Hej. Szukam ludzi żyjących, jak ja, w związkach na odległość...Nie jest łatwo, nie jest "normalnie", bo przecież natura chce, by rodzina była razem...Ja przynajmniej nie umiem się chyba tego nauczyć...Mój partner pracuje w Szwecji, do domu przyjeżdża co 6 (teraz będzie 7) tygodni i jest tydzień, czasami dwa...Mamy 14-miesięczne dziecko, które zobaczył po raz pierwszy, gdy miało 14 dni. Teraz kocha tę naszą córcię nad życie, tęskni za nią i za nami, ale nie wyobraża sobie pracy w Polsce. A ja niezbyt wyobrażam sobie, że tak będzie zawsze...Czuję się samotna, smutna, życie umyka mi szybko, ucieka (wiem coś o tym, jestem po 40-tce)...Napiszcie, jak długo tak można? Czy da się przyzwyczaić? Są przecież marynarze, ich żony, jakoś żyją...