Dodaj do ulubionych

Leki i dieta nie działają - co dalej?

15.04.12, 21:31
Cześć.
Mam 28 lat, stwierdzoną obecność obfitych kolonii candidy w gardle. Wyszła w wymazie - wcześniej przez rok leczyłam się u laryngologa na zapalenie zatok, ból głowy, nieustannie czerwone, bolące gardło, powiększone migdałki etc. Po stwierdzeniu candidy dostałam tygodniową kurację mycosysem - przez dwa tygodnie czułam się rewelacyjnie psychicznie - oprócz tego, ze smarkałam ropą przez kilka dni - oczyściły mi się całkowicie zatoki, miałam dobry humor, pamiętałam o wszystkich procedurach w pracy... Po dwóch tygodniach candida wróciła - znów czuję się kiepsko. Mam wrażenie, że mam nieustającego kaca.
Przez cały czas trzymałam dietę - zero cukru/glukozy/węglowodanów prostych (jedyny cukier - laktoza, w jakiś 100ml mleka dziennie - gdzieś czytałam jakąś obszerną pracę medyczną, że laktoza nie jest asymilowana przez candide), zero produktów pszennych (po dwóch tygodniach wprowadziłam swój własny chleb na zakwasie z mąki żytniej (skład chleba to mąka żytnia, woda, sól), zero owoców - co najwyżej cytrusy, dużo przypraw (oregano), przez dwa tygodnie zero alkoholu, ograniczyłam mięso... Tak naprawdę jadłam tylko sałatę, oliwę, olej lniany, przyprawy, tuńczyka, płatki owsiane, brokuły, szpinak, sporadycznie rybę czy kurczaka. I co?
I to gówno wróciło sad Bardzo szybko, znów mam cały zawalony język, czuję się kiepsko.
Najbardziej przeszkadza mi teraz bardzo obniżony nastrój, napady lęku, zazdrości, nieumiejętność ogarnięcia się, wstania z łóżka, wewnętrzne drganie... w prostych, ale niemiłych sytuacjach (ścięcie z szefem w pracy, niewielka awantura domowa) strasznie się wściekam, mam ochotę rozpłakać się i uciec. Nie jestem w stanie zabrać się za zadania domowe na uczelnie ( a wcześniej robiłam je z przyjemnością).
Nie mam pojęcia, jak mój facet to wytrzymuje i boję się, że w końcu nie da rady, trzaśnie drzwiami i sobie pójdzie ( też mam taką wizję lękową, bo ogólnie jest niesamowicie wyrozumiały i mądry w czasie moich napadów paniki). Martwię się wszystkim: że nie mamy kasy (chociaż mamy, tylko za dużo wydajemy na pierdoły i wystarczy to ograniczyć), że nie dam rady na uczelni (chociaż świetnie mi idzie), martwię się o moich bliskich, o to, że stracę robotę (w pracy też jestem niezła, mam świetne wyniki, ale tylko dlatego, że mocno nas cisną i nie mam możliwości olania tego - gdyby było mniejsze parcie na wyniki na pewno nie miałabym siły ich robić)...
Czy ktoś wie, jak sobie poradzić z wywaleniem tego paskudztwa kiedy polecane środki (dieta+leki) nie działają? Czy candida może być tylko objawem? I wracać, bo gdzieś głębiej siedzi jakaś przyczyna, którą powinno się zająć? Jak dać radę psychicznie?
Poproszę o pomoc, chcę żyć normalnie.

Obserwuj wątek
      • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 16.04.12, 22:44
        Miesiąc.
        Zaczęłam z pierwszą tabletką fluconazolu - po tygodniu było bardzo dobrze, ale po kolejnym grzyb wrócił - i to w takim samym stopniu jak był poprzednio. Mam wrażenie, że fluconazol zadziałał, ale później grzyb znów się rozrósł.
        Razem z fluconazolem biorę probiotyki w tabletkach.
        Dodatkowo piję ok. 20 kropel oregaseptu.
        Nie wiem, co mogę zrobić więcej, czuję się bardzo źle. Mam napady płaczu albo obojętności. Czasami cała się trzęsę. A każdy powód urasta do rangi niewiarygodnej przeszkody.
        Boję się, że teraz tydzień znów wezmę fluconazol, będę trzymała dietę - a to i tak wróci.
    • durlag Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 17.04.12, 13:48
      Witaj widze ze jestes dopiero na poczatku swojej walki z candida. Wyleczenie wymaga czasu i wiedzy, obowiazuje tu samodoksztalcanie. Po pierwsze nie mozesz tego wyleczyc w 2 tyg min sa to 3 miesiace. twoja dieta wydaje mi sie nie jest kompletna poczytaj o tym na necie jest tego troche dla przykladu nie mozesz jesc nic slodkiego, zadnego alkoholu, kawy , cytrusow (oprocz cytryny i grejfruta) nie mozna tez laczyc weglowodanow i bialek jak najmniejsze spozycie weglowodanow itd. Inna rzecz nie mozesz stosowac w kuracji zadnych antybiotykow gdyz te ja powoduja. Zalogowalem sie specjalnie zeby odpowiedzic na twoj post wiec jak cos pisz do mnie smile
        • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 17.04.12, 20:10
          Dzięki durlag i jan440 za odpowiedzi.
          Jeśli chodzi o dietę to przeczytałam dość sporo na ten temat. Ograniczyłam prawie wszystko prócz kawy (moja praca polega na pracy z ludźmi, bardzo ważna jest dokładność, podzielność uwagi, umiejętność słuchania i analizowania potrzeb, reagowania na nie, wystawianie miliona raportów etc. i bez kawy nie jestem w stanie egzystować (mam bardzo, bardzo słabe ciśnienie)). Szczególnie, że grzyb dodatkowo nie sprzyja koncentracji.
          Nie jem żadnych cukrów ani zastępników. Do maksimum ograniczyłam węglowodany. Zero żywności przetworzonej. Z węglowodanów zjadam (sporadycznie):
          - chleb żytni, który sama piekę na zakwasie (też mój, wyhodowany samodzielnie) - cały skład chleba to mąka żytnia, woda, sól - czasami dodaję do niego zioła, czasem orzechy lub migdały.
          - kaszę gryczaną (do brokuła i ryby w oleju z ziołami)
          - serek biały naturalny (skład to ser biały i śmietanka)
          Dodatkowo jem bardzo mało produktów, sporadycznie mięso (antybiotyki), dużo zielonych warzyw (sałata, brokuły, szpinak), niewiele jajek. Czasem płatki owsiane w pracy. Piję dużo wody. Schudłam 5 kg - ważę teraz za mało w stosunku do wzrostu.
          Najgorzej u mnie teraz z nastrojem (dołączyły się spore problemy osobiste, które mnie mocno przerastają) - dzisiaj byłam u lekarza, dostałam hydroxyzyne w małej dawce, którą mam zwiększyć jeśli nie będzie działać bo nie jestem w stanie funkcjonować normalnie. Co chwilę mam ochotę się rozpłakać, wpadam w panikę. W pracy tak trzęsły mi się ręce, że szef pytał, czy coś przyćpałam sad
          Najgorsze, ze ta hydroksyzyna dodatkowo obniża ciśnienie - jutro czeka mnie świt żywych trupów crying
          O dr. Nemo czytałam i myślę, ze to rozważę. Na razie muszę ogarnąć swoją głowę. Dobrze chociaż, że mogę tu napisać to wszystko.
          • takisobie27 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 17.04.12, 21:54
            Tak jak napisał durlag jesteś na początku drogi. Od siebie dodam, że durlag jest niebywałym optymistą pisząć o czasie wyleczenia. Co prawda wskazuje, że okres leczenia to min. trzy miesiące, jednak sam leczę się już 7 miesięcy i jeszcze nie ma końca. Osoba, która zdiagnozowała u mnie grzybicę ogólnoustrojową, wyraźnie podkreślała, że całkowite wyleczenie trwa zazwyczaj 2-3 lata. uncertain Jest to ściśle związane z przetrwalnikową formą grzyba, jeżeli masz internet to możesz na ten temat sporo poczytać.
            Sam widzę ogromną poprawę, ale choroba ta ma tendencję częstych nawrotów. Słabszy dzień i momenalnie spadek samopoczucia, gazy, sedząca skóra etc.

