Dodaj do ulubionych

najbardziej wzruszające sceny

16.02.07, 14:26
macie takie sceny, które wywołują u was wzruszenie? bo mnie wzruszają
następujące:
- kiedy Gilbert po raz pierwszy wyznaje Ani miłość i zostaje odtrącony
- kiedy Ania dowiaduje się, że Gilbert jest umierający i zdaje sobie sprawę z
tego, że go kocha
- kiedy Wtorek wyje po śmierci Waltera, a potem jako pierwszy wita
powracajacego z wojny Jima
- kiedy Rilla oddaje Unie ostatni list, który Walter napisał w zyciu
- kiedy na zabawie Krzyś Ford zauważa w Rilii kobietę, zaprasza ją do tańca,
a potem długo z nią rozmawia
- kiedy Krzyś Ford przyjeżdża na przepustce do Złotego Brzegu, zdaje sobie
sprawę z tego, że kocha Rillę, a potem prosi ją o to, żeby dochowała mu
wiernosci
Edytor zaawansowany
  • ab7777 16.02.07, 19:50
    -dodam jeszcze:kiedy umiera Cesia i kiedy Pat stoi patrząc na szczątki
    spalonego domu ,az przychodzi nagle Szkrab.
  • biljana 16.02.07, 22:54
    ja jeszcze zawsze mam dreszcze przy ostatniej scenie Rilli, gdy Krzys wraca do
    niej i zadaje "ich pytanie": Czy to Rilla - ma - Rilla? A ona w odpowiedzi
    sepleni : tak Ksysiu:)

    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • nchyb 17.02.07, 18:09
    Biljano, z ust mi to wyjęłaś. Sepleniąca Rila z tym Ksysiem zawsze mnie
    wzruszała.
    I jeszcze moment, gdy nieporadny Mateusz dawał Ani sukienkę z bufkami, ona się
    cieszyła, on tak nieśmiało miał nadzieję, że sprawił jej radość...
    To też mnie zawsze bardzo, bardzo wzruszało...
    --
    Kryminały i sensacje
  • biljana 18.02.07, 01:43
    bo te sceny sa takie zyciowe:) W marzeniach czesto sobie wyobrażamy np.
    romantyczna chwile z ukochanym. Wszystko obmyslamy w detalach:) Co ja mu powiem
    a co on mi odpowie itp. a jak bede ubrana a sceneria a to a tamto. A potem w
    zyciu wazne chwile zastaja nas w codziennej sukience i sie sepleni:)))
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • lilimeye 26.02.07, 16:25
    Dla mnie najbardziej przejmująca była śmierć Mateusza i Judysi Plum, wzruszała
    mnie też zawsze scena pogodzenia się Ani z Gilbertem, no i łzy mi się kręcą
    kiedy czytam historię Wtorka, a zwłaszcza powitanie wytęsknionego Jima.

    --
    "Wiesz, że to zabawne zajadać racuszki z zawiązanymi oczami. Wyobrażam sobie, że
    tak się trenuje kosmonautów"
  • lilimeye 28.02.07, 19:16
    I jeszcze muszę dodać postać Kapitana Jima. A zwłaszcza tę scenę, kiedy po
    ojcowsku błogosławił Anię i Ewę Moore w przeddzień swojej śmierci.

    --
    "Aż do przesady wychwalano wyobraźnię. Biedaczka ta nie może jednak zrobić ani
    kroku poza granicę nibynóżek."
  • aniazsk 22.04.07, 18:43
    Zawsze płaczę, gdy czytam ostatni list Waltera.
    Bardzo smutne i wzruszające były też sceny, gdy umierał kapitan Jim i nowo
    narodzona córeczka Ani i Gilberta...
  • kwiat_aloesu 24.04.07, 21:58
    Wszystkie wymienione, ale najbardziej radość Wtorka z powrotu Jima. Wystarczy,
    że o tym pomyślę, a łzy mi się kręcą w oczach. I wiele podobnych, na przykład
    przywiązanie Gipa do swojego pana i żal Jima, że piesek go nie pokochał. Albo
    przywiązanie McGinty'ego do Szkraba.
    I jeszcze jedno z opowiadań avonlejskich, "Maleńka Joscelyn". Zawsze mnie chwyta
    za gardło.
  • lilivampire 05.07.07, 00:39
    ryczę niezmiennie czytając "rilla ze złotego brzegu", kiedy jim wraca z wojny i wierny wtorek go wita;(

