Dodaj do ulubionych

sa tez inne grzyby, nie tylko candida :(

19.09.06, 11:02
Witam Wszystkich

po raz pierwszy zabieram glos na tym forum, ale Wasze rozmowy i tematy sledze
juz od dosc dawna. wiele sie z nich dowiedzialam i bardzo mi sa pomocne w
leczeniu: mnie rowniez dopadla candida. no ale wlasnie: niedawno zrobilam
sobie testy i okazalo sie, ze ta candida to nie wszystko: ma tez swoje
kolezanki i kolegow, ktorzy niezle sie "u mnie" bawili ostatnimi czasy:
fusaria, aspargillus, penicylina... czy moze ktos z Was wie cos na temat tych
grzybow? jak do tej pory udalo mi sie tylko dowiedziec, ze zostaly
one "zaproszone" przez candide, penicylina to wynik przyjmowania
antybiotykow, a te dwa pozostale to pasozyty roslin i najczesciej atakuja
dlonie i stopy rolnikow.
u mnie glowna czesc imprezy odbywa sie w ukladzie pokarmowym. czy moze ktos z
Was wie w jaki sposob mozna sie pozbyc tych nieproszonych gosci? logika
podpowiada, ze skoro to tez grzyby, to kuracja powinna wygladac podobnie, ale
moze sa jakies roznice? bede wdzieczna za Wasze porady. serdecznie pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • kawka37 19.09.06, 17:06
    Witaj w klubie. tez mam kilka grzybków, w tym fusarium i aspergillusa. małe
    sprostowanie co do nazewnictwa; nie penicylina tylko penicillium. Parę razy w
    wątkach o innych tematach pojawiały sie tu wzmianki o tych innych grzybkach. W
    jednym z nich był chyba nie ma kandidy dolegliwości zostały, gdzie opisywałam
    przypadek swój i swojej mamy- leczyłysmy się na kandide a okazało się , że choć
    ją miałyśmy , naszym prawdziwym problemem sa fusaria. Swego czasu utworzyłam
    też wątek zatytułowany fusaria aspergillus, ale nikt, kto by to mial nie
    odpisał. Jestem bardzo ciekawa, gdzie Tobie to wykryto, jakie masz objawy i czy
    gdzieś/ gdzie to leczysz. Moja kuracja rzeczywiscie jest podobna do
    kandydozowej, ale niestety, dieta restrykcyjniejsza 9 m. in zero orzechów,
    ziaren mogocych zawierac plesnie, kiszonek) no i samo dziadostwo leczy sie
    dłużej. Grzybki te można " nabyć" przy okazji kandidy , jak i z wody, w
    szpitalu przy zabiegach inwazyjnych, z pożywienia, jeśli ma sie zaburzona
    odpornośc komórkową. Dłonie i stopy rolników atakuja też fusaria, ale nie
    niekoniecznie tego typu co u nas. A fusaria przebywać moga np na ścianach
    naczyń żylnych ( Nie mylić z krwią krążącą), w brzuchu , zatokach, właściwie
    wszędzie tam gdzie kandida. To na razie tyle. Pozdrawiam. Kawka
  • elowen 20.09.06, 11:07
    hej Kawka, dzieki bardzo za odpowiedz: testy na grzyby zrobiono mi w poznaniu u
    p. Hofman. niestety, nie moglam potem pojsc na kolejna konsultacje, poniewaz
    nie mieszkam w polsce i lecze sie sama + porady z tej wizyty u lekarza. objawy:
    teraz jest lepiej, najgorzej bylo zanim odkrylam co mi dolega i przede
    wszystkim przez pierwsze 2 miesiace po rozpoczeciu diety: glownie niestrawnosci
    (ktore mecza mnie jeszcze troche do dzis, takie uczucie ciezaru w zoladku.
    nawet rano tuz po przebudzeniu je miewam), wzdecia, wiatry, zielony stolec
    (teraz juz tylko sporadycznie), mocz mial zielonkawy kolor, teraz jest w
    roznych odcieniach, bywa, ze szarawy, ciemnozolty, albo "prawidlowy"). ale
    najgorsze byly bole przed i po oddaniu stolca: poprostu zwijalam sie w pol.
    bywalo, ze bol w okolicach jamy brzusznej dopadal mnie ni stad ni zowad. takie
    potworne klucie. i czesta potrzeba natychmiastowego wyproznienia.. procz tego
    malam i wciaz mam zatkany nos i problemy z zapamietywaniem.. choc mam wrazenie,
    ze juz coraz mniejsze. jak sie lecze: probiotyki 12bil; srebro kol; na zmaine:
    wyciag z pestek grejfruta, pau d'arco, kwas kaprylowy; propolis;sylibum
    marianum na watrobe; zielona glinka; l-glutamina (b. pomogla mi na jelita i
    pamiec pewnie tez) oraz pelno vit i mineralow: potas, magnez, zelazo, selen,
    chrom, wapno, cynk, wit. A C E, bralam tez B komplex. procz tego pije mnostwo
    wody, ziolowych herbat (glownie mieta, koper, rumianek, mniszek, malina
    (liscie), echinacea) i do kazdego posilku dodaje siemie lniane.
    a powiedz Kawka, z czego dokladnie sklada sie Twoja dieta? mowisz, ze
    scislejsza: tylko o te kiszonki, orzechy i nasiona, czy jeszcze bardziej? a
    masla z orzechow(migdalowe np? mozna? albo tahini?) stosujesz diete rozdzielcza
    i uwazasz na index glikemiczny?
  • kawka37 19.09.06, 17:15
    Tytul pierwszego watku miał brzmieć' Nie ma kandidy , dolegliwosci zostały".
    Jest na str 1 forum
  • elpasz 19.09.06, 21:03
    Może coś ciekawego znajdziesz w bieżącym numerze Nexusa(nr 5)-artykuł pt
    Szkodliwe dla zdrowia wpływy pleśni domowej.
    M. in. jest w nim o grzybach, które wykryto u Ciebie.
  • jmgpk6 20.09.06, 08:00
    Witam.Mam takie wyniki:

    Wynik Jadn.
    IgE na grzyby,pleśnie mn.0.10 (U/m)
    Stężenie(IO/ml) Klasa
    mn,0,35 0
    0,35-0,69 1
    0,70-3,49 2
    3,50-17,4 3
    17,5-49,9 4
    50-100 5
    pow.100 6
    Kto się na tym zna i powie mi co to znaczy?Pozdrawiam .jmgpk6
  • kawka37 20.09.06, 08:08
    To sa przeciwciala oznaczane w alergii nie w ZAKAŻENIACH grzybami
    pleśniowymi. Do oznaczania zakażeń służy IgG ( zakażenia dłużej trwające) i
    IgM ( zakażenia świeże), ale nie całkowite tylko przeciw konkretnym grzybom.
  • jmgpk6 20.09.06, 08:14
    Dzkb za wyjaśnienie. jmgpk6
  • kawka37 22.09.06, 20:55
    jeszcze mi sie jedno przypomniało, co wyczytałam i uslyszałam od hofmanowej,
    że z wszelkich ziaren i zbóż fusaria najbardziej kochają pszenicę. Pa
  • elowen 20.09.06, 11:08
    dzieki Elpasz!
  • kawka37 20.09.06, 21:17
    Witaj Elowen. Też robiłam sobie i mamie badania w Poznaniu i obie leczymy sie
    u dr Hofman. Moja dieta jest pozbawiona całkowicie owoców prócz aronii, tarniny
    i zurawin w postaci soków, wszelkich orzechów, maseł orzechowych, tahiny
    migdałów itp, ponieważ są to ziarna tak ulubione przez fusaria. Z ziaren moge
    tylko pestki dyni i to pewnego pochodzenia. Nie jadam też żadnych słodzików
    typu ksylitol czy stewia i musze powiedzieć, że rezygnacja z nich uspokoiła
    moje wyczerpujące biegunki. Nie mogę tez kiszonek- zresztą umieram po nich.
    Moja mama natomiast choc choruje na to samo , jednak ma lekką fusariozę i
    kandydozę i może od czasu do czasu kiwi, kwaśne pieczone jablko z cynamonem,
    borowiki, trochę kiszonek z pewnego źródła ale słodzików tez absolutnie nie.
    Juz mogę nabial w postaci śmietanki, twarożku koziego a nawet krowiego,
    minimalnych ilości mleka koziego. Muszę przestrzegać tego, żeby potrawy były
    absolutnie świeże, nie ma jedzenia potraw z poprzedniego dnia. Co do
    stosowanych preparatów napiszę jutro bo oczy mi sie kleją. Dobranoc.
    Pozdrawiam. K
  • kawka37 21.09.06, 22:37
    Witaj Elowen.Wklejam spis tego co stosowałam / stosuję. Przerysowuję go tu z
    maila do jednej z forumowiczek, dlatego sorry , że pewne rzeczy się powtarzają
    czy jest o czymś co dobrze znasz,:
    Tahuari, czyli pau d’arco,
    Wilkakora,
    Żeń szeń ( ten nawet silnie)
    Koenzym Q1o,
    tlen stabilizowany Np. Oxy Max,
    Lucerna siewna,Przyprawy grzybobójcze dodawane do potraw typu Chili,
    ziele angielskie, liśc laurowy , koper, zielona pietruszka, nać
    selera,wszelakie odmiany pieprzu, świeża bazylia, oregano, estragon, rozmaryn,
    tymianek, rukola z eko doniczek z marketów,
    KURKUMA, bo nie dość , że odstrasza grzybki to jeszcze świetnie odtruwa,
    dużo wszelakich zielonych warzyw, szczególnie znienawidzony przez grzyby
    szpinak i szparagi,
    Dieta zawierająca jak najwięcej jesteś w stanie tolerować tłuszczy roślinnych
    w postaci własnoręcznie kręconych majonezów ( ZÓŁtko goi jelita) czy olejów
    dodawanych do potraw i ile możesz soli
    Różne zalewajki wody z cytryną, które dokładnie opisałam w wątku już
    zgłupiałam co pić str. 2),
    W ogóle picie dużej ilości płynów, żeby usunąć toksyny reżim dietetyczny, ale
    nieprzesadzanie z głodzeniem się w diecie, bo grzybki mają swoje biochemiczne
    triki, żeby przeczekać nasze głodowanie i zaatakować w dwójnasób jak pękniemy i
    zgrzeszymy, poza tym głodzenie zmniejsza już i tak nasza klapniętą odporność.
    Na odpornośc i odtruwanie wątroby jeszcze różeniec górski. oprócz tego kąpiele
    w ostrożeniu, skrzypie, macierzance, nadmanganianie potasu i soli. Absolutnie
    wszystko rotacyjnie , nawet kąpiele. To tyle . Jak sobie jeszcze coś przypomne,
    dopiszę. K
  • kawka37 21.09.06, 22:42
    Jeszcze jedno, zaciekawilo mnie to, że pijasz echinaceę. czyli z tego
    wnioskuję , że jest ona dostępna w wersji do robienia naparów zy odwarów. czy
    może są to tabletki z echinaceą?
    Diety rozdzielnej nie stosuję i uważam nie tyle na indeks glikemiczny, co na
    to, żeby w diecie było w każdym posiłku więcej tłuszczu niż węglowodanów i
    żeby nic mi się zbyt często nie powtarzało, bo wtedy przestaję tolerować.
  • elowen 22.09.06, 19:30
    hej hej Kawka! ogromnie dziekuje za tak szczegolowy opis. no faktycznie w
    Twojej diecie widac reke p. Hofman wink) a dlaczego ksylitolu nie uzywasz? tam
    nie ma cukrow.. ze wzgledu na to, ze to same weglowodany? w dodatku maja b.
    niski index glikemiczny. (ja troche sie nim kieruje, ale nie przesadzam. jadam
    np i marchewke i buraki, poniewaz sa b. zdrowe i cenne dla zdowia ukladu
    pokarmowego). to ja Ci powiem, ze ja sie dzis zszokowalam.. i juz doprawdy nie
    wiem co robic.. kiedy w jakim s poscie tutaj ktos napisal, ze wyleczyl sie z
    kandidy u oo. bonifratow. wyslalm wiec tam moich rodzicow z wynikami i opisem
    moich dolegliwosci i dzis dostalam od nich maila z opisem diety, ktora powinnam
    stosowac... + worek ziol i lekarst, ktore rodzice mi przesla poczta. podobno
    jest tego niezla ilosc. tej zakonnik zapewnial, ze sie z tego wylecze, ale
    musze scisle stosowac sie do jego zalecen. hmm.. no to posluchaj, co mi
    zaradzil:jesc potrawy mleczne ale na mleku z proszku a szczegolnie ryz z
    cynamonem
    maslem i miodem (miod ogromnie wazny, bo potrzebuje naturalnej glukozy!)
    - pieczone w piekarniku jablka z cynamonem / cynamon ma wlasciwosci
    oczyszczajace organizm z toksyn, dziala oczyszczajaco na grzyby/
    - miesa gotowane chude lub pieczone we foli- wzglednie pulpety gotowane w
    jarzynach z kminkiem / ale tu uwaga masz jesc warzywa nie rozgotowane tylko
    lekko chrupkie bo rozgotowane powoduja silne wiatry/
    - jesc miesa chude wolowe,wieprzowe, cielece, kroliki
    -pieczywo pszenne " gracham" duzo masla smietankowego
    - jesc duzo fasoli straczkowej z maslem ale bez bulki
    - z masarni mozesz jesc tylko biala kielbase gotowana w zupie lub w
    warzywach
    -kukurydze, ma wlasciwosci grzybobojcze
    -ziemniaki-ile chce!
    Unikac:
    - drobiu sklepowego / sa chodowane na hormonach i zlej jakosci/
    - wedlin / dym smolowy i saletra/
    - slodyczy
    - potraw macznych
    - nasion straczkowych

    ....

    jestem w totalnym szoku... i nie wiem co robic. pszenna maka? miod? ziemniaki?
    kukurydza?.. mleko?? (pisalam mu, ze nie moge, mam nietolerancje laktozy..). do
    tej pory moja dieta wygladal podobnie do Twojej, procz tych mlecznych rzeczy.
    powiedz, co Ty o tym sadzisz?

    pozdrawiam serdecznie i uciekam, bo wracam prosto z pracy, padam z nog i jestm
    szalenie glodna. napisze cos dopiero w poniedzialek, bo nie mam neta, kozystam
    z biblioteki. hej hej, elowen

    acha, ta echinacea: pije herbate, jest tez w pastylkach wyciag. wszedzie
    czytam, ze jest szalenie dobra na podnoszenie odpornosci. ja na razie ja
    odlozylam na rzecz propolisu. chyba dziala, bo skonczyly mi sie infekcje drog
    moczowych.
  • kawka37 22.09.06, 20:06
    witaj Elowen
    Co do ksylitolu nie ruszę tego, bo dopiero jak go odstwilam skończyly się moje
    biegunki. nie mam zamiaru siedzieć pól dnia na kibelku jak kiedyś. Hofmanowa
    twierdzi poza tym ,że wszelkie ksylitole i stewie, wbrew temu jak się je
    reklamuje, to doskonala pożywka dla mojegó głównego problemu - fusariów.
    Ksylitol jest rozkładany przez inną flore jelitową do cukru prostego a candida
    czy fusaria go asymilują.
    Co do bonifratrów u mnie ich dieta by nie przeszła, po miodzie- biegunka, po
    pszenicy puchnę nawet na krtani i sie duszę, kukurydzy tez nie toleruję.
    Natomiast ziemniaczki czy twarożki juz jadam i mi nie szkodzą. Pytasz mnie co
    sądzę; nie lubię doradzać, ale napisze tylko tyle ; konstatując całą
    swoja wiedze o grzybicach systemowych i to co proponują bonifratrzy, ja bym się
    za tą diete nie brała. Zdaje mi się,że nie do końca maja oni wiedze na temat
    zakażeń fusarium czy penicillium. Ale decyzja nalezy do Ciebie. co do jabłek
    to na razie nie mogę i nie toleruję, ale moja mama je właśnie takie z
    cynamonem , w ogóle obie wtryniamy duzo cynamonu na tłuczenie grzyba i
    regulacje glikemii( mamy hipoglikemię poposiłkową). Pozdrawiam CIę. K
  • elowen 25.09.06, 11:29
    hej Kawka

    ho ho, smiala opinia:"Co do bonifratrów (...)Zdaje mi się,że nie do końca maja
    oni wiedze na temat zakażeń fusarium czy penicillium"... bardzo smiala... ze
    ja odpowiem tak: przechodze pod opieke znakomitego znachora, ojca bonifrata,
    ktory wyleczyl juz z podobnych i innych chorob wiele osob. dokladnie
    przeanalizowalam, to wszystko co powiedzial na temat grzybicy: najwazniejsze
    jest by to organizm byl silny i mogol sam walczyc z pasozytem. zbyt
    restryktywna dieta, pozbawiona waznych skladnikow tylko go oslabia i tym samym
    pomniejsza szanse na wyleczenie. dieta jest odpowiednio dobrana do objawow
    chorobowych. poniewaz moim najwiekszym problemem jest trawienie, musze jadac
    tak, by nie obciazac ukladu pokarmowego. komus innemu, z innymi objawami, jak
    np Twoje reakcje alergiczne na pokarmy, zalecilby zupelnie co innego. diete
    dobiera sie indywidualnie (a nie jak robi wiekszosc lekarzy: podsuwaja pod nos
    gotowa kserowke "wolno-nie wolno"). miod zas jest mi potrzebny jako zrodlo
    naturalnej glukozy, ktora jest paliwem dla mozgu: bez niej popadlabym w coraz
    wieksze otepienie i po prostu glupiala. jednakze dieta to tylko polowa sukcesu:
    druga polowa to leczenie odpowiednimi specyfikami. dostalam mase
    najrozniejszych ziol i buteleczek. leczyc sie bede kompleksowo, poniewaz musze
    podreperowac dzialanie wszystkich organow wewnetrznych. tak wiec, ja zaufalam
    temu lekarzowi... i czuje sie jakby mi kto wor kamieni z plecow zrzucil. i
    polecam wszystkim ojcow bonifratow!! powodzenia w leczeniu wszystkim zycze

    elowen
  • didi_max 25.09.06, 12:15
    Profesjonalne i rzeczowe podejście smile
    To mi się podoba smile
  • kawka37 25.09.06, 12:51
    Ździebeczko mi się dostało od kolezanki Elowensmile Ale Twoje pytanie brzmiało co
    sądzę o propozycji bonifratrów, więc odpowiedziałam szczerze i zgodnie ze
    swoją, nie twierdzę że JEDYNIE SŁUSZNĄ , wiedzą i praktyką długiego leczenia i
    homeo i dietą i ziołami bez poprawy klinicznej. Gdyby tego pytania nie było, na
    pewno nie wcinałabym się ze swoimi opiniami. Zdrówka życząc zmykam.K
  • elowen 27.09.06, 11:18
    hej Kawka, z tym ksylitolem to jest tak, ze nie kazdy organizm od razu go
    akceptuje, czego objawem sa wlasnie biegunki. (a dzieciom to juz w ogole lepiej
    nie podawac wcale). niektorzy musza zaczynac od b. malych dawek, by sie do
    niego przyzwyczaic.
    a tak na marginesie, powiedz mi czy Tobie rowniez "nasza" pani dokor
    powiedziala, ze sie z tego dziadostwa NIGDY nie wyleczysz? ...
  • elowen 30.10.06, 13:58
    hej Kawka,

    jestem juz miesiac na leczeniu u o. bonifratow i oto moje wnioski: chyba mialas
    po czesci racje z ta dieta od bonifratow.. chyba za bardzo sie
    rozentuzjazmowalam. bylam juz tak wyczerpana stresem i samotna polroczna walka
    z candida, ze mysl iz znalazlam w koncu wlasciwego lekarza troche przycmila
    zdrowy rozsadek. tzn. nie poweim, ze rady zakonnika calkowicie byly nie
    sluszne: kazal mi na moje wiatry jesc warzywa na wpol gotowane, chrupkie, bo
    rozgotowane powoduja wlasnie silne wiatry. pomoglo. jednak co do tego chleba
    graham i miodu to mam obecnie b. duze watpliwosci.. ba nawet zaluje, ze sie
    skusilam. wprawdzie nie objadalm sie nim, ale 2 lyzeczki przez dwa tygodnie
    plus graham (bo to pszenica przeciez)od czasu do czasu mogly zrobic swoje..
    dlatego odstawilam je na dobre. co do leczenia, to biore teraz goldenseal root,
    spiruline, liv54 (podobno b. dobry tybetanski lek na watrobe), wilkakore,
    multiwitamine, kwas foliowy, lecytyne ( na pamiec), oraz jaks mieszanke ziol,
    niestety nie wiem jakich, bo nie podpisane. wiem ze napewno jest tam sporo
    nagietka. sama dorzucilam jeszcze na wlasna reke zelazo, bo czuje ze mam
    niedobory (znam juz swoje objawy w tej kwestii). .. w sumie to nie wiem czy mi
    to wszystko pomaga. nie zauwazylam specjalnych zmian procz tego ze ustaly te
    meczace wzdecia i wiatry. zaczelam jesc tez ziemniaki, owies, bialy ser, maslo
    smietankowe.. i nic mi nie jest1 chyba powieksza mi sie ilosc laktazy.. nawet
    male ilosci jogurtu mi nie szkodza!.. alew to wszystko to raczej nie jest
    zasluga bonifratow tylko poprzedniego etapu leczenia.

    jedno mnie zastanawia... powaznie... kiedy zaczelam jesc ten przeklety miod,
    zauwazylam nagla poprawe pamieci i sprawnosci umyslowej... i teraz nie wiem czy
    to zbieg okolicznosci (poprzednie dlugotrwale leczenie) czy rzeczywicie ta
    glukoza?

    i nie wiem co zrobic z tym mlekiem w proszku.. bonifraci kazali pic, ale cos mi
    sie wydaje, ze tam jest sporo cukrow w takim mleku.. wiec chyba odstawie.

    no to tyle na razie. tak chcialam podzielic sie przezyciami z pamietnika
    zagrzybionego czlowieka. skoro mamy podobne grzybole.

    wiesz co mnie martwi jeszcze? ten aspergillus.. znalazlam na necie, ze to
    bardzo niebezpieczny grzyb. myslisz, ze sredni przerost tego grzyba to juz
    aspergilloza?
    pozdrawiam
    elowen
  • kawka37 30.10.06, 21:46
    Cóż , zabrzmi pewnie pryncypialnie, ale przewidywałam, że tak będzie, mam w
    tej materii doświadczenie; nie pomogli mi homeopaci, ani renomowani zielarze,
    z całym szacunkiem oczywiście dla ich niewątpliwych osiągnięć w leczeniu i
    wyleczeniu innych chorób, ale nie czegoś tak jeszcze niepoznanego w medycynie w
    ogóle, jak grzybice pleśniowe. Wiedzą,że od fusariów rolnicy mają zmiany
    naskórne, ale tu o nie ten typ tego grzyba chodzi. . Gdyby ją znali, przede
    wszystkim zakazaliby Tobie jeść pszenicę ( tudzież orkisz), bo jest to
    najbardziej skażone grzybami pleśniowymi ( a przede wszytkim właśnie
    fusariami, nieszkodliwymi skądinąd dla przeciętnego zdrowego Kowalskiego) zboże.
    Zasługą nietrafionego leczenia i niewłaściwej dla zakażeń grzybami pleśniowymi
    diety stało się to, że było już ze mną bardzo krucho, miałam straszne wyniki, o
    czym pisałam w innych wątkach.
    Aspergillus rzeczywiście bywa bardzo niebezpieczny, ze względu na alfatoksynę
    analogiczną do tej w muchomorze sromotnikowym, W ogromnych ilościach występował
    w piramidach powodując duże zakażenie i nieraz śmierć - stąd też napisy, że
    śmiałkowie , którzy tam wejdą, pomrą- tzw klątwa faraona. Na ile jest
    niebezpieczny dla Ciebie, nie mam pojęcia, bo nie wiem jaką dokładnie masz
    odporność komórkową.
    CO do miodu -o apiterapii wiem nie za wiele, tylko tyle że kit leczy wiele
    patogenów ( m. in. gronkowca). Miód natomiast na pewno wspomaga pracę mózgu ,
    zawiera cenne dla niego aminokwasy, jakie nie pamiętam, chyba też wpływa na
    produkcję endorfin- musiałabym sprawdzić, ale pewnie i tak Cię nie przekonam ,
    że dla nas przeciwskazany. Ja stosuję miłorząb japoński , naturalną lecytynę
    w postaci żółtka jaj zwykłych i przepiórczych, dostarczam ją też sobie przy
    okazji pojadania produktów sojowych w 1. fazie cyklu na regulację problemów
    hormonalnych. Poweru myślowego dodaje mi tez Q10, zielona herbata i tlen
    stabilizowany w azocie .
    Bardzo fajnie, że pomagają Ci ziółka- wiele z tych stosowanych do innych
    celów, okazuje się mieć działanie grzybobójcze i to silnie, np. czarnuszka,
    mniej nagietek, jasnota, pokrzywa czy wiele innych. Ale decyzja co do takiej
    czy innej diety/ leczenia należy do Ciebie . Ja bym nie chciała się tu wtrącać.





  • elowen 31.10.06, 11:21
    nie trzeba mnie przekonywac. juz jestem 100%pewna, ze zrobilam glupote. i z
    pszenica i z miodem. tak sobie teraz mysle, po tym doswiadczeniu, ze najlepiej
    to nigdy nie opierac sie na jednym zrodle wiedzy, tylko ja czerpac z roznych.
    wtedy latwiej podejmowac sluszne decyzje. teraz, by naprawic to co zepsulam,
    wroce na 1 miesiac do poczatku mojej diety: mieso+ryby+warzywa+oliwa. no i
    soja, ale niewiele, bo nadmiar mi szkodzi. miesiac rezimu powinien zrobic
    pogrom wsrod intruzow. mam nadzieje.

    a co do aspergillusa jeszcze, to wyczytalam, ze jego ulubione cele ataku to
    pluca i oko. i to oko mnie najbardziej martwi, bo pogorszyla mi sie ostatnio
    ostrosc widzenia. juz wczesniej tez tak mialam, wizyta u okulisty nic nie
    wykazala. potem mi sie poprawilo, a teraz znow jest gorzej. dlatego zastanawiam
    sie czy to nie wina tego aspergillusa.

    mowisz ze soja pomaga Ci regulowac poziom hormonow? to moze tez sprobuje. bo od
    kilku miesiecy mam coraz wieksze odstepy miedzy miesiaczkami siegajace nawet
    czterdziestu kilku dni. i potwornie bolesne. tak bardzo, ze krzycze z bolu i po
    godzinie, wyczerpana, siegam po ketonal, bo nic innego nie pomaga.

    acha. zle podalam nazwe jednego leku, ktory biore: ma byc liv52 a nie 54. i w
    sumie, jak sobie przemyslalam wszystko, to mozliwe, ze to wlasnie dzieki niemu
    ustaly moje zielone stolce i mocz ma juz czesciej "wlasciwy" kolor.
    no to ja uciekam.
    pozdrawiam
    elowen
  • didi_max 31.10.06, 11:45
    kawka37 napisała:

    > Cóż , zabrzmi pewnie pryncypialnie, ale przewidywałam, że tak będzie, mam w
    > tej materii doświadczenie; nie pomogli mi homeopaci, ani renomowani zielarze,
    > z całym szacunkiem oczywiście dla ich niewątpliwych osiągnięć w leczeniu i
    > wyleczeniu innych chorób, ale nie czegoś tak jeszcze niepoznanego w medycynie
    w
    >
    > ogóle, jak grzybice pleśniowe.

    To "MI" moze być wyznacznikiem niestety nie wiele dalej po za to "MI"
    Grzyby nie narodziły sie wczoraj.Cos takiego jak dysbioza, patogenna flora, to
    chyba starsze niz sam człowiek.

    ;> nie pomogli mi homeopaci, ani renomowani zielarze

    Ale niektórym innym na candie tak .Natomiast nie pomogła im wiele standardowa
    dieta anty candia i takowe leczenie i co z tym fantem zrobisz?

    P.S Na bonifratach sie nie znam, ale z ta pszenica to rzeczywiscie pojechali smile

    pozdrawiam tongue_out
  • didi_max 31.10.06, 11:56
    Raz na tydzień musze pomarudzićtongue_out

    Na rorum pokutuje opinia, że należy stosować niewolniczo dietę i środki
    grzybobójcze.Dobra.Zgoda.Ale jeżeli ktoś nie odnosi sukcesów w leczeniu to
    słyszy najczęściej
    a)Popełniasz odstępstwa w diecie
    b)Candia jest wszechpotężna trzeba ja tłuc 365 dni w roku, a ona i tak moze
    wygrać.

    zawsze istnieje równie prawdopodobna wersja
    c)Niewłaściwa terapia

    I żeby bylo jasne! Nie psze tego przeciwko nikomu.Ot pisze to dla siebie smile
    Kropka.
  • kawka37 31.10.06, 12:53
    Sama miałam , 3 lata temu, kiedy jeszcze myślałam, że mam dysbiozę w
    jelitach, kontakt z dziewczyną, która na tę dysbiozę leczyła się u bonifratrów.
    Nie stosowała nalewek alkoholowych, wszystko inne – tak i czuła się lepiej. Nie
    wiem, jak tam u niej teraz. Natomiast dwie moje inne znajome poznane przy
    okazji leczenia już grzybicy systemowej wielonarządowej i tzw wieloważnej ,
    leczyły się niemal identycznie jak ja poprzednio. Obie maja oprócz candidy
    fusaria, aspergillusa, a jedna penicilium i mucor. ( mam nadzieję , że wybacza
    mi , że o nich pisze bez ich wiedzy, ale żadnych danych nie ujawniam) Całej
    naszej trójce niestety nie pomogły Leki Sanum i inne homeo, + źle dobrane
    zioła. Ale przecież tu na forum wypowiadały się osoby, którym nawet samo Sanum
    pomagało. Z tych doświadczeń wysunęłam wniosek, może błędny, że na przerost
    kandidy w jelicie i dysbioze tegoż te metody bywaja skuteczne, na grzybice
    systemowe wieloważne- już nie. Ale to wyłącznie moje prywatne zdanie , oparte
    na doświadczeniech 3 chorych. Dletego w swej wypowiedzi zaznaczylam, że nie
    neguję niewątpliwych osiągnięć poczciwych ojców, którzy nota bene kiedys
    pomogli mojemu tacie kardiologicznie.. Wydaje mi się , że jak w medycynie
    akademickiej, każdy ośrodek specjalizuje się w innej dziedzinie. Za bardzo się
    rozpisałam, przeciez ten watek ma być o grzybicach systemowych, a tu dyskusja
    zbacza na inne tory. Poza tym ja nie lubie takiego wzajemnego chwytania się za
    słówka. Będzie bardziej konstruktywnie, jeśli odwiesimy to na kołku i skupimy
    się na tym , jak zwalczyć dziadostwo, a zwalczyć się chyba da.
    Elowen, żeby Cię pocieszyć powiem, ze mi po 3 miesiacach leczenia i wcale nie
    skrajnie rygorystycznej diety ( brazk chyba tzw 1. etapu bo jadłam i jem
    frytki), przeciwciała spadły o połowę. Nie wychodziłam z domu, a teraz już
    wychadzam. Ponieważ w ostatnich dniach przesadziłam z ilością środków
    przeciwgrzybiczych, mam dużą toksemię i jestem słaba i bardzo zmeczona. Robię
    sobie kilkudniowa przerwę , od komputera również. Tak więc, Elowen, jeśli
    będziesz chciala pogadać, to tak gdzieś najwczesniej pod koniec tygodnia,
    dobrze?
  • didi_max 31.10.06, 14:04
    Bez urazy Kawko smile
    Cel uświęca srodki.
    Użyłem twojego cytatu , aby przekazać to co chcę, nie po to aby wykazać
    personalnie niewiedzę, to mnie nie interesuje.
    To wsztstko smile


    Pozdrawiam
  • elowen 31.10.06, 15:36
    no pewnie smile
    dzieki za pocieszenie.
    wypoczywaj.
    to do nastepnego!
    elowen
  • elowen 07.11.06, 11:52
    Kawka, czy to prawda, ze przy aspergillusie nie wolno jesc ryzu? i czy mozesz
    mi powiedziec dlaczego wolno nam jadac ziemniaki skoro to sama skrobia, ktora
    jest podobno latwo zamieniana na cukier?
  • kawka37 07.11.06, 12:08
    Witaj Elowen,
    tego o ryzu nigdzie jeszcze nie wyczytałam, ukłony dla Ciebie smile, ale faktem
    jest, że po brazowym ryzu czuje sie gorzej niż okropnie i przestalam sama go
    jeść. Moja koleżanka laborantka mówi tak; ryz jest hodowany wilgoci, przewozony
    w wilgoci, a niełuskany moze zawieraz nawet wiecej plesni niż łuskany. Moze ma
    rację?
    O ziemniaczkach natomiast piszą , ze zawierają dłuzsze łańcuchy weglowodanów-
    wiec sa gorzej przyswajalne niz wegle proste. Dodatkowo jesli sa w postaci
    frytek, czy piure ale z tłuszczem- tłuszzyk spowalnia ich wchłanianie i
    dosłownie dusi grzyba, który by sobie wyszedł na powitanie skrobii. Pozdrawiam.
    K
  • umpala 07.11.06, 17:53
    cieszy mnie to co napisałas o ziemniaczkach big_grin Mam w związku z tym pytanie.
    Jesli smażyłabym sobie te zmiemniaczki (ala frytki) na patelni w duzej ilości
    oleju (oliwy z oliwek) to jak często (rozumiem, ze umiarkowanej ilości) moge
    sobie na taka potrawke pozwolic żeby sobie nie zaszkodzić smile Może chociaz raz,
    dwa razy na tydzień? smile
  • kawka37 07.11.06, 18:03
    Lekarka powiedziała mi , że mogę jeść frytki lub ziemniaki piure z oliwą z
    oliwek , ale nie za dużo i nie za czesto. Spytałam czy np 2 razy w tygodniu
    bedzie Ok i odpowiedziała, że tak.
  • kawka37 07.11.06, 18:29

    Jeszcze pytanko do elowen; gdzie Ty znalazłaś, oczytana niewiasto, to o
    aspergilusie i ryżu? jeśli na necie, czy podałabyś link? Z góry pięknie
    dziekuję. K
  • elowen 08.11.06, 10:56
    hej Kawka, kurcze, wiec to moze byc prawda z tym ryzem? szkoda, bo go lubie.
    ale lepiej dmuchac na zimne..
    wlasciwie, to nie znalazlam zadnego artykulu na ten temat. to raczej moje
    domysly. po prostu przegladam sobie inne fora dot. grzybicy i na "kafeterii" w
    starociach zprzed ponad roku znalazlam w sumie malowartosiowa dla mnie rozmowe,
    ale jedna z tych rozmawiajacych osob miala ksykwe "aspergillus" i napisala, ze
    w jej diecie ryz jest zabroniony. no to sobie pomyslalam, ze to moze byc cenna
    informacja i ze trzeba ja skonsultowac...
  • psvpl 08.11.06, 03:34
    umpala napisała:

    > Jesli smażyłabym sobie te zmiemniaczki (ala frytki) na patelni w duzej ilości
    > oleju (oliwy z oliwek)

    O ile pamietam, to smazenie na oliwie z oliwek nie jest najlepszym pomyslem, bo
    oliwa ma dosyc niska temperature spalania, wiec sie najesz wegla i innych swinstw.
    Podobnie jest z maslem. Najlepiej chyba smazyc na "zwyklym" oleju albo na smalcu.
    Ewentualnie Mobil1 5W60 wink
  • kawka37 08.11.06, 11:08
    podobno olej ryżowy ma wysoką temp. spalania. Nie wiem czy to tylko chwyt
    reklamowy z napisu na ulotce dołączonej do ryżu, ale tak piszą. jedno wiem na
    pewno, ze dobrze na nim smakują.
  • elowen 13.11.06, 11:05
    hej Kawka,
    znowu chce poprosic Cie o informacje, za ktora z gory jak i za wszystkie
    poprzednie bardzo dziekuje. tym razem chodzi mi o wilkakore. jak ja bierzesz:
    non stop czy rotacyjnie z innymi ziolami przeciwgrzybicznymi? wiem, ze
    niektorzy lekarze traktuja ja jako lek podstawowy np na "wymiane" z
    citroseptem, a niektorzy jako wspomagajacy do np. goldenseal'u i karza brac
    koci pazur bez przerwy rowniez jako lek poprawiajacy odpornosc. i jeszcze: jak
    zarzywasz te wilkakore? w trakcie posilkow czy tez moze pol godziny przed
    jedzeniem? i w jakich dawkach? pozdrawiam serdecznie!

  • kawka37 13.11.06, 11:21
    Witaj Elowen, ale ze mnie ślepiec. dopiero dziś zobaczylam twoją odpowiedź o
    ryzu i aspergillusie. bardzo danke. Co do wilkakory, to na razie jej nie biorę,
    skończyła mi się, ale jak brałam to rotacyjnie. Miałam z A-Z medica z
    dodatkiemj yerba luisa i pilam 2 razy dziennie. Brałam od 4 do 6 dni a potem
    zmiana na co innego. Robiłam tak dlatego, ze jeszcze do niedawna jak cokolwiek
    w jedzeniu czy nawet kosmetykach powtarzało mi się powyzej tej ilości dni ,
    zaraz przestawałam tolerować. Dopiero do niedawna mam z tym zdecydoanie
    mniejsze problemy, także chyba moje doswiaczenie niwiele TOBIE POMOŻE. Nie
    pamiętam tez jak piłam, chyba miedzy posiłakmi, ale mojej sklerotycznej głowy
    za to nie dam. Pozdrawiam
  • kawka37 13.11.06, 11:41
    Ostatnio zamiast wilkakory stosuję mieloną czarnuszke, o której
    przeczytałam , że niszczy kandide i inne grzyby, bakterie patogenne i powoduje
    wzrost aktywnosci komórek odporności komórkowej czyli tej której potrzebujemy
    do zwalczania zakazenia. Ochrania tez trzustke. Wychodzi b tanio , bo 2,50 za
    paczuszkę
  • elpasz 13.11.06, 13:46
    Napisz jak stosujesz czarnuszkę, jak często, ile. To może być dobra profilaktyka.
    Gdzie o tym czytałaś, w internecie?
  • kawka37 13.11.06, 14:12
    Podaje linka do watku o czrnuszcze z forum zioła. W którejs wypowiedzi jest
    odnosnik do strony Rózańskiego- w nim wiele o czarnuszce. Ja zmieliłam i dodaje
    do potraw jak pieprz, do majonezu. Próbowałam brac tak jak zalecano u
    Różańskiego, ale na mnie to było za dużo.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12345&w=49778122
  • elowen 14.11.06, 13:17
    przegladalam sobie wczoraj ksiazke o ziolach i przyprawach i patrze a tu naraz
    nigella sativa! wiec sobie pomyslalam, ze napisze Kawce (chociaz moze o tym juz
    wie) i innym zainteresowanym o jej kulinarnej uzytecznosci: otoz czarnuszke
    mozna dodawac przy pieczeniu chleba, do ryzu, zielonych i korzennych warzyw.
    doskonale komponuje sie z kardamomem, cynamonem, kolendra, kminkiem, koprem,
    imbirem, pieprzem, tymiankiem i kurkuma.
  • elowen 13.11.06, 17:09
    ok. dzieki. a ta czarnuszka brzmi zachecajaco. moze tez sprobuje smile
  • kawka37 11.12.06, 22:18
    Witaj Elowen,
    wracam do tematu naparu z echinacei. Właśnie dziś kupiłam sobie torebkę suszu w
    ekosklepie, ale niestety nie napisano, ile tego brać na jaką ilośc wody. Czy
    moge liczyć na Twoje wskazówki??? Pozdrawiam . K
  • elowen 13.12.06, 11:12
    hej Kawka,

    tak naprwde to nie wiem... ja pijalam sobie herbatke z torebek.. zazwyczaj
    ziola naparza sie 1-2lyzeczki na szklanke..
    wyczytalam tez, ze dobrze jest laczyc echinacee z goldenseal'em i z cynkiem.

    a teraz z innej beczki: aspergillus. znalazlam troche informacji na jego temat.
    jesli znasz francuski (albo ktos inny zainteresowany) to moge przeslac linki.
    jesli nie, to moglabym potlumaczyc, ale niezbyt szybko, bo padl mi monitor..
    mysle, ze za jakis tydzien dwa bede miala nowy, to wtedy bede mogla sie tym
    zajac.

    poki co, to z "praktycznych" rzeczy: nie powinno sie jesc mielonego pieprzu
    (chyba, ze mielony na biezaco do natychmiastowego uzycia). pozdrowka
  • kawka37 13.12.06, 13:40
    Dzieki za odpowiedź. Co do języków to ja English i Deutsch no French, więc
    bede cierpliwie czekała na Twoje tłumaczenie. A ile razy dziennie tę
    echinaceę?
    POzdrawiam Acha, koleżance niżej dzięki za cenna inforamcje o czarnuszce. A ten
    olej to kupowaliście w POlsce?
  • elowen 19.12.06, 12:29
    no wiec nigdzie nie moge znalezc ile i jak te echinacee.. moze to bedzie jakas
    wskazowka: wczoraj wyczytalam, ze herabaty z ziol o podobnych dzialaniach jak
    goldenseal i berberis pije sie trzy razy dziennie. ja sobie dzis kupilam wyciag
    z echinacei. ma mocniesze dzialanie niz suche ziolo. mozna tez to dostac
    sproszkowane w kapsulkach, ktore mozna otwierac i parzyc jak herbate.

    przepraszam za opoznienia w odpowiedziach, ale wlasnie sie przeprowadzilam i
    mam duzo dalej do biblioteki sad. pozdrowka
  • sylvi25 12.12.06, 15:10
    Do tematu czarnuszki chciałam tylko dodać, że mój mąż, który ma alerię na pyłki
    (od kilkunastu lat)za namową kolegi n Niemiec, w tym roku w okresie nasileniea
    objawów, zamiast allerteku zaczął zażywac olej z tej włąśnie rośliny.
    I skutki były takie ze oboje byliśmy nieco zszokowani - działał lepiej niż lek
    chemiczny!!!!! Nie miał żadnych objawów alergii. Zażywał przez cały czas
    pylenia roślin na krórych pyłki jest uczulony - czerwiec lipiec i ani razu nie
    miał objawów.
    pozdrawiam
  • elowen 18.12.06, 11:31
    oo.. dzieki za cenna informacje! tez jestem alergikiem smile
  • kawka37 20.12.06, 23:26
    Dziękuję bardzo za informacje o echinacei. Pozdrawiam
  • kawka37 20.12.06, 23:28
    Jeszcze tylko dodam ze własnie skończyłam lepic uszka z maki żytniej razowej ,
    do których do ciasta dodałam zamiast maku czarnuszkę.... POwariowałam na jej
    punkcie, słowo daję.
  • elowen 08.01.07, 13:11
    hej Kawka,
    obiecalam niedawno, ze przetlumacze artykuly na temat aspergillusa. juz sie za
    to wzielam, ale wlasnie natrafilam na strone w j. angielskim, na ktorej mozna
    znalezc podobne informacje, to link:
    www.aspergillus.org.uk/
    to, co tam mozna wyczytac jest po prostu przerazajace...najgorsze jest to, ze
    nigdzie nikt nie pisze czy mozna pozbyc sie tego grzyba naturalnymi metodami..
    wszedzi podaja tylko nazwy jakis farmaceutykow albo operacji
    chirurgicznych... !!!
    szkoda, ze nie wiem na jakim etapie rozwoju jest "moj" aspergillus... czy
    zdazyl juz sie gdzies "zadomowic" czy moze "tylko" sobie krazy we krwi? ...
    albo moze juz "wykurzylam" pierwsze plechy?... a moze sobie dalej rosna, a ja
    nawet o tym nie wiem?... tyle mam tych grzybow, ze nie potrafie zgadnac ktory
    za ktore moje dolegliwosci jest odpowiedzialny...
    coz, juz od 9 miesiecy walcze...caly czas wzmacniam odpornosc,pije z gleboka
    wiara MO, unikam cukru i staram sie nie szalec z weglowodanami, o bialej mace
    zapomnialam.. i tp itd.. ale wciaz nie wiem czy jest ze mna lepiej.. niby tak,
    pewne rzeczy sie polepszyly, ale inne.. bo ja wiem? stoja w miejscu?.. moze za
    bardzo sie wsluchuje w swoj organizm? w dodatku teraz, zima, wszedzie taka
    wilgoc... ostatnio boje sie jesc warzywa, wszystkie wydaja mi sie podejrzane...
    pol godziny ogladam jedna marchewke czy pietruszke zanim zdecyduje sie ja
    wlozyc do koszyka... cebuli juz wcale nie kupuje: w kazdy sklepie jest
    nadgnita!... mieszkam w Anglii i moze to wina tutejsszego wilgotnego klimatu
    lub zlego przechowywania warzyw... a moze juz mam jakas obsesje?

    szkoda, ze nie mozna sobie zajrzec do srodka i na wlasne oczy ocenic
    sytuacje... podobno bioenergoterapeuci potrafia...

    no nic... tak mi sie zebralo na marudzenie dzis... to pewnie wina tutejszego
    wilgotnego klimatu i ponurej szarej bezpogody... he he wink...

    w kazdym razie pozdrawiam cieplo
    Elowen


    ps. a jak Ty sie trzymasz? czy wiesz cos wiecej na temat "Twojego" aspergillusa?

  • magnumator 08.01.07, 20:19
    To faktycznie źle przechowują tą żywność, rzadko zdaża mi się (w warzywniakach
    czy marketach) spotkać nadgnitą cebulę. A klimat faktycznie jest bardzo
    niekorzystny, zwłaszcza ludziom mieszkającym w Anglii polecam skorzystanie z
    BRT - BICOMU (producent jest właśnie tamtejszy, więc powinny być dostępne
    gabinety), to daje duży skok we wzmocnieniu odporności (głównie alergie na
    pleśnie w tamtym klimacie), sam wypróbowałem i nie żałuję.
  • kawka37 09.01.07, 14:18
    Witaj w nowym roku koleżanko. Dziękuję za te stronkę o aspergillusie. O ile
    dobrze pamiętam to w jamie brzusznej kursuje aspergillus niger a my miałyśmy
    badane aspergillus flavus – ten jest raczej od ukł oddechowego, ale głowy nie
    dam. U mnie aspergillus głównie atakuje ucho i krtań- na wilgoć i intensywne
    zapachy chemiczne reaguję niewielkim wysiękiem z nosa, za to z uchem i krtanią-
    koszmar- puchnie mi w uchu , zaczynam mówić piszczącym głosem mam gulaję w
    gardle- obrzęk krtani, sporadycznie ucisk w klatce piersiowej. Pomaga wtedy
    otwieranie okna- tlen i zakraplanie nosa solą fizjologiczną. Nieraz jak wiem,
    że będę miała kontakt z pleśniami, albo przyjdzie do mnie ktoś wyperfumowany
    to zakraplam już wcześniej, co minimalizuje objawy. Tak sobie nawet kombinuję,
    żeby do tej soli raz dodać zamiast aloesu – tlen stabilizowany, który popijam w
    celu uśmiercenia pasożyta ogólnie.. Może to by wykurzało grzyby miejscowo ??
    Jeśli chodzi o progres w leczeniu to początkowo był on speedzielski, , teraz
    idzie wolniej, ale i tak w porównaniu z tym w jakim byłam stanie w styczniu
    2006 , to nie ma porównania. Nawet nie chcę pisać jak było źle... zresztą już
    parę razy się na tym forum o tym wygadałam choć i tak nie do kńca, żeby nie
    wystraszyć ludzkości.
    Nie wiem na ile na aspergiluusa działają środki naturalne , bo zwykle jest na
    nich ogólna informacja że przeciwgrzybicze/ pleśniowe. Ja biorę i naturę-
    codziennie i chemioterapeutyki ( najczęściej flukonazol) co parę dni.
    Kolega polecił Tobie Bicom, no nie wiem , ja w 2004 wydałam na niego fortunę,
    kilkaset złotych ( program na candidę i mikroflorę jelit, na odporność i
    wątrobę, potem odczulanie) i .... nic, potem już panie przyjmowały mnie za
    darmo, do sprawdzania co w danej chwili mnie uczula. Z biegiem czasu Bicom,
    mimo że wykonywany ciągle przez tę samą panią doktor , u której wszystko to,
    czego nie tolerowałam, potwierdzało się w badaniu biorezonansowym bez jej
    informowania o tym co podejrzewam , to ten sam Bicom zaczął pokazywać głupoty,
    np. że nie toleruję wszystkiego, co de facto działa grzybobójczo a więc
    kardamonu, chili itd. Na to ja olałam te wyniki, jadłam w/w i jem...
    Podobne rzeczy powychodziły na niby jeszcze czulszym i dokładniejszym aparacie
    MORA, którym dysponuje mój poprzedni lekarz- homeopata. A darzyłam tą metodę
    takim zaufaniem, no i tyyyyle forsy!!
    Ja jestem chyba generalnie totalnie niepodatna na homeo i biorezonans.
    Co do warzywek, co byś powiedziała na to , żeby moczyć je w wodzie z
    citroseptem dla zabicia ewentualnych pleśni???
    Pozdrawiam i życzę , nam obu, lepszego roku.... Pa, pa
  • kawka37 15.01.07, 09:18
    Jeszcze chciałam coś dodać a propos wilcacory, o której rozmawiałayśmy już
    jakiś czas temu. Pamiętasz pisałam wtedy, że popijałam tą z AZ Medica , ale mi
    się skończyła. Nie zauważałam też jakiejś znaczącej różnicy w samopoczuciu
    kiedy ją piłam. Od kikunastu dni stosuję wilkakore w kapsułkach i ... różnica
    jest zasadnicza, uspokaja mi jelita, mam po niej wiecej sił. Z tego by
    wychodziło ze wilkakora wilkakorze nierówna, czyz nie??
  • elowen 15.01.07, 13:53
    tak, NA PEWNO to ma znaczenie z jakiej firmy preparaty zarzywasz a o kocim
    pazurze to w ogole slyszalam rozne rzeczy... ja biore tez w kapsulkach b dobrej
    renomowanej amerykanskiej firmy NOW Food. wiem, ze mozna je nabyc u bonifratow
    w legnicy. ja biore 3 razy dziennie po 3 kapsulki po 400mg
  • elowen 15.01.07, 13:50
    hej! dzieki za "opasly" list! wink
    tak, sprawdzilam, flavus atakuje glownie pluca. moze tez zaatakowac rogowke
    oka. .. i jak wlasnie wyczytalam, najczesciej spotyka sie go na kukurydzy i
    orzeszkach ziemnych oraz na zniszczonych wilgocia wykladzinach. .. a ja
    wlasnie, o zgrozo! lubie sobie podjadac popkorn! i co ciekawego: zdarzalo sie,
    ze jadlam go z tej samej miski z innymi i podczas gdy dla mnie niektore
    ziarenka mialy podejrzany smak plesni, inni nic nie wyczuwali i mowili, ze mam
    obsesje... czyzby?

    mi ten aspegilus wyszedl jako "sredni przerost" w badaniach. troche to dziwne,
    bo nie mam zadnych chorobowych objawow zwiazanych z ukladem oddechowym, procz w
    niewielkim stopniu zatkanego nosa. nie mam zadnych alergii... owszem w wieku
    lat osmiu dostalam alrgii na pylki traw i zboz, jednak alergia malala z roku na
    rok a zeszlego lata trwala tylko 2 tyg i to z niewielkimi objawami!

    w zamian za to mam "dziwne" zaklocenia wzroku: sa dni, ze obraz zamazuje mi
    sie, widze gorzej a nastepnego dnia lepiej, lub naprawde "super"(cudzyslow, he
    he, poniewaz nosze okulary na krotkowzrocznosc). o ile wiem, to wlasnie za
    krotkowzrocznosc jest odpowiedzialna zle funkcjonujaca rogowka, ale czy za to
    zamazywanie obrazu tez?... nie wiem... jesli tak, to w takim razie u mnie
    ten "tfu!"... flavus, siedzi sobie na moim "wizjerze"... ostanio jednak mam
    wrazenie, ze jest juz lepiej... zobaczymy.

    jesli zas chodzi o moj ogolny stan zdrowia, to ja nie czuje sie zle. ba, czuje
    sie nawet sto razy lepiej niz rok temu! minely mi alergie pokarmowe,
    niestrawnosci (normalnie jem frytki! a przeciez od wielu lat ich unikalam, bo
    strawienie ich zajmowalo mi dwa dni; tluste mieso!) nie mam juz suchej
    luszczacej sie skory, zaparc, poprawila mi sie cera, juz sie tak nie
    zanieczyszcza, minela mi trupa bladosc i mniej marzne a przynajmniej szybko sie
    rozgrzewam (podczas gdy wczesniej, kiedy lezac pod koldra i kocem prubowalam
    rozgrzac sobie dlonie wkladajac je pod posladki to... posladki robily mi sie
    jak lody!), jestem tez juz spokojniejsza, mniej sie denerwuje i zadziej mam
    czarne mysli czy ochote na placz. poza tym znow musze uwazac na ilosc kalorii,
    czyli, ze popawila mi sie wlasnie trawienie i wchlanianie... stolec jest juz w
    przyzwoitych ksztaltach i kolorach... wcale nie choruje, nie przeziebiam sie,
    mimo, ze czesto mam kontakt z zawirusowanymi ludzmi! czyli odpornosc wzrasta...
    mam nadzieje. wiec ogolnie sie ciesze!

    jednak wiem, ze zdrowa to ja jeszcze nie jestem: zdarzaja sie rozne bole
    roznych narzadow ukladu trawiennego (ostatnio przez dwa dni moja trzustka dala
    mi tak bardzo popalic, ze bole miesiaczkowe (a mam mocne ho ho!) przy tym to
    pryszcz... poza tym mama slabiutkie wlosy i paznokcie... nie wiem, moze
    sprobuje kelp? podobno niedobory jodu tez moga byc odpowiedzilne za kondycje
    wlosow.. bralam juz rozne mineraly i zadnych efektow..
    paznokcie tez mam wciaz slabe.. a moze w koncu sie zmobilizuje i zaczne pic
    regularnie glinke?(zazwyczaj nie mam problemow z zazywaniem roznych dziwnych
    papek i napoi, ale mysl, ze mam pic bloto.. uuch..) albo moze przerzuce sie na
    skrzyp? poza tym mam rozne inne dziwne objawy, ktoryc nie maialam wczesniej (np
    potwornie czasami poce sie w nocy, doslownie jestem zlana potem).. ale to chyba
    dzialanie MO.. wiec sie tym nie przejmuje.

    tak wiec jest lepiej, ale bardzo dobrze nie jest. mam nadzieje, ze moje
    calkowite wyzdrowienie to tylko kwestia czasu...

    jade w tym tyg do Polski i wybieram sie na wizyte do dr Hoffman, to mam
    nadzieje sie dowiedziec jak postepowac dalej. .. a propos: moze masz jakies
    pytania, ktore bys chciala jej zadac? moglabym sie spytac.

    dzieki za rade o moczeniu warzyw w citrosepcie! moze to niezly pomysl. i dzieki
    za wszystkie inne rady!

    pozdrawiam serdecznie i zycze owocnej walki z intruzami

    Elowen
  • elowen 15.01.07, 12:53
    dzieki za rade... ale chyba nie skorzystam. ... mam alergie na kosztowne
    aparaty, preparaty i inne "raty"...
    pozdrowka
  • kawka37 15.01.07, 20:14
    Elowen , wlaśnie ta wilkakora , którą używam od kilku tygodni jest z NOW. A co
    do Hofmanowej, to własnie jutro wybieram sie do Poznania i do niej i jak się
    uda , na badania immunologiczne do kliniki. Co do oczu ja na szczęście nie mam
    z nimi w ogóle problemu, pomijając normalne reakcje na gapienie sie w komputer
    bez okularów ochornnych. Co jeszcze lepsze, nie noszę żadnych plusów/ minusów a
    skończyłam takie kierunki studiów,które polegały na
    wiecznym czytaniu.. Tak że Tobie trafiło we wzrok a mi w ucho krtań; częściowo
    oskrzela. Ale wyobraź sobie tego nie bylo jeczcze 2 lata temu kiedy zaczynałam
    leczenie, wtedy izopatyczne, lekami Sanum. Biorąc je, myslałam że to programowe
    pogorszenie, a tu nic z tego, leki te odstawiłam rok temu a kłapot mam do dziś!
    No nic dośc marudzenia, znikam z wirtualnego świata, do przyszłego tygodnia.
    aha, i dzięki za wieści o aspergillusie. teraz juz wiem , dlaczego tak źle się
    czułam po masle orzechowym...
  • kawka37 17.05.07, 11:03
    Elowen, co u Ciebie, jak się czujesz? Pozdrawiam. K
  • elowen 17.05.07, 19:23
    hej Kawka!

    dzięki za pamięć. ja mam się różnie. Sama nie wiem juz co mi jest. Piję MO i
    sądzę, że to ono mi trochę "miesza" w objawach. Napiszę niebawem więcej, może
    nawet jutro jak się uda, ale dziś, przepraszam, mam czas tylko na te parę słów.
    Pozdrówka i do rychłego!
  • elowen 18.05.07, 15:07
    Hej Kawka.

    Ogólnie rzecz biorąc to ja już mam dosyć tego całego chorowania. Kiedy ponad
    rok temu odkryłam co mi dolega, podporządkowałam całe życie chorobie. I już mam
    dosyć takiego życia! Postanowiłam, że nie dam się zwariować. I odsunęłam
    chorowanie na drugi plan. Różne dolegliwości mam dalej, ale akceptuję je jako
    część mojej egzystencji i pewna jestem, że kiedyś pozbędę się ich wszystkich,
    tak jak tych, które już mam za sobą.

    Dietę stosuję taką: zero cukru i słodyczy: ale czasami pozwalałam sobie na
    czarną czekoladę...

    zero mąki pszennej

    warzywa, owoce (ale nie codziennie), mięso, ryby, nasiona, kasze, chleb
    żytni,jaja,jogurty, ser żółty w niewielkich ilościach, mleko owsiane lub
    ryżowe..

    gotuje sobie sama. czasami zjem wędlinę. czasami musztardę. czasami wino
    czerwone... nie panikuje jak przeczytam, ze gdzies w skladzie jest cukier . np
    w musztardzie. Po prostu ogólnie staram się odżywiać zdrowo. Jednak z tymi
    węglowodanami złozonymi to staram się uważać. no i możliwe minimum
    konserwantow...

    Nie suplementuje sie tez juz tak bardzo. w sumie same wiatminy, omega 3,
    czasami jakis propolis. nawet bakterii juz nie biore. No i oczywiscie MO. to
    podstawa.
    juz mam dosyc wykonywania roboty za moj organizm. dosyc tego. rok czasu to
    trwalo. teraz, jak go wzmocnilam, niech sam sobie radzi z tym "minimum", ktorym
    mu pomagam.
    nie powiem, czasami cos mnie zaboli, wciaz moj uklad pokarmowy szwankuje, mam
    takie bole miesiaczkowe, ze jesli nie wezme ketanolu, to autentycznie wyje z
    bolu. wciąż mam zimne ręce i stopy. no i ostatnio odkrylam, ze mam kaszaka na
    plecach... i nie chodzi o to, ze nie zwracam uwagi na to co sie dzieje z moim
    organizmem. nie. zmienilam po prostu sposob myslenia: jak mnie cos zaboli, np
    jelito, to juz nie mysle: "o rany, co to bedzie? moze rak? moze guz? moze
    grzyby szaleja?!" nie teraz mysle:"ocho, cos tam sie dzieje. MO dziala. albo
    organizm z czyms walczy." albo" I tak wam grzybole sie nie uda ze mna wygrac!..
    he he".
    I naprade tak mysle! dlatego juz nie siedze calymi dniami nad wyszukiwaniem
    specyfikow na kandydoze, ale np czytam sobie Monroe'a!

    No to teraz piłeczka do Ciebie. jak morale? bo poprawa zdrowia jest, wg tego co
    wyczytalam tu i owdzie w twoich postach.to bardzo dobrze.
    pozdrawiam serdecznie!
  • kawka37 21.05.07, 10:19
    Witaj,
    A ja bardzo powoli sobie wracam z „ mojej dalekiej podróży” jaką był stan w
    którym byłam. Był czas, że w moim leczeniu nic nie szło nic na przód, ale
    ostatnio na szczęscie jest poprawa w 3 sprawach;
    - drogi oddechowe: zdecydowanie mniej puchnę w reakcji na zapachy,
    pleśnie czy benzynę,
    - okresy od 2miesięcy nie krwotoczne, prawie niebolesne( ostatnio bolałao 2
    godzinysmilewink choć jeszcze dwutygodniowe,
    -powoli zapominam o konieczności rotowania pokarmów w systemie 4-dniowym, z
    powodu nietolerancji częściej, wątroba mnie nie rozsadzasmile)
    - reszta bez zmian, niestety ciągłe osłabienie i zasłabnięcia. W czerwcu
    jadę do immunologa sprawdzić jak tam, na ile lepiej z odpornością komórkową i
    sprawdzam się na koinfekcje, bo u mnie w zakaźnym wyszły mi dziwne wyniki. Ale
    pewnie coś zchrzanili, więc sprawdzę się w Poznaniu.
    To tyle. Dzis mam taki dzień, że choć mi troche słabo, myślę, że z tego obie
    wyjdziemy. Pozdrawiam słonecznie.
  • elowen 22.05.07, 07:08
    I tak trzymaj! Pozytywne myślenie to bardzo ważna część leczenia... i kto wie,
    może najtrudniesza... wink
    Trzymam kciuki za badania!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka