• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

ja juz tracę nadzieję na wyleczenie :(

  • 22.05.06, 20:31
    na foru jestem "nowa" ale z candida znam sie kilka ładnych lat. Leczyłam sie
    farmakologiznie czym mogłam i w każdej ilości (efekt - podniszczona wAtroba)
    Proszę, jeśli jest tu ktos kto wyleczył się z candidy to niech da znać o
    swoim istnieniu... jestm mi to i mysle, że nam wszytkim bardzo potrzebne
    Edytor zaawansowany
    • 22.05.06, 21:05
      a jakie masz objawy? przestrzegałaś w tym czasie diety?
      ja nie raz się "podleczałam" chemicznymi lekami typu diflucan i ketokonazol,
      ale nikt mi nie mówił, że najważniejsza jest dieta.
      teraz jest ze mną znacznie lepiej, od kilku dni biorę fluconazol i mój język
      już następnego dnia zrobił się różowy (tfu, tfu nie zapeszyć wink
      mam małe wpadki z dietą, nie jestem w stanie stosować się do wszystkich
      zaleceń, ale w przeciwieństwie do Ciebie, nie trace nadziei, to też jest bardzo
      ważne, żeby sobie wyobrażać, że się zdrowieje
      wątrobę też mam w nienajlepszym stanie sad

      A tak w ogóle to głowa do góry i się nie poddawać! Ja mam kandydozę od ponad 10
      lat i też na początku byłam załamana. Ale akurat załąmywanie się na 100% nam
      nie pomoże, a na 95% zaszkodzi wink
    • 22.05.06, 23:41
      Jejku czego ja sie tu dowiaduje ja mam kandidioze od kilku miesiecy
      najprawdopodobniej po kilku seriach antybiotyków (ale wykryto ja w badaniach
      miesiac temu)a wiele osób pisze, że zmaga sie z nia nawet kilka lat. Czy to
      oznacza, że ja też bede musiała z tym walczyć tak długo? Hmmmm no cóż jak
      trzeba, to trzeba!!!
      Życze wszystkim powodzenia, dobrego humoru (już wiem, że przy tym grzybku
      czesto jego brakuje)a przede wszystkim WYLECZENIA !!!!!
      Pozdrawiam
      A i jeszce jedno wydaje mi sie, ze ważne jest też znalezienie dobrego lekarza,
      który się na tym zna, bo są tacy którzy nie uznają tego za chorobę!!!!!
      • 23.05.06, 04:27
        U mnie postepy sa,ale nie wolno oczekiwac znow bog wiele ile na raz od
        organizmu.
        Najwieksza poprawe zauwazylam po citrosepcie pitym w dawkach 3-krotnie
        wiekszych niz w zaleceniu + babce plesznika w proszku pitej codziennie (4
        lyzeczki zmieszane z woda) + bentonite codziennie w duecie z babka.
        Skuteczna walka z candida to regularne czyszczenie jelit ww specyfikami + raz
        na miesiac , dwa m-ce 3-dniowa sesja lewatywowa (woda z citroseptem i
        probiotykami na koniec)dla wyplukanie dodatkowej ilosci patologicznej flory i
        nawilzenie na koncu jelit rozpuszczonymi probiotykami w wodzie.

        Ja od jakiegos czasu z objawow candidy nie mam juz prawie nic....
        Jednak grzyby sa , bo pochwa nadal zle reaguje na maczne i slodkie.
        Ale tak jak mowie: moje poprzednie objawy czysto candidowe zniknely.
        Natomiast obajwy infekcjii bakteryjnej ciagnacej sie za mna od lat jakos nie
        chce sie leczyc ta metoda antygrzybiczna i musze je czasem przytluc
        antybiotykiem.Jednak zapper juz w drodze-kolejne caccko , ktore warto miec- i
        mam nadziejek, ze zappowanie da efekt.
        Co do wstroby to jest metoda czyszczenia watroby dr Huldy Clark....koniecznie
        poddawaj sie co 2 tygodnie.
        Nie ma rady.


      • 30.05.06, 18:31
        Zgadzam sie z Toba. Ja odkrylam,ze mam candide dopiero kilka dni temu. Teraz
        przede wszystkim musze porobic sobie badania,zeby to potwierdzic..Jednak po
        przeczytaniu wielu postow a takze dr. na literke J..jestem o tym przekonana i
        przerazona. Bylam u kilku lekarzy, pokazywalam moj jzyk, mowie o problemach
        trawiennych, zgadze, wzdeciach i nic, zero reakcji..A ja slabne i slabne od
        kilunastu m-cy..
        • 30.05.06, 21:17
          Głowa do góry smile Ja chodziłam po lekarzach trzy czy cztery lata (juz dokładnie
          nie pamiętam smile ) Jeśli byłam już jakoś leczona na grzybice to zawsze miejscowo
          wiec nawet jeśli ku mojej uciesze leczenie przynosiło efekt to był on
          krótkotrwały.. po nawrocie choroby lekarz rozkładał ręce i znów zostawałam sama
          z problemem, a z jak duzym dowiedziałam sie dopiero na tym forum. Ale uważam,
          ze każda nowa informacja nawet na temat tego jak ta choroba jest groźna jest
          krokiem na przód w kierunku wyleczenia. Żeby wyleczyc candide musimy ja dobrze
          poznać więc czytaj bo to forum to skarbnica wiedzy. Juz teraz zastosuj dietę bo
          bez niej chyba się nie obejdzie i zrób badania (tylko upewnij sie czy w danym
          labolatorium czekaja na wynik wystarczajaco długo: wymaz z jamy istnej - 14
          dni; badanie kału na grzyby - 10 dni).
          • 31.05.06, 02:40
            Dzieki za pocieche. Jednak jestem przerazona tym co mnie czeka..Powiedz mi jak
            pobiera sie wymaz z jamy ustnej, kto to robi? ja czy labolatorium?..Nie jestem
            pewna czy powiedza tam prawde o dlugosci oczekiwania na wynik..Zdazylam sie
            zorientowac,ze to forum to skarbnica wiedzy...co mnie b.cieszy..co daje mi
            nadzieje na poradzenie sobie z tym problemem a raczej z tym paskudztwem..
            • 31.05.06, 16:34
              Wymaz z jamy ustnej pobiera osoba zameldowana w labolatorium
              bakteriologicznym smile Jeśli chodzi o to jak długo trzymaja próbki to niesądze by
              bylo to wielką tajemnicą smile myśle, że Ci powiedzą. Najlepiej idz do
              labolatorium prywatnego (jesli jestes z okolic Łodzi poleac labolatorium na
              Piotrkowskiej 17), bo tam maja lepsze podłoże do badań. Poza tym mam złe
              doświadczenia z labolatoriamy szpitalnymi, w których się nic nie płaci ale
              czeka się na wynik tydzień (ja tyle czekałam) i z badania nic nie wychodzi smile
              Miałam 3 takie trefne badania i tylko nerwy starciłam więc teraz juz wolę
              zapłacić. Jak już pisałam wyniki wymazu z jamy ustnej (gardł) powinni trzymac 2
              tygodnie, co do posiewu kału nie wiem uncertain ale jeśli bardzo Ci na tym badaniu
              zalezy to mogę się na dniach zorientować
              • 31.05.06, 17:27
                Chce zrobic sobie te wszystkie badania prywatnie. Bardzo mi na nich zalezy a
                jesli moglabys sie zorientowac to z gory serdecznie dziekuje za fatyge. Musze
                zabrac sie za siebie bo czuje jakby zycie ze mnie uchodzilo. Za duzo roznorakich
                dolegliwosci dopada mnie w ostatnich m-cach...
              • 25.10.06, 20:29
                A czemużto to materiał powinno się trzymac dwa tygodnie ? Skąd masz takie
                informacje ? Wg mnie bzdurne zreszta...........czyżby od Sigvardis ??
    • 31.05.06, 19:58
      Ja tez jestem nowa. Musimy poszukiwac odpowiedzi na rozne nurtujace nas sprawy
      we wczesniejszych postach...Moze tam gdzies znajduje sie stronka z osobami,ktore
      skutecznie wyleczyly to swinstwo . Proponuje poszukiwania od zeszlorocznych
      postow.Masz racje,ze takie osoby sa nam potrzebne.
      • 02.06.06, 20:22
        Witam wszystkich.
        Minął rok od podjęcia leczenia. Ostatnie badania kału i plwociny nie wykazały
        obecności grzybów.
        Byłaby to pełnia szczęścia gdyby nie fakt, że wyhodowano bakterie Pseudomonas
        auerginosa - w plwocinie wzrost bardzo obfity, w kale pojedyncze kolonie.
        Lekarz prowadzący podszedł do sprawy z wyjątkowym zrozumieniem i zrezygnował z
        leczenia antybiotykowego, przepisując Luivac - preparat aktywizujący system
        obronny organizmu. Tak więc tym razem będę walczył z innym wrogiem, ale
        w przekonaniu, że i z nim sobie poradzę. Dużo wiary w powodzenie, wiele
        samozaparcia i zrozumienie wśród bliskich to bardzo istotne. Oczywiście nadal
        stosuję dietę i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wbrew wielu opiniom, da
        się żyć. Nie mam ochoty już nigdy spotkać na swej drodze tego paskudztwa.
        Serdecznie pozdrawiam smile

        www.candida.yoyo.pl
        • 14.10.06, 12:38
          Dieta przede wszystkim. Ja miałem to szczęście że nie brałem żadnych leków
          chemicznych, choć lekarze je zalecali. Sugerowane przez nich choroby odrzucałem
          argumentując że ich podejrzenia nie pokrywają się z tym co odczuwam i szukałem
          przyczyn moich dolegliwości.Gdy nabrałem pewności co mnie gnębi zacząłem od
          odtrucia i diety. Przez pół roku jadłem tylko pomidory i rzodkiewki+papryka+
          cebula+ czosnek, ryż i wołowinę i parówki z dobrego źródła ( te z supermarketu
          mi szkodziły) + tuńczyk w puszkach , piłem dużo dobrej wody. Stosowałem
          zalecane probityki+Zapper+witaminy. Stan zdrowia uległ zdecydowanej poprawie. W
          badaniu kału żadnych grzybów już nie znaleźiono. Ale ciągnę dalej dietę i
          piję . Nie chcę nawrotów tego paskudztwa. Za pół roku spróbuję ziemniaki.
          Słodycze i chleb może za rok. Ale wcale mnie do tego nie ciągnie, gdy pomyślę o
          dolegliwościach początkowych i porównam swój stan obecny z poprzednim. A jeśli
          to dziadostwo ma wrócić to chyba prędzej się zahipnotyzuję by nie pamiętać o
          słodyczach, marynatach, alkocholach, pieczywie itp. Hipnoza leczy z uzależnień
          nawet najtwardszych nałogowców nikotynowych. Po prostu kasuje im się pamięć" na
          dysku twardym"
          • 14.10.06, 17:42
            wow, hector, brawowinkJa tez uwazam, ze DOBRA delikatna sugestia w postaci
            hipnozy wywiera pozytywny skutek na psychice.
            Mialam kontakt z wieloma rodzajami hipnozy.
            Jedne byly lepsze, inne gorsze.
            Na przyklad nie docieraja do mnie hipnozy typu: " Wyobraz sonbie, ze w Twojej
            glowie istnieje wiele polaczen wtyczkowych, jedna z tych wtyczek jest czerwona
            i ona odpowiada za jakis tam zly nawyk, ktory przy pomocy wyciagniecia tej
            wtyczki z twojej glowy odchodzi w niepamiec...."

            Osluchalam sie wlasnie tej hipnozy i nic....zero przyjemnosci, zero efektow.
            Potraktowalam wiec to jako niestety nieudana probe.

            Jedynie jedna metoda odniosla skutek, byla to hipnoza jaka dostalam z kursu
            jogi lata temu. I nie wiem jakim cudem wplywem takiej wlasnie hipnozy zwalilam
            12 kg w ciagu pol roku ...
            Polegalo to na codziennym sluchaniu przed snem tasmy z subtelnymi sugestiami
            pokochania siebie , zaakceptowania swojego ciala, zaprzyjaznieniem sie ze soba,
            spojrzeniem na wlasna osobe jak na kogos innego,z kim warto sie zaprzyjaznic...

            I co kilka zdan padalo to samo zdecydowane haslo:
            "pamietaj, jesz tylko wtedy kiedy jestes glodna"
            "Wybierasz tylko produkty, ktore odzywiaja Twoje cialo, syca zdrowiem Twoje
            komorki, dostarczaja zdrowej energii"
            "Delektuj sie smakiem jednej kulki winogrona, rozkoszuj sie mala iloscia
            pokarmu, jedz powoli, dlugo rzuj, odkrywaj gleboki smak malej ilosci pokarmu,
            czerp przyjemnosc z wolnego jedzenia."
            "Nigdzie sie nie spiesz, masz czas, nic sie nie stanie jesli zwolnisz tempo -
            jesli zwolnisz krok mozesz tylko odczuc ulge i zadowolenie."

            W tle spokojne dzwieki nagran z lasu, spiew ptakow, szum drzew....
            Cos pieknego!!!!!!!!!!!
            Uwoielbialam przy tym zasypiac....
            I naprawde polubilam siebie, zaczelam dbac o siebie, czerpalam zadowolenie z
            pieklegnacjii ciala, nie myslalam o sparawach ktore maja nastapic pozniej,
            zatrzymywalam sie na biezacej chwili i cieszylam sie tym co jest teraz.

            Jednak podczas ktorejs z przeprowadzek na studiach zaginela mi owa tasma i od
            tamtej pory nie mam juz niestety nic na upokojenie i powstrzymanie tempa ....
            Za to jest sol gorzka magnezowa, ktora pomaga na cale szczescie w sytuacjach
            kiedy wpadam w kociol stresu.
    • 25.10.06, 19:46
      Po 6 miesiącach walki z candidą przegrałam ... jestem kompletnie załamana...
      moje poważne problemy ze zdrowiem zaczęły się 7 lat temu. Objawów całe
      spektrum: stan podgorączkowy, flegma w ustach, ciągłe przejmujące uczucie
      zimna, lodowato zimne dłonie i stopy, wzmożona potliwość, mrowienie w
      kończynach, rozwolnienie i biegunki, pieczenie oczu, bóle stawów, zmęczenie,
      problemy z pamięcią, koncentracją; fatalne samopoczucie. Wizyty u kolejnych
      lekarzy, nawet pobyt w szpitalu nie nie wnosiły. Wyniki wszystkich badań były w
      normie. Przez dwa lata fatalnie się męczyłam, a lekarze rozkładali ręce
      wskazując na moją psychikę...
      Wtedy mama podsunela mi książke Tombaka... Za jego radami, chwytając się jak
      tonący brzytwy, zaczęłam odżywiać się racjonalnie, robić lewatywy, no i mama
      codziennie robiła mi sok z marchewki i buraków... Po kilku miesiącach
      wszystkie objawy ustąpiły.... Potem wyszłam za mąż no i niestety nie dałam rady
      stosować się do wszystkiego tak jak wcześniej: praca, dom... część objawów
      wróciła. zaszłam w ciąże, którą straciałam po 3 miesiącach. Potem właściwie
      wróciły wszytkie objawy, więc znów zaczęliśmy wędrówki do lekarzy.
      I tak za którymś razem okazał się że mam wirusowe zapalenie wątroby typu C.
      Szok, rozpacz... Biopsja wątroby wykazała jej stan zapalny i uszkodzenie, na
      szczeście nie wielkie. Siłą rzeczy zaczęłam wszystko wiązać z wirusem...
      Podjęłam terapię interferonem, 11-miesięczną, w czasie której męczące mnie
      objawy ustąpiły. Jakież było moje zdziwienie, gdy w zaledwie tydzień po terapii
      wróciły wszystkie... byłam przerażona i przekonanan ze terapie okazała się nie
      skuteczna i wirus wrócił....jednak lekarz stwierdział, że moje objawy nie
      pasują do wirusa... okazało się ze wyniki były ok. skuteczność terapii określa
      się 6 miesięcy po jej zakończeniu i w moim przepadku okazała sie skuteczna.
      udało się wyeliminować wirusa. badania przprowadzono w 3 niezależnych lab. w
      tym jedno za granicą. nie jestem już w stanie opisywać swojego stanu
      psychicznego... z jeden strony się ogromnie cieszyłam z drugie cały czast te
      fatalne objawy i samopoczucie... Zostałam skierowana kliniki na badania.
      Zrobiono mi ich naprawdę dużo i nic niw znaleziono. Potem druga klinika -
      lekarz prowadzący zrobił mi koleną serię badań w kierunki różnych chorób
      (autoimmunologicznych), tompgrafię jamy brzusznej, usg, badania serca,
      kolonoskopię z pobraniem wycinków. Nie wyszło nic. Tyle, ze mam podrażnione
      jelita. w sumie nic dziwnego - mając od kilku miesięcy biegunkę i rozwolnienia.
      O candia dowiedziałam się przypadkiem - zrobiłam badania i wyszło: wzrost
      bardzo obfity. nawet pani z laboratorium zadzwoniła zaniepokojona tym co rosło.
      Zaczełam leczenie naturalnymi preparatmi ze względu na uszkodzoną wątrobę ... i
      po 1,5 miesiąca poprawa nastąpiła o 80%, potem naewt 90%. Żadnych gąrączek,
      zapalenia czeriweni wargowej, pieczenia spojówek, lodowatych kończyc, itp.
      dolegliwości jakie mi zsoatły to ze strony jelit - jedak dużo mniejsze...
      I wszytko było dobrze do ubiegłego piątku... mimo iż przestrzegałam diety II
      etapu i brałam część leków (już rotacyjnie - nie wszystkie bo kosztują nie
      mało) objawy powróciły wszytskie... choć uszeę przyznać ze zaczęło się
      pogarczaś trochę wcześnie - głównie w jelitach - powróciły gazy rozwoolnienia,
      potem zimne kończyny; nie mam już siły i szczerze mówiąc nie chce mi się żyć...

      • 29.11.06, 00:07
        U mnie lekkie pogorszenia też bywały. W/g dr. Janusa należy wtedy zaostrzyć
        dietę i wrócić do wcześniejszego etapu. Zawsze miałem poprawę już po 1 dniu.
        Należy też oczyścić organizm ( Noni, kuracja Słoneckiego)by szybko pozbyć sie
        toksyn.
        Nie należy się spieszyć do produktów o wysokim IG. Pozostałości drożdżaka cały
        czas są w organizmie i takie prezenty skwapliwie wykorzystują. Zarodniki mogą
        przetrwać nawet do 3 lat po zniszczeniu drożdżaka. Należy o tym pamiętać gdy
        myśli sie o zjedzeniu czegoś co ukoi nasze podniebienie bo czujemy sie zdrowi.
        Bóle głowy i depresje skutecznie wyeliminuje Citrosept rozpuzszczony w melisie,
        antyutleniacze( cynk, selen, chrom) i witamina A+E, zielona herbata. Bardzo
        ostrożnie zwiększamy dawkowanie produktów o wyższym IG, dodajemy coś o niskim
        IG i obserwujemy reakcje organizmu nie odstawiając preparatów. Cierpliwie i
        nienerwowo powinniśmy wyjść na prostą. O zmartwienu i bólu głowy będziemy mówić
        gdy po 6 miesiącach nie będzie postępu w łączeniu produktów. Pewnie że czasem
        życie mocno skomplikowanym się wydawać może, ale nawet najgorsze epidemie sie
        kiedyś kończą. Nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. A kto dziś
        pamięta autora tego przysłowia.
    • 27.10.06, 18:07


      Z candida mozna sobie poradzic calkiem szybko,choc nie ekspresowo.Sam nie
      mialem z tym problemow,ale mialo je lub ma pare znanych mi osob,ktorym pomagam
      wyjsc z tego paskudztwa.Przede wszystkim dieta niskoweglowodanowa,z
      warzywami,ale wszystko o niskim indeksie glikemicznym.Oczywiscie picie duzych
      ilosdci wody niegazowanej,Probiotyki ,wit.C w duzych dawkach 500-1000 mg.No
      izero papierosow.Oczywiscie ANRY jako wrog nr1 grzybow,wszelkiej
      masci.Powodzenia zatem
      • 27.10.06, 18:11

        ps.Oczywiscie dieta nie jest wegetarianska.Jemy wszystko ale aw niewielkich
        ilosciach,no i najlepiej zrezygnowac z produktow mlecznych,zwlaszcza serow i
        mleka.No cyba,ze sa produkowane "prosto od krowy"...
        • 28.10.06, 04:54
          pojawia sie iskierka nadzieiwink


          Milo mi sie was czytawink

    • 27.11.06, 11:32
      Nie jesteś w tym osamotniona. Po roku leczenia bez efektów a raczej są: lżejsza
      kieszeń i podniszczona wątroba. A może nawet odwrotnie :=((((
      • 27.11.06, 21:36
        Chyba mamy nowego z depresją i negowaniem wszystkiego, co tylko możliwe. Fakt,
        może faktycznie jest chory na inną chorobę, przy której candida jest tylko
        dodatkiem.
        • 28.11.06, 11:08
          Ja wydałam kilka tysięcy przez pół roku. Jest lepiej, nie trzymam już diety,
          ale język i wydzielina z gardła bez zmian? Czy to paskudztwo w zatokach w ogóle
          jest uleczalne???
          • 28.11.06, 23:27
            Na forum wyczytałem by wyciśnięty czosnek zalać na noc wodą w szklnce i rano
            wypić. W ciągu dnia czynność powtórzyć mocząc czosnek min. 2 godz. Problemy z
            gardłem i językiem powinny ustąpić. Ja dodałem jeszcze płukanie zębów i gardła
            płynem antybakteryjnym 3 razy dziennie po umyciu zębów. Osobiście myśle że
            mikstura czosnkowa jednak wystarczy. Jest ona piekąca w smaku i skutecznie
            wnika w śluzówki niszcząc drobnoustroje. Szczypie jednak dość mocno co rodzi
            pewien dyskomfort.
            • 06.12.06, 13:08
              Strasznie to ohydne w smaku i przynosi niewiele pożytku. A poza tym, jak to
              popijać skoro się pracuje i cały czas styka z innymi osobami ?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.