Dziecięce wypadki. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pewnie przeżyję takich zdarzeń jeszcze ze sto w życiu ale to było pierwsze i
    pewnie dlatego nie mogę jeszcze ochłonąć!
    Natalka dziś na pierwszym w życiu spacerku bez wózka przewróciła się i nie
    byłoby w tym nic strasznego bo nie pierwszy raz,ale to było okropne!
    Staneliśmy z mężem w pewnej odległości od siebie a ona biegała sobie od
    tatusia do mamusi.Aż raz "zboczyła z trasy", zawadziła noga o krawężnik i
    udeżyła buzią o chodnik.Natychmiast polała się krew z buźki(nie wiem czy z
    wargi czy z dziąsła)i z noska-płacz niemiłosierny.A my...staneliśmy jak wryci!
    Wzięłam ją na ręce powycierałam wszystko i uspokoiłam jakoś.Była strasznie
    spuchnięta.
    Teraz już śpi.Normalnie zjadła,wykąpała się i spokojnie usnęła więc chyba
    wszystko ok.A ja siedzę i cały czas myślę-przecież mogłam to przewidzieć że w
    końcu się przewróci.Myślę czy nie powinniśmy zawieźć jej do szpitala,żeby
    jakiś lekarz ją obejrzał.Po powrocie przykładałam jej wargę i nos lodem ale
    jak myślicie czy to wystarczy?Czy nie powinnam jutro iść do przychodni?
    Mój mąż mówi że przesadzam! Przesadzam?
    --
    Natalka


    Mamy"domowe"
    • Podobno bez tego dziecka się nie wychowa, jednak zazwyczaj wszelakie upadki i
      łzy naszych kochanych dzieci najwięcej bolą rodziców.
      Ja radziłabym poobserwować dziecko czy nie zachowuje się jakoś inaczej, różnie
      to może być. Jednak dzieci są wytrzymałe, jeśli nie zauważysz niczego
      podejrzanego to wszystko powinno być ok, bynajmniej ja tak uważam, jednak nie
      mam zbyt dużego w tym temacie doświadczenia
      Pozdrawiam
      Karolina mama Liwii
      • Nadka głowa do góry,wszystkiego nie da się przewidzieć.Tak jak napisała
        Karolina poobserwuj małą,ale myślę,że poza stłuczeniem i starciem nic więcej
        nie powinno się dziać.
        Pozdrawiam,życzę szybkiego zagojenia buziaczka.
    • Bardzo Ci wspolczuje :( Wiem jak sie patrzy na taka rozbita buzke naszego
      slodkiego malenstwa...ale naprawde nie da sie wszystkiego przewidziec, nie
      obwiniaj sie. Szybko sie wszystko zagoi i bedzie dobrze. Obserwuj mala i jesli
      zachowuje sie ok, to mysle ze lekarz nie jest konieczny.

      Moj maly (19 mcy) ostatnio upadl na gryf gitary...bawil sie z moim bratem na
      lozku i tam lezala ta gitara, potknal sie i uderzyl...

      Ja zobaczylam juz wielkiego sinego guza i saczaca sie krew z glebokiej dziury
      na czole...rece trzesly mi sie jeszcze z godzine...ale tez chwycilam za lod i
      sytuacja zostala opanowana, teraz jest juz tylko maly slad po tym zdarzeniu.
      Niestety takie sytuacje beda sie nam zdarzac i chyba nic nie mozemy na to
      poradzic :(
      --
      pozdrawiamy
      Gosia i Ignacy
    • Ucałuj szkrabusia w chore miejsce. Maluch nie uderzył główka więc chyba
      wszystko jest ok. Tak jak pisały dziewczyny, zachowań maluchów przewidzieć nie
      można.Trzymaj się!
      • Jak nie było mnie w pobliżu, pierwsze co robiłam to pytałam czy uderzył się w
        tył główki czy upadł na twarz-jak na twarz to okey,jak na tył to leka
        panika.....
        --
        CHRZEST
        blondyna
        POMÓŻ
        • Natalce opuchlizna z buźki szybko zeszła teraz tylko wygląda jakby miała na
          ustach ogromną opryszczkę-tak ma pozdzierane.Ale szybko zapomiala.Od tamtej
          pory zdążyła nabić sobie jeszcze ogdomnego siniaka ba czole-ktoś te kaloryfery
          umieścił w najmniej odpowiednim miejscu ;-)
          Chyba poprostu trzeba się przyzwyczaić do tego typu wypadków.
          --
          Natalka


          Mamy"domowe"
          • To świetnie,że słodki buziaczek się już goi.Za kilka dni pewnie po wypadku nie
            będzie już śladu.
            Dla maluchów wszystko jest nie na miejscu-kaloryfery,parapety,rogi
            stołów,szuflady...Niestety w tym wieku mają zero poczucia bezpieczeństwa.
            • musimy się liczyć z tym, że nasze dzieci się przewracają, mają siniaki itp.
              Myślę, że największy lęk o dziecko zaczyna się, gdy ma ono naście lat. To moje
              oczywiście odczucie.

              Mój syn miał dwa upadki, które bardzo przeżyłam. Ponad miesiąc temu schodził ze
              schodów, trzymany za rączkę przez szwagra; Upadł tyłem główki na beton; bardzo
              nas to wystraszyło, a mi, wtedy też nie miałam zbyt dobrego dnia, poleciały łzy.
              Malutki bardzo płakał, obserwowaliśmy go, nic się nie działo.
              Drugi - akurat mnie nie było w domu. Synek został ze swoim tatą; przewrócił się
              na ogrodzenie z desek poziome. Rozciął sobie wargę. Podobno krew bardzo leciała,
              synek płakał. Miał opuchliznę przez kilka dni, ale jak to dziecko, szybciutko
              doszedł do siebie, a na nogach pojawiają się co jakiś czas siniaki..

              :((
              --
              Mój Synek - mój cud

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.