Dylemat. Potrzebuję opinii, pomocy.
Witam wszystkich. Chciałabym opowiedzieć swoją historię. Poznałam chłopaka za
pośrednictwem przyjaciela mojej siostry. Postanowili nas ze sobą zeswatać. Na
początku oczywiście podchodziłam do tego z dystansem, sceptycznie, bo to była
znajomość przez internet, po prostu chłopak dostał mój nr gg. Wydawało mi się
to żałosne, bo wiadomo, że do takich rzeczy nie podchodzi się poważnie, ale
chłopak wydawał się naprawdę w porządku, więc myślałam,że dlaczego nie
miałabym z nim porozmawiać, zawsze to jakieś urozmaicenie. Te rozmowy były
coraz częstsze, coraz dłuższe. Zaczęliśmy się poznawać, byliśmy sobą
zainteresowani po kilku miesiącach. Bardzo chcieliśmy się spotkać, problem
jednak w tym, że on mieszka za granicą, a ja w Polsce. Przyszły wakacje, które
jak co roku spędza w naszym kraju u rodziny. Spędziliśmy ze sobą tydzień
podczas którego wszystko się wyklarowało. Zakochaliśmy się w sobie. Okazał się
być bardziej interesujący i pociągający niż mi się wydawało. On uważa tak samo
o mnie. Niedługo wyjeżdżamy razem nam morze. Bardzo się cieszę, że spędzimy ze
sobą trochę czasu, ale ja już teraz bardzo tęsknię i najgorszy jest dla mnie
strach co będzie kiedy ponownie będziemy musieli się rozstać... On musi wrócić
na studia za granicę a ja zaczynam studia w Polsce. Będziemy widywać się
rzadko, raz na dwa miesiące, może raz na trzy miesiące. Dodam, że jestem
wrażliwą osobą i ciężko znoszę rozłąki w związku z czym narzuca się pytanie
czy dalej w to brnąć? Czy jest to związek, który ma przyszłość? Czy da się do
tego przyzwyczaić? Wiem, że za granicą ma większe perspektywy, dlatego nie
chcę żeby tutaj wracał, ewentualnie na wymianę studencką na rok. Proszę o
neutralne opinie. Na pewno wiele osób ma doświadczenie w tak trudnych związkach.