07.01.12, 20:02
" Charlotte Gillis, pomimo wszystko, weźmie ślub w kościele i pani Allan poleci nam go
przystroić.
- Nie. Narzeczony Charlotte nie chce się na to zgodzić, gdyż obecnie bierze się już tylko
śluby cywilne i on uważa, że ślub w kościele przypomina pogrzeb. Żałuję byłaby świetna zabawa."

Zastanawiają mnie te śluby cywilne. Czy należy je rozumieć w dosłownym tego słowa znaczeniu, czy też ślub cywilny, to ślub udzielany po za kościołem? Dużo osób u LMM składa przysięgę małżeńską w domu albo w ogrodzie. Jednakże zawsze pary te błogosławi pastor. Czy jakikolwiek bohater LMM brał ślub przed świeckim urzędnikiem?
Edytor zaawansowany
  • supervixen 07.01.12, 22:23
    Hm, nigdy się nie zastanawiałam nad tym fragmentem (zresztą już dawno nie czytałam Ani po polsku), ale prawdę mówiąc to z tekstu oryginalnego wynika coś dokładnie odwrotnego, a mianowicie że ten odrzucony ślub w kościele to nie jakaś tradycja, tylko nowa moda. (I właśnie dlatego, że narzeczony Charlotte nie jest do tego przyzwyczajony, to uroczystość w kościele kojarzy mu się z pogrzebem).


    "Charlotte Gillis is going to be married in the church after all and Mrs. Allan wants us to decorate it," cried Anne.

    "No. Charlotte's beau won't agree to that, because nobody ever has been married in the church yet, and he thinks it would seem too much like a funeral. It's too mean, because it would be such fun. Guess again."


    --
    W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
  • baas1 07.01.12, 23:47
    Zdaje się, że prezbiterianie nie uznawali małżeństwa za sakrament.
  • ciotka_paszczaka 14.01.12, 13:30
    baas1 napisała:

    > Zdaje się, że prezbiterianie nie uznawali małżeństwa za sakrament
    Nie uznawali i dalej nie uznaja -pisze ja, od ponad dwudziestu lat zona prezbiterianina (z dziada pradziada prezbiterianskiego). :)

    A z tym slubem-u Ani- faktycznie chodzilo o miejsce w ktorym sie odbywal;
    czyli pastor udzielal slubu w domu
    -a tu: pan mlody protestowal nie przeciwko pastorowi,
    tylko wlasnie przeciwko miejscu -czyli kosciolowi, jako miejscu w ktorym ten slub mialby odbyc.
    --
    Pozdrawiam,
    Anna
  • soova 08.01.12, 17:40
    Tu chodzi o to, że narzeczony nie chce ślubu w kosciele, a nie, że nie chce ślubu w obrządku religijnym. Widocznie tradycja była taka, żeby śluby brać w domu czy ogrodzie, a tylko ceremonie pogrzebowe urządzać w kościele, stąd jego negatywne skojarzenie.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • the_dzidka 08.01.12, 19:34
    Tak, też tak to zrozumiałam.
  • jadwiga1350 15.01.12, 00:34
    Zawsze te "śluby cywilne" mi zgrzytały. A kto brał ślub w kościele, kojarzę Winnie Gardiner i Franka. Ktoś jeszcze?
  • jadwiga1350 03.02.19, 13:54
    Aż dziw, że tłumaczka tak zagmatwała tę kwestię. No i chyba powinna wiedzieć, co to są śluby cywilne.
  • aniadm 12.02.19, 12:26
    Pewnie nie tyle zagmatwała, co zgodnie z ówczesną praktyką próbowała dostosować do mentalności czytelnika.
    A czytelnik był głównie katolicki, czyli koncepcja ślubu udzielanego przez duchownego, ale poza kościołem byłaby dla niego niezrozumiała. Jeżeli ślub nie w kościele, to udzielać go może tylko urzędnik.
  • marutax 12.02.19, 18:40
    Dokładnie, wyobraźmy sobie czytelnika wczesnego tłumaczenia "Ani...", człowieka, którzy wie, że istnieją luteranie i kalwini, ale o prezbiterianach nigdy nie słyszał, a do tego nie bardzo ma możliwość, by zdobyć informacje na ich temat. I nagle dostaje argument "nikt nigdy nie brał ślubu w kościele". Dzisiaj zabieg tłumaczki byłby błędem, kiedyś był wymogiem rzeczywistości.
  • the_dzidka 02.05.19, 09:40
    marutax napisała:

    > Dokładnie, wyobraźmy sobie czytelnika wczesnego tłumaczenia "Ani...", człowieka
    > , którzy wie, że istnieją luteranie i kalwini, ale o prezbiterianach nigdy nie
    > słyszał, a do tego nie bardzo ma możliwość, by zdobyć informacje na ich temat.
    > I nagle dostaje argument "nikt nigdy nie brał ślubu w kościele". Dzisiaj zabie
    > g tłumaczki byłby błędem, kiedyś był wymogiem rzeczywistości.

    Lepiej by wyglądało dodanie przypisu... Wprawdzie pamiętam z Ani tylko jeden przypis, dotyczący tego, że Bóg stwarza konfitury, ale to jednak dowodzi, że skoro jakiś przypis jednak był, można było dołożyć ich więcej, nawet w kolejnych wydaniach.
  • aniadm 07.05.19, 19:07
    Ale to było chyba w późniejszych tomach - z innymi tłumaczami, innym wydawnictwem, itp.? Kiedyś przypisów raczej unikano, raczej sptosowano adaptację.
    Tak samo jak pani Linde została przemianowana, zamiast dodania przypisu, że imię Rachel w Polsce używane jest co prawda wyłącznie przez starozakonnych, ale w Kanadzie nie.
  • sayoasiel 08.05.19, 23:32
    Niekoniecznie później, też pamiętam z mojej kolekcji przypis o konfiturach jako jedyny oprócz tego o Gogu i Magogu (oba łączy to,że tłumaczą grę słów z języka angielskiego, nie kwestie obyczajowo-kulturowe, kontekst historyczny). I w tej samej kolekcji masz Jane Andrews, a nie Jankę, Faith, a nie Florę itd. czyli niby oryginalne imiona zachowane, tak ? Ale masz też Różę West, a nie Rosemary ( a nawet dwie Róże, bo jeszcze matkę Leslie,która w oryginale była Rose), Małgorzatę ,a nie Rachel, czy Krzysia, a nie Kennetha. Mieszają Nie ma tak,że w jednej epoce tłumaczyli, potem nie tłumaczyli, potem znowu tłumaczyli. Potrafili w tych samych czasach, w tym samym wydaniu, a nawet w tej samej książce pomieszać. Ba, nawet nie byli konsekwentni w tym mieszaniu, bo w jednej książce nazywali Jima Jamesem, a potem Jakubem. To samo z Kapitanem Jimem, tez był Jamesem i był Jakubem. Aj, było tego, aj było.
  • aniadm 09.05.19, 00:14
    Ja zdecydowanie pamiętam Jankę Andrews. Zmieniło się potem?
    Tak się niestety robi, kieyd jedną serię tłumaczy więcej osób. A tu seria jest bardzo rozbudowana, do tego kiedyś nie było takich możliwości sprawdzania. Bo tu nie ma żadnej oficjalnej zasady, po prostu każdy tłumacz to robił według własnego uznania.
    Faith, Kenetha i w mniejszym stopniu Rosemary łączy jedno - nieintucyjna wymawialność po polsku i niemożliwość odmiany. Nie chce mi się szukać teraz więcej różnic w książkach, ale w pamięci mam jeszcze Marjorie/Maniusię, Phil/Izę i Persis/nie pamiętam ci (siostrę Kennetha/Krzysia).
    Przy Florze tłumacz nawet usiłował zachować imię znaczące - jest mowa o siostrach Florze, Faunie i Nadziei, gdzie w oryginale były Faith, Hope i Charity. Oczywiście Faith ma specjalne znaczenie jako imię dla córki pastora, ale po polsku Wiara w tym kontekście nie funkcjonuje, a trudno ją było przecież nazwać Wiera...
    Rachel/Małgotrzata to osobna sprawa.
    Z Jamesem faktycznie było pokręcone. Pamiętam, że Jim był ochrzczony jako Jakub Mateusz, i Ania wprost mówi, że to na cześć Kapitana Jima. I wszystko się zgadza, tylko dlaczego nie zostawili wersji angielskiej? Nie pasowała do Mateusza? Bo dlaczego zdrobnienie Jim jest po polsku lepsze od Jem, to rozumiem.
  • sayoasiel 09.05.19, 10:01
    Persis faktycznie była siostrą Krzysia, a tłumaczyli ją jako Patrycja. a Leslie jako Ewę. Rozumiem,że kilka osób się za to brało, ale czy tego nikt nie sprawdzał ?
    Ciekawe, że nikt się nie upierał przy samej Ani, na Annie, bo przecież "imion się nie tłumaczy" =D
    A ta scena z Normanem, który opowiada o Hope, Faith i Charity jest o tyle zła, że te imiona są przetłumaczone ,ale imię Faith nie i jak ktoś nie zna angielskiego, to nie rozumie, co to ma wspólnego z Faith.
    Ja nie rozumiem Julianny na Katarzynę. Dlaczego ?!!
  • supervixen 09.05.19, 12:32
    Serio Persis była gdzieś Patrycją? Bogactwo naszego dorobku Aniowego nie przestanie mnie zadziwiać ;)
    W wydaniach Naszej Księgarni przetłumaczono ją na Anielę (gdy była narzeczoną nauczyciela) i Polcię (gdy była siostrą Krzysia).

    Co do przypisów, ja również pamiętam te o konfiturach i Gogu i Magogu. Ale w tej serii miałam Jankę i Florę, a panna West była Rozalią.

    --
    For, indeed, Thomas never can resist saying exactly what enters his mind. Sometimes it is diverting, of course. In fact, it is always diverting for Thomas. But often very awkward for the rest of us.
  • aniadm 09.05.19, 17:16
    A nie było odwrotnie - Katarzyna na Juliannę? Wydaje mi się, że po angielsku Ania zwróciła uwagę na pisownię imienia Catherine czy tam Katherine (nie pamiętam, która wersja jej się bardziej podobała, a książki mam w drugim pokoju i nie chce mi się wstawać), więc rzeczona zaczęła od razu na złość podpisywać się drugą wersją.

    W mojej polskiej wersji Norman mówił o Florze, Faunie i Nadziei odnosząc się do imienia Flora. Po angielsku mówi o Faith, Hope i Charity w odniesieniu do Faith. w późniejszych wersjach ktoś przy tym grzebał?
  • pontecorvo 06.12.12, 00:51
    up
  • kociaczek456 12.04.19, 09:19
    To chyba bardzo mało prawdopodobne, obecność pastora była obowiązkowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka