Dodaj do ulubionych

MIeszkanie i życie w Luxie

16.09.05, 12:19
powiedzcie ile kosztuje przeciętnie wynajęcie 1- lub 2-pokojowego mieszkania
w okolicach miasta Luxembourg (nie w samym mieście).
Ile wydaje sie na jedzzenie?
Obserwuj wątek
          • xtheo7 Re: MIeszkanie i życie w Luxie 16.09.05, 14:14
            tomi_22 napisał:

            > Fakt. Powiem tak. 3 osobowa rodzina (z malym smykiem) w mieszkniu 100m2 poza
            > Luxem to:
            > Mieszkanie +/-800-1000 Euro
            > Jedzenie - to zalezy, ale to okolo 1000Euro.

            ...wszysko zalezy od tego, co maly smyk je ! jak ma zwyczaj codziennie popijac
            homara szampanem, to i 1000 E nie wystarczy. :)
          • ma_wi99 Ile to jest 1000 EUR 16.09.05, 15:44
            Otoz z doswiadczenia moge powiedziec, ze wszystko zalezy od przyjetych
            priorytetow. Gdy przyjedziesz, to w pierwszej kolejnosci jestes oszolomiona
            nieco inna proporcja zarobkow do cen (nawet mimo tego, ze tu podobno ceny sa
            najwyzsze), no i kasa latwo schodzi. To czego zawsze sobie odmawialas w
            Polandii, tutaj jest w zasiegu reki, wiec czemu nie brac calymi garsciami? Z
            uplywem czasu przychodza rozne refleksje. A to na przyklad, ze moze by jakis dom
            kupic, albo samochod zmienic na lepszy, no i inne tam takie "burzuazyjne"
            zachcianki ;-)

            No i na to to juz trzeba odlozyc. No wiec zaczynasz modyfikowac jadlospis oraz
            liste stalych zakupow, tak by nadal nie czuc sie jak na socjalu, ale by w swince
            skarbonce przestalo swiecic dno a zaczely srebrne i zlote krazki. Ta opcja w
            Luxie tez jest mozliwa.

            Wtedy twoje wydatki na zycie (tzn. jedzenie plus pewne okresowe zakupy --
            ciuchy, buty, kosmetyki), sprowadzone do satysfakcjonujacego umiaru moga zejsc
            ponizej 1000 EUR. I to nawet dosyc sporo. Moze okresle tak -- 500 EUR na miesiac
            dla 2 osobowej rodziny z dzieckiem to granica skapstwa. 1000 to calkiem spokojny
            zywot. Pomiedzy tym a tamtym masz cala palete odcieni. Tylko wybierac.

            Oczywiscie w te kwote nie wliczam wydatkow zwiazanych z zamieszkaniem, a to jest:
            -- wynajem + czynsz
            -- oplaty (typu prad)
            -- telefon (+ ewent. komorka)
            -- internet (jesli juz)
            -- aaa, no oczywiscie paliwo (trzeba wliczyc, chociaz tanie jak barszcz)
            -- jakies tam fitnessy czy inne abonamentowe zachcianki
            -- fun dla dziecka -- balety, kolka teatralne, czy chocby wypad do Kids-in raz
            na dwa tygodnie.

            To wszystko jest ponad te kwote, o ktorej pisalem na poczatku i jako takie moze
            wyniesc cie od 1200 EUR (glownie jesli znajdziesz mieszkanie nie drozsze niz
            800, co graniczy z cudem; pomijam oczywiscie tzw. Studios) do jakichs 1700-2000,
            jesli masz "wygorowane potrzeby".

            Summa summarum -- pomiedzy 1800 EUR a 3000 EUR miesci sie wszystko to czego
            mozesz -- jako szary obywatel wraz z mezem i dzieckiem -- potrzebowac w Luxie.
            Jesli jestes sama, to oczywiscie pewne koszty (choc nie wszystkie mozesz
            podzielic na 2 lub 3). Ponizej tego bilansu jest bieda, powyzej zaczyna sie
            luksus. A ze Luksemburg z samej nazwy zobowiazuje, to raczej dazymy w strone
            luksusu niz w te druga, nieprawdaz ;-)
            • paw_dady 3000 Euro ;) 18.09.05, 00:04
              ma_wi99 napisał:

              > najwyzsze), no i kasa latwo schodzi. To czego zawsze sobie odmawialas w
              > Polandii, tutaj jest w zasiegu reki, wiec czemu nie brac calymi garsciami?

              jakos tego sobie mi trudno wyobrazic ale mysle ze mamy inna definicje zarobkow
              i poziomu zycia w Pl


              > Summa summarum -- pomiedzy 1800 EUR a 3000 EUR miesci sie wszystko to czego
              > mozesz [] Ponizej tego bilansu jest bieda, powyzej zaczyna sie
              > luksus

              powyzej 3000 Euro zaczyna sie lux? znow pozwole sie niezgodzic. Wiem o czy
              mowie w praktyce ;) Ale mzoe znow problem polega na definicji luxusu i to nei
              tyklo w luxie ;)
              • ma_wi99 Re: 3000 Euro ;) 18.09.05, 00:23
                > jakos tego sobie mi trudno wyobrazic ale mysle ze mamy inna definicje zarobkow
                > i poziomu zycia w Pl

                Wiec musisz sobie wyobrazic, drogi pawiu, ze sa i tacy (a jest ich wiele),
                ktorzy przyjechali z PL tutaj, bo troche ich to wkurzalo, ze po studiach i na
                pelnym etacie z pensji im do pierwszego nie starczalo. Ja jednak wiem, ze polski
                tzw. management (nawet dosyc niskiego stopnia) o tym nie ma pojecia, wiec
                dlaczego mialby to rozumiec. Tutaj (w Luxie, ale pewnie tez i w Belgii) ten
                problem nie istnieje, albo istnieje w stopniu znikomym. Jesli masz wyzsze
                wyksztalcenie i pelnoetatowa prace z niego wynikajaca, to pytanie "czy wystarczy
                do pierwszego" jest pytaniem czysto retorycznym.

                A moze powinienes pawiu odwiedzic ojczyzne, dobrze przetrzec oczy i troche sie
                poprzygladac, jak wyglada zycie poza biurami w drapaczach ze szkla i stali?...

                > powyzej 3000 Euro zaczyna sie lux? znow pozwole sie niezgodzic. Wiem o czy
                > mowie w praktyce ;) Ale mzoe znow problem polega na definicji luxusu i to nei
                > tyklo w luxie ;)

                Dokladnie tak jak piszesz -- zalezy od punktu widzenia (czy raczej odniesienia).
                Dla jednych luksusem bedzie to, ze moga sobie pozwolic na volvo na raty,
                abonament w fitnesie, 2 razy w miesiacu platna atrakcja dla dziecka (wesole
                miasteczko, wyjazd w miejsce typu Legoland czy Europa Park) i brak kontrolowania
                stanu konta za kazdym razem kiedy chce sie kupic nowe wdzianko czy pojsc do
                dobrej restauracji.

                Dla innych luksus zaczyna sie od Maybacha. No, ewentualnie od Merca SL,
                ostatecznie niech bedzie Jaguar (zalezy od preferencji). Jak wiec widzisz
                definicja luksusu nie jest latwa do zwerbalizowania (o ile w ogole mozliwa).

                Zapewniam cie, ze wariant pierwszy, o ktorym tu pisalem, z nadwyzka zamyka sie w
                3000 EUR i to nawet w Luxie (mam na to rachunki, jesli chcesz). No, a dla mnie
                taki luksus jest zupelnie wystarczajacy.
                • paw_dady w Polsce bylem i tej biedy nie widzialem 18.09.05, 18:32
                  ma_wi99 napisał:

                  > Wiec musisz sobie wyobrazic, drogi pawiu, ze sa i tacy (a jest ich wiele),
                  > ktorzy przyjechali z PL tutaj, bo troche ich to wkurzalo, ze po studiach i na
                  > pelnym etacie z pensji im do pierwszego nie starczalo.

                  wiem robilem kiedys doktorat zadna nowosc mice malo. mialem 5PLN miesiecznie i
                  jak byl oaml odorabialem. a nie palkalem jak mis coralgol. Kwestia czy ci co
                  przyjechali cos juz umieli czy im sie wydawalo? jak absolwenci w 90% im sie
                  wydawalo. bez urazy ale tak jest zawsze.


                  > problem nie istnieje, albo istnieje w stopniu znikomym. Jesli masz wyzsze
                  > wyksztalcenie i pelnoetatowa prace z niego wynikajaca, to pytanie "czy
                  wystarczy
                  > do pierwszego" jest pytaniem czysto retorycznym.

                  kwestia wydatkow jako absolwentt masz max 1000Euro nett. i to jest niezle

                  Oczywiscie jak NIC sie nie umie to zarobki powyzej 850 PLN brutto sa
                  niewyobrazalne. To byl szok studentow, ktorym sie wydawalo. W Belgii jest 20%
                  bezrobocia ogolnie a wsrod mlodziezy znacznie wiecej. Prkatyki sa czesto w
                  ogole nie platen a praca za 1k Brutto niezlym wyjsciem dla wielu mlodych...



                  > A moze powinienes pawiu odwiedzic ojczyzne, dobrze przetrzec oczy i troche sie
                  > poprzygladac, jak wyglada zycie poza biurami w drapaczach ze szkla i stali?...

                  alez bylem w Sierpniu. kanjpy drogie jak w Bxl lub raczje w ostendzie. pelne
                  luzdzi parkingi pelne nowych i calkiem dobrych aut. Ceny na ciuchy czy
                  kosmetyki drozsze niz w bxl. to kurde jest oznaka biedy?

                  Aha prawniczka dala mi discount - jestem dobrym klientem. palcilem tylko 200PLN
                  za godzine pracy. uhh jaka nedza w tej Polsce.

                  poza tym jesli cos umiesz prace masz 2 5minut. warnek cos umiesz. i tu
                  dochodzimy do slusznego wniosku - bezrobonti nie maja kwalifikacji. szczegonie
                  ci po studiach. smutne ;(((



                  > Dokladnie tak jak piszesz -- zalezy od punktu widzenia (czy raczej
                  odniesienia)
                  > .
                  > Dla jednych luksusem bedzie to, ze moga sobie pozwolic na volvo na raty,
                  > abonament w fitnesie, 2 razy w miesiacu platna atrakcja dla dziecka (wesole
                  > miasteczko, wyjazd w miejsce typu Legoland czy Europa Park) i brak
                  kontrolowani
                  > a
                  > stanu konta za kazdym razem kiedy chce sie kupic nowe wdzianko czy pojsc do
                  > dobrej restauracji.
                  >

                  tu sie akurat zgodze nie sadze, zeby dalo sie okreslic jedyeni sluszna
                  definicje luxusu ;)
                  • tomi_22 ja sie z Pawiem nie zgadzam 18.09.05, 18:46
                    To ze koszt ubran, jedzenia, kosmetykow oraz standaru zycia jest wiekszy niz w
                    BXL to jest oznaka PARANOI a nie dobrobytu. Wiesz, w Erytreii tez kupisz
                    orginalne produkty markowe i co z tego???