    --
    Lilivampire - Mistrzyni Polski w Zakupach :D
  • mayessa 04.08.07, 16:25
    Dla mnie:
    - Wtorek witajacy swojego pana
    - śmierc Mateusza
    - Mateusz ofiarowuje Ani sukienkę
    I w niektórych "Opowieściach/Pożegnanie z Avonlea" sa też takie fragmenty.
    --
    Wojsko idzie. Mapy mają. Zaraz będą o drogę pytać.
  • scarbonka 20.09.07, 16:42
    Dla mnie bardzo wzruszająca postacią jest Mateusz. Kiedy próbuje kupić materiał
    na sukienkę, gdy wreszcie wręcza ją Ani, gdy cieszy się z jej sukcesów i gdy w
    końcu umiera.
    Wzrusza mnie też scena, gdy Ania rezygnuje z wyjazdu na Uniwersytet, aby pomóc
    Maryli oraz śmierć małej Joyce. Natomiast żałoba Blythe'ów po smierci dziecka
    potraktowana jest bardzo powierzchownie.
    --
    Zosia
    Nelka - moja słodka łobuziara :)
  • mela54 21.09.07, 20:50
    Chodzi Ci o żałobę po śmierci małej Joyce? Nie uważam, żeby została
    potraktowana powierzchownie, było wiele wzmianek o tym jak Ania
    cierpi. Po prostu Montgomery nie rozwodzila się zbytnio nad tym
    tematem. A swoją drogą ona też straciła nowonarodzone dziecko.
    Zastanawiam się właśnie czy pisząc "Wymarzony dom" była już po tej
    targedii? Czy wiecie coś na ten temat?
  • yvi1 24.09.07, 22:06
    Watek o Wtorku
    Krzys i Rilla
    Smierc Mateusza
    Moment,gdy Maryla zdaje sobie sprawe jak bardzo kocha Anie
    --
    Dzien bez usmiechu to dzien stracony.
  • mela54 24.09.07, 22:36
    A możesz przypomnieć co to był za moment, gdy Maryla zdała sobie
    sprawę z miłości do Ani?
  • yvi1 25.09.07, 22:32
    To jest jedno zdanie w rozdziale-Z powrotem w domu_"Ania na
    uniwersytecie".
    Ta scena,gdy
    ...Drzwi sie uchylily i na progu ukazala sie postac Maryli,znaczaca
    sie ciemna plama w kregu swiatla,ktorego blask padal z kuchni.Wolala
    powitac Anie na mrocznym podworzu,bo lekala sie bardzo,ze gotowa sie
    jeszcze rozplakac z radosci-ona ,ta surowa Maryla,ktora wszelki
    sentyment uwazala za rzecz niedopuszczalna...
    Nie wiem czemu,ale przy tej scenie mam zawsze mokre oczy.
    --
    Dzien bez usmiechu to dzien stracony.
  • mela54 25.09.07, 22:57
    No tak, to jeden z dowodów na to, że surowa Maryla nie była znowu
    taka surowa...Ale myslę, że to nie wtedy po raz pierwszy Maryla
    zdała sobie sprawę, że kocha Anię. Myślę, że było to wtedy, gdy Ania
    złamała nogę i była niesiona do domu przez pana Barrego.
    "W tej chwili dopiero Maryla doznała olśnienia. Nagłe uczucie bólu,
    jakie ją przeniknęło, uświadomiło jej, czym stała sie dla niej Ania.
    Zawsze gotowa przyznać, że lubiła Anię... nawet, że była do niej
    przywiązana, teraz, biegnąc strwożona w dół wzgórza, zrozumiała, że
    Ania była jej droższa ponad wszystko."
  • yvi1 25.09.07, 23:56
    Masz racje.Zle to sformulowalam.20 lat w Niemczech robi swoje.
    Ale tamten fragment mnie jakos tak nie rusza.
    --
    Dzien bez usmiechu to dzien stracony.
  • cutsson 26.09.07, 16:21
    Podobnie jak moje przedmówczynie:
    - historia Wtorka
    - noc, kiedy Ania zdała sobie sprawę, że pokochała Gilberta
    - śmierć kapitana Jima i małej Joy
    - śmierć Mateusza

    Jest to zarazem mój pierwszy post na tym forum, chciałam się zatem
    przywitać (dyga :D).

    --
    "The Darkness around me...
    Shores of the Solar sea..."
  • mela54 06.11.07, 21:29
    Przypomniała mi się dzisiaj ni stąd ni zowąd scena jak
    Una "rozmawia" ze swoją matką tuląc się do ślubnej sukni
    rodzicielki i prosi ją o przebaczenie, że chce połączyć ojca z
    Rozalią, ale robi to dla jego dobra, bo on jest nieszczęśliwy.
    Zapewnia swoją zmarłą matkę, że nikt jej nigdy nie zastąpi...Zawsze
    jak czytam tą scenę oczy mam wilgotne.
    Bardzo też zawsze wzrusza mnie sierocy los małego Briana z "Dzbana
    ciotki Becky"-nie pamietam konkretnego momentu, ale wiem, że wiele
    ich było.
  • ab7777 09.11.07, 00:15
    dla mnie wlasnie to fragment kiedy Brian wspomina jak dowiaduje
    się ,że wuj zabił jego przyjaciela ( bezdomnego kotka) ,ktory był
    jedynym tak na dobrą sprawę przyjaznym mu stworzeniem.
  • lezbobimbo 09.11.07, 19:55
    Zawsze, gdy to czytalam, smucil mnie los dwóch kotków w cyklu o Ani
    (jeden, którego utopil maly chlopiec-wlasciciel, aby Jim wrócil z
    wojny i drugi na którego pogrzebie byly któres z dzieci - nie
    pamietam czy maly Tadzio czy któres z dzieci Ani).

    Nie czytalam innych ksiazek LMM, wiec juz sie boje czytac o Brianie
    i jego kotku :(
    Okrucienstwo, zwlaszcza wobec zwierzat, mnie przeraza.

    Jeszcze mnie bardzo wzruszyla choroba i smierc Ruby, kiedy bylam
    mala i czytalam o tym po raz pierwszy. Bylam zszokowana; jakze to
    tak, kolezanka Ani a musi umrzec, i ta smierc nieuchronna, i ciary
    mi lataly po plecach, zwlaszcza przy jej ostatniej rozmowie z Ania,
    kiedy spoglada na cmentarz.
  • mist3 11.11.07, 21:49
    lezbobimbo cieszę się, że napisałaś o kotach.
    Mnie niezmiennie wzruszają (i oburzają) właśnie sceny ze zwierzętami, a kotami w
    szczególności, w roli głównej.
    Właśnie to jak są traktowane, to że topienie kociąt uważane jest na zwykłą rzecz.
    Wiem, że autorka i tak była niezwykle postępowa i humanitarna jak na ówczesne
    czasy, bo dostrzegała w zwierzętach jakieś uczucia (vide psy małego Jima), ale
    mimo wszystko serce się kraje - szczególnie właśnie przy scenie, gdy mały syn
    pastora wraca do domu i mówi, że utopił swojego ukochanego kotka, żeby Jim
    wrócił do domu.
    Wzruszają mnie też sceny z Wtorkiem w roli głównej.
    A sceny 'niezwierzęce' - przede wszystkim odczytywanie ostatniego listu Waltera.
  • anul8 02.12.07, 13:00
    mnie wzrusza
    -kiedy Gilber jest umierający
    -kiedy umiera Ruby Gillis
    -kiedy umieraja tez inni bohaterowie
    -kiedy Ania i Gilbert się całują na mostku
  • mela54 05.12.07, 22:54
    Ale wydaje mi się, że Ania z Gilbertem nie całowali się na mostku
    (to było w filmie)-w książce to był ogród Heleny Gray.
  • anul8 06.12.07, 19:14
    a możliwe=)juz sobie przypominam, ale zarówno czytając ksiązke, jak
    i ogladając film sie poplakalam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka