No to teraz może czas na moją historię...
Zaczęło się pod koniec roku 2008. na początku napisze ze mam 24 lata a mój
partner ma 27 lat i jest zawodowym żołnierzem:( Poznaliśmy się na sympatii, a
po pewnym czasie postanowiliśmy się spotkać. Jego rodzinny dom oddalony jest
ode mnie jakieś 40 km wiec jak dla mnie żadna odległość. Miał wtedy dwa
miesiące urlopu więc spotkania były codziennie. Potem przyszedł czas
rozstania. Od pierwszego spotkania poczułam że ten facet jest jakiś inny i że
będe mogła poczuć do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Co prawda on mówił
że będzie cięzko gdy przyjdzie czas wyjazdu do JW. Służył w jednostce
oddalonej jakies 400 km ode mnie. No i zaczęło się jak pojechał, rozpacz,
płacz i tęsknota niesamowita, zarówno z mojej jak i z jego strony. Jesteśmy ze
sobą już ponad rok. Niedawno został przeniesiony do innego jednostki 100 km
bliżej czyli dzieli nas jakies 300 km. Na ogół widujemy sie co 2 tygodnie,
rzadko częściej. Oczywiście ma wolne soboty i niedziele od pracy ale zdarza
się ze np zaplanują mu służbę w sobotę więc juz mamy weekend przekreslony:(
ostatnio między nami naprawdę zaczęło sie psuc. Przede wszystkim chodzi o moje
podejrzenia.Denerwuje się gdy wychodzi z kolegami na piwo, gdy nie odzywa sie
do mnie długo. Rozumiem wszystko a przynajmniej staram sie... Od stycznia
straciłam prace szukam cały czas czegoś innego i od tamtego momentu gdy siedze
w domu to dostaje po prostu jakiegos dola i mam do niego mnóstwo pretensji.
Wiem ze go to meczy, już nie raz o tym rozmawialismy. Wiem tez ze bardzo mnie
kocha (który facet wytrzyma codzienne kłotnie od kilu miesiecy?). Okazuje mi
uczucie na każdym prawie kroku. Ale chodzi tutaj o mnie tylko i wyłącznie, nie
potrafie pogodzic sie z tym ze ma taka prace i że nasz związek uzalezniony
jest od jego pracy. Jest natomiast nadzieja, mój ukochany cały czas stara się
o przeniesienie bliżej ale nie wychodzi to jak narazie. Dlatego przestroga dla
innych nie zniszczcie tego uczucia jakimiś głupimi kłótniami, jakimiś
podejrzeniami bezpodstawnymi taK JAK TO JEST W MOIM PRZYPADKU.
przeprowadzilismy ostatnio poważną rozmowe. Myślałam ze miedzy nami już
wszystko się wypalilo ale ta rozmowa pokazała nam jak bardzo się kochamy i jak
bardzo nam na sobie zależy. Tylko czasami nie wiem jak sobie poradzić z
tęskonotą i tutaj zwrócę się do Was. Jak Wy radzicie sobie z tęsknotą????
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.