Dodaj do ulubionych

Co z referendum aborcyjnym ?

08.02.07, 18:59
Pytanie kieruję glównie do "naszych" w Portugalii. Wiem, że mialo mieć
miejsce pod koniec stycznia. Jak zostalo rozstrzygnięte ? Czy debata
publiczna na ten temat byla/jest równie gorąca jak w Polsce ?
Edytor zaawansowany
  • 08.02.07, 23:51
    Ja tylko, gwoli ścisłości, dodam, że pytanie brzmi:
    "Concorda com a despenalização da interrupção voluntária
    da gravidez, se realizada, por opção da mulher, nas primeiras
    10 semanas, em estabelecimento de saúde legalmente
    autorizado?"
  • 09.02.07, 00:00
    Moja portugalszczyzna jest jeszcze w zdecydowanie początkującym stadium, ale
    tutaj widzę wiele analogii do Polski, z tą różnicą, że u nas to raczej poludnie
    byloby "przeciw;-):
    "Na distribuição regional o ‘sim’ triunfa nas Áreas Metropolitanas de Lisboa e
    do Porto e no Sul do país, e regista ganhos sensíveis na difícil zona Norte, de
    26,7 para 32,8%, e no Centro, de 35,8 para 40,2%".
  • 09.02.07, 12:54
    Bo tu w sklad poludnia wchodzi wciaz dosc komunistyczne Alentejo, a polnoc jest
    bardziej katolicka i prawicowa.

    --
    ... easy rider, tylko na piechotę ...
  • 09.02.07, 16:51
    ogladam dosc uwaznie debaty poswiecone referendum i musze przyznac ze jestem
    mile zaskoczony ich poziomem. dyskusja jest jak najbardziej merytoryczna, obie
    strony koncentruja sie zazwyczaj na kwestiach prawnych i praktycznych, a nie
    ideologicznopolitycznoreligijnych, w wyniku czego padaja bardzo interesujace i
    dajace do myslenia argumenty zarowno "za" jak i "przeciw". przyzwyczajony do
    polskich standardow debat na temat aborcji, bylem pewien ze kazda debata na ten
    temat musi byc polegajacym na obrzucaniu sie jadem i obelgami pojedynkiem
    lesbopodobnych feministek z rozmodlonymi czlonkiniami kolka rozancowego.
    okazuje sie, ze moze byc inaczej.
  • 09.02.07, 18:58
    Ja rowniez ogladam dosc uwaznie debaty i sledze przebieg calej kampanii. Po
    pierwsze to troche mnie niepokoi to, iz premier bardzo stanowczo i bardzo
    otwacie bierze udzial w kampanii po jednej ze stron. Uwazam, ze niejako z racji
    swojego stanowiska, powinien zachowac znacznie wiekszy dystans do aktywnej
    kampanii... co tak jak sam prezydent.
    Po drugie, owszem debaty sa bardzo stonowane i "grzeczne", biorac pod uwage
    temat i jak zazwyczaj portugalczycy ze soba dyskutuja w tego typu programach.
    Niemniej jednak bardzo niepokoi mnie banalizowanie tematu, sprowadzenie
    zagadniena do kwestii jednej linii w kodeksie karnym. Brakuje tu jednak
    dyskusji na temat systemow wartosci, romowy na wyzszym... i jednoczesnie
    trudniejszym poziomie.
    Po trzecie, nie wiem czy mentalnie i kulturowo spoleczenstwo portugalski jest
    przygotowane na zalegalizowanie aborcji. W trakcie kampanii i licznych debat
    powstaly bardzo wazne pytania i watpliwosci: na co wogole sie glosuje, tzn. nie
    wiadomo tak naprawde jak bedzie wygladala w praktyce sytuacja, gdy wygra TAK -
    czy naprzyklad bedzie istnial okres "refleksji" i przygotowania przed aborcja,
    czy bedzie ona przeprowadzana odplatnie, czy tylko w instytsucjach panstwowych.
    Projekt wprowadzenia w zycie zmiany prawnej bedzie opracowywany dopiero PO
    referendum. I czy w takim razie, bedzie to projekt ktory faktycznie bedzie
    zwalczal nielegalna i szkodliwa dla kobiet domorosla aborcje, czy stanie sie
    kolejnym kosztownym obciazeniem dla budzetu, spoleczna pulapka?
    zobaczymy
  • 09.02.07, 21:29
    Szczerze mówiąc nie za bardzo sobie wyobrażam, że można na temat aborcji
    dyskutować "merytorycznie", szczególnie w kraju o kulturze tak mocno
    naznaczonej katolicyzmem jak PL czy PT. Zgoda, albo jej brak na tzw. aborcje na
    życzenie (zresztą jak i na każdą inną) jest przecież konsekwencją wyboru
    określonego systemu wartości, a gdzie warości i postawy tam i emocje. No ale to
    doświadczenia tylko z pl podwórka. Dziwi mnie faktycznie jedno, że ludzie będą
    glosować nad depenalizacją aborcji na wniosek kobiety, a nie wiedzą, jak to
    będzie wyglądalo w praktyce. Zdaje sie, że np: we Wloszech glosowano nad
    konkretnym aktem prawnym. No ale co kraj to obyczaj.
  • 10.02.07, 11:03
    Polecam tygodnik SÁBADO, numer ktory ukazal sie wczoraj. O ile Visão jest mocno
    tendencyjna (na TAK), Sábado serwuje cala liste dobrze i konkretnie
    sformulowanych odpowiedzi na podstawowe pytania, ktore moga (albo przynajmniej
    powinny) sie zrodzic w glowie bioracego udzial w referendum Portugalczyka.

    Czytamy tam naprzyklad, ze wedlug oszacowan, okolo 14,5% kobiet portugalskich w
    wieku 18-49 lat juz dokonalo aborcji ( w ostatnim roku szacuje sie okolo 18 000
    zabiegow).

    Jezeli chodzi o aplikowanie prawa karnego, to od 1997 roku osadzono 37 kobiet,
    17 zostalo skazanych. Nie istnieje zaden zarejestrowany przypadek wykonania
    kary wiezienia.

    Co wiecej, intencja organizacji przeciwnych legalizacji aborcji jest
    doprowadzenie do niewykonywania kary wobec kobiet osadzonych i skazanych na
    wiezienie. Nie bylby to zaden precedens w systemie prawnym PT. Istnialo juz
    bowiem w "innych czasach" prawo w tym kraju, ktore uwalnialo od wykonania kary
    meza, ktory popelnilby zabojstwo w przypadku przylapania zony na zdradzie...

    Jezeli chodzi o koszty i czestotliwosc, to aborcji bedzie mozna dokonac w
    szpitalu publicznym, uiszczajac oplate administracyjna w wysokosci 5 euro
    dziennie. Nie bedzie istnial jakikolwiek limit ilosci aborcji. Jezei kobieta
    bedzie w stanie zajsc w ciaze naprzyklad 2-3 miesiace pozniej, to bedzie mogla
    wrocic "na fotel", wedle uznania.

    Polecam lekture.
  • 10.02.07, 14:01
    Ja się tylko zastanawiam jak te Portugalki zdążą usunąć tę ciążę do 10 tygodnia
    w państwowej służbie zdrowia, skoro na wizytę do specjalisty czeka się 4
    miesiące ...
  • 10.02.07, 17:30
    Pewnie nie zdaza. Po za tym, te ktore tak "niechcacy" i wbrew wlasnej woli
    zajda i beda chcialy usunac, z tych co to nie mialy pojecia jak sie
    zabezpieczyc, jak planowac rodzine swiadomie, napewno nie beda zapisywaly daty
    pierwszego dnia ostatniego cyklu (a od tej daty wlasnie sie liczy tygodnie
    ciazy). Wiec wogole skad bedzie wiedziala w ktorym jest tygodniu?

    I wlasnie w tym cala mylnosc pytania i wogole dyskutowanej sprawy.
    Kobieta nie bedzie w stanie okreslic dokladnie tygodnia ciazy... a co tam
    tydzien w te czy wew te... lekarz jak trzeba wpisze mniej w karte i tyle. I
    wogole pytanie kiedy ona sie do tego lekarza wybierze, zapisze i dostanie...

    Kobieta odkrywa ciaze okolo 5 tygodnia. Testy ciazawe z apteki to tak w 6
    tygodniu. Moga oszukiwac na NIE. Zapisanie sie do lekarza... panstwowo,
    odczekanie w kolejce...
    Zamyka sie oddzialy poloznicze w Portugalii, rodzace wysyla za panstwowa kase
    na porodowki do Hiszpanii. Wszytsko to z powodu braku funduszy.
    To skad Minister Zdrowia chce wygrzebac 10 mln euro o ktorych mowil, na
    stworzenie struktury i zaplecza serwisu aborcyjnego? hmmm....

    Wiec jednym slowem cala sprawa stoi na glowie, pomijajac wogole aspekty moralne
    i jakikolwiek system wartosci, bo tych kwestii to wara wogole komukolwiek
    poruszac, przeciez panuje totalna wolnosc i liberalizm...

    Zapowiada sie ze wygra TAK, ktore przeprowadzilo pelna hura-optymizmu kampanie
    pod tytulem: legalizujac abocje skonczymy z domoroslymi zabiegami raz na
    zawsze...buehehehee.

    A bardzo podatnemu na latwe hasla i ulegajacemu wplywom spoleczenstwu, zupelnie
    nieprzyzwyczajonemu do samodzielnego myslenia, wydaje sie poprostu, ze
    glosowanie na TAK to objaw nowoczesnosci i inteligencji. Padaja argumenty, ze
    Portugalia jest jednym z OSTATNICH krajow w Europie, gdzie aborcja jest
    zakazana...

    OSTATNIM, no poprostu w ogonku... 100 lat za murzynami...ups...
    Bo tak naprawde legalizacja aborcji to przeciez objaw wysokiego rozwoju
    cywilizacyjnego i spolecznego, czyz nie?
  • 10.02.07, 19:39
    mas78 napisała:

    >
    > A bardzo podatnemu na latwe hasla i ulegajacemu wplywom spoleczenstwu, zupelnie
    >
    > nieprzyzwyczajonemu do samodzielnego myslenia, wydaje sie poprostu, ze
    > glosowanie na TAK to objaw nowoczesnosci i inteligencji.
    >
    --

    Bardzo dobrze napisane.
    Zgadzam się w 100%.
    Genialna machlojka lewicujących mediów.

    Przypomina mi to nasza polska analogię: Głosujący na TAK ( PO ) to inteligenty (
    wyksztalciuchy, proeuropejskie ), a na NIE ( PIS ) to wieśniaki, mochery, babcie
    różańcowe.

  • 10.02.07, 21:37
    nie moge sie zgodzic z teza ze zamiast dyskusji o kwestiach prawnych lepsza
    bylaby dyskusja o wartosciach. otoz tej dyskusji o wartosciach nie ma, i cale
    szczescie, bo dyskusja o wartosciach bylaby bezprzedmiotowa i jalowa - obie
    strony okopalyby sie na swoich pozycjach wykrzykujac wyswiechtane i niewiele
    majace wspolnego z rzeczywistoscia slogany, np. zwolennicy "nie" krzyczeliby ze
    najwazniejsze jest dla nich zycie ludzkie od poczecia, i koniec dyskusji,
    zapominajac o fakcie ze sytuacja prawna ktorej bronia rowniez zezwala na
    usuniecie plodu, np. jesli jest efektem gwaltu. wiec cala kwestia dotyczy
    liberalizacji przerywania ciazy, a nie zadnej radykalnej zmiany wartosci.

    kuriozalna jest propozycja zwolnennikow "nie" postulujaca utrzymanie w kodeksie
    karnym kar dla kobiet przerywajacych ciaze, ale jednoczesnie ustawowe
    niestosowanie tych kar. toz to absurd prawny - to ze kiedys, gdy portugalia
    byla niedemokratycznym i niepraworzadnym krajem, taki absurd istnial, nie
    oznacza ze ma prawo istniec dzisiaj, w demokratycznym i praworzadnym kraju.

    mas78 napisała:
    > ciazy). Wiec wogole skad bedzie wiedziala w ktorym jest tygodniu?

    wydaje mi sie ze to jest sztuczny i wydumany problem. moze sie nie znam, ale
    czy poinformowanie kobiety w ktorym jest tygodniu ciazy nie jest zadaniem
    lekarza?
  • 11.02.07, 11:35
    No wlasnie lekarza... a czy wiesz jaki jest proces dostania sie w panstwowej
    sluzbie zdrowia do ginekologa? Najpierw wizyta u lekarza pierwszego kontaktu,
    odstanie caly dzien w kolejce itd. Potem skierowanie i zapisanie sie do
    kolejnej kolejki oczekujacych. A na pierwszej wizycie nie ma USG na podstawie
    ktorego mozna stwierdzic wiek plodu. Ten za taka wizyte tzreba swoje odczekac.
    Czas mija, tygodnie stukaja.
    Wiec nie jest to sztuczny problem o tyle, ze rzeczywistos jasno pokazuje, iz z
    wielkim prawdopodobienstwem kobieta taka, zanim dotrze do lekarza, dawno
    przekroczy dozwolony okres na usuniecie ciazy. Nie bedzie wstanie upilnowac
    terminu, bo go nie bedzie znala sama, nawet w przyblizeniu.

    Sztuczne raczej jest to wlasnie wyznaczanie terminow. Zastanowmy sie jak szybko
    nam zlatuja 2 miesiace, nie mowiac o tygodniu...

    Co do obecnej ustawy... przewiduje ona mozliwosc usuniecia ciazy, ktora byla
    wynikiem gwaltu, dlatego, ze zaklada sie (i calkiem slusznie), ze bardzo waznym
    czynnikiem dla rozwoju ciazy i potem dziecka jest zdrowie matki ... ROWNIEZ
    PSYCHICZNE.
    Kobieta zgwalcona przezywa bardzo powazna i gleboka traume. Chyba nikt z
    odrobina zdrowego rozsadku z tym nie bedzie polemizowal. Stan psychiczny
    kobiety zgwalconej w czasie takiej ciazy moze istotnie wplynac na rozwoj
    dziecka i potem na wiez z tym dzieckiem. Nie mowiac o bardzo powaznym
    zagrozeniu poglebienia sie stanu psychicznego samej kobiety.

    Z reszta, statystyki mowia, ze aborcje wykonywane w dozwolonych przypadkach nie
    siegaja 10%, i w wiekszasci wynikaja z powaznych wad plodu, lub z zagrozenia
    dla zycia matki.

    To co jest poddawane w dyskusji na referendum, to czy kobieta bedzie mogla
    sama, indywidualnie, z wlasnej woli i wedle wlasnego uznania zdecydowac o
    usunieciu zdrowej ciazy i sie takiemu zabiegowi poddac.

    Utrzymanie obecnego zapisu w kodeksie prawnym to nie kwestia karania czy nie-
    karania kobiet, przynajmniej nie w pierwszej kolejnosci.
    Chociaz moze w przypadku liberalizacji aborcji powinno sie rowniez
    zalegalizowac narkotyki. W koncu ten kto uzywa, szkodzi tylko i przede
    wszystkim sobie, nikomu innemi. W przypadku narkotykow jednak wszyscy zgadzaja
    sie z rola Panstwa, ktore niejako chroni swoich obywateli.

    Referendum dotyczy tak naprawde stworzenia, lub nie, calej infrastruktury i
    systemu w sluzbie zdrowia, z idacymi za tym odpowiednimi nakladami finansowymi
    z kasy panstwa, na takie wlasnie aborcje "wedle uznania".
    To kwestia wolnego dostepu do abrocji, jako rozwiazania pewnego problemu.
    To kwestia wartosci, ktore panstwo i spoleczenstwo reprezentuje, ktore stoja
    zapisane w jego prawach.
    Z jednej strony mialoby Panstwo finansowac wolna aborcje zdrowej ciazy, z
    drugiej zamykajac oddzialy poloznicze, rezygnowac z pracy nad sysyemem prawnym
    i spolecznym zwiazanym z adopcja? A czy leczenie nieplodnosci jest finansowane
    z kasy panstwa????
  • 09.02.07, 22:42
    co do zaangazowania premiera: moim zdaniem jest jak najbardziej na miejscu i
    zrozumiale. to przeciez projekt jego partii, jego rzadu, przeglosowany przez
    jego wiekszosc parlamentarna. czemu wiec mialby zachowywac dystans? to by bez
    sensu bylo.
  • 11.02.07, 19:14
    Wlasnie przewodniczacy narodowej komisji wyborczej podal informacje, ze na 2h
    przed zamknieciem lokali wyborczych juz wiadomo, ze w Referendum nie
    wzielo/wezmie udzialu okolo 60% uprawnionych do glosowania.

    Najprawdopodobniej wiec tak szybko do zmiany prawnej nie dojdzie. A kasa na
    referendum poszla...
  • 12.02.07, 13:11
    Dojdzie dojdze. Rzad nie MUSI przyjac wynikow referendum, ale chce.
    LISBON, Portugal (AP) -- Portugal's prime minister said he will enact more
    liberal abortion laws in the conservative Roman Catholic country even though
    his proposal to relax restrictions failed to win complete endorsement in a
    referendum.

    With nearly all the votes counted, almost 60 percent of voters approved the
    referendum allowing women to opt for abortions up to the 10th week of
    pregnancy, while slightly more than 40 percent opposed it.

    However, under Portuguese law more than 50 percent of the country's 8.9 million
    registered voters must participate in a referendum to make the ballot valid.
    The turnout Sunday was 44 percent.

    Prime Minister Jose Socrates, leader of the center-left Socialist Party, said
    he would stick to his pre-ballot pledge to change the law through parliament
    where his party holds an overwhelming majority.

    edition.cnn.com/2007/WORLD/europe/02/12/portugal.abortion.ap/index.html
    --
    ... easy rider, tylko na piechotę ...
  • 12.02.07, 13:53
    Jeśli chodzi o zaangażowanie obywatelskie to Portugalczycy są na tym samym
    poziomie co Polacy:-) Decyzja Socratesa jest jak najbardziej sluszna, ci którzy
    chcieli powiedzieli jednak zdecydowanie "sim".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.