Dodaj do ulubionych

Ania, nie Anna - sezon drugi.

07.07.18, 23:14
Ktoś już oglądał?
Edytor zaawansowany
  • pi.asia 09.07.18, 16:44
    Po pierwszym odcinku się załamałam. Początek piękny - Ania zachwycona przyrodą (ujęcie z motylami - genialne) ale potem absurd goni absurd. Uwaga - SPOJLERY. Gilbert pracujący jako palacz na statku??? Wiliam Barry dający się nabrać na bajeczkę o złocie odkrytym na Wyspie? Piknik w październiku (!!!) na plaży i Mateusz w bieliźnie uczący Anię pływać? Maryla zauroczona obecnością młodego mężczyzny w domu, drżąca pod dotykiem jego dłoni na ramieniu i radośnie zażenowana widokiem jego nagiego torsu? To wszystko jest nie tylko głupie, ale i bardzo, bardzo niesmaczne. Zwłaszcza wątek Maryli. Jak można było tak spaskudzić taką piękną historię?
  • cysia.b 10.07.18, 14:53
    Niestety dalej jest jeszcze gorzej:(
    Może 3 wątki są wzięte z książki, a reszta z... właściwie nie wiadomo czego
  • marla-cohle 11.07.18, 22:57
    Zaczęłam dopiero drugi sezon, oglądam tak bez przekonania. Wiem, że to adaptacja, pierwszy sezon i zmiany w nim zaprowadzone mi się podobały, jednak - to co się czasem dzieje teraz (i co działo się też miejscami w pierwszym sezonie) jest dla mnie zbyt absurdalne i przedramatyzowane. Jak najbardziej jestem za pogłębieniem psychologicznym, realniejszym odwzorowaniem epoki, poruszeniem problemów społecznych itd., ale czemu mają służyć takie sensacje jak "złowrodzy mężczyźni i złoto" to naprawdę nie wiem.

    Teraz mnie zastanawia to przedstawienie Barrych, są jacyś tacy... brytyjscy? Przedstawieni niemal jak arystokracja, pan Barry w eleganckim ubraniu objeżdża swoją posiadłość na koniu niczym Darcy u Austen. Az sama zaczęłam wątpić w swoje postrzeganie Barych, ale przecież oni byli mimo wszystko farmerami, prawda? Nieźle sytuowanymi, ale jednak farmerami. Ich pokojówka to była francuska dziewczyna, której koszt utrzymania nie przewyższał kosztu jacy Cuthberthowie ponosili utrzymując parobka. Diana nie była chowana na panienkę, a jej mąż też był później najzwyczajniejszym farmerem.
  • marutax 11.07.18, 23:17
    No niestety, stało się to, czego bałam się po pierwszym sezonie (a konkretnie po osieroceniu Gilberta) - twórcy zaczynają opowiadać własną historię, a hasło "adaptacja Ani" służy staje się bardziej sposobem na przyciągnięcie widzów, niż stwierdzeniem faktu. I o ile część nowych wątków jest ciekawa, to zastanawia mnie, czy serial zdobyłby powodzenie, gdyby bohaterką nie była Ania, lecz jakaś całkiem nowa postać? Gdyby nie powoływano się na Montgomery?
    Bo obawiam się, że w którymś momencie z "Ani..." zostaną tylko imiona ;-/
  • marla-cohle 11.07.18, 23:48
    A no właśnie, gdzie się kończy adaptacja, inspiracja, a gdzie zaczyna się jechanie na czyjejś popularności? Rozumiem zmiany, gdy czemuś służą, pogłębiają opowieść, a tu mam wrażenie, że autorzy chcą opowiedzieć własną historię o problemach XIX wieku i Ania gdzieś w tym wszystkim ginie, ewentualnie jest tylko hasłem reklamowym.
    A szkoda, bo serial miał potencjał, casting, zdjęcia - fenomenalne. Bardziej realistycznym tłem społeczno-psychologicznym też byłam zachwycona. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te dziwne dodatkowe historie od czapy, które chyba miały dodać dramatyzmu, a robią z historii absurd.
  • 1karo_ka 12.07.18, 09:07
    Oglądałam pierwszy sezon, i już wtedy płakać mi się chciało nad zmianami wprowadzonymi przez filmowców. Pogłębione wątki obyczajowo-społeczne powitałabym z radością pod warunkiem, że nawiązywałyby do tych przedstawionych przez Maud.
    Chyba nie doczekam się filmu o Ani - tej stworzonej przez Montgomery, a nie dostosowanej do potrzeb.
  • pi.asia 12.07.18, 23:01
    marla-cohle napisał(a):

    > A szkoda, bo serial miał potencjał, casting, zdjęcia - fenomenalne. Bardziej re
    > alistycznym tłem społeczno-psychologicznym też byłam zachwycona. Wszystko byłob
    > y dobrze, gdyby nie te dziwne dodatkowe historie od czapy, które chyba miały do
    > dać dramatyzmu, a robią z historii absurd.

    Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Obsada jest po prostu mistrzowska, i każda rola poprowadzona jest perfekcyjnie (nawet mała Minnie, a w Maryli jestem po prostu zakochana!). Zachwycił mnie odcinek ze świątecznym przedstawieniem i szkolnymi wspomnieniami Mateusza - właśnie takie dodatkowe wątki dodają serialowi atrakcyjności. Ale już np. wątek Gilberta odbierającego poród wywołał u mnie długotrwały i bolesny opad szczęki. Po co to komu? Seriali typu "harlequin" jest na pęczki, można było ten jeden serial zrobić inaczej! Poza tym drażnią wątki i pomysły urwane w połowie - czy pan Dunlop, ten od złota, którego wspólnik wrzucił do wykopu, stanął przed sądem, czy tez mieszkańcy uwierzyli w jego dobre zamiary i osiedlił się w Avonlea? Mam wrażenie, że mignął mi gdzieś podczas przygotowań do przedstawienia.
  • briar_rose 29.07.18, 23:46
    Za dużo chcieli wcisnąć na raz, aby miało to ręce i nogi, jestem w sumie zawiedziona relacją Ani i Gilberta, która mimo tych wszystkich odcinków nie posunęła się ani trochę do przodu, nic dziwnego w tym gąszczu wydarzeń.

    Mnie najbardziej zszokowało podejście do homoseksualizmu. Wątek pana Phillipsa był straszliwie słaby i niekonsekwentny w stosunku do tego, jak budowano jego postać w pierwszym sezonie, gdzie widać jego zauroczenie Prissy. Uważam za mocno nie fair w stosunku do autorki, która poglądy miała, jakie miała takiego przeinaczenia rzeczywistości w jej dziele.
  • dzika_zurawina 05.08.18, 15:37
    Zgadzam się z Wami, ten serial to jakaś pomyłka. Pierwszy sezon zmęczyłam, jestem po pierwszym odcinku drugiego i nie mam zamiaru brnąć dalej.
    Tak jak mówicie, urealnienie proszę bardzo, ale te wątki kryminalne...
    Wielka szkoda, bo wizualnie jest cudownie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.