Dodaj do ulubionych

Dziecięce wypadki.

02.10.05, 20:21
Pewnie przeżyję takich zdarzeń jeszcze ze sto w życiu ale to było pierwsze i
pewnie dlatego nie mogę jeszcze ochłonąć!
Natalka dziś na pierwszym w życiu spacerku bez wózka przewróciła się i nie
byłoby w tym nic strasznego bo nie pierwszy raz,ale to było okropne!
Staneliśmy z mężem w pewnej odległości od siebie a ona biegała sobie od
tatusia do mamusi.Aż raz "zboczyła z trasy", zawadziła noga o krawężnik i
udeżyła buzią o chodnik.Natychmiast polała się krew z buźki(nie wiem czy z
wargi czy z dziąsła)i z noska-płacz niemiłosierny.A my...staneliśmy jak wryci!
Wzięłam ją na ręce powycierałam wszystko i uspokoiłam jakoś.Była strasznie
spuchnięta.
Teraz już śpi.Normalnie zjadła,wykąpała się i spokojnie usnęła więc chyba
wszystko ok.A ja siedzę i cały czas myślę-przecież mogłam to przewidzieć że w
końcu się przewróci.Myślę czy nie powinniśmy zawieźć jej do szpitala,żeby
jakiś lekarz ją obejrzał.Po powrocie przykładałam jej wargę i nos lodem ale
jak myślicie czy to wystarczy?Czy nie powinnam jutro iść do przychodni?
Mój mąż mówi że przesadzam! Przesadzam?
--
Natalka


Mamy"domowe"
Edytor zaawansowany
  • 02.10.05, 20:34
    Podobno bez tego dziecka się nie wychowa, jednak zazwyczaj wszelakie upadki i
    łzy naszych kochanych dzieci najwięcej bolą rodziców.
    Ja radziłabym poobserwować dziecko czy nie zachowuje się jakoś inaczej, różnie
    to może być. Jednak dzieci są wytrzymałe, jeśli nie zauważysz niczego
    podejrzanego to wszystko powinno być ok, bynajmniej ja tak uważam, jednak nie
    mam zbyt dużego w tym temacie doświadczenia
    Pozdrawiam
    Karolina mama Liwii
  • 02.10.05, 22:14
    Nadka głowa do góry,wszystkiego nie da się przewidzieć.Tak jak napisała
    Karolina poobserwuj małą,ale myślę,że poza stłuczeniem i starciem nic więcej
    nie powinno się dziać.
    Pozdrawiam,życzę szybkiego zagojenia buziaczka.
  • 02.10.05, 22:24
    Bardzo Ci wspolczuje :( Wiem jak sie patrzy na taka rozbita buzke naszego
    slodkiego malenstwa...ale naprawde nie da sie wszystkiego przewidziec, nie
    obwiniaj sie. Szybko sie wszystko zagoi i bedzie dobrze. Obserwuj mala i jesli
    zachowuje sie ok, to mysle ze lekarz nie jest konieczny.

    Moj maly (19 mcy) ostatnio upadl na gryf gitary...bawil sie z moim bratem na
    lozku i tam lezala ta gitara, potknal sie i uderzyl...

    Ja zobaczylam juz wielkiego sinego guza i saczaca sie krew z glebokiej dziury
    na czole...rece trzesly mi sie jeszcze z godzine...ale tez chwycilam za lod i
    sytuacja zostala opanowana, teraz jest juz tylko maly slad po tym zdarzeniu.
    Niestety takie sytuacje beda sie nam zdarzac i chyba nic nie mozemy na to
    poradzic :(
    --
    pozdrawiamy
    Gosia i Ignacy
  • 02.10.05, 22:52
    Ucałuj szkrabusia w chore miejsce. Maluch nie uderzył główka więc chyba
    wszystko jest ok. Tak jak pisały dziewczyny, zachowań maluchów przewidzieć nie
    można.Trzymaj się!
  • 04.10.05, 21:05
    Jak nie było mnie w pobliżu, pierwsze co robiłam to pytałam czy uderzył się w
    tył główki czy upadł na twarz-jak na twarz to okey,jak na tył to leka
    panika.....
    --
    CHRZEST
    blondyna
    POMÓŻ
  • 05.10.05, 08:40
    Natalce opuchlizna z buźki szybko zeszła teraz tylko wygląda jakby miała na
    ustach ogromną opryszczkę-tak ma pozdzierane.Ale szybko zapomiala.Od tamtej
    pory zdążyła nabić sobie jeszcze ogdomnego siniaka ba czole-ktoś te kaloryfery
    umieścił w najmniej odpowiednim miejscu ;-)
    Chyba poprostu trzeba się przyzwyczaić do tego typu wypadków.
    --
    Natalka


    Mamy"domowe"
  • 05.10.05, 09:54
    To świetnie,że słodki buziaczek się już goi.Za kilka dni pewnie po wypadku nie
    będzie już śladu.
    Dla maluchów wszystko jest nie na miejscu-kaloryfery,parapety,rogi
    stołów,szuflady...Niestety w tym wieku mają zero poczucia bezpieczeństwa.
  • 05.10.05, 10:23
    musimy się liczyć z tym, że nasze dzieci się przewracają, mają siniaki itp.
    Myślę, że największy lęk o dziecko zaczyna się, gdy ma ono naście lat. To moje
    oczywiście odczucie.

    Mój syn miał dwa upadki, które bardzo przeżyłam. Ponad miesiąc temu schodził ze
    schodów, trzymany za rączkę przez szwagra; Upadł tyłem główki na beton; bardzo
    nas to wystraszyło, a mi, wtedy też nie miałam zbyt dobrego dnia, poleciały łzy.
    Malutki bardzo płakał, obserwowaliśmy go, nic się nie działo.
    Drugi - akurat mnie nie było w domu. Synek został ze swoim tatą; przewrócił się
    na ogrodzenie z desek poziome. Rozciął sobie wargę. Podobno krew bardzo leciała,
    synek płakał. Miał opuchliznę przez kilka dni, ale jak to dziecko, szybciutko
    doszedł do siebie, a na nogach pojawiają się co jakiś czas siniaki..

    :((
    --
    Mój Synek - mój cud

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.