Nie jest mi dobrze. Czuję się bardziej samotna w związku niż kiedy byłam sama.
Na początku było cudownie. Żyłam od spotkania do spotkania, ale te spotkania
były częstsze. Widywaliśmy się w każdy weekend. Czasem od piątku do
poniedziałku. Teraz nie widzimy się już dwa weekendy z rzędu, bo on pracuje i
zobaczymy się dopiero w następnym tygodniu. A ponieważ jest bardzo zajęty to
ma też mało czasu na to by ze mną chociażby porozmawiać. Moja rodzina od
dłuższego czasu dokucza mi a propos tego, że nikogo nie mam, że jestem i będę
starą panną. Nie mówiłam im jeszcze o tym związku, bo nie wiem jak to się
rozwinie. A teraz widzą to, że dwa tygodnie siedzę weekendami w domu i nic nie
robię i jeszcze bardziej się czepiają. Mówią, że potrafię rozmawiać już tylko
z ludźmi z komputera, a prawda jest taka, że po prostu jestem smutna, samotna
i źle się w tym wszystkim czuje. Niby go kocham, ale już wiem, że wrzesień
może wyglądać podobnie. Nie wiem co zrobić. Musiałam się pożalić. Nie
mieszkamy daleko od siebie. 200 km.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.