            Gdy chodzi o to, że poczułaś się dobrze w pierwszym tygodniu zażywania tabletek to jest to bardzo prost do wyjaśnienia. Zabiły grzyba, toksyny uwolnione przy jego zabijaniu nagromadziły się w twoim organiźmie (stąd gorsze samopoczucie), jednak po tygodniu gdy pierwsze warstwy zginęły, pozostałe zostały pobudzone do działania, tym bardziej że organizm nadmiernie obciążony toksynami z poprzednich utracił jeszcze bardziej swoje funkcje odpornościowe no i pogorszenie samopoczucia.

            Problem z tą chorobą polega na tym, że nie można leczenia przyspieszać, każdy organizm reaguje indywidualnie, jednak gdy będziesz chciał zrobić coś na szybko to może to bardziej zaszkodzić niż pomóc.

            Staraj się wzmocnić układ odpornościowy (cynk, selen, chrom, magnez, kompleks witami). Usuwaj toksyny z organizmu. Trzymj dietę. Pij dużo wody. Postaraj się trochę ruszać (jakiś delikatny sport), z racji diety nie możesz się obciążać, gdyż i tak ograniczyłaś dopływ składników odżywczych i organizm przez to jest słabszy.

            Obserwuj po czym czujesz się lepiej, a po czym gorzej. Mi nie służy kiszona kapustw którą wszyscy polecają, gorzej się także czuję po ziemniakach, które zastąpiłem brązowym ryżem. Obecnie jestem już na etapie, na którym jem sporadycznie pomidory i nie czuję się przez to gorzej, jednak cały czas obserwuję. Wczoraj np. zjadłem puszkę makreli w sosie pomidorowym w skład której wchodził cukier i cały dzisiejszy dzień "gazuje". smile

            Polecam książkę dr. Janusa "Nie daj się zjeść grzybom". Do kupienia na allegro albo w wydawnictwie bisłone. On też z tego co pamiętam o długotrwałym leczeniu.

            Niesłychaną wiedzę ma także Jan44. Pisze mądrze. Nie wiem, czy metody dr. Nemo są skuteczne, gdyż ich nie próbowałem. Nie chcę przerywać tego co zacząłem, gdyż skakanie z metody na metode nie przyniesie raczej rezultatu.

            Pisz pytaj i dziel się spostrzeżeniami i bądź dobrej myśli. Pozytywne nastawienie to więcej niż połowa sukcesu. smile
            • durlag Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 18.04.12, 01:16
              Witam napisalem o czasie wyleczenia bo jest sposob na candide ktory obecnie testuje na sobie jestem w 2gim mies kuracji (ktora to juz..) i jeszcze ponoc dwa.. Po tzw ''wyleczeniu'' drozdzaki wciaz kraza w krwi pacjenta przez okres 2-3 lat i wtedy jest sie wciaz podatnym na zachorowanie ale mozn powoli wracac do normalnego odzywiania posilkujac sie probiotykiem od czasu do czasu. Ale po kolei.
              ''stworze z mchu'' nie mozesz tak sobie wybierac tych rzeczy w diecie ktore tobie przypadna do gustu, jezeli czytasz ze nie mozesz pic kawy to nie mozesz- ja od 5 lat nie pije piwa a w miedzy czasie oklamywalem samego siebie ze moge sie napic wina raz na czas, i tu pojawia sie walka z wiatrakami leczysz sie ale pojawi sie moment slabosci zjesz cos czego nie powinnas i wszystko od poczatku- i tak jest z innymi rzeczami ''taki sobie27'' pisze o pomidorach i ziemiakach.. w zadnym wypadku! pomidory zawieraja cukier .Dobrze ze zamieniles ziemniaki na ryz oczywiscie brazowy. SzM zadnych platkow ani otrebow muslli zadnych produktow tego typu. dosyc dlugo jadlem wafle ryzowe a tak naprawde one podnosza b szybko poziom glukozy we krwi a i w sumie nic w sobie nie maja zadych wartosci odzywczych. Inna rzecz mozesz jesc wiekszosc warzyw ale juz nie po przegotowaniu np marchewka surowa zawiera cukry ktore wydalamy a po ugotowaniu sa one wchlaniane wiec warzywa staramy sie ejsc surowe.

              Ok zadnych kaw herbat (ewentualnie czerwona ale ona sprzyja odchudzaniu) alkocholu slodkich rzeczy zadnych makaronow ryzu pomidorow cukini zadnych owocow margaryny czy pochodnych mleka zadnych olei (slonecznikowy etc)

              Dieta powinna glownie skladac sie z Warzyw miesa -indyk, owca (tzreba uwazac na pochodzenie miesa czasem zwierzeta sa pedzone na antybiotykach co oczywiscie ma negatywne skutki dla nas) i ryb najlepoiej tunczyk (czysty w wodzie ! zadnego tunczyka w oleju slonecznikowym czy ryb wedzonych taak nic wedzonego a w szczegolnosci lososia).

              Warto codzinnie pic sok z Noni (uwaga bez zadnego dodatku smakowego!! nawet jezeli wynosi 0.2% -tylko czysty sok z noni) wzmacnia system imunologiczny i samopoczucie
              1)Cytryny- sprzyjja trawieniu jedz 1-2 dzinnie
              2)Chwasty morskie (takie zilone smakuje jak ryba) - pomaga czyscic toksyny
              3)Czosnek (od czasu do czasu raczej zmieszany z innymi potrawami gdzyz
              surowy moze uszkodzic watrobe) - zwieksza usuwanie toxyn
              4)Olej z kokosa - Dziala antygrzybicznie ( odkad nauczylem sie je rozbijac nie wyobrazam sobie teraz ich nie jesc)
              5)Olej z oliwek - Poprawia system odpornosciowy
              6) Swiezy Zen-szen - Ma dzialania usuwajace toxyny
              7) Cebula
              8)Pestki z dyni -bogate w omega3
              9) Migdaly - pomagaja produkowac lepsze bakterie
              10) Grejfrut (zolty) !!!
              11) Olej lniany !!!

              Jezeli checie na poczatek zastapic sobie cukier czyms slodkim polecam xylitol ale nie mozna go uzywac za duzo ale ma wlasciwosci przeciwgrzybiczne .

              Z tym co tutaj wyminilem mozesz poczuc sie lepiej nawet stosujac diete

              Ostatnio zauwazylem na angielskim ebayu pojawil sie XtraLac alternatywa do threelacu ktory jest b drogi. Jest to podstawowy produkt przy leczeniu zaraz po diecie.Jest to probiotyk i podsawowym problemem jest to ze ludzie biorac go nie stosuja sie do diety. Jest nawet reklamowany w ten sposob ze nie musimy sie do diety stosowac bo oczywiscie nie wszystkim zalezy na naszym pelnym wyleczeniu. Mozemy zaczac brac treelac po okolo 6-8 tyg mocnej diety bez oklamywania sie organizmu nie oszukasz .I nawet kiedy poczujesz sie lepiej po tygodniu po miesiacu czy dwoch to musisz miec swiadomosc ze to wciaz tam jest! tak jak wczesniej pislaem okolo 2 lat utzrymuje sie w naszym oragnizmie i przez taki okres radzilbym stosowac threelac badz XtraLac plus kilka innych suplementow ale o tym napisze nastepnym razem kiedy zaczeniesz sie stosowac do tego co tutaj napisalem.


              Wazna jest tez:
              -grupa krwi -ja mam niestety 0RH+ najbardziej podatna na grzyby
              -wyleczenie wszystkich zebow!!!! nie mozna wyleczyc sie majac dziury czy rtec uzyta do zalatania dziur jezeli mamy takiego rodzaju plomby badz sa stare nalezy je jak anjszybciej usunac!!

              Tyle na dzis wiecej optymizmu ja z tym zyje od paru lat ale walcze wiec jestem zwyciezca Pozdrawiam wszystkich
              • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 18.04.12, 21:14
                No to jestem przerażona, bo teraz w ogóle nie wiem, co mogę jeść sad
                Czy możecie mniej więcej napisać, jakie posiłki spożywacie? Czemu nie można oleju słonecznikowego?
                Dzisiaj bez kawy, jest kiepsko, ale dam radę. Wypiłam herbatę czarną, ale już wiem, że nie ok. Czy herbaty owocowe wchodzą w grę? Np. porzeczka + cytryna z suszonych owoców? Albo herbata Rooibos (która nie jest prawdziwą czerwoną herbatą jak Pu-Erh (która jest niedobra smile ) tylko naparem z ostrokrzewu czy czegoś tam)?
                Czy ryż dziki można? Albo w ogóle ryż? Czemu tylko brązowy?
                Boję się, że nie dam rady jeść tylko warzyw i ryb (jakoś chyba się nie przełamię jeśli chodzi o owcę, chociaż to podobno najzdrowsze mięso). Czy zupy można jeść? Na wywarze z warzyw (bez marchewki) - np. kapuśniak albo żurek? Czy mogę jeść tę mąkę żytnią?
                Co z suszonymi śliwkami albo żurawiną?
                Olej lniany piję, wszelkie pestki i orzechy są ostatnio moją podstawą kaloryczną.
                Najcięższe do przejścia dla mnie będzie niepicie piwa sad
                Dzisiaj kolejny kilogram w dół sad
                • durlag Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 19.04.12, 01:29
                  Spokojnie wciaz jest sporo dobrych rzeczy do zjedzenia i ''zamiennikow''

                  Nie nie mozna uzywac oleju slonecznikowego zreszta nawet go nie potrzebujesz bo nie mozna jesc niczego mocno smazonego, ja jedynie szybko podgrzewam przez kilka minut na oleju z oliwek: cebule + zielona papryke +pociety (juz ugotowany) brokul+ korzen pietruszki + tunczyk do tego rozne przyprawy (oregano bazylia sol morska) i taki mix mozesz zjesc np z ryzem badz z fasola czarne oczko.

                  Ryz dziki? Jeszcze lepiej! ja nie mam do niego dostepu ale jest to najlepszy ryz ewentualnie brazowy. Bialy jest wykluczony.

                  Kawa czarna herbata herbatki owocowe odpadaja. Po paru tygodnaich stosowania diety i napiciu sie kawy/cz herbaty ma sie od razu gazy i uczucie gonienia czegos po jelitach niestety teraz tego nie czujesz bo spozywasz to na codzien pomimo tego ze wykluczylas niektore produkty wciaz spozywasz kilka ktorymi candida sie odzywia. Zamaist kawy tak jak mowilem sok z noni jedna nakretka dzinnie i ma sie duzo wiecej energii poczytaj o tym! Co do roibosa to nie wiem mnie po tym brzuch bolal wiec odstawilem . Herbaty owocowe sa sztuczne na dodatek i nie dobre zamaist tego polecam CZEPOTE PUSZYSTA - dziala anty grzybicznie i mozesz pic zamiast jednej dwoch herbat dzinnie przez 3 tyg w miesiacu- tydz przerwy. Jest to jedyna herbata jaka pije poza tym to woda woda woda musisz pokochac ten czysty smak : ]
                  aaa jeszcze jest Yerba -mate argentynska herbata pilem kiedys bardzo duzo teraz odstawilem bo byl cien podejrzenia i jest to na razie w fazie ponownych testow/badania czy jest ok jezeli ktos ma info na temat yerby to prosze o kontakt.

                  Maka zytnia ok robisz sobie chleb fajna sprawa wiesz ze nikt tam nie dodal drozdzy ale bez zadego masla. Co do zup to zadnych kostek do zup i ogolnie gotowych produktow ja nie jadam zup choc bym chcial bo wydaje mi sie to zbyt czasochlonne . Polecam gotowac sobie indyka calego czy w formie takiej prostej zupy nie wiem cebula pietruszka (bez marchwi) i wypic sobie taki rosol. Ja go spozywalem kiedys z makaronem z brazowego ryzu ale okazalos ie ze tez nie mozna uncertain tak wiec kuraka zjesc rosol wypic ale z przerwa bo... nie wolno popijac pokarmow!!! ani pic przed jedzeniem. Owca nie ejst konieczna dam ci stronke od osoby ktora jest wegetarianem/ka i wyleczyla sie na samych warzywach :

                  www.candida.peet.pl/index.php
                  Musisz sama chodzic po necie i szukac doksztalacac sie kazdy mowi co innego i kazdy jest inny kazdy ma inny organizm i w innym spozob to ''zlapalismy'' . Nie mowie ze ejstem alfa i omega ale dzile sie moimi doswiadczeniami i tym co dziala w moim przypadku np ja nie moge jesc jajek ale nie powiem tego tobie bo jestem na prawde chyba wyjatkiem gdzie to szkodzi. wiec tak jak mowie caly zcas sie doksztalcaj tutaj jest kopia z jednego artykulu ktory teraz znalazlem tego czego powinnas unikac i co sie pokrywa z tym co mowie:

                  Z diety nalezy kategorycznie sie wyzbyc:
                  owoców (oprócz cytryn i kwaśnych grejpfrutów),
                  czarnej kawy, kawy typu "Inka", czarnej herbaty,
                  produktów fermentowanych - serów pleśniowych, surowej kiszonej kapusty i ogórków, tofu z soi,
                  cukru i wszelkich jego wyrobów, słodzików,
                  miodu,
                  białego pieczywa pszennego z rafinowanej mąki (oczyszczonej z otrąb),
                  żywności panierowanej,
                  spożywania alkoholu pod jakąkolwiek postacią.

                  Suszone sliwki sa ok zurawina chyba tez sprawdz sobie ja poprostu nie uzywam.
                  Pij olej z lnu budwigowy w malych ilosciach starczy jest b dobry migdaly i orzech (tylko wlaoskie zadnych ziemnych!) ale orzech najlepiej opiec minute na rozgrzanej oliwie gdyz czasem jest na nich plesn czego mozesz nie wylapac a tak powinno sie to hmm usmazyc..

                  Ja to juz wogule zapomnialem co to piwo nawet mi nie mow ..przynajmniej masz kogos ja nawet nie wyjde na impreze kogos poznac bo co po raz kolejny pic wode tongue_out aaaa tu kolejna rzecz nie zadam odpowiedzi ty sama sobie odpowiedz mianowicie skoro masz kogos i jezeli uprawiacie sex to partner tez mogl to zlapac wiec to to jest najgorsze mozesz sie wyleczyc a za jakis czas wroci od partnera i tak wkolko wiec tylko mowie zabezpiecznie na 100% i on tez mzoze powiniene sie przebadac i ewentualnie zwiekszyc odpornosc przynajmniej.

                  I pamietaj wrto sie zastanowic jak do tego doszlo dlaczego przyszedl taki slabszy czas w ktorym nie wiem zazywalas antybotyki stresowalas sie i zlapalas to musisz sie zrelaskwoac bez kawy bez ( mam nadzieje) fajek i powili dojsc do odpowiedzi. Jak kolega napisal wczesneij nie przyspieszysz leczenia wygrasz tylko wytrwaloscia. a i waga to mysle brak weglowodanow ktore nas tlucza. Pozdrawiam





                    • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 20.04.12, 21:40
                      Znalazłam coś takiego "Kofeina powoduje do 75% zmniejszenie populacji pozytywnych bakterii i trwa to do 5 godzi po wypiciu jednej filiżanki kawy zanim zostanie przywrócona równowaga flory jelitowej" na stronie www.naszezdrowie.com/candida.html
                      Aczkolwiek nie wiem, czy mnie do końca to przekonuje ;/
                  • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 20.04.12, 21:35
                    Mam problem, bo chudnę na maksa - z 63 kg zjechałam w półtora tygodnia do 56.5 - mam 174 cm wzrostu i zaczynam wyglądać jak szkielet. Niedługo zostaną ze mnie oczy i usta tylko sad W pracy dzisiaj miałam mroczki przed oczami i uczucie zatkanych uszu, jakby było coś nie tak z ciśnieniem.

                    Czemu nie można oleju słonecznikowego? Tak pobieżnie przejrzałam odpowiedzi wujka gógla na zapytanie "olej słonecznikowy candida" - wyrzucił sporo pozytywnych opinii i recept na miksturę do płukania ust z oleju.
                    Dlaczego nie można jeść niczego smażonego?
                    W ogóle czy wiemy, w jakiej temperaturze grzyb ginie? Może gotowanie albo sparzenie zabija paskudę?
                    Ja nie mam w ogóle problemu z gazami (no przecież dziewczyny nie pierdzą tongue_out) - candida u mnie nie objawia się dolegliwościami pokarmowymi, mam nią zawalone całe zatoki, gardło i resztę górnych dróg oddechowych. Bardzo często mam mdłości (jakbym miała lekkiego kaca).
                    Yerba mi nie smakuje aż tak bardzo - niestety też na mnie nie działa pobudzająco, zamiast kawy odpada smile
                    W ogóle mam wrażenie, że daję organizmowi o wiele za mało kalorii. Po wejściu na trzecie piętro mam ochotę położyć się i zasnąć. Staram się dojadać orzechami, ale nie mogę ich zjeść za dużo sad
                    BTW. Mam patent na masło do chleba. Kupuje dojrzałe awokado i smaruję nim zamiast masła. Z rzodkiewką i szczypiorkiem - pycha.
                    Chociaż nie wiem, czemu normalnego masła nie wolno - grzyby nie jedzą przecież tłuszczu, a to praktycznie sam tłuszcz.
                    Dużo czytam w necie, ale oczywiście jest milion sprzecznych informacji. No i ryczeć mi się chce, bo co chwile skreślam z jadłospisu kolejny składnik (np. pomidory - jak tu żyć bez spaghetti? nawet niech będzie z razowego żytniego makaronu, ale bez pomidorów?).
                    A. Oliwki - w zalewie z wody i soli - można?
                    Czy takie owoce jak porzeczki, rabarbar, wiśnie, śliwki - kwaśne - można?
                    Czemu ser żółty jest zły (oprócz tego, że jest bombą cholesterolową)?
                    Czemu herbata zielona lub biała nie?
                    O co w końcu chodzi z tą kapustą kiszoną i ogórkami?

                    Jeśli chodzi o intymne sprawy to tam też była candida i u mnie i u chłopaka - po pierwszej serii fluconazolu przeszło, na wszelki wypadek oboje smarujemy się czasem pimafucinem, żeby w razie czego wybiło zarodniki. Najgorsze jest to, ze bardzo chcemy mieć dziecko i na razie nie ma na to żadnych szans.
                    • takisobie27 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 21.04.12, 13:12
                      Złe samopoczucie jest spowodowane śmiercią grzyba. Może przystopuj na chwilę, z środkami go zabijającymi, albo zmniejsz dawkę. Utrata wagi też stanowczo za szybka. Ja też schudłem ale nie aż tak. Chudniesz, gdyż ograniczyłaś spożywanie węglowodanów, a to one są jedyną przyczyną tycia. Błędne jest myślenie, że tłuszcz tuczy. Przetworzenie tłuszczu przez organizm wymaga ogromnej ilości energii, a do przetworzenia węglowodanów już tyle energii nie potrzeba. Ja nie ograniczyłem masła. Nie wiem, dlaczego należy ograniczyć?
                      Z dzieckiem, rzeczywiście się na razie wstrzymajcie. Może podłapać (niemalże na pewno podłapie) to od Ciebie, a dodatkowo i tak jeszcze bardziej osłabi Twój organizm. Z tego co kiedyś wyczytałem to nie powinno się jeść żadnych warzyw koloru czerwonego i zbliżonego do niego. Spadek wagi w pewnym momencie powinien się zatrzymać, jeżeli nie to będziesz zmuszona przerwać leczenie. Pamiętaj, że musisz być silna do zwalczenia tego świństwa i nadmierne osłabienie organizmu nie jest dobre.

                      Kiszonki generalnie także mają pleśnie. Niby wszyscy polecają, ale mi np. tak jak już pisałem nie służy. Najzwyczajniej gorzej się po nich czuję. Sam nie zażywam żadnych środków farmakologicznych mających za zadanie zabicie candidy. Wzmacniam cały czas system odpornościowy i to niesłychanie skutkuje. Od września nie tamtego roku nie miałem żadnego bólu głowy (dwa-trzy razy zaczynała boleć, ale się położyłem i po obudzeniu już nie bolała), przez cały okres zimowy nie miałem nawet kataru, ogólnie samopoczucie wzrosło. Początkowo przez 3 miesiące miałem nieustającą śmierdzącą biegunkę. Do toalety wchodziłem 4-5 razy dziennie.

                      Powinnaś zacząć zażywać jakieś zioła na oczyszczenie organizmu z toksyn. Nie wiem co Ci polecić, gdyż początkowo zażywałem jakieś preparaty chińskie, które były niesłychanie skuteczne, ale za drogie na moją kieszeń. Kontroluj też podstawowe wyniki (krew, mocz, kał), chociaż to Twoje samopoczucie jest wyznacznikiem skuteczności leczenia. Pamiętaj, to świństwo gdy ginie to krąży i zatruwa Twój cały organizm toksynami.

                      Generalnie zasady są proste:
                      - zero przetworów mlecznych (no ja jem masło),
                      - zero cukru (zarówno tego zwykłego, jak i ograniczenie węglowodanów w pokarmach, ale bez przesady, jeść warzywa można, ale to o niskim współczynniku glikemicznym i zielone),
                      - zero dodatków chemicznych (wszelkiego rodzaju gotowe mieszanki przypraw, ketchup, musztarda, majonez, gotowe czy sypkie sosy, gotowe potrawy - puree ziemniaczane, czy gotowe mrożonki tylko do podgrzania),
                      - zero używek (alkohol, papierosy, kawa, herbata czarna),
                      - zero mąki pszennej i jej przetworów (niestety większość pieczywa, makarony),
                      - surowe mięso, mięso z kurczaka i wieprzowina.

                      Generalnie należy jeść produkty mało przetworzone i nienarażone na dodatki chemiczne. Dużo ryb. Dużo cytryny. Mięso wołowe. Ryż brązowy lub dziki. Kwaśne owoce. Zielone warzywa.

                      Mi np. zakazano jeść orzechów, migdałów etc. Ale może są dobre.

                      Nie możesz słuchać rad od wszystkich, a sama wybrać te które wydają Ci się najwłaściwsze. Obserwuj swój organizm to on Ci daje odpowiedź, a nie my. Pociesz się tym, że jesteś już po najgorszym. Teraz z upływem czasu powinnaś czuć się coraz lepiej, chociaż nastaw się na to, że co jakiś czas przez 2-3 dni będziesz się czuła koszmarnie. To jest takie niestety leczenie, że co jakiś czas choroba daje o sobie bardziej znać. uncertain
                      • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 21.04.12, 13:40
                        No właśnie boję się tego chudnięcia mocno, szczególnie, że oprócz grzyba miałam potworna dawkę stresu teraz (cały czas się utrzymuje, ale na szczęście na sporo niższym poziomie) - dalej nie mogę poradzić sobie w ogóle z jedzeniem. Nie dość, że muszę się zmuszać do tego, żeby w ogóle coś przełknąć to jeszcze z każdym produktem muszę się zastanawiać, czy na pewno mogę go zjeść.
                        Wczoraj (przed przeczytaniem, ze nie wolno) zjadłam puszkę tuńczyka i dwie kanapki z twarożkiem. To wg. moich obliczeń jakieś max 500-600kcal.
                        Dzisiaj jeszcze nic nie jadłam bo się boję smile
                        Jak wrócę do domu to zjem pewnie żytnie wasa z awokado plus sałatę z olejem, może jakieś orzechy. Najchętniej pozbyłabym się tego grzyba jak najszybciej, nienawidzę go smile
                        W ogóle znalazłam ciekawy post na: www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=16849.10;wap2
                        cytuję:"
                        1. Grzyby to pasożyty, a więc mogą żyć jedynie w ciele żywego człowieka - żywiciela, gdzie odżywiają się gnijącym mięsem, a konkretnie aminokwasami powstającymi w wyniku rozpadu martwiczych komórek. Grzyby nie posiadają żołądków, lecz wydalają do podłoża enzymy trawienne rozkładające aminokwasy na proste substancje, które następnie, w wyniku osmozy, przenikają przez ściany grzybni. Grzybnia będąca ciałem wegetatywnym grzyba składa się z tysięcy, a nawet milionów komórek-segmentów przenikających tkankę organizmu żywiciela niczym gruba pajęczyna, a jej sumaryczna długość może wynosić kilkadziesiąt metrów. Taki stan rzeczy nazywamy grzybicą. Aby grzybica mogła się rozwinąć, musi mieć spełniony podstawowy warunek - tkanka żywiciela bogata w martwicze komórki. Z tego względu grzyba Candida albicans w warunkach laboratoryjnych wyhodować nie można.

                        Grzybom normalnie towarzyszą bakterie - paciorkowce i gronkowce odżywiające się resztkami pozostałymi po rozpadzie komórek, których grzyb nie trawi, a więc nie wchłania do grzybni. Taki podział pożywki jest powszechny w naturze i nazywa się synergizmem. Medycyna mająca zawsze obrzydzenie do ustalania faktycznej przyczyny - bierze skutek za przyczynę - żerujące na (martwej!) pożywce grzyby i bakterie nazywa patogenami. Taka już jest medycyna - fabryka chorób. W rzeczywistości grzyby i bakterie żerujące na gnijącej tkance patogenami nie są. One dbają tylko, byśmy nie zgnili do reszty. Patologią, prócz medycyny, jest kondycja naszego organizmu, a więc my sami, którzy dopuściliśmy nasz organizm do stanu patologicznego. Grzybica jest jedynie objawem - potwierdzeniem tego stanu.

                        Tymczasem grzyb Candida albicans nie jest drapieżnikiem odżywiającym się mięsem - nie atakuje komóek zdrowych, jakie to idiotyczne cechy przypisuje mu medycyna. Jest oportunistą, a więc niejako biernie zasiedla (martwicze!) podłoże. W tej sytuacji walka z grzybicą jest typowym szkodzeniem samemu sobie. Usunięcie grzyba jest bardzo proste. Wystarczy pozbawić go pożywki, a wówczas ginie. Ten efekt można osiągnąć jedynie działaniem profilaktycznym - żadnym innym.

                        2. Drożdże to saprofity żyjące w kale docierającym do jelita grubego zawierającym cukry proste, którymi się odżywiają konkurując o pożywienie z bakteriami acidofilnymi. Różnica między nimi jest taka, że bakterie acidofilne jako produkty przemiany materii wydalają do podłoża, w którym żyją, kwas mlekowy albo inne zbędne substancje, które dla naszego organizmu stanowią bardzo ważne witaminy, natomiast drożdże jako produkty przemiany materii wydalają do podłoża alkohol.

                        Drożdże są organizmami jednokomórkowymi odżywiającymi się cukrami prostymi zawartymi w podłożu, których nie muszą trawić, a więc nie wydzielają do podłoża enzymów trawiennych, które by po pewnym czasie spowodowały rozpad pożywki na proste substancje, by następnie je wchłonąć. Konieczne są im cukry już rozłożone, strawione - proste. Z tego względu drożdże mogą żyć w podłożu niestabilnym - półpłynnym i poruszającym się. Grzyby w taki podłożu po prostu by nie przeżyły.

                        Wszystkie drożdże należą do królestwa grzybów jako grzyby niedoskonałe (fungi imperfecti). Drożdże Candida albicans są takimi samymi drożdżami jak inne, z tą różnicą, że są zarodnikami grzybów Candida albicans. Z tego względu nazywane są drożdżakami, gdyż w sprzyjających warunkach mogą niejako zakiełkować, a wówczas może rozwinąć się z nich grzybnia. A więc z grzybami drożdżaki mają tyle wspólnego, co kasztan z kasztanowcem. W naturze takie zjawisko nie nie jest niczym wyjątkowym i nazywa się się metamorfozą, czyli totalna zmianą wszystkich cech - wyglądu, sposobu odżywiania, środowiska życia. Typowym przykładem metamorfozy jest bielinek kapustnik, który z niesympatycznej larwy pełzającej po liściach naszej ulubionej kapusty, które na dodatek zjada, zmienia się w pięknego motyla, latającego w powietrzu, odżywiającego się nektarem kwiatowym.

                        A medycyna wszystko wkłada do jednego worka i każe walczyć ze wszystkim, nie bacząc na konsekwencje tej bezsensownej walki z naturą, której częścią wszak sami jesteśmy. Każe na przykład robić badania ma obecność w kale drożdżaków, gdzie jest ich naturalne miejsce, by potem "leczyć" je. Ale skoro wg medycyny grzyba i drożdżaki to to samo, to nie powinny nikogo dziwić nie-logiczne wnioski, które są wyciągane wskutek dostatecznej wiedzy o naturze. Ale lekarzom to nie przeszkadza w niczym, bowiem według wytycznych oni mają po prostu leczyć, a nie myśleć. Od myślenia są inni - lekarz ma robić swoje, czyli to, czego go "uczono", a uczono go właśnie tego, co umie - sprzedawać leki i usługi medyczne. Toteż jak najdalej od tej gałęzi przemysłu robiącej interesy na naiwności ludzkiej przy pomocy strachu, fałszywych informacji i dobrze wykształconych sprzedawcach leków - lekarzy. "

                        Z tego wynika, że nie samych grzybów mamy się pozbywać, ale drożdży, które są zarodnikami Candida a. Same grzyby zżerają tylko martwe tkanki i nie szkodzą.
                        Nie wiem, czy dobrze to zrozumiałam smile
                      • jan440 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 21.04.12, 20:27
                        Kiszonki generalnie także mają pleśnie
                        to cytat z Twojej wypowiedzi - ja skomentuję to w ten sposób - tylko zepsute czy źle sporządzone kiszonki mają pleśnie i oczywiście nie należy ich używać również gdy nie masz problemów z grzybicą.
                        Nie można w ten sposób pisać.
                        • kinmalek Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 26.04.12, 01:46
                          Ja polecam książkę Nie daj się zjeść grzybom candida Andzej Janus.Tam jest wszytsko razem zebrane co i jak.Jest tam też sporo przepisów.Nie wiem czy było tu pisane o jajkach które można i masło również,czyli możesz zjeść np.jajecznicę.Ja kupuję pumpernikiel żytni na zakwasie bez drożdży,może poszukaj takiego.Acha ktos tu pisał że niewolno makaranów,natomiast z tego co wyczytałam to można tylko musi to być dobry brązowy ,zrobiony na żytniej mące z pełnego przemiału,jest dostępny w sklepach ze zdrową żywnością.jeżeli ktoś preferuje makarony białe należy kupować te wyrabiane z tzw.twardej,wysokogatunkowej pszenicy makaronowej-durum.Powinny być gotowane al-dente.Ktoś tu pisał że nie wolno pomidorów natomist według książki wolno,nawet jest przepis na pomidorową.Zakup książkę bo łatwiej jest to wszytsko ogarnąć.
                          --
                          Prawdziwa kobieta jest jak herbata: mocna i gorąca,jak posłodzisz-słodka,jak nie posłodzisz to pij qrwa gorzką!
    • chorowitka85 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 26.04.12, 10:40
      stwory z mchu, witaj w klubie, ja przez dietę przeciwgrzybiczą też schudłam, zawsze byłam chuda (45 kg przy 160 cm), a teraz ważę 40 kg!!! uncertain
      i z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że nie daj się zwariować z drastycznym ograniczeniem węglowodanów (np. z zupą pomidorową, czasem ziemniakiem, kaszami itd.), bo jak osłabisz organizm jak ja to i tak podkarmisz grzyba...
      przechodziłam już wiele różnych diet i najlepszy jest umiar jak się okazuje. oczywiście nie mówię tu o spożywaniu nabiału, glutenu i cukru, ale np. gotowaną marchewkę możesz spokojnie zjeść pod osłoną jakiegoś tłuszczu (np. w zupie na wywarze z mięsa), kasza jaglana, gryczana niepalona czy ryż brązowy są świetne dla organizmu. W ogóle gotowane przeróżne zupy, duszone warzywa, gotowane jedzenie - to jest łatwiej strawne i zapobiega fermentacji w jelitach. surowe warzywa to najlepiej zielone - sałata, mniszek, natka pietruszki. ryb, mięsa, jaj nie dużo (choć niektórzy polecają) - bo zakwaszenie organizmu sprzyja infekcjom grzybiczym i osłabieniu oganizmu.
      kawa niewskazana właśnie z powodu hamowania wzrostu dobrych bakterii oraz gdzieś czytałam o śladowych ilościach pleśni czy coś tam (podobnie jak w herbatach).
      u mnie kluczowe dla poprawy samopoczucia było odstawienie wszelkich kupionych orzechów, pestek i nasion (pleśnie!!!), podobnie olejów z nasion - zmniejszyły się problemy z zatokami, jamą nosowo-gardłową, uszami, bo podobnie jak Ty mam problem z candidą w zatokach i w ogóle w obrębie głowy. jak jesz kasze czy ryż to najpierw podpraż i sparz wrzątkiem - pozbędziesz się pleśni. Albo przynajmniej dokłaaaaadnie wypłukaj gorącą wodą.
      kiszonki mogę w niewielkich ilościach również z powodu pleśni. zamiast tego łykam dużo probiotyków 3-4 kaps. dziennie po 30 mld 8 szczepów.
      masło niewskazane dla wrażliwych z powodu białek mleka i laktozy (m. in. dla mnie). zamiast tego można używać masła klarowanego ghee, oliwy, oleju kokosowego.
      z owoców - cytrusy często podrażniają błony śluzowe (m. in. u mnie), więc musisz poobserwować jak to jest u Ciebie.
      spróbuj jeść rozdzielnie białka i węgle, mnie to pomaga.
      a jeśli chodzi o zatoki itd. to ja zauważyłam, że mi się nasilają dolegliwości przy niedotlenieniu i zanieczyszczeniach (np. w mieście) albo jak zjem coś, co ma nawet śladowe ilości zarodników grzybów. unikaj ich jak możesz!!! najgorsze jest to, że one krążą wszędzie, zwłaszcza przy bardzo wilgotnej pogodzie. doraźnie pomaga mi WODA UTLENIONA. 1 łyżka na szklankę wody - płukam gardło, wpuszczam kilka kropli do zatok oraz uszu i wtedy jest duuuuużo lepiej!!!!!!! zanim zaczęłam ją stosować miałam wciąż wielką chmurę w głowie, zatkany nos itd. pomaga mi też stabilizowany tlen w płynie, który zażywam.
      jeśli masz problem z candidą od urodzenia jak ja to musisz się nastawić na długą walkę, ja już walczę kilka lat... bo nie oszukujmy się - to wraca - przy stresie, niedospaniu, chorobie itd. przez różne suplementy i diety przeciwgrz. obciążyłam sobie wątrobę i trzustkę. zaczęłam już w to wszystko wątpić i trochę wyluzowałam (np. jem gotowaną marchewkę, zupę pomidorową z ziemniakami, czasem trochę gotowanego jabłka) - w dzisiejszych czasach każdy prawie ma problem z candidą, nie można też wariować z biciem grzyba, bo można sobie narobić większych problemów.
      trzymaj się!
    • chorowitka85 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 26.04.12, 10:51
      nieśmiało proponowałabym Ci rezygnację z glutenu (płatki owsiane, chleb na zakwasie) a zamiast tego spożywanie kaszy gryczanej niepalonej białej (lepiej samemu lekko podprażyć), kaszy jaglanej (mimo IG70! - jest dobra na grzyba) oraz ryżu brązowego (tego najmniej) i wafli ryżowych. u mnie pożegnanie się z glutenem okazało się bardzo ważne. i bardzo mi pomogło, tak więc chyba już nie zamierzam do niego wracać. smile
      biały ser - zrezygnowałabym, nabiał zaśluzowuje, stwarza dobre warunki do rozwoju candidy... zamiast tego właśnie jajka, ryby, odrobinę mięsa z drobiu. jak już nabiał to lepiej zrobiony swój jogurt, kefir, zsiadłe mleko.
    • chorowitka85 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 26.04.12, 10:55
      a puszkowane jedzenie odstawiłabym całkowicie. lepiej przyrządzić sobie rybę samemu.
      walka z candidą jest długa jeśli to Twój zadawniony problem. ja już się sporo nauczyłam przez te kilka lat...
      najważniejsze oprócz diety naturalnej (wyeliminowanie przetworzonych pokarmów, no i oczywiście tego co zakazane w diecie) to maxymalne ograniczenie stresu, wysypianie się i preparaty wzmacniające odporność, bo samo tłuczenie grzyba (zwłaszcza antyb. przeciwgrzybiczym - też już to przechodziłam!) nic nie daje.
      • stwory_z_mchu Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 30.05.12, 23:38
        Hej,
        długo nie pisałam. Dalej walczę z candidą, dzisiaj miałam kolejny wymaz, bo lekarz nie ma pomysłu, co dalej (tzn. ma - bonusowo prawdopodobnie ciachną mi migdałki, co przy mojej pracy głosem będzie naprawdę zabawne). Na trochę musiałam przestać z dietą - waga idzie mi w dół za szybko, co przy ryzyku zabiegu (którego skutkiem jest znów niejedzenie) - nie pozwala mi w 100% trzymać diety.
        Chleba już nie jadłam, w sumie był taki moment, ze nic nie jadłam prócz grejpfruta i sałaty z oliwą. Czasem trochę mięsa i orzechów. Starałam się minimalnie bilansować posiłki, ale to bardzo trudne, żeby pamiętać o wszystkich grupach witamin i minerałów i jeść rzecyz tylko dozwolone.
        Mam kłopoty z depresją, co w ogóle nie pomaga mi w walce z tym paskudztwem. To chyba błędne koło, candida powoduje obniżony nastrój i stres (albo nieźle się do tego przyczynia), zaś stres i obniżony nastrój - rozrost drożdżaka.
        Mimo wszystko jest trochę lepiej, czasami. Dalej nie możemy zajść w ciąże, kolejny miesiąc. Na szczęście ginekologicznie jest ok (mogą być inne powody tego, ze nie możemy), więc będziemy próbowali dalej.
        Mój profesor od biomechaniki i anatomii wciska mi jakieś naturalne sposoby na grzyba, ale wygląda mi to mocno na marketing wielopoziomowy lub piramidę finansową i raczej nie będę się w to pchała.
        Czekam na wyniki wymazu z gardła, zobaczymy co z tymi migdałkami. Rzeczywiście od kilkunastu lat mam cały czas problemy z górnymi drogami oddechowymi, przewlekłe zapalenia migdałków, gardła, zatok. Czy może tak być, że podniesiona temperatura w wilgotnym miejscu (nieustający stan zapalny w gardle) powoduje rozrost candidy?
        Jak załatwić sobie olejki? Chyba spróbuję.
    • chorowitka85 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 31.05.12, 07:26
      Ponoć najgorsze jest żywienie korytkowe - trochę tłuszczu, trochę białka, trochę węgli, wypróbowałam to ostatnio na sobie i faktycznie - jak jem i sporo tłuszczów, i węglowodanów (tych dobrych) to jest źle. Natomiast jak jem w proporcjach 80/10/10
      (węgle/białka/tłuszcze) to jest dużo lepiej. Czyli głównym paliwem są zdrowe węgle (kasza gryczana, jaglana, warzywa, brązowy ryż). Do tego warzywa, większość nie surowych tylko gotowanych bądź podgotowanych/zblanszowanych. Aby uzupełnić aminokwasy czasem jajko, pestki dyni, słonecznika, sezamu, siemenia lnianego. Raz w tygodniu jem kawałek ryby oraz kurczaka.
      Można też bazować na tłuszczu (wtedy minimum węgli i niewiele białka), robiłam tak zimą, ale mi to za bardzo nie pasowało (choć czułam się też ok, ale ja jednak jestem węglowodanowa smile , no i mój lekarz tradycyjnej medycyny chińskiej poleca dietę bazującą na węglach, więc słucham tongue_out ).
    • 0monika99 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 20.08.12, 12:55
      stwory_z_mchu napisał(a):


