Wyniki PCR z krwi i z moczu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam
    U moich dwóch synów w wieku 3miesięcy wykryto cytomegalię. Podczas hospitalizacji w CZD we Warszawie robiono im wyniki w klasie IGg, IGm oraz PCR z krwi i z moczu. Chłopcy nie byli leczeni ponieważ nie było takiej potrzeby. Byliśmy hospitalizowani kilka razy. Wynik w klasie IGg zarówno u jednego jak i u drugiego chłopca był wyższy od poprzednich wyników, w kalsie IGM chłopcy mieli zawsze wynik ujemny. Jeśli zaś chodzi o badanie DNA wirusa wydalali go z moczem, wynik dodatni, zaś we krwi wynik zawsze ujemny. Po ukończeniu przez chłopców roku CZD we Warszawie skierowalo nas do Dziekanowa Leśnego. Prawdopodobnie nie hospitalizują dzieci które ukończyły rok. Pani doktor w Dziekanowie Leśnym po obejrzeniu wszystkich wyników stwierdziła że zrobi im jedynie badanie w klasie IGg, IGm oraz PCR z moczu. Stwierdziła że nie ma sensu robić PCR z krwi ponieważ oni nigdy nie wydalali tego wirusa z krwi.
    Moje pytanie brzmi Czy zrobić chłopcom na własną rękę wyniki PCR z krwi? Kiedyś w CZD powiedziano mi że wirus może pojawić się we krwi, mimo że go nie ma obecnie, więc nie wiem jak jest naprawdę.
    • A dzieje się coś z dziećmi?Czy wirus coś uszkodził ?
      Jeżeli nie ,myślę że chyba bezsensu robić badania z krwi i tak się nie leczy cmv.
      Możesz kontrolować słuch,oczy ,badania krwi wątrobowe alat aspat,rezonans głowy.
      Cytomegalia uszkadza organy miąższowe.
    • czasami jest tak, że dziecko nie wydala DNA wirusa ani z moczem ani we krwi go nie ma tymczasem jest obecny w płynie mózgowo-rdzeniowym albo i w płynie i we krwi, ślinie lub moczu, konfiguracji jest wiele co nie oznacza, że wszystko trzeba badać, jeśli jest w moczu to znaczy, że po prostu jest i krąży w organiźmie i nie ma co go na siłę szukać w innych płynach ustrojowych
      słyszałam również, że badanie DNA z krwi u dzieci jest małoefektywne bo dzieciom rzadko coś z krwi wychodzi więc tym bardziej nie rób badania na własną rękę
      • Dziękuje ślicznie za porade.
        W listopadzie mamy ponownie pojawić się w poradni chorób zakaźnych w Dziekanowie Leśnym, tam zrobią nam wyniki w klasie IGg oraz IGm. DNA wirusa z moczu to pewnie nam zrobią dopiero za rok.
    • jeśli nie było w krwi raczej już go tam nie będzie. Wiem to z prac naukowych np. doktoraty w Poznaniu. Tam prowadzono badania dzieci leczonych lekiem, po wyelminowaniu wirusa z krwi nigdy nie zanotowano jego ponownej obecności. Niestety wirus w moczu utrzymuje się długo, u dzieci nieleczonych średnio 20 miesięcy (choć na ten temat jest bardzo mało literatury) u dzieci leczonych (a więc objawowej cytomegali) opisywano przypadek obecności DNa we krwi i moczu az po 7 latach.
      • U moich chłopaków znaleziono DNA w moczu jak mieli 3miesiące. Ostatnio tzn. w maju kiedy mieli 12miesięcy robiliśmy ponownie badanie DNA z moczu i wirus w dalszym ciągu jest obecny. Zobaczymy czy po 20miesiącach wynik z moczu będzie ujemny. Szkoda że nikt nie pisze na ten temat pracy doktorskiej, moglibyśmy służyć za przykłady.
        Nam kilka lekarzy powiedziało że chłopaki mogą wydalać wirusa z moczem przez kilka dobrych lat.
        • Niech se wydalają ,wydala go połowa społeczeństwa nie wiedząc o tym,najważniejsze że nic nie uszkodził u dzieci.
          • jeśli was bardzo ciekawi to podam adres gdzie można przeczytać prace doktorską nt cytomegali, trzeba ściągnąć specjalny program bo to jest w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej. Wrzuce za jakieś 2 tygodnie bo teraz mam urolp:)
            mnie nurtuje jeszcze jedno pytanie? czy moje dziecko może być źródłem zakażenia? przy założeniu, ze wirus obecny w moczu?
            • Ja bardzo poproszę o ten adres.
              Pani doktor ze szpitala zakaźnego powiedziała mi że moje chłopaki są źródłem zakaźenia, a wydalają wirusa moczem. Jak się jej spytałam co w sytuacji jakbym chciała oddać ich do żłobka to powiedziała mi że oni nie są zagrożeniem dla dzieci ale dla młodych kobiet które mają z nimi styczność i które planują macierzyństwo.
              • w żłobku dzieci są w pampersach i nie mają kontaktu ze swoimi płynami ustrojowymi, co innego osoby, które je karmią, przewijają etc. tak więc panie przedszkolanki rzeczywiście powinny uważać, ja się najprawdopodobniej zaraziłam od swoich siostrzeńców, którzy własnie co poszli do przedszkola i przynieśli różne cuda

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.