poznałam go zawodowo - mieszka 300 km ode mnie; nie przekazaliśmy
sobie namiarów, ale odnalazłam go:) ucieszył się; smsujemy ze sobą,
piszemy maile, ale zawsze..., no właśnie - zawsze ja go zaczepiam -
on oczywiście od razu reaguje i nie kończy się na jednym mailu czy
smsie, tylko naprawdę ze sobą się komunikujemy w ten sposób - mówimy
sobie sporo. Niebawem jadę do jego miasta, spotkamy się na żywo; nie
telfonuję do niego, bo tchórz jestem, ale może jednak się odważę?
Mam wrażenie, że albo jest zraniony, albo po prostu jak sam o sobie
mówi: typowy stary kawaler...zastanawiam się tylko, czy jest sens
próbować, bo i odległość i w zasadzie na razie tylko ja go
zaczepiam. fakt nie mamy po 15 lat, więc i emocje inne; jak
radzicie?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.