czy mozna ufać facetowi na odległość?
Witam:)przypadkiem trafiłam na to forum,chyba to coś dla mnie:)mam nadzieję,że przeczyta ktoś moją pisaninę i oceni chłodnym okiem z boku,bo chyba już zgłupiałam do reszty a tak naprawdę ,to chce mi sie wyżalić tak po prostu
od 5 lat jestem w związku na odległość,sytuacja taka potrwa jeszcze conajmniej 2-3 lata ale nie to jest moim głównym problemem
do mojego zwiążku wkradła się nieufność i zazdrość,były 3 sytuacje a mianowicie:
pewnego razu przy rozmowie tel facet mój odebrał drugi telefon i rozmawiał z kobietą,nie wiedząc,że ja słyszę
chodziło o jakąś pozyczkę pewnej kwoty i na koniec mój facet powiedział do niej:oczywiście ,że ci pożyczę,przecież wiesz jaka jesteś dla mnie ważna
później bagatelizował to zdanie,twierdząc ,że to koleżanka tylko i tak naprawdę mówił to nie w takim sensie jak to sobie wyobrazam
ok uwierzyłam
następna sytuacja:któregoś razu podczas jego wizyty u mnie wysyłalam mu zdjęcia na telefon i od razu oglądałam
akurat przyszedł wcześniej sms,którego przypadkiem odczytałam o treści mniej więcej takiej:to umówieni jesteśmy na piatek,nic nie mówiłam mamie,niech to będzie dla niej niespodzaianka
nie przyznałam się ,że przeczytałam tego smsa,bo było mi głupio,zreszta po jakimś czasie doszłam do wniosku,że był w sumie niewinny
trzecia sytacja:rozmawiam przez jego telefon i w tym czasie przyszedł sms,tylko 2 słowa:przytuliłabym się
jego tłumaczenia brzmiały:jakas tam koleżanka przyczepiła się,nie dał jej żadnej nadziei na nic,raz z nią był na kawie,to nie jest nikt znaczący,to jest kobieta samotna i szuka faceta,nigdy jej nie odpisywał itd itp
cóż...jestem z nim 5 lat,nigdy nie miałam wątpliwośći co do jego uczuć,kocham go ale...już zaczęłam sie zastanawiac
kłuje mnie w sercu zazdrość,boli mnie mój strach
zaczęłam wypytywać,doszukiwać się ukrytych znaczeń,wątpić czy rzeczywiśćie idzie z kolegami na piwo
moj facet mówi o sobie,że jest romantykiem,że jets staroświecki,wierzy w miłość i ludzi
jest bardzo towarzyski i lubiany,on rozmawia wszędzie z ludźmi w autobusie,w pociągu, w kolejce
mówi,że teraz przeze mnie traci wiare w miłość jak mówię,że straciłam zaufanie
nie wiem...gdzie sie kończy zaufanie a zaczyna naiwność?
czy te sytuacje są naprawdę niewinne a ja przesadzam?