                    Pawiu, mowilem Ci raz, powiem jeszcze raz. Prosty rachunek:

                    Litr benzyny = 4.50PLN przy minimalnej placy 850PLN

                    To samo w BXL:
                    1.30 przy minimalnej 1200Euro - oficialne dane Eurostatu, wiec powiedzmy, ze
                    zawyzaja, ale niech to bedze nawet i 850Euro. 1.30 zawsze lepiej wyglada niz
                    4.50.

                    • paw_dady sie nei zgadzaj ale wpierw policz ;) 19.09.05, 00:15
                      ci ktorzy mal ozarabaja nie cierpia kiedy benzyna jest droga/tania bo ich na
                      auto nie stac. wazne ile kosztuje papu uslugi i mieszkania. no nie?


                      kto zarabia miniamlna place? ci ktorzy nic nie umieja. Wezmy taz zwane pensje
                      srednia cokowliet to eni znaczy. Pensja srednia w Belgii dla 'robola' to 1500
                      Euro/gross z tego kolo 1100nett w Polsce kolo 2000 PLN (Euro 3,8 PLN) czyli
                      530 Euro.

                      Mieszaknie w Wawie wynajmiesz, nie lux ale zawsze, za 1k PLN (260Euro) w Bxl
                      kolo 600 Euro. Jedzenie kosztuje ok 30% wiecej. uslugi 100-150% wiecej. Fryzjer
                      w Wawie 10 PLN dla faceta tnia fryzjer. W bxl kolo 20 Euro

                      I nadal masz luxusy za te smieszne pieniadze? z moich prostych rachunkow to
                      jakso nei wynika. ale zawsze moge sie mylic.
                  • bamaza42 i ja sie z pawiem nie zgadzam!!! 18.09.05, 21:29
                    Ja w tej Polsce jeszcze jestem...i bede jeszcze troche, najpewniej. Jestem po
                    studiach i kilkunastu latach pracy w zawodzie, w cv mam kilka ciekawych
                    pozycji, bez przechwalania sie, przynajmniej jak na polskie warunki, uwazam sie
                    za osobe o niezlych kwalifikacjach (choc mam swiadomosc, ze są i lepsi!...). A
                    mimo to, po różnych perypetiach, znalazłam sie bez pracy i przez rok czasu
                    stałej pracy znaleźć nie mogłam (w Trójmieście, bo w Warszawie prawdopodobnie
                    nie miałabym tego problemu...)Od ponad roku pracuję - na uczelni wyższej, w
                    administracji, za ok. 400 EUR miesięcznie brutto, płacąc zaciągnięty kiedyś
                    kredyt i utrzymując się z dzieckiem...czy to luksus?...czy może raczej
                    bieda?...A to, że są w sklepach markowe ciuchy i luksusowe samochody w
                    salonach?...mnie to niestety nie dotyczy. Pawiu najwyraźniej patrzy na świat
                    przez pryzmat warszawki, a może i oczami tych młodych yuppich, którzy załapali
                    się jeszcze na szybkie karierki w szklanych biurowcach stolicy (też tam
                    pracowałam przez jakiś czas i wiem, co tamtejsi pracodawcy myślą tak naprawdę o
                    takich jak on...). Trochę pokory i trzeźwego spojrzenia...Te pełne ludzi drogie
                    knajpy i parkingi pełne luksusowych aut (notabene, te auta to w ok. 90%
                    służbowe bryki...)to tylko kilka procent polskiego społeczeństwa...taka jest
                    prawda, a kto nie chce tego przyjąć do wiadomości, to... nie, nie skończę tego
                    zdania, no comments...
                    • paw_dady Where There’sa Will There’sa Way 19.09.05, 00:39
                      bamaza42 napisała:

                      > Ja w tej Polsce jeszcze jestem...i bede jeszcze troche, najpewniej. Jestem po
                      > studiach i kilkunastu latach pracy w zawodzie, w cv mam kilka ciekawych
                      > pozycji, bez przechwalania sie, przynajmniej jak na polskie warunki,

                      nie wiem co ci wiadomo pracy poza Polska ale to co mowisz swiadczy o duzym
                      doswiadczeniu. I nie ma 'polskie' czy 'niepolskie' jest albo doswiadczenie albo
                      jego brak. Poza doswiadczeim musisz umiec sie sprzedawac ot caly sukces.



                      > mimo to, po różnych perypetiach, znalazłam sie bez pracy i przez rok czasu
                      > stałej pracy znaleźć nie mogłam (w Trójmieście, bo w Warszawie prawdopodobnie
                      > nie miałabym tego problemu...)

                      wlasnie dlatego ludzie migruja ze wsi do miast. I nie mowie od drastycznych
                      przykladach jak np . "Miasto Boga"



                      > Od ponad roku pracuję - na uczelni wyższej,

                      w tym roku odwiedzil mnie kolega, wciaz pracuje na uczelni, zarabia srednio
                      1.2k Euro mies wiec da sie jesli szukasz kasy. nie kazdy chce musi tego szukac.
                      jesli chcesz kasy szukaj wlasciwej drogi ale nie plakusiaj.



                      > bieda?...A to, że są w sklepach markowe ciuchy i luksusowe samochody w
                      > salonach?...mnie to niestety nie dotyczy. Pawiu najwyraźniej patrzy na świat
                      > przez pryzmat warszawki, a może i oczami tych młodych yuppich, którzy
                      załapali się jeszcze na szybkie karierki w szklanych biurowcach stolicy (też
                      tam pracowałam przez jakiś czas i wiem, >
                      >

                      pracowalem w Wawie tez i bardzo milo to wspominam. co mowil mi moj pracodawca?
                      chcial dac mi podwyzke jak odchodzilem ;P nie jestem japiszonem bo stara dupa
                      jestem. Ale mam jasno okreslony cel - jak chce kasy to ide sciezka jej
                      zarabiania a nie siedze i plakusiam. Co sadza o mnie inni to ich sprawa.


                      > co tamtejsi pracodawcy myślą tak naprawdę o takich jak on...).
                      skoro wiesz co mysla pracodawcy musialas byc bardzo wysoko w menedzmencie - z
                      takie pozycji nie spada sie na 400Eur miesiecznie tylko 400 euro dziennie.


                      > Trochę pokory i trzeźwego spojrzenia...

                      nie myl skromnosci z brakiem motywacji i konsekwencji dzilaniu to dwie zupelnie
                      rozne rzeczy.




                      > Te pełne ludzi drogie
                      > knajpy i parkingi pełne luksusowych aut (notabene, te auta to w ok. 90%
                      > służbowe bryki...)

                      czyli tak jak np. w Belgii, UK czy Finalndii. jezdzenie sluzbowym autem jest
                      swiadectwem przedsiembiorczosci i dzobgrejda. jesli nie zarabiasz dla firmy kto
                      ci da auto? myslisz skad sie biora pieniadze w firmach zarabiaja je LUDZIE.

                      hy hy pracowalem w Monachium mialem sluzbowe wypasione BMW 5 i co tez sluzbowe.
                      niby mam sie tego wstydzic?! czy jak?


                      > to tylko kilka procent polskiego społeczeństwa...taka jest
                      > prawda, a kto nie chce tego przyjąć do wiadomości, to... nie, nie skończę
                      tego zdania, no comments...
                      >

                      wiesz co mnie rozsmiesza? mowienie ze tylko 5% zyje reszta to biedacy. W maju
                      bylem u mamusi wozkiem ze najomymi (para belgijsko-polska). bylim niedaleko
                      Szczecina. podobno bieda jak cholera. I co zdziwili sie bo poza bieda widac
                      bylo mnostwo dobrych bryk, duzo nowych lub wlasnie odnawianych domow. Pelne
                      sklepy to wszytko tylko sprawka tych 5%? jakos nie moge uwierzyc. zycze

                      trzezwiejszego spojrzenia na rzeczywistosc.
                      • ma_wi99 Tylko wtracajac sie na chwile do wlasnego watku 19.09.05, 00:56
                        Ja tylko chce tyle powiedziec, ze przestala mnie interesowac ta durna dyskusja
                        nt. czy jestesmy biedakami czy tylko udajemy, po to, zeby nas inni glaskali po
                        glowkach.

                        Jak chcesz, pawiu, myslec A, to mysl A, jak chcesz B to B. Kazdy ma swoj punkt
                        widzenia, ale sa tez i liczby, z ktorymi trudno dyskutowac.

                        Nie bede tutaj udowadnial, ze nie jestem wielbladem (czyt.: nierobem) i tak
                        naprawde wali mnie to, co ty myslisz o tych, ktorzy maja studia, kwalifikacje,
                        sa zatrudnieni na stanowiskach z tych kwalifikacji wynikajacych i w PL zarabiaja
                        tak, ze im do pierwszego nie starcza.

                        Jesli chcesz -- nazywaj ich mamutami, ofiarami, ciamagami albo chocby pingwinami
                        Adeli.

                        Powiem tylko tak -- gdyby wierzyc twoim danym statystycznym, jakies 75% ludzi,
                        ktorych znam osobiscie z Polandii jest fikcja literacka -- oni, wg twoich
                        wyliczen po prostu nie istnieja. I moze dobrze, bo nieistniejacy w koncu glosu
                        nie maja.

                        No i to tyle. Howgh. Na tym watku ja tez juz nie istnieje. Pa!
                        • paw_dady i slusznie 19.09.05, 22:59
                          skoro watlosc twoich argumentow nie pozwala na dalsza dyskusje slusznie ze nie
                          kontunuujesz. Madry wybor.

                          I ostatnie - nikogo nie obrazam czy nazywam biedakiem czy nie robem - jak
                          probujesz wsadzic mi w usta a to niehigieniczne przyznasz. Kazdy sam wybiera
                          droge i kazdy sam za nia odpowiada. To co mnie smieszy ze wybor drogi jest
                          traktowany jako zrzadzenie opatrznosci a nie efekt wlasnych dzialan...
                    • tomi_22 Re: i ja sie z pawiem nie zgadzam!!! 19.09.05, 09:40
                      I ja sie z toba zgadzam. Paw troche inaczej rozumie to co mu chce sie
                      powiedzec, a jego spostrzezenia sa oparte na kilkudniowych wizytach w Waw i
                      innych miastach.

                      Ale spokojnie, postaram sie mu to in-persona wyjasnic ;P

                      Co do Ciebie Bamaza - markowe ciuchy, poczekaj az dostaniesz letter of offer.
                      ODBIJESZ SOBIE i to z nawiazka ;)
            • czarna_waw Re: Ile to jest 1000 EUR 20.09.05, 12:06
              ma_wi99 napisał:

              > Otoz z doswiadczenia moge powiedziec, ze wszystko zalezy od przyjetych
              > priorytetow. Gdy przyjedziesz, to w pierwszej kolejnosci jestes oszolomiona
              > nieco inna proporcja zarobkow do cen (nawet mimo tego, ze tu podobno ceny sa
              > najwyzsze), no i kasa latwo schodzi. To czego zawsze sobie odmawialas w
              > Polandii, tutaj jest w zasiegu reki, wiec czemu nie brac calymi garsciami? Z
              > uplywem czasu przychodza rozne refleksje. A to na przyklad, ze moze by jakis
              do
              > m
              > kupic, albo samochod zmienic na lepszy, no i inne tam takie "burzuazyjne"
              > zachcianki ;-)
              >
              > No i na to to juz trzeba odlozyc. No wiec zaczynasz modyfikowac jadlospis oraz
              > liste stalych zakupow, tak by nadal nie czuc sie jak na socjalu, ale by w
              swinc
              > e
              > skarbonce przestalo swiecic dno a zaczely srebrne i zlote krazki. Ta opcja w
              > Luxie tez jest mozliwa.
              >
              > Wtedy twoje wydatki na zycie (tzn. jedzenie plus pewne okresowe zakupy --
              > ciuchy, buty, kosmetyki), sprowadzone do satysfakcjonujacego umiaru moga zejsc
              > ponizej 1000 EUR. I to nawet dosyc sporo. Moze okresle tak -- 500 EUR na
              miesia
              > c
              > dla 2 osobowej rodziny z dzieckiem to granica skapstwa. 1000 to calkiem
              spokojn
              > y
              > zywot. Pomiedzy tym a tamtym masz cala palete odcieni. Tylko wybierac.
              >
              > Oczywiscie w te kwote nie wliczam wydatkow zwiazanych z zamieszkaniem, a to
              jes
              > t:

              bardzo dziękuje za wyjasnienia. wyjeżdżam za jakies 2 miesiące i mam nadzieję,
              że jakoś dam sobie radę.
              • bamaza42 jeszcze w temacie "życie w Lux"... 23.09.05, 10:43
                Od razu zaznaczam - bez nadinterpretacji (tzn. nie interesuja mnie ani wasze
                stanowiska, ani portfele tym bardziej...!). Odnosze wrazenie, ze wiekszosc (a
                moze wszyscy) na tym forum pochodza z kat. "A"...ale to byc może błęne
                wrażenie. Ale pytanie mam w zasadzie do tych, którzy byc może tu sa, a pracuja
                w kat. "C"....(moze niektorzy uznaja to za glupie pytanie, ale trudno)...Czy z
                pensji "C" można spokojnie sie utrzymac w Luxie (z dzieckeim, tzn. 2 osoby),
                zyjac na godziwym poziomie - mam na mysli zycie codzienne, ale i jakies
                oszczednosci, "ekstrawagancje" typu wyjazdy na weekendy, wakacje (no,
                niekoniecznie na Bali...)...itp?... I nie chodzi mi o wyliczanie kosztow
                utrzymania, bo to zostalo tu przewalkowane dokladnie...chodzi mi o konkretne
                doswiadczenia osob, ktore juz tu sa jakis czas...
                z gory dzieki i pozdrawiam...

                PS.
                A jak wczorajszy wieczor z flippą?...:) zaluje, ze ja nie wpadlam na taki
                pomysl, jak bylam w Luxie - przez 2 wieczory nie mialam co z soba zrobic...
                • tomi_22 odpowiem Ci 23.09.05, 10:53
                  1. Na tym forum sa wszyscy, wiekszosc na "c";
                  2. Z pensji "c" kupisz sobie bardzo dobry samochod - mowie o BARDZO dobrym;
                  3. 3 osobowa rodzina, z pensji "c" ma spokojne zycie, bez odmawiania sobie;
                  4. Na wakacje dostaniesz jakies 1600 Euro od Komisji, na podroz do domu, ale
                  mozesz jechac gdzie i kiedy chcesz oraz mozesz wogole nie jechac i oszczedzic -
                  daja nie patrza na co wydajesz.
                  5. Na wakacje z tej pensji takze mozesz sobie pojechac nawet na Bali - to tylko
                  1500 euro...
                  6. Pensje "c" nie sa wcale takie male w porownianiu do "a", jesli do "c" dodasz
                  DODATKI, a porowniujesz to z "gola" pensja "a" Roznica to jakies 500Euro, wiec
                  nieduzo.
                  7. Z tego co piszesz tu, wnioskuje, ze jak znajdzeisz mieszkanie nawet za 1000
                  euro, to zostanie Ci okolo 1200-1500 Euro na zycie dla ciebie i dziecka, a to
                  jest calkiem calkiem. Pamietaj, ze przez 10 miesiecy bedziesz miala dodatkowy
                  DODATEK, ktory mozesz przeznaczyc na meble, oszczednosci, kupno samochodu
                  nowego, co by nie mial awarii a byl ekonomiczny.

                  Wiec juz tak sie nie martw. Tak czy siak, bedzie Ci tu dobrze.
                  • bamaza42 Re: odpowiem Ci 23.09.05, 11:03
                    Tomi, dzieki za dobre slowo...sorki, ze was tak mecze, ale jest przede mna taka
                    dosc wazna, zyciowa decyzja, a ze nie jestem sama, tylko mam kogos, za kogo
                    odpowiadam, wiec sie mocno zastanawiam...generalnie zrobilam "to", tzn.
                    wystartowalam w tym konkursie po to, zeby sobie polepszyc...ale perspektywa
                    wyjazdu byla tak odlegla i mglista, ze w ogole o tym nie myslalam, az tu nagle
                    na mnie spadlo...:)) ale w sumie sie ciesze...ale troche i boje...dlatego takie
                    slowa, jakie slysze tu od wielu osob baaardzo mi pomagaja i podtrzymuja na
                    duchu - dzieki!! :) Nie moge sie juz doczekac, kiedy sie z wami spotkam :))
                    • tomi_22 Re: odpowiem Ci 23.09.05, 11:07
                      No to raz jeszcze powiem. Spokojnie, 99% ludzi twierdzi, ze Lux to jest to, i
                      nie zaluja. Nie pisze 100% ba zawsze moze byc ktos komu tu sie nie podoba.
                      Pomysl tak, twoje dziecko bedzie moglo sobie cala noc spokojnie spacerowac -
                      nawet w parku - i nic mu sie nie stanie, no chyba ze samo sobie cos zrobi. A i
                      ty bedziesz miala dozywotnia pensje i brak stresu.
                      • bamaza42 Re: odpowiem Ci 23.09.05, 11:11
                        No wlasnie o tym mysle...:))...i to jest za...przeciw to glownie moje lęki...bo
                        to w koncu jakas tam niewiadoma zawsze jest...no i "z dala od mamusi...." :))A
                        tak powaznie - piszesz "dozywotnia pensje"...naprawde moge sie nie przejmowac
                        tym, ze jest "probational", i co potem?...wiem, pisales juz o tym, wiem...
                          • bamaza42 Re: odpowiem Ci 23.09.05, 11:23
                            wiesz, staram sie nie byc malkontentka...:),tak jak pisalam juz wczesniej,
                            baaaardzo mi sie w lux podobalo, tyle tylko ze byc tam 2 dni, spacerowac po tym
                            slicznym miescie, pstrykac fotki, to nie to samo, co tam zyc...ale wierze wam i
                            nabieram coraz wiekszej pewnosci co do swojej decyzji, choc wiele jeszcze
                            przede mna...
                            A tak przy okazji, czy ktos z forumowiczow pracuje w DG InfSo?...Jak bylam tam
                            na rozmowie, to mi powiedzieli, ze ktos z PL tam pracuje...
                        • minka22 ja tak 23.09.05, 11:27
                          Troche wiecej wiary w siebie :) Czym Ty sie tak martwisz? Przeciez nie jedziesz
                          gdzies zbierac pomidory, paszportu Ci nie zabiora, kase beda placic w terminie.
                          Spokojnie sobie dasz rady, jak wszyscy tutaj. Na wszystko Ci starczy,
                          odetchniesz pelna piersia i nie bedziesz sie martwic o siebie i o swoje
                          dziecko. Uwierz mi, wiem co mowie :)
                          Mysle, ze nie ma sie co tak nad soba rozczulac i sie zastanawiac co bedzie.
                          Bedzie co bedzie i tyle.
                          Powodzenia.
                          • bamaza42 Re: ja tak 23.09.05, 11:35
                            dzieki!!! :))...ja juz taka jestem, niestety, ze zawsze sie martwie na zapas,
                            czy potrzeba, czy nie...a potem zwykle sie z tego smieje...ok, postaram sie juz
                            was nie zameczac tymi moimi "zmartwieniami", bo bedziecie mnie w lux duzym
                            lukiem omijac....:))...a tego to bym na pewno nie chciala!!!!
                            A jak wczorajsze spotkanie w Foyer?...
                            • epsiak Re: Foyer 23.09.05, 12:08
                              Hejka
                              na spotkanie przyszla spora grupa ludzi i jak to na takich duzych spotkaniach
                              nie mozna z wszystkimi pogadac :(
                              ale innym razem bedzie okazja
                              pozdrawiam
                  • czarna_waw Re: odpowiem Ci 25.09.05, 01:35
                    Jesteście bardzo pomocni. Napisz mi proszę ile kosztuje utrzymanie samochodu w
                    Luxie. Wiem, że banzyna to niewiele ponad 1 EUR/litr. Chodzi mi glównie o
                    ubezpieczenie i ewentualne naprawy. Mam na myśli samochód maly, uzywany, bez
                    rewelacji. slyszalam, że jako osoba zameldowana w Luxie moge kupic samochod bez
                    podatku, a jesli wezme go na kredyt to raty moge odpisac od podatku.
                    • tomi_22 Samochod dla EPSA :) 25.09.05, 10:55
                      Hej, no to postaram Ci sie odpowiedziec bo wlasnie przeszedlismy procedure
                      wyboru, kupna a takze serwisowania naszego obencego grata, ktory pomalu staje
                      sie przeszloscia :) A Ma_Wi uzupelni moze :)

                      1. Stary samochod - kupa problemow, ale nie zawsze :)
                      - No wiec tak. Ogolnie to stosunek ceny czesci do samochodu wynosi 1:1, ale z
                      mala roznica, NIE WOLNO przeliczac ZL na Euro i odwrotnie. Jesli cena jakiejs
                      czesci kosztuje w PL 30 zl, to w Luxie bedzie to 30 Euro.

                      - Godzina pracy mechanika w warsztacie - nie autoryzowanym - kosztuje 35-45
                      Euro, zalezy od renomy. Godzina w warsztacie autoryzowanym od 50-60 Euro,
                      zalezy od marki. Fajnie jest, ze jak mechanik pracuje 45 minut, to kasuja Cie
                      wlasnie za te 45 minut, nie spotkalem sie z zaookraglaniem, ale kto ich wie ;)

                      - Powiadzasz, ze masz stare autko - male. Rozmiar nie ma znaczenia, no chyba ze
                      jest to najmniejszy Jaguar :) Jesli masz auto zadbane, to nie bedziesz miec
                      proablemu, a po 9 miesiacach lub roku kupisz sobie po praostu nowe. Pamietaj,
                      aby w PL zrobic SOLIDNY przeglad, auta, a bedziesz miec szanse, ze ograniczysz
                      wizyte w warsztacie jedynie do wymiany oleju i filtrow :) Solidny przeglad w
                      PL, spowoduje, ze przejedziesz spokojnie ten rok w Luxie i kupisz sobie nowe
                      auto, a wtedy wiadomo, gwarancja.

                      NOWE AUTO - brak problemow.
                      1. Nowy samochod mozesz sobie kupic na kredyt lub gotowke. Jesli to bedzie
                      kredyt, to dadza Ci go po 9 miesiacach, ale sa wyjatki, ze moga dac wczesniej.
                      O tym jak zrobic zeby dostac wczesniej, bylo juz pisane na forum, poszukaj, lub
                      spytaj Szymbiego - on juz ma to wylozone i moze wkleji jakiegos maila ode mnie
                      do niego :)

                      2. Idea kredytu na samochod. Kurcze, szukalem w bankach i nie spotkalem sie z
                      takowym jeszcze. Znaczy kredyt jest, ale konsumencki i np taki S-Bank daje na
                      maximum 5 lat na rozne kwoty: do 15tys EUR i do 25 tys EUR. Ten za 15tys jest
                      nizej oprocentowany, ale musisz miec konto w tym banku :) Rata w przypadku 15
                      tys na 5 lat wynosi jakies 280 Euro na miesiac, co nie jest zle. Wejdz na
                      strone www.bcee.lu tam znajdziesz symulator kredytowy i sobie wyszukasz.
                      Czekaj, podam Ci linka do tej strony :)

                      www.bcee.lu/bcee/eng/chap3/c031.html
                      Tam sobie wpisujesz kwoty i masz odpowiedz :)

                      3. Odpisanie kwoty od podatku. Wiesz tego nie mozna zrobic, bo podatki za
                      Ciebie placi tu instytucja. Ty NIC NIE WYPELANIASZ, nie wysylasz, po prostu nei
                      martwisz sie o to. KAsa jaka dostajesz co miesiac nalezy w CALOSCI do ciebie i
                      nikomu nic do tego :)

                      4. VAT - free auto. Na stronach dilerow samochodowych masz cenniki. Ceny sa
                      zawsze dwie, z i bez podatku TVA sie to nazywa tu. Ty placisz ta bez TVA :)
                      Niektore marki jak Volvo, Alfa Romeo, BMW, Mercedes daja dodatkowe znizki
                      procentowe dla pracownikow Instytucji, ale to i le zaplacisz, zalezy ile
                      wytargujesz od dilera.

                      WAZNE!!!

                      Auto bez podatku mozesz KUPIC TYLKO NOWE!!! Uzywane niestety nie. Lux dba o
                      czystosc i jakosc samochodow jakimi jezdzimy, dlatego sredni wiek auta to 3
                      lata :)

                      Auto bez VATu mozesz kupic co 18 miesiecy i miec na raz max 2 na rodzine. I tak
                      w kolko az do smierci :)

                      5. Ubezpieczenie. To alezy od wartosci auta. Sa stawki roznie, ja nie znam
                      wszystkich, ale auto za 20 tys z silnikiem 2.0 Diesel zaplacisz jakies 2100
                      Euro, chyba ze masz znizki z PL, ktore sa tu honorowane.

                      To by bylo tyle :)

                      Ps
                      Auta z PL nie oplaca sie przerejestrowywac na Lux tablice, bo jak bedziesz
                      chcila takie cos w PL potem sprzedac, to bedziesz musiala tam wrocic na stale i
                      brac go jako przesiedlenie mienia, lub zaplacic akcyze za sprowadzenie, go z
                      powrotem do... PL :( Ale tego nie wiem na 100%
                      • ma_wi99 Nic dodac, nic ujac 25.09.05, 12:56
                        Wiec nie bede zanudzal powtarzaniem tego, co tomi i szymbi wylozyli niezwykle
                        doglebnie.

                        Z detali warto moze dodac tyle, ze jesli chodzi o wariant A, czyli samochod
                        uzywany w Luxie, to:

                        -- warto rozwazyc przystapienie do klubu ACL (to jest po prostu luksemburski
                        ADAC). Karta czlonkowska jest na osobe a nie na samochod, wiec nie patrza czy
                        jezdzisz Jaguarem czy Trabantem. Za 35 EUR rocznie masz darmowe holowanie na
                        terenie Luxa. Za dodatkowe 30 EUR (czyli razem -- 75 EUR na rok) dostajesz
                        specjalny karnet voucherow na "zagranice", w ktorym masz talon na 1 darmowe
                        holowanie chocby ze Spitsbergenu i szereg innych facilities, typu pokrycie
                        kosztow naprawy zagranica, przymusowego noclegu, wypozyczenia samochodu
                        zastepczego. Warto, chocby po to, by miec swiety spokoj.

                        -- mechanicy w Luxie to kasta. Nie liczac chlubnych wyjatkow to niezwykle
                        kosztowni partacze, do ktorych zapisywac sie trzeba w kolejke z tygodniowym
                        wyprzedzeniem (w okresie wakacyjnym -- z dwutygodniowym, bo wiekszosc z nich to
                        Wlosi, wiec w wakacje dziala tylko 1/3 warsztatow; reszta jest na wakacjach w
                        slonecznej Italii). Tak wiec lepiej, zeby ci sie samochod nie psul.

                        -- oczywiscie przyjezdzajac takim z Polski niech ci nie przyjdzie do glowy
                        przerejestrowywac go na zolte numery. Dosyc powodow podal tomi. Ja dodam tylko
                        tyle, ze moze byc to trudne, bo tutejsza kontrola techniczna nie nalezy do
                        poblazliwych i to, co bez problemu "zaliczono" ci w PL tutaj moze nie przejsc.
                        Mimo wyraznego zalecenia przerejestrowywania samochodow przebywajacych tutaj
                        dluzej niz pol roku, znam wiele osob, ktore jezdza tutaj na polskich blachach
                        kilka lat i miejscowa policja, nawet zatrzymujac za przekroczenia predkosci, nie
                        zwraca uwagi na ten drobny niuans. Numery Lux daja co prawda pewne ulatwienia,
                        ale i bez nich mozna sobie doskonale radzic.

                        Wariant B (samochod nowy, kupiony w Lux):

                        -- banki chetniej daja kredyty samochodowe w okresie tzw. AutoFestivalu (i to
                        bez znaczenia, czy samochod kupujesz akurat w ramach autofestiwalowej promocji).
                        Pisze o tym teraz, bo ten moment sie wlasnie zbliza. Auto Festival odbywa sie od
                        mniej wiecej polowy stycznia do polowy lutego, i -- moim skromnym zdaniem --
                        jego glowna intencja jest pozbycie sie przez dilerow samochodow wyprodukowanych
                        w roku poprzednim. Ceny w zwiazku z tym sa calkiem kuszace i jedyna wada jest
                        to, ze kupuje sie to co jest w ofercie i rzadko kiedy mozna sobie dobrac jakas
                        nietypowa opcje. Jak wyprzedaz, to wyprzedaz. Ale mialo byc o kredytach a nie o
                        samochodach. No wiec wlasnie wtedy dostaniesz kredyt na samochod i -- zdarza sie
                        -- ze na troche korzystniejszych warunkach niz normalnie w ciagu roku.

                        -- jesli chodzi o VAT (czyli TVA) -- to jest dokladnie tak jak napisal tomi.
                        Moze malym uzupelnieniem niech bedzie to (co zreszta jest oczywiste), ze drugi
                        samochod w rodzinie mozesz kupic bez VAT-u tylko wtedy, kiedy w twojej
                        bezposredniej rodzinie tym samochodem bedzie ktos jezdzil (w sensie -- masz meza
                        albo dorosle dzieci posiadajace prawo jazdy). Niby to logiczne, jednak trzeba
                        powiedziec, ze samotna osoba (czy nawet matka z maloletnim dzieckiem) takiego
                        przywileju nie ma, nawet, gdyby wpadla na pomysl, ze kupi taniej autko swojej
                        mamie, siostrze czy cioci. Ale to chyba marginalna sprawa.

                        -- odliczanie czegokolwiek od podatku w Instytucjach nie jest mozliwe z powodow,
                        o ktorych pisal tomi (tzn. -- nie bedzie ci dane nawet dotknac zadnych rozliczen
                        podatkowych) a poza tym chyba nie ma sensu, bo podatek jaki placi EPS to bodajze
                        4%. Nie wnikajmy wiec w ten temat dalej, bo zaraz odezwa sie glosy, ze EPSom "to
                        sie w d... przewrocilo" i chcieliby sobie wszystko odliczac bez umiaru ;-)

                        pozdrawiam i zycze udanych zakupow :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka