Dodaj do ulubionych

leczenie lamblii

23.11.05, 10:51
czy mozna prosic dr Janusa o przedstawienie swojego stosunku do tego tematu?
jaka jest skutecznosc preparatow ziolowych i homeopatycznych w przypadku
pasozytow? a jaka - lekow tradycyjnych, tj. tynidazol, metronidazol,
atebryna??
jak sie ma sprawa diety w przypadku obecnosci pasozytow (zalozywszy, ze
pasozytom nie towarzyszy obecnosc lub przerost jakis grzybow)? jak, w
przypadku trwalego wyleczenia, regeneruje sie organizm (uklad pokarmowy,
trzustka, watroba)? czy stosuje sie jakies specyfiki po "wybiciu" np.
lamblii, diete?
Edytor zaawansowany
  • 23.11.05, 12:36
    Nie jestem co prawda dr Janusem, ale odpowiadam.............z tego co wiem
    podczas leczenia lamblii powinno się wykluczyć nabiał z diety.................
  • 23.11.05, 13:21
    nabial, czyli co dokladnie? i dlaczego? co w przypadku, gdy osoba, ktora ma
    lamblie, nie je miesa? co ona bedzie jadla, bedac na diecie?
  • 23.11.05, 13:32
    Ja podałam dziecku w lipcu tego roku Tinidazol na lamblie i nie pomógł. Potem
    już nie wyszły w badaniu kału (kilkakrotnie), ale Jego objawy wskazywały na ich
    obecność. Od kilku miesięcy są ujażmiane homeopatycznie, jest lepiej ale to
    ciężki przeciwnik. Już moja candida jest prostsza w leczeniu. Wiem że lamblie
    nie znoszą dyni, dlatego mielę ją i dodaję do chleba.
  • 23.11.05, 13:45
    wlasnie, dynia. czy po spozyciu duzych ilosci pestek z dyni nie zauwazylas
    pogorszenia stanu zdrowia? nasilenia bolu brzucha, itd?? czy rzeczywiscie
    pomagaja? jesli tak, to jak dzialaja? skad wiesz, ze lamblia nie lubi dyni?

    tinidazol nie pomogl.. hm, jak zamierzasz dalej, jesli homeopatyk nie pomoze,
    leczyc dziecko? co stosujesz, by ulzyc dziecku w chorowaniu, zmniejszyc objawy?
    dzieki za wszelkie informacje, z gory!
  • 23.11.05, 13:58
    Staram się zbytnio nie zastanawiać nad tym wszystkim, prowadzę masę notatek
    mojego synka i swojej candidy.
    Objawy nie są bardzo uciążliwe ale typowe dla lambli. Ma krostki różne w różnym
    czasie, bóle brzucha rozlane, właściwie cały czas, ale one nie przeszkadzają,
    nieraz ma nerwy, jest rozdrażniony, podkrążone oczy miał, swędząca skóra,
    ślinienie w nocy. Nie jestem w stanie Ci wszystkiego opisać, bo mam cały zeszyt
    notatek na ten temat, który to noszę na wizyty do homeopaty.
    Nawet nie dopuszczam myśli że homeopata nie pomoże

    Ból brzucha nasilał się po posiłkach, teraz jest mniejszy.
    Dynie je prawie zawsze w chlebie, więc trudno mi jest coś zaobserwować. Miewa
    ostatnio więcej spokojniejszych dni.
    Nieźle zareagowal na homeopatię typową do leczenia lambli, lek z lamblii
    robiony w różnych potencjach. Widzę że to wyłazi z Niego, pojawiają się krosty.
    Może w tej chwili to toksyny? Nie wiem

    Z homeopatii nie zrezygnuję, obserwacje są uciążliwe, ale to nic.

    Ty masz lamblie?

    pozdrawiam

    Raczej sama ich nie wybijaj.

    O dyni gdzieś czytałam, chyba na forum homeopatia, nie pamiętam
  • 23.11.05, 14:23
    moja dziewczyna ma lamblie - stwierdzone trzy dni temu. domyslam sie, ze i ja
    moge miec, ale ta wersje "ustajona". pisze w jej imieniu, choc czasem ona sama
    pisze pod tym nickiem na to forum.
    objawy ma bardzo podobne do tych, o ktorych ty piszesz.

    mam takich kilka pyatnek jeszcze...
    - czy twoje dziecko ma jeszcze, obok lamblii, jakies grzyby? bo ponoc lubia
    towarzystwo..
    - co z czosnkiem? stosowac czy nie? pomaga czy szkodzi? chodzi mi tu o
    uszkodzone ewentualnie przez lamblie jelita, watrobe, itd.
    - robilas dziecku jakies dodatkowe badania, np. na watrobe, jelita, by
    sprawdzic w jakim sa stanie? jesli tak, to jakie? czy sprawdzalas, czy dziecko
    nie ma awitaminozy czy cos?
    - hm, z ta dynia to bardze ciekawe. poszukam na innym forum...

    dzieki wink
  • 23.11.05, 19:33
    Polecam książkę G.Małachowa "Życie bez pasożytów", już cytowaną na tym forum.
    W niej dowiesz się o metodach leczenia i oczyszczania organizmu, także z lambli.

    Pozdrawiam.
  • 23.11.05, 21:50
    Tylko gdzies czytalam, ze pestki z dyni sa skuteczne - ale swieze!to troche
    klopotliwe - choc moze mniej teraz - bo sezon na dyniowate trwa, ale czy suszone
    faktycznie nie - moze ktos wie cosik wiecej na ten temat?
  • 25.11.05, 22:02
    Zerknij na forum dla alergików.....................tak był szerzej poruszany
    ten problem...............
  • 23.11.05, 20:39
    Do leczenie pasożytów przewodu pokarmowego poleciłbym preparat Anti-parasite
    firmy Starlife. Do tego proszę kupić aparat Zapper i przez 3 tyg. wykonywać nim
    zabiegi. Codziennie trzy zabiegi po 7 min. w odstępach 20 min. Przed pierwszym
    zabiegiem należy zażyć dawkę srebra koloidalnego a po trzecim zabiegu solidną
    dawkę probiotyku. Po 3 tyg. należy wykonywać zabiegi 2 x w tyg.
    Oprócz glistnicy nie jestem zwolennikiem stosowania preparatów chemicznych, ze
    względu na to, że są niezwykle toksyczne dla organizmu.
    Po wyleczeniu należy dbać o system odporności stosując metale i minerały i
    witaminy.
  • 23.11.05, 21:16
    dziekuje za wszystkie rady.

    gdzie moge kupic te ksiazke? czy w empiku bedzie? czy szukac w jakiejs
    specjalistycznej ksiegarni?

    Doktorze, czy taka kuracja naprawde jest skuteczna? jak na razie slyszalam, ze
    leczenie lamblii metodami naturalnymi nie daje trwalego efektu...
  • 23.11.05, 21:48
    Panie doktorze, zaleca Pan tylko srebro, a potem zapper (chodzi mi o to czy
    warto takze siegnac po nalewki z orzecha, piolunu, gozdzikow?)? A jesli nalewki
    - to czy takze i srebro (czy albo jedno, albo drugie). Dziekuje z gory za
    odpowiedz,pozdrawiam
  • 23.11.05, 22:04
    W książce opisane są wyłącznie naturalne metody leczenia. Powinna być w każdej
    księgarni,stoisku z książkami z zakresu parapsychologii, uzdrawiania,zdrowego
    odżywiania, itp., mam nadzieję, że i w Empiku, ale w tym ostatnim mają jednak
    słaby wybór literatury o medycynie naturalnej.Ale próbuj, np. w Empiku w
    Szczecinie jest, tak więc powinna być w całej sieci.
  • 23.11.05, 22:15
    Dzieki. Sprobuje znalezc ta ksiazke.

    Doktorze, a jak wyglada sprawa diety przy pasozytach, a dokladnie lamblii?
    Wskazane jest jedzenie czosnku czy nie?
  • 24.11.05, 09:30
    aha, jeszcze jedno pytanko...
    czy lamblia moze miec wplyw na poziom hormonow u kobiety? czy moze przyczynic
    sie do zaburzen cyklu?
  • 24.11.05, 09:47
    Nie wiem czy dobrze mysle, ale chyba kazda powazna infekcja ma wplyw na cykl.
    Tym bardziej pasozytnicza.
  • 24.11.05, 10:19
    tez tak mysle. ciekawe, jak widza to fachowcy...
  • 24.11.05, 11:57
    Gdzie robila Twoja dziewczyna badania, ze wyszly lamblie ? Jezeli mozna
    wiedziec,to napisz ile ma lat ? Czy jest pod opieka jakiegos lekarza ? Bierze
    leki ?
  • 24.11.05, 20:02
    witaj, fragole smile
    mam 26 lat. badania robilam w ubieglym tygodniu - wyniki wskazujace, ze mam
    lamblie byly juz na drugi dzien. badania robilam w bardzo dobrym, polecanym
    prywatnym labolatorium (wroclaw). obecnie nie jestem pod opieka lekarza.
    jeszcze nie biore zadnych lekow.
    czemu pytasz?
  • 24.11.05, 22:13
    Pytam dlatego,poniewaz mysle,ze mam ten sam problem i rowniez jestem w podobnym
    wieku.Ja w chwili obecnej biore Macmiror na lamblie przez 4 dni, dwa razy
    dziennie po 2 tabletki.Przepisany oczywiscie przez lekarza.Staram sie robniez w
    sposob naturalny leczyc (dieta, probityki, Vernicadis,pestki dyni).Dieta na
    Candide,ostatnio zrezygnowalam rowniez z glutenu,zero mleka i przetworow
    mlecznych.
  • 24.11.05, 22:15
    I zapomnialam dodac,ze kupilam sobie wczoraj krople Homeodose 18, on pomaga
    zregenerowac watrobe niszczona przez leki i lamblie.
  • 24.11.05, 22:18
    Fragole, a czytalas o tej terapii przy pomocy homeodose 18?
    A nie boisz sie stosujac tyle lekow na raz (chemia, vernikadis, teraz jeszcze
    homeodose chcesz wlaczyc). To dosc sporo, hmmm. Sorki, nie zrozum mnie zle,
    pytam - bo sie zastanawiam czy to nie zbyt wiele dla Twojej watroby.

    pozdrawiam
  • 24.11.05, 22:42
    Juz stosowalam wiele lekow i nic nie pomaga.Chemia jest tylko Macmiror, wlasnie
    z tego powodu kupilam homeodose 18, on podobniesz dziala dobrze na watrobe i
    jest zalecany przy leczeniu lamblii.
  • 24.11.05, 22:46
    I jeszcze jedno nie stosuje tych wszystkich lekow w tym samym czasie.Teraz
    jeszcze przez 2 dni Macmiror.
    Jestem przeciwna chemii,ale czesto nie czlowiek wyboru, przynajmniej jezeli
    chodzi o pasozyty.Nie ma naturalnego leku, ktory by w 100 % pomogl wyleczyc
    pasozyty, wiec trzeba sie wszystkiego lapac.
  • 25.11.05, 09:59
    A nie lepiej pójść do homeopaty? Przecież lamblie mogą się uodpornić w wyniku
    nieprawidłowego leczenia i nie wybije się ich niczym.Wydaje mi się że to chemia
    nie daje trwałych efektów leczenia, bo organizm dodatkowo jest osłabiony
    lekami, więc znowu moze dojść do zakażenia. Chodzi o to aby organizm zaczął
    inaczej pracować, przeszedł na właściwy tor i wtedy nie dojdzie do zakażeń, z
    którymi organizm sam sobie poradzi. I tak działa homeopatia.
    pozdrawiam
  • 25.11.05, 10:07
    Nio ponoc wlasnie terapia przy pomocy homeodose 18 jest skuteczna. Na stronie
    Dolisosa w dziale "strona praktyka" albo "wymiana doswiadczen..." jeden z
    lekarzy podaje sposob dawkowania (cytowany z reszta chyba juz na tym forum, albo
    na forum "alergie").

    A zapper dziala na lamblie? Jeszcze nie przeczytalam calej ksiazki H.Clurk...



  • 25.11.05, 10:28
    sama nie wiem... jeszcze nie zaczelam leczenia. nie chcialabym czegos "spaprac"
    biorac cos na wlasna reke i uodporniajac tym lamblie na wszelkie specyfiki.
    slyszlaam jednak i czytalam, ze ludzie lecza sie homeopatia i ziolami, ze
    zaleczaja lamblie. jednak w kazdym przypadku byl problem nawrotu.. ponoc dobre
    rezulaty daje stosowanie lekow "nienaturalnych" w odpowiednich dawkach, jeden
    po drugim. nie wiem. na pewno nie bedzie to bez szkody na watrobe... ale jesli
    ma dac trwale wyleczenie, to pisalabym sie bardziej na cos takiego... watroba
    sie regeneruje... szukam sprawdzonego sposobu. metody, ktora na dzien
    dzisiejszy daje nawiekszy procent pelnych wyzdrowien. chyba jestem naiwna ;o)
    ze znajde cos takiego... ech...
  • 25.11.05, 11:07
    Ja wolę kiedy homeopata za mnie myśli jakie mi podać leki.
    pozdrawiam
  • 25.11.05, 22:02
    A na tej samej stonie piszą, że Thymulina na odpornosc nie ma żadnych skutków
    ubocznych...koń by sie uśmiał.............to co piszą, a to co jest to zupenie
    dwie różne rzeczy..............
  • 25.11.05, 21:26
    Preparat, o którym pisalem ma znakomicie przygotowany skład do zwalczania
    robali.
  • 25.11.05, 22:20
    no i nie wiem, co robic... nie ma na tym forum ludzikow, ktorzy pozbyli sie
    skutecznie lamblii? i mogli by cos na ten temat napisac?..... w przyszlym
    tygodniu musze zaczac leczenie, bo moj orgaznizm jest juz niezle oslabiony :o(
    zaczynam nie tolerowac jedzenia - w ogole...
    czy Doktor opisuje w ktoryms ze swoich artukulow dokladnie, jak przeprowadzic
    te kuracje? poczytalabym cos jeszcze wiecej na ten temat.
    ale i tak dziekuje serdecznie za informacje, jakich udzielil mi Pan do tej pory
  • 29.11.05, 09:13
    Pisałaś w jednej z odpowiedzi powyżej, że robisz badania w prywatnym i dobrym
    laboratorium we Wrocławiu. Możesz napisać gdzie? Czy aby nie u dr. Adamskiego?
    Pytam, bo chciałabym się upewnic że to laboratorium jest dobre. U mnie (z
    resztą jak i u mojego męża i rocznego dziecka) tez wyszły lamblie. W środę
    kończę leczenie Metronidazolem i po 10 dniach będę robić wyniki kontrolne. Dam
    ci znać czy jet lepiej. Moja mama leczy się Tynidazolem, więc będę mieć
    porównanie. Poza tym po braniu tych tabletek będę pić zioła VERNICADIS
    (profilaktycznie), zobaczymy.

    Pozdrawiam
    AGA
  • 29.11.05, 11:38
    witaj. tak, robilam (i bede robic - po leczeniu, ktore zaczelam wlasnie)
    badania u dr Adamskiego (ul. Staffa). uwazam, ze to naprawde jest fachowiec.
    choc zaproponowal mi pewne leczenie, wybralam inna droge. zobaczymy ;o)
    zycze Tobie i Twojej rodzinie powodzenia! odzywaj sie koniecznie, zdawaj
    relacje, jak idzie leczenie, badania.
  • 29.11.05, 14:35
    Znalazłam na internecie kurację przeciwpasożytniczą dr Huldy Clark. W związku z
    tym pytanie, czy ktoś stosował i czy rzeczywiście pomaga.Znalazłam i cennik
    składników - cena kuracji ok 300 zł (troche drogo).

    Poniżej nt kuracji:
    Kuracja przeciwpasożytnicza
    dr Huldy Clark
    Składniki:
    Nalewka z łupin orzecha czarnego ekstra mocna (Walnut Tincture) – 60 ml, 100 ml
    lub 170 ml
    Nalewka z piołunu ekologicznego (Wormwood)– 30 ml
    Nalewka z goździkow ekologicznych (Clove) – 30 ml
    Uwaga dla kobiet: Proszę rozpocząć kurację przeciwpasożytniczą zaraz po
    menstruacji. Kobiety w ciąży i matki karmiące nie przeprowadzają tej kuracji.
    Natomiast wskazana jest kuracja przeciwpasożytniczą przed zaplanowaną ciążą.

    Kuracja trwa 17 dni.
    Nalewki rozcieńczać w małej ilości wody (1-2 łyżki stołowe lub więcej). Można
    dodać odrobinę miodu.
    Dawki:
    Nalewka z łupin orzecha czarnego (Black Walnut Tincture) – 1 mała łyżeczka (5
    ml) rano na czczo i 1 łyżeczka wieczorem, przed udaniem się na spoczynek.
    Buteleczka 60 ml wystarczy na 6 dni, 100 ml wystarczy na 10 dni, a 170 ml na 17
    dni. Najbardziej korzystne jest przyjmowanie nalewki z łupin czarnego orzecha
    przez 17 dni.
    Pozostałe składniki przyjmować w tych samych dawkach przez 17 dni.
    Nalewka z piołunu – 10 kropli 2 razy dziennie przed jedzeniem (przed śniadaniem
    i kolacją)
    Nalewka z goździków - 7 kropli 3 razy dziennie przed jedzeniem
    Podczas kuracji przeciwpasożytniczej wskazane jest stosowanie aparatu Medikzap
    codziennie.

    Proszę nie łączyć tej kuracji z innmi kuracjami ziołowymi i nie stosować
    jednocześnie urynoterapii.

    Podczas głodówki proszę nie stosować żadnych kuracji ziołowych i nie używać
    zappera.

    Opis kuracji:
    Rano przed śniadaniem:
    Do szklanki wlać 1- 2 łyżki zimnej wody i dodać 1 małą łyżeczkę (5 ml) nalewki
    z łupin orzecha (Black Walnut), 7 kropli nalewki z goździkow i 10 kropli
    nalewki z piołunu. Zamieszać i wypić.
    Przed obiadem (w południe):
    Do szklanki wlać 1-2 łyżki zimnej wody i dodać 7 kropli nalewki z goździków,
    zamieszać i wypić.
    Przed kolacją (wieczorem):
    Do szklanki wlać 1 – 2 łyżki zimnej wody i dodać 7 kropli nalewki z goździków i
    10 kropli nalewki z piołunu. Zamieszać i wypić.
    Wieczorem przed spaniem.
    Na pusty żołądek, tzn. 1½ godz. po ostatnim posiłku, wypić 1 małą łyżeczkę
    nalewki z łupin orzecha rozpuszczonej w małej ilości wody (1-2 łyżki stołowe
    lub więcej).

    Kuracja trwa 17 dni.
    Przerwa 4 miesiące. Podczas tej przerwy można oczyścić nerki metodą dr Clark, a
    następnie wątrobę. Po przerwie powtórzyć całą kuracje przeciwpasożytniczą
    według wyżej podanego schematu (17 dni). Ponownie przerwa 4 miesiące. Powtórzyć
    po raz trzeci całą kurację według wyżej podanego schematu (17 dni).
    Sumując - kuracje przeprowadzamy 3 razy po 17 dni z przerwami 4-miesięcznymi.
    Po zakończeniu całej kuracji (3 razy po 17 dni) wskazane jest raz lub dwa razy
    do roku przeprowadzenie kuracji przeciwpasożytniczej.
  • 29.11.05, 16:16
    W ksiazce H.Clark kuracja wyglada troche inaczej.
    Stosuje sie nalewke z lupin orzecha, kapsulki piolunu i kapsulki z
    gozdzikami(trzeba je zmielic - gozdziki oczywiscie).
    kuracja trwa 18 dni:
    1 dzien - 1 kropla nalewki przed posilkiem, 1 kapsulka piolunu przed kolacja, 1
    apsulka z gozdzikami 3 razy dziennie w czasie posilku,
    2 dzien - wszystko stopniowo sie zwieksza,
    6 dna dopiero 2 lyzeczki nalewki,
    potem dopiero 13dnia znowu dwie lyzeczki
    caly czas bierze sie kapsulki z piolunem i gozdzikami (ktore przestaje sie lykac
    12 dnia)
    Wyglada to tak - oczywiscie mniej wiecej.

    ja mam wrazenie,ze te netowe receptury sa troche naciagane?
    preparaty drogie jak cholera....i jeszcze trzeba ich tyle kupic....

    Gozdziki mozna zmielic samemu w domu w mlynku do kawy, kupic jedynie kapsulki.
    Piolun - hmm, sproszkowany sie nadaje?

    nalewke mozna zrobic, ale latwiej kupic.

    A co myslicie o tym preparacie:
    www.e-vita.istore.pl/sklep,1841,16996589,75881721529096,03,,pl-pln,240489,0.html
    mozna do tego dorzucic kapsulki z gozdzikow i ewentualnie piolun.
    Jak myslicie?


  • 29.11.05, 16:39
    Pytalam w aptece ostatnio o puste kapsulki np.,zeby wsypywac sobie cos
    zmielonego i lykac.Pan w aptece powiedizal,ze takiego czegos nie maja.Nie
    wiecie moze,gdzie kipic takie puste kapsulki ?
  • 29.11.05, 16:44
    www.herbapol.com.pl/product.xml?id=93
    i jeszcze tak,
    Ponoc napar z piolunu jest mniej skuteczny niz nalewka. Mozna go stosowac 15 dni
    i potem trzeba zrobic przerwe, i znow mozna zaczac stosowac.

    A co myslicie o olejku gozdzikowm (eterycznym)?zamiast nalewki?
  • 29.11.05, 16:58
    No wlasnie te wszystkie nalewki sa drogie bardzo.Dzis spytam w sklepie
    zielarskim o nalewki.
    A gozdziki gryze i lykam wieczorem od kilku dni.
  • 29.11.05, 17:22
    oj, Golden, dajesz rade je gryzc?podziwiam Cie!
    Golden, a co myslisz o tych kroplach z now food. ja sie nad nimi
    zastanawiam...poki co pije ziola na nerki, ale potem chce sobie zrobic kuracje
    na robale. w miedzyczasie dam kupke do badan... no i tak mysle o tym preparacie,
    na te inne nalewki nie stac mnie..

  • 29.11.05, 21:51
    Tak, daje rade Asiu.Mysle,ze kropelki moga byc niezle.Najgorzej,ze tyle kasy na
    to wszystko idzie.Od tygodnia nie jem w ogole chleba, tylke wafle bez glutenu i
    musze powiedziec,ze mam duzo mnie wzdec brzucha.
    Jezeli chodzi o pasozyty, to znalazlam gdzies w necie przepis, latwy i tani,
    wlasnie sobie pije, pierwszy raz godzis zrobilam.
    Przepis medycyny chinskiej na pasozyty:
    wrzucic na pol litra wrzacej wody 3 duze lyzki zmielonych orzechow
    wloskich, 3 lyzki suszonych kwasnych moreli, 1 lyzeczke mielonego
    imbiru, gotowac 15 minut.
    Pic 3-4 filizanki goracego plynu - pasozyty nie wytrzymuja takiego
    zalkalizowanego srodowiska. Stosowac 12 dni, po czym dokonac
    kontroli laboratoryjnej, ew. powtorzyc.
  • 29.11.05, 22:00
    Kapsułki trudno będzie kupić. Można kupić jakieś tanie witaminy w kapsułkach i
    wysypać zawartość. Co do mielenia Goździków to polecam młynek żarnowy np. taki
    na korbkę. Te udarowe (takie ze śmigiełkiem) sobie raczej z nim nie poradzą. Ja
    mam taki ruski, co wygląda trochę jak maszynka do mięsa. Mieli wspaniale.
    Poszukajcie na bazarach lub w sklepach z metalowymi rzeczami. Gryzienie
    goździków zębami będzie raczej nieefektywne. Tak na marginesie to u nas cała
    rodzina po prostu to jadła goździk i piołun popijając wodą, bez żadnych
    kapsułek. Pięć minut i po bólu (gorzkie jak diabli, a od goździka traci się
    czucie na języku).
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=30634012&a=30634012
  • 29.11.05, 22:03
    Dzieki mario za wskazowki.
  • 29.11.05, 22:23
    Mario9999999, ma rację, goździki zmielić, piołun również, nalewkę z orzecha
    kupić. Tylko sproszkowane powyższe zioła działają najlepiej. I łykać z łyżeczki,
    nie bawić się w kapsułki, no chyba, że dostanie się takie kapsułki opłatkowe.
    Te preparaty internetowe (na całą kurację przeciwpasożytniczą), to naprawdę
    zdzieranie kasy!!! Proszę przeczytajcie książkę Małachowa "Życie bez pasożytów",
    w niej są różne kuracje na pasożyty, śmiesznie tanie, trzeba troszku pomielić...
    No i zaczynać kurację od maleńkich porcji, tak na końcu noża, stosować przez 17
    dni, a jeżeli krócej, to w ogóle nie zaczynać!!! Tak jest napisane. Ja łykałam
    pół łyżki sposzkowanego piołunu (pod koniec kuracji)i żyję. A goździk jest
    zupełnie przyjemny...
  • 29.11.05, 22:43
    Jullieta a gdzie ten pilun kupilas ?
  • 29.11.05, 22:43
    Oczywiscie piolun mialam na mysli.
  • 30.11.05, 09:39
    smile Jestescie Kochani smile
    Te wskazowki sa bezcenne.

    Jakis czas temu zmielilam gozdzik w mlynku elektrycznym (tym z rodzaju tych
    reklamowanych w tv shopie, ale kupilam go na allegro 2 razy taniej). Zielilo sie
    oki, tylko plastik w mlynku troche sie zagozdzikowal...wiec faktycznie, lepsze
    sa mlynki metalowe i recznesmile

    pozdrawiam,Asia
  • 30.11.05, 10:05
    Asiu, moze Ty wiesz gdzie kupic piolun sproszkowany ?
  • 30.11.05, 10:13
    Golden, na stronie internetowej herbapolu jest - i to zarowno w formie fix, jak
    i sypkiej. Nie pytalam sie jeszcze w sklepie zielarskim, ale chyba nie powinno
    byc problemow z zakupem tego ziela w tego typu sklepach.

    Oto linki do strony herbapolu lublin:
    www.herbapol.com.pl/product.xml?id=158
    www.herbapol.com.pl/product.xml?id=93
    A mam pytanie odnosnie gozdzikow:
    radziecie je zmielic jednorazowo i przechowywac w sloiczku, czy mielic za kazdym
    razem (nie powiem, ze to troche bardziej klopotliwe rozwiazanie..smile).
  • 30.11.05, 10:26
    Dzieki Asiu za wszystkie wskazowki.
  • 30.11.05, 10:15
    Robiłam kilka dni temu badanie rezonansowe całego organizmu. Wyszły mi lamblie,
    innych pasożytów nie mam. Candidy, innych drożdżaków, grzybów nie mam.
    Czy lamblie trzeba lub warto wyleczyć w moim przypadku. Nie mam żadnych objawów
    choroby przynajmniej takich, o których tu piszecie. Może są jakieś inne, mniej
    dokuczliwe objawy o których nie wiem i których nie wiążę z obecnością u mnie
    tego pasożyta.
    Myślę,że odporność mam juz niezłą, od 2 lat jestem na diecie niskowęglowodanowej
    a od roku stosuję ANRY i dalej będę brać profilaktycznie.Jednak ANRY nie
    likwiduje pasożytów.
    Z góry dziękuję za odpowiedź, może i Pan Doktor mi odpowie.
    Pozdrawiam Elżbieta
  • 30.11.05, 10:23
    Czy chodzi o badanie biorezonansowe?
    O ile tak. to wymaga to potwierdzenia badaniami laboratoryjnymi.
  • 30.11.05, 11:04
    Nie bardzo potrafię odpowiedzieć tak lub nie. Badanie było wykonywane aparatem
    MORA. Doktor wykonujący to badanie,na moje pytanie czy jest to biorezonans
    magnetyczny odpowiedział,że raczej rezonans chyba bioinformacyjny (niezbyt
    dokładnie zapamiętałam tę nazwę). Zakładając, że badanie laboratoryjne
    potwierdzi wynik to ponawiam pytanie, czy mam zlikwidować lamblie. Czy dopóki
    będę miała wysoką odporność nic mi nie grozi, czy też niezależnie od mojej
    odporności lamblie i tak sieją spustoszenie w organiźmie.
  • 30.11.05, 11:13
    tego typu badania nalezy zawsze potwierdzić badaniami laboratoryjnymi.
  • 30.11.05, 12:13
    Piolun (ziele) bez problemu dostaniecie w kazdym zielarskim, aptece. Nalezy go zmielic, ale uwaga, nie na pyl, tylko na proszek (lepiej wtedy dziala). Po zmieleniu piolunu, mlynek jest w zasadzie juz tylko do takiego uzytku , po gozdzikach zreszta tez, ale godzik smaczniejszy...
    Ja mam taki stary, ruski mlynek elektryczny, do tego typu zadan, ale chcialam w nim zmielic migdaly (po piolunie), wyczyscilam, wymylam, a tu lipa - mleczko migdalowe mialo pierunsko gorzki smak!!! Tak, wiec uwazajcie, bo mozecie sobie narobic klopotu. Co do stosowania, uczulam, zaczynac trzeba od malych porcji i wedlug specjalnego schematu, jezeli potrzebujecie przepis, dajcie znac, przepisze z ksiazki.

    Pozdrawiam.
  • 02.12.05, 10:07
    Dziękuje za odpowiedź, rozumiem,że skoro uważa Pan za konieczne potwierdzenie
    innymi metodami to znaczy, że lamblie należy wytruć mimo,że nie ma objawów choroby.
  • 03.12.05, 00:35
    Pozwolę sobie skopiować z innego forum świetny artykuł bo jest bardzo na temat.
    Długi ale warto przez to przebrnąć.

    "No to może ja spróbuję wkleić artykuły dr Wartołowskiej:

    Irena Wartołowska
    Lekarz pediatra alergolog

    Miejsce pracy : Poradnia
    Alergologiczna dla Dzieci
    Z.O.Z. W-wa Śródmieście
    ul.Rutkowskiego 12

    Metabolity pasożytów
    jako główny czynnik patogenny w powstawaniu astmy

    ( Blokują ciała odpornościowe, torując drogę wirusom i bakteriom, dają stany
    spastyczne dróg oddechowych, powodują zwiększoną przepuszczalność naczyń. Są
    mocnym alergenem, dającym ekspozycję do wszelkich następnych uczuleń )
    Przez 13 lat prowadziłam Poradnię Alergologiczną dla Dzieci z Woj.
    Warszawskiego.
    W tym czasie przez Poradnię przeszło 1748 ciężko chorych dzieci.
    Przed objęciem tej placówki pracowałam w Rabce - dzieci z woj. warszawskiego
    uważano za najciężej chore z całej Polski. Przyjeżdżały w stanie duszności,
    wyjeżdżały z niewielką lub zupełnie bez poprawy.
    Po wprowadzeniu rutynowego odrobaczenia każdego dziecka chorego na astmę,
    ustępowały objawy duszności niezależnie od tego, czy dziecko chorowało od 2 czy
    od 10 lat. Astma ustępowała u dzieci, ich rodziców i dziadków. Leczeniem
    obejmowałam cała rodzinę.
    Nie było potrzeby wysyłania dzieci do uzdrowisk, jeżeli wyjeżdżały to ze
    względów społecznych : matka szła do szpitala a w domu nie było opieki.
    Po powrocie z sanatorium każde dziecko było ponownie odrobaczone.
    Jak do tego doszłam
    Już na początku mojej samodzielnej pracy zauważyłam, że - tam gdzie znalazłam
    jaja pasożytów - po podaniu odpowiednich leków dziecko przestawało chorować,
    ustępowały stany nawrotowej duszności.
    Zaczęłam intensywnie szukać pasożytów, ilość badań koprologicznych
    sięgała 20, 40 a nawet 60 razy.
    Na 1000 dzieci w ten sposób przebadanych zaledwie u połowy znaleziono pokrycie
    laboratoryjne.
    U wszystkich dzieci nie tylko zmniejszała się albo ustępowała duszność, ale
    obserwowałam ustępowanie takich objawów jak : szerokie źrenice, ślinotok,
    potliwość, ogryzanie paznokci, zgrzytanie zębami, mowa przez sen, lęki nocne,
    krzyki, w nocy (obserwowałam trzy przypadki) -moje spostrzeżenie : choroba
    lokomocyjna spowodowana jest inwazją glisty ludzkiej.
    Były to objawy charakterystyczne dla robaczycy. Jady robaków są wagotropowe.
    Wszystkie dzieci chore na astmę mają objawy kliniczne zarobaczenia - objawy
    podrażnienia układu błędnego.
    Wszystkim dzieciom chorym na astmę zaczęłam podawać leki przeciw pasożytom w
    oparciu o ich kliniczne objawy.
    W miarę upływu czasu zauważyłam, że :
    1. dzieci chore na astmę, po podaniu leków przeciwrobaczycowych nie tylko
    przestają chorować na nawrotowe nieżyty dróg oddechowych, ale są odporne na
    choroby zakaźne. W czasie epidemii w szkole nie chorują na świnkę, odrę, ospę
    wietrzną, razem z całą rodziną po kuracji przeciw owsikom i lambliom, nie
    chorują na grypę. Chciałoby się odważnie powiedzieć : pasożyty torują drogę
    wirusom.
    2. robaki obłe, będąc jadami wagotropowymi, dają stany spastyczne oskrzeli.
    Po podaniu leków przeciw owsikom, gliście i włosogłówce mija kaszel o
    charakterze spastycznym.
    O słuszności wyżej podanych spostrzeżeń mówią doświadczenia wykonywane na
    zwierzętach : drażnienie za pomocą elektrody gałązki zstępującej nerwu błędnego
    daje stan spastyczny oskrzeli, po odjęciu elektrody mija duszność bez żadnych
    następstw. Natomiast blokada tejże gałązki nerwu błędnego, której dokonywał w
    swoim czasie św.p. prof. Radliński, powoduje ustępowanie ciężkich ataków astmy
    (obserwowałam dwa takie przypadki), ale pozostają objawy zatrucia organizmu:
    szarość powłok, sinica warg, potliwość, mocna akcja serca, falowanie naczyń
    szyjnych, męczliwość.
    Po lekach przeciw pasożytom mijają nie tylko ataki duszności, ale ustępują
    objawy ciężkiego zatrucia wyżej wymienione, spowodowane jadami pasożytów.
    Mija powiększona wątroba, często występująca na 3 - 4 cm spod łuku żebrowego,
    chowa się pod łuk żebrowy powiększona śledziona - 3 razy obserwowałam u
    niemowląt.
    Dr Kowalski (Wiad. Parazytologiczne) stwierdzał degenerację komórek wątroby
    przy istniejącej infestacji glistą w przewodzie pokarmowym u trzody chlewnej.
    Antygenowo jady glisty zwierzęcej są podobne do glisty ludzkiej.
    Zarzuty w stosunku do mnie, że stosuję szkodliwe leki przeciw pasożytom bez ich
    potwierdzenia w kale są niesłuszne.
    Gdyby nawet leki były toksyczne (tego nie zauważyłam), działają one krótko, a
    metabolity pasożytów całymi latami zatruwają organizm.
    Obserwowałam kilka razy tzw. „ pogorszenie", po pierwszej kuracji przeciw
    owsikom i gliście, w sensie przyspieszenia spodziewanego terminu ataku
    duszności, a jeden raz obserwowałam po raz pierwszy wyzwolenie się ataku astmy
    tam, gdzie dotąd nie występowała duszność. Było to u dziecka z ciężką postacią
    dermatitis atopica. Tłumaczę to zjawisko jako objaw Łukasiewicza Hertzheimera
    na skutek uwalniania się większej ilości toksyn przy usuwaniu pasożytów. Dobrze
    o tym wiedzieć, uprzedzić matkę, dać leki przeciwalergiczne i po ustąpieniu
    objawów chorobowych od początku rozpocząć kurację. W wyżej wymienionym
    przypadku ponowne zastosowanie rutynowych leków dało ustąpienie ciężkich zmian
    na skórze i nie powtórzyły się napady duszności.
    Po odrobaczeniu normalizują się wyniki laboratoryjne: Odczyn Biemackiego, A, S,
    O. Mijają wzmożone odczyny po ugryzieniu przez owady. Mijają wzmożone odczyny
    po szczepionkach bakteryjnych.
    Wybitnie poprawia się pamięć: dzieci z trójkowych uczniów stają się piątkowymi,
    dzieci kwalifikujące się do szkoły specjalnej zostają dobrymi uczniami.
    Mijają bóle głowy - nie zawiodłam żadnej matki.
    Mija nadciśnienie po usunięciu robaków obłych, mija niedociśnienie po kuracji
    przeciw lambliom.
    Za etiologią pasożytniczą chorób układu oddechowego przemawia również
    doświadczenie dr Sprehna z Lipska. Obserwował on nowonarodzone liski,
    oddzielał je od matek, stwarzał im jałowe warunki i co pewien czas powodował u
    nich inwazję pasożytami, coraz to innym gatunkiem robaka.
    Po inwazji jednym gatunkiem robaka, liski nie zdradzały żadnych objawów
    chorobowych : wesołe, ruchliwe, łaknienie bardzo dobre.
    Po inwazji drugim gatunkiem robaka, traciły łaknienie, były mniej ruchliwe.
    Po inwazji trzecim gatunkiem pasożyta stawały się osowiałe, zaczynały chorować.

    Na co?

    Na zapalenie oskrzeli, na zapalenie płuc. Załamywała się odporność
    obserwowanych lisków z jakimś powinowactwem.

    Podsumowując : głośny kaszel spastyczny mija po lekach przeciw robakom obłym,
    zwłaszcza po owsikach i gliście;
    cicha duszność ustępuje po zastosowaniu leków przeciw lambliom.
    Wydaje się, że cicha duszność związana jest ze zwiększoną przepuszczalnością
    naczyń układu oddechowego.
    Lamblie, do pewnego czasu nieszkodliwe, albo mało zauważalne w swym patogennym
    działaniu, w pewnym momencie - może pod wpływem wtargnięcia nowych pasożytów,
    może pod wpływem zaistnienia infekcji bakteryjnej zewnątrz- lub
    wewnątrzpochodnej (namnożenie się bakterii w zatokach, migdałkach, w zębach pod
    wpływem zmniejszonej odporności organizmu) -mogą nabrać właściwości
    antygenowych.
    Fenomen łączenia się antygenu z przeciwciałem, w tym wypadku może nastąpić w
    ścianie naczyń układu oddechowego, uszkodzonego kilkakrotnymi infekcjami, przy
    współistniejących wadach wrodzonych, wreszcie przy obciążeniu dziedzicznym
    atopii. Układ oddechowy może stać się narządem wstrząsowym jako locus minoris
    resistentiae.
    Za etiologią pasożytniczą zwiększonej przepuszczalności naczyń przemawia
    ustępowanie nawrotowych obrzęków Quirecke'go, nawrotowych ostrych zapaleń
    krtani po lekach przeciw lambliom. Trzy razy obserwowałam ustąpienie płynu
    przesiękowego z jamy brzusznej po podaniu metronidazolu (po trzech dniach).
    Dobre lub złe wyniki leczenia astmy również potwierdzają pasożytniczą etiologię
    cierpienia.
    Nie ma poprawy, gdy dziecko oddawane jest do żłobka lu
  • 03.12.05, 11:44
    potwierdza to to co pisze dr Clark...

    niestety...

    Najgorsze jest to, badania nie zawsze wskazuja na obecnosc robali i innych
    pasozytow...Wynik negatywny badan (a niekoniecznie rzeczywisty stan) jest
    powodem do pominieca terapii przeciwapsozytniczej w leczeniu i dalszego
    zaleczania objawow, a nie koncentrowania sie na przyczynie...
  • 03.12.05, 15:25
    Dziwny zbieg okolicznosci, bo wlasnie dzis dostalam ten sam artykul od pani do
    ktorej jezdze na terapie na lamblie.

    Przeczytalam uwaznie i rowniez sie z tym wszystkim zgadzam.
  • 04.12.05, 16:34
    lub przedszkola, gdzie narażone jest na inwazję owsików.

    Na zapalenie oskrzeli, na zapalenie płuc zmniejszała się odporność
    obserwowanych lików z jakimś powinowactwem działania jadów do układu
    oddechowego.
    Zachodzi analogia w życiu niemowlęcia ludzkiego.

    Obecność owsików i lamblii jest zawsze związana z człowiekiem od jego
    pierwszych miesięcy życia.
    Dr Batko w 80 % przypadkach stwierdził jaja owsików w kurzu domowym. W woj.
    Poradni Alergologicznej stwierdziłam, że kichanie jest patogennym objawem
    owsicy.

    Któż z nas nie kicha ?


    Drugim pasożytem, który – może zaryzykować – stale towarzyszy człowiekowi, są
    lamblie. Stacja SAN-EPID na Pradze II w Warszawie u niemowląt w żłobkach, na
    swoim terenie, znalazła lamblie w 80 % przypadków.

    Wprowadzenie trzeciego, a nawet czwartego gatunku pasożyta (larwa glisty, jaja
    włosogłówki) z jarzynami podanymi w surówkach, co zdarza się najczęściej w
    żłobkach i przedszkolach stwarza warunki do powstawania zapaleń dróg
    oddechowych.

    Cykliczność nieżytów dróg oddechowych, potem cykliczności napadów duszności
    można tłumaczyć cyklicznością jajeczkowania i cystowania pasożytów. Lamblie
    cystują co 26 dni, co 28 dni jajeczkują owsiki, glista jajeczkuje co 2,5
    miesiąca ( jaki jest cykl jajeczkowania włosogłówki nie znalazłam w
    literaturze).

    Niewytłumaczalne dotąd przyczyny samoistnego ustępowania astmy i niezrozumiałe
    powtórne jej nawroty można tłumaczyć wiekiem przeżycia robaków (glista żyje 2
    lata, włosogłówka 5 lat) o powtórną ich inwazją.

    Nie ma również poprawy, gdy chory na astmę jada w punktach zbiorowego żywienia,
    gdzie zagraża mu inwazja larwą glisty ludzkiej lub jajami włosogłówki z powodu
    źle umytych jarzyn i owoców ( najbardziej groźna jest truskawka i zielone pędy
    marchewki).

    Nie ma poprawy tam gdzie ojciec lub któreś z dorastającego rodzeństwa nie
    przyjmuje leków przeciw owsikom i lambliom, lub tam gdzie nie przestrzega się
    rygorystycznie zalecanej przez lekarza higieny osobistej.

    Nie ma ustąpienia objawów duszności u dzieci pracowników służby zdrowia:
    lekarzy, pielęgniarek, ponieważ mają oni stały kontakt z zakażona bielizna
    pacjenta. Jedna samiczka owsika wychodząc z kiszki stolcowej rozpada się i
    uwalnia 20 tys. jaj.

    Podam schemat leczenia wypracowany w Wojewódzkiej Poradni Alergologicznej.

    W czasie duszności szczególnie przedłużającej się i nie ustępującej pod wpływem
    leków przeciwalergicznych podawano antybiotyk o szerokim wachlarzu działania
    przez 10 dni, potem sulfonamidy przez 7 dni. Po ustąpieniu gorączki i stanu
    duszności zalecano polivaceinę słabą podskórnie metodą odczulającą, a w 3-4 dni
    po odstawieniu sulfonamidów podawano leki przeciw pasożytom w ustalonej
    kolejności, przeciw owsikom i gliście, potem leki przeciw włosogłówce i wreście
    metronidazol na zmianę z chlorchinaldiną lub furazolidem.

    Dokładną metodę podam oddzielnie, ale tutaj chcę mocno zaakcentować:
    Nie wolno na początku kuracji podawać leków przeciw lambliom, gdyby nawet w
    kale pacjenta znaleziono cysty lamblii, a nie wykryto larw glisty czy
    włosogłówki.

    Zachodzi zła tolerancja na leki przeciw pierwotniakom, lub nawet ujawnia się
    ciężka choroba ( w 16 % - pisze o tym dr Batko, a w tym samym procencie
    zauważono to zjawisko w Wojewódzkiej Poradni Alergologicznej).

    Obserwuje się niechęć do leków, aż do występowania wymiotów, pojawiają się
    wykwity skórne, notowano ropne anginy.

    W czasie ciężkich duszności u ludzi dorosłych – działo się to w rodzinie
    pacjenta – jeśli duszność nie ustępowała po antybiotyku i środkach
    przeciwalergicznych, zalecano głęboki wlewki przez 5 minut z jednego litra
    wywaru z czosnku ( 6 ząbków czosnku zmiażdżonych i gotowanych przez 5 minut w 1
    litrze wody codziennie wieczorem przez 40 dni).Znalazłam w literaturze, ze
    głębokie wlewy z czosnku stosowane przez 40 dni usuwają nie tylko owsiki, ale i
    włosogłówkę, która żyje w jelicie grubym.

    Sama obserwowałam ustąpienie duszności już po 15-17 wlewach tam gdzie sterydy
    nie pomagały, odstawiono je, bo po lewatywach nie były potrzebne.

    Dopiero w czasie ciszy nie obawiałam się podać kuracji przeciw pasożytom.
    Chciałabym przedstawić ciekawy i pouczający przypadek.
    Zgłosił się do poradni z matką 17 letni pacjent w stanie bardzo ciężkiej
    duszności, cały pokryty strupem łuszczycowym, od czubka prawie bez włosów głowy
    do palców u nóg. Lśniły oczy i bez strupów była czerwień warg.

    Tragiczny obraz człowieka !

    Chorował od pierwszych lat życia. Miałam już doświadczenie w leczeniu ciężkich
    przypadków: antybiotyk, leki przeciw owsikom i gliście, w czasie drugiej
    kuracji leki przeciw włosogłówce. Po drugiej kuracji, a w trakcie trzeciej stan
    bardzo dobry, nie było śladu duszności, skóra oczyściła się, przepisałam leki
    przeciw lambliom.

    Na czwartą wizytę pacjent nie zgłosił się. Po trzykrotnym wezwaniu listownym
    przyjechała matka. Pacjent wśród najlepszego zdrowia dostał wstrząsu
    anafilaktycznego, prawdopodobnie przez ponowną inwazje pasożytów: w ciągu 3 dni
    leżał w szpitalu na reanimacji i nie chciał nawet słyszeć o dalszych próbach
    leczenia. Przekonałam jednak matkę, zapisałam zaocznie od początku wszystkie
    leki, dodając szczepionkę bakteryjną wieloważną do podskórnego stosowania
    metodą odczulającą.
    Po kilku latach w czasie, kiedy już byłam na emeryturze przyjechał do mnie do
    domu ze śliczną żoną i pięknym zdrowym dzieciątkiem na ręku. Przyjechał
    podziękować za….piękne życie…Trafił do dobrej, kochającej się rodziny.

    Jaki błąd popełniłam przed kilku laty ?

    W czasie pierwszej wizyty nie mogłam podać szczepionki bakteryjnej podskórnie,
    bo nie było zdrowego miejsca na skórze, a po drugiej kuracji w czasie trzeciej
    wizyty, przeoczyłam, zapomniałam.
    Przy tak wielkim stanie uczuleniowym, w jakim znajdował się pacjent, nie można
    było pozostawić go bezbronnego na ponowne, a nieuniknione wtargniecie pasożytów
    do organizmu. Gdybym w czasie trzeciej wizyty podała szczepionkę bakteryjną
    wieloważną od rozcieńczenia 1:1000 uzyskałabym nie tylko odczulenie na białko
    bakteryjne, ale pobudziłabym organizm do wytwarzania ciał blokujących wszystkie
    jady wnikające z zewnątrz organizmu i które zapobiegłyby wstrząsowi
    anafilaktycznemu.
    Nawet kuracje podane zaocznie dały pełne ustąpienie objawów chorobowych bez
    nawrotów.

    Chciałabym jeszcze opisać jeden przypadek, gdzie leki przeciw pasożytom nie
    tylko dały pełne zdrowie, ale uratowały pacjenta od pewnej śmierci. Jedyny
    przypadek w mojej praktyce uratowania życia przez zastosowanie leków przeciw
    pasożytom.

    Zgłosiła się matka, która w swoim czasie była moją pacjentka, z prośbą, abym
    odwiedziła jej 8 – letniego synka.
    Od urodzenia chorował, a ostatnio okresy choroby nabrały bardzo ciężkiego
    przebiegu: cykliczne coraz bardziej wysokie temperatury, którym towarzyszyły
    obrzęki obu ślinianek. Lekarz laryngolog zastosował wszelki możliwe sposoby
    leczenia, ale nie mógł przerwać cyklu powtarzającej się choroby.
    Z wielkim niepokojem przyjęłam wezwanie: zastałam chłopca po świeżym rzucie
    choroby, po podaniu antybiotyku.
    Z objawów chorobowych: rozszerzone źrenice, dłonie wilgotne, wyraźne falowanie
    naczyń szyjnych, migdałki duże, rozpulchnione, próchnica ząbków, rąbek czerwony
    dziąsła w miejscu styku ze zdrowym zębem. Akcja serca mocna, tony czyste,
    wątroba wystawała na 2 cm spod łuku żebrowego. W karcie choroby (lekarz domowy
    dal do wglądu) były zaznaczone cykliczne podskoki temperatury od stanów
    podgorączkowych do ostatnio dochodzących do 40 stopni, którym towarzyszyły
    obrzęki ślinianek. Rzutów naliczyłam 17, a powtarzały się regularnie, co 20
    dni. Po za cyklicznością choroby w wywiadzie: zgrzytanie zębami, krzyki nocne.
    Istniało na pewno zarobaczenie z objawami toksenii.

    W tym czasie rodzice zdobyli lek verni-cyn, proteolityczny preparat, wyciąg z
    dyni indyjskiej, w trzy
  • 04.12.05, 16:36
    dni usuwający wszystkie obłe robaki. Preparat ten podałam, a po nim poleciłam
    leki przeciw lambliom – nie powtórzyły się więcej incydenty gorączkowe –
    chłopiec był uratowany!
    Miał jeszcze dwa razy powtarzające się cykle chorobowe, co kilka lat, ale
    powtórzone leki przeciw pasożytom, (chociaż nie to samo) wyprowadziły z
    choroby. Jest zdrowy, prowadzi normalny tryb życia.
    U omawiającego pacjenta stwierdziłam rzadko opisywany i niedoceniony objaw
    czerwonego rąbka na śluzówce dziąsła w miejscu styku z zębami. Występuje on w
    ciężkim toksycznym stanie zarobaczenia, mija po przeprowadzeniu kuracji przeciw
    pasożytom.
    Konsultowałam się z lekarzem leczącym, laryngologiem, w sprawie wyżej opisanego
    pacjenta, znał z literatury podobne przypadki, gdzie zdjęcie kontrastowe
    przewodów ślinowych wykazywało rozszerzenie tych przewodów, a ślinianka
    wyglądała jak drzewo na jesień, na którym pozostało zaledwie kilka liści.
    Podsumowanie

    Praktyka czasami wyprzedza naukę. Sprawa pasożytów, ich szerokiego patogennego
    znaczenia musi znaleźć zainteresowanie nie tylko wśród lekarzy internistów, ale
    także immunologów.
    We wszystkich nawrotowych chorobach przebiegających z klinicznymi objawami
    zarobaczenia, do których należy miedzy innymi i astma, powinno się brać pod
    uwagę współistniejącą inwazję pasożytami i usuwać je w oparciu o objawy
    kliniczne, nie tracić czasu na badania koprologiczne.
    Nikt przy stawianiu diagnozy kokluszu nie szuka pałeczek Bordet-Gengeou,
    ponieważ trudne są do wykrycia.

    Metoda leczenia w Poradni Alergologicznej dla dzieci.

    Rozpoczynam od usuwania:
    Owsików. Podaje pyrantelum przed pierwszym śniadaniem jednorazowo i po 12
    dniach powtórnie, w dawkach zależnych od wieku i wagi:

    Od 6 miesiąca życia syrop - ½ łyżeczki
    Od 6 miesiąca życia syrop – 2/3 łyżeczki
    Od roku życia syrop – 1 łyżeczka
    Od 2-6 roku życia – ½ - 2 tabletki
    Od 10 roku życia – 2 i ½ tabletki
    Od 40 kg do 60 kg wagi – 3 tabletki
    Powyżej 70 kg – 4 tabletki

    Lek podaje się przed śniadaniem, tabletki należy rozetrzeć dokładnie na puder i
    wymieszać z małą ilością wody. Leczeniem obejmuję całą rodzinę. W przeddzień
    kuracji należy zmienić bieliznę pościelową. Na czas kuracji zaleca się
    chodzenie i spanie w dodatkowych obcisłych, bawełnianych majtkach, które trzeba
    oddzielnie gotować. Bardzo ważne jest codzienne podmywanie się i obfite
    smarowanie wazeliną okolic odbytu. Taką higienę zalecam w ciągu 5 tygodni.
    Czasami stosuję lewatywy z czosnku (6 ząbków czosnku zmiażdżyć i gotować 5
    minut w 1 litrze wody). Lewatywy stosuję się w wypadku, kiedy nie mogę uzyskać
    poprawy w stanie duszności po lekach konwencjonalnych. Po ustąpieniu
    rozpoczynam podawanie leków przeciwrobaczycowych.

    Glista. Stosuje również pyrantelum, ale podaje ten lek czterokrotnie w
    odstępach 12-to dniowych.
    Włosogłówka. Leczenie vermoxem:

    Od 2 roku życia - 2 x 1 tabletka
    Starszym dzieciom – 2 x 2 tabletki
    Dorosłym – 2 x 2 tabletki lub 2 x 3 tabletki

    Vermox podaje po jedzeniu w ciągu 3 dni, powtarzam je czterokrotnie, co 12 dni.

    Lamblie. Przed kuracją przeciw pierwotniakom podać antybiotyk w ciągu 5 dni. U
    niemowląt i dzieci do 2 roku życia stosuję furazolidon:
    2 x 1 mała łyżeczka do roku życia
    3 x 1 mała łyżeczka do 2 lat życia
    4 łyżeczki dziennie do 3 roku życia.
    przed jedzeniem przez 7 dni co 10 dni, 3 razy powtórzyć.

    Starszym dzieciom metronidazol 2 x pół tabletki przed jedzeniem przez 7 dni.

    Od 10 lat i dorosłym 2 x 1 tabletka – jeden dzień przerwa
    W ciągu 7 dni chlorchinaldin 2 x 1 tabletka lub 3 x 1 tabletka po jedzeniu 2
    dni przerwa.
    W ciągu 7 dni metronidazol w dawkach jak wyżej- jeden dzień przerwa.
    W ciągu 7 dni chlorchinaldin jak wyżej - 2 dni przerwa.
    W ciągu 7 dni metronidazol w dawkach jak wyżej- jeden dzień przerwa.
    W ciągu 7 dni chlorchinaldin jak wyżej.

    Od ostatniego dnia trzeciej kuracji mertronidazolem, co 25 dni 2 x metronidazol
    w ciągu 3 dni w dawkach podawanych jako kuracja przypominająca w czasie 6, a
    jeszcze lepiej 12 miesięcy.

    W przypadku stwierdzenia u pacjenta ogniska zapalnego odrobaczenie odkładamy do
    momentu jego zlikwidowania.

    W czasie usuwania lamblii należy pamiętać, że podawanie metronodazolu daje
    biocenozy w jelitach, w związku, z czym następuje wzrost patogennych bacterium
    coli, które zawsze towarzyszom pierwotniakom.
    Doc. Żeligowska polecała przez 5 dni V-cylinę w dawkach odpowiednio do wieku
    przed usuwaniem lamblii.

    Przykład. Przy usuwaniu pasożytów jako pierwsze znalazłam lamblie i zajęłam się
    ich usuwaniem. Sześciomiesięcznemu dziecku podałam leki według metody Grota.
    Przyjeżdża zatroskana matka: stany duszności minęły, ale zjawiły się ciężkie
    anginy ropne, co a tygodnie. Niech ten przypadek będzie przestrogą jak ważna
    jest kolejność podawania leków przy usuwaniu pasożytów. Prof. Groer uczył na
    wykładach: czasami usuwanie pasożytów jest niebezpieczne, czasami lepiej ich
    nie ruszać. Dr Batke w swej monografii o lambliozie nigdy nie radziła usuwać
    pierwotniaków przed zlikwidowaniem robaków obłych. W 16 % przypadków istnieje
    złą tolerancja leków przeciw pierwotniakom, jeśli niedostatecznie były usunięte
    robaki obłe.

    Przykład z mojej praktyki: dziecko po 2-krotnej kuracji Vermoxem otrzymuje
    Furazolidon. Przy każdej dawce oponuje przeciwko przyjmowaniu lekarstwa.
    Zrozumiałam, ze niedostateczna była kuracja przeciw włosogłówce, bo tę
    najtrudniej usunąć. Jeszcze raz wróciłam do odpowiedniego leku, po którym
    ponownie podany furazolidon okazał się bardzo smacznym lekiem. W nieodpowiednim
    czasie podane leki przeciw pasożytom czasami zaostrzają wykwity skórne, czasami
    powstają nowe, dotąd nie występujące, może zjawić się zadyszka, a nawet atak
    astmy. Tłumaczę to zjawisko jako objaw Łukaszewicza- Kertzheimera. Środek
    docelowy niszczy pasożyty i zwiększa poziom toksyn we krwi. Trzeba o tym
    pamiętać, uprzedzić rodziców i warunkowo zalecić fenasolinę 2 x dziennie w
    dawce odpowiedniej do wieku.
  • 04.12.05, 21:34
    Dzięki smile Nie zauważyłam wcześniej, że całość nie weszła smile
  • 05.12.05, 08:32
    Artykuł ciekawy, nie rozumiem dlaczego przed kuracją na lamblie potrzebny
    antybiotyk, ale może niedokładnie czytałam.
    Kupiłam sobie paraprotex, czy ktoś stosował, czy sa jakieś reakcje na działanie
    leku?
    Gdzieś przeczytałam, że lamblie nie lubią marchewki, kapusty kiszonej, pestek z
    dyni, czego jeszcze. Czy olej z dyni tez może być czy tylko pestki, a warzywa
    surowe czy gotowane a może to obojętne.
  • 05.12.05, 08:50
    ciekawy artukul. i tez przyznaje, ze niezrozumialy dla mnie ten antybiotyk
    przed leczeniem lamblii... sad
    nie stosowalam i nie stosuje i na razie nie zamierzam - paraprotexu. slyszalam,
    ze lamblii tym sie nie zwalczy. ponoc dobre jako "przypominajka", jako srodek
    stos profilaktycznie.
    co do marchewki, kapusty kisz, pierwsze slysze... i powiem, ze pomimo, ze pije
    od bardzo dawna, prawie ze codziennie sok z marchwi (robiony osobiscie), nie
    zaobserwowalam zmniejszenia objawow. gdzie to czytalas?
  • 05.12.05, 09:34
    Witaj,
    Jezeli chdzisz do kogos z Vega Medica, jezeli jest to np. dr Mikolajewicz, to
    spytaj, jak to jest z tym antybiotykiem przed leczeniem lamblii.
    W artykule jest rowniez cos bardzo ciekawego i waznego,czyli kolejnosc
    podawania lekow na pasozyty.Jezeli wyszly lamblie w badaniach, a robaki oble
    nie, to i tak stosuje sie najpierw leki na robaki oble, a dopiero pozniej na
    lamblie.
  • 05.12.05, 12:16
    Czy vernicadis działa też na lamblie?
  • 05.12.05, 15:28
    Elpasz, ale Mihcell sie leczy w Vega,wiec moze spytac dr o ten antybiotyk przed
    rozpoczeciem leczenia labmlii.
  • 05.12.05, 16:04
    nie jestem z wawy, dojezdzam do vega. ale zapytam i dam wam znac smile

    tego vernikadisu nie bylabym pewna. mysle, ze to za "lekkie".

    co do leczenia lamblii. wlasnie taki schemat leczenia dostalam z vega: najpierw
    leki na robaki (mimo, ze mi nie wyszly!), pozniej lamblie. po objawach
    towarzyszacych braniu lekow na robaki, stwierdzam, ze jednak jakies robale tez
    musialy, musza byc... czuje sie lepiej po tych lekach, brzuch nie boli. poza
    tym strasznie wychodza ze mnie toksyny (cala zuchwe mam zsypana sad ).

    pozdrowionka
  • 05.12.05, 16:33
    Nie martw sie, ja tez mialam pogorszenie.Tez wysyp syfow.Najgorsze pogorszenie
    zaobserwowalam,ze mam podczas pelni.Juz sie boje najblizszej pelni.
    Bierzesz Zentel, Vermox ?
  • 05.12.05, 17:19
    ja dostalam macmiror na lamblie-mam to brac 10 dni.
  • 05.12.05, 18:37
    Kochani, sluchajcie, a czy te syfki, ktore wyskakuja wzdluz linii szczeki to
    maja jakis zwiazek z wezlami chlonnymi - tak mie sie jakos wydaje. Tym bardziej,
    ze wlasnie tego typu pryszcze wyskakuja przy okazji pasozytow, takze przy
    tradziku androgennym- ale nie wiem czy to akurat ma wiekszy zwiazek z wezlami
    chlonnymi, hmm?
  • 05.12.05, 19:43
    mysle, ze ma jakis zwiazek - poczytaj uwaznie ten artykul, ktory dziewczyny
    wkleily o pasozytach u dzieci.

    jak to jest z ta pelnia ksiezyca? moze ktos napisac?

    rozmawialam z lekarzem z vega w sparwie tego antybiotyku przed lekiem na
    lamblie. niestety, nie zna takiej "strategii" i nie moze nic powiedziec :o(

    biore leki na robaki, pozniej (jeszcze do nich nie dotarlam) leki na lamblie.
    vermox, zentel, macmiror.
  • 05.12.05, 20:32
    Michell rozumiem,ze pacjentka dr M nie jestes ?
    Ja mialam taki sam zestaw lekow co Ty michell, tylko kilka dawek Zentelu i
    Vermoxu i niedawno wzielam dopiero Macmiror.
  • 06.12.05, 09:04
    nie jestem pacjentka dr M. jestem pacjentka dr G-J. jak pisalam wczesniej,
    konsulotwal sie z dr M w sprawie lekow jakie obecnie biore.

    kilka dawek, czyli? to chyba lepiej, bo mi sie wciaz zdaje, ze moje leki beda
    niewystarczajace... :o(

    aha, chyba rozgryzlam ten antybiotyk przed lekami na lamblie - chodzi o ten
    artykul. zapewne chodzi tu o to, by lekowi na lamblie stworzyc jakby pusta
    droge do dzialania. bo, jak jest w tym artykule, chodzi o antybiotyki
    antybakteryjne. wlasnie w tym celu chyba przepisano mi przed macmirorem
    ketokonazol, ktory walsnie biore (20 dni). a zastanawialam sie, po co on...

    golden24, moglabys wyjasnic mi sprawe z "pelnia ksiezyca"?

    golden24, czy razem z toba leczy sie cala rodzina?
  • 06.12.05, 09:06
    antybiotyki antybakteryjne - ech ;o) cudnie to napisalam.... sorki!
  • 06.12.05, 12:14
    Też jestem ciekawa co z tą pełnią, kiedy teraz wypada? Czy właśnie wtedy należy
    rozpocząć kurację czy wprost przeciwnie
  • 06.12.05, 12:44
    Jezeli chodzi o pełnie, to asiabed bedzie mogla to lepiej ode mnie
    wytlumaczyc.Ja moge tylko napisac na swoim przykladzie, jak to u mnie przebiega.
    U mnie bylo cos takiego jak w tym artykule o pasozytach,czyli cyklicznosc
    objawow.
    Np. Wzielam Zentel 1 x 2 tabletki przez 3 dni,
    za 2 tygodnie to samo i za kolejne dwa to samo.
    Miedzy druga,a trzecia kuracja mialam pogorszenie, a to wlasnie wypadało w
    pełnie.
    Pytalam dr M o to, powiedziala,ze to jest najlepszy okres dla robali.
    Przy kolejnej pelni znowu to zaobserwowalam i spytalam Pani do ktorej jezedze
    na terapie biorezonansem Bicom i ona tez to potwierdzila.
    Pełnia najblizsza wypada 14 lub 15 grudnia i juz sie boje.

    Pytasz elpasz czy wlasnie podczas pelni nalezy rozpoczac kuracje ? Mi dr M
    powiedziała,ze tak,ze to dobry moment.
  • 06.12.05, 21:10
    Lamblie cystują co 26 dni, co 28 dni jajeczkują owsiki, glista jajeczkuje co
    2,5 miesiąca.
  • 06.12.05, 21:00
    O tej pelni i zwiazku jej z robalami czytalam tu i owdzie (glownie na forach -
    "alergie", a takze w kilku tekstach). czesc robali ma cykl rozwoju (i
    rozmnazania) zwiazany z pelnia - nie wiem czy wszystkie - wybaczcie, ale nie mam
    dostepu do fachowej literatury. Ale cos pamietam, ze np owsiki wychodza wlasie
    podczas pelni. Inne robaki - podobnie (skladanie jaj). Tak wiec w zwiazu z tym,
    ze tak wielu ludzi - ktorzy maja lub mieli do czynienia z robalami - wspominaja
    o tej pelni, mysle, ze warto miec to na uwadze. Takze - niestety - pogorszenie
    stanu czesto nastepuje podczas pelni (i wokol niej), choc nie zawsze oczywiscie.

    Kolejna pelnia ma byc 15 grudnia - czwartek.

    pozdrawiam,Asia
  • 09.12.05, 09:40
    odnawiam.
    i pytam: jest tu ktos, kto wyleczyl lamblie lub zna kogos, kto to zrobil? :o)
  • 09.12.05, 10:14
    Michell mysle, ze lepiej bedzie jak zadasz to pytanie na forum alergie.
    Wiem,ze Sigvaris leczyla lamblie i jest "kopalnia" wiedzy w tym temacie.
    Ja jestem na etapie leczenia, wiec niewiele moge Ci pomoc, bo jestem w podobnej
    sytuacji co Ty.
  • 09.12.05, 12:34
    Sigvaris to kochana kobietka :o) ech i podziwiam ja, ze znosi wciaz te moje
    dociekliwe mejle ;o) to prawda. ma to za soba. udzielila mi wielu rad, wspiera
    mnie. podziwiam ja i jestem jej bardzo wdzieczna za jej bezinteresownosc.

    ale pomyslalam, ze moze tu na tym forum jest ktos "taki" ;o)

    golden24, trzymam za ciebie kciuki. uda nam sie, zobaczysz
  • 09.12.05, 14:12
    Dzieki Michell za cieple slowa.
    Ja wczoraj robilam badanie biorezonansem, z candida jest ok, natomiast labmlie
    jeszcze sa.Mysle,ze na pewno bede musiala powtorzyc kuracje Mocmirorem.Teraz
    stosuje Ozovit- ma dzialanie oczyszczajace jelita i od kilku dni piolun i
    gozdziki oraz Homeodose 18.
  • 14.12.05, 12:32
    Byłam po kuracji zrobić powtórne badania (leczenie: metronidazol i vernicadis)
    i jakby wogóle leczenia nie było - wynik właściwie ten sam do tego doszły
    owsiki (nie mam pojęcia skąd a wcześniej nie było). Teraz będę brała chyba
    tynidazol (po wyleczeniu oczywiście owsików). Zdam relacje jak będzie posmile

    Mam jeszcze do ciebie pytanko: mianowicie czy robiłaś wyniki w laboratorium na
    Filipowicza, coś podobnego jak u Adamskiego, albo czy coś słyszałaś na temat
    tego laboratorium? Pytam bo pediatra mojego Miśka wysłała nas tam by
    potwierdzić wyniki u Adamskiego (mówiła, że kiedyś współpracowała z tym
    laboratorium i bardzo je chwali). Wczoraj byłam, jak będę mieć wyniki to dam
    znać. Tak a propo mojego Michasia to po leczeniu u niego nastąpił wysyp cyst i
    jest ich jakieś 10 razy więcej.

    Pozdrawiam
    AGA
  • 14.12.05, 14:26
    Teraz jest najlepszy czas na przeleczenie owsików (i na zrobienie badań tez)
    bow czasie pełni wyłażą.
    Odrobaczenie to wcale nie jest taka prosta sprawa, jak się wydaje. Bywa, że
    musi być prowadzone długo i róznymi metodami, wielokrotnie powtarzane. Dlatego
    wydaje mi się, że lepsze są preparaty i metody naturalne bo nie obciążają tak
    organizmu. To ważne szczególnie przy dzieciach. no i jednocześnie warto
    wspomagac organizm podnosząc naturalna odporność. Idealnie byłoby znależć
    jednego, kompetentnego lekarza, który poprowadziłby takie leczenie z głową i od
    poczatku do końca.
    Ważne, żeby kurację przeszli wszyscy domownicy, bez względu na wyniki badań.
    Inaczej infekcje mogą ciągle wracać. Gotowanie bielizny, pościeli, osobne
    ręczniki itd - to oczywiste. Jesli sa zwierzeta domowe to tez trzeba je
    gruntownie odrobaczyć. To wszystko niestety trwa, nie ma jednego złotego
    srodka, który wystarczy raz podać i problem z głowy sad
    A "robale" są naprawdę cwane i zrobią wszystko aby przeżyć.
  • 14.12.05, 15:12
    Swieta prawda, to co Zosiu napisalas.
    Lecze sie od polowy sierpnia br., z candida jest ok, gorzej natomiast z
    pasozytami.Co miesieac regularnie mam pogorszenie i to wlasnie najczesciej w
    okolicach pelni.
    Mialam juz chyba 7 kuracji na robale i jedna na lamblie.O naturalnym leczeniu
    juz nie wspomne.
    W najblizszym czasie planuje zaczac pic glinke oczyszczajaca, a pozniej
    miksture oczyszczajaca Sloneckiego.
    Czytalam wczoraj w ksiazce Malachowa o kuracji koniakiem i olejkiem rycynowym
    na pasozyty, chyba to tez wyprobuje.

    Juz mi rece opadaja, tyle wszystkiego wzielam i nie mam stalej poprawy.
  • 14.12.05, 16:06
    Wszystko co łykamy w walce z robalami (upraszczając oczywiście) działa przede
    wszystkim w układzie pokarmowym, w jelitach a dopiero pózniej w całym
    organizmie i dość nieprzewidywalnie. Biorąc pod uwagę cykle rozwoju i zwyczaje
    robali - wiadomo, że "siedzą" one głównie poza jelitami, w mięśmiach, płucach,
    innycg narządach (są nawet takie, które dostają sie do mózgu, całe szczęście są
    tam od razu likwidowane ale to też ma swoje znaczenie).
    Warto może zainteresować się zapperem (ja stosuję), nie działa on co prawda w
    na jelita ale na mięśnie i wiele narządów -tak i likwiduje tam pasożyty.
  • 14.12.05, 16:42
    Dzieki za wskazowki.No wlasnie najgorsze jest to ze sa poza jelitami i ciezko
    je wytruc.
    Jezdze na leczenie biorezonansem, ale nie wiem czy cos pomoze ? Po prostu
    czepiam sie wszystkiego.
  • 14.12.05, 17:13
    slyszlam ,ze dobre rezultaty daje 'leczenie' sokiem z kiszonej kapusty
    probowaliscie?
  • 17.02.06, 16:06
    Podaję kurację, która pochodzi z książki Apteka Natury, dr Jadwigi
    Górnickiej:tabletki chlorchinaldin 0,06; po 1 tabl. 3 x dziennie; 7 dni w
    miesiącu, a potem 3 tygodnie przerwy i tak przez siedem miesięcy (koniecznie!) -
    7 dni tabletki, 3 tyg. przerwy.Dodatkowo należy popijać herbatkę z dziurawca z
    melisą; gorące mleko z czosnkiem (mleko dla kanydozowców odpada, więc myślę, że
    pozostaje czosnek).

    Można stosować jeszcze kurację ziołową:
    po 50 g: ziela tymianku, kłącza tataraku, korzenia omanu i
    po 25 g: liści mięty pieprzowej, liścia orzecha włoskiego i
    10 g ziela piołunu.
    Bierzemy 2 łyżki takiej mieszanki ziół i zalewamy 2 szklankami wrzącej wody.
    Odstawiamy na 1 godz.Można trzymać w termosie. Należy pić po 1/2 szklanki 3 x
    dziennie, między posiłkami - i tak przez tydzień. Potem (po tygodniu)
    zmniejszamy dawkę ziół do 1 i 1/2 łyżki i tak należy pić jeszcze przez parę tygodni.

    Pozdrawiam i smacznego!
  • 17.02.06, 16:15
    dzieki jullieta :o)
    ten chlorchinaldin trochy przerazajaco brzmi... :o) masz tam napisane, jak to
    dziala? tzn jaki jest mechanizm dzialania??

    czy kuracja ziolowa i ta chlorchinaldinowa jest wylacznie na lamblie, czy w
    ogole na pasozyty?
    pozdrowionka
  • 17.02.06, 17:25
    Rozpoczęłam tę kurację jakoś tak 2 lata temu. Niestety, nie skończyłam bo...
    chlorchinaldin wycofano sad

    Osobom, które dodatkowo mają problemy z wątrobą/woreczkiem żółciowym (lamblie
    osiedlają się również w przewodach żółciowych) polecam chiński lek: Lidan
    Paishi Pian.
    Ożywia on wątrobę, oczyszcza i otwiera kanały żółciowe, rozpuszcza i wydala
    kamienie żółciowe, likwiduje robaczycę. Działa odtruwająco, przeciwwirusowo,
    rozkurczowo i przeciwbakterynie.
    Sprawdziłam na sobie. Zadziałał. Wybiłam lamblie - ale stosowałam również inne
    specyfiki np. Vernicadis, więc nie mogę powiedzieć, że to tylko jego zasługa.
    Te chińskie leki (wypróbowałam również inne) odznaczają się jednak dużą
    skutecznością.

    Pozdrawiam smile

  • 17.02.06, 18:33
    no ciekawe.... a gdzie ten chinski lek dostac mozna?
  • 17.02.06, 19:53
    Tę chlorchinaldową kurację poleca Pani Górnicka tylko na lamblie, natomiast
    kuracja ziołowa zapewne działa też na robaki, widzę skład. Generalnie wszystko
    co gorzkie i palące wybija pasożyty. Nic więcej nie jest napisane, a
    chlorchinaldin nadal jest w aptekach.
    Na pasożyty jest też w ofercie Now Food mikstura m.in. z orzecha czarnego (jest
    też gożdzik i coś jeszcze gorzkiego i piekącego), można znaleźć opis w necie. Ja
    również trafiłam w necie na chińskie zioła i zapisałam stronę, bo baaardzo
    obiecująca. Trafiłam też na leki firmy Himalaya Drug Co. - Indie (w aptece
    zauważyłam Liv.52), może też coś wyszperasz?
  • 17.02.06, 20:11
    jullieta, jestes kochana :o) o to samo mialam pytac :o) podobne pytanka
    chodzily mi po glowie od dawna ;o)
    dziekuje ci - buziak!
  • 17.02.06, 23:12
    Cieszę się, że Chlorchinaldin jest jednak w aptekach smile
    A co dochińskich leków... wystrczy wpisać nazwę w przeglądarce.
    Ja akurat mam to szczęście, że kupuję u terapeuty, który zajmuje się
    rozprowadzaniem tych specyfików, nie muszę więc płacić za wysyłkę.

    Jullieto, czy wypróbowałaś coś z tych produktów, o których piszesz?
  • 18.02.06, 14:45
    Michell,

    dziękuję ślicznie za miłe słowa. Tak w ogóle, to ja tak miła nie jestem (wiesz,
    kandydozę mam), ale chyba mi idzie ku lepszemu wink))

    lilith_6,
    oprócz "Pau Darco" i "Cats Claw" (oba "Now Food"), jeszcze nic nie próbowałam,
    ani z chińszczyzny, ani z ajurwedy. Ale sama zastosowałam kurację piołunem i
    goździkiem (to apropos mikstury z orzecha czarnego "Now Food"), bo orzecha
    czarnego, niestety, nigdzie wtedy nie mogłam znaleźć.Nadal zresztą biorę raz w
    tygodniu dawkę przypominającą, tak profilktycznie, bo mam styczność z różnymi
    futrzakami i ... ludźmi, trochę podróżuję. A mam przed czym się chronić, bo
    planuję ciążę, a wyniki: lamblii - niet, robaków - niet, toksoplazmozy nigdy -
    niet i cytomegalii też niet. Oczywiście biorę poprawkę, bo przecież sterylna na
    pewno nie jestem, ale teraz stawiam na profilaktykę. A z drożdżami sobie poradzę...

    Ja dopiero na te stronki trafiłam, więc będę czytać i czytać. Teraz nastawiam
    się na oczyszczanie i odporność.

  • 18.02.06, 14:57
    Czy były jakieś reakcje ze strony organizmu na leczenie piołunem i gożdzikami?
    Piołun zawiera trujący tujon- w większych dawkach może być niebezpieczny dla
    zdrowia.
  • 18.02.06, 15:36
    Tak, wiem, że z piołunem trzeba ostrożnie, ale ja korzystałam z kuracji
    trójzestawem (Małachowa), w którym podaje się dopuszczalne dawki.
    Reakcje organizmu: piołun tak poprawia trawienie, że non stop byłam głodna,
    częstsze wypróżnienia (choć nigdy nie miałam z tym problemu), poza tym, to w
    czasie okresu miałam okrutne skurcze (zwykle przechodzę bezbólowo). Rozumiem
    teraz dlaczego nie powinno się stosować tej kuracji w czasie ciąży..
    W wypróżnieniach nie zauważyłam nic szczególnie "monstrualnego", ale i nie
    interesowałam się dogłębnie, na pewno w jakiś sposób mnie wyczyściło!

    Poza tym taki zestaw, to świetny spalacz toksyn po prostu. I oto przecież chodzi.
  • 18.02.06, 16:10
    A czy mogłabyś napisać jak się tą miksturę z orzecha cz., goździka i piołunu
    robi?
  • 18.02.06, 16:56
    Lilith_6,

    ja tej mikstury nie robiłam, to można kupić i w zielarskich i w necie. Ale
    ponieważ ja wtedy (we wrzesniu) nie miałam takiego trójzestawu, to zapodałam
    sobie dwuzestawwink Tak zresztą Małachow napisał, że można zacząć bez orzecha. Ja
    zmieliłam ziele piołunu i owocki goździka i łykałam na sucho, tak zresztą było
    napisane (oprócz orzecha, bo z niego tylko nalewka!) A potem patrzę w necie, a
    tam gotowce są (osobno i razem)! Ale za to jakie drogie. A ja za grosze...

    Prześledź wątki na forum i posty w tym temacie (na 100%), nie tylko ja o tej
    kuracji pisałam już.
  • 18.02.06, 18:47
    Ja tez lykalam piolun (swiadoma zawartosci w nim tujonu). nei mialam zadnych
    zwidow. czulam sie niezle. widzialam dzialanie oczyszczajace piolunu na jelita
    (i czulam). nawet do smaku sie przyzwyczailam.
  • 18.02.06, 20:49
    ja koncze wlasnie kuracje niedlugo. czuje sie duzo lepiej niz przed! po dwoch
    tygodniach zamierzam powtorzyc.
    biorac piolun i gozdzik (miele sobie na proszek), nie zauwazam zadnych
    niepokojacych efektow ubocznych.

    jullieta, z tym chlorchinaldinem - dr gorecka nie napisala, czy te tabletki
    polykac, czy ssac... wlasnie przejrzalam sobie ta jej ksiazeczke i stwierdzam,
    ze u niej, to na wszystkie dolegliwosci najlepsze sa "oklady z lisci
    kapusty" ;o)
  • 18.02.06, 21:34
    Taaak? Wiesz, ja pożyczyłam książkę tylko na 1 dzień, interesowała mnie
    argiloterapia. A ponieważ byłam właśnie przed odebraniem wyników na lamblie i
    pasożyty, to zaglądnęłam co ona na to, jakby co u mię... No i pamiętałam,że Ty
    też walczysz z lamblią, więc jak coś widzę nowego, to zaraz myślę, dla kogo by
    to ...
    Tak więc z tą kapustą, to nie wiem. Ale fakt, kapusta czyniła kiedyś cuda, a
    teraz to cyk: tabletka i po kłopocie (oprócz kandydozywink)

    Nie wiedziałam, że stosujesz zestaw. Cieszę się, że dobrze Ci idzie!
  • 18.02.06, 21:37
    Sama się zastanawiałam, co z tym chlorchinaldinem? Ssać, czy łykać, oto jest
    pytanie???

    Ale, ale chyba lilith_6 kurowała się już chlorchinaldinem, więc może coś podpowie?
  • 18.02.06, 21:59
    Ssałam...ale nie zastanawiałam się nad tym ssać czy łykać...myślę, że nie ma
    różnicy.
    Dzięki Jullieto za odpowiedź odnośnie goździka smile
    A co do kapuchy: okłady aktualnie stosuję na zatoki...fajna sprawa smile
    Pomaga, choć nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to kapusta, bo stosuję
    łącznie różne terapie. Ale jedno jest pewne: okłady z kapusty parę razy już mi
    pomogły i to na różne dolegliwości smile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.