co zrobić gdy podupada zaufanie?
Długo dusiłam w sobie wątpliwości, aż doszłam do wniosku że na pewno nie jestem jedyna i postanowiłam tu zawitać...
Zacznę od tego, że jestem po rozwodzie. Była to wspólna decyzja...pobraliśmy się zbyt wcześnie i nie sprostaliśmy własnym oczekiwaniom. Mimo wszystko wydaje mi się, że jestem trochę innym, trudnym człowiekiem. Miałam problemy z zaangażowaniem, zaufaniem itp.
W związku na odległość jestem od 1,5 roku (odległość 500km) Ufaliśmy sobie, zawsze byliśmy szczerzy, lojalni. Mój facet wiedział, że dla mnie szczerość jest bardzo ważna. Wszystko układało się dobrze, aż do pewnego popołudnia kiedy to dowiedziałam się, że mój facet "zapomniał" mi wspomnieć o pewnym spotkaniu z niby koleżanką. Od razu miałam przeczucie, że coś nie gra. Okazało się, że tę dziewczynę poznał na necie, często rozmawiali na gg, przez gg się umówili i do tego jest młodsza od Niego o 7lat (miała 18lat). W rozmowie żartowali sobie, dziewczyna z Nim flirtowała, a On...cały w skowronkach poleciał na spotkanie. Możecie sobie tylko wyobrazić moją reakcję. Czułam się zdruzgotana. W jednej chwili miałam ochotę zakończyć ten związek. Było milion rozmów na ten temat, płacz, błaganie o wybaczenie i wiem, że teraz On jest lojalny, ale...we mnie coś pękło. Od zdarzenia minęło 7 miesięcy, a ja nadal jestem podejrzliwa i chyba...nie ufam Mu. Jak można kogoś kochać i jednocześnie nie ufać? :( Stałam się zimna, widzę że Go to męczy. Czasami łapię się na tym, że stałam się wręcz obojętna na to co robi, gdzie wychodzi...jakby mi już nie zależało.
Chcę coś z tym zrobić, zapomnieć, zacząć na nowo, ale jak? Jakieś pomysły, propozycje?
Ściskam wszystkich serdecznie.