaz myslalem ze to Mirek
                                                    mieszka w Australi ale sorki pomylilem sie bo to przeciez ty Zenku tam
                                                    mieszkasz kropka Ale to wiem dopiero od wczoraj :)doczytalem sie tyle tego jest
                                                    ze juz szedlem na wyrywki:)kropka Dobra nie bede wyglupial sie z tymi kropkami
                                                    bo mi sie Ola obrazi taki sobie robie maly zarcik:)kropka:)A tak chcialem
                                                    powiedziec ze u mnie juz sie rozjasnia kurde znowu bedzie upal, juz widze przez
                                                    okno to bezchmurne niebo.Piszecie o tylu wspomnieniach ze ja z waszych czasow
                                                    nie za bardzo wszystko wiem jak wygladalo ale to nic jakos i tak sobie
                                                    pogadamy:).Moze Ciebie Zenku bede zaskakiwal tym czego jeszcze nie wiesz co tam
                                                    u nas sie jeszcze zmienilo.Ola na pewno tyle razy przechodzila ul Stroma a nie
                                                    mowila Tobie jak wyglada nasza dolina 5 stawow na szwederowie powiem Tobie ze
                                                    powoli jest tu super bajecznie:)wiesz na pewno o czym mowie nieprawdasz?.Ola a
                                                    Ty z Gdzie teraz mieszkasz?wiem na pewno to Pisalas w postach ale jest ich tyle
                                                    ze ja po prostu sie gubie haha.Moze troche opisze swoja osobe:Dzien dobry mam
                                                    na imie Pawel na nazwisko po Mojej Swietej Pamieci Ojcu Nowak mi dano,mam latek
                                                    32 mlody duchem i cialem, nie wysportowany nie przystojny taki sobie rowny gosc
                                                    duzy facet z mieciutkim serduszkiem,z duzym brzuszkiem i mieka dup...kurde co
                                                    ja wam tu wogule pisze ze co jak slysze nasz chymn narodowy to mam lzy w oczach
                                                    no nie wiem juz tak mam haha Tato mnie tak wychowal no i co z tego :)nie nie
                                                    smiejcie sie ze mnie juz taki jestem slodki dran:)hobby nie mam zadnego o
                                                    przepraszam jedno mam moja KOCHANA ZONA to moge powiedziec ze hobby:)nie zarcik
                                                    Bardzo Kocham moja Zonke Beatris po dwunastu latach malzenstwa nasza milosc
                                                    wciaz kwitnie no i dobrze niech tak jest do przyslowiowej grobowej deski:)nie
                                                    powiem ze jestesmy malzenstwem doskonalym ale duzo nam nie brakuje:)A musze
                                                    oczywiscie wspomniec ze mam -(mialem)-dwojke wspanialych synow Adriana i
                                                    Swietej Pamieci BARTUSIA ale to juz inna historia nie bede o tym pisal bo
                                                    poprostu nie moge sory moze kiedys.Kurde niepotrzebnie pisalem o tym teraz zem
                                                    sie zasmucil i musze konczyc jutro cos ciekawego napisze a chcialem sie
                                                    rozpisac przykro mi takie jest to nasze ........zycie.A pobede troche tutaj u
                                                    Was widze ze wy to juz prawie jak rodzina:)
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie Ciebie Zenku z malowniczej i cieplutkiej Bydgoszczy A
                                                    Ciebie Olenko ze Szwederowa pa
                                                    ps sory za kropki:)zarcik haha
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 21.06.06, 10:11
                                                    Witajcie
                                                    Przede wszystkim chciałbym powitać Pawła ... jestem 9 lat starszy od Ciebie. Na
                                                    forum zawsze przechodzi sie na „ty” nawet z prezydentem galaktyki , który ma 98
                                                    lat ... ;). Bardzo się cieszę - tak jak Ola i Zenek.
                                                    Myślałem , że trudno będzie się już komukolwiek dołączyć ... właśnie z powodu
                                                    konieczności przebrnięcia przez wcześniejsze posty. Paweł jest piekarzem – tak
                                                    jak wspominany przez nas Kosik z Wliczej gdzie biegaliśmy z Zenkiem po gorące
                                                    pieczywo ... to fajny zawód skoro niektórzy z rozrzewnieniem, tak jak my go
                                                    wspominamy. Rzeczywiście musi być tobie Pawle gorąco w piekarni ... choć nocą. W
                                                    ogóle mam wrażenie, że jesteście „nocnymi Markami” no może z wyjątkiem Zenka ,
                                                    który jest Markiem z racji stref czasowych. Mam pytanie do Pawła czy znał
                                                    nazwisko Adiuszyn . Właśnie tam gdzie mieszkałeś mieszkała moja koleżanka z
                                                    klasy. Miała na imię Kasia ... Ale może się mylę i to było gdzieś w okolicy ?
                                                    Często przechodziłem koło Twojego domu – a to na tramwaj, a to na śluzy. Zresztą
                                                    na śluzach mieszkał /w takich domkach już w parku/ drugi mój kolega z klasy
                                                    Wiesio Majcherczyk - może o nim słyszałeś ? . Jak nie to nic nie szkodzi – w
                                                    końcu wszystko mija.
                                                    Na koniec ... bo nie można o tym nie wspomnieć ... przyznam Ci Paweł ,że
                                                    zamieniłem się w bobra ... choć dojrzały ze mnie facet. Miałem „dziurę w lewej
                                                    burcie” , zanitowałem i popłynąłem dalej ... czasem przecieka ... ale po Twoim
                                                    poście zrozumiałem , że moja dziurka jest śmiesznie mała. Pisz do nas bratku
                                                    ... co tam w fyrtlu się zmieniło.
                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    Mirek
                                                    ps
                                                    W Lublinie upał – wszystko stoi ... muchy się pochowały ... dziś o 14 37 zaczyna
                                                    się astronomiczne lato :) i dobrze bo w sercu został mi jeszcze niemiłosiernie
                                                    biały śnieg.
                                                  • Gość: Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 11:19
                                                    Witam Panów:)
                                                    Potwierdza sie to, co juz pisałam, nie cierpię laptopow. Przed chwilka
                                                    napisałam długi post i sobie polecial gdzieś w przestrzeń. Widocznie znowu cos
                                                    nieopatrznie nacisnełam.
                                                    Widzisz Pawełku, nawet Mirek sie odezwał. Hi hi hi co swieza krew to swieża -
                                                    to jest żart:))))).
                                                    Uśmiałam się z tych kropek na koncu zdania, świetnie, że masz poczucie chumoru.
                                                    I w ogóle fajnie, że jestes z nami. Opisałeś się dość dokładnie i widze, że
                                                    jesteś ciepłą, serdeczną i dobrą osobą. Tu zresztą wszyscy tacy są. Pochodzimy
                                                    ze starej części Bydgoszczy i takie dostalismy podstawy z domow.
                                                    Pisałam o powstaniu pięknej Doliny 5 Stawów i bardzo sie ciesze, ze Paweł to
                                                    potwierdził, hahaha jestem przynajmniej wiarygodna:). Bywam tam dość często.
                                                    Kuzynka mieszka przy ul. Strzeleckiej (od strony ul. Pięknej) i nad stawy
                                                    chodzimy z pieskiem na spacerek.
                                                    Obecnie mieszkam na drugim koncu Bydgoszczy, w Nowym Fordonie. Daleko od
                                                    centrum. Jak wygram kiedys w totolotka do zmienię miejsce zamieszkania na
                                                    Szwederowo:).
                                                    Też Zenku doskonale pamiętam jak powstawały bloki przy ul. Stromej. Kiedys było
                                                    marzeniem wielu ludzi dostac mieszkanie w bloku, obecnie, kto tylko może, kogo
                                                    na to stać wyprowadza się poza miasto.
                                                    Ostatnio, parę dni temu, przechodząc ul. Stromą widziałam nowy budynek "plomba"
                                                    swietnie wkomponowany w starszą zabudowę (na poczatku od strony Koziego Rynku)
                                                    no i parę domków jest odnowionych - staraja sie ludzie.
                                                    Potwierdzam Mirku - dzisiaj zaczyna sie lato. Nawet radio rozpoczeło na jedynce
                                                    nadawanie "LATO Z RADIEM" - pamietasz Zenku. W tym roku jest to już
                                                    jubileuszowe wydanie (nie usłyszałam ktore, bo akurat ktos wszedł do mnie:)).
                                                    Ok wysyłam już, bo znowu cos sie stanie i wszystko mi ucieknie:).
                                                    Pozdrawiam Was jak zwykle chłodno:) w ten upalny dzien - Ola
                                                    P.S. Dziekuję Pawle, z nam zaufałeś
                                                    powiem tylko, ze to bardzo smutne, pa
                                                  • 22.06.06, 06:06
                                                    Witam i serdecznie pozdrawiam:)
                                                    OLE MIRKA ZENKA I NOWA OSOBE XYZ:)
                                                    To ja wam serdecznie dziekuje za to ze mnie przyjeliscie tak cieplo do swojego
                                                    grona:)usmialem sie troche bo napisalem ze z zawodu jestem piekarzem ale nie
                                                    pracowalem w zawodzie od 1996 roku ale to nic nie zrozumielismy sie:)ul Wilcza
                                                    piekarnia to napewno chodziliscie po cieply chleb wieczorkiem tak jak kazdy z
                                                    nas czekalismy na pierwszy wypiek kupowalismy dwa bochenki wiecej zeby w drodze
                                                    powrotnej do domu zjesc sobie cieplutki chlebek:)piekarnie prowadzili wtedy jak
                                                    sie nie myle Panstwo Załuscy chyba tak jakos jak sie pomylilem to na pewno
                                                    jestem blisko:)wlasciciel mial chyba na imie Teofil lub Teodor:)dobry jestem
                                                    nie pamietam dobrze ale przeciez pozniej jak wyuczylem sie zawodu to tam
                                                    pracowalem haha nie dlugo ale zawsze:)pozniej Wam wszystko opowiem bo tak na
                                                    jeden raz to sie nie da:)Adiuszyn cosik mi to nazwisko mowi ale zabij mnie nie
                                                    wiem skad:)Olu kochana zamiast kropeczek bede robil buziaki:)nie wiem czemu ale
                                                    na poczatku mowie sobie napisze do Was ale powiem szczerze balem sie troche ze
                                                    nie przyjmniecie mnie do Swojego grona ale widze ze bardzo sie mylilem:)Mirku w
                                                    naszym kochanym domku na rogu nakielskiej mieszali wymieniam moze bedziesz znal:
                                                    Leszek alfs lub alws nie pamietam dokladnie i jeszcze jedno nazwisko Grabowski:)
                                                    a co do Kasi to chyba wiem o kogo chodzi nazwisko Maternowska:)ja mieszkalem w
                                                    tym budynku co byl kiosk ruchu na dole po mojej stronie:)Olu ale wczoraj byla
                                                    pogoda pod wieczor nie wiem jak u Ciebie ale u nas drzewa polamalo jedno nawet
                                                    spadlo na przejezdzajacy autobus taka wichura byla jak nie grzmotnie jak nie
                                                    walnie i niebo zaczelo plakac:)kawke musialem sobie teraz zrobic zeby dojsc
                                                    troszke do siebie:)XYZ napisz cos o sobie przedztaw sie to moze sobie cosik
                                                    przypomne bo jak na razie to po numerku nic nie pamietam haha ale nie szkodzi
                                                    jak powiesz jak masz na imie i nazwisko to moze sobie przypomne a nie powiem
                                                    pamiec mnie czesto zawodzi nie mowie ze w tym wieku ale juz tak mam nic na to
                                                    nie poradze:)z nazwisk ze szkoly nie pamietam prawie nikogo moze dwie trzy
                                                    osoby:)nauczycieli to pamietam dokladnie od matematyki pani heltz oj kazdy jej
                                                    sie bal haha:)i nie piszcie tutaj o jedzeniu bo burczy mi w brzuchu przez Was:)
                                                    (zarcik)pozniej owszem tez porozmawiamy o jedzeniu:)a nie powiem lubie
                                                    rozmawiac na te tematy i moze swoj jakis przepisik podrzuce szanownemu jury:)
                                                    Zenku jestes z tego naszego kochanego grona jak zauwazylem najstarszy:)pilnuj
                                                    wszystkiego zeby to nasze forum rozwinelo skrzydla w koncu to Ty zaczoles to
                                                    wszystko ja bede sie staral jak spotkam kogos z twoich stron zaprosic na nasze
                                                    forum:)zreszta co ja pisze forum juz dawo skrzydla rozwinelo ale pomoge zeby
                                                    łopotalo swoimi wielkimi skrzydlami:)nie wiem czy zabawie z Wami dlugo poniewaz
                                                    musze uciekac za chlebem z naszego kochanego kraju mam juz cosik nagrane ale
                                                    jeszcze nie zapiete na ostatni guzik:)moze Dania moze Szkocja jeszcze nie wiem:)
                                                    Opowiedz Zenku czemu zes tak daleko pojechal?a jak nie powiesz to bede zmuszony
                                                    czytac kolejne posty haha dobra koncze:))))))))))))))
                                                    Pozdrawiam i sciskam Was cieplutko pozniej Olenka was usciska to wam sie
                                                    zimniej zrobi haha
                                                    ps.kupilem sobie wiatrak zeby chlodzil moja glowe hehe
                                                    ciał ciał
                                                    a i jeszcze jedno bierzcie poprawke na to wszystko co ja pisze bo mam w glowie
                                                    sto tematow na raz i pisze raz cos pozniej przeskakuje na cos zupelnie innego
                                                    ale ja juz tak mam taki ze mnie cieply dran haha
                                                  • Gość: XYZ1974 IP: 195.94.201.* 21.06.06, 16:13
                                                    cześć paweł,
                                                    wynika z tego że chodziliśmy do jednej klasy, ja miałem nr 23. Pozdrawiam. JW
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 22.06.06, 03:55
                                                    Witajcie, Witam XYZ
                                                    Olu ja tez moge sluchac "Lata z radiem" w Brisbane.Mam wlasnie program
                                                    pierwszy polskiego radia za darmo na satelicie.Program ten dolaczony jest do
                                                    pakietu telewizyjnego ktory wykupilem.Problem oczywiscie jest zawsze ze
                                                    znalezieniem czasu.
                                                    Pawel co za zbieg okolicznosci.Moj ziec tez jest piekarzem i fajny z niego
                                                    chlopak.Tez ma rozne godziny pracy.Pracuje w duzym sklepie spozywczym dla
                                                    ktorego piecze chleb i rozne,roznosci.Wlasciwie to wszystko przychodzi (maka)
                                                    juz gotowa w paczkach on to wszystko miesza,nadzoruje no i za wszystko ponosi
                                                    odpowiedzialnosc.Mirku nasz pan Kosik tak dobrze niemial,ale za to jego wypieki
                                                    wspominamy do dnia dzisiejszego mniam,mniam.
                                                    XYZ napisz cos wiecej o sobie nie krepuj sie jestes wsrod swoij.
                                                    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 06:11
                                                    Sorki ale zle napisalem musicie sie cofnac trzy posty do tylu data 22-06 sory:)
                                                  • 22.06.06, 06:14
                                                    Witam i serdecznie pozdrawiam:)
                                                    OLE MIRKA ZENKA I NOWA OSOBE XYZ:)
                                                    To ja wam serdecznie dziekuje za to ze mnie przyjeliscie tak cieplo do swojego
                                                    grona:)usmialem sie troche bo napisalem ze z zawodu jestem piekarzem ale nie
                                                    pracowalem w zawodzie od 1996 roku ale to nic nie zrozumielismy sie:)ul Wilcza
                                                    piekarnia to napewno chodziliscie po cieply chleb wieczorkiem tak jak kazdy z
                                                    nas czekalismy na pierwszy wypiek kupowalismy dwa bochenki wiecej zeby w drodze
                                                    powrotnej do domu zjesc sobie cieplutki chlebek:)piekarnie prowadzili wtedy jak
                                                    sie nie myle Panstwo Załuscy chyba tak jakos jak sie pomylilem to na pewno
                                                    jestem blisko:)wlasciciel mial chyba na imie Teofil lub Teodor:)dobry jestem
                                                    nie pamietam dobrze ale przeciez pozniej jak wyuczylem sie zawodu to tam
                                                    pracowalem haha nie dlugo ale zawsze:)pozniej Wam wszystko opowiem bo tak na
                                                    jeden raz to sie nie da:)Adiuszyn cosik mi to nazwisko mowi ale zabij mnie nie
                                                    wiem skad:)Olu kochana zamiast kropeczek bede robil buziaki:)nie wiem czemu ale
                                                    na poczatku mowie sobie napisze do Was ale powiem szczerze balem sie troche ze
                                                    nie przyjmniecie mnie do Swojego grona ale widze ze bardzo sie mylilem:)Mirku w
                                                    naszym kochanym domku na rogu nakielskiej mieszali wymieniam moze bedziesz znal:
                                                    Leszek alfs lub alws nie pamietam dokladnie i jeszcze jedno nazwisko Grabowski:)
                                                    a co do Kasi to chyba wiem o kogo chodzi nazwisko Maternowska:)ja mieszkalem w
                                                    tym budynku co byl kiosk ruchu na dole po mojej stronie:)Olu ale wczoraj byla
                                                    pogoda pod wieczor nie wiem jak u Ciebie ale u nas drzewa polamalo jedno nawet
                                                    spadlo na przejezdzajacy autobus taka wichura byla jak nie grzmotnie jak nie
                                                    walnie i niebo zaczelo plakac:)kawke musialem sobie teraz zrobic zeby dojsc
                                                    troszke do siebie:)XYZ napisz cos o sobie przedztaw sie to moze sobie cosik
                                                    przypomne bo jak na razie to po numerku nic nie pamietam haha ale nie szkodzi
                                                    jak powiesz jak masz na imie i nazwisko to moze sobie przypomne a nie powiem
                                                    pamiec mnie czesto zawodzi nie mowie ze w tym wieku ale juz tak mam nic na to
                                                    nie poradze:)z nazwisk ze szkoly nie pamietam prawie nikogo moze dwie trzy
                                                    osoby:)nauczycieli to pamietam dokladnie od matematyki pani heltz oj kazdy jej
                                                    sie bal haha:)i nie piszcie tutaj o jedzeniu bo burczy mi w brzuchu przez Was:)
                                                    (zarcik)pozniej owszem tez porozmawiamy o jedzeniu:)a nie powiem lubie
                                                    rozmawiac na te tematy i moze swoj jakis przepisik podrzuce szanownemu jury:)
                                                    Zenku jestes z tego naszego kochanego grona jak zauwazylem najstarszy:)pilnuj
                                                    wszystkiego zeby to nasze forum rozwinelo skrzydla w koncu to Ty zaczoles to
                                                    wszystko ja bede sie staral jak spotkam kogos z twoich stron zaprosic na nasze
                                                    forum:)zreszta co ja pisze forum juz dawo skrzydla rozwinelo ale pomoge zeby
                                                    łopotalo swoimi wielkimi skrzydlami:)nie wiem czy zabawie z Wami dlugo poniewaz
                                                    musze uciekac za chlebem z naszego kochanego kraju mam juz cosik nagrane ale
                                                    jeszcze nie zapiete na ostatni guzik:)moze Dania moze Szkocja jeszcze nie wiem:)
                                                    Opowiedz Zenku czemu zes tak daleko pojechal?a jak nie powiesz to bede zmuszony
                                                    czytac kolejne posty haha dobra koncze:))))))))))))))
                                                    Pozdrawiam i sciskam Was cieplutko pozniej Olenka was usciska to wam sie
                                                    zimniej zrobi haha
                                                    ps.kupilem sobie wiatrak zeby chlodzil moja glowe hehe
                                                    ciał ciał
                                                    a i jeszcze jedno bierzcie poprawke na to wszystko co ja pisze bo mam w glowie
                                                    sto tematow na raz i pisze raz cos pozniej przeskakuje na cos zupelnie innego
                                                    ale ja juz tak mam taki ze mnie cieply dran haha sory wyslalem dwa razy to samo
                                                    zebyscie wiedzieli gdzie to jest to jest teraz tu haha
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 22.06.06, 14:33
                                                    Witam wszystkich
                                                    z zimowej Australii.
                                                    U mnie nadal troche popaduje i zeby tak chcialo dluzej bo straszna susza.
                                                    Temperaturka dzisiaj 12 noc 19 dzien.W Australii temperature miezy sie zawsze w
                                                    cieniu bo w sloncu niema sesu ze wzgledu na jej piekielna wysokosc.
                                                    Sprawdzalem dzisiaj jestesmy na 7 pozycji pod wzgledem ilosci postow.Idzie nam
                                                    dobrze bo pniemy sie w gore.Dzieki Pawlowi ktory zamiescil ten sam post dwa
                                                    razy:)bedzie jeszcze szybciej hahaha.Pawelku gdzie Cie diabli niosa z granice?
                                                    Po jakiego czorta?Ja juz kilka razy poruszalem temat emigracji w swoich
                                                    postach.Ja to wszystko przeszlem i drugi raz niechcialbym tego przechodzic.Jest
                                                    ogromna ilosc plusow i minusow.Powiem krotko ze jesli moglbym cofnac czas to
                                                    nigdy ale to przenigdy z ojczystego kraju bym nie wyjechal.Pewnie zaraz bys sie
                                                    zapytal dlaczego?Dlugo by o tym pisac. Mozna to tylko zrozumiec zyjac na
                                                    emigracji inaczej sie nieda .Myslisz sobie jak Ci tak zle to wracaj do
                                                    kraju.Odpowiadam /to juz nie mozliwe bo stalem sie innym czlowiekiem czesc
                                                    zycia jest tu i rodzina najblizsza tez jest tutaj.Wlasciwie prawie cale dorosle
                                                    zycie jestem tutaj.Materjalnie jest O.K ale w serduszku zawsze cos pika.Dzieci
                                                    nasze sa bardzo zadowolone ze rodzice wemigrowali.One innego zycia poza
                                                    Australia nie znaja.Mama i tata to juz cos innego.Moja emigracja
                                                    przedewszystkim uciekala od czerwonych i duzego wschodniego niesympatycznego
                                                    brata.Dlatego jestem az tak daleko od niego.Moze juz nie jest tak grozny jak
                                                    kiedys ale lepiej dmuchac na zimne.Czesc mlodsza mojej rdziny z Polski juz tyra
                                                    w Szkocji i podobno nawet to lubia.Podwujny podatek bedzie jednak skutecznie
                                                    wielu swiezych emigrantow odstraszal do powrotu do maciezy.Moim skromnym
                                                    zdaniem najlepiej jest byc we wlasnym kraju i tak sie ustawic aby bylo
                                                    dobrze.Wyjazd oznacza rozlake,zagubienie,rozterki,strach zycie w gettcie(w tej
                                                    samej grupie jezykowej).Lepiej przestane o tym pisac bo ja sam tak jak wielu
                                                    dzisiejszych emigrantow zachod widzialem w rozowych kolorach.Dzisiaj tak samo
                                                    postrzegam Polske choc wiem ze wasza rzeczywistosc rozami uslana nie
                                                    jest.Pamietaj wyjezdrzajac z kraju wypadasz z obiegu.Inni zajmuja Twoje
                                                    miejsce.Ty zawieszasz swoje zycie na kolku zarabiajac mamone w pocie czola.Ci
                                                    co zostali zyja u siebie psiocza na wszystko ale w kaforcie wlasnego
                                                    sosu,jezyka,tradycji o kuchni polskiej juz nie wspomne.Ty jesli wrocisz z forsa
                                                    (duza)bedziesz musial stwozyc wszystko sobie od nowa lacznie z asymilacja bo
                                                    tez bedziesz innym czlowiekiem.Czlowiekiem po przejsciach.Wybor jest Twoj ja
                                                    Cie ani nie zniechecam ani nie zachecam.Mlodsi myslo ze starsi nic nie wiedza i
                                                    tak robia po swojemu.Dalby Bog aby wszystkim sie poswiecilo.Na koniec takie
                                                    pytanie.Czy z Polski wyjezdrzaja ludzie ktorzy sa tam ustawieni?Pawelku jesli
                                                    masz jakies pytania to pytaj.Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Pawel arcadius1974 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 19:47
                                                    Do Zenka:)a reszta tez niech czyta nie bronie :)No to zaczynam przyjacielu moj
                                                    drogi:)
                                                    wiem wiem ze najlepszy chleb jest na ojczystej ziemi i najlepiej smakuje ja
                                                    poprostu nie mam innego wyjscia,duzo ludzi mowilo nie jedz pojedziesz ludzie
                                                    sie zmieniaja czyzby naprawde tak bylo?nie mam wyboru nie widze przyszlosci w
                                                    tym co tutaj robie,czytalem twoj post chyba z dziesiec razy i naprawde dales mi
                                                    do myslenia:)wiem jak ktos umie to sobie poradzi powiesz ale ja niedawno
                                                    stracilem prawie wszystko co mialem ale i tak to nic nie dalo ale liczy sie ze
                                                    chcielismy probowalismy wszystkiego co bylo mozliwe......moze kiedys o tym Ci
                                                    opowiem.Chcialem uciec zapomniec ale to tak nie jest nie moge to nie jest tak
                                                    jak pisal Mirek dziura w burcie to jest jak Titanic ale on nie tonie wciaz na
                                                    wiezchu jego nigdy sie nie zapomni.A moze ja niechce wyjezdzac moze to czyms
                                                    innym sie kieruje moze naprawde chce uciec jak najdalej zapomniec i znowu
                                                    popadlem w smutek sory,pisze bez skladu i ladu sory skoncze rano jak sie obudze
                                                    wogule nie powinienem tego wysylac bo co was tam obchodza troski zagubionego
                                                    malego robaczka mysli kraza mi po glowie sory pisze to co mysle bay
                                                  • Gość: raz jeszcze ja Paw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 19:51
                                                    ale jestem zly na siebie sory za ten ostani post
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.06.06, 19:53
                                                    Zenku, Pawle, Mirku - witam serdecznie
                                                    Właśnie zrobiłam sobie jogurt z truskawkami, popijam go i zaczynam pisać :).
                                                    Zenku, co ja słyszę, nawet "Lato z radiem" masz u siebie? Jeszcze trochę moi
                                                    drodzy a Zenek ściągnie Polskę do Australii hihihi. Mam lepszy pomysł Zenku,
                                                    wracajcie do Polski:)))). Wiem, wiem dzieci już by nie wróciły .... ale Kuba
                                                    napewno:))))))))))).
                                                    Pawełku, tak pięknie "wkomponowałeś się" w nasze forum, wniosłeś powiew
                                                    młodości że i ja poczułam się młodziej, a Wy - Zenek, Mirek?:). Teraz piszesz o
                                                    jakiejś emogracji, jakieś plany wyjazdu przedstawiasz. Dobrze się zastanów,
                                                    przeczytaj uważnie, co Zenek napisał.
                                                    Myślałam, że tylko mnie męczy ten paskudny niemiecki kolega - Alzcheimer, ale
                                                    widzę, że i Pawła też (w tak młodym wieku?). Nie pamiętasz nazwisk kolegów z
                                                    klasy? Ja do tej pory znam prawie wszystkie i mogłabym wskazać, gdzie kto
                                                    siedział w szkole podstawowej, serio - hahahaha niektórzy mówią, ze to już
                                                    oznaka starości - pamięta się to co było parenaście lat temu a nie pamięta
                                                    wczorajszego dnia:). Ale ja pamiętam, wczoraj była u nas burza i ulewa. W
                                                    Fordonie nie było tak źle jak w centrum i na Szwederowie.
                                                    A wracając do mojego kochanego Szwederowa. Wiesz Pawle, gdzie jest Kozi Rynek,
                                                    prawda. Na rogu Ks. Skorupki a ul. Żuławy mieszkała, a może mieszka jeszcze -
                                                    moja "pierwsza miłość" (jego rodzina mieszka napewno) z pierwszej klasy szk.
                                                    podst.:) Właśnie tam na rogu, jest pięknie zagospodarowany ogród, jak będziesz
                                                    kiedyś tam przechodził, to popatrz jak doskonale dobrane są roślinki tworzące
                                                    piękne kompozycje - to jest chyba JEGO robota:). Wspomnienia z dzieciństwa mnie
                                                    dopadły ... :).
                                                    Zenku, zapomniałam napisać ... chciałam zrobic Basi niespodziankę i podesłać
                                                    fotki z .... ale zapomniałam zabrać aparat fotograficzny. Ale mam to na
                                                    uwadze:).
                                                    Pozdrawiam - hahaha - Paweł napisał, że mam to zrobić na chłodno:) a ja na
                                                    przekór - pozdrawiam cieplutko - Ola. Paaaaaa
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.06.06, 20:02
                                                    To jeszcze ja
                                                    Prawie równo z Pawłem napisaliśmy posty. Pawełku, masz prawo pisać i pisz.
                                                    Rozumiem Ciebie i reszta napewno też. I już nic więcej nie napiszę ...
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Jesteśmy na 7 miejscu w pisaniu postów.
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 20:09
                                                    No wlasnie minelismy sie z Olenka a ja sobie siedze i placze a co mi tam
                                                    dorosly jestem pa
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.06.06, 20:51
                                                    Pawełku, masz może gg? Podaję Ci swoje (7341604), jak będziesz chciał pogadać,
                                                    kliknij - jestem na niewidocznym słoneczku.
                                                  • Gość: XYZ1974(Janusz) IP: *.echostar.pl 22.06.06, 23:01
                                                    Witam wszystkich, przypadkowo znalazłem to forum... od dawna tu nie zaglądałem,
                                                    Zazwyczaj przeglądam fora I LO, a tu niespodzianka SP13 online.
                                                    Paweł, chodziliśmy do razem do klasy, mam nadzieję, że mnie pamiętasz, miałem i
                                                    mam na imię Janusz, a Januszów raczej oprócz mnie nie było. Przyznam się, że
                                                    pamiętam Cię przez mgłę, pamiętam gdzie mieszkałeś, pamiętam również że miałeś
                                                    telefon i do Ciebie czasami dzwoniłem, ale potem zniknąłeś kiedy i gdzie – tego
                                                    już nie pamiętam...
                                                    Już nie mieszkam w Bydgoszczy od 13 lat. Przeniosłem się do Poznania na studia
                                                    i tu zostałem. Wpadam całkiem często, ale przelotem, bo odwiedzam swoich
                                                    rodziców, którzy wciąż mieszkają w naszym rodzinnym domu na ul. Czerwonego
                                                    Krzyża (możecie zobaczyć na Google Earth 53°07’21.63” N 17°57’22.64”). Ostatnio
                                                    byłem w niedzielę, wracając z nad morza. Coś mnie tknęło i z Nakielskiej
                                                    skręciłem w Słoneczną (zazwyczaj jadę Nasypową), aby pokać 5 letniemu synowi
                                                    moją starą szkołę, przy okazji zerknąłem na podwórko Marasa S (mieszkał
                                                    niedaleko Ciebie), łudząc się, że może tam biega (niedorzeczne :-).
                                                    Mówiąc szczerze nie tesknię za starymi kątami. Znalazłem sobie nowe miejsce,
                                                    nowe centrum życia, na ziemi w Poznaniu, gdzie mieszkam z żoną i dwójką dzieci.
                                                    Przejeżdżając przez Bydgoszcz, patrzę na znajome z przeszłości kąty z
                                                    przymrużeniem oka, cieszę się jak coś w Bydzi dzieje się fajnego (świetna
                                                    drewniana kwiaciarnia koło dawnego ronda XXX lecia, fajne budnki banku BRE nad
                                                    Brdą – zaliczone do ikon współczesnej architektury polskiej), martwi jak coś
                                                    podupada i się sypie. Z fascynacją zawsze patrzę na Nakielskiej na korty
                                                    tenisowe Świt (małe Austarlian Open (hihihi)). W niedziele (przynajmniej
                                                    popołudniu kiedy tędy jadę) od zawsze są nieczynne, choć w teorii to dzień, w
                                                    którym wielu ludzi miałoby jedyną okazję sobie pograć. Taki lokalny uroczy
                                                    absurdzik i nic się nie zmieniło. Zawsze się z tego śmiałem i będę się śmiał
                                                    wypatrując jakiegoś niedzielnego gracza. Tyle od siebie. Będę tu, na to
                                                    kameralne forum, od czasu do czasu zaglądał. Paweł, nie doczytałem wszystkiego,
                                                    zrozumiałem, że chyba u Ciebie nie jest najlepiej, ale głowa do góry.