      Witaj

      Nie wiem czy pomogę, ale chociaż spróbuję. widzisz, mam 30 lat i miałam podobne problemy jakieś 3 lata temu, ale odstawiłam w końcu lekarstwa bo niszczyły inne moje narządy, rozstałam się ze swoim mężczyzną ale to ja go zostawiłam bo nie chciałam żeby on to zrobił, straciłam pracę (zrezygnowałam) bo już nie dawałam rady i wtedy na mojej drodze pojawił się lekarz który polecił mi rezonator biofotonowy. Juz byłam w takiej desperacji że nawet nie zastanawiałam się na jakieś zasadzie on działa dopiero po 3 miesiącach stosowania zobaczyłam ze wszystko mi ustąpiło i zaczęłam czytać o tym i ucieszyła się ze nie muszę spodziewać się żadnych skutków ubocznych i ze już nigdy moje dolegliwości nie wrócą. Ułożyłam sobie życie na nowo. Pracy nie odzyskałam, ale znalazłam nową, zeszliśmy się z Pawłem i wszystko jest naprawdę w porządku. Tobie też tego życzę
    • marty3 Re: Leki i dieta nie działają - co dalej? 03.09.12, 16:43
      cześć,
      Grzybica zaczyna się w jelitach i to tam powinnaś najpierw uderzyć. Polecam miksturę, sama ją stosuję i widzę duże efekty smile 2 tygodnie nie wystarczą! Miksturę pije się przez 3,5 miesiąca. Nie stosuj antybiotyków, bo tylko pogorszysz sytuację! Candida jest bakterią normalnie żyjącą w przewodzie pokarmowym, ale jeśli dojdzie do wyjałowienia flory bakteryjnej z dobych bakterii, te złe zaczynają dominować i przekształcają się w grzybicę. Candida przyczepia się do jelit i zaczyna je uszkadzać. Jeśli przedostanie się do krwi zakaża cały organizm i wtedy znajudemy ją też w ...nosie... Antybiotyki zabijają dobre bakterie, a niestety leki osłonowe są przyjmowane zbyt krótko po antybiotykach i mamy candidę... Dochodzi do tego nasza przetworzona żywność, konserwanty, ulepszacze itp... Na szczęście są naturalne sposowy pozbycia się tego świństwa, ale wymagają wyrzeczeń... czyli oprócz mikstury, tak jak pisałaś dieta!
      Nie jemy: białej mąki, słodyczy, cukru, owoców - ulubioną pożywką drożdżaków jesr fruktoza, produktów zawierających antybiotyki, np. mięso z kurczaka i rosół.
      Co do mikstury chętnie wyjaśnie, co i jak na maila. Nie wiem czy można reklamować produkty tutaj?? A i jeszcze trzeba zakraplać aloes do nosa przez ok 5 tyg. I oczywiście przyjmować dobry priobiotyk, w przerwach kuracji (kiedy zmieniamy olej) i po jej zakończeniu.
      Jest na to dobry sposób. Sama go stosuję i widzę, że działa smile)
      marty3@gazeta.pl
      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka