Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Kobieta   Związki   ♀Związki na odległość   razem ...

razem a jednak osobno

Autor: zona_marynarza 21.02.11, 02:39
Witam wszystkich,mam na imię Paulina. Znalazłam się tutaj bo wątpie, chyba przestałam wierzyć że związki na odległość czasem sie udają..:(
Mój mężczyzna mieszka w Londynie,czyli ponad 1600km ode mnie. Ja przez pół roku pracowałam za granicą,tam też się poznaliźmy. Na początku była to tylko znajomość koleżeńska ale po 4miesiącach zostaliśmy parą,wyznał mi miłość. Ja od początku chciałam wrócić do Polski,żeby kontynuować studia i on o tym wiedział. Ja nigdy nie wyobrażałam sobie że mogę żyć w związku na odległość i dlatego nic mu nie obiecywałam. Wiem że go tym zraniłam i ciężko było patrzeć na jego łzy... Wróciłam do Polski i starałam się o nim zapomnieć. Nie odbierałam telefonów,odpisywałam sporadycznie...ale wystarczył 1 dzień bez jego smsa zebym zaczeła się zamarwiać i najzwyczajniej w świecie tęsknić. Napisałam...Od tego czasu nasz kontakt się uściślił,codzienne parogodzinne rozmowy przez tel o wszystkim. Rozmawiałam o nim tylko z przyjaciółką,rodzina była przeciwna jemu(obcokrajowiec,starszy,doświadczony). Dotychczas nigdy nie nazwałam tego uczucia,podczas jedenj z rozmów ona mnie olśniła. Zadzwoniłam i powiedziałam że go kocham,on płakał i śmiał się na przemian.Następnego dnia już był w Polsce:) Było cudownie! Poznał rodzine,przyjaciół,którzy z każdą wizytą lubią go coraz bardziej. Teraz latamy do siebie mniej więcej co 2-3tygodnie. On pracuje i najczęściej jak może przylecieć to w swoje 2 dni wolne od pracy,czasami oczywiście dłużej. Trwa to już tak 7miesięcy. W walentynki dał mi pierścionek.Ja się wystraszyłam że to za szybko,dlatego powiedział że ten możemy uznać jako "przed zaręczynowy",ale następnym razem musze mu odpowiedzieć. Planowaliśmy że po licencjacie wyjade i tam skończe magistra. Potem zjedziemy do Polski i otworzymy własny biznes. Ale najpierw trzeba wytrwać do tego czasu"potem". Nie chodzi wcale o brak zaufania,bo nie mam najmniejszych wątpliwości,kocham go bardzo i wiem w 100% że on mnie też. Tylko że on mówi że żadna odległość nie zmieni jego miłości. A ja...ja mam wyrzuty sumienia że nie umiem,że czuje się tak okropnie samotna.Czasami wściekam się na niego ze nie ma go ze mną,ale ja sama też mam obowiązki i nie stać mnie na latanie co pare dni. Płacze w poduszke coraz częściej,tak bardzo brakuje najprostszych czynności,uśmiechy,przytulenia,dotyku. Znajomi w moim wieku wychodzą razem z parnerami a ja sama. Jeszcze jak możemy być razem tydzień-2 to jest super,ale kiedy przylatuje w pt wieczór i wraca w pon rano,to jest za krótko.Jestem bardzo zestresowana co robić przez te 2dni,bo myśle że już on wylatuje.Ja wiem ze jemu też jest ciężko,jeszcze na obczyźnie,ale ja nigdy w życiu na nikogo nie czekałam..Czy odległość zawsze musi w końcu rozdzielić?:( Jak sobie radzić?
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.