                                                    Dodam jeszcze, że pni Heltd była zawsze dla mnie matematycznym bogiem i b. miło
                                                    ją wspomninam, za poświęconą mi uwagę...

                                                    Pozdrawiam wszystkich, szczególnie Zenka - Australijczyka, zawsze zimą oglądam
                                                    Austarlian Open (moje ulubione sportowe wydarzenie) i zadroszczę słońca...
                                                    Janusz
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:07
                                                    Witam wszystkich z osobna:)Olenko skonczylem z tym nie chce o tym juz rozmawiac
                                                    sory ze nie napisalem na gg poprostu nie mam odwagi na rozmowe i tak sie dziwie
                                                    ze otworzylem sie przed wami:)nie myslcie sobie zebym chcial zebyscie sie
                                                    uzalali nademna nie to nie tak,sory jeszcze raz za wszystko nie bede o niczym
                                                    juz wspominal napisze normalny post jak przystalo:)zaraz wezme sie zbiore do
                                                    kupy i bedzie ok:)zapraszam na nastepny post:)Pawcio
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:31
                                                    Witeczka dla wszystkich:)na wstepie chcialem powiedziec ze Olenka musi byc
                                                    bardzo kochana osóbka takze z calego serca pozdrawiam:)))
                                                    Zenku nie wiem czemu ale odczulem takie wrazenie ze jestes super gosciem i
                                                    moglbym siedziec i sluchac Twoich opowiesci godzinami:)))o Mirku za duzo nie
                                                    powiem ale na pewno tez jest super boy haha w innym znaczeniu oczywiscie:)
                                                    Januszu zabij ale nie moge sobie Ciebie przypomniec podaj chociazby nazwisko
                                                    wtedy na pewno bede wiedzial Kim jestes i rusza wspomnienia:)Maras Soboczynski
                                                    oczywiscie znam mieszkal po prawej stronie jak podchodzilem pod gorke ile sie
                                                    nabawilem na Jego podworku ho ho ho:)a pamietacie wszyscy nasz cudowny schron w
                                                    szole stal na srodku placu stal jakies dziwne wejscie czy cos takiego
                                                    bylo,zawsze balismy sie chodzic sami w piwnicach szkoly straszylo chyba nie?
                                                    nie wiem czemu moze strach przed woznym haha a wozny to byl kawal chole....
                                                    na pachte jak chodzilo sie z tylu na jego ogrodek to bylo cos jak cie gonil i
                                                    nie zlapal haha a nie daj Boze jak cie zlapal to wspolczucia, tak wytargal za
                                                    uszy haha:)Januszu opowiedz cos o naszej klasie kto do niej chodzil nazwiska
                                                    zebym sobie poprostu przypomnial bo tak jak Olenka stwierdzila mam tego
                                                    niemieckiego kolege i nie pamietam haha dzisiaj jest juz ze mna lepiej postaram
                                                    sie zeby bylo to jak najdluzej:)))))))))))))))
                                                    Chcialem Wam jeszcze powiedziec ze mam trzy psy wszystkie suczki jeden cokiel
                                                    spaniel drugi kundelek trzeci swierzak alaskan kochane psisko z alaskanem to
                                                    jest osobna bardzo dluga historia opoweim Wam w innych postach a i mam jeszcze
                                                    szczurka tołdi sie zwie haha z bajki ale zapomnialem jakiej:)a i rybki jeszcze
                                                    mam powiecie szajbus ale ja kocham zwierzaki bardzo ale to bardzo krzywdy nigdy
                                                    bym nie zrobil:)a co nie mialem to Wam opowiem tez pozniej haha wczoraj robilem
                                                    sam obiadek lubie takie rzeczy robic a robilem kochani pierozki domowej roboty
                                                    z mieskiem pychota :)dobra znowu duzo pisze i nie na temat haha
                                                    dobra teraz Wasza kolej na posty:)))))))
                                                    przepraszam cieplutko za wczoraj
                                                    pozdrawiam kazdego z osobna sciskam cieplutko ze slonecznej riviery Pawcio bay
                                                    bay bay
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 19:40
                                                    sory ale to jeszcze ja zapomnialem Wam powiedziec kochani ze dzisiaj jest dzien
                                                    Ojca i pochwale sie w tym momecie ze moj kochany syn o mnie pamietal i dostalem
                                                    od Niego przepiekna czerwona roze i oczywiscie swiadectwo haha pa robaczki:)
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 20:25
                                                    A kiedy będziesz moją żoną,
                                                    umiłowaną, poślubioną,
                                                    wówczas sie ogród nam otworzy,
                                                    ogród świetlisty, pełen zorzy.

                                                    Rozwonią nam się kwietne sady,
                                                    pachnąć nam będą winogrady,
                                                    i róże śliczne, i powoje
                                                    całować będą włosy twoje.

                                                    Pójdziemy cisi, zamyśleni,
                                                    wśród złotych przymgleń i promieni,
                                                    pójdziemy wolno alejami,
                                                    pomiędzy drzewa, cisi, sami.

                                                    Gałązki ku nam zwisać będą,
                                                    narcyzy piąć sie srebrną grzędą
                                                    i padnie biały kwiat lipowy
                                                    na rozkochane nasze głowy.

                                                    Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
                                                    niezapominajek i bławatów,
                                                    ustroję ciebie w paproć młodą
                                                    i świat rozświetlę twą urodą.

                                                    Pójdziemy cisi, zamyśleni,
                                                    wśród złotych przymgleń i promieni,
                                                    pójdziemy w ogród pełen zorzy,
                                                    kędy drzwi miłości nam otworzy.

                                                    Kazimierz Przerwa-Tetmajer
                                                    wydawal mi sie taki piekny dlatego wkleilem go tutaj:)Pawcio
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.06.06, 23:48
                                                    Witam wszystkich bardzo serdecznie
                                                    Ha ha ha ale mnie zaszczyt spotkał, rozpoczynam 301 post :)))). Szybko
                                                    dobiegliśmy do następnej setki, Paweł nam to przyspieszył. Świetnie.
                                                    Nareszcie weekend.
                                                    Nie mam dzisiaj weny do pisania. Poprawię się i jutro napisze więcej - chyba :)
                                                    Pozdrawiam z nocnej i chłodnej Bydgoszczy - Ola
                                                    Poezja Przerwy-Tetmajera jest piękna. Lubie też poezję Asnyka, Staffa i
                                                    Leśmiana - jest taka romantyczna.
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 24.06.06, 08:19

                                                    Witajcie
                                                    Ale się Zenek ucieszy ! Pawełek tak „przydzwonił” z Olą , że stuknęła 300 !
                                                    No ...tak tylko, że Zenek szczękając z zimna w chłodnej Australii jest zajęty
                                                    Mundialem ... i coś rzadziej pisze .
                                                    Wreszcie tydzień minął ... niestety nie najlepszy dla mnie – praca na jakiś rok
                                                    wisi na włosku :o(. Wczoraj poniosłem klęskę ... Nie będę pisał co się stało –
                                                    ale zamiast odpocząć muszę jeszcze przez 2 tygodnie intensywnie pracować i nie
                                                    ma żadnej gwarancji na zlecenie i umowę. Na pocieszenie podobnie jak Paweł
                                                    dostałem śliczną laurkę od dzieci i od razu wróciłem „do pionu”.
                                                    Czas poezji może trochę mi przeminął – ale pamiętam „W malinowym chruśniaku
                                                    ...” Leśmiana. Kiedy analizowaliśmy wiersz dziewczęta w szkole średniej się
                                                    czerwieniły ,podczas gdy my „koledzy” wysnuwaliśmy bezczelnie coraz śmielsze
                                                    wnioski ... dopóki pani profesor nas nie „ostudziła” – w żaden sposób nie
                                                    podzielała naszej / dziś przyznaję podłej / interpretacji wiersza. Niestety dziś
                                                    pamiętam tylko ten nasz „męski” punkt widzenia. Ciekaw jestem jak to dziś
                                                    wygląda... . Wyobraźcie sobie , że pan dyrektor szkoły , do której chodzi moja
                                                    córeczka – zabronił dziewczynkom przychodzenia na zajęcia w „wyzywającym stroju
                                                    z makijażem i biżuterią”. Kiedy o tym usłyszałem byłem zaskoczony – bo nie
                                                    miałem pojęcia o co chodzi. Dodatkowo niektórzy rodzice byli nad wyraz oburzeni
                                                    takim „ograniczeniem wolności” i ekspresji osobowej dziecka. Córka chodzi do
                                                    szkoły, w której są dzieci od klasy I do maturalnej. Jakoś nie zwróciłem na to
                                                    uwagi jak ubierają się starsze koleżanki córki , ale zastanawia mnie fakt jak
                                                    bardzo zmieniły się czasy. Zestawiam moje „zawstydzone” koleżanki z klasy
                                                    maturalnej podczas analizy wiersza Leśmiana i dzisiejszą konieczność
                                                    „ograniczania ekspresji osobowości:...;).
                                                    Pamiętam korty na śluzach – powstały gdzieś na początku lat 80-tych – przez
                                                    pewien czas chodziłem tam „grać” /...i ty możesz zostać Fibakiem/ . Oczywiście
                                                    „waliliśmy” bez pojęcia ... .
                                                    Miło że zajrzał tu Janusz , kolega Pawełka – mam niejasne podejrzenie, że możemy
                                                    mieć podobny zawód – związany z budownictwem. Oczywiście pamiętam panią Irenę
                                                    Heldt , która nas również uczyła matematyki /bardzo dobrze!/ – nigdy później nie
                                                    miałem już do czynienia z równie miłym i serdecznym przedstawicielem „królowej
                                                    nauk”. Przypomina mi się jak nas miło „prostowała”: - człowiek powinien chodzić
                                                    i siedzieć prosto, i zawsze wciągać brzuch – to najlepiej dla kręgosłupa. Święta
                                                    racja !
                                                    No cóż kochani wracam o kieratu ... pozdrawiam.
                                                    Mirek
                                                    p.s. Olu co Ty piszesz ? Z chłodnej Bydgoszczy? W Lublinie – upał! A wiecie ,
                                                    że tu ludzie hodują melony ? Takie pyszne i pachnące ... i winorośl osiąga
                                                    prawie „bułgarskie” wymiary !
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 07:43
                                                    Witajcie moi drodzy:)
                                                    Wstalem patrze a tu slonce na calego i jeszcze do tego zadnej chmurki na niebie
                                                    raczej bede musial dzisiaj schowac sie w cien:)nie lubie takich upalow:)co tak
                                                    przycichles Zenku gdzie sie podziewasz?nic nie piszesz.zrobilem sobie kawke i
                                                    tak siedze z ranca i rozmyslam co ja bede dzisiaj robil wszyscy spia jeszcze
                                                    pobudka u nas w domu w niedziele to tak po dziesiatej wtedy to jest ruch haha
                                                    Mirku ja tez bardzo dobrze pamietam korty tenisowe na nakielskiej no jak bym
                                                    mial zreszta nie pamietac jak mieszkalem bardzo blisko park i sluzy znam jak
                                                    wlasna kieszen haha zawsze chodzilismy z chlopakami i czekalismy z tylu za
                                                    kortami jak pilka komus wypadnie od tenisa bralismy i w nogi:)stawy w parku
                                                    wiecie tez gdzie sa?napewno wiecie tam tez chodzilismy przez plot i lowilismy
                                                    ryby ile to sie bambusow zostawilo na plocie hehe fajne czasy,a pamietacie czar
                                                    dwoch kolek na gwiezdzie?jezdzilem tam nie raz przykro mi ale nigdy nie bylem
                                                    pierwszy :)a nie mowilem wam ze juz nie ma basenu na ulicy nakielskiej
                                                    rozebrali wszystko na miejscu basenu jest teraz boisko szkoda:)ale to juz
                                                    napewno wam Olenka powiedziala kiedys przeczytam wasze wszystkie posty od
                                                    poczatku do samego konca:)polowe przeczytalem lub cos kole tego haha
                                                    dobra koncze ide jakies sniadanko sobie zrobic moja kochana sobie jeszcze spi a
                                                    nie bede jej budzil niech se spi:)a powiem Wam cos jeszcze moj syn pojechal
                                                    wczoraj sobie z kolegami zrywac truskawki za pieniadze zarobil przez caly dzien
                                                    25 zl mowi do mnie ze jutro tez jedzie ale nie wstal mowi ze go wszystko boli
                                                    wymeczony biedaczek a Tata przestrzegal pojedziesz to bedzie cie wszystko na
                                                    nastepny dzien bolalo zreszta ja tez kiedys jezdzilem ale nie na truskawki
                                                    tylko na agrest nie jest latwo zarobic troche grosza przy tym zrywaniu:)
                                                    dobra koncze powoli bo mi w brzuszku burczy:)
                                                    Pozdrawiam Serdecznie Sciskam Wszystkich Tak Mocno Uf
                                                    I Do milego klikniecia Pawcio:))))))))))))))))
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 25.06.06, 14:31
                                                    Pozdrawiam Wszystkich.Czesc
                                                    Przepraszam za chwilowe milczenie,ale wiecie ze czasami czasu brak w tych 24
                                                    godzinach doby.Dzieki jednak za Wasze wszystkie posty ktore sprawily mi jak
                                                    zwykle duza przyjemnosc przy czytaniu.
                                                    Wiecie bedac i czytajac internet wnioskuje ze was zalalo smieciowe jedzenie z
                                                    zachodu,wszelkiego kalibru brrrrrr.Nawet tych cudownych barow mlecznych jest u
                                                    was coraz mniej,a szkoda bo ja zamiezalem je odwiedzac w przyszlosci jak
                                                    odwiedze ukochana ojczyzne.Mnie to by sie mazylo skupic pod jednym dachem
                                                    wszystkie popularne jedzenie z moich czasow kiedy mieszkalem w Polsce.Nie bylo
                                                    to jedzenie wykwintne ale bardzo smaczne serwowane w barach mlecznych i z
                                                    ulicznych kioskow.Byloby fajnie miec duza hale w ktorej sprzedawano by takie
                                                    wiktualy jak:
                                                    1.Kielbasa zwyczajna pieczona z rozna(bez szpyrow)z bulka i musztarda Sarebska.

                                                    2.Bigos taki jaki serwowano przy dworcu P.K.P.plus piwo

                                                    3.Flaczki takie jaki serwowano przy dworcu P.K.P plus piwo

                                                    4.Pierogi koniecznie z serem, cukrem i smietana takie jak w KASKADZIE.

                                                    5.Bulki nadziewane grzybami sprzedawane przed RYWALEM.

                                                    6.Bulka nadziewana jagodami(Jagodzianka)sprzedawana w Stegnie Gdanskiej.

                                                    7.Smazona fladra lub Dorszcz na patelni sprzedawane na wybrzezu.

                                                    8.Koniecznie Ciemne Piwo czy je jeszcze ktos pamieta?

                                                    9.Tlusty wedzony Halibut z Centrali Rybnej na Alejach 1 Maja

                                                    10.Rurki z Kremem tez koniecznie musza byc.

                                                    Teraz pytanie do Was.Co z tego jest jeszcze osiagalne? bo te smaki chodza za
                                                    mna do dzisiejszego dnia mniam, mniam.
                                                    Pawel my tez robimy ale tylko raz w roku na Boze Narodzenie pierogi wlasnymi
                                                    rekoma.Bardzo pracochlonne zajecie.Ostatnio jednak odkrylismy male delikatesy w
                                                    ktorych mozna kupic pierogi juz gotowe.Nie sa tak pyszne jak wlasne ale z braku
                                                    laku i te nam smakuja.Cena kilograma $14=33 zlote kilogram.
                                                    Zglodnialem jakos przy tym pisaniu:)haha.
                                                    Dzieci szkolne rozpoczely w Australii 2 tygodniowe wakacje zimowe.
                                                    Na koniec jeszcze ciekawostka tez zwiazana z dziecmi.
                                                    W Australii nie podaje sie malym dziecia witaminy "D"ze wzgledu na dostateczne
                                                    wytwazanie jej przez organizm naswietlany intesywnoscia slonca nad Australia.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek

                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 26.06.06, 20:11
                                                    Witam wszystkich serdecznie
                                                    Moi drodzy, spadliśmy strasznie, nie mogłam poszukać Zenkowego tytułu. Zawsze
                                                    na górze a teraz nisko, niziutko, ale już jest ok. Będziemy pierwsi:). I Zenek
                                                    znowu przypomniał nasze jedzonko. Kiełbasy zwyczajnej nie kupuję a nawet nie
                                                    widzę jej w sklepie - chyba, hahaha tak, też nie lubiłam tych "szpyrów" też tak
                                                    u nas na to się mówiło.
                                                    Zenku, też jezdziłam do Stegny na wczasy i doskonale pamiętam jagodzianki.
                                                    Chodził facet po plaży między wylegującymi się plażowiczami i wołał -
                                                    jagodzianki!!!. Bardzo wszystkim smakowały. Pierwszy raz do Stegny pojechałam w
                                                    1972 r. w lipcu. Pamiętam, ze była u mnie akurat kuzynka (z Janikowa:)), Mama
                                                    wróciła z pracy i powidziała - "Jutro jedziemy do Stegny, jest domek wolny na
                                                    tydzień". Ale była radość. Z Internatu przy Słonecznej (właśnie w Stegnie ZSZ
                                                    miała tam malutki ośrodek, a jakie maleńkie domki tam były) jechała Nysa i
                                                    zabraliśmy się. Ten tydzień był cudowny. Świetne towarzystwo, chodziliśmy na
                                                    wschody i zachody słońca ... i znowu Zenku rozmarzyłam się. Stamtąd mieliśmy
                                                    kawałek nad morze, szliśmy przez las. Później jeździlismy też do Stegny ale do
                                                    Ośrodka Wypoczynkowego KABEL - tam Taty Biuro Projektów wynajmowało parę
                                                    domków. Stamtąd już było bliżej do morza, no i szło się szosą. Pamiętam,
                                                    codziennie rano budziła nas piosenka "Wstawaj, szkoda dnia ...". W 1976 roku
                                                    tez byłam :)))) hahaha ale to nie mnie tam widziałeś :). To były piękne,
                                                    beztroskie czasy.
                                                    W obozie w Stutthof też byłam:(.
                                                    Mirku, wspomniałeś o szkolnych ubiorach. My - dziewczyny - chodziłysmy w
                                                    fartuszkach. Nie miałam kupowanego tylko co 2 lata Mama szyła mi taki fartuszek
                                                    z białym kołnierzykiem, przypinanym na guziki, zawsze wymyślałam nowy krój,
                                                    więc nikt w szkole takiego nie miał:). No i tarcza obowiązkowa, przyszyta
                                                    oczywiście:). Aha i obuwie na zmianę - nie wolno było chodzić po szkole w
                                                    butach - okropne.
                                                    A pamiętacie kałamarze w początkowych klasach i pióra, które wyrabiały piękny
                                                    charakter pisma? Ha ha ha i te kleksy w zeszycie osuszane bibułą. I szlaczki -
                                                    ale chyba tylko z Zenkiem to pamiętamy. Czy ktoś jeszcze?
                                                    Moim ulubionym przedmiotem był j. polski natomiast nie cierpiałam i tak jest do
                                                    dzisiaj "królowej nauk" matematyki (prawdopodobnie uczy logicznego myślenia)
                                                    ale jak miałam rozwiązać zadanie tekstowe np. o dwóch pociągach które wyjechały
                                                    ze stacji x i y i gdzie się spotkają, czy z jaką prędkością jadą to brrrr,
                                                    dostaję gęsiej skórki - to było nękanie matematyką uczniów :)))). Wiem , już
                                                    wiem, Mirek ma inne zdanie:)))). Ale zgadzam się że "W malinowym chruśniaku" to
                                                    najsłynniejszy erotyk Bolesława Leśmiana. Już widzę, co na tej Waszej lekcji
                                                    się wyprawiało jak Wy chłopacy sobie pozwalaliście a biedne dziewczyny się
                                                    rumieniły:). Teraźniejsza młodzież .... sądzę, że mogłoby być odwrotnie,
                                                    chłopcy by się rumienili a dziewczyny ....:).
                                                    W Polsce zaczęły się wakacje. Luźniej zrobiło się w autobusach a gwarniej na
                                                    ulicach. Zazdroszczę im tych wakacji, też bym tak chciała a tu jeszcze dobry
                                                    miesiąc do mojego urlopu.
                                                    Zenku, u nas nadal podaje się maluszkom witaminę D i szczepionki są podobne,
                                                    nie ma już tego do picia (nie pamietam jak się nazywała), maluszek dostaje
                                                    zastrzyk - nie w rączkę - tylko w nóżkę.
                                                    A wracając do pytań Zenka: rurki z kremem są nadal sprzedawane w kioskach (a u
                                                    Was nie ma?), wolałam ciemne piwo bo było słodkie, nie przepadam za piwem,
                                                    jeśli już muszę wypić to piję z sokiem malinowym, bigos, flaczki, pierogi pod
                                                    różnymi postaciami dostaniesz w każdej restauracji, w barze - ale czy będzie to
                                                    ten sam smak - to nie wiem,flądrę i dorsza też dostaniesz ale ja i moi znajomi
                                                    zajadamy się teraz rybą o nazwie PANGA, bardzo dobra rybka, wyfiletowana, ości
                                                    nie żnajdziesz a wiesz jak smakuje ze szpinakiem? Już pisze jak to się robi:
                                                    do żaroodpornego naczynia wkładasz szpinak (już doprawiony), na to kładziesz
                                                    rybę pangę (ja ją posypuję leciutko Vegetą), na to wlewasz sos beszamelowy
                                                    (mleko, mąka i starty zółty ser) i to wszystko zapiekasz - pychotka :)))).
                                                    Ha ha ha narobiłam Wam smaku? A może ktoś inaczej jeszcze ją przyrządza?
                                                    A bułki nadziewane grzybami też pamiętam, nie wiem czy takie coś jeszcze
                                                    kupisz, sam sobie raczej musisz zrobić w domku:).
                                                    Pawełku, wydaje mi się, że lubisz "kucharzyć" podaj jakiś przepis:).
                                                    Dzisiaj czereśnie u nas były po 8, 6 lub 4 zł - w zależności od gatunku. Upał
                                                    niemiłosierny, nie zapowiada się przez najbliższe dni na zmianę pogody. Zenku,
                                                    nie wiem jak Wy tam wytrzymujecie.
                                                    Aha, Mirku wtedy pozdrawiałam z chłodnej Bydgoszczy, bo była prawie noc i
                                                    przyjemny chłodek leciał przez okno:).
                                                    Dla tych co w Polsce - posyłam Wam mroźne pozdrowienia a dla Zenka i Basi
                                                    posyłam odrobinkę naszych upałów.
                                                    Paaaa - ola


                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 07:08
                                                    Hey moi mili:)
                                                    Upał upał upał nie wytrzymam chyba musze schowac sie znowu w cien:)
                                                    Ja sobie z rana czytam posty a Wy kochani mi tutaj pitulitu o jedzeniu:)
                                                    no i przez Was znowu mi burczy slyszycie jak glosno? haha No to jak Wy o
                                                    jedzeniu to ja tez niech Wam tyż burczy:)no to powiedzmy tak kto pamieta
                                                    swietne gofry na ulicy dworcowej no kto?Ja najbardziej wspominam zapiekanki
                                                    najlepsze byly na dworcu pkp oczywiscie w Bydzi (skrot od naszego kochanego
                                                    miasta Bydgoszcz)dla nie poinformowanych:)a i jeszcze jedne byly naprzeciwko
                                                    sklepu rowerowego tez na dworcowej haha Zenku u nas jeszcze bary mleczne sa
                                                    znam i wiem gdzie jest kilka nie powiem pare razy bylem ale napewno nie jest to
                                                    co bys Ty chcial bardziej dania z paczki no coz takie czasy:)ja Wam kochani
                                                    powiem jaka zupke lubie najbardziej chociaz u mnie w rodzinie kazdy chyba za
                                                    nia przepada Czernina pycha no doslownie Wam mowie bajecznie pychota moja zona
                                                    od czasu do czasu musi ugotowac mi garnek na dwa dni i jem go sam haha musze
                                                    nauczyc sie sam gotowac czernine bo nie umiem ale podpatrze i napewno sie uda:)
                                                    Moja Luba jeszcze nie jadla Czerniny twierdzi ze napewno nie dobra ale sie
                                                    myli:)ale sie kurde rozpisalem o tej mojej zupce:)zreszta powiem Wam tak
                                                    szczerze ze nie jestem wybredny w jedzeniu jem poprostu wszystko:)ale jest
                                                    jedna zupa ktorej niecierpie Krupnik Moja na odwrot uwielbia:)wczoraj na
                                                    ogrodku robilismy sobie skrzydelka z grila i kaszanke sprobujcie kaszanki z
                                                    grili pycha:)i kto tu teraz jest glodny hehe Zenku wkleje Tobie strone naszej
                                                    Kuchni Polskiej mam nadzieje ze sie przyda:) kuchnia.kisa.pl/ wszystkie
                                                    przepisy ktore znasz i nie znasz naszej kochanej polskiej kuchni smacznego:)))
                                                    dobra nie bede przynudzal:)
                                                    Życze wam kochani wspanialego dnia
                                                    radosnego poranka
                                                    przytulnego wieczorku
                                                    i piszcie jak najwiecej
                                                    Bay Bay Bay
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 07:29
                                                    Zajączek mieszkał z misiem i zawsze jak wracał z dyskoteki to misiu go bił.
                                                    Któregoś dnia planując wyjście na dyskotekę ostrzega misia:
                                                    - Słuchaj miś, dziś idę na dyskotekę i jak wrócę pijany, masz mnie nie bić, bo
                                                    inaczej się wyprowadzę!
                                                    Miś zgodził się. Następnego dnia rano zając budzi się z podbitym okiem i
                                                    biegnie do misia:
                                                    - Przecież obiecałeś, że mnie nie uderzysz.
                                                    - Słuchaj zając. Przyszedłeś jak bela pijany - ja nic. Zwyzywałeś mnie od
                                                    najgorszych - ja nic. Zacząłeś mnie bić - ja nic. Ale jak nasrałeś do łóżka,
                                                    powbijałeś zapałki i powiedziałeś, że jeżyk śpi z nami to nie wytrzymałem...


                                                    Zajączek i niedźwiedź jechali pociągiem na komisje wojskowa. Zajączek wypadł z
                                                    pociągu
                                                    i wybił sobie wszystkie zęby. Pobiegł jednak na skróty i dotarł na miejsce
                                                    szybciej niż
                                                    mis. Kiedy mis wchodził do budynku, zając już wychodził z komisji.
                                                    - No i co?- spytał mis.
                                                    - F pofrzatku!- odpowiedział zając. - Zfolniony. Bfrak ufzebienia!
                                                    Mis pomyślał chwile, odszedł na bok, wziął kamień i też wybił sobie zęby.
                                                    Wychodzącego
                                                    z komisji misia, oczekiwał już zając.
                                                    - No i cfo? - pyta zając.
                                                    - F pofrzadku! - odpowiada mis - Zfolniony! Plafkoftopie!


                                                    W pewnym zoo zabrakło środków na utrzymanie obiektu. Zwierzęta uradziły, że
                                                    postarają się zdobyć pieniądze w Sejmie. Jako delegatkę wysłały żyrafę, bo to
                                                    potrafi daleko wyciągnąć szyję... Wróciła bez pieniędzy. Wysłały lisa, bo jest
                                                    chytry... Też wrócił bez pieniędzy. Wysłały lwa, bo silny i może wziąć
                                                    kogoś "na strach"... Też wrócił bez pieniędzy. Wysłały w końcu osła. Długo nie
                                                    było go widać. Wreszcie wrócił z pieniędzmi. Uradowane zwierzęta zbiegły się i
                                                    pytają, w jaki sposób mu się to udało.
                                                    - Ano, normalnie. Wszedłem do Sejmu - i okazało się, że tam wszyscy to moi
                                                    koledzy.


                                                    to na poczatek dnia zeby kazdy z humorkiem wstal:)bay Pawcio
                                                  • Gość: Basia IP: *.mega.tmns.net.au 27.06.06, 14:33
                                                    Dzien Dobry Wszystkim.
                                                    Olu pamietam te czasy gdy pisalo sie atrametem,szlaczki w zeszytach ktore mialy
                                                    oznaczac zakonczenie kazdej lekcji.
                                                    Bylam w tym bardzo dobra jakby na zlosc nauczycielce ktora ciagle przekladala
                                                    mi pioro czy kredki z lewej reki do prawej.W drugiej klasie dano mi juz spokoj.
                                                    Nie chwale sie bo nie bylam najlepsza uczennica(raczej przecietna)ale za
                                                    prowadzenie zeszytow,rysunek i plastyke to byly oceny najlepsze.Matematyke tez
                                                    bardzo lubilam.W Australii, nie przesadze jesli powiem ze leworecznych jest ze
                                                    40% ogolu spoleczenstwa.Czy pamietacie oszczulki z zyletka w srodku?
                                                    Pozdrawiam wszystkich.Basia
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 27.06.06, 17:24
                                                    Witam nasze wspaniałe grono:)
                                                    Nawet Basia powoli "łapie" bakcyla pisania na forum - to świetnie. Wiesz Basiu,
                                                    ja też miałam zeszyty prowadzone na 5. I bardzo "bolałam nad tym", że moje
                                                    dzieci nie przywiązywały wagi do staranności w prowadzeniu zeszytów. Wyobrażam
                                                    sobie jakie musiałaś mieć problemy z pisaniem lewą ręką, wtedy zmuszano
                                                    leworęcznych do przekładania pióra w prawą rękę. W tej chwili w Polsce już nie
                                                    ma tego problemu. Uważa się nawet, że dzieci leworęczne są zdolniejsze.
                                                    Pamiętam temperówki z żyletkami i ostrzółki o różnych kształtach: były
                                                    łabędzie, wieże, żabki - więcej nie pamiętam:).
                                                    Pawełku, pisaliśmy wcześniej o czarninie. Ha ha ha Zenek - jak dobrze pamiętam -
                                                    nie cierpi jej ale Mirek i ja zajadamy się nią:). Aleś narobił mi smaku.
                                                    Uśmiałam się z kawałów - są super. Musze zapisać bo inaczej zapomnę a
                                                    opowiadanie kawałów - jest przerywnikiem od pracy :).
                                                    To tyle na dzisiaj.
                                                    Do miłego - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.06.06, 00:58
                                                    Witajcie
                                                    Po waszym pokoleniu lat sześcdziesiątych pozostały takie fajne ławki z dziurką
                                                    na atrament i wgłębieniem na stalówki, pochyłym zielonym blatem ... . Pamiętam
                                                    dobrze te ławki , a jedną szczegolnie ... ;). Poniewaz dała mi się we znaki -
                                                    drzazgą w p.... Pamiętam, że piekło mnie niemilosiernie ale wysiedzialem do
                                                    konca lekcji a potem tata mi wyciągnął "to coś" . Ale ulga! . Później pojawiły
                                                    sie już krzesła i ławki-stoly . Za moich czasów już nikt nie używał stalówek i
                                                    atramentu. Wiesz Basiu moja córeczka też jest leworęczna - sama tak sobie
                                                    wybrała. W jej klasie też około połowa dzieci jest leworęczna. Piszesz , że w
                                                    Australi ok 40% populacji jest leworęczna - a to mnie wcale nie dziwi - jak
                                                    nawet według przepisów jeździ się "pod prąd " - lewą strona jezdni:). Ze
                                                    śmiesznych rzeczy - wydawało mi się , że córeczka nie przykłada się do ładnego ,
                                                    kaligraficznego pisania - przyznam , że wiele razy ją "nawracałem". Dzięki Bogu
                                                    nigdy nie powiedziałem, że "za moich czasów..." . Podczas wakacji córcia u
                                                    dziadków na strychu znalazła mój zeszyt z czasów podstawówki i kiedy po nią
                                                    przyjechałem przywitała mnie ... z zeszytem w ręku - Patrz! mógłbyś staranniej
                                                    pisac tatusiu!. To co zobaczyłem wcale nie pokrywało się z tym co miałem w
                                                    pamięci...;). Człowiek całe życie uczy się pokory. Dzisiejsze maluchy mają
                                                    znacznie więcej pracy w związku ze szkołą. Ja też uczyłem się z elementarza
                                                    Falskiego i też ze wzruszeniem /podobnie jak Ola/ oglądałem reprint. Dziś dzieci
                                                    mają całą kupę książek i cwiczeń z zadaniami, testami, krzyżówkami ... naprawdę
                                                    dużo jak na wieczór po lekcjach. Pamiętam, że my odrabialiśmy lekcje /szybko/ i
                                                    huzia na podwórko ... a dziś to wcale nie łatwe.
                                                    Paweł ja bardzo lubie czarninę ale o ten rarytas dzis trudno. Na Lubelszczyźnie
                                                    ostatnio jedli ją jakieś 100 lat temu - dziś nikt takiej potrawy nie pamięta.
                                                    Mają tu za to coś co nazywa się forszmak - trudno to nazwac zupą - bo jest
                                                    bardzo gęste - to coś przypomina gulasz wołowy z dużą ilością warzyw gotowanych
                                                    i przyprawiane jest bardzo ostro. Pewnie przywędrowało prewnie z Węgier ... .
                                                    Pamiętam bułki z grzybami spod Rywala. Tu jest coś nieco innego - cebularz -
                                                    płaska bułeczka drożdżowa z zapieczoną na wierzchu cebulką i makiem - bardzo
                                                    dobre - zwłaszcza prosto z piekarni.
                                                    Dobranocam się z Państwem / i dzieńdobram:)/
                                                    M
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 08:23
                                                    Witajcie moi drodzy przyjaciele:)
                                                    No nareszcie ranek powial chlodem nie jest juz tak cieplo jak wczoraj nie bede
                                                    musial chowac sie w cien za dnia haha:)Kurcze mialem rano isc z Synem lowic
                                                    ryby ale troche przysnolem, nie bede Go budzil niech sobie smacznie spi:)u nas
                                                    Mirku prawie w kazdym miesnym mozesz kupic krew kacza nie ma z tym problemu
                                                    takze czernine moglbys jesc codzienie haha:)o slonko wyjzalo na chwilke ale
                                                    niebo jest uslane chmurkami watpie zeby duzo razy sie przez nie przedarlo:)
                                                    dobra teraz z innej beczki z rana zawsze glodny jestem:)powiem Wam co jest
                                                    dobre jak ktos lubi troche tlusciejsze rzeczy,kupcie sobie swierzy boczek
                                                    rozbijcie go jak na kotlety buleczka tarta jajeczko i smarzyc jak na kotlety
                                                    pycha ale trzeba dobrze rozbic boczek mozna kupic dosyc chudy nie musi byc
                                                    bardzo tlusty ja uwielbiam takie kotlety:)albo piers kurczaka podzielic na
                                                    kotlety pozniej jajeczko plaster sera tlustego z obu stron buleczka tarta i
                                                    smarzyc haha pycha:)mlode ziemniaczki jajeczko i mizeria pycha.
                                                    dobra bo mi wszyscy do sklepu pouciekacie:)sledzie w smietanie z ziemniaczkami
                                                    a kurde bo ja sam zaraz do sklepu sie przejde:)tylko nie jedzcie tych rzeczy na
                                                    sniadanie bo mi utyjecie i kto bedzie w klawiature pukal haha dobra u nas tez
                                                    sa buleczki z cebulka na gorze pychota wiem o czym mowisz:)Dobra teraz cos
                                                    innego opowiem Wam gdzie przewaznie spedzam wakacje:)
                                                    Mazury zna ktos z Was miasteczko o nazwie Ostroda?przepiekna miejscowosc w
                                                    okolo same jeziora najwieksze Drweckie, pieknie tam jest zawsze latem jedziemy
                                                    z moja Ukochana i Synem do rodziny:)no ale w tym roku chyba nie pojedziemy
                                                    braki finansowe szkoda:(spedzimy wakacje w naszym kochanym miescie,tez jest
                                                    gdzie jezdzic Piecki Chmielniki Pieczyska ladne jeziorka, mozna sobie tez
                                                    wypoczac:)w tamtym roku duzo razy jezdzilismy do Borowna tyz fajowo:)Dobra nie
                                                    przynudzam bo jak to Olenka powiedziala kiedys nie mam weny do pisania:)
                                                    pozdrawiam sciskam Was:)))))))))))))))))))
                                                    Pawcio
                                                    ps.wkleje troche dowcipow w nastepnym poscie:)
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 08:31
                                                    Spotyka się dwoch facetów, jeden mówi:
                                                    - Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do
                                                    każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
                                                    - Spoko, kup jej samochód, teraz jest dużo samochodów, wypadki, zabije się
                                                    gdzieś.
                                                    - Ok.
                                                    Spotykają się po dwoch tygodniach:
                                                    - Chryste, aleś mi doradził.
                                                    - Co się stało?
                                                    - Posłuchaj, nie dość, ze strąciłem kasę na samochód, ona żyje i prowadzi jak
                                                    szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
                                                    - A jaki jej samochód kupiłeś????
                                                    - No, syrenkę.
                                                    - Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
                                                    - Ok. Teraz kupię jaguara.
                                                    Spotykają się po dwoch tygodniach:
                                                    - Rany Julek, jaki jestem szczęśliwy!
                                                    - Co, nie żyje? A nie mówiłem?
                                                    - Ufff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę
                                                    odgryzał.


                                                    Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu, by pomoc teściowej przy
                                                    przeprowadzce?
                                                    - Wykluczone!
                                                    - Bardzo dziękuje, wiedziałem że mogę na pana liczyć...


                                                    Pyta znajomy znajomego:
                                                    -Z kim jedziesz nad morze w tym roku?
                                                    -Z żoną, dziećmi i z teściową.
                                                    -Z teściową? - pyta zdziwiony.
                                                    -A niech się franca do piachu przyzwyczaja.


                                                    Jasiu dostaje pod choinkę ciuchcię od ojca.
                                                    Ojciec ogląda telewizję i nagle słyszy:
                                                    -Wsiadać k...a, wsiadać!
                                                    Idzie szybko do pokoju i mówi:
                                                    -Jasiu jak jeszcze raz przeklniesz to inaczej pogadamy!
                                                    NIe mija minuta, a tu słychać:
                                                    -Wsiadać k...a, wsiadać!
                                                    Ojciec wchodzi do pokoju zdenerwowany i mówi:
                                                    -Jeśli w ciągu godziny usłyszę brzydkie słowo, zabiorę ci kolejkę!
                                                    Mija 30min., mija 45min., 1h i 5sek., i słychać:
                                                    -Wsiadać k...a, bo przez tego ch..a mamy godzinę spóźnienia!


                                                    Jasio wchodzi sobie do łazienki i zauważa mamusie kąpiacą sie....
                                                    - Mamo, mamo czy mogę się z tobą kąpać?....
                                                    - Nie!! Jasiu nie....
                                                    - Mamo bo się rozpłaczę....
                                                    - No dobrze Jasiu tylko pamiętaj nie zaglądaj pod piankę...
                                                    - Jasiu zdumiony wchodzi do wody i zagląda pod piankę...
                                                    - Mamo a co to jest?...
                                                    - No synku wiesz to jest szczoteczka...
                                                    - Eee tam Tatuś ma lepszą...
                                                    - A to dlaczego? - odpowiada mama...
                                                    - Bo ma na patyku...
                                                    - A skąd wiesz??...
                                                    - Widziałem jak sąsiadce zęby czyścił.


                                                    no to na tyle haha aha nie zebym czul jakis uraz do tesciowej:)moja to kochana
                                                    kobieta bay bay
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 28.06.06, 14:49
                                                    Serdecznie witam Was wszystkich.
                                                    Coraz weselej na naszym forum.Pawelku z tych kawalow usmielismy sie dobrze.Ten
                                                    z jezykiem w lozku az na chwile zaparl dech w piersiach.
                                                    Smacznego Wam troje z ta czernina.
                                                    Mnie chyba mysl z czego ona jest zrobiona nastawia do niej w opozycji.
                                                    Pawel napewno postaram sie zrobic te kotlety ze swiezego boczku na pewno sa
                                                    smaczne.
                                                    Boczek ma taki swoisty dobry smak.
                                                    W 90 roku jak bylem w Bydgoszczy to kolo Orbisu rodzina namowila mnie do kupna
                                                    i zjedzenia bulki zapiekanki.Byla niestaty sucha i okropna, pierwsza i ostatnia
                                                    w czsie calego mego pobytu w Polsce.
                                                    Dobrze ze jeszcze sa bary i rurki z kremem.Gofry
                                                    pamietam,ale z Aleji 1 maja.Sprzedawano je gdzies w okolicy miedzy
                                                    warzywniakiem a domem towarowym JEDYNAK cena byla 4,50 od sztuki posypanej
                                                    cukrem pudrem.
                                                    Dosc drogo jak na taka malo ilosc.
                                                    Rurki z kremem byly lepsze.
                                                    Mirku milo ze pamietasz bulki z grzybami z pod Rywala to byla pycha a kolejki
                                                    byly dlugie cena zas okolo 8 zlotych w 80/81 roku.
                                                    Czasmi sie zastanawiam ze u Was Grill i BBQ stalo sie popularne.
                                                    My bardzo malo przyzadzamy jedzenia w ten sposob.
                                                    Tylko od wielkiej okazji.
                                                    Jest smacznie ale jakies odbijanie i niesmak po tej spaleniznie zostaje na caly
                                                    dzien.
                                                    Nie mozemy sie do tego przyzwyczaic wolimy zwykla patelnie.Mirku wspolczuje
                                                    Tobie tej drzazgi mimo ze te lawki byly dosc wyslizgane przez pokolenia uczniow
                                                    to jednak wypadki sie zdazaly.
                                                    Dzisiaj takie laweczki to antyki i to w cenie przynajmniej w Australii.
                                                    Zauwazyliscie ze nasze posty sa dosc dlugie, gdyby byly krodsze ,rozbite
                                                    tematycznie lub jak u innych jedno zdaniowe to mielibysmy juz dawno pierwsze
                                                    miejsce:)))hahaha.
                                                    Sciskam i pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 28.06.06, 20:32
                                                    Hej, hej - witam wszystkich serdecznie
                                                    Dzisiaj odpoczywaliśmy od upałów. W "Gazecie Pomorskiej" wyczytałam, że jest
                                                    już decyzja - Pomnik Kazimierza Wielkiego stanie na skwerze przy ul. Wały
                                                    Jagiellońskie, prawie naprzeciwko Sądu (hihihi na szagę).
                                                    Pawełku, dawno, dawno temu na wakacje do rodzinki jezdziłam też na Mazury. Było
                                                    to niedaleko Morąga, wieś Słonecznik się nazywa. Teraz już nie ma do kogo tam
                                                    jezdzić, niestety.
                                                    Usmiałam się z Twoich kawałów. Dobrze, że zrobiłeś dopisek, że to nie jest
                                                    przeciwko Twojej teściowej:))).
                                                    Dzięki za przepisy na dobre jedzonka. To znaczy, też robię piersi z kurczaka z
                                                    serem a boczku nie zrobię - za tłusty - mimo wszystko, hahahaha ja już z góry
                                                    wiem, ze to niedobre:))) Przepraszam Pawełku, ale jeszcze tego nie wiecie, że
                                                    jeszcze czegoś nie posmakowałam, ale mówię, że tego jeść nie będę bo jest
                                                    niedobre (coś podobnego kiedyś wyczytałam w poście u Mirka - nie obejrzę, bo
                                                    jest be:)))).
                                                    Na przykład do dzisiaj nie spróbowałam tatara a wiem doskonale, ze to nie dla
                                                    mnie:))). Cóż, taka już jestem:)))).
                                                    Jeszcze jedno, tylko żeby Zenek tego nie widział :))) - Pawełku, gdzie można
                                                    kupić kaczą krew???. Ale chyba latem tego nie dostanę, za ciepło.
                                                    Pojawił się temat: urlopy. Jadę do Zakopanego w sierpniu. Pokój juz
                                                    zarezerwowany, oby pogoda nam dopisała.
                                                    Zenku, czy u Was w Australii nie ma rurek z kremem?
                                                    Kończę, bo za chwilkę będzie film "Zapach kobiety", chcę obejrzeć.
                                                    Pozdrowienia dla Was wszystkich - Ola

                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 28.06.06, 23:36
                                                    Witajcie
                                                    Olu o jakim "Tfuu!!!" ja pisałem ?
                                                    Wątpię w tę krew z butelki ... zakrzepła krew nigdy nie ma takiego smaku ...
                                                    W Australii są kremy z rurkami ... wszystko na odwrót
                                                    Nie ma dobrych teściowych ... / uwaga prowokacja / i zagadka :
                                                    Ile zębów powinna miec dobra teściowa ?
                                                    Olu Aleksander Paczyno to fajny aktor , prawda ?
                                                    pozdrawiam
                                                    M
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 29.06.06, 04:36
                                                    Czesc Wy moje Wampirki.
                                                    Pamietam ze ta kacza krew byla chyba doprawiana troche octem,chyba w celu jej
                                                    dluzszej konserwacji haha brrrrrrr.
                                                    W latach mego dziecinstwa widzialem ta krew w cwiartkowych butelkach po czystej
                                                    wodce zatykana z gory "czystym"kawalkiem szmatki czasami korkiem choc byl to
                                                    towar deficytowy(korek).
                                                    Mozna bylo kupic sobie taka buteleczke w bydgoskiej hali targowej w podziemiu
                                                    gdzie bylo mase stoisk z rabanka lub u przekupek na straganie.
                                                    Mam nadzieje ze juz wam slinka leci na sama mysl o krwi w butelce lekko
                                                    kwaskowej w smaku ;)))hahaha.

                                                    Olu rurek z kremem niestety w Brisbane nie uswiadczysz,i jak pamietam nigdy ich
                                                    tu niewidzialem.
                                                    Mi najbardziej w tej rurce smakowala sama chrupiaca swiezo upieczona rurka a
                                                    krem byl tylko extra dodatkiem mniam,mniam.

                                                    Zmieniam jednak temat bo od samego pisania o jedzeniu mozna przytyc :)))haha.
                                                    Niedawno bedac w duzym sklepie spozywczym zauwazylem jak pani zajmujaca sie w
                                                    tym sklepie konserwacja powierzchni plaskich zgubila swoj tefon komurkowy
                                                    (Mobile Phone w Australii).
                                                    Nawet niczego nie poczola a telefonik odpadl jej od paska.
                                                    Pomaszerowala w sina dal w celu konserwowania innych powierzchni plaskich.
                                                    Podnioslem go z podlogi i pobieglem za nia.Byla tak zaskoczona ze ledwie
                                                    wydusila z siebie dziekuje bardzo "Thank you very much".
                                                    Telefonik na oko byl wartosci 500-600zlotych.Mam wiec na kacie jeszcze jeden
                                                    dobry uczynek :).
                                                    Na koniec przynudze Wam jeszcze raz o bezynie.
                                                    Tu w Brisbane jej ceny dzialaja na zasadzie cyklu tygodniowego.
                                                    W kazda srode bezyna jest najtansza ale tylko gdzies do godziny 11 rano potem
                                                    szybuje wysoko w gore aby od niedzieli ponownie zaczac szybowac w dol.
                                                    W te srode tankowalem do pelna raniutko za $1.18=2,80zl.Po poludniu juz
                                                    kosztowala $1,37=3.25zl a wiec o 45 groszy drozej na litrze.
                                                    To dosc spora roznica bo do mojego samochodu wchodzi 60 litrow.
                                                    Wiec jak jestem sprytny a wiezcie mi ze tak robi wielu wlascisieli auteczek to
                                                    moge oszczedzic na pelnym baku cale 27 zlotych czyli ponad 11 dolarow.
                                                    Niezle prawda?
                                                    Do tych oszczednosci dochodzi jeszcze jeden elemet.
                                                    Mozna oszczedzic jeszcze wiecej.
                                                    W jaki sposob zapytacie?
                                                    Wiec jest tak ze jesli kupujesz artykuly spozywcze w wielkich supersamach
                                                    (supermarket)i wydasz minimum $30=70zl to na koncu twego rachunku jest
                                                    dodrukowanay bon uprawniajacy do nabycia bezyny o 4 centy=10groszy taniej na
                                                    kazdym litrze w wyznaczonej sieci stacji bezynowych.
                                                    Przy napelnianiu calego baku daje to dodatkowo $2,40=5,70zl dalszych
                                                    oszczednosci.
                                                    Mozna wiec ogolnie w kieszeni uratowac ponad 32 zlote.
                                                    Forsa w ten sposob oszczedzone mozna wiec wydac na cos innego.
                                                    Spytacie sie pewnie dlaczego ta bezyna u mnie tak skacze jak jakas malpa na
                                                    sznurku.
                                                    Poprostu, produceci bezynki doskonale wiedza ze ludzie dostaja
                                                    wyplaty,emerytury,zasilki dla bezrobotnych i wyplaty ret inwalidzkich tudziesz
                                                    rent wyplacanym matka samotnie wychowujacym dzieci wlasnie w srode po poludniu.
                                                    Wykozystuja wiec ta sytuacje perfidnie i gdy juz z banku Ci biedniejsi zyjac od
                                                    wyplaty do wyplaty musza napelnic swoje wyschniete baki w samochodach ceny sa
                                                    juz odpowiednio ustawione i wysokie.
                                                    ( Nie ze mna te numery Bruner, ja tankuje kiedy jest najtaniej jestem przeciez
                                                    z krwi i kosci Polakiem a my nie gesi i ........., i w jajko zrobic sie nie
                                                    damy:)))hihihi)
                                                    W ten sposob produceci i stacje bezynowe oblawiaja sie niezle w drugiej polowie
                                                    tygodnia.
                                                    Do tego jeszcze dochodza im tlusciutkie week-endy bo wiadomo aby gdzies
                                                    wyjechac trzeba zatankowac.
                                                    Teraz trwaja 2 tygodniowe wakacje szkolne i ceny jakims dziwnym trafem sie
                                                    usztywnily.
                                                    No to juz chyba wszystko wyjasnilem o czarach-marach czynionych z bezyna w
                                                    Brisbane.
                                                    Mam nadzieje ze was nie zanudzilem na smierc.
                                                    Pozdrawiam serdecznie z zimowej Brisbane 11/21st.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.06.06, 06:38
                                                    Witajcie
                                                    Wpadam na chwilkę przed pracą.
                                                    Mirku, teściowa powinna mieć dwa zęby: jeden do otwierania zięciowi piwa a
                                                    drugi, żeby ją wiecznie bolał :))))))). Ciekawe dlaczego nie ma kawałów o
                                                    teściach:).
                                                    Świetny był wczorajszy film z Al Pacino.
                                                    Zenku, też pamiętam na hali targowej te butelki, najczęściej ćwiartki, z tym
                                                    czymś hihihi o czym nie lubisz mówić :)))). Wampirki - świetne powitanie hiiiii.
                                                    Uciekam, bo trzeba trochę popracować.
                                                    Do miłego - paaaaa - Ola

                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 07:54
                                                    Hey Moi drodzy:))))
                                                    To zaczniemy tak Olenko popytaj w sklepach miesnych napewno gdzies bedzie:)
                                                    trzymaja zamrozona krew w lodowkach haha powaga
                                                    Mirku dla mnie nie ma roznicy smakuje tak samo:)sprobuj haha
                                                    Rurki z kremem ide na druga strone ulicy i kupuje je w skepie:)))
                                                    Zenku to samo mialem na mysli rano spojrzalem na posty pisane na pierwszym
                                                    miejscu i faktycznie jak by kazdy z nas pisal tak jak oni to bysmy byli dawno
                                                    na prowadzeniu:)ale czy to o to chodzi?chyba nie, ja mam przyjemnosc ze moge
                                                    sobie z Wami popisac:)
                                                    Hala targowa w bydgoszczy teraz jest tam pelno prywaciarzy sprzedajacych swoje
                                                    wyroby miesne nie kupuje tam mam niemile wspomnienia po zakupach:)
                                                    benzyna u nas Zenku kosztuje 4,19 zl jak sie nie myle moze poszla w gore nie
                                                    wiem ale tyle kosztowala wczoraj na statoil:)
                                                    ja jeszcze pamietam za moich czasow butelki zamykane na taki smieszny korek
                                                    mozna bylo je kupic wypelnione oranzada oczywiscie, na ulicy Focha naprzeciwko
                                                    mostowej nie moge sobie przypomniec jak nazywala sie ta ulica dawniej ale na
                                                    pewno wiecie o jaka ulice mi chodzi:)
                                                    A powiedzcie mi jaki obejzeliscie swoj pierwszy film w kinie? i napiszcie
                                                    jakim:)
                                                    Ja pierwszy swoj film bedac niepelnoletni i oszukujac kasjerke razem z
                                                    bileterka obejzalem w kinie Pomorzanin pod tytulem WEJSCIE SMOKA haha kolejki
                                                    do kina wtedy byly ogromne stalismy pol dnia za biletami ale kiedys takie
                                                    wyjscie do kina to bylo cos nie tak jak teraz wszystko dostepne na pirackich
                                                    plytach:)nie wiem ile kin zostalo ale na pewno jest jeszcze Adria na ulicy
                                                    Torunskiej i kino Orzel nie wiem dokladnie mamy teraz Multikino w bydgoszczy
                                                    Zenku:))dobra nie przynudzam
                                                    Pozdrawiam cieplutko widze znowu slonce za oknem ale ponoc ma dzisiaj padac:)))
                                                    lubie jak deszczyk pada nie za czesto ale lubie swietnie czyta sie ksiazke:)
                                                    Januszu gdzies nam sie zapodzial odezwij sie:))))))))
                                                    jeszcze raz sciskam bay bay
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 08:10
                                                    no jeszce zapomnialem dodac pare dowcipow haha:))))))

                                                    ... po holendersku
                                                    Kontrola Legalnosci Pracy wypytuje w Holandii Polaka:
                                                    - Mowi pan po holendersku?
                                                    - Tak, troche.
                                                    - A ma pan pozwolenie na prace?
                                                    - Oczywiscie mam.
                                                    - A pana kolega tam w pomidorach tez ma?
                                                    - Naturalnie tez ma.
                                                    - Moglby pan go zawolac?
                                                    - Oczywiscie. JOZEEEEK!!! SPIE*DALAJ!!!

                                                    cos dla Zenka:)

                                                    Rok 1961.
                                                    Mówi pomocnik do majstra:
                                                    - Panie majster, słyszał Pan? Ruskie w kosmos polecieli!
                                                    - Wszystkie?
                                                    - Nie, jeden.
                                                    - To co mi dupę zawracasz...:)))


                                                    Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwładny. Wylewa dyrektorowi kawę
                                                    na koszule,
                                                    pokazuje mu język, puszcza baka i wygarnia wszystko. W tym samym tez momencie
                                                    do gabinetu
                                                    wpadają koledzy.
                                                    - Stasiu, Stasiu! To był żart, wcale nie wygrałeś w totka!




                                                    Dyrektor firmy potrzebował nowego pracownika. Dał ogłoszenie do pracy, jego
                                                    ludzie przeegzaminowali wcześniej kandydatów ... aż zostało ich w końcu 4-rech
                                                    najlepszych. Aby rzeczywiście wybrać najlepszego dyrektor postanowił
                                                    przeegzaminować ich osobiście. Wezwał więc ich do swojego gabinetu i posadził
                                                    obok siebie. 1-wszego z nich spytał:
                                                    - Co według pana jest najszybsze na świecie?
                                                    Facet pomyślał chwilę i mówi:
                                                    - To myśl. Wpada do głowy, nic jej nie poprzedza po prostu jest.
                                                    - Świetnie - komentuje naprawdę zadowolony z odpowiedzi dyrektor. Zwraca się do
                                                    2-giego z tym samym pytaniem.
                                                    - Mrugnięcie - odpowiada kandydat - mruga się okiem cały czas a nawet tego nie
                                                    zauważamy.
                                                    - Bardzo dobrze - mówi dyrektor i pyta 3-go. Ten miał więcej czasu więc
                                                    starannie przygotował dpowiedź:
                                                    - No więc w domu mojego ojca jak wyjdzie się na zewnątrz budynku to jest tam
                                                    taki mur. Jest na nim przycisk jak się go wciśnie to momentalnie zapala się
                                                    światło na całej posesji. Nie ma nic szybszego niż włączenie światła.
                                                    - Doskonale! A pan? - pyta 4-tego kandydata.
                                                    - Według mnie najszybsza jest sraczka.
                                                    - Co?! - pyta zdziwiony dyrektor.
                                                    - Spokojnie, już wyjaśniam. Widzi pan przedwczoraj źle się poczułem i pobiegłem
                                                    do kibla. Ale zanim zdążyłem pomyśleć, mrugnąć czy włączyć światło zesrałem się
                                                    w gacie.

                                                    to na tyle bay
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 29.06.06, 11:36


                                                    Witajcie
                                                    Dzięki Pawełkowi (mogę chyba tak pisać ?) -.... aaaaaaaaaaa!!!! przecież dziś
                                                    są chyba Twoje Imieniny? Co Paweł ? - wszystkiego najlepszego ! ... i tego co
                                                    jest dla Ciebie najlepsze!!! . Jeśli znów spudłowałem – przepraszam.
                                                    Wracając do tematu przypomniał mi się film, który oglądałem w kinie pierwszy –
                                                    to był : „o dwóch takich co ukradli /albo chcieli ukraść/ księżyc. Miało to
                                                    miejsce chyba w kinie MIR na Grunwaldzkiej . Dziś ten film z przekąsem jest
                                                    pokazywany tu i ówdzie ... ale wtedy mi się nie podobał i tak zostało do dziś.
                                                    Wcale nie z powodu aktorów. Jako uczniowie 13stki chodziliśmy na wszystkie
                                                    „objawienia” Godżilli , Mechagodżilli i tym podobne filmy o potworach japońskich.
                                                    Osobny rozdział to spotkania z filmem radzieckim . W latach 70-tych w
                                                    zakładach pracy rozdawano bilety pracownikom szczególnie chętnie na projekcje
                                                    radzieckie. Stąd cieszyły się „niesamowitą” oglądalnością ;). Zakłady wykupowały
                                                    całe widownie. Mój Tata zabierał mnie czasem do kina „za karę” , jak coś
                                                    przeskrobałem , – na radziecki film. Zawsze będę pamiętał jak siedzieliśmy sami
                                                    tylko my może jeszcze trzy osoby z bileterem włącznie w kinie Polonia na
                                                    projekcji radzieckiego filmu „Step”. Tata nazywał to karą „wyszczerbionego
                                                    nocnika” - wymieniony film trwał ze trzy godziny i pamiętam tylko taką taczankę
                                                    która jedzie przez step a trzech bohaterów rozmawia o życiu a raczej o „cjażełoj
                                                    żiznji w tsarskoj tjurmjie” – jak flaki z olejem. Dla 10-cio letniego chłopca to
                                                    naprawdę była kara. Żeby oddać sprawiedliwość radzieckiej kinematografii / w
                                                    sumie niezłej/ muszę dodać, że w klasie maturalnej byliśmy w tym samym kinie / w
                                                    miesiącu rewolucji październikowej/ na dwuczęściowym filmie / w sumie chyba 4,5
                                                    godziny / - pt. Syberiada.
                                                    Jedyny raz wtedy widziałem prawdziwy cud w kinie ! . Jak sama nazwa wskazuje
                                                    film miał coś wspólnego z Syberią / bardzo dobry film Konczałowskiego/ .
                                                    Oczywście wszyscy byli negatywnie nastawieni, rozmawiali , rzucali papierkami,
                                                    śmiali się - a projekcja biegła jakby „obok” - aż tu nagle ... na ekranie
                                                    pojawa się śliczna rudowłosa nieco pulchna kobieta kąpiąca się w leśnym jeziorze
                                                    !!!! . Wszystko ucichło ... coś tu nie gra!!! Cisza jak makiem zasiał, wszyscy z
                                                    zapartym tchem wpatrzeni w ekran !. Ruski moment !!! niebywałe!!! . Potem obok
                                                    jeziora wylądował spadochroniarz i film potoczył sie dalej. Ale „moment”
                                                    zapamiętali chyba wszyscy – to był pierwszy akt w dziejach porewolucyjnego kina
                                                    radzieckiego – i z pewnością pozostawił niezatarte wrażenie w oczach widzów.
                                                    Jak zwykle przynudziłem ... ale może teraz Olka zrozumie z czego wynika mój
                                                    notoryczny brak humoru.... ;) - miałem trudne dzieciństwo.
                                                    Pozdrawiam
                                                    M
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 29.06.06, 18:10
                                                    Pawełku
                                                    Wszystkiego najlepszego, dużo, dużo zdrówka, szczęścia pomyślności i wysokiej
                                                    wygranej w totka :)))) Ola
                                                    Wracając z pracy uzymysłowiłam sobie, ze przecież znam Pawła - i top własnie
                                                    jestes Ty.
                                                    Narazie papapa
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 19:51
                                                    DZIEKI DZIEKI DZIEKI:))))))))))))))))))))))WAM WSZYSTKIM ZA ŻYCZONKA:))))))))
                                                    Pawcio:)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 20:48
                                                    jeszcze pare wicow na dobranoc:)))

                                                    ten wydawal mi sie najlepszy haha


                                                    Policjant aresztuje bacę za robienie bimbru.
                                                    - Ale ja nie robiłem bimbru!
                                                    - Ale aparaturę macie.
                                                    - To aresztujcie mnie też za gwałt.
                                                    - A zgwałciliście kogoś?
                                                    - Nie, ale aparaturę mam.




                                                    Jasio pyta swojego tatę:
                                                    -Tato, a co to jest właściwie polityka?
                                                    -No cóż, ja przynoszę do domu pieniądze, więc jestem kapitalistą. Twoja mama
                                                    nimi zarządza, więc jest rządem. Dziadek dba o swoje prawa, więc jest związkiem
                                                    zawodowym. Nasza pokojówka reprezentuje klasę roboczą. Oboje z mamą o ciebie
                                                    dbamy, bo jesteś ludnością. A twój młodszy brat, który leży jeszcze w kołysce,
                                                    jest naszą przyszłością. Rozumiesz?
                                                    Jasiu po chwili zastanowienia:
                                                    -Chyba muszę się z tym przespać.
                                                    Więc idzie spać. W nocy budzi go krzyk młodszego braciszka, który narobił w
                                                    pieluchę. Idzie więc do mamy, ale nie może jej dobudzić. Postanawia pójść do
                                                    pokojówki, ale przez uchylone drzwi widzi, jak jego ojciec kocha się z
                                                    pokojówką, a dziadek ich podgląda. Stwierdza, że nikt go nie wysłucha i wraca
                                                    do łóżka.
                                                    Rano tata pyta Jasia:
                                                    -I co, wiesz już co to jest polityka?
                                                    -Tak, tato. Kapitalista wykorzystuje klasę roboczą, przy czym związki zawodowe
                                                    się temu przyglądają a rząd śpi. Ludność jest ignorowana a nasza przyszłość
                                                    leży w gó..e!


                                                    Po upadku komunizmu w Rosji można uczyć jak się chce, więc pani na lekcji
                                                    języka angielskiego mówi tak:
                                                    - Od dziś jesteś John a nie Wania
                                                    - Ty Mery zamiast Masza, itp.
                                                    Więc idzie sobie John do domu i mówi:
                                                    - Ojciec od dziś nie jestem Wania tylko John!
                                                    - Ojciec się zdenerwował i wlał Wani.
                                                    Na drugi dzień w szkole pani na lekcji angielskiego pyta się :
                                                    - Co się stało?
                                                    Na to John:
                                                    - Ruskie mnie obili....



                                                    Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizytą do Regana. Rozmawiają sobie, a
                                                    Jaruzelski pyta:
                                                    - Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, że u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
                                                    Regan wyjaśnia, że sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych
                                                    ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelowi jakich to ma zdolnych ludzi.
                                                    Łączy się ze swą sekretarką i mówi:
                                                    - Bush do mnie!
                                                    Po chwili zjawia się Bush. Regan mówi:
                                                    - Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja
                                                    matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
                                                    Bush chwilę się zastanawia i mówi:
                                                    - Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!
                                                    - Bardzo dobrze! - mówi Regan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.
                                                    Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:
                                                    - Kiszczak do mnie!
                                                    Po chwili zjawia się Kiszczak.
                                                    - Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale nie
                                                    jest to ani twój brat, ani twoja siostra.
                                                    Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:
                                                    - Towarzyszu Generale, melduję że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro
                                                    złapiemy tego sukinsyna!
                                                    Na to Jaruzelski:
                                                    - Nie złapiecie, nie złapiecie...
                                                    - Dlaczego, Towarzyszu Generale?
                                                    - Bo to jest Bush..


                                                    dobra starczy na dzisiaj milej nocy Wam wszystkim zycze:)
                                                    pa do jutra:)Pawcio
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.06.06, 06:19
                                                    Witam Solenizanta Pawla!
                                                    Witam Ole i Mirka.

                                                    Pwawel skladam Tobie chyba nieco spoznione zyczenia imieninowe z serca plynace
                                                    abys nam zyl dlugo,szczesliwie no i zeby finansowo bylo Ci zawsze O.K :))))
                                                    Niemam tu polskiego kaledarza a w australijskich imion niema bo imienin sie tu
                                                    wogole nie obchodzi.
                                                    Urodziny sa za to bardzo,bardzo wazne.
                                                    Pawelku z tych kawalow co nam piszesz to juz smieje sie cala rodzina.
                                                    Tlumacze je nawet na angielski dla tych co naszego pieknego jezyka nie znaja,i
                                                    oni tez bardzo :))) hahaha-hihihi:)))sie z nich smieja.
                                                    Dziekujemy Tobie za to.
                                                    Mirek tez kiedys wpisal pare dobrych wycow.Brawo Mirku.
                                                    Kiedys i mnie sie duzo kawalow trzymalo kiedy jeszcze mieszkalem w Polsce.
                                                    Musialo byc w kraju duzo,duzo weselej niz tu na emigracji.Zadko ktos tu
                                                    opowiada jakis dowcip i jest ich chyba malo.
                                                    Olu kawalow o tesciach niema chyba dlatego bo to wlasnie plec brzydka je
                                                    wymysla.
                                                    Prawdopodobnie robia to tesciowie:)haha.
                                                    Wczoraj z australijskiej telewizji a wlasciwie z brisbanskiej moglismy sie
                                                    dowiedziec rzeczy obkropnej dla wielu widzow.
                                                    Powiedziano widza ze wazywa i owoce w biedniejszych dzielnicach sa duzo
                                                    gorszego gatunku.
                                                    Sa mniejsze i nie tak dorodne.
                                                    Kosztuja tez odpowiednio taniej.
                                                    Maja duzo mniejsza zawartosc witamin i innych cennych skladnikow.
                                                    Sa tez juz stare bo przelezaly w lodowach po wiele tygodni.
                                                    Dobre dzielnice gdzie ludziska zarabiaja duzo, towar jest wysmienity.
                                                    Oczywiscie duzo drozszy nawed o 80%.
                                                    Zawartosc witamin i innych skladnikow na super poziomie.
                                                    Pyszny i swiezy wyglad ,minimalny okres spedzony w chlodniach.
                                                    Zgadnijcie kto sie najbardziej zdenerwowal na tak panujacy rozdzial i
                                                    segregacje.
                                                    Oczywiscie ze ludzie z biedniejszych dzielnic.
                                                    Oni mysleli ze wazywa i owoce wszedzie so jadnakie.
                                                    Czy u Was tez tak sie dzieje?
                                                    Ponownie szydlo wyszlo z worka i inne przekrety.
                                                    Zawsze mowilem ze nas ludzi biednych nie stac na kupowanie taniej zywnosci i
                                                    rzeczy trwalego uzytku.
                                                    Dlateko poszlem do glowy po rozum cokolwiek z niego jeszcze po latach pozostalo
                                                    i przedwczoraj kupilem nowa kosiarke do trawy marki HONDA.
                                                    Koszt tez niebanalny bo cale $800=1900zl.
                                                    Za to mam najlepsza jakosc i pewnie kosiarka HONDA wytrzyma mi do konca moich
                                                    dni na tym padole haha.
                                                    W innych sklepach sprzedaja kosiarki z Chin Ludowych po $200=475zl o ich
                                                    jakosci zywotnosci lepiej nie mowic.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.06, 07:54
                                                    Hey wszystkim:)))
                                                    Dzieki Zenku za zyczenia:)))
                                                    Warzywa:u nas takiego podzialu na biedne dzielnice nie ma kosztuja tyle samo
                                                    wszedzie no moze sa minimalnme roznice ale to minimalne chyba ze sie myle:)
                                                    wczoraj kalafior w naszym sklepiku kosztowal 1,5 zl za glowke fasolka
                                                    szparagowa 7 zl,o i co ciekawe sa jagody 13 zl za kilo:)znowu z rana mysle o
                                                    jedzeniu ale to chyba normalne co nie?haha:)juz mi slinka leci jak sobie
                                                    przypomne fasolke z bulka tarta i tak samo kalafior haha i ten placek jagodowy
                                                    co moja kochana Mamusia zawsze robi:))))ale to nic jakos przetrzymam:)
                                                    a opowiadaliscie Zenkowi ze w Bydgoszczy prawie skonczyli budowe naszej opery:))
                                                    ile to im lat zajelo bo nie pamietam haha
                                                    a tak na marginesie uwielbiam ryby pod kazda postacią no nie pod kazda bo
                                                    karpia nie lubie haha ale tak po za tym wszystkie mi podchadza wszystkie? co
                                                    jadlem oczywiscie haha
                                                    No i Zenku nasza rzeka Brda jest juz troche czysciejsza::)))
                                                    dobrze ze dzisiaj znowu upalow nie ma ale ponoc od poniedzialku na nowo:)))
                                                    dobra bede lecial
                                                    a i na sam koniec podrzuce Wam temat kochani zebysmy mieli o czym pisac.
                                                    Co powiecie na temat obchodu pierwszo majowego? uczestniczylem w takim jeszcze
                                                    za mlodego jak chodzilem na pilke do klubu pilkarskiego Gwiazda:)mi sie te
                                                    obchody kojaza bardzo dobrze wszyscy tak kolorowo poubierani i wogule jakos
                                                    fajnie bylo:)
                                                    pozdrawiam i sciskam::)
                                                    Bay Bay Pawcio::))
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.06, 08:20
                                                    No to jak Wam tak wesolo to smiejcie sie razem ze mna a co mi tam :))


                                                    Policja zorganizowała konkurs "Bezpieczna jazda". Ten, kto w miejscu, gdzie
                                                    postawiono ograniczenie prędkości przejedzie przepisowo miał dostać nagrodę
                                                    1000 zł. Policjanci stoją w krzakach, mandaty się sypią, aż wreszcie powoli
                                                    nadjeżdża mercedes. Zatrzymują kierowcę, salutują i mówią:
                                                    - Gratulujemy, jechał pan z przepisową prędkością. W nagrodę otrzymuje pan 1000
                                                    zł. Co zrobi pan z tymi pieniędzmi?
                                                    Facet drapie się po głowie i po chwili mówi:
                                                    - Wie pan, chyba wreszcie zrobię kurs prawa jazdy.
                                                    Na to odzywa się jego żona:
                                                    - Niech panowie nie słuchają, on zawsze takie bzdury gada po pijanemu...
                                                    Na to z tylnego siedzenia babcia:
                                                    - Mówiłam, że kradzionym daleko nie zajedziemy!
                                                    Ktoś puka z bagażnika:
                                                    - Czy to już Berlin?


                                                    Idzie dwoch policjantow. Nagle jeden znalazl lusterko, patrzy i mowi :
                                                    - O! moje zdjecie!
                                                    Drugi bierze i mowi:
                                                    - No cos ty, to moje zdjecie!
                                                    Poklocili się i poszli na komende. Tam trafili na komendanta, ktory
                                                    postanowil autorytatywnie rozstrzygnac spor. Spoglada i mowi :
                                                    - No co wy, chlopcy, swego komendanta nie poznajecie?
                                                    *teraz rozszerzenie*
                                                    - A w ogole, to po cholere wam moje zdjecie, co?
                                                    I zabral lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebral spodnie.
                                                    Pozniej corka go pyta :
                                                    - Tato, mozesz mi dac troche pieniedzy?
                                                    Komendant :
                                                    - A wez sobie ode mnie z kieszeni.
                                                    Corka poszla, i znalazla w kieszeni lusterko, i wola do matki :
                                                    - Mamoooo! widzialas, tato nosi w kieszeni zdjecie jakiejs laski!
                                                    Matka przybiegla, patrzy i mowi do corki :
                                                    - Cos ty, to jakas stara rura!


                                                    Po nocy żony mówi do męża:
                                                    - Kochanie ale miała piękny sen. Sniło mi się wiadro kutasików. Na górze były
                                                    takie malutkie, a na spodzie olbrzymie.
                                                    Na to mąż:
                                                    - Mój pewnie był na spodzie.
                                                    - Niestety nie, na górze.
                                                    Na drugi dzień rano mąż mówi do żony:
                                                    - Kochanie ale miałem piękny sen. Śniło mi się wiadro cipeczek. Na górze buły
                                                    takie malutkie, a na dole olbrzymie.
                                                    Na to żona:
                                                    - Moja pewnie była na górze.
                                                    - Nie, w twojej stało wiadro.

                                                    dobra to na tyle bay
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 30.06.06, 15:19
                                                    Witajcie
                                                    Fajne kawaly zawsze czytam je na glos aby inni mogli slyszec i tez sie posmiac.
                                                    Pawel ale te warzywa u was taniuskie.
                                                    U mnie cena wielokrotnie wyzsza.
                                                    Czarne jagody z Nowej Zelandi bardzo drogie bo za 200gram zadaja $8=19zlotych.
                                                    Mirek dalbym sobie glowe uciac ze moj pierwszy film tez byl
                                                    "O takich dwoch co ukradli ksiezyc".
                                                    Nazwy kina nie pamietam ale bylo blisko.
                                                    Moj pierwszy spektakl teatralny byl w teatrze Bajka.
                                                    Pierwszy Maja kojazy mi sie z sloneczna pogoda.
                                                    Wielogodzinna transmisja pochodu ze stolicy kraju rad ktorej nikt nie ogladal
                                                    haha.
                                                    Zabawa na sluzach i kielbasami ktore rzucali na sprzedaz (szpyrowata zwyczajna)
                                                    w wiekrzej ilosci niz normalnie dla ludu pracujacego miast i wsi haha:(((
                                                    Niektozy tez wypijali wiekrze ilosci wina J-23 lub Patykiem pisane i wtedy zle
                                                    wyrazali sie na to co widzieli i co sie dzialo w kraju.
                                                    Pozdrawiam.Zenek

                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.06, 15:23
                                                    No hejze:)
                                                    ja juz po obiadku nie zgadniesz Olenko co mialem,czerninie haha byla krew u
                                                    mnie w miesnym :)
                                                    zaraz bede jadl dokladke a Wy kochani co?zawiesiliscie sie w wirtualnym swiecie?
                                                    dobra uciekam na wyzerke haha a Wy kochani co mieliscie dobrego?moze
                                                    podpowiecie jakis pomysl na jutro :)
                                                    Pa Pa Pa
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 30.06.06, 21:52
                                                    Witam Cię Basiu i Was chłopcy :))))
                                                    Wczoraj wpadłam tylko na momencik, a dzisiaj już tyle wiadomości, że nie wiem,
                                                    czy za Wami wszystkimi nadążę.
                                                    Paweł, aleś mi narobił smaku tą czarniną, hahahaha ta zupka będzie się często
                                                    tu "przewijała" Zenku, opuść to zdanie:)))).
                                                    Pytacie o pierwszy film. Pewnie będzie to też "O dwóch takich co ukradli
                                                    księżyc". Oglądałam go w kinie "Słońce".
                                                    Rzeczywiście Mirku miałeś "trudne dzieciństwo" hahaha, to musiała być straszna
                                                    kara oglądać filmy prod. radzieckiej. Ale był taki jeden film - "Moskwa nie
                                                    wierzy łzom" - gdzie po obejrzeniu powiedziałam, "Po raz pierwszy widzę ciekawy
                                                    radziecki film". Ale, ale, moi drodzy był jeszcze jeden film który miał wysoką
                                                    oglądalność - "Wilk i zając" :))).
                                                    Obchody pierwszomajowe kojarzą mi się z piękną, słoneczną pogodą, kolanówkami
                                                    na nogach:) oraz pojawiały się po raz pierwszy w ten dzień lody ... lody
                                                    bambino, pingwinki (też lody - takie na patyku w kształcie walca), kolorowe
                                                    piłeczki na gumce, piszczące różowe baloniki - kto zgadnie z czego były
                                                    zrobione? HIHIHI. Młodzież tego już chyba nie pamięta:). No i zabawy
                                                    na "dechach_ - tak u nas mówiono o potańcówkach w parku przy ul. Nakielskiej.
                                                    Do tańczenia był zrobiony podest z desek - Zenku, pamiętasz?
                                                    Paweł, powiedz gdzie chodzisz do sklepu warzywnego? Tak blisko kiedyś
                                                    mieszkałam Ciebie, że bardzo proszę, operuj nazwami ulic, gdzie co kupujesz w
                                                    obrębie Twojej ulicy i przyległych:). A robisz zakupy w SAM-ie przy ks.
                                                    Skorupki? Chyba jeszcze jest ten sklep samoobsługowy? Przechodziłam tylko, ale
                                                    nie zaglądałam do srodka. Do lekarza - jeśli musisz - chodzisz do "mojego
                                                    ośrodka" :) pod numerem 48? - na ks. Skorupki oczywiście:).
                                                    Właśnie zaczyna się film na tvn z moim ulubionym Harrisonem Fordem:) "Stan
                                                    zagrożenia". Ale jeszcze chwilkę popiszę.
                                                    Pytasz Pawełku o obiadki. Moje obiadki są ostatnio zawsze takie same -
                                                    czereśnie - przepadam za tymi owocami i jak jest sezon to staram się ich jeść
                                                    jak najwięcej. (Ależ on przystojny - hahahahaha Harrison - oczywiście:)))). )
                                                    Dzisiaj zrobiłam przerwę. Po pracy pojechałam do Taty i syna i zrobiłam im
                                                    obiadek - ziemniaczki purre, jajeczko sadzone i mizeria:))).
                                                    Moja Mama też robiła pyszną drożdżówkę z jagodami. Ja już takiej nie potrafię.
                                                    Ale u SOWY - cukiernia - napewno znajdę ten placek.
                                                    Nasze Zakłady Mięsne (przy ul. Jagiellońskiej, naprzeciwko dworca PKS) już
                                                    właściwie zostały zrównane z ziemią. Prawie wszystko jest wyburzone. Zostały te
                                                    czerwone budynki przy samej ulicy - ich nie wyburzą bo stanowią zabytek
                                                    architektoniczny.
                                                    Mirku, w czwartkowej "Gazecie Pomorskiej" jest artykuł o zamku bydgoskim -
                                                    własnie o tym, o którym kiedyś pisałeś. Tytuł: "Komputerowa wizja
                                                    średniowiecznej warowni. www.pomorska.pl/ - inaczej nie chciało się
                                                    zapisać.
                                                    Mirek, z racji Twojego zawodu (a jednak dobrze myslałam od samego początku)
                                                    jeszcze jeden artykuł z dzisiejszej Gazety "Hala Łuczniczka ma popękany dach i
                                                    zostanie zamknięta" - tak to jest, kiedy robi sie wszystko w pośpiechu.
                                                    I to byłoby na tyle.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola


                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 30.06.06, 23:01
                                                    To ja też na dobranoc napiszę kawał o biedronce:)
                                                    Tatuś z Jasiem wybrał się na wycieczke do lasu. Pokazuje synkowi różne muszki,
                                                    robaczki i nagle mówi:
                                                    - Jasiu popatrz, a tu pająk -je-biedronkę
                                                    - Tatusiu, a co to jest dronka?
                                                    Dobranoc:)))))
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.06, 04:24
                                                    O jejku jak mi sie nie chce isc na ryby ale musze haha wczesnie prawda?ale juz
                                                    slonce wychodzi 4:08:)ah bym zapomnial
                                                    Witam wszystkich:)
                                                    Obiecalem synowi musze zaraz go zbudzic niech sie szykuje na wielkie polowy:)
                                                    Olenko o sklepie mowie naprzeciwko u pani Zielinskiej oczywiscie na ul Stromej,
                                                    krew kacza dostalem wczoraj na ulicy Orlej u Roberta i jest jeszcze w miesnym w
                                                    mini-deli na ulicy Kosaka haha:)
                                                    Zenku czy chodzicie na ryby? jak tak to napisz Pawlowi jakie sa Twoje
                                                    osiagniecia:)
                                                    Przyjezdza do mnie kuzyn z Ostrody bardzo sie ciesze z tego powodu poniewaz
                                                    trzymamy razem jak bracia i bardzo sie lubimy nareszcie bedzie sie cos
                                                    ciekawego dzialo:)
                                                    Ja tez oczywiscie ogladalem film (o dwoch takich co okradli polske) ale nie
                                                    pamietam kiedy haha
                                                    a na ryby ide sobie bardzo blisko na doline pieciu stawow ponoc rybki sa:)
                                                    A pamietacie smarzalnie ryb na mostowej?pychota zawsze tam chodzilem.
                                                    dobra z rana pisze bez ladu i skladu nie mam glowy dzisiaj do pisania odezwe
                                                    sie pozniej po prostu spac mi sie chce haha
                                                    no to na tyle
                                                    Zycze Wam kochani milego dnia milego wekendu i wogule aby sie cosik ciekawego
                                                    dzialo:)
                                                    bay bay Pawcio
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.07.06, 09:10
                                                    Paweł
                                                    Czy w Dolinie Pięciu Stawów wolno łowić rybki????!!!!
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 01.07.06, 11:00
                                                    Hello, How are you?
                                                    Witam Wszystkich.
                                                    Przepraszam ale dzisiaj zjechaly sie dzieci w odwiedziny.
                                                    Musimy sie goscmi odpowiednio zaopiekowac.
                                                    Na pisanie wiec niema wiele czasu.
                                                    Przeto zmykam do gosci.
                                                    Wybaczcie.
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.06, 16:05
                                                    Hello .Wolno Olenko jak najbardziej nie ma zadnych zakazow dzisiaj bylo chyba z
                                                    dwudziestu wedkarzy jak nie wiecej pare linow i karaskow sie zlowilo haha:)
                                                    dobra ja uciekam bo zmeczony jestem
                                                    pa pa pa Pawcio
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 01.07.06, 17:38
                                                    Biedne rybki ... no tak, a Pan wędkarz zmęczony ... hihihi czym, trzymaniem
                                                    kijka w wodzie?:)))).
                                                    Witam i pozdrawiam Was - Ola
                                                    Dzisiaj odpoczywamy:)))
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 02.07.06, 19:10
                                                    Witam
                                                    Jaka cisza:). Tak powinno być. Piękna pogoda, urlopy - szkoda wysiadywać przed
                                                    kompem.
                                                    Pozdrowienia przesyłam - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 03.07.06, 09:14
                                                    Serwus moi mili.
                                                    Tak sie kiedys pozdrawiali koledzy z pokolenia mego taty mowiac "Serwus".Czyli
                                                    jak sie masz?.
                                                    Wiec SERWUS koledzy,kolezanki ruszamy z pisaniem ostro i duzo.
                                                    Mirek kolego nasz mily gdzie sie podziewasz?
                                                    Wiem ze jest cieplo i ze na to cieplo dlugo czekales,jednak brak nam Ciebie
                                                    tutaj na forum bardzo.
                                                    Napisz co u Ciebie slychac?.
                                                    Ola i Pawel so najbardziej wytrwali i owocni i za to Wam dzieki i wielkie
                                                    brawo:))))))
                                                    Ta nazwa "Dolina Pieciu Stawow" brzmi okazale,majestatycznie,romantycznie.
                                                    Nazwa kojazy mi sie z ogromna zielona dolina z cudownymi oczkami pieknych
                                                    stawow.
                                                    Do tego cisza plusk rybek i spiew ptakow,i to wszystko prawie w centrum
                                                    Bydgoszczy.
                                                    Pawel a czy trzeba miec pozwolenie na polow rybek z tych stawow?
                                                    W Australii niema czegos takiego jak Karta Wedkarska.
                                                    Poprostu idzie sie i lowi.
                                                    Lowi sie w oceanie lub w rzekach do niego wpadajacych.
                                                    Splawikow sie nieuzywa(tylko na jeziorach).
                                                    Lapie sie tylko z grontu i to calkiem niezle i smaczne sztuki.
                                                    Oczywiscie trzeba swoje odstac i odczekac i jak zwykle trzeba miec odrobine
                                                    szczescia haha:)))
                                                    Jesli ma sie lodz mozna wyplynac na szersze wody i szansa jest wtedy wieksza.
                                                    Jesli sie jej niema mozna czarterowa lodzia za $150=350zlotych wyjechac na
                                                    gleboki ocean.
                                                    Za ta oplate daja gwarancje duzych polowo.Mozna wiec wszystkie zlapane ryby
                                                    wyfiletowac na pokladzie lodzi i trzymac je w chlodni/lodowce na lodzi.
                                                    Wiec za jednym zamachem przywozisz do domu wiele kilogramow dobrego(drogiego)
                                                    filetu z dobrych gatunkow ryb.
                                                    W oplate wliczone jest tez calodzienne wyzywieni i caly sprzet wedkarski ktory
                                                    jest na lodzi i ktory jest do lapania roznych gatunkow ryb.
                                                    Na ryby jezdzilismy bardzo czesto kiedy dzieci byly jeszcze w wieku 8/15 lat.
                                                    Potem juz zadziej a teraz juz nie jezdzimy.
                                                    Wszystko jednak przed nami bo oboje z zona lubimy lowic.Basia ma nawet wieksze
                                                    szczescie niz ja(czasami):))).
                                                    Hobby na emeryture jak znalazl tym bardziej ze klimat tu panujacy pozwala na
                                                    caloroczne wedkowanie.
                                                    Pawel a ile teraz kosztuje Karta Wedkarska na caly rok?
                                                    P.S
                                                    Olenko super zart jezykowy:)))Prosimy o wiecej!
                                                    Stoi na ulicy dziewczyna.
                                                    Podjezdrza taksowkarz i pyta podwiesccie.
                                                    Dziewczyna na to nie po dwiescie piedzesiat:)
                                                    Pozdrawiam jaknajserdeczniej.Zenek


                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.07.06, 23:00
                                                    Witam serdecznie wieczorkiem
                                                    Świetny żarcik Zenku. Jeśli chodzi o kartę wędkarską - zapytałam syna, który
                                                    wędkuje - u nas, to znaczy w naszym okręgu bydgoskim karta kosztuje ok. 160 zł
                                                    bez mozliwości spinningu. Ha ha nie wiem o co chodzi z tym spinningiem ale
                                                    myslę, że Ty będziesz wiedział:). W zeszłym roku syn jezdził z kolegą nad
                                                    morze, tam - podobnie jak u Was - wsiadali na kuter (200 zł bodajże) i łowili
                                                    rybki, ile tylko chcieli. Syn też przywoził już czyste, wyfiletowane, tylko na
                                                    patelnie się wrzucało i jedzonko gotowe:).
                                                    Basiu, też kiedyś trzymałam wędkę nad wodą ale modliłam się, zeby nic tam nie
                                                    skubnęło haczyka, hahaha bo ze strachu wypuściłabym kijka:).
                                                    Miałam dzisiaj gości. Jedna z osób tyle mówiła, że praktycznie wyłączyłam się w
                                                    pewnym momencie, hahahaha niektórzy myślą, że dużo mówią .... to mały "pikuś" w
                                                    stosunku do tej znajomej:))))). Jestem zmęczona albo zamęczona :)) juz nic
                                                    więcej nie napiszę, nie mam siły, potrzebuję spokoju:).
                                                    Aha, jeszcze na koniec kawał, a właściwie zagadka ... ale to nie to samo, co
                                                    pyta się bezpośrednio, ale niech tam:)
                                                    "Lecą sobie dwa bociany, lecą, skrzydełkami machają i jeden mówi - orgazm,
                                                    orgazm ...
                                                    i tu pada moje pytanie
                                                    - CZY ZNACIE TO?
                                                    - Prawie zawsze, a właściwie zawsze pada odpowiedź - NIE
                                                    - Ja na to - SZKODA, BO TO TAKIE PRZYJEMNE" :))))
                                                    A teraz Dobranoc albo Dzień dobry - paaaaaaaaa - Ola
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.06, 14:20
                                                    Siemka witajcie moi drodzy:)
                                                    Sorki ze sie nie odzywalem ale musialem kurcze odreagowac stres haha
                                                    Nie tak na powaznie nie bylo mnie od wczoraj ale juz jestem i moge pisac:)
                                                    No to Zenku jak mowisz Dolina Pieciu Stawow pieknie brzmi tak jak powiedziales
                                                    i jest tam tyz piknie:)), ale w ta niedziele w tej piknej dolinie pieciu stawow
                                                    zle zaczolem opowiem inaczej ok?
                                                    tylko zaznaczam ze sytuacja zdarzyla sie naprawde w ta niedziele!dlatego ten
                                                    stres haha
                                                    Niedziela wieczor no wieczor kole 19 no to wieczor juz nieprawdasz?poszlismy
                                                    sobie z naszym pieskiem na spacer oczywiscie na doline pieciu stawow wymienie
                                                    oczywiscie kto szedl ze mna(moja Zona zony brat i szwagier tyz z zona)no i
                                                    stala sobie grupka wyrostkow 7 ich bylo i jedna dziewczyna zachowanie kochani
                                                    okropne zaznaczam okropne ja tez oczywicie kiedys bylem mlody ale po 1 nie
                                                    bralem narkotykow i nie pilem co mi zostalo do dzisiaj:)no bez przesady piwko
                                                    wypije raz na miesiac haha i tak sobie przechodzimy a jeden z tych wyrostkow
                                                    mowi do mojej zony usiadz mi na hu.. rozumiecie oczywiscie o co chodzi i reszta
                                                    wyrostkow zaczela powtarzac to samo i jeszcze inne tam szy cw..e peda..itp no i
                                                    moi mili zgadnijcie co jeden z nich zrobil a zapomnialem wam powiedziec ze na
                                                    lawce staly w rzadku piwa no i oczywiscie po oczach bylo widac ze wiara nacpana
                                                    jak nie wiem co no i tej jeden towarzysz zabawy wziol rure i leci na nas no ty
                                                    my duzo nie myslac musielismy sie bronic ludzie co tam bylo spieprzali na
                                                    szczescie w podskokach dostali taki lomot ze ho ho ho,nie wiem czy nie
                                                    przesadzilem ale jak ten z rura na nas szedl to wziolem smycz od psa a mam taka
                                                    fajna na lancuchu i jak mu sciaglem po nogach to chlopina tylko piszczal i tak
                                                    jeszcze dwoch dorwalem bo odwazniacy co najwiecej krzyczeli uciekali po
                                                    krzakach,nie wiem czy dobrze kochani zrobilismy ale coz nie pozwole sobie na to
                                                    zeby jacys gowniarze obrazali moja Zone i innych:)a nie mialem przy sobie tel
                                                    bo odrazu na policje bym zadzwoni a szkoda:)
                                                    no to na tyle wydarzen w moim zyciu haha na dzien dzisiajszy oczywiscie:)
                                                    mam nadzieje ze nie urazilem Was moim czynem?
                                                    Zenku karta wedkarska kosztuje 250 zl no ale nie na wszystko
                                                    oczywiscie:wpisowe+opłata egzaminacyjna+opłata członkowska+opłata za wędkowanie
                                                    (spining,krajowa,ze środkow pływających)+karta wędkarska+legitymacja+dobrowolny?
                                                    fundusz na rzecz koła oraz w zależnosci od okręgów wody wydzielone to +-koszt
                                                    250pln(to na początek)potem co roku tylko oplata członkowska i za wędkowanie
                                                    oraz wydzielone łowiska.
                                                    Fundusz koła?Co to jest?Ano działacze uważają że wg.statutu PZW który mówi że
                                                    każdy członek związku ma obowiązek przepracowania kilku godzin lub wniesienia
                                                    ekwiwalentu(nie pamiętam dokładnie treści zapisu)wykorzystują to i uchwalają na
                                                    walnych zebraniach dodatkowe opłaty.Ktoś gdzieś na jakimś forum napisał że PZW
                                                    to Polski Związek Wydrwigroszy,czasami zastanawiam się czy aby nie miał racji:)
                                                    no to kochani na tyle pozniej napisze wiecej haha
                                                    a na koniec powiem Wam swietna zagadke slowną
                                                    natomiast prosisz kogos o powiedzenia slowa samolot mowisz tak (powiedz mi
                                                    samolot) a chodzi oczywiscie o koncowke (LOT) ile gosci sie trudzilo zeby
                                                    powiedziec tak samo jak ja to mowie az na usta patrzeli haha nawet jeden kolega
                                                    mowil mi samolot w 3 jezykach mowie wam ubaw po pachy:))
                                                    dobra to powiem jeszcze jedna zagadke slowna nie bede taki podziele sie z wami
                                                    ale pod warunkiem ze poweicie mi kogo nabraliscie ok?
                                                    mowicie do kogos tak zeby odgadl zagadke natomiast jest pytanie:)
                                                    niemiec rusek polak szli i znalezli jablka trzy kazdy zjadl po jednym ile
                                                    zostalo jablek? odpowiedz brzmi 1 bo niemiec rusek szli po lak ten na listy
                                                    haha dobre co?
                                                    dobra to narka lece
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.07.06, 19:49
                                                    Witam smutno
                                                    I ja piszę o problemie który kwalifikuje się do ścigania przez policję.
                                                    Niestety, dotknęło to dzisiaj mojej rodziny a dokładnie mojego Taty. Został
                                                    okradziony w perfidny sposób we własnym mieszkaniu. Poszła Taty emerytura i
                                                    drobne oszczędności (1700 zł)- ale dla Taty to bardzo dużo. Do drzwi zadzwoniła
                                                    bardzo miła pani która poprosiła Tatę (był sam w mieszkaniu, syn w pracy) o coś
                                                    do pisania i papier, bo chciała zostawić wiadomość dla sąsiadów z dołu. Tata,
                                                    który na każdym kroku nas przestrzega przed takimi osobami, wspaniałomyślnie
                                                    wpuścił ją do domu, pomagał jej napisać liścik, ona szeleściła jakimś
                                                    woreczkiem z pieniędzymi, była bardzo grzeczna, przepraszała za kłopot. I
                                                    poszła. Po jakimś czasie Tata tknięty jakimś przeczuciem, zajrzał w miejsca,
                                                    gdzie powinny być pieniądze i niestety nie było. Kiedy ona tak Tatę zajmowała
                                                    pisaniem, ktoś jeszcze wszedł do mieszkania i splądrował szafy.
                                                    Zadzwoniłam na policję, obiecali przyjść do domu po 18.00. Nie myślałam że tak
                                                    zareagują. Są jeszcze w tej chwili u Taty. Pobrali odciski palców i cały czas
                                                    spisują zeznania.
                                                    Pawełku BRAWO!!! - żeby wszyscy tak reagowali jak Wy na takie bandyctwo -
                                                    niestety nie mam dla takiego czegoś innego określenia, może ci bezmózgowcy
                                                    zastanowiliby się 10 razy zanim coś zrobią. Nie umieją się dostosować do
                                                    ogólnie przyjętych norm to niestety (wybaczcie dzisiaj już dosyć przeżyłam i
                                                    jeszcze ten przypadek Pawła)... dopowiedzcie sobie sami, ja jestem radykalna.
                                                    Wyobraźcie sobie takiego emeryta, który jest sam, nie ma rodziny, zostaje bez
                                                    środków do życia - sytuacja nie do pozazdroszczenia. Tata ma nas i pocieszamy
                                                    go (bo jest załamany, zaufał kobiecie), że pieniądż, rzecz nabyta, ale
                                                    jednak ...
                                                    Albo kobietę, która idzie na spacer, zostaje napadnięta przez bandę
                                                    zwyrodnialców.
                                                    Zenku, jak jest u Was?
                                                    Wybaczcie, ale już nic wiecej nie napiszę dzisiaj.
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.06, 22:17
                                                    Bardzo przykro Olenko ze tak sie stalo:(
                                                    coz tu pisac? jesli bedziesz potrzebowala Olenko dla Taty pomocy finansowej to
                                                    podaj nr konta postaram sie cosik wyskrobac.Jesli bede w jakis sposob mogl
                                                    pomoc bede zaszczycony.
                                                    Pawel
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 04.07.06, 22:31
                                                    Pawełku, dziękuję za szczere serducho ale mój Tata ma nas:) ma syna i córkę i
                                                    wnuka też pracującego - nie damy mu zginąć:)))). Wszystko będzie dobrze.
                                                    DZIĘKI. Pa
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 05.07.06, 13:05
                                                    Serdecznie Witam.
                                                    Zaniemowilem.
                                                    Smutek,zlosc,chec odwetu i zaprowadzenia pozadku.
                                                    Uczucia te miotaja mna w rozne strony.
                                                    Nie do uwierzenia zeby ktos(Kobieta)az tak nisko upadl.
                                                    Olenko tak bardzo nam zal Twojego tatusia.
                                                    Jesli potrzebna jest jakakolwiek pomoc to prosze napisz natychmiast.
                                                    Boze jak ten moj kraj ojczysty sie zmienil.
                                                    Znjomej, znajoma ktora niedawno byla na urlopie w Polsce w Bytomiu zostala
                                                    okradziona w sklepie "DESSA" z $1600.
                                                    Wyobrazcie sobie jej opinie o dzisiejszej rzeczywistosci.
                                                    Ciulala na wyjazd dosc dlugo i wkoncu szczesliwa pojechala.
                                                    Niestetym musiala predzej wrocic bo nie miala za co zyc i kontynuowac swego
                                                    urlopu.
                                                    Moja mamusia tez sie skarzyla ze tacy rozni pukaja do jej drzwi proszac o rozne
                                                    rzeczy.
                                                    Dobrze ze mieszka z moja siostra to zawsze razniej i bezpieczniej.
                                                    Pawelku szkoda ze tam mnie nie bylo bo bym Ci poszed na pomoc.
                                                    Za malo dolozyles drania.
                                                    Jestem dumny z Twojej postawy i zrobilbym to samo na Twoim miejscu.Brawo.
                                                    Ci ludzie tak niedawno przyszli na swiat a juz tyle bolu i zlego wyzadzaja
                                                    swoim bliznim.
                                                    W czasach kiedy ja mieszkalem w Polsce cos takiego sie nie zdazalo.
                                                    Dziki kapitalism ma zly wplyw na wielu ludzi.
                                                    Olenko usciskaj od nas Twego tatusia dodaj mu otuchy i powiedz ze my tu w
                                                    Australii o nim myslimy.
                                                    Koncze na dzisiaj bo smutno na sercu.
                                                    Pozdrawiam jaknajmocniej.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 05.07.06, 21:50
                                                    Witam Was
                                                    Zenku, również serdecznie dziękuję za chęć pomocy, ale jak już pisałam, nie
                                                    damy Tacie zginąć, tu juz nie chodzi o pieniądze tylko o utratę zaufania do
                                                    ludzi. Teraz musimy Go podtrzymywac na duchu, bo jest załamany. Przekażę Tacie
                                                    Wasze słowa otuchy, jeszcze raz dziękuję. Basiu, Zenku ostrzeżcie swoich
                                                    rodziców. Niech nie będą tak łatwowierni i niestety, ale z ogromną ostrożnością
                                                    nawiązywali nowe znajomości i przede wszystkim nie otwierali, każdemu kto
                                                    tylko zadzwoni, drzwi.
                                                    I jeszcze ten przypadek Waszej znajomej, która przyjechała do Polski i została
                                                    okradziona. Później Polacy się dziwią, oburzają, że np. Niemcy robiąc reklamę -
                                                    przedstawiają Polaków jako złodziei - taki wstyd ... :(.
                                                    Rzeczywiście, parenaście lat temu ludzie czuli się bezpieczniej. Ja sama
                                                    wieczorem nie przeszłabym się ul. Gdańską a już w ogóle ul. Dworcową - jest się
                                                    narażonym na kradzież - w najlepszym wypadku.
                                                    Chociaż w towarzystwie takiego Pawła :) to pewnie czułoby się bezpiecznie:)))
                                                    żałuję Pawełku, że nie widziałam tej akcji ... jeszcze raz moje gratulacje :)
                                                    Ok. Ok zmianiamy temat. Już dosyć o tym.
                                                    U nas upały straszne. Trudno wytrzymać i w nieklimatyzowanych pomieszczeniach,
                                                    i na dworze. Wszyscy szukają cienia:). Wieczorkiem jest najprzyjemniej, na
                                                    balkonie, na dodatek czując już zapach maciejki. Pamiętacie maciejkę pięknie
                                                    pachnącą wieczorami w ogródkach? Mam ją na balkonie, już kwitnie ... no i
                                                    pachnie wieczorami:).
                                                    Tak więc idę na balkonik odreagować wszystkie stresy.
                                                    Coś nam Mirek ucichł, ale pewnie - tak jak zapowiadał - ma masę pracy.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 06.07.06, 00:56
                                                    Witam
                                                    Współczuję Tobie Olu i Twojemu Tacie , z pewnością to wstrząsające przeżycie.
                                                    Takich sytuaccji jest masa. Jednak od 15 lat w Polsce ma miejsce pewne
                                                    przedziwne zjawisko, które moim zdaniem sprzyja wszelkiej niegodziwości. Dla
                                                    sprawcy szuka się powodów na usprawiedliwienie i złagodzenie wymiaru kary, a
                                                    ofierze udowadnia sie, że jest współwinny lub zbyt naiwny. Nic tak nie ośmiela
                                                    sprawców jak bezwład policji, prokuratury i ... obojętnośc ludzi wokół. Mojego
                                                    sąsiada ,podczas wieczornego spaceru, na moim dawnym osiedlu pobili miejscowi
                                                    "kapturzaści". Było ciemno, wezwaliśmy policję ... tych gości wszyscy znali i za
                                                    dnia bez problemu wiedzielibyśmy , który to zrobił. Starszy, pobity człowiek ,
                                                    mocno roztrzęsiony miał problem z rozpoznaniem, który to zrobił ... z powodu
                                                    ciemności i kapturów. Policjant powiedział : to po co nam pan d... zawraca !!!
                                                    myśli pan, że nie mamy co robic. Poradziłem , żeby wzieli ich pięciu do aresztu
                                                    i potraktowanie , że zrobili to razem. Policjant odpowiedział, że to nie moja
                                                    sprawa ... . Policja tych gagatków dobrze zna, z reguły zamykają ich na noc ...
                                                    a w dzień wypuszczają z powodu małej szkodliwości czynu. Później podczas picia
                                                    ci sami "kapturzaści" uszkodzili kilka samochodów , zdewastowali ławki ... drąc
                                                    się wulgarnie do późna.Wielokrotnie wzywaliśmy policję raz z lepszym skutkiem,
                                                    raz z gorszym. A sąsiad ... przestał w ogóle chodzic wieczorem na spacery z psem
                                                    , a kiedy słyszy krzyki za oknem bierze krople nasercowe. Kulawe państwo nam to
                                                    zafundowało. Jak słyszę o sukcesie Balcerowicza to wiem, że to po prostu bujda -
                                                    bo koszt pauperyzacji i degradacji społecznej nigdzie nie był kalkulowany - a
                                                    przywrócenie moralności / jako takiej .../ zajmie czas kilku pokoleniom i to za
                                                    tak ogromne pieniądze, że pozorny sukces ekonomiczny zamieni się w klęskę.
                                                    Jednym słowem dewiacja o charakterze społecznym. Pomieszanie "tolerancji" ze
                                                    zwykłą znieczulicą , obojętnością i strachem. Siedź w domu i bój się ... .
                                                    Kontrola chodowli strachem.Dodatkowo słyszy się coraz częściej , że jesteśmy
                                                    narodem złodzieji i szowinistów. Żeby tylko ktoś nie miał ochoty zareagowac...
                                                    Przepraszam
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 01:49
                                                    Witam Was moi drodzy:)))
                                                    Masz racje Mirku daleko naszemu panstwu do doskonałości aż mi zię śmiać w tym
                                                    momecie zachciało haha:)
                                                    No już nie rozmawiajmy o tych zajściach bo mi sie pisac odechce.
                                                    Siedze sobie, moja ksiezniczka sobie smacznie spi a ja sie nudze haha ktora to
                                                    godzina?1:33 jak zaczynam pisac, slucham sobie muzyki a lubie troche na
                                                    sluchawkach posluchac w ciszy nic dokola nie slychac i tak jakos przyjemnie
                                                    jest:)
                                                    a powiem jeszcze jakiej muzy slucham zebyscie wiedzieli oczywiscie jaka muze
                                                    lubie:
                                                    natomiast bardzo lubie Marka Grechute,Rynkowskiego,Krawczyka a poslucham
                                                    czasami czegos zupelnie innego bardzo lubie muzyke techno od mlodego tak mi
                                                    zostalo haha a poslucham oczywiscie i muzyki powaznej w sumie to ja slucham
                                                    wszystkiego po trochu:)
                                                    dzisiaj upal byl okropny wczoraj takze, poszedlem do mnie na daszek i sie
                                                    troszke przypieklem trochu za mocno bo mnie wszystko piecze od wczoraj.
                                                    piesek moj nie chce nic jesc jak sa takie upaly jest szczuplutka bedzie jeszcze
                                                    bardziej chuda haha szczurek takze padniety:)
                                                    kuzynek do mnie przyjedzie w niedziele az kurde nie moge sie doczekac odwiedzin
                                                    kocham go jak wlasnego brata ale dziela nas kilometry i nie stac nas na czeste
                                                    podroze szkoda
                                                    dobra powoli koncze te moje bzdurne posty bo nie mam dzisiaj glowy do pisania
                                                    a dodam ze jadlem na obiadek dzisiaj kalafiorek z buleczka tarta:::)))))pycha
                                                    kalafior u nas Zenku po 3 zl duzy:)fasolka szparagowa 6 zl tyz pycha
                                                    a najbardziej sie ciesze ze bede mogl w tym roku jechac na grzybobranie
                                                    uwielbiam zbierac i jesc grzybki pod kazda postacia haha a Wy Zenku tez
                                                    chodzicie u was na grzyby ?:)bo nawet nie wiem czy u Was rosna? haha
                                                    dobra sciskam ciebie Olenko najmocniej glowa do gory
                                                    i pozdrawiam chlopakow:)))narka
                                                    bay bay
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 07:02
                                                    To jeszcze raz ja nie witam sie bo to ten sam dzien:)
                                                    kawke sobie zrobilem i siedze ponownie przed moim kompem haha
                                                    znowu upaly nie wiem jak ja to wytrzymam juz powoli mam tego dosyc:)
                                                    no ale jak jest lato to czlowiek by chcial zeby byla juz zima a jak zima to na
                                                    odwrot lato:)
                                                    dzwonili do mnie wczoraj w sprawie pracy dla piekarza i wyobrazcie sobie ze
                                                    dalem ogloszenie ze poszukuje pracy i zadzwonili z trzech firm,czy nie sadzicie
                                                    ze cosik sie powoli zmienia?nie wybralem zadnej oferty bo za malo placa chyba
                                                    jeszcze to musi sie zmienic haha nie no tak na powaznie to narazie mam z czego
                                                    zyc nie jest najgorzej mam samochod dostawczy i sobie nim krece ale ostanio
                                                    zaczol sie psuc i to co sobie trochu odlozylismy musialem wsadzic w naprawy:)
                                                    nic nie jest wieczne a w sumie to jak kupilem samochod to juz cos bylo nie tak
                                                    no jaka jest taka jest ta moja furmanka ma lepsze i gorsze dni haha
                                                    no nic nie zabieram wam czasu moi drodzy i biore sie za jakos robotke z rana bo
                                                    jak pozniej bedzie slonce wyzej to sie nie bedzie chcialo haha
                                                    pozdrawiam jeszcze raz najserdeczniej Olenke
                                                    no i oczywiscie chlopakow zeby im smutno nie bylo hihi
                                                    bay bay
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 06.07.06, 13:21
                                                    Witam wszystkich.
                                                    Ja jestem totalnie przybity tymi okropnymi zdazeniami.
                                                    Nie moge uwiezyc ze to sie dzieje w moim kraju ojczystym.
                                                    No jak ja mam tam jechac na upragniony urlop.
                                                    Koszt przeciez jest ogromny i jeszcze mam sie bac,ogladac sie za siebie i
                                                    siedziec w domu zamiast chodzic po ulicach i ogladac stare katy.
                                                    Wiecie kochani ja naprawde musze nosic strasznie grube rozowe okulary kiedy
                                                    patrze w srone Polski.
                                                    Ide sobie teraz dobrze je umyc moze wkoncu przejze normalnie na oczy.
                                                    Za kilka tygodni wroca z Polski moi znajomi i naprawde jestem ciekawy ich
                                                    wrazen,juz nawet sie boje ze nie beda po mojej rozowej mysli.
                                                    Sciskam was Wszystkich mimo ze czuje sie tak jak balon z ktorego spuszczono
                                                    powietrze.
                                                    Mieszkam w tak ulozonym i uporzadkowanym kraju o dobrobycie juz nie wspomne i
                                                    jak slysze co sie stalo z moim krajem ojczystym w ciagu tych 16 lat to niechce
                                                    mi sie wiezyc.W 90 roku podczas mego ostatniego pobytu wszystko bylo jak
                                                    najbardziej wporzadku.Narod byl swojski i kochany a teraz pacz pan co sie
                                                    porobilo.
                                                    Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 07.07.06, 00:09
                                                    Witam serdecznie
                                                    Piszę jeszcze raz. U nas upały więc i z połączeniem internetu mam problemy.
                                                    Napisałam już jeden post i niestety nie przeszedł. Więc jeszcze raz.
                                                    Kochani, zmieniamy temat, bo jeszcze chwila a Basia i Zenek powiedzą, że nie
                                                    przyjadą do Polski a i Mirek dołożył wspomnienie o zdarzeniu.Mam nadzieję
                                                    Zenku, że Wasi znajomi wrócą do domu z miłymi wspomnieniami z pobytu w Polsce.
                                                    Czy w Australii rosną równiez grzyby, ponawiam pytanie Pawła, macie przyjemność
                                                    grzybobrania?
                                                    No i znowu nie mam połączenia. Pewnie i ten post nie dojdzie.
                                                    Pawełku, też lubię kalafiorek polany masełkiem z bułką tartą, podobnie
                                                    przyrządzoną fasolkę szparagową.
                                                    Jeszcze jutro do pracy i tydzień wolnego, bardzo się cieszę :).
                                                    Jutro u nas 32 stopnie, straszne.
                                                    Może teraz uda się wysłać
                                                    Pozdrawiam - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 07.07.06, 12:01
                                                    Witam i Pozdrawiam.
                                                    Moze najpierw napisze o grzybach.
                                                    Niestety u mnie w podtropiku grzyby takie jak w polskich lasach nie rosna.
                                                    Lasow tez takich wogole niema.
                                                    Jest poprostu za cieplo nawet zima.
                                                    Ktos mi kiedys powiedzial ze widzial gdzies tutaj w Brisbane maslaki ale mysle
                                                    ze to byl zart haha:-((
                                                    Za to w Sydnej gdzie jest juz inny chlodniejszy klimat jest ich do zaczesienia.
                                                    Przedewszystkim sa to rydze.
                                                    Rodowici Australijczycy nie maja tradycji zbierania grzybow, tak jak nie jedza
                                                    karpi(chwast wodny)oraz wegorzy bo wedlog nich to rodzaj zmiji.
                                                    Wiec reszta ktora sie na tym zna w tym oczywiscie Polacy ma niezle pole do
                                                    popisu.
                                                    Nasza jesienia/zima organizowane sa w Sydnej wycieczki na grzybobranie przez
                                                    tamtejsze organizacje polonijne.
                                                    Kosza wiec rydze jak sie patrzy i jest ich tam mnustwo.
                                                    My nie jezdzimy na grzybobrania pod Sydnej bo to troche za daleko 1000km haha.
                                                    Mirku absolutnie zgadzam sie z tym co napisales w swoim poscie.
                                                    Zloczynca ma wieksze prawa niz poszkodowany a wladza sobie gwizda.
                                                    Zastanawia mnie tylko jedno.
                                                    Kraj jest podobno katolicki,ludzie wiezacy i chodzacy do kosciola.
                                                    Wiec kto wychowal,wychodowal tych "kapturzystow' dresiazy,szyje,blokersow itd.
                                                    Przeciesz mieli mame,tate dziadkow,i reszte rodziny.
                                                    Jeszcze nie odrosli od piet a juz tak bardzo szkodza.
                                                    W ciagu jednego pokolenia dziki kapitalizm potrafil ich tak mocno skrzywic.
                                                    Nie pomogla tradycja,wiara i zwykla ludzka dobra natura.
                                                    Spustoszenie moralne dokonalo sie szybko.
                                                    Masz wiec absolutna racje ze dzisiejsi dobrzy ludzie i nastepne pokolenia
                                                    zaplaca za to bardzo wysoka cene.
                                                    Strach wiec bedzie sie zestarzec:-(((
                                                    No kochani ale macie upaly - Co?
                                                    Asfalt sie u was topi na drogach- u mnie mimo wiekszych goraczek asfalt trzyma
                                                    sie dobrze.
                                                    Internet niechce wam plynac przez nagrzane druty Haha:-))
                                                    Do tego wszystkiego macie szal na kupowanie mieszkan dlugie kolejki po kredyty.
                                                    Jak to sie dzieje ze ja czytam o pokoleniu 1200zlotych(zarobki)a metr
                                                    kwadratowy powierzchni kosztuje.
                                                    Poznan -4000zl
                                                    Krakow -6000zl
                                                    Warszawa -8000zl
                                                    Czy to cud nad Wisla lub inne czary mary.
                                                    Na zaplacenie takich cen to i ja niemoglbym sobie pozwolic a 1200zlotych
                                                    zarabia sie tu srednio w 3/4dni.
                                                    Ceny wiec macie na mieszkania iscie australijskie.
                                                    Znowu czegos nie rozumie.
                                                    Podobno bieda ,ludziska za chlebem zwiewaja za granice a tabuny innych stoja w
                                                    kolejkach (dlugich)po wysokie kredyty i je otrzymuja.
                                                    Wiec musza wykazac sie bankowi ze ich bedzie stac na splate dlugu.
                                                    Rozjasnijcie mi troche w glowie i jak mozecie wytlumaczcie mi to wszystko na
                                                    polski chlopski rozum.
                                                    Jak to dziala? HaHa.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego week-endu no a Oli wspanialego wypoczynku na urlopie.
                                                    Bez Ciebie Olu bedziemy tu jak bez reki:-(((Wracaj szybko.
                                                    Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 09.07.06, 13:08
                                                    Witam
                                                    Co sie dzieje czy wszyscy wyjechali na urlopy?
                                                    Czy jest jakas potezna awaria internetu w Bydgoszczy.
                                                    Od mojego ostatniego postu 7 lipca nic nie odbieram od Was a dzis juz 9 lipca.
                                                    Dajcie znac jesli jest awaria.
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 09.07.06, 22:39
                                                    Witajcie
                                                    ... a właściwie witaj Zenku ... u mnie nie ma awarii - za to jest "urwanie
                                                    końcówek" ... upał za oknem aż ziemia zaczęła pękac - uważam jednak, że nie ma
                                                    nic za darmo i chyba deszcze , które przyjdą dadzą sie nam nieźle we znaki.
                                                    Ola chyba na urlopie , a Paweł na Pięciu Stawach albo też gdzieś sie zapodział ,
                                                    a ja "fedruję" niech to licho...
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 10.07.06, 12:12
                                                    Witaj Mirku.
                                                    Witaj Pawel.
                                                    Witaj Olu na urlopie.

                                                    Dziekuje Mirku ze sie odezwales i upewniles mnie ze wszystko dziala(internet).
                                                    Ola wspominala o jakies problemach z internetem.
                                                    Wiec ta nagla cisza Pawla oraz moich e-mailow bardzao mnie zastanowila.
                                                    Moze w Bydgoszczy jest inaczej niz u Ciebie.
                                                    Musze poczekac na Pawla az sie odezwie i mnie upewni ze wszystko jest o.k.
                                                    Ola jest na urlopie popiszemy z nia dopiero za tydzien.
                                                    Mirku z tym "fedrowaniem' prosze uwazaj.
                                                    Jedno zdrowie,jedno zycie i o odpoczynku trzeba pomyslec szczegolnie przy Waszej
                                                    tropikalnej pogodzie.
                                                    Czytam i obserwuje co sie u Was dzieje na scenie.
                                                    Ciekawe czy nowe figorki beda lepsze niz te poprzednie?
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.215.* 11.07.06, 13:47
                                                    Witam serdecznie.
                                                    Chyba cos sie dzieje niedobrego na laczach.
                                                    Bydgoszcz calkowicie zamarla.
                                                    Pawelku a gdzie sie ty podziewasz.
                                                    Jak Ola wroci z urlopu to dopiero sie usmieje ze tu tak pusto bylo bezniej
                                                    caly tydzien.
                                                    Ja mam jakies dziwne odczucie ze moze jest jakas awaria.
                                                    Pawelku przeciesz pisales dosc obficie wiec ta nagla posucha jest podejzana
                                                    haha.
                                                    Odezwijcie sie prosze.
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 11.07.06, 18:45
                                                    Witajcie
                                                    Zenku ja jestem ale nawet nie zaglądam do internetu ... juz nie będę pisał o
                                                    "fedrowaniu". Mażę też o wyjeździe . Pewnie tak zrobili Ola i Paweł , a przy tym
                                                    nie wzięli laptopa z net'em :) i słusznie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Upał w ciurnastki ale jeszcze śniegu mi nie wytopił...
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 12.07.06, 03:36
                                                    Witaj Mirku.
                                                    Witajcie urlopowicze Ola,Pawel.
                                                    Rozumie Wasze upaly bo sam przezywam je przez wiele miesiecy.
                                                    Pot leje sie wtedy naprawde obficie.
                                                    Mazeniem wtedy jest wracac do domu bo w nim mam zbawienna klimatyzacje.
                                                    Niezawracam wiec juz wiecej glowy w tym tygodniu, odpoczywajcie w cieniu jak
                                                    mozecie.
                                                    Jak sie ochlodzi to moze wszystko wruci do normy.
                                                    Zycze Tobie Mirku abys z rodzina mogl jaknajszybciej wybrac sie na upragniony
                                                    wypoczynek.
                                                    Ola i Pawel a wam zycze milego leniuchowania.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 04:33
                                                    WITAJCIE:)
                                                    SERDECZNIE POZDRAWIAM I SORY ZE MILCZALEM:)
                                                    Kuzynek do mnie przyjechal i musialem mu pokazac kawal swiata:)nie zapomnialem
                                                    o was moi kochani zagladam tutaj codzienie ale poprostu zbraklo czasu:)
                                                    nic na laczach nie ma jest wszystko oki Zenku:)
                                                    teraz co mnie czeka najgorsze natomiast:
                                                    W poniedzialek kupilem bilet do irlandii nie wiem jak mam Wam to powiedziec
                                                    sory sory musze. (Napewno zrozumiecie) dlatego tez mnie nie bylo tak dlugo:(
                                                    bede do konca tygodnia w sobote mam wyjazd mam nadzieje ze mi wybaczycie:)
                                                    Bede sie staral moi kochani znalezc jakas kafejke na pewno nie zapomne o was i
                                                    jakos sie odezwe:)musze poprostu musze wyjechac.
                                                    u nas upaly jak cholipa moze bedzie troche chlodniej pod koniec tygodnia:)
                                                    dobra co tu wiecej pisac pozdrawiam Was serdecznie:)
                                                    bay bay
                                                    napewno was znajde
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 04:35
                                                    NIE GNIEWAJCIE SIE NA MNIE POPROSTU ZROZUMCIE:))
                                                    OLENKO CIEBIE W SZCZEGOLNOSCI SCISKAM SERDECZNIE:))
                                                    PAWCIO
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 12.07.06, 13:23
                                                    Witam.
                                                    Ciesze sie ze wszystko dziala normalnie.
                                                    Pawelku zycze Tobie wszelkiego powodzenia
                                                    w nowym swiecie.
                                                    Niezapomnij o nas i pisz co ci sie przydazy.
                                                    Sciskam Ci prawice i zycze szczescia!
                                                    Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 12.07.06, 19:42
                                                    Witajcie
                                                    trzymaj się Pawle, życzę Ci dobrej pracy, nowych wrazeń i żebyś szybko wrócił.
                                                    Paweł uzył słowa , które funkcjonowało w naszym fyrtlu "cholipa" moze byc tez
                                                    "choliba" lub "cholibcia" - pamiętam to z dzieciństwa . W lublinie "się nie
                                                    używa" ;).Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 13.07.06, 12:41
                                                    Witaj Mirku.
                                                    Szkoda wielka ze tracimy Pawelka.
                                                    Wprowadzil przeciesz tyle ruchu na naszym forum.
                                                    Bedzie wiec go nam brakowac:(((
                                                    Slowo "choliba"nie slyszalem chyba z 35 lat.
                                                    Dzieki Mirku ze zwrociles mi na nie uwage a Pawlowi za jego przypomnienie:)
                                                    Zdaje sie ze moi dziadkowie i rodzice urzywali tego slowa zastepujac bardziej
                                                    wulgarne ch--era.
                                                    Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 18:27
                                                    Dzieki jeszcze raz za wszystko ale cholipa i tak was znajde :))))
                                                    pozdrawiam i zegnam sie na jakis okres
                                                    bede chyba plakal buuuuuuu:)
                                                    narka trzymajcie sie:))
                                                    Pawcio:)
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.215.* 14.07.06, 14:59
                                                    Pawelku szerokiej drogi Tobie zycze i szczesliwego londowania na zielonej
                                                    Irlandzkiej Wyspie.
                                                    Usciski.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 14.07.06, 17:22
                                                    Mam nadzieję, że zdążę, że Paweł jeszcze to przeczyta

                                                    Pawełku, oby wszystko, co zaplanowałeś się spełniło, życzę powodzenia i
                                                    wszystkiego najlepszego. "Szerokiej" drogi:) i jak się uda "skrobnij" do nas
                                                    parę słów, będziemy czekać na wiadomości od Ciebie.
                                                    Duża buźka - Ola
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 14.07.06, 23:46
                                                    Witam wszystkich
                                                    Wróciłam :). Poczytałam Wasze posty i widzę, że Pawełek nas opuszcza -
                                                    szkoda:(. Trzymam Cię za słowo Pawełku, że jak znajdziesz dojście do internetu
                                                    to podzielisz się z nami wrażeniami.
                                                    Jestem trochę rozleniwiona po krótkim urlopie i dużo dzisiaj nie napiszę.
                                                    Pogoda jaka była, każdy wie:).
                                                    Wybaczcie, jestem trochę "niedospana":). Idę nadrobić zaległości.
                                                    Pozdrowienia z przyjemnej, bo chłodnej Bydgoszczy - Ola
                                                  • Gość: Pawel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 07:52
                                                    Witajcie moi drodzy:)
                                                    Przeczytalem dzieki wszystko bedzie:) dobrze dzisiaj wyjezdzam o 16:20
                                                    Ale mam stracha haha
                                                    nie zapomne o was:)
                                                    mam nadzieje ze kafejki jakies sa w tej irlandii haha
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie:)
                                                    trzymajcie kciuki zeby sie udalo i wszystko szczesliwie sie skonczylo:)
                                                    buuuuu
                                                    pa
                                                    Pawcio:)
                                                    dzieki Olenko:))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 15.07.06, 14:35
                                                    Jak Trzej muszkieterowie.
                                                    Witam serdecznie Was wszystkich.
                                                    Jak milo Olenko ze juz do nas wrocilas.
                                                    Odrazu zrobilo sie jakos milej.
                                                    Bardzo nam Ciebie tu przez ten tydzien brakowalo.
                                                    No ale juz po bolu.:)
                                                    Jestesmy ponownie w trzech na forum.
                                                    Pawelek chwilowo nas opuscil ale oczywiscie czekamy na jego posty z
                                                    niecierpliwoscia.
                                                    Pawelku 25 lat temu ja tez mialem ogromne fefry.
                                                    Najpierw czy uda mi sie wyrwac od czerwonych i przejechac granice.
                                                    Potem czy czerwoni w Czechach tez nie beda mieli obiekcji.
                                                    Po raz trzeci ogarnial mnie strach ze jesli bede musial wrocic spowrotem to
                                                    bede kapletnym nedzazem bo wszystko sprzedalismy przed wyjazdem.
                                                    Przez nastepne 6 lat meczyly nas sny emigranta ze jakims cudem ( w czasie snu)
                                                    znalezlismy sie w kraju bez pieniedzy a czerwoni juz nas niechcieli wyposcic.
                                                    Wsztstko jednak nam minelo oprucz ukrytej tesknoty.
                                                    Z tym uczuciem bedziemy niestety musieli sie meczyc do grobowej deski.
                                                    Teraz pewnie jestes juz na lotnisku i niedlugo odlecisz w sina dal.
                                                    Sciskam Ciebie jeszcze raz i bardzo,bardzo rozumie Twoje obawy az mi sie lza w
                                                    oku kreci na sama mysl.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 16.07.06, 03:06
                                                    Witajcie Zenku i Mirku
                                                    No i zostaliśmy sami:( Pawełek jest w drodze do "lepszego jutra" - życzę mu
                                                    tego z całego serca.
                                                    Wracając do wyrazu "cholipcia" - dawno już go nie słyszałam. Paweł przypomniał,
                                                    moja babcia tak mówiła i dawniej Tata.
                                                    Wiecie jak było pięknie na wsi, mimo tych upałów. Cisza, spokój, rano budził
                                                    mnie świergot ptaków hahahaha i niestety budziły mnie również muchy gryzące,
                                                    serio gryzły, paskudki. W mieście muchy prawie nie uświadczysz a tam niestety
                                                    tak, no cóż, sąsiedztwo zwierząt. Dawniej całe lato tam spędzałam. W latach
                                                    60/70 wieś ta nie miała jeszcze energii elektrycznej. Wieczorem zapalało się
                                                    lampę naftową. Prasowało żelazkiem na węgiel drzewny - to były czasy:). Ciocia
                                                    robiła masło, piło się świetną maślankę, serwatkę, a zsiadłe mleko było takie,
                                                    że można je było kroić nożem :). Ciocia również piekła chleb, duże bochny
                                                    chleba (w specjalnym piecu), które długo zachowywały świeżość. Na kolację jadło
                                                    się zupę mleczną z zacierkami, do tego chleb i powidła - pychotka. Do dziś mam
                                                    smak i zapach tego jedzonka. Ciekawe kto z Was miał okazję jeść coś z tych
                                                    rzeczy, które wymieniłam.
                                                    I tym smakowitym jedzonkiem kończę na dzisiaj moje pisanie:).
                                                    Mirku, widzę, że masz ciężki okres w pracy, tak rzadko się odzywasz.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 16.07.06, 23:17
                                                    Witajcie
                                                    Cholibcia , chyba sie spóźniłem ... ale co tam , dziś świat to malutka kuleczka
                                                    ... Paweł znajdzie „końcówkę” i się odezwie ... to jeszcze pogadamy. Taki mały
                                                    Światowy Związek Ludzi z Jednego Fyrtla. Mamy teraz przedstawiciela w Irlandii.
                                                    Mam nadzieję że Ci Pawełku będzie tam dobrze.
                                                    Ola pewnie się opaliła? I ma teraz duuuuuużo siły i zapału. Ja wciąż marzę o
                                                    wyjeździe... najlepiej nad morze. Bardzo lubię morze. W szkole średniej
                                                    jeździliśmy nad morze we wrześniu jak już wyjechali turyści. Było super ,
                                                    dodatkowo pojawiał się taki charakter minionosci. Na początku roku i tak nic się
                                                    w szkole nie działo. A my włóczyliśmy się po plaży i snuliśmy plany na życie.
                                                    Nic się nie sprawdziło ... no , może nie wszystko się nie sprawdziło. Kiedyś
                                                    rozbiliśmy namiot na campingu w Darłówku, w nocy padał deszcz , ale nam to nie
                                                    przeszkadzało ... za to rano kiedy się obudziłem – ręka z materaca zsunęła mi
                                                    się do wody – po prostu pływaliśmy :o . Nigdy tego nie zapomnę... nie tylko z
                                                    powodu wody w namiocie .
                                                    Nie wiem czy zwróciliście uwagę na pewnego rodzaju względność czasu. Kiedy byłem
                                                    małym chłopcem często mi sie nudziło , wydawało mi się , że czas wlecze się bez
                                                    litości. A dziś tamta wymęczona godzina to jakby cały dzień – pstryk ... i juz
                                                    minął. Łapię się na tym , że pamiętam drobnostki z tamtych czasów , a nie
                                                    pamiętam ostatniego miesiąca ... . I tak coraz szybciej i szybciej. Ech
                                                    filozoficznie mi się zrobiło ... pewnie dlatego , że Paweł wyjechał , a Zenek
                                                    wspominał swoje wyjazdy... .
                                                    Na koniec zwracam uwagę na Zenkowe „fefry” ... :) czy ktoś już o tym pisał ?
                                                    Pozdrawiam
                                                    DzieńDobranocam się z Państwem .
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 17.07.06, 03:34
                                                    Witajcie moje wtyczki.:))))haha
                                                    No to mamy juz wtyczke w Australii,Irlandii, wtyczki w Polsce
                                                    ciekawe jeszcze jakie nam przybeda nowe wtyczki w przyszlosci :)))haha
                                                    Mirku te :fefry: przyszly mi tak poprostu same do glowy gdy tylko
                                                    wspomnialem sobie moj wyjaz z Polski oby jak najdalej od kraju Rad.haha
                                                    Mysle ze kazdy z wyjezdrzajacych mogby napisac ksiazke o swych przezyciach,
                                                    utrapieniach,rzdosciach ,wzlotach i upadkach.
                                                    Ja bardzo potrafie sie wczoc lub wejsc w buty Pawla, i naprawde mu
                                                    niezazdroszcze.
                                                    Nie bede jednak juz nic na ten bolesny temat pisal.
                                                    Jak to mowia niech sie dzieje wola Boza.
                                                    Pozyjemy zobaczymy.
                                                    Mirku ja tez lubie ocean ktory mam tu tak blisko.
                                                    Spacery po plazy wrecz z zona uwielbiamy i czesto z nich kozystamy.
                                                    Olenko swojska maslanke(zsiadle mleko) to ja osobiscie robie przez caly czas.
                                                    Wypijamy szklanke tego cudu co dziennie dostarczajac organizmowi dobrych
                                                    bakteri do dzialania.
                                                    Namawiam Was do tego samego to jest naprawde bardzo zdrowy eliksir.
                                                    Chlebusia niestety takiego dobrego tu nie ma.
                                                    Kiedys bedac na wsi jadlem chleb z G.Su to taki sklep spozywczy z lat ludowej
                                                    wladzy.
                                                    Byly to bochenki ogromne bo 2kg.
                                                    Kilka razy udalo mi sie zjesc chleb wypiekany przez wiejska gospodynie domowa.
                                                    Na to cudo w buzi niema poprostu okreslenia.
                                                    No moze niebo w gebie byloby dobrym okresleniem:))haha
                                                    Udawalo mi sie dostawac zawsze sznytki(skibki) z samego srodka okraglego
                                                    wielkiego bochna.
                                                    Sznyta miala ze 40 centymetrow dlugosci.
                                                    Smarowalo sie ja obficie swoiskim smalcem przetapianym z cebulka i skwarkami.
                                                    Smaczne i az slodkie pomidorki swiezo sie zrywalo z ogrodka do tego maslanka
                                                    lub nawet kawa zbozowa i brzuszek byl pysznie zaspokojony.
                                                    Ja probuje odtwozyc sobie te smaki tu na miejscu w Australii i udaje mi sie to
                                                    calkiem dobrze.
                                                    Tym smacznym akcentem koncze zyczac wam milego tygodnia i oby week-end nadszedl
                                                    jak najszybciej.Pozdrawiam.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 19.07.06, 00:47
                                                    No kochani, aleśmy się opuścili w pisaniu. Jeszcze chwila a znaleźlibyśmy się
                                                    na "szarym końcu". Wiem, myślimy już o wakacjach, urlopach ... a u Zenka
                                                    zima, "straszna zima":))). Przede mną urlop, Mirku a Ty całe lato spędzisz w
                                                    mieście, w pracy?
                                                    Też wolę lato spędzać nad wodą, szczególnie nad morzem, ale w tym roku
                                                    odpuściłam sobie i pojadę w góry, jestem nastawiona (hahaha koleżanka nas tak
                                                    nastawia) na długie wędrówki - na szczęście nie wspinaczki:).
                                                    Czy w młodości jezdziliście na kolonie, obozy? Jeździłam najczęściej na wieś na
                                                    Kujawy i na Mazury ale raz pojechałam na kolonie do miejscowości Babilon koło
                                                    Kościerzyny. Miałam wtedy 10 lat i jedną tylko rzecz zapamiętałam, że
                                                    codziennie chodziliśmy do lasu na jagody. Ciekawe kto sobie zrobił piękne
                                                    zaprawy na zimę:). Jak wróciłam z kolonii powiedziałam, że więcej razy nie
                                                    pojadę. Wolałam spędzać wakacje u rodzinki na wsi. I nikt nie siedział tam
                                                    bezczynnie. W miarę swoich możliwości każdy pomagał rodzince. Czy ktoś z Was
                                                    miał przyjemność paść krowy, wiązać snopki, układać "sztygi" w które można było
                                                    później schować się. Albo układanie stogu - dzieci tego nie robiły, tylko
                                                    dorośli, ale my za to mieliśmy fajną zabawę skacząc z takiego stogu na
                                                    mniejszą "kupkę" słomy, a kto z Was chodził, biegał po ściernisku? Nasze
                                                    cudowne, beztroskie lata.
                                                    Niestety - jak zauważył Mirek - czas szybko biegnie, szczególnie teraz, kiedy
                                                    jesteśmy dorośli.
                                                    Zenku, też jadłam takie długie skibki chleba, trzeba było uważać, żeby się nie
                                                    złamała w pół podczas jedzenia, prawda?:). Zsiadłego mleka już nie da się
                                                    zrobić z mleka w kartoniku. Nie kupuję mleka w woreczkach foliowych - jakoś nie
                                                    mam przekonania - z tego mleka może wyszłoby zsiadłe, ale nie próbowałam. Mamy
                                                    maślanki i te zwykłe i smakowe. W upalny dzień z przyjemnością wypije się taką
                                                    maślaneczkę. Ha ha ha i znowu o jedzeniu.
                                                    Zakończę czymś innym. Czy mieliście taką grę, która nazywała się "Człowieku nie
                                                    irytuj się"? Miała jeszcze jakąś nazwę, ale teraz wyleciała mi z pamięci. W
                                                    zimowe wieczory z całą rodzinką siadaliśmy przy stole i graliśmy. Ha ha ha ile
                                                    kłótni przy tym było (wiem Mirku, domyślasz się, że ja przodowałam w tym:):):))
                                                    jak ktoś kogoś "wyrzucił" (mam na myśli pionka). Pamiętam, że pilnie śledziłam
                                                    czy mój brat prawidłowo odlicza kółka na planszy, oddychałam z ulgą, kiedy
                                                    mijał mój pionek:). Najlepszy był mój Tata który starał się "oszczędzić" swoją
                                                    córeczkę (hihi tzn. mnie) i zawsze pomylił się w liczeniu, żeby nie wyrzucić
                                                    mojego "pionka". To były czasy ...:)))).
                                                    I tym miłym wspomnieniem kończę dzisiejsze pisanie.
                                                    Miłego dnia dla Basi i Zenka i spokojnej nocki dla Mirka i dla Pawełka - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 19.07.06, 03:46
                                                  • Gość: Pawcio IP: 86.42.53.* 19.07.06, 17:56
                                                    Ejze ejze co tu tak cicho to ja po Irlandii szukam kafejek a wy co spicie haha:)
                                                    Witajcie kochani zajechalem szczesliwie wszystko u mnie jest ok
                                                    Witam z maisteczka Letterkenny 30 kilometrow od oceanu haha
                                                    i tak ja mowilem cholipa znajde was haha
                                                    jest dobrze tylko teskno za domkiem
                                                    cieplym obiadkiem itp na 100 procent schudne ale przyda mi sie:)
                                                    dzisiaj dostalem w pracy tak w kosc ze wpadlem na chwilke do kafejki i zaraz
                                                    bede musial uciekac,ale jeszcze troche sobie popisze:)
                                                    kafejka kosztuje 1 euro jak na razie bo na przyszly tydzien ma byc drozej
                                                    zaraz wam napisze ceny :fajki 6 euro haha chleb 1,45 euro niedobry haha no i
                                                    ogulem wszystko drogie
                                                    chlopaki na szczescie zalatwili mi mieszkanie za 25 euro na tydzien nie drogo:)
                                                    mieszkamy w 6, 5 polakow i slowak ktory ze mna pracuje:)praca do bani trzeba
                                                    zapindalac 8 godzin bez zadnych przystankow dzisiaj tak dostalem w kosc ze nic
                                                    mi sie nie chce ale obiecalem wam moi drodzy ze was znajde no i jestem:)praca
                                                    oglolem ciezka piekarnia w ktorej pracuje z nami szefostwo haha
                                                    a tak wogule to do dzisiaj jestem zakrecony jeszcze sie dziwie ze nie wpadlem
                                                    pod samochod bo wciaz odwrotnie spogladam haha dobra nie tak wszystko na raz
                                                    popiszemy w piatek bo jutro musze odespac wszystko haha
                                                    a tak wogule to mialem fajowa podroz zwiedzilem 4 kraje haha niemcy francja
                                                    anglia no i irlandia:)irysy tak sie tu mowi na irlandczykow.dobra reszte
                                                    zostawmy na pozniej haha
                                                    pozdrawiam was cieplutko i zycze wszystkiego dobrego:)pa buziaki dla Oli
                                                    narka do milego klikniecia haha Pawcio
                                                    bay bay
                                                    zakrecone miasto haha
                                                    a tak oglolem to przeje.......
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 19.07.06, 19:52
                                                    Pierona...
                                                    Witajcie a Paweł w szczególności Ajrisz ...
                                                    Wreszcie irysy będą mieli porządny chlebek ...
                                                    pozdrawiam
                                                    M
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 20.07.06, 12:49
                                                    Dzien dobry wszystkim razem.
                                                    Pawelku a to zrobiles nam niesamowita i bardzo mila niespodzianke.
                                                    Szybko jestes na nowo z nami a juz myslalem ze jak trzej muszkieterowie
                                                    bedziemy walczyc bez Ciebie na naszym forum.
                                                    Dobrze ze juz jestes no i mamy niezla wtyczke w Irlandii haha.
                                                    Oj schudniesz Ty moj biedaku na tym marnym i niesmacznym anglosaskim jedzeniu.
                                                    Tutaj jest podobnie tylko my juz nauczylismy sie wyszukiwac dla siebie smkolyki
                                                    z roznych sklepow i europejskich delikatesow itd.
                                                    Popatrz,popatrz super wiadomosc dla wszystkich co pracuja w Irlandii i w G.B.
                                                    wkoncu rzad polski poszedl po rozum do glowy i wszyscy pracujacy w powyzszych
                                                    krajach beda placic tylko jeden podatek w kraju w ktorym pracuja.
                                                    Polska juz nic nie bedzie zadac.
                                                    Normalnie to tak powinno byc od zawsze.
                                                    Ceny u mnie podobne jak u Ciebie lub jeszcze wyzsze:(((
                                                    Czy spicie po spartansku w 6 osob w jednym pokoju za 25 euro od glowy.
                                                    Czy mozecie sobie cos sami pichcic w kuchni.
                                                    Jak sie dogadujesz z irysowa czescia ktora ma trudny akcet do zrozumienia haha
                                                    Czy w Polsce tez tak musiales zasowac no i czy choc dobrze placa za te harowke.
                                                    Moj ziec jako piekarz w duzym sklepie spozywczym zarabia brutto na godzine
                                                    $18=11euro=43zlote.
                                                    W zawodzie pracuje od mlodych lat.
                                                    Startuje zazwyczaj o 4 lub 5 rano.
                                                    O ktorej Ty zrywasz sie do tyrki no i czy masz daleko?
                                                    Pieszo czy dojezdrzasz?
                                                    Wybacz ze Cie zasypuje pytaniami ale to ciekawy temat.
                                                    Pozdrawiam Cie goroco bracie emigrancie:)))haha pisz duzo i dokladnie prosze.
                                                    Mirka i Ole pozdrawiam serdecznie osobno.
                                                    Zenek


                                                  • Gość: Pawcio IP: 86.42.35.* 20.07.06, 18:01
                                                    Witam witam moi mili cholipa i forum sie trochu ruszylo haha:)
                                                    Zenku nie spimy razem haha w 6:) kazdy z nas ma osobny pokoj,ja oczywiscie ze
                                                    dojechalem ostatni mam ten najmniejszy ale po co mi jakis duzy.
                                                    wszystko w kuchni jest co bys nie chcial pralka lodowka zamrazalka to do
                                                    robienia tostow mikrofala no wypasik ale ja jestem dopiero tu trzy dni i wiesz
                                                    musze sie oswojic z tym wszystkim haha
                                                    w pracy jest trzech szefow dwoch z nich pracuje razem z nami,nie cierpia ponoc
                                                    polakow haha
                                                    w polsce nie zasowalem tak jak tutaj w polsce luzik a tutaj karcer 8 godzin non
                                                    stop nie wiem czy dam rade bo tak na powaznie to wysiadam powoli
                                                    do pracy dojezdzam ze slowakiem ma smochod i podwozi nie place mu za to nic:)
                                                    zarobki mam 400 euro na tydzien ponoc bardzo dobrze bo polacy bedacy tutaj maja
                                                    gora do 300 tygodniowo takze mysle ze nie jest zle jutro moja pierwsza wyplata
                                                    musze zalozyc sobie konto zeby polacy czasami mnie nie oskubali bo sklyszalem
                                                    rozne zeczy haha
                                                    nie dogaduje sie wcale kochany bo ja nie znam jezyka bardzo ciezko mi wlasnie
                                                    jest z tego powodu:)
                                                    pracujemy od 6:30 do 14:30 w tym pol godziny przerwy
                                                    najgorsze jest to ze przez ten cza nie moge sobie zapalic papierosa pierwszy
                                                    dzien nie palilem przez 5 godzin myslalem ze sie wykoncze haha
                                                    a tak ogloem nie jest az tak zle moze zawsze byc gorzej haha
                                                    a najgorsze agencji co zalatwila mi prace musze zaplacic 380 euro chyba im nie
                                                    dam bo mnie w cila zrobili haha powiedzieli do szefa ze znam perfekt angielski
                                                    sklamali poprostu
                                                    dobra na tym bede konczyl narka tryzmajcie sie cieplo pozdrawiam pa bay bay
                                                    Pawcio
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 20.07.06, 22:21
                                                    Witajcie
                                                    Pawle trzymam za Ciebie kciuki , ale angola musisz sie nauczyc bo Ciebie Bracie
                                                    wydudkaja ... musisz wiedziec o czym sie mowi i basta ... . Zenek zna jezyk perfect
                                                    to moze cos Ci podpowie ... . Ola pewnie wyjechala ... do tych much ... ktore
                                                    przypominaja mi komary z Polesia.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 20.07.06, 23:16
                                                    Witajcie
                                                    Ale miłe zaskoczenie. Pawełku, bardzo się cieszę, co tam bardzo, OGROMNIE, że
                                                    znowu jestes z nami na forum. Buźka dla Ciebie :))))). Zobacz jaki ruch się
                                                    zrobił, ile postów się ukazało. To wszystko dzięki Tobie.
                                                    Piszesz, że ciężko pracujesz, nie masz czasu na papieroska - to i dobrze,
                                                    wrócisz do Polski odzwyczajony od tego nałogu :)))))))))). Wyjdzie Ci to na
                                                    zdrowie.
                                                    Hi hi hi Mirku, nie pojechałam do much ... Wczoraj sobie pospałam a dzisiaj
                                                    dopiero niedawno wróciłam od koleżanki.
                                                    Zenku, podeślij trochę zimna, u nas jest już nie do wytrzymania.
                                                    Coś się dzieje nawet na łączach, bo co chwilę mam telefon po drugiej stronie
                                                    nikogo nie słychać.
                                                    To narazie tyle. Może później jeszcze coś napiszę.
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 21.07.06, 14:37
                                                    Witajcie moi drodzy.
                                                    Pawelku to co Ty obecnie przezywasz ja mialem 25 lat temu.
                                                    Bylem nawet wtedy od Ciebie mlodszy bo mialem tylko 27 wiosenek.
                                                    Brak jezyka mnie dobijal.
                                                    Mam wykrztalcenie techniczne i w Polsce bylem cenionym dobrze oplacanym jak na
                                                    tamte czasy fachowcem( frezer narzedziowy po skonczonym juz w Australii
                                                    technikum)
                                                    Przyjechalem tutaj z zona i dwojka malutkich dzieciaczkow.
                                                    Po angielsku umialem sklecic moze ze 20 zdan a slow znalem moze ze 100.
                                                    Jak sobie wspomne pierwsze kroki tutaj to chce mi sie ryczec brachu.
                                                    Rodzina na glowie zapaczona w ojca no to ojciec zaczal szukac szybko roboty.
                                                    Na moim pierwszym interwiu duzo sie usmiechalem cos tam dozucalem z mojego
                                                    kiepskiego angielskiego i pacz pan dostalem prace w swoim zawodzie.
                                                    Do dzis niewiem co tez majster do mnie mowil na tym spotkaniu.
                                                    Moje polskie dokumety mialem przetlumaczone na angielski.
                                                    Mialem tez praktyczne Australijskie egzaminy zaliczone i odpowiednie na to ich
                                                    dokumety.
                                                    Tym pewnie oczarowalem majstra.haha
                                                    W Polsce obrabiarki mialy skale metryczne a tu mialy skale CALOWE.
                                                    Struchlalem juz pierwszego dni wszystkie wymiary te ze skali i te z rysunkow
                                                    technicznych musialem szybko przeliczac na kalkulatorze aby nie popelnic bledu.
                                                    Do tego dochodzily codzienne katusze braku jezyka.
                                                    Tak chcialem bardzo cos powiedziec a tu ani beee ani meee haha.
                                                    W przerwach na posilek siedzialem jak trusia kiedy inni mogli paplac do woli po
                                                    swojemu a ja nawet nic i tak z tego nie rozumialem.
                                                    Tak bylo przez 6 dlugich trudnych tygodni meczarni ze wszystkim.
                                                    pod koniec 6 tygodnia powiedziano mi poprostu Good Bay, Do Widzenia.
                                                    Gozki smak zostal mi do dzisiaj po tym przezytym pierwszym doswiadczeniu
                                                    ilekroc sobie o tym przypomne.
                                                    Wiesz Pawelku takie uczucie zostaje w czlowieku ktory to przezyl na wlasnej
                                                    skoze inni nawet najblizsi tego i tak nie zrozumieja.
                                                    Rozumie wiec co teraz przezywasz.
                                                    Glowa do gory to minie i sie zaaklimatyzujesz predzej czy pozniej.
                                                    Jesli chcesz dobra rade odemnie to powiem Ci tak.
                                                    Ucz sie choc pojedynczych slow i zdan.
                                                    Nie miej wstydu i mow to co umiesz do ludzi bo oni przeciez znaja te jezyk
                                                    dobrze.
                                                    Taka postawa naprawde ludzi zbliza a jesli widza ze sie starasz mowic jestes
                                                    mily i uczynny to napewno we wszystkim Ci pomoga.
                                                    Ale pamietaj niewstydz sie i mow czesto choc troche.
                                                    Bledem ludzi ktozy nie znaja jezyka jest zamykanie sie w sobie i strach przed
                                                    mowieniem wtedy to otoczenie zaczyna danego delikwenta zle traktowac.
                                                    Zmien sytuacje i pomysl sobie ze to Irlandczycy dziesiatkami tysiecy pracuja u
                                                    nas w Polsce.
                                                    Czego bys od nich oczekiwal ano misle zeby choc troszke mowili po Polsku bo
                                                    jezyk czyni czlowieka czlowiekowi blizszym.
                                                    Pawelku zarobki masz naprawde swietne i oby tak dalej.
                                                    W Australii jak powiedzial mi moj ziec piekarz placa niestety mniej.
                                                    Agecja to swinia zeby az tak klamac,no ale im przeciez chodzi o te 380 euro
                                                    tak poprostu za nic.
                                                    Przeciez to ponad tydzien pracy jesli odliczyc podatki.
                                                    Badz silny i niedaj sie byle przeszkodzie.
                                                    Jesli sie dorobisz a bedziesz poczebowal kierowce do swej limuzyny to pamietaj
                                                    ze ja zglaszam sie pierwszy;)
                                                    Mam dlugi starz i nienaganna opinie:)))
                                                    Pozdrawiam wszystkich jak najserdeczniej.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 22.07.06, 00:28
                                                    Witajcie wszyscy
                                                    A ja jak zwykle nocką piszę, ale po prostu lubię posiedzieć dłużej, szczególnie
                                                    jeśli jutro sobota i można dłużej pospać. Pawełku czytałam Twoje obydwa posty i
                                                    myślę, że nie będzie tak źle, jak sam napisałeś mogłoby być gorzej. Od paru dni
                                                    tv pokazuje "obozy pracy" najpierw we Włoszech a obecnie w Anglii. Ty chyba
                                                    tego nie doświadczysz. Zarobki też masz niezłe, teraz tylko musisz wytrwać. I
                                                    jedno jest ważne, nie jest to tak daleko jak do Zenka:).
                                                    Widzę, że Zenek równo z Tobą przeżywa Twój wyjazd. Tak, on to wszystko już
                                                    przeżył i teraz napewno będzie Ci służył radą, tak jak i Mirek - na pierwszym
                                                    miejscu język - to podstawa. Ok już nie przynudzam ... ale wszyscy myslimy o
                                                    Tobie i jestesmy z Tobą:)))).
                                                    Ha ha ha spójrz jak Zenek już zaklepuje sobie miejsce u Ciebie - jak się
                                                    dorobisz:)))))).
                                                    A ja za dwa tygodnie będę już się pakowała do wyjazdu i hajda na urlopik w
                                                    góry. Żałujemy z koleżankami, ze jednak nie wybrałysmy morza, taka pogoda, że
                                                    tylko w wodzie siedzieć. Na szczęście obok naszego pensjonatu jest kryty basen -
                                                    będzie można skorzystać po trudach wędrówek:).
                                                    Wiecie, w Bydgoszczy na skwerku przy Wałach Jagiellońskich jest już postument
                                                    do pomnika naszego "urwisa":) Kazika Wielkiego:). Pomnik ma stanąć jesienią.
                                                    Wiesz Zenku, moja koleżanka (zwiedziła już prawie cały świat) będąc 3 lata temu
                                                    na wycieczce Australia - Nowa Zelandia, była również w Waszym mieście, mieli
                                                    tam 2 noclegi. Stamtąd jechali do pobliskiego Surfer'Paradise. Szkoda, ze wtedy
                                                    się nie znaliśmy, mielibyście spotkanie z moją koleżanką:).
                                                    Mirku, a Ty się tak "nie ociągaj" z pisaniem. Wpadasz na chwilkę, parę zdań
                                                    napiszesz i koniec. Wiemy że masz dużo pracy ale chyba dostaniesz karniaka:) i
                                                    będziesz musiał napisać dłuuuuuugi post:). Hahaha bo jak nie, to w Twoje rejony
                                                    podeślę te "pięknie budzące" muszki:))))))))))).
                                                    I to na tyle
                                                    Pawełku trzymaj się, buźka ode mnie:). I czekamy na dalsze wieści od Irysów:).
                                                    Mirku, Zenku pozdrawiam i papapa - Ola

                                                  • Gość: Pawcio IP: 86.42.30.* 22.07.06, 11:53
                                                    Witajcie moi drodzy przyjaciele:))))
                                                    Tak jak Zenku mowiles z dnia na dzien jest coraz lepiej:)tylko ze bardzo
                                                    tenskno za domkiem i cieplymi nozkami haha
                                                    z irsysowa czescia jakos sobie radze coraz wiecej slow uzywam tak jak kazales i
                                                    okazalo sie to bardzo pomocne patrza jakos inaczej na mnie:)
                                                    w pracy juz nie jest tak zle idzie sie przyzwyczaic dzisiaj robilem wszystko
                                                    sam i sie nie pogubilem haha
                                                    mieszkanie troche nam poszlo do gory bo jeden polak od nas sie wyprowadza bede
                                                    teraz placil 30 euro tygodniowo:)
                                                    chcialbym aby zona przyjechala do mnie ale nie ma wolnych mieszkan a najtansze
                                                    kosztuje od 100 do 150 euro na tydzien i jeszcze trzeba wplacic kaucje no coz
                                                    jakos to bedzie na szczescie mam w domku kamerke i tu takze jest kamerka
                                                    widzimy siebie nawzajem cudnie haha
                                                    tylko ze wtedy jestem jakis podlamany bo moja kaczuszka placze i jest mi wtedy
                                                    zle teraz nawet jak to pisze to mam lzy w oczach:)
                                                    najgorsze jeszcze chyba przedemna chyba ze sie myle ale tak na powaznie jest
                                                    wszystko narazie oki:)o tym mieszkaniu mowilem ze takie drogie bo to jest caly
                                                    domek zebyscie mnie zle nie zrozumieli my mieszkamy wlasnie w takim domku 6
                                                    pokoji salon 2 lazienki kuchnia itp:)mieszkam z jednym slowakiem i reszta to
                                                    polacy,slowak ze mna pracuje jest ok ale tylko w domu jak jedziemy do pracy i
                                                    mowie do niego Andri co teraz bedziemy robili to on odpowiada ja niwim ja mam
                                                    swoju robotu haha ale jest tam ten polak co wam pisalem lub nie wporzadku gosc
                                                    wszystko mi pokazal i naprawde jak by nie on to juz chyba na 2 dzien bym jechal
                                                    do domu duzo jemu zawdzieczam:)pogoda u nas tak jak to na wyspach w krate raz
                                                    slonce pozniej pada deszcz:)najlepiej lubie jak irysy cos mi gadaja po
                                                    angielsku a ja sie na nich patrze i nic nie rozumie haha albo mowie yes yes haha
                                                    ten irys co z nami pracuje tez jest oki no ale coz nie bede wam tu przynudzal
                                                    widze ze Olenka na urlopik sie wybiera?
                                                    milusinskiego wypoczynku zeby Tobie slonko swiecilo caly czas lub nie jak
                                                    wolisz wybor nalezy do Ciebie haha i zebys wrocila nam tu usmiechnieta:)z
                                                    dobrymi opowiesciami haha
                                                    Zenku u nas paliwo po 00:99 centow
                                                    wczoraj nas zlapala policja jak jechalismy z pracy do domu a ze slowak nie mial
                                                    ubezpieczenia to zabrali samochod i trzeba teraz chodzic na piechte haha
                                                    oj schudne shcudne
                                                    no to buziaki dla Olenki
                                                    graba dla facetow:)
                                                    Pawcio:)
                                                    ps.Zenku jak zarobie naprawde duzo to wezme Cie jako wspolnika do spolki a nie
                                                    szofera haha
                                                    ale nim ja zarobie to minie pare ladnych lat haha
                                                    no dobra milego wypoczynku dla wszystkich
                                                    pa bay
                                                  • Gość: Zenek IP: 144.138.100.* 22.07.06, 16:16
                                                    Czesc wszystkim:)))).
                                                    Pawelku wpadam tylko na chwilke ale jutro napisze wiecej.
                                                    Minelo pare dni a Ty masz juz tyle przezyc.
                                                    Niektore nawet wesole:)))).
                                                    Niepoddawaj sie forsa przeciez juz leci.
                                                    Dobrze ze jest internet i widzisz sie ze swoja piekniejsza polowa.
                                                    U mnie bezynka po 0.70 Twoich centow czyli $1.20 w moich dolarach.
                                                    Dobrze ze starasz sie jak najwiecej mowic to robi mile i dobre wrazenie.
                                                    Sciskam Ciebie i reszte naszej paczki goraco do jutra:)))).Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 23.07.06, 11:30
                                                    Witam wszystkich serdecznie.
                                                    Niedziela u mnie chyli sie ku koncowi a u
                                                    Was jeszcze dlugi dzien do przezycia.
                                                    Pawel ze wzgledu ze jest najbardziej z nas wszystkich wysuniety na zachod
                                                    moze sie cieszyc dniem najdluzszym haha:))))
                                                    No Pawelku dzisi i wczoraj czyli week-end miales z pewnoscia wolny.
                                                    Czy zwiedzales okolice i zasiegales jezyka i informacji?
                                                    Mam nadzieje ze przed dlugim tygodniem pracy solidnie sobie odsaples.
                                                    Fajnie i wygodnie sobie mieszkacie z kolegami Polakami.
                                                    Pewnie duzo sie od nich mozesz dowiedziec,nie zapomnij o nas i tez nam przekaz
                                                    jakies nowinki.
                                                    Wiem Pawelku ze najgorsza jest tesknota bo i ja ja strasznie przezywalem o
                                                    cieplych nogach nawet niebede wspominal bo jeszcze nasza Olenka cos zlego sobie
                                                    o nas pomysli ze tym chlopom to tylko jedno w glowie.
                                                    Tak miedzy nami chlopakami to ja Ciebie doskonale rozumie.
                                                    Na ta tesknote jest jedna chyba rada nie myslec o niej i duzo duzo pracowac.
                                                    Dobrze ze masz rodaka ktory Tobie pomaga pozdrow go odemnie to naprawde uczciwy
                                                    i wspanialy gosc.
                                                    Ja tu w Brisbane walczylem zawsze sam i wiem jak to jest ciezko.
                                                    Dlatego zawsze pomagam jesli ktos takiej pomocy potrzebuje.
                                                    Ty tez sie wkrotce otrzaskasz i napewno pomozesz komus potrzebujacemu.
                                                    W ten sposob tworzy sie krag ludzi dobrej woli.
                                                    Slyszymy przeciesz jak to Polak Polaka roluje jak moze.
                                                    O dobrych ludziach nikt nie mowi a gazety nie pisza bo to by nieprzynosilo
                                                    dobrej sprzedazy gazet.
                                                    Teraz choc tez jest bardzo Tobie ciezko to technologia bardzo ulatwia
                                                    porozumiewanie nie tak jak cierpialem za moich czasow emigracji.
                                                    Pawelku my mielismy dokladnie takie samo odczucie jak Ty i tez chcialo nam sie
                                                    wracac juz na drugi dzien i pewnie gdybysmy mieli taka mozliwosc to bysmy
                                                    wrocili nawet do PRL.
                                                    Obczyzna to ciezki i gorzki kawalek chleba ale z biegiem czasu wszystko Tobie
                                                    sie ulozy tak jak i nam,czego Tobie zycze z calego serca.
                                                    Pozdrawiam i klaniam sie wszystkim.Zenek
                                                    P.S
                                                    Pozdrow od nas zone i rodzine my tez o nich myslimy codziennie.Bay,Bay
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.07.06, 23:17
                                                    Witam Was serdecznie!
                                                    I znowu jutro do pracy, ale jeszcze tylko 2 tygodnie i urlopik:). Może nie w
                                                    porę wyskoczyłam z tym urlopem, bo wszyscy z Was zapracowani, ale ja już nie
                                                    mogę doczekać się wyjazdu.
                                                    Pawełku, myślę że będzie dobrze. Słuchaj tylko rad Zenka, doświadczonego Zenka.
                                                    Cieszę się kiedy idzie ku lepszemu. Wiem, ze trudno, ale coś za coś. Kuzynki
                                                    córka pojechała do Anglii na 2 miesiące, do swojego ojca . Dostała pracę w
                                                    hotelu jako pokojówka. Pracuje po 6 godzin do piątku, teraz poprosiła o jeszcze
                                                    jeden dzień pracy i będzie pracowała po 8 godzin. Dziewczyna młoda, po maturze
                                                    chce sobie zarobić ale zna język no i ma tam ojca - to jest jej lżej.
                                                    Przełożeni też są w porządku. Opowiadała kuzynce (czyli mamie swojej) o
                                                    sprzątaniu. Dziewczyna panicznie boi się pająków i mówi, że ich nie ruszy jak
                                                    je zobaczy. Kiedy kuzynka mówi, że mogą jej zwrócic uwagę, że są gdzieś pająki -
                                                    hahaha to ona odpowiedziała, że w razie czego jak to zauważą - to ona odpowie,
                                                    że kiedy sprzątała pająków nie było, widocznie teraz jakiś wszedł :)))))).
                                                    Pozdrawiam z trochę chłodniejszej - o tej porze - Bydgoszczy - Ola
                                                    P.s. Zenku, po raz pierwszy widzę takie pomarańcze:)
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 23.07.06, 23:20
                                                    Jeszcze jedno, nic złego o Was nie pomyślę - to zdrowy objaw chłopcy:)))). Pa
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 24.07.06, 14:24
                                                    Witam Was
                                                    Widze ze nasza meska czesc jest bardzo zapracowana.
                                                    Budownictwo i piekarnictwo ma wiec duze wziecie haha:))
                                                    Tylko pozazdroscic Irlandczyka ze jedza teraz pyszny chlebek wypiekany przez
                                                    naszego Pawelka.
                                                    Olu dziekuje za zrozumienie ale tak juz jestesmy stworzeni haha:))))
                                                    Zmykam powoli do lozka a Was pozdrawiam i czekam na garsc informacji.
                                                    bay,bay Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 30.07.06, 12:11
                                                    Pięknie, pięknie, cisza jak makiem zasiał. Może Pawełku Ty rozruszasz to
                                                    towarzystwo. Czekamy niecierpliwie na wiadomość od Ciebie.
                                                    Pozdrawiam wszystkich - Ola
                                                  • Gość: Zenek IP: *.prem.tmns.net.au 01.08.06, 14:41
                                                    Witajcie moi drodzy.
                                                    Masz racje Ola ze tu cicho jak makiem zasial.
                                                    Co sie stalo z chlopakami?
                                                    Mirku,Pawelku gdzie sie podzieliscie?
                                                    Chyba nie zrezygnowaliscie calkowicie z pisania na naszym forum?
                                                    Wiem ze u Was upaly i urlopy, ale dajcie chociasz jakis znak zycia prosze.
                                                    Chlopaki juz dawno nic nie napisaliscie.
                                                    Mirek pewnie masz napiete plany wykonawcze ja to rozumie.
                                                    Pawelku ale Ty zaczynasz mnie martwic,co sie z Toba na obczyznie dzieje.
                                                    Daj jakis odzew abysmy sie wszyscy uspokoili.
                                                    Jak Ci idzie w nowym swiecie?
                                                    Pozdrawiam was wszystkich cieplutko.Zenek
                                                  • Gość: Ola IP: *.tvgawex.pl 03.08.06, 23:33
                                                    Witajcie wszyscy razem i z osobna:))))
                                                    Spadamy na forum i spadamy, i tylko Zenek ze mną od czasu do czasu windujemy w
                                                    górę nasz portal.
                                                    Pawełku jestem zaniepokojona Twoim milczeniem, i widzę, że nie tylko ja. Mirek
                                                    też nas opuścił lub się opuścił w pisaniu:(, naprawdę nie masz czasu, żeby choć
                                                    powitać i powiedzieć, że wszystko ok?
                                                    Przez 2 tygodnie już się nie odezwę, wyjeżdżam. Jak wrócę - jeśli koleżanka nie
                                                    zepchnie mnie w jakąś przepaść hihihi żart - dam znać.
                                                    Bawcie się dobrze i grzecznie:))))
                                                    Pozdrawiam serdecznie - Ola
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 05.08.06, 08:43
                                                    Witajcie
                                                    Przepraszam, mogłem napisać, że wyjeżdżam - ale decyzja była nagła. Pojechałem
                                                    po córeczkę ... a potem dalej ... . Już wróciłem. Mnie też martwi Paweł ...
                                                    Jak się pozbieram to napiszę. Mam sporo zaleglosci... ale i duzo nowych sil.
                                                    Pozdrawiam
                                                    M
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 05.08.06, 14:24
                                                    Czesc Mirek.
                                                    Naglowek jak za starych czasow kiedy walczylismy na forum sami prawda Mirku?haha
                                                    Jednak sie ciesze ze znow jestes i sie odezwales.
                                                    Ola wlasnie rozpoczela swoj upragniony urlop w Zakopanem wiec jeszcze raz przy
                                                    okazji zycze przyjemnego wypoczynku Olu.:))))
                                                    Nie bedzie jej tutaj przez pewien czas a szkoda bo jednak kobieta dodaje uroku
                                                    i barw nie tylko na forum ale i w kazdej sytuacji haha.
                                                    Musimy wiec odcierpiec swoje i na jej powrod poczekac:((((((
                                                    Nasz Pawelek zdezerterowal czy co?
                                                    Halo Pawelku odezwij sie i naskrob pare slow do kolegow czekamy!!!.
                                                    Mirku jak sie pozbierasz to skrobnij pare slow na forum chetnie poczytamy.
                                                    Wkoncu sie troche u was ochlodzilo a u mnie powoli idzie przedwiosnie.
                                                    za miesiac o tym czasie juz bedzie mocno czuc wiosne.
                                                    Zmiane sezonu juz widac golym okiem bo zaczely powiewac mocniejsze wiaterki.
                                                    To zas wrozy nadejscie wiosny.
                                                    Pozdrawiam serdecznie.Zenek
                                                  • Gość: Mirek IP: 62.233.189.* 08.08.06, 09:04
                                                    Witajcie
                                                    Piszę witajcie ale chyba tylko Zenka witam ... Paweł zniknął, mam nadzieję , że
                                                    nie stało się nic niedobrego. Pewnie jak okrzepnie - to się odezwie. Ola w
                                                    górach w tzw Zakopcu. Z tego co wiem to ma nienajlepszą pogodę nawet na spacery
                                                    bo w górach /wyżej/ pogoda zmienia się bardzo szybko. Może na Kasprowym spadnie
                                                    śnieg?
                                                    Lubię góry jesienią i zimą ... . Ja pojechałem po córeczkę do Bydgoszczy. Byłem
                                                    tam po 2 latach.Ponieważ odwiedzałem rodzinkę widziałem miasto tylko z
                                                    samochodu... :(. Córka namówiła nie i żonę na wyjazd nad morze. W ten sposób
                                                    znalazłem się w Jastrzębiej Górze. Tłumy ... i jarmark. Znaleźliśmy kawalek
                                                    plaży w kierunku Karwi i tam jeździliśmy. Pogoda była wspaniała, straciłem
                                                    rachubę czasu ... dopiero współpracowicy "szarpnęli smyczą" tzn. przypomnieli mi
                                                    kim jestem i że mam terminowe zobowiązania. Na koniec jeden wniosek , przebudowy
                                                    dróg i objazdy mogą nawet spokojnego człowieka wyprowadzić z równowagi.
                                                    Pozdrawiam Ciebie Zenku , Oli niech "sie piorko migoce" , a Pawełkowi niech
                                                    szczęście sprzyja ...i niech się odezwie.
                                                    Przepraszam że się nie odzywałem
                                                    Mirek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 09.08.06, 14:36
                                                    Czesc Mirku.
                                                    Wpadam na chwilke ale obiecuje napisac cos w tygodniu.
                                                    Zazdroszcze Tobie Mirku wizyty w naszym miescie.
                                                    Jakie odniosles wrazenie?
                                                    Czy czoles sie jak w domu czy juz nieco odwykles?
                                                    Czy Bydgoszcz czyms Ciebie zaskoczyla a moze zmartwila.
                                                    Napisz cos na ten temat prosze.
                                                    Pozdrawiam Ciebie i rodzine.Zenek
                                                  • Gość: Zenek IP: *.mega.tmns.net.au 12.08.06, 13:00
                                                    Witaj Mirku.
                                                    Widze ze pracownicy naprawde mocno pociagneli za smycz i ponownie
                                                    wpadles w kierat pracy.
                                                    Moje poprzednie pytania jeszcze do Ciebie nie dotarly a juz mam nastepne.
                                                    Czy odwiedziles nasze Jary?
                                                    Jesli tak to moze masz jakies nowe zdiecia?
                                                    Week-end u mnie jest az trzy dniowy wiec jest troche otpoczynku ale juz we
                                                    wtorek rano smycz zostanie szarpnieta i wio to pracy.
                                                    Spodobalo mi sie to Twoje powiedzenie z ta smycza haha bo to szczera prawda.
                                                    Ilez to miliardow smycz na tym swiecie jest pociaganych przez zycie co dnia.
                                                    Roznica tylko w strefach czasowych i w jakosci smyczy haha.
                                                    Moja niestety jest biedna i choc szarpie sie na niej co dnia aby dopasc
                                                    wiekrza,lepsza,tlusta kosc, niestety dorywam sie na niej tylko do chudego
                                                    obgryzionego jusz piszczela hahaha:((((
                                                    Moze na koniec troche o ekonomi tu u mnie widzianej przez kogos uwiazanego na
                                                    smyczy na ktorej czyma sie klase srednia.
                                                    Bank Rezerw Australii niedawno podniosl oprocetowanie gotowkowe do 6% czyli
                                                    hipoteczne siega juz prawie 8% i juz wrozy sie nastepna podwyzke oprocetowania
                                                    w najblizszej przyszlosci.
                                                    Wzrost cen bezyny napedza ceny na wszystko i inflacja wzrasta a z nia procety
                                                    Spoleczenstwo zadluzone po galki oczne i zadluzenie ciagle rosnie.
                                                    Statystycznie na kazde zarobione $100 porzycza sie $130 aby zwiazac koniec z
                                                    koncem.
                                                    Tani kredyt rozbuchany na calego przynosi duzo bolu w wielu warstwach
                                                    spoleczenstwa ktore nowym kredytem splaca stary kredyt.
                                                    2/3 kart kredytowych nie jest splacanych w terminie a oprocetowanie na nich
                                                    jest powyzej 18%.
                                                    W Polsce zauwazylem tez rozkreca sie spirala taniego kredytu ktory dla wielu
                                                    stanie sie pulapka bez wyjscia---ot i wspania