No cholera, co za zgredy. Nie dość, że magistrant(ka) się starała (na
doktorat to mimo wszystko za cienkie, choć nigdy nic nie wiadomo), to
jeszcze ją obśmieją. Na pracy pilota wycieczek nie zna się zapewne
ani magistrant(ka), ani promotor pracy, ale przecież jakiś
temat trzeba znaleźć.
Dla formalności - ta horiłka nazywa się pierwak, czyli to, co
leci z rurki na samym początku destylacji. U mojego znajomego Iwana z
Zakarpacia (to część Ukrainy, gdzie na wsi mówią po węgiersku) to
tradycyjny napój na początek wesela